typowe PRL'owskie "gadzety" Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Pamietacie rzeczy, ktore mozna bylo kupic w czasach PRLu? Mi przychodzi do
    glowy:
    1. pasta do zebow "Bialy ząbek"
    2. pasta do zebow "Nivea"
    3. klej "Guma arabska" w szklanej butelce z gumowa nakretka
    4. kredki w pudeleczku ze slodkim misiem na zoltym tle (chcialabym znowu
    takie miec)
    Nic wiecej nie przychodzi mi do glowy, ale fajnie tak powspominac, pamietacie
    cos jeszcze?
    • Gość: Mitch Bochannon IP: *.strong / 213.186.71.* 10.09.04, 20:48
      > Pamietacie rzeczy, ktore mozna bylo kupic w czasach PRLu? Mi przychodzi do
      > glowy:
      > 1. pasta do zebow "Bialy ząbek"
      > 2. pasta do zebow "Nivea"
      > 3. klej "Guma arabska" w szklanej butelce z gumowa nakretka
      > 4. kredki w pudeleczku ze slodkim misiem na zoltym tle (chcialabym znowu

      5. Maryla Rodowicz
      6. Wioltetta Villas
      7. Jerzy Polomski
      ;)
      • Gość: kra IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.04, 17:44
        Irena Jarocka, Alibabki, juniorki, lizaki kogutki, napoj mandarynka, etykieta
        zastepcza, oranzada w proszku, guma do grania, stylonowe fartuszki szkolne,
        Bolek i Lolek, Zwirek i Muchomorek, kolonie letnie, tapczanopolka,
        gazeta "Swiat Mlodych", Adam Slodowy - Zrob to sam, Pora na Telesfora,
        Zwierzyniec, Jacek i Agatka, Mis z okienka. Och, mozna bez konca.
      • Gość portalu: Mitch Bochannon napisał(a):

        > > Pamietacie rzeczy, ktore mozna bylo kupic w czasach PRLu? Mi przychodzi d
        > o
        > > glowy:
        > > 1. pasta do zebow "Bialy ząbek"
        > > 2. pasta do zebow "Nivea"
        > > 3. klej "Guma arabska" w szklanej butelce z gumowa nakretka
        > > 4. kredki w pudeleczku ze slodkim misiem na zoltym tle (chcialabym znowu
        >
        > 5. Maryla Rodowicz
        > 6. Wioltetta Villas
        > 7. Jerzy Polomski
        > ;)
        Nie wymieniono tu najważniwjszego rarytasu w PRL-u PAPIER TOALETOWY ! a poza
        tym kartki na cukier, na mięso, na słodycze, na gorzałe, na paliwo no i
        najlepsze: przedwpłaty na maluszka z przypuszczalnym terminem odbioru 10 lat !
        przedwpłaty na ruski telewizor "Rubin" -( czekałem na odbiór 14 miesięcy )
        Ach to były piękne dni ! :-)
      • Gość: Plaga IP: .55.46.* / *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 18:01
        Dorzucę kilka drobiazgów od siebie.
        Zapomniane kulinaria: krem sułtański, bryzol, wyrób czekoladopodbny
        Baba (chłop) z cielęciną
        Bułgarska gitara dżipson (pisane cyrylicą)
        Gra w kapsle i akcesoria do niej (w zależności od trasy kaple z wstawiną
        wkładką papierową z narysowaną flagą, zalewane stearyną lub ołowiem do
        wyczynowej gry na deskach wokół piaskownicy)
        Zagraniczne torby plastykowe z kolorowymi nadrukami używane do szpanowania
        Listy z adresami firm, które bezpłatnie przysyłały katalogi i czasem naklejki
        Kolejkowe listy społeczne
        Trzepaki (jeszcze są na starych osiedlach - na nowych chyba już nikt ich nie
        stawia)
        Portrety Cyrankiewicza i Gomółki w szkolnych klasach



      • Gość: Jerzy IP: *.one.pl / *.za.digi.pl 17.09.04, 08:43
        Przeglądnąłem Wasze wypociny> Moim zdaniem największym gadżetem PRL-u
        było "Piwo Grodziskie" BEZALKOHOLOWE w kraju w którym za czysta z czerwoną
        kartka mozna było wszystko załatwić, która była prawie prawnym środkiem
        płatniczym. W kraju w którym bito wszelkie rekordy ilości wypitego alkoholu w
        przeliczeniu na litry czystego spiritusu na głowę mieszkańca tego kraju ( coś
        koło 11 litrów) z oseskami włącznie
        Czy może ktoś pamięta jak była zamykana CCK (czysta czerwona kapslowana)
        Pierwsza wersja papierowy korek lakowana druga wersja kapsel aluminiowy.
        Te wszystkie wymieniane przez Was przedmioty to była rzeczywistość brutalna.
        • Gość: zenon IP: *.home.cgocable.net 17.09.04, 23:55
          Piwo "Grodziskie" mialo 2% alkoholu i bylo bardzo cenione za granica.W kraju
          nie przypadalo one do gustu bo slabo "wchodzilo" ze wzgledu na specyficzny
          smak.Niemiecki odpowiednikiem tego piwa sa piwa typu "Waisse bier".
    • 1.) Landrynki w puszce
      2.) Oranzada w foliowej torebce ze slomka
      3.) Cieple lody tzn. wafel z czyms co mialo symulowac lody
      4.) Guma do zucia w ksztalcie papierosa (bardzo to lubilem. A teraz nie pale :-D )
      5.) Woda gruźliczanka przed Smykiem
      6.) Mleko w butelkach z kapslem (pelnotluste z zoltym, chude ze srebrnym,
      smietana z niebieskim albo zielonym - tak mi sie wydaje)
      Te kredki z misiem byly super. Slicznie sie nimi rysowalo. I pieknie pachnialy.
      --
      "A oto człowiek który potrafi usypiać cegły..."

      mgregor: mgregor(at)go2(dot)pl
      • Stuuudio Gama!!!
      • Gość: ania IP: *.dip.t-dialin.net 14.09.04, 17:46
        Byly jeszcze kredki rozkladane, "dwupietrowe". Ktos pamieta? Tez pieknie
        pachnialy. No i piorniki chinskie na magnes oraz chinskie gumki pachnace
        (rozowe, zieloniutkie).
      • Gość: tempus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 00:34
        m.gregor napisał:

        > 1.) Landrynki w puszce

        Pamiętam!

        > 2.) Oranzada w foliowej torebce ze slomka

        Pamiętam!

        > 3.) Cieple lody tzn. wafel z czyms co mialo symulowac lody

        nie kojarzę :(

        > 4.) Guma do zucia w ksztalcie papierosa (bardzo to lubilem. A teraz nie
        pale :-

        Pamiętam.

        > D )
        > 5.) Woda gruźliczanka przed Smykiem
        > 6.) Mleko w butelkach z kapslem (pelnotluste z zoltym, chude ze srebrnym,
        > smietana z niebieskim albo zielonym - tak mi sie wydaje)

        Pamiętam.

        > Te kredki z misiem byly super. Slicznie sie nimi rysowalo. I pieknie
        pachnialy.

        Nie pamiętam :(
    • Gość: odrakontra IP: *.pc.tek.pl 11.09.04, 00:35
      buty zimowe - relaksy....
    • zeszyty zwykle były w niebieskiej okładce bez obrazków, albo te grubsze w
      takiej żółtawej (fajne były, ileś lat później latałam po sklepach rozpaczliwie
      szukając zeszytów bez myszki miki i innych pokemonów, tych zwykłych już nie
      było) no i papier w kwiatki i inne wzorki do okładania szkolnych książek i
      zeszytów.

      Niedawno znalazłam stronę na której było mnóstwo przedmiotów z PRL'u ale widzę
      że znikła :-(
      ( www.polskaludowa.com/ )

      --
      Caltha
    • przypomniala mi sie guma do zycia w listkach, na opakowaniu miala po obu
      stronach pomaranczowe koleczka, smak chyba owocowy
      guma DONALD, najlepsza guma na swiecie, szkoda ze juz jej nie ma
      czekolada w opakowaniu w czarno biala kratke, tez niezapomniane wrazenia :)
    • Gość: aga IP: *.e / 213.25.195.* 13.09.04, 11:46
      1)czekolada "Amatorska" w niebieskim papierku
      2)fartuszki szkolne i tarcze (nie pozwoliłabym teraz dziecku nosić czegoś tak
      nieprzepuszczającego powietrza)
      3)buty juniorki
      4)mój mąż zachował papierek po batoniku z napisem:"Bogna.Wyrób z masy
      tłustej".Jest to coś jeszcze pośledniejszego niż wyrób czekoladopodobny.










      • Gość: STM IP: *.ub.Uni-Osnabrueck.DE 14.09.04, 15:04
        Byl jeszcze napoj Polo-Cocta i dzinys firmy ELPO
        • Gość: Paula (33) IP: 213.25.91.* 14.09.04, 15:43
          1. Książeczka SKO (Szkolna Kasa Oszczędności) i związane z nią hasło: Dziś
          oszczędzasz w SKO jutro w PKO - nawet miałam nagrodę za wzorowe oszczędzanie :-)
          2. Gumka do ścierania chińska pachnąca (sama chemia: rozpuszczała plastik!)
          3. Syfon
          4. Oranżada w proszku - najlepiej smakowała jedzona prosto z ręki :-)
          5. Saturatory z wodą lub lemoniadą na ulicach
          6. Dżinsy "Artus"
          7. Mleko - rozwożone przez mleczarza; gdy nad ranem, szczególne zimą, słychać
          było brzęczenie butelek mleka, rozwożonego przez mleczarza, był to znak, że
          niedługo trzeba będzie wstawać do szkoły ;-)
          8. Kredki świecowe chińskie "Panda" - również sama chemia; moja babcia użyła
          takiej raz czy dwa do zabicia (nie mechanicznego!) karalucha :-)
          9. Radiomagnetofon Unitra
          10. Kasety ze Stilonu Gorzów
          11. Tekturowe bilety na kolej podmiejską - wrzucało się do takiego specjalnego
          automatu monetę, automat wydawał z siebie dźwięk "Buuuu" i wylatywał bilet :-)
          12. W Gdańsku na rogu Grunwaldzkiej i Jaśkowej Doliny był neon z
          napisem "Gdańsk miastam kwiatów", gdzie w słowie "kwiatów" co i rusz
          przepalała się jakaś literka i wychodziły takie dziwolągi: "Gdańsk miastem k-i-
          tów" albo "Gdańsk miastem k--atów" albo też "Gdańsk miastem k-----w". Ten
          ostatni rozszyfrujcie sami...
          • Gość: susana IP: *.profiant.sk 16.09.04, 20:42
            Taki neon we Wrzeszczu??? Nie pamiętam! Kiedy to było??? Bar tip-top z bogatymi
            turasami owszem...
            • Gość: Paula IP: 213.25.91.* 17.09.04, 08:34
              Teraz w tym budynku jest, o ile pamiętam, m.in. bank PKO BP. A neon, o którym
              mówimy był, jak wspomniałam, na rogu Jaśkówki i Grunwaldzkiej, na samej górze
              budynku, gdzie niegdyś mieściła się Moda Polska (znak rozpoznawczy tej firmy:
              jaskółka). Neon ten był zaje...ście kolorowy, chyba wszystkie kolory tęczy w
              nim występowały. Eeeech, dobre to były czasy...
            • Gość: mrówka IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 19.09.04, 00:47
              Nie pamietasz , bo za mlody jestes. Ten neon zgasl w latach osiedziesiatych .
              Chyba dotrwal do wykopyrtniecia sie komuny.
              Pamietam tez :
              Batony " Krymskie " - staly po piątalu
              Blok - taka chałwa na niby , kawałkami herbatników w środku
              " Wiewiórka " , czyli duża i miekka sezamka , o wielkosci tabliczki czekolady
              " sporty " na sztuki i w puełkach po 10 sztuk
              węgiel i koks rozwożony ze składów opałowych przez furmanów
              dworce kolejowe , z bitwami staczanymi , zeby sie dostac do pociagu
              kolonie - byly super - tam przezylem pierwszy pocałunek ( pod koszem do
              koszykowki )
              obozy PO - co to juz nie napisze
              we Wrzeszczu - szlak piwny - piwiarnie: " JUrek " , " Siostry " , Rybki ",
              Biblioteka " , no i " Lendzion " ( gdy Cie z domu wygna żona idz na piwo do
              L. ) - ten przetrwal b. dlugo prawie do konca komuny
              piwo od 13 .
              wodka " Bałtycka " i taka jedna , ktora zabijala , alezapomnialem nazwy
              owry " junior"
              skladaki
              " Mikrusa "
              Piekne czasy !!!!!
      • Oranżada w proszku, w której się moczyło palec i oblizywało, pycha
        Oranżada z takim zamknieciem, którego nigdy nie mogłam otworzyć (jak dziś
        grolsh)
        lizaki kogutki
        cukierki groszki w zółtym okragłym pudełku wysypywane przez dziurkę
        woda z sokiem lub bez z saturatora
        gałka loda wkładana między dwa płaskie wafelki (nie pamiętam :()
        pisaliśmy o tym na Forum Olsztyn klub forumowicza temat guma do żucia


      • Gość: Artur IP: *.ss.shawcable.net 15.09.04, 22:54
        Wyroby czekoladopodobne? Ah, rozmarzylem sie.
    • Gość: DrWoodoo IP: *.aei.ca 14.09.04, 16:14
      1. "Jaagooodyyy!! Maaaliiinyyy" - niedziela 6 rano.
      2. Kartki na mieso, wodke, buty, cukier,....
      3. 2 sznurki z rolkami papieru toaletowego przewieszone przez szyje. 3 duze
      przezroczyste, plastikowe torby z wata - trzymane w zebach (zona, matka,
      kolezanki z pracy do podzialu). Dyplomatka ledwo domknieta w lewej rece. Plik
      papierow pod lewa pacha. W prawej rece bilet i proba przepchania sie do
      dziurkacza.
      W miedzyczasie odpowiedzi na pytanie: "Gdzie rzucili??"
      Pzdr.
      • Gość: toffi@netvisao.pt IP: 217.129.51.* 17.09.04, 02:32
        Nie tylko "jagody,jagody, jagoo, ale także "ziemia do kwiatów". Doskonale
        pamiętam. Prawie zawsze bardzo wcześnie i prawie zawsze w niedzielę. Na
        furmance, prawdziwej i do tego jak ktoś z sąsiadów chciał to było pytanie
        o "suchy chleb dla konia". Odlot.
    • Gość: wookie IP: 81.15.227.* 14.09.04, 16:31
      -szampon i mydlo Zielone Jabluszko, pamietam jak mama sie cieszyla gdy je
      kupila,
      -krem do golenia - Wars - to z kolei dla taty,
      -produkty z 22 lipca d. E.Wedel,
      -lody Calipso - z nowu sie pojawiaja,
      -Inka,
    • Armatka na korek
      coś w rodzaju drewnianej pompki której wylot zatykało się dołączonym do
      zestawu korkiem. Energicznym ruchem wsuwało się tłoczek do armatki co
      powodowało wystrzelenie korka połączone z hukiem. Starsi koledzy uzyskiwali
      podobny efekt podczas otwierania wina. Dostępna na odpustach i pod
      kościołami.

      Automatyczny ołówek
      przedmiot pochodzący z Czechosłowacji. Po wykręceniu mechanizmu z obudowy,
      otrzymywało się niezbędną w szkole ?splówkę?. Zaopatrzony był w sprytną
      temperówkę ukryta w przycisku ołówka. Najbardziej popularny kolor obudowy to
      brudno-żółty.

      Bajki (kino domowe)
      to kupowane w rolkach przeźrocza z bajkami, do wyświetlania za pomocą
      specjalnego rzutnika, zwanego często "projektorem". Bajki sprzedawane były w
      kioskach "RUCH-u" w małych plastykowych pudełeczkach. Na wieczku przyklejona
      etykietka z tytułem bajki. Do wyświetlania bajek służył ciężki, ebonitowy
      rzutnik, który po rozgrzaniu żarówki zaczynał wydzielać charakterystyczny
      swąd. Zbyt długie studiowanie jednego obrazka groziło wypaleniem w nim
      dziury.

      Bierki
      gra zręcznościowa wymagająca saperskiej precyzji i wewnętrznej dyscypliny.
      Po rozsypanie na stole plastikowych patyczków w różnych kształtach i
      kolorach, należało je po kolei zbierać, aż do "skuchy". "Skucha" następowała
      gdy w czasie podnoszenia bierki, któryś z patyczków poruszył się. Wygrywał
      ten kto zbierał najwięcej punktów. Bierki składały się z harpunów, bosaków,
      wioseł, zwykłych bierek i były odpowiednio punktowane.

      Bosmanka (sznurek zakończony kulką)
      wyplatało się ją ze sznurka do bielizny na bazie kulki z łożyska, piłeczki
      kauczukowej lub innego regularnego przedmiotu. Bosmanka nie miała
      konkretnego praktycznego zastosowania, była raczej czymś w rodzaju talizmanu
      czy fetyszu. Niektórzy potrafili jednak za jej pomocą, wyszarpnąć krzesło z
      pod siedzącego czy ułamać zeschłą gałąź z drzewa. Przypuszczalnie na
      popularność bosmanki miał wpływ Jorguś Pyzdra.

      Chińska gumka
      gumka o narkotycznym zapachu. Nie było sposobu by oderwać się od wąchania.
      Na większości gumek , prędzej czy później, pojawiały się ślady zębów,
      pozostawione przez złamanych cudownym zapachem, właścicieli.

      Chiński długopis
      każdy go miał. Był ciemno bordowy, ze złotą skuwką, miał lekko wygięty
      wkład, pisał cienko na fioletowo i częsty przerywał. Nie rozlewał się jak
      inne długopisy.

      Chiński piórnik
      w latach 70-tych piórnik chiński to była podstawa szczególnie wśród
      dziewcząt. Plastikowe pudełeczka ze słodkim rysuneczkiem na miękkim
      (podszytym gąbką) wieczku. Piórnik zamykało się za pomocą magnesu (bardzo
      ważne bo magnesy wyjmowane z piórników miało bardzo wiele interesujących
      zastosowań). Niebagatelną sprawą był również fakt, że w piórniku znajdowało
      się lusterko. Oprócz chińskiej gumki pachnącej w piórniku należało mieć
      również chiński ołówek z gumką na końcu. W latach 80-tych pojawiły się
      polskie super tandetne podróbki chińskich piórników, gumek i ołówków.

      Chińskie nalepki
      omamiły większość dziewczyn pod koniec lat 70-tych. Prawdziwy szał (każdy z
      nas ich 500 miał). Były to takie wypukłe nalepki z gąbką w środku. Czasem
      miały wypukłe oczka, które się ruszały.

      Długopis z widoczkiem
      górna część długopisu wykonana była z przeźroczystej rurki zalanej jakim
      płynem. Wewnątrz rurki działy się przedziwne rzeczy. A to nurkował kaczor
      Donald, padał srebrny śnieg lub przepływał jakiś statek. Czasami spotykało
      się egzemplarze dla dorosłych. Odpowiednio manipulując długopisem, można
      było pozbawić odzienia tkwiącą w szklanej rurce piękność. Z czasem płyn w
      długopisie mętniał, a zatopione w nim figurki ulegały powolnemu rozkładowi.

      Flamastry
      przynoszone do szkoły jak relikwie, w często metrowych opakowaniach po 60
      szt., pozyskiwane od rodziny powracającej z zagranicy (flamastry były w
      takich wypadkach podstawowym prezentem), prawie nigdy nie używane (z obawy
      przed wypisaniem), dokonywały żywota, wysychając w opakowaniu.

      Gitara z żyletką
      rodzaj temperówki do ostrzenia ołówków. Nie wielu znałem co by potrafili
      naostrzyć tym ołówek. Za to stylistyka na 5. Ciekawe co by się działo gdyby
      dziś wprowadzić do szkól takie gadżety?

      Góralski piórnik
      często spotykany drewniany pojemnik na przybory szkolne, z wypalanymi
      góralskimi motywami. Właściciel takiego piórnika, nierzadko używał
      ?długopisu ciupagi?.

      Haclówa
      rodzaj broni zaczepnej, wykonywany w dwu wersjach:
      Wersja ciężka ? rączka wygięta (w kształcie kamertonu) z grubego drutu,
      najlepiej izolowanego, guma modelarska(kauczukowa) o przekroju kwadratowym.
      Pociski z wygiętych szpilek lub drutu. Wersja lekka ? wysnuwało się
      pojedynczą gumkę z gumy do majtek i mocowało ją bezpośrednie do palców (
      kciuk i wskazujący). Hacel wykonywało się ze zrolowanego papieru. Można było
      w ten sposób rozsyłać po klasie korespondencję lub w czasie klasówki błagać
      o pomoc ?kujona?. W ostateczności zawsze w kieszeni znalazła się jaka
      wygięta szpilka.

      Jajka na wodę
      podstawowa oręż na lany poniedziałek, do czasu pojawienia się ?Ludwika?.

      Jo-jo na gumce
      dość durna zabawka odpustowa, wykonana z trocin obleczonych w kolorowy
      celofan. Najbardziej pociągające było sprawdzenie czy w trocinach nie ma
      ukrytej jakiejś tajemnicy.

      Kalejdoskop
      prześliczna zabawka, rozwijająca zmysł estetyczny i wyobraźnię. Była to
      rurka z twardego kartonu, jakby rodzaj lunety. Wewnątrz wyłożona lusterkami,
      na końcu znajdowała się wydzielona cześć, wypełniona kawałkami kolorowych
      szkiełek, koralików, kawałków plastiku. Obracanie kalejdoskopem powodowało
      przemieszczanie szkiełek, a ich obraz, odbity w kilku lusterkach tworzył
      symetryczne wzorki cudownej urody. Działanie hipnotyczne i uzależniające.
      Notowano nawet kilku godzinne seanse bez przerw. Po uzyskaniu szczególnie
      efektownego wzorku, należało zmusić rodziców by delikatnie, nie naruszając
      struktury, podziwiali nasze dzieło. Rodzic miał obowiązek wykazać
      oszołomienie wielkim plastycznym talentem dziecka. Oszołomienie powinno
      potęgować się wraz z nowymi kompozycjami podsuwanymi do oceny, aż do
      osiągnięcia stanu histerii.
      • Gość: Greg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 22:56
        Co do automatycznych ołówków ( teraz już z Czech ), to można je kupić we
        Wrocławiu - ul. Kościuszki, sklep "Skala".
      • Gość: kotuś IP: *.e / 213.25.195.* 15.09.04, 16:58
        Mam wrażenie, że czasem myli się PRL z dzieciństwem. Wiele z tych rzeczy
        istnieje nadal i ma się dobrze, jak drewniane długopisy, armatka na korek,
        bierki, jajka na wodę.
        • Gość: toffi@netvisao.pt IP: *.netvisao.pt 17.09.04, 02:43
          A ja mam wrażenie, że większość mówi o ostatnich latach PRL. Typowe "gadżety"
          ostatnich lat praktycznie nie mają nic wspólnego z autentycznymi gadżetami PRLu.
      • Gość: m IP: *.debica.net / *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 17:04
        u nas ta haclowka byla nazywana skoblowka, a pociski skoblami :)
      • Gość: anna IP: *.z81-101-207.customer.algx.net 17.09.04, 18:56
        Chinski dlugopis! Boze! Ja dalej pisze tym dlugopisem - to jest najlepszy
        dlugopis na swiece!
        Cieniutko pisze, i faktycznie wcale sie nie rozlewa jak inne.
        Zawsze kupuje pare na zapas!
    • Kalkomanie
      ozdobne obrazki naklejane za pomocą wody np. na meblościanki, glazurę,
      lustra, samochody itp. w celu upiększania wystroju wnętrz. Bardzo delikatne,
      często się rwały przy naklejaniu. Przywożone głównie z NRD, gdzie
      sprzedawane były na przykład z wizerunkami polskich aktorów.

      Kapiszony
      małe papierowe konfetti lub tamy podobne do serpentyny, z wklejonym
      maciupkim ładunkiem hukowym. Kapiszony były amunicją do specjalnych
      blaszanych pistoletów. Miały nie najlepszą opinie z racji na mizerny huk, i
      spory odsetek niewypałów. Stosowane również do strzelania ze śrub. W
      nakrętkę spajającą dwie śruby wkładało się kilka kapiszonów lekko dokręcało
      i mocno rzucało się o chodnik.

      Kawałek cegły
      przedmiot po prostu niezbędny do zabaw na podwórku. Służył zarówno do
      rysowania torów ?Wyścigu pokoju?, ?klas?, ?chłopków? jak i do
      przygotowywania podwórkowej zupy. Do bardziej monumentalnych prac stosowało
      się kawałki pustaków, do precyzyjnych ? twardą czerwoną cegłę.

      Kolejka PIKO
      dla wielu, to wystarczający pretekst na postaranie się o syna, który był
      najlepszym alibi dla zakupu tego cacka. Kolejka pochodziła z NRD, u nas
      najczęściej sprzedawana w ?Składnicach Harcerskich?. Zasilacze do kolejek
      były dodatkowo wykorzystywane do zasilania lampek choinkowych (dawały
      możliwość regulacji natężenia światła).

      Korki
      amunicja do korkowców. Sprzedawane w kwadratowych pudełeczkach wyściełanych
      trocinami. Podwórko znalazło dla korków wiele ciekawych zastosowań, z
      których najbardziej ryzykowne polegało na obraniu korka z papierowej masy.
      Wydłubany środek rzucony pod nogi przechodnia, wybuchał i dawał olbrzymią
      satysfakcję z dobrze wykonanej roboty. Podkładanie korka pod nogi od krzesła
      czy rozbijanie obcasem, też dawało sporo frajdy.

      Korkowiec
      blaszany pistolet do strzelania z korków. Przydawał się rzadko i w
      odróżnieniu od korków nie był zbyt popularny.

      Kostka Rubika
      wielkie szaleństwo początku lat 80-tych. Wymyślona przez węgierskiego
      wynalazcę Rubika. Układana w dzień i w nocy doprowadzała wielu do obłędu.
      Sześcian, zbudowany z mniejszych sześcianików w 6 kolorach, należało obracać
      w trzech płaszczyznach tak aby uporządkować kolory jednolicie dla każdej
      ścianki. Odbywały się w tej specjalności najróżniejsze zawody, gdzie
      mistrzowie osiągali czas kilkunastu sekund.

      Krępina
      podstawowy surowiec do wyrobu szkolnych materiałów propagandowych na
      wszelkie akademie i uroczystości. Główny budulec karnawałowego stroju.
      Latarenka latarka własnej roboty, wykonana z płaskiej baterii i żaróweczki
      przyczepionej do baterii gumką recepturką. Przedmiot całkowicie
      bezużyteczny, wytwarzany dla satysfakcji lub z potrzeby posiadania.

      Lusterko z Marusią
      małe kieszonkowe lusterko, upiększone na odwrocie różnymi fajowskimi
      postaciami: Marusią, Szarikiem, Jankiem Kosem czy Winnetou. Czasem do
      lusterka można było dokupić etui z plastikowej ceraty. Jak większość
      najfajniejszych gadżetów, do kupienia pod kościołem.

      Małe żołnierzyki
      zestawy plastikowych żołnierzyków produkcji RFN. Sprzedawane w pudełkach po
      kilkadziesiąt sztuk. Z trzech podstawowych zestawów najbardziej popularny to
      "Africa Corps "

      Małpka na gumce
      odpowiednik dzisiejszego yo-yo. Na cienkiej gumce wisiała futrzana małpka,
      którą kierowcy chętnie wieszali na przedniej szybie. Zamiast małpki można
      było nabyć trocinową kulkę na gumce. Zabawa była głupia ale nie było wyboru.

      Mała drukarenka
      rewolucyjny wynalazek do pisania donosów i anonimów. Używał jej Stanisław
      Anioł z serialu "Alternatywy 4" , do napisania wezwania na przymusowe
      leczenie odwykowe dla Balcerka. Składała się z maleńkich gumowych literek,
      które mozolnie układało się w specjalnym uchwycie. Potem używało się jak
      pieczątki, korzystając z dołączonej poduszki z tuszem.

      Mały chemik
      ponoć można było za jego pomocą jednorazowo wydestylować pół litra
      spirytusu. Dziewczynki miały do wyboru "małego lekarza" i "małego fryzjera".

      Mały modelarz
      kartonowe modele do sklejania, wydawane w formie gazetki. Niezwykle
      popularne i bardzo trudne do kupienia. Jeśli nie miało się odpowiednich
      znajomości w kiosku, zostawał "wolumen" gdzie jednak "modelarze" osiągały
      astronomiczne kwoty. Do klejenia używało się kleju "Hermol" lub "Butapren".
      Pięknie wykonany model można było następnie w efektowny sposób, spalić. W
      tym celu należało go wcześniej naszpikować saletrą, siarką zeskrobaną z
      zapałek, ewentualnie umieścić w wewnątrz kapsel wypełniony benzyną. Dobrze
      wykonana praca dawała ogromną satysfakcję. Z ciekawszych modeli należy
      wspomnieć o "samochodzie Lenina" czy autobusie "Berliet".

      Mózg elektronowy
      zabawka edukacyjna, która miała imitować sztuczną inteligencję. Należało
      prawidłowo skojarzyć obrazek z podpisem przez wetknięcie w otwory,
      metalowych bolców. Prawidłowa odpowiedź była nagradzana zaświeceniem się
      żaróweczki. Było kilka zestawów tematycznych( np. znaki drogowe). Jednak po
      20 min. zabawy , średnio rozgarnięte dziecko doskonale wiedziało które pary
      otworów zamykają obwód i do udzielania prawidłowych odpowiedzi nie potrzebne
      były nawet plansze z rysunkami. Z wymontowanej baterii i żaróweczki, zawsze
      można było jeszcze zrobić "latarenkę" (patrz- latarenka).

      Niutnia
      kawał plastikowej rury, który na skutek wymachiwania wydawał dziwne,
      wkurzające dźwięki.

      Nunczako
      po tym jak w kinach pojawił się absolutny hit "Wejście smoka" , arsenał
      broni podwórkowej wzbogacił się o nunczako. Wykonać trzeba było je
      oczywiście samemu z dwóch kołków (najlepsze były trzonki do młotków), które
      połączone były kawałkiem łańcucha mocowanego do kołków za pomocą zagiętych
      gwoździ. Zgodnie z tajemnymi zasadami Klasztoru Szaolin, sznurek musiał być
      dokładnie dopasowany do rozstawu oczu właściciela. Była to broń absolutnie
      zabroniona (była wyjątkowo niebezpieczna zwłaszcza dla właściciela,
      ujawnienie jej w obecności starszych gwarantowało konfiskatę i szereg innych
      represji) i dlatego każdy trzymał ja w skrytoci za pazuchą i tylko w
      zaufanym podwórkowym towarzystwie wyciągał go i machał bez ładu i składu
      często obijając sobie ręce.
      • Gość: kotuś IP: *.e / 213.25.195.* 15.09.04, 17:04
        o rany rety, ludzie, czy myślicie, że teraz nie ma krepiny, kapiszonów, korków,
        piłeczek na gumce, a zwłaszcza kolejki PIKO ???
        • Gość: Krzysiek IP: *.darnet.rybnik.pl 16.09.04, 22:06
          Tak, ale teraz sobie mozesz isc do sklepu i kupic to od reki. Po chwili sie
          nudzi. A wtedy raz kupione służy przez wiele lat. Sam mialem wiele opisanych
          gadzetow, chociaz jestem rocznik '81.
        • Gość: toffˇi@netvisao.pt IP: *.netvisao.pt 17.09.04, 02:51
          Musi być krepina bo bez nie nie istnieje ewentualna dekoracja sali
          gimnastycznej!
          • Gość: Bylo nie ma IP: *.client.comcast.net 18.09.04, 17:12
            Hasla wycinane z papieru na akademie.
            AKADEMIA.
            Ciekawe, ze nikt nie pisze (moze jeszcze nie dotarlem?) o kiszonej kapuscie.
            Kiedy jako maly "szczun" (zgadnijcie, jakie to miasto) szedlem do "skladu" (nie
            sklepu tylko SKLADU) po rzeczona kapuste, to do domu (ok. 500-600 m) donioslem
            chyba z pol zakupu. MMMMMMMMMM, PYCHA. Dzisiejsza z puszki (poza Polska) ma sie
            tak do tej z dziecinstwa jak telewizor Rubin do Plasma TV.
        • Gość: mrowka IP: *.slupsk.sdi.tpnet.pl 19.09.04, 00:58
          moj ojciec , jako czlonek Towarzystwa Przyjazni polsko - Radzieci z Pociagu
          Przyjazni przywiozl kolejke PIKo , z zamiarem sprzedania jej z zyskiem , ale
          tak sie rozochocil, ze bawiac sie ( mnie nie woln bylo bo moglem zepsuc )
          zajezdzil ja na smierc , ze skutkiem finansowym marnym.
    • Ołówek kopiowy
      ołówek do ślinienia. Namoczony śliną pięknie się rozmazywał i zostawiał na
      języku fajowskie plamki. Odbiór przesyłki pocztowej czy inny ważny dokument,
      można było podpisywać wyłącznie ołówkiem kopiowym.

      Pas szeryfa
      pas z miejscem na naboje i dwiema kaburami, w których można było nosić
      korkowca lub pistolet "precyzja" . Równie chętnie noszony przez szeryfów,
      których wyróżniała specjalna gwiazda z wizerunkiem jednego z bohaterów
      "Bonanzy" jak i przez Indian w charakterystycznych pióropuszach. Pas szeryfa
      miał prawo nosić też Janek z "Czterech pancernych".

      Plastelina
      sprzedawana w kartonowych pudełkach po 6 wałeczków, służyła głównie jako
      amunicja do "splówek". Występowała w charakterystycznych, brudnych kolorach.
      W szkole można było jej używać do wlepiania we włosy dziewczynom.

      Piłeczka kauczukowa
      piłeczka z twardej gumy wielkoci piłeczki pingpongowej. Miała tę właściwość,
      że odbijała się bardzo mocno w zupełnie nie kontrolowany sposób. Rzucało się
      ja z całej siły o podłogę i obserwowało się jakie wyrządzi szkody.

      Piłkarzyki
      wspaniała gra symulująca grę w piłkę nożną. Za pomocą małych plastikowych
      piłkarzyków umocowanych na sprężynkach, rozgrywało się wspaniałe mecze
      polskiej reprezentacji z Brazylią. Piłkę zastępowała mała kulka od łożyska.
      Zielona, blaszana murawa i czerwone, drewniane bandy. całość wielkości
      ok.50cm.x70cm.

      Pistolet na kapiszony
      straszna blaszana tandeta. Szkoda było na to marnować kapiszonów.

      Proca
      proca jaka jest, każdy widzi. Widełki z wierzby, guma modelarska (płaska lub
      kwadrat), czasami podwójnie składana, no i skórka na kamień lub kulkę
      metalową. Najważniejszym parametrem procy, sprawdzanym komisyjnie na
      podwórku, było "czy dobrze nosi".

      Prasowanki
      pomysł na przełamanie mizerii i monotonni na rynku odzieżowym. Za pomocą
      żelazka mogliśmy ze zwykłej podkoszulki uzyskać wspaniałą, awangardową
      koszulę z wizerunkiem Bruce Lee. Dla melomanów prasowanka z Iron Maiden.
      Wielki szpan i elegancja.

      Precyzja
      pistolet blaszany z wytłoczonym napisem "precyzja". Podstawowy oręż dla
      Janka Kosa lub kpt. Klossa. Podczas strzału wdawał bardzo charakterystyczne
      "pyknięcie". Bardzo często przy złej eksploatacji rozpadał się na dwie
      części. Broń masowa z racji obecności w każdym papierniku i sklepie z
      zabawkami. Broń o niskiej wartości szpanerskiej. Występował też pistolet
      "Design" wzorowany na Klossowej "parabelce" .

      Przybijanka
      któż się tym nie bawił? Do pilśniowej płyty, przybijało się gwoździkami,
      różnokolorowe , drewniane figury geometryczne aby utworzyć wzór narysowany
      na dołączonych obrazkach. Bardzo przyjemne!!! Młotek i gwoździe były jak
      najbardziej prawdziwe i dlatego często wykorzystywane przez dorosłych do
      celów gospodarczych.

      Pytka
      wisiorek do kluczy wykonany własnoręcznie z drenów od kroplówek.

      Radyjko z bąkiem
      barbarzyńska zabawa polegająca na złapaniu do pudełka od zapałek, bąka
      (trzmiela) i przykładaniu go do ucha w celu słuchania audycji. Wkład do
      radia mogła czasami zastąpić tłusta mucha ze śmietnika lub chrabąszcz.
      Rozwinięciem tej okrutnej rozrywki było przywiązanie do nogi owada nitki i
      puszczenie go wolno. Pomimo licznych głosów oburzenia, "radyjko" cieszyło
      się durzą popularnością.

      Scyzyk
      obowiązkowe narzędzie do gry w pikuty, państwa, statki, do wykonania procy i
      szpanowania przed kolegami.

      Siateczka po włoszczyźnie
      dwie lub trzy elastyczne siateczki, rolowało się niczym skarpetki i w ten
      sposób powstawała wspaniała piłeczka do różnych gier uprawianych na klatkach
      schodowych w szkole i w blokach.

      Strzykawki jednorazowe
      wykorzystywane jako broń jednostrzałowa na lany poniedziałek, a na co dzień
      po napełnieniu benzyną, jako miotacz ognia.

      Śliskie buty
      w zimę to powód do dumy, i obiekt zazdrości kolegów. Buty można było
      "podrasować" , ścierając pilnikiem bieżnik na podeszwie. Najlepsze były
      podeszwy z tzw. słoniny. Czasem dobre śliskie buty nosiło się na górkę nawet
      gdy były trzy numery za małe.

      Tiki-tyki
      dwie kulki umocowane na sznurkach. Przedziwny wynalazek do obtłukiwania
      własnych dłoni. Zabawa polegała na rytmicznym rozhuśtaniu kulek, tak żeby
      obijały się o siebie (góra-dół) i wydawały głośny klekot. Po wejściu w trans
      można było tak walić aż do osłabnięcia dłoni, co kończyło się bolesnym
      obiciem nadgarstka. Kulki wykonane były z jakiegoś ciężkiego i twardego
      tworzywa. Było takie powiedzonko: "Szczyt techniki? - zrobić z jajek tiki
      -tiki"

      Wentyl rowerowy
      nadawał się do wytwarzania tzw. "parówek". Wentyl napełniło się pod
      ciśnieniem wodą (za pomocą wykonanej z papieru redukcji do wylewki kranu) i
      tak przygotowany rekwizyt wypuszczało się na wolność. Fruwał podobnie jak
      balon z uchodzącym powietrzem, ale dodatkowo sikał wodą. Stosowano również
      cięższy kaliber w oparciu o prezerwatywy krajowej produkcji (innych zresztą
      nie było). Podobno były w stanie pomieścić nawet 25 litrów wody. Jeśli
      uchwyciło się korzystny przyczółek na dachu bloku w okolicach kościoła,
      można było siać panikę i spustoszenie , aż do momentu haniebnego pojmania
      przez dozorcę.

      Zakładka do książki
      robiona na zetpetach, lub w domu - dwa kawałki kliszy fotograficznej, w
      środek włożone suszone kwiaty, kawałki papieru kolorowego lub jakieś
      rysuneczki, kawałki kliszy "zszyte" kolorową muliną przetykaną przez boczną
      perforację kliszy i na końcu zaplecioną w jakiś warkoczyk. Dobry prezent dla
      mam i tatków pod choinkę. Dodam jeszcze, że były też wersje komercyjne
      kliszowych zakładek, sprzedawane jako pamiątki z różnych miast z
      umieszczonymi wewnątrz zdjęciami najważniejszych zabytków i pomników.

      Zeszyt szkolny
      zeszyt 16 - kartkowy, wykonany z makulatury, z okładką w kolorze
      brudno-niebieskim, nadrukowanym miejscem na nazwisko i przedmiot. Cena 1 zł.
      Dla podniesienia estetyki, obkładany w kolorowe gazety, lub plastikowe
      okładki z miejscem na wsuniecie karteczki z danymi właściciela. Dla bardziej
      ambitnych sprzedawano wersje 32 i 60 kartkowe. Do zeszytu dodawano bibułę.
      (do czystych dodawano rygę)

      Żelaźniaki
      zwane tez "resorówkami" to małe modele samochodów wykonane z żeliwnych
      odlewów. Najbardziej cenione żelażniaki pochodziły z Angielskiej firmy
      Matchbox. Ważne było by nagromadzić ich jak najwięcej. Modele które
      najlepiej podskakiwały były wystawiane do walki na torach Matchboxa lub
      naturalnych, wydrążonych w pochyłościach terenu.

      Żołnierzyki z kiosku
      dość spore żołnierzyki na szerokich podstawkach, wykonane z plastiku ręcznie
      malowane. Gromadzone bez żadnej koncepcji tworzyły egzotyczne armie, gdzie
      ułani wraz z kosynierami atakowali Indian, wspieranych przez czołgistów.
      Stały na wystawie każdego kiosku RUCH-u.
      • Gość: Jerzy IP: 195.117.242.* 14.09.04, 22:49
        Ah, a znikopis? Tajemnica znikopisu nurtuje mnie do dzis;) Jak to się działo,
        że tabliczka na której pisało się plastikowym patyczkiem stawała się tabula
        rasa po przesunieciu w ramce? Ekspedientki w sklepach uzywały znikopisu do
        obliczen ( jak zreszta wszystkiego - np. papieru pakowego i banknotów)

        Deseczka z gwoździem na paragony?

        Byłą taka zabawka z NRD - cos jakby lornetka z małą dźwigienka. Przusuwając ja
        można było oglądać kolejne zdjecia jakiejs historyjki. Historyjki były na
        tekturowych kółkach. KOlor czerwony jeśli sie nie mylę.

        Ważny jest z resztą cały nurt "telewizorków" i aparacików fotograficznych w
        których można było oglądać jakieś widoczki, albo pszczólkę Maję.

        Przyrzady do puszczania baniek? Z zkarętka wyposażoną w jakis labiryncik, po
        którym wedrowałą mała metalowa kuleczka.

        Naklejki ze smerfami. Miały jakiś cholernie mocny klej.
        • Gość: mia IP: *.chomiczowka.net.pl 17.09.04, 18:02
          "nurt telewizorków" jest b. ważny :-)))

          niedostępna elektronika była imitowana na różne sposoby...
          a jak ktoś mial w domu dwa telwizory to uchodzil za bogacza;
      • Gość: rd IP: *.nitka.net.pl 15.09.04, 22:46

        deltalima rewalacja opis... nie wiem skad to masz ale jest super pozdro
      • Gość: toffi2netvisao.pt IP: *.netvisao.pt 17.09.04, 03:04
        Dla wyjaśnienia, "pytka" w oryginale był to bardzo precyzyjny splot
        plastikowych "sznurków", a napewno nie tego o czym wspomniełeś. Moda zaczęła
        się w latach 70ych, to był prawdziwy szał no i oczywiście kto zapoczątkuje nowy
        slot. Te plastikowe sznureczki były do kupienia w "pawilonach " na
        Marszałkowskiej w Warszawie np..I sprzedawano je na metry i w różnych kolorach.
        Nie mąć innym, bardzo proszę
        • Gość: re IP: 212.160.188.* 17.09.04, 13:59
          zgadzam się - z przewodów do kroplówek to robili różne takie rybki i stwory do
          wieszania - element dekaracji wnentrz, ale to chyba już później- w czasach
          transformacji ustrojowej
      • Gość: m IP: *.debica.net / *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.04, 17:15
        tak bylo..
    • Gość: starszy pan ;-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.04, 20:16
      Typowe gadzety zmienialy sie z czasem. Z okresu wczesnej podstawowki (poczatek
      lat 60-tych) przypominam sobie brzydkie, zielone lawki z pochylonymi blatami z
      nieodlacznym kalamarzem. Znajdowala sie w nich brudnozielonoblada ciecz zwana
      szumnie "atramentem". Pisac trzeba bylo obsadka ze stalowka, ktora co chwila
      produkowala kleksa. Stanowilo to straszna tragedie, bo za zeszyt z kleksami
      nieodwolalnie grozila dwoja. Pojawialy sie juz wtedy pierwsze dlugopisy (zwane
      wowczas "piorami kulkowymi"). Mozna je bylo napelniac tuszem w specjalnych
      punktach. Ten tusz tez wyciekal i brudzil papier i palce, ale w mniejszym
      stopniu niz atrament. Oczywiscie w szkole piora kulkowe byly zakazane, gdyz
      jakoby "psuly charakter".
      Z tego samego okresu pamietam niedzielne spacery z ojcem polaczone z wizyta w
      kawiarni i konsumpcja ciastka tortowego (przykrytego gruba warstwa kremu!)
      popijanego oranzada o nazwie "Fruktowit". Czy ktos wie, gdzie mozna jeszcze
      znalezc ciastka tortowe???
      Okres troche pozniejszy (chyba wczesne lata 70-te) to przywozone z zagranicy
      pudelka zapalek z pseudoholograficznymi obrazkami z dziewczynami. Kiedy
      patrzylo sie pod pewnym katem, dziewczyna miala zasloniety biust, natomiast pod
      innym - biust byl calkiem nagi. Ach, jak piekne byly to piersi!!! Kto moglby
      dzisiaj pokazac mi rownie wspanialy biust ??? ;-)
      • Gość: Tyggrysio IP: *.opole.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.04, 17:26
        te zielone lawki, to ja mialam jeszcze w podstawowce (tzn. byly blaty z taka dziura na pojemnik z atramentem)
        Ja pamietam takie okragle male cukiereczki w plastikowym czajniku. I jak brat mi wycial kolejke linowa z Misia i dorobilismy do tego slupki i kolejka na nitce jezdzila - ale to juz koncowka PRLu...
    • Gość: Julia IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.04, 21:20
      Gumy w listkach z Bolkiem i Lolkiem.
      Tabliczki ( nie pamiętam nazwy) z masy przypominającej kruche ,,krówki".
      Napój miętowo-jabłkowy ,,Bartuś".
      Czekolady: ,,Ratuszowa", (z gdańskim ratuszem) ,,Wawelska",,,Wyborowa"(żółto -
      brązowe opakowanie).Nadziewane ,,Danusia", ,,Ania"... Tych imion było więcej,
      na każdym papierku podobizna kobiety lub dziewczynki i namalowana kokardka.
      Och , zbierało się kiedyś papierki po czekoladach...
      Lizaki w kształcie raków i dropsy anyżowe (wystane w długiej kolejce na pocz.
      lat 80).
      Chińskie piórniki (znowu kolejka, ewentualnie spod lady)gumki, ostrzynki-
      ślicznew figurki.
      Dżinsy ,,Odra". Czy ktoś pamięta???
      Chusteczki i sukienki chińskie.
      ,,Groszki" owocowe w prezroczystych, okrągłych pudełkach, przekręcało się
      wieczko i wypadały przez dziurkę.
      Perfumy ,,Byc Może", ,,Mona", dezodorant ,,Basia" ( w szklanej butelce)
    • Gość: dorotka IP: *.chello.pl 14.09.04, 21:51
      piórniki jeżyki do użytku domowego - plastikowy jeżyk z monstrualnie
      przerośniętymi plastikowymi igłami pomiędzy które wtykało się ołówki i
      długopisy;

      książczki do kolorowania, które wystarczyło "pomalować" umaczanym w wodzie
      pędzelkiem i szarego obrazka wychodziło kolorowe cudo;

      slajdy - zamiast zdjęć "wywoływało' się slajdy, których pokazy urządzało się
      dla całej rodziny, a dziś nie ma jak ich obejrzeć, bo oczywiście rzutnik sie
      już dawno przpalił;

      gąsior i cała aparatura do pędzenia bimbru; stwarzała duże niebezpieczeństwo
      wybuchu, ale za to pięknie pachniało podczas destylacji;
      • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl / *.lodz.msk.pl 15.09.04, 17:39
        > slajdy - zamiast zdjęć "wywoływało' się slajdy, których pokazy urządzało się
        > dla całej rodziny, a dziś nie ma jak ich obejrzeć, bo oczywiście rzutnik sie
        > już dawno przpalił;

        Jak to nie?
        Wspaniałym wynalazkiem była przeglądarka do slajdów. Ładowało się w nią
        obrazek, przykładało wizjer do oka i patrzyło w kierunku okna lub lampy. W
        specjalnej odmianie umożliwiało widzenie trójwymiarowe- trzeba było mieć tylko
        specjalne "podwójne" slajdy.

        Urządzenie przaktycznie nie do zdarcia. Do tej pory u mnie leży. Slajdy zresztą
        też.

        A pamiętasz, że kiedyś zamiast durnych zdjęć czy widokówek można było kupić
        slajdy z wizerunkiem lokalnej atrakcji turystycznej?
    • Gość: kinio IP: *.aster.pl 14.09.04, 22:51
      Pamiętam (lata 60-te), że na stacjach benzynowych, oczywiście CPN, bo innych wtedy nie było, dystrybutorach były przybite na stałe (!) tabliczki z cenami, które się nie zmieniały przez całe lata. Mieliśmy więc benzynę żółtą E-94 w cenie 6,50 złotych, niebieską E-78 w cenie 5,00 złotych i olej napędowy ON w cenie 2,20 złotych. Paliwo do dwusuwów, a takich było sporo (Wartburg, Trabant i Syrena) trzeba było przed wlaniem dokładnie wymieszać z olejem w specjalnej metalowej bańce pokaźnych rozmiarów. Dopiero później pojawił się olej "Mixol", który można było wlewać bezpośrednio, bo łatwo mieszał się z benzyną.
    • Gość: Magda IP: 216.99.99.* 15.09.04, 01:43
      A tornister tekturowy, a w nim pierwszy elementarz Falskiego i zeszysty szaro-
      niebieskie, obkladane w papier z naklejka na srodku. Tego sie nie zapomina...
      Pamietam jak stalowki byly zastapione wiecznymi piorami. Och...jeszcze mozna by
      dodac drewniane piorniki i fartuszki granatowe z badzo gniotliwego materialu z
      obowiazkowym bialym kolnierzykiem. Poziejsze niezapomniane i niezbedne rzeczy
      to nylonowe fartuszki, juniorki, pachnace chinskie gumki i kredki,barwne
      piorniki, alt to wszystko to juz wspolczesnosc......
    • Gość: Zdzichu jestem IP: *.dialup.eol.ca 15.09.04, 01:49
      -globulki "Zet"
      -kondony "Eros" robione chyba z detek rowerowych
      Ach to byly czasy az sie lezka kreci.
    • Gość: boliek IP: 212.160.172.* 15.09.04, 08:43
      origami:
      "strzelawa" - odpowiednio złożony papier, który po energicznym zamachu wydawał
      donośny huk
    • Gość: alesandra IP: 217.153.88.* 15.09.04, 08:52
      1. kawa inka na śniadanie w przedszkolu
      2. buty zimowe relax
      3. oranżada w kapslowanych butelkach (teraz juz takiej nie ma bo wykupili
      mazowszankę...)
      4. ciepłe lody - mniam!
      5. ciastka pączowe
      6.Pankracy
      7. bajki na płytach winylowych
      8. maszynka do oglądania slajdów z bajkami (ołowiany żołnieżyk, calineczka,
      itp :))
      9. cukierki w rożkach :)
      10. a i jeszcze napoje w torebce!
      pamiętacie?
      fajnie było :)
      • Nr 1 to na bank oranżada w proszku
        2. Gra w kapsle, wklejało się w nie flagi państw, foliowało, cudowało,
        wymieniało między soba na i grało na narysowanej kredą na asfalcie trasie.
        Reguły bły różne, pamiętacie na ząbek? Mimo obrazków z flagą kapsle częto
        nazywano nazwiskami kolarzy: Szozda, szurkowski.
        3. Najprostsza ale jak wciągająca gra w gumę (jak już się dostało gumę to
        pilnowało się jak oka w głowie) : wskokiem i wyskokiem do pasa, po warszawsku,
        jakieś egzaminy - cudo, czy w dobie komputerów, górskich rowerów, rolek, lalek
        Barbi itp. dzieci potrafiłyby jeszcze czerpać przyjemność z kapsli, gumy, czy
        nieśmiertelnej "zośki" ? Niestety chyba nie i omija je cudowna przygoda.
        • Brakuje mi jeszcze:
          - gry w kapsle, popularnej szczególnie w czasie Wyścigu Pokoju. Z reguły w
          kaplsach wklejane były flagi państw. Kapsle w wersjach zaawansowanych były
          wypełniane plasteliną (przez to ciężkie i efektem były poranione palce)
          - smoczki z wodą w Lany Poniedziałek! Bardzo popularna zabawa. Kupowało sie
          smoczek, robiło w nim dziurkę (nie za dużą), z tej strony gdzie zwykle jest
          butelka, umieszczało sie kapsel od buteleczek z tabletkami. Zamknięcie
          wzmacniane było sznurkiem. Napełniony ciepłą wodą smoczek, to było najlepsze
          narzędzie do moczenia dziewczyn (siebie przy okazji też :-) )
        • Gość: Gierek IP: *.icpnet.pl 15.09.04, 14:45
          najlepszze były kapsle plastikowe, chyba po occie.
          • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 01:05
            a u nas do kapsli wkapywalo sie wosk ze swieczki lub znicza (tuz obok bloku jest cmentarz ;p)i na jeszcze ten roztopiony wosk kladlo sie obrazek z flaga panstwa
        • Gość: j IP: *.fizyka.amu.edu.pl 16.09.04, 11:57
          do kapsli wlewalo sie wosk zeby byly stabilniejsze, to byla super zabawa!
      • Gość: Zdzisia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.04, 00:16
        PANKRACY RULEZ! CUDOWNA RZECZ W SZARZYŹNIE I MONOTONII TELEWIZJI!
    • Gość: ewcia IP: *.sprint.com.pl 15.09.04, 13:37
      szare mydło i proszek cypisek,
      chińskie gadżety (przybory szkolne) to klasyka;
      a najbardziej mi sie marzy kawa arabica, taka w ziarenkach, ktorą mama mieliła
      w specjalnym młynku do kawy (stoi w kuchni po dziś dzień i raczej służy do
      mielenia cukru na cukier-puder)...
      dzisiejsza kawa mielona sprzedawana w paczkach ... niktnie wie co one
      zawiraja, a kawa tylko z nazwy; w PRLu mierzyli zawartość cukru w cukrze, a
      dziś można mierzyc zawartość kawy w paczkach kawy mielonej :)
    • Gość: oszu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:52
      camele, wiarusy, klubowe, DS,
    • Gość: osz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:55

      Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

      Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

      lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.