Marzyłam o walkmanie odkąd syn koleżanki mojej mamy (jego ojciec był na
zagranicznym kontrakcie)założył mi słuchawki na uszy i odjechałam. Plastikowe
to było i kolorowe, nienaprawialne i bylejakie, ale kosztowało w Pewexie 29
dolców (do dziś pamiętam). Mama wiedziała, że o tym marzę. Kiedy przed moimi
urodzinami powiedziała o naszykowanym dla mnie prezencie za 29 dolarów -
przekopałam całe mieszkanie. Nie znalazłam, bo prezentem tym był złoty
zodiakalny wisiorek-baranek (od małego nie cierpiałam mieć niczego na szyji).
Ryczałam jak bóbr przez 2 dni, co skomentowano "Ty z niczego nie umiesz się
cieszyć"...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.