Dodaj do ulubionych

typowe PRL'owskie "gadzety"

10.09.04, 20:45
Pamietacie rzeczy, ktore mozna bylo kupic w czasach PRLu? Mi przychodzi do
glowy:
1. pasta do zebow "Bialy ząbek"
2. pasta do zebow "Nivea"
3. klej "Guma arabska" w szklanej butelce z gumowa nakretka
4. kredki w pudeleczku ze slodkim misiem na zoltym tle (chcialabym znowu
takie miec)
Nic wiecej nie przychodzi mi do glowy, ale fajnie tak powspominac, pamietacie
cos jeszcze?
Edytor zaawansowany
  • Gość: Mitch Bochannon IP: *.strong / 213.186.71.* 10.09.04, 20:48
    > Pamietacie rzeczy, ktore mozna bylo kupic w czasach PRLu? Mi przychodzi do
    > glowy:
    > 1. pasta do zebow "Bialy ząbek"
    > 2. pasta do zebow "Nivea"
    > 3. klej "Guma arabska" w szklanej butelce z gumowa nakretka
    > 4. kredki w pudeleczku ze slodkim misiem na zoltym tle (chcialabym znowu

    5. Maryla Rodowicz
    6. Wioltetta Villas
    7. Jerzy Polomski
    ;)
  • Gość: kra IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.04, 17:44
    Irena Jarocka, Alibabki, juniorki, lizaki kogutki, napoj mandarynka, etykieta
    zastepcza, oranzada w proszku, guma do grania, stylonowe fartuszki szkolne,
    Bolek i Lolek, Zwirek i Muchomorek, kolonie letnie, tapczanopolka,
    gazeta "Swiat Mlodych", Adam Slodowy - Zrob to sam, Pora na Telesfora,
    Zwierzyniec, Jacek i Agatka, Mis z okienka. Och, mozna bez konca.
  • Gość: zibi IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.09.04, 13:44
    Ja chcę RELAXY!
  • 15.09.04, 07:16
    Gość portalu: Mitch Bochannon napisał(a):

    > > Pamietacie rzeczy, ktore mozna bylo kupic w czasach PRLu? Mi przychodzi d
    > o
    > > glowy:
    > > 1. pasta do zebow "Bialy ząbek"
    > > 2. pasta do zebow "Nivea"
    > > 3. klej "Guma arabska" w szklanej butelce z gumowa nakretka
    > > 4. kredki w pudeleczku ze slodkim misiem na zoltym tle (chcialabym znowu
    >
    > 5. Maryla Rodowicz
    > 6. Wioltetta Villas
    > 7. Jerzy Polomski
    > ;)
    Nie wymieniono tu najważniwjszego rarytasu w PRL-u PAPIER TOALETOWY ! a poza
    tym kartki na cukier, na mięso, na słodycze, na gorzałe, na paliwo no i
    najlepsze: przedwpłaty na maluszka z przypuszczalnym terminem odbioru 10 lat !
    przedwpłaty na ruski telewizor "Rubin" -( czekałem na odbiór 14 miesięcy )
    Ach to były piękne dni ! :-)
  • 15.09.04, 13:19
    A woda z sokiem z ulicznego saturatora? Segment Kowalskich i meble z Wyszkowa?
    Wczasy FWP z nieodłącznym KO? Papier toaletowy , ale tylko za makulature?
  • Gość: toffi@netvisao.pt IP: *.netvisao.pt 17.09.04, 03:23
    a globuki "zet", teczki w kioskach, Swierszczyk, mydło "For you" i oczywiście
    flagowe "bary mleczne".
  • Gość: Plaga IP: .55.46.* / *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 18:01
    Dorzucę kilka drobiazgów od siebie.
    Zapomniane kulinaria: krem sułtański, bryzol, wyrób czekoladopodbny
    Baba (chłop) z cielęciną
    Bułgarska gitara dżipson (pisane cyrylicą)
    Gra w kapsle i akcesoria do niej (w zależności od trasy kaple z wstawiną
    wkładką papierową z narysowaną flagą, zalewane stearyną lub ołowiem do
    wyczynowej gry na deskach wokół piaskownicy)
    Zagraniczne torby plastykowe z kolorowymi nadrukami używane do szpanowania
    Listy z adresami firm, które bezpłatnie przysyłały katalogi i czasem naklejki
    Kolejkowe listy społeczne
    Trzepaki (jeszcze są na starych osiedlach - na nowych chyba już nikt ich nie
    stawia)
    Portrety Cyrankiewicza i Gomółki w szkolnych klasach



  • Gość: Paweł IP: *.imid.med.pl 17.09.04, 13:36
    A budka z piwem ? zapomnieliście ?!!! Teraz jest PUB.
  • Gość: Jerzy IP: *.one.pl / *.za.digi.pl 17.09.04, 08:43
    Przeglądnąłem Wasze wypociny> Moim zdaniem największym gadżetem PRL-u
    było "Piwo Grodziskie" BEZALKOHOLOWE w kraju w którym za czysta z czerwoną
    kartka mozna było wszystko załatwić, która była prawie prawnym środkiem
    płatniczym. W kraju w którym bito wszelkie rekordy ilości wypitego alkoholu w
    przeliczeniu na litry czystego spiritusu na głowę mieszkańca tego kraju ( coś
    koło 11 litrów) z oseskami włącznie
    Czy może ktoś pamięta jak była zamykana CCK (czysta czerwona kapslowana)
    Pierwsza wersja papierowy korek lakowana druga wersja kapsel aluminiowy.
    Te wszystkie wymieniane przez Was przedmioty to była rzeczywistość brutalna.
  • Gość: zenon IP: *.home.cgocable.net 17.09.04, 23:55
    Piwo "Grodziskie" mialo 2% alkoholu i bylo bardzo cenione za granica.W kraju
    nie przypadalo one do gustu bo slabo "wchodzilo" ze wzgledu na specyficzny
    smak.Niemiecki odpowiednikiem tego piwa sa piwa typu "Waisse bier".
  • 10.09.04, 21:42
    1.) Landrynki w puszce
    2.) Oranzada w foliowej torebce ze slomka
    3.) Cieple lody tzn. wafel z czyms co mialo symulowac lody
    4.) Guma do zucia w ksztalcie papierosa (bardzo to lubilem. A teraz nie pale :-D )
    5.) Woda gruźliczanka przed Smykiem
    6.) Mleko w butelkach z kapslem (pelnotluste z zoltym, chude ze srebrnym,
    smietana z niebieskim albo zielonym - tak mi sie wydaje)
    Te kredki z misiem byly super. Slicznie sie nimi rysowalo. I pieknie pachnialy.
    --
    "A oto człowiek który potrafi usypiać cegły..."

    mgregor: mgregor(at)go2(dot)pl
  • 10.09.04, 21:47
    Stuuudio Gama!!!
  • Gość: ania IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.04, 17:46
    Byly jeszcze kredki rozkladane, "dwupietrowe". Ktos pamieta? Tez pieknie
    pachnialy. No i piorniki chinskie na magnes oraz chinskie gumki pachnace
    (rozowe, zieloniutkie).
  • Gość: tempus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 00:34
    m.gregor napisał:

    > 1.) Landrynki w puszce

    Pamiętam!

    > 2.) Oranzada w foliowej torebce ze slomka

    Pamiętam!

    > 3.) Cieple lody tzn. wafel z czyms co mialo symulowac lody

    nie kojarzę :(

    > 4.) Guma do zucia w ksztalcie papierosa (bardzo to lubilem. A teraz nie
    pale :-

    Pamiętam.

    > D )
    > 5.) Woda gruźliczanka przed Smykiem
    > 6.) Mleko w butelkach z kapslem (pelnotluste z zoltym, chude ze srebrnym,
    > smietana z niebieskim albo zielonym - tak mi sie wydaje)

    Pamiętam.

    > Te kredki z misiem byly super. Slicznie sie nimi rysowalo. I pieknie
    pachnialy.

    Nie pamiętam :(
  • Gość: odrakontra IP: *.pc.tek.pl 11.09.04, 00:35
    buty zimowe - relaksy....
  • 11.09.04, 10:18
    I 'adidasy" Sofix :-D
    --
    "A oto człowiek który potrafi usypiać cegły..."

    mgregor: mgregor(at)go2(dot)pl
  • Gość: dariushb IP: *.master.pl / *.master.pl 14.09.04, 22:03
    Dzięki stary! Totalna nostalgia ale o to czasem chodzi. Wspaniała sprawa.
    Jeszczio raz spasiba!
  • Gość: Bylo nie ma IP: *.client.comcast.net 18.09.04, 16:59
    Tarcze szkolne.
    Trampki.
    Rower Eska (czy napewno "Eska"?)
    Motocykle SHL, WFM.
    Pszczolka Maja.
    Buty Pionierki.
    KOLEJKI!!!!!
    Komitety kolejkowe.
    Meble ze Swarzedza....
    Bereciki z "antenka".
    Samochody Warszawa...
    SYRENKA...
    no i MALUSZEK.
    Ot, co pierwsze wpadlo do glowy...
    o, jeszcze KLUCZ DO WINDY,
    znak "Uwaga Samochod".
    "Obowiazuje Stroj wieczorowy".
  • 23.09.04, 15:21
    Jeszcze w póznych latach '80 pojawiły się buty sportowe "Bumet"
    Też niezła jazda, najczęsciej białe z kolorowymi, piżdżąco różowymi albo
    zielonymi czy pomarańczowymi akcentami.
    Full wypas.

    m.gregor napisał:

    > I 'adidasy" Sofix :-D


    --
    Popatrz! Wyciągam swoją dłoń
    Oto mój pojednania gest.
    ______________________
    Pendragon
  • Gość: Cela IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 12:27
    a na lato CZESZKI
  • Gość: Joanna IP: *.chello.pl 17.09.04, 12:52
    bylam niedawno w Czechach i oni ciagle te buciki sprzedaja! Nazywaja sie
    "jarmilky" (jakos tak...) i kosztuja grosze. Niestety nie maja juz tych
    slicznych malutkich choragiewek;-). Zaluje, ze ich sobie nie kupilam...
  • Gość: father IP: 213.77.27.* 17.09.04, 12:56
    strona z gadzetami z prl polecam www.aiw.cad.pl tam jest wszystko o co
    chcielibyscie wiedziec ale boicie sie zapytac
  • Gość: Sylwester IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.04, 17:45
    syfon + naboje z gazem, badź woda sodowa w szklanych butelkach!
  • 11.09.04, 11:21
    zeszyty zwykle były w niebieskiej okładce bez obrazków, albo te grubsze w
    takiej żółtawej (fajne były, ileś lat później latałam po sklepach rozpaczliwie
    szukając zeszytów bez myszki miki i innych pokemonów, tych zwykłych już nie
    było) no i papier w kwiatki i inne wzorki do okładania szkolnych książek i
    zeszytów.

    Niedawno znalazłam stronę na której było mnóstwo przedmiotów z PRL'u ale widzę
    że znikła :-(
    ( www.polskaludowa.com/ )

    --
    Caltha
  • Gość: aga IP: *.e / 213.25.195.* 13.09.04, 11:36
    A w przedszkolu u mojego dziecka zobaczyłam, że pani ma notatki w zeszycie w
    szarej okładce z obrazkiem przedstawiającym jakieś kamieniczki.Az zapytałam,
    skąd ten relikt (na oko sprzed co najmniej 15 lat).Pani powiedziała, że mają
    stare zapasy papiernicze. Może chcesz adres tego przedszkola?
  • 16.09.04, 02:05
    NIE ZNIKŁA!!! DZIAŁA!!! :)
    --
    ███████████

    ███████████
  • 17.09.04, 17:22
    faktycznie. ale jak pisalam to nie było
    --
    Caltha
  • Gość: toffi@netvisao.pt IP: *.netvisao.pt 17.09.04, 03:16
    miały niebieską okładkę (16 kartkowe) i tabliczkę mnożenia na odwrocie9.
  • 11.09.04, 14:06
    przypomniala mi sie guma do zycia w listkach, na opakowaniu miala po obu
    stronach pomaranczowe koleczka, smak chyba owocowy
    guma DONALD, najlepsza guma na swiecie, szkoda ze juz jej nie ma
    czekolada w opakowaniu w czarno biala kratke, tez niezapomniane wrazenia :)
  • 11.09.04, 14:54
    A dropsy pudrowe w ksztalcie kolek z dziurka? Opakowane byly w papierek :-) Jak
    wracalem z mama ze sklepu to zawsze mi takie kupowala...ale zanim doszlismy do
    domu (jakies 300 m) to juz wszystkie zjadalem :-D
    --
    "A oto człowiek który potrafi usypiać cegły..."

    mgregor: mgregor(at)go2(dot)pl
  • 12.09.04, 12:56
    a ja pamietam jak lody "z maszyny" (wloskie) kosztowaly na dzisiejsze 20gr...
    to bylo gdzies na poczatku lat 90...heh:)
  • 12.09.04, 13:06
    Ja tez pamietam. Byly z prawdziwej smietany a nie jakiegos badziewia jak
    teraz...Geste, tluste...Mmmm...Rozmarzylem sie ;-) A! I rurki z kremem! Swiezo
    pieczone rurki...Kruche...i prawdziwy krem bez żelatyny...Ehhh...<rozmarzony>
    --
    "A oto człowiek który potrafi usypiać cegły..."

    mgregor: mgregor(at)go2(dot)pl
  • 12.09.04, 17:20
    Banki na mleko
  • Gość: Bylo nie ma IP: *.client.comcast.net 18.09.04, 17:03
    A PRAWDZIWE paczki???? mmmmmmmmm
  • Gość: ania IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.04, 17:50
    A ja pamietam czekolade w granatowym opakowaniu z pomaranczowa pomarancza.
    Zeszyty z kamieniczkami - Strzegom.
  • Gość: krzyncio IP: *.mec.kolobrzeg.pl 16.09.04, 13:21
    no tak byla okropna w smaku i jeszcze batony Jaś i Małgosia. Nie cierpiałem
    ich ...
  • Gość: aga IP: *.e / 213.25.195.* 13.09.04, 11:46
    1)czekolada "Amatorska" w niebieskim papierku
    2)fartuszki szkolne i tarcze (nie pozwoliłabym teraz dziecku nosić czegoś tak
    nieprzepuszczającego powietrza)
    3)buty juniorki
    4)mój mąż zachował papierek po batoniku z napisem:"Bogna.Wyrób z masy
    tłustej".Jest to coś jeszcze pośledniejszego niż wyrób czekoladopodobny.










  • Gość: STM IP: *.ub.Uni-Osnabrueck.DE 14.09.04, 15:04
    Byl jeszcze napoj Polo-Cocta i dzinys firmy ELPO
  • Gość: Paula (33) IP: 213.25.91.* 14.09.04, 15:43
    1. Książeczka SKO (Szkolna Kasa Oszczędności) i związane z nią hasło: Dziś
    oszczędzasz w SKO jutro w PKO - nawet miałam nagrodę za wzorowe oszczędzanie :-)
    2. Gumka do ścierania chińska pachnąca (sama chemia: rozpuszczała plastik!)
    3. Syfon
    4. Oranżada w proszku - najlepiej smakowała jedzona prosto z ręki :-)
    5. Saturatory z wodą lub lemoniadą na ulicach
    6. Dżinsy "Artus"
    7. Mleko - rozwożone przez mleczarza; gdy nad ranem, szczególne zimą, słychać
    było brzęczenie butelek mleka, rozwożonego przez mleczarza, był to znak, że
    niedługo trzeba będzie wstawać do szkoły ;-)
    8. Kredki świecowe chińskie "Panda" - również sama chemia; moja babcia użyła
    takiej raz czy dwa do zabicia (nie mechanicznego!) karalucha :-)
    9. Radiomagnetofon Unitra
    10. Kasety ze Stilonu Gorzów
    11. Tekturowe bilety na kolej podmiejską - wrzucało się do takiego specjalnego
    automatu monetę, automat wydawał z siebie dźwięk "Buuuu" i wylatywał bilet :-)
    12. W Gdańsku na rogu Grunwaldzkiej i Jaśkowej Doliny był neon z
    napisem "Gdańsk miastam kwiatów", gdzie w słowie "kwiatów" co i rusz
    przepalała się jakaś literka i wychodziły takie dziwolągi: "Gdańsk miastem k-i-
    tów" albo "Gdańsk miastem k--atów" albo też "Gdańsk miastem k-----w". Ten
    ostatni rozszyfrujcie sami...
  • Gość: susana IP: *.profiant.sk 16.09.04, 20:42
    Taki neon we Wrzeszczu??? Nie pamiętam! Kiedy to było??? Bar tip-top z bogatymi
    turasami owszem...
  • Gość: Paula IP: 213.25.91.* 17.09.04, 08:34
    Teraz w tym budynku jest, o ile pamiętam, m.in. bank PKO BP. A neon, o którym
    mówimy był, jak wspomniałam, na rogu Jaśkówki i Grunwaldzkiej, na samej górze
    budynku, gdzie niegdyś mieściła się Moda Polska (znak rozpoznawczy tej firmy:
    jaskółka). Neon ten był zaje...ście kolorowy, chyba wszystkie kolory tęczy w
    nim występowały. Eeeech, dobre to były czasy...
  • Gość: mrówka IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 19.09.04, 00:47
    Nie pamietasz , bo za mlody jestes. Ten neon zgasl w latach osiedziesiatych .
    Chyba dotrwal do wykopyrtniecia sie komuny.
    Pamietam tez :
    Batony " Krymskie " - staly po piątalu
    Blok - taka chałwa na niby , kawałkami herbatników w środku
    " Wiewiórka " , czyli duża i miekka sezamka , o wielkosci tabliczki czekolady
    " sporty " na sztuki i w puełkach po 10 sztuk
    węgiel i koks rozwożony ze składów opałowych przez furmanów
    dworce kolejowe , z bitwami staczanymi , zeby sie dostac do pociagu
    kolonie - byly super - tam przezylem pierwszy pocałunek ( pod koszem do
    koszykowki )
    obozy PO - co to juz nie napisze
    we Wrzeszczu - szlak piwny - piwiarnie: " JUrek " , " Siostry " , Rybki ",
    Biblioteka " , no i " Lendzion " ( gdy Cie z domu wygna żona idz na piwo do
    L. ) - ten przetrwal b. dlugo prawie do konca komuny
    piwo od 13 .
    wodka " Bałtycka " i taka jedna , ktora zabijala , alezapomnialem nazwy
    owry " junior"
    skladaki
    " Mikrusa "
    Piekne czasy !!!!!
  • 15.09.04, 08:51
    Oranżada w proszku, w której się moczyło palec i oblizywało, pycha
    Oranżada z takim zamknieciem, którego nigdy nie mogłam otworzyć (jak dziś
    grolsh)
    lizaki kogutki
    cukierki groszki w zółtym okragłym pudełku wysypywane przez dziurkę
    woda z sokiem lub bez z saturatora
    gałka loda wkładana między dwa płaskie wafelki (nie pamiętam :()
    pisaliśmy o tym na Forum Olsztyn klub forumowicza temat guma do żucia


  • Gość: Artur IP: *.ss.shawcable.net 15.09.04, 22:54
    Wyroby czekoladopodobne? Ah, rozmarzylem sie.
  • Gość: aguu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 00:51
    orenżada w woreczku!!!!the best
  • Gość: DrWoodoo IP: *.aei.ca 14.09.04, 16:14
    1. "Jaagooodyyy!! Maaaliiinyyy" - niedziela 6 rano.
    2. Kartki na mieso, wodke, buty, cukier,....
    3. 2 sznurki z rolkami papieru toaletowego przewieszone przez szyje. 3 duze
    przezroczyste, plastikowe torby z wata - trzymane w zebach (zona, matka,
    kolezanki z pracy do podzialu). Dyplomatka ledwo domknieta w lewej rece. Plik
    papierow pod lewa pacha. W prawej rece bilet i proba przepchania sie do
    dziurkacza.
    W miedzyczasie odpowiedzi na pytanie: "Gdzie rzucili??"
    Pzdr.
  • Gość: toffi@netvisao.pt IP: 217.129.51.* 17.09.04, 02:32
    Nie tylko "jagody,jagody, jagoo, ale także "ziemia do kwiatów". Doskonale
    pamiętam. Prawie zawsze bardzo wcześnie i prawie zawsze w niedzielę. Na
    furmance, prawdziwej i do tego jak ktoś z sąsiadów chciał to było pytanie
    o "suchy chleb dla konia". Odlot.
  • Gość: wookie IP: 81.15.227.* 14.09.04, 16:31
    -szampon i mydlo Zielone Jabluszko, pamietam jak mama sie cieszyla gdy je
    kupila,
    -krem do golenia - Wars - to z kolei dla taty,
    -produkty z 22 lipca d. E.Wedel,
    -lody Calipso - z nowu sie pojawiaja,
    -Inka,
  • Gość: kryske IP: *.telia.com 16.09.04, 20:31
    perfumy Byc moze, lody u Wlocha w sopocie, non-stop w Sopocie, Czerwone gitary
    tam graly a mnie nikt nie chcial porosic do tanca :((
  • 14.09.04, 18:32
    Armatka na korek
    coś w rodzaju drewnianej pompki której wylot zatykało się dołączonym do
    zestawu korkiem. Energicznym ruchem wsuwało się tłoczek do armatki co
    powodowało wystrzelenie korka połączone z hukiem. Starsi koledzy uzyskiwali
    podobny efekt podczas otwierania wina. Dostępna na odpustach i pod
    kościołami.

    Automatyczny ołówek
    przedmiot pochodzący z Czechosłowacji. Po wykręceniu mechanizmu z obudowy,
    otrzymywało się niezbędną w szkole ?splówkę?. Zaopatrzony był w sprytną
    temperówkę ukryta w przycisku ołówka. Najbardziej popularny kolor obudowy to
    brudno-żółty.

    Bajki (kino domowe)
    to kupowane w rolkach przeźrocza z bajkami, do wyświetlania za pomocą
    specjalnego rzutnika, zwanego często "projektorem". Bajki sprzedawane były w
    kioskach "RUCH-u" w małych plastykowych pudełeczkach. Na wieczku przyklejona
    etykietka z tytułem bajki. Do wyświetlania bajek służył ciężki, ebonitowy
    rzutnik, który po rozgrzaniu żarówki zaczynał wydzielać charakterystyczny
    swąd. Zbyt długie studiowanie jednego obrazka groziło wypaleniem w nim
    dziury.

    Bierki
    gra zręcznościowa wymagająca saperskiej precyzji i wewnętrznej dyscypliny.
    Po rozsypanie na stole plastikowych patyczków w różnych kształtach i
    kolorach, należało je po kolei zbierać, aż do "skuchy". "Skucha" następowała
    gdy w czasie podnoszenia bierki, któryś z patyczków poruszył się. Wygrywał
    ten kto zbierał najwięcej punktów. Bierki składały się z harpunów, bosaków,
    wioseł, zwykłych bierek i były odpowiednio punktowane.

    Bosmanka (sznurek zakończony kulką)
    wyplatało się ją ze sznurka do bielizny na bazie kulki z łożyska, piłeczki
    kauczukowej lub innego regularnego przedmiotu. Bosmanka nie miała
    konkretnego praktycznego zastosowania, była raczej czymś w rodzaju talizmanu
    czy fetyszu. Niektórzy potrafili jednak za jej pomocą, wyszarpnąć krzesło z
    pod siedzącego czy ułamać zeschłą gałąź z drzewa. Przypuszczalnie na
    popularność bosmanki miał wpływ Jorguś Pyzdra.

    Chińska gumka
    gumka o narkotycznym zapachu. Nie było sposobu by oderwać się od wąchania.
    Na większości gumek , prędzej czy później, pojawiały się ślady zębów,
    pozostawione przez złamanych cudownym zapachem, właścicieli.

    Chiński długopis
    każdy go miał. Był ciemno bordowy, ze złotą skuwką, miał lekko wygięty
    wkład, pisał cienko na fioletowo i częsty przerywał. Nie rozlewał się jak
    inne długopisy.

    Chiński piórnik
    w latach 70-tych piórnik chiński to była podstawa szczególnie wśród
    dziewcząt. Plastikowe pudełeczka ze słodkim rysuneczkiem na miękkim
    (podszytym gąbką) wieczku. Piórnik zamykało się za pomocą magnesu (bardzo
    ważne bo magnesy wyjmowane z piórników miało bardzo wiele interesujących
    zastosowań). Niebagatelną sprawą był również fakt, że w piórniku znajdowało
    się lusterko. Oprócz chińskiej gumki pachnącej w piórniku należało mieć
    również chiński ołówek z gumką na końcu. W latach 80-tych pojawiły się
    polskie super tandetne podróbki chińskich piórników, gumek i ołówków.

    Chińskie nalepki
    omamiły większość dziewczyn pod koniec lat 70-tych. Prawdziwy szał (każdy z
    nas ich 500 miał). Były to takie wypukłe nalepki z gąbką w środku. Czasem
    miały wypukłe oczka, które się ruszały.

    Długopis z widoczkiem
    górna część długopisu wykonana była z przeźroczystej rurki zalanej jakim
    płynem. Wewnątrz rurki działy się przedziwne rzeczy. A to nurkował kaczor
    Donald, padał srebrny śnieg lub przepływał jakiś statek. Czasami spotykało
    się egzemplarze dla dorosłych. Odpowiednio manipulując długopisem, można
    było pozbawić odzienia tkwiącą w szklanej rurce piękność. Z czasem płyn w
    długopisie mętniał, a zatopione w nim figurki ulegały powolnemu rozkładowi.

    Flamastry
    przynoszone do szkoły jak relikwie, w często metrowych opakowaniach po 60
    szt., pozyskiwane od rodziny powracającej z zagranicy (flamastry były w
    takich wypadkach podstawowym prezentem), prawie nigdy nie używane (z obawy
    przed wypisaniem), dokonywały żywota, wysychając w opakowaniu.

    Gitara z żyletką
    rodzaj temperówki do ostrzenia ołówków. Nie wielu znałem co by potrafili
    naostrzyć tym ołówek. Za to stylistyka na 5. Ciekawe co by się działo gdyby
    dziś wprowadzić do szkól takie gadżety?

    Góralski piórnik
    często spotykany drewniany pojemnik na przybory szkolne, z wypalanymi
    góralskimi motywami. Właściciel takiego piórnika, nierzadko używał
    ?długopisu ciupagi?.

    Haclówa
    rodzaj broni zaczepnej, wykonywany w dwu wersjach:
    Wersja ciężka ? rączka wygięta (w kształcie kamertonu) z grubego drutu,
    najlepiej izolowanego, guma modelarska(kauczukowa) o przekroju kwadratowym.
    Pociski z wygiętych szpilek lub drutu. Wersja lekka ? wysnuwało się
    pojedynczą gumkę z gumy do majtek i mocowało ją bezpośrednie do palców (
    kciuk i wskazujący). Hacel wykonywało się ze zrolowanego papieru. Można było
    w ten sposób rozsyłać po klasie korespondencję lub w czasie klasówki błagać
    o pomoc ?kujona?. W ostateczności zawsze w kieszeni znalazła się jaka
    wygięta szpilka.

    Jajka na wodę
    podstawowa oręż na lany poniedziałek, do czasu pojawienia się ?Ludwika?.

    Jo-jo na gumce
    dość durna zabawka odpustowa, wykonana z trocin obleczonych w kolorowy
    celofan. Najbardziej pociągające było sprawdzenie czy w trocinach nie ma
    ukrytej jakiejś tajemnicy.

    Kalejdoskop
    prześliczna zabawka, rozwijająca zmysł estetyczny i wyobraźnię. Była to
    rurka z twardego kartonu, jakby rodzaj lunety. Wewnątrz wyłożona lusterkami,
    na końcu znajdowała się wydzielona cześć, wypełniona kawałkami kolorowych
    szkiełek, koralików, kawałków plastiku. Obracanie kalejdoskopem powodowało
    przemieszczanie szkiełek, a ich obraz, odbity w kilku lusterkach tworzył
    symetryczne wzorki cudownej urody. Działanie hipnotyczne i uzależniające.
    Notowano nawet kilku godzinne seanse bez przerw. Po uzyskaniu szczególnie
    efektownego wzorku, należało zmusić rodziców by delikatnie, nie naruszając
    struktury, podziwiali nasze dzieło. Rodzic miał obowiązek wykazać
    oszołomienie wielkim plastycznym talentem dziecka. Oszołomienie powinno
    potęgować się wraz z nowymi kompozycjami podsuwanymi do oceny, aż do
    osiągnięcia stanu histerii.
  • Gość: Greg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 22:56
    Co do automatycznych ołówków ( teraz już z Czech ), to można je kupić we
    Wrocławiu - ul. Kościuszki, sklep "Skala".
  • Gość: kotuś IP: *.e / 213.25.195.* 15.09.04, 16:58
    Mam wrażenie, że czasem myli się PRL z dzieciństwem. Wiele z tych rzeczy
    istnieje nadal i ma się dobrze, jak drewniane długopisy, armatka na korek,
    bierki, jajka na wodę.
  • Gość: toffi@netvisao.pt IP: *.netvisao.pt 17.09.04, 02:43
    A ja mam wrażenie, że większość mówi o ostatnich latach PRL. Typowe "gadżety"
    ostatnich lat praktycznie nie mają nic wspólnego z autentycznymi gadżetami PRLu.
  • Gość: m IP: *.debica.net / *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 17:04
    u nas ta haclowka byla nazywana skoblowka, a pociski skoblami :)
  • Gość: anna IP: *.z81-101-207.customer.algx.net 17.09.04, 18:56
    Chinski dlugopis! Boze! Ja dalej pisze tym dlugopisem - to jest najlepszy
    dlugopis na swiece!
    Cieniutko pisze, i faktycznie wcale sie nie rozlewa jak inne.
    Zawsze kupuje pare na zapas!
  • 14.09.04, 18:33
    Kalkomanie
    ozdobne obrazki naklejane za pomocą wody np. na meblościanki, glazurę,
    lustra, samochody itp. w celu upiększania wystroju wnętrz. Bardzo delikatne,
    często się rwały przy naklejaniu. Przywożone głównie z NRD, gdzie
    sprzedawane były na przykład z wizerunkami polskich aktorów.

    Kapiszony
    małe papierowe konfetti lub tamy podobne do serpentyny, z wklejonym
    maciupkim ładunkiem hukowym. Kapiszony były amunicją do specjalnych
    blaszanych pistoletów. Miały nie najlepszą opinie z racji na mizerny huk, i
    spory odsetek niewypałów. Stosowane również do strzelania ze śrub. W
    nakrętkę spajającą dwie śruby wkładało się kilka kapiszonów lekko dokręcało
    i mocno rzucało się o chodnik.

    Kawałek cegły
    przedmiot po prostu niezbędny do zabaw na podwórku. Służył zarówno do
    rysowania torów ?Wyścigu pokoju?, ?klas?, ?chłopków? jak i do
    przygotowywania podwórkowej zupy. Do bardziej monumentalnych prac stosowało
    się kawałki pustaków, do precyzyjnych ? twardą czerwoną cegłę.

    Kolejka PIKO
    dla wielu, to wystarczający pretekst na postaranie się o syna, który był
    najlepszym alibi dla zakupu tego cacka. Kolejka pochodziła z NRD, u nas
    najczęściej sprzedawana w ?Składnicach Harcerskich?. Zasilacze do kolejek
    były dodatkowo wykorzystywane do zasilania lampek choinkowych (dawały
    możliwość regulacji natężenia światła).

    Korki
    amunicja do korkowców. Sprzedawane w kwadratowych pudełeczkach wyściełanych
    trocinami. Podwórko znalazło dla korków wiele ciekawych zastosowań, z
    których najbardziej ryzykowne polegało na obraniu korka z papierowej masy.
    Wydłubany środek rzucony pod nogi przechodnia, wybuchał i dawał olbrzymią
    satysfakcję z dobrze wykonanej roboty. Podkładanie korka pod nogi od krzesła
    czy rozbijanie obcasem, też dawało sporo frajdy.

    Korkowiec
    blaszany pistolet do strzelania z korków. Przydawał się rzadko i w
    odróżnieniu od korków nie był zbyt popularny.

    Kostka Rubika
    wielkie szaleństwo początku lat 80-tych. Wymyślona przez węgierskiego
    wynalazcę Rubika. Układana w dzień i w nocy doprowadzała wielu do obłędu.
    Sześcian, zbudowany z mniejszych sześcianików w 6 kolorach, należało obracać
    w trzech płaszczyznach tak aby uporządkować kolory jednolicie dla każdej
    ścianki. Odbywały się w tej specjalności najróżniejsze zawody, gdzie
    mistrzowie osiągali czas kilkunastu sekund.

    Krępina
    podstawowy surowiec do wyrobu szkolnych materiałów propagandowych na
    wszelkie akademie i uroczystości. Główny budulec karnawałowego stroju.
    Latarenka latarka własnej roboty, wykonana z płaskiej baterii i żaróweczki
    przyczepionej do baterii gumką recepturką. Przedmiot całkowicie
    bezużyteczny, wytwarzany dla satysfakcji lub z potrzeby posiadania.

    Lusterko z Marusią
    małe kieszonkowe lusterko, upiększone na odwrocie różnymi fajowskimi
    postaciami: Marusią, Szarikiem, Jankiem Kosem czy Winnetou. Czasem do
    lusterka można było dokupić etui z plastikowej ceraty. Jak większość
    najfajniejszych gadżetów, do kupienia pod kościołem.

    Małe żołnierzyki
    zestawy plastikowych żołnierzyków produkcji RFN. Sprzedawane w pudełkach po
    kilkadziesiąt sztuk. Z trzech podstawowych zestawów najbardziej popularny to
    "Africa Corps "

    Małpka na gumce
    odpowiednik dzisiejszego yo-yo. Na cienkiej gumce wisiała futrzana małpka,
    którą kierowcy chętnie wieszali na przedniej szybie. Zamiast małpki można
    było nabyć trocinową kulkę na gumce. Zabawa była głupia ale nie było wyboru.

    Mała drukarenka
    rewolucyjny wynalazek do pisania donosów i anonimów. Używał jej Stanisław
    Anioł z serialu "Alternatywy 4" , do napisania wezwania na przymusowe
    leczenie odwykowe dla Balcerka. Składała się z maleńkich gumowych literek,
    które mozolnie układało się w specjalnym uchwycie. Potem używało się jak
    pieczątki, korzystając z dołączonej poduszki z tuszem.

    Mały chemik
    ponoć można było za jego pomocą jednorazowo wydestylować pół litra
    spirytusu. Dziewczynki miały do wyboru "małego lekarza" i "małego fryzjera".

    Mały modelarz
    kartonowe modele do sklejania, wydawane w formie gazetki. Niezwykle
    popularne i bardzo trudne do kupienia. Jeśli nie miało się odpowiednich
    znajomości w kiosku, zostawał "wolumen" gdzie jednak "modelarze" osiągały
    astronomiczne kwoty. Do klejenia używało się kleju "Hermol" lub "Butapren".
    Pięknie wykonany model można było następnie w efektowny sposób, spalić. W
    tym celu należało go wcześniej naszpikować saletrą, siarką zeskrobaną z
    zapałek, ewentualnie umieścić w wewnątrz kapsel wypełniony benzyną. Dobrze
    wykonana praca dawała ogromną satysfakcję. Z ciekawszych modeli należy
    wspomnieć o "samochodzie Lenina" czy autobusie "Berliet".

    Mózg elektronowy
    zabawka edukacyjna, która miała imitować sztuczną inteligencję. Należało
    prawidłowo skojarzyć obrazek z podpisem przez wetknięcie w otwory,
    metalowych bolców. Prawidłowa odpowiedź była nagradzana zaświeceniem się
    żaróweczki. Było kilka zestawów tematycznych( np. znaki drogowe). Jednak po
    20 min. zabawy , średnio rozgarnięte dziecko doskonale wiedziało które pary
    otworów zamykają obwód i do udzielania prawidłowych odpowiedzi nie potrzebne
    były nawet plansze z rysunkami. Z wymontowanej baterii i żaróweczki, zawsze
    można było jeszcze zrobić "latarenkę" (patrz- latarenka).

    Niutnia
    kawał plastikowej rury, który na skutek wymachiwania wydawał dziwne,
    wkurzające dźwięki.

    Nunczako
    po tym jak w kinach pojawił się absolutny hit "Wejście smoka" , arsenał
    broni podwórkowej wzbogacił się o nunczako. Wykonać trzeba było je
    oczywiście samemu z dwóch kołków (najlepsze były trzonki do młotków), które
    połączone były kawałkiem łańcucha mocowanego do kołków za pomocą zagiętych
    gwoździ. Zgodnie z tajemnymi zasadami Klasztoru Szaolin, sznurek musiał być
    dokładnie dopasowany do rozstawu oczu właściciela. Była to broń absolutnie
    zabroniona (była wyjątkowo niebezpieczna zwłaszcza dla właściciela,
    ujawnienie jej w obecności starszych gwarantowało konfiskatę i szereg innych
    represji) i dlatego każdy trzymał ja w skrytoci za pazuchą i tylko w
    zaufanym podwórkowym towarzystwie wyciągał go i machał bez ładu i składu
    często obijając sobie ręce.
  • Gość: kotuś IP: *.e / 213.25.195.* 15.09.04, 17:04
    o rany rety, ludzie, czy myślicie, że teraz nie ma krepiny, kapiszonów, korków,
    piłeczek na gumce, a zwłaszcza kolejki PIKO ???
  • Gość: Krzysiek IP: *.darnet.rybnik.pl 16.09.04, 22:06
    Tak, ale teraz sobie mozesz isc do sklepu i kupic to od reki. Po chwili sie
    nudzi. A wtedy raz kupione służy przez wiele lat. Sam mialem wiele opisanych
    gadzetow, chociaz jestem rocznik '81.
  • Gość: toffˇi@netvisao.pt IP: *.netvisao.pt 17.09.04, 02:51
    Musi być krepina bo bez nie nie istnieje ewentualna dekoracja sali
    gimnastycznej!
  • Gość: Bylo nie ma IP: *.client.comcast.net 18.09.04, 17:12
    Hasla wycinane z papieru na akademie.
    AKADEMIA.
    Ciekawe, ze nikt nie pisze (moze jeszcze nie dotarlem?) o kiszonej kapuscie.
    Kiedy jako maly "szczun" (zgadnijcie, jakie to miasto) szedlem do "skladu" (nie
    sklepu tylko SKLADU) po rzeczona kapuste, to do domu (ok. 500-600 m) donioslem
    chyba z pol zakupu. MMMMMMMMMM, PYCHA. Dzisiejsza z puszki (poza Polska) ma sie
    tak do tej z dziecinstwa jak telewizor Rubin do Plasma TV.
  • Gość: mrowka IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 19.09.04, 00:58
    moj ojciec , jako czlonek Towarzystwa Przyjazni polsko - Radzieci z Pociagu
    Przyjazni przywiozl kolejke PIKo , z zamiarem sprzedania jej z zyskiem , ale
    tak sie rozochocil, ze bawiac sie ( mnie nie woln bylo bo moglem zepsuc )
    zajezdzil ja na smierc , ze skutkiem finansowym marnym.
  • 14.09.04, 18:33
    Ołówek kopiowy
    ołówek do ślinienia. Namoczony śliną pięknie się rozmazywał i zostawiał na
    języku fajowskie plamki. Odbiór przesyłki pocztowej czy inny ważny dokument,
    można było podpisywać wyłącznie ołówkiem kopiowym.

    Pas szeryfa
    pas z miejscem na naboje i dwiema kaburami, w których można było nosić
    korkowca lub pistolet "precyzja" . Równie chętnie noszony przez szeryfów,
    których wyróżniała specjalna gwiazda z wizerunkiem jednego z bohaterów
    "Bonanzy" jak i przez Indian w charakterystycznych pióropuszach. Pas szeryfa
    miał prawo nosić też Janek z "Czterech pancernych".

    Plastelina
    sprzedawana w kartonowych pudełkach po 6 wałeczków, służyła głównie jako
    amunicja do "splówek". Występowała w charakterystycznych, brudnych kolorach.
    W szkole można było jej używać do wlepiania we włosy dziewczynom.

    Piłeczka kauczukowa
    piłeczka z twardej gumy wielkoci piłeczki pingpongowej. Miała tę właściwość,
    że odbijała się bardzo mocno w zupełnie nie kontrolowany sposób. Rzucało się
    ja z całej siły o podłogę i obserwowało się jakie wyrządzi szkody.

    Piłkarzyki
    wspaniała gra symulująca grę w piłkę nożną. Za pomocą małych plastikowych
    piłkarzyków umocowanych na sprężynkach, rozgrywało się wspaniałe mecze
    polskiej reprezentacji z Brazylią. Piłkę zastępowała mała kulka od łożyska.
    Zielona, blaszana murawa i czerwone, drewniane bandy. całość wielkości
    ok.50cm.x70cm.

    Pistolet na kapiszony
    straszna blaszana tandeta. Szkoda było na to marnować kapiszonów.

    Proca
    proca jaka jest, każdy widzi. Widełki z wierzby, guma modelarska (płaska lub
    kwadrat), czasami podwójnie składana, no i skórka na kamień lub kulkę
    metalową. Najważniejszym parametrem procy, sprawdzanym komisyjnie na
    podwórku, było "czy dobrze nosi".

    Prasowanki
    pomysł na przełamanie mizerii i monotonni na rynku odzieżowym. Za pomocą
    żelazka mogliśmy ze zwykłej podkoszulki uzyskać wspaniałą, awangardową
    koszulę z wizerunkiem Bruce Lee. Dla melomanów prasowanka z Iron Maiden.
    Wielki szpan i elegancja.

    Precyzja
    pistolet blaszany z wytłoczonym napisem "precyzja". Podstawowy oręż dla
    Janka Kosa lub kpt. Klossa. Podczas strzału wdawał bardzo charakterystyczne
    "pyknięcie". Bardzo często przy złej eksploatacji rozpadał się na dwie
    części. Broń masowa z racji obecności w każdym papierniku i sklepie z
    zabawkami. Broń o niskiej wartości szpanerskiej. Występował też pistolet
    "Design" wzorowany na Klossowej "parabelce" .

    Przybijanka
    któż się tym nie bawił? Do pilśniowej płyty, przybijało się gwoździkami,
    różnokolorowe , drewniane figury geometryczne aby utworzyć wzór narysowany
    na dołączonych obrazkach. Bardzo przyjemne!!! Młotek i gwoździe były jak
    najbardziej prawdziwe i dlatego często wykorzystywane przez dorosłych do
    celów gospodarczych.

    Pytka
    wisiorek do kluczy wykonany własnoręcznie z drenów od kroplówek.

    Radyjko z bąkiem
    barbarzyńska zabawa polegająca na złapaniu do pudełka od zapałek, bąka
    (trzmiela) i przykładaniu go do ucha w celu słuchania audycji. Wkład do
    radia mogła czasami zastąpić tłusta mucha ze śmietnika lub chrabąszcz.
    Rozwinięciem tej okrutnej rozrywki było przywiązanie do nogi owada nitki i
    puszczenie go wolno. Pomimo licznych głosów oburzenia, "radyjko" cieszyło
    się durzą popularnością.

    Scyzyk
    obowiązkowe narzędzie do gry w pikuty, państwa, statki, do wykonania procy i
    szpanowania przed kolegami.

    Siateczka po włoszczyźnie
    dwie lub trzy elastyczne siateczki, rolowało się niczym skarpetki i w ten
    sposób powstawała wspaniała piłeczka do różnych gier uprawianych na klatkach
    schodowych w szkole i w blokach.

    Strzykawki jednorazowe
    wykorzystywane jako broń jednostrzałowa na lany poniedziałek, a na co dzień
    po napełnieniu benzyną, jako miotacz ognia.

    Śliskie buty
    w zimę to powód do dumy, i obiekt zazdrości kolegów. Buty można było
    "podrasować" , ścierając pilnikiem bieżnik na podeszwie. Najlepsze były
    podeszwy z tzw. słoniny. Czasem dobre śliskie buty nosiło się na górkę nawet
    gdy były trzy numery za małe.

    Tiki-tyki
    dwie kulki umocowane na sznurkach. Przedziwny wynalazek do obtłukiwania
    własnych dłoni. Zabawa polegała na rytmicznym rozhuśtaniu kulek, tak żeby
    obijały się o siebie (góra-dół) i wydawały głośny klekot. Po wejściu w trans
    można było tak walić aż do osłabnięcia dłoni, co kończyło się bolesnym
    obiciem nadgarstka. Kulki wykonane były z jakiegoś ciężkiego i twardego
    tworzywa. Było takie powiedzonko: "Szczyt techniki? - zrobić z jajek tiki
    -tiki"

    Wentyl rowerowy
    nadawał się do wytwarzania tzw. "parówek". Wentyl napełniło się pod
    ciśnieniem wodą (za pomocą wykonanej z papieru redukcji do wylewki kranu) i
    tak przygotowany rekwizyt wypuszczało się na wolność. Fruwał podobnie jak
    balon z uchodzącym powietrzem, ale dodatkowo sikał wodą. Stosowano również
    cięższy kaliber w oparciu o prezerwatywy krajowej produkcji (innych zresztą
    nie było). Podobno były w stanie pomieścić nawet 25 litrów wody. Jeśli
    uchwyciło się korzystny przyczółek na dachu bloku w okolicach kościoła,
    można było siać panikę i spustoszenie , aż do momentu haniebnego pojmania
    przez dozorcę.

    Zakładka do książki
    robiona na zetpetach, lub w domu - dwa kawałki kliszy fotograficznej, w
    środek włożone suszone kwiaty, kawałki papieru kolorowego lub jakieś
    rysuneczki, kawałki kliszy "zszyte" kolorową muliną przetykaną przez boczną
    perforację kliszy i na końcu zaplecioną w jakiś warkoczyk. Dobry prezent dla
    mam i tatków pod choinkę. Dodam jeszcze, że były też wersje komercyjne
    kliszowych zakładek, sprzedawane jako pamiątki z różnych miast z
    umieszczonymi wewnątrz zdjęciami najważniejszych zabytków i pomników.

    Zeszyt szkolny
    zeszyt 16 - kartkowy, wykonany z makulatury, z okładką w kolorze
    brudno-niebieskim, nadrukowanym miejscem na nazwisko i przedmiot. Cena 1 zł.
    Dla podniesienia estetyki, obkładany w kolorowe gazety, lub plastikowe
    okładki z miejscem na wsuniecie karteczki z danymi właściciela. Dla bardziej
    ambitnych sprzedawano wersje 32 i 60 kartkowe. Do zeszytu dodawano bibułę.
    (do czystych dodawano rygę)

    Żelaźniaki
    zwane tez "resorówkami" to małe modele samochodów wykonane z żeliwnych
    odlewów. Najbardziej cenione żelażniaki pochodziły z Angielskiej firmy
    Matchbox. Ważne było by nagromadzić ich jak najwięcej. Modele które
    najlepiej podskakiwały były wystawiane do walki na torach Matchboxa lub
    naturalnych, wydrążonych w pochyłościach terenu.

    Żołnierzyki z kiosku
    dość spore żołnierzyki na szerokich podstawkach, wykonane z plastiku ręcznie
    malowane. Gromadzone bez żadnej koncepcji tworzyły egzotyczne armie, gdzie
    ułani wraz z kosynierami atakowali Indian, wspieranych przez czołgistów.
    Stały na wystawie każdego kiosku RUCH-u.
  • Gość: Jerzy IP: 195.117.242.* 14.09.04, 22:49
    Ah, a znikopis? Tajemnica znikopisu nurtuje mnie do dzis;) Jak to się działo,
    że tabliczka na której pisało się plastikowym patyczkiem stawała się tabula
    rasa po przesunieciu w ramce? Ekspedientki w sklepach uzywały znikopisu do
    obliczen ( jak zreszta wszystkiego - np. papieru pakowego i banknotów)

    Deseczka z gwoździem na paragony?

    Byłą taka zabawka z NRD - cos jakby lornetka z małą dźwigienka. Przusuwając ja
    można było oglądać kolejne zdjecia jakiejs historyjki. Historyjki były na
    tekturowych kółkach. KOlor czerwony jeśli sie nie mylę.

    Ważny jest z resztą cały nurt "telewizorków" i aparacików fotograficznych w
    których można było oglądać jakieś widoczki, albo pszczólkę Maję.

    Przyrzady do puszczania baniek? Z zkarętka wyposażoną w jakis labiryncik, po
    którym wedrowałą mała metalowa kuleczka.

    Naklejki ze smerfami. Miały jakiś cholernie mocny klej.
  • Gość: mia IP: *.chomiczowka.net.pl 17.09.04, 18:02
    "nurt telewizorków" jest b. ważny :-)))

    niedostępna elektronika była imitowana na różne sposoby...
    a jak ktoś mial w domu dwa telwizory to uchodzil za bogacza;
  • Gość: rd IP: *.nitka.net.pl 15.09.04, 22:46

    deltalima rewalacja opis... nie wiem skad to masz ale jest super pozdro
  • Gość: toffi2netvisao.pt IP: *.netvisao.pt 17.09.04, 03:04
    Dla wyjaśnienia, "pytka" w oryginale był to bardzo precyzyjny splot
    plastikowych "sznurków", a napewno nie tego o czym wspomniełeś. Moda zaczęła
    się w latach 70ych, to był prawdziwy szał no i oczywiście kto zapoczątkuje nowy
    slot. Te plastikowe sznureczki były do kupienia w "pawilonach " na
    Marszałkowskiej w Warszawie np..I sprzedawano je na metry i w różnych kolorach.
    Nie mąć innym, bardzo proszę
  • Gość: re IP: 212.160.188.* 17.09.04, 13:59
    zgadzam się - z przewodów do kroplówek to robili różne takie rybki i stwory do
    wieszania - element dekaracji wnentrz, ale to chyba już później- w czasach
    transformacji ustrojowej
  • Gość: m IP: *.debica.net / *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 17:15
    tak bylo..
  • Gość: starszy pan ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 20:16
    Typowe gadzety zmienialy sie z czasem. Z okresu wczesnej podstawowki (poczatek
    lat 60-tych) przypominam sobie brzydkie, zielone lawki z pochylonymi blatami z
    nieodlacznym kalamarzem. Znajdowala sie w nich brudnozielonoblada ciecz zwana
    szumnie "atramentem". Pisac trzeba bylo obsadka ze stalowka, ktora co chwila
    produkowala kleksa. Stanowilo to straszna tragedie, bo za zeszyt z kleksami
    nieodwolalnie grozila dwoja. Pojawialy sie juz wtedy pierwsze dlugopisy (zwane
    wowczas "piorami kulkowymi"). Mozna je bylo napelniac tuszem w specjalnych
    punktach. Ten tusz tez wyciekal i brudzil papier i palce, ale w mniejszym
    stopniu niz atrament. Oczywiscie w szkole piora kulkowe byly zakazane, gdyz
    jakoby "psuly charakter".
    Z tego samego okresu pamietam niedzielne spacery z ojcem polaczone z wizyta w
    kawiarni i konsumpcja ciastka tortowego (przykrytego gruba warstwa kremu!)
    popijanego oranzada o nazwie "Fruktowit". Czy ktos wie, gdzie mozna jeszcze
    znalezc ciastka tortowe???
    Okres troche pozniejszy (chyba wczesne lata 70-te) to przywozone z zagranicy
    pudelka zapalek z pseudoholograficznymi obrazkami z dziewczynami. Kiedy
    patrzylo sie pod pewnym katem, dziewczyna miala zasloniety biust, natomiast pod
    innym - biust byl calkiem nagi. Ach, jak piekne byly to piersi!!! Kto moglby
    dzisiaj pokazac mi rownie wspanialy biust ??? ;-)
  • Gość: Tyggrysio IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.04, 17:26
    te zielone lawki, to ja mialam jeszcze w podstawowce (tzn. byly blaty z taka dziura na pojemnik z atramentem)
    Ja pamietam takie okragle male cukiereczki w plastikowym czajniku. I jak brat mi wycial kolejke linowa z Misia i dorobilismy do tego slupki i kolejka na nitce jezdzila - ale to juz koncowka PRLu...
  • Gość: Julia IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.04, 21:20
    Gumy w listkach z Bolkiem i Lolkiem.
    Tabliczki ( nie pamiętam nazwy) z masy przypominającej kruche ,,krówki".
    Napój miętowo-jabłkowy ,,Bartuś".
    Czekolady: ,,Ratuszowa", (z gdańskim ratuszem) ,,Wawelska",,,Wyborowa"(żółto -
    brązowe opakowanie).Nadziewane ,,Danusia", ,,Ania"... Tych imion było więcej,
    na każdym papierku podobizna kobiety lub dziewczynki i namalowana kokardka.
    Och , zbierało się kiedyś papierki po czekoladach...
    Lizaki w kształcie raków i dropsy anyżowe (wystane w długiej kolejce na pocz.
    lat 80).
    Chińskie piórniki (znowu kolejka, ewentualnie spod lady)gumki, ostrzynki-
    ślicznew figurki.
    Dżinsy ,,Odra". Czy ktoś pamięta???
    Chusteczki i sukienki chińskie.
    ,,Groszki" owocowe w prezroczystych, okrągłych pudełkach, przekręcało się
    wieczko i wypadały przez dziurkę.
    Perfumy ,,Byc Może", ,,Mona", dezodorant ,,Basia" ( w szklanej butelce)
  • Gość: dorotka IP: *.chello.pl 14.09.04, 21:51
    piórniki jeżyki do użytku domowego - plastikowy jeżyk z monstrualnie
    przerośniętymi plastikowymi igłami pomiędzy które wtykało się ołówki i
    długopisy;

    książczki do kolorowania, które wystarczyło "pomalować" umaczanym w wodzie
    pędzelkiem i szarego obrazka wychodziło kolorowe cudo;

    slajdy - zamiast zdjęć "wywoływało' się slajdy, których pokazy urządzało się
    dla całej rodziny, a dziś nie ma jak ich obejrzeć, bo oczywiście rzutnik sie
    już dawno przpalił;

    gąsior i cała aparatura do pędzenia bimbru; stwarzała duże niebezpieczeństwo
    wybuchu, ale za to pięknie pachniało podczas destylacji;
  • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 15.09.04, 17:39
    > slajdy - zamiast zdjęć "wywoływało' się slajdy, których pokazy urządzało się
    > dla całej rodziny, a dziś nie ma jak ich obejrzeć, bo oczywiście rzutnik sie
    > już dawno przpalił;

    Jak to nie?
    Wspaniałym wynalazkiem była przeglądarka do slajdów. Ładowało się w nią
    obrazek, przykładało wizjer do oka i patrzyło w kierunku okna lub lampy. W
    specjalnej odmianie umożliwiało widzenie trójwymiarowe- trzeba było mieć tylko
    specjalne "podwójne" slajdy.

    Urządzenie przaktycznie nie do zdarcia. Do tej pory u mnie leży. Slajdy zresztą
    też.

    A pamiętasz, że kiedyś zamiast durnych zdjęć czy widokówek można było kupić
    slajdy z wizerunkiem lokalnej atrakcji turystycznej?
  • Gość: kinio IP: *.aster.pl 14.09.04, 22:51
    Pamiętam (lata 60-te), że na stacjach benzynowych, oczywiście CPN, bo innych wtedy nie było, dystrybutorach były przybite na stałe (!) tabliczki z cenami, które się nie zmieniały przez całe lata. Mieliśmy więc benzynę żółtą E-94 w cenie 6,50 złotych, niebieską E-78 w cenie 5,00 złotych i olej napędowy ON w cenie 2,20 złotych. Paliwo do dwusuwów, a takich było sporo (Wartburg, Trabant i Syrena) trzeba było przed wlaniem dokładnie wymieszać z olejem w specjalnej metalowej bańce pokaźnych rozmiarów. Dopiero później pojawił się olej "Mixol", który można było wlewać bezpośrednio, bo łatwo mieszał się z benzyną.
  • Gość: Magda IP: 216.99.99.* 15.09.04, 01:43
    A tornister tekturowy, a w nim pierwszy elementarz Falskiego i zeszysty szaro-
    niebieskie, obkladane w papier z naklejka na srodku. Tego sie nie zapomina...
    Pamietam jak stalowki byly zastapione wiecznymi piorami. Och...jeszcze mozna by
    dodac drewniane piorniki i fartuszki granatowe z badzo gniotliwego materialu z
    obowiazkowym bialym kolnierzykiem. Poziejsze niezapomniane i niezbedne rzeczy
    to nylonowe fartuszki, juniorki, pachnace chinskie gumki i kredki,barwne
    piorniki, alt to wszystko to juz wspolczesnosc......
  • Gość: Zdzichu jestem IP: *.dialup.eol.ca 15.09.04, 01:49
    -globulki "Zet"
    -kondony "Eros" robione chyba z detek rowerowych
    Ach to byly czasy az sie lezka kreci.
  • Gość: boliek IP: 212.160.172.* 15.09.04, 08:43
    origami:
    "strzelawa" - odpowiednio złożony papier, który po energicznym zamachu wydawał
    donośny huk
  • Gość: alesandra IP: 217.153.88.* 15.09.04, 08:52
    1. kawa inka na śniadanie w przedszkolu
    2. buty zimowe relax
    3. oranżada w kapslowanych butelkach (teraz juz takiej nie ma bo wykupili
    mazowszankę...)
    4. ciepłe lody - mniam!
    5. ciastka pączowe
    6.Pankracy
    7. bajki na płytach winylowych
    8. maszynka do oglądania slajdów z bajkami (ołowiany żołnieżyk, calineczka,
    itp :))
    9. cukierki w rożkach :)
    10. a i jeszcze napoje w torebce!
    pamiętacie?
    fajnie było :)
  • 15.09.04, 09:04
    Nr 1 to na bank oranżada w proszku
    2. Gra w kapsle, wklejało się w nie flagi państw, foliowało, cudowało,
    wymieniało między soba na i grało na narysowanej kredą na asfalcie trasie.
    Reguły bły różne, pamiętacie na ząbek? Mimo obrazków z flagą kapsle częto
    nazywano nazwiskami kolarzy: Szozda, szurkowski.
    3. Najprostsza ale jak wciągająca gra w gumę (jak już się dostało gumę to
    pilnowało się jak oka w głowie) : wskokiem i wyskokiem do pasa, po warszawsku,
    jakieś egzaminy - cudo, czy w dobie komputerów, górskich rowerów, rolek, lalek
    Barbi itp. dzieci potrafiłyby jeszcze czerpać przyjemność z kapsli, gumy, czy
    nieśmiertelnej "zośki" ? Niestety chyba nie i omija je cudowna przygoda.
  • 15.09.04, 10:59
    Brakuje mi jeszcze:
    - gry w kapsle, popularnej szczególnie w czasie Wyścigu Pokoju. Z reguły w
    kaplsach wklejane były flagi państw. Kapsle w wersjach zaawansowanych były
    wypełniane plasteliną (przez to ciężkie i efektem były poranione palce)
    - smoczki z wodą w Lany Poniedziałek! Bardzo popularna zabawa. Kupowało sie
    smoczek, robiło w nim dziurkę (nie za dużą), z tej strony gdzie zwykle jest
    butelka, umieszczało sie kapsel od buteleczek z tabletkami. Zamknięcie
    wzmacniane było sznurkiem. Napełniony ciepłą wodą smoczek, to było najlepsze
    narzędzie do moczenia dziewczyn (siebie przy okazji też :-) )
  • Gość: Gierek IP: *.icpnet.pl 15.09.04, 14:45
    najlepszze były kapsle plastikowe, chyba po occie.
  • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 01:05
    a u nas do kapsli wkapywalo sie wosk ze swieczki lub znicza (tuz obok bloku jest cmentarz ;p)i na jeszcze ten roztopiony wosk kladlo sie obrazek z flaga panstwa
  • Gość: j IP: *.fizyka.amu.edu.pl 16.09.04, 11:57
    do kapsli wlewalo sie wosk zeby byly stabilniejsze, to byla super zabawa!
  • Gość: Zdzisia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 00:16
    PANKRACY RULEZ! CUDOWNA RZECZ W SZARZYŹNIE I MONOTONII TELEWIZJI!
  • Gość: ewcia IP: *.sprint.com.pl 15.09.04, 13:37
    szare mydło i proszek cypisek,
    chińskie gadżety (przybory szkolne) to klasyka;
    a najbardziej mi sie marzy kawa arabica, taka w ziarenkach, ktorą mama mieliła
    w specjalnym młynku do kawy (stoi w kuchni po dziś dzień i raczej służy do
    mielenia cukru na cukier-puder)...
    dzisiejsza kawa mielona sprzedawana w paczkach ... niktnie wie co one
    zawiraja, a kawa tylko z nazwy; w PRLu mierzyli zawartość cukru w cukrze, a
    dziś można mierzyc zawartość kawy w paczkach kawy mielonej :)
  • Gość: oszu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:52
    camele, wiarusy, klubowe, DS,
  • Gość: osz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:55
  • Gość: oszu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:56
    jeszcze kruszony, mniam mniam:))
  • Gość: emeryt IP: *.icpnet.pl 15.09.04, 14:39
    Zabawki Matchbox-a, klocki Lego, długopisy Parkera, tv sony, Johnny Walker i
    samochody Toyoty były dostępne tylko w Pewexie. A pod domem stała służbowa
    Wołga. Kasyna były tylko na promach. A była też Baltona. To wszystko miało swój
    SMAK!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.