• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Przysmaki epoki PRL Dodaj do ulubionych

  • IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.05, 10:57
    Wpisujcie tu rarytasy, którymi objadaliście / opijaliście się w tych starych
    pięknych czasach ;-) Najlepiej takie, których dziś już próżno szukać na
    półkach byłych supersamów !
    Na początek proponuję oranżadę "Herbavit".
    Edytor zaawansowany
    • 11.07.05, 11:16
      zdecydowanie KWAS CHLEBOWY!!!
      Ale taki prawdziwy("procentowy"-na drożdżach i chlebie razowym) w butelkach
      z "zapinanymi porcelitowymi korkami na drucie", bo ten syntetyczny co jest
      teraz sprzedawany w plastikowych PET-ach to sie nawet nie nadaje dla świń... do
      mycia koryta,że o piciu już nie wspomnę!

      --
      Śmiech to zdrowie,ale powoduje wiele zmarszczek,tak więc ZDROWIE ALBO URODA -
      WYBÓR NALEŻY DO CIEBIE !!!
      • Gość: bambi7 IP: *.csk.pl 11.07.05, 23:26
        chodzi ci o taką zieloną butelkę z "zawleczkowym" zapięciem? mam jedną taką w
        domu ;)
      • Gość: Hodowca IP: *.lodz.mm.pl 12.07.05, 14:04
        pokatulany napisał:

        > zdecydowanie KWAS CHLEBOWY!!!

        A ja pamietam KWAS BRZOZOWY!!! Ale to bylo w Zwiazku Radzieckim, nie pamietam czy w Polsce tez byl taki. Wielki 5-litrowy sloj kosztowal grosze (tzn kopiejki) i gasil pragnienie idealnie.

        A ostatnio widzialem znowu kwas brzozowy, w sklepie w Warszawie. Smak nawet podobny, ale cena! 7,50 za litr! Co za zdzierstwo. Drozej niz piwo :)
        • Gość: uprawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:50
          W sklepach jest teraz ofensywa soku brzozowego z Białorusi. Ale to jakaż
          lewizna - nie ma wyraźnego smaku, coś jak rozcieńczony sok jabłkowy. Prawdę
          mówiąc smakuje jak woda z cukrem
          • Gość: olowielki IP: *.acn.waw.pl 13.07.05, 15:28
            Woda gazowana na naboje
            oranzada z automatu
            coca cola w smuklych szklanych butelkach
            paczki
            jajecznica w mlecznym barze
            • 28.03.06, 22:08
              a u nas jest jeszcze coca cola w takich butelkach :)
              --
              kiss of life
          • Gość: heh IP: *.smstv.pl / 81.210.104.* 11.10.05, 15:18
            ofensywa ?????
        • Gość: mick IP: *.pec.torun.pl 13.07.05, 08:30
          Poptwierdzam istnienie soku brzozowego w dawnym ZSRR, w Stanisławowie tzn.
          IwanoFrankowsku w 1998, cudowny smak. Faktycznie w plastikowych butelkach 5
          litrowych.A z PRL-u zajadałem się tym co kupiłem w sklepie, chociaż smak
          oranżady ( gdzie ten orange) pamiętam wybornie.
          • Gość: al IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 14:42
            1998 rok i ZSRR???...
          • Gość: Leve IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.06, 18:33
            Cukierki "Kapitanskie" - ta kotwica na nich narysowana rzadzi. Dziarne taka sobie na lewym ramieniu ;) Iscie marynarski znak, jak tego typa z reklam Baltony ;)
      • Gość: Iggy IP: *.muster.com.pl 12.07.05, 14:07
        ja pamiętam SERVOVIT. Coś na pograniczu kwasu chlebowego i podpiwka. Był zawzse
        w butelkach po śmietanie, z obrzydliwym kapslem aluminiowym.
        Do dziś pamiętam ten smak, i to, jak stałem z bratem pod SAM-em jedynym w
        okolicy i piliśmy go na spółkę.
        • 12.07.05, 14:21
          Hmmmm..., tez pamietam. Pamietam toto z baru mlecznego, ktorego bylem bywalcem.
          Lazilo sie rowniez do tzw. garmazu, tam kupowalo sie kawal salcesonu i butelke
          oranzady, o efektach dzwiekowych po spozyciu tych "smakolykow" (patrz: bekanie)
          nawet nie wspomne. O czym by tu jeszcze? Serek homogenizowany, z ktorego matka
          robila jakies dziwne paczki, lizaki z kwiatkiem w srodku (wzorek), polskie
          balonowki z Bolkiem i Lolkiem, byla tez wersja jakichs gum w ksztalcie irysa.
          Gumy rozpuszczalne - maoam, mamba. Suchary wojskowe, ktore fajnie sie obgryzalo,
          a kupowane w malym sklepiku obok jednostki znajdujacej sie na uboczu mojego
          osiedla. Smakowite andruty, no i ta niesmiertelna oranzada w proszku jedzona z
          nierzadko brudnej jak swieta ziemia dloni. Lody bambino, calypsiaki (wiem, wiem
          - przetrwaly do dzisiejszych czasow).

          Na temat innych smakolykow odsylam do swietnego tekstu opublikowanego w 52
          numerze Polityki z 1997 roku, "Smaki Ludowej". Tu macie probke - kawior z
          kiszonego ogorka, albo czekolada domowej roboty -
          "Zagotować: 1 szklankę cukru pudru z paczką cukru waniliowego i pół szklanki
          mleka oraz pól pojemniczka margaryny Vita. Przetrzeć przez sito 2 szklanki mleka
          w proszku z 1-3 łyżkami kakao. dołączyć do gotującej się masy i mieszać na małym
          ogniu ok. 10-15 minut. Uważać, aby nie było grudek. Ew. można zmiksować w
          młynkomikserze lub mikserkiem, bo grudek jednak nie powinno być. Półmisek
          przelać zimną masą kakaową. Gdy podstygnie - krajać jak czekoladę. Można też
          dawać zamiast mleka - śmietankę, a od ilości kakao będzie zależeć, czy czekolada
          będzie "mleczna" czy "gorzka"." - pamietam jeszcze jej smak:)
          • 12.07.05, 14:33
            I jeszcze jeden cytat ze wspomnianego artykulu, nie moglem sie oprzec, zeby go
            tu nie wrzucic, bo smakolyczek to byc musial niebywaly:

            "(...)A jeśli twaróg zupełnie do niczego się już nie nadaje, można go przerobić
            na znakomity serek topiony: "rozkruszyć, przykryć ściereczką, zostawić na 5-6
            dni w cieple, a kiedy już prawie się rusza i roztacza fatalne zapachy, smażyć aż
            powstanie gładka masa. Do tego przyprawy"."

            SMACZNEGO!
            • Gość: En IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 19:31
              a mi mama kiedyś robiła czekoladę :]
              • 12.07.05, 19:45
                Spoko, mi tez. Byly dwa warianty, z platkami owsianymi (nie wiem po kiego
                czorta) i bez. Straszne czasy, tyle ze czlowiek byl mlody i piekny:) - to jedyny
                chyba w tym plus.
                • Gość: jk IP: *.acn.waw.pl 12.07.05, 20:42
                  Moim zdaniem płatki owsiane zastępowały orzechy :)
                  A poza tym, jeśli w formie kulek (trufli) to się mniej kleiły i paćkały w ręku.
                  Dobre było :D

                  Kotlety z kiełbasy krakowskiej, panierowane
                  Szarlotka z kaszy mannej (z jabłkami oczywiście)
                  Lody z serka homogenizowanego i mrożonych truskawek
                  • Gość: rita IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 21:21
                    A kotlety z Martadeli PAMIĘTACIE
                    • 13.07.05, 15:54
                      Kotlety z mortadeli do tej pory wcinam :)
                      --
                      - Nastienka
                • Gość: aga IP: 217.17.35.* 13.07.05, 10:20
                  kiedys robila je moja mama a ja ciasteczka owsiane robie dzis bo tak sie
                  nazywaja:) i wszyscy sie zachwycaja ha ha, przpis pochodzi z ksiazki ktora
                  zakupil mi dziadek jak sie urodzilam "od kołyski do mundurka" no ma juz troche
                  latek ta ksiazka, wpisywalo sie w niej rozne wydarzenia z zycia dzieciaka,:)
                  pierwszy zabek,itd ,po latach w sumie fajna pamiatka
                  • 13.07.05, 11:47
                    Oj tak!!!Ciaszteczka owsiane!Lizaki ze skarmelizowanego cukru!Guma Donald za 12
                    zl i GranuloVit-pyszny ,różowy , słodziutki.
                    Jeszcze batoniki "czekoladowe'z krochmalkiem różnokolorowym!Teraz takie
                    paskudztwo robi firma M...xion tylko pięknie pakują i szumnie reklamują.
              • Gość: olowielki IP: *.acn.waw.pl 13.07.05, 15:30
                Mnie tez !!! z kakaa czy czegos takiego i do lodowki na pare godzin/
            • Gość: miro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 21:28
              To sie nazywa serek ZGLIWIAŁY, śmierdzi jak się masz, ale co za smak! Naprawdę!
              Najlepszy jest z kminkiem. Im bardziej smrodliwy - tym smaczniejszy (byłem w
              latach 70/80 nastolatkiem, więc jeszcze pamiętam).
              • 12.07.05, 21:44
                Na Śląsku to się nazywało hauskejza (=ser domowy). Starzy ludzie wspominali, ze
                jadlo sie to zawsze w czasach wielkiej biedy..
                • Gość: Kropla IP: *.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.06, 19:50
                  Ser domowy do kupienia w lepszych sklepach na Śląsku... ;) Choć smak już też
                  nie ten sam!!!
            • Gość: wbl IP: *.nsw.bigpond.net.au 13.07.05, 03:52
              Pamietam! Jak mama z siostra robily taki serek topiony, to uciekalm z domu na
              kilka godzin: smrod okropny.
              A potem on to jadly ;-(( brrrr....
            • Gość: drab IP: 212.160.134.* 13.07.05, 08:36
              srull, nie masz racji.. nie topiony lecz smażony!!
              I to naprawdę była rewelacja.. teraz nie ma niestety z czego tego zrobić bo
              biały ser nie gliwieje tylko się psuje.. :(
              A przepis chyba jest niezbyt dokładny..
              • Gość: Dzia IP: *.air-net.com.pl 13.07.05, 13:33
                Ołomuniecki, ser olomuniecki - można dostac w polsce (widzialam kiedyś dawno w
                Makro), no i zawsze u południowych sąsiadów. Z kminkiem i bez. Smak tradycyjny,
                smród też.
                • 13.07.05, 15:39
                  To tak sie robi moje ulubione serki olomunieckie? O losie slodki! O matko i
                  corko! Czasem lepiej nie wiedziec...
                  • Gość: wincenty IP: *.stacje.agora.pl 27.12.05, 17:25
                    szukaj w auchan
              • Gość: Ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 15:17
                mozna do sera dodac sody i zostawic na jakis czas w cieplym miekscu (jakies pol
                godziny), w sumie efekt ten sam tylko smrod mniejszy. ja sama nigdy tego nie
                robilam ale moja przyjaciolka go robi i calkiem dobrze smakuje. Aaaaa... i nie
                smierdzi;-) najlepszy z pomidorami na cieplo
                pozdrawiam
            • 13.07.05, 15:49
              A moj kochany Dziadzius to robil i ja to uwielbialam! Z kminkiem!!

              --
              Daniel
            • Gość: kot_z_cheshire IP: *.icpnet.pl 16.07.05, 00:33
              Toż to najprawdziwszy serek smażony....Np.jeszcze zkminkiem! Moja babcia taki
              robiła. Pamiętam, że od jakiejś babuliny kupowała twarożek i psuła go:). Kupny
              się nie nadawał...To smak mojego dzieciństwa:)
            • Gość: młoda IP: *.narewka.sdi.tpnet.pl 17.08.05, 12:23
              taki serek moja mama robi do dziś!!!
            • Gość: iwona IP: 93.49.151.* 27.08.14, 13:12
              Pamietam ten ser, moja ciotka go robila, nazywalismy go ser smazony. Niebo w gebie!
          • 12.07.05, 16:23
            srull napisała:

            > Smakowite andruty, no i ta niesmiertelna oranzada w proszku jedzona z
            > nierzadko brudnej jak swieta ziemia dloni.

            he he! tez ja pamietam pamietam i taki kawal:

            Spotyka sie dwoch facetow na pystyni.

            - Czesc!, nie masz sie czego napic?
            - Mam! Oranzade w proszku.
          • Gość: Kaisa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:14
            Oranżada w proszku! To przebój! A co powiecie na "wyroby czekoladopodobne"?
          • 13.07.05, 15:01
            Nawet nie wiesz jak długo szukałam tego przepisu!!!!
            Sama jako gó..ara robiłam taką czekoladę i uwielbiałam ją!
            Mleko w proszku było w takim granatowym, foliowym woreczku.
            Dodawałam do tego bakalii.

            PYCHA!
            W piątek robię czekoladę!!! Hurraaaa :))))
        • 13.07.05, 10:08
          Tez pamietam Servovit. Fantastyczny napoj.
          Kupilem kiedys pare butelek w sklepie nabialowym w Olsztynie niedaleko rynku
          (jakos kolo 1989-90) i potem juz nigdzie nie moglem go upolowac. A szkoda.
          Wg moich teorii i wspomnien byl lekko gazowany i cos mial wspolnego z serwatka.

          --
          Pozdr,
          H.
          • Gość: k IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:28
            Serwowit powstawał w wyniku fermentacji serwatki - byl lekko procentowy
            pozdr
        • Gość: lorenzo IP: 195.85.249.* 13.07.05, 14:08
          Na podwórku po grze w piłkę z chłopakami robiliśmy zrzutę na to cudo
      • Gość: Tolo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 16:20
        Czekolada "MANILLA" właściwie blok czekoladowy.
      • Gość: matanza IP: *.waw.cdp.pl 13.07.05, 10:48
        Extra byly VIBOVITY!!
      • Gość: moi IP: *.gorzow.mm.pl 28.03.06, 21:43
        A pamiętacie coś lepszego do picia niż "napój firmowy"(cokolwiek to znaczy) serwowany w różnych miejscach ( kawiarenki , dworce)
      • Gość: k0lo IP: *.dip.t-dialin.net 27.05.06, 23:54
    • 11.07.05, 11:20
      Jak bylam mala (jestem z '81) to ueielbialam na dworcu autobusowym pic oranzade
      z saturatora :)

      I jeszcze ta gdzie sie wbijalo rurke w foliowa torebke :)

      Nic innego nie pamietam bo moj tato (pochwale sie :)) jezdzil juz wtedy na
      zachod wiec moglismy sobie czasem pozwolic na zakupy w Pewexie (dzial z
      zabawkami zawsze mnie powalal :))

      Aha i lubilam jeszcze suchy Vibovit i wate cukrowa, ale to wciaz mamy :)
      • Gość: bambi7 IP: *.csk.pl 11.07.05, 23:28
        woda z saturatora, czyli tzw. gruźliczanka - nie pytaj skąd nazwa ;)
        • Gość: bambi7 IP: *.csk.pl 11.07.05, 23:32
          1. co do picia soków z "folii" to miałem to w podstawówce (czasami jak źle się
          trafiło słomką w folię to się wszystko wylewało :( )
          2. PEWEX to był raj na ziemi - klocki LEGO i lalki Barbie hehe.... szkoda, że
          można było to kupic tylko za dolary :(
          3. Vibovit - fajnie się rozpuszczał w buzi (jadło się łyżkami ;) )
          • Gość: ja IP: *.oracle.co.uk 12.07.05, 13:21
            e tam, najfajniej jadlo sie palcem!
        • 13.07.05, 01:59
          a u mnie gruzliczanki to byly takie lizaki wlasnej roboty co je na odpuscie
          sprzedawali
          • Gość: młoda IP: *.narewka.sdi.tpnet.pl 17.08.05, 12:29
            a ja miesdzkam na wsi i mam co roku odpust i takie ręcznie robione lizaki ze
            straganu!!!
      • Gość: martini IP: 212.75.114.* 12.07.05, 13:16
        ja pamiętam z tego okresu ser który dostaliśmy w 83 roku na religi w ramach
        darów z zachodu. Był bardzo bardzo smaczny i miał kolor pomarańczowy.
        • Gość: Arleta IP: *.dip.t-dialin.net 12.07.05, 14:20
          Czy ktos wie wiecej na temat tego pomaranczowego sera??!?
          Tez go pamietam i nigdy wiecej go nie jadlam, a bardzo chcialabym znalezc odpowiednik!
          Pochodzil ze Stanow czy z Europy Zach.?
          Za wszelkie wskazowi z gory dzieki!!!
          • 12.07.05, 15:06
            O ile mnie pamiec nie zawodzi, to ten ser pochodzil z Holandii. Nazwy tym
            bardziej Ci nie podam, ale podobne sery (przynajmniej w kolorystyce) mozesz dzis
            spokojnie znalezc w jakims sklepie. I jeszcze jedno, w tamtym okresie wszystko
            co bylo z zachodu smakowalo, takze mysle, ze moglabys sie teraz nieco rozczarowac.
            • Gość: km IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 18:53
              szczera prawda
            • 12.07.05, 21:46
              > O ile mnie pamiec nie zawodzi, to ten ser pochodzil z Holandii.

              U nas rozdawali amerykanski, tez ppomaranczowy. Na kazdym bloku sera byl napis,
              ze jest to dar i nie wolno go sprzedawac.
              • Gość: bratanek księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:57
                Potwierdzam. Ser z napisami był z Hameryki.
                A z Holandii było solone masło w blokach - też jakby bardziej maślane od
                naszeego, które, pozostawione samo sobie, wydzielało kropelki wody.
                • 12.07.05, 23:03
                  Dobra, poddaje sie, w takim razie musial byc jednak ze Stanow (choc, kto wie,
                  moze i Holandia takie wysylala?). Uznajmy, ze to byla wymiana barterowa - my wam
                  spiwory, wy nam ser:).
                  • Gość: abrakadabra IP: *.hsd1.il.comcast.net 12.07.05, 23:24
                    ten ser to chyba nazywa sie American chess i ciagle jest dostepny w stanach ale
                    smak nie ten sam :( i szczeze to jest paskudztwo beeee
                    • 12.07.05, 23:31
                      Nie wiem, nie mieszkam w Stanach. Przypomnij sobie smak polskiego sera w tamtych
                      czasach, od razu sie polepszy. A kubki smakowe i slinianki zaczna zwawiej
                      reagowac na nazwe wymieniona przez Ciebie.
                    • Gość: Tez z Comcast IP: *.hsd1.tx.comcast.net 14.07.05, 00:48
                      Gość portalu: abrakadabra napisał(a):

                      > ten ser to chyba nazywa sie American chess i ciagle jest dostepny w stanach al
                      > e
                      > smak nie ten sam :( i szczeze to jest paskudztwo beeee
                      Czyzbys jadal szachy ("chess"? A moze to cheese? A konkretnie jaki masz na
                      mysli?
                  • Gość: bratanek księdza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:36
                    Kolego ja nie twierdzę, że ser trafiał do Polski TYLKO z USA, a masło TYLKO z
                    Holandii. Mogli być też inni donatorzy tych samych produktów, a ww. państwa
                    mogły też przysyłać co innego.
                    Ja napisałem jedynie o tym, czym sam się wtedy obżerałem.
                  • Gość: Kaisa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:47
                    Maslo z darów było słone...
                    • Gość: naiwna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 01:54
                      Mnie akurat chyba nie trafiło się masło z darów, ale wiem, że w tej chwili w
                      USA masło NIEsłone jest "nienormalne"... "Normalne/zwyczajne" masło jest
                      solone. Zdaje się w opakowaniach z niebieskimi elementami. A niesolone to już
                      takie "dziwne" masło i trzeba się za nim rozejrzeć. Tzn. JEST :P tylko kiedy
                      się mówi o maśle w domyśle jest to słone. Niesolone jest w opakowaniach z
                      elementami czerwonymi... Chyba żeby ostrzec niewinne ofiary :P
                • 12.07.05, 23:14
                  maslo bylo norweskie, solone
                  • Gość: jj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 14:15
                    Ja zapamiętałam, że solone masło pochodziło z Australii.
                    • 27.04.06, 10:35
                      a ja pamiętam, ze masło solone (brrrr okropność) pochodziło z likwidowanych
                      rezerw wojskowych.

                      Pamiętam jeszcze ogromniaste kolejki w jakich po to masło stałam, ale szło
                      szybko bo sklepowe wcześniej ten maślany wielki blok rozdzielały na porcje.
                      Porcje były takie rozpaprane pakowane w biały :o) papier. Kazdy dostawał jedną
                      paczuszke i na koniec kolejki i tak kilka razy az masło się skończyło.

                      Aż łezka w oku sie kręci.
            • 13.07.05, 11:42
              tak, ten ser był z Holandii, a raz dostałam całą paczkę masła solonego - było
              pyszne, do tej pory takie lubie. chociaz rodzina musiala kombinowac jak je
              wymienic na cos innego, bo bylo tego chyba ze 20 kilo.pamietam tez SYFONY,
              takie ktore sie zaosilo do nabijania.ostatnio widzialam podobne w sklepie
              calodobowym, ale plastik, fuj.
          • Gość: dubertos IP: *.man.poznan.pl 12.07.05, 21:28
            a pamiętacie jeszcze gumę cynamonowa - dawali w darach razem z pomarańczowym
            serem - on był chyba holenderski!!!
          • Gość: sroka16 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 13:16
            Holenderski Mimolette jest podobny. Dosyć łatwo można go kupić w dużych
            sklepach.
          • Gość: dziki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 13:42
            Taki ser można kupić w markecie. Nie pamiętam jak się nazywa, ale jest. Na
            oewno w Carrefour'ze
          • Gość: magda IP: 5.5.* / *.proxycache.rima-tde.net 13.07.05, 13:57
            To byl amerykanski Chedar, wersja pomaranczowa. W Stanach ciagle sie tym
            zajadaja, a ja omijac musze z daleka, bo najadlam sie tego, chcac nie chcac, w
            PRL-u i teraz mi jakos nie wchodzi. U nas nie szukalam, ale byc moze tez sie
            znajdzie.
          • 14.10.05, 10:00
            Jsli byl bardzo zolty w bardzo czerwonej otoczce z wosku to to byl EDAM. Zolty
            ser holenderski.
            --
            On n'oublie rien, de rien / On n'oublie rien du tout /
            On n'oublie rien de rien / On s'habitue, c'est tout.
            Jacques Brel
          • Gość: gosc IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 14.10.05, 16:11
            To chyba ser RED LEICESTER, angieslki taki bardzo pomaranczowy, smak podobny do
            cheddara.
          • Gość: mamolette IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 29.05.06, 14:46
            To ser z Holandii mamolette - jadłam ostatnio, pycha. koszt - ok 30 PLN
        • Gość: roquena IP: *.citibank.com 12.07.05, 15:22
          Ale deja vu, ja tez pamietam ten pomaranczowy ser, holenderski byl zdaje sie, a
          troszke podobny do niego jest Minolette. A czy ktos pamieta batoniki (tez z
          paczek)takie gabarytowo jak mala chalwa krolewska i troche nawet w fakturze
          podobne,tylko nie slodkie. Dawali to w sanatorium w Sobotce w 83', opakowanka
          byly biale z czerwonymi napisami. Do dzis zachdze w glowe co to bylo?
          • Gość: cichy IP: *.chello.pl 13.07.05, 08:06
            A pamiętacie smak bułki z masłem i kawy zbożowej na wykopkach w PGR-ach ?!
            Matko Jezusowa ! Poezja. A jeszcze paskudne batoniki pt. "Telesfor" ?
        • Gość: diuna IP: 193.138.110.* 12.07.05, 15:29
          a my z kościelnych darów z zachodu dostawaliśmy jedszcze mlekop wproszku i
          masło orzechowe..;)mniam!
          • Gość: zbynek IP: *.telpol.net.pl 12.07.05, 21:14
            Z koscielnych darow byl jescze jakis olej roslinny w puszce o pojemnosci
            galona. Opakowanie calkiem jak olej silnikowy.
            • Gość: anuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 21:52
              ja pamiętam jeszcze solone masło, ale że byłam "dżemówą" to niewiele pojadłam
        • Gość: Aker IP: *.ny325.east.verizon.net 12.07.05, 23:48
          Dostałem taki sam ser (kształt prostopadłościanu), pomarańczowy, bez dziurek,
          bodajże z Holandii, na religii w 83. Czy przypadkiem się nie znamy? (Białystok-
          Starosielce) ;)
          • 24.07.06, 17:07
            o prosze ja tez jestem ze Starosielc :), ale rocznik 82 i pamietam jak z wagonów
            (mieszkaliśmy blisko torów) żołnierze(?) rozdawali mleko w proszku,
            suchary(uwielbialam je), kawe zbozowa. Od siostr zakonnych z plebani przy
            kosciele sw. Boboli pamietam tez batony, podobne do milkiwayów, tez w granatowym
            opakowaniu
        • Gość: kingamamaemilki IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 13.07.05, 02:54
          tak sie nazywa ten ser, jest on popularny w Kanadzie i troche mniej w Stanach.
          W kazdym sklepie go mozna dostac, jest w 4 formach: stary (od 3 lat w zwyz),
          sredni (2-4 lata) i mlody (ponizej 2 lat). Ten pomaranchowy jest s dodatkiem
          barwnika, a normalny 4 rodzaj to bialo-kremowy, tez stary, sredni i mlody.

          pozdrawiam,
          Kinga

          p.s. jest to jeden z najtanszych serow.
      • Gość: abi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 16:07
        suchy vibovit nasypany na kaszkę manne tak gestą aż łyzka w niej stawała,
        vibowit był zacheta do zjedzenie tego śniadania, po prostu dzieciństwo ...:))
    • Gość: Iza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.05, 11:35
      Pamiętam takie drobne kolorowe groszki, które sie sypało przez dziurkę.
      Opakowanie w kształcie takiej jakby pastylki, trzeba było okręcać górę i dół
      pudełka, aż się tę dziurkę wywoła.
      Ale to juz tak dawno było, ze pewnie tylko ja wiem o co chodzi...
      • Gość: Raf IP: 195.117.99.* 11.07.05, 11:40
        Pamietam też, jestem '65, a pamiętacie batoniki "Sękacze"?
        • Gość: a. IP: 217.149.242.* 11.07.05, 22:46
          a pamiętacie batoniki "Sękacze"?

          Mogę Ci przesłać kilka, bo w naszym sklepie jest pełno.
        • Gość: Mzimu IP: *.dsl.sfldmi.sbcglobal.net 07.01.16, 04:47
          Od owocowych wolałem te kakaowe - nazywały się Czarna Perełka.
          Fajne też było skondensowane mleko w tubkach.
      • 11.07.05, 11:43
        Pamietam :)

        Bylo mnostwo takich opakowan z groszkami :)

        I luksus jeszcze - DONALDOWA :)
        • Gość: gosc IP: *.crowley.pl 26.01.06, 12:28
          no właśnie, kolorowe i same brązowe w takich żółtych okrągłych pudełeczkach z
          dziurką. Były oranżadki w proszku, co się w nich języki maczało
      • Gość: Berta IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 13:20
        Ja pamiętam brązowe(kawowe?), a nazywały się PEREŁKI.
        • Gość: Melba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 21:20
          Pycha, w takim smiesznym żółtym pudełku kręconym. Popieram:-))))))
          • Gość: dubertos IP: *.man.poznan.pl 12.07.05, 21:31
            A niezapomniane Donaldy - nikt tych gum nie pamięta??
        • 14.10.05, 14:02
          Pamietam te groszki, brązowe - kawowe, kolorowe - owocowe i najlepsze białe
          -miętowe w okrągłych pudełeczkach. Poza tym gumy do żucia - papierosy, Donaldy
          po 10 zet w prywaciaku, lizaki w kształcie kogutka, albo niedzwiedzia, pyszne
          żółte granulki, chyba było to wapno, nazywało się glukovit, czy jakoś podobnie.
          Masło kakaowe, które moja mama używała do ciasta, ręczną krajalnicę do żółtego
          sera i podświetlarkę do jajek, w latach 70-tych, były w każdym sklepie, oranżada
          w proszku niedługo będzie synonimem epoki PRL.
      • Gość: macius46 IP: 192.109.142.* 12.07.05, 13:26
        pamietam te groszki. Byly owocowe i czekoladowe
        • 12.07.05, 13:56
          krem czekoladowy w słoiczku z wiewiórką....chyba firmy INTERAGRA...taka jakaś
          była reklama, albo takie pomadki michałki, o smaku śmietankowym, no i
          obowiązkowo czekolada TWARDOWSKA........mniam...do dzisiaj pamiętam jej smak,
          niech się Milka schowa....
          • Gość: młoda IP: *.narewka.sdi.tpnet.pl 17.08.05, 12:34
            o tak, tak! krem z wiewiórką! niech się nutella schowa...
          • Gość: lusia IP: *.poch.com.pl / *.poch.com.pl 24.01.06, 13:49
            Jeszcze lepsza była czekolada Jawa z mielonymi andrutami w środku lub czymś
            podobnym. Pychotki.
        • 12.07.05, 21:52
          > pamietam te groszki. Byly owocowe i czekoladowe

          I jeszcze mleczne oraz miętowe (rzadko dostępne). A na pudełku był wytłoczony
          zaj.. rysunek ludzi 'ruszających z posad bryłę świata' :rotfl:
          • Gość: łasuch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:01
            A później, już w latach '80 były OBŁĘDNE groszki o smaku śmietankowym. Już w
            zwykłej folii. Ale smakowało to tak, że chciało się jeść kilogramami.
            • Gość: chk2 IP: *.ibd / *.nencki.gov.pl 12.07.05, 23:06
              ten smak groszków smietankowych pamietam do dzis ale bym ich zjadla teraz,
              zawsze jak jestem w sklepie typu sam ich szukam ile razy sie juz rozczarowalam
              nie wspomne... gdzie sa groszki z tamtych lat?
              ada
              • Gość: gul IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.07.05, 02:29
                czy pamiętasz może żeby na którymkolwiek produkcie była data przydatności do
                spożycia (poza szynką w puszkach- eksportową)? Albo żeby ktokolwiek się tym
                przejmował?

                ja z prl-u pamiętam gumy donalda i turbo oraz maoam i gumy- kulki (kupowane w
                opakowaniach po kilkanaście sztuk). A tak naprawde to ja byłem wtedy strasznie
                mięsożerny i uwielbiałem kiełbasę! Mogłem ją jeść kilogramami. Ulubiona była
                jałowcowa (naprawdę wędzona w jałowcu) i myśliwska (pewnie z kryla :) ) oraz
                żywiecka/ krakowska. Wszystkie te kiełbasy były strasznym rarytasem i tylko
                moja Babcia nie miała problemów z zaopatrzeniem (kupowała mięso u tzw. baby ze
                wsi).

                Ad kiełbasa- pamiętacie żart: Panie kierowniku jak robimy kiełbasę eksportową?
                Do mięsa dolewamy wannę wody. A jak robimy kiełbasę na kraj? Odkręć kran i
                chodźmy na przerwę obiadową...
                Czy nikt nie zauważył że technologia się od tamtego czasu specjalnie nie
                zmieniła? :)
              • Gość: tomaszowianka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 11:08
                dokladnie to samo czuję, pamiętam smak tych groszków.... mniam
                musze jeszcze wspomniec jak mialam jakies 15 lat, otwierali nowy sklep
                spozywczy w naszym miescie no i półki w tym skleie byly pelne ;)) ja jako
                sprytna dziewczynka wkrecilam sie w wieli tłum i jako jedna z pierwszych tur...
                tak tak, po 10 osob do sklepu wpuszczano, nakupilam tyle ze hej... pamietam
                torciki wedlowskie, cukierki itd, za tyle ile mialam pieniedzy... jaka ja bylam
                z siebie dumna :))
            • Gość: aga IP: 217.17.35.* 13.07.05, 10:38
              teraz w sklepach tez sa te groszki w sprzedazy, jutrzenki bodajze
      • Gość: Monika IP: *.mi.gov.pl 12.07.05, 13:30
        Najbardziej lubiłam te ciemne...czekoladowe...mniam
      • 12.07.05, 13:55
        Gość portalu: Iza napisał(a):

        > Ale to juz tak dawno było, ze pewnie tylko ja wiem o co chodzi...

        No co Ty - byly mietowe (bialo-zielone) i "czarna perełka" (kakaowe).

        --
        Trzeba minuty, aby znaleźć szczególne osoby, godziny aby je docenić,
        dnia aby je pokochać i całego życia, aby o nich zapomnieć.
      • Gość: Witek IP: *.reklama.eu.org 12.07.05, 20:21
        Pamiętam te cukierki. Były dwa rodzaje : czekoladowe i owocowe. Czy nie
        nazywały się perełki ? A pamiętasz "Cewity" takie kwadratowe pastylki,
        produkowane w latach 60.
      • Gość: marianna pudelko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 08:54
        Ja też pamiętam te groszki !!!!!!!!!!!
        • Gość: iga IP: *.pool.mediaWays.net 13.07.05, 12:22
          ...a ja pamietam groszki z jarzebina.Sprzedawane byly w naszym osiedlowym
          SuperSamie w Gdyni.. czy gdzies jeszcze byly znane..?
          (takie troche jakby w czekoladzie)
      • Gość: aga IP: 217.17.35.* 13.07.05, 10:34
        ja tez pamietam te groszki a jestem `77, podobalo mi sie wtedy to opakowanie:)
        chociaz kolor mialo jakby musztardowy, przynajmniej tak pamietam:)
      • Gość: jolam44 IP: 80.51.81.* 13.07.05, 11:58
        ja też doskonale pamiętam te groszki, myślałam o nich, ale nie wiedziałam, jak
        obrazowo to opisać. Dzięki Ci za to, że je przypomniałaś!
        • Gość: kk IP: *.crowley.pl 13.07.05, 14:35
          ale takie groszki były też w opakowaniu z przezroczystego plastku, np. w
          kształcie zajączka - głowę mu się wyjmowało i można się było do groszków
          dostać...
      • Gość: JMD% IP: *.net.pulawy.pl 30.01.06, 20:42
        Pamietammmmmm!!!!!! ...malo tego ..były dwie wersje groszków-kakaowa i owocowa,
        opakowanie byo jasne, chyba kremowe,napisy na opakowaniu , były tłoczone-
        wypukłe!!!!! baaardzo dobre to było!
    • 11.07.05, 11:41
      Ciepłe lody!
      • Gość: a. IP: 217.149.242.* 11.07.05, 22:47
        > Ciepłe lody!

        Miało być chyba to, co było w PRL, a teraz nie ma.
        • Gość: macius46 IP: 192.109.142.* 12.07.05, 13:31
          do mieszania ze spirytusem i tzw spirytus mlodziezowy - 70 procent
      • Gość: michu 2005 IP: 212.75.114.* 12.07.05, 12:20
        u mnie na wsi są do dziś, najczęsciej w zimę na dworze 15 stopni mrozu a ja
        czasem poylam z takim lodem;)))
    • 11.07.05, 11:51
      - guma Donald
      - czekolada Pani Twardowska
      - tabliczki toffi (nie pamiętam nazwy, ale smak i wygląd niezapomniany: gruby
      na ok. 1 cm kawałek ciągnącego toffi, wymiary tak 10x10cm, powierzchnia
      delikatnie rowkowana - jak to mogło się nazywać?!)

      --
      Albo rybka, albo pipka.. jak powiedział Hamlet!! <Anioł, 'Alternatywy4'>
      • 11.07.05, 13:54
        blok orzechowy (przegląd tygodnia zlepiony margaryną)
        dawno z tego smaku wyrosłam.. ale pamiętam z jaką dziką radością wcinałam będąc
        dzieckiem!

        --
        Albo rybka, albo pipka.. jak powiedział Hamlet!! <Anioł, 'Alternatywy4'>
        • Gość: ola rocznik 54 IP: *.kielce.net.pl 12.07.05, 13:56
          Wafelki wielkości 2x8cm z kilku warstw sklejone wodą z cukrem, makagigi,
          oranżada wisienka. To były rarytasy na co dzień. A czasami udało się mojej
          mamie kupić słodycze w WEDLU, co za smak. Nie to co dzisiaj.
          • Gość: anuś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 21:58
            kochana, nie w Wedlu tylko zakładach 22 Lipca ;-)
            • Gość: miszkamyki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:25
              z Wedla to najlepiej pamietam cukierki "kliwie", ktorych juz dzisiaj nie produkuja
              nawet teraz czuje ich smak :)
            • Gość: as IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:29
              22 lipca ale z dopiskiem d. E.Wedel.
          • Gość: Przemo IP: *.man.bydgoszcz.pl 12.07.05, 23:01
            W Wedlu... Łom waflowy wystany w kilometrowej kolejce... Taki sam rarytas z Kopernika ("niedorobione" Teatralne).
      • 11.07.05, 15:08
        To się nazywało "Byczek Fernando" :)
        • 12.07.05, 10:26
          nie wiem czy tak to się nazywało, w każdym razie pycha było (chociaż zapchać
          się można było tą ciągutką..), pozostaje zadać zwyczajowe (w takiej sytuacji)
          pytanie: "i komu to szkodziło?!"


          --
          Albo rybka, albo pipka.. jak powiedział Hamlet!! <Anioł, 'Alternatywy4'>
      • Gość: ja IP: *.oracle.co.uk 12.07.05, 13:24
        Guma donald to bylo to ! potem byla rakotworcza podobno guma Turbo z
        karteczkami z opisem samochodow - gralo sie potem w Turbo, ale to bylo pozniej..
    • 11.07.05, 11:55
      A krowki-mordoklejki?

      Ja nie wiem czy to jeszcze PRL, ale nie zapomne jak sklejaly buzie :) I jak sie
      ciagnely :) I jak mama krzyczala ze znow ubrudzilam koszulke :)


      Teraz juz takich nie ma...
      • Gość: bambi7 IP: *.csk.pl 11.07.05, 23:36
        jak się dobrze wgryzło, to autentycznie trudno było buzie otworzyć - oczywiście
        zawsze rodzice mówili, że szkodzą na zęby i dlatego kupowało się tylko kilka
        sztuk (mam siostrę bliźniaczkę, więc te kilka sztuk trzeba było dzielić na dwa -
        to by mój dramat...hehe)
      • Gość: ann IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:38
        Jeszcze czasami mozna kupić. Sam wyszukuję w opakowanaich sprawdzając twardość
        przez rozgniecenia. Faktycznie są bardzo rzadko. Ja się kupi to miód w gębię.
        TO byly czassy. Wszystko sprzedawalo sie jako swieże a nie zleżałe.
      • Gość: specjal IP: 200.71.133.* 13.07.05, 18:02
        SUGUSY !!!!! KROWKI !!!!!
      • Gość: Daisy IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 14.07.05, 01:11
        To ja jeszcze o tym, o czym nikt nie pisal: cukierki Szampanskie w rozowych
        papierkach, Jakonki w bialo-niebieskich, pomadki Bombajki w kilowym szarym
        pudelku (wciaz szukam podobnego smaku), czekolada Wawelska. Boziu...
        I jeszcze cwiartka chleba ponadkrawana przez uprzejma ekspediente, zeby lepiej
        bylo jesc, a do tego serek topiony w zlotku i oranzada w krachli - wszystko
        kupowane w wiejskim sklepiku po drodze na religie.
        I kabanosy z nutrii robione przez naszego sasiada i nazywane przez mojego
        wujka "piszczaca kielbasa"...
        I niewielkie cukiereczki skladajace sie z cukrowej kolorowej skorupki i czegos
        plynno-slodkiego w srodku...
        I pastylki pudrowe owocowe rozpadajace sie w buzi w slodki pyl... czasem udaje
        mi sie takie kupic, ale te dzisiejsze w wiekszosci sa twarde...
        I oczywiscie oranzada w proszku - jadam ja do dzis, tylko jakas taka kwasna
        jest i musze dosypywac do niej cukru.
        I kawa Select w srebrnym opakowaniu wystawana w kolejce w sklepiku widocznym z
        balkonu - we srode po szkole dyzur na balkonie, juz isc stac czy nie? Przez ta
        cholerna kawe najadlam sie kiedys wstydu, bo moja mamunia zaangazowala do
        stania w kolejce mojego (platonicznie) ukochanego, ktory sie akurat
        przypaletal, a mnie sie to wydawalo takie malo romantyczne...
        Moglabym tak wspominac i wspominac...
      • 31.01.06, 17:47
        Sa ja kupilam niedawno,
        Mordekleja jak sa swierze.
    • 11.07.05, 11:56
      sok z koncentratu w puszkach o nazwie zdaje się DODONI.
      • 11.07.05, 11:58
        Jest już taki wątek na forum kuchnia
        • 11.07.05, 12:07
          Ale tu jest forum humorum, a nie kazdy zaglada na forum kuchnia.
          • Gość: edek IP: 213.17.149.* 13.07.05, 14:25
            od tych "przysmaków"
        • Gość: hardliner IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:06
          To spadaj na forum kuchnia i chlaj tam swoje pedalskie drinki. Pasujesz z tą
          coladą do PRL jak ... (tak, to nie pomyłka - jak trzy kropki).
          • 13.07.05, 18:32
            Dzięki! Nie ma to jak przeczytać tak miłe słowa ;-)
    • 11.07.05, 12:20
      guma donald
      --
      See what happens, Larry, when you fuck a stranger in the ass?
    • 11.07.05, 12:25
      oranzada "Złota Rosa" :))

      --
      p.s. ...ostał się już jeden gołąb :)))

      Forum fanów Chmielewskiej
      • 11.07.05, 12:51
        * podpiwek
        * lizaki -koguciki
        * kulki lodów w dwóch plaskich walflach - a nie w kubku
        * lody Bambino
        * oranzada w proszku sypana bezposrednio na jezyk
        * oranzada w butelkach z takimi specjalnymi kapslami
        • Gość: slawekk IP: 167.83.9.* 12.07.05, 12:04
          Lody "Pingwin" - sprzedawane tylko przez roznosicieli, ze skrzynek
          zawieszonych na szyji, podczas różnych impreza i na ulicach. Dziś już takiego
          smaku nie znajdziecie. Robione były na naturalnych surowcach, bez konserwantów
          (jajka, śmietana, wanilia). Udało mi się je zjeść ostatni raz lody o podobnym
          smaku na wieży telewizyjnej w Berninie (jeszcze wtedy NRD) w 1975 roku.
          I nieśmiertelny do dziś kulinarny wynalazek PRL-u, rybna ohyda "Paprykarz
          Szczeciński" - niech mnie ktoś uświadomi dlaczego to coś przetrwało po dziś
          dzień.
          • Gość: rocznik' 66 IP: 212.160.117.* 12.07.05, 13:08
            Czy pamiętacie
            oranżady
            CYTRONETA i PTYŚ
            z nieistniejącej firmy Varsovin ?
            • Gość: piroman amator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 09:52
              Skoro cytronetka i ptysiek, należy też wspomnieć Mazowszankę w litrowych
              flaszkach ze szkła. Z kiepskiego szkła. Woda była tak mocno gazowana, a
              niektóre butelki tak kiepskie, że samorzutnie eksplodowały. I zdarzały się
              bardzo nieprzyjemne historie.

              Dla młodszych: woda niegazowana była wtedy wyłącznie w kranie. Nikomu by do
              głowy nie przyszło, żeby lać do butelek niegazowaną wodę, czy to mineralną, czy
              stołową. Nie wiem, dlaczego. Czy tylko "bo tak", czy też innych z powodów -
              woda nasycona CO2 to w istocie słabiutki H2CO3, i ma lekkie własności
              antyseptyczne.

              A smak ówczesnej kranówy to już temat na zupełnie inną opowieść.
          • 12.07.05, 13:31
            > "Paprykarz
            > Szczeciński" - niech mnie ktoś uświadomi dlaczego to coś przetrwało po dziś
            > dzień.
            Ponieważ z pewnością nie jest bardziej trujący niż dzisiejsze parówki. I mi
            smakuje :)
            • 13.07.05, 07:21
              Paprykarz obecny nie umywa się do tamtego. Nie wiem, czy te ryby były inne, czy
              receptura też nie taka jak dziś, w każdym razie w żadnej z obecnych konserw nie
              moge znależć tamtego smaku.
              Konserwy rybne w sosie pomidorowym tez były dużo lepsze. A kto pamięta "Śledzia
              po gdańsku" - ech łza się w oku kręci.
              Z konserwy "Turystycznej" dziś została tylko grafika etykietki, bo smak to już
              nie to.
              • 13.07.05, 10:31
                > Paprykarz obecny nie umywa się do tamtego. Nie wiem, czy te ryby były inne, czy
                > receptura też nie taka jak dziś, w każdym razie w żadnej z obecnych konserw nie
                > moge znależć tamtego smaku.

                Jest kilku dostawców; od jednego z nich paprykarz jest (prawie) taki jak wtedy :)
              • Gość: balbinka9 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 13:50
                Paprykarz obecny nie umywa się do tamtego. Nie wiem, czy te ryby były inne, czy
                receptura też nie taka jak dziś,
                dlatego sie nie umywa bo kiedys dodawali rybe a teraz jest sam ryz..czy cos co
                ma go przypominac
            • Gość: Jarek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 12:12
              Ja pamiętam takie małe, o grubości 5 mm krążki, prawie przezroczyste, wrzucało
              się je na rozgrzany olej, a one natychmiast puchły. Smakowały jak chrupki, albo
              chipsy. Niestety nie pamiętam jak to się nazywało
              • 13.07.05, 12:41
                Ja pamiętam takie małe, o grubości 5 mm krążki, prawie przezroczyste, wrzucało
                > się je na rozgrzany olej, a one natychmiast puchły. Smakowały jak chrupki,
                albo
                > chipsy. Niestety nie pamiętam jak to się nazywało

                Przysmak świętokrzyski - mozna kupic do dziś (takie paczki jak makaron) i to
                jest przepyszne :-)
                • 07.04.15, 11:35
                  Tutaj producent gotowego Przysmaku Świętokrzyskiego: smakpal.pl/ Można go też znaleźć na facebooku
              • Gość: aga IP: 217.17.35.* 13.07.05, 14:23
                to byly prażanki krewetkowe, ciewawe tylko co mialy wspolnego z krewetkami hi hi
                • Gość: Pasja77 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 16:45
                  te prażynki nadal można kupić w niektórych sklepach rybnych:-). Mniam mniam
          • Gość: macius46 IP: 192.109.142.* 12.07.05, 13:38
            • Gość: szuwarek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:01
              Bywało, że z jakichś powodów napój w takim kanistrze podróżował przed
              spożytkowaniem ze 2 dni w zęzie. I poźniejszy początek konsumpcji to był
              prawdziwy hardcore. Trzy pierwsze kubasy obowiązkowe, na oczach komisji. Potem
              już jakoś szło.
              Nie wiedzieć czemu, każdy kolejny garnuch był smaczniejszy...
              • Gość: aaa IP: 195.117.1.* 13.07.05, 12:13
                Trzeba dodać że alkohol rozpuszczal plastik i naprawde trzeba bylo sie spieszyc
                z tym pisiem , ale wymiana baniakow nastepowala bezkolizyjnie ( o ile piwo
                bylo )
            • 13.07.05, 10:14
              A ja nie zapomne nigdy mojego pierwszego nieswiadomego kontaktu z piwem Zywiec.
              Jakos kolo 1985-7 bylismy w Zywcu z rodzinka i mojemu staremu udalo sie gdzies
              wystac kilka butelek i przy okazji dla dzieciakow kilka butelek oranzady. Klops
              w tym, ze wszystko bylo w takich samych ciemnych butelkach (kapsle tez bez
              opisu) kompletnie pozbawionych etykietek. No i udalo mi sie pomylic te napoje,
              a polapalem sie dopiero po kilku lykach. Droge do domu przespalem.

              --
              Pozdr,
              H.
          • Gość: paprykara IP: *.rene.com.pl / *.rene.com.pl 12.07.05, 16:04
            oooo!!! a ja wlasnie jem paprykarz i mi bardzo smakuje =]
          • Gość: truciciel amator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:18
            Sławku, prawdziwe jajka w lodach to salcia. Głównie dlatego branża jedzie
            dzisiaj na proszku.
          • Gość: Ann IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:42
            Ja też tego nie znoszę . Kto to kupuje? To powino byc zakazane. Wyjątkowe
            wspomnienia obozów harcerskich z czasów komuny.
          • Gość: Gierek IP: 212.51.202.* 13.07.05, 11:38
            lepszy paprykarz szczeciński niż puszka Pandory!
            w przedszkolu dostawałem budyń polany sokiem z boku i ryż z jabłkami i
            cynamonem. Brrr...
          • Gość: Foxx IP: *.atm2-0-1021083.0x50c45cce.albnxx10.customer.tele.dk 13.07.05, 15:50
            No ba! Dobry paprykarz nie jest zly, ale to prawda, ze strasznie ciezko trafic
            na taki ktory ma wlasciwe proporcje ryby do ryzu. Ciekawy artykul na temat
            paprykarzu mozna znalezc tu: www.historia.szczecin.pl/articles.php?
            id=38 - nawet nie podejrzewacie jaka historia sie za tym kryje ;)

            Paprykarz oporcz legendarnego smaku zapewnial jeszcze legendarny zapach z ust -
            nie do podrobienia!

            Ja pamietam jeszcze wode Grodziska w roznych smakach i obowiazkowo w butelkach
            z grubego kolorowego szkla na wymiane (co nie bylo wcale zlym pomyslem!)
          • Gość: bambi7 IP: *.csk.pl 15.07.05, 23:26
            a co jest nie tak z tym paprykarzem? zawsze mi smakował (chociaz kiedyś nawet
            był lepszy w smaku niż teraz) - chociaz faktycznie jest to ewenement kulinarny
            na skalę światową (no bo co ma wspólnego papryka z rybą?)
          • Gość: Minia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.06, 21:02
            > I nieśmiertelny do dziś kulinarny wynalazek PRL-u, rybna ohyda "Paprykarz
            > Szczeciński" - niech mnie ktoś uświadomi dlaczego to coś przetrwało po dziś
            > dzień.

            Zdziwię Cię - są ludzie, którzy rąbią ten specjał "jak małpa kit", i to nie na
            zasadzie nostalgii za PRLem (jak mój brat), tylko dlatego że im smakuje (jak
            mój siostrzeniec).
        • Gość: EMMA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 11:23
          Napoje z tamtej epoki nie maja sobie rownych, nie do pobicia do dzis sa:
          Tarczynski PTYS, PEPSICOLA Wroclawska, sok pomidorowy "Bulgarplodu" w zielonych
          butelkach 0,5 l. i wspanialy bezalkoholowy szampan jablkowy radziecki - nie
          pamietam - z Litwy czy Lotwy. Tylko te "szampany" kupowalismy dzieciom w
          ogromnych ilosciach pod palacem kultury, od "turystow". Reszta byla dostepna
          jak dzis najtanszy, kolorowy byle plyn o smaku zawsze podobnej "landrynki".
          Szkoda, ze teraz dzieci nie znaja tych smakow.
          Tu jest nie tylko luka, ale "czarna dziura" do wypelnienia przez naszych
          zaradnych, a pamietajacych te delicje producentow - przedsiebiorcow.
    • 11.07.05, 12:56
      czyli oranżada w woreczku

      lentilki (rarytaz z Czechosłowacji)

      gumy z kotwicą

      vibovit sypany do ust wprost z torebki

      kiszona kapusta ;)
      • Gość: bambus IP: *.wawel.astech.pl 11.07.05, 13:22
        Były w latach 70-ątych na południu polski. Cukierki z serii groszki z
        orzeszkiem w środku. Kompletny odlot. Goście, których było stać na smakoszki
        byli w szkole kimś
        • Gość: borsuk 40 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.06, 18:23
          a my jadłyśmy z koleżankami na długiej przerwie bułki z kapustą kiszoną
          nadgryzało się bułkę wyjmowało cały środek i wciskało się kiszoną kapustę
          taki pierwowzór knyszy
      • Gość: balbinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 13:54
        > kiszona kapusta ;)
        moj drogi przypominam ze kiszona kapusta jest nadal szeroko dostepna nie
        wspominajac o kiszonych ogorkach..ale bylo cos takiego a la kakao ale nie
        pamietam nazwy,moze za mloda na to bylam jak ktos pamieta to piszcie
        • Gość: gogo IP: *.atman.pl / *.atman.pl 26.01.06, 12:05
          To kakao nazywało sie Pepino...
          (ech, jakie pyszne bylo z mlekiem w szkole na przerwie...)
    • 11.07.05, 14:48
      jeszce takie wafelki jak oplatki andruty chyba - o roznych smakach i kolorach
      • 11.07.05, 15:08
        Mleko skondensowane w tubce. Mniam.
        Lizaki kogutki, takie czerwone. W pierwszej klasie podstawowki mielismy
        specjalny apel zeby potepic takiego Pawelka, co splamil honor szkoly, bo ukradl
        jednego z Samu Spozywczego obok. :-(
        • 11.07.05, 15:12
          Serwatka ze sklepu nabiałowego , w małej butelce od śmietany z "aluminiowym"
          kapselkiem . Mniam :)
          • Gość: Y_Sam IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.07.05, 16:24
            Taaaa, kiedyś mleko, śmietana, kefir wszystko było w szkle, pamiętam jak dziś te
            litrowe butelki mleka z aluminiowym kapslem - codziennie rano czekały na nas pod
            drzwiami :-) Utkwiło mi jeszcze w pamięci piwo "Barbakan", choć sam go wtedy
            jeszcze nie piłem, zapamiętam na zawsze te kolejki, jak raz w tygodniu rzucali
            je do osiedlowego SAM-u :-)))
            • 11.07.05, 22:37
              pralinki z różowym nadzionkiem w małych pudełkach
            • 13.07.05, 10:34
              > Utkwiło mi jeszcze w pamięci piwo "Barbakan", choć sam go wtedy
              > jeszcze nie piłem, zapamiętam na zawsze te kolejki, jak raz w tygodniu rzucali
              > je do osiedlowego SAM-u :-)))

              To masz szczescie. Bylo naprawde obrzydliwe...
          • Gość: kot_z_cheshire IP: *.icpnet.pl 11.07.05, 16:26
            - lizaki: białe, okrągłe z kwiatuszkiem czerwonym w środku (ten się naszybciej
            wylizywał:)
            - nie wiem, czy ktoś to jeszcze pamięta: jedne z pierwszych "czipsów"-wyglądały
            jak larwy (białawe, na wpółprzeźroczyste) obsypane pietruszką...
            - prażynki- ja wiem, że teraz też są, ale to już nie to.....
            Łza się w oku kręci.....
            • Gość: trzy IP: 213.77.20.* 12.07.05, 12:02
              > - nie wiem, czy ktoś to jeszcze pamięta: jedne z pierwszych "czipsów"-
              wyglądały
              >
              > jak larwy (białawe, na wpółprzeźroczyste) obsypane pietruszką...

              Ja pamiętam! Nazywały się "CHISY" i nie wiedziałam za bardzo, jak o nie
              poprosić w sklepie: mówić HISY czy CZISY :D "Czisy" było bardziej trendy ;-)

              A z innych przysmaków to BLOK rządził! Krojony wielkim nożem przez ekspedientkę
              wątpliwej higieny - niebo w gębie :D
              • Gość: ryba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:25
                Pierwsze chipsy nazywały się "prażynki".
                A pamiętacie takie wietnamskie płaskie krążki krewetkowe do smażenia na oleju?
                • Gość: Gierek IP: 212.51.202.* 13.07.05, 11:53
                  Sa w sklepach- wietnamskie. Ostatnio kupiłem. kiedyś lepiej smakowały
              • Gość: JJ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 15:09
                I jeszcze chałwa w bloku i różnokolorowa galaretka - też w bloku.
                Przed chipsami przysmakiem był ryż preparowany, czasem cytrynowy.
            • 13.07.05, 10:37
              > - lizaki: białe, okrągłe z kwiatuszkiem czerwonym w środku (ten się naszybciej
              > wylizywał:)

              Jeszcze są, ale chyba tylko na Podkarpaciu (Sp-nia "Liwocz" w Jaśle je robi)
      • Gość: dobi IP: 212.* / *.cza.warszawa.supermedia.pl 12.07.05, 17:25
        wio_lin napisał:

        > jeszce takie wafelki jak oplatki andruty chyba - o roznych smakach i kolorach

        niesamowite, nikt ich nigdy poza mna nie pamietal :) a naprawde byly super!
        • 13.07.05, 08:48
          Pamiętam i ja te wafelki . Wycinałyśmy z nich kóleczka kieliszkiem i bawiłyśmy
          się z siostrą w kościół
    • 11.07.05, 20:12
      Toffi angielskie, takie w sreberku. Cuudownie sie ciągneły. Jedyne cukierki poza landrynkami, które mi jako dziecku smakowały.
    • 11.07.05, 22:49
      Pamiętam jak babcia zabierała mnie do samu - jedynego jaki był w okolicy, i tam
      były ciastka tortowe .... uwielbiałam je.
      Jak chodziłam z rodzicami do cyrku to najbardziej pamiętam wodę do picia z
      woreczka, naturalnie piło się przez rurkę. Smakowała jak landrynki.
      A lody Bambino śmietankowe sprzedawali obok nas w sklepie po 61 groszy.

      --
      Zapraszam na nowe forum nie pracujące zawodowo mamy:

      Mamy "domowe"
      MÓJ SYNEK DAWIDEK
    • Gość: a. IP: 217.149.242.* 11.07.05, 22:59
      Normalne delicje, jednosmakowe, w foliowym opakowaniu - element "paczki"
      gwiazdkowej z pracy mamy lub taty.

      "Bogna - wyrób z masy tłustej", czyli wyrób czekoladopodobnopodobny. Mamy wśród
      pamiątek taką etykietę.

      Cukierki "Trzej muszkieterowie" pamięta może ktoś? To z paczek żywnościowych z
      zachodu w czasach kryzysu, dystrybuowanych przez środowiska kościelne. Czasem
      były też batony Mars, Snickers i Milky Way. Mój mąż dostał jeden baton od
      siostry katechetki, a następnie w domu, jako dobre dziecko, pokroił go na
      plasterki, żeby wszyscy się poczęstowali.

      Czekolada "Amatorska" w niebieskim papierku.

      Jogurt owocowy z takimi kółeczkami na wierzchu kubeczka - rarytas.

      Napój "Ptyś".

      A wiecie że dotąd ilekroć jem banana przypomina mi się ten błogi egzotyczny
      smak kilka tylko razy w dzieciństwie jedzonego owocu?
      • 12.07.05, 12:45
        > A wiecie że dotąd ilekroć jem banana przypomina mi się ten błogi egzotyczny
        > smak kilka tylko razy w dzieciństwie jedzonego owocu?

        Mnie do dziś dnia zapach pomarańczy kojarzy się natychmiast z Bożym Narodzeniem
        i tylko z tym.

        --
        Dzidka
        • Gość: macius46 IP: 192.109.142.* 12.07.05, 13:45
          niedziele ( pomarancze i Boze Narodzenie )
        • Gość: wiecznieDzisiejszy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:36
          I dziennik telewizyjny informujący przed świętami o pozycji statku wiozącego
          kubańskie pomarańcze lub banany (te już niekoniecznie kubańskie - trafiała się
          chiquita); i była szansa, że jak dobrze pójdzie, statek dotrze na czas do
          Gdyni, zostanie rozładowany i zamorskie frykasy jeszcze przed świętami trafią
          do sklepów w całym kraju.
          Kochani, nostalgia nostalgią, ale to był taki sq***syński syf, że jeszcze
          dzisiaj nóż mi się w kieszeni otwiera, kiedy przypomnę sobie coś w tym stylu.
          • 30.05.06, 13:50
            Gość portalu: wiecznieDzisiejszy napisał(a):

            > I dziennik telewizyjny informujący przed świętami o pozycji statku wiozącego
            > kubańskie pomarańcze lub banany (te już niekoniecznie kubańskie - trafiała się
            > chiquita); i była szansa, że jak dobrze pójdzie, statek dotrze na czas do
            > Gdyni, zostanie rozładowany i zamorskie frykasy jeszcze przed świętami trafią
            > do sklepów w całym kraju

            tiaaa.. tylko że zdarzało się, że w gdyni ruch był duży i wszystko zgniło na
            redzie..
        • Gość: aga IP: 217.17.35.* 13.07.05, 10:57
          o mi tez zapach pomaranczy kojarzy sie z bozym narodzeniem, i te kubanskie
          zielone:) pomarancze dzielone jeden na cala rodzine:)- u mnie 4 osoby rodzice i
          brat:)
    • 12.07.05, 00:26
      przysmak śniadaniowy :-)) mniam.
      • 13.07.05, 14:51
        tak całkiem na marginesie - urzekł mnie Twój nick. Goździki też jak najbardziej
        pasuja do omawianej epoki.
    • 12.07.05, 00:40
      Ja nie, bo moi rodzice nie pracowali w spoldzielni... Dzieci dostawaly paczki ze
      slodyczami,zestawami malego doktora i takimi tam..

      Ktos z was pamieta? :)
      • 12.07.05, 10:30
        takie paczki!
        to było coś: po powrocie z zakładowej choinki następował przegląd zdobycznych
        słodyczy i nabożny rozdział co i którego dnia oraz w jakiej ilości spożyć;-)



        --
        ... a kotka nazwę Garfield!
      • 12.07.05, 13:34
        plonaca.zyrafa napisała:

        > Ja nie, bo moi rodzice nie pracowali w spoldzielni... Dzieci dostawaly paczki
        z
        > e
        > slodyczami,zestawami malego doktora i takimi tam..
        >
        > Ktos z was pamieta? :)

        KIedy chodziłeś do przedszkola ? Chyba po 1975 roku.
        Ja chodziłam przed 1963 i żadnych paczek nie dostawałam, ale głodna też nie
        byłam.
    • Gość: ja IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 12.07.05, 02:32
    • Gość: melisa IP: *.aster.pl 12.07.05, 03:08
      ze słodyczy:kukułki,kamyczki
      ciemne piwo z pod budki z piwem (kupowałek jako małolat w podstawówce)
      taka galaretka kilkokolorowa
      rurki z kremem nabijane na miejscu


      • Gość: AA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 23:46
        Jedyne czego już nie ma to ciemne piwo. Resztę można kupić w sklepach. Co to za
        wspomnienia. Są o wiele ciekwasze
    • 12.07.05, 04:48
      Podstawówka PRL-u. Raz do roku z okazji Dnia Dziecka (a może to było jakieś
      święto związane z przyjaźnią polsko-radziecką? mniejsza z tym) dostwaliśmy
      cukierki radzieckie. Cukeirki jak cukierki - takie "krochmalne" krówki, kruche i
      mało słodkie. Najciekawsze były jednak papierki od tych cukierków. Na papierkach
      nie było kwiatków, krówek albo słoneczek, tylko fabryki, bloki mieszkalne,
      traktory albo żołnierze.
      • Gość: kapucyn IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 09:01
        Baton Krymski z waflami
      • 12.07.05, 12:55
        pstrys napisał:

        > Podstawówka PRL-u. Raz do roku z okazji Dnia Dziecka (a może to było jakieś
        > święto związane z przyjaźnią polsko-radziecką? mniejsza z tym) dostwaliśmy
        > cukierki radzieckie. Cukeirki jak cukierki - takie "krochmalne" krówki,
        kruche
        > i
        > mało słodkie. Najciekawsze były jednak papierki od tych cukierków. Na
        papierkac
        > h
        > nie było kwiatków, krówek albo słoneczek, tylko fabryki, bloki mieszkalne,
        > traktory albo żołnierze.

        Kiedy chodziłeś do podstawówki - chyba za Stalina / do 1953 r/.
        Za Gomułki nie dawano radzieckich cukierków na Dzień Dziecka, a
        cukierki "krówki" były całkiem dobre. Nie piszę tego, żeby chwalić, ale nie
        oczerniaj wszystkiego pod sznurek, bo nie tak to było do końca.
        • Gość: mdro IP: *.avt.pl / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 14:06
          Za Gomulki moze nie, ale za Jaruzelskiego (w stanie wojennym i troche pozniej)
          dostawalismy w podstawowce radzieckie cukierki w takich rozowych plastikowych
          opakowaniach przypominajacych budziki. Byly czekoladowe i calkiem smaczne.
          • Gość: iwonasz73 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 14:38
            Dla mnie były paskudne.Czekolada jak mazidło a smak jeszcze gorszy.
            Pamietam!!!
          • Gość: aster IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:26
            Jestem nieco starszy wiec pamietam to dokladnie. Raz dla pokazania ze i ZSRR nam pomaga dzieci z jakichs szkol czy organizacji przyslaly paczki polskim dzieciom, w tym te cukerki w plastikowym opakowaniu w ksztalcie misia i cos tam jeszcze jakas zabawke. Moim dzieciom to zupelnie nie smakowalo, ale efekt propagandowy osiagnieto.
            Za to pamietam okres Gierka - kupil licencje (tak tak!) na paluszki slone i Grissini takie grube, co to byla za sensacja jak wreszcie rzucili je do sklepow. I Coca-Cola. A poza tym za Jauzelskiego chyba czy pozny Gierek pomarancze kubanskie, zupelnie bez soku i smaku. No a banany to szly z informacja w prasie zaraz jak ruszyl statek i tak codziennie jak sie zblizaja i kiedy trafia do sklepow.
          • Gość: aga IP: 217.17.35.* 13.07.05, 11:01
            w pozniej ten budzik robil za piórnik na ołówki:)
          • Gość: zuzia IP: 193.111.166.* 13.07.05, 12:06
            pamietam! tez miałam takie niebieskie plastikowe zegarki z cukierkami i tez mi
            sie kojarzy ze byly ZSRR-owskie ;-) I widze ze malo kto pamięta "Lentilki",
            ktore uwialbiałam!
            • Gość: naiwna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.05, 01:42
              lentilki są czeskie i o ile wiem, nadal w sprzedaży u naszych południowych
              sąsiadów. Amerykanie mają swoje "lentilki" o nazwie m&m's ... u nas chyba też
              dostępne? Może się jakiś koneser wypowie, jak się się ma smak lentilek do smaku
              m&m's :))
        • 13.07.05, 02:12
          To było za Jaruzela. A ciebie to chyba komary podziabały skoro zrozumiała(e)ś
          mojego posta jako "oczernianie wszystkiego pod sznurek". A właśnie ja Ci mówię
          że tak było, ha! Cukierki w plastikowych opakowaniach. Niezbyt smaczne (nic na
          to nie poradzę że krówki mordoklejki były lepsze) ale w oryginalnych papierkach.
      • Gość: 75 IP: *.c155.petrotel.pl 12.07.05, 15:12
        Też pamiętam dary radzieckie(w I klasie)-cukierki w plastikowym czerwonym
        pudełku w kształcie zegara. Były też znaczki z misiem-symbolem olimpiady w
        Moskwie.
      • 13.07.05, 12:50
        Raz do roku z okazji Dnia Dziecka (a może to było jakieś
        > święto związane z przyjaźnią polsko-radziecką? mniejsza z tym) dostwaliśmy
        > cukierki radzieckie.

        Pamietam te paczki ze slodyczami, pamietam jak dzis, ze cukierki byly
        zapakowane w plastikowy zegar (dlaczego ja juz nie mam takich rzeczy??? :-)
        Ze slodyczy jeszcze:
        groszki owocowe zapakowane w plastikowy pociąg (moze z tej samej fabryki co
        zegary??)
        pańska skórka, ktora nie wiem kiedy powstala, ale kojarzy sie ściśle z tamtymi
        czasami.
        No i przepyszna, najlepsza guma do żucia "Bolek i Lolek" w kostkach, szukam
        tego smaku, ale niestety...
    • Gość: misia-arnisia IP: 213.25.20.* 12.07.05, 08:54
      mleko w proszku zjadane na sucho - hit na którychś koloniach
      • Gość: Dorota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 12:02
        - jogurt - zsiadłe mleko zmiksowane ze śladowa iloscią jakiegos dżemu owocowego;
        - cukierki "Brando", toffi;
        - delicje szampańskie - na każdych imieninach;
        - ciepłe lody, lody casaty;
        - pepsi-cola;
        - wata cukrowa - przysmak każdego festynu;
        - słone paluszki;
        - kawa Inka;
        - niezastąpiona oranżada w torebkach;
        - galaretki obtaczane w cukrze - czasem przypominały kształtem owoce;
      • Gość: jelly IP: *.crowley.pl 12.07.05, 12:34
        galaretki w cukrze....
    • Gość: worwo81 IP: 62.29.248.* 12.07.05, 11:59
      kiełbasa końska, tzw konina, była czerwona i dobra tylko po usmażeniu
      • Gość: misia-arnisia IP: 213.25.20.* 12.07.05, 12:06
        Wódka paprykowa "Czardasz" - zemsta Bratanków.
        Pamietam, że moi rodzice robili jakąś imprezkę przy uzyciu tegoż - z trudem
        zdobytego - trunku. Towarzystwo się nieźle bawiło, kac jednak był gigantyczny.
        Ja byłam wtedy dzieckiem, ale pamietam, że rodzice starsznie odchorowali te
        wódkę
    • Gość: cubek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 12:07
      to moze juz nie prl ale w okolicach lat '90tych w sprzedazy byla namiastka
      chipsow, nazywalo sie to CHISY i bylo chyba z ziemniakow posypane pietruszka i
      sola. strasznie za tym tesknie, pamieta ktos jeszcze ten wynalazek ?
      • 12.07.05, 22:28
        - Katarzynki - takie ohydne, brązowe ciastka
        - jajka w proszku
        - cukierki w tekturowym, kolorowym jajku wielkanocnym (brudziło ręce, bo farba
        się rozmazywała)
        - pasta Biały Ząbek (lepsza od niektórych cukierków ;)))
        • Gość: as IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 22:32
          jajka to byly: chlodnicze, wapnowane, swierze ktore sie przeswietlalo w sklepie czy nie ma tam przypadkiem kurki, no i wiejskie od baby doniesione do domu raz na jakis czas. Niestety tylko te ostatnie do czegos sie nadawaly, inne nawet w ciescie smierdzialy.
    • Gość: Słowik IP: 62.121.129.* 12.07.05, 12:12
      A owowotina? To chyba były sproszkowane cukierki Toffi- ech, zjadlabym jeszcze.
      No i pamiętam super lekarstwo - sproszkowane słodkie jablko w słoiczku (do
      nabycia tylko w aptekach).
    • Gość: ZUZU IP: 217.153.187.* 12.07.05, 12:23
      i już nigdy nie wrócą (mam nadzieję) i jak mam być szczera to nie przypominam
      sobie niczego co by było 'smakowite'. oranżady nienawidziłam i nienawidzę po
      dziś dzień :-).
      pozdrawiam.

      • 12.07.05, 12:37
        Lentilky = obecnie Smarties, choć na Słowacji wciąż Lentile produkowane przez
        Nestle.
        A kto znał Serowit? czyli szampan serwatkowy produkcji mleczarni Lidzbark
        Warmiński - ale się po tym bekało....
        • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 12:40
          Stosowaliśmy je jako substytut cukierków .To były takie tabletki na gardło do
          ssania kupowało się je w kiosku
          • Gość: pablo IP: *.uwm.edu.pl / *.uwm.edu.pl 13.07.05, 08:54
            Ja pamietam tabletki Akron:)
          • 13.07.05, 10:42
            Chlorchinaldinu akurat nie lubiłem. Ale Akron (miętowe) i Nitrofurazon (kakaowe)
            rządziły!!!
      • Gość: Janina IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 12:39
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • Gość: Lorrentine IP: *.devs.futuro.pl 12.07.05, 22:21
          A pamiętacie;
          1. tabletki z fluorem dawane w szkole po kilka sztuk?
          2. kotlety z ryby z marchewką, w których było więcej marchewki niż ryby?
          (pozostał mi po nich uraz do dziś)
          3. kupowane w garmażerii pulpety mięsne w kształcie brr.....gówienek?
          4. słonecznik prażony sprzedawany na kieliszki, szklaneczki lub tytki zwijane z
          kawałków gazety?
          5. miśki Haribo sprzedawane na sztuki?
          6. czekolada studencka z Czechosłowacji, ale z ogromną zawartością bakalii,
          7. batoniki z tanczącą parą na jaskrawo zielonym tle?
          8. czekoladki, po których można było przestać oddychać taką miały słodką masę i
          dodatkowo takie drobne koraliki cukierkowe na wierzchu
          9.słodkie bułki grzebyki z marmoladą
          mmm...idę na kolację......pozdrowienia dla równolatków
      • Gość: alan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.14, 14:42
        Udław się coca colą. Na zdrowie!
        • 07.01.16, 09:26
          żadna głupia Coca Cola nie zastąpi nam Jabola!!
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.