• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

z czego mozna zrobic wodke Dodaj do ulubionych

  • 14.09.04, 03:08
    oprocz starej formuly 1410 slyszalam o gosciu, ktory pedzil w stanie wojennym
    wodke z pastylek mietowych (pamietacie, taki co to byly na wage w sklepie
    spozywczym), sama robilam tylko sake - a wy?
    Edytor zaawansowany
    • 14.09.04, 07:29
      w iraku pewnie polacy robia bimber z piasku zaprawionego wielbladzim lajnem, hehehe
      • Gość: j IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.04, 10:18
        w anglii podobno robią taką wóde na myszach, ale podobno taka szklaneczkę
        wypijesz i dwa dni nieprzytomny leżysz. tam lepiej garują niż u nas!
        • 16.09.04, 14:42
          Szampon "Sadko-bogaty kupiec" 30g
          Rezol - środek dla zwalczania łupiezu 70g
          Preparat przeciw poceniu sie nóg 30g
          Dezynsektal - środek owadobójczy 20g
          ps: poniewaz przepis ten jest dosc stary i robiony w warunkach ZSRR propomuje
          zastąpić te składniki odpowiednikami polskimi skądinąd równie smaczne i
          niedrogie
        • Gość: rysiu IP: 5.2.* / *.chello.pl 18.09.04, 00:51
          >tam lepiej garują niż u nas!

          uooooo, bez porownania wokle...
      • Gość: Piort IP: *.com.pl 15.09.04, 14:32
        W czasach gdy pracowałem w Irackim kombinacie chemicznym w Al Quaim wielu
        polskich chemików produkowało alkohol z daktyli szybko i wydajnie. Zacier
        fermentował parę dni, a do destylacji budowali nawet kolumny rektyfikacyje.
        Potem były degustacje i wzajemna ocena produktu.
      • Gość: ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 07:41
        O pastylkach nie słyszałem, ale dobre były landrynki. Bardzo smaczny był też
        destylat wina "markowego" tzw. wina marki wino (bełt).
    • Gość: kafar IP: *.emrsn.co.uk / *.emrsn.co.uk 14.09.04, 11:03
      Prawie ze wszystkiego.
      Kręcąc się swego czasu po gorzelniach rolniczych usłyszałem historię o jednym
      kierowniku, który miał nidobory alkoholu (w stosunku do zużytego surowca).
      Kierownik ów miał podobno wyprodukować brakujący alkohol z ... gnojowicy.
      Ale podobno się to wydało i trafił za kratki.

      PS. Ze względu na często używane słówko "podobno", nie ręczę za prawdziwość tej
      historii.
      • Gość: URSO IP: *.mines.inpl / *.mines.inpl-nancy.fr 22.09.04, 18:40
        w czarnogorze robia alkohol ze zwierzecych odchodow. nazywa sie gowiarnica (od
        gowna)
    • 14.09.04, 13:17
      Bo nie tylko z cukierków miętowych (a la landrynki) można robić naprawdę dobrą
      (to nie żart!) gorzałkę. Robi się ją też m.in. z cukieków zwanych "kukułkami".
      To są naprawdę dobre, sprawdzone, przedwojenne receptury - zapytajcie o nie
      swoje babcie lub prababcie :o]]]]
      --
      Ach jo! Jesień!!! :o]
    • Gość: Jazon IP: *.torun.pl 14.09.04, 13:32
      Mój ojciec chemik na studiach miał kolege który uzyskał alkohol z ...
      bawełnianych gaci. Też mozliwe:)
      • 15.09.04, 07:31
        A nie mowilem? Polak ze wszystkiego upedzi....
      • 15.09.04, 14:49
        Gość portalu: Jazon napisał(a):

        > Mój ojciec chemik na studiach miał kolege który uzyskał alkohol z ...
        > bawełnianych gaci. Też mozliwe:)

        WYŻĄŁ?

        --
        LARSON, Lifelike Android Responsible for Sabotage and Online Nullification
        • Gość: Jazon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.04, 07:43
          Z tego co sie pokrótce orientuje bawełna zawiera celulozę, z której po ilus tam
          przejściach mozna otrzymać C2H5OH. Szczegółów nie znam;)
      • Gość: michal IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 23:25
        a nam chemica w ogólniaku powiedziała, ze jest w stanie zrobić bimber z worka
        foliowego
        • Gość: Gorzki IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 26.09.04, 23:45
          da się, aczkolwiek mało opłacalne i meczące.
          ale tylko z p[olietylenowych
        • Gość: Sebaa69 IP: *.resetnet.pl 30.09.04, 11:44
          Pani profesor wam powiedziała że potrafi zrobic %z worka foliowego a , wy
          łykacie jak młode pelikany :D gratuluje;)
        • Gość: chemik IP: *.poch.com.pl 30.09.04, 13:48
          Totalna bzdura ! W warunkach domowych jest nie mozliwe otrzymanie etanolu z
          folii !
    • Gość: Rude Prasatko IP: 80.55.181.* 15.09.04, 13:51
      Podobno wódkę robią nawet ze spirytusu?!! Szok, nie? Ale nie wiem czy to
      prawda. :8]
      • Gość: Ondraszek IP: *.c151.petrotel.pl 22.09.04, 08:03
        Jak byłem na kontrakcie w Murmańsku taki jeden świr robił gorzałę z groszku
        konserwowego i przecieru pomidorowego - bo to akurat można tam było kupić -
        miało walnięcie ale odbijało sie farbą olejną.
    • Gość: spray IP: *.vline.pl 15.09.04, 15:27
      z czerwonego muchomorka.. poważnie
      • 16.09.04, 01:57
        slyszalam o tej wodce w radiu w Uk - ale nigdy nie slyszalam szczegolow - moze
        je znasz???
    • Gość: Clean IP: *.telkab.pl / *.telkab.pl 15.09.04, 18:17
      Wiem, ze z drewna mozna zrobic, to przeciez cukier - celuloza.
    • Gość: Doki IP: *.246-200-80.adsl-fix.skynet.be 15.09.04, 18:24
      Slyszalem, ze niemozliwe jest upedzenie wodki z plytek PCW. Poza tym- wszystko
      sie nada.
    • Gość: e IP: *.icpnet.pl 15.09.04, 21:08
      koleżance w Albanii powiedziano, że tam robią wódę na larwach komarów.
      • 15.09.04, 21:54
        ...ale zaje-super przepisy:):);)
    • 16.09.04, 03:25
      Moj znajomy budowal rafinerie w Kongo. Nasi pedzili wodke z bananow ktore
      kupowali po zakonczeniu targu na tony. Nie byloby w tym nic szczegolnego gdyby
      nie skala zjawiska albowiem beczka na zacier byla cysterny kolejowa.
      Dla naszych cena flaszki wynosila 2 puste butelki, bo byl brak opakowan.Raj na
      ziemi. Towar szedl na statki jako Kongo Whiskey.
      Napiszce przepis na klasyczne 1410 krok po kroku
      • 20.09.04, 21:55
        Wrzuć do google'a słowo 'bimber'. Sprawdziłem, działa.
        Pozdrawiam!
      • 23.09.04, 23:52
        szczegłóly 1410 są podane w wątku Pan Zbyszek i poczatki kapitalizmu
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=279&w=310582
        Pan Zbyszek pędził także z octu.
        A ta historia z bananami jest przednia, możesz podac więcej szczegółów ?
        --
        Szczur Biurowy

        www.szczurbiurowy.com
      • Gość: latynos IP: *.adsl.anteldata.net.uy 24.09.04, 19:11
        1 kg. cukru, 10dkg (100 gramów) drozdzy, cztery litry wody. W tej proporcji
        robisz zacier, wlewasz do gasiora z odpowiednim zamknieciem tzn. korkiem
        z "syfonikiem" jakiego sie uzywa przy fermentacji wina. Zostawiasz to na dwa,
        trzy tygodnie (zalezy od temperatury otoczenia), az przestanie "pracowac",
        czyli przestana wylatywac babelki ("a" z ogonkiem - nie mam polskich liter). A
        pozniej to zyczajna destylacja. W stanie wojennym skonstruowalismy z sasiadem
        aparature w nastepujacy sposob:
        Szybkowar, gdzie w miejsce zaworu bezpieczenstwa lokowalo sie rurke miedziana,
        ktora przeciagalo sie do zlewu i tam formowalo swego rodzaju spirale
        (zlewozmywak musial byc dwuczesciowy). Spirala byla umieszczona w jednej czesci
        i koncowka rurki umieszczona w przewierconym korku zatykajacym ujscie. Pod
        zlewem dokonywalo sie malej przerobki syfonu. Podlanczalo sie go tylko do
        jednej czesci splywu (tej wolnej od spirali), a pod czescia, gdzie wychodzila
        rurka stawialo sie butelke dobrze uszczelniajac szyjke z rurka, aby zapobiec
        jekielkolwiek sensacji zapachowej. I nie pozastawalo nic innego jak podpalic
        ogien pod szybkowarem, odkrecic zimna wode zapelniajac czesc zlewozmywaka ze
        spirala, gdzie nadmiar biezacej wody przelewal sie do czesci wolnej. Pare
        brudnych talerzy na spirale, lekkie przymaskowanie rurki od szybkowaru i nawet
        wizyta smutnych panow w niebieskich mundurach nie byla grozna. A w tym okresie
        tylko za posiadanie bimbru dostawalo sie szesc miesiecy, nie mam pojecia ile za
        produkcje tego doskonalego jak na owe czasy trunku.
        Z czasem doskonalismy produkcje dodajac roznego rodzaju korzenie do zacieru lub
        suszone sliwki, aby zmniejszyc odor drozdzy. Po pierwszej destylacji stezenie
        alkoholu wynosilo ok. 28-35º, po drugiej juz w okolisach 55º, a trzecie udalo
        nam sie osiagnac raz jeden, bo zapotrzebowanie na osiedlu studenckim na
        warszawskich Jelonkach bylo wielkie, oj wielkie.....
    • 16.09.04, 05:00
      Mozna wodke zrobic z najrozmaitszych swinstw, ale w Algerii, we wczesnych latach
      80-tych, receptura byla prosta: cukier, drozdze i woda w proporcji litr na kilo
      cukru. Drozdzy moze byc dowolnie malo, bo to zywy organizm i mnoza sie jak
      kroliki. Poczatkowo ludzie dodawali jakies pomarancze, ryz i inne paskudztwa,
      ale potem przyjechal nowy kooperant prosto z kontraktu w Mongolii, gdzie budowal
      gorzelnie przemyslowa, i on nas oswiecil. Otoz, fermentacja przebiega
      najszybciej w stalej temperaturze 32-35 stopni C, im mniej zanieczyszczen (czyli
      pomaranczy, sliwek, ryzu i innych gowien) tym lepiej, fermentacja postepuje do
      momentu kiedy zacier osiagnie 12% alkoholu - bo wtedy wlasnie alkohol zabija
      drozdze. Raz udalo mi sie utrzymac temperature na okraglo, 24 godziny na dobe, i
      po trzech(!) dniach juz bylem gotowy do destylacji. Uwaga: kiedy fermentacja juz
      zamiera, trzeba stosunkowo szybko "ugotowac" wodke, bo inaczej zacier sie
      skwasi. Do destylowania uzywalem 25-litrowego gara (a moze to juz kociol?) z
      pokrywka umocowana na stale (stalowa obejma, pokrywka z dodatkowycm jarzmem,
      przysrubowana "na mur") i z kroccem mosieznym, na ktory mozna bylo przykrecic
      wezownice. Wystarczyla miedziana rurka 14 mm, zwinieta w ksztalt helikoidy,
      pewnie z jakies 5-6 zwojow, szlo toto do gory na okolo 120 cm, a potem spadalo
      do chlodnicy. Chlodnica z puszki metalowej po oleju jadalnym (5 litrow), 2-3
      zwoje wezownicy w przeciwbiegu zimnej wody (trzeba to podlaczyc do kranu jakas
      rurka gumowa, albo czyms takim). Wylot wezownicy z chlodnicy tez dobrze jest
      zrobic po przeciwnej stronie niz przelew wody (musi byc biezaca), zeby sie wodka
      nie rozwadaniala. Destylowalismy dwukrotnie, mozna bylo i trzy razy, ale po co?
      Wyjdzie prawie sam spirytus i trzeba bedzie go dobierac woda, wiec po co bylo
      odparowywac? Druga tajemnica lezy w szybkosci gotowania: zacier nie moze
      "bulgotac", bo wodka wychodzi metna i niesmaczna (podrzuca drobiny drozdzy i
      pcha do gory w wezownice), ale trujaca nie jest. Jako ciekawostke dodam, ze
      kiedys uparlem sie i wydestylowalem 4 razy, poczym zaprosilem belgijskiego
      architekta na kieliszeczek i poprosilem, by zgadl co pije. Oczywiscie wiedzial,
      ze jest tu jakis kruczek, ale powiedzial, ze gdyby nie brak koloru, to trunek do
      zludzenia przypominal hiszpanskie brandy.
      Aha, jeszcze jedno: cukier jest bezpieczny. Opowiesci o nieudolnym pedzeniu i
      produkcie, po ktorym "szybko sie sciemnia" odnosza sie do kartofli albo burakow.
      Z cukru, zeby nie wiem co, nie wyjdzie metylowy i nikt sie nie otruje ani nie
      zaslepnie. Po zlej destylacji, co najwyzej moze sie komus odbijac drozdzami...
      • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 16.09.04, 06:36
        Zrobic mozna z wielu rzeczy, teoretycznie ze wszystkiego co zawiera cukier lub
        skrobie, z drewna (celuloza) tez mozna ale to skomplikowane i nie bardzo sie
        oplaca.
        Ja troche w przemysle spirytusowym pracowalem wiec do doskonalej metody
        opisanej przez Vikinga dodam tylko pare uwag.

        Dobrze jest miec w termometr w glownym kotle i temperature sprawdzac.
        Pierwsze frakcje (temperatura ponizej 76 stopni) wylac, potem idzie juz
        spirytus. Tak ustawic ogien by nie bylo wiecej jak 80 pare stopni.

        Przedestylowac raz.
        Do powstalej cieczy dolac wody, przedestylowc po raz drugi i trzeci.
        Zmierzyc volty.
        Operacje powtarzac az bedzie ponad 80%.
        Rozcienczac na wodke uzywajac miekkiej wody, wtedy nie wytraca sie osad (osad
        jest zupelnie nieszkodliwy ale zle wyglada).

        To dolewanie wody powoduje dodatkowe "wymycie" spirytusu.

        • Gość: Redman IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.04, 08:23
          Po co zaraz robić można kupić w kiosku zmywacz do paznokci lub płyn hamulcowy i
          wypić najlepiej nie odchodząc od okienka :-()
      • Gość: szmerek IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 18.09.04, 12:50
        Znawco!
        Błagam o pomoc!!!Zostałam właścicielką sporej ilości spirytusu, niestety mam
        wrażenie,że nie jest do końca czysty. Czy mam szanse go jakoś przefiltrować,
        aby pozbyc się zabójczego pieczenia po spożyciu(nawet w "wódczanym" stężeniu)i
        ewentualnych "zanieczyszczeń??? Wylać szkoda...
        Poradź -gochnawik@poczta.onet.pl
        • Gość: ksdob IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.09.04, 12:12
          Słuchaj najlepiej to go przefilstuj przez skurkę od chleba. Tak starzy pijacy
          robią z denaturatem i nic im nie jest!!
    • Gość: lucyperek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 12:36
      Ja już sie w to nie bawię bo mi brakuje czasu, ale w parszywych czasach
      jaruzela (na pohybel, niech zdechnie !) robiłem to masowo (bez jaj, na własne
      potrzeby). Tajemnica w uzyskaniu "bimber-free" smaku i zapachu leży zupełnie
      gdzie indziej.

      Po pierwsze.
      Drożdże nie lubią dużego stężenia cukru więc żeby uzyskać dobrą wydajnośc (ja
      uzyskiwałem ponad 1 litr wódki 45% z 1 kg cukru, a to jest wydajnośc niemal
      graniczna !!) należy syrop cukrowy dodawac w 2, 3 porcjach w odstepie 1-2
      tygodni. Pod koniec należy dodac pożywki wspomagającej np. kwasny fosforan
      potasowy w niewielkiej ilości. Tym sposobem można uzyskać stężenie alkoholu
      rzędu 14-15% i niemal pełne przefermentowanie cukru.

      Po drugie.
      Destylacja to nie rektyfikacja i pełnego rozdzielenia frakcji sie nie uzyska,
      ale można zastosowac inne sztuczki. Jako pojemnika do gotowania zacieru
      najlepiej użyć szybkowaru bo jest totalnie szczelny i PROSTEJ (tzn. nie
      spiralnej czy bąbelkowej) chłodnicy. Gdy zaczyna kapać wyrzucamy pierwsze ok. 2-
      5% płynu - to jest tzw. przedgon, czyli lekkie frakcje (metanol) aromatyczne.
      Potem kontrolujemy proces np. na smak (nie miałem możliwości instalacji
      termometru). Jak poczujemy, że to co leci jest znacznie słabsze od wódki,
      proces przerywamy. Jest to tzw. niedogon. Uzyskaną ciecz rozcieńczamy 1:1 WODĄ
      DESTYLOWANĄ i teraz uwaga :

      Po trzecie
      dodajemy do tego roztworu pylistego wegla aktywnego w ilości zależnej od typu
      węgla i jego sorpcyjności i całość wlewamy ponownie, destylację prowadzimy jak
      poprzednio.

      Uzyskujemy SZOK !!! To co z rury wylatuje to po prostu bajka, która KOMPLETNIE
      nie trąci bimbrem. Jak się na tym zrobi wiśniówkę czy gin, to można każdego
      nabrać. Kaca zero !
      Można jeszcze po rozcieńczeniu produktu do żądanej mocy przepuścić go przez
      granulowany węgiel aktywny, ale trzeba wiedziec jaki i jak to zrobić. Wtedy
      uzyskujemy szok podwójny, bo wódka "mięknie" w smaku nieprawdopodobnie. Wynika
      to z pojawiania sie aldehydów skutkiem katalitycznych reakcji na węglu (tak np.
      ma Smirnoff).

      Do zabawy !!
      • 18.09.04, 04:42
        A tego akurat nie wiedzielismy...
        No, co do roztworu pylistego wegla aktywnego, to zaden z nas nie mial pojecia,
        ze cos takiego wogole istnieje. Fakt, chemikow miedzy nami nie bylo - kilku
        konstruktorow po ladowce (miedzy nimi ten od gorzelni w Mongolii), architekci,
        jeden elektryk, no i my - dwoch mechanikow (zeby bylo ciekawiej, projektowalismy
        rurociagi i instalacke grzewcze i klimatyzacyjne). Kto z tego towarzystwa
        wiedzialby o weglu aktywnym? I to jeszcze pylistym, na domiar zlego... Fakt,
        zeby nie my - mechanicy - to i instalacji by nie bylo komu zbudowac. Architekci
        wiedzieli tylko, ze wodka, generalni rzecz biorac, dobra jest, a konstruktorzy
        moze i umieliby te aparature wymyslec, ale nie zbudowac. Akurat tak sie zlozylo,
        ze i ja, i ten drugi mechanik, obaj przeszlismy "szlak bojowy" (kazdy w swoim
        czasie) od warsztatu mechanicznego i hali maszym poprzez wieczorowe studia do
        projektowania - i obaj mielismy jakie takie pojecie jak trzymac palnik acetylenowy.
        I nie postalo nam tez w glowie, ze cukru trzeba dorzucac stopniowo, ale nawet
        gdyby, to i tak nic by to nie dalo. Po dwoch tygodniach, to juz sie trzeci
        zacier fermentowal, a te dwa poprzednie pedzenia tez juz byly wypite. Na tylu
        ludzi, a jeszcze jak przyszla "zima", czyli pora deszczowa, leje i leje, niebo
        szare, chlodnawo, bloto po kolana, Afryka w koncu - kraj, jakby tu powiedziec,
        nie calkiem rozwiniety cywilizacyjnie. A zony z dziecmi w Polsce, bo to bylo
        zanim poprzyjezdzaly...
        Ale i na takim "amatorskim", by tak to nazwac, produkcie tez wyzylismy.
        P.S. Prawda jest, ze po tym trunku nie ma kaca.
        • Gość: lucyperek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 14:05
          Z tymi "teoretykami" nieco żartowałem. W końcu jeśli Ty uzyskałeś fajny produkt
          to już nie jestes teoretykiem.... A ja żeby było zabawniej jestem
          elektronikiem, ha, ha. Wówczas wiedzy teoretycznej o węglu aktywnym nie miałem
          wcale, ale skojarzyłem fakt, że gdyby zastosować jakiś dobry sorbent, to
          możnaby poprawić. W końcu substancje aromatyczne mają dobre powinowactwo
          względem węgla. I to rzeczywiście działa.
      • Gość: chemik IP: *.ha.pwr.wroc.pl 20.09.04, 21:05
        >Wynika
        > to z pojawiania sie aldehydów skutkiem katalitycznych reakcji na węglu (tak
        np. ma Smirnoff).


        Wegiel aktywny nie jest katalizatorem tylko sorbentem... Aldehydy to zwiazki
        powstale z utleniania alkoholi pierwszorzedowych (nie mylic z
        pierwszorzednymi)... Z utleniania etanolu powstaje aldehyd octowy, a dalej kwas
        octowy... To wlsnie te dwa ostatnie zwiazki powoduja kaca morderce... Wiec
        obecnosc aldehydu w Smirnoffie, jak to sugeruje kolega, jest niezbyt
        pozadana... W zwyklym bimbrze zreszta tez...
        Mysle, ze kolega mial jednak na mysli fakt, ze aldehyd octowy sie adsorbuje na
        weglu (czyli sie w niego wchlania) i nie ma go w koncowym roztworze...

        A co do tematu - ja w czasach studenckich pedzilem z nadgnitych owocow kiwi,
        ktore handlarze z pobliskiego targowiska sprzedawali mi pod koniec dnia po 5
        groszy z sztuke... Kiwi zawiera bardzo duzo cukrow prostych, a te ulegaja
        fermentacji bardzo latwo... Wychodzilo taniej niz z cukru...
        • Gość: lucyperek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.04, 13:10
          > Wegiel aktywny nie jest katalizatorem tylko sorbentem...

          Niestety, nie do końca. Generalnie jest sorbentem, ale w pewnych przypadkach
          działa katalitycznie i może wywoływac zadziwiające efekty (szczególnie węgle
          aktywowane chemicznie kwasem fosforowym). Działanie i reakcje węgli aktywnych
          na wzajemne relacje różnych substancji wobec siebie jest szerokie i nie do
          końca we wszystkich przypadkach poznane.

          Aldehydy nie sorbuja sie dobrze, natomiast maja wpływ na smak. Ich podwyższona
          zawartość wynika własnie z katalitycznego (w pewnym stopniu oczywiście)
          utleniania alkoholu. Smirnoff bodaj jako jedyna wódka w Polsce ma duże
          odstępstwo od obowiązujących norm na zawartośc aldehydów (przekracza je
          WIELOKROTNIE) - wiem bo osobiście to widziałem.

          Kaca mordercę wywołują głównie (masz rację aldehydy też) garbniki, ketony i
          cała masa związków organicznych obecnych w winie i piwie. Zwróć uwagę, że to
          właśnie piwo jest najbardziej kacotwórcze, potem niektóre cięższe wina (np.
          Medoc, Sherry), a dobre wódki prawie wcale. A te związki sorbuja sie świetnie.
          Więc wszystkim, którzy nie chca miec kaca polecam łyknąc pare tabletek wegla
          aktywnego (a najlepiej kapsułek firmy NORIT) PRZED pijaństewkiem i zapomniec o
          wszelakich chemicznych wynalazkach w stylu Alka-Prim, etc. Gwarantuję dobry
          efekt !
      • Gość: Ania IP: *.pl / 83.238.57.* 25.09.04, 22:49
        Czy normalną wódkę można uzdatnić przy użyciu węgla aktywnego.Mam dostęp do
        węgla pylistego ,chetnie bym go uzyła bo nie lubie mieć kaca .pozdrawiam
        • Gość: Dyrman IP: *.tpnets.com 28.09.04, 01:10
          ja mam węgla na fury
    • 16.09.04, 13:08
      Dawno temu pracowałem z pewnym chemikiem,który twierdził,że przeżył wojnę
      utrzymując się z przerabiania denaturatu.
      Robił to następująco: do denaturatu dodać nieco kwasu fosforowego,wytrącony osad
      odsączyć a potem destylować znad węgla/już to powyżej opisano/.
      Sam nie próbowałem,ale podaję jako ciekawostkę.
      • Gość: lucyperek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.04, 13:27
        To zwykła lipa, którą sie ludziom wmawia, że denaturat zawiera bądź składa sie
        głównie z metanolu. Metanol jest znacznie droższy w produkcji i sprzedawanie go
        jako paliwa do kuchenek byłoby nonsensem. Denaturat to zwykły etanol, tyle że z
        dołożonym smrodem i barwą. A to technikami sorpcyjnymi + wytrącanie można
        uzyskać. Problem jedynie w tym, że obecnie stosowane zasmradzacze sa cholernie
        skuteczne i taki gotowy produkt zawsze będzie trącił.
        • Gość: ubu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 21:29
          facet z Urzedu Skarbowego prowiedzial mi ze do etylowego ktory ma iść do farb
          dodaje formaliny.
    • 16.09.04, 14:33
      ja sie na produkcji nie znam ale jako stary chlejus moge za friko degustowac
      wasze wyroby i wyłonić zwyciezce najsmaczniejszego(bede obiektywny)nagroda za
      zajecie I miejsca wypicie brudzia ze mna
    • Gość: p102 IP: *.net-serwis.pl 17.09.04, 17:09
      w "kiedy oslica ujzala aniola" byl czysty jezu pedzony ze zgnilkow i obierek...
    • Gość: fik IP: 212.244.84.* 17.09.04, 22:22
      Jakub Wędrowycz (ten od A. Pilipiuka) pędził z trocin, ale nie znalazłem z
      jakich. Jak ktoś wie niech podrzuci na forum.
      • Gość: Daniel IP: *.piotrkow.net.pl 18.09.04, 00:12
        no właśnie, skoro można z trocin (a Wędrowycz miał chyba ze 100 lat i ostro
        dawał w rurę) i drewna - to może by się dało z makulatury? :)

        nie jestem chemikiem, ale co sądzicie? z zużytego papieru dałoby się? przecież
        zawiera celulozę:):)
        • Gość: szopen IP: 204.79.89.* 18.09.04, 06:07
          Teoretycznie sie da i z celulozy czyli drewna trocin, makulatury.
          Ale po co?
          Nie oplaca sie w koncu cukier nie jest za drogi, a wszelkie zboza, ziemniaki
          czy nawet maka tez nie kosztuja kroci.

          Ten numer z filtrowaniem przy uzyciu wegla drzewnego to standardowa czesc
          produkcji np. Absolutu.
          Niekoniecznie musi byc pylisty, ten w granulkach tez sie nadaje.
          Latwo dostepny w sklepach z artykulami do akwariow gdzie sie uzywa do
          filtrowania wody dla rybek.

          Jesli ma sie dostep do pary mozna ten wegiel regenerowac puszczajac przez niego
          pare przez kilknascie minut.

          Ze taka mniej lub bardziej domowa destylacja to nie rektyfikacja to fakt ale
          przy odrobinie wprawy mozna zrobic bardzo doobry napitek.

          Viking ja tez nie teoretyk ale hydraulik i machanik.
          Ale zdarzylo mi sie pracowac w gorzelni ktora robila 300 tysiecy litrow
          czystego spirytusu.

          Dziennie.

          • Gość: lucyperek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 14:14
            Szopenie. Wegiel granulowany tez się nadaje, ale jest trudniejszy w użyciu.
            Trzeba zapewnic czas kontaktu na poziomie 2-4 godzin (długa kolumna i wolny
            przepływ). Wegle aktywne wytwarzane sa z masy surowców i nie wszystkie sę do
            tego nadają. Wegle akwariowe moga być impregnowane srebrem, a ono sie wypłukuje
            alkoholem, więc nie radze pić takiej wódki. Ćwiczenie węgla parą nie jest jego
            pełną regeneracją (tak desorbuje się jedynie niektóre związki lotne). Lepiej
            jest regenerowac ługiem sodowym, ale do tego potrzebny jest wegiel
            makroporowaty. Z kolei taki ma kiepską sorpcyjnośc względem małych molekuł, a
            takie są związki zapachowe. Łatwiej więc zdecydowanie bawić sie z pylistym.
    • Gość: oSKi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.04, 19:17
      Z czego można zrobić wódke, hehe
      Teoretycznie ze wszytskiego co można zaliczyć do związków organicznych
      W praktyce jest tylko kilka opłacalnych sposobów: cukry proste, skrobia,
      denaturat i pochodne, glikol etylenowy (płyn Borygo), eter dietylowy i etylen
    • Gość: DrWoodoo IP: *.aei.ca 19.09.04, 19:52
      Odnosnie doprawiania i zabijania "niesmakow".
      Zawodowo jestem bardzo daleko od tematu ale praktycznie mam zaliczone rok
      dorabiania w browarze niemieckim w dziale "warzelnictwa".

      Nikt nie wspomnial o zabijaniu smaczkow i robieniu brandy - koniaczkow. Prosze
      panstwa: kawa, kawa, kawa. Ziarna kawowe. Kiedys przepis mowil "23 i 3" = 23
      ziarna kawy na butelke przelezakowane 3 tygodnie. Zaladowane w originalne
      butelki po brandy. Butelki zbierane po tatusia ustosunkowanych znajomych. To
      zajmowalo czas, to nie byla sprawa tygodnia.

      Pierwsza butelka na imprezie -ORIGINAL otwarty przez goscia (kulturalnie
      podsuniete). Pozniej pan adwakat sam swiadczyl swoim slowem ze na tej
      imprezie "ujebalismy sie koniakami". I fama zyje po swiecie. To byly czasy
      ustawione przez czerwonego lisa. Tylko 3 osoby znaja prawde.

      Polska wyobraznia "uber alles"
      Pzdr.
      PS: dobryt watek, mile rzeczy zawsze sie milo wspomina a dla nowych przepisy
      podnosza stan wiedzy.
    • Gość: matukin IP: *.dl.dl.cox.net 21.09.04, 01:59
      jeden facet z bylego PGR-u w wielkopolsce opowiadal mi ze kiedys pedzili bimber
      z mleka(sic!) podobno byl cakiem niezly
    • Gość: R.TOM IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 21.09.04, 11:38
      Co za fajny temat. Z przyjemnością przypomiałem sobie czasy studenckie, jak w
      termostatach na mikrobiologii robiliśmy w miarę szybko fermenrację zacieru, bo
      utrzymywaliśmy stałą temperaturę pow. 30 stopni.Rzeczywiście fermentuje tylko
      cukier, który można dosypać do wody i dodać drożdzy.Wrzucanie czegokolwiek
      innego tylko opóźniało proces fermentacji a wcale nie dodawało smaku
      bimbrowi.Czsami chodziło o oszczędność bo przecież w niektórych owocach jest
      dużo cukru. Do samej destylacji robionej w szkle laboratoryjnym dodawaliśmy
      metrowej wysokości kolumnę wypełnioną szkłem i dopiero od niej szła chłodnica z
      przeciwbieżną wodą. Zacier można robić tak jak wino w gąsiorze z rurką pykającą.
      Bardzo ważny jest termometr na górze erlenmajerki , w której się gotował
      zacier, trzeba utrzymywać temperaturę pow. 76 stopni. Naturalnie oddzielić
      przedgon i pogon, ale nie zawsze się to udaje kiedyś podczas wiekszej imprezy
      wypiliśmy na śniadanie cały zacier, który kumpel robił w starym karnistrze
      niestety niezbyt dokładnie wymytym i dwa dni odbijało sie nam benzyną.
      To były naprawdę fajne czasy, a przepis Fijewskiego w filmie zdaje się Wiosna
      panie sierżancie był zupełnie dobry.
      Następną sprawą jest robienie wódek bo w dyskusji przewijaja się dwa wątki 1. z
      czego pędzić i 2 co pić. Do otrzymanego bimbru można dodawać różne rzeczy które
      podnoszą smak, i to jest zależne tylko od konsumujacych, tu kukułki były bardzo
      przydatne, ale czasami czekało się z łyżeczkami na to co nakapie i nie było
      czasu niczym uszlachetniać.Wszystko co dobre szybko mija i człowiek staje sie
      leniwy, wystarczy wyskoczyć do sklepu.
      W Brazyli piłem bimber kaczacę prosto ze stacji benzynowej, bo tam 60 %
      samochodów jeździ na spirytusie ale tylko po to aby się przekonać, czy to jest
      to samo co w sklepie w butelkach litrowych,plastikowych po 0.5 $ za litr.
      Było to robione z cukru trzcinowego i też pycha.
      Kończąc, nadmieniam, że nie jestem, żadnym fachowcem, tylko dawnym praktykiem,
      do tej pory lubie różne nalewki, a z wykształcenia jestem rybakiem.
      Na zdrowie.
      • Gość: taki jeden IP: *.tnt39.phl6.da.uu.net 21.09.04, 20:38
        W kilku postach byla mowa o tym jak nalezy filtrowac aby nie bylo kaca. No cuz
        filtrowanie to jast jedna rzecz,a druga to,(i to dotyczy takze wodki kupowanej)
        wazne jest jak sie pije. Otuz nie nalezy zapijac niczym slodkim ani slodkim nie
        zagryzac. Najlepiej zapic poprostu woda mineralna albo sodowa.
        • Gość: km IP: 81.15.198.* 01.10.04, 14:24
          A to nie prawda byl kiedys taki artykul w "Polityce" ze najlepsza na brak kaca
          jest glukoza, bo z niej jest produkowana w organizmie substancja ktora rozklada
          alkohol.
    • Gość: ryszard722 IP: *.suchocin.sdi.tpnet.pl 22.09.04, 09:19
      wiem ale nie powiem pędze na dużą skale byłbyś dla mnie konkurencją
    • Gość: xxx IP: *.skierniewice.sdi.tpnet.pl 22.09.04, 09:25
      tak wiec wodke mozna zrobic prawie ze wszystkiego bo Polak potrafi.Bimber mozna
      zrobc z wina w procesie destylacji ale najlepsze sa orzechy wloskie zalane
      bimbrem i dodano do tego laske cynamonu.dobra jest tez mietowka czyli bimber z
      uschnietym lisciem miety poprosty rarytas!!!!
      • Gość: Wojtas IP: 82.160.16.* 22.09.04, 12:51
        Wódkę można zrobić z rozpałki do grilla w płynie odsączając alkohol. Heheheh.
        Podobno dwóch wariatów tak robiło teraz za to siędzą w więzniu. Więc bądźcie
        ostrożni.
    • 22.09.04, 13:02
      Ludzie ja was wszystkich kocham i szanuję. Ale nie wiem co mam zrobić z 300
      litrami zacieru które zostały mi po teściu, który zmarł 2 tygodnie temu. Ostał
      mi po nim taki spadek a przecież szkoda tego wyrzucach. Stary dziadek nigdy
      nie zdradzał recepruty co i jak to przerabia. Teraz to cheba było by grzechem
      wylać ten zacier! Jeżeli ktoś mi może udzielić jakiś wskazówek będe bardzo
      wdzieczny.

      Bardzo proszę o szybką odpowiedź bo te śliwy same leźą bez cukru, a przecież to
      może się skisić!!
      • Gość: R.TOM IP: *.radom.sdi.tpnet.pl 24.09.04, 11:53
        Dosyć niejasno piszesz co odziedziczyłeś, raz mówisz o 300 l zacieru, a potem,
        że tesliwki leżą bez cukru na sucho. Wiadomo,że zacier musi byc z wodą i ta
        proporcja Grunwaldu jest wypróbowana na 10 l wody 4 kilo cukru.Jeżeli śliwki są
        słodkie i maja 50% cukru to dajeśż 8 kilo śliwek na 10 litrów wody i czekasz
        jakieś 3 tygodnie aby to przefermentowało.Powinno wyść słabe 12 % wino,które na
        upartego też daje się pić.Jak nie to odcedź pote śliwki i płyn gotuj w jakichś
        80 stopniach.Parę wychładzaj w chłodnicy, przedgon daj wypić menelom, pogon
        też.Próbuj co ci leci i czy ma moc.Powinno być pyszne.
        Na koniec przypomniała mi sie reklama Śliwowicy Łąckiej do której pędzenia ma
        prawo wyłącznie Gmina Łąck.
        Wzmacnia serce, krasi lica nasza Łącka Śliwowica.
        Smacznego
        • 27.09.04, 01:02
          Dzięki
    • Gość: chemik '77 IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.09.04, 15:21
      Boski wątek z którego czytający dowiaduje się, że jednak duch w narodzie nie
      ginie, albo, że Polacy to faktycznie zdolny naród :))) Ja słyszałem, że w
      jakimś więzieniu pędzono bimber na workach polietylenowych :))) (skądinąd
      słuszłem od pojętnego kolegi chemika, że amfę można zrobić ze styropianu.
      Chemik jak rzuci okiem na wzór to coś mu zaświta...). Natomiast zdecydowanie
      nie polecałbym robić bimbru z papieru ani drewna bo produktem takiej
      fermentacji jest metanol, zwanym stąd spirytusem drzewnym!! chemik rocznik '77
      (dobry rocznik ;))
      • 24.09.04, 00:05
        Gość portalu: chemik '77 napisał(a):

        > Boski wątek z którego czytający dowiaduje się, że jednak duch w narodzie nie
        > ginie, albo, że Polacy to faktycznie zdolny naród :)))

        Albo tez naród już czuje że "wraca nowe" i nasi władcy zaczną zaraz nas trzymać
        za twarz i wczuwa się w atmosferę, kiedy trzeba było pędzić, żeby jakoś oswoić
        rzeczywistość. A za chwilę ktoś wymyśli sposób na domowe pędzenie benzyny, bo
        cholerstwo drożeje.
        --
        Szczur Biurowy

        www.szczurbiurowy.com
        • Gość: Tadek IP: *.nf.sympatico.ca 24.09.04, 02:35
          Daje przepis na zrobienie wodki 2 litry w ciagu 7 dni.
          Otoz na 16 litrow wody rozmieszac 4 kg cukru,dodac drozdze,woda powinna byc
          ciepla co drozdze zaczna pracowac,na nastepny dzien tzn po 24 godzinach
          zobaczycie ,ze drozdze przestaly pracowac,nie martwic sie zetrzec tak jak na
          placki ziemniaczane 1kg kartofli i wraz z tym sokiem wlac do zacieru. Nastapi
          piorunujaca reakcja,zacier sie zacznie niesamowicie pienic i po 7 dniach w
          zacierze nie bedzie grama cukru,cukier w calosci zamieni sie na alkohol,Ja
          uzywam duzy garnek,w nim mala miseczka na skraplanie sie alkoholu a caly garnek
          zakrywam duza miska z zimna woda,zawsze wymieniac jak sie zrobi goraca.
          co godzina wylac alkohol z malej miseczki znajdujacej sie w garnku.
          Do zmiany smaku alkoholu mozna dodac rozne zepsute owoce.
          • Gość: Tadek IP: *.nf.sympatico.ca 24.09.04, 02:43
            Jesli dobrze pojdzie rowniez poinformuje Was rodacy jak wykonac urzadzenie
            do darmowego pradu.
            W nastepnym miesiacu bede testowal moje urzadzenie,ktore nie potrzebuje zadnej
            pradnicy,paliwa,gazu,aczkolwiek moj projekt bedzie dawal prad zmienny
            do 2000wat przez okres 2 lat. Co dwa lata trzeba bedzie zmienic pewna czesc za
            100 dolcow. W/g mnie na 99 procet powinien pracowac.Musze przetestowac
            conajmniej dwa tygodnie i sprawdzic temperatury. O ile wypadnie pozytywnie
            nie ma problemu z pradem,Moi znajomi stwierdzili ,ze to nie mozliwe,ale kiedy
            zadalem pewne pytanie podobne do mojego projektu mojemu 11 letniemu synowi,on
            odpowiedzial mi odrazu poprawnie. Bylem oszolomiony jego odpowiedzia,jedynie
            jedna Polka z uniwerystetu kanadyjskiego odpowiedziala mi rowniez poprawnie a
            to z powodu ,ze tydzien temu studiowali na uniwerystecie ten temat
            Ten sam tadek co [podaje przepis na wodke w 7 dniach
            • Gość: lucyperek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.09.04, 00:12
              nawet kolekcjonuję takie idiotyzmy. Kiedys poznałem faceta, który sobie
              wymyślił, żeby ogrzewać domek jednorodzinny czymś w rodzaju kuchenki
              mikrofalowej. Jemu wydawało się że tak będzie taniej, bo przecież mikrofale to
              brzmi dumnie i jest wydajniej. Z takimi niestety nie ma rozmowy na argumenty bo
              oni nie kumają nawet tabliczki mnożenia. Niestety zbyt wielu ludziom wydaje
              się, że ciągnąc się za sznurowadła uniosą sie do góry.

              Co do twoich ziemniaków dodawanych do zacieru. Ta papka po prostu gnije wiec ci
              sie pieni. Przeczytaj wyżej co pisałem o zasadach fermentacji to może coś
              zrozumiesz (tak to działa). Kartofle zawieraja skrobię, a ona bez enzymów nie
              rozpadnie sie do glukozy. Generalnie nie ma cudów.
              • Gość: Tadek do Lucypera IP: *.nf.sympatico.ca 27.09.04, 03:36
                Oj oj muj drogi kolego. Piszesz tylko same teorie zapisane w ksiazkach.
                Sprawdz i sie przekonasz.napewno bedzie Tobie glupio i mnie przeprosisz.
                Zapomniales o jednym ,ze teoria z praktyka zawsze sie rozni.
                Rowniez co do mojego wynalazku to rowniez,nie zmuszaj mnie do podania
                szczegolow.Jedynie moge zadac Tobie pytanie? jakie zadalem mojj rodzinie,i
                odpowiedzial moj tylko 11 letni syn.
                Prosze o ile jestes taki dobry odpowiedz mi ?
                Co zrobic z taka eletrownia wodna ktora wybudowano i niestety w gornym jeziorze
                zabraklo wody do poruszenia turbin.? jestem ciekawy twojej odpowiedzi.
                Daje Tobie pole do popisu. W ciagu moze 10 sekund moj 11 latek odpowiedzial p
                [oprawnie. czekam niecierpliwie na twoja odpowidz.
                • Gość: lucyperek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 12:17
                  Piszesz tylko same teorie zapisane w ksiazkach.
                  > Sprawdz i sie przekonasz.napewno bedzie Tobie glupio i mnie przeprosisz

                  To typowa rozmowa gęsi z prosięciem. Przecież wyraźnie informowałem, że
                  WYTWARZAŁEM, a to chyba jest praktyka. A może ja się mylę.

                  > Co zrobic z taka eletrownia wodna ktora wybudowano i niestety w gornym >
                  jeziorze
                  > zabraklo wody do poruszenia turbin.?

                  1. Można poczekać na 150 deszczów, kiedyś się napełni.
                  2. Można przebić tunel do innego jeziora.
                  3. Można przerobic na wiatrową, słoneczną, księżycową lub lunaparkową.
                  4. Można sprzedać wszystkie maszyny i to jest rozsądniejsze.
                  5. A najrozsądniej jest nie budować elektrowni na rzece, która wysycha.
                  • Gość: Tadek do lucyperka IP: *.nf.sympatico.ca 27.09.04, 13:07
                    Oj ,oj moj drogi przyjacielu,niestety nie zdales egzminu,Radze poczytac na
                    temat elektrowni wodnych ktore juz istnieja,gdzie nie ma dostatecznie wody
                    do poruszania turbin,nie potrzeba czekac na deszcze lub dostosowac sie do
                    twoich wypowiedzi.Jeszcze raz podziwiam mego syna 11 letniego ktory odpowiedzial
                    poprawnie na poziomie uniwerytetu. Jak juz wspomnialem pewna polka miala na
                    kanadyjskim uniwersytecie to samo pytanie i na ten temat studiowali,i studenci
                    wiedza dobrze ze takie elektrownie wodne istnieja,gdzie nie ma dostatecznie
                    wody do poruszania turbin i co wazne te turbiny nie przestaja pracowac.
                    Radze poczytac na ten temat i napewno moze? wpadniesz na moj projekt,poniewaz
                    jest scisle zwiazany z takim systemem . Zycze powodzenia
                    Popraw sie lucyperku i nie pisz mi bzdur do czasu jesli nie odkryjesz i nie do
                    wiesz sie na temat takich elektrowni z niedostateczna iloscia wody.
                    Zapomnialem rowniez ,zapomniales ,ze w Polsce robilo sie i robi spirytus z
                    kartofli.Co mi za bzdury odpowiadasz,moze jestes bardzo mlody i brak Tobie
                    doswiadczenia i za malo czytasz ,lub rzucales kamieniami w szkole.
                    • Gość: lucyperek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.04, 15:40
                      gdzie nie ma dostatecznie
                      > wody do poruszania turbin i co wazne te turbiny nie przestaja pracowac

                      Zawsze mogą stanąc przed wlotem pracownicy elektrowni i dobrze dmuchnąc w te
                      turbiny. Pewnie tak robią skoro one bez wody sie kręcą. A może tam jest
                      silniczek, który zasilany z innej elektrowni je kręci. Tylko po co ?

                      > zapomniales ,ze w Polsce robilo sie i robi spirytus z
                      > kartofli.Co mi za bzdury odpowiadasz,moze jestes bardzo mlody i brak Tobie
                      > doswiadczenia i za malo czytasz ,lub rzucales kamieniami w szkole.

                      Jak już coś czytasz to czytaj uważnie, chyba że przez lata na obczyźnie
                      zapomniałeś polskiego i rozumiesz co piąte zdanie. Napisałem wyraźnie, że
                      kartofle ci nie sfermentują bo nie zawierają cukru tylko SKROBIĘ. A to jest
                      policukier (długi łańcuch molekuł glukozy) i żeby go rozerwać na mniejsze czyli
                      przerobić na glukozę potrzebny jest ENZYM, a nie drożdże. Więc raczej ty koleś
                      nie pisz głupot.

                      A z energia jest tak, że niestety jej ilość we Wszechświecie jest stała. Nie
                      możne jest stworzyc ani zniszczyć. Można jedynie przesunąć z miejsca na
                      miejsce. Niejednokrotnie to kosztuje. Ale zawsze sa tacy, którzy wierza w manne
                      z nieba.
            • Gość: fizyk IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 21:42
            • Gość: bonzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 21:54
              Podaj mi swój mail a ja wejde w interes, rozp......energetyke !!! Nie wierz tym
              burakom po studiach, zdrowy chłopski rozum TO JEST TO !!
              • Gość: Tadek do bonzi IP: *.nf.sympatico.ca 27.09.04, 03:47
                Masz racje kolego,ze praktycznie fizycznie to n ie mozliwe,ale gdybym Tobie
                tylko podal jeden przyklad to bys ty szybko zostal tym miliarderem.
                Moi koledzy rowniez sie smieja,ale to dobrze i ciesze sie,ze tak ludzie
                mysla,poniewaz nikt mnie nie wyprzedzi w tak prostej teorii jak 2+2.
                Jeszcze raz nadmienie ,ze zadziwil mnie moj 11 letni syn i odpowiedzial moja
                teorie w ciagu moze 10 sekund.I powiem Tobie drogi przyjacielu szczerze ,ze
                juz bym zaczal testowac moj projekt ,ale naprawde w tej chwili nie mam 100
                dolarow na pewna czesc niezbedna do mego testu,a to z powodu duzo wydatkow
                zwiazanych z moimi 4 studentami 3 dzieci i zona (drugi fakultet na
                uniwerystecie robi) oraz reklama moich dzieci,jak recording,video ,dvd,itp,ze
                naprawde nie moge sobie pozwolic na 100 dolcow,ale to nic ,nie ma nic
                straconego o ile jeszcze niekt nie wpad na taki sam projekt.Czas pracuje dla
                mnie.
                Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej rodzinki
                Tadek z Kanady
                a przy okazji mozesz odwiedzic strone to zrozumiesz mnie w sprawach finansowych
                otoz podaje www.newmillenniumkids.com
                • Gość: kilop IP: 82.112.135.* 02.10.04, 12:04
                  stary temat jest o robieniu bimbru do rzeczy !!! nie psuj takiego forum
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.