• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

autentyk ze sklepu Dodaj do ulubionych

  • 14.03.02, 02:08
    -mama, kup mi pistolet
    -nie! nie kupie ci pistoletu
    -kup mi, bo powiem babci ze calowalas tate w siusiaka!
    Zaawansowany formularz
    • Gość: Hamster IP: 195.117.18.* 14.03.02, 14:30
      Tato !!! Kup mi lego !!!
      Nie!
      Tato kup!!!
      Nie kupie ci !!!
      Bo powiem mamie ze sikales w nocy do zlewu!!!

      Na nastepnym przystanku ze wstydu czerwony jak burak tatus obuscil autobus wraz z
      synkiem
      • 14.03.02, 16:38
        poprosze ten pomaranczowy orange,
        poprosze ten cytrynowy lemon...


        swojego czasu chodzila sobie wlasnie taka kobieta
        • Gość: Bona IP: *.zgora.dialog.net.pl 14.03.02, 18:15
          Byłam świadkiem takiej rozmowy:
          Klientka-Poproszę pół kilograma cukru!
          Ekspedientka- Niestety, proszę pani, cukier sprzedajemy w kilogramowych
          torebkach.
          K- To poproszę pół torebki!
          E- Ale my cukru nie rozważamy!
          • Gość: marten IP: *.wshe.lodz.pl 16.03.02, 15:39
            a to?
            w sklepie


            poprosze ten sok pomaranczowy


            to nie jest sok prosze pani tylko "dżus"

            • 17.03.02, 23:02
              W latach 80-tych:
              Klientka w drogerii:
              -poproszę perfumy "Lady" (lejdi)
              Ekspedientka:
              -nie mamy takich.
              K: - są, przecież widzę.
              E: - które to?
              K: - te granatowe, lejdi.
              E: - Aaaaaaaaa, LADY !!! (lady)
              • Gość: mefistofel IP: 62.233.241.* 12.11.02, 21:13
                to mnie sie autentycznie zdarzyóło cos podobnego w trakcie szkoły sredniej w
                bibliotece (sic!)a podobno tam wykształceni ludzie pracuja...
                a było to tak:
                Wchdzę i pytam czy jest "Dzuma" Camusa (Kami)
                a bibliotekarka mi na to : KOGO?
                ja że Camusa (Kami)
                a ona po jakims czasie: Acha Camusa (Camusa)
                takie to wykształcone i znajace literature babsko pracowało w tej bibliotece
                • 02.04.04, 16:43
                  Już pare lat temu kiedy jeszcze manga niebyła popularna w polsce poszedłem
                  kupić w sklepie pismo "Kawaii" i kiedy spytałem się onie dostałem odpowieć ze
                  niema kawy i :D
                  • Gość: kana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 22:44
                    W wypożyczalni video:- czy jest "requiem (rekwiem) dla snu"?
                    - a jak ten tytuł brzmi po polsku?
                  • Gość: sylwuśka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 18:28
                    MIałam taką historię w kiosku:
                    Ja: Jest "Teraz Rock"
                    Kioskarka:Teraz Rok? Na ten rok czy ubiegły?
                    Musiałam jej przeliterować.
                  • Gość: bzdajaja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.06, 14:56
                    Nie ,,odpowieć'' tylko odpowiedź.
                  • 01.06.10, 11:28
                    Świetna opowieść ! Bardzo śmieszna i zapewne autentyczna jak nasz portal
                    E-advert
                  • 24.09.10, 01:09
                    kathmandu napisał:

                    > Już pare lat temu kiedy jeszcze manga niebyła popularna w polsce poszedłem
                    > kupić w sklepie pismo "Kawaii" i kiedy spytałem się onie dostałem odpowieć ze
                    > niema kawy i :D


                    Ach, ja kiedyś chciałam batona Mars a podali mi papierosy.
                • Gość: ks IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.04, 11:59
                  mam podobne doświadcznia z biblioteki:
                  ja:czy są 'Lochy Watykanu'Gide'a? (żida)
                  bibliotekarka: O żydach cos będzie ale o lochach watykanu rczej nie.
                  • Gość: alpepe IP: *.dabnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.04, 17:49
                    poszłam wypożyczyć "Czarodziejską górę", a pani w bibliotece osiedlowej: proszę
                    zobaczyć w dziale DZIECIĘCYM!!!
                    • Gość: alpepe IP: *.dabnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.04, 17:56
                      ostatnio w aptece kupowałam dla dziecka szczepionkę na Hib (Hameophilus
                      influenza się to jakoś tak pisze - chodzi o bakterię, która wywołuje m.in.
                      bakteryjne zapalenie opon mózgowych, krtani,itp.). Aptekarka: ta szczepionka to
                      na HEMOFILIĘ?
                      Ja:?...
                      Ona: no, na hemofilię.
                      Ja, po dłuższej chwili, kiedy zajarzyłam, że mam do czynienia z głupią: nie, na
                      Hib, taką bakterię, co posocznicę wywołuje itd.
                      Ona: No, pani doktor będzie przeciez badać dziecko, to zadecyduje, czy można
                      podać ...
                      Nie uwierzyła mi.
                      Fajnie by było, gdyby na hemofilię były szczepionki :)
                      • Gość: ala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.04, 10:40
                        Ratunku!!!!
                        co to była za apteka?
                      • Gość: Water Proof IP: *.icpnet.pl 28.08.06, 21:55
                        Poszłam do apteki po krople przeciw zapaleniu ucha środkowego.
                        Aptekarka: Ale jak to?
                        Ja: no, na taką chorobę, zapalenie ucha środkowego
                        A: ale to jest tylko narząd równowagi
                        Ja: to wewnętrzne
                        A: (z miną pelną wyższości) to jest to samo!
                        Ja: yyyy to poprosze kropelki na zapalenie ucha tak ogólnie
                        Kupiłam i uciekłam, wyłam całą droge do domu. Nie ma ucha środkowego, jest tlko
                        lewe i prawe!
                        • 31.08.06, 10:10
                          Gosciu przede mna prosi Loperamid.
                          Aptekarz: noooo, nie mam Loperamidu akurat, ale mam Loratan.
                          To poproszę.

                          PS Loperamid - sraczka, Loratan - alergia.
                          Ale co tam....
                          • Gość: Aneciak IP: *.chello.pl 25.06.08, 02:01
                            Odnośnie Loperamidu to przypomniała mi się sytuacja jak cierpiałam
                            na zaparcia i poszłam do apteki i mówię co jest grane, ze coś chcę
                            jakiś syrop czy coś co mi pomoże... babeczka w aptece poleciła mi ów
                            LOPERAMID...wzięłam. Po przyjściu do domu zabieram się za ten
                            specyfik i całe szczęście, że przed użyciem leków czytam ulotki i co
                            widzę.... jest to lek na zatrzymanie biegunki....a co tu u mnie
                            zatrzymywać? Miało popędzić...
                          • Gość: bratpita IP: 46.113.100.* 29.11.10, 12:59
                            Miałem na studiach kolegę, który dostał rozwolnienie. Poszedł do apteki i mówi: "Poproszę coś na rozwolnienie." Dostał leki ... Trzy dni nie mogliśmy go z ubikacji wyciągnąć.
                      • Gość: klient IP: *.gprs.plus.pl 24.06.08, 19:47
                        Mulat kupuje w aptece całą listę leków, schorzenie widać ciężkie,
                        oczywiście tak specjalistycznych leków ciężko dostać, a farmaceutka zamiast
                        zamówić próbuje wcisnąć jakiś zamiennik. Problem w tym, że mulat słabo po
                        polsku. Próbuje znaleźć słowo, ale nie wychodzi, więc po angielsku podaje, z
                        kolei farmaceutka nie rozumie. I tak się to wlecze, w pewnym momencie
                        farmaceutka zwraca się nawet nie próbując ściszać głosu mówi to następnej klientki:
                        "Ale to śmiesznie jak ktoś nie rozumie polskiego prawda?"
                        Uśmiały się obie panie z biednego mulata, a ja musiałem się wstydzić za polskie
                        farmaceutki zachodząc w głowę na której medycznej puszczają bez języka.
                        • 24.07.08, 23:17
                          Gość portalu: klient napisał(a):

                          > Mulat kupuje w aptece całą listę leków, schorzenie widać ciężkie,
                          > oczywiście tak specjalistycznych leków ciężko dostać, a
                          farmaceutka zamiast
                          > zamówić próbuje wcisnąć jakiś zamiennik. (...)

                          Na pewno chciałeś/aś użyć zwrotu "wcisnąć zamiennik"? To dość
                          pejoratywne...
                          --
                          "ain`t nothin` like hip hop music, that`s why we choose it..."
                        • Gość: Maya IP: *.128.75.194.static.crowley.pl 19.08.09, 12:31
                          Oto dlaczego nie należy zostawiać stażystek na niedzielne dyżury:

                          Poszłam kupić test ciążowy, myślę - przy okazji się dopytam, jak to
                          jest z tymi fałszywymi wynikami, bo pewności nie mam. Pytam więc,
                          dziewczę wyłazi ze skóry, podaje procentową czułość testu, kombinuje
                          i w końcu wykombinowała:
                          - Bo one wykrywają hemoglobinę w moczu!

                          Wryło mnie tak, że nie sprostowałam, że nie potrzeba mi testu na
                          krwotoczne zapalenie pęcherza...
                    • Gość: gaan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.04, 12:49
                      W latach wczesnych 90:
                      Kobieta w sklepie muzycznym:
                      -Czy dostane kasetę Kim Wilde (wilde)
                      Ekspedientka:
                      -Kim Wilde? (łajd)
                      -Nie, Kim Wilde! (wilde)
                      Jakiś czas nie mogły dojść do porozumienia...
                      • Gość: mika IP: *.acn.waw.pl 27.11.10, 16:25
                        Wlasciwie to ekspedientka powinna po prostu podac plyte i zapytac czy o to chodzi.
                    • 06.07.05, 12:50
                      Słyszałam o takiej scence w bibliotece:

                      Facet: Czy jest książka "Mężczyzna władca kobiet"?
                      Bibliotekarka: Fantastyka piętro wyżej!
                      • Gość: torpeda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 18:41
                        raz dla jaj w sklepie calowdobowym wlozylam glowe w okienko wymieniam liste
                        zakupow dodalam na koncu ... no i jeszcze prosze chrupki qu.. (curly) pani
                        ekspedientka z niesmakiem spojrzala na mnie i fuknela - to nie sa qrwy tylko
                        KURY (prawiglowa wym. kerli( :))
                      • Gość: torpeda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.05, 18:44
                        no i jeszcze akcja ze sklepu. mamusia z 6 - letnim synkiem w sklepie. synun
                        bardzo plakal ze cos tam chce na co wielkiego serca sprzedawca podaje
                        chlopczykowi lizaka. ten oczywiscie banana na twarzy wywalil natomiast mamusia -
                        no i co sie mowi synku? .. na co synek - dziekuje ci chu.. hmmm, sprzedawca
                        zalapal podkowe a mamusia buraka na lico po czym z synkiem za reke wystrzelila
                        ze sklepu :)))
                        • Gość: forumowicz IP: 81.210.81.* 02.11.07, 13:13
                          Jechałam pociągiem i na pewnej stacji dosiadła się pani z ok 5-
                          letnią dziewczynką.W przedziale oprócz mnie siedziała młoda
                          dziewczyna i profesorek z okularami.Nagla 5-letnia dziewczynka
                          zaczęła mówić do siebie słowo: ch..j, ch..j, ch..j...itd.Po 5
                          minutach zażenowany prof. wyszedł a mała dziewczynka na koniec
                          skwitowała: "A ch..j z nim!!!"
                          • 03.11.07, 10:58
                            Kiedyś w wiejskim spozywczaku facet robi zakupy.Były dość duże, tak
                            że ekspedientka zastawiła nimi całą ladę.Klient nagle wywala tekst:
                            A gdzie torba?- nastepnie łapie się za krocze i mówi: Aha, ta nie
                            służy do pakowania! %-)

                            Bez komentarza
                      • Gość: jagoda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 21:12
                        lilarose napisała:

                        > Słyszałam o takiej scence w bibliotece:
                        > Facet: Czy jest książka "Mężczyzna władca kobiet"?
                        > Bibliotekarka: Fantastyka piętro wyżej!

                        buahahahaha
                        dawno śie tak nie usmiałam...
                        brawo dla pani bibliotekarki


                        Faceta trzeba trzymać krótko... najwyżej rok :D
                        • Gość: klient IP: *.gprs.plus.pl 24.06.08, 20:06
                          Lubisz, jak często zmienia Ci się kolor maski samochodu pod plecami?
                    • 17.01.09, 20:57
                      :) U mnie było podobnie z "Kubusiem fatalistą..."
                      Pani bibliotekarka stwierdziła, że nie mają tej pozycji Mille :D
                    • Gość: bibliotekarka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.09, 12:15
                      Ja znam gigantów, którzy przychodzą i chcą wypożyczyć, np. Medaliki,
                      streszczenie ABC Orzeszkowskiej i Jądra w ciemności. My też czasami
                      mamy ubaw, nie tylko ze swoich gaf:) Pozdrawiam
                  • Gość: inteligent IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 14:09
                    przed maturą (nową) szukałam filmów które umieściłam w bibliografii pracy z
                    języka polskiego. wchodzę do wypożyczani i pytam o kilka bardzo znanych filmów
                    (broń Boże nowości!!!)-"Joe Black", "Życie jako śmiertelna choroba przenoszona
                    drogą płciową", "Psy" itd. Nic nie ma.... lekko zniesmaczona pytam a czy jest
                    może "KRÓTKI FILM O ZABIJANIU" ? Ten sam jakże inteligentny i obeznany w
                    filmach pan po chwili namysłu pyta mnie i rozglądaniu się po półkach pyta mnie-
                    "NO ALE KRÓTKI, TO ZNACZY ILE ON MA TRWAĆ? TAK Z PÓŁTOREJ GODZINY, DWIE?"
                    Myślałam że padnę tam z "wrażenia", do tej pory jestem w szoku, nie spotkałam
                    jeszcze aż tak kompetentnej osoby.... :)
                    • 10.12.14, 17:48
                      Szef poprosił mnie o jakiś dobry żart
                      Ja: Nie mogę, jestem zajęty.
                      Szef: Hahaha zaj****sty, dawaj jeszcze jeden.
                  • Gość: Dee IP: *.mckinsey.com 21.09.06, 16:54
                    A mnie bibliotekarka zasugerowala ze 'Archipelag Gulag' powinnam szukac w
                    sekcjii geografii.
                    • Gość: reader IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 21:24
                      a mnie pani w sklepie z książkami (bo księgarnią tego się nie odważę nazwać)
                      zaproponowała kiedyś, żebym poszukał książki Pawła Huelle pt. "Mercedes Benz" w
                      dziale motoryzacyjnym.
                      • 12.11.06, 19:52
                        w supermarkecie dział warzywny.
                        klientka kładzie na wagę grejpfruty(czy jak tam to sie pisze)
                        ekspedientka na to czy żółte czy różowe-ok mogla nie poznać
                        nastepnie klientka kladzie fasolke szparagowa żółtą
                        ekspedientka na to przepraszam a co to jest?
                        • 27.10.10, 22:47
                          Nauczycielka mojego syna (polonistka) nie rozróżniała brukselki od brokuła.
                          --
                          pogotowiedomowe.com.pl/
                    • Gość: braat1 IP: *.chello.pl 05.11.06, 22:11
                      > A mnie bibliotekarka zasugerowala ze 'Archipelag Gulag' powinnam szukac w
                      > sekcjii geografii

                      Wiesz, jesli ta sama bibliotekarka ustawiala te ksiazki na polkach, to chyba
                      wie gdzie ja postawila :)
                      • Gość: Aga IP: 217.30.157.* 16.10.07, 16:50
                        w sklepie samoobsługowym, na zakupach razem z moją koleżanką. to co miałyśmy
                        kupić wrzuciłyśmy do koszyka i poszłyśmy do kasy zapłacić za towar. mojej
                        koleżance się przypomniało w ostatniej chwili że nie wzięła chleba wiec
                        powiedziała do kasjerki "i jeszcze chleb poproszę". dodam, że był to sklep
                        samoobsługowy i chleb na jego drugim końcu a mimo wszystko Pani poszła po ten
                        chleb. jak się zorientowałam o co chodzi to pękałam ze śmiechu
                        • Gość: klient IP: *.gprs.plus.pl 24.06.08, 20:09
                          Śmieszy Cię czyjaś uprzejmość?
                          Tak mało jest użytecznych ekspedientek, a te które jeszcze się utrzymały są
                          wyśmiewane.
                • 25.08.04, 18:22
                  Biblioteka Miejska w pewnym małym mieście...
                  Wchodzę i pytam:
                  - Czy dostanę coś Camusa (wymawiam "kami") poza "Dżumą"?
                  Pani bibliotekarka po chwili namysłu przynosi mi dużą książkę z żabką na
                  okładce, tytułu nie pamiętam nawet, ale autor był Kami jakiś tam :)))
                  Wpadłam w histerię śmiechową wtedy... :))
                  To tak a propos tych kami...

                  PS> Może ktoś z Was pamięta takiego pisarza o nazwisku Kami, bo ja żałuję
                  bardzo, że nie zapamiętałam, co to było...
                  --
                  KOZMOsowe Foróm ;)))
                  • Gość: fred IP: 213.77.96.* 13.09.04, 08:00
                    KAmi napisal m. in. taki zbiorek opowiadan pt. Zielone dziecko. Przepyszne!!
                  • 16.08.05, 16:38
                    A kuk (ty juz wiesz o co chodzi prawda ?)
                • 20.10.06, 21:47
                  sieroto nie wiesz ze to Kamus napisal
                • 28.05.10, 21:22
                  Gość portalu: mefistofel napisał:

                  > to mnie sie autentycznie zdarzyóło cos podobnego w trakcie szkoły
                  sredniej w
                  > bibliotece (sic!)a podobno tam wykształceni ludzie pracuja...
                  > a było to tak:
                  > Wchdzę i pytam czy jest "Dzuma" Camusa (Kami)
                  > a bibliotekarka mi na to : KOGO?
                  > ja że Camusa (Kami)
                  > a ona po jakims czasie: Acha Camusa (Camusa)
                  > takie to wykształcone i znajace literature babsko pracowało w tej
                  bibliotece


                  Wiesz, Dzumę napisał Camus (Kami), ale Dzuma jest Camusa (Kamisa)


                  --
                  Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
                  trzeba
                  pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
              • 22.03.03, 23:36
                isis! napisał(a):

                > W latach 80-tych:
                > Klientka w drogerii:
                > -poproszę perfumy "Lady" (lejdi)
                > Ekspedientka:
                > -nie mamy takich.
                > K: - są, przecież widzę.
                > E: - które to?
                > K: - te granatowe, lejdi.
                > E: - Aaaaaaaaa, LADY !!! (lady)


                Z tej samej :parafii", zasłyszane osobiście: "Ktory serek? A, PAPYLON!"

                (dla niewtajemniczonych: były kiedyś takie polskie podróbki camemberta
                pt. "papillon", po franc. "motyl".

                Inny kwiatek: "To nie są herbatniki, to są BURE PETITY" (ponoć autentyczne, ze
                sklepu na Mazurach)
                • Gość: M IP: 213.241.41.* 25.07.03, 11:26
                  mary_ann napisała:

                  > isis! napisał(a):
                  >
                  > > W latach 80-tych:
                  > > Klientka w drogerii:
                  > > -poproszę perfumy "Lady" (lejdi)
                  > > Ekspedientka:
                  > > -nie mamy takich.
                  > > K: - są, przecież widzę.
                  > > E: - które to?
                  > > K: - te granatowe, lejdi.
                  > > E: - Aaaaaaaaa, LADY !!! (lady)
                  >
                  >
                  > Z tej samej :parafii", zasłyszane osobiście: "Ktory serek? A, PAPYLON!"
                  >
                  > (dla niewtajemniczonych: były kiedyś takie polskie podróbki camemberta
                  > pt. "papillon", po franc. "motyl".
                  >
                  > Inny kwiatek: "To nie są herbatniki, to są BURE PETITY" (ponoć autentyczne,
                  ze
                  > sklepu na Mazurach)

                  Bure Petity zagościły też w literaturze - "Wakacje" Putramenta, choć całkiem
                  możliwe, że autentyczne...
                  • Gość: beata IP: *.77.classcom.pl 06.04.07, 15:52
                    BEURRE PETIT !!!!!!! a jeszcze lepiej les petits beurres....
                • Gość: lula IP: *.ssp.dialog.net.pl 29.06.08, 17:07
                  A propos "burych petitów" - mój tato w dzieciństwie tak nazywał te herbatniki i
                  mnie też nauczył tej nazwy. Jeszcze do niedawna myślałam, że "bure petity" i
                  małe maślane ciasteczka to całkiem różne rzeczy. Zastanawiało mnie tylko, ze po
                  francusku ich nazwa tak podobnie brzmi do polskich "burych petitów".... :)
                  • 07.11.12, 18:21
                    W sklepie książka Pana Kaczyńskiego leżała w dziale FANTASTYKA.
                    --
                    Kochajmy dzieci całym sercem. Inteligencja dziecka jest bardzo ważna, rozwijaj ją. Polecam Portal ekologiczny
              • 13.08.03, 20:49
                coś podobnego autentyk!
                "poproszę brawo gril..."
                • Gość: kasia IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.48.* 17.09.03, 01:25
                  sneer70 napisał:

                  > coś podobnego autentyk!
                  > "poproszę brawo gril..."


                  Dla mnie bomba. Swoją drogą mam problem w welu kioskach z kupieniem Marie
                  Claire i gazetki Look. nie mają mari kler ani luka. Nie mają, mimo że na
                  wystawie sterczy.
                  • Gość: Ew IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.03, 16:48
                    Gość portalu: kasia napisał(a):

                    > sneer70 napisał:
                    >
                    > > coś podobnego autentyk!
                    > > "poproszę brawo gril..."
                    >
                    >
                    > Dla mnie bomba. Swoją drogą mam problem w welu kioskach z kupieniem Marie
                    > Claire i gazetki Look. nie mają mari kler ani luka. Nie mają, mimo że na
                    > wystawie sterczy.


                    No to sprobuj kupic Shape'a!
                    • 30.09.03, 13:49
                      • 30.09.03, 13:53
                        Redy (juz spolszczona wersj) poprosze:
                        -niebieskie, czy czerwone?

                        A z tymi Camelami, ktore mi wyskoczyly jakos zle z winy komputera to bylo tak:
                        -Poprosze [kamele majldy]
                        na ladzie laduja lighty
                        -Te pomaranczowe, nie [lajty]
                        -A... toto, to sa [mildy]

                        w kwadratowych nawiasach podano wymowe oryginalu.
                        • Gość: barracuda7110 IP: *.dsl.telepac.pt 20.05.05, 23:56
                          Spróbuj poprosić o czerwone lucky strike. Na 99% osoba przy ladzie zbaranieje.
                          • Gość: aga IP: *.toya.net.pl 03.02.06, 22:25
                            albo o Gauloises :)
                        • Gość: jakjajajka IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.06, 15:03
                          a to mild po ang wymawia się [majld]?
                          • Gość: lEn IP: *.198.cgg.com 06.08.08, 19:20
                            dobre :)
                      • 02.04.05, 11:22
                        albo "WOŻE"? (papierosy Voque) I za ludowe Chiny nie zrozumie pani frankofonka
                        jedna z drugą, że sobie życzę 'Vok', będzie mnie porawiać tak długo, aż
                        zrezygnowana przytaknę, bo za mną już gromadzi się kolejka.
                        Dorzucę jeszce korzystając z pobytu:
                        Ja:
                        - proszę Aqua Minerale (akwa minerale)
                        Pani profesor ekspedientka:
                        - Akła Minerale? Gazowaną?
                        Ja:
                        - Nie, proszę pani, akwa minerale i bez bąbelków.
                        Pani profesor ekspedientka obraziła się i bez słowa podała mi butelkę, po czy
                        odmurknęła: "dwa trzydzieści".
                        A to na deser. Rzecz się dzieje w restauracji gdzieś w Polsce.
                        Ja:
                        - Czy mogę zamówić jakieś danie bezmięsne?
                        Pani:
                        - To znaczy?
                        Ja:
                        - Jakieś kluchy, albo ziemniaczki, surówka, jajko?
                        Pani:
                        - Może być rybka albo kurczak?
                        Ja (w międzyczasie opadły mi ręce), pytam:
                        - a Pani zdaniem ryba to roślina?
                        Pani:
                        - To może kurczak?
                        Wzięłam kawę i batoniki, jak sobie ławto wyobrazicie.
                        • Gość: rod IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.05.05, 11:01
                          hehe, moja niedouczona szefowa takie pali i zanim się nauczyła poprawnie
                          wymawiać to też mówiła `wożee`..
                          • Gość: Klara IP: *.4web.pl 11.08.05, 23:01
                            To jest pikuś, w wakacje pracowałam w sklepie i co rok w wakacje przychodził
                            tam facet i kupował takie cygaretki "George Sand" (długasne, ciemne, damskie
                            fajki) A wiecie jak je nazywał? Poprosze Dźordże Sendki:)))))))))))
                            • Gość: psyholognistykutas IP: *.crowley.pl 14.03.06, 15:41
                              Prowadziłem jakiś czas kiosk, to były oczywiście "wożee"
                              albo "fożee", "wikeroje" lub "wiktory juniory" (Viceroy) i wiele innych
                              kwiatków, które mi w tej chwili uleciały.
                            • Gość: gość IP: 80.50.95.* 18.04.07, 14:28
                              gdzies na Kaszubach, wiejski sklepik, stoimy w kolejce, przed nami jakies
                              Państwo, pani kupuje (taki paniusia), poprosze dwa plasterki szyneczki, zolty
                              serek i dwie malagi, mloda dziewczyna nie zastanawiajac sie stawia na stole
                              dwie butelki taniego wina "malaga" (miala tam tylko takich klientow), Pani
                              spojrzala z wielka konsternacja i mowi, ale ja chcialam dwie czekoladki
                              Malaga.. :D
                              • 28.05.10, 21:38
                                Gość portalu: gość napisał(a):

                                > gdzies na Kaszubach, wiejski sklepik, stoimy w kolejce, przed nami
                                jakies
                                > Państwo,


                                No popatrz, przed wami jakieś państwo!
                                A jakie ? Kanada? Francja?

                                Jeśli kogoś poprawiasz, to sam nie rób błędów Mądraliński!
                                --
                                Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
                                trzeba
                                pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
                        • Gość: jaaaaaaaaa IP: 213.199.30.* 10.11.05, 00:52
                          Dorzucę jeszce korzystając z pobytu:
                          Ja:
                          - proszę Aqua Minerale (akwa minerale)
                          Pani profesor ekspedientka:
                          - Akła Minerale? Gazowaną?
                          Ja:
                          - Nie, proszę pani, akwa minerale i bez bąbelków.
                          Pani profesor ekspedientka obraziła się i bez słowa podała mi butelkę, po czy
                          odmurknęła: "dwa trzydzieści".
                          NIE ROZUMIEM!!! W CZYM PROBLEM?
                          • Gość: szpaku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 19:09
                            ale jak narazie to tylko slysze drwiny z osob, ktore nie maja obowiazku znac
                            wszystkich jezykow swiata. Ciekawe gdyby, ktoras z szanownych Pan miala w
                            ofercie sprzedazy cos z Chinlandu??
                          • 18.08.06, 14:59
                            problem wlasciwie zaczal sie juz na etapie druku etykiet. otoż przymiotnik
                            minerale jest wloski, a po wlosku woda to aCqua ,z C, czyta sie akła. natomiast
                            pisane tak, jak na etykiecie AQUA bez c oznacza wode po lacinie, w ktorej
                            przymiotnik minerale raczej nie wystepuje, przynajmniej w moim slowniku laciny
                            go nie ma. chodzi o pomieszanie jezykow tudziez bledy w druku.
                            • 18.08.06, 15:01
                              zapomnialam najwazniejszego- po lacinie, jak i po niemiecku, q czyta sie jak
                              kw, wiec aqua to akwa, jak to wymawiala tamta osoba w sklepie.
                              zreszta jak slucham wypowiedzi B16 po wlosku, to on wlasnie, przez wplyw
                              niemieckiego i laciny wymawia wloskie q jako kw, a nie kł, co dosc rzuca sie w
                              uszy;)
                              • Gość: dzon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 20:36
                                chciałabym tylko nadmienic, że w łacinie nie wystepuje samo q, tylko z
                                połączeniem z u, czyli qu, a to mozna czytac zarówno kw jak i kł(tzw.mową
                                restytuowaną), a z tego co pamietam na etykietach tej wody jest napisane "aqua"
                                wiec pani w sklepie też miala racje. Racją jest natomiast, że całosc "aqua
                                minerale" jest polaczeniem łaciny i wloskiego. Po łacinie: aqua mineralis, po
                                włosku: acqua minerale. Problem rozwiązany :)
                                • Gość: klient IP: *.gprs.plus.pl 24.06.08, 20:01
                                  za bardzo roztrząsacie się nad tą nazwą, jest to nazwa własna produktu, więc nie
                                  obowiązują jej zasady poprawnego pisania, czy komuś zabrania się noszenia
                                  nazwiska "Przeniczny"?
                                  to tak jak "pub pod lipą", będziecie się zastanawiać jakie dwa języki połączono
                                  (skoro drugi człon jest po polsku to może 'pub', a może jednak 'pab'), czy po
                                  prostu przeczytacie jak wam łatwiej?
                                  • 30.05.10, 18:50
                                    Ta, pizzeria w Slubicach tez sie nazywa (nazywala?) Georgio, czyli hamerykanski
                                    + wloski = buracki...
                                    --
                                    Gasofnia
                        • Gość: beata2802 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.06, 15:07
                          > Ja:
                          > - Czy mogę zamówić jakieś danie bezmięsne?
                          > Pani:
                          > - To znaczy?
                          > Ja:
                          > - Jakieś kluchy, albo ziemniaczki, surówka, jajko?
                          > Pani:
                          > - Może być rybka albo kurczak?
                          > Ja (w międzyczasie opadły mi ręce), pytam:
                          > - a Pani zdaniem ryba to roślina?
                          > Pani:
                          > - To może kurczak?
                          > Wzięłam kawę i batoniki, jak sobie ławto wyobrazicie.

                          he he he
                          znam to doskonale!

                          a w Karaluchu na Krakowskim Przedmieściu jest na ścianie menu, w ktorym jest
                          cały dział "dania bezmięsne" - na pierwszym miejscu w tym dziale jest ryż ze
                          słoninką.
                          • Gość: mildesten IP: *.energomontaz.pl 31.08.06, 10:43
                            To mnie gdzies w knajpie rozwaliło hasło "Kurczak po wegetariańsku" :)albo
                            "Cheeseburger z serem".
                          • 21.09.06, 12:47
                            karaluch to wybitne miejsce jesli chodzi o podawanie skladu;) jak sama nazwa
                            wskazuje tam nawet kawa jest z miesem;>
                        • Gość: teeee IP: *.aster.pl 25.03.07, 03:15
                          a te fajki to nie, przypadkiem, Vogue [woug]- moda, trend? tak jak w piosence
                          madonny...
                          • Gość: maprin IP: *.dsl.ip.tiscali.nl 03.01.08, 17:25
                            raczej [wog], z dlugim o, bo "en vogue" jest wyrazeniem
                            francuskim...
                        • Gość: verita IP: *.chello.pl 19.11.07, 12:56
                          po włosku aqua minerale to rzeczywiście [akła] minerale.. może znała wersję
                          włoska a nie łacińską?
                          • Gość: verita IP: *.chello.pl 19.11.07, 12:59
                            pardon, acqua..
                        • Gość: Luca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.07, 04:14
                          mala wpadka, moze to zalezy od jezyka ale po wlosku na pewno wymawia sie (akła
                          minerale, liscia oppure gassata) ;) nie ma jak to malaq wpadka, ale nikt z nas
                          idealny nie jest.
                        • 12.01.10, 15:24
                    • 04.07.05, 20:00
                      ja próbowałam kupić Shape'a :)

                      -poproszę Shape'a (szejpa)
                      -nie mam czegoś takiego
                      -jak to nie, przecież widzę, że jest
                      -gdzie???
                      - no tutaj (pokazuję przez szybę)
                      -aaa ale to jest proszę pani Shapi (nawet nie shape, tylko shapi :)
                    • 30.08.06, 08:06
                      eeeee kiedyś było takie pismo dla pań Voutre Beaute czy jakoś
                      tak. Teraz chyba już nie ma.
                      Jak widziałem reklamy w telewizji gdzie wymawiali nazwe tej gazety
                      od razu wiedziałem że tego nie da się kupić.......
                      • 03.09.06, 02:25
                        nike_air_max napisał:

                        > eeeee kiedyś było takie pismo dla pań Voutre Beaute czy jakoś
                        > tak.
                        bez "u" - Votre Beaute (wymowa: wotr bote). Nazywalismy to "Wytre buty" :)


                        --
                        Forum dla astrologow
                        TELENOWELA!
                        • 04.09.06, 12:50
                          tak tak...
                          Auchan nazywają Oszołomem... w sumie nazwa pasuje jak ulał
                          • 04.08.08, 03:16
                            Słyszałem sporo takich kwiatków, częściej jednak dla przekory:

                            Leroy-Merlin - liroj-merlin
                            Jysk - dżysk
                            Ikea - ikeja
                            Geant - dżajant
                            KFC - kaefce
                            Castorama - ciastorama.. ;>
                            Media-Markt - midia-markt
                            itd., itp....
                            • 03.08.09, 09:04
                              My na JYSK mówimy Józek, swojsko :)
                              --
                              "Każdy tuman, który nie umie dodawać, twierdzi, że jest humanistą. Każdy
                              niechluj, który robi błędy ortograficzne, twierdzi, że jest umysłem ścisłym."
                              /znalezione w internecie/
                              http://trus.m-bit.pl/syg/dziergam.pnghttp://trus.m-bit.pl/syg/gledze.pnghttp://trus.m-bit.pl/syg/pichce.png
                            • 28.05.10, 12:40
                              to ja dorzuce jeszcze

                              Lewiatan - lędźwiatan ;)
                        • 12.11.06, 17:40
                          anahella napisała:

                          > nike_air_max napisał:
                          >
                          > > eeeee kiedyś było takie pismo dla pań Voutre Beaute czy jakoś
                          > > tak.
                          > bez "u" - Votre Beaute (wymowa: wotr bote). Nazywalismy to "Wytre buty" :)


                          Była też kiedyś "Marie Claire" - w drukarni, gdzie to drukowano (pracowałem tam
                          przez pewien czas) drukarze nie zawracali sobie głowy obcą wymową, lecz mówili
                          po prostu "Maryśka" :))))
                      • Gość: Beata IP: *.77.classcom.pl 06.04.07, 16:02
                        Votre Beauté ) peznie tak to bylo:)
                  • 03.10.03, 18:28
                    ani nie mieli - choc to dawno - 'el' (elle)
                  • Gość: elokwencja encja IP: *.26.184.martel.pl 01.11.07, 22:10
                    Ja swego czasu kupowałam miesięcznik "Cinema" (sinema),
                    a pan w kiosku zawsze radośnie mnie informował:
                    -Tak, tak, jest już nowa Cinema (czytane z miękkim "ć").

                    Ale muszę oddać sprawiedliwość, że po kilku miesiącach wyczuł, że
                    coś jest nie tak i zapytał mnie, jak to się właściwie wymawia.
                • Gość: qaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.03, 21:24
                  Expedientka naszego bufetu trochę niedosłyszy. Kiedyś kolega poprosił o
                  Schweppes Citrus Mix i dostał Twixa...
                  A moja pra-ciocia (ciocia mamy) nazywa Mleczną Krainę: "Polskie Kindery"
                  • Gość: Liberalny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.04, 23:17
                    A moze by tak w Polsce mówić po polsku i zamiast light / lajty / powiedzieć
                    lekkie itd.W Polsce juz niedługo nie będzie polskich tytułów prasowych.
                    • Gość: PG IP: 193.0.73.* 06.07.05, 13:18
                      kiedyś w sklepie, dawno co prawda ale mam to do dziś w pamięci:
                      napój 7 UP, pamiętacie?
                      No i góral powiedział, poproszę ZUP i pani dokładnie wiedziała co podać...
                      nieźle ;)
                      • 14.10.05, 16:27
                        a moja babcia powiedziała : siedem łup.
                      • 17.11.05, 23:27
                        podobna historyjka. do hurtowni napojów przyszła babeczka, rozgląda się i
                        mówi "poproszę 3 zupy". kumpel na to "ale my nie prowadzimy zup"....."jak to
                        nie? stoi na półce" prawie umarlismy ze smiechu :)
                        • Gość: ubawiłam_się IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 00:06
                          "kolekcja" napoi z serii 3..., np 3 cytryny, 3 pomarańcze itd. Wchjodze do
                          sklepu i mówię:
                          ja: Poproszę 3 razy 3 cytryny
                          ekspedientka: a nie mogła bym pani wrzucić wszystkich w jedną torebkę? i.......
                          sięga do skrzynki z cytrynami :)
                          Później obie uśmiałyśmy się szczerze.... :)
                          • Gość: AnkaW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.08, 01:31
                            ja kiedyś powiedziałam bratu jak jechał do sklepu, by mi wziął przy okazji 3 cytryny. mnie chodziło o napój, a on mi przywiózł 3 owoce. uśmialiśmy się nieźle. dla mnie było oczywiste nie wchodzić w szczegóły bo to bardzo popularny u mnie w domu napój. dodał jeszcze tylko 'tak się właśnie zastanawiałem po co ci aż 3 cytryny (owoce)". napoju nie dostałam, ale podumałam i wydumałam lemoniadę.
                          • 28.10.09, 14:58
                            Mój ojciec, z pełną świadomością do ekspedientki:
                            - Butelkę cocacoli
                            - Proszę pana, to c wymawia się jak k - kokakola - usłyszał
                            - To jeszcze poproszę kilo kytryn :-)
                          • 28.05.10, 12:45
                            ja: Poprosze 3 cytryny
                            ekspedientka: te cytrynowe czy pomaranczowe?
                            ja: no 3 CYTRYNY
                            e: no ale pomaranczowe czy cytrynowe?
                            (i tak w kolko az w koncu powiedzialam ze cytrynowe ;))
                          • 28.05.10, 22:00
                            Gość portalu: ubawiłam_się napisał(a):

                            > "kolekcja" napoi z serii 3..., np 3 cytryny, 3 pomarańcze itd.
                            Wchjodze do
                            > sklepu i mówię:
                            > ja: Poproszę 3 razy 3 cytryny
                            > ekspedientka: a nie mogła bym pani wrzucić wszystkich w jedną
                            torebkę? i.......
                            >
                            > sięga do skrzynki z cytrynami :)
                            > Później obie uśmiałyśmy się szczerze.... :)


                            Taak? a nie powiedziała ci, ze mówi się "napojów"?
                            No coś podobnego, taka głupia była?



                            --
                            Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
                            trzeba
                            pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
                            • 30.05.10, 14:56
                              quba napisał:

                              > Taak? a nie powiedziała ci, ze mówi się "napojów"?
                              > No coś podobnego, taka głupia była?

                              Trzy posty pod rząd i w każdym napinasz się tak, że zaraz Ci żyłka pęknie. Forum
                              dla naprawiaczy świata jest gdzie indziej. :]
                              --
                              phfng-phfng.blogspot.com/

                              Gangsterski hip-hop, tylko bardziej
                        • Gość: kaja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.06, 23:02
                          cos podobnego - dziewczyna mloda, wydawac by sie moglo obyta w sparwach
                          jezykowych - poprosze jup! pol autobusu plakalo ze smiechu ale coz... kazdem
                          sire moze zdarzyc
                      • 22.01.06, 14:06
                        To mam lepsze.Moj kolega mowil na ten napoj SABADA, bo tak zrozumial w
                        reklamie:D Ja go dlugo nie uswiadamialem:)
                        --
                        Jonny T.
                      • Gość: lEn IP: *.198.cgg.com 06.08.08, 19:31
                        jakis moj znajomy czytal to z niemiecka CUP :)
                      • Gość: joa IP: *.bsh-bng-013.adsl.virginmedia.net 19.01.09, 20:37
                        heh, to widzę, ze to nie tylko mój kolega kupował ZUPA :)
                    • Gość: nijaki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 16:45
                      ja:poprosze sok pomarańczowy
                      ekspedientka: podaje napój pomarańczowy
                      j:ale sok prosilam nie napój
                      e: o to moze ten tu jest napisane ORANGE to na pewno sok bedzie
                    • 11.08.05, 00:32
                      popieram! nie byłoby takowych problemów. Ludzie młodzi nie mają problemów z
                      przyswojeniem obcojęzycznych nazw, ale starsi owszem! W końcu mieszkamy w
                      Polsce i powinnińsmy doceniać nasz język. Bo w przeciwnym razie stanie się z
                      nim to co z ukraińskim i białoruskim - powoli zostają wyparte przez rosyjski
                      • Gość: mik_a IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.05, 19:36
                        To prawda. Ale a propos POLSKICH tytułów gazet:
                        W kiosku, panienka: Czy ma pan "Dziewczynę"?
                        Sprzedawca: Mówiąc szczerze- aktualnie nie.../z błyskiem w oku/

                        Sympatyczne, no nie? :)))
                        • 18.08.06, 15:04
                          z tej samej serii, stary dowcip, niedawno moj maz znecal sie nad pania w
                          kiosku. -Ma pani głos? -Tak. [Głos Wielkopolski, gazeta poznanska z
                          ogloszeniami o prace w duzej ilosci]. -To niech pani zaspiewa!!! chamstwo, no
                          nie?
                          • Gość: ki IP: *.acn.waw.pl 29.10.09, 19:57
                            W kiosku za dawnych czasów
                            Koleżanka podchodzi i mówi bez żadnych wstępów":
                            - "Jestem"!
                            Pani patrzy na nia i mówi:
                            - No to co?

                            Odwagi, nadszedł czas działania!
                        • Gość: elokwencja encja IP: *.26.184.martel.pl 01.11.07, 22:34
                          Mam podobnie, gdy pytam w kiosku, czy jest "Twoje
                          dziecko", "Dziecko" albo "Rodzice";)
                      • Gość: choco IP: *.net.pl 24.01.06, 12:14
                        moja babcia tez dużo rzeczy przekręca i np na TVN mówi "tewen" , na
                        polsat "polsajt" a na Auchan poprostu auchan :P hiehie
                        • 29.03.06, 18:19
                          w moich okolicach na Auchan wszyscy mówią Oszołom - i każdy wie o co chodzi :-
                          )))
                          --
                          Mądry człowiek wie, czego nie wie. Głupi nie wie nawet tego, co wie.
                          • Gość: 737ng IP: *.va.shawcable.net 23.08.06, 20:04
                            Hm, jestes z Zielonej? :)

                            K.
                            • Gość: an IP: *.gb.net.pl 02.09.06, 13:23
                              w okolicach Tych też wszyscy wiedzą co to Oszołom
                              • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 11.09.06, 21:47
                                w Gdansku tez :-)
                                • 20.09.06, 10:25
                                  I w Kaliszu, i w Krakowie :)
                                  --
                                  "Jakby, tego, yyy, no - jasno się tłumaczę?" (dr hab. J. W.)
                                  • Gość: taka sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.09, 20:49
                                    i w Płocku :)
                              • Gość: purysta_zlosliwiec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.06, 02:06
                                z tych? czy z tamtych?
                                D. lp. Tychów

                                pozdrawiam
                            • 11.02.07, 00:35
                              I w Warszawie
                            • 18.06.09, 13:48
                              Witam,
                              Zdarzyło mi się to w Realu. Facecja niewinna taka:
                              Rozmowa Wnuczka i Dziadka:
                              Wnuczek: "Dziadku, dziadku! A kupisz mi ten sok z kalifornijskich pomarańczy"?
                              Dziadek (mruczy pod nosem): "Z kalifornijskich, z kalifornijskich... Jakby to
                              polskich pomarańczy nie było?!"
                          • Gość: sosna IP: *.satlynx.net 30.09.08, 14:06
                            Niedawno w sklepie:
                            klientka- poproszę dziesięć bułeczków
                            sprzedawczyni- dziesięć kajzerków?

                            Albo jeszcze: poproszę tych ciastków

                            Moja ciotka na sedes mówi "cedes", a na początku lat 90-tych, kiedy
                            telewizja satelitarna była wielką nowością, słyszałam jak ktoś
                            mówił "telewizja sanitarna".
                        • 05.11.06, 23:14
                          u nas na Auchan mówią Auchmann albo wręcz Eichmann (Poznań)
                          • Gość: oszolom IP: *.centertel.pl 17.04.07, 22:48
                            a u mnie w Poznaniu wiedza ze Auchan to oszołom :)
                            • Gość: wladzio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.12.07, 01:26
                              babcie kolegi zmylił ten ptaszek w logo/napisie zamiast A widzi R, i gdzie ona jeżdzi?
                              jezdzi do RU..A
                            • 06.01.08, 17:02
                              Moja babcia ma specyficzne podejście do nazw sklepów. Na Carrefoura mówi GREJFRUT. Geant(do niedawna jeszcze był w Krakowie) to DŻANT, a Lidl - DIL. :D
                              --
                              Kucharzysz? Mój blog kulinarny

                              "Życie jest przygodą dla odważnych - albo niczym."
                              • 12.01.10, 21:55
                                Bosko !! :P
                                --
                                Zagrajmy dzisiaj na moich zasadach: "Orzeł - ja wygrywam, reszka - ty przegrywasz"
                  • 14.10.05, 16:26
                    Co do sklepiku szkolnego...poprosiłam kiedyś batona "chocapic" i dostałam
                    cukierka Kopiko. Albo poprosiłam cole light w butelce i dostałam w puszce.
                • 21.10.05, 19:33

                  -- fajne-) chyba i ja sprobuje kupić....
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=34297
                • Gość: natalka IP: *.uwgda.gov.pl 25.10.06, 09:47
                  wez sie nie smiej. jak bylam mlodsza to kupowalam ta gazete i pozniej czytala
                  ja moja bacia...i ona tez caly czas mowila brawo gril. pozdro dal babci Z.
                • Gość: malpa-w-czerwonym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.07, 21:02
                  kolezanka Polka, ktora jako dziecko wyjechala do Niemiec, na wakacjach w Polsce
                  w kiosku prosila zawsze o bravo girl - wymawiane tak jak to sie pisze, nie jako
                  gerl. kiedy ja zapytalam dlaczego tak mowi mimo ze uczy sie angola,
                  odpowiedziala: myslalam, ze w Polsce tak to sie wymawia.. zawsze tak slyszalam
                  jak stalam tu w kolejce po gazety

                  ;)
              • 19.02.04, 10:02
                Niestety to nie znak czasów. U Magdaleny Samozwaniec opisana jest sklepikarka
                sprzedająca banany marki "Fyfes". "Lilka Pawlikowska zajadała się bananami z
                równi z bobem, którego w lecie pożerała całe miski, twierdząc, że to jej pomaga
                w pisaniu, i co dzień chodziła do pobliskich sklepików kupować duże, okazałe
                banany, które nosiły etykietę "Fyfes".
                - Proszę o *Fajfsy* - rzekła kiedyś wchodząc do sklepu pana Milimimfkiera i
                wymawiając tę nazwę z angielska.
                - Coo? *Fyfesy*? - poprawiła ją kupcowa. - Nie ma dziś *Fyfesów*. Są za to
                morele.
                W kilka dni później Lilka z siostrą znów zjawia się w sklepiku.
                - Poproszę o banany *Fyfesy* - powiada, aby być lepiej zrozumianą.
                - Coo? *Fajfsy*? - poprawiła ją pani Milimifkierowa patrząc na nią z lekką
                wzgardą."(s. 175)



                A inna anegdota z tego samego miejsca ("Maria i Magdalena"):
                Jakiś Żyd namawia klienta, aby wszedł do jego sklepiku:
                -Ja mam wszystko, czego szanowny pan zechce i zażąda. U mnie nie ma - nie ma.
                Proszę, czym mozna słuzyć? U mnie jest wszystko...
                -Wątpię - odpowiada chłodno klient.
                Wątpię? Są "wątpię". Mojsie, gib her die Schachtele mit dem "wątpię"! Nie ma?
                Oj, jeszcze wczoraj były. Moze pan przyjdzie jutro, będą już
                świeżuchne "wątpię'. (s. 171)

                Nie mogę podać dokładnych namiarów bibliograficznych, bo moje wydanie jest
                baaaardzo stare i strona tytułowa (tudziez przedtytułowa i okładka) zaginęły w
                pomroce dziejów.

                Pozdrawiam, Katsumi
                • 25.08.04, 23:14
                  O tych "Fyfesach" , o ile pamiętam, Magdalena Samozwaniec pisała w "Zalotnicy
                  niebieskiej". Pozdrawiam
                  • Gość: lusia IP: *.autocom.pl 18.10.04, 20:25
                    Magdalena Samozwaniec "Maria i Magdalena".
                • Gość: Vp IP: 195.117.30.* 29.03.05, 19:09
                  > A inna anegdota z tego samego miejsca ("Maria i Magdalena"):
                  > Jakiś Żyd namawia klienta, aby wszedł do jego sklepiku:
                  > -Ja mam wszystko, czego szanowny pan zechce i zażąda. U mnie nie ma - nie ma.
                  > Proszę, czym mozna słuzyć? U mnie jest wszystko...
                  > -Wątpię - odpowiada chłodno klient.
                  > Wątpię? Są "wątpię". Mojsie, gib her die Schachtele mit dem "wątpię"! Nie ma?
                  > Oj, jeszcze wczoraj były. Moze pan przyjdzie jutro, będą już
                  > świeżuchne "wątpię'. (s. 171)

                  No i legenda rodzinna prysła. Mój śp. tatuś (stary lwowiak) opowiadał tę
                  anegdotkę jako autentyczne wydarzenie, którego był świadkiem. Tyle tylko, że
                  klientka w sklepie z tkaninami powiedziała do koleżanki "wątpię czy będzie..."
                  a przysłuchujacy się Żyd sprzedawca wziął jakąś belę i zachwalał: proszę
                  takiego "wątpie" nigdzie indziej nie ma...

                  Drugie tego typu to właściciel sklepiku papierniczego rozmawiał z dawno nie
                  widzianym znajmym i dialog brzmiał tak:
                  -ja teraz handluję z papieżem (=handluje papierem)
                  -jak to, tym w Rzymie?
                  -a i w żymie, i w lecie
                  • 05.11.06, 23:21
                    ja znam anegdote rodzinną mechanika okretowego Gabrysia z Kołobrzegu.
                    Pracowalismy kiedys razem i jak ktorys z nas pierdnal to mówil przepraszam albo
                    nic, natomiast Gabrys puentował pierd okrzykiem "pisz pan złotówkę!"
                    Kiedys wygadał sie jak to było: otóz jego dziadek, przedwojenny birbant z
                    Kresów został kiedyś przyłapany przez granatowego policjanta kiedy po imprezce
                    wracając do domu sikał w bramie
                    Granatowy - Za załatwianie sie w miejscu publicznym wypisuję panu mandat w
                    wysokosci piecdziesieciu groszy
                    Dziadek - Pisz pan złotówkę. Bączka też puściłem

                    Pozdro dla Gabrysia i holownika Lucek!
                    • Gość: pikaczu IP: *.lanet.net.pl 05.01.08, 21:50
                      tbo5r napisał:

                      > ja znam anegdote rodzinną mechanika okretowego Gabrysia z
                      Kołobrzegu.
                      > Pracowalismy kiedys razem i jak ktorys z nas pierdnal to mówil
                      przepraszam albo
                      >
                      > nic, natomiast Gabrys puentował pierd okrzykiem "pisz pan
                      złotówkę!"
                      > Kiedys wygadał sie jak to było: otóz jego dziadek, przedwojenny
                      birbant z
                      > Kresów został kiedyś przyłapany przez granatowego policjanta kiedy
                      po imprezce
                      > wracając do domu sikał w bramie
                      > Granatowy - Za załatwianie sie w miejscu publicznym wypisuję panu
                      mandat w
                      > wysokosci piecdziesieciu groszy
                      > Dziadek - Pisz pan złotówkę. Bączka też puściłem
                      >
                      > Pozdro dla Gabrysia i holownika Lucek!


                      urzekła mnie Twoja historia:):)
              • 13.08.04, 17:27
                w warzywniaku :"Czyzastalam . . salate?"




              • Gość: zielona holka IP: *.tkchopin.pl 24.08.04, 13:04
                początek 90-tych
                -poproszę 7 up (seven ap)
                -nieee ma , chyba nieee ma, booożena mamy coś takiego?
                odpowiedz bożeny
                -takie zielone w lodówce...
                -a to trzeba było od razu że siedem u-pe
                • Gość: Paulo IP: 212.160.172.* 17.09.04, 14:41
                  to ja słyszałem lepsze:
                  koleś kupuje pomidorki, sałate i na koniec mówi: i jeszcze ZUP.
                  Pani: Jaki ZUP?
                  Koleś: no ten z lodówki
                  Pani: aaaa.... 7 up!
                  • Gość: xemxija IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 27.01.05, 15:45
                    to ja slyszalam, jak nastepuje:

                    -poprosze 7 up!
                    -coo?
                    -no napoj, ten zielony, z napisem, kurde, siedem up!
                    -Goska!! My mamy jakis napoj "siedem zup"???!!
                    • Gość: marta IP: *.aster.pl 20.05.05, 23:36
                      u mnie w sklepie ten napój nazywał sie "JUP", pani sklepowa zasugerowala się
                      chyba tą siódemką bez kreseczki... :)
                      • Gość: nijaki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.05, 16:52
                        poprosze trzy cytryny(taki napój gazowany jest)
                        pani 3 cytryny na wage
                        nie , taki napoj
                        pani "aaaaaaaaa"
                        i jeszcze trzy pomarańcze(taz napoj)
                        pani trzy pomarancze na wage
                        nie takie
                        a pani "prosze ze mnie nie zartowac"
                        a pod nosem ma cala batalie napoji z seri"3...."
                        • 08.07.05, 02:07
                          Kiedyś kupiłem ten napój... a po chwili sprzedwaczyni dogoniła mnie na ulicy z
                          3 cytrynami, za które mi policzyła:)
                          --
                          Rachmistrz spisowy chciał mnie kiedyś przebadać. Zjadłem jego wątrobę z fasolą
                          i popiłem doskonałym chianti.
                          • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 00:15
                            napisałam to już troszke wyzej, ale tu jest seria na ten temat, więc wkleję
                            jesszcze raz....:)
                            "kolekcja" napoi z serii 3..., np 3 cytryny, 3 pomarańcze itd. Wchjodze do
                            sklepu i mówię:
                            ja: Poproszę 3 razy 3 cytryny
                            ekspedientka: a nie mogła bym pani wrzucić wszystkich w jedną torebkę? i.......
                            sięga do skrzynki z cytrynami :)
                            Później obie uśmiałyśmy się szczerze.... :)
                        • 23.06.08, 12:18
                          Gość portalu: nijaki napisał(a):

                          a pod nosem ma cala batalie napoji z seri"3...."



                          napojów !
                          napojów !
                          napoi to Kaśka krowe


                          --
                          Wszyscy mamy jakieś swoje przywary i niekoniecznie to znaczy, że
                          trzeba
                          pielęgnować w sercu dawne urazy i odświeżać je bez końca.
                          • 24.06.08, 19:54
                            quba napisał:

                            > Gość portalu: nijaki napisał(a):
                            >
                            > a pod nosem ma cala batalie napoji z seri"3...."
                            >
                            >
                            >
                            > napojów !
                            > napojów !
                            > napoi to Kaśka krowe
                            >
                            >

                            Kiedyś widziałem taki napis "HURT NAPOJI" i długo zastanawiałem się, co to
                            znaczy. Nawet wpadłem na pomysł, że to chyba jakieś japońskie nazwisko :)
                • 24.12.05, 13:17
                  Na rynek weszły napoje 'Hoop'. Tata wysłał mamę do sklepu po [hup], ambitnie
                  wypowiadając nazwę z angielska. Mama w sklepie nie mogła nic takiego znaleźć,
                  poprosiła nawet sprzedawczynię o pomoc! Razem szukały cuda o nazwie 'Hup', ale
                  znależć nic takiego się nie udało...
              • Gość: apja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.03.05, 18:13
                Mój.M : proszę maszynki jednorazowe.
                Pani w kiosku: Nie ma
                M: Przecież widzę że są
                P: Nie ma to są Gilette ( tak jak widzicie tak powiedziala).
              • Gość: left IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.05, 12:48
                - Czy to wino jest słodkie?
                - Tak, przecież pisze "white" (zapisałem zgodnie z wymową)
                • Gość: keri IP: 194.146.120.* 25.03.07, 17:13
                  plac targowy, rozkładany stolik, na nim dość monotonny asortyment: żyletki. Z
                  przodu przyczepiony jest kawałek szarego kartonu z napisem : ŻELETKI.
              • 04.02.06, 16:45
                -...a i jeszcze poproszę przyprawę CURRY (kary)
                - nie mamy
                - ale ja widzę, tam, na półce..
                - aaaaa.... CURRY (curry), proszę...


                --
                LUDZIE! NIE OLEWAJCIE LOSU WŁASNEGO KRAJU!!!
              • Gość: komorowa IP: *.dip.t-dialin.net 18.04.07, 13:23
                usmialam sie, bo mialam podobnie i nie bylo to w latach 80 ale pod koniec 90 i
                to w duzym miescie.
                Ja: Poprosze 7up
                sprzedawca(mlody chlopak): slucham?
                ja:7up, tam stoi, obok pepsi
                sprzedawca: patrzy, patrzy....aaaaaaaaa
                !!!! zup!!!
                :-)
              • 08.09.07, 10:06
                Lata 60-te. W sklepach prezerwatywy marki " Ultra" , jest również farbka do
                prania marki "Ultramaryna" (bardzo trudna do zdobycia0
                Klientka, młoda kobieta:
                - Jest ultramaryna.
                Sprzedawca
                - Ultra jest, Maryny nie ma.
                Autentyczne
            • 17.03.02, 23:04
              I jeszcze takie:
              Koleżanka szła ze mną na zakupy i opowiadała o swoich kłopotach z zębami,
              dentyście i takich tam nieprzyjemnych zębowych sprawach.
              Weszłyśmy do sklepu 1001 drobiazgów po koszyczek do włosów (nakładany na kok).
              Koleżanka: "Czy są koszyczki do zębów?"
              Ekspedientka przeżyła szok. Wybałuszyła gały i odparła:
              "To jest sklep 1001 drobiazgów, ale koszyczków na zęby nigdy nie mieliśmy."
            • Gość: Maa IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 18.03.02, 21:09
              Lata 80-te, Gdańsk, sklep z pamiątkami na Długim Targu. Okres przedświateczny
              (Boże Narodzenie). Do sklepu wkracza Wietnamczyk z kolegą, rozgląda się
              niepewnie. Widać, że chce o coś poprosić, ale się waha. W końcu ekspedientka z
              uśmieszkiem:
              -Czego pan sobie życzy?
              Na obliczu Wietnamczyka odmalował się znaczny wysiłek, widać było trybiki
              obrabiające dane, wreszcie z tryumafalnym uśmiechem wypalił:
              - Siśkiego najlepsiego!!!!
              • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 14:44
                A to bardzo sympatyczne :):)
                • Gość: Żołędź IP: 80.54.254.* 11.11.06, 22:07
                  chłopak do ekspedientki" po ile są pączki"
                  ona na to "po złotówce"
                  - to poproszę szneka
            • 30.09.03, 12:54
              Gość portalu: marten napisał(a):

              > a to?
              > w sklepie
              >
              >
              > poprosze ten sok pomaranczowy
              >
              >
              > to nie jest sok prosze pani tylko "dżus"
              >

              nielogiczne, jesli powiedziala :to nie jest sok prosze pani tylko "dżus" to
              powinna byla powiedziec "to nie jest sok prosze pani tylko juice", a jeśli
              powiedziała dżus, to znaczy, że wiedziala co mówi


              --
              koń jaki jest każdy widzi
              • 11.08.04, 14:36
                Jeżeli się zna wymowę, to jeszcze nie znaczy, że zna się znaczenie
                JK
              • Gość: Magda IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.05.05, 12:51
                Nie błysnąłes teraz tym komentarzem człowieku !! Chodzi o sens, a nie o
                pisownie ! no chyba ze chciałes sie pochwalic swoja biegłością j.
                angielskiego :D Buziaczki :*
              • Gość: tomcioo IP: 62.87.185.* 04.09.07, 13:57
                w czechach w kanjpce znajoma chciala sie napic piwa z skoiem,
                kelner patrzyl dlugo o co jej chodzi, poczym przyniosl piwo i "dzus
                pomaranczowy" w osobnej szklance!!!

                wszystky sie smiali a kelner jeden tylko nie wiedzial o co chodzi!!!
                • 24.09.08, 13:48
                  Gość portalu: tomcioo napisał(a):

                  > w czechach w kanjpce znajoma chciala sie napic piwa z skoiem,
                  > kelner patrzyl dlugo o co jej chodzi, poczym przyniosl piwo i "dzus
                  > pomaranczowy" w osobnej szklance!!!
                  >
                  > wszystky sie smiali a kelner jeden tylko nie wiedzial o co chodzi!!!

                  bo Polacy sa znani z tego, ze jako jeden z nielicznych narodow pija piwo z
                  sokiem, oczekujesz ze w panstwie gdzie sie piwo szanuje ktos zrozumie taka
                  fanaberie? :)

                  --
                  "po ćwiartce dobrego alkoholu czuję się jak rzeźba"
                • Gość: polka w czechach IP: 194.213.199.* 07.08.09, 12:16
                  śmiali się chyba tylko Polacy, bo Czesi to raczej patrzyli y
                  grozą i zażenowaniem na takie barbarzyństwo
        • 28.06.04, 15:58

          W sklepie spożywczym, w którym sprzedawała mama mojej koleżanki.
          Przychodzi chłopak i mówi: poproszę FARÓG.
          M.K: słucham?
          Ch: FARÓG!
          M.K.: A twaróg....
          Ch.: no mówię....
          M.K.: a jaki ty ten twaróg chciałeś?
          Ch. a ja nie wiem...
          M.K.: no dobrze. A z czym go będziesz robił?
          Ch: no jak z czym - z gagaretką!
        • Gość: zielona holka IP: *.tkchopin.pl 24.08.04, 12:59
          -poprosze napój cytrynowy
          -nie ma
          -ale widzę, że jest
          -gdzie?
          -no tam...
          -to nie cytryna to lemon, ma być?
          • 01.01.05, 20:43
            Sklep kolo Piotrkowa Trybunalskiego. Wchodze i mowie: "poprosze jakis napoj
            niegazowany". Sprzedawczyni: "Jest tylko pomarańczowy i [orange]" :)
            Przeczytala po polsku O R A N G E :)
        • 04.01.05, 01:53
          Klientka pyta:
          - Czy te karpie są żywe?
          - Tak. (karpie pływają, ruszają pyszczkami, trzepoczą ogonkami itp. itd.)
          - Ale czy są świeże???

          Bez komentarza.
        • Gość: Agnes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.05, 16:07
          -Czy jest napój pomarańczowy?
          -Nie, jest tylko orange.
        • Gość: kana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 22:41
          Głuchołazy, mały sklepik:
          Ja:Poproszę oranżadę
          Pani przynosi czerwoną. A ja nie lubię. Więc.
          Ja:ale poproszę pomarańczową
          Pani: Będzie taka jaką dałam...


          Rok pożniej ten sam sklep:
          Ja: Poproszę oranżadę pomarańczwą
          Pani: Nie ma pomarańczowej. jest tylko oranż...:)
        • Gość: majkel IP: *.devs.futuro.pl 22.08.06, 15:26
          Witam,

          Jest do wygrania darmowy WEEKEND DLA DWÓCH OSÓB, W FAJNYM HOTELU W BIAŁOWIEŻY,
          wystarczy tylko wejść na stronę www.tvmarket.pl/basketball/ i zagłosować
          na zwycięzcę Mistrzostw Świata w Koszykówce w Japonii!
          • 21.09.06, 12:22
            powiedziane z pełną premedytacją i szybko - poprosze fafkulce - yyy nie ma, chyba???
            dezodorant Fa w kulce ;]
        • 12.09.10, 13:13
          Czym się różni wibrator od szefa?
          Szef to prawdziwy ch..!
          --
          wszystko o wordpresie, testy z angielskiego, darmowy katalog www, bez znieczulenia o piłce.
      • Gość: mar IP: 213.134.130.* 25.06.02, 16:49
        Autentyk, jasne. 5 roznych osob mi to mowilo z roznych miast i kazda ze
        autentyk...
      • 08.06.04, 12:50
        Starówka w Lublinie, sklep z pamiątkami. Pani zachęca mnie do kupienia kubka:
        proszę Pani, te kubek jest z naszym lego!
      • Gość: kasia IP: *.autocom.pl 10.07.04, 22:30
        a ja ostatnio w sklepie z ciuchami
        "czy są damskie spódnice?" i nie czekałam na odpowiedz bo wpadłam w dziki
        śmiech. sprzedawczyni również:)))
        • Gość: ankaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.05, 17:25
          Mężczyzna w kolejce w sklepie mięsnym "poproszę 10 skrzydełek wieprzowych"
          Kolejka jek długa parsknęła śmiechem.
          • Gość: fbhvo IP: *.energomontaz.pl 31.08.06, 11:02
            Hehhe apropos skrzydełek...

            U mojego brata w pizzerii klientka:
            - Są skrzydełka?
            - Są
            - A czy mają kości?
      • 13.11.04, 12:59
        Autentyk z restauracji.. W kilka osób siedzimy w restauracji, wraz z nami nasz znajomy, nie lubiany zbytnio. Za jego plecami mowilismy na niego per Pudel, ze wzgledu na jego wlosy. Zamawiamy posilek, kelner pyta czy podac cos do picia na co pudel zamowil: Dla mnie poprosze Czapi (raczej mu o Cappy chodzilo) hihihi skutkiem zamowienia pozostale 5 osob wylagowalo pod stolem skrecajac sie ze smiechu :)))

        --
        A świstak siedzi, bo sreberka były kradzione!!
        • 20.03.06, 08:05
          mój kumpel w sklepie mięsnym " Poprosze wołówkę wieprzową":)))))
          -- myśleliśmy, że padniemy ze śmiechu:)
          www.antyradio.pl/warszawa/
          BÓG ROCK HONOR OJCZYZNA
      • Gość: Gość11 IP: 148.81.190.* 18.11.05, 12:06
        AUTENTYK!!!
        Zamawiam pizzę:
        Pół na pół hawajska i diavola.
        Kelnerka:
        Która połówka hawajskiej?
        • Gość: diablica IP: 86.163.241.* 20.12.07, 07:43
          Dziewczyna w pizzerii:pizze proszę mi pokroić na 8 kawałków,bo 12 nie zjem;))))
        • Gość: lolek IP: *.ghnet.pl 16.01.09, 22:09
          Autentyk:
          Mała budka na wsi z pizzą z mikrofali:
          ja - czy ta pizza jest z oregano?
          pan - a nie, nie, z Ostródy
      • 15.02.06, 23:54
        Dzisiaj w ksiegarni uslyszalem taki tekst:
        -Czy sa testy matematyczne do gimnazjum?
        -Tak, sa, chwileczke... a z jakiego przedmiotu?
        -Z matematyki- odpowiedziala zaskoczona a jednocześnie rozbawiona kobieta.
    • Gość: Oms IP: *.intech.pl 18.03.02, 13:29
      W latach siedemdziesiątych na ulicach miast sprzedawano wodę do picia
      zwaną "gruźliczanką" , z sokiem lub bez, z tak zwanych saturatorów , które lud
      zwał "syfilatorami".
      Dialog przy takim urządzeniu :
      - Poproszę wodę , ale bez soku malinowego.
      - Nie ma soku malinowego.
      - A jaki sok jest ?
      - Wiśniowy.
      - To proszę wodę bez wiśniowego.
      • Gość: iluzja IP: *.jelonki.home / 192.168.0.* 15.05.02, 20:24
        Pamiętacie radosną twórczość prywatnej inicjatywy - napoje w przeźroczystych
        plastikowych torebkach?
        W bardzo młodym wieku podeszłam do sprzedającego takie cudo i
        powiedziałam "poproszę tę żółtą trutkę" Facet był wściekły, a ja nie wiedziałam
        dlaczego, bo moi rodzice zawsze tak to nazywali.
        • Gość: boni-face IP: *.brewed.silesianet.pl 16.09.03, 22:20
          Sluchaj! Dorwalem ostatnio cos takiego - co prawda nie w woreczkach juz, a w
          kwadratowej, plasikowej butelce, ale smak i kolor identyczny. Łza się w oku
          kręciła jak piłem... Choć nic nie zastąpi batalii z wbijaniem słomki w ten
          woreczek i żeby się jeszcze nie rozwalił, hehe.
          • Gość: sylka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.05, 15:50
            Pamiętam te soczki, kojarzą mi się z dzieciństwem i prażynkami
            • 03.12.05, 22:31
              mniam mniam objadłem się nimi kilkakrotnie (są np. w Tesco)
            • 31.08.06, 10:27
              !!!!!
          • 03.02.06, 23:11
            jejku pamiętam,kiedyś w cyrku byłam i takie coś piłam,ładnych parę lat temu.i
            to był ostatni raz kiedy miałam styczność z czymś takim :)
            --
            SESJA - System Eliminacji Studenta Jest Aktywny :)
        • 16.09.03, 22:22
          Słuchaj, dorwałem ostatnio takie to to, tylko że już w plastikowej, kwadratowej
          butelce. Ale smak i kolor identyczny, może i skłąd (poza wodą żaden składnik w
          naturze nie występuje). Jednakże nic nie zastąpi batalii z wbijaniem słomki w
          ten woreczek i to jeszcze tak, żeby się nie rozkwasił, hehe.
        • Gość: Lawrence IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.04, 06:58
          Moja Babcia nazywała to "chlipki". Kiedyś dla kawału poszliśmy z kuzynem do
          sklepu i pytamy "czy są chlipki?" A sprzedawczyni na to: "Nie, chleb był rano".
          • 25.03.04, 22:44
            Gość portalu: Lawrence napisał(a):

            > Moja Babcia nazywała to "chlipki". Kiedyś dla kawału poszliśmy z kuzynem do
            > sklepu i pytamy "czy są chlipki?" A sprzedawczyni na to: "Nie, chleb był
            rano".

            aaaaaa popłakałam się hahahahahahahaha dobre:)
            --
            ]:)3=:
            • Gość: heh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 23:33
              A mój kuzyn wyskoczył z tekstem "proszę anioła stróża" (chodziło mu
              o "szampana" Michel Angelo)
            • 31.12.06, 14:40
              ja też!!!!!!!!!!hi,hi,hi,hi,hi,hi!!!
        • Gość: klikaj sie sam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.05, 15:05
          mniam, to przepyszne było! ja chcę soczek w woreczku!!!
      • Gość: olo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.05, 09:03
        To jest akurat znane jako anegdota z Krynicy.
        Rozanielony kuracjusz wchodzi do domu zdrojowego;
        - dwie wody bez soku !
        Jako że w domu zdrojowym jako żywo soku nie uświadczysz, nalewający zdziwiony
        pyta
        - bez jakiego soku !?
        -Wszystko jedno, może być bez malinowego.
      • Gość: lolek IP: *.ghnet.pl 16.01.09, 22:12
        koleżanka w barze nad morzem
        - poprosze dwa strongi (mocne piwa)
        za chwile otrzymujemy dwa pstrągi.
    • Gość: mada IP: *.boc.com.pl 19.03.02, 11:21
      Przychodzi starsza pani do sklepu z drobiem i pyta:
      - Czy są kurczaki poniżej kilograma?
      Sprzedawca odpowiada:
      - Proszę pani, chorych nie sprzedajemy!!!
      • Gość: olcia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 19:09
        podchodzi starsza pani(spokojnie po 70-tce) do lady w sklepie mięsnym i pyta
        się: oświęcimki są?
        (serio, zasłyszane w gdańsku, w sklepie edeka)
        • Gość: Qcharz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 18:34
          > podchodzi starsza pani(spokojnie po 70-tce) do lady w sklepie mięsnym i pyta
          > się: oświęcimki są?
          > (serio, zasłyszane w gdańsku, w sklepie edeka)

          na pewno chodzilo jej o kosci z kurczaka! - po oddzieleniu miesa (w całości np.
          na rolade)od kosci z kurczaka zostaje własciwie tylko taki szkieleck - u mnie na
          kuchni nazywamy na to fragles, kadłubek, truchełko albo własnie oświęcimek :)
          • 18.08.06, 15:12
            co do nazw wedlin, to juz kiedys pisalam, ze wynalazlam w piotrze i pawle
            szynke watykanska i schab po cygansku i jeszcze jakies inne cudo, ale juz nie
            pamietam. co ma Watykan do wedlin? a Cyganie???
        • Gość: bolek100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 22:17
          a moja babcia mowi na kurze lapki spacerowki
          • Gość: magda IP: *.sileman.net.pl 27.10.10, 22:39
            a moja babcia na mielonkę mówi trupie dziąsła
    • Gość: Ania IP: 217.153.52.* 19.03.02, 11:58
      Stały tuż obok siebie dwa stragany, z owocami, warzywami, nabiałem itd. Przy
      każdym z nich sprzedawcą był mężczyzna. Do jednego straganu podeszła pani,
      porozglądała się, podeszła do drugiego straganu i zapytała na cały głos:
      -A jaja to ma pan takie same, czy większe jak kolega?
      • Gość: Figa IP: *.chello.pl 19.03.02, 12:04
        Na ladzie leżą pączki. Obok kartka z informacją "Pączki wczorańsze"
        • Gość: so IP: *.inetia.pl 19.03.02, 15:53
          autentyk, może nie ze sklepu tylko u notariusza - wchodzi wietnamczyk "chciem
          umowem potfiercić bo kupujem biznes" na to przmiemiła skretarka - "czy
          spzedający też jest obcokrajowcem i czy umowa spisana jest w języku polskim czy
          w innym, bo w tym przypadku potrzbny jest tłumacz przysiegły..." na to
          wietnamczyk "On fie cio śprzedaje, ja fiem cio kupujem, po cio nam tłumacz?"
        • 09.04.02, 00:15
          Gość portalu: Figa napisał(a):

          > Na ladzie leżą pączki. Obok kartka z informacją "Pączki wczorańsze"
          ---A są dzisieńsze?
          - Niech pani przyńdzie jutro!

          • Gość: Ania IP: *.klaudyny.waw.pl / 62.233.197.* 16.11.03, 15:02
            wisi w nim kartka z napisem: ''w barze przebywamy jedynie w celu
            konsunkcji'' :))))
            • Gość: Cruella IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.07.04, 23:17
              W sklepie:
              -Jest kawa??
              - Mielimy..
              -To ja poczekam
              - Mielimy wczoraj::)

              To był kawał, a tera z aytentyk - przydarzyło mi się to osobiście:
              -Poproszę 7 UP (seven ap)
              -Nie ma czegoś takiego...
              -Jest, stoi tam na półce...
              -A,chodzi pani o TUP??
              :):):):)
              • Gość: tom IP: *.dsl.pipex.com 14.08.04, 02:06
                (chodzi o SPRITE'a)
                -poproszę szprit!
                rzecz działa się na Śląsku, więc może dlatego ta niemiecka wymowa :)
            • Gość: Jaro IP: *.fnet.pl / *.fnet.pl 24.10.05, 16:12
              Na moim kochanym wydziale w barze wisi wielkie menu, a w nim same rarytasy -
              "chisburger" i "kiełbasa grylowa". :P
          • Gość: Jaro IP: *.fnet.pl / *.fnet.pl 24.10.05, 16:11
            > jutro!

            ńutro!
        • Gość: buba IP: *.chello.pl / *.chello.pl 24.09.03, 22:28
          a w wegierskiej gorce, kolo zywca, niedaleko skrzyzowania ulic zielonej i
          parkowej, w sklepie spozywczym pani sprzedaje "warke strąg" (przynajmniej tak
          jeszcze bylo w zeszlym roku) :)

          to sie nazywa patriotyzm lokalny :)
          • 06.07.05, 12:49
            A ja się spotkałam z WARKĄ STRĄK :D w pewnym pubie było takie hasło w menu :)))
          • Gość: nonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 19:23
            Je**c patriotyzm lokalny!!!
        • Gość: Miś IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl 14.09.04, 19:05
          Uwielbiam karteczki sa szybami wystawowymi. Moje ulubione to:

          1.pieczywo WYSPRZEDANE

          2.WYSPRZEDAŻ

          3. OBNIZKA BUTÓW (wiadomo ciachanie obcasów za opłatą)

          4. ( ten sam sklep) OBNIZKA RAJSTOP (chyba chodzi o to, że rajstopy sa skracane
          o tą "majtkowa " część i wtedy robia już za pończochy...taka usługa...ciekawe
          tylko ile za to biorą)

          4. OBNIŻKA SUKIENEK...TEGO JUZ NIE ROZUMIEM...MOZE KTOS MNIE OSWIECI
          • Gość: MIŚ IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl 14.09.04, 19:08
            Bosz.....zapomniałem o niesmiertelnym REMAMENCIE, a od tego przeca trza było
            zacząć
            • 07.01.05, 10:55
              Nie mam pojęcia czemu, ale w kilku sklepach, przed wieloma laty, na początku
              roku wisiała kartka z napisem: REMANĘT... ??????
              • Gość: ina IP: w3cache.* / *.2-0.pl 18.01.05, 12:45
                niektorzy pisza RENAMENT. A ostatnio widzialam jak w sklepie z odzieza Claudia
                poszli na kompromis i napisali REMONT chociaz w srodku remontu ni chu chu tylko
                baby podliczajace faktury
              • 17.06.05, 17:58
                A w realu przed świętami sprzedawali - co na wielkiej kartce nad stosem słodyczy
                wypisano "kalendarz adwĘtowy"
            • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 00:28
              REMAMENT, to remament..... a o RENAMENCIE słyszałeś ? :)
            • Gość: klient IP: *.gprs.plus.pl 04.07.08, 16:19
              i jeszcze POŚCIEL DZIECINNA, bądź na sklepie odzieżowym DZIECI OD 5ZŁ
          • Gość: marcel421 IP: 83.238.228.* 11.11.06, 15:22
            wywieszka w kwiaciarni przed 1 listopada : przyjmujemy zamówienia na
            wszystkich świetych
          • 11.11.06, 16:11
            hasło w kwiaciarni przed 1 listopada : przyjmujemy zamówienia na wszystkich
            świętych
          • Gość: Water Proof IP: *.icpnet.pl 15.04.07, 01:58
            w Poznaniu uparcie używana jest forma "inwentura" zamiast "inwentaryzacja".
            Oszczędność literek???
            • Gość: grubasek IP: *.limes.com.pl 17.04.07, 13:20
              no mnie tez dziwilo, ze inwentura a nie inwentaryzacja! :-o pracowalam w
              Gdansku, ale filia firmy w Poznaniu - i wszystko jasne ;-))
          • 13.09.07, 11:09
            Gość portalu: Miś napisał(a):

            >
            > 4. OBNIŻKA SUKIENEK...TEGO JUZ NIE ROZUMIEM...MOZE KTOS MNIE
            OSWIECI

            no jak to, przerabiaja na spodnice, czego tu nie rozumiec


            E.
        • 17.10.04, 09:49
          - Poproszę pączka.
          - Świeżego?
          - ???
          • 15.05.05, 10:46
            parę lat temu, kiedy to byłem jescze młodzieńcem, idąc z przyjacielem do centrum
            handlowego, rozmawialiśmy o tym, iż ktoś ukradł beczkę byczej spermy. trochę nas
            to rozbawiło i powstawała dość interesująca impresja na temat: po co komu bycza
            sperma (50 litrów). a teraz zgadnijcie z czym kupiliśmy pączki?
            • Gość: ja IP: 77.223.217.* 05.07.08, 23:22
              > parę lat temu, kiedy to byłem jescze młodzieńcem, idąc z
              przyjacielem do centru
              > m
              > handlowego, rozmawialiśmy o tym, iż ktoś ukradł beczkę byczej
              spermy. trochę na
              > s
              > to rozbawiło i powstawała dość interesująca impresja na temat: po
              co komu bycza
              > sperma (50 litrów). a teraz zgadnijcie z czym kupiliśmy pączki?





              Przeczytałem pysznej zamiast byczej :D


              Nieśmiertelny [nacjonale geografik]
          • Gość: ciocia klocia IP: *.tkdami.net 18.12.07, 22:25
            Wchodzę do sklepu papierniczego w celu nabycia fiszek. Podchodzę do
            Pana za ladą
            - Są fiszki?
            Pan: "Tu jest papierniczy KISZEK" nie sprzedajemy, żarty się Pani
            trzymają!!!!
            W ten sposób skończyła się moja przygoda z kupowaniem fiszek w
            Radomiu!
          • 06.11.12, 10:01
            na osiedlowym bazarze:

            - poproszę kilogram fasolki.
            sprzedawca podaje:
            - bardzo proszę. co jeszczę?

            ... i tak za każdym razem :)
        • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 14:52
          W sklepie spozywczym nad morzem. Facet: Poprose dwie jagodzianki z serem :):):)
      • Gość: wełniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 18:43
        autentyk:
        Do straganu podchodzi facet, wita sie z sprzedawcą -widac ze sie znaja-
        rozglada sie po stoisku i zagaduje do własciciela:
        -Jak tam interes?
        Ten drugi spoglada na swój rozporek i mówi ze smutkiem:
        -Mógłby byc większy
        Myślalem że spadne z roweru jak to usłyszałem :)
      • Gość: enonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 19:19
        DOOBRE! hahaha :)
    • Gość: M IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.03.02, 19:40
      Jaja wprawdzie nie byly na kartki, ale mozna sobie wyobrazic taka scene:
      Przychodzi kobieta do sklepu, podaje kartke i...
      - poprosze 10 jaj, aaa... czy moglaby pani wyciac rowniez mojemu mezowi?
      - ale ja tu widze ze pani maz juz dawno nie ma jajek
      - dziwne, wychodzilam z domu, sprawdzalam, jeszcze byly
      - o! rzeczywiscie, ma pani racje, podwinely sie
      • 25.03.04, 22:46
        Gość portalu: M napisał(a):

        > Jaja wprawdzie nie byly na kartki, ale mozna sobie wyobrazic taka scene:
        > Przychodzi kobieta do sklepu, podaje kartke i...
        > - poprosze 10 jaj, aaa... czy moglaby pani wyciac rowniez mojemu mezowi?
        > - ale ja tu widze ze pani maz juz dawno nie ma jajek
        > - dziwne, wychodzilam z domu, sprawdzalam, jeszcze byly
        > - o! rzeczywiscie, ma pani racje, podwinely sie

        aaaaaa odpadłam hahahahahaha:)
        --
        ]:)3=:
        • Gość: kaktus IP: *.kom / *.kom-net.pl 20.08.05, 22:59
          Bez najmniejszych sukcesów walczę o męskość pora i żeńskość pomarańczy w
          okolicznych zieleniakach. Chyba mają mnie za lekko stuknietą ale jeszcze
          marchewkę sprzedają....
        • 10.11.06, 06:45
          the best!!!! musialam oczywiscie malzonokowi przetlumaczyc na angielski- choc to sa momenty kiedy
          chcialabym aby mowil po polsku....
          --
          mniej znaczy wiecej
      • 02.04.04, 13:36
        Gość portalu: M napisał(a):

        > Jaja wprawdzie nie byly na kartki, ale mozna sobie wyobrazic taka scene:
        > Przychodzi kobieta do sklepu, podaje kartke i...
        > - poprosze 10 jaj, aaa... czy moglaby pani wyciac rowniez mojemu mezowi?
        > - ale ja tu widze ze pani maz juz dawno nie ma jajek
        > - dziwne, wychodzilam z domu, sprawdzalam, jeszcze byly
        > - o! rzeczywiscie, ma pani racje, podwinely sie

        o w mordkę!!!!!!!! popłakałam się ;-))) a taka starałam się być dzielna ;-))
      • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.08.06, 08:58
        buaaaaaaaa brawo za wyobraźnie;):)
      • 31.12.06, 14:45
        hi,hi,hi,hi,hi !!!!dobre!
      • Gość: kasia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.08, 17:31
        o matko tu trzeba napisac ostrzeżenie, zeby nie czytać w trakcie
        jedzenia bo się można udusić!!! :D

    • Gość: Lobelia IP: 195.187.102.* 27.03.02, 10:03
      Autentyk z supermarketu.
      Klient wziął kurczaka, który był niedokładnie
      zapakowany i nieco jakiejs cieczy wylało się na
      podłogę. Widząc to facet ze stoiska mięsnego wrzasnął
      w stronę zaplecza "Niech tu przyjdzie serwis ze
      szmatą, bo panu z ptaka pociekło!".
      • Gość: Robsonka IP: *.netia.pl 27.03.02, 12:43
        Na ladzie w cukierni leżą ciastka a obok kartka.
        "Jagodzianki z truskawkami"
      • 18.09.03, 19:07
        ja słyszałem wersję, że się panu z ptaka ULAŁO. autentyk...
        --
        "Kupa gówna z przewagą kupy"
        • Gość: transza IP: *.acn.pl 27.01.04, 22:14
          może mniej zabawne, ale za to bardziej filozofinczne
          a nade wszystko: AUTENTYK

          klientka: "Są świeże bułeczki?"
          sprzedawczyni: "Na dwoje babka wróżyła"
      • 01.07.04, 16:10
        hi hihi hi
      • Gość: gaan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.04, 13:02
        Jezu, umarłam chyba... Chciałabym zobaczyc jak komus cieknie z ptaka w
        miesnym...
        :)))))))))))))))))00
      • Gość: lala IP: 194.181.191.* 07.01.05, 11:38
        HAHAHAHAHAAHAAAAA... PORYCZALAM SIE :-)
      • Gość: aaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 16:32
        Rewelacja!!! Płaczę ze śmiechu!!!!
      • Gość: bolek100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 23:14
        dzieki za tyle radosci brzuch mnie boli!!!!!!!!!!
      • 16.03.06, 23:04
        była taka akcja algidy, że się wygrywało darmowego loda jak trafiłaś
        na "szczęsliwy" patyczek. No więc mi się raz udało i poszłam do sklepu -
        kolejka jak cholera -podchodzę i pytam pani za ladą czy wymieniają patyczki na
        lody? a sprzedawczyni w czepku jak za komuny krzyczy na zaplecze: Celina
        potrzebujemy patyczki na lody, bo pani sprzedaje?!
        Kurde poczułam się jak nędzny akwizytor patyczków :-)))
        • Gość: anza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.07, 23:11
          rewelacja....
          • Gość: aaaaa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 22:09
          • Gość: mati IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.04.07, 22:15
            kocham chodzić z siostrą dosklepów!
            *Są buraki?
            -tak
            *To poproszę kilo marchewki
            Ona tego nie przeczytała nigdzie, po prostu taka jest.

            W sklepie usiłuję przeczytać listę zakupów i wychodzi mi,że mam kupić gdaczki.
            Wracam do domu:
            -co to są gdaczki?
            * ?!
            -Zobacz napisałaś gdaczki
            * GOLARKI analfabetko


            Kocham moja siostrę!!!
      • Gość: ja IP: *.hsi.kabelbw.de 18.08.06, 19:02
        oplułam monitor!!!
        • 20.09.06, 10:42
          Czasem komentarze do dowcipu/anegdoty wywołują u mnie więcej radości, niże sam
          dowcip. Na przykład, właśnie, "oplułam monitor" :D
          --
          "Jakby, tego, yyy, no - jasno się tłumaczę?" (dr hab. J. W.)
      • Gość: adee IP: *.26.184.martel.pl 01.11.07, 23:02
        nie da się ukryć, PARSKNĘŁAM, choć się pilnowałam, bo rodzina śpi;):)
    • 27.03.02, 13:27
      W sklepie obuwniczym:

      K. Panią po ile te buty?

      E. 250 zł

      K. Panią, to ja ich kupie!
      • Gość: heh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 23:38
        a ile kosztuje ten baton za złotówkę??
        • Gość: komorowa IP: *.dip.t-dialin.net 18.04.07, 13:58
          jak ktos lubi gory polskie, to moze spotkal sie z takim sklepem na ktorym byl
          szyld ''czynne od otwarcia do zamkniecia''
          wydaje mi sie ze w Gorach Swietokrzyskich...ale nie wiem dokladnie.-)
        • 18.04.07, 13:59
          sklep chyba w Gorach Swietokrzyskich (gdzies)
          ''czynne od otwarcia do zamkniecia''
          • 28.04.07, 12:49
            komorowa napisała:

            > sklep chyba w Gorach Swietokrzyskich (gdzies)
            > ''czynne od otwarcia do zamkniecia''

            Również skład opału w Suchej Beskidzkiej (woj. małopolskie) ma tak opisane godziny otwarcia.
    • Gość: MS IP: 217.153.102.* 05.04.02, 12:46
      Też ze sklepu:
      Wchodzi klient i pyta czy jest coś do picia (było to w czasach kiedy wybór był
      mniejszy.
      Pani sprzedawczyni z naleciałością regionalną:
      - Jest tylko frukto, kłola i orange.
      - To ja proszę ten pomarańczowy.
      - Już mówiłam, jest tylko frukto, kłola i orange!
      • Gość: denat IP: *.intech.pl 05.04.02, 14:04
        Być może to nie jest autentyk ale w naszych realiach bardzo prawdopodobne:
        - Dzień dobry, jest denaturat?
        - Nie ma.
        - To poproszę jakieś inne tanie wino.
        - Białe czy czerwone ?
        - Wszystko jedno, to i tak dla niewidomego.
        • Gość: koti IP: 213.77.14.* 05.04.02, 14:10
          za komuny widziałem na wystawie sklepu "DRAMPKI DZIECIENCE", jak
          również "MYDŁO DZIECHCIOWE"
          • Gość: ryjek IP: 62.89.77.* 05.04.02, 15:40
            A ja widziałem w sklepie na skrzynce jabłek kartkę z napisem: JAPKA 3,5-
            • 26.11.02, 10:08
              A w restauracji w Cieszynie serwują "Mięso z gryla"
              :))
              • Gość: Baśka IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 05.12.02, 10:56
                A ja widziałam w cukierni w Siedlcach: ciasto kakałowe.
                • Gość: M IP: 213.241.41.* 25.07.03, 11:32
                  Gość portalu: Baśka napisał(a):

                  > A ja widziałam w cukierni w Siedlcach: ciasto kakałowe.

                  A ja w sklepie WCH na warszawskim Bemowie ciastka kakowe.
                  • Gość: karina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 23:49
                    a ja widzialam gdzies w sławnie Cisburger
                    • Gość: p_gosia IP: *.chello.pl 24.01.06, 12:53
                      a ja widzialam budke z napisem KEBAP :P
                      jak rownież (chyba w dwóch miejscach) fryzjer damski, meski, DZIECINNY ;]
                      • Gość: b IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.06, 15:14
                        > a ja widzialam budke z napisem KEBAP
                        Bo tak sie to powinno pisac po turecku. Kebab to slowo bardziej arabskie.
              • Gość: Fred IP: *.wodgik.katowice.pl 10.07.03, 11:14
                aga_11 napisała:

                > A w restauracji w Cieszynie serwują "Mięso z gryla"
                > :))

                Może 'z goryla'? :-)
              • Gość: Justyna IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 13.08.03, 20:18
                A ja widziałam ,,rowerki dziecięce".
                • Gość: Justyna IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 13.08.03, 20:19
                  Gość portalu: Justyna napisał(a):

                  > A ja widziałam ,,rowerki dziecięce".
                  Sorki miało być ,,roweryki"
              • 18.10.04, 15:39
                W pizzerii w Gorlicach można zjeść piccę, pitzę, pitcę i chyba również pitsę. Zależy jak się temu komuś napisze...
                • Gość: karina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.01.05, 23:50
                  kolo mojego domu na starej kamienicy jest stara reklama "Inter Marceting"
                • 17.05.05, 14:10
                  A ja ze znajomymi regularnie chodziliśmy w Toruniu na HODDOG.
                  --
                  Mortals despair! The Realm of Chaos has begun!
                • Gość: asika IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.11.05, 00:15
                  a w wielkopolsce, zdaje się, że w wieleniu jest pizzerNIA!!
                  • 18.08.06, 15:18
                    nba temat tych roznych bledow w menu wloskich knajp powstala podobno magisterka
                    na UW
                    • 18.08.06, 15:18
                      na italianistyce
            • Gość: Ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 19:19
              A ja widziałam na własne oczy "string męski"
            • Gość: xxx IP: 217.153.117.* 30.03.04, 18:51
              a ja chleb mazowiedzki
            • Gość: io IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.10.04, 18:02
              Plot, za plotem stoi kon, pryjaznie nastawiony do swiata, a na plocie deska z nasmarowanym olowkiem napisem: "ostrorznie koni morze ugrysci"
            • 06.07.05, 12:56
              A ja widziałam w sklepie napis "tszypsy". chodziło zapewne o chipsy :D
            • Gość: :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.05, 00:34
              a ja na kartce obok słoiczków: KSZAN TARTY a w słoiczkach był oczywiście
              chrzan,,,, :)
              • Gość: riina IP: *.acn.waw.pl 10.02.07, 21:03
                "schab bez kościa" :D
            • 06.12.05, 23:02
              Trochę mnie przeraża, jaką polszczyzną niektórzy się posługują, jak słowa po
              prostu przelatują przez nich nie wzbudzając cienia refleksji...

              Autentyczności nie gwarantuję, bo to jest chyba anegdota krążąca tak długo, że
              przekształcająca się już w urban legend... czy może raczej rural legend. ;)
              Kobieta przychodzi do sklepu na, hmm, prowincji i widzi na szybie kartkę
              z "reklamą": ŁUDZIEC BARANI. Wchodzi, kupuje coś, i przy okazji mówi:
              - Proszę pani... ale "udziec" się inaczej pisze...
              Dokończyła kupować, spakowała, wychodzi i widzi, że już zmieniony napis...
              ŁÓDZIEC BARANI

              Historia już autentyczna o tyle, o ile mogę wierzyć mojej ŚP babci. Ale w tę
              historię wierzę, zresztą skłonności do konfabulacji to miał raczej mój tata.
              Babcia kupuje jakąś tkaninę w mieście powiatowym Poddębice. Podchodzi do niej
              jakaś tubylczyni ;) i mówi:
              - Ładne, pani, prawda? Taki NIKCZEMNY wzorek...
              "Nikczemny wzorek" potem niekiedy funkcjonował na zasadzie powiedzonka między
              moją babcią a ciocią (dokładniej cioteczną babcią, czyli siostrą babci).

              PS. Nad tym wątkiem można się udusić. Dziś przypomniał mi się "napój siedem
              zup", tylko niestety podczas zajęć i o mały włos nie parsknęłam w tych mało
              odpowiednich okolicznościach śmiechem...
          • 05.04.02, 21:16
            wies w malopolsce, sklep, a na drzwiach notka: ZAROS FRUCA.
            • Gość: shrek IP: 62.233.144.* 23.05.02, 21:23
              Wieś gdzieś. Sklepik. W oknie kartka: "Z powodu remontu sklepowa daje od tyłu".
              • Gość: JA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 09:00
                umarłam!!!!!!!!!!
                • 23.08.06, 13:43
                  ja tez !!!!!!!!!!!!!!! ;^)
              • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.06, 15:00
                Juz po mnie :)
                • Gość: enonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.06, 19:38
                  haaaaahahahahahhaaaa, ja pierdzielę
                  • Gość: bery IP: *.adsl.inetia.pl 15.08.13, 11:40
                    Masz jezczę z nim film?
                • 27.08.12, 19:40
                  2012 a wątek ciągle zabija...
                  • Gość: Bery IP: *.adsl.inetia.pl 14.08.13, 17:41
                    Chodzi o tego Wajs pedzia z Częstochowy?
                  • Gość: Bery IP: *.adsl.inetia.pl 15.08.13, 11:39
                    Masz jeszcze z nim film?
            • Gość: beti IP: *.mikolow.net 07.07.02, 19:11
              Wielojęzyczna karteczka doczepiona do bielizny w PIMKIE. Tłumaczenie polskie:
              "Z powodów hygienicznych nie można tego artykułu wyminić lub oddać. Dziękujemy
              za Państwa wyrozumienie"
            • Gość: olcia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 19:11
              na przystanku autobusowym , w miejscu zerwanego rozkładu jazdy, ktoś dopisał
              markerem: ZARA BEDZIE!
            • Gość: łoł IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 10.12.04, 23:45
              ZAROS FRUCA - to na pewno nie mogło być w Małopolsce! (No chyba,że chodzi Ci o
              Podhale, ale to i tak chyba byłoby inaczej napisane) Bardziej mi to wygląda na
              Śląsk.To po prostu nie jest gwara z tego regionu!
              • Gość: ula IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.05.10, 21:40
                Mogło być w Małopolsce.
                Mój teść (właściwie nie dokładnie, bo to ojczym męża, ale nie o to
                chodzi) jest z pochodzenia Ślązakiem, jako dziecko wyjechał do
                Niemiec, a teraz mieszka w Krakowie od ładnych paru lat - i naprawdę
                nie wiem jak on by napisał zaraz wracam, ale na pewno byłby to
                piękny kwiatek. Bo mowę jego czasem ciężko zrozumieć :)
          • Gość: Kasia IP: 2.3.STABLE* 07.06.02, 17:03
            A ja kilka dni temu w Ikei na Targowku znalazlam takie oto okreslenie jakiegos
            tam sprzetu: ELEGANDZKIE
          • Gość: gościówa IP: *.lo8.wroc.pl 30.09.03, 13:01
            a ja, bodajże w Trzebiatowie, widziałam reklamę "computerowe wyważanie kół".
            Było to tak z 8 lat temu.
            • Gość: trzygrosze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.04, 09:01
              A ten trzebiatów nie jest czasem nad regą ??? Ja widziałem ten napis !! :P
            • Gość: Ewa IP: *.cc.univie.ac.at 01.10.04, 19:15
              a ja, bodajże w Trzebiatowie, widziałam reklamę "computerowe wyważanie kół".
              > Było to tak z 8 lat temu.
              A co tu smiesznego? Przy pomocy komputera sprawdza sie prawidlowe wywazenie
              kola na feldze. Jak bedzie kolo niewywazone, to troche potelepie w czasie jazdy.
              • Gość: janek8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.04, 21:19
                Ewa! Widze, ze jednak nie tleniłaś
              • Gość: psst IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 27.01.05, 15:50
                > a ja, bodajże w Trzebiatowie, widziałam reklamę "computerowe wyważanie kół".
                > > Było to tak z 8 lat temu.
                > A co tu smiesznego? Przy pomocy komputera sprawdza sie prawidlowe wywazenie
                > kola na feldze. Jak bedzie kolo niewywazone, to troche potelepie w czasie
                jazdy


                ech te kobiety, az sie lza w oku kreci
                • Gość: Z boku IP: *.hsd1.tx.comcast.net 14.08.05, 02:23
                  No, chyba ze zangielszczone. Po polsku powinno byc: KOMPUTEROWE. Reszta sie
                  zgadza.
                • Gość: kas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 17:36
                  jestem kobieta i mnie to nie rozbawilo!

                  czyli nie jest ze mna az tak zle????
              • Gość: Pyza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.10.05, 15:19
                a inne posty zrozumiałaś?
            • Gość: betsaida IP: *.icpnet.pl 23.11.04, 19:44
              skoro powiat gryficki rzadzi, to ja przyklad z Plotow: KRAKUSY(krokusy) i ŻĄKILE
              (jak to pieknie z francuska brzmi jak sie wymowi, prawda?:D),
          • Gość: gościówa IP: *.lo8.wroc.pl 30.09.03, 13:03
            a ja, bodajże w Trzebiatowie, widziałam reklamę "computerowe wyważanie kół".
            Było to tak z 8 lat temu. A jeszcze wcześniej w Chojnicach w sklepie
            spożywczym: orężadę i mósztardę
            • 06.07.05, 12:59
              Sklepik szkolny w podstawówce. Artykuł: "HUSTECZKI HIGIENJICZNE"
              • 06.12.05, 23:05
                lilarose napisała:

                > Sklepik szkolny w _podstawówce_. Artykuł: "HUSTECZKI HIGIENJICZNE"

                Szkoła óczy... ;)
                • 18.06.09, 17:17
                  i wyhowóje
        • Gość: M IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.04.02, 21:05
          Sa takie sklepy z winami, gdzie ceny odzwierciedlaja klase sprzedawanych
          produktow (500, 1000 zl za ok. 0,75l wina). Ciekawe jaka jest kaucja za
          opakowanie zwrotne (butelke)? :)
          • Gość: Piotr IP: *.chello.pl 07.04.02, 11:03
            Gość portalu: M napisał(a):

            > Sa takie sklepy z winami, gdzie ceny odzwierciedlaja klase sprzedawanych
            > produktow (500, 1000 zl za ok. 0,75l wina). Ciekawe jaka jest kaucja za
            > opakowanie zwrotne (butelke)? :)

            Takich butelek się nie zwraca. Kupujesz jedną, a potem uzupełniasz winem Sophia
            za 8.90

            • Gość: mosi IP: *.p.lodz.pl 02.11.02, 00:54
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              > Gość portalu: M napisał(a):
              >
              > > Sa takie sklepy z winami, gdzie ceny odzwierciedlaja klase sprzedawanych
              > > produktow (500, 1000 zl za ok. 0,75l wina). Ciekawe jaka jest kaucja za
              > > opakowanie zwrotne (butelke)? :)
              >
              > Takich butelek się nie zwraca. Kupujesz jedną, a potem uzupełniasz winem
              Sophia
              >
              > za 8.90
              >

              Okradają cię. Sophię można kupić w Makro za 6,49 pln
              • 24.02.04, 23:54

                > Okradają cię. Sophię można kupić w Makro za 6,49 pln

                Sophie są w różnych cenach - zależy za jaką odmianę wina "robią". Żeby było
                ciekawiej, to gdzieś czytałem, że Bułgaria spłaca tym winem swoje długi wobec
                Polski (jeszcze z czasów RWPG - oczywiście długi nie wina)
                • 18.10.04, 15:49
                  dami7 napisał:

                  Żeby było
                  > ciekawiej, to gdzieś czytałem, że Bułgaria spłaca tym winem swoje długi wobec
                  > Polski (jeszcze z czasów RWPG - oczywiście długi nie wina)

                  O cholera, to co ja bedę piła jak już spłacą :P.
                  • Gość: :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 16:39
                    :))) ::DDD))))))))
              • 27.01.05, 22:28
                was wszystkich okradaja! w moim miescie mozna kupic wino marki "dziki zachod"
                za... 3,20! to jest dopiero trunek!
          • 21.11.03, 11:24
            A to za czasów komuny były dżemy ANANASOWE i to byłby rarytas, gdyby w
            składzie przysmaku nie napomknęli z DYNI :)
            • Gość: ja IP: *.krosno.tkdami.net / 213.77.14.* 04.09.04, 22:32
              Za komuny to kiedyś trafiłem na lody pomarańczowe. Wyobrażacie sobie jaki to
              był rarytas, wtedy pomarańcze przypływały raz do roku w okolicach Wielkanocy z
              Kuby. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że spodziewałem się czegoś
              więcej niż by to wynikało z etykiety. Zabrakło tam słów "o smaku". Lody
              rzeczywiście były pomarańczowe, ale tylko z barwy (uzyskanej z jakiegoś
              sztucznego barwnika), smak miały śmietankowy.
            • Gość: Agi IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 25.05.09, 11:35
              boa.dupczyciel napisał:

              > A to za czasów komuny były dżemy ANANASOWE i to byłby rarytas, gdyby w
              > składzie przysmaku nie napomknęli z DYNI :)


              Nie tylko za komuny. Weź syropy smakowe do napojów: na etykietce "malinowy",
              "jagodowy", "z dzikiej róży" i inne pyszności, a w składzie... sok aroniowy i
              aromaty. Czasem, w tych droższych, trafi się 1 (albo i mniej) procent soku
              zgodnego z nazwą.
        • 09.04.02, 00:27
          Pukanie do drzwi. Otwiera pani domu, za progiem żebrak:
          - A czego wam trzeba, dobry człowieku?
          - Kawałek chleba, szanowna pani, gdyby się znalazł, byłbym nad wyraz
          zobowiązany...
          - Ach, dobry człowieku, macie szczęście! Mieliśmy dzisiaaj małą uroczystość i
          sporo torta zostało!
          - Ależ! Szanowna pani zbyt łaskawa! Tylko chleba kawałek!
          - Ach, dobry człowieku! To żaden kłopot!
          Pani domu przynosi spory kawał torta i z dumą wręcza go żebrakowi. Ten, chcąc
          nie chcąc przymjuje i pod nosem szepcze:
          - K...! Jak teraz denaturat przez to gówno przesączyć?
          • Gość: zendi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.03, 13:07
            Nie mówi się torta, tylko tortu... Nie błądź proszę!
            • Gość: ida IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 10.08.04, 21:52
              Można i tak, i tak. Repartycja końcówek -a i -u w dopełniaczu jest nie do końca
              w polszczyźnie ustabilizowana, wierzaj Waćpan. Choć "tortu" rzeczywiście
              częstsze...
              • 11.08.04, 15:00
                Tortu zdecydowanie lepsze.
                A propos denaturatu: Za komuny chciałem kupić denaturat i poszedłem do slepu z
                chemią. Pani się zdziwiła. Ja pytam: To gdzie kupię?
                - W spożywczym.
                JK
        • Gość: gaan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.04, 13:12
          Wziąłeś sobie chyba za cel żebym udusiła się ze śmiechu, jestem w tyrce i nie
          mogę się wydać, że to czytam... buuuuuuuhahahaha
      • Gość: madzia IP: *.chello.pl / 62.179.0.* 05.10.02, 21:32
        też ze sklepu w Przedborzu(woj. Lódzkie)poprosze orangie i miętosy
        • 05.04.06, 09:58
          kumpel kupuje mentosy
          Poproszę mentosa - mówi kumpel.
          Jaki smak - pyta ekspedientka
          Nie wiem, najlepiej zeby byl mentos - odpowiada kumpel
    • 05.04.02, 15:51
      W jednym ze sklepików na Ursynowie pod torebką z przyprawą curry
      zobaczyłem napis "curry-przyprawa do kur"
      • Gość: polaq IP: *.chorzow-srodmiescie.sdi.tpnet.pl 06.04.02, 00:21
      • Gość: polaq IP: *.chorzow-srodmiescie.sdi.tpnet.pl 06.04.02, 00:24
        Poprosze o film z zycia wziety, moze byc o Zombii albo o Wampirach
      • Gość: polaq IP: *.chorzow-srodmiescie.sdi.tpnet.pl 06.04.02, 00:25
        Poprosze o film do placzu najlepiej jak dziecko umiera......(naprawde)
        • Gość: Bea IP: *.ewndsr01.nj.comcast.net 06.04.02, 05:03
          Na drzwiach sklepu w Bieszczadach: "Z powodu choroby sklepowa daje od tylu".
          W restauracji klient do kelnerki: "Krolowo, lornete, dwie meduzy i dwa
          utrwalacze" (tzn. 2 setki wodki, 2 x zimne nozki i 2 piwa).
          W restauracji (bieszczadzkiej) klient chcial wodke bez zakaski i klocil sie z
          kelnerka, na co rezolutna panienka zezloscila sie i mowi - "No chyba sie pan
          zesral", na co klient ze spokojem - "Jeszcze dzisiaj nie sralem" - autentyki!
          • Gość: kilian IP: *.pp.rzeszow.pl 07.04.02, 11:21
            Autentyk, kuzyn opowiadał bezpośrednio "po"-zaśmiewaliśmy się do łez:

            Sklep typu "Warzywa, owoce, itp.." w Strzyżowie:

            Klient:
            -Proszę pana, czy są DŻONATANY ?
            Sprzedawca:
            -Nie, proszę pana. Ale mamy inne rodzaje DŻABŁEK.
            • 07.04.02, 21:06
              Nazwy jabłek wypisane obok skrzynek z jabłkami na straganach bazarowych
              to historia na kilka opowiadań.
              Na razie przypominam sobie "Miękintosz"
              Może ktoś pamięta inne?
              • Gość: pidżej IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.04.02, 01:14
                z wczesnych odmian dobry jest DŻEM ZGRYW
                • 07.11.02, 16:20
                  Ja widuje na bazarku kolo mojego bloku jablka szampion ( pewnie w odroznieniu
                  od jablek champion). Widzialam tez czempiony, ale nie na tym samym bazarku.
                  • 21.11.03, 11:01
                    mieskzamy z parą przyjaciół. Kolega kupił przepyszne jabłak w sklepie koło bloku i poczęstował nas zachwalając. Rzeczywiście jabłuszka super więc pytam "jaka to odmiana?" a on mi na to "nie wiem, takie za 2 zł, na górnej półce stały, na C albo na H"
                    Wchodze do sklepu, patrzę na półke i widzę "CHampion" :) no rzeczywiście na C albo na H były hihi
                    • 26.08.04, 23:09
                      Tak naprawdę to nazwa prawidłowa brzmi "Sampion", z tym że "s" z "ptaszkiem",
                      bo to czeska nazwa. Czyta się Szampion i tak tez można zapisywać. Champion nie
                      ma z tym nic wspólnego...
                      --
                      www.sandomierskie.com
                  • 04.09.04, 21:25
                    Napis na szyldzie w jednym ze sklepów w Sejnach:
                    "WYKENDOWA PROMOCJA DROBIU" - autentyk!
              • 18.11.02, 22:33
                konger napisał(a):

                > Nazwy jabłek wypisane obok skrzynek z jabłkami na straganach bazarowych
                > to historia na kilka opowiadań.
                > Na razie przypominam sobie "Miękintosz"
                > Może ktoś pamięta inne?


                Tak: "Star Kingi"
                --
                Szwajcarka
                • Gość: tadelek IP: *.agh.edu.pl / 192.168.18.* 03.08.03, 00:11
                  w sklepie w Krakowie były kiedyś jabłka "golden delicjusz" (czyli golden
                  delicious)
              • Gość: Mac_Agon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 15:53
                Na razie przypominam sobie "Miękintosz"
                > Może ktoś pamięta inne?

                Na pewno ta odmiana jest najwdzięczniejsza do przekręceń. Ja pamiętam
                wersję "Mekin Tosze" Przez to wszystko nie wiem już jaka jest poprawna
                pisownia :-/
              • Gość: kas IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 17:48
                Kiedys na targu warzywno owocowym...
                Byla kartka wetknieta w morele o tresci: "MOREL KRAJOWY"
              • Gość: blabla IP: *.dms.net.pl 21.01.09, 15:14
                Ja widziałam tylko "PRUKSELKI" (czyli brukselki, oczywiście) ;-)
            • 08.04.02, 23:44
              Z dyskusji w niewielkim slkepiku na Podkarpaciu:
              - Jest kiełasa " beskidzka"?
              - Bez cego?
              :)
              • Gość: dzieci buszu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 19:44
                bbona napisał:

                > Z dyskusji w niewielkim slkepiku na Podkarpaciu:
                > - Jest kiełasa " beskidzka"?
                > - Bez cego?
                > :)


                no jak to bez czego?? bez kicka ;)
            • Gość: ggg IP: *.zdem.compaq.com 16.07.03, 18:36
              Ale Strzyżów nie leży w Bieszczadach!!!!!
            • 09.08.04, 12:29
              w restauracji hotelu Sportowego, czy Olimpijskiego-nie pamietam. Klient do
              bufetowej, zamawiajac kolację: A jest cos z Ryb? "Rypanie" odpowiedziała
              rezolutnie i pusciła oczko
            • Gość: wełniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 19:17
              >Gość portalu: kilian napisał(a):
              >-Proszę pana, czy są DŻONATANY ?
              > Sprzedawca:
              > -Nie, proszę pana. Ale mamy inne rodzaje DŻABŁEK.

              dobreeee! :)
              a mnie kiedys taka starsza pani pytała ile kosztuje wypożyczenie "kadżaka"
              (chodziło o kajak :))
          • Gość: Fred IP: *.wodgik.katowice.pl 10.07.03, 11:19
            Trzech gości w monopolowym (nie równocześnie) zamawiało coś na rozgrzewkę (2
            pierwsi - jabole, ostatni - pół litra).

            I. "Proszę tego rozbójnika!"

            II. "Głuptasia proszę"

            III. "Proszę przyjaciela do rozmowy"
          • Gość: zuzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 22:56
            autentyk: w sklepie spozywczym w lomzy. gosc w stanie wskazujacym na spozycie
            do mlodej ekspedientki w dziale monopolowym:
            - jasne pelne
            ona - co jasne pelne?
            - no, jasne pelne
            ona - ale co?
            - wczoraj sie narodzila? piwo jasne pelne!!!
          • Gość: dzieci buszu! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.08, 19:41
            kiedys na obozie moja koleżanka przewróciła się chyba na sznurówkach
            i obtarła sobie kolano do krwi



            skutkiem było to ze potem przez pół dnia opowiadała jak to sie
            WYSRAŁA ;-)
        • Gość: f IP: *.pgnig.pl 16.05.02, 13:01
          K: Chciałem pożyczyć film pornograficzny
          W: A co, nie miałeś na żywo?
          K: O! Na żywo też są?
          • Gość: marcee IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 18.05.02, 17:00
            Ja; prosze jakis film porno
            pani pyta sie uczenie: a czy to ma byc soft porno czy hard porno?
          • 12.09.04, 22:20
            Wypozyczalnia. Lata 80 te.
            Ja: poprosze Vice -Versa (byla taka komedia w zamierzchlych czasach)
            Pan: Wajs-Wers chyba ?
            Ja: ..cchybba tak ;)
        • 05.08.04, 22:02
          Gość portalu: polaq napisał(a):

          > Poprosze o film do placzu najlepiej jak dziecko umiera......(naprawde)
          Stoję w wypozyczalni i słyszę dialog:
          - czy jest Wall Street [łol strit]?
          - hmm, chyba nie ma, jak?
          - Wall Street [łol strit]
          - a zna pan tytuł po polsku, bo ja tam po angielsku słabo mówię
      • 18.05.12, 11:25
        konger napisał:
        > "curry-przyprawa do kur"
        haha :D

        --
        Przepis na domowe curry
    • Gość: alissa19 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.04.02, 15:56
      moja mama kiedys slyszala jak ktos prosil o cytuje"zup"tak to wymowil a
      chodzilo o 7UP -jak ktos pil niedawno to pamieta ze napis na butelce byl w
      formie takiej jakby blyskawicy a to 7 wygladalo jak Z z lekka.w kazdym razie
      jako humor sytuacyjny nie do podrobienia.
      • 09.04.02, 00:40
        Gość portalu: alissa19 napisał(a):

        > moja mama kiedys slyszala jak ktos prosil o cytuje"zup"tak to wymowil a
        > chodzilo o 7UP -jak ktos pil niedawno to pamieta ze napis na butelce byl w
        > formie takiej jakby blyskawicy a to 7 wygladalo jak Z z lekka.w kazdym razie
        > jako humor sytuacyjny nie do podrobienia.
        ---W druga stronę:
        kiedy jeszcze ten napój nie był tak popularny, a pytałam w sklepie o napoje
        chłodzące, zaproponowano mi nie tylko "orange", ale też "lemon cytrynowy" i "
        siedem up". To ostatnie z dziwnym chichotem - widać jednej głoski zabrakło:)

      • Gość: k2 IP: *.pronet.lublin.pl 12.07.02, 22:58
        Gość portalu: alissa19 napisał(a):

        > moja mama kiedys slyszala jak ktos prosil o cytuje"zup"tak to wymowil a
        > chodzilo o 7UP -jak ktos pil niedawno to pamieta ze napis na butelce byl w
        > formie takiej jakby blyskawicy a to 7 wygladalo jak Z z lekka.w kazdym razie
        > jako humor sytuacyjny nie do podrobienia.

        och skad ja to znam... kiedys pojechalismy na mecz do borek (wies kolo Dęblina)
        - poprosze sevenap
        - co ??
        - no sevenap
        - nie mamy czegos takiego (wszyscy w smiech wiedzac o co chodzi)
        - ten napoj z zielona etykietka
        - aaa to to bylo mowic ze zup
      • Gość: lola IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.03, 23:59
        Gość portalu: alissa19 napisał(a):

        > moja mama kiedys slyszala jak ktos prosil o cytuje"zup"tak to wymowil a
        > chodzilo o 7UP -jak ktos pil niedawno to pamieta ze napis na butelce byl w
        > formie takiej jakby blyskawicy a to 7 wygladalo jak Z z lekka.w kazdym razie
        > jako humor sytuacyjny nie do podrobienia.

        10 lat temu pracowałam w sklepie i kilka razy zdarzyło mi sie ten ZUP
        sprzedawac. Nawet nie prostowałam , wiedziałam o co chodzi.
    • Gość: bartas IP: 217.98.105.* 07.04.02, 22:41
      Wchodze do sklepu nocnego i pytam:
      -Jest dżin (gin)?
      -Tak, dzin bim (Jim Beam).
      • Gość: Blekota IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 08:28
        Też autentyczne.
        Mój starszy brat wyjechał do teściów na święta wielkanocne (daleko). Ja na te
        parę dni wprowadziłem się do niego, żeby się opiekować rybkami, kwiatkami no i
        sobie pomieszkać. Brat zostawił mi pełną lodówkę, ale nie było chleba, co
        zauważyłem dopiero wieczorem. Pojechałem do sklepu nocnego. W sklepie mała
        kolejka. Panowie głosem mocno ochrypłym proszą to o Krakusa, to o Wyborową. W
        końcu nadeszła moja kolej. Mówię:
        - Poproszę jeden chleb.
        Sprzedawca:
        - Proszę?
        - Jeden chleb.
        Sprzedawca:
        - Chodzi o pół litra?
        • Gość: Lobelia IP: 195.187.102.* 21.05.02, 10:48
          O, to bardzo podobny numer się zdarzył mojemu kumplowi
          z akademika. Był głodny i do sklepu nocnego na
          Grójeckiej udał się po chlebek. Podszedł do lady,
          powiedział "Pół chleba poproszę" a pani ekspedientka
          bez słowa postawiła przed nim pół litra...
          Przypomniało mi się jeszcze jedno zdarzenie
          "monopolowe". Kilku kumpli urządzało imprezę, której
          główną atrakcją miało byc tanie wino. Udali się po ten
          wykwintny trunek z plecakiem do Hali Kopińskiej,
          poprosili o 30 win, a pani ekspedientka z pełną powagą
          pyta "Otworzyć?".
          Hala Kopińska i targowisko przy niej było zresztą
          scenerią wielu fajnych zdarzeń. Np. kiedyś pan stojący
          przede mną w kolejce do warzywniaka wyraził wątpliwość,
          czy ekspedientka zważy mu jakąś bardzo małą ilość
          czegoś tam. Na co ona "Proszę pana, ja mam akademik pod
          bokiem, to ja już i jednego kartofla ważyłam!".
        • Gość: lampart IP: *.espol.com.pl 25.07.03, 12:28
          Kumpel przychodzi do sklepu:
          - Prosze Frugo
          a ekspedientka bez słowa stawia przed nim tanie wino

          :-))

          --
          lampart
          • 22.06.05, 01:56
            a ja sie dziwilam jak moi znajomi poszli do sklepu do sklepu i poprosili o SOK Z GUMIJAGÓD, a ekspedientka bez słowa podala winko:)) teraz juz mnie nic nie zdziwi;)

            D.
            • Gość: agronom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.05, 14:44
              Kiedyś na Mazurach w Gieesie przy mnie koleś poprosił o jednookiego. Jakie było
              moje zdziwienie, jak dostał piwo Jurand...*jednooki? chyba razczej bezoki
              powinno być ;-)))
              • 17.08.05, 14:53
                Z tego co pamiętam to Jurand nie miał jednego oka przez dłuższy czas (chyba
                jakiś wypadek z kuszą, albo co), a dopiero potem wyłupili mu drugie.
                --
                Mortals despair! The Realm of Chaos has begun!
                • Gość: Jaro IP: *.fnet.pl / *.fnet.pl 24.10.05, 16:59
                  > jakiś wypadek z kuszą, albo co

                  Tak, spojrzał w wylot ;P
                • 18.08.06, 15:32
                  w Gdansku podobno na piwo Lech mowia głąb. wiadomo, dlaczego
                  jak bylam mala, poprosilam o Marsa (batona) a pani idzie do mnie, 10letniej
                  panienki z paczka fajek;)))
                  a teraz, jak kupuje piwo (mam 22 lata) to prosza o dowod. z tego wszystkiego
                  przestalam pic %, przerzucilam sie na soki.
                  • 24.08.06, 13:28
                    Dlaczego na Lecha mówią głąb? że zielony?
                    --
                    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
            • 02.11.07, 10:49
              Wiejski sklep spożywczy. Wcześnie rano. Moja mama stoi w kolejce i
              słyszy przed sobą zachrypły głos wiernego klienta:
              - dwa mózgotrzepy poproszę.
              Wiadomo o co chodzi.
            • Gość: Agi IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 25.05.09, 11:41
              Pan stojący przede mną w sklepie, mocno zachrypniętym głosem poprosił: "Szefowo,
              śniadanko". Bez mrugnięcia okiem wyjęła z lodówki cztery Tyskie. Stały klient
              widać był. :)
    • Gość: JOASIA26 IP: *.telefony.com.pl 08.04.02, 07:46
      do sklepu przychodzi starszy mezczyzna .ciekawie rozglada sie po półce z sokami
      i po chwili mowi;poprosze ten duzy sok z GEJFIUTA
      • Gość: Hamster IP: 195.117.18.* 08.04.02, 11:15
        Pamietam jak kiedys córeczka i mamusia kupowalu Pizze. Widocznie bardzo mamusi
        kojarzylo sie to slowo z pica i kazala malej mówic "poprosze pyze".
        • 08.04.02, 14:26
          A propos pizzy, opowiadał mi mój mąż, że kiedyś pojechał ze swoim ojcem ,
          wiekowym dosyć, do Włoch (dawno to było, u nas się pizzy nie jadało wtedy) i
          zaproponował mu "może zjemy pizzę?", ojciec zbaraniał. "Cooo???" "Pizzę" -
          "Synu, jak to się tak nazywa, to ja tego jadł nie będę!"

          A ze sklepu na naszej prowincji: przyszła dostawa jakichś zagranicznych soków,
          na skrzyni z butelkami był napis "FRAGILE!", sprzedawczyni rozpakowała soki i
          ustawiła na półce z karteczką : sok FRAGIL - 3 zł.
          • Gość: kilian IP: *.pp.rzeszow.pl 08.04.02, 15:19
            Na podobnej zasadzie gdy pracowałem w Niemczech co niektórzy pisali do rodzin w
            Polsce, jako adres zwrotny podając np.:

            "ulica:Uwaga Zły Pies" lub "ulica"Teren Prywatny", oczywiście po niemiecku.
            • 18.08.06, 15:33
              jaka jeswt najczestsza ulica w niemczech? Einbahnstrasse!!!
          • 08.04.02, 23:52
            pletwa3 napisał(a):

            > na skrzyni z butelkami był napis "FRAGILE!", sprzedawczyni rozpakowała soki i
            > ustawiła na półce z karteczką : sok FRAGIL - 3 zł.
            ---Płetwa, to jest po prostu boskie!
            Chyba przebiłaś wszystkie autentyki:)))
            Pozdr!

            • 08.10.02, 17:39
              bbona napisał(a):

              > pletwa3 napisał(a):
              >
              > > na skrzyni z butelkami był napis "FRAGILE!", sprzedawczyni rozpakowała sok
              > i i
              > > ustawiła na półce z karteczką : sok FRAGIL - 3 zł.
              > ---Płetwa, to jest po prostu boskie!
              > Chyba przebiłaś wszystkie autentyki:)))
              > Pozdr!
              >

              Za komuny, przy PDT na Woli widziałem stragan gdzie na bananach stała tabliczka
              z cena i nazwą towaru "Turbany...". Bo na kartonach była nazwa importera -
              "Turbana".
              • 07.11.02, 16:28
                A ja calkiem niedawno w jednym z hipermarketow kupilam fotelik samochodowy dla
                dziecka marki WARNING. Tak bylo napisane na polskiej etykietce dolaczonej do
                fotelika.
                A na samym foteliku rzeczywiscie byla notatka (duza i wyrazna) zatytulowana:
                WARNING, po czym nastepowal opis sposobu przypinania fotelika do siedzenia w
                samochodzie i sposob zapinania pasow przy foteliku.
            • 11.02.07, 01:06
              Znalazłem tabliczki do powieszenia na płocie. Na jednej "Uwaga zły pies" a na
              drugiej "Uwaga, suka" (Kangurek na Ursynowie w korytarzu)
          • 25.04.08, 16:02
            pletwa3 napisał:

            > A propos pizzy, opowiadał mi mój mąż, że kiedyś pojechał ze swoim ojcem ,
            > wiekowym dosyć, do Włoch (dawno to było, u nas się pizzy nie jadało wtedy) i
            > zaproponował mu "może zjemy pizzę?", ojciec zbaraniał. "Cooo???" "Pizzę" -
            > "Synu, jak to się tak nazywa, to ja tego jadł nie będę!"

            Przypomina się taka scena z "Czterdziestolatka - 20 lat później". Najstarszy
            mieszkaniec wsi, w której Karwowski budował most, pierwszy raz w życiu próbuje
            pizzy i zaraz pluje z obrzydzeniem, bo dowiaduje się, że pizza to włoski
            odpowiednik podpłomyka.
      • 14.02.04, 13:00
        kiedys chlopak poprosil serek homoseksualny;-))) on z kolega w smiech...pani
        nie bylo do smiechu...zrobila sie czerwona;-)
    • Gość: Lobelia IP: 195.187.102.* 08.04.02, 14:59
      W Tomaszowie Maz. parę lat temu otwarto sklep z
      dewocjonaliami, na którym umieszczono duży szyld
      "ARTYKUŁY DEWOCYJNE" (po paru tygodniach został
      zdjęty).
      • Gość: Olek IP: *.mtp.com.pl 09.04.02, 10:12
        Sklep w dużym mieście lata 70-te.
        -Proszę 30 deka tego sera z górnej półki-
        - To jest atrapa- odpowiada sprzedawczyni
        - Też lubie, może być- stanowczo potwierdza klientka
        • 09.04.02, 11:11
          Gość portalu: Olek napisał(a):

          > Sklep w dużym mieście lata 70-te.
          > -Proszę 30 deka tego sera z górnej półki-
          > - To jest atrapa- odpowiada sprzedawczyni
          > - Też lubie, może być- stanowczo potwierdza klientka

          stary kawał

          • Gość: Alex IP: *.chorzow-srodmiescie.sdi.tpnet.pl 09.04.02, 14:11
            Ostrze łyżwy na rowki
      • Gość: GOHA IP: *.otosf.com.pl 25.07.02, 12:25
        Gość portalu: Lobelia napisał(a):

        > W Tomaszowie Maz. parę lat temu otwarto sklep z
        > dewocjonaliami, na którym umieszczono duży szyld
        > "ARTYKUŁY DEWOCYJNE" (po paru tygodniach został
        > zdjęty).


        A PROPOS MAKABRY:
        JEST W WAWIE SKLEP MIĘSNY, A JEGO HASŁO REKLAMOWE (NA SZYLDZIE)
        BRZMI: "ROZKŁADAMY ŚWINIE NA ŁOPATKI" ...
        • 26.11.02, 10:14
          Całe lata temu banku w Okrąglaku wisiała kartka: OSTATNIEGO KLIENTA ZAŁATWIAMY
          O GODZ. 19 .00
        • Gość: Fred IP: *.wodgik.katowice.pl 10.07.03, 11:29
          Gość portalu: GOHA napisał(a):

          (...)
          > A PROPOS MAKABRY:
          > JEST W WAWIE SKLEP MIĘSNY, A JEGO HASŁO REKLAMOWE (NA SZYLDZIE)
          > BRZMI: "ROZKŁADAMY ŚWINIE NA ŁOPATKI" ...

          Stoimy kiedyś z Tatą i bracikiem na przystanku tramwajowym (po paru piwach).
          Nagle nadjeżdża tramwaj (nie nasz)... a ja dostaję ataku śmiechu. Ludzie
          oglądają się na mnie nawet z drugiej strony ulicy (Chorzowska w Katowicach, a
          więc odległość przynajmniej 30 m), jakaś baba nawet się zatrzymała autem.

          Bo na tramwaju była reklama:


          Wytwórnia mięsa i wędlin

          (tu narysowany pokażny łeb świni)

          Jacek Tarczyński
        • Gość: kana IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.03.05, 23:22
          Tarnowskie Góry bar. Szyld przed:
          Jeśli Ci smakowało, poleć nas swoim przyjaciołom, jeśli nie...wrogom...
        • Gość: kama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.06, 21:39
          U nas w Żywcu jakiś czas temu chyba na boisku piłkarskim jako reklama wsiał ogromny napis: "Zakłady mięsne w Żywcu Wojciech Dobija" :):)
      • Gość: Janek_Rumianek IP: *.wolborz.sdi.tpnet.pl 09.10.02, 13:02
        ja rowniez pamietam ten napis. ale chcialem tu opisac historie, przez ktora
        moja babcia przez prawie dwa miesiace nie pojawiala sie w pedecie (dla
        niewtajemniczonych dwupietrowy dom towarowy). stoisko pasmanteryjne, polki
        dlugie na jakies 10 metrow prawie puste, bo na srodku 1 (slownie: jeden) klebek
        wloczki w kolorze baaardzo ostrej zieleni. na widok tego koloru trzyletnie
        dziecko (ja) wydalo na cale pietro okrzyk: BABCIA!!! ZOBACZ!!! ALE KU.WA
        ZIELONIUTKA!!! moja kochana rodzina nie omieszkuje tej historii opowiadac przy
        kazdej uroczystosci rodzinnej. dodam jeszcze ze byl to 1979 rok. pozdawiam
        • Gość: olcia! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.03, 19:00
          kumpel opowiadał, że widział odcinek programu telewizyjnego "od przeczkola do
          opola", w którym prowadzący pyta się 3-letniej może dziewczynki: a masz może
          jakieś zwierzątka w domu? dziecko: mam; a jakie? dziecko: kotka; a jak się
          kotek nazywa? dziecko: mruczek; a kto wymyślił to imię? dziecko: ja; a mamusia
          i tatuś też tak wołają na kotka? dziecko: nie; a jak wołają? dziecko: ty
          sierściuchu je.any...
        • Gość: 666 IP: 5.2.* / *.chello.pl 11.07.04, 20:16
          Mój czteroletni syn zażyczył sobie ostatnio w sklepie... plejboja. Trochę mnie
          to zdziwiło, ale cóż... ruszyłem w stronę regału z czasopismami. W końcu okazało
          się jednak, że chodzi o zabawkę (plastelinę?) o nazwie plejdo (play-doh)
          • Gość: kozborn IP: *.torun.mm.pl 26.08.04, 01:27
            to kumpel mojego kumpla poszedł do kiosku i poprosił: proszę jednego Catsa i
            EKSTAZIEGO.
            • Gość: naiwna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.04, 01:16
              Cóż za piękne imię, Ekstazy... :D Gdybym miała osobistego faceta, to na drugie
              dałabym mu Ekstazy!.. hmmm....
          • Gość: baj de łej IP: *.pl / *.zlo.cxt.pl 04.02.06, 00:14
            Gość portalu: 666 napisał(a):

            > Mój czteroletni syn zażyczył sobie ostatnio w sklepie... plejboja. Trochę mnie
            > to zdziwiło, ale cóż... ruszyłem w stronę regału z czasopismami.

            patologia
      • 07.11.02, 16:30
        A przy szpitalu na Plockiej w Warszawie jest sklep futrzarski, ktorego szyld
        wyglada tak:
        Futra
        A. Rzeznik
        • Gość: gościówa IP: *.lo8.wroc.pl 30.09.03, 13:27
          A w Żarkach na jednej z willi widziałam reklamę producenta obuwia (sporo ich w
          tej miejscowości), następującej treści: Obuwie - M. Bubel
          • Gość: xxx IP: 217.153.117.* 30.03.04, 19:33
            w Warszawie, przy dworcu Ochota, na jednym ze "sklepików" wisi
            reklama: "Kaszanka. Salceson. Podaruj sobie odrobinę luksusu"
            • Gość: RALF IP: 212.244.249.* 23.01.06, 16:02
              "w Warszawie, przy dworcu Ochota, na jednym ze "sklepików" wisi
              reklama: "Kaszanka. Salceson. Podaruj sobie odrobinę luksusu"

              Prawda! codziennie idac do pracy usmiecham sie ta ten widok. Ale tak naprawde
              jest ono troche inne:
              "Kaszanka. Salceson. Parówkowa. Podaruj sobie odrobinę luksusu"

              Ponoc właściciel ma spore poczucie humoru...
        • Gość: maja66 IP: 213.77.38.* 21.01.05, 15:29
          fakt, widziałam!
        • Gość: bolek100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 23:34
          mnie w podstawowce uczyl muzyki pan Kapela powaga
        • Gość: agnieszka IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 16.12.05, 12:20
          w lublinie jest szyld:
          Pediatra
          M. Rzeznik
        • Gość: Ola IP: *.aster.pl 01.09.06, 21:42
          A Żywcu widziałam taki szyld:
          Hurtownia mięsa - Wojciech Dobija:)
          • Gość: ula IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 30.05.10, 23:30
            a moja mama chodzi do ginekolog - dr Kroczek
            • Gość: zielona IP: *.zone6.bethere.co.uk 28.11.10, 22:25
              moj sie nazywa dr Kroczak
              • 29.06.13, 23:02
                u nas jest dr Kotas - ginekolog
                • Gość: rawi IP: *.torun.mm.pl 14.07.13, 17:23
                  pewnie wołają na niego dr Choj ;)
                  • 24.08.13, 01:16
                    u mnie jest ginekolog Skrobarczyk
      • 22.12.04, 13:25
        widzialam kiedys szyld: "sprzedaż dewocji";-))))
    • 10.04.02, 16:32
      autentyk ze sklepu a raczej z witryny. lata 80, bylam wtedy dzieciak, ale
      dobrze pamietam: pierwsze piłeczki kauczukowe, wystawione z duma na wystawie
      sklepu z zabawkami; pod nimi napis
      PIŁECZKI DO KAŁU
      :)
      • Gość: Bea IP: *.ewndsr01.nj.comcast.net 13.04.02, 04:39
        Oczywiscie ze sklepu w Bieszczadach:
        Turysta: Poprosze herbatniki.
        Sprzedawczyni: Jakie herbatniki?
        T.: A te, tutaj.
        S>: To nie sa herbatniki, to sa bure petity! (petit beurre)

        Ze sklepiku w Szpitalu Praskim w Warszawie:
        Doktor: Poprosze "7 up"
        Sprzedawczyni: Co?!
        D>: Napoj "7 up" , no ten tutaj.
        S.: Aaa, ZUP!
        • Gość: alissa19 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.04.02, 11:38
          Gość portalu: Bea napisał(a):

          > Oczywiscie ze sklepu w Bieszczadach:
          > Turysta: Poprosze herbatniki.
          > Sprzedawczyni: Jakie herbatniki?
          > T.: A te, tutaj.
          > S>: To nie sa herbatniki, to sa bure petity! (petit beurre)
          >
          > Ze sklepiku w Szpitalu Praskim w Warszawie:
          > Doktor: Poprosze "7 up"
          > Sprzedawczyni: Co?!
          > D>: Napoj "7 up" , no ten tutaj.
          > S.: Aaa, ZUP!
          chyba nie czytalas od poczatku bo to wlasnie bylo powyzej w nieco zmodyfikowanej
          wersji.remake jest z zasady malo chwytliwy nie mowiac o stronie
          humorystycznej .pozdr.

          • Gość: Bea IP: *.ewndsr01.nj.comcast.net 13.04.02, 21:38
            Remake???? Masz na mysli _ w tlumaczeniu na polski - powtorke? No coz, nie jest
            to powtorka, bo dr ze Szpitala Praskiego to ja. Glupio Ci?
            :-)
            • Gość: alissa19 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 14.04.02, 13:47
              Gość portalu: Bea napisał(a):

              > Remake???? Masz na mysli _ w tlumaczeniu na polski - powtorke? No coz, nie jest
              >
              > to powtorka, bo dr ze Szpitala Praskiego to ja. Glupio Ci?
              > :-)
              nie jest mi w ogole glupio-to juz po prostu bylo wyzej i to mialam na mysli w
              tlumaczeniu na polski.kim jestes -I don't give a damn'bout it.po prostu po co sie
              powtarzac?znasz znaczenie slowa "modyfikacja"?taka wlasnie jest moja wersja w
              stosunku do twojej- zmodyfikowana .tu wystepujesz ty w roli glownej tam swiadkiem
              byla moja mamunia a pointa ta sama.na przyszlosc zycze szybszego refleksu.
              • 15.04.02, 21:00
                maj 1999 rok:

                P. - pani za okienkiem poczty
                K. - klientka

                P: - a co to jest, gdzie to ten li...lichtentenset.. stein?
                K: - (konsternacja na twarzy) yyy no...
                P: - to kraj jaki?
                K: - takk, kraj
                P: - a gdzie?!
                K: - nnno, w Europie
                P: - naprawdę?
                K: - (nabrała pewności, widząc mój uśmiech)TAK, PROSZĘ PANI! W EUROPIE, TUŻ
                PRZY SZWAJCARII!!!!! LICHTENSZTAIN!
                P: - Lintenszajt?
                K: - (zrezygnowana) tak.

                P: przybiła paravion, a gdy K. wyszła, P. skomentowała:
                Ale się teraz w tej Polsce kombinuje... :)
                • Gość: Ewa IP: *.usc.es 15.04.02, 23:01
                  Byly kiedys takie papierosy(moze i teraz sa ale wtedy wchodzily) o nazwie 'the
                  Blue' a takze mocniejsza wersja 'the Red'.
                  Czesto powtarzala sie sytuacja:
                  -Poprosze 'the Blue'
                  -A ktore,czerwone czy niebieskie?
                • Gość: Maa IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 19.04.02, 18:09
                  Lato 1988, poczta w małym miasteczku. Wysyłałam starannie zaadresowany list
                  lotniczy do przyjaciółki w Helsinkach. Pani w okienku popatrzyła podejrzliwie
                  na kopertę i pyta:
                  - Ale jaki to kraj?
                  - Finlandia.
                  - Jak?
                  - Finlandia!
                  Panienka z okienka wstała, sięgnęła jakiś zeszycik w czarnej okładce, zajrzała
                  doń i autorytatywnym tonem stwierdziła:
                  - Nie ma takiego kraju!!!
                  Zamarłam. To skąd ja wróciłam tydzień wcześniej???
                  • 23.05.02, 19:32
                    Miałam podobnie, wysyłałam list do Papui Nowej Gwinei (do polskiego misjonarza), pani na poczcie uparcie
                    twierdziła, że nie ma takiego kraju, w końcu po moich wyjaśnieniach odnośnie położenia kazała wpisać
                    Australię, "a tam się zobaczy...."- jak stwierdziła :))
                    • Gość: Beny IP: OBEDET* / 213.68.127.* 07.06.02, 11:32
                      essie napisał(a):

                      > Miałam podobnie, wysyłałam list do Papui Nowej Gwinei (do polskiego misjonarza)
                      > , pani na poczcie uparcie
                      > twierdziła, że nie ma takiego kraju, w końcu po moich wyjaśnieniach odnośnie po
                      > łożenia kazała wpisać
                      > Australię, "a tam się zobaczy...."- jak stwierdziła :))

                      Poland, Poland, nie mam takiego kraju jest tylko Holland

                      • Gość: Gacek IP: *.unisi.it / 172.16.18.* 24.03.03, 18:22
                        Gość portalu: Beny napisał(a):


                        >
                        > Poland, Poland, nie mam takiego kraju jest tylko Holland
                        >
                        W Italii kupuje sie znaczki w Sali- Tabacchi. chcialem kupic znaczek do
                        POLSKI (WCZORAJ) czyli Polonia. Pan wybaluszyl oczy i zapytal: Bologna?????? Po
                        czym odpowiedzialem mu ze jest taki kraj jak Polonia, ba,, nawet w Europie.
                        PS Gdybym kupil znaczek do Bolonii czy w ogole do Wloch to zaplacilbym tyle
                        samo...0.41 EUR
                      • Gość: 666 IP: 5.2.* / *.chello.pl 11.07.04, 20:22
                        a propos oceanii. do pewnego instytutu geografii dzwonili ze straży granicznej,
                        bo nie mogli uwierzyć, że istnieje państwo o nazwie vanuatu...
                    • 05.08.03, 16:25
                      ja wysylalam do Macedonii i tez musialam pani na poczcie
                      tlumaczyc, co to za kraj i gdzie to jest;)
                      Kiedys kupowalam w malej kasie biletowej w Poznaniu bilet
                      do Radomia a pani: 'Gdzie ten Radom?'
                      ja na to, ze 100 km od Warszawy na poludniowy wschod...
                      ona szuka, szuka na mapie (sic!)...i mowi: ja tu Radomia
                      nie widze, tu jest tylko Lodz! musialam jej palcem pokazac;)
                      Horror
                      --
                      Co mnie nie zabija czyni mnie silniejsza
                  • 22.03.03, 23:51
                    Gość portalu: Maa napisał(a):

                    > Lato 1988, poczta w małym miasteczku. Wysyłałam starannie zaadresowany list
                    > lotniczy do przyjaciółki w Helsinkach. Pani w okienku popatrzyła
                    podejrzliwie
                    > na kopertę i pyta:
                    > - Ale jaki to kraj?
                    > - Finlandia.
                    > - Jak?
                    > - Finlandia!
                    > Panienka z okienka wstała, sięgnęła jakiś zeszycik w czarnej okładce,
                    zajrzała
                    >
                    > doń i autorytatywnym tonem stwierdziła:
                    > - Nie ma takiego kraju!!!
                    > Zamarłam. To skąd ja wróciłam tydzień wcześniej???


                    To zupełnie jak w "Misiu" Barei: "Nie ma takiego miasta Londyn! Jest Lądek
                    Zdrój, Lądek (coś tam)... No, to co mi pani nie mówi od razu, ze to za granicą
                    jest?!"))))))
                    • Gość: trishika IP: *.soch.lu.se 16.05.04, 19:31
                      Nie ma takiego miasta jak Londyn! Jest Ladek, Ladek Zdroj
                      Ale takie miasto w Anglii
                      To czemu mi pani od razu nie mowi! Przeciez ja musze pojsc i poszukac gdzie to
                      jest! Jezus Maria....
                  • Gość: kasia IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.48.* 17.09.03, 01:40
                    Gość portalu: Maa napisał(a):

                    > Lato 1988, poczta w małym miasteczku. Wysyłałam starannie zaadresowany list
                    > lotniczy do przyjaciółki w Helsinkach. Pani w okienku popatrzyła podejrzliwie
                    > na kopertę i pyta:
                    > - Ale jaki to kraj?
                    > - Finlandia.
                    > - Jak?
                    > - Finlandia!
                    > Panienka z okienka wstała, sięgnęła jakiś zeszycik w czarnej okładce,
                    zajrzała
                    >
                    > doń i autorytatywnym tonem stwierdziła:
                    > - Nie ma takiego kraju!!!
                    > Zamarłam. To skąd ja wróciłam tydzień wcześniej???



                    Jest Lądek, Lądek Zdrój... Nie ma Londynu:-)
                  • Gość: kasia IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.48.* 17.09.03, 01:40
                    Gość portalu: Maa napisał(a):

                    > Lato 1988, poczta w małym miasteczku. Wysyłałam starannie zaadresowany list
                    > lotniczy do przyjaciółki w Helsinkach. Pani w okienku popatrzyła podejrzliwie
                    > na kopertę i pyta:
                    > - Ale jaki to kraj?
                    > - Finlandia.
                    > - Jak?
                    > - Finlandia!
                    > Panienka z okienka wstała, sięgnęła jakiś zeszycik w czarnej okładce,
                    zajrzała
                    >
                    > doń i autorytatywnym tonem stwierdziła:
                    > - Nie ma takiego kraju!!!
                    > Zamarłam. To skąd ja wróciłam tydzień wcześniej???



                    Jest Lądek, Lądek Zdrój... Nie ma Londynu:-)
                    • Gość: Viciu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.04, 12:49
                      Kiedyś na Dworcu Centralnym, w informacji międzynarodowej pytam o pociąg do
                      Druskiennik (Litwa, niedaleko Wilna w sumie...)
                      -Nie ma takiej stacji.
                      -Ależ jest! Na Litwie...
                      -Nie ma na Litwie!
                      -Jest na Litwie, całkiem niedaleko Wilna...
                      I wtedy dwóch kolesi za mną, półgłosem: "Nie ma takiej miejscowości Londyn.
                      Może być Lądek, Lądek Zdrój..."
                      • 25.08.04, 22:57
                        Gość portalu: Viciu napisał(a):

                        > Kiedyś na Dworcu Centralnym, w informacji międzynarodowej pytam o pociąg do
                        > Druskiennik (Litwa, niedaleko Wilna w sumie...)
                        >
                        Tak skojarzyłam. Na dworcu w Bydgoszczy. Kolejka do kasy, każdzy kupuje bilet.
                        Wreszcie ja, pośpiech, do Gdańska, cały, druga klasa. Pani wydrukowała, podaje
                        kwotę i nagle mnie pyta: coś jeszcze? Zbaraniałam na moment a potem
                        powiedziałam: tak, bigos.
                • Gość: Lady Earl Grey IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 12:36
                  moja mama na poczcie wysyła list do Estonii
                  m- mama
                  p- pani w okienku

                  m- poproszę znaczek do Estonii
                  p- dokąd?
                  m- no, do Estonii, taki kraj... Łotwa, Litwa, Estonia...
                  p- aaa, to w Azji!!!
          • Gość: GOHA IP: *.otosf.com.pl 25.07.02, 12:32
            Kiedyś, kupując fajki VOGUE, ZOSTAŁAM POUCZONA PRZEZ SPRZEDAWCE: NIE MoWI SIe
            VOGUE ALE "WŁAŻE". :( JEZU
            • 20.08.03, 20:32
              Kolezanka zalatwiala jakies sprawy w ktoryms z warszawskich urzedow...

              Pani z okienka: Gdzie Pani studiuje?
              Kolezanka: Na Uniwersytecie Jagiellonskim.

              Pani z okienka wpisala w rubruke: UNIWERSYTET JAGIELLONSKI, WARSZAWA...!!!

              ***

              Mi z kolei zdarzyla sie inna sytuacja w Urzedzie Dzielnicy Wola...

              Pani z okienka pomagala mi wypelnic jakies papiorki... nagle slysze od niej:

              Jeszcze tylko poprosze nazwisko z poprzedniego malzenstwa...

              zbaranialem!


              Juz wolalem jak sie mnie kiedys pani od meldunkow pytala o nazwisko
              panienskie... :)


              pozdrawiam...


              --
              higher.blog.pl
            • 06.07.05, 13:08
              W kiosku koło mnie pan sprzedawca na Vogue'i mówił: WUŻETY :))
            • 12.11.06, 21:29
              Jakos wiem, ze z frencza Vouge sie wymawia jako WOG
              --
              exotique.blox.pl
    • 16.04.02, 11:42
      wczoraj w małym sklepiku :
      Klient : Czy jest puree ziemniaczane w proszku ?
      Sprzed.: Nie, ale jest pomidorowa.
      • 16.04.02, 14:28
        Sklep monopolowy. przy ladzie kolo z fioletowym kinolem
        -wiśniówkę proszę !
        -jaka ?
        -moze byc cytrynowa.

        I sklep z kasetami w 1990 roku;
        -poproszę KI 44 (KISS)
        - jest IRON MAKSIDEN (IRON MAIDEN)
        • Gość: oregon IP: 9.67.96.* 16.04.02, 14:37
          pod koniec lat 80 -tych i na początku 90 - tych na giełdach wymieniano sie
          kasetami wideo (może jest tak do dzis?). Kumpel miał "czystą" tasme i nakleił
          na niej kartke z tytułem "Nic tu nie ma" - komedia USA. Podszedł facet i
          mówi "O słyszałem! świetny film" - i wziął ta kasete od niego bez żadnych
          problemów....
          • 14.05.02, 15:23
            "może jest tak do dzis?"
            No, to by byl dopiero dowcip...
          • 13.08.04, 14:16
            Gość portalu: oregon napisał(a):

            > pod koniec lat 80 -tych i na początku 90 - tych na giełdach wymieniano sie
            > kasetami wideo (może jest tak do dzis?). Kumpel miał "czystą" tasme i nakleił
            > na niej kartke z tytułem "Nic tu nie ma" - komedia USA. Podszedł facet i
            > mówi "O słyszałem! świetny film" - i wziął ta kasete od niego bez żadnych
            > problemów....
            Pogratulować kumpla!
            JK
          • 18.08.06, 15:44
            na historie mielismy czytac ksiazki o danej epoce i potem w klasie kazdy
            dostawal kilka pytan z lektury (samodzielny wybor tejze lektury). moj kumpel
            nic nie przeczytal ale wcisnal nauczycielowi wymyslony tytul, a nauczyciel na
            to:"czytalem, ciekawa ksiazka" bo nie chcial wyjsc na kogos, kto nic nie czyta,
            a zmusza mlodziez do lektury. oczywiscie wymyslony tytul nie istnieje!!!
        • Gość: Piotr IP: *.eurx.dupont.com 17.04.02, 09:45
          Ja: Poprosze jeszcze Apple Pie'a
          Panienka: Ale jablkowego czy wisniowego?

          pzdr
          • 29.10.09, 22:23
            a nie umie powiedzieć- ciasteczko jabłkowe?
            • Gość: naiwna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.10.09, 00:40
              jak to w aptece, nastrój raczej kościelny, pomimo, że apteka pełna.
              Panie farmaceutki w skupieniu wydają leki, ludzie w kolejkach w
              myślach trwożnie przeliczają, czy coś im zostanie w portfelach kiedy
              już z tego przybytku zdrowia wyjdą... Nagle rozdzwania się komórka
              jakiejś panienki, na oko 18-letniej. Dziewczyna odbiera i na cały
              głos mówi do rozmówcy: "Pod biustem? A czy ja wiem?" Na co jej
              kumpelka: "Siedemdziesiąt pięć masz, bo ja mam osiemdziesiąt pięć".
              Dziewczyna, nadal na cały głos: "No pod biustem chyba siedemdziesiąt
              pięć. Miseczka? A czy ja wiem, chyba S-ka?.. No to na razie".
        • Gość: Blekota IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 16.05.02, 09:19
          Jeden z moich kolegów w sklepie z płytami:
          - Czy ma pani piersi?
          Pani lekko speszona:
          - Mam.
          - A mogłaby pani pokazać?
          - O co ci chodzi gówniarzu!
          - No, taki zespół...
          • Gość: Janek_Rumianek IP: *.wolborz.sdi.tpnet.pl 09.10.02, 13:16
            slyszalem jeszcze:
            -poprosze "Dzem w Spodku"
            -ale to nie jest sklep spozywczy tylko muzyczny
            oraz
            -czy ma pani Red Hot?
            -nie mam
            -to pewnie Chili Peppers tez nie ma?
            i z innej bajki
            knajpa w ktorej pierwszy dzien obsluguje nowy barman zestresowany na maxa i
            starajacy sie realizowac wszystkie zamowienia najlepiej jak potrafi. trzeba
            dodac ze pojawilo sie wlasnie na rynku nowe piwo (10.5)
            -dwa razy dziesiec i pol!
            -yyyyy dwadziescia jeden!
            • Gość: Iwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 16:58
              apropos 10,5. Lokal gastronomiczny w W-wie, w hotelu Belfer, siedza ludzie przy
              duzym stole (towarzystwo od 20-latka do 60-tki), podchodzi kelnerka z
              notesikiem i przyjmuje zamowienia. Wszyscy zamawiaja glownie browarki, jeden
              zywca, drugi tyskie, a kolega dla odmiany 10,5. Wszyscy oprocz kolegi dostali
              swoje szklanice ze zlocistym plynem, a kolega czeka. W koncu, niesmialo,
              boczkiem podchodzi kelnerka z siata w dloni i wrecza ja koledze ze slowami "oto
              pana zamowienie". Zajrzal do siaty i ujrzal buleczki. Ze dziwieniem pyta co to
              jest? na co kelnerka "yyy, no bo zamawial pan 10 BUL! Wszyscy odjechali!!!
              • Gość: bolek100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 23:44
                kelnerka na nasze poprosze menu-takich dan nie podajemy autentyk z Żuromina
            • 18.08.06, 15:46
              kiedys zrobilam sobie zart na dworcu w zielonej gorze- jeden z kursujacych
              pociagow relacji zg-poznan nazywa sie Malta. wiec podchodze do kasy i mowie"
              studencki na Malte", kobieta sie spojrzala, ale nie wiem, czy zalapala dowcip.
              ja na jej miejscu odeslalabym klientke na lotnisko/ do portu.
              ale dalam kobiecie spokoj i dodalam, ze chodzi o pociag do poznania.
          • Gość: annika IP: *.ae.wroc.pl 28.01.04, 10:27
            z tej samej beczułki...
            W kiosku:
            - Poproszę "Panią".
            - Słucham...
            • Gość: Vesna IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 28.03.04, 00:27
              przydażyło mi się to samo!!!! w Łebie!
              ja: Proszę "Panią"
              kioskarka: słucham
              ja: Poproszę "Panią"
              k: tak? słucham?
              ja: proszę gazetę "Pani"!!!
              k: aaa...
      • Gość: Kristo IP: 62.233.197.* 11.08.03, 15:05
        W ten sam deseń.
        Rok 1994 bazar ze starociami na Kole w Warszawie
        Osoby:
        T - Mój Tata
        S - Sprzedawca

        T: Czy ma pan może "Leki współczesnej terapii" ???
        S: Nie, ale mam słownik angielsko-polski za 150 tysięcy
      • Gość: kasiunia IP: *.net.autocom.pl 23.09.03, 21:58
        są płatki jęczmienne?
        nie, owsiane

        jest "kino"?
        nie, ale jest "teatr" - to z kiosku
        • 30.09.03, 12:59
          Gość portalu: kasiunia napisał(a):

          > są płatki jęczmienne?
          > nie, owsiane
          gdzie tu jest śmieszne?
          jęczmień i owies to dwa rózne zboża przecież

          --
          koń jaki jest każdy widzi
          • Gość: anka IP: 213.199.193.* 26.06.04, 22:52
            no właśnie!
            • Gość: jej IP: *.pl / *.zlo.cxt.pl 04.02.06, 00:43
              kino i teatr to też nie to samo, a jakoś to nie zdziwiło:>
              że ktoś chce kupić płatki, to nie znaczy, że jakiekolwiek, byle płatki - wbrew
              nadziejom sprzedawców
              • 11.02.07, 01:16
                np. może płatki mydlane
    • Gość: diabel IP: 195.116.223.* 16.04.02, 14:54
      wszedl do sklepu jeden facet
      -czy jest kasza manna?
      -jest grysik- odopiedziala sklepowa
      -a to dziekuje- i wyszedł
    • Gość: rabi IP: *.radiozet.com.pl / 10.10.11.* 16.04.02, 19:44
      Mój brat od kilku lat mieszka w Stanach. Opowiadał mi kiedyś, jak kupił sobie
      tam polskie piwo i oglądając etykietkę z rozpędu przeczytał " Dżejsni piłni"
      ( oczywiscie napisane było Jasne Pełne). Pozdr.
      • 16.04.02, 22:08
        Moj kumpel byl w latach '80-tych przelotem w Moskwie i sklepie muzycznym wpadla
        mu w oko plyta zespolu UB 40.
        Podchodzi do sprzedawczyni i mowi:
        - Poprosze ju bi forty.
        - Szto?
        - Ju bi forty.
        - Kak?
        Kumpel wali sie w czolo:
        - Ju bi sorok.
        Szprzedawczyni nadal nie rozumie, wiec kumpel pokazuje palcem, a ona na to:
        - Aaa, i we sorok!
        • Gość: Rutus IP: 2.4.STABLE* 14.05.02, 14:05
          Sklep w Żukowie (woj. pomorskie)
          Stoją na półce butelki ze szwedzkim napitkiem Cherry Likor ("o" z dwiema
          kropkami)Przyklejona, ręcznie pisana karteczka o treści: Likór wiśniowy.

          W innym sklepie sprzedawano piecyk gazowy Termet. Karteczka o treści "Junkiers"

          10 lat temu bezkutecznie prosiłem o podanie napoju sewen ap (7up)
          "Krysia, to to zielone z siódemką!" uratowała mnie jej koleżanka.
          • Gość: martolaj IP: CENTRALA:* / *.zus.pl 15.05.02, 15:58
            na Domaniewskiej w sklepie R..A,kolega w dziale wedlin zagadnął nieboże mlodą
            expedientkę wsposób ten:-Poproszę pierś,pilnie wpatrując się w nieregularny
            kawał mięsiwa.-MOJĄ CZY KURCZAKA-odparła wcale tym niespłoniona dziewka z
            prawie niezauważalnym uśmiechem.
            ps sklep na mokotowie,piekna ta żena za ledą
            • 19.05.02, 11:00
              zena byla za pultem
              pozdr
            • Gość: Fred IP: *.wodgik.katowice.pl 10.07.03, 11:34
              Gość portalu: martolaj napisał(a):

              > na Domaniewskiej w sklepie R..A,kolega w dziale wedlin zagadnął nieboże mlodą
              > expedientkę wsposób ten:-Poproszę pierś,pilnie wpatrując się w nieregularny
              > kawał mięsiwa.-MOJĄ CZY KURCZAKA-odparła wcale tym niespłoniona dziewka z
              > prawie niezauważalnym uśmiechem.
              > ps sklep na mokotowie,piekna ta żena za ledą

              Fajne ale ŻENA była ZA PULTEM
              • Gość: gaan IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.10.04, 14:36
                Mój mąż za każdym razem w sklepie prosi o "cycki". Wciąż ma z tego ubaw, ja juz
                stoje z głupim usmiechem...
          • Gość: taca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 09:51
            młoda ,usmiechnieta dziewczyna w salonie prasowym w którym jest prawie wszystko.
            przychodzi starszy pan - poprosze błone fotograficzna..
            dziewczyna lekko zmieszana -eeee... no błona to kiedys była, ale dawno

            absolutny autentyk
            mało zycia nie straciłam przy tłumieniu rechotu
      • 20.05.02, 15:44
        > oglądając etykietkę z rozpędu przeczytał " Dżejsni piłni"
        > (oczywiscie napisane było Jasne Pełne)

        to nie ze sklepu ale w tym duchu. w liceum w sali od rosyjskiego wisiala gazetka
        scienna o wiosnie, na gorze wolami stalo "BECHA" czy "wiesna" po rosyjsku. Ja
        kiedys na lekcji patrze, patrze i nic nie rozumiem: co to u diabla
        znaczy "becha"?! wreszcie skapowalem, ale na przerwie pytalem niezaleznie z piec
        osob, o czym ta gazetka, jesli tam jest "becha" - wszyscy dali sie zasugerowac i
        tez sie glowili... :)
        • Gość: Maa IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 20.05.02, 21:51
          I też nie ze sklepu, ale tak samo - z pociągu relacji Warszawa-Warna, w czasach
          kiedy się jeszcze jeździło do Bułgarii na wakacje - Po kolejnym przejściu
          granicznym patrzymy na nazwę stacji - jak byk stoi "PYCE". Jakie Pyce, do
          diabła - zdenerwował się kolega - miało być "Ruse!!!" :)
          • Gość: bolek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 23:49
            kumpela przeczytala kar(auto po angielsku)zamiast car znaczy rosyjski
        • 09.07.02, 13:14
          :)))). Mój koleżnaka zapyatana kiedyś przez rusycystkę :"Co się robi wiosną?"
          odpowiedział:Wiesna, wiesna, uczeniki zwiewajut ze szkoli" , mój inny kolega
          zapytany jak jest po rosyjsku długopis odp:" pisatjel".
          W mojej szkole w sali do biologii stał szkielet kota(plastikowy), ktos przyczepił
          mu karteczkę"nie dokarmiać zwierząt"
          • Gość: patkag IP: 81.15.189.* 26.03.04, 02:59
            to nie ze sklepu ale w temacie rosyjskiego:) kolega z liceum (hmm delikatnie
            powiedziawszy nie byl orlem) na maturze ustnej z rosyjskiego poci sie i
            steka...profesorowie mu pomagaja jak moga...po skonczonej wypowiedzi kieruje
            sie do drzwi i mowi.."dziekujsja" :) zdal :)

            P.
            • Gość: kozborn IP: *.torun.mm.pl 26.08.04, 01:39
              inne z matury: technikum, pytanie: od czego zaczyna się Pan Tadeusz?
              - od P!
            • 31.08.04, 22:22
              Moj kumpel po ledwo wydukanej odpowiedzi na ustnej maturze z rosyjskiego
              wychodzac powiedział "do widzjenia"
              • 22.01.09, 11:22
                U mnie w podstawówce dwie koleżanki na rosyjskim:
                1. Jak jest chusteczka po rosyjsku? - Smarkatka
                2. Opisywanie zimowego obrazka, gdzie dzieci lepią baławana, jeżdzą
                na łyżwach itd... Jeden chłopiec się przewrócił. Pani pyta - co tej
                chłopiec zrobił? A koleżanka "Malczik wykopyrtnułsia?"
                • Gość: oth33 IP: *.hsi.kabelbw.de 12.01.10, 21:02
                  z mojego ogródka
                  uczyłam niemieckiego w gimnazjum, klasa z językiem rozszerzonym,
                  czytamy jakiś tekst i pojawia się słówko 'Kaffeeklatsch' - pytam czy
                  ktos zna to słówko - pada odpowiedź - KAWA DLA KONIA
                  to było kilka lat temu ale do dziś kiedy sobie o tym przypomnę
                  umieram ze śmiechu
        • Gość: Jorn IP: 217.11.141.* 03.10.02, 17:51
          sze napisał(a):

          > > oglądając etykietkę z rozpędu przeczytał " Dżejsni piłni"
          > > (oczywiscie napisane było Jasne Pełne)
          >
          > to nie ze sklepu ale w tym duchu. w liceum w sali od rosyjskiego wisiala
          gazetk
          > a
          > scienna o wiosnie, na gorze wolami stalo "BECHA" czy "wiesna" po rosyjsku. Ja
          > kiedys na lekcji patrze, patrze i nic nie rozumiem: co to u diabla
          > znaczy "becha"?! wreszcie skapowalem, ale na przerwie pytalem niezaleznie z
          pie
          > c
          > osob, o czym ta gazetka, jesli tam jest "becha" - wszyscy dali sie
          zasugerowac
          > i
          > tez sie glowili... :)

          Ja też w tym duchu: wjeżdżając do Konina od strony Warszawy drogą nr 2
          napotykamy wielką żółtą tablicę z napisami "UWAGA!", "DANGER!", "ATTENTION" i
          jeszcze jednym: "BHUMAHUE". Domyśliłem się, co oznacza ten ostatni, ale za
          cholerę nie mogłem dojść w jakim to języku, dopiero po kilku przejazdach obok
          tej tablicy domyśliłem się, że chodzi o rosyjski ("Wnimanije").

          Z innej beczki: nieistniejacy już sklepik warzywny w Zielonej Górze, jakieś 20
          lat temu, ale kartkę na drzwiach pamietam do dziś: "W dniu [tu data] sklep
          będzie nie trzynny".

          I jeszcze inna sytuacja: kilka lat temu w Karpaczu, w ksiegsrni przy swiątyni
          Vang: na ladzie (pod szkłem) i na półkach książki i kasety magnetofonowe o
          tematyce religijnej i regionalnej; wpada wycieczka szkolna (na oko 12-13 lat),
          jeden chłopaczek zauważył te kasety i pyta: "jest Liroy?".

          Pozdrawiam

          Jorn
          • Gość: ja IP: *.t16.ds.pwr.wroc.pl 18.08.03, 13:12
            to była moja klasa:)
        • 17.02.04, 16:41
          kumpel siedzi w kurtce na matmie a nauczycielka: Lisiński, jak cię widzę, to
          się pocę!
        • 13.10.05, 17:59
          To ja kiedys miałam podobnie. Zanim zaczęłam uczyc sie w szkole rosyjskiego, to
          byłam swiecie przekonana, ze po ulicach jeździ samochód KAMA 3, a to był
          KAMAZ :D:D
          • 14.10.05, 14:27
            *w sklepie spożywczym - napis obok skrzynki z mlekiem : "Mleko na siadłe"
            *w innym sklepie - "Wysprzedaż"
            *w Marcpolu w Hali Gwardii - wielki napis nad regałem z deserami - "Kiśle"
          • 14.10.05, 17:38
            laura.x napisała:

            > To ja kiedys miałam podobnie. Zanim zaczęłam uczyc sie w szkole rosyjskiego, to
            >
            > byłam swiecie przekonana, ze po ulicach jeździ samochód KAMA 3, a to był
            > KAMAZ :D:D

            To chyba każdy to miał. Ja też tak myślałem :))))
            A potem szło się do V klasy, była na rosyjskim czytanka "Na riekie Kama awtazawod Kamaz" i wszystko stawało się jasne:)
      • Gość: Kasia IP: 4.1R* / *.justice.vic.gov.au 16.08.02, 09:45

        > Opowiadał mi kiedyś, jak kupił sobie tam polskie piwo i oglądając etykietkę z
        > rozpędu przeczytał " Dżejsni piłni" ( oczywiscie napisane było Jasne Pełne).

        > to nie ze sklepu ale w tym duchu. w liceum w sali od rosyjskiego wisiala
        > gazetka scienna o wiosnie, na gorze wolami stalo "BECHA" czy "wiesna" po
        > rosyjsku. Ja kiedys na lekcji patrze, patrze i nic nie rozumiem: co to u
        > diabla znaczy "becha"?! wreszcie skapowalem, ale na przerwie pytalem
        > niezaleznie z piec osob, o czym ta gazetka, jesli tam jest "becha" - wszyscy
        > dali sie zasugerowac i tez sie glowili... :)

        > I też nie ze sklepu, ale tak samo - z pociągu relacji Warszawa-Warna, w
        > czasach kiedy się jeszcze jeździło do Bułgarii na wakacje - Po kolejnym
        > przejściu granicznym patrzymy na nazwę stacji - jak byk stoi "PYCE". Jakie
        > Pyce, do diabła - zdenerwował się kolega - miało być "Ruse!!!" :)

        Tez w tym stylu: wigila 2000. Pierwszy raz w Niemczech u tesciow. Chcac zrobic
        dobre wrazenie, siegam po sloik ktory wlasnie przyniosl tesc, i zaaferowana
        czytam z nienaganna angielska wymowa: "brathering". Tesc (nauczyciel
        niemieckiego) o malo sie nie udlawil, ksztuszac sie ze smiechu!!! To mialo byc:
        Brat Hering [pieczony sledz]. Autentyk powtarzany (ku mojej niedoli) przy
        kazdej rodzinnej okazji...

        A teraz a propos smazalni ryb (bylo tutaj kilka anegdotek) to jezdzac po
        miastach i miasteczkach nadbatlyckich latem 99 zauwazylam nastepujace zjawisko:
        co i krok budy z szyldami: "Pieczone Kurczaki", a prawdziwej smazalni ryb ani
        na lekarstwo!!! Paradox?
        • 16.08.02, 10:37
          Gość portalu: Kasia napisał(a):

          > zaaferowana czytam z nienaganna angielska wymowa: "brathering".
          > To mialo byc: Brat Hering [pieczony sledz]. Autentyk powtarzany

          Gratuluję "podwójnego" dowcipu - Brat Hering niestety nie istnieje jak już
          to "gebratener Hering", jeśli rodzina czyta to forum to może niedługo nazwą
          Ciebie "Siostrą śledzia". (bo jak jest brat ...)
          • Gość: Kasia IP: *.vic.bigpond.net.au 16.08.02, 14:33
            hsps napisał:

            > Gość portalu: Kasia napisał(a):
            >
            > > zaaferowana czytam z nienaganna angielska wymowa: "brathering".
            > > To mialo byc: Brat Hering [pieczony sledz]. Autentyk powtarzany
            >
            > Gratuluję "podwójnego" dowcipu - Brat Hering niestety nie istnieje jak
            > już to "gebratener Hering", jeśli rodzina czyta to forum to może niedługo > nazwą Ciebie "Siostrą śledzia". (bo jak jest brat ...)

            Czesc hsps!
            Brathering istnieje (jak np. Bauernfrühstück mit Brathering - poszkaj np. w google.com) a ja napisalam oddzielnie i z duzej litery zeby bylo jasniej... i smieszniej w trzech jezykach. Rodzina nie czyta bo to szkopy i ludzkiej mowy nic a nic ;-), a polskiej polowie sie nie przyznaje ze mnie taki... dill (doslownie: koperek! ale potocznie: kretyn(ka))
            Pzdr.
            • 16.08.02, 16:07
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > Czesc hsps!
              > Brathering istnieje (jak np. Bauernfrühstück mit Brathering - poszkaj np. w
              > google.com)

              Sorry, zwracam honor - oczywiście masz rację.
              A czemu Twój adres wskazuje na Austrię ??? a teściowie Niemcy ???
              Pozdrowienia!
              • Gość: Kasia IP: *.vic.bigpond.net.au 17.08.02, 01:46
                hsps napisał:

                > Gość portalu: Kasia napisał(a):
                >
                > > Czesc hsps!
                > > Brathering istnieje (jak np. Bauernfrühstück mit Brathering - poszkaj
                > >np. w google.com)
                >
                > Sorry, zwracam honor - oczywiście masz rację.
                > A czemu Twój adres wskazuje na Austrię ??? a teściowie Niemcy ???
                > Pozdrowienia!

                Moj adres wskazuje... Australie (AU) bo tam mieszkam, a gazete.pl przegladam regularnie bo mnie teskno... :-) Tesciowie niestety zza Odry no ale nic na to poradzic nie moglam ;-)
                Pzdr
            • Gość: Fred IP: *.wodgik.katowice.pl 10.07.03, 11:41
              Bratheringi jak najbardziej istnieją, po polsku i po niemiecku. To są śledzie
              opiekane w bułce tartej a potem marynowane z cebulą.

              Był kiedyś taki kawał:

              Dwóch Ślązaków w sklepie w Niemczech:

              - Wiysz Ecik, tak bych sie zjod bratheringa. Yno nie wiym, jak to bydzie po
              niemiecku! -
              • Gość: ślązaczka IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 10.08.04, 22:26
                A już wcale nie w dowcipie moja ciotka zastanawiała się na początku swojego
                pobytu w Niemczech "jak są po niemiecku tomaty", bo miała ogromną ochotę na
                pomidory, a nie chciała pokazywać palcem...
            • 14.02.04, 13:28
              juz kiedys o tym wspomnialam, ale napisze jeszcze raz:-)

              historia, sprawdzian, nauczyciel rzuca hasla Garibaldi a ja napisalam Gary
              Baldi...popisalam sie wiedza i od razy "dalam znac", ze jestem nie za bardzo
              przygotowana;-)
              • Gość: kozborn IP: *.torun.mm.pl 26.08.04, 01:50
                to ja w podstawówce, pierwsza lekcja o Gałczyńskim. PAni dyktuje temat.
                Konstanty... Ildefons... W końcu Gałczyński - a ja zdziwko, myślałem, że
                Konstanty Ildefons i koniec.
                • Gość: Iwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.04, 17:19
                  podpobnie moj kolega na polaku. Kolo stoi przy tablicy, pani
                  dyktuje: "Kazimierz" , koles pisze "Kazimierz, pani dalej mowi "Przerwa", koles
                  czeka... pani dalej patrzac w stol mowi "Tetmajer". W koncu podnosi glowe, a na
                  tablicy napis "Kazimierz Tetmajer". Trzeba bylo widziec jej mine!!!!
                  • 30.08.06, 08:46
                    U mnie w klasie (maturalnej) była taka dziewczyna
                    co napisała
                    Kazimierz Przerwa Ted Mayer albo Majer
                  • Gość: aarex IP: *.26.184.martel.pl 02.11.07, 00:13
                    Pewien nauczyciel historii dyktując notatki często robił przerwy w
                    najmniej wskazanym miejscu. I tak np.
                    coś tam miało miejsce w roku tysiąc osiemset czterdziestym... i po
                    krótkiej przerwie dodawał np. "siódmym".
                    I człowiek kreślił w zeszyciku (z bluzgiem pod nosem );)
                • 18.10.04, 19:56
                  Moj qmpel pisze na tablicy:
                  miało być- Zofia Marmieładowa - bohaterka lektury(niepamietam tytułu :) -
                  Rodion Raskolnikow tez tam byl :-)) )
                  a qmpel:
                  Zofia Maria Ładowa :-)) Klasa w śmiech, nauczycielka załamka :D :P :D
                  • Gość: aga-ta IP: *.pl / *.smsnet.pl 08.12.04, 15:10
                    Stanisław Jerzylec :)))
                    • Gość: lala IP: 194.181.191.* 07.01.05, 13:09
                      kumpel opowiadal, ze kiedys w technikum na lekcji matematyki uczennica wywolana
                      do tablicy, na polecenie 'no pisz, kowalska, pisz! twierdzenie pitagorasa'
                      napisala 'TWIERDZENIE PITA GORASA'
                  • Gość: Tomek IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 20.12.05, 00:06
                    "Zbrodnia i kara" Fiodora Dostojewskiego
                  • 18.08.06, 15:55
                    Zbrodnia i KAra
                    w moim tlumaczeniu byla Sonia, zadnej Zochy nie pamietam
                  • Gość: aadex IP: *.26.184.martel.pl 02.11.07, 00:19
                    Na kartkówce z polskiego koleżanka pisała o Janie Kielu (Jankielu)
                  • Gość: ja IP: 77.223.217.* 06.07.08, 00:24
                    Wiesz, co "Zbrodnia i kara" ! :)
                  • Gość: julita8888 IP: *.ip.netia.com.pl 23.09.08, 18:09
                    "Zbrodnia i kara" dostojewskiego ;p
                • 05.02.06, 20:53
                  historia z I klasy liceum... jeden z kolegów odpowiada wywołany do tablicy i
                  nie wiedział kto dowodził wojskami polskimi pod Cedzyną. Jego kolega z ławki
                  podpowiada mu, a ten bez namysłu na głos: "Generał Sikorski". Nie muszę
                  dodawadć co się potem działo w klasie...:)
                  Ta sama klasa, ten sam przedmiot z ym samym nauczycielem, ale 2 lata później
                  (chyba) i odpowiada koleżanka, która nie wiedziała jaki tytuł miał książe
                  Konstanty. Dla jasności dodam, że wówczas w Polscemieliśmy stan wojenny oraz
                  generał - premiera Jaruzelskiego. Zatem stoi niebożyna i duma, jakiż to iał
                  tytuł książe Konstanty, aż ktoś litościwy podpowiada jej "generał...", a ona
                  załapała jak disel na mrozie i wypaliła: "generał - premier" (winno być
                  oczywiście generał - gubernator")
                  • Gość: Rroar IP: *.tktelekom.pl 30.04.08, 22:30
                    To ja dorzucę od siebie... Autentyk z niedoczytanej lektury, Syzyfowe. Na dzień
                    dobry kartkówka-niespodziewajka. Nauczycielka dyktuje pytanie, a ja zapisuje:
                    "podaj imię i nazwisko Biruta". Po kartkówce (szczęśliwie poszła w niepamięć):
                    "A kto to był ten Birut?"
            • 09.08.04, 12:47
              na tarsie autokaru z Gdańska do Niemiec jest knajpa polonez w miejscowości
              Rymań. W tym exklusywnym przybytku serwują KURTCZAKA PO CHIŃSKU
              • 16.06.05, 18:23
                jeszcze ciekawsze sa rozmowy polakow w autobusie na rzeczonej trasie wiodacej
                m.in. przez ryman. im blizej kolbaskowa, tym silniejszy akcent niemiecki
                pojawia sie w wypowiedziach rodakow. smiech tylko, gdy kiedys przychodzili
                celnicy i pytali o jakies blahostki, a nasi zniemczeni rodacy ledwo co umieli
                sie po niemiecku wyslowic...
      • Gość: kinja IP: *.zeelandnet.nl 15.07.03, 00:01
        to nie mowione ale pisane :))
        Kolezanka z lawki zafascynowana mocna muza lecz nie znajaca sie na pisowni
        angielskiej napisala na okladce zeszytu zamiast Acid Drinkers
        AC ( piorun ) drinkers
        jak w ac/dc ;))
        • Gość: kozborn IP: *.torun.mm.pl 26.08.04, 01:53
          to moja "ex" napisała kiedyś w zeszycie od religii na pierwszej stronie pod
          obrazkiem CHUJ - widziała gdzieś wyskrobane na drzwiach salki katechetycznej,
          skojarzyło jej się z IHS chyba, bo każda litera z tych czterech występuje... :)
          Przepisywała zeszyt na 15 min przed kolędą jak starzy to zobaczyli!
    • Gość: zuza IP: *.ph.ph.cox.net 16.05.02, 06:07
      u mojego znajomego Amerykanina znalazlam na parapecie... butelke po
      napoju "Fart" (pamiatka(???) po jego niedawnej wizycie w Polsce). Biedak wprost
      nie mogl uwierzyc, ze mamy tekie dziwne nazwy na produktach spozywczych...
      ("fart"-pierdziec)
      • Gość: bmw IP: *.salwator.net 30.07.02, 23:14
        kiedyś w Krakowie był sobie Fart-Market. A Ciap-Dent jest tu do dzisiaj... nie
        wspominając już o szkole jazdy pn: krak-sa
        • 20.08.02, 17:13
          a pamietacie produkowane gdzies w Wielkopolsce soki "Dick Black"* ?!?
          firma utrzymala te nazwe chyba przez dwa lata... nawet sponsorowana
          przez nich druzyna koszykarska nosila ten dumny napis na koszulce...
          ale nie pamietam czy grali tam czarnoskorzy koszykarze ;))

          a nawiazujac do tematu innych postow o gafach ekspedientek/kelnerek:
          siedzialem ze znajomymi w kawiarnia na poznanskim Starym Rynku,
          jako ostatni skladalem zamowienie u mlodej, rumianej sikorki:
          Ja: Torcik wegierski?
          Ona: Nie ma.
          ............
          Ja: Kostka makowa?!?
          Ona: Nie ma!
          Ja, zniechecony brakami w menu, postanowilem poprosic ja o pomoc w
          wyborze, ale dla dodania sobie powagi uzylem staropolszczyzny: To ja sie
          spuszczam na pania...
          Znajomi dusza sie ze smiechu widzac moja wciaz powazna mine i jej
          coraz mocniej gorejace lica... , bo zrozumiala mnie chyba doslownie,
          niemniej jednak zaproponowala niesmialo: To moze "brzdaca"?

          ... probowalem jeszcze przekonac ja do wspolnego lozenia na tego
          brzdaca, ale nie moglem sie przebic przez salwy smiechu znajomych
          ... koniec koncow to ona byla gora, bo brzdac okazal sie stary (czyt.
          nieswiezy) i mialem po nim niestrawnosci (czyt. niezyt) ;))


          * "dick" to potoczne, pieszczotliwe okreslenie meskiego czlonka
          • 14.02.04, 13:31
            silent_pop napisał:

            > a pamietacie produkowane gdzies w Wielkopolsce soki "Dick Black"* ?!?
            > firma utrzymala te nazwe chyba przez dwa lata... nawet sponsorowana
            > przez nich druzyna koszykarska nosila ten dumny napis na koszulce...
            > ale nie pamietam czy grali tam czarnoskorzy koszykarze ;))
            >
            > a nawiazujac do tematu innych postow o gafach ekspedientek/kelnerek:
            > siedzialem ze znajomymi w kawiarnia na poznanskim Starym Rynku,
            > jako ostatni skladalem zamowienie u mlodej, rumianej sikorki:
            > Ja: Torcik wegierski?
            > Ona: Nie ma.
            > ............
            > Ja: Kostka makowa?!?
            > Ona: Nie ma!
            > Ja, zniechecony brakami w menu, postanowilem poprosic ja o pomoc w
            > wyborze, ale dla dodania sobie powagi uzylem staropolszczyzny: To ja sie
            > spuszczam na pania...
            > Znajomi dusza sie ze smiechu widzac moja wciaz powazna mine i jej
            > coraz mocniej gorejace lica... , bo zrozumiala mnie chyba doslownie,
            > niemniej jednak zaproponowala niesmialo: To moze "brzdaca"?
            >
            > ... probowalem jeszcze przekonac ja do wspolnego lozenia na tego
            > brzdaca, ale nie moglem sie przebic przez salwy smiechu znajomych
            > ... koniec koncow to ona byla gora, bo brzdac okazal sie stary (czyt.
            > nieswiezy) i mialem po nim niestrawnosci (czyt. niezyt) ;))
            >
            >
            > * "dick" to potoczne, pieszczotliwe okreslenie meskiego czlonka

            nie wiem czy koszykarze..wiem, ze graly bialoskore siatkarki z Andrychowa;-)))
            konkurentki "moich" obecnie zupek Winiary Kalisz..wtedy Augusto;-) Mistrzynie
            PL zreszta;-)
          • 30.08.06, 08:50
            Do kumpla do pracy przyjechała delegacja z Hameryki
            Wystawiono "te" soki na stoły podczas jakiejś nasiadówki.
            Amerykanie nie chcieli ich pić, tzn nie chcieli ich otwierać
            żeby potem w całości zabrać do domu i pokazać znajomym.
        • 28.10.02, 21:08
          wiem :) jak sie na prądnik czerwony jedzie :) przy 29 listopada :)) a nazwa
          stąd bo "klinika" stomatologiczna dr Ciapińskiej

          KIKA
          --
          ciało. co więcej masz?
        • 28.01.05, 20:45
          Fart Market byl na mojej ulicy !!
      • Gość: math IP: *.zory.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:38
        to moj kolega Anglik jak zobaczyl w slepie napoj Dick Black [czarny kutas] to
        sie ledwo nie przewrocil - oczywiscie wzial sobie zgrzewke do domu :) -
        podobno teraz te napoje sie nazywaja Bick Black - szkoda
      • Gość: lolyta IP: *.proxy.aol.com 26.10.02, 07:39
        Gość portalu: zuza napisał(a):

        > u mojego znajomego Amerykanina znalazlam na parapecie... butelke po
        > napoju "Fart" (pamiatka(???) po jego niedawnej wizycie w Polsce). Biedak
        wprost
        >
        > nie mogl uwierzyc, ze mamy tekie dziwne nazwy na produktach spozywczych...
        > ("fart"-pierdziec)


        Znam sprawe. Moj amerykanski maz zakupil ten napoj (firmy Hellena bodajze) zeby
        pokazywac rodzinie.
    • 16.05.02, 08:12
      Bylo to jakies 3 lata temu.
      Przed wyjsciem z pracy do domu kolega z jednego pokoju zostawil swojej
      kolezance kartke z rozpisem zlecen jakie miala ona wystawic dla pracownikow na
      nastepny dzien, co tez uczynila.
      A nastepnego dnia owa kolezanka, zeby nie szperac w dokumentach i nie szukac
      jakie ma wystawic zlecenia znowu na nastepny dzien poprosila kolege o taka
      sama rozpiske tymi slowami:
      - Panie Zbyszku, Pan zrobi mi tak dobrze jak wczoraj!

      Ale byl ubaw:)))))


      Pzdr.
      • Gość: bolek100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 00:01
        nasza pani histeryczka opowiadala cytuje:jak moja suczka miala trudne dni stal
        kochas pod oknem szkoda mi go bylo taki biedny i glodny to wyszlam i mu dalam
    • Gość: Grabos IP: *.lomac.net / 10.0.0.* 16.05.02, 12:28
      Autentyk. Nadmorska miejscowosc, smazalnia ryb...na szybie kartka: "Znaleziono
      psa - wiadomosc w smazalni".
    • Gość: Dashey IP: *.gliwice.pl / *.sownet.gliwice.pl 18.05.02, 22:41
      Co mnie ostatnio rozbawilo to: "Salon sukien slubnych "MEDEA"

      Dashey
      • Gość: wojciech IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 10.06.02, 23:20
        Musiałem co prawda zobacyć w encyklopedii kim była 'Medea', ale jak już to
        zrobiłem ;))) Świetne
      • 03.07.02, 22:29
        Gość portalu: Dashey napisał(a):

        > Co mnie ostatnio rozbawilo to: "Salon sukien slubnych "MEDEA"
        >
        > Dashey

        u nas za to szyld"zaklad pogrzebowy Chopin".Ciagle z rodzina zastanawia nas
        dlaczego Chopin?Przeciez Beethoven nie zyje,Schubert nie,nawet Moniuszko.Moze
        dlatego,ze umarl na suchoty.A to dosc poetyczne.Bardziej niz Beethoven(gluchy
        syfilityk) ;)
        • Gość: aborka IP: *.chello.pl 25.08.04, 17:31
          a w Rynie na mazurach zakład pogrzebowy nowe życie
          • Gość: Zabababa IP: 217.153.90.* 13.11.04, 18:20
            A w Radomiu jest zakład pogrzebowy o wdzięcznej nazwie Carpe Diem;)
            • 05.12.04, 07:57
              A nie wiem czy już wspominałam że w Radomiu jest również "Myjnia Łosiów"
              • 06.12.04, 21:28
                Autentyk :) Sklep spożywczy, facet w średnim wieku zwraca sie do ekspedientki:
                F: A macie tutaj może jakieś nasienia?
                E: Słucham??
                F: No nasienia jakieś! Marchewka, rzodkiewka...
                E: Aaaaaa o nasionka panu chodzi :)
          • Gość: wełniak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 20:03
            miałem kiedyś taki kieszonkowy kalędarzyk z reklamą domu pogrzebowego "Smutex" :)
          • Gość: bolek100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 00:07
            w Żurominie kolo kosciola byl zaklad pogrzebowy ostatnia przysluga a na
            szyldzie m.innymi uslugi na raty zastanawialysmy sie z kumpela czy chowaja
            delikwentow po kawalku
            wymyslilysmy jeszcze:pogrzeby zbiorowe wieniec gratis i placzemy na akoed
            a w srodku ogloszenie:potrzebna osoba do mycia zwlok kumpela sie zglosila ale
            pan powiedzial ze za mloda
            to byly piekne lata90
          • Gość: taca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.06, 10:14
            we Wrocławiu na pewnej ulicy gzie króluja zakłady pgrzebowe
            była CUKIERENKA POD TRUMIENKA
            • Gość: Rroar IP: *.tktelekom.pl 30.04.08, 22:38
              Warto jeszcze wspomnieć o "wyprzedażach sezonowych" w zakładach kamieniarskich :)
        • Gość: gosc IP: 80.64.176.* 20.01.09, 22:00
          marsz zalobny chopina?
          • Gość: gosc IP: 80.64.176.* 20.01.09, 22:06
            o, sorry, marsz zalobny mial byc w odpowiedzi na pytanie dlaczego chopin a nie mozart itp., ale wypadlo gdzies daleko.
    • Gość: Gromit IP: .1R2D* / *.mystarhub.com.sg 19.05.02, 07:02
      Klient: czy jest 'her'?
      Sprzedawca: "Hair".. nie ma, juz od dawna
      K: no jak nie ma, jak widze na wystawie!
      Sprzedawca, po chwili poszukiwan, podal zadana plyte: byla to "Cher"

      w drugiej historii bylem sprzedawca sam. do sklepiku wchodzi koles wygladajacy
      jak oderwany granatem od pluga. Drugi koles stoi przy ladzie i oglada kaset.
      Pierwszy podchodzi do lady, widzi co na niej lezy i mowi: o, w koncu jakas
      kaseta dla rolnikow.
      Byl to Pink Floyd, Ummagumma. Na okladce stoi krowa.
      • Gość: Gromit IP: .1R2D* / *.mystarhub.com.sg 19.05.02, 07:26
        > Byl to Pink Floyd, Ummagumma. Na okladce stoi krowa.

        no, fanem PF to ja nigdy nie bylem. Moze to bylo "Atom heart mother"? Ale na
        pewno z krowa.
        • 20.05.02, 14:37
          Kilka lat temu. Siedzimy sobie w smazalni nad morzem z kolezanka czekajac na
          zamowione danie. W pewnym momencie pani obslugujaca przybytek krzyczy: dwie
          fladry , na co my z kolezanka ochoczo biegniemy do lady.
          • Gość: max7760 IP: *.CHCGILGM.covad.net 24.05.02, 16:44
            Bylo to gdzies na poczatku lat 80-tyvh, smazalnia ryb chyba w Darlowie o ile
            pamietam, gosciu - wlasciciel smazalni, przy wydawaniu porcji ryb pytal KAZDEGO
            klienta ZA KAZDYM RAZEM:
            - Chlebek? Widelec?
            Mial oczywiscie na mysli to czy klient chce porcje chleba do ryby i plastikowy
            widelec (bo moze lubi jesc "palcyma").
            Przesiadywalismy z kumplem w tej smazalni bo tam rowniez piwo beczkowe
            podawali, sikacz tragiczny, no ale BYLO piwo. Nabijalismy sie z tego "Chlebek,
            widelec" z kumplem. Zamowilem rybe, podchodze, gosciu: - Chlebek? Widelec?
            Ja: - Nie, dziekuje.
            Gosciu: - Co? Bez chlebka? Bez widelca?
            Pamietam ze kumpel (a bylismy obaj po kilku piwach) zlecial z krzesla ze
            smiechu, ja nie moglem sie powstrzymac i parsknalem, gosciu nie wyczail o co
            chodzi i patrzyl sie na nas jak na idiotow. Do dzisiaj z tego leje.

            Pozdr,

            Max
            • Gość: lolyta IP: *.proxy.aol.com 26.10.02, 07:49
              Wybralimy sie kiedys z ekipa do lokalu "Ermitage". W ramach wstepu trzeba bylo
              wykupic bon konumpcyjny za 15 zl. Potem z karty mozna bylo zamawiac rozne dobra
              i do wys. tych 15 zl. placilo sie kelnerowi bonem. Gorzalka z sokiem
              pomaranczowym kosztowala 7 zlotych. Policzylam, ze za bona mam dwie gorzalki i
              zlotowke reszty. Za zlotowke bylo jedynie maslo. I nagle slysze jak kumpel
              zamawia: "dwie wodki z sokiem i... i... maslo". Kelner z kamienna
              twarza "zanotowal, a ja go pytam: "ty z tym maslem to serio, czy ci zlotowka
              zostala? on, ze mu zostala. Ja na to - "poczekaj, tez wezme dwie wodki, tez
              bede miec zlotowke a za dwa zlote juz sa frytki to zjemy na pol". Jak
              wymyslilam tak zrobilismy. Kolega mowi do kelnera "to w takim razie ja
              rezygnuje z tego masla" a kelner: "acha, a ja myslalem ze panstwo sobie wlasne
              pieczywko przyniesli."
              • Gość: jestem w pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 17:53
                Udusiłam się!!!! Ze śmiechu !!!!!
          • Gość: spiwor IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.05.02, 12:04
            Wike zrobiłaś mi krzywdę, spadłem z krzesła i boli mnie ręka.
        • 20.05.02, 15:51
          > no, fanem PF to ja nigdy nie bylem. Moze to bylo "Atom heart mother"? Ale na
          > pewno z krowa.

          ja bylem i jestem. "Atom Heart Mother" jest z krowa, "Ummagumma" jest z takimi
          obrazkami na scianach. Rolnikowi moglyby sie spodobac "Animals", gdyby znal
          jezyki :)
          • Gość: Jaga IP: 212.36.38.* 20.05.02, 16:37
            Pare lat temu. Autentyk.
            Kolega pracowal w sklepie z sprzetem AGD.
            Ktoregos dnia przychodzi jakas babcia i pokazujac na mikrofalowke pyta:
            - Po ile te male telewizorki?
            • Gość: kkkkkk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.06, 19:36
              moja babcia na targu zapytala: po ile te garnuszki?
              sprzed. : to sa nocniki prosze pani!
          • Gość: mag IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 15:02
            A co by powiedział rolnik na "Get A Grip" Aerosmith? :-)))
    • Gość: Misia IP: 157.25.200.* 21.05.02, 12:38
      Lat temu kilka moja siostra wraz z koleżanką miały praktyki w sklepie
      ogrodniczym. Pierwszy dzień praktyk, klientka pyta się tej koleżanki "Jest
      Azofoska?" na co dziewczę, uczące się w technikum ogrodniczym, gromko krzyknęło
      w stronę zaplecza: "Panie kierowniku, czy przyszła już pani Azofoska?" Dla
      niewtajemniczonych - azofoska to nawóz mineralny.
      • Gość: Makaron IP: 213.186.75.* 21.05.02, 15:05
        Raczej dowcip.
        Wprowadzenie - czarny salceson na Śląsku był popularnie nazywany "skurwysynem".

        Do sklepu wchodzi górnik i pyta jest skurwysyn?
        Ekspedientka odwracając się w kierunku zaplecza woła : Panie kierowniku - ktoś
        do pana ...
        • Gość: gaspar IP: *.opa-carbo.com.pl 23.05.02, 15:50
          Wprowadzenie-było kiedyś takie pismo literackie Brulion.Podchodzę do kiosku i
          pytam:Czy jest Brulion?-Zeszytów nie mamy-słyszę w odpowiedzi.
          • Gość: max7760 IP: *.CHCGILGM.covad.net 23.05.02, 20:32
            Bylem wtedy w podstawowce, nie pamietam w ktorej klasie, ale gowniarz jeszcze,
            pozne lata 70-te. Zalozylismy sie z kumplem ze on kupi w kioksu tzw. "Erosa"
            czyli prezerwatywe. Podchodzimy do kiosku, kumpel chyba zcykorzyl i do
            kioskary pokazujac opakowanie kondoma:
            - Prosze pania, co to jest?
            - To jest taka guma dziecko
            - Guma?
            - Tak, guma, na palec.
            Ile razy sobie to przypomne to leje ze smiechu.

            Pozdr,

            Max
            • Gość: Hamster IP: 195.117.18.* 24.05.02, 10:57
              Wlasnie mialem napisac podobna historie ale mnie uprzedziles.

              My tez jako gówniarze na poczatku lat 80-tych tzn ja i koledzy i zrobilismy
              taki sam numer najmlodszemu z nas :-)))
              Bylo to tak:

              Wmówilismy mu (ksywa Merin) ze jest taka guma eros i mozna z nej robic fajne
              balony. gosc lyknal kit i poszedl do kiosku kupic.

              Rozmowa:

              Merin
              - Dziendobry, poprosze gume Eros

              pani z usmiechem
              - a na co ci chlopczyku ????

              Merin z powazna mina
              - aaaa potrzebna !!!!

              AAAA my fik ze smiechu, babka w kiosku tez
              • Gość: Hamster IP: 195.117.18.* 24.05.02, 11:02
                I jeszcze jedno.

                W dawniejszych czasach na ulicy czesto stala babka z waga. Jedno zwazenie (masy
                ciala oczywiscie :-)) kosztowalo 50 gr. Jako gówniarze zawsze robilismy jej
                kawaly.

                Pytanie
                - po ile waga???
                - 50 gr.
                - to prosze zapakowac.
                A potem byl krzyk baby i nasza ucieczka :-)))

                I tak przy kazdej okazji gdy sie ja spotkalo na ulicy. Trzeba bylo trzymac
                fason i powazna mine do konca bo po paru takich numerach babka bacznie
                obserwowala malolatów czy aby znowu sobie z niej jaj nie robia :-))))
                • Gość: ZMok IP: *.wan.pol.pl 24.05.02, 13:36
                  Za małolata w kioskach sprzedawało się pisemko "Chłopska Droga". Z kolegami
                  podchodziliśmy do sprzedawczyni:
                  -Jest "Chłopska droga"
                  -Tak.
                  Na to my:
                  - To poproszę dwa kilometry...
                  • Gość: Jaga IP: 212.36.38.* 24.05.02, 14:57
                    Tak, tak, pamietam te numery...
                    Mysmy sie pytali:
                    - Czy jest "Wybrzeze"?
                    - Tak
                    - To poprosze 2 hektary
                    • Gość: k IP: 212.160.204.* 25.05.02, 09:43
                      - Czy jest Zołnierz Polski?
                      - Tak.
                      - To poproszę dwa bataliony.
                      • Gość: dziobo IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.21.* 27.05.02, 09:09
                        Numer z autobusu. Jade kiedyś podmiejskim, zatrzymał się na wiosce, wsiadły
                        dwie starsze babki. A był to okres, w którym MPK przechodziło z kasowników
                        typu "Krakus" z taką wajchą z boku na takie małe niebieskie kasowniki z
                        otwrkami z przodu. Jedna z babeczek chciała skasować bilety, ale nie mogła
                        znaleźć "wajchy" i pyta się łebka z boku, jak się kasuje bilety. A on mówi:
                        -Widzi pani te dziurki? Tam się mówi.
                        A babeczka :
                        -Dwa do Legnicy proszę.
                        A cały autobus :
                        - Buahahahahah
                        • 27.05.02, 10:49
                          Sklep na stacji benzynowej. Do lady podchodzi gość - ręce ubrudzone, widać
                          wkurzony i mówi do ekspedienta "Bezpieczniki poproszę". Na co
                          sprzedający "Lepsze czy takie byle jakie?", odpowiedź "Najlepsze", na co
                          ekspedient bez słowa położył przed klientem paczkę ...... prezerwatyw. Na co
                          gość z brudnymi rękami mało nie padł i mówi "Panie, nie kondony tylko zwykłe
                          bezpieczniki, bo nie mam długich (świateł)"
                          Autobus PKS relacji Krosno - Jasło (Podkarpacie). Do kierowcy podchodzi z
                          wyglądu bardzo małorolny i pyta "Panie, w Zimnej Wodzie (jedna z miejscowości
                          na trasie, w pobliżu Jasła) staje", na co kierowca ze śmiertelną powagą "To
                          chyba kaczorowi".
                          • 27.05.02, 11:48
                            Jeszcze raz ja.
                            Zatłoczony autobus. Mocno "podcięty" gość trzyma się kurczowo uchwytu. Do
                            autobusu wchodzi ekipa kanarów, a między nimi kobieta. Pech chce, że to ona ma
                            skontrokoować naszego bohatera. Niezbyt grzecznym tonem do faceta "bilet !!",
                            na to on "trzymam się", ona "bilet !!", tzryma się" dobiegło w odpowiedzi. Po
                            seriach takich rządań i odpowiedzi wkurzona kobieta mówi "to niech się pan
                            puści", a gostek na to "a pani by się za 2 zł puściła" (2 zł- cena biletu)

                            Pozdrawiam
                            • 28.05.02, 10:04
                              zwykły spożywczy: poproszę orange jujce
                              elegancka drogeria:
                              ja: czy dostanę wodę Anais-Anais (z francuska Anee- Anee)
                              Ekspedientka: chodzi pani o anais anais?

                              wykład z tzw. wojska, temat - bitwa pod Falais
                              wykładowca: więc pod Falajzą zginęło.....
                              • Gość: ZMok IP: *.wan.pol.pl 28.05.02, 11:43
                                Pewnego popołudnia jechałem tramwajem którego motorniczy dość szybko posuwał, a
                                co zaty idzie nieźle w środku rzucało. Na jednym z przystanków gwałtowanie
                                zachamował, dziewczyna , która za słabo trzymała się poręczy niesiona siłą
                                bezwładności usiadła chłopakowi na kolanach. Dziewczę zarumieniło się i rzekło:
                                -Przepraszam ale tak szybko STANĄ ....
                                ...dalej wiadomo - wesoły tramwaj.
                              • Gość: Jaga IP: 212.36.38.* 28.05.02, 11:44
                                piasia napisał(a):

                                > ja: czy dostanę wodę Anais-Anais (z francuska Anee- Anee)
                                > Ekspedientka: chodzi pani o anais anais?

                                Musze Cie wyprowadzic z bledu, 'anaïs' sie wymawia wlasnie 'anais' bo tam jest
                                akcent nad 'ï' (sa to wplywy celtyckie na jezyk francuski)
                                (inny blad: w polskiej telewizji 'pantène' wymawiaja 'pantin' pro vi
                                zamiast 'panten' pro vi)

                                Sorry za upierdliwosc, ale sie nudze i nie mam co robic...
                                • Gość: diabel IP: 195.116.223.* 29.05.02, 08:05
                                  wywieszka nad lodówka pt mrożonki
                                  bla bla bla
                                  i teraz najciekawsze

                                  "PICCA z pieczarkami"

                                  jak to zobaczyłem myslałem ze sie posikam ze smiechu
                                  • 30.09.03, 14:41
                                    pitza.

                                    To chyba ktos pod mocnym wplywem niemczyzny byl.
                                  • Gość: Par_Agon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 18:46
                                    PICCA z pieczarkami"
                                    >
                                    > jak to zobaczyłem myslałem ze sie posikam ze smiechu

                                    * Piczarki marnowane *
                                    • Gość: Timur IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 20.12.05, 00:35
                                      A mój wujek zaprosił ciocię do pipcerii na pipcę.
                                      • Gość: Everizon IP: 213.199.207.* 23.12.05, 23:15
                                        Inne ze spożywczego :)

                                        Zona mi opowiedziała historię jej koleżanki pracującej w sklepie:

                                        Stara kobieta pyta: Po czemu są te jajka?
                                        Ekspedientka: Nie wiem czemu. :)

                                        Pozdr
                                • Gość: piasia IP: *.radio / *.gazeta.pl 29.05.02, 09:29
                                  Gość portalu: Jaga napisał(a):
                                  > Musze Cie wyprowadzic z bledu, 'anaïs' sie wymawia wlasnie 'anais' bo tam
                                  > jest
                                  > akcent nad 'ï' (sa to wplywy celtyckie na jezyk francuski)
                                  > (inny blad: w polskiej telewizji 'pantène' wymawiaja 'pantin' pro vi
                                  > zamiast 'panten' pro vi)

                                  No toś mnie zaskoczyła, bo w innej perfumerii, gdzie były wyłącznie francuskie,
                                  bardzo drogie perfumy, zresztą w zestawach - woda, dezodorant, perfumy, czsem i
                                  maseczka albo jakiś krem - obowiązywała wymowa "anee", podobnie w paru innych
                                  drogeriach. Zresztą nawet mój kumpel, człowiek który spędził we Francji pół
                                  życia, też mówił "anee".
                                  A ta panienka, która mnie pouczyła że "anais" to była klasyczna długonoga
                                  hostessa - w tym sklepie ekspedientki były wybierane wyłącznie pod kątem wyglądu,
                                  rekrutację prowadził osobiście właściciel. Nie była więc dla mnie żadnym
                                  autorytetem. Możliwe, że przypadkiem z nieuctwa powiedziała poprawnie ;)

                                  A w innej drogerii usłyszałam, że "perfumów nie prowadzimy"....
                                  • 07.06.02, 11:59
                                    Widziałam reklamę tych perfum czy może wody toaletowej w którejś z zachodnich
                                    TV - z całą pewnością lektorka mówiła "anaiz, anaiz" z akcentem na "i"; to "i"
                                    było wydłużone, tak jakby rozciągała usta od ucha do ucha.
                                  • 09.06.02, 18:29
                                    Może ten co siedział tylew czasu we Francji obracał się w niefrancuskojęzycznym
                                    towarzystwie,bo to naprawdę się czyta "ANAIS", a nigdy w życiu nie ANEE, to
                                    jakiś koszmar. A w drogeriach, nawet najlepszych, nie pracuja lingwiści tylko
                                    ekspedientki. Nie zawsze pamiętają to, co powinny.
                                    • Gość: Jaga IP: 212.36.38.* 10.06.02, 17:52
                                      teraz napisał(a):

                                      > Może ten co siedział tylew czasu we Francji obracał się w niefrancuskojęzycznym
                                      >
                                      > towarzystwie,bo to naprawdę się czyta "ANAIS", a nigdy w życiu nie ANEE, to
                                      > jakiś koszmar. A w drogeriach, nawet najlepszych, nie pracuja lingwiści tylko
                                      > ekspedientki. Nie zawsze pamiętają to, co powinny.

                                      A po co ty mi tlumaczysz to co ja wiem i co sama napisalam wczesniej? To chyba
                                      mialo byc do Piasi

                                • 17.03.03, 23:41
                                  Ale z tym pantin to celowo. Mówili kiedyś w TV. Podobno chciano uniknąć
                                  skojarzeń typu: „pan ten",„ten pan", „tamten pan" etc. Swoją drogą to był głupi
                                  pomysł, w końcu mamy na rynku produkty o gorszych nazwach np. OSRAM. A ludzie i
                                  tak kupują.
                                  • Gość: Lagy Earl Grey IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.05, 13:07
                                    kupowałam z kuzynką chipsy Flipsy (są takie chrupki i normalne chipsy)
                                    M- my
                                    P- pani ze sklepu
                                    M- Dzieńdobry, poprosimy te chipsy Flipsy, ale nie chrupki, tylko te drugie
                                    P (przynosi obie paczki) A które?
                                    My pokazujemy, które.
                                    P-A jaki smak?
                                    M- A jakie są?
                                    P- No... są czipsiki o smaku papryczki i zielonej cebuleczki...
                                    Zaraz po wyjściu wybuchnęłyśmy śmiechem i ryłyśmy sie z tego przez 4 miesiące.
                                  • Gość: bolek100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 00:23
                                    a moja babcia mowila jak leciala reklama tego szamponu:znowu to pinto pinto
                                  • 29.03.05, 20:07
                                    Pierwiastki, z ktorych robi sie zarnik w zarowce.
                                    --
                                    Stultorum plena sunt omnia
                                • Gość: x IP: *.idea.pl 15.09.03, 14:24
                                  A w tv wloskiej mowia KOLGATE. Co kraj to obyczaj ;-)

                                  • Gość: oth33 IP: *.hsi.kabelbw.de 12.01.10, 15:49
                                    w Niemczech też, aż mnie to trochę drażni, niby tacy światowi Niemcy
                                    a tu KOLGATE
                                • 15.10.05, 11:03
                                  Ten "Pantin" to wymyślili nasi rodzimi spece od reklamy, bo stwierdzili że
                                  "Panten" bedzie się w Polsce źle kojażyć - pan ten, pan tamten...
                              • Gość: zoya IP: 213.77.11.* 03.07.02, 20:58
                                piasia napisał(a):

                                > zwykły spożywczy: poproszę orange jujce
                                > elegancka drogeria:
                                > ja: czy dostanę wodę Anais-Anais (z francuska Anee- Anee)
                                > Ekspedientka: chodzi pani o anais anais?


                                > Tak się składa, że ekspedientka powiedziała dobrze, Anais-Anais (z dwiema
                                kropkami nad i) mówi się "anais-anais" nie anee-anee.


                                > wykład z tzw. wojska, temat - bitwa pod Falais
                                > wykładowca: więc pod Falajzą zginęło.....

                              • Gość: GOHA IP: *.otosf.com.pl 25.07.02, 13:01
                                piasia napisał(a):

                                > zwykły spożywczy: poproszę orange jujce
                                > elegancka drogeria:
                                > ja: czy dostanę wodę Anais-Anais (z francuska Anee- Anee)
                                > Ekspedientka: chodzi pani o anais anais?
                                >
                                > wykład z tzw. wojska, temat - bitwa pod Falais
                                > wykładowca: więc pod Falajzą zginęło.....

                                A JA WCALE NIE JESTEM PEWNA CZY TAM NAD I NIE MA DWÓCH KROPEK, WTEDY CZYTAŁOBY
                                SIE ANAIS
                                POZDR

                              • Gość: staryzgred IP: *.stacje.agora.pl 25.07.02, 21:26
                                piasia napisał(a):

                                > zwykły spożywczy: poproszę orange jujce
                                > elegancka drogeria:
                                > ja: czy dostanę wodę Anais-Anais (z francuska Anee- Anee)
                                > Ekspedientka: chodzi pani o anais anais?
                                >
                                > wykład z tzw. wojska, temat - bitwa pod Falais
                                > wykładowca: więc pod Falajzą zginęło.....

                                Oj piasia, piasia, ale z jezykiem francuskim to chyba jestes na bakier. Mnie w szkole uczono, ze anais
                                ma nad i takie dwie kropeczki, a wiec czyta sie je anai-anai. (tak samo jak kukurydza - mai(s) )
                                No, ale może z uplywem lat zmienila sie pisowania....

                                staryzgred

                                • 01.02.05, 19:19
                                  ja kiedys w zamierzchlych czasach, po uprzedniej konsultacji z kolega co liznal
                                  byl troche francusczyzny polazlam do drogerii i kazalam sobie "anai anai" z
                                  akcentem na "i". Ale sie afera zrobila!! Zostalam pouczona, ze sie wymawia
                                  inaczej (niestety, juz nie pamietam jak) a w lekcji uczestniczyl caly sklep,
                                  kazdy mial inne zdanie.
                                  --
                                  ostroznie stapaj po trawie o wiosnie...
                                  moze ta trawa z ust przeslicznych rosnie..?
                                  • 18.08.06, 16:34
                                    to koncowe s zdaje sie, ze tez sie wymawia, bo slyszalam tak w jednej piosence,
                                    kukurydze mais czyta sie z s na koncu (sprawdzilam dla pewnosci w Petit
                                    Robercie)
                              • Gość: naat IP: 157.25.122.* 06.11.02, 23:35
                                piasia napisał(a):

                                > zwykły spożywczy: poproszę orange jujce
                                > elegancka drogeria:
                                > ja: czy dostanę wodę Anais-Anais (z francuska Anee- Anee)
                                > Ekspedientka: chodzi pani o anais anais?
                                >
                                I tu sie mylisz bo akurat nazwe te wymawia sie anais anais, nad litera i
                                znajdują się bowiem dwie kropki co oznacza ze litere "i" sie wymawia.
                                Pozdrawiam
                                • Gość: Hiszpan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.03, 16:02
                                  wchodzi do monopolowego 2 młodych i do ekspedientki:
                                  - 2 granaty i cytrynkę
                                  ekspedientka bez słowa podaje 2 jabole i cytrynę
                                  chłopaki kroja cytrynę na pół, otwieraja wino, piją z gwinta po czym poprawiaja
                                  smak sokiem wyciskanym wprost z cytryny...

                                  PZDR!
                              • Gość: Bogda IP: *.sejm.gov.pl / 10.30.2.* 21.08.03, 16:30
                                piasia napisał(a):

                                > zwykły spożywczy: poproszę orange jujce
                                > elegancka drogeria:
                                > ja: czy dostanę wodę Anais-Anais (z francuska Anee- Anee)
                                > Ekspedientka: chodzi pani o anais anais?

                                I tu ekspedientka górą, bo z francuskiego czyta się właśnie anais anais, bo nad
                                i są takie dwie kropki.
                              • 14.02.04, 13:44
                                piasia napisał(a):

                                > zwykły spożywczy: poproszę orange jujce
                                > elegancka drogeria:
                                > ja: czy dostanę wodę Anais-Anais (z francuska Anee- Anee)
                                > Ekspedientka: chodzi pani o anais anais?
                                >
                                > wykład z tzw. wojska, temat - bitwa pod Falais
                                > wykładowca: więc pod Falajzą zginęło.....

                                Anez-ane;-) trudniej przerobic;-)
                              • 12.07.04, 12:12
                                Anais Anais - jak zwrocisz uwage na pisownie nazwy tej wody to zauwazysz, ze
                                nad "i" sa dwie kropki, a nie jedna, wiec Pani Ekspedientka miala racje:
                                Cacharel produkuje wode Anais Anais, a nie Anez-Anee (bo tak sie powinno z
                                francuska wymawiac jezeli juz w ogole)...
                              • 11.08.04, 11:27
                                a ja myślałam, że anais-anais sie tak czyta, jak pisze. Przeciez nad i jest
                                akcent, dwie kropeczki...
                              • Gość: chtmechant IP: 81.219.117.* 16.12.04, 18:28
                                ale w tej nazwie chyba sa 2 kropki nad kazdym i- wtedy czyta sie anais
                              • 18.08.06, 16:28
                                to sie czyta rzeczywiscie AnaIS z akcentem na ostatnia sylabe. to jest imie, a
                                czyta sie is, a nie ę, bo nad i sa kropeczki, wtedy a oraz i czyta sie
                                oddzielnie, a nie lacznie jako ę. pozdro!!! z tej samej serii jest mais z
                                kropeczkami czytane mais (kukurydza) w odroznieniu od mais bez kropeczek nad i
                                (znaczenie:ale)
                                • 18.08.06, 16:35
                                  i czytane "me"
                                  • Gość: jasso IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.06, 15:59
                                    zaraz będę rzygais tym anais!
                                    • Gość: retro IP: *.26.184.martel.pl 03.11.07, 19:06
                                      robią tu niezłą reklamę tym perfumom, błeee
                            • Gość: Gżdacz IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / 172.30.23.* 08.06.02, 18:55
                              W polibudzie w Legnicy swego czasu opowiadali, pokazując na kolegę z dalekiego
                              kraju jako na sprawcę, taką historię:
                              Kolega ten (czarnoskóry, nieźle mówiący po polsku) jechał autobusem z drugim
                              studentem. Obaj zajęli miejsca siedzące w autobusie, w którym w pewnej chwili
                              zabrakło wolnych miejsc. Obok naszych bohaterów stanęła starsza pani i zaczęła
                              coś tam pod nosem mamrotać. Mamrotała tak coraz głośniej do czasu, aż adresaci
                              wreszcie usłyszeli:
                              - W naszym kraju starszym ludziom sie ustępuje.
                              Na co ten ciemnoskóry kolega:
                              - A w naszym kraju starszych ludzi sie zjada.

                              NTNR
                              Gżdacz
                            • 14.02.04, 00:19
                              Skoro juz o komunikacji miejskiej. Tramwaj w Katowicach.
                              W tramwaju siedzi babcia. Widzi ze jej kolezanka w podobnie zaawansowanym wieku
                              truchcikiem przebiega przez tory tuz przed nadjezdzajacym innym tramwajem.
                              Kolezanka wchodzi do tramwaju, a ona: - To niebezpiecznie tak przez tory
                              biegac! - Kochana, w naszym wieku to seks jest niebezpieczny!
                            • 31.08.04, 22:41
                              Elegancki ale mocno nabzdryngolony starszy pan w autobusie po ostrym hamowaniu
                              pojazdu "poleciał" na jakąś panią.
                              Oburzona pani: - Pan jest pijany jak świnia!!
                              Pan spokojnie: - Ale ja do jutra wytrzeźwieje a pani to już zawsze będzie taka
                              brzydka.
                            • 07.01.05, 11:08
                              autobus świeradów jakuszyce ( chyba) tak z 10 lat temu. wsiadamy z koleżanką,
                              ona pierwsza:
                              - do Jakuszyc studencki.
                              - Kierowca: 3,50 ( nie pamietam ceny, przykładowa)
                              a ona zdziwiona: ( bo w zeszlym tyg zapłaciła mniej):
                              - a co tak drogo?
                              a kierowca:
                              - bo zimno dzisiaj
                              • Gość: paranoid_eyes IP: *.nycmny.east.verizon.net 07.08.09, 05:51
                                Zdarzyło mi się kiedyś raz jeden jechać busem do małej miejscowości
                                pod Krakowem. Jako, że była to pojedyncza sytuacja, nie znałam cen
                                biletów i grzecznie spytałam kierowcę. Oburzył się strasznie, że nie
                                wiem.
                                Jak strasznie, dowiedziałam się kilka kilometrów dalej, kiedy to
                                kierowca, najwyraźniej przekonany, że już wysiadłam (siedziałam zaraz
                                za jego plecami, więc mnie nie widział), , zaczął się żalić jednemu
                                ze stałych podróżników:
                                "A była tu dziś taka jedna młoda. Panie! My się komputeryzujemy!
                                Wszechświat zdobywamy! A ta mnie pyta, ile bilet kosztuje!"


                          • 26.11.02, 10:28
                            A tymczasem w Beskidzie Makowskim rzeczywiście są:
                            - Zimna Dziura
                            - Burdelowa Góra
                            - Hujasowa Rola
                        • Gość: kozborn IP: *.torun.mm.pl 26.08.04, 02:06
                          kawał jest taki: umawiasz się z kumplem, żeby kupił zapiekankę jak mu puścisz
                          dzwonek, w tym momencie ty wsiadasz do autobusu na niedalekim przystanku i
                          mówisz do kasownika: poproszę jedną zapiekankę. Na następnym kumpel wchodzi do
                          autobus z zapiekanką i gotowe. A ludzie ze szczękami na butach!
                      • Gość: max IP: *.waw.cdp.pl 07.06.02, 12:57
                        w gdansku z kolei byla gazeta "Wieczor Wybrzeza"
                        Standardowy kawal:

                        -Czy jest "Wieczor"?
                        -Nie ma
                        -To dlaczego pani pali swialo?
                      • Gość: M IP: *.pl 09.06.02, 15:20
                        W kiosku:
                        -Czy są "Fundamenty"?
                        -Nie ma.
                        -To na czym ta buda stoi?
                      • Gość: bmw IP: *.salwator.net 30.07.02, 23:21
                        czy jest Razem?
                        to poproszę osobno...
                      • 08.04.04, 11:04
                        Jest karuzela?
                        Jest
                        To poproszę dwa razy dookoła kisku;)
                    • 09.07.02, 23:45
                      Mój brat jak weszły do Mc Donalda Mac Bekony:
                      -dzień dobry. poproszę makbeton
                      • 13.08.02, 23:00
                        saperka napisała:

                        > Mój brat jak weszły do Mc Donalda Mac Bekony:
                        > -dzień dobry. poproszę makbeton

                        ja znam inny numer z mc donalda. bylam z wdoma kolegami tam. poszli kupowac
                        wiesmaki. siedze sobie przy stoliku i pochlili jeden wraca pokladajc sie ze
                        smiechu i mowi:
                        - wiesz co ten debil powiedzial? poprosze dwa wiesniaki.
                        • 23.12.04, 15:24
                          podchodzi dwóch facetów do lady:
                          oni: - 2 WieśMc
                          sprzedawca: to widzę, ale co Panom podać?
                          :))))))))))))))))))

                          --
                          Michał z mamusią i nie tylko:)
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=14207259
                • Gość: lolyta IP: *.proxy.aol.com 26.10.02, 07:55
                  A my z obcym akcentem chodzilismy do sklepow (np. spozywczych) i pytalismy czy
                  jest pantofel, a jak nam mowiono ze nie prowadza pantofli, odpowiadalismy:"Nie,
                  nie pantofel Pan Tofel! Mister Tofel!"
              • 06.07.05, 13:24
                Przychodzi mały chłopczyk do kiosku.
                chłopczyk: Poproszę pięć prezerwatyw
                Kioskarka(z uśmiechem): Pewnie do nadmuchiwania?
                chłopczyk(poważnym tonem): Nie, do stosunku.
              • 15.12.05, 23:49
                Kiedy byłam w piątej klasie, moi koledzy też pałali namiętną chęcia kupienia
                prezerwatyw, konkretnie w celu prowadzenia eksperymentów hydrostatycznych
                podczas przerwy. ;) W którymś momencie chyba założyli się, że koledze pani w
                kiosku nie sprzeda. Faktycznie nie chciała. Jeździły wówczas autobusy z napisem
                w ramach kampanii społecznej: "Prezerwatywa zmniejsza ryzyko". Traf chciał, że
                akurat taki autobus przejeżdżał koło kiosku. Na co kolega: O, widzi pani, co
                tam pisze?!
                W końcu prezerwatywy jakoś udało się zdobyć i skończyło się to zachlapaniem
                podłogi... ;)
            • Gość: bolek100 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 00:16
              swietne
              a na moje pytanie do czego jest podpaska babcia powiedziala mi ze to przyklada
              sie na glowe jak boli i tylko nie chciala mi potem jej dac na ten bol pare
              dobrych lat w to wierzylam:)
      • Gość: Fred IP: *.wodgik.katowice.pl 10.07.03, 11:49
        Gość portalu: Misia napisał(a):

        > Lat temu kilka moja siostra wraz z koleżanką miały praktyki w sklepie
        > ogrodniczym. Pierwszy dzień praktyk, klientka pyta się tej koleżanki "Jest
        > Azofoska?" na co dziewczę, uczące się w technikum ogrodniczym, gromko
        krzyknęło
        >
        > w stronę zaplecza: "Panie kierowniku, czy przyszła już pani Azofoska?" Dla
        > niewtajemniczonych - azofoska to nawóz mineralny.

        Myśmy kiedyś (mając po 15 lat) dla jaj zadzwonili z kumplem do sklepu
        chemicznego, odebrała córka właścicielki, i kumpel pyta:

        - Dzień dobry, macie państwo proszek atomowy? -

        I słyszy w słuchawce:

        - Mamo, mamo! Mamy proszek atomowy? -
    • 07.06.02, 14:51
      Autentyk, byłem naocznym świadkiem. W sklepie lodowka z lodami, m.in "Gucio".
      Wchodzi egzaltowana panienka i mówi do sprzedawcy: -Poproszę loda "GUCZIO".

      Polynomial-C

      • Gość: Hiszpan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.03, 08:17
        wchodzi 2 dresów do Mc Donalda i zamawiają:
        - 2 wieśmaki!
        chłopak z obsługi:
        - to widze, ale co zjecie?

        PZDR!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.