Dodaj do ulubionych

życiowy black-out

03.06.10, 18:04
Moje dwa:

kiedy miałam 20 parę lat, mama poprosiła mnie o nastawienie szkanki wody na
kawę. To ja bach, szklankę na palnik.
A przecież od lat używałam czajnika!

Drugi: ostatnio robiłam sos z majonezem, który - parę łyżek - należy rozrobić
ze śmietaną lub jogurtem. A ja pomyślałam, mając przed oczyma wyrzucony
poprzednio słoik z połową zepsutego majonezu, jaki plątał się długi czas po
lodówce - a co będę znowu majonez marnować i bach, cały słoik wrzuciłam do
sosu. Efekt: sam sos miał 1500 kcal.

ale dopiero po zjedzeniu, przy myciu słoika sobie uświadomiłam sobie mój
black-out i poczułam się bardzo syta.

A Wy?
--
’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three
times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be
your lover - Jarvis Cocker.
Edytor zaawansowany
  • verte34 04.06.10, 14:11
    I to ma być blackout?
    Ja sobie wczoraj z wieczora opłukałam pędzel w herbacie, a potem się
    jej napiłam.
    --
    Mam ciało 18-latki - trzymam je w tapczanie.
    Mój mały interes
  • happymom 04.06.10, 15:16
    A ja sobie skipowałam papierosa do puszki z piwem,która miala byc
    popielniczka i też łyknęłam :| do teraz mnie mdli na wspomnienie.
    --
    -----------------------------------------------------------
    Zamknij się lustereczko! Uczesać się przyszłam!
  • yabol428 04.06.10, 22:15
    happymom napisała:

    > A ja sobie skipowałam papierosa do puszki z piwem,która miala byc
    > popielniczka i też łyknęłam :| do teraz mnie mdli na wspomnienie.

    Podobno najlepszy zestaw do rzucania palenia i picia to paczka papierosów,
    pudełko zapałek i butelka wódki, tylko.... wymieszane razem. Nawet najtwardszy
    nałogowiec nie tknie :)
  • croyance 04.06.10, 17:03
    Ja probowalam kiedys ogrzac strumien wody przez wlozenie do niego
    zapalonej zapalki.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • Gość: invisible7 IP: *.olsztyn.vectranet.pl 04.06.10, 18:41
    Właśnie przed momentem zmywałam wacikiem lakier z paznokci. W przerwach
    popijałam z butelki pepsi. W pewnym momencie uświadomiłam sobie, ze
    przechylam butelkę od pepsi i nalewam na wacik...
  • verte34 04.06.10, 22:22
    O, a ja niedawno sypnęłam za dużo soli na twarożek i odruchowo
    podstawiłam pod kran, nie wiem co mi przyszło do głowy.
    A innym razem przetarłam sobie oczy tonikiem na spirytusie, co za
    ból, o mało nie oślepłam.
    To zaczyna brzmieć jak eliminacje do Nagrody Darwina:))
    --
    Mam ciało 18-latki - trzymam je w tapczanie.
    Mój mały interes
  • Gość: kawarozpuszczalna IP: *.adsl.inetia.pl 08.06.10, 09:45
    bosz, ja kiedyś pomyliłam zmywacz do paznokci z tonikiem do
    demakijażu... mało oczu nie straciłam...
  • Gość: lala IP: *.limes.com.pl 09.06.10, 11:16
    Parę ładnych lat temu byłam z koleżanką na wakacjach. Postanowiłam
    zadzwonić do domu i poszłyśmy na pocztę. Na miejscu poprosiłam o
    połączenie z domem(wtedy się"zamawiało" rozmowę), ale po chwili się
    rozmyśliłam. I stoję, czekam aż pani połączy rozmowę, wściekam się,
    że zajęła się innymi sprawami. Po dobrej chwili przypomniałam sobie,
    że jednak nie chciałam dzwonić...
    Moja mama: coś się zapaliło - już nawet nie pamiętam co, nic
    groźnego w każdym razie - tata woła: przynieś wodyyy!!! Moja mama:
    zimną czy ciepłą? :-D

    Ogólnie często zdarza mi się takie rzeczy przytrafiają. ;-)
  • Gość: lala IP: *.limes.com.pl 09.06.10, 23:04
    Wykreślam ostatnie zdanie. Jakiś bełkot mi wyszedł, przepraszam.
    Właściwie to przykład black-out'u hihihi.
  • pikku_myy16 05.06.10, 10:41
    Jechałam mikrobusem (tak, tak takie coś też funkcjonuje w małych
    miasteczkach) i spokojnie się rozsiadłam na siedzeniu. Mija jeden
    przystanek, ok nie mój, siedzę dalej, potem kolejny, tym razem już
    mój, ale... nie wysiadam. Pasażerowie wychodzą, mówią kulturalnie do
    widzenia do kierowcy, a ja trzymam moje miejsce zawzięcie i dumam
    dalej. Konserwa do przewożenia rusza i wtedy olśnienie:D Podbiegam
    do kierowcy i pytam się czy mógłby mimo wszystko się zatrzymać.
    Kierowca patrzy z zdziwieniem, i pyta się czy wysiadam, na co ja
    odpowiadam: jednak :)

    Nie wiem co mi strzeliło do mojej jasnej przyłbicy. Jeździłam tą
    trasą cały ogólniak. I przecież mogłam wysiąść na kolejnym
    przystanku, a nie siać panikę.

    Druga sytuacja miała miejsce na posiadówie u kolegi koleżanki, gdzie
    był inny kolega, który wprawia mnie z przyczyn niewyjaśnionych w
    zmieszanie i konsternację. Otóż owy przedstawiciel płci męskiej
    zaczął obalać moją klasyczną kurtkę, na co ja odparłam, że jak chce,
    to niech przymierzy (a co tam że facet większy, a kurtka obcisła,
    taki szczegół). Uniósł brwi z zdziwienia i powiedział, że musiałby
    wpierw ją rozciąć i uszkodzić, na co przychodzi czas na moją
    genialną peuntę: eee tylko bardzo uszkodzić.

    Kiedyś też przez omyłkę oddałam książkę do miejskiej biblioteki z
    karteczką z wywiadówki z ocenami. Bibliotekarka uprzejmie oddała mi
    ją przy wypożyczaniu następnej książki.

    Ale Wasze black-outy rządzą, oddaję należne honory:D

  • pikku_myy16 05.06.10, 11:16
    Ach i przypomniała mi się jeszcze sytacja, której logicznie wyjaśnić
    nie potrafię.

    Kiedyś poszła nam rura pod zlewem. Zalało szafkę pod spodem i całą
    podłogę. Ulitowałam się nad swoją rodzicielką i wszystko ładnie
    umyłam, po czym wzięłam wiaderko z wodą i... wylałam wodę do tegoż
    zlewu.

    Mama nawet nie miała siły mnie strofować:)
  • Gość: Azorek IP: *.chello.pl 06.06.10, 09:31
    pikku_myy16 napisała:

    > Ach i przypomniała mi się jeszcze sytacja, której logicznie wyjaśnić
    > nie potrafię.
    >
    > Kiedyś poszła nam rura pod zlewem. Zalało szafkę pod spodem i całą
    > podłogę. Ulitowałam się nad swoją rodzicielką i wszystko ładnie
    > umyłam, po czym wzięłam wiaderko z wodą i... wylałam wodę do tegoż
    > zlewu.
    >
    > Mama nawet nie miała siły mnie strofować:)

    Zrobiłam to samo, tyle, że pod zlewem, przy kolanku była głowa mojego syna...
  • znana.jako.ggigus 05.06.10, 12:13
    poszlam jeszcze jako wczesna nastolatka do sklepu papierniczego, jak to zwykle
    ja wtedy, tak za 5 18. Mlodszym Czytelnikom wyjasniam, ze kiedys sklepy byly do
    18 tylko czynne.

    No i ciagne za klamke, a ona nic, drzwi sie nie otwieraja, zaopieram sie,
    zmieniam reke na prawa, ta reka sluzy mi do noszenia ciezkich toreb, wiec
    powinna dac rade otworzyc drzwi, nic, ale ciagne za klamke dalej w rozmaitych
    pozycjach, przez szybe widze sprzedawczynie za lada i mysle sobie - no dobrze,
    drzwi zaciely sie drzwi chyba, powinny mi pomoc, ale moze nie chca, albo nie moga.
    Zapieram sie i ciagne dalej.

    Po chwili ktos podszedl do mnie i powiedzial - dziewczynko, jest po szostej,
    sklep jest juz zamkniety.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three
    times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be
    your lover - Jarvis Cocker.
  • mamabuly 06.06.10, 00:21
    Imprezka Sylwestrowa, to się odstroiłam m.in. w obów na 15 cm
    obcasie. Jakiś dzieć wylał napój na schody. W drodze do kuchni nawet
    pomyślałam żeby tę kałużę zetrzeć, bo sie ktoś poślizgnie i będzie
    nieszczęście ale jako zlatana organizatorka zapomniałam. Zbliżała się
    północ. Napełniłam dzieciakom kubki czymś na kształt napoju z
    saturatora, a do salonu już zjechałam z trzecia kosmiczną i nawet
    grama płynu z tych kubków nie ulałam, ale do dzisiaj mi coś strzyka w
    kregosłupie.

    --
    MamaBuly.pl
  • babazzamiedzy 07.06.10, 13:39
    Całe mnóstwo, w tej chwili mam skojarzenia kuchenno-sklerotyczne.
    1. Wpadłam do domu, wrzuciłam do zamrażarki pyzy mrożone, zabrałam
    się do roboty. Potem pędem miałam lecieć po dzieciaka do przedszkola-
    skucha - nie mam kluczy od domu. Przeszukałam całe mieszkanie,
    muszą gdzieś być, przecież weszłam. Rzut oka na torebkę z płynącymi
    pyzami na szafce z butami- klucze były w zamrażarce.
    2. Jako młoda dziewoja postanowiłam pomóc mamie- czyli ugotować
    ziemniaki na obiad. Reszta była. Ugotowałam, odparowałam, ugniotłam-
    wszystko jak trzeba. No to postanowiłam do kompletu pozmywać.
    Ale zapomniałam o garnku z ziemniakami zostawionym w zlewie. Efekt -
    pyszne ziemniaki pływające w wodzie po zmywaniu.
    3. Znowu klucze, tym razem od samochodu. Postawiłam wszystkich na
    nogi - nie ma. Nie pamiętam jak dotarłam do pracy. Klucze znaleźli w
    śmieciach nasi budowlańcy.
    4. I znowu lodówka. Szukałam bluzy mojego dziecka. Chwilowo nie
    rozmawiałam z mężem. Miotając się po domu doznałam olśnienia.
    Byliśmy z młodym na zakupach, zdjął bluzę, włożyłam ją do torby z
    zakupami a torbę do lodówki. Otworzyłam lodówkę i nonszalancko
    wyciągnęłam bluzę, jakbym całe życie tam trzymała garderobę
    dziecięcą. Mina męża - bezcenna.
    5. Mam dobre ciasto - oznajmiłam wyciągając z lodówki biszkopta z
    truskawkami i bitą śmietaną. W ręku została mi obręcz od blachy, a
    dno wraz z zawartością wylądowało na podłodze.
  • Gość: szampanna IP: *.sta.asta-net.com.pl 07.06.10, 21:44
    > 4. I znowu lodówka. Szukałam bluzy mojego dziecka. Chwilowo nie
    > rozmawiałam z mężem. Miotając się po domu doznałam olśnienia.
    > Byliśmy z młodym na zakupach, zdjął bluzę, włożyłam ją do torby z
    > zakupami a torbę do lodówki. Otworzyłam lodówkę i nonszalancko
    > wyciągnęłam bluzę, jakbym całe życie tam trzymała garderobę
    > dziecięcą. Mina męża - bezcenna.

    o, ja podobnie, tylko bardziej hardcorowo. Ponieważ noszę po
    mieszkaniu rzeczy hurtem, robiąc porządki, włożyłam w takim amoku
    zdjęte z tyłka gacie do lodówki, a produkty spożywcze do brudownika.
    Na szczęście do lodówki zajrzałam potem jako pierwsza :)
  • mallard 08.06.10, 10:25
    Czemu tu same kobiety?
    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • Gość: kkkk IP: *.chello.pl 08.06.10, 10:56
    bo kobiety maja odwagę przyznawać się do takich głupot. ot, chwila zaćmienia:)
    tez takie miałam:
    -myłam okna, takie duże, do ziemi, stojąc na stołku. Po umyciu - nie schodząc-
    zupełnie bezmyślnie zaczęłam zrzucać z siebie brudne ubrania, wzbudzając niemałe
    zamieszanie na ulicy. Ocknęłam się przy staniku:)
    -trzymałam w ręce klej w sztyfcie i szminkę, jak łatwo zgadnąć na usta nałożyłam
    niewłaściwy preparat
    -mojemu TŻ odgrzałam kiedyś na obiad żarcie dla psa. Na usprawiedliwienie dodam,
    że puszka była częściowo odarta z etykietki a zapach był apetyczny
    -jak jestem zmęczona mylą mi się słowa w języku ojczystym, na porządku dziennym
    są polecenia: wyjmij pralkę z zamrażarki, nalej psu wina, zgraj mi internet(;))
    -dobra, przyznam się do jednej jeszcze rzeczy: w chwili zaćmienia i totalnego
    wyczerpania usiłowałam wyprasować sukienkę na sobie. Najlepsze jest to, że sama
    nabijam się z "głupich Amerykanów, którzy wszystko muszą mieć wyjaśnione"
  • trusiaa 09.06.10, 11:33
    ...żeby było szybciej niosę kilka ciuchów do prania w jednej ręce, a w drugiej sporą garść obierek. Dwa szybkie ruchy. Drzwiczki - klapka. Cała dumna prostuję się.
    Zastygam.
    Otwieram pralkę - obierki. Otwieram pojemnik na śmieci...
  • Gość: ja IP: 83.232.177.* 10.06.10, 02:26
    Malowanie okien. Każdy malarz piwo pije:) Na parapecie browar i
    butelka z rozpuszczalnikiem. Pomyliłam :)))
    I historia ze studów, nie wiem, czy to blackout. Była panienka,
    mówiąca strasznie cienkim głosikiem. Podchodzi do nas i pyta, co
    teraz macie? A ja jej na to takim samym głosikiem " teraz mamy
    anatomię". Odruchowo, ale wszyscy mi gratulowali, bo nikt jej nie
    lubił. Nie odezwała się do mnie do końca studiów :)))
  • Gość: marmuazel IP: 212.244.241.* 10.06.10, 08:24
    Dla objaśnienia - w mojej miejscowości w sobotę sklepy zamykają o
    14. Sobota, godz 14.30 wracam do domu z zakupioną piękną czerwoną
    suknią, w której za dwie godziny mam pójść na ślub i wesele. W domu
    biorę deskę do prasowania,bo to cudo trzeba wyprasować, patrzę na
    etykietę, że prasuje się ledwie ciepłym żelazkiem, odpalam żelazko,
    ustawiam na najwyższą temperaturę, patrzę w oczy swojemu facetowi i
    mówię "A teraz przypalę sukienkę". W tempie ekspresowym z maksi
    trzeba było zrobic mini;)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka