-
Gość: Mitch Bochannon
10.09.04, 20:48
Odpowiedz
> Pamietacie rzeczy, ktore mozna bylo kupic w czasach PRLu? Mi przychodzi do
> glowy:
> 1. pasta do zebow "Bialy ząbek"
> 2. pasta do zebow "Nivea"
> 3. klej "Guma arabska" w szklanej butelce z gumowa nakretka
> 4. kredki w pudeleczku ze slodkim misiem na zoltym tle (chcialabym znowu
5. Maryla Rodowicz
6. Wioltetta Villas
7. Jerzy Polomski
;)
-
Irena Jarocka, Alibabki, juniorki, lizaki kogutki, napoj mandarynka, etykieta
zastepcza, oranzada w proszku, guma do grania, stylonowe fartuszki szkolne,
Bolek i Lolek, Zwirek i Muchomorek, kolonie letnie, tapczanopolka,
gazeta "Swiat Mlodych", Adam Slodowy - Zrob to sam, Pora na Telesfora,
Zwierzyniec, Jacek i Agatka, Mis z okienka. Och, mozna bez konca.
-
Gość portalu: Mitch Bochannon napisał(a):
> > Pamietacie rzeczy, ktore mozna bylo kupic w czasach PRLu? Mi przychodzi d
> o
> > glowy:
> > 1. pasta do zebow "Bialy ząbek"
> > 2. pasta do zebow "Nivea"
> > 3. klej "Guma arabska" w szklanej butelce z gumowa nakretka
> > 4. kredki w pudeleczku ze slodkim misiem na zoltym tle (chcialabym znowu
>
> 5. Maryla Rodowicz
> 6. Wioltetta Villas
> 7. Jerzy Polomski
> ;)
Nie wymieniono tu najważniwjszego rarytasu w PRL-u PAPIER TOALETOWY ! a poza
tym kartki na cukier, na mięso, na słodycze, na gorzałe, na paliwo no i
najlepsze: przedwpłaty na maluszka z przypuszczalnym terminem odbioru 10 lat !
przedwpłaty na ruski telewizor "Rubin" -( czekałem na odbiór 14 miesięcy )
Ach to były piękne dni ! :-)
-
Dorzucę kilka drobiazgów od siebie.
Zapomniane kulinaria: krem sułtański, bryzol, wyrób czekoladopodbny
Baba (chłop) z cielęciną
Bułgarska gitara dżipson (pisane cyrylicą)
Gra w kapsle i akcesoria do niej (w zależności od trasy kaple z wstawiną
wkładką papierową z narysowaną flagą, zalewane stearyną lub ołowiem do
wyczynowej gry na deskach wokół piaskownicy)
Zagraniczne torby plastykowe z kolorowymi nadrukami używane do szpanowania
Listy z adresami firm, które bezpłatnie przysyłały katalogi i czasem naklejki
Kolejkowe listy społeczne
Trzepaki (jeszcze są na starych osiedlach - na nowych chyba już nikt ich nie
stawia)
Portrety Cyrankiewicza i Gomółki w szkolnych klasach
-
Przeglądnąłem Wasze wypociny> Moim zdaniem największym gadżetem PRL-u
było "Piwo Grodziskie" BEZALKOHOLOWE w kraju w którym za czysta z czerwoną
kartka mozna było wszystko załatwić, która była prawie prawnym środkiem
płatniczym. W kraju w którym bito wszelkie rekordy ilości wypitego alkoholu w
przeliczeniu na litry czystego spiritusu na głowę mieszkańca tego kraju ( coś
koło 11 litrów) z oseskami włącznie
Czy może ktoś pamięta jak była zamykana CCK (czysta czerwona kapslowana)
Pierwsza wersja papierowy korek lakowana druga wersja kapsel aluminiowy.
Te wszystkie wymieniane przez Was przedmioty to była rzeczywistość brutalna.
-
1.) Landrynki w puszce
2.) Oranzada w foliowej torebce ze slomka
3.) Cieple lody tzn. wafel z czyms co mialo symulowac lody
4.) Guma do zucia w ksztalcie papierosa (bardzo to lubilem. A teraz nie pale :-D )
5.) Woda gruźliczanka przed Smykiem
6.) Mleko w butelkach z kapslem (pelnotluste z zoltym, chude ze srebrnym,
smietana z niebieskim albo zielonym - tak mi sie wydaje)
Te kredki z misiem byly super. Slicznie sie nimi rysowalo. I pieknie pachnialy.
--
"A oto człowiek który potrafi usypiać cegły..."
mgregor: mgregor(at)go2(dot)pl
-
Stuuudio Gama!!!
-
Byly jeszcze kredki rozkladane, "dwupietrowe". Ktos pamieta? Tez pieknie
pachnialy. No i piorniki chinskie na magnes oraz chinskie gumki pachnace
(rozowe, zieloniutkie).
-
m.gregor napisał:
> 1.) Landrynki w puszce
Pamiętam!
> 2.) Oranzada w foliowej torebce ze slomka
Pamiętam!
> 3.) Cieple lody tzn. wafel z czyms co mialo symulowac lody
nie kojarzę :(
> 4.) Guma do zucia w ksztalcie papierosa (bardzo to lubilem. A teraz nie
pale :-
Pamiętam.
> D )
> 5.) Woda gruźliczanka przed Smykiem
> 6.) Mleko w butelkach z kapslem (pelnotluste z zoltym, chude ze srebrnym,
> smietana z niebieskim albo zielonym - tak mi sie wydaje)
Pamiętam.
> Te kredki z misiem byly super. Slicznie sie nimi rysowalo. I pieknie
pachnialy.
Nie pamiętam :(
-
buty zimowe - relaksy....
-
I 'adidasy" Sofix :-D
--
"A oto człowiek który potrafi usypiać cegły..."
mgregor: mgregor(at)go2(dot)pl
-
www.aiw.cad.pl/kultowa.html
Tu jest to wszystko:)))powspominajmy:)
-
Tarcze szkolne.
Trampki.
Rower Eska (czy napewno "Eska"?)
Motocykle SHL, WFM.
Pszczolka Maja.
Buty Pionierki.
KOLEJKI!!!!!
Komitety kolejkowe.
Meble ze Swarzedza....
Bereciki z "antenka".
Samochody Warszawa...
SYRENKA...
no i MALUSZEK.
Ot, co pierwsze wpadlo do glowy...
o, jeszcze KLUCZ DO WINDY,
znak "Uwaga Samochod".
"Obowiazuje Stroj wieczorowy".
-
Jeszcze w póznych latach '80 pojawiły się buty sportowe "Bumet"
Też niezła jazda, najczęsciej białe z kolorowymi, piżdżąco różowymi albo
zielonymi czy pomarańczowymi akcentami.
Full wypas.
m.gregor napisał:
> I 'adidasy" Sofix :-D
--
Popatrz! Wyciągam swoją dłoń
Oto mój pojednania gest.
______________________
Pendragon
-
a na lato CZESZKI
-
syfon + naboje z gazem, badź woda sodowa w szklanych butelkach!
-
zeszyty zwykle były w niebieskiej okładce bez obrazków, albo te grubsze w
takiej żółtawej (fajne były, ileś lat później latałam po sklepach rozpaczliwie
szukając zeszytów bez myszki miki i innych pokemonów, tych zwykłych już nie
było) no i papier w kwiatki i inne wzorki do okładania szkolnych książek i
zeszytów.
Niedawno znalazłam stronę na której było mnóstwo przedmiotów z PRL'u ale widzę
że znikła :-(
(
www.polskaludowa.com/ )
--
Caltha
-
A w przedszkolu u mojego dziecka zobaczyłam, że pani ma notatki w zeszycie w
szarej okładce z obrazkiem przedstawiającym jakieś kamieniczki.Az zapytałam,
skąd ten relikt (na oko sprzed co najmniej 15 lat).Pani powiedziała, że mają
stare zapasy papiernicze. Może chcesz adres tego przedszkola?
-
NIE ZNIKŁA!!! DZIAŁA!!! :)
--
███████████
███████████
-
faktycznie. ale jak pisalam to nie było
--
Caltha
-
Gość: toffi@netvisao.pt
17.09.04, 03:16
Odpowiedz
miały niebieską okładkę (16 kartkowe) i tabliczkę mnożenia na odwrocie9.
-
przypomniala mi sie guma do zycia w listkach, na opakowaniu miala po obu
stronach pomaranczowe koleczka, smak chyba owocowy
guma DONALD, najlepsza guma na swiecie, szkoda ze juz jej nie ma
czekolada w opakowaniu w czarno biala kratke, tez niezapomniane wrazenia :)
-
A dropsy pudrowe w ksztalcie kolek z dziurka? Opakowane byly w papierek :-) Jak
wracalem z mama ze sklepu to zawsze mi takie kupowala...ale zanim doszlismy do
domu (jakies 300 m) to juz wszystkie zjadalem :-D
--
"A oto człowiek który potrafi usypiać cegły..."
mgregor: mgregor(at)go2(dot)pl
-
A ja pamietam czekolade w granatowym opakowaniu z pomaranczowa pomarancza.
Zeszyty z kamieniczkami - Strzegom.
-
1)czekolada "Amatorska" w niebieskim papierku
2)fartuszki szkolne i tarcze (nie pozwoliłabym teraz dziecku nosić czegoś tak
nieprzepuszczającego powietrza)
3)buty juniorki
4)mój mąż zachował papierek po batoniku z napisem:"Bogna.Wyrób z masy
tłustej".Jest to coś jeszcze pośledniejszego niż wyrób czekoladopodobny.
-
Byl jeszcze napoj Polo-Cocta i dzinys firmy ELPO
-
1. Książeczka SKO (Szkolna Kasa Oszczędności) i związane z nią hasło: Dziś
oszczędzasz w SKO jutro w PKO - nawet miałam nagrodę za wzorowe oszczędzanie :-)
2. Gumka do ścierania chińska pachnąca (sama chemia: rozpuszczała plastik!)
3. Syfon
4. Oranżada w proszku - najlepiej smakowała jedzona prosto z ręki :-)
5. Saturatory z wodą lub lemoniadą na ulicach
6. Dżinsy "Artus"
7. Mleko - rozwożone przez mleczarza; gdy nad ranem, szczególne zimą, słychać
było brzęczenie butelek mleka, rozwożonego przez mleczarza, był to znak, że
niedługo trzeba będzie wstawać do szkoły ;-)
8. Kredki świecowe chińskie "Panda" - również sama chemia; moja babcia użyła
takiej raz czy dwa do zabicia (nie mechanicznego!) karalucha :-)
9. Radiomagnetofon Unitra
10. Kasety ze Stilonu Gorzów
11. Tekturowe bilety na kolej podmiejską - wrzucało się do takiego specjalnego
automatu monetę, automat wydawał z siebie dźwięk "Buuuu" i wylatywał bilet :-)
12. W Gdańsku na rogu Grunwaldzkiej i Jaśkowej Doliny był neon z
napisem "Gdańsk miastam kwiatów", gdzie w słowie "kwiatów" co i rusz
przepalała się jakaś literka i wychodziły takie dziwolągi: "Gdańsk miastem k-i-
tów" albo "Gdańsk miastem k--atów" albo też "Gdańsk miastem k-----w". Ten
ostatni rozszyfrujcie sami...
-
Oranżada w proszku, w której się moczyło palec i oblizywało, pycha
Oranżada z takim zamknieciem, którego nigdy nie mogłam otworzyć (jak dziś
grolsh)
lizaki kogutki
cukierki groszki w zółtym okragłym pudełku wysypywane przez dziurkę
woda z sokiem lub bez z saturatora
gałka loda wkładana między dwa płaskie wafelki (nie pamiętam :()
pisaliśmy o tym na Forum Olsztyn klub forumowicza temat guma do żucia
-
Wyroby czekoladopodobne? Ah, rozmarzylem sie.
-
1. "Jaagooodyyy!! Maaaliiinyyy" - niedziela 6 rano.
2. Kartki na mieso, wodke, buty, cukier,....
3. 2 sznurki z rolkami papieru toaletowego przewieszone przez szyje. 3 duze
przezroczyste, plastikowe torby z wata - trzymane w zebach (zona, matka,
kolezanki z pracy do podzialu). Dyplomatka ledwo domknieta w lewej rece. Plik
papierow pod lewa pacha. W prawej rece bilet i proba przepchania sie do
dziurkacza.
W miedzyczasie odpowiedzi na pytanie: "Gdzie rzucili??"
Pzdr.
-
Gość: toffi@netvisao.pt
17.09.04, 02:32
Odpowiedz
Nie tylko "jagody,jagody, jagoo, ale także "ziemia do kwiatów". Doskonale
pamiętam. Prawie zawsze bardzo wcześnie i prawie zawsze w niedzielę. Na
furmance, prawdziwej i do tego jak ktoś z sąsiadów chciał to było pytanie
o "suchy chleb dla konia". Odlot.
-
-szampon i mydlo Zielone Jabluszko, pamietam jak mama sie cieszyla gdy je
kupila,
-krem do golenia - Wars - to z kolei dla taty,
-produkty z 22 lipca d. E.Wedel,
-lody Calipso - z nowu sie pojawiaja,
-Inka,
-
perfumy Byc moze, lody u Wlocha w sopocie, non-stop w Sopocie, Czerwone gitary
tam graly a mnie nikt nie chcial porosic do tanca :((
-
Armatka na korek
coś w rodzaju drewnianej pompki której wylot zatykało się dołączonym do
zestawu korkiem. Energicznym ruchem wsuwało się tłoczek do armatki co
powodowało wystrzelenie korka połączone z hukiem. Starsi koledzy uzyskiwali
podobny efekt podczas otwierania wina. Dostępna na odpustach i pod
kościołami.
Automatyczny ołówek
przedmiot pochodzący z Czechosłowacji. Po wykręceniu mechanizmu z obudowy,
otrzymywało się niezbędną w szkole ?splówkę?. Zaopatrzony był w sprytną
temperówkę ukryta w przycisku ołówka. Najbardziej popularny kolor obudowy to
brudno-żółty.
Bajki (kino domowe)
to kupowane w rolkach przeźrocza z bajkami, do wyświetlania za pomocą
specjalnego rzutnika, zwanego często "projektorem". Bajki sprzedawane były w
kioskach "RUCH-u" w małych plastykowych pudełeczkach. Na wieczku przyklejona
etykietka z tytułem bajki. Do wyświetlania bajek służył ciężki, ebonitowy
rzutnik, który po rozgrzaniu żarówki zaczynał wydzielać charakterystyczny
swąd. Zbyt długie studiowanie jednego obrazka groziło wypaleniem w nim
dziury.
Bierki
gra zręcznościowa wymagająca saperskiej precyzji i wewnętrznej dyscypliny.
Po rozsypanie na stole plastikowych patyczków w różnych kształtach i
kolorach, należało je po kolei zbierać, aż do "skuchy". "Skucha" następowała
gdy w czasie podnoszenia bierki, któryś z patyczków poruszył się. Wygrywał
ten kto zbierał najwięcej punktów. Bierki składały się z harpunów, bosaków,
wioseł, zwykłych bierek i były odpowiednio punktowane.
Bosmanka (sznurek zakończony kulką)
wyplatało się ją ze sznurka do bielizny na bazie kulki z łożyska, piłeczki
kauczukowej lub innego regularnego przedmiotu. Bosmanka nie miała
konkretnego praktycznego zastosowania, była raczej czymś w rodzaju talizmanu
czy fetyszu. Niektórzy potrafili jednak za jej pomocą, wyszarpnąć krzesło z
pod siedzącego czy ułamać zeschłą gałąź z drzewa. Przypuszczalnie na
popularność bosmanki miał wpływ Jorguś Pyzdra.
Chińska gumka
gumka o narkotycznym zapachu. Nie było sposobu by oderwać się od wąchania.
Na większości gumek , prędzej czy później, pojawiały się ślady zębów,
pozostawione przez złamanych cudownym zapachem, właścicieli.
Chiński długopis
każdy go miał. Był ciemno bordowy, ze złotą skuwką, miał lekko wygięty
wkład, pisał cienko na fioletowo i częsty przerywał. Nie rozlewał się jak
inne długopisy.
Chiński piórnik
w latach 70-tych piórnik chiński to była podstawa szczególnie wśród
dziewcząt. Plastikowe pudełeczka ze słodkim rysuneczkiem na miękkim
(podszytym gąbką) wieczku. Piórnik zamykało się za pomocą magnesu (bardzo
ważne bo magnesy wyjmowane z piórników miało bardzo wiele interesujących
zastosowań). Niebagatelną sprawą był również fakt, że w piórniku znajdowało
się lusterko. Oprócz chińskiej gumki pachnącej w piórniku należało mieć
również chiński ołówek z gumką na końcu. W latach 80-tych pojawiły się
polskie super tandetne podróbki chińskich piórników, gumek i ołówków.
Chińskie nalepki
omamiły większość dziewczyn pod koniec lat 70-tych. Prawdziwy szał (każdy z
nas ich 500 miał). Były to takie wypukłe nalepki z gąbką w środku. Czasem
miały wypukłe oczka, które się ruszały.
Długopis z widoczkiem
górna część długopisu wykonana była z przeźroczystej rurki zalanej jakim
płynem. Wewnątrz rurki działy się przedziwne rzeczy. A to nurkował kaczor
Donald, padał srebrny śnieg lub przepływał jakiś statek. Czasami spotykało
się egzemplarze dla dorosłych. Odpowiednio manipulując długopisem, można
było pozbawić odzienia tkwiącą w szklanej rurce piękność. Z czasem płyn w
długopisie mętniał, a zatopione w nim figurki ulegały powolnemu rozkładowi.
Flamastry
przynoszone do szkoły jak relikwie, w często metrowych opakowaniach po 60
szt., pozyskiwane od rodziny powracającej z zagranicy (flamastry były w
takich wypadkach podstawowym prezentem), prawie nigdy nie używane (z obawy
przed wypisaniem), dokonywały żywota, wysychając w opakowaniu.
Gitara z żyletką
rodzaj temperówki do ostrzenia ołówków. Nie wielu znałem co by potrafili
naostrzyć tym ołówek. Za to stylistyka na 5. Ciekawe co by się działo gdyby
dziś wprowadzić do szkól takie gadżety?
Góralski piórnik
często spotykany drewniany pojemnik na przybory szkolne, z wypalanymi
góralskimi motywami. Właściciel takiego piórnika, nierzadko używał
?długopisu ciupagi?.
Haclówa
rodzaj broni zaczepnej, wykonywany w dwu wersjach:
Wersja ciężka ? rączka wygięta (w kształcie kamertonu) z grubego drutu,
najlepiej izolowanego, guma modelarska(kauczukowa) o przekroju kwadratowym.
Pociski z wygiętych szpilek lub drutu. Wersja lekka ? wysnuwało się
pojedynczą gumkę z gumy do majtek i mocowało ją bezpośrednie do palców (
kciuk i wskazujący). Hacel wykonywało się ze zrolowanego papieru. Można było
w ten sposób rozsyłać po klasie korespondencję lub w czasie klasówki błagać
o pomoc ?kujona?. W ostateczności zawsze w kieszeni znalazła się jaka
wygięta szpilka.
Jajka na wodę
podstawowa oręż na lany poniedziałek, do czasu pojawienia się ?Ludwika?.
Jo-jo na gumce
dość durna zabawka odpustowa, wykonana z trocin obleczonych w kolorowy
celofan. Najbardziej pociągające było sprawdzenie czy w trocinach nie ma
ukrytej jakiejś tajemnicy.
Kalejdoskop
prześliczna zabawka, rozwijająca zmysł estetyczny i wyobraźnię. Była to
rurka z twardego kartonu, jakby rodzaj lunety. Wewnątrz wyłożona lusterkami,
na końcu znajdowała się wydzielona cześć, wypełniona kawałkami kolorowych
szkiełek, koralików, kawałków plastiku. Obracanie kalejdoskopem powodowało
przemieszczanie szkiełek, a ich obraz, odbity w kilku lusterkach tworzył
symetryczne wzorki cudownej urody. Działanie hipnotyczne i uzależniające.
Notowano nawet kilku godzinne seanse bez przerw. Po uzyskaniu szczególnie
efektownego wzorku, należało zmusić rodziców by delikatnie, nie naruszając
struktury, podziwiali nasze dzieło. Rodzic miał obowiązek wykazać
oszołomienie wielkim plastycznym talentem dziecka. Oszołomienie powinno
potęgować się wraz z nowymi kompozycjami podsuwanymi do oceny, aż do
osiągnięcia stanu histerii.
-
Co do automatycznych ołówków ( teraz już z Czech ), to można je kupić we
Wrocławiu - ul. Kościuszki, sklep "Skala".
-
Mam wrażenie, że czasem myli się PRL z dzieciństwem. Wiele z tych rzeczy
istnieje nadal i ma się dobrze, jak drewniane długopisy, armatka na korek,
bierki, jajka na wodę.
-
u nas ta haclowka byla nazywana skoblowka, a pociski skoblami :)
-
Chinski dlugopis! Boze! Ja dalej pisze tym dlugopisem - to jest najlepszy
dlugopis na swiece!
Cieniutko pisze, i faktycznie wcale sie nie rozlewa jak inne.
Zawsze kupuje pare na zapas!
-
Kalkomanie
ozdobne obrazki naklejane za pomocą wody np. na meblościanki, glazurę,
lustra, samochody itp. w celu upiększania wystroju wnętrz. Bardzo delikatne,
często się rwały przy naklejaniu. Przywożone głównie z NRD, gdzie
sprzedawane były na przykład z wizerunkami polskich aktorów.
Kapiszony
małe papierowe konfetti lub tamy podobne do serpentyny, z wklejonym
maciupkim ładunkiem hukowym. Kapiszony były amunicją do specjalnych
blaszanych pistoletów. Miały nie najlepszą opinie z racji na mizerny huk, i
spory odsetek niewypałów. Stosowane również do strzelania ze śrub. W
nakrętkę spajającą dwie śruby wkładało się kilka kapiszonów lekko dokręcało
i mocno rzucało się o chodnik.
Kawałek cegły
przedmiot po prostu niezbędny do zabaw na podwórku. Służył zarówno do
rysowania torów ?Wyścigu pokoju?, ?klas?, ?chłopków? jak i do
przygotowywania podwórkowej zupy. Do bardziej monumentalnych prac stosowało
się kawałki pustaków, do precyzyjnych ? twardą czerwoną cegłę.
Kolejka PIKO
dla wielu, to wystarczający pretekst na postaranie się o syna, który był
najlepszym alibi dla zakupu tego cacka. Kolejka pochodziła z NRD, u nas
najczęściej sprzedawana w ?Składnicach Harcerskich?. Zasilacze do kolejek
były dodatkowo wykorzystywane do zasilania lampek choinkowych (dawały
możliwość regulacji natężenia światła).
Korki
amunicja do korkowców. Sprzedawane w kwadratowych pudełeczkach wyściełanych
trocinami. Podwórko znalazło dla korków wiele ciekawych zastosowań, z
których najbardziej ryzykowne polegało na obraniu korka z papierowej masy.
Wydłubany środek rzucony pod nogi przechodnia, wybuchał i dawał olbrzymią
satysfakcję z dobrze wykonanej roboty. Podkładanie korka pod nogi od krzesła
czy rozbijanie obcasem, też dawało sporo frajdy.
Korkowiec
blaszany pistolet do strzelania z korków. Przydawał się rzadko i w
odróżnieniu od korków nie był zbyt popularny.
Kostka Rubika
wielkie szaleństwo początku lat 80-tych. Wymyślona przez węgierskiego
wynalazcę Rubika. Układana w dzień i w nocy doprowadzała wielu do obłędu.
Sześcian, zbudowany z mniejszych sześcianików w 6 kolorach, należało obracać
w trzech płaszczyznach tak aby uporządkować kolory jednolicie dla każdej
ścianki. Odbywały się w tej specjalności najróżniejsze zawody, gdzie
mistrzowie osiągali czas kilkunastu sekund.
Krępina
podstawowy surowiec do wyrobu szkolnych materiałów propagandowych na
wszelkie akademie i uroczystości. Główny budulec karnawałowego stroju.
Latarenka latarka własnej roboty, wykonana z płaskiej baterii i żaróweczki
przyczepionej do baterii gumką recepturką. Przedmiot całkowicie
bezużyteczny, wytwarzany dla satysfakcji lub z potrzeby posiadania.
Lusterko z Marusią
małe kieszonkowe lusterko, upiększone na odwrocie różnymi fajowskimi
postaciami: Marusią, Szarikiem, Jankiem Kosem czy Winnetou. Czasem do
lusterka można było dokupić etui z plastikowej ceraty. Jak większość
najfajniejszych gadżetów, do kupienia pod kościołem.
Małe żołnierzyki
zestawy plastikowych żołnierzyków produkcji RFN. Sprzedawane w pudełkach po
kilkadziesiąt sztuk. Z trzech podstawowych zestawów najbardziej popularny to
"Africa Corps "
Małpka na gumce
odpowiednik dzisiejszego yo-yo. Na cienkiej gumce wisiała futrzana małpka,
którą kierowcy chętnie wieszali na przedniej szybie. Zamiast małpki można
było nabyć trocinową kulkę na gumce. Zabawa była głupia ale nie było wyboru.
Mała drukarenka
rewolucyjny wynalazek do pisania donosów i anonimów. Używał jej Stanisław
Anioł z serialu "Alternatywy 4" , do napisania wezwania na przymusowe
leczenie odwykowe dla Balcerka. Składała się z maleńkich gumowych literek,
które mozolnie układało się w specjalnym uchwycie. Potem używało się jak
pieczątki, korzystając z dołączonej poduszki z tuszem.
Mały chemik
ponoć można było za jego pomocą jednorazowo wydestylować pół litra
spirytusu. Dziewczynki miały do wyboru "małego lekarza" i "małego fryzjera".
Mały modelarz
kartonowe modele do sklejania, wydawane w formie gazetki. Niezwykle
popularne i bardzo trudne do kupienia. Jeśli nie miało się odpowiednich
znajomości w kiosku, zostawał "wolumen" gdzie jednak "modelarze" osiągały
astronomiczne kwoty. Do klejenia używało się kleju "Hermol" lub "Butapren".
Pięknie wykonany model można było następnie w efektowny sposób, spalić. W
tym celu należało go wcześniej naszpikować saletrą, siarką zeskrobaną z
zapałek, ewentualnie umieścić w wewnątrz kapsel wypełniony benzyną. Dobrze
wykonana praca dawała ogromną satysfakcję. Z ciekawszych modeli należy
wspomnieć o "samochodzie Lenina" czy autobusie "Berliet".
Mózg elektronowy
zabawka edukacyjna, która miała imitować sztuczną inteligencję. Należało
prawidłowo skojarzyć obrazek z podpisem przez wetknięcie w otwory,
metalowych bolców. Prawidłowa odpowiedź była nagradzana zaświeceniem się
żaróweczki. Było kilka zestawów tematycznych( np. znaki drogowe). Jednak po
20 min. zabawy , średnio rozgarnięte dziecko doskonale wiedziało które pary
otworów zamykają obwód i do udzielania prawidłowych odpowiedzi nie potrzebne
były nawet plansze z rysunkami. Z wymontowanej baterii i żaróweczki, zawsze
można było jeszcze zrobić "latarenkę" (patrz- latarenka).
Niutnia
kawał plastikowej rury, który na skutek wymachiwania wydawał dziwne,
wkurzające dźwięki.
Nunczako
po tym jak w kinach pojawił się absolutny hit "Wejście smoka" , arsenał
broni podwórkowej wzbogacił się o nunczako. Wykonać trzeba było je
oczywiście samemu z dwóch kołków (najlepsze były trzonki do młotków), które
połączone były kawałkiem łańcucha mocowanego do kołków za pomocą zagiętych
gwoździ. Zgodnie z tajemnymi zasadami Klasztoru Szaolin, sznurek musiał być
dokładnie dopasowany do rozstawu oczu właściciela. Była to broń absolutnie
zabroniona (była wyjątkowo niebezpieczna zwłaszcza dla właściciela,
ujawnienie jej w obecności starszych gwarantowało konfiskatę i szereg innych
represji) i dlatego każdy trzymał ja w skrytoci za pazuchą i tylko w
zaufanym podwórkowym towarzystwie wyciągał go i machał bez ładu i składu
często obijając sobie ręce.
-
o rany rety, ludzie, czy myślicie, że teraz nie ma krepiny, kapiszonów, korków,
piłeczek na gumce, a zwłaszcza kolejki PIKO ???
-
Tak, ale teraz sobie mozesz isc do sklepu i kupic to od reki. Po chwili sie
nudzi. A wtedy raz kupione służy przez wiele lat. Sam mialem wiele opisanych
gadzetow, chociaz jestem rocznik '81.
-
Gość: toffˇi@netvisao.pt
17.09.04, 02:51
Odpowiedz
Musi być krepina bo bez nie nie istnieje ewentualna dekoracja sali
gimnastycznej!
-
Hasla wycinane z papieru na akademie.
AKADEMIA.
Ciekawe, ze nikt nie pisze (moze jeszcze nie dotarlem?) o kiszonej kapuscie.
Kiedy jako maly "szczun" (zgadnijcie, jakie to miasto) szedlem do "skladu" (nie
sklepu tylko SKLADU) po rzeczona kapuste, to do domu (ok. 500-600 m) donioslem
chyba z pol zakupu. MMMMMMMMMM, PYCHA. Dzisiejsza z puszki (poza Polska) ma sie
tak do tej z dziecinstwa jak telewizor Rubin do Plasma TV.
-
moj ojciec , jako czlonek Towarzystwa Przyjazni polsko - Radzieci z Pociagu
Przyjazni przywiozl kolejke PIKo , z zamiarem sprzedania jej z zyskiem , ale
tak sie rozochocil, ze bawiac sie ( mnie nie woln bylo bo moglem zepsuc )
zajezdzil ja na smierc , ze skutkiem finansowym marnym.
-
Ołówek kopiowy
ołówek do ślinienia. Namoczony śliną pięknie się rozmazywał i zostawiał na
języku fajowskie plamki. Odbiór przesyłki pocztowej czy inny ważny dokument,
można było podpisywać wyłącznie ołówkiem kopiowym.
Pas szeryfa
pas z miejscem na naboje i dwiema kaburami, w których można było nosić
korkowca lub pistolet "precyzja" . Równie chętnie noszony przez szeryfów,
których wyróżniała specjalna gwiazda z wizerunkiem jednego z bohaterów
"Bonanzy" jak i przez Indian w charakterystycznych pióropuszach. Pas szeryfa
miał prawo nosić też Janek z "Czterech pancernych".
Plastelina
sprzedawana w kartonowych pudełkach po 6 wałeczków, służyła głównie jako
amunicja do "splówek". Występowała w charakterystycznych, brudnych kolorach.
W szkole można było jej używać do wlepiania we włosy dziewczynom.
Piłeczka kauczukowa
piłeczka z twardej gumy wielkoci piłeczki pingpongowej. Miała tę właściwość,
że odbijała się bardzo mocno w zupełnie nie kontrolowany sposób. Rzucało się
ja z całej siły o podłogę i obserwowało się jakie wyrządzi szkody.
Piłkarzyki
wspaniała gra symulująca grę w piłkę nożną. Za pomocą małych plastikowych
piłkarzyków umocowanych na sprężynkach, rozgrywało się wspaniałe mecze
polskiej reprezentacji z Brazylią. Piłkę zastępowała mała kulka od łożyska.
Zielona, blaszana murawa i czerwone, drewniane bandy. całość wielkości
ok.50cm.x70cm.
Pistolet na kapiszony
straszna blaszana tandeta. Szkoda było na to marnować kapiszonów.
Proca
proca jaka jest, każdy widzi. Widełki z wierzby, guma modelarska (płaska lub
kwadrat), czasami podwójnie składana, no i skórka na kamień lub kulkę
metalową. Najważniejszym parametrem procy, sprawdzanym komisyjnie na
podwórku, było "czy dobrze nosi".
Prasowanki
pomysł na przełamanie mizerii i monotonni na rynku odzieżowym. Za pomocą
żelazka mogliśmy ze zwykłej podkoszulki uzyskać wspaniałą, awangardową
koszulę z wizerunkiem Bruce Lee. Dla melomanów prasowanka z Iron Maiden.
Wielki szpan i elegancja.
Precyzja
pistolet blaszany z wytłoczonym napisem "precyzja". Podstawowy oręż dla
Janka Kosa lub kpt. Klossa. Podczas strzału wdawał bardzo charakterystyczne
"pyknięcie". Bardzo często przy złej eksploatacji rozpadał się na dwie
części. Broń masowa z racji obecności w każdym papierniku i sklepie z
zabawkami. Broń o niskiej wartości szpanerskiej. Występował też pistolet
"Design" wzorowany na Klossowej "parabelce" .
Przybijanka
któż się tym nie bawił? Do pilśniowej płyty, przybijało się gwoździkami,
różnokolorowe , drewniane figury geometryczne aby utworzyć wzór narysowany
na dołączonych obrazkach. Bardzo przyjemne!!! Młotek i gwoździe były jak
najbardziej prawdziwe i dlatego często wykorzystywane przez dorosłych do
celów gospodarczych.
Pytka
wisiorek do kluczy wykonany własnoręcznie z drenów od kroplówek.
Radyjko z bąkiem
barbarzyńska zabawa polegająca na złapaniu do pudełka od zapałek, bąka
(trzmiela) i przykładaniu go do ucha w celu słuchania audycji. Wkład do
radia mogła czasami zastąpić tłusta mucha ze śmietnika lub chrabąszcz.
Rozwinięciem tej okrutnej rozrywki było przywiązanie do nogi owada nitki i
puszczenie go wolno. Pomimo licznych głosów oburzenia, "radyjko" cieszyło
się durzą popularnością.
Scyzyk
obowiązkowe narzędzie do gry w pikuty, państwa, statki, do wykonania procy i
szpanowania przed kolegami.
Siateczka po włoszczyźnie
dwie lub trzy elastyczne siateczki, rolowało się niczym skarpetki i w ten
sposób powstawała wspaniała piłeczka do różnych gier uprawianych na klatkach
schodowych w szkole i w blokach.
Strzykawki jednorazowe
wykorzystywane jako broń jednostrzałowa na lany poniedziałek, a na co dzień
po napełnieniu benzyną, jako miotacz ognia.
Śliskie buty
w zimę to powód do dumy, i obiekt zazdrości kolegów. Buty można było
"podrasować" , ścierając pilnikiem bieżnik na podeszwie. Najlepsze były
podeszwy z tzw. słoniny. Czasem dobre śliskie buty nosiło się na górkę nawet
gdy były trzy numery za małe.
Tiki-tyki
dwie kulki umocowane na sznurkach. Przedziwny wynalazek do obtłukiwania
własnych dłoni. Zabawa polegała na rytmicznym rozhuśtaniu kulek, tak żeby
obijały się o siebie (góra-dół) i wydawały głośny klekot. Po wejściu w trans
można było tak walić aż do osłabnięcia dłoni, co kończyło się bolesnym
obiciem nadgarstka. Kulki wykonane były z jakiegoś ciężkiego i twardego
tworzywa. Było takie powiedzonko: "Szczyt techniki? - zrobić z jajek tiki
-tiki"
Wentyl rowerowy
nadawał się do wytwarzania tzw. "parówek". Wentyl napełniło się pod
ciśnieniem wodą (za pomocą wykonanej z papieru redukcji do wylewki kranu) i
tak przygotowany rekwizyt wypuszczało się na wolność. Fruwał podobnie jak
balon z uchodzącym powietrzem, ale dodatkowo sikał wodą. Stosowano również
cięższy kaliber w oparciu o prezerwatywy krajowej produkcji (innych zresztą
nie było). Podobno były w stanie pomieścić nawet 25 litrów wody. Jeśli
uchwyciło się korzystny przyczółek na dachu bloku w okolicach kościoła,
można było siać panikę i spustoszenie , aż do momentu haniebnego pojmania
przez dozorcę.
Zakładka do książki
robiona na zetpetach, lub w domu - dwa kawałki kliszy fotograficznej, w
środek włożone suszone kwiaty, kawałki papieru kolorowego lub jakieś
rysuneczki, kawałki kliszy "zszyte" kolorową muliną przetykaną przez boczną
perforację kliszy i na końcu zaplecioną w jakiś warkoczyk. Dobry prezent dla
mam i tatków pod choinkę. Dodam jeszcze, że były też wersje komercyjne
kliszowych zakładek, sprzedawane jako pamiątki z różnych miast z
umieszczonymi wewnątrz zdjęciami najważniejszych zabytków i pomników.
Zeszyt szkolny
zeszyt 16 - kartkowy, wykonany z makulatury, z okładką w kolorze
brudno-niebieskim, nadrukowanym miejscem na nazwisko i przedmiot. Cena 1 zł.
Dla podniesienia estetyki, obkładany w kolorowe gazety, lub plastikowe
okładki z miejscem na wsuniecie karteczki z danymi właściciela. Dla bardziej
ambitnych sprzedawano wersje 32 i 60 kartkowe. Do zeszytu dodawano bibułę.
(do czystych dodawano rygę)
Żelaźniaki
zwane tez "resorówkami" to małe modele samochodów wykonane z żeliwnych
odlewów. Najbardziej cenione żelażniaki pochodziły z Angielskiej firmy
Matchbox. Ważne było by nagromadzić ich jak najwięcej. Modele które
najlepiej podskakiwały były wystawiane do walki na torach Matchboxa lub
naturalnych, wydrążonych w pochyłościach terenu.
Żołnierzyki z kiosku
dość spore żołnierzyki na szerokich podstawkach, wykonane z plastiku ręcznie
malowane. Gromadzone bez żadnej koncepcji tworzyły egzotyczne armie, gdzie
ułani wraz z kosynierami atakowali Indian, wspieranych przez czołgistów.
Stały na wystawie każdego kiosku RUCH-u.
-
Ah, a znikopis? Tajemnica znikopisu nurtuje mnie do dzis;) Jak to się działo,
że tabliczka na której pisało się plastikowym patyczkiem stawała się tabula
rasa po przesunieciu w ramce? Ekspedientki w sklepach uzywały znikopisu do
obliczen ( jak zreszta wszystkiego - np. papieru pakowego i banknotów)
Deseczka z gwoździem na paragony?
Byłą taka zabawka z NRD - cos jakby lornetka z małą dźwigienka. Przusuwając ja
można było oglądać kolejne zdjecia jakiejs historyjki. Historyjki były na
tekturowych kółkach. KOlor czerwony jeśli sie nie mylę.
Ważny jest z resztą cały nurt "telewizorków" i aparacików fotograficznych w
których można było oglądać jakieś widoczki, albo pszczólkę Maję.
Przyrzady do puszczania baniek? Z zkarętka wyposażoną w jakis labiryncik, po
którym wedrowałą mała metalowa kuleczka.
Naklejki ze smerfami. Miały jakiś cholernie mocny klej.
-
deltalima rewalacja opis... nie wiem skad to masz ale jest super pozdro
-
Gość: toffi2netvisao.pt
17.09.04, 03:04
Odpowiedz
Dla wyjaśnienia, "pytka" w oryginale był to bardzo precyzyjny splot
plastikowych "sznurków", a napewno nie tego o czym wspomniełeś. Moda zaczęła
się w latach 70ych, to był prawdziwy szał no i oczywiście kto zapoczątkuje nowy
slot. Te plastikowe sznureczki były do kupienia w "pawilonach " na
Marszałkowskiej w Warszawie np..I sprzedawano je na metry i w różnych kolorach.
Nie mąć innym, bardzo proszę
-
tak bylo..
-
Gość: starszy pan ;-))
14.09.04, 20:16
Odpowiedz
Typowe gadzety zmienialy sie z czasem. Z okresu wczesnej podstawowki (poczatek
lat 60-tych) przypominam sobie brzydkie, zielone lawki z pochylonymi blatami z
nieodlacznym kalamarzem. Znajdowala sie w nich brudnozielonoblada ciecz zwana
szumnie "atramentem". Pisac trzeba bylo obsadka ze stalowka, ktora co chwila
produkowala kleksa. Stanowilo to straszna tragedie, bo za zeszyt z kleksami
nieodwolalnie grozila dwoja. Pojawialy sie juz wtedy pierwsze dlugopisy (zwane
wowczas "piorami kulkowymi"). Mozna je bylo napelniac tuszem w specjalnych
punktach. Ten tusz tez wyciekal i brudzil papier i palce, ale w mniejszym
stopniu niz atrament. Oczywiscie w szkole piora kulkowe byly zakazane, gdyz
jakoby "psuly charakter".
Z tego samego okresu pamietam niedzielne spacery z ojcem polaczone z wizyta w
kawiarni i konsumpcja ciastka tortowego (przykrytego gruba warstwa kremu!)
popijanego oranzada o nazwie "Fruktowit". Czy ktos wie, gdzie mozna jeszcze
znalezc ciastka tortowe???
Okres troche pozniejszy (chyba wczesne lata 70-te) to przywozone z zagranicy
pudelka zapalek z pseudoholograficznymi obrazkami z dziewczynami. Kiedy
patrzylo sie pod pewnym katem, dziewczyna miala zasloniety biust, natomiast pod
innym - biust byl calkiem nagi. Ach, jak piekne byly to piersi!!! Kto moglby
dzisiaj pokazac mi rownie wspanialy biust ??? ;-)
-
te zielone lawki, to ja mialam jeszcze w podstawowce (tzn. byly blaty z taka dziura na pojemnik z atramentem)
Ja pamietam takie okragle male cukiereczki w plastikowym czajniku. I jak brat mi wycial kolejke linowa z Misia i dorobilismy do tego slupki i kolejka na nitce jezdzila - ale to juz koncowka PRLu...
-
Gumy w listkach z Bolkiem i Lolkiem.
Tabliczki ( nie pamiętam nazwy) z masy przypominającej kruche ,,krówki".
Napój miętowo-jabłkowy ,,Bartuś".
Czekolady: ,,Ratuszowa", (z gdańskim ratuszem) ,,Wawelska",,,Wyborowa"(żółto -
brązowe opakowanie).Nadziewane ,,Danusia", ,,Ania"... Tych imion było więcej,
na każdym papierku podobizna kobiety lub dziewczynki i namalowana kokardka.
Och , zbierało się kiedyś papierki po czekoladach...
Lizaki w kształcie raków i dropsy anyżowe (wystane w długiej kolejce na pocz.
lat 80).
Chińskie piórniki (znowu kolejka, ewentualnie spod lady)gumki, ostrzynki-
ślicznew figurki.
Dżinsy ,,Odra". Czy ktoś pamięta???
Chusteczki i sukienki chińskie.
,,Groszki" owocowe w prezroczystych, okrągłych pudełkach, przekręcało się
wieczko i wypadały przez dziurkę.
Perfumy ,,Byc Może", ,,Mona", dezodorant ,,Basia" ( w szklanej butelce)
-
piórniki jeżyki do użytku domowego - plastikowy jeżyk z monstrualnie
przerośniętymi plastikowymi igłami pomiędzy które wtykało się ołówki i
długopisy;
książczki do kolorowania, które wystarczyło "pomalować" umaczanym w wodzie
pędzelkiem i szarego obrazka wychodziło kolorowe cudo;
slajdy - zamiast zdjęć "wywoływało' się slajdy, których pokazy urządzało się
dla całej rodziny, a dziś nie ma jak ich obejrzeć, bo oczywiście rzutnik sie
już dawno przpalił;
gąsior i cała aparatura do pędzenia bimbru; stwarzała duże niebezpieczeństwo
wybuchu, ale za to pięknie pachniało podczas destylacji;
-
> slajdy - zamiast zdjęć "wywoływało' się slajdy, których pokazy urządzało się
> dla całej rodziny, a dziś nie ma jak ich obejrzeć, bo oczywiście rzutnik sie
> już dawno przpalił;
Jak to nie?
Wspaniałym wynalazkiem była przeglądarka do slajdów. Ładowało się w nią
obrazek, przykładało wizjer do oka i patrzyło w kierunku okna lub lampy. W
specjalnej odmianie umożliwiało widzenie trójwymiarowe- trzeba było mieć tylko
specjalne "podwójne" slajdy.
Urządzenie przaktycznie nie do zdarcia. Do tej pory u mnie leży. Slajdy zresztą
też.
A pamiętasz, że kiedyś zamiast durnych zdjęć czy widokówek można było kupić
slajdy z wizerunkiem lokalnej atrakcji turystycznej?
-
Pamiętam (lata 60-te), że na stacjach benzynowych, oczywiście CPN, bo innych wtedy nie było, dystrybutorach były przybite na stałe (!) tabliczki z cenami, które się nie zmieniały przez całe lata. Mieliśmy więc benzynę żółtą E-94 w cenie 6,50 złotych, niebieską E-78 w cenie 5,00 złotych i olej napędowy ON w cenie 2,20 złotych. Paliwo do dwusuwów, a takich było sporo (Wartburg, Trabant i Syrena) trzeba było przed wlaniem dokładnie wymieszać z olejem w specjalnej metalowej bańce pokaźnych rozmiarów. Dopiero później pojawił się olej "Mixol", który można było wlewać bezpośrednio, bo łatwo mieszał się z benzyną.
-
A tornister tekturowy, a w nim pierwszy elementarz Falskiego i zeszysty szaro-
niebieskie, obkladane w papier z naklejka na srodku. Tego sie nie zapomina...
Pamietam jak stalowki byly zastapione wiecznymi piorami. Och...jeszcze mozna by
dodac drewniane piorniki i fartuszki granatowe z badzo gniotliwego materialu z
obowiazkowym bialym kolnierzykiem. Poziejsze niezapomniane i niezbedne rzeczy
to nylonowe fartuszki, juniorki, pachnace chinskie gumki i kredki,barwne
piorniki, alt to wszystko to juz wspolczesnosc......
-
Gość: Zdzichu jestem
15.09.04, 01:49
Odpowiedz
-globulki "Zet"
-kondony "Eros" robione chyba z detek rowerowych
Ach to byly czasy az sie lezka kreci.
-
origami:
"strzelawa" - odpowiednio złożony papier, który po energicznym zamachu wydawał
donośny huk
-
1. kawa inka na śniadanie w przedszkolu
2. buty zimowe relax
3. oranżada w kapslowanych butelkach (teraz juz takiej nie ma bo wykupili
mazowszankę...)
4. ciepłe lody - mniam!
5. ciastka pączowe
6.Pankracy
7. bajki na płytach winylowych
8. maszynka do oglądania slajdów z bajkami (ołowiany żołnieżyk, calineczka,
itp :))
9. cukierki w rożkach :)
10. a i jeszcze napoje w torebce!
pamiętacie?
fajnie było :)
-
Nr 1 to na bank oranżada w proszku
2. Gra w kapsle, wklejało się w nie flagi państw, foliowało, cudowało,
wymieniało między soba na i grało na narysowanej kredą na asfalcie trasie.
Reguły bły różne, pamiętacie na ząbek? Mimo obrazków z flagą kapsle częto
nazywano nazwiskami kolarzy: Szozda, szurkowski.
3. Najprostsza ale jak wciągająca gra w gumę (jak już się dostało gumę to
pilnowało się jak oka w głowie) : wskokiem i wyskokiem do pasa, po warszawsku,
jakieś egzaminy - cudo, czy w dobie komputerów, górskich rowerów, rolek, lalek
Barbi itp. dzieci potrafiłyby jeszcze czerpać przyjemność z kapsli, gumy, czy
nieśmiertelnej "zośki" ? Niestety chyba nie i omija je cudowna przygoda.
-
Brakuje mi jeszcze:
- gry w kapsle, popularnej szczególnie w czasie Wyścigu Pokoju. Z reguły w
kaplsach wklejane były flagi państw. Kapsle w wersjach zaawansowanych były
wypełniane plasteliną (przez to ciężkie i efektem były poranione palce)
- smoczki z wodą w Lany Poniedziałek! Bardzo popularna zabawa. Kupowało sie
smoczek, robiło w nim dziurkę (nie za dużą), z tej strony gdzie zwykle jest
butelka, umieszczało sie kapsel od buteleczek z tabletkami. Zamknięcie
wzmacniane było sznurkiem. Napełniony ciepłą wodą smoczek, to było najlepsze
narzędzie do moczenia dziewczyn (siebie przy okazji też :-) )
-
najlepszze były kapsle plastikowe, chyba po occie.
-
do kapsli wlewalo sie wosk zeby byly stabilniejsze, to byla super zabawa!
-
PANKRACY RULEZ! CUDOWNA RZECZ W SZARZYŹNIE I MONOTONII TELEWIZJI!
-
szare mydło i proszek cypisek,
chińskie gadżety (przybory szkolne) to klasyka;
a najbardziej mi sie marzy kawa arabica, taka w ziarenkach, ktorą mama mieliła
w specjalnym młynku do kawy (stoi w kuchni po dziś dzień i raczej służy do
mielenia cukru na cukier-puder)...
dzisiejsza kawa mielona sprzedawana w paczkach ... niktnie wie co one
zawiraja, a kawa tylko z nazwy; w PRLu mierzyli zawartość cukru w cukrze, a
dziś można mierzyc zawartość kawy w paczkach kawy mielonej :)
-
camele, wiarusy, klubowe, DS,
-
-
jeszcze kruszony, mniam mniam:))
-
Zabawki Matchbox-a, klocki Lego, długopisy Parkera, tv sony, Johnny Walker i
samochody Toyoty były dostępne tylko w Pewexie. A pod domem stała służbowa
Wołga. Kasyna były tylko na promach. A była też Baltona. To wszystko miało swój
SMAK!
-
a pamietacie Carmeny,gdzież one są?
-
Widać po tym wątku jak pokolenie 30latków staje się sentymentalne. Ale też
trzeba przyznać że ten PRL lat 70tych to naprawdę była parodia. Nie przeczę, że
lata 50 musiały być nie wesołe.
Zastanawiam się, jak pijąc z saturatora z jednej szklanki, zlizująć oranżadę z
brudnego palucha nie było jakiś wielkich zatruć. A był już wówczas SANEPID.
A te dwie kulki odbijające się od siebie to były klik-klaki.
A jeszcze Enerdowskie modele samolotów pasażerskich z białęgo tworzywa. Miałem
całą szafę zawaloną.
Kolekcje puszek po piwie (znajomi mieli na regale w pokoju gościnnym !!)
Myśmy jeszcze w podstawówce mieli dwie pasje. Wysyłąnie na adresy firm
zachodnich próśb o naklejki (wiele przychodziło !!)
Gra w papierowe samochodziki. Na parapetach dmuchało się w złożony z kartki
papieru samochodzik. Kto komu najechał, tez zgarniał brykę :-)
Łza się w oku kręci, nasze dzieci w to nie uwierzą.
Bart
-
a Zefiry mentolowe?
-
-
Carmeny po 18 zl
Sport po 3.50
Klubowe po 4.60 (?)
Silesie (zaczynalm na nich palenie w latach 60tych) po ... 6.40 (?)
A z drugiej bexzki ksiazki:
Tygrysy
Ewa wzywa 07
Swiat Mlodych
Ech, mlodosc durna i chmurna
-
Ile możecie pierniczyć ciągle o tym samym? to se ne wrati! tęsknicie? przecież
we współczesnej Polsce jest o wiele więcej bzdur! chociażby forum, na którym
wymieniają rzeczy sprzed 20tu lat! I żeby to był oryginalny pomysł! Ale to już
było...
-
Radiomagnetofon Grundig, pralka "Frania", proszek do prania "Pollena", płatki
mydlane "Cypisek", indeks uczelniany ze ślubowaniem "Na wierność PRL-U(...)",
rower składak "Wigry II", suszarka do włosów "Farel", porcelana z Włocławka,
ołówki kopiałowe, czterotomowa Encyklopedia Powszechna PWN...
-
Kasety stilon gorzów - niebieska 90 i czerwona 60 a jak się udało CHROMÓWĘ (CrO2 takie chyba oznaczenie było) kupić to był czad i powszechna zazdrość
Butu WAŁBRZYCHY z dwoma paskami po bokach, takie za kostkę do gry w kosza
radiomagnetofon HANIA, który co tydzień rozlosowywali w TOTOLOTKU
W mojej szkole podstawowej od czwartej klasy pozwalali nosić zamiast tornistrów torby na ramię - to już tak nobilitowało czlowieka że ehhh.... łza się w oku kręci
--
Jakby co,to to wszystko to jest posag Lusi