Dodaj do ulubionych

Nagłupszy manewr jaki można wykonać z autem

18.06.05, 14:41
Witam!

Jaki nagłupszy manewr samochdem zdołaliście wykonać? Mi się udało kiedys autem spaść ze schodów. Nie był to żaden wiekszy krawężnik, tylko normalne schody długośc ok. 1,5m o róznicy poziomów ok 1m.
Akcja miała miejsce w zimie, na tyłach budynku POLSL, była wąstka jednokierunkowa uliczka, na której chciałem zawrócić. Było trochę mało miejsca, ale zobaczyłem cos w rodzaju podjazdu, a raczej zjazdu prowadzacego do piwnicy w/w budynku. Niestey był on przyspany sniegiem, więc nie widziałem że podjazd, ma szerokośc ok. 0,5m, a reszte stanowią schody (ok.2m). Wymyśliłem szybko, że jak kawałek zjade przednimi kołami, to uda się zawrócić. Pech chciał, że po chwili auto znalazlo się przednimi kołami na ziemi (na dole) a tył wisiał na progach na ostatnich stopniach.
Dodam tylko, że dzięki licznie zgdomadzonym studentom udało się auto wyciągnąć (Fiat CC) :)
Edytor zaawansowany
  • hauabaua 18.06.05, 14:44
    Hyhyhy. Za którym budynkiem?
    .
  • swesolowski 18.06.05, 14:48
    ISIE (obok MT) ;-)
  • limones 20.06.05, 10:42
    znajoma zatankowala disla benzyna lub odwrotnie, nie pamietam (uczciwie
    przyznaje ze tez jestem do tego zdolna ale jeszcze mi sie nie udalo)
  • Gość: Uzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 14:56
    mam bardzo niski samochód, na początku nie wiedziałem, jak bardzo niski...

    z włsanej więc nieprzymuszonej głupoty powiesiłem się kiedyś radośnie na
    krawężniku, na skrzyni biegów...
    nie było łatwo się odwiesić, nawet w paru chłopa, a po odwieszeniu musiam do
    domu jechać na 3-ce, bo żaden inny bieg nie chciał funkcjonować, ale frajda :(
  • Gość: afilipinka IP: 213.155.184.* 18.06.05, 16:48
    Nasz znajomy zaparkowal na pochylym wjezdzie do garazu. Chcial z fasonem
    ruszyc, tylko chlopinie pomylily sie biegi, maz uskoczyl w ostatniej chwili a
    ten z lomotem zgniatanej blachy prawie wjechal nam do garazu... . O dziwo
    samochod byl minimalnie zarysowany, natomiast z bramy byla masakra.
  • brtlmj 19.06.05, 21:02
    Gość portalu: afilipinka napisał(a):
    > ten z lomotem zgniatanej blachy prawie wjechal nam do garazu... . O dziwo
    > samochod byl minimalnie zarysowany, natomiast z bramy byla masakra.

    He he... Polonezem moze jechal ? :-)

    Bartek
  • Gość: ktb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 19:44
    Zjeżdżać z chodnika pod tak małym kątem, żeby w tylnonapędowym samochodzie
    podeprzeć się piastą na wysokim krawężniku, zostawiając lewe koło kręcące się w
    powietrzu. Trzeba mieć pecha, że akurat jest obniżona kratka ściekowa i już! Za
    diabła nie chce jechać. Jeżeli jest to ciężkie kombi, to nie lada wyczynem jest
    doprowadzić samemu do kontynuowania jazdy. Pozdrawiam
  • Gość: up IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.05, 21:07
    Mojej mamie pomyliły się pedały w maluszku. Trzeba to było widzieć, 15 metrów
    rozpędu i pierdul w drzwi od garażu!
  • Gość: mnm IP: *.chello.pl 19.06.05, 23:38
    To nie ja wykonałem, ale pewien amerykanin (było głośno o tym swego czasu).
    Kupił duży samochód kempingowy, wyjechał na autostradę, włączył pilota (ręczny
    gaz) i poszedł do tyłu zrobić sobie kawę :)
  • mgielka83 19.06.05, 23:56
    zapolować na renifera?
    w Szwecji o to nietrudno:)
  • gymnorhina 20.06.05, 00:02
    mój mąż kiedyś, na wsi:
    - podjechał do skrzyżowania
    - zatrzymał samochód
    - cofnął (chcieliśmy obejrzeć dom stojący przy drodze)
    - zderzył się z maluchem, który zatrzymał się za nami
    - wytłumaczył pani z malucha, że to ona powinna uważać, bo była z tyłu
    (dodam, że ani jej, ani maluchowi nic się nie stało, za to kobiecina bardzo się
    darła i trzeba ją było jakoś uciszyć)
  • dunajec1 20.06.05, 03:00
    Cofalem z garazu nie zamknawszy drzwi od samochodu,no tak.
  • wujaszek_joe 20.06.05, 09:44
    gołoledz jak nigdy, duze puste skrzyżowanie a ja se ręczny zaciągłem.
    przy 10km/h bokiem w krawężnik, laweta (z zewnątrz wszystko ok ino jechac nie
    chce), pzu uboższe o 10tyś. 8lat temu ale wstyd do dzis
    tata wjechał do garażu z otwartą klapą bagażnika. huk jakby w pociąg wjechał
    --
    jeżdże corsą 1.2, 45koni!!! trzeba na to prawo jazdy?
  • paulisek 20.06.05, 10:05
    Wyjechałam z garażu z otwartymi drzwiami :)! Zrobiłam sobie drzwi otwierane do
    góry!!!
  • apja 20.06.05, 10:04
    A ja mądra kurna blondynka, pojechalam kiedys po deszczu na budowę do szwagra.
    On ma dzialkę na górce i to takiej sporej. Na samej górze stoi dom a dzialka
    ciągnie się w dól jakies 100 metrów.
    Ponieważ nikogo na budowie nie bylo dom stoi przy drodze dość wąskiej nie
    mialam jak nawrócić. Wjechalam na trawę i tak mnie jakos dziwnie zwiozlo w dól
    że tylem zjeżdżalam na dól pomimo iż chcialam na góre. A że trawa byla mokra
    bylo gorzej niż na lodzie. Sama do dzisiaj nie wiem jak to się stalo. Ale za to
    uważam gdzie nawracam.
    Wyobraźnie sobie ucieszone miny tych co mnie wypychali na górę.
  • limones 20.06.05, 14:09
    energicznie zamknac klape od silnika bez "odbezpieczenia" podporki
  • wij.paszczak 20.06.05, 16:10
    Koszenie znaków się liczy?
    Kiedyś manewrowałem autem na Starym Mieście,ciasno jak jasna cholera... w końcu
    wyjechałem na chodnik(akurat bylo tam więcej miejsca i cofam dośc szybko.Patrzę
    przez szybę ludzie stoja i patrzą sie na mnie ...okazało sie ,że nie zauważyłem
    znaku zakaz parkowania-sprowadziłem go do poziomu.Zupełnie nie widziałem w
    lusterkach.Ale ci ludzie na ulicy patrzący jak łamie znak-cud widok:)
  • mycha70 21.06.05, 00:46
    Zawisłam maluchem na krawężniku, który stał sobie ot tak, na nawierzchni
    gruntowej oddzielając parking od... dajmy na to trawnika, więc różnicy poziomów
    po obu stronach krawężnika praktycznie nie było, za to krawężnik wysoki. Wiszę
    więc sobie na podwoziu, próbuję wyjechać, przednie koła w górze, to tylnymi
    wygrzebałam pokaźne dziury w tej gruntowej nawierzchni. Kilku chłoopa wyciągało
    samochodzik i nie było łatwo.
    Za to świadkiem byłam, kiedy facet jechał nie swoim samochodem, więc
    niezwyczajny niektórych ustawień. Wsteczny bieg włączało się się do przodu, do
    złudzenia przypominał jedynkę. Zawracał na drodze, zjechał tyłem z górki w
    kierunku bramy, sprawdził ułożenie dźwigni biegów, że do przodu, więc jedynka,
    dodał gazu, żeby podskoczyć do góry (naprawdę stromo było), puścił sprzęgło,
    samochód na wysokich obrotach ruszył i otworzył zamkniętą bramę z tyłu.
  • Gość: cytryna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 12:17
    cofanie na rondzie - bo przegapiło sie zjazd we właściwą ulicę. Przytrafiło się
    tej pani, która jechała przede mną - jedynie ostry dźwięk klaksonu był w stanie
    zmusić ją do ponownego okrążenia ronda :)
  • Gość: spaner IP: *.cable.mindspring.com 22.06.05, 00:45
    jechalem kiedys ulica moim microfiatem i rozmawialem przez telefon, bylo cieplo wiec dziewczyny przykuwaly uwage bardziej niz zwykle i zapuscilem zurawia do tylu, wiedzialem ze mialem skrecic w prawo wiec odwrocony na czuja skrecalem, nagle poczulem opor, okazalo sie ze kraweznik wygral z moim kolem, stracilem kolpak, do tej pory jeszcze go nie mam nowego
  • Gość: awanturka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.05, 01:18
    początki mojej kariery kierowcy: jadę wąską uliczką oczywiście maluchem, moim
    pierwszym samochodem i nagle otwierają się całkiem na ościerz drzwi z mojej
    strony, więc wpadam w panikę i chcąc je zamknąć przyciskam niechcąy gaz i na
    dodatek slalom wykonuję a tu nagle z naprzeciwka jedzie sobie furgonetka czy coś
    podobnego. Cud że nie uszkodziło się żadnego samochodu na poboczu ani tej
    furgonetki. Tylko dzięki mojemu nieocenionemu mężowi nic się nie stało i
    wyszliśmy bez szwanku ale on na pewno parę dkg stracił przez to moje
    roztargnienie...
  • mss71 22.06.05, 10:43
    Cofałem kiedyś w nocy na parkingu na którym, poza moim, stał tylko jeden samochód. Pewny że mam duuużo miejsca, rozpędziłem się na wstecznym... i buuum... Podobnie miałem z drzewem. Było jedyne, które stało na dosyć dużym placu...
    A to wszystko na trzeźwo.

    --
    Ostatnio coś upierdliwy się zrobiłem - pora na zmiany w życiu
  • introligator_snu 22.06.05, 16:11
    Wrzucenie wstecznego biegu (w automacie) podczas jazdy do przodu (ok.40-50
    km/h).
  • introligator_snu 22.06.05, 16:12
    i jeszcze wjechanie w autostrade po prad. To bylo juz dosyc stresujace :)
  • Gość: Burek IP: *.dint.wroc.pl 22.06.05, 16:53
    oj dawno to było, pierwsza zima za kółkiem, jakieś pół roku po zrobieniu
    prawka... jeździłem maluchem jeszcze wtedy ;)

    opis:
    ślisko jest, ale co tam, przecież szybko nie jadę ;)
    jadę sobie więc do skrzyżowania, akurat zapaliła się zielona strzałka,
    kierunkowskaz w prawo, kierownica w prawo, autko prosto...

    tuż przed jadącymi z lewej i prawej samochodami śmignąłem zupełnie nietknięty,
    fuks, że mnie nie obróciło, zatrzymałem się zszokowany na krawężniku po drugiej
    stronie skrzyżowania, ehhh... czasy...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka