Dodaj do ulubionych

Średniowieczne tortury i przesądy :)

09.02.10, 21:21
Znalazłam ciekawy artykuł :) nie będę całego kopiować, gdyż nie mam czasu,
zamieszczam fragment:
"Życzenie "na zdrowie" po kichnięciu wzięło się z Francji, z czasów, gdy w
Europie szalała "czarna śmierć". Zarażonych dżumą męczyło kichanie,
kichającemu więc życzono "na zdrowie" by kichanie nie było objawem choroby"

CZY WIESZ, ŻE .. MIĘDZY 850, A 1700 r WYBUDOWANO W EUROPIE OKOŁO 50 000 ZAMKÓW?

Oznaczałoby to, że średnio co 6 dni w tym okresie powstawała nowa budowla....
(a my w Polsce nie możemy się doczekać drugiej lini metra...)

Więcej na www.yeppy.pl/artykul/5425/1/Czy%2Bwiesz%2Bze%2Bcz%2Bi/ :D
Edytor zaawansowany
  • 10.02.10, 10:08
    50000 zamków...
    ale metra i tak nie mieli , nawet pół linii!
  • 11.02.10, 16:30
    .,hehehe :D:D bo jak koniem do metra ?:P
    --
    .,Prostak leń., A że cham to już dawno wiadomo :D ogólnie zły człowiek.,;]
  • 10.02.10, 10:38
    > "Życzenie "na zdrowie" po kichnięciu wzięło się z Francji, z czasów, gdy w
    > Europie szalała "czarna śmierć". Zarażonych dżumą męczyło kichanie,
    > kichającemu więc życzono "na zdrowie" by kichanie nie było objawem choroby"

    Anglojęzyczni byli mniej optymistyczni i od razu blogoslawili kichającego mówiąc
    "Bless you", na wypadek gdyby mial umrzeć ;P
    --
    Człowiek to wielka machina tworząca; powołujecie do istnienia nowe manifestacje
    dosłownie z prędkością myśli.
  • Gość: kasiaaa1981 IP: *.chello.pl 12.02.10, 08:45
    Nie wiedziałam, że wiedza Forumowiczów o średniowieczu jest tak duża :) czytam właśnie z ciekawością... heh ale z tym bless you to się popłakałam ze śmiechu :) w sposobie bycia Anglików zawsze można dopatrzeć się jakiegoś pesymizmu ;)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 10.02.10, 11:54
    Średniowiecze było dalece bardziej komplementarną i ułożoną rzeczywistością, niż
    obecna, w każdym bądź razie byle cep pisać i studiować nie mógł: wśród kleru
    więcej było racjonalistów niż obecnie:)) Feudalne poddaństwo to
    późnośredniowieczny powrót do niewolnictwa, w wiekach ciemnych ludzie byli
    wolni, sami oddawali się opiece seniorowi, dopiero z czasem zrobili z tego
    drabinę zależności, wszak lokalnych urzędasów państwowych na nowo nie odkryli.

    Z zabobonów na pograniczu okultyzmu podam z kolei taki przykład:


    www.racjonalista.pl/kk.php/s,3408
  • 10.02.10, 12:11
    a przecież historia to kopalnia zabawnych (choć raczej w klimacie
    czarnego humoru) pomysłów naszych przodków :) Oto kilka przykładów
    na gorąco :

    1) w Starożytnym Rzymie jedną z form zawarcia małżeństwa było
    małżeństwo przez "zasiedzenie". W dużym uproszczeniu chodziło oto,
    że jeżeli para żyła ze sobą przez rok jak mąż i żona a żadne z nich
    w tym okresie nie opuściło wspólnego domu na określoną zwyczajem
    liczbę dni to uznawano taką parę za małżeństwo,

    2) w tymże Starożytnym Rzymie stosunki małżeńskie były tak
    uregulowane, że nakazywały pedofilię. Wynikało to z faktu, że
    kobieta przechodząc spod władzy ojca pod władzę męża po zawarciu
    małżeństwa stawała się w świetle prawa jego córką :) A każdy
    obywatel rzymski powinien był płodzić z żoną nowych obywateli (bo
    taki był według prawa jedyny cel małżeństwa) i co taki biedaczek
    miał robić ;)

    3) Pod koniec starożytności zrobiło się jeszcze ciekawej kiedy to
    uczeni chrześcijańscy całkiem na serio spierali się co do faktu czy
    kobieta jest człowiekiem czy zwierzęciem. Na szczęście kary
    nakładane na wiernych za zoofilię były tak duże, że na szczęście dla
    mnie uznano nas jednak za ludzi,

    4) bardzo podoba mi się wczesnośredniowieczna kara za gwałt
    stosowana (podobno ?) w Polsce, narzędzie zbrodni przybijano
    gwoździem do poręczy mostu czy innego słupa, dawano delikwentowi nóż
    i czas na podjęcie decyzji co dalej ;)

    5) w średniowiecznej Rusi panował bardzo przyjemny dla starszych
    panów zwyczaj pozwalający im legalnie sypiać z synowymi,

    6) w niektórych krajach (problem w tym, że autorzy książek, w
    których autorzy podają tę rewelację, nie napisali w których :)
    zwyczaj pierwszej nocy był naprawdę stosowany a para mogła się od
    niego wyłgać dając kasę i symboliczny okup w postaci patelni(kotła)
    o średnicy odpowiadającej średnicy siedzenia panny młodej. A my
    współcześni zastanawiamy się dlaczego mężczyźni wolą szczupłe
    dziewczyny ;)

    7) genialne "Sądy Boże" dla kobiet tzn. żeby udowodnić, że jesteś
    niewinna musisz palcem przewiercić kamień/cegłę na wylot, wyjąć
    żelazny przedmiot z wrzącej wody (oleju) gołą ręką i się nie
    oparzyć, przejeść w długiej koszuli i rozpuszczonymi włosami
    pomiędzy dwoma płonącymi stososami no i istny hit skandynawski :
    jeżeli twierdzisz,że Cię zgwałcono to musisz ze sprawcą walczyć na
    kije (masz fory, bo jest zakopany do pasa w ziemi) a jak mimo
    wszystko przegrasz to czeka Cię kara za cudzołóstwo.

    8) z uwagi na wątpliwości co do człowieczeństwa kobiety nie mogłyśmy
    jako zbrodniarki ginąć szlachetną (czytaj szybką śmiercią) za
    zbrodnie więc kobietom skazanym groziły takie przyjemności jak
    zagrzebanie żywcem i następnie przebicie kołkiem.

    9) rewelacyjne kościelne metody antykoncepcyjne : zakaz seksu
    małżeńskiego w święta, wigilie (przeddzień świąt), w piątki i środy
    ( dlaczego w piątki to oczywiste, ale sorry nie pamiętam dlaczego
    środy), w noc poprzedzającą udanie się do kościoła na mszę jeśli
    chciało się przyjąć komunię, w czasie ciąży, w razie nakazania
    takiej pokuty (m.in. za rozpustę czytaj uprawianie seksu dla
    przyjemności). To musiało być straszne, zwłaszcza że tychże ważnych
    świąt było trochę więcej niż współcześnie.

    Ciekawe czy ktoś coś takiego jeszcze gdzieś czytał i chciałby
    wzbogacić naszą wiedzę :)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 10.02.10, 12:34
    Zapomniałaś o pokładzinach i wywieszaniu na pokaz prześcieradeł dla gminu, prawo
    pierwszej nocy dla feudała to była rzadkość - instytucja rogacza pochodzi od
    takiego, co w zamian za oddanie żonki seniorowi do zdeflorowania, dostawał prawo
    do zapolowania na źwierza w pańskim lesie, gó...any interes:)
  • 10.02.10, 13:47
    Zapomniałam też o uniwersalnym panaceum wszechczasów czyli
    upuszczaniu krwi, które namiętnie stosowali kiedyś lekarze począwszy
    od średniowiecza do XIX wieku w niektórych okolicach. Swoją drogą to
    było bardzo sympatyczne, że medycy przez kilka wieków uważali, że w
    środku kobieta i mężczyzna zasadniczo się nie różnią czytaj oboje
    mają macicę i to dodatkowo wędrującą sobie po organiźmie całkowicie
    samopas. A na koniec przypomniała mi się jeszcze cudowna historia o
    tym jak wyglądało w XVI w. postępowanie dowodowe stosowane przez
    sądy duchowne w sprawach o unieważnienie małżeństwa jeśli przyczyną
    zgłaszaną przez żonę (jej rodzinę) była impotencja. Nieszczęsny mąż
    mógł przeprowadzić przeciwdowód współżyjąc z małżonką w
    nieosłoniętym łożu w obecności specjalnie powołanej komisji. Znając
    wrażliwość facetów na punkcie ich sprawności w tej dziedzinie wynik
    takiego dowodu był raczej z góry przesądzony zwłaszcza jeśli komisja
    składała się z małó atrakcyjny doświadczonych staruszek-akuszerek ;)
    W każdym razie jednemu z mężów Lukrecji Borgii się nie udało z czego
    bardzo ucieszył się jej staruszek, bo nie musiał
    zorganizować "wypadku" zięcia a facet, choć rozwodnik ze zrujnowaną
    reputacją, żył sobie w spokoju aż do późnej starości w rozumieniu
    renesansowym czyli do jakiejś 40-stki.
  • 10.02.10, 21:51
    Słyszałam, że w średniowieczu ludzie wynaleźli ciekawy sposób na
    zidentyfikowanie czarownicy. Po prostu wrzucali kobietę do rzeki i
    jeśli się utopiła, to dowód, że była niewinna, a jeśli nie, kończyła
    na stosie.

  • 10.02.10, 23:03
    To akurat prawda z tym, że łowcy czarownic ułatwiali sobie sprawę wiążąc
    podejrzaną w taki sposób, że trzeba by cudu by utonęła. Jeszcze "fajniejsza"
    była próba bólu gdy nakłuwali podejrzaną igłami na całym ciele szukając tzw.
    znamienia czarownicy czyli miejsca niewrażliwego na ból. Problem w tym, że ci
    szlachetni prostaczkowie boży nie mieli wtedy pojęcia o pewnym ciekawym zjawisku
    fizjologicznym polegającym na tym, że jeżeli dany fragment ciała jest
    kilkakrotnie nakłuwany miejsce przy miejscu to mózg przy którymś ukłuciu
    przestaje reagować na ból. I no i ptokach :(
    Polowanie na czarownice to w ogóle kuriozum historyczno-prawne świadczące o tym,
    że głupota ludzka jest nieśmiertelna.
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 10.02.10, 23:12
    Domniemanie winy jeszcze bodaj 200 lat temu obowiązywało i to nie tylko w
    przypadku sądów inkwizycyjnych, przy braku dowodów trzeba było udowadniać
    niewinność oskarżonego, zaś brak takowych lub milczenie było równoznaczne z winą:)))
  • 11.02.10, 08:10
    Dokładnie tak było. Z takiego założenia wzięło się powszechne
    stosowanie tortur jako środka perswazji bezpośredniej na
    oskarżonego, aby się przyznał, bo po pierwsze przyznanie się do winy
    to królowa dowodów a po drugie jakby nie był winny to nikt by go
    przecież nie oskarżył :)
    A jak już sobie tak rozmawiamy o prawie karnym to nie sposób nie
    wspomnieć o procesach zwierząt wytaczanych w sredniowieczu przed
    prawdziwymi sądami. Mój ulubiony to ten, w którym szczury za
    uporczywą odmowę stawienia się przed trybunałem pomimo prawidłowego
    wezwania (herold prawie stracił głos) zostały skazane na wieczną
    banicję z miasta (nie pamiętam, którego ale na pewno na terenie
    dzisiejszych Niemiec) i ... co zapisał z oburzeniem kronikarz nie
    zastosowały się do wyroku. Co za brak poszanowania prawa :)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 11.02.10, 16:03
    cotbus76 napisała:

    > Dokładnie tak było. Z takiego założenia wzięło się powszechne
    > stosowanie tortur jako środka perswazji bezpośredniej na
    > oskarżonego, aby się przyznał, bo po pierwsze przyznanie się do winy
    > to królowa dowodów a po drugie jakby nie był winny to nikt by go
    > przecież nie oskarżył :)

    Gdzieniegdzie nadal tak jest: nie ma niewinnych, są źle przesłuchani:)

    > A jak już sobie tak rozmawiamy o prawie karnym to nie sposób nie
    > wspomnieć o procesach zwierząt wytaczanych w sredniowieczu przed
    > prawdziwymi sądami. Mój ulubiony to ten, w którym szczury za
    > uporczywą odmowę stawienia się przed trybunałem pomimo prawidłowego
    > wezwania (herold prawie stracił głos) zostały skazane na wieczną
    > banicję z miasta (nie pamiętam, którego ale na pewno na terenie
    > dzisiejszych Niemiec) i ... co zapisał z oburzeniem kronikarz nie
    > zastosowały się do wyroku. Co za brak poszanowania prawa :)

    To mi przypomina karę śmierci in effigie, kiedy zamiast skazanego in absentia
    infamisa wieszano jego portret na stryczku:)))
  • 12.02.10, 13:56
    w porównaniu z takim "trupim synodem" gdzie jeden z papieży
    wyciągnął z grobu rozkładającego trupa poprzednika i w jego
    obecności przeprowadził jego proces za o ile mnie pamięć nie myli za
    herezję ( a może to była symonia - cóż kurka flaczek pamięć już
    jakby nie ta trzeba kupić lecytynkę ).
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 12.02.10, 15:43
    Filip IV Piękny kazał po śmierci odkopać i spalić zwłoki Bonifacego VIII (tego
    od Unam Sanctam) - papiestwo było od tamtej pory w niewoli awiniońskiej, co
    zapoczątkowało wielką schizmę zachodnią. Przypadków bezczeszczenia zwłok było
    dużo więcej!
  • 12.02.10, 15:53
    Dzięki za przypomnienie smutnej historii początków niewoli
    awiniońskiej, ale "trupi synod" był w 897 i dotyczył procesu papieża
    Formuzusa i chodziło o pośmiertne "odpapieżenie" go. Wikipedia to
    potęga :)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 12.02.10, 16:02
    Fakt, sedes apostolica w tym czasie wchodziła w epokę pornokracji.
  • 12.02.10, 18:26
    czyli w historii papiestwa dno i wodorosty. Najlepszy był wnusio tej ostatniej
    niezapomniany niesławnej pamięci Jan XII, który według jednej wersji został
    ukatrupiony w trakcie cudzołożnego stosunku przez męża kochanki według drugiej w
    trakcie figli-migli wyłączyła mu się po prostu pompka (cóż za piękna śmierć dla
    mężczyzny0.
  • 24.02.10, 16:23
    Zbezczeszczono też zwłoki Cromwella (przy okazji przywracania
    monarchii).
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma
    lasów (...) Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie
    one służą zniszczeniu. (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia
    Amerykanów. Jest on jak trucizna." Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • Gość: B IP: *.vsoft.pl 12.02.10, 14:15
    ad 2 - pedofilia to pociąg seksualny do dzieci (niedojrzałych), a żona
    przecież mogła być dorosłą kobietą...
  • 12.02.10, 15:22
  • 15.02.10, 17:02
    cotbus76 napisała:


    > 9) rewelacyjne kościelne metody antykoncepcyjne : zakaz seksu
    > małżeńskiego w święta, wigilie (przeddzień świąt), w piątki i środy
    > ( dlaczego w piątki to oczywiste, ale sorry nie pamiętam dlaczego
    > środy), w noc poprzedzającą udanie się do kościoła na mszę jeśli
    > chciało się przyjąć komunię, w czasie ciąży, w razie nakazania
    > takiej pokuty (m.in. za rozpustę czytaj uprawianie seksu dla
    > przyjemności).

    To niue była antykoncepcja, tylko post. Poszczono przed świętami. W środy też
    poszczono, nie tylko w piątki.
  • 15.02.10, 18:00
    Posty w rozumieniu wstrzemięźliwości kulinarnej obowiązywały rzeczywiście w
    środy i piątki, wielki post i z wielu innych okazji. A także obowiązujący zakaz
    uprawiania seksu przez małżeństwa w dni wskazane przez Kościół powodował, że
    jakby ludzie ściśle stosowali się do tych wytycznych to ludzkość byłaby dzisiaj
    na wyginięciu ;)Patrząc z drugiej strony należy jednak zauważyć, że z uwagi
    ówczesny poziom higieny oraz całkowity zakaz antykoncepcji zakaz ten był dla
    kobitek istnym błogosławieństwem. Zwłaszcza, że przeciętna biografia kobieca
    okresu średniowiecza wyglądała mniej więcej tak : w wieku 12 lat wyszła za mąż
    za X, w małżeństwie przyszło na świat 10 dzieci, z których 7 zmarło, zmarła w
    trakcie porodu lub w wyniku gorączki połogowej w wieku 25 lat.
  • 20.02.10, 21:04
    A status prawny syna danego ojca rodziny i niewolnika tegoż ojca rodziny był
    prawie identyczny. Mieli oni zdolność do czynności prawnych, ale nie zdolność
    prawną. Więc np. dwudziestoletni Rzymianin, którego ojciec żył, mógł dysponować
    dużymi pieniędzmi publicznymi jako urzędnik, a równocześnie samemu być
    traktowany jak właściciel jedynie w odniesieniu do "kieszonkowego" zwanego
    peculium castrense ("pieniądze obozowe" chyba) w czasie, gdy był na wojnie.

    Jeszcze lepszym pomysłem był tzw. pozorny proces. Na przykład właściciel chciał
    wyzwolić niewolnika i prosił sąsiada, by go pozwał. Sąsiad na "rozprawie" mówił:
    "Ten człowiek jest wolny", właściciel milczał, sędzia orzekał "Skoro nawet się
    nie bronisz, to widocznie ten człowiek rzeczywiście jest wolny".
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 20.02.10, 22:49
    > 5) w średniowiecznej Rusi panował bardzo przyjemny dla starszych
    > panów zwyczaj pozwalający im legalnie sypiać z synowymi

    W Polsce też to było, nazywało się snochactwo (z tym że głównie chodziło o
    żenienie kilkuletnich chłopców, których ojciec "zastępował" w sypialni)
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 11.02.10, 08:48
    ryzyko.
    1) Opisane przeze mnie powyżej nagminne puszczanie krwi, niejednego
    chorego wysłało ekspresem do św. Piotra;

    2) Genialne w swojej prostocie metody lecznicze takie jak :
    - osławione przez B.Prusa wsadzanie do cieplutkiego pieca na kilka
    zdrowasiek to wcale nie chłopska ciemnota tylko dalekie echo dawnych
    metod leczenia ciepłem stosowanych ongiś przez ludzi z
    najprawdziwszymi dyplomami lekarskimi, na przykład jednego z
    awiniońskich papieży w czasie Czarnej Śmierci ubranego w grube
    zimowe ubrania i przykrytego czym się dało trzymano w pomieszczeniu,
    w którym stale płonęły duże paleniska. Starszy pan co prawda się nie
    zaczadził, ale za to jak spocony wyszedł w końcu z tej sauny to się
    przeziębił i było po nim.
    - współżycie z prostytutką zarażaną syfilisem w trakcie epidemii
    dżumy, bo chorzy na syfilis nie zarażają się dżumą,

    3) Stan szpitali jako żywo przypominający naszą współczesną
    publiczną służbę zdrowia w Polsce. Przepełnienie (chorzy leżeli na
    waleta a nie jak współcześnie na dostawkach w korytarzu i WC),
    nieliczny personel, kiepskie zarobki ( o ile w ogóle były, bo część
    niższego personelu pracowała po prostu za michę),brak medykamentów
    (w tamtych czasach nowoczesne i skuteczne preparaty także były super
    drogie taki na przykład ocet ze sproszkowanymi perłami albo pigułka
    cukru pokryta prawdziwym złotem) i dużo, dużo modlitwy
    (pomieszczenia były tak urządzone, że chory jakby nie leżał miał
    pierwszorzędny widok na budujące sceny takie jak "dance macabre" lub
    sceny kaźni świętych patronów danej placówki medycznej).

    4) Brak ogólnie dostępnej wiedzy o profilaktyce zdrowotnej a przede
    wszystkim higienie osobistej. My Polacy mieliśmy szczęście, ze nas
    tak późno schrystianizowano więc ominęła nas wczesnośredniowieczna
    fascynacja brudem jako formą umartwienia się dostępną szerokim
    masom, ale bądźmy szczerzy potem choć byliśmy jednym z czystszych
    społeczeństw to i tak jak na dzisiejsze normy musielibyśmy trzymać
    naszych przodków po zawietrznej. Strasznie podobało mi się jak w
    pewnej książce poświęconej XVII wiekowi jeden z cudzoziemców ze
    zgrozą pisał o niebezpiecznym dla życia dziwactwie Sarmatów - myciu
    się wodą i to raz w tygodniu. Nic dziwnego podobno Ludwik XIV przez
    całe życie ani razu nie mył się wodą. Mycie wodą było niebezpieczne
    dlatego, że według medyków rozszerzało pory skóry i miazmaty choroby
    (kurcze czyli wiedzieli, ze dzwoni w jakimś kościele, ale nie
    wiedzieli w którym) wnikają w człowieka. Dlatego człowiek czysty to
    człowiek zmieniający często bieliznę i odświeżajacy się perfumami a
    nie samobójca ryzykujący spotkanie z wodą.

    5) Właściwie całkowity brak higienicznych warunków życia. Otwarte
    rynsztoki, do których nieczystości wyrzucano wprost przez okno
    (oczywiście uprzedając wcześniej przechodzących krzykiem albo i nie -
    chamy żyją w każdej epoce) płynące sobie beztrosko przez miasta do
    najbliższego cieku wodnego. Cmentarze w środku miast z płytkimi
    grobami nad którymi unosił się zapach śmierci, kontemplowany przez
    spacerujących po nim ludzi oraz klientów prostytutek dyżurujących na
    tych popularnych deptakach. W związku z ograniczoną powierzchnią
    ludzi kładziono na takich cmentarzach warstwami i ich poziom stale
    się podnosił w stosunku do poziomu ulic wokół nich. Niestety także i
    wtedy realizatorzy zamówień publicznych lubili co nieco zaoszczędzić
    na materiałach w związku z tym w Paryżu po wypadku "eksplozji"
    jednego z cmentarzy gdy mury okalające cmentarz nie wytrzymały
    naporu ziemi i rozkładajacych sie ciał zaczęto wreszcie myśleć o
    skutkach zbyt bliskiego przebywania żywych i martwych mieszkańców
    miasta.
  • 11.02.10, 10:57
    Powiem uczciwie, ze to owoc wielu lat lektur ksiażek
    popularnonaukowych z dziedziny historii tych bardziej poważnych i
    mniej poważnych. Niestety takie sympatyczne perełki wiedzy o życiu
    naszych przodków są porozrzucane w różnych pozycjach i bardzo często
    jest tak, że najbardziej smakowite kąski są jedyną nagrodą za
    przegryzienie się przez takie tomiszcze ;) Poniżej kilka źródeł, do
    których wielokrotnie wracałam :
    1) w zakresie prawa fajne rzeczy znajdziesz w podręcznikach
    akademickich z przedmiotów historyczno-prawnych, moje ulubione to
    Prawo Rzymskie Kolańczyka, Historia Prawa Katarzyny Sójki-
    Zielińskiej, Historia Państwa i prawa polskiego Bardacha. Treści
    naprawdę momentami (niestety) ciekawe, ale język ( o mój Boże),
    2) z lżejszego kalibru :
    a) Niemoc z Neapolu czyli Historia Syfilisu autor Francuz nazwisko
    wypadło z pamięci

    b) Jurgen Thorwald "Krew królów" (o historii hemofilii), "Dawna
    medycyna, jej tajemnice i potęga : Egipt, Babilonia, Indie, Chiny,
    Meksyk, Peru"; "Stulecie chirurgów", "Triumf chirurgów" (obie mówią
    o XIX w., ale człowiek się cieszy, że nie chorował w tych
    czasach), "Stulecie dedektywów" (o tym, że prawdziwe dochodzenia
    kryminalne to dopiero II poł. XX wieku)

    c) Robert Thurston "Polowanie na czarownice"

    d) Gąsiorowski "Królobójcy" (bardzo zjadliwie i tendencyjnie
    napisana historia brudów rodzin panujących w Rosji)

    e) Historia brudu,

    f) Historia dzieciństwa

    g) Książki z serii "Życie codzienne w czasach ..."

    h) monumentalna seria PWN poświęcona życiu codziennemu w różnych
    epokach napisana przez wybitnych naukowców z różnych krajów
    europejskich; mi najlepiej podeszły dwa pierwsze tomy obejmujące
    okres od schyłku cesarstwa rzymskiego do początków odrodzenia,

    i) Poczet cesarzy rzymskich Krawczuka (obie części Pryncypat i
    Dominat) + Poczet cesarzy bizantyjskich.

    i wiele, wiele innych :)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 11.02.10, 16:38
    "Stulecie dedektywów" - so tacy co tak mówio, fajny lapsus:)))
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 11.02.10, 17:00
    Autorka nie wspomniała o "Jesieni średniowiecza" zakładając, że każdy ją zna
    niekoniecznie z Pulp fiction.
  • 11.02.10, 17:28
    Jesień średniowiecza to lektura, od której większość przyszłych maniaków tego
    okresu zaczyna swoją przygodę z historią. A oto dokończenie listy pozycji, w
    których można znaleźć fajne "mięsne" kawałki historyczne :
    1) Jerzy Łojek "Wiek Markiza de Sade"

    2) "Odległe zwierciadło" B.Tuchman o Francji i Anglii z okresu wojny stuletniej
    przedstawionej w tle biografii jednego z jej aktywnych uczestników. Przy okazji
    cała masa ciekawostek o życiu codziennym rycerstwa z tego okresu.

    3) "Kobieta w czasach katedr"

    4) Jerzy S.Łątka "Tajemnice haremów"

    5)Z.L.Starowicz "Kobieta i eros"

    6)K.Imieliński "Kobieta i seks"

    7) Mój ukochany "Słownik mitów i tradycji kultury" W.Kopalińskiego, prezent pod
    choinkę sprzed prawie 20 lat z uwagi na wielokrotne czytanie w stanie śmierci
    introligatorskiej; tego samego autora 'Kot w worku" ( wszystkie części),
    'Opowieści o rzeczach powszednich" oraz Encyklopedia Drugiej Płci


  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 11.02.10, 17:37
    > 1) Jerzy Łojek "Wiek Markiza de Sade"

    120 dni Sodomy czyli szkoła libertynizmu:)))
  • 11.02.10, 18:10
    E tam "120 dni Sodomy" de Sade nie ukończył i może dobrze się stało. Książkę
    p.Łojka lubię za rewelacyjny wymyślony przez jednego z ówczesnych libertynów (od
    którego nazwiska pochodzi rzadko używany termin określający osób dla których
    fetyszem seksualnym jest kobieca stopa) rewelacyjny system idealnego bur... o
    przepraszam domu publicznego.
  • Gość: czytelnik IP: 213.251.189.* 11.02.10, 21:10
    cotbus76, dzięki. ten wątek pozwala się odchamić i pośmiać jednocześnie,
    łebskich babeczek w realu tak mało znam :)))
  • 11.02.10, 21:31
  • Gość: kasiaaa1981 IP: *.chello.pl 12.02.10, 08:51
    A propos tego co napisałeś w pierwszym swoim poście o leczeniu w dawnych czasach - ostatnio byłam w "prawdziwym wiejskim domku", gdzie zachował się jeszcze piec do pieczenia chleba, który był akurat dość mały. Właściciel uświadomił mnie, że w noweli Prusa właśnie do takiego pieca włożono tą dziewczynę na trzy zdrowaśki...Piec wyglądał jak krematorium, nie wiem jak ludzie mogli być tak głupi i bezduszni, żeby umieścić dziecko w czymś takim, straszne wrażenie.
  • 12.02.10, 14:03
    ludzie. Nie wiem czy wiesz, ale jeszcze jakieś 200 lat temu nie
    istniało pojęcie dzieciństwa jako okresu w życiu gdy człowiek musi
    być otoczony specjalną troską i opieką. Jak udało Ci się przeżyć
    pierwsze 7-10 lat życia to od razu traktowano Cię jak dorosłego bez
    jakiejkolwiek taryfy ulgowej.
  • Gość: kiddy IP: *.acn.waw.pl 11.02.10, 22:24
    Polecam "Historię życia prywatnego", tomy I-V. Masa informacji,
    źródła, naukowe opracowanie. Warto też poczytać "Kroniki" Prusa
    zebrane w 21 tomach - masa materiału o obyczajowości, w tym
    kwestiach higieny i zdrowia.
  • Gość: kasiaaa1981 IP: *.chello.pl 12.02.10, 08:54
    Ja oddam jeszcze od siebie Zbigniew Kuchowicz Obyczaje staropolskie. Wprawdzie dotyczy obyczajów po XVI wieku, tym nie mniej jest tam sporo nawiązań do wcześniejszych obyczajów, bardzo ciekawe! :)
  • 12.02.10, 14:05
    dowód na to, że Polacy nie gęsi i swoje skandale obyczajowe też
    mieli. Oczywiście w przerwach pomiędzy kolejnym rzucaniem się przez
    morza dla ojczyzny ratowania.
  • 11.02.10, 15:46
    Chyba najslyniejszy byl faktycznie paryski Saint Innocents, gdzie nie
    tylko biedakow grzebano w plytkich grobach masowych, ale i bez
    trumien, ktore byly do wielorazowego uzytku. Wyobrazcie sobie teraz
    czystosc ujec wody!

    Saint Innocents byl zreszta notoryczny, i faktycznie zapach unosil
    sie daleko, a ludzie go odwiedzajacy co rusz natykali sie na jakies
    rozkladajace sie ciala lezace luzem, wykopane przez zlodziejow
    liczacych na bizuterie etc.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 11.02.10, 16:44
    trzeba przypomnieć ciekawą historię związaną z Królową Margot. Po ścięciu pana
    de Mol podobno rzeczywiście zabrała ona jego głowę i pogrzebała ją w jednej z
    dzielnic Paryża. W kilku książkach o historii Francji zetknęłam się z informacją
    podawaną przez autorów jako ciekawostka z gatunku legend miejskich, że jakieś
    150 lat później w czasie prac budowlanych w tym miejscu znaleziono czaszkę
    kochanka Królowej Margot i uznano ją za relikwię wczesnochrześcijańskiego
    męczennika.
    W ogóle wątek obciętych głów jest niepokojąco częsty w legendach historycznych.
    W jednej z nich dotyczącej jednej z panujących rodzin w renesansowej Italii
    dziewczyna wsadziła głowę kochanka (zabili go jej bracia za to, że nie był z ich
    sfery a on nie chciał przyjąć tego do wiadomości) do doniczki i posadziła na
    nim krzew bazylii. Natomiast jeden z królów longobardzkich został zamordowany
    przez swoją żonę Rosamundę, która miała dosyć publicznego wznoszenia toastów z
    pucharu zrobionego z czaszki jej ojca.
  • 11.02.10, 17:14
    Ten motyw wykorzystany byl zreszta w ktorejs bajce braci Grimm (czy
    Andersena?): dziewczyna nie chce rozstac sie z glowa kochanka i
    wsadza ja do doniczki. Potem po jakims czasie doniczka z kwiatem
    zostaje stluczona i wypada czaszka. Pamietam, ze ta opowiesc robila
    na mnie, gdy bylam dzieckiem, okropne wrazenie (teraz tez robi, ale w
    inny sposob).

    Z ciekawostek historycznych przypomnialo mi sie jeszcze, ze w
    szekspirowskiej Anglii dokladnie ustalone bylo, ile dan jesc moze
    jaka warstwa spoleczna. Np. kardynalowi wolno bylo spozywac 9 dan
    podczas posilku, ale juz ci, ktorych dochod roczny nie przekraczal 40
    funtow rocznie, mogli jesc tylko dwa dania i zupe.

    Kazdy, kto zostal zlapany podczas jedzenia miesa w czasie Wielkiego
    Postu mogl zostac wyslany na 3 miesiace do wiezienia - a to byly juz
    czasy bardziej zrelaksowane, po zerwaniu z Rzymem. Na szczescie
    przepis ten mozna bylo obejsc, bo kosciol anglikanski sprzedawal
    pozwolenia i dyspensy, chociaz zastanawiajace jest, w jaki sposob
    stalo sie zrodlem jakiegokolwiek dochodu, skoro np. kurczak, kaczka
    uznawane byly za ryby :-D

    Istnialy tez reguly, komu wolno co nosic, byla nardzo szczegolowa
    lista, i nie daj Boze, jakby ktos ubral sie w cos, co przynalezne
    bylo innej grupie. Placilo sie za to slone kary.


    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 11.02.10, 17:30
    jakby żyli w Polsce za czasów Bolka zwanego Chrobrym to skończyłoby się wybiciem
    ząbków :)
  • 11.02.10, 23:27
    :-D

    A swoja droga ciekawe, ze np. katoliccy ksieza, zlapani na nauczaniu,
    skazywani byli nie za herezje, ale za zdrade stanu: krolowej
    Elzbiecie nie bardzo sie to podobalo :-D Owszem, mozna bylo sobie byc
    katolikiem, ale jesli nie chcialo sie z tego powodu isc na
    anglikanska msze, trzeba bylo zaplacic kare.

    Nie jestem pewna, ale to chyba w tamtych czasach oznaka bogactwa bylo
    noszenie ciemnych szat - farba, zwlaszcza czarna, byla niezwykle
    kosztowna. Biedota nosila odziez w kolorach jasnych.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 12.02.10, 00:26
    Drogie to było indygo i purpura, czerń chyba nie:)
  • 12.02.10, 08:14
    Biel była bardzo pożądana, ale piekielnie trudna do uzyskania. Z
    uwagi na to,że zarówno farbiarzom jak i folusznikom potrzebne były
    duże ilości ludzkiego moczu, powstało jedno z najbardziej znanych
    powiedzeń świata starożytnego "pecunia non olet" (pieniądze nie
    śmierdzą), które wypowiedzieć miał jeden z cesarzy na zarzut, że
    pobiera podatek od moczu odbieranego z toalet publicznych W ogóle
    odzież kolorowa była dostępna właściwie jedynie dla bogatych. Wybór
    kolorów także był mniejszy niż dzisiaj a ich trwałość przypominała
    tanie chińskie T-schirty. Na przykład prawdziwy intensywny trwały
    fiolet uzyskano dopiero w laboratorium chemicznym w XIX w. Jego
    twórca był świetnym specem od marketingu, bo udało mu się namówić
    Cesarzową Eugenię żonę Napoleona III do ubrania sukni w tym kolorze
    a potem poszło z górki. A jak się ogląda amerykańskie filmy
    historyczne gdzie chłopi pańszczyźniani ganiają w bielutkich
    koszulach i portkach we wszystkich kolorach tęczy to aż łza się w
    oku kręci.
  • Gość: kasiaaa1981 IP: *.chello.pl 12.02.10, 08:57
    Biel było ciężko utrzymać w czystości :) W starożytnym egipcie i babilonie uzyskano jakąś metodą farbowania trwały kolor, ale później był kryzys gospodarczy i wrócili do tkanin niefarbowanych...ale to było farbowanie naturalne hennami czyli tym samym czym się farbowało włosy, brwi i rzęsy :)
  • 12.02.10, 11:48
    Znalazlam o czerni:

    'We can tell that he was prosperous - or wished to think he was
    prosperous - because he is dressed all in black (...). It takes a lot
    of dye to make a fabric really black. Much cheaper to produce clothes
    that were fawn or beige or some other lighter colour. So black
    clothes in the sixteenth century were nearly always a sign of
    prosperity'
    dr Tarnya Cooper, 'Shakespeare' Bill Bryson
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 23.02.10, 09:57
    croyance napisała:
    > skoro np. kurczak, kaczka
    > uznawane byly za ryby :-D

    mogę siemylić, ale wkradł się mały błąd
    otóż kurczak i kaczka (i inne ptactwo) nie były uznawane za ryby, po
    prostu nie mieściły się w def. MIĘSA w tamtych czasach
    w tej definicji nie mieściły się ptaki, ryby i .... bobry :)

    zgodnie z zasadą
    "co lata i pływa
    mięsem się nie nazywa" - wierszyk znam z podań rodzinnych więc mogą
    krążyć różne wersje


    --
    bojkot79.blox.pl/html
  • 12.02.10, 14:13
    Ja dla odmiany czytałam o czarownicach w niemczech - w zagłębiu ruhry. Głównym prowodyrem skazywania kobiet na śmierć był jakiś biskup, który znany był z wyliczonego charakteru, a kobiety były torturowane, molestowane(wykonywali różne dziwne testy, czy diabeł ich nie zwiódł...) To też są mroki średniowiecza. Starszna jego strona.
  • 12.02.10, 14:30
    swojej matki przed skutkami szalejącej w jego czasach epidemii
    procesów czarownic a był to jakby nie patrzeć był to już XVII wiek,
    więc średniowiecze dawno już przeminęło. Obsesja na punkcie seksu z
    diabłem to w ogóle szczyt listy przebojów w procesach czarownic. Do
    dziś wiele osób żywi przekonanie, że Złego najszybciej można
    rozpoznać po dużym i lodowatym przyrodzeniu oraz nieumiarkowym
    apetycie na szybkie numerki z ludzkimi kobietami :)
  • 12.02.10, 14:22
    przeminął przypomniała mi ciekawa anegdota z ksiażki
    Malinowskiego "Seks dzikich". Nasz roda badał starą i egzotyczną
    kulturę mieszkańców wysp trobriandzkich na Pacyfiku tuż przed
    pierwszą wojną światową. W związku z tym długo zamieszkiwał wśród
    krajowców i z wieloma z nich nawiązał wręcz przyjacielskie stosunki,
    choć sam przyznawał w swoich książkach, że ich kanibalizm rytualny
    mógł budzić lekki niepokój. W każdym razie pewnego dnia w 1914 roku
    antropolog otrzymał pocztę z dalekiej Europy. Z niej dowiedział się,
    że w Europie wybuchła I wojna światowa. Informacja ta wytrąciła go z
    równowagi i mocno zaniepokoiła. Zauważył to jeden ze spotkanych na
    drodze do domu krajowców zaprzyjaźniony z badaczem. Kiedy
    Europejczyk powiedział mu, że w jego kraju wybuchła wojna i dlatego
    jest zdenerowany tubylec spokojnie oświadczył , że powinien się
    cieszyć, bo wojna oznacza przecież dla mężczyzn dużo mięsa i nowych
    kobiet. Malinowski wyjaśnił mu, że Europejczycy nie zjadają
    pokonanych wrogów i zabierają ich kobiet jako łupu wojennego. Wtedy
    jego wyspiarski przyjaciel zapytał go po prostu : To po co toczycie
    wojny ?.
    Anegdota utkwiła mi w pamięci, bo im dłużej żyję na tym łez padole
    tym bardziej nie wiem co miałabym odpowiedzieć na tak postawione
    pytanie.
  • 12.02.10, 14:30
    Rewelacja! Skąd masz tyle informacji na ten temat? :) Jesteś antropologiem? Zazdroszczę dużej wiedzy :)
  • 12.02.10, 15:41
    Dziękuję za uznanie :) Jestem po prostu koktailem maniak historii z
    molem książkowym.
    To pierwsze było moim przekleństwem w szkole podstawowej i liceum,
    bo ciągle wystawiali mnie na olimpiady, w których notorycznie
    odpadałam, bo mam taki feler, że za Boga Ojca nie potrafię
    zapamiętać i odtworzyć dat ważnych wydarzeń oraz co gorsza list
    przyczyn gospodarczych i politycznych tychże wydarzeń, ale za to
    swadą i polotem (ale jestem skromna ;) przedstawić tło społeczno-
    obyczajowe tychże zdarzeń + różne ciekawostki. Przykład : do dziś
    pamiętam jak w rzeczywistości wyglądała śmierć Księcia Pepiego, ale
    choćby do mnie strzelali bez zerknięcia do ksiązki nie podam miejsca
    tej bitwy ani dokładnej daty, choć wiem że to czasy napoleońskie i
    po odwrocie spod Moskwy (wersja oficjalna tego zgonu jest taka, że
    Pepi wykrzyknąwszy patriotyczny slogan rzucił się w nurty zburzonej
    Elstery i utonął, wersja skandaliczna dostępna w kilku źródłach
    mniej lub bardziej wiarygodnych stwierdza, że był pijany i upadł
    twarzą w kałużę/bajoro na polu bitwy i nie dał rady wstać a potem
    sfabrykowano wersję oficjalną ku pokrzepieniu serc).
    To drugie jest przekleństwem do dziś, bo cierpię na napady
    kompulsywnego czytania a wtedy nie ma zmiłuj się książki muszą się
    znaleźć. Jak nie ma ciekawej beletrystyki czy literatury
    popularnonaukowej to muszą wystarczyć słowniki, leksykony,
    przewodniki itp. A wtedy to dopiero moja zwichrowana pamięć do
    dziwnych szczegółów ma używanie.
    Niestety przypadłość powyższa jest dziedziczna (moja mama też tak
    ma ) i najwyraźniej nieuleczalna.
  • Gość: jateztakmam IP: *.chello.pl 12.02.10, 20:01
    Ejj ja tez tak mam! jestem maniaczka warszawy, czytam wszystko i wiem mnostwo, ale jak ktos mnie nagle znienacka zapyta o jakas nawet prosta rzecz to jestem w stanie sobie przypomnieć wszystko tylko nie to ;/ ostatnio poległam na dacie ustanowienia marszałkowskiej, przypomniałam sobie po godzinie nie tylko daty, okoliczności i szczegóły, ale nawet anegdoty itd. Było mi zwyczajnie głupio. Ciesze się, ze nie jestem w tym sama ;) swoja droga super watek, przeczytalam z zapartym tchem :)
  • 12.02.10, 20:19
    się tu ujawnią i podzielą się swoimi odkryciami :)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 12.02.10, 20:44
    No to was dobiję, mam łeb do dat i faktografii - ba, to mój konik, poczet królów
    polskich znałem już jako kajtek, do dziś pamiętam wiele dat dziennych bitew,
    śmierci i dokładnych dat rządzenia nie tylko polskich postaci historycznych. Na
    pocieszenie dodam, że pamięci do twarzy nie mam za to wcale, ratuje mnie tylko
    pamięć do głosów:))
  • 12.02.10, 21:04
    wydawniczy almanachem najbardziej pokręconych kawałków z historii powszechnej :)
    Wbrew pozorom mamy coś wspólnego, bo ja też pamięci do facjat nie mam wcale, co
    niejednokrotnie powodowało zabawne i mniej zabawne nieporozumienia ( najgorzej
    było jak zmieniałam ostatnio pracę i miałam problem z zapamiętaniem twarzy szefa
    oraz innych świętych z firmy)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 12.02.10, 21:23
    Doprawdy iście kusząca myśl, ale gdyby wypełnianie nisz rynkowych było takie
    lukratywne jak się wydaje, nie mielibyśmy tylu zawodowych historyków na
    garnuszku budżetówki, którzy od lat użerają się z młodzieżą niepotrafiącą
    spamiętać wszystkich trzech dat rozbiorów (belfrem nie jestem, ale wiem jak ten
    kawałek chleba smakuje). Mimo usilnych starań jednak się opuszczam w
    przyswajaniu wiedzy, nawet nie z braku czasu czy lenistwa. Dobre pozycje
    bibliograficzne to nisza dla nielicznych, toteż umiarkowany sukces jest możliwy,
    tym nie mniej wolałbym nie poddawać się mękom twórczym, bo zawsze człek chciałby
    coś upchnąć, jeszcze to, jeszcze tamto. Tomiszcze na tysiące stron to tytaniczna
    praca, zresztą mój perfekcjonizm nie pozwoliłby mi zadowolić się
    popularnonaukowym przeglądem na 80 stron, chyba że cała seria z tego by wyszła,
    no ale kochana: rynek jest brutalny jak jasna cholera. Nie odradzam pomysłu,
    jeno ostrzegam, "pasjonaci dla pasjonatów" to są dwa uda, albo się uda, albo się
    nie uda :)))

    Pozdrawiam weekendowo!
  • 12.02.10, 21:33
    ale pomarzyć przed weekendem miła rzecz :)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 12.02.10, 21:36
    Ano:))
  • 20.02.10, 22:07
    A mogą wśród tych pokręconych kawałków być wierszyki?

    Tłumaczenie:

    Na jednej ze szkół w jednym z miast sąsiadujących z moim widniał kiedyś wielki
    napis:


    UCZCIJMY PAMIĘĆ BOHATERÓW SPOD MONTE CASSINO
    PIEŚNIĄ I TAŃCEM



    !!!!!
    Najpierw nie mogłem uwierzyć w to, co widzę, a potem zadzwoniłem do kumpla
    historyka. Mało nie spowodował wypadku, bo właśnie prowadził.

    Od tego czasu zaczęliśmy się zapraszać na wódkę np. smsami "Przyjedź do mnie,
    uczcimy śpiewem, pijaństwem i tańcem 7. rocznicę bitwy nad Stargańcem" (takie
    jeziorko).

    A potem poleciał cały cykl:

    Widziałem, jak menele, pijąc tanie wino,
    Uczcili dziś rocznicę bitwy pod Lenino.

    Mój księgowy pijaństwem i ujemnym saldem
    Uczcił w lipcu rocznicę bitwy pod Grunwaldem

    A Niemcy, obaliwszy beczkę Bitburgera
    Czczą bekaniem Waterloo - zwycięstwo Bluechera

    Natomiast Ukraińcy, zalawszy się w trupa
    Czczą rzyganiem pod sufit szlak bojowy UPA

    Ruski p*oli wszystko, co się tylko rusza
    I pierwawo stakana nigdy nie zakusza
    Za to kawy nie pije - gdy się struje kawą
    Pierdzi na podobieństwo armat pod Połtawą
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 22.02.10, 08:07
    patriotyczni też nauczyli się patrzeć na naszą i nie naszą
    przeszłość z poczuciem humoru (no może nie od razu koszarowym) i bez
    kompleksu rodem z wyśmianego chyba przez Mrożka w cudnej anegdocie
    eseju "Słoń a sprawa polska".
  • 24.02.10, 16:34
    Ja ze swej strony rzeźbię poczet królów polskich w limerykach. Męczę
    się z tym już parę lat, bo oni się cholery źle rymują, a poza tym
    nie chcę, by wychodził z tego, jak to ładnie ujęła Cotbus76, humor
    koszarowy.

    A RÓWNOCZEŚNIE LIMERYK ŚWIŃSKI BYĆ MUSI!

    Najprzyzwoitszy wierszyk brzmi:

    "Władysław Warneńczyk był młody

    I sto razy dziennie miał wzwody.

    W archiwach wieść skryto głęboko

    Że podbił w ten sposób raz oko

    Księżniczce* przecudnej urody"


    (*w wersji według niektórych wierniejszej historii: "paziowi
    przecudnej urody")
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma
    lasów (...) Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie
    one służą zniszczeniu. (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia
    Amerykanów. Jest on jak trucizna." Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • Gość: rev IP: *.rev.netart.pl 12.02.10, 21:59
    od siebie w temacie higieny dodam że gdzieniegdzie piwo było przez kilka stuleci
    jedynym napojem pitym z uwagi na brak zaufania do rzek, studzienek i innych ujść
    wody pitnej. niekoniecznie z powodu epidemii, piwo to nie był alkohol tylko
    napój do picia jak sama nazwa wskazuje :P
  • 12.02.10, 22:33
    A nasz Leszek Biały wymówił się od udziału w krucjacie właśnie tym,
    że w Ziemi Świętej brakowałoby mu piwa i miodu, a wody źródlanej pić
    nie zwykł ;)
  • Gość: rev IP: *.rev.netart.pl 12.02.10, 22:39
    faktycznie :-)

    Na apel papieża Honoriusza III o wyruszenie na krucjatę do Ziemi Świętej,
    Leszek Biały miał odpowiedzieć w liście: Złożony chorobą, popłynąć do Ziemi
    Świętej nie mogę, zwłaszcza iż z powodu przypadłości w naturę ciała wymierzonej,
    ani wina, ani prostej wody pić nie mogę, przyzwyczajonym tylko piwo względnie
    miód pić.


    w: www.poczet.com/bialy.htm
  • 13.02.10, 11:28
    miłośników napojów z pianką. Było znacznie mniej procentowe a poza tym ciut
    gęstsze. Dlatego ulubionym śniadaniem naszych praszczurów była polewka piwna ;)
    Święci katoliccy to w ogóle fajny temat. Gorąco polecam Żywoty Świętych, ale nie
    współczesne wydania tylko te autorstwa Piotra Skargi oraz zawarte w Złotej
    Legendzie. Mówię ludziska Pan Bóg naprawdę musiał się dziwić, co się wyprawia
    dla jego większej chwały ;)
    W ósmej klasie przed bierzmowaniem moja koleżanka z klasy będąca w fazie
    głębokiego buntu lat cielęcych na pytanie księdza, imię której świętej chce
    przyjąć w trakcie tego obrzędu wystrzeliła bez zastanowienia : Seksburga. Mina
    księdza bezcenna ;)
  • Gość: byl taki? IP: *.chello.pl 13.02.10, 11:38
    Seksburg :) co to za święty? faktycznie taki był? Aż go wygoogluje zaraz :) byle moja córka nie wpadła na taki sam pomysł. Swoją drogą w czasach zaraz to może nawet i lepiej, że pili piwo niż zatrutą wodę. Wtedy jeszcze studnie często bywały niedaleko cmentarzy i woda sama się zatruwała...brak świadomości po prostu.
  • 13.02.10, 12:48
    w klasztorze. Jej fajne w brzmieniu imię wywodzi się z łacińskiej tradycji
    numerowania dzieci (Rzymianie byli praktyczni dlatego kolejnym synom nadawali
    imiona np. Quintus, Sextus czyli piąty, szósty). W ogóle kobiety w świecie
    rzymskim miały przechlapane, bo imię zastępowało im nazwisko rodowe ojca tj.
    córka mężczyzny z rodu Klaudiuszy zawsze na imię miała Klaudia a jeśli ów
    Klaudiusz miałby więcej córek to rozróżniałby je albo określeniem Starsza i
    Młodsza albo po prostu liczebnikiem. Z tym,że posiadanie więcej niż dwóch córek
    uchodziło wśród Rzymian za lekkie dziwactwo i danaberię.
  • Gość: wow IP: *.chello.pl 13.02.10, 14:37
    ale Wy dużo wiecie! gdyby w szkolach byli tacy nauczyciele historii to lekcje byłyby przyjemnoscia :)
  • 13.02.10, 15:06
    Taka tradycja istniała jeszcze w pokoleniu naszych babć...i tak moja babcia to była Zdzisława, a druga babcia Antonina...obie nie cierpiały swoich imion. Mieliśmy nawet wesołą historię w rodzinie, bo babcia i tak zawsze mawiała, że jej mama i tak miała gorzej bo miała na imię Zenobia :) dobrze, że tego zwyczaju już nie ma, bo nie był zbyt fortunny.
  • 13.02.10, 15:26
    ciotce ojca, której się zmarło krótko przed moim urodzeniem. Drugie imię
    dostałam po świętej patronce dnia moich urodzin. I tak w wolnym tłumaczeniu z
    dwóch języków mam wpisane w dowodzie Pani Perła + nazwisko :) A i tak mam
    szczęście, bo babcia ze strony opowiadała, ze ksiądz w parafii gdzie przyszła na
    świat ściśle przestrzegał średniowiecznej zasady, że każdy pobożny chrześcijanin
    powinien wiedzieć z kim ma do czynienia i dlatego nieślubnym owocom grzechu płci
    żeńskiej nadawał obligatoryjnie imię Magdalena wiadomo po kim :)
  • 19.02.10, 17:49
    Marta Małgorzata ?:)
  • 20.02.10, 20:22
    Postawiłabym wirtualne piwko, ale jestem noga jeśli chodzi o symbole tworzone ze
    znaków przestankowych :(
  • 20.02.10, 20:33
    Dominika Małgorzata?
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 20.02.10, 20:39
  • 20.02.10, 20:40
  • 20.02.10, 21:35
    Już wiem, sprawdziłem. Pierwsze skojarzenie, że dominus to "pan". Sorki:)

    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 20.02.10, 22:53
    Pozwolę sobie zaproponować znaczek na wirtualne piwko:

    IIb
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 22.02.10, 08:11
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 22.02.10, 08:19
    j.w.
  • 20.02.10, 21:45
    Kuknij proszę na gazetową pocztę.
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 20.02.10, 22:45
    > Rzymianie byli praktyczni dlatego kolejnym synom nadawali
    > imiona np. Quintus, Sextus czyli piąty, szósty).

    To mnie zawsze rozwala ojciec braci Basistów, który synów nazywał alfabetycznie:
    Alojz, Bernot, Cyryl, Dominik, Euzebin, Francek, Gabriel. Mieli oni jeszcze
    siostry, ale imiona chyba nie padły, więc nie wiemy, czy też leciały alfabetycznie:)

    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 24.02.10, 17:43
    Aha, bracia Basistowie to, gdyby ktos nie skojarzył,
    bohaterowie "Soli ziemi czarnej" Kutza (w roli głównej,tj. Gabriela
    Basisty, Olgierd Łukaszewicz).
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma
    lasów (...) Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie
    one służą zniszczeniu. (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia
    Amerykanów. Jest on jak trucizna." Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 13.02.10, 13:38
    kasiaaa1981 napisała:

    > my w Polsce nie możemy się doczekać drugiej lini metra...

    a my, w europie - co ja mówię, my, ludzkość! niee: my, w całej galaktyce! - nie
    możemy się doczekać odśnieżenia drogi na budy pobyłkowskie...

    --
    you will start out standing
    proud to steal her anything she sees
    na sam dół
  • 13.02.10, 15:04
    nie martw sie stolica też jest zaśnieżona na amen...parkingi zakopane, ulice wąskie, góry śniegu leżą wszędzie...można się pocieszyć, co? :)
  • 13.02.10, 15:21
    w końcu w tzw. "małej epoce lodowcowej' w XVII wieku nie dość, że zima w Polsce
    trwała któregoś roku prawie do maja to jeszcze Bałtyk zamarzł tak dokumentnie,
    ze można po nim było saniami jeździć a i karczmy dla podróżnych tam postawiono.
    Zawsze mnie ciekawiło co się z nimi stało jak zaczęła się odwilż ;)
    Choć to może zły przykład, bo w tym samym okresie wystąpił także rok, w którym w
    ogóle nie było lata. Zbiory poszły w cho... o przepraszam przepadły i nastąpiła
    naprawdę tragiczna klęska głodu. A tego oczywiście byśmy nie chcieli zwłaszcza,
    że mam plany na lato ;)
  • 13.02.10, 15:38
    A czy to prawda, że po upadku powstania warszawskiego czołgi rosyjskie jechały na drugą stronę po lodzie?
  • 13.02.10, 18:22
    II wojna światowa to nie mój konik, ale w lutym 1945 r. mogło to być możliwe, bo
    na przykład Niemcy jeszcze pod koniec tego miesiąca uciekali przez Armią
    Czerwoną z Prus Wschodnich między innymi po zamarzniętym Bałtyku. Po za tym moja
    babcia wspominała,że zima 45 roku była straszna, choć nie podała więcej szczegółów.
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 13.02.10, 19:39
    Ponoć układano drewniane prowizorki mostu z drzew i polewano to wodą żeby
    zamarzło, ale czy nośność była dla czołgów wystarczająca tego nie wiem, RKKA
    dysponowała raczej średniej masy tankami, więc możliwe. Pijana załoga ruskiego
    czołgu zniesie wszystko, gniotsa nie łamiotsa.
  • 13.02.10, 20:21
    "u nas ludiej mnowa". Skutkiem tego podejścia jest to, że na cmentarzu żołnierzy
    radzieckich w moim mieście na Dolnym Śląsku nazwiska wpisane na nagrobkach były
    jak wspominają starsi mieszkańcy ustalane starą dobrą metodą na chybił trafił,
    bo zwycięska armia miała ważniejsze problemy niż oznaczenie miejsc pochówku
    swoich poległych. Te ważniejsze sprawy to pewnie wyzwalanie niemieckich
    mieszkańców od zegarków, co corocznie świętują nasi kombatanci jako Dzień
    Wyzwolenia. Ewentualnie święto jest określane jako dzień Powrotu do Macierzy,
    co moim zdaniem jest szczytem historycznego chamstwa, bo księstwo piastowskie
    (od biedy można je uznać za polskie), którego stolicą było nasze miasto straciło
    niezależność już w 1368/9 roku a potem było pod władzą Królestwa Czeskiego,
    Austrii a po wojnach śląskich Prus.
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 14.02.10, 06:47
    Szwajcarzy ukradli mi radziecki zegarek - chyba odwrotnie? - pan to
    powiedział, panie władzo.


    Odwieczność polskich ziem wycyckanych to temat rzeka, majstersztyk powojennej
    propagandy, która to niosąc kaganek oświaty, bo tej nieboszczka sanacja nie
    podołała, przyniosła obraz Polaka antysemity, katolika i socjalisty, krzewiciela
    Grunwaldu - symbolu walki z faszyzmem krzyżackim :)
  • 20.02.10, 21:51
    Czytam ostatnio "Ostatni rok pokoju - pierwszy rok wojny" Wieczorkiewicza i
    spółki i trafiłem tam na ciekawą wiadomość. Otóż latem 1939 r. za zabraniem
    Niemcom ziem aż po Odrę gardłował znany skądinąd później Stanisław Mikołajczyk.
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 20.02.10, 22:04
    Co nie zmienia faktu, że Stalin po zaaplikowaniu kija, chciał dać Polsce
    marchewkę - bynajmniej nie za Katyń i utracone Kresy; przekonał Churchilla i
    Roosevelta, że to jedyny sposób zniszczenia pruskiego militaryzmu Drang nach Osten.


    http://www.rzeczpospolita.pl/teksty/plus_minus_070310/plus_minus_a_9-2.F.jpg
  • 20.02.10, 20:50
    > w końcu w tzw. "małej epoce lodowcowej' w XVII wieku nie dość, że zima w Polsce
    > trwała któregoś roku prawie do maja to jeszcze Bałtyk zamarzł tak dokumentnie,
    > ze można po nim było saniami jeździć a i karczmy dla podróżnych tam postawiono.
    > Zawsze mnie ciekawiło co się z nimi stało jak zaczęła się odwilż ;)

    Możliwe wydają mi się 3 opcje losu karczmy:

    1) Jeśli była budynkiem (bez fundamentu zapewne) to można ją było przed wiosną
    opuścić, żeby sobie zatonęła - ale tu pytanie, jak ją izolowano termicznie od
    spodu, żeby lód się nie roztopił od ciepła z pieców
    2) Można było ją w ogóle wybudować na małej wyspie lub skale (w końcu wątpię, by
    klienci jeździli po lodzie z Polski do Szwecji, raczej mogły to być trasy między
    np. wyspami duńskimi.
    3) Wreszcie można było zostawić na zimę na kotwicy statek, ale tu nie wiem z
    kolei, czy przy ówczesnej technice można by go zabezpieczyć przed zgnieceniem
    przez zwiększający swoją objętość lód
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 23.02.10, 12:24
    > w końcu wątpię, by
    > klienci jeździli po lodzie z Polski do Szwecji, raczej mogły to być trasy międz
    > y
    > np. wyspami duńskimi.

    Jezdzili z Gdanska do Sztokholmu, wiec raczej nie przez wyspy dunskie. Pewnie
    jechali najkrotsza droga, mogli zahaczac o Gotlandie.
  • 23.02.10, 14:54
    Karczmy - jesli byly na lodzie, to mogly to byc nieogrzewane male schrony.

    > 2) Można było ją w ogóle wybudować na małej wyspie lub skale

    Na Baltyku na otwartym morzu nie ma wysp i skal. Szkiery sa blisko wybrzeza
    szwedzkiego.
    Ruch na tej trasie nie mogl byc na tyle duzy, zeby sie oplacilo cos budowac,
    chyba to jednak byly sporadyczne wyprawy.
  • 24.02.10, 00:12
    Nie wiem czemu nie ukazał się mój dłuższy post, piszę ponownie.

    Nie doczytałem informacji kol. Kilosera, że jeżdżono po lodzie na trasie
    Gdańsk-Sztokholm,

    ale skoro tak, to tym bardziej możliwe, że jeżdżono także na krótszych trasach
    bliżej brzegu, np. między wyspami duńskimi.

    A karczmy na trasie Gdańsk-Sztokholm w takim razie musiały być i musiały być
    ogrzewane. Wyjaśnienie jest proste:

    Miasta te dzieli jakieś 500 km. Powiedzmy, że jedziemy przez Gotlandię, która
    zaczyna się jakieś 350 km od Gdańska.

    350 km obciążonym wozem konnym, z przerwami na popasy, przy krótkim dniu i lekko
    licząc w tej epoce -30 stopni to minimum kilka dni. Jak ludzie i konie się nie
    wyśpią, nie najedzą, nie ogrzeją, nie przeczekają nocy w cieple - to zamarzną.

    No chyba, że wożono ze sobą namioty (jak je rozbić?) i przenośne piecyki + opał,
    no i stale podtrzymywano ogień do napalenia w tych piecykach.

    Poza tym karczma musiałaby być widoczna z daleka - czyli w dzień słup dymu, a w
    nocy oświetlenie. Czyli znów ogień.
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 24.02.10, 00:29
    No i jest jeszcze najprostsza opcja: jeżdżono z Gdańska do Danii choćby i lądem,
    a po lodzie tylko przez cieśniny. Albo przez Lipawę i z niej na Gotlandię.

    I to ma największy sens - nikt nie zdołałby wznieść karczmy np. 200 km od
    brzegu, koniecznej przy jeździe w prostej linii Gdańsk - Sztokholm.
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 24.02.10, 13:10
    > tym bardziej możliwe, że jeżdżono także na krótszych trasach
    > bliżej brzegu, np. między wyspami duńskimi.

    Pewnie jezdzono, ale mowimy tu o doniesieniach w polskich zrodlach.

    Co do karczmy to ta rozmowa jest na tyle absurdalna, ze nie zamierzam jej ciagnac.
  • 24.02.10, 15:40
    > Co do karczmy to ta rozmowa jest na tyle absurdalna, ze nie
    zamierzam jej ciagn
    > ac.

    Moim zdaniem nie jest absurdalna, ale oczywiście ciągnąć jej nie
    musimy.
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma
    lasów (...) Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie
    one służą zniszczeniu. (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia
    Amerykanów. Jest on jak trucizna." Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 13.02.10, 16:16
    wasze lokalne problemy, w tym metro, interesują mnie tak samo, jak moje was.

    --
    she can take the dark out of the nighttime
    and paint the daytime black
    na sam dół
  • Gość: klt IP: *.chello.pl 15.02.10, 09:33
    Ale my tu przecież rozprawialiśmy o średniowieczu, zwyczajach, obyczajach i anegdotach historycznych...lokalne problemy wystąpiły chyba w 2 czy 3 postach...

  • 15.02.10, 15:22
    ponarzekania sobie na wszystkich i wszystko :)
    Osoby piszące nie na temat proponuję ukarać zaocznym nakazem wejścia
    pod biurko komputerowe i odszczekanie treści niepoprawnych dla tego
    wątku. Myślałam jeszcze o takich zmyślnych chińskich pułapkach na
    palce jako środkowi powstrzymującym przed pisaniem nie na temat, ale
    to nie średniowiecze i kosztów zakupu tego ustrojstwa raczej nie
    pokryje sam winowajca. A kiedyś ponoć i tak bywało, że skazaniec sam
    musiał opłacić koszty swojej kaźni a normą było opłacanie przez
    siebie samodzielnie kosztów wiktu i opierunku w trakcie
    uwięzienia ;)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 15.02.10, 16:42
    Chińska tortura wodna zmiękczy każdego zatwardziałego malkontenta, mózg z waty
    albo wata z mózgu:)) Z tym opłacaniem pobytu w kurortach penitencjarnych to
    rożnie bywało, siedzenie za długi było jeszcze za sanacji taką normą, że
    niekonieczni biedni woleli odsiadywać te parę miesięcy byleby tylko móc nie
    spłacać wierzytelności.
  • Gość: boof IP: 213.251.189.* 15.02.10, 16:56
  • 20.02.10, 21:54
    A kiedyś ponoć i tak bywało, że skazaniec sam
    > musiał opłacić koszty swojej kaźni

    To cyniczne świństwo praktykowała m.in. III Rzesza. Rodziców rodzeństwa Scholl
    obciążono "kosztami zużycia" gilotyny, na której ścięto ich dzieci.
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 22.02.10, 22:47
    Dokladnie to samo dzieje sie obecnie w Iranie.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • 19.02.10, 13:50
    mniej lub bardziej wiarygodnymi newsami z przeszłości. No cóż tak ładnie a
    zdechło :(
  • Gość: bell IP: *.toya.net.pl 19.02.10, 16:21
    Może nie tortury, ale...
    "Historia brudu" K. Ashenburg
    "Św. Agnieszka nigdy nie splamiła wodą żadnej części swego ciała podczas
    krótkiego wprawdzie, bo 13-letniego życia.
    Godryk, angielski święty, przeszedł piechotą z Anglii do Jerozolimy nie myjąc
    się i nie zmieniając ubrania.
    (...) W swojej pustelni (...)paradował we włosiennicy, która w połączeniu z
    letnim potem była doskonałą pożywką dla nieprzebranych zastępów wszy.
    Św. Franciszek z Asyżu wielbił brud i nawet po swojej śmierci miał się pojawiać
    braciom zakonnym, gratulując im zapuszczonych cel".
  • 20.02.10, 20:38
    ciele łańcuch, który jak się okazało po jego śmierci wrósł mu w ciało. Jak
    wspominałam wcześniej święci katoliccy to niewyczerpana krynica ciekawych faktów
    budzących nie tyle grozę co śmiech zdumienia, że ktoś może być do tego stopnia
    zaślepiony, aby wierzyć w takie bzdury. Na przykład legenda o piracie
    bałtyckim Stubeckerze (nie wiem czy nie przekręciłam nazwiska), który podobno
    miał wykupić swoich ludzi od śmierci w ten sposób, że obiecano mu, że jeśli po
    ścięciu głowy przebiegnie wzdłuż nich ustawionych w rząd to zostaną oszczędzeni
    wszyscy minięci przez niego zanim upadnie. To świetna historia z gatunku tych
    opowieści z dreszczykiem jakie ludzie opowiadają sobie od tysięcy lat przy
    ognisku w ciemne zimowe wieczory. Ale już opowieść o świętej bodajże Solange ,
    która broniąc się przed gwałtem tak wkurzyła niedoszłego kochanka, że uciął jej
    głowę a ona tę głowę podniosła i szła z nią aż do miejsca gdzie potem stało jej
    sanktuarium to już niestety zwykła pseudoreligijna komercja skierowana do
    spragnionych cudów i cudowności z życia świętych naszych średniowiecznych
    przodków. Niemniej trzeba przyznać, że niektórzy z nas współczesnych także
    potrafią z ślepą wiarą klęczeć z zapaloną świeczką i nieodłącznym różańcem na
    upstrzonym psimi kupami trawniku pod wieżowcem, w którym na szybie okna na X
    piętrze pojawiło się "Boskie oblicze". Czasy się zmieniają ale nie ludzie :)
  • 20.02.10, 21:09
    Jeśli o niemycie idzie, królowa Izabela Hiszpańska też miała niezłe
    osiągnięcia. Ponoć w szczytnym celu...
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 20.02.10, 21:19
    Napoleon ponoć pani Walewskiej nakazywał się nie myć i nie używać pachnideł,
    wszak naturalne feromony kręcą samców. Ironia polega na tym, że nazwisko tej
    pani kojarzy się z wodą toaletową - dla starszych pań:)))
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 20.02.10, 21:21
    Piszę ponoć, bo podobną anegdotkę wyczytałem gdzieś o Marysieńce Sobieskiej.
  • 20.02.10, 21:22
    E, to chyba nie do naszej Maryni, lecz do swojej Józefki wysyłał
    depesze, zeby się nie myła, bo przyjeżdża za tydzień.
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 20.02.10, 21:28
    Bardzo możliwe:))
  • 20.02.10, 21:40
    Mówisz o oblężeniu bodajże Granady i majtkach w kolorze izabelowatym?
    :)
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 22.02.10, 08:18
    koloru maści końskiej to masz 100 % rację :)
  • 20.02.10, 21:42
    Klaus Störtebeker - bałtycki Janosik (w sensie legendarny zbój)
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 20.02.10, 22:34
    Mówiąc o higienie w średniowieczu nie można jednak zapominać, że w zasadzie do
    XIV wieku w miastach w powszechnym użyciu były łaźnie pozostawione jeszcze przez
    Rzymian. Kościół patrzył na nie z niechęcią, bo były koedukacyjne :) Dopiero
    epidemia dżumy stała się dla Kościoła okazją do zamknięcia tych rzekomo
    grzesznych przybytków: zauważono bowiem, że wspólna kąpiel ułatwiała
    rozprzestrzenianie się epidemii (chodziło o siedzenie wielu ludzi w ciepłym
    pomieszczeniu). Pod pretekstem walki z epidemią zakazano zatem kąpieli :) Od
    tamtej pory dbanie o higienę kojarzyło się z chorobami i miazmatami. Na tym tle
    ówczesna Polska wyglądała nader dobrze: wspomniane wcześniej zadziwienie wobec
    dziwacznych zwyczajów Sarmatów, jak i wzmianka o regularnych kąpielach Polaków w
    dziele "Polonia" Marcina Kromera z XVI wieku. Nie zapominajmy też o popularności
    w naszej części Europy łaźni parowej. Pogańscy i "dzicy" średniowieczni
    Słowianie, Bałtowie i Finowie byli chyba najczystszymi w Europie.
    --
    Smells like 90's
  • Gość: gag IP: 213.251.189.* 20.02.10, 23:18
    wlasnie, laznie finskie, turecki i rosyjskie banie - brudasy to byly francuziki,
    niemcy, wlosi i angole. syf z malaria a nie postep:)
  • 20.02.10, 22:23
    cotbus76 napisała:

    > mniej lub bardziej wiarygodnymi newsami z przeszłości. No cóż tak ładnie a
    > zdechło :(

    Ależ proszę:

    Usłyszane przy zwiedzaniu HMS "Victory" w Portsmouth:

    "Według legendy, umierający Nelson prosił o pochówek na lądzie. Ale jak tu
    przewieźć pokrwawione ciało do kraju tak, by się nie rozłożyło? Wsadzono je więc
    do beczki z brandy, gdzie się ładnie zakonserwowało... po czym po przybyciu na
    miejsce każdy marynarz dostał po szklaneczce z tej beczki.

    I to była, proszę wycieczki, pierwsza w historii PEŁNOKRWISTA brandy"

    (po angielsku brzmiało to 'full-bodied brandy')

    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • Gość: cb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.10, 05:11
    A ja mam świetną książkę pt. "Całkowicie bezużyteczna historia świata",
    która składa się z samych takich ciekawych faktów zebranych po różnych
    kronikach. Można poczytać o ciekawych wynalazkach ("koci klawikord"), o
    wyczynach różnych świętych, o prawach takich jak np. prawo do puszczania
    bąków na bankietach :P (to ok. roku 43 Klaudiusz, z obawy, że
    wstrzymywanie się przed psuciem powietrza może być szkodliwe dla zdrowia).
    Książka ma ok. 360 stron i jeszcze nie miałam czasu całej przeczytać.
  • 22.02.10, 09:19
    Oprócz wspomnianego przez Ciebie prawa nakazującego nie
    wstrzymywania bąków, dodał dwie nowe litery do alfabetu łacińskiego,
    aby lepiej zapisywać w nim słowa etruskie (język martwy już za jego
    czasów) oraz zabronił wycierania nosa, bo według niego nasilało ono
    katar. Cesarze rzymscy w ogóle mieli szczęście do historyków, którzy
    byli jednocześnie członkami opozycji politycznej. W związku z tym
    każda z napisanych przez nich biografii cesarzy jest ubarwiona
    bulwersującymi "brudami" obyczajowymi.
  • 23.02.10, 00:05
    a jakie były te 2 nowe litery Klaudiusza?
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 23.02.10, 07:46
    liter.
  • 23.02.10, 09:39
    Polsamogloska ł z tego co pamietam i jeszzcze jakas - polecam ksiazke "Ja,
    Klaudiusz" :)
    --
    70/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • 22.02.10, 09:20
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 22.02.10, 09:35
    Cotbus, po pobieżnym przejrzeniu twórczości autora okazuje się, że Ian Crofton
    to pan, który urzeczywistnił hobbystyczną fantasmagorię, z której złudzeń
    próbowałem Cię odrzeć. Wybacz:)
  • 22.02.10, 10:45
    konceptu wybawić chciał, abym w jakowąś Kołomyję nie wdepnął i nie
    wyszedł na tym jak Zabłocki na mydle.
  • Gość: ??? IP: *.000webhost.com 22.02.10, 11:38
    Czy mi się zdaje, czyżeś jest chłop?:)))
    "Gazeta mi płaci" zaczynała jako chłop a skończyła jako baba:)))))
  • 22.02.10, 12:35
    orzechy tłukła. Niestety stylizując swą wypowiedź pod styl
    niezapomnianego facecjonisty imć Pana Onufrego Zagłoby formę żeńską
    zarzuciłam i pod chłopa niechcący się podszyłam ;). Dobrze chociaż,
    że ten występek nie grozi mi w naszych czasach przykrymi
    konsekwencjami prawnymi :)
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 22.02.10, 13:03
    Urzeczywistnienie marzeń oznacza pozbawienie się rzeczonych; aczci się tylko imć
    waćpannie sposobność takowa przytrafi, niech nie omieszka, wbrew mym radom, z
    wakancyji rynkowej skorzystać!
  • 22.02.10, 13:09
    w swej wdzięcznej pamięci zachować zamierzam i w całym
    chrześcijańskim świecie głosić waszego rozumu pochwałę.
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 22.02.10, 13:24
    Och! Nazbyt łaskawaś pani, za wiarę krześcijańską pośród bisurmana lżej umierać
    będzie:))



  • 22.02.10, 20:45
    we wsi Moskal stoi. I jak tu nie kochać Sienkiewicza, z jego pseudostaropolskim
    językiem polskim, choć jeszcze fajniejszy jest Gołubniew, którego języka
    niestety nie potrafię podrobić :(
  • 22.02.10, 21:34
    To nie u Sienkiewicza, ponoć było u Adama M., ale nie wiem gdzie.
  • 22.02.10, 21:42
    a tekst "Moskal we wsi stoi" wbrew powszechnemu mniemaniu nie jest cytatem z
    klasyki, ale pomysłem własnym Olgi Lipińskiej (vide Wikipedia)
  • 22.02.10, 22:12
    Ale wiki różne dziwy podaje. Gdzieś u Adasia było, na pewno ktoś
    podpowie.
    A tak na pierwszy rzut oka bardziej na cytat z "Wesela" wygląda, nie?
  • 22.02.10, 23:57
    A propos Waćpań, Waćpanien i Waćpanów rozważań, to wspomnę, co następuje:

    Jakowiś rycerze w towarzystwie panien nadobnych o bisurmanach rozmawiali i o ich
    bezeceństwach, których niejedna niewiasta nie przeżywała.

    A jedna z panien oczęta skromnie spuściła i tak rzekła:

    "Boże, jeśliś i mnie męczeńską palmę przeznaczył, to taką chcę umrzeć śmiercią"
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma lasów (...)
    Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie one służą zniszczeniu.
    (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia Amerykanów. Jest on jak trucizna."
    Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.
  • 23.02.10, 08:34
    był usłany. Facet to sobie na wojnę poszedł łby wrogów pościnał,
    pogwałcił, porabował a potem szedł gdy mózg mu się wylewał uszami i
    umierał ze wzrokiem wpatrzonym w kierunku stron rodzinnych. I już
    pieśni o nim pisali a i historycy nie omieszkali w kronikach jego
    żywot zacny opisać. A kobieta to musiała taki numer wykręcić, że
    nawet dzisiaj wielkie wydawnictwa kupiłyby jej historię na
    wyłączność. Weźmy sobie na ten przykład Joasię Królową Neapolu (
    pozbycie się do spółki z kochankiem męża, małżeństwo z kochankiem,
    wojna domowa, klątwa papieska, spiski krewniaków, śmierć drugiego
    męża, trzeci mąż z rozsądku, separacja,czwraty mąż, konflikt z
    papieżem, detronizacja przez tego, walka z uzurpatorskim
    krewniakiem, przegrana wojna, uwięzienie, śmierć w więzieniu - toż
    to prawie jak Przeminęło z wiatrem czy Krwawą Mary Królową Anglii
    (sfrustrowana pobożna do granic absurdu singielka u schyłku wieku
    rozrodczego z nie przepracowaną z psychologiem traumą z dzieciństwa
    spowodowaną burzliwym rozwodem rodziców zakochuje się ślepą miłością
    w hiszpańskim małżonku, któremu chcąc udowodnić, że jest go godna,
    pali nieszczęsnych protestantów prawie jak Neron, jednak małżonek
    nie docenia jej poświęcenia i ją odtrąca, ona popada w depresję, ale
    zamiast depresantów funduje sobie urojoną ciąże oraz ostrą paranoję
    na tle domniemanego spisku przyrodniej siostry - normalny thriller
    jak nic).
  • 23.02.10, 09:41
    W "Kobiecie w czasach katedr" sporo takich historii jest.
    A ja jestem ogromna fanka (i inkarnacja ;p) Alienor Akwitanskiej - to dopiero
    byla wesola i zaradna kobitka. No i - zeby zboczeniu filologa stalo sie zadosc-
    mowila w najpiekniejszym jezyku swiata: w gaskonskim :)
    --
    70/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • 23.02.10, 10:00
    Akwitańskiej jako właściwie ostatniej przedstawicielce epoki
    trubadurów żyjącej przed tym jak ich świat roznieśli na mieczach i
    spalili na stosach nieokrzesani mieszkańcy Północy z krzyżami na
    płaszczach. Szkoda, że obecnie dzieła trubadurów ocalone z pożogi
    krucjaty są właściwie zapomniane. Mogliby do naszej kultury z
    powrotem wnieśc tę nieskrępowaną radość życia i ideał prawdziwej,
    choć niespełnionej fizycznie miłości. Ot i rozmarzyła się durna
    baba, chciało się równouprawnienia to nie ma teraz co beczeć nad
    rozlanym mlekiem ;)
    A swoją drogą lubię też chińską Cesarzową Wdowę Cixi. Prawdziwa
    femme fatal dziewiętnastowiecznych Chin. Kobieta bezwględna i żądna
    władzy, w której biografie najczęściej skupiają się na różnych
    bulwersujących faktach potwierdzajacych pokutujące w Chińczykach
    przekonanie o niezdolności kobiet do sprawowania dobrych rządów.
    Tymczasem Cesarzowa była po prostu konserwatystką, która podobnie
    jak mężczyźni reprezentujący ten światopogląd nie potrafiła
    zrozumieć, że nadszedł czas na zmiany. Zapłaciła za to tym, że
    została zapamiętana w opowieściach takich jak ta, że po zostaniu
    ulubioną nałożnicą cesarza rywalki kazała ugotować żywcem.
  • 23.02.10, 10:30
    Krucjata albigenska to jedno z najwiekszych nowozytnych barbarzynstw...
    Zniszczenie pieknej kultury Oksytanii, obnizenie rangi wspanialego jezyka,
    unicestwienie calkiem niezlej religii, narzucenie obcych zwyczajow... Harpie,
    nie lubie Polnocy Francji.
    --
    70/95= 30FF

    75B nie istnieje. 80D teznie.
  • 23.02.10, 12:50
    kultury normańskiej Sycylii gdzie przez bardzo krótki okres czasu
    Wschód przenikał sie z Zachodem. I komu to przeszkadzało ja się
    pytam ???.
    Niestety historia ludzkości to całe wieki ciemnoty i barbarzyństwa
    przeplatane krótkimi pięknymi epizodami humanizmu i kultury.
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 23.02.10, 15:46
    Normanowie, którym Anglii było mało doszczętnie wyplenili stamtąd Greków - w
    przyrodzie nic nie ginie, potrzebowali bazy do wypraw krzyżowych.
  • Gość: ;) IP: *.cable.smsnet.pl 23.02.10, 15:54
    Stamtąd, tj. Sycylii, nie Anglii.
  • 23.02.10, 18:29
    Jezderkusie, jak Was się cudnie czyta! Dziekuję:D Ja zupełnie inna branża, a z historii noga, teraz wiem, żem na złego nauczyciela trafiła;) Dobrze, że chemik i biolożka byli w porządku.
    --
    and now for something completely different... http://i47.tinypic.com/2hhiq1y.jpg
  • 24.02.10, 09:08
    trudniej je znaleźć ;) Ja naprzykład bardzo lubię książki Desmonda
    Morrisa z "serii" "Dlaczego ...", z których można dowiedzieć się
    kapitalnych rzeczy o ukochanych sierściuchach czyt. kotach i psach a
    nawet o koniach. Jest jeszcze Vitus B. Dröschner, który w swojej
    książce "Krokodyl na śniadanie" opowiada o ciekawych zachowaniach
    różnych gatunków zwierząt. Niestety jeśli chodzi o chemię to z
    takimi pozycjami się jeszcze nie spotkałam. Dla tych, którzy nie
    przepadają za słowem pisanym (święta Litterato patronko moli
    ksiązkowych wybacz mi :) a i o historii mają nienajlepsze zdanie
    przeznaczony był cudny serial dokumentalny (zabijcie nie pamiętam
    tytułu), w którym pewien sympatyczny pan ( w typie wysokiego
    Einsteina tj. rozwiane resztki białych włosów + okulary w typie
    denka od butelek) opowiadał jak czasami nawet mało istotne fakty
    wpływały na przebieg historii. Wszystko to z dużym poczuciem humoru.
    Mi podobał się szczególnie odcinek gdzie prowadzący biegając po
    epokach i kontynenantach opowiadał jak ludzkość doszła do wiekomnego
    wynalazku czyli jednorazowego kubeczka na kawę.
  • 24.02.10, 16:04
    Proszę, oto parę kwiatków z biologii:

    - świnie, jeśli mają możliwość, są czyste,
    - w stadzie wilków obowiązuje coś na kształt prawa,
    - samce lwów i zebr zabijają potomstwo innych samców z "własnymi"
    samicami,
    - prawie wszystkie przypadki, gdy słoń zabije człowieka, dotyczą
    samców w okresie godowym, gdy samce są bardzo agresywne i atatkują
    co popadnie, przy tym zresztą sikając 24h na dobę bez przerw,
    - krokodyl nie ma języka, ma za to serce z 2 komór i 2 przedsionków,
    (jak ptaki i ssaki - pozostałe gady mają 2 przedsionki i 1 komorę),
    - część uczonych uważa, że tyranozaur nie był drapieżnikiem, a
    padlinożercą (ja jestem sceptyczny względem tej tezy),
    - ludzie zjadają o wiele więcej rekinów niż odwrotnie.

    I ciekawostka śląska:

    Nie wiem, jak się nazywa ta gra, gdzie każdy mówi 1 literkę i kto
    ułoży słowo, ten przegrywa.


    Mam kumpla imieniem Łukasz, który:

    - jest doktorem politologii,
    - jest Ślązakiem, co bardzo słychać,
    - w czasach studiów był dosyć biedny i na wakacje zawsze szedł do
    pracy np. fizycznej,
    - i jest właśnie fanem ww. gry.

    No i jakieś 15 lat temu, pracując w hu... przepraszam, NA HUCIE (to
    na Śląsku duża różnica), w przerwie grał sobie w ww. grę z 2
    kolegami z pracy, ludźmi w przeciwieństwie do Łukasza bardzo
    prostymi.

    Rozpoczynający mówi "S"

    Łukasz dodaje "s".

    A ten na końcu kolejki myśli, myśli, pięc minut myśli, i pado:


    - Ty, niy mo takigo słowa. Jo cie sprawdzom!!! -

    Na co Łukasz:


    - Ssak. -

    - ...yyy -

    - Ssak??? Ja, jo wiym, to bydzie tyn taki... dupny... tyn...
    krekodyl. -

    Na to Łukasz cierpliwie tłumaczy koledze, prawda, że są ryby, gady,
    płazy, ptaki i ssaki (o bezszczękowcach pewnie już nie wspomniał,
    żeby nie zaciemniać tematu).

    - Ja, jo wiym, jo wiym... Mojo dziołcha to mo tako rubo ksiunżka ło
    przirodzie, to jo sie to łu niyj łobejrza. -
    --
    "Potrzebowali drewna, ale nie trochę, tylko całego. Dziś nie ma
    lasów (...) Potrafią wytwarzać zadziwiające rzeczy, ale wszystkie
    one służą zniszczeniu. (...) lepiej nie rozumieć sposobu myślenia
    Amerykanów. Jest on jak trucizna." Stojący Niedźwiedź 3.05.1879r.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.