Dodaj do ulubionych

Humor w nauce

14.07.05, 01:41
Proponuje cos o "uczonych w pantoflach", a takze co Wam sie przydarzylo
smiesznego w laboratorium, bibliotece, na wykladzie, seminarium, kwerendzie -
niepotrzebne skreslic.
Zaczne. Po dlugim i ciezkim przygotowaniu jakiejs ...."ten tego, panie
dzieju" kultury kolezanka triumfalnie przenosi do mikroskopu. I kiedy trzyma
to nad kuweta w ktorej wszystko barwila cale szkiellko wpada do mieszanki
wszystkich barwnikow (czyli: crystal violet, Gram iodine, safranin, 95%
alkohol). Hmmm, takie "ekspresowe barwienie kultury". Dobrze, ze miala wiecej
tegoz na pozywce.
A ja przed chwila prawie spalilbym reke. Oko (raczej oba) w okularach
mikroskopu, wreszcie mam piekne rozowe cocci, zmieniam obiektyw na 100x,
przekrecam 40 na 100 i siegam po olej POPRZEZ zapalony palnik Bunsena. Ciut
cieplo i krzyk: "Uwazaj". NB. Olej byl po prawej stronie a nie ZA PALNIKIEM.
PS. Obserwacja pozytywna (hmm, "negatywna", ale to z powodu Gram [-]).
Pozdrawiam.
"Proszę na przyszłość nie wrzucać tutaj śmieci – to jest kosz profesorski!"
Albert Sowa, Filozofia w Depresji
Edytor zaawansowany
  • Gość: ypestis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 17:16
    My jeszcze nie "uczeni", ale tez nam sie smieszne rzeczy przytrafiaja :)
    KOlega opowiedzial:
    grupa siedziala na zajeciach z podstaw mikrobiologii sluchajac pogadanki, gdy
    nagle ktos stwierdzil pociagajac nosem: chyba gaz sie ulatnia.
    Na to prowadzaca chwytajac za zapalki: zaraz sprawdzimy

    Na innych cwiczeniach z mikrobow ktos wlal metanol po barwieniu do kubka
    prowadzacej "bo tak dziwnie wygladal". Zauwazyla.

    A podczas pracy ze spekolami pewna osoba wlala probe nie do tej przezroczystej
    kuwetki, ale bezposrednio do spekola

  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.05, 13:33
    Fajnie ze watek sie rozkreca. Ja juz nie bede mogl byc tak aktywny jak wczoraj,
    ale dzis opowiem taki dowcip, ktory krazy wsrod matematykow i ktory nie do konca
    jest wyssany z palca. (Przepraszam, brak polskich znakow).

    Pewien bogaty matematyk z USA zapragnal zwiedzic Francje. Przygotowal sobie
    wyklad, w Paryzu wynajal samochod z kierowca i zaczal ze swoim wykladem
    objezdzac francuskie uniwersytety. Wszedzie mowil ten sam wyklad, z tymi samymi
    dowcipami, nigdy nikt nie zadawal pytan. Na poczatku odwiedzal uniwersytety w
    wielkich miastach - zwykle kolo takiego uniwersytetu byl bar, w ktorym jego
    kierowca saczyl koniak czekajac na matematyka. Lecz gdy objechali juz wielkie
    miasta, Amerykanin zapragnal zwiedzic uniwersytety w "France profonde".
    Tam campusy polozone sa zwykle na peryferiach miast i nie ma w okolicy barow.
    Kierowca wiec z nudow zaczal uczeszczac na wyklad matematyka. To byl ciagle
    ten sam wyklad, te same dowcipy, brak pytan. Az za ktoryms razem, szofer
    rzekl do matematyka: "Zamienmy sie rolami. Ja ten wyklad znam na pamiec to
    go wyglosze, a Pan bedzie moim szoferem." Jak postanowili tak zrobili. Ale
    na koncu wykladu ktos z sali nagle niespodziewanie zadal pytanie ... Szofer
    jednak nie stracil rezonu i odpowiedzial:

    TO JEST BARDZO LATWE PYTANIE - MOZECIE NAWET SPYTAC MEGO KIEROWCE !
  • 23.07.05, 14:52
    O Boze widze ze nie tylko ja musialem na studiach spekolowac. Moje wyrazy
    wspolczucia...
    --
    Trafilem obok? Tam byl moj cel!
  • Gość: zenon IP: *.crowley.pl 12.01.06, 21:55
    z grubsza na temat - na www.ocen.pl nie takie rzeczy studenci pisza o
    wykladowcach, i to z zycia :D
  • 12.01.06, 22:19
    No to tym razem sprawdzona historia (nie przeze mnie osobiście, więc lepiej się
    nie zarzekać... ale Wikipedia potwierdza):
    George Dantzig, będąc na pierwszym roku w Berkeley spóźnił się na wykład ze
    statystyki. Przepisał z tablicy coś, co - jak sądził - było zadaniem domowym.
    Oddając swoją pracę, przepraszał profesora (którym był Jerzy Neyman), że
    przekroczył termin, ale zadane problemy były trudniejsze niż zazwyczaj. Kilka
    tygodni później Neyman powiadomił Dantziga, że przygotował do druku jego pracę,
    przedstawiającą dowody dwóch twierdzeń, dowody, których wielu znamienitym
    matematykom do tej pory nie udawało się przeprowadzić...
    --
    Towiański kołysze sie bezbronnie na swoich czterech nogach.
  • Gość: asdf IP: *.osiedle.net.pl 17.08.06, 01:25
    egzamin w/do jednym/ego z brytyjskich uniwersytetow. a u angoli musicie wiedziec
    ustawy np. z 1696r nadal sa w mocy. jeden ze studentow znalazl gdzies w
    regulaminie uczelni prawo ze podczas egzaminu moze wypic piwo. podczas egzaminu
    poprosil o to piwo, po szumie i zdziwieniu a potem odnalezieniu przez
    wykladowcow tego punktu w reglulaminie, dostal swoje piwo i dokonczyl egzamin.
    zdal. nastepnego dnia zostal ukarany za stawianie sie na egzamin bez wlasnej
    szabli. :)
  • 09.02.06, 22:42
    > A podczas pracy ze spekolami pewna osoba wlala probe nie do tej przezroczystej
    > kuwetki, ale bezposrednio do spekola

    zebym jeszcze wiedzial o czym mowa....nie kazdy na tym sie zna, wiec jak piszesz
    takie ....cos, to jasniej prosze
  • 10.02.06, 15:26
    Gość portalu: Onufry napisał(a):

    > 1 stycznia 1801 roku odkryto nowe cialo niebieskie - planetoide Ceres.

    Czy planetoida Ceres ma coś wspólnego z Plutonem?


    Hebrajski
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=18400
  • Gość: LifeIsADream IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.06, 14:50
    A ja mialem taka sytuacje na cwiczeniach z Pola i Fal Elektromagnetycznych:

    dr pisze przez 20min jakies straszne wzory na tablicy, jakies calki, rozniczki,
    wyciaga nie wiadomo skad jakies kosmiczne rownania, a na koniec pyta:
    -Kto z was rozumie co ja tu napisalem?
    W tym momencie reke podnosi jedna osoba, nasz grupowy 'mozgowiec' i mowi: JA
    Na to prowadzacy z usmieszkiem:
    -Dobrze, to teraz pan pojdzie namoczyc szmate a ja reszcie wytlumacze jeszcze raz :D
  • Gość: Biolog IP: *.hsd1.tx.comcast.net 15.07.05, 03:35
    Asystent Zawidzkiego, dr Jerzy Chodkowski (1888-1951) egzaminuje studenta,
    ktory ma trudnosci z nomenklatura chemiczna.
    - No, no - mowi egzaminator. - To calkiem cos nowego. To wedlug pana BaSO4
    bylby baranem siarki, zas SrS - straczkiem siarki?
    "Uczeni w anegdocie", Wiedza Powszechna, Warszawa 1968, str. 154.
  • Gość: Biolog IP: *.hsd1.tx.comcast.net 15.07.05, 03:40
    Pewnego japonskiego uczonego, ktory go odwiedzil, Wilstaetter (1872-1942)
    zapytal o swego bylego ucznia, profesora Masajii Tomito.
    - Bardzo, bardzo stary. - odrzekl zapytany.
    - A ilez ma lat?
    - 57.
    - Alez ja mam juz 63.
    - Bardzo, bardzo pan mlody - sklonil sie Japonczyk.
  • Gość: ja IP: *.129.1511G-CUD12K-02.ish.de 15.07.05, 04:45
    Po co szukać tak daleko w naukach ścisłych?
    Nie wystarczy pierwsze głupie, banalne, idiotyczne... pytanie?: Co autor chciał
    przez to osiągnąć? Przecież wiadomo: zarobić na życie.

    P.S.
    Cieszcie się żaczkowie (!), wracam do Polski, i być może będę was uczył.
    Ale wy mi też pomożecie!
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 08:47
    Wilno, Uniwersytet Stefana Batorego, lata trzydzieste.
    Na seminarium matematycznym profesora Antoniego Zygmunda
    (nauczyciela moich nauczycieli), pewnego dnia powstaje
    problem czy pewne twierdzenie jest prawdziwe. Nikt nie
    potrafi znalezc jego dowodu, nikt tez nie potrafi podac
    kontrprzykladu. Co zrobic. Zygmund zarzadza ... glosowanie.
    Wynik demokratycznego glosowania: twierdzenie jest falszywe.
    Az tu po 3 tygodniach, zjawia sie na seminarium mlody matematyk
    J. Marcinkiewicz z dowodem poprawnosci twierdzenia. Zygmund
    pointuje:

    OTO DO CZEGO PROWADZI DEMOKRACJA !!!

    -----------------------

    PS. Swietny pomysl watku. Wreszcie przedstawiciele nauk scislych
    (osoby z duzym poczuciem humoru) znalazly swoja przystan.

    Pozdr. -- O.
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 10:11
    Wsrod matematykow krazy taka recepta na udany wyklad.
    Taki wyklad powinien skladac sie z 3 czesci:

    - Pierwsza czesc powinna byc zrozumiala dla kazdego sluchacza.

    - Druga czesc powinien rozumiec wykladajacy.

    - No i jest jeszcze trzecia czesc ...
  • 14.08.06, 20:47
    ok,masz racje ale wydaje mnie sie, ze jedna czesc powinna byc poswiecona dla
    tych, ktorzy cierpia na notoryczne zmeczenie z powodu braku odpowiedniej dawki
    snu.Wyklady wiec mogly by a raczej powinny zawierac czes usypiajaca wiecznie
    zmeczonych studentow.he,he,he
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 11:01
    O poczuciu humoru wsrod ludzi nauki swiadczy
    nastepujaca definicja "punktu widzenia" podana
    przez Davida Hilberta - jednego z najwybitniejszych
    matematykow XX w.

    "Kazdy czlowiek ma jakis ograniczony horyzont swej
    wiedzy i zainteresowan. Kiedy horyzont ten zaczyna sie
    stopniowo kurczyc i w koncu redukuje sie do punktu,
    jest to wlasnie punkt widzenia."


  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 12:38
    Teraz historyjka o P. Diracu. Byl on znany z precyzyjnego jezyka. Pewnego dnia
    na Uniwersytecie w Toronto Dirac mial wyklad, po ktorym chairman poprosil
    uczestnikow do zadawania pytan wykladowcy. Pewien profesor podniosl reke i rzekl:
    " Profesorze Dirac, nie rozumiem, jak pan wyprowadzil ten wzor w gornym lewym rogu
    tablicy". Gdy Dirac milczal, chairman zapytal: "Dlaczego pan nie odpowiada?"
    Na to Dirac: "To bylo stwierdzcenie, a nie pytanie."
  • Gość: łyżeczka IP: *.net 30.07.05, 12:29
    Nie wytlumacze tego w tej chwili w kategoriach jezykoznawczych, ale FUNKCJA
    tego zdania jest PYTANIE, a forma (jedynie) zdanie twierdzace.
  • Gość: łyżeczka IP: *.net 30.07.05, 12:47
    Tak się nad tym dalej zastanawiam... funkcją w sumie może być PROŚBA o
    wytłumaczenie, niezależnie od formy. Tak czy tak, powinien był odpowiedzeić :)
  • Gość: toczacy.sie.kamien IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.05, 05:29
    E tam, dla tego typu dowcipow nie potrzeba az Diraca. Mnie samemu udal sie
    podobny. Kiedys na ulicy ktos mnie zapytal: "czy wie pan, ktora jest teraz
    godzina?" Spojrzalem na zegarek, odpowiedzialem: "wiem" i poszedlem dalej.
  • 26.08.05, 02:06
    ja tak robię, gdy jakiś żulik mnie zaczepia tekstem: "ma pan może 2 złote?".
    odpowiadam "mam" i odchodzę...
  • 24.11.05, 01:47
    - Przepraszam, ma pan zegarek?
    - Mam, bardzo nawet ładny!
  • 27.08.05, 20:09
    a propos Diraca a raczej jego delty:)
    nauka dazy do stanu, ktory mona nazwac delta Diraca: naukowcy wiedza coraz
    wiecej w coraz wezszych dziedzinach co w koncu doprowadzi do sytuacji ze beda
    wiedziec wszystko o niczym:)
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 14:02
    Jeszcze o Diracu. Zapytano go raz co sadzi o ksiazce Dostojewskiego "Zbrodnia i
    kara". Dirac odparl: "Niezla, ale w jednym rozdziale autor popelnil blad, opisuje
    bowiem slonce wschodzace dwa razy tego samego dnia."
  • 05.01.06, 08:53
    Niezły musiał być okaz ten Dirac. I na pewno spod znaku Panny. Tylko Panna może
    być tak upierdliwa i czepialska.

    Frred (ur. 5 września)
    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 20:54
    frred napisał:

    > Niezły musiał być okaz ten Dirac. I na pewno spod znaku Panny. Tylko Panna może
    >
    > być tak upierdliwa i czepialska.
    >
    > Frred (ur. 5 września)


    Sprawdziłem: Dirac urodził się 8 sierpnia, zatem LEW.

    Z pozostałą treścią postu (o upierdliwości i czepialskości panien)
    zgadzam się ;-)
  • 15.07.05, 15:03
    Mój kolega na ćwiczeniach z chemii organicznej napił sie kwasu siarkowego. Po
    prostu nie mielismy pipet automatycznych, lecz takie szklane, do których ciecz
    naciągało się ustami. I on za dużo pociągnął.

    Albo: mielismy z rurek szklanych zrobić jeszcze cieńsze rurki rozgrzewając je
    nad palniekiem i stopniowo wydłużając. Ja zaczęłam jedną podgrzewać, ale
    koleżanka mnie zawołała i poszłam do niej, kładac swoją niedokończoną rurkę na
    blacie. Była b. goraca. Po jakims czasie wziął ją nasz wykładowca i od razu
    upuścil z wrzaskiem: Auuu! Co za debil połozył tu gorace szkło?! oczywiście się
    nie przyznawałam.
  • Gość: gosc IP: 195.94.193.* 03.08.05, 10:01
    Moja kumpela pociagnela za mocno NaON, panika na laborce, kazalem jej wyplukac
    porzadnie no ale prowadzaca sie uparla, ze na pogotowie. Nie bylo daleko wiec
    poszedlem z nia pieszo - kupilem po drodze napoj cytrynowy (zawsze troche
    kwasny ;)) i dalem - niech sie zobojetnia ;).
    No i najsmieszniejsze jest to, ze polozyli ja do szpitala bez klamek i trzymali
    4 dni bo podejrzewali probe samobojcza. Rozmowy z psychologiem te sprawy - a
    dlaczego to zrobila, czy ma problemy w domu itp.
    Przez dluzszy czas nikt nawet nie sprawdzil czy ma gardlo poparzone (logicznie -
    nie ma, nie polknela).
    A jakie indywidua tam lezaly to normalnie bajka - jak dziewczyna opowiadala
    pozniej to nie wiadomo bylo czy sie smiac czy plakac.
  • 04.03.06, 23:54
    Ja się tą metodą kiedyś napiłam chloroformu, rzadkie świństwo. I raz prawie się
    uśpiłam chloroformem - nieprzykryta zlewka stała blisko, dolewałam paskudztwo
    do dużej ilości naczynek scyntylacyjnych, lato było i temperatura w
    laboratorium w okolicy +30 stopni Celsjusza...
    --
    ...warto zajrzeć do szkiełka
    w barze "Pod Zdechłym Psem".
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 15:22
    Fizyk Pauli znany byl z cietego jezyka. Podczas dyskusji naukowej z Paulim jeden
    z jego kolegow poprosil o wolniejsze tempo, poniewaz nie potrafi myslec tak
    szybko jak Pauli. Na to Pauli:" Nie mam Panu za zle, ze mysli pan powoli,
    ale mam za zle, ze publikuje pan szybciej niz mysli."
  • 16.07.05, 18:47
    jak jesteśmy juz przy Paulim, wszyscy słyszeli o zasadzie
    Pauliego, a czy wiecie że jest jeszcze efekt Pauliego?
    Polego na tym że w miejscu gdzie pojawił sie Pauli coś złego
    musiało się zdarzyć.
    Kiedyś z niewyjaśnionych przyczyn nastąpił wybuch
    w uniwersyteckim laboratorium, niszcząc je kompletnie.
    Okazało się później, że dokładnie w chwili wybuchu, na stacji
    kolejowej zatrzymał się pociąg którym jechał Pauli.
    --
    Jest to moje zdanie i ja je całkowicie podzielam.
    Henri Monnier
  • 05.01.06, 08:56
    A potem chyba go ogłosili świętym, bo w Hamburgu jest Sankt Pauli:)
    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.06, 21:44
    frred napisał:

    > A potem chyba go ogłosili świętym, bo w Hamburgu jest Sankt Pauli:)

    Dirac nie został ogłoszonym świętym. Nie wiem jak to jest w innych dziedzinach
    nauki, ale wiem jak to jest w matematyce. Jest jeden matematyk, który został
    ogłoszony świetym. To Francesco Faà di Bruno (1825-1888). Bardzo ciekawa
    postać. W matematyce jego imię nosi wzór na pochodną funkcji złożonej.
  • 09.01.06, 09:09
    > Dirac nie został ogłoszonym świętym.

    Ani, o ile wiem, Pauli.

    W moim żarcie chodziło o to, że w Hamburgu jest (była?) dzielnica Sankt Pauli,
    o ile wiem, zresztą znana z burdeli.

    Poza tym dzięki za informację o Faa di Bruno, bo nie wiedziałem, kto to był, a
    jego imię nosił włoski monitor z I WŚ.

    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 09:30
    Cóż, myślałem, że chodzi tu o PAULA Diraca.

    Pozdr.
    O.

  • 09.01.06, 12:45
    Cóż, po raz kolei własnym przykładem wymownie dowiodłem, że - przynajmniej w
    moim przypadku - między inteligencją a inteligencją humanistyczną jest taka
    różnica jak między krzesłem a krzesłem elektrycznym.

    Po prostu wcześniej pisałeś o Paulim - myślałem, że to 2 nazwiska 2 osób (a coś
    mi jeszcze ze szkoły mówi pojęcie brzmiące bodajże "zakaz Pauliego").

    No, może brak wiedzy to nie to samo co brak inteligencji. Ale kompromituje w
    podobnym stopniu. Zwłaszcza, że nazwisko Dirac usłyszałem na tym wątku po raz
    pierwszy w życiu.

    Więc jako profan więcej się między Uczonych nie mieszam, ażeby dalszego wstydu
    sobie oszczędzić, jeno bacznie słucham, a może idyjocie cokolwiek nauki
    przybędzie:)
    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • 09.01.06, 12:59
    I nawet nie zwróciłem uwagi, że faktycznie odpowiadałem na post o Paulim:)
    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.06, 13:09
    Przepraszam to ja popelnilem blad. Nie wiem dlaczego bylem pewien ze chodzi
    Panu o Paula Diraca (chyba dlatego ze swietch sie "nazywa" imionami a nie
    nazwiskami - sam nie wiem). Ale przy okazji dowiedzial sie Pan czegos
    o Faa di Bruno - a wiec moja pomylka ma jakas dobra strone ;-)

    Prosze dalej nam zadawac pytania - i niech Pan sie nie stresuje inteligencja
    humanistyczna. Moze Pan nam opowie tu cos z Humoru w Naukach Humanistycznych ?

    Pozdrawiam serdecznie,
    Onufry
  • 09.01.06, 15:54
    W porządku, wygłupiam się.

    Ale czemu "Pan"?

    Jestem zgred 32 lata, ale żebyśmy się nawzajem od panów wyzywali, jak jakieś
    feministki:)?

    Humor z nauk humanistycznych - proszę bardzo (przepraszam Ewentualnych PT
    Zasromanych, ale tego nie da się opowiedzieć w 100% przyzwoicie):

    Mój kolega z politologii (teraz ciągnę prawo) specjalizuje się w historii
    polskiej myśli politycznej i pracę mgr poświęcił J. L. Popławskiemu.
    I umieścił w niej mniej więcej taki cytat z pism "bohatera" pracy:

    "Nadejdzie jeszcze taki dzień, kiedy zobaczymy królów pruskich kornie bijących
    czołem przed majestatem Rzeczypospolitej"

    Oddał to do przepisania na komp., przepisująca zjadła 1 literę.

    Po obronie (na celujący) recenzent prosi go do siebie, otwiera pracę na tej
    stronie i mówi:

    - Piotrek, czytaj! -

    Kolega czyta:

    "...kiedy zobaczymy królów pruskich K O N I E bijących czołem przed
    majestatem Rzeczypospolitej"

    *

    Od wtedy zawołaniem roku stała się słynna puenta tego recenzenta:

    "Wszystko fajnie, tylko dlaczego czołem?"
    (tu próba zademonstrowania)

    PZDR
    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • 20.01.06, 00:41
    Jestem humanistką. Zrozumiałam. Popłakałam się. Dziękuję! :))))
    --
    Dzidzia
  • 25.01.06, 15:10
    normalnie rewelacja :)
    pozdrawiam i matematycznych i humanistycznych :)
  • 01.03.06, 20:58
    super!!! Nareszcie coś dla mnie!zrozumiałami nie czuję się jak matoł bo mniej
    więcej wiem o kogo chodzi( w poprzednich postach nie wiedziałam)
  • 09.01.06, 17:05
    frred napisał:

    > W moim żarcie chodziło o to, że w Hamburgu jest (była?) dzielnica Sankt
    Pauli, o ile wiem, zresztą znana z burdeli.

    pamiętam sytuację sprzed paru lat, gdy miekscowy klub St. Pauli Hamburg spadał
    z Bundesligi. trener udzielił wywiadu w prasie, w którym stwierdził, że jego
    piłkarze są "leniwi jak prostytutki".
    oburzone prostytutki stwierdziły, że gdyby piłkarze harowali tak jak one nie
    tylko utrzymaliby się w lidze, ale nawet grali w europejskich pucharach...
  • Gość: Biolog IP: *.hsd1.tx.comcast.net 15.07.05, 16:25
    Poznanski profesor rolnictwa Zygmunt Pietruszynski (1866 - ?) przyjaznil sie z
    prawnikiem i filozofem Czeslawem Znamirowskim (1888 - ?), co nie przeszkadzalo
    jednak, ze czesto kpil z pogladow przyjaciela. Pietruszynski mial psa Pikusia,
    ktorego wyuczyl nastepujacej sztuczki: ilekroc przychodzil Znamirowski, na
    rozkaz "Pikus, pokaz co to jest filozofia" , Pikus pokazywal - krecil sie kolo
    wlasnego ogona.
  • Gość: Biolog IP: *.hsd1.tx.comcast.net 15.07.05, 16:29
    Ktos zapytal niemieckiego uczonego Krzysztofa Lichtenberga (1724-1799):
    - Czy moglby mi pan wyjasnic roznice miedzy czasem a wiecznoscia?
    - Niestety, to niemozliwe. Wprawdzie ja mam dosc czasu na wyjasnienie, ale panu
    nie starczy wiecznosci na zrozumienie.

    Podobna anegdote przypisuje sie tez Einsteinowi.
  • Gość: Biolog IP: *.hsd1.tx.comcast.net 15.07.05, 16:59
    Woznym na wydziale matematycznym Uniwersytetu Lwowskiego byl niejaki Goral,
    ktorego przywolywano za pomoca sygnalu swietlnego - ilekroc byl potrzebny,
    zapalala sie czerwona lampka. Jednakze Goral nie za bardzo przejmowal sie
    swoimi obowiazkami i lampka swiecila sie nieraz calymi godzinami.
    Auerbach, najdowcipniejszy z lwowskich matematykow, mawial, ze Goral ma
    atrybuty boskie: wszyscy go wzywaja, na jego czesc wiecznie swieci sie lampka,
    ale nikt go nigdy nie widzial.
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 17:47
    Jeszcze o Paulim. Bardzo nisko cenil on kobiety i uwazal ze studiuja one fizyke
    glownie po to by znalezc meza. Pewnego dnia spotkal on swoja byla studentke
    i powiedzial na powitanie: "Dzien dobry panno X." Gdy uslyszal w odpowiedzi:
    "Jestem teraz pania Y.", odpowiedzial: "Ach wiec odniosla pani sukces."
  • 16.07.05, 16:46
    Gość portalu: Onufry napisał(a):

    > Jeszcze o Paulim. Bardzo nisko cenil on kobiety i uwazal ze studiuja one fizyke
    > glownie po to by znalezc meza. Pewnego dnia spotkal on swoja byla studentke
    > i powiedzial na powitanie: "Dzien dobry panno X." Gdy uslyszal w odpowiedzi:
    > "Jestem teraz pania Y.", odpowiedzial: "Ach wiec odniosla pani sukces."

    Onufry, masz kopa w dupę za seksistowski dowcip.
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 09:49
    Alez Madame,

    Znajdujemy sie na Salonach Nauki !

    ---------------------
    Skoro francuski watek zostal wywolany, to kilka slow o relacjach Napoleona z
    nauka. Napoleon niezwykle wysoko cenil matematyke. Kazdy z jego oficerow
    musial przejsc przez kurs wyzszej matematyki. Jeszcze jako malo znany choc
    obiecujacy general zostal wybrany do Instututu = Akademia Francuska dzis,
    gdzie zazarcie dyskutowal z najtezszymi umyslami Francji. Powiadaja,
    ze kiedys pewien slawny owczesny pisarz, tez czlonek Instytutu poskarzyl
    mu sie, ze nie wszyscy w Instytucie odnosza sie don z nalezytym szacunkiem.
    Napoleon po chwili namyslu zapytal: "Czy zna pan rachunek rozniczkowy ?"
    "- Nie "- odparl zaskoczony pisarz. " - Na coz sie wiec pan skarzy ?" - rzekl
    Napoleon.

    W jego wielu wyprawach towarzyszyli mu wielcy francuscy uczeni roznych
    dyscyplin. Szacunku dla nauki i uczonych wymagal tez od innych - zachowaly sie
    tego liczne dowody, a pozostalo to we Francji do dzis (byc moze jest to
    jego najwiekszy wklad w rozwoj cywilizacji). VIVE LA FRANCE !

    ---------------

    PS. Nie wszystkie historyjki opowiadane przez Onufrego wymyslil/znalazl on sam
    Czesc z nich krazy w jego srodowisku, czesc pochodzi z ksiazki wspanialego
    Profesora Andrzeja K. Wroblewskiego "Uczeni w anegdocie".
  • 17.07.05, 19:49
    Gość portalu: Onufry napisał(a):

    > Alez Madame,
    >
    > Znajdujemy sie na Salonach Nauki !

    Mogę cię kopnąć w salonowym foyer.
    >
    >
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 21:34
    Salony Nauki NIE maja foyer.

  • 18.07.05, 00:44
    Gość portalu: Onufry napisał(a):

    > Salony Nauki NIE maja foyer.
    >
    No to w garderobie.
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 00:58
    Madame,

    1. Ludzie nauki zyja ideami i zarowno foyer, jak i garderoby sa nieobecne
    w Salonach Nauki.

    2. Prosze zerknac na dopiero co napisany post o Paulim. Jest Pani po prostu
    czescia "Efektu Pauliego".

    3. Niech Pani nie zapomina, Madame, ze reprezentuje Pani Francje !!!
  • Gość: Biolog IP: *.uta.edu 18.07.05, 18:46
    Dla "Kochanicy Francuza" i nie tylko.
    Maria Curie-Sklodowska pracowala w szopie (nazywanej szumnie "LABORATORIUM"),
    ktora porownywano do skrzyzowania (bodaj, pisze z pamieci) piwnicy na wegle ze
    stodola (za dokladnosc porownania nie recze, ale sens ten sam).
    Inne: Kiedys na jakims ekskluzywnym przyjeciu panstwo Curie podziwiaja panie
    obwieszone bizuteria. Maria mowi naiwnie: "Jakie piekne klejnoty", a na to
    Pierre: "Ciekawe, ile laboratoriow mozna by za to wybudowac".
    I jeszcze jedno. Po odkryciu radu, Maria Curie, mimo, ze byla w ciezkiej
    sytuacji materialnej, ani przez chwile nie pomyslala, zeby to opatentowac,
    uwazajac, ze rad ma SLUZYC LUDZKOSCI DO LECZENIA (podkreslenia moje). Nie
    zmienia to faktu, ze inni nie mieli tych skrupulow, a sama Maria jezdzila
    zebrac (tak, bo tak to trzeba nazwac) o pieniadze na wyposazenie Instytutu
    Radowego.
    A wiec, Madame, SALONOW w nauce brak.
  • Gość: cornell@plearn IP: 212.209.42.* 11.01.06, 15:59
    > Maria Curie-Sklodowska

    To była Francuzka co wyszła za Polaka Skłodowskiego, czy wszyscy powielają ten
    sam błąd? A może ja jestem w błędzie?

    Cornell(at)PLEARN
  • 11.01.06, 16:11
    Mówi się Skłodowska-Curie, ale... podobno we Francji odwrotnie (frankofoniczni
    proszeni o uwagi), i stąd powstały nieporozumienia.
    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • 24.01.06, 19:15
    Mowi sie Marie Curie, bo nikt nie potrafi poprawnie wymowic jej panienskiego
    nazwiska ;-)
  • 25.01.06, 15:23
    we francji jak i w szwajcarii nazwisko po mężu wskakuje na pierwszą pozycję.
    Jako to nabyte (ku szczęściu kobiety :)
  • 18.07.05, 21:34
    Gość portalu: Onufry napisał(a):

    > Madame,
    >
    > 1. Ludzie nauki zyja ideami i zarowno foyer, jak i garderoby sa nieobecne
    > w Salonach Nauki.

    A ten, tego, no, miejsca niewymowne?
    >
    > 2. Prosze zerknac na dopiero co napisany post o Paulim. Jest Pani po prostu
    > czescia "Efektu Pauliego".

    Pan takoż.
    >
    > 3. Niech Pani nie zapomina, Madame, ze reprezentuje Pani Francje !!!
    Hmmmm...Nie mam potwierdzonego notarialnie upoważnienia od 59 milionów
    Francuzów...;-)))
  • 19.07.05, 22:25
    Spróbuj dyskretnie pod stołem...

    Ruthinia
    --
    --------------------------
    Diabeł nie śpi.
    Z byle kim. <S.J. Lec>
  • 05.01.06, 09:00
    > Onufry, masz kopa w dupę za seksistowski dowcip.

    ?

    To chyba Pauli by musiał dostać?
    Onufry go tylko zacytował, nie wyrażając swojego, za przeproszeniem, stosunku:)
    PZDR
    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • Gość: Onufry IP: *.impan.gov.pl 06.01.06, 08:42
    frred napisał:

    > > Onufry, masz kopa w dupę za seksistowski dowcip.
    >
    > ?
    >
    > To chyba Pauli by musiał dostać?
    > Onufry go tylko zacytował, nie wyrażając swojego, za przeproszeniem,
    stosunku:)
    > PZDR

    Fredzie, nie draznij feministek. Mielismy tu juz nimi szereg klopotow.
    To godne ubolewania istoty. Znam kilka kobiet, ktore w nauce zrobily
    bardzo wartosciowe rzeczy i sa bardzo szanowane takze przez przedstawicieli
    plci przeciwnej. Otoz zadna z tych kobiet nie jest feministka.


  • 09.01.06, 09:24
    Onufry, miód mi lejesz na serce! Popieram w pełni zwłaszcza trzecie zdanie. Ale
    dwa kolejne też (BTW np. Skłodowska-Curie, która w nauce doszła do wielkich
    rzeczy, ponoć wyjątkowo dobrze dogadywała się z facetami na najważniejszej dla
    obu stron płaszczyźnie i nie tylko rad im pokazywała, a więc tuszę, że od
    feminizmu również była jak najdalsza:)

    Choć nie mam pewności, czy nasza rozmówczyni rzeczywiście jest feministką - nie
    powinno się indukować z jednego przypadku:) Ale nawet jeśli nie, to, tak czy
    inaczej, zgodzam się z Twoją oceną tych pań.

    Jeśli zdarza Ci się czytywać "Nie", to zajrzyj do dzisiejszego numeru, s.14 u
    góry (a jeśli nie zdarza Ci się, to dziś zrób wyjątek, bo warto). Jest tam
    genialny artykuł o tym, jak wygląda kraj, w którym realną władzę sprawują
    feministki, tj. Szwecja.
    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • 20.01.06, 00:49
    Echhhh... salony, czy nie, nauki, czy nie, wszędzie te same zabobony... A
    widział Ty kiedy feministkę? Czy dziadek przed snem nimi straszył?... ;)
    --
    Dzidzia
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 19:11
    dorianne.gray napisała:

    > Echhhh... salony, czy nie, nauki, czy nie, wszędzie te same zabobony... A
    > widział Ty kiedy feministkę? Czy dziadek przed snem nimi straszył?... ;)


    Ta wypowiedź wydaje się być adresowana do Freda, ale ponieważ to ja wpędziłem
    Freda w tarapaty związane z feministkami, więc śpieszę z odsieczą.
    Oto aforyzm Profesora Hugona Steinhausa (naszego częstego tu gościa):


    "Trzy są dowody na degenerację współczesną:
    caries dentium, ejaculatio praecox i emancipatio feminae."


    (H.S. "Słownik Racjonalny" Wyd. Ossolińskich 1993, str. 33)
  • Gość: rita IP: 82.160.228.* 08.10.06, 22:12
    Mało zna wczesność skoro współczesności te trzy dopusty Profesor przypisuje.
  • 06.02.06, 08:17
    Widywać feministki to może i rzadko widuję. Ale słyszeć i czytać mi się parę
    razy niestety zdarzyło.

    Wyjaśniam tu, że rozróżniam KOBIECE LOBBISTKI (czyli panie, które artykułują
    jakieś istniejące i nierzadko słuszne damskie interesy oraz przeważnie mają
    porządek w głowie) od FEMINISTEK (przez co rozumiem osoby normalne inaczej,
    które np. doprowadziły w Śzwecji do karania klientów za korzystanie z
    prostytutek).
    --
    Wiadomość zostanie usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu
  • Gość: Dee IP: *.mckinsey.com 20.09.06, 17:32
    Korzystania z USLUG prostytutek, jesli laska, zmarszczony fredzie. Poza tym,
    mysle ze to karanie klientow prostytutek w Szwecji to tylko wyraz
    przestrzegania prawa. Prostytucja jest nielegalna, niech wiec ich karza. Tym
    bardziej ze tworza popyt a wiec sa u zrodla problemu. Ja tez chcialabym zyc w
    panstwie gdzie prawo sie egzekwuje (ale za dlugo siedze poza krajem i nie wiem
    czy napisalam 'egzekwuje' poprawnie).
    I tutaj to nie spotkalam dawno takich pogladow jak twoje. Pewnie do tego sie
    jeszcze nie myjesz i za porzadek w glowie uwazasz jakies sredniowieczne
    glupoty. Do piekla.
  • 27.08.05, 20:13
    he he, cos w tym jest:) znalazlam swojego (juz ex) meza na studiach:P
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 19:46
    Jeszcze jedna "definicja" Nielsa Bohra:

    Ekspert to czlowiek, ktory w bardzo waskiej dziedzinie zrobil wszystkie mozliwe
    bledy.
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 20:21
    Krazy wiele historyjek o N. Wienerze tworcy podstaw cybernetyki.
    Podobno kiedys bladzil po miescie nie mogac trafic do wlasnego domu.
    W pewnym momencie spostrzegl dziewczynke bawiaca sie na ulicy.
    Zapytal ja czy moze wie gdzie znajduje sie dom rodziny Wienerow.
    Uslyszal w odpowiedzi: "To ten dom, tatusiu".
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 20:38
    Inna historyjka o Wienerze:

    Tlumaczyl on kiedys studentom teorie prawdopodobienstwa i chcac przyblizyc im
    pojecie "znikomej szansy" powiedzial:
    "Jest to cos rownie malo prawdopodobnego jak to, by stado malp, stukajac na
    chybil trafil w klawisze maszyny do pisania, napisalo wszystkie tomy
    "Encyclopaedia Britannica".

    Zapadla cisza, w ktorej z konca sali dala sie slyszec czyjas uwaga:
    "Ale przeciez raz to sie wlasnie wydarzylo."
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 23:28
    No to na dobranoc historyjka o Diracu i Heisenbergu. Zdarzylo sie to jak
    plyneli razem statkiem z USA do Japonii. Heisenberg lubil tanczyc, natomiast
    Dirac siedzial i przypatrywal sie. Gdy pewnego razu Heisenberg wrocil zadyszany
    po tancu i usiadl kolo Diraca, ten zapytal: "Heisenberg, dlaczego pan tanczy?".
    Heisenberg odparl:"No coz, gdy sa mile dziewczyny to milo jest potanczyc".
    Dirac zamyslil sie na pare minut i zapytal ponownie: "Heisenberg, skad pan wie
    z gory, ze te dziewczyny sa mile?"
  • 16.07.05, 00:51
    Do Michala M.
    Ponizszy dowcip powalil mnie na kolana (ze smiechu, oczywiscie).

    I've been single-stranded too long! Lonely ATGCATG would like to pair up
    with congenial TACGTAC.

    Pozdrawiam i dziekuje za WSPANIALY link. Dobre miejsce na krotka wizyte.
    --
    "Proszę na przyszłość nie wrzucać tutaj śmieci – to jest kosz profesorski!"
    Albert Sowa, Filozofia w Depresji
  • Gość: Biolog IP: *.hsd1.tx.comcast.net 17.07.05, 00:38
    Ktoregos wieczoru, Otto Schmidt, niemiecki chemik-organik dal asystentowi jakas
    substancje z poleceniem jej przekrastylizowania. Nazajutrz rano, ledwie
    przyszedlszy do laboratorium, pyta o asystenta,
    - Wyszedl na chwile... - odpowiada zaklopotany laborant.
    Nieciepliwy Schmidt, nie mogac sie doczekac jego powrotu, idzie w wiadome
    miejsce i pyta.
    - Czy jest pan tutaj, panie doktorze?
    - Tak jest, panie profesorze.
    - Czy pan juz przekrystalizowal substancje, ktora panu wczoraj dalem?
    - Nie jeszcze, panie profesorze, ale wlasnie jestem w trakcie pracy nad tym.
  • Gość: Biolog IP: *.hsd1.tx.comcast.net 17.07.05, 00:43
    Jeden z uczniow niemieckego matematyka Karola Gustwa Jacobiego (1804-1851) byl
    bardzo zdolny, doskonale wszystko pojmowal, nie potrafil jednak podjac
    samodzielnej pracy. Kiedy profesor robil mu z tego powodu wyrzuty, student
    odpowiadal:
    - Jakze moge pracowac samodzielnie, kiedy jeszcze nie umiem wszystkiego.
    Na to Jacobi:
    - A gdyby panu zaproponowano zeniaczke, czy tez by pan odparl, ze nie zna pan
    jeszcze wszystkich dziewczat?
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 17:05
    O N. Wienerze krazy taka historyjka. Mial on zwyczaj przysypiac na wykladach.
    Nie ma w tym nic specjalnego, bo wielu naukowcow traktuje wyklady jako dobre
    miejsce na drzemke. Pewnego razu odbywal sie wyklad i siedzacy na sali Wiener
    jak zwykle drzemal. Ale za kazdym razem gdy wykladowca wymienial jego nazwisko,
    cytujac jakies osiagniecie naukowe, Wiener zrywal sie i wolal: "Obecny!", po
    czym opadal na krzeslo i spal dalej.
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 22:20
    David Hilbert byl typem uczonego, ktory powoli ale systematycznie idzie do celu,
    osiagajac bardzo glebokie rezultaty, niedostepne dla innych. Krazy o nim taka
    opowiastka. Pewnego dnia wykladajac, stwierdzil, ze pewien fakt jest trywialny
    i nie wymaga uzasadnienia; nastepnie kontynuowal wyklad. Ale po kilku minutach
    jeden ze sluchaczy oswiadczyl, ze on nie rozumie dlaczego ow fakt zachodzi,
    w zwiazku z czym to nie jest cos trywialnego. Hilbert zaczal myslec przy
    tablicy, po pieciu minutach wyszedl i zaszyl sie w swoim gabinecie. Wrocil
    po polgodziny z rozpromienionym obliczem i oswiadczyl: "Jednak mialem racje
    - ten fakt jest trywialny" i bez zadnych dodatkowych komentarzy kontynuowal
    wyklad.

    Podobna historyjke przypisuje sie takze Pauliemu.
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 00:51
    Czy zauwazyli Panstwo, ze z chwila gdy w watku pojawil sie Pauli mamy sporo
    problemow? To jest wlasnie "Efekt Pauliego".

    No to dzis na dobranoc znakomita anegdota o Paulim (z ksiazki A.K. Wroblewskiego
    "Uczeni w anegdocie").

    Po smierci Pauli poszedl do nieba. Bog powiedzial do niego:
    - Byles dobrym czlowiekiem i dobrym fizykiem, Czy moge zrobic cos, co sprawiloby
    ci przyjemnosc?
    Na to Pauli:
    - Panie Boze, chcialbym poznac sekret budowy swiata, bo cale zycie staralem sie
    go zglebic.
    - Prosze bardzo - rzekl Bog, wyciagnal skads krede, stworzyl tablice i napisal
    na niej kilka rownan - Oto jest ten sekret.
    Pauli podszedl do tablicy, rzucil okiem na wzory, pokrecil glowa i powiedzial
    jedno, bardzo czesto przez siebie uzywane slowo:

    DUMMKOPF ! (duren).
  • Gość: melisa IP: *.aster.pl 20.07.05, 01:14
    Czy ty jesteś profesorem? Czego?Ja jestem tylko magistrem z ekonometrii.
  • Gość: Onufry IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.05, 23:16
    Poczucie humoru nie ma respektu do stopni naukowych.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.