Re: Przysmaki epoki PRL
Autor:
srull
12.07.05, 14:21
Hmmmm..., tez pamietam. Pamietam toto z baru mlecznego, ktorego bylem bywalcem.
Lazilo sie rowniez do tzw. garmazu, tam kupowalo sie kawal salcesonu i butelke
oranzady, o efektach dzwiekowych po spozyciu tych "smakolykow" (patrz: bekanie)
nawet nie wspomne. O czym by tu jeszcze? Serek homogenizowany, z ktorego matka
robila jakies dziwne paczki, lizaki z kwiatkiem w srodku (wzorek), polskie
balonowki z Bolkiem i Lolkiem, byla tez wersja jakichs gum w ksztalcie irysa.
Gumy rozpuszczalne - maoam, mamba. Suchary wojskowe, ktore fajnie sie obgryzalo,
a kupowane w malym sklepiku obok jednostki znajdujacej sie na uboczu mojego
osiedla. Smakowite andruty, no i ta niesmiertelna oranzada w proszku jedzona z
nierzadko brudnej jak swieta ziemia dloni. Lody bambino, calypsiaki (wiem, wiem
- przetrwaly do dzisiejszych czasow).
Na temat innych smakolykow odsylam do swietnego tekstu opublikowanego w 52
numerze Polityki z 1997 roku, "Smaki Ludowej". Tu macie probke - kawior z
kiszonego ogorka, albo czekolada domowej roboty -
"Zagotować: 1 szklankę cukru pudru z paczką cukru waniliowego i pół szklanki
mleka oraz pól pojemniczka margaryny Vita. Przetrzeć przez sito 2 szklanki mleka
w proszku z 1-3 łyżkami kakao. dołączyć do gotującej się masy i mieszać na małym
ogniu ok. 10-15 minut. Uważać, aby nie było grudek. Ew. można zmiksować w
młynkomikserze lub mikserkiem, bo grudek jednak nie powinno być. Półmisek
przelać zimną masą kakaową. Gdy podstygnie - krajać jak czekoladę. Można też
dawać zamiast mleka - śmietankę, a od ilości kakao będzie zależeć, czy czekolada
będzie "mleczna" czy "gorzka"." - pamietam jeszcze jej smak:)