Dodaj do ulubionych

Durne snobistyczne teksty i zachowania

20.10.06, 10:00
Macie snobistycznych znajomych? Którym zdarza sie podkreślić swoją odrębność
od pospólstwa i wyrafinowanie w taki sposób, że ręce opadają? Dawajcie
przykłady :)

Mnie natchnął jeden z moich wykładowców, któremu zdarza się podkreślić, że np.
"On zakupy w Polo markecie to robił raz w życiu, bo musiał coś kupić na
ostatnią chwilę, a w Biedronce to nie był nigdy". Rozwala mnie koleżanka
stwierdzająca, że ona "pójdzie do knajpy X tylko jak tam jest passoa, bo piwo
jest takie pospolite". Ale wierzę, że są przypadki ciekawsze
--
Ostatnie badania dowodzą, że wino, pijane regularnie i z umiarkowaniem,
zmniejsza wysiłek serca, przez co pozwala nam umrzeć na raka.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Nuna IP: *.pools.arcor-ip.net 20.10.06, 10:14
    Znajoma powiedziala, ze nigdy by sie nie pokazala z reklamowka z biedronki,
    taki wstyd.
  • meetsue 20.10.06, 18:39
    zasłyszane:
    grupka osób przed wejściem do sopockiego klubu.
    selekcjoner: przykro mi, ale nie mogę państwa wpuścić
    ktoś z grupki osób: ależ my jesteśmy z Warszawy!

    :)

    --
    soxo.pl
  • kochanica-francuza 20.10.06, 19:33
    meetsue napisała:

    > zasłyszane:
    > grupka osób przed wejściem do sopockiego klubu.
    > selekcjoner: przykro mi, ale nie mogę państwa wpuścić
    > ktoś z grupki osób: ależ my jesteśmy z Warszawy!
    >
    a już, założę się, że urban legend
  • Gość: up! IP: *.chello.pl 20.10.06, 22:41
    up!
  • dalenne 30.03.07, 11:36
    A skąd!
    Nagminne zachowanie przed Spatifem lub Mandarynką.
    Niestety...
  • Gość: agulaszek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.06, 22:56
    Mój kolega zrezygnował kiedyś, wiele lat temu, z nagrania sobie na video
    jakiegoś interesującego koncertu ponieważ się wstydził, że podczas odtwarzania
    widoczne będzie logo TVP1.
  • basia.z 19.11.06, 19:25
    A to mu się nie dziwię, też nie lubię tej rządowej telewizji o jedynie słusznej
    opcji!
  • Gość: Grylzdyl Fataan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.10.06, 23:39
    Kolega z klasy stwierdził przed studniówką, że schabowy i barszcz to takie
    wulgarne i on chciałby coś innego. Na pytanie o to co by chciał odpowiedział: No
    nie wiem... może owoce morza.
  • Gość: kot IP: *.chello.pl 23.10.06, 15:40
    moja kolezanka nigdy nie kupuje biletu u kierowcy autobusu mzk, bo to jej
    uwlacza... no comments.
  • Gość: rybka Nemo IP: *.w81-51.abo.wanadoo.fr 23.10.06, 16:18
    Czyli woli jechać na gapę a to już jest wg niej snobistyczne? Haha czego to
    ludzie nie wymyślą.
  • michal70x 23.10.06, 19:01
    moja znajoma ma ksiazki na polce ustawione rowniutko grzbietami (nie "do
    sciany" tylko "do brzegu") - wyglada to jak fototapeta.
    wazniejsze jednak, ze sa nieuzywane...
  • Gość: ;-) IP: *.chello.pl 23.10.06, 20:39
    fajne jest jeszcze ubieranie sie we wszelkie mozliwe futra (zalatujace
    naftalina) we wszystkich swietych na cmentarz, mimo ze np. jest plus 15 stopni
    C.
  • heca7 24.10.06, 14:09
    Boże do dziś mam traumę z tego powodu. Pamiętam jak wszyscy wsiadaliśmy w
    kożuchach do poldka i hajda na cmentarz (a nawet 2 na 2 końcach Wawy). Ja i
    brat mieliśmy takie w kolorze kupy z jak to nazwać kołnierzem co się kończył na
    wysokości pępka. Żeby nie wiało trzeba było do tego założyć pod spód szalik na
    zakładkę. Najlepiej wełniany. BYło w tym ciasno i niewygodnie, gorąco i
    wszystko drapało a jaki obciach.Przynajmniej nie używaliśmy naftaliny .
    Najpierw zbuntował się mój brat,potem ja. Mama do dziś nam wypomina, że musiała
    oddać te nasze kożuchy na wieś do rodziny ojca a jak tam się z nich cieszyli
    nie to co my niewdzięcznicy.
  • Gość: 902 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 14:09
    oddać te nasze kożuchy na wieś do rodziny ojca a jak tam się z nich cieszyli
    > nie to co my niewdzięcznicy.
    Ten tekst to dopiero snobizm...
  • Gość: kobietka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.07, 13:12
    a ja własnie dziewczynka z prowincji dostawałam takie ciuchy od sióstr
    warszawianek, do dziś pamiętam ten wstyd jak musiałam paradować w czerwonym
    płaszczyku, w których nikt nie chodził i tekst mamy, w Warszawie chodzą a ty
    tutaj nie chcesz:P
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 23.10.06, 23:14
    moze szanuje ksiazki, a nie robi"oslich uszu" zeby zaznaczyc strone czy wywija
    okladke do spodu :p nie wszyscy musz miec ksiazki wygladajace jak psu z gardla
    wyjete no nie/ no chyba, ze publicznie sie przyznala, ze nie przeczytane...
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 23.10.06, 23:16
    nieprzeczytane mialo byc, upss
  • Gość: braat1 IP: *.centertel.pl 24.10.06, 10:33
    > moja znajoma ma ksiazki na polce ustawione rowniutko grzbietami (nie "do
    > sciany" tylko "do brzegu") - wyglada to jak fototapeta.

    Nie wyobrazam sobie stawiania ksiazek, grzbietami "do sciany". Jak bym pozniej
    znalazl ksiazke, ktorej w danej chwili potrzebuje??

    A teraz do tematu. Stalem kiedys w kolejce do kasy PKP, przede mna stoi tatus z
    coreczka i nagle slysze jak corka mowi: "Nawet o tym nie mysl!! Ja druga klasa
    nie pojade!!"
  • the_dzidka 24.10.06, 14:34
    Myślę, że tu chodzi o to, że te książki są wyrównane grzbietami, a nie
    dopychane do ściany. Ja tez mam książki wyrównane grzbietami, bo każda książka
    ma inne wymiary i jeśli je "dopchnę do ściany", na półce powstaje mi zębatka.

    --
    Dzidka

    Zwizytuj krze
  • wymiatator1 27.10.06, 00:08
    no niesamowite, kobieta poprawnie nazwala zębatkę.
    --
    Polska jest jak dziecko z zespołem Downa - trzeba ją kochać ale cudów się
    spodziewać nie należy.
  • kreon1 09.11.06, 13:52
    ale masz opis , hahahaha napradwdę w 100% się zgadzam:)) ale mnie ubawiłaś
    --
    " Nigdy nas nie oszukują, sami się oszukujemy"
    J.W.Goethe
  • Gość: animal IP: *.4.udn.pl 29.07.07, 14:30
    To ma też inną zaletę - nie widać kurzu na półce. Zawsze drażni mnie ten pasek mebla, który jest do wytarcia, ale żeby to dobrze zrobić to trzeba zdjąć (albo chociaż unieść) książki. Wiem, leń ze mnie, ale jak ma się dużo książek to można dostać szału, a jak stoją równo z brzegiem, nie ma problemu :D
  • amagde 28.11.06, 14:28
    moja kolezanka nigdy nie biegnie do autobusu, nawet kosztem spoznienia sie
    gdzies. Mowi ze to ponizajace i ze potem ludzie się na nia patrza dziwnie w
    autobusie
  • pstosia 24.07.07, 12:03
    ja czasami tez nie biegam, ale tylko dlatego, ze mi sie nie chce :-)
  • Gość: barbara IP: *.chello.pl 12.11.06, 16:57
    Moja koleżanka nie pojechała z chłopakiem na studniówkę, bo zepsuł mu się
    samochód i chciał ja podwieźć pod szkołe polonezem brata
  • gilmurzyca 18.11.06, 23:11
    mam znajoma z kompleksem braku wyzszego wyksztalcenia - w zwiazku z tym, uwaza
    ona ze brak tegoz mozna pieknie zakamuflowac "madrymi" slowami. ostatnio
    uslyszalam, ze kolezanka WDRACZA sie w nowe obowiazki. jak sobie przypomne inne
    ciekawe jej stwierdzenia, to dam znac.
  • gilmurzyca 18.11.06, 23:19
    przypomnialo mi sie, cytuje: ona jest osoboa bardzo REPREZENTATYWNA
  • a_rafal_na_to 04.04.07, 12:13
    Zaloze sie, ze nalezy do osob, ktore uzywaja "bynajmniej" zamiast "przynajmniej".

    Cos w stylu: "skrzynia biegow jest w dobrym stanie - wszystkie biegi wchodza bez
    problemu i nie wyskakuja podczas jazdy - BYNAJMNIEJ mi sie to nigdy nie zdarzylo."

    Pozdrawiam wielbicieli BYNAJMNIEJ!
  • Gość: devil IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.06, 23:03
    znajoma Agata, która jest kwintesencją snobizmu i przyczepiania metki do
    wszystkiego co może ją mieć, zapytana o to jakiego żwirku używa kot jej mamy (bo
    też mam kota i chciałem zasięgnąć opinii) odpowiada: "wiesz pytałam i używa
    takiego lepszego żwirku benek - ale wiesz to jest taki droższy za 8 (i tu uwaga:
    za każdym razem ten sam błąd) ZŁOTY" kurna nawet cenę na sralnie dla zwierzka
    podała!!! no cóż mi pozostało pomyśleć, że szkoda bo 10 razy lepszy jest hiltona
    - za 18 :-) ZŁOTYCH :-)))
  • yoma 10.11.06, 16:40
    Gdzie ona kupuje Benka za 8 PLN? Poważnie pytam :)
    --
    Jest flaszka, jest grzyb
  • kotopodobna2 03.02.07, 21:30
    Wlasnie - gdzie ona kupuje Benka za 8 PLN? Poważnie pytam tez? u nas benek po 12 ZLOTYCH :)


    --
    Vanitas vanitatum et omnia vanitas.....
  • Gość: devil IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.06, 23:09
    ta sama koleżanka podczas spotkań przed jej planowanym ślubem namiętnie
    opowiadała o przygotowaniach nie pomijając cen oczywiście - szczytem było
    kilkukrotne wymienienie ceny tzw. talerza - czyli wiadomo menu dla jednej osoby.
    My - ja i moja narzeczona też byliśmy zaproszeni... no comment i ręce opadają
  • Gość: choinka IP: *.szczecin.uw.gov.pl 24.10.06, 14:41
    Scena w hurtowni z rzeczami dla niemowląt :
    Po hali przechadza się pani w zaawansowanej ciąży, mina skrzywiona, ciuchy
    ometkowane. Za nią pokornie sunie przyszły tatuś. Oglądają wózki, pani steruje
    ku tym najdroższym. Pan zatrzymuje się przy jakimś wózku i nieśmiało pyta:
    - A może ten?
    Na to pani z furią i na całą halę:
    - Ty chyba oszalałeś?!!! Chcesz NASZE dziecko wozić w wózku za 1500 zł???!!!
  • michal70x 24.10.06, 15:38
    a propos ksiazek: tak, chodzi o to, ze książki są wyrównane grzbietami, a nie
    dopychane do ściany. nie tyle istotne jest, ze ja wole "dopychane" (choc wole),
    ale ze - i owszem - wiem, ze nie sa przeczytane. fototapeta. ;-)
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 24.10.06, 15:56
    no coz, sa rozne gusta(chodzi mi o fototapete)...
  • Gość: o IP: *.chello.pl 24.10.06, 18:08
    UP!
  • Gość: kozborn IP: *.tvk.torun.pl 24.10.06, 18:42
    Kiedyś moja ex pokazała mi, że czyta "Twój Styl" z tekstem: "wiesz, Twój Styl to
    pismo CHOLERNIE elitarne". Brech
  • misiak38 24.10.06, 20:46
    Gość portalu: kozborn napisał(a):

    > Kiedyś moja ex pokazała mi, że czyta "Twój Styl" z tekstem: "wiesz, Twój Styl
    t
    > o
    > pismo CHOLERNIE elitarne". Brech
    a prawda jest taka że w tym całym "Stylu" nie ma nic ciekawego, typowe pismo
    właśnie dla takich snobów, kumpela kupiła ostatni numer ze względu na jakiś tam
    kalendarz no i pożyczyłam...znalazłam dwa fajne artykuły.


    --
    "..I just want to know who I am.."
  • Gość: Satan of Swing IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 19:24
    To ja znam podobny przypadek, tylko że odwrotny: moja kupiła wyłącznie dla
    kalendarzyka (twierdzi, ze jest bardzo wygodny) a jej współlokatorka przeczytała
    od deski od deski zachwycona jakie to wspaniałe pismo i na poziomie :D
  • Gość: ona31 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 16:13
    > a prawda jest taka że w tym całym "Stylu" nie ma nic ciekawego, typowe pismo
    > właśnie dla takich snobów, kumpela kupiła ostatni numer ze względu na jakiś tam
    >
    > kalendarz no i pożyczyłam...znalazłam dwa fajne artykuły.
    >

    Zgadzam się. Beznadzieja.
  • folkatka 25.10.06, 17:36
    Ten wózek był za tani czy za drogi? Chociaż z kontekstu całej historii wynika,
    że chyba raczej to pierwsze:)
    A teraz coś ode mnie - a propos okryć zimowych. Znajoma mojej mamy pojawiła
    się swego czasu w nowym futrze. Mama zapytaął ją, ze skór jakich nieszczęsnych
    zwierzątek zostało ono wykonane. W odopwiedzi usłyszała: "Źrebce".
    Chyba "źrebięta" = drązyła dalej moja rodzicielka. NIE! ŹREBCE= tamta była
    nieprzekonana.
    Pozdrawiam


    **********************
    yidl mitn fidl, arye mitn baz, dos lebn
    iz a lidl, to vos she sayn in kas ? Hey,
    yidl, fidl, shmidl, hey, dos lebn iz a shpaz.
  • pavulon78 29.10.06, 09:58
    Miała futro z konia???? Źrebiec jest formą jak najbardziej poprawną chociaż bardzo przestarzałą i oznacza młodego konia.
  • Gość: Adomas IP: *.crowley.pl 08.11.06, 08:17
    W jakim mieście to było, czy to nie czasem ja i moja żona? ;)
  • Gość: Blackforever IP: *.chello.pl 12.11.06, 17:04
    mojej koleżanki kuzynka kazała narzeczonemu aby zmienił nazwisko bo jego
    nazwisko brzmiało nie szlachecko i ona jego nazwiska nosić nie będzie. I facet
    zmienił...
  • Gość: Satan of Swing IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 19:28
    Moja koleżanka zmieniła nazwisko na panieńskie matki - z pdobnych powodów...
  • jeanne_ne 15.11.06, 16:48
    koleżanki z pracy narzeczonego brat żenił sie tego roku w sierpniu. on z
    bogatej rodziny, ona z Sanoka, czy spod Sanoka, istote jest to, że na weselu
    rodzina panny mlodej w głownej mierze pochodziła ze wsi. ale pan młody-snob i
    pani młoda-snob musiała sie pokazac, jakiego to męża wyrwała i zażyczyli sobie
    wesele w Sheratonie w wawie. wyobraźcie sobie ludzi ze wsi przyzwyczajeni do
    wiejeskiego wesela a z pewnościa do polskiego jedzenia typu bigos, flaki,
    rosół, schabowy, fura ciast, i wódki, a dostają na talerzu owoce morza, ślimaki
    i tym podobne rzeczy. nawet nie wiedzą, jak się za to zabrać.
    pytam się koleżanki w poniedziałek rano: i jak było na weselu?
    na co ona: przede wszystkim po weselu poszlismy na kebaba, bo bylismy głodni
    --
    Son locos los que inventaron el amor...
  • lucusia3 17.11.06, 14:43
    Byłam kiedyś u znajonych na weselu troche bliżej Rzeszowa niz Sanok. Było dużo róznych rzeczy do jedzenia. Nie bigos, nie flaki imogę przysiąc, że wszyscy umieli jeść nożem i widelcem. Nawet radzili sobie ze sztućcami do ryb.
    Za to takiego prymitywka jak jeanne raczej na imprezę bym nie zaprosiła. Nie byłabym pewna, czy umie jeść founde.
  • Gość: expel IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 20:57
    "founde" raczej jeść nie umie, podobnie jak Ty.

    Za to na ilu imprezach podaje się FONDUE?
  • Gość: gr IP: *.limes.com.pl 18.11.06, 22:39
  • anuszka_ha3.agh.edu.pl 04.04.07, 10:58
    Gość portalu: expel napisał(a):

    > "founde" raczej jeść nie umie, podobnie jak Ty.
    >
    > Za to na ilu imprezach podaje się FONDUE?

    Tak a propos,
    raz w centrum handlowym Europa w Rzeszowie zobaczyłam na jednym stoisku pewne
    urządzenie. Żeby nie było wątpliwości do czego służy, ekspedientka zaopatrzyła
    je w karteczkę z podpisem: ZESTAW DO FONDUŁA !!!

    --
    Nonsensy z nauki polskiej i zagranicznej - mlodyfizyk.blox.pl

    Odkryjmy Białoruś! - odkryjmybialorus.blox.pl
  • Gość: aga IP: 62.233.250.* 22.11.06, 07:40
    Lucusia, w Polsce mało kto wie, jak jeśc ślimaki ( nawet wśród zamożnych ludzi
    z dużych miast) czy homara szczypcami, bo pomijając wszelkie uwarunkowania, to
    prawda jest taka, ze mało komu to u nas smakuje. Sa tacy, co próbują sie
    wysilac, ale i tak z o wiele większym apetytem wsuwają gyrosa z frytkami;-)))
    albo schabowego- tego jestem na 100% pewna, bo znam paru znawców wszelkiej
    kuchni i widziałam ich w różnych akcjach, hehehe... Ja np. nie znoszę wszelkich
    chińszczyzn czy indyjszczyzn;-)- od samego zapachu przypraw wschodnich robi mi
    sie niedobrze, czym po prostu oficjalnie gorsze niektóre osoby, buahahahaa.
    Parę lat temu byłam na weselu z potrawami chińskimi ( to były czasy, gdy
    kuchnia chińska była w Polsce synonimem czegoś niemalże szlachetnego;-)). Choc
    generalnie żarłokiem nie jestem, to jednak cała noc prawie bez jedzenia była
    dośc przykra;-). Za to uwielbiam kuchnie europejskie, moze za wyjątkiem
    angielskiej i skandynawskich. Pewnie tez dla kogoś mogę być snobką, bo potrafię
    całkiem nieźle przyrządzać francuskie potrawy i włoskie desery.
    Ja 2 lata temu byłam na weselu u koleznaki, która pochodzi spod Krosna, impreza
    była w Iwoniczu Zdroju i to była jedna z najfajniejszych imprez w moim życiu.
    Goścmi byli w duzej mierze ludzie ze wsi, było eleganckie jedzenie ( choc
    typowo polskie, bo takie potrawy serwują normalni ludzie na weselach- choćby ze
    względu na starsze osoby, które preferują dobre zrazy czy strogonowa bez
    względu na miejsce pochodzenia;-)), dobre winka i świetna atmosfera- przyjazna,
    bez zadęcia, ale kulturalna. Oczywiscie wódeczka tez była:-) O 22 znałam juz
    chyba wszystkich sposród około setki gości:-). Miałam tylko zastrzeżenia do
    zespołu grającego, ale te mam na KAŻDYM WESELU;-), wcale nie ze względu na
    snobizm;-)
  • Gość: Rebelka IP: *.chello.pl 31.07.07, 08:45
    Ależ angielskie, duże śniadanie jest świetne, ja czasem serwuję rodzinie w
    weekendy.A i skandynawska kuchnia nie jest zła, można się przyzwyczaić.
    Mieszkałam trochę w Skandynawii i nawet specjalnie nie schudłam. Dla mnie do
    kitu jest chińszczyzna właśnie.
    A propos snobów: moja koleżanka ma 14-miesięcznego syna (3 mies. starszego niż
    mój). Kiedy dowiedziała się,że kupiłam używany wózek,zrobiła oczy jak
    spodki,spojrzała na mnie z niesmakiem i powiedziała,że ona by w życiu nie kupiła
    niczego za mniej niż 2,5 tysiąca...To samo tyczy się zabawek,ubranek itp.Jej
    dzieciak ma już z góry "zaplanowane" życie:do jakiego liceum pójdzie itp.Bardzo
    mu współczujemy.
    Ale co do jednego się zgadzam: tanie chińskie zabawki to tandeta jakich mało,
    też wolę wydać trochę więcej na porządną markę.Mimo,że na ogół zabawki Fisher
    Price czy Little Tikes też są produkowane w Chinach, to jednak materiał inny i
    wykonanie inne.Typowa "chińszczyzna" przetrwa u nas dzień lub dwa.W dodatku są
    niebezpieczne,kilka razy wyciągaliśmy Małemu z paszczy np. czułki biedronki albo
    oczy dinozaura ;-)
  • Gość: roto IP: *.attu.pl 24.10.06, 21:06
    Raz widziałem na stacji benzynowej typa z BMW 7 nowy rocznik jak taką myjką do
    szyb zaczął myć cały wóz rozumiecie ? pomyślałem wtedy żałosny jesteś chłopie
    że cię nawet na myjnie ku.. nie stać
  • imlardis2 24.10.06, 21:16
    Moja była kierowniczka twierdziła, że kosmetyki Avonu to tandeta i badziewie...
    Znam wiele osób, których nie stać na Avon :((((
  • hilda1007 24.10.06, 22:59
    Zgłasza się snobka. Bardzo nie lubię piwa i nie chodzę do miejsc, gdzie jest
    tylko piwo. Nie cierpię nowego czasownika "uchachać się" (mam odruch wymiotny)
    oraz machania rękami w powietrzu, żeby zasygnalizować cudzysłów. To ostatnie
    widziałam nawet w TV u osoby podpisanej jako aktorka. Cholera, to czego się
    uczyła w szkole aktorskiej?
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 24.10.06, 23:54
    Mnie dziwiły wyścigi jednej takiej z inną laską w kupowaniu ciuchów i butów dla
    małego dziecka (!!!) firmy adidas. Moim zdaniem, obie dały pokaz wiochy, bo nie
    dość, że kupowały dla metki, drogie i mało praktyczne (raz-dwa dzieciak
    wyrasta, nie lepiej to po prostu jakieś nieometkowane sympatyczne ciuszki
    kupić?), to jeszcze myślą, że takim adidasem zaszpanują...
  • Gość: Wrecekrzepki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 19:49
    Ja bede mial dziecko firmy Nike.
  • Gość: justek IP: *.adsl.inetia.pl 02.04.07, 13:55
    A ja wlasnie na allegro poluje na bluze dla malenstwa z wieeeelkim, wypasionym
    napisem calvin klein :)))) Reszta ubranek normalna, typowo dziecieca, przede
    wszystkim wygodna, potem ladna i w normalnej cenie. Ale bluze mloda musi miec,
    bardzo mnie bedzie bawilo moje dziecko wygladajace jak dresiareczka :))))
  • Gość: naturally_soft IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 17:41
    Bez snobizmu ale i przesadyzmu, Avon to JEST tandeta, niestety.
  • Gość: jood IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 19:49
    Jaaasne. Tandetą pewnie nie jest odżywka na rozdwajające się końcówki brwi z
    wyciągiem z tajlandzkich niemowląt w słoiczku z kryształu grenlandzkiego?
  • Gość: naturally_soft IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.10.06, 20:26
    Nie wiem o czym mowisz, ale nie podniecaj sie zanadto, nie ma o co. Dla mnie
    kosmetyki Avonu to straszna tandeta i koniec - czyt. uczulenia, lupiez plus
    mdlosci po tadnetnych zapachach. Nie rozumiem co ma wspolnego wystrzeganie sie
    podlej jakosci "kosmetykow" tej firmy ze snobizmem?
  • Gość: jood IP: 80.51.194.* 28.10.06, 17:21
    W poprzednim twoim poście brakowało po pierwsze warunku "dla mnie", a po
    drugie - skoro masz po Avonie uczulenia, to pisz, że masz uczulenia, a nie, że
    wszystkie kosmetyki Avonu to tandeta. Bo tandetne nie są - na mnie działały
    świetnie, a parę ich zapachów bardzo lubię. Dla mnie szczytem buractwa jest
    właśnie coś takiego - Avon jest tandetny, bo pewnie za tani. O podłej jakości w
    ogóle nie pisz, bo się ośmieszasz. Nie ma absolutnie żadnej różnicy w jakości
    kosmetyków typu Avon czy Oriflame, a tymi najdroższymi. Technologie są
    identyczne, maszyny do ich produkcji również, często też składniki. Płaci się
    przede wszystkim za markę i ładne opakowanie.
  • Gość: naturally_soft IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.06, 20:06
    Nie znam Cie jood, ale jezyk jakim operujesz sporo o Tobie mowi. Subiektywna
    wypowiedz "szczytem buractwa" i "osmieszaniem sie"? Przed kim? Przed kims, kto
    zrownuje pod wzgledem szlachetnosci skladniki stosowane w produkcji kosmetykow
    Avonu i np. Chanel? ROTFL
  • Gość: jood IP: 80.51.194.* 29.10.06, 08:11
    > dla mnie
  • lucusia3 17.11.06, 14:51
    Dla mnie Avon to tandeta, w dodatku droga. Według mnie nie ma tu dobrego stosunku jakości do ceny. Używam bardzo różnych kosmetyków, a jedynym kryterium jest jakość i to, czy dany kosmetyk do mnie pasuje. Mam Lacomte i Shiseido,i mam Ziaję i Eris, a w głebokim poważaniu mam zdanie handlujących kosmetykami, czy określajacych swój status słoikami w łazience. Ja kupuję dla własnej przyjemności.
  • ghotir 11.11.06, 07:21
    Udajecie, ze wysmiewacie sie ze snobizmu tylko po to aby nazywac
    snobow "wiocha" i "burakami"? Zatem kim Wy - domyslam sie, ze mieszkancy miast -
    jestescie? Czy aby nie snobami?
  • sum_tzw_olimpijczyk 11.11.06, 07:52
    Było fajnie, ale teraz 3/4 wpisów to prywatna wojna emki_waw:/ Skończ już proszę
    --
    Po usłyszeniu sygnału zostaw wiadomość
  • ap5ik 22.11.06, 09:10
    Akurat prosze Panstwa, skladniki we wszystkich kosmetykach, czy to jest bell,
    czy oriflame, avon, l'oreal, czy w koncu chanel, sa identyczne. Jest caly system
    INCI, ktory porzadkuje skladniki komsmetyczne i wyznacza im normy. Producenci po
    prostu sa zmuszeni do uzywania takowych skladnikow, moga jedynie wybrac innego
    dostawce surowca, a te nie roznia sie niczym a niczym, nawet cena niewiele.
    Cena produkcji 1 opakowania kremu w avonie i chanel jest taka sama czyli okolo 3
    zł!! a reszte placimy za opakowanie lub marke.

    Pozdrawiam
  • Gość: naturally_soft IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.06, 15:11
    "Jest caly system INCI, ktory porzadkuje skladniki komsmetyczne i wyznacza im
    normy."

    Jaśniej proszę. :D
  • annalat 30.05.07, 22:02
    No to skoro we wszystkich kosmetykach są te same składniki to dlaczego po Bell
    dostaję uczulenia a po L'Oreal nie?
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.06, 09:14
    Gość portalu: jood napisał(a):

    > W poprzednim twoim poście brakowało po pierwsze warunku "dla mnie", a po
    > drugie - skoro masz po Avonie uczulenia, to pisz, że masz uczulenia, a nie,
    że
    > wszystkie kosmetyki Avonu to tandeta. Bo tandetne nie są - na mnie działały
    > świetnie, a parę ich zapachów bardzo lubię. Dla mnie szczytem buractwa jest
    > właśnie coś takiego - Avon jest tandetny, bo pewnie za tani. O podłej jakości
    w
    >
    > ogóle nie pisz, bo się ośmieszasz. Nie ma absolutnie żadnej różnicy w jakości
    > kosmetyków typu Avon czy Oriflame, a tymi najdroższymi. Technologie są
    > identyczne, maszyny do ich produkcji również, często też składniki. Płaci się
    > przede wszystkim za markę i ładne opakowanie.

    kiedyś kupowałam kosmetyki avonu, ale w pewnym monecie dostrzegłam to, że
    balsam o zapachu mandarynki bardziej pachnie jakąś chemią, trzeba sobie
    uświadomić, że jest to balsam o zapachu mandarynki, żeby wiedzieć, ze to tak
    pachnie,
    prefumy, wody - trudno, ale ja wyczuwam w każdych najpierw jakiś jeden wspólny
    zapach ...coś jakby zbliżone do skrzyżowania naftalizny z piżmem
    okres przydatności - trzy lata !
    a poza tym już na dzień dobry wzbudza we mnie sprzeciw dostępność tych
    kosmetyków: po pierwsze, pani, która zachwala mi jaka to rewelacja, a po
    drugie, że konsultanka zapisuje moje zamówienie, nie mogę tego kosmetyku kupić
    od ręki.
    ja dziękuję, powtórzę, że to badziew i za tę cenę można kupić w drogerii
    kosmetyki loreal, nivea, eris, soraya, które naprawdę są o niebo lepsze
  • rosa_de_vratislavia 13.11.06, 19:23
    Gość portalu: naturally_soft napisał(a):

    > Nie wiem o czym mowisz, ale nie podniecaj sie zanadto, nie ma o co. Dla mnie
    > kosmetyki Avonu to straszna tandeta i koniec - czyt. uczulenia, lupiez plus
    > mdlosci po tadnetnych zapachach. Nie rozumiem co ma wspolnego wystrzeganie
    sie
    > podlej jakosci "kosmetykow" tej firmy ze snobizmem?

    Ano to, że publicznie się takich sądów nie wygłasza, wiedząc, że ktoś ten Avon
    lubi lub, co gorsza, że zakup kremu z Avonu jest dla niego wydarzeniem.
    Tak, jak nie mówi się "och, nie jeżdżę komunikacją miejską...ten plebs, ten
    tłok..." przy osobie, która taką komunikacją jeździ.
    Eh, ten drugi przykład nie trafiony, bo NIGDY tak się nie powinno mówić.
  • kiciiaa 27.10.06, 09:26
    co ty bredzisz?
    cenowo niewiele droższy jest L'oreal, czy MaxFactor, a jakościowo nie ma
    porównania. Avon jest po prostu słaby. I wcale nie chodzi o cenę - na przykład
    kremy Bielendy kosztują ok 9 złotych, a jakościowo sa co najmniej o klasę lepsze.
    dla mnie Avon to dno
  • Gość: anula_a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 18:36
    Gość portalu: naturally_soft napisał(a):

    > Bez snobizmu ale i przesadyzmu, Avon to JEST tandeta, niestety.

    zgadza się, avon to tandeta, sorry ale za tą cenę to lepiej używać nivea i
    przynajmniej nikt Cię nie manipuluje !
  • Gość: pgosia IP: *.chello.pl 07.02.07, 11:24
    > przynajmniej nikt Cię nie manipuluje !

    ???
  • Gość: aaxxx IP: *.dsl.zen.co.uk 23.07.07, 21:11
    A won z avon!!!
  • pinkowa 25.10.06, 21:41
    niezależnie od tego ile osób stać na avon to jedna wielka tandeta:P
    --
    -Idealny mężczyzna powinien zawsze mówić więcej, niż myśli, i zawsze więcej
    myśleć, niż mówi
    Oscar Wilde-
  • xtrania 27.10.06, 08:58
    imlardis2 napisała:

    > Moja była kierowniczka twierdziła, że kosmetyki Avonu to tandeta i badziewie...
    >
    > Znam wiele osób, których nie stać na Avon :((((

    Bo to prawda. I nie chodzi tu o kwestie czy stać kogoś czy nie.Dużo lepsze są
    np. kosmaetyki z Ziaji i o niebo tańsze.

    --
    Miłość i trochę wina. Wtedy człowiek jest zawsze młody, zawsze szczęśliwy.
    Steinbeck
  • farelkaa 28.10.06, 14:48
    też uważam, ze Avon to przereklamowane badziewie
    --
    Tutaj goła baba
    a tu bijuprzecudnej urody
  • lykaena 08.11.06, 21:22
    Naprawde o takiej firmie jak zyje nie slyszalam.Coz to za wytwor nowy jakis??
    --
    ...Łagodny i bojaźliwy Prosiaczek czuje się niepotrzebny, gdy jego przyjaciele
    mówią mu, że jest za mały, by pomagać przy miodowych żniwach...
  • callistemon 02.02.07, 20:32
    A ja też uważam, że kosmetyki Avon to tandeta i badziewie. Cholerstwo mnie
    uczulało i podrzażniało. Teraz używam niemarkowego kremu za kilka złotych i
    proszę buzia gładka. No logo moje panie!
    --
    "Od niepamiętnych czasów, po tej suchej, zdrapanej aż do kości ziemi, wędrowała
    garść ludzi, którzy nie posiadali nic, ale i nie służyli nikomu, nędzni i wolni
    władcy tego dziwnego królestwa"
  • Gość: frizz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.07.07, 13:13
    a ja mialam znajomego, ktory - w ramach snobizmu - mial buteleczke perfum
    kleina i jak mu sie skonczyly, to napelnial buteleczke woda zeby wszyscy
    mysleli ze jeszcze ma..
  • Gość: sea.sea IP: *.uz.zgora.pl 30.07.07, 08:31
    no bo Avon niestety np kremy do twarzy ma badziewne i to nie jest snobizm a
    stwierdzenie faktu, to ja już nivea soft wolę
  • nancy75 25.10.06, 11:03
    Pracowalam po maturze w księgarni, połowa lat 90-tych to była, więc ksiegarnia
    nie była samoobsługowa, tylko ja i koleżanki stałysmy za ladą, każda miała
    swój "dział". Do moejgo działu - literatury pięknej - podeszła damulka lat
    ok.40, dobzre ubrana, elegancka i zapytala o Trylogię
    Sienkeiwicza.Zaproponowalam jej dwa wydania (jedno zwyczajne, drugie w ozdobnej
    obwolucie), pani rzuciła okiem i mowi "eee, nieee, nie bedą mi do regału
    pasowały, Brązowych pani nei ma?". Wyleciałam na zapelcze dusząc sie ze
    smiechu...
  • Gość: Marcia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 11:09
    Koleżanka czyta rózne tandetne babskie piśmidła. Wstydzi się tego i czytając w
    tramwaju i w autobusie wkłada je w okładki fachowych czasopism np. NetWorld.
    Dodatkowo podnosi je tak, zeby pasażerowie widzieli jaka ona jest mądra bo czyta
    taką prasę LOL
  • Gość: Mary z pakamery IP: *.net-serwis.pl 25.10.06, 11:21
    O, też mam taką koleżanke, która, gdy czyta np. Cosmopolitan, wkłada pismo do
    jakiegoś innego, np. Polityka i udaje, że czyta Politykę :))
    Ta sama kolezanka namiętnie czytuje tanie romansidła, a okładkę zawsze
    przykrywa czyms ciemnym :)) Ma w domu całą kolekcję harlequinów, ale stoją one
    u niej na półce grzbietami do środka, śmiesznie to wygląda.

    Inna koleżanka uchodzi za fankę rocka i cięższych brzmień, ale lubi też
    posłuchać lekkiego popu, komercyjnej muzyczki. Z tym drugim strasznie się kryje
    i za nic nie wyszłaby z domu, mając w słuchawkach np. Pink czy Madonnę,
    twierdzi, że to wielki obciach, gdy jedzie np. autobusem.

    Mój były twierdził, że będąc w gościach, zwłaszcza u rodziny dziewczyny (i
    analogicznie chłopaka) trzeba się jak najwięcej odzywać, wcinać do dyskusji, bo
    milczenie czy małomównośc to oznaka wiesniactwa.
  • Gość: jood IP: 80.51.194.* 28.10.06, 17:29
    >
    > Mój były twierdził, że będąc w gościach, zwłaszcza u rodziny dziewczyny (i
    > analogicznie chłopaka) trzeba się jak najwięcej odzywać, wcinać do dyskusji,
    bo
    >
    > milczenie czy małomównośc to oznaka wiesniactwa.

    Na pewno nie jest to objaw wieśniactwa, ewentualnie nieśmiałości, albo braku
    zainteresowań - skoro nie potrafi się porozmawiać na żaden temat. Na
    marginesie - w krajach arabskich milczenie podczas rozmów, szczególnie
    oficjalnych albo biznesowych jest oznaką wysokiej pozycji. Arabowie nie będą
    szanować człowieka, który dużo gada.
  • Gość: firefly IP: *.icep.pl 25.10.06, 11:16
    może nie snobizm, ale durnowatosć: ogladalismy "Milionerów" z rodzina, w tym
    moja bratowa. Urbanski zadaje pytanie, kamera - zbliżenie na uczestniczke, a
    moja obecna bratowa na to : "o mój boże! jak ona wygląda! Taka to na pewno
    chłopaka nawet nie ma! " :))) Spadłam z fotela. Dziwie sie że po takim tekscie
    moj brat sie z nia ożenił..;)
  • Gość: anka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 14:18
    Mam kumpla, który regularnie przy różnego rodzaju rozmowach wtrąca swoje: " ja
    używam/kupuję ______ to jest dosyć drogie ale dobre". Przykłady: ketchup HEINTZ
    (chyba tak sie to pisze, nie wiem bo przeciez mnie nie stać ;), serek Almette, a
    ostatnio był w jakiejś pierogarni gdzie pierogi były drogie "ale warto bo są
    dobre". Nie cierpię czegoś takiego.
  • chrupalek 25.10.06, 18:09
    Mnie rozwala obnoszenie się z tym, gdzie ktoś je. Kiedyś częściej spotykało się
    różnych ludzi, któzy specjalnie jeździli na drugi koniec miasta (albo jeszcze
    lepiej za miasto do jakiegoś przydrożnego baru lub czegoś podobnego) tylko
    dlatego, że "dają tam najlepsze kebaby/lasagne/żurek" itp. Teraz ten "zwyczaj"
    już na szczęście zanika.

    Dziewczyna mojego brata lubiła zapytać gdzie idę dziś na kolację z dziewczyną,
    bo oni idą do "murzynka" (czyli restauracji prowadzonej przez jakiegoś Murzyna,
    Włocha z pochodzenia). CZuła się jakaś wyróżniona z tego powodu, że chodzi
    właśnie tam, jakby to był jakiś wyjątkowy lokal dla VIPów. Oczywiście robił
    najlepszą lasagne w mieście!! ;)

    Nie lubię też obnoszenia się w klubie lub pubie ze znajomością barmana (albo
    jeszcze lepiej jakiegoś ochroniarza).
  • Gość: jood IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 19:52
    Ja też mam swoje ulubione miejsca, bo w jednym na przykład smakuje mi shoarma,
    a w innym nie dolewają wody do piwa. Ale się z tym nie obnoszę, tylko jak
    gdzieś idę ze znajomymi, to mogę polecić.
  • viking2 26.10.06, 02:17
    chrupalek napisał:
    > Nie lubię też obnoszenia się w klubie lub pubie ze znajomością barmana (albo
    > jeszcze lepiej jakiegoś ochroniarza).

    No fakt, jesli ktos chce zaszpanowac, to rozumiem, ze obnosilby sie ze
    znajomoscia wlasciciela knajpy, albo wogole budynku, w ktorym ta knajpa jest.
  • chrupalek 26.10.06, 22:27
    właściciel czy barman - wszystko jedno, dla mnie to prostactwo takie pokazywanie
    się w "towarzystwie". No ale jak ktoś lubi i sprawia mu to przyjemność...
  • kobietek 25.10.06, 14:57
    Nieodmiennie śmieszy mnei kupowanie kradzionych, ale markowych rzeczy. kiedyś
    odwiedziłam świeżo poslubionych małżonków, dziewczyna pokazała mi całe nowo
    nabyte wyposażenie kuchni, kiedy "podziwiałam" noże firmy x stwierdziła ze "w
    katalogu kosztują 400 złotych, ale my kupiliśmy na bazarku za jedyne 100".
    Padłam.

    Podobnie snobowanie się na ubrania. Poluję po przecenach, outletach i czesto
    mam markowe ciuchy np. za 10 złotych. Najlepsze są upolowane kiedyś za 20 PLN
    totalnie badziewiarskie niebieskie szpilki, które namiętnie noszę. Kiedyś
    znajoma znajmomej na imprezie zapytała się, ile za nie zapłaciłam. Lekko
    dziabnięta rzuciłam jakąś kosmiczną kwotę. Na co ona z grobową miną: "tak
    myślałam. Bo nie wyglądają na jakiś tani badziew".

    I jeszcze jedno - mam dosyć prosty numer komórki, zwykły pre-paid. Czasmi,
    kiedy go dyktuję, spotykam się z reakcją: o k..., złoty numer, ale fajnie, ile
    za niego dałaś, też bym taki chciał?
  • doona 26.10.06, 00:45
    Wiesz co? A ja na każde pytanie typu "ile dałaś?", odpowiadam: Np: "Dwa razy".
    Czasami dodaję: " I raz obiecałam". Skutkuje.
  • kobietek 26.10.06, 23:15
    Świetne!:D Na pewno zacznę stosowac:)
  • loginka1 25.10.06, 15:05
    Przypomina mi się jakaś niedowartościowana znajoma moich rodziców, która często
    opowiadając o kimś wrzucała tekst "kolega mojego męża, TEŻ inżynier..."
  • Gość: alison IP: *.chello.pl 07.02.07, 11:34
    Jakaś nie znana mi ciotka, na wieść o zaręczynach moich rodziców (mama po ogólniaku, tata w zawodówce)do mojej mamy: "Z takim prostakiem z zawodówki? O czym ty z nim będziesz rozmawiać??"
  • dirgone 25.10.06, 15:34
    Yyyyh, no właśnie...
    W liceum namiętnie jeździłam z moim ojcem na wszelkie targi (ojciec jubiler), po
    których z reguły były bankiety ze szwedzkim stołem. Na jednym z nich był dipy,
    które pierwszy raz widziałam (oj dawno ten początek liceum był).
    Kilka tygodni później moja klasa urządzała imprezę. Ustalaliśmy menu i ja
    rzuciłam, żeby własnie zrobić dipy, bo to łatwe i tanie, np. kupić sporo
    marchewki, zrobic jakieś sosy. Klasa trochę głupio na mnie się spojrzała, więc
    powiedziałam, że byłam z ojcem na bankiecie w Victorii i właśnie takie tam
    były.. Do końca liceum nie mogli mi tego darować, że w Victorii marchewkę jadłam
    :( No ale do pomysłu ich przekonałam i 5 kilo marchewki rozeszło się w godzinę.
  • ren.ka 25.10.06, 15:43
    Znajomi rodziców, zamieszkujący dojczlandie (gdyby nie to der die das byłyby
    niemcy z nas ;)) zakupili "piekny i drogi" abażur-żeby wszyscy odwiedzający dom
    wiedzieli ,ze owe cacko posiada takie przymioty pozostawili metkę ( na
    wysokości czoła ) z informacja "Echt gold".....
  • Gość: ;-) IP: *.chello.pl 25.10.06, 16:30
    "Czterdziestolatek", Madzia: MÓJ MĄŻ JEST Z ZAWODU DYREKTOREM... czy jakos
    tak. ;-)
  • arieska 25.10.06, 16:33
    Gość portalu: ;-) napisał(a):

    > "Czterdziestolatek", Madzia: MÓJ MĄŻ JEST Z ZAWODU DYREKTOREM... czy jakos
    > tak. ;-)

    Pala za nieznajomosc filmow kultowych ;) To cytat z "Poszukiwany, poszukiwana" z
    Pokora :)

    --
    Kliknij, co Ci szkodzi - płacą sponsorzy ;)
    www.polskieserce.pl/
    www.pajacyk.pl/
  • Gość: Izabella1991 IP: *.ipcom.comunitel.net 25.10.06, 18:01
    No to teraz ja!
    Poznalam swojego czasu dziewczyne z Piaseczna,ktora pochodzila z e skromnie
    sytuowanej rodziny,natomiast w wieku lat 25 poznala...hmmm....Pana sponsora i
    miawszy od niego mieszkanie,samochod+forse zaczelo pannie odbijac!Przyklad:
    -swojej coreczce kupowala TYLKO I WYlACZNIE ciuszki i buciki Adidasa nie
    baczac,ze przeciez dziecko szybko wyrosnie.No ,niech jej bedzie,ale...w mojej
    obecnosci glosno zastanawiala sie na kupnem tel.komorkowego dla malej-
    dziewczynka miala wtedy 1,5 roku!!!
    Z innej bajki:W Poznaniu swojego czasu super-trendy bylo czesanie sie w
    salonie o nazwie,,Beverly hills" czy tez ,,Beverly"-cosik w tym
    fasonie.Niewazne,jak czlowieka obsmyczyli,pieknie czy brzydko,najwazniejsze,ze
    niektore laski mogly sie w towarzystwie pochwalic,ze,,byly w Beverly" Czy ten
    salon jeszcze istnieje,pojecia nie mam,moze jakis Poznaniak czy Poznanianka sie
    wypowie!
    To na tyle-Iza
  • kozborn 25.10.06, 18:53
    A dla mnie szczytem debilnego snobizmu jest Jaga Hupało. Pomijając fakt, że
    wygląda koszmarnie, to jeszcze dorabia do tego ideologię: Fryzjerka? A fe,
    przecież jestem STYLISTKĄ... Żałosna jest.
    --
    www.zlewychowanekaczki.blox.pl

    Jakąż zagadką jest człowiek! Lepiej go j*bać niż próbować zrozumieć!
  • Gość: ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 19:39
    ;)) ,i te jej i Thomasa fryzury sa dość okropne ,zreszta ona od stu lat jest
    tak samo uczesana -czarne dlugie wlosy plus dwucentymetrowa grzywka ,a Thomas
    ma zaniedbane ,długie kudły.
  • lucerka 19.11.06, 22:47
    Ja tez mam czarne wlosy i krotka grzywke.
    --
    Adolf
  • arieska 26.10.06, 00:05
    kozborn napisał:

    > A dla mnie szczytem debilnego snobizmu jest Jaga Hupało. Pomijając fakt, że
    > wygląda koszmarnie, to jeszcze dorabia do tego ideologię: Fryzjerka? A fe,
    > przecież jestem STYLISTKĄ... Żałosna jest.

    A sprobuj na babke "montujaca" tipsy i takie tam powiedziec po prostu
    "manicurzystka" czy cos w tym stylu. To przeciez "stylistka paznokci". Rozklada
    mnie to bardziej niz stylistka fryzur ;)
    --
    Kliknij, co Ci szkodzi - płacą sponsorzy ;)
    www.polskieserce.pl/
    www.pajacyk.pl/
  • Gość: kozborn IP: *.tvk.torun.pl 26.10.06, 00:32
    O rany, ale jestem niedzisiejszy, to ja myślałem, że to właśnie manicure to
    wyższa szkoła jazdy niż tipsy!
  • feminasapiens 27.10.06, 10:18
    Co jakiś czas mamy okazję "podziwiać" w TV wątpliwy kunszt p. Hupało na głowach
    niektórych rodzimych "gwiazd".
    Niestety, za każdym razem jest to porażka - laski wyglądają zawsze gorzej niż
    przed wizytą u "stylistki"

    Przykład Jagi H. dowodzi że wszystko można ludziom wcisnąć, nawet że brzydkie
    jest ładne - trzeba tylko umieć to zrobić.
  • Gość: SleepingByDay IP: *.inpoland.pl 02.02.07, 21:27
    szczyt bezguścia, a wypada się u niej ubrać (jak się jest elytą polityczną
  • hairandmakeup 27.10.06, 14:37
    kozborn a ja np jestem wlasnie taka durna stylistka, nie jestem fryzjerka bo
    nie tne, nie koloryzuje, nie onduluje, zajmuje sie tylko stylizacja to jak sie
    mam niby nazwac? moze podpowiedz zebym nie byla zalosna.
  • ren.ka 27.10.06, 14:49
    buhahaha...........no to moze tak: skoro fryzjerka to stylistka, a ty jestes
    stylistka to żeby nie umniejszac Twej profesji (smieje sie do łez!) nazwij sie
    ARTYSTKA.
  • Gość: ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 21:20
    hairandmakeup napisała:

    > kozborn a ja np jestem wlasnie taka durna stylistka, nie jestem fryzjerka bo
    > nie tne, nie koloryzuje, nie onduluje, zajmuje sie tylko stylizacja to jak sie
    > mam niby nazwac? moze podpowiedz zebym nie byla zalosna.

    W sumie brak slow jak Cie nazwac-to co Ty niby robisz? Wydumasz fryzure i
    paluszkiem fryzjerowi pokazujesz, gdzie uciac i jak ulozyc skoro sama niczego
    nie tykasz?
  • Gość: sadomek IP: *.crowley.pl 08.11.06, 08:29
    Na czym polega "tylko stylizacja"?
    Co się robi "stylizując"?
  • Gość: Satan of Swing IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 19:40
    To smutna sprawa - taka deprecjacja zawodów... Kiedyśogrodnikiem nazywano
    artystę, któy projektował i utrzymywał ogrody, dizś ktośtaki to "architekt
    krajobrazu" bo "ogrodnik to za proste"... TO teżswoisty snobizm, podobnie jak ze
    "stylistką fryzur". A co złego jest w określeniu fryzjer?
  • callistemon 02.02.07, 21:02
    Gość portalu: Satan of Swing napisał(a):

    > To smutna sprawa - taka deprecjacja zawodów... Kiedyśogrodnikiem nazywano
    > artystę, któy projektował i utrzymywał ogrody, dizś ktośtaki to "architekt
    > krajobrazu" bo "ogrodnik to za proste"... TO teżswoisty snobizm, podobnie jak z
    > e
    > "stylistką fryzur". A co złego jest w określeniu fryzjer?

    A dlaczego sprzątaczka to nazywa się teraz czasami "konserwatorem powierzchni
    płaskich"?
    --
    "Od niepamiętnych czasów, po tej suchej, zdrapanej aż do kości ziemi, wędrowała
    garść ludzi, którzy nie posiadali nic, ale i nie służyli nikomu, nędzni i wolni
    władcy tego dziwnego królestwa"
  • Gość: jjsfwfkj IP: *.stg.pl 29.03.07, 18:07
    najpierw było o avon'ie, teraz znowuż kłócą się jakieś stylistki! No toż dajcie żyć!
  • olga85 25.07.07, 12:48
    a ja własnie chciałbym mieć taką grzywkę, ale żadna głupia pipa z moim miescie
    nie potrafi takiej zrobić!! i to nie jest snobstwo, ja po prostu chiałabym miec
    taką grzywkę.
    --
    -dla fanów kreskówek
  • Gość: poznanianka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.06, 20:04
    Jest nadal ten salon i nadal jest świątynią czcicieli kart kredytowych.
    Koleżanka tam chodzi i gardzi mną, bo ja się czeszę TYLKO w LeGrand... : )
  • izabella1991 25.10.06, 20:37
    Dzieki serdeczne za wiadomosc:-)))
    Salon Kenzo na bodajze Polwiejskiej to tez byl snobizm na poziomie,,Lo
    Jezusicko Maryjo":-)))
    A co do duetu Jaga+Thomas to zgadzam sie w zupelnosci z wami-
    bezguscie,wiecznie jedno i to samo!
  • meduza7 26.10.06, 07:49
    No cóż. Przyznam się, że wczoraj snobistycznie polazłam po kawę do automatu na
    drugie piętro, bo z niego lepsza niż z tego na parterze ;)
    Robię się smakoszem...
    --
    Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
  • Gość: jood IP: 80.51.194.* 28.10.06, 17:34
    O rany, jaki obciach.... po kawę to najwyżej na pierwsze można chodzić ;-)
  • kasiakaz1 28.10.06, 20:45
    Nie wierzę Ci. Na pewno nie polazłaś tylko pojechałaś windą :p
  • lenchen 26.10.06, 18:23
    Salon nadal istnieje i funkcjonuje, to fakt. A co do salonu Kenzo na ul.
    Podgórnej - parę lat temu koleżanka ze studiów chwaliła się na prawo i lewo, że
    jej chłopak "ma fryzurę od Kenzo".
  • Gość: taki sobie chopek IP: *.server.ntli.net 11.11.06, 02:42
    Legrand kojarzy mi sie tylko z jednym ... producentem sprzetu
    elektroinstalacyjnego. Moze podlaczasz sie pod jakas rozdzielnice Legranda,
    wlaczasz POWER ON i fryzurka dzieki Voltom gotowa :)
  • Gość: fiszka3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 16:22
    "Beverly Hair." Poszłam raz bo było w okolicy mojego miejsca pracy i więcej nie
    pojdę. strzyżenie do bani i kupa kasy wydana. bezsens totalny.

    p.s. nie wiedziałam, ze to takie "snobistyczne" miejsce...
  • agulha 28.10.06, 23:46
    Ale takie teksty się, co gorsza, spotyka...Ojciec mojej (mało mi bliskiej)
    koleżanki z liceum był "z zawodu dyrektorem" (nie pamiętam, dlaczego i od kogo
    chciałam się dowiedzieć o jego zawód i niczego poza ww oświadczeniem nie
    uzyskałam). Odbiło im i pojechali do Kanady. Koleżanka wylądowała dobrze,
    skończyła dwa fakultety, ten drugi to medycyna, pracuje jako lekarz rodzinny,
    ale jej rodzicom podobno powodziło się marnie i wykonywali pracę poniżej
    kwalifikacji. Okazało się widocznie, że zawód dyrektor nie wszędzie jest
    uznawany :-)
  • Gość: john_malkovitch IP: *.toya.net.pl 26.10.06, 11:44
    Parę lat temu poznałem taką panienkę.. Miało to chyba ze 22 lata i było esencją
    snobizmu. Pamiętam, że mówiła, że wujek jej kupił mieszkanie i samochód,
    ale zapracowała na to, bo przez CAŁY MIESIĄC pracowała w banku na kasie
    (w banku wujka). Spotykała się wyłącznie z tegoż wujka znajomymi
    (bankowcami). Co więcej, znajomy usiłował ją poderwać i całkiem nieźle im szło,
    dopóki się nie okazało, ze ma 37 lat. A powinien mieć co najmniej 40.
    Poniżej 40stki nie było szans..
  • no_nick 26.10.06, 16:01
    Fajny wątek się zrobił.Nie wiem jak teraz,ale parę ładnych lat temu byłem
    gościem na ślubie,gdzie pan młody zasuwał do ołtarza (właściwie dwóch, bo
    najpierw do cywilnego he he ołtarza a potem w kościele) w garniakach z metką na
    rękawie, a przy życzeniach sprawdzał czy widać !! Czad, tym bardziej że to
    sunset suits był,żeby tak Boss chociaż to sam bym zostawił.

  • kinky5 28.10.06, 01:55
    dziekan (juz chyba jako dziekan nie funkcjonuje) wydzialu architektury PK prowadzil wyklady w marynarce
    z metka- a co niech studenci zobacza gdzie sie ubiera.
    --
    mniej znaczy wiecej
  • Gość: nuun IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 17:23
    o! a w jakich latach dziekanował?
  • kinky5 16.11.06, 04:41

    kilka lat temu....z 5 lub 6...
    mniej znaczy wiecej
  • Gość: nuun IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.06, 14:54
    o! moje lata :)ale tej metki nie pamiętam...
  • dziewczynka_z_tatuazem 28.10.06, 08:36
    Dwie moje kolezanki z pracy miesiac temu wychodzily za maz.

    Jedna zdecydowala ze uroczystosc ograniczy do obiadu w reastauracji dla
    najblizszej rodziny (20 osob) a za zaoszczedzona kase pojedzie z mezem na dwa
    tygodnie na Slowacje, na co druga stwierdzila ze to obciach i wstyd bo przeciez
    trzeba wesele zrobic z pompa tak jak ona, 200 osob, mnostwo wodki i jedzenia
    zeby "nikt nie gadal ze zalowali" ;)

  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 28.10.06, 14:09
    oboje z mezem wybralismy wersje przyjecia na 20 osob dla najblizszej rodziny i
    juz! a znajomych zaprosilismy do knajpki juz po slubie. mnie
    najbardziej "rozwala" jak panna mloda kupuje suknie na ten jeden jedyny raz(bo
    jakby co to drugi raz w tej samej sie nie pokaze prawda?)za 5-7 tys. czasami
    nawet drozsza. rozumiem, ze chce pieknie wygladac, ale jak dla mnie to
    przesada. mozna sie ubrac za mniejsza kase, no ale tu wlasnie jest snobizm: no
    bo ta suknia jest...(tu odpowiedni wpis) marki...
  • Gość: kot IP: *.crowley.pl 31.10.06, 12:58
    Gość portalu: grubasek napisał(a):

    > oboje z mezem wybralismy wersje przyjecia na 20 osob dla najblizszej rodziny i
    > juz! a znajomych zaprosilismy do knajpki juz po slubie. mnie
    > najbardziej "rozwala" jak panna mloda kupuje suknie na ten jeden jedyny raz(bo
    > jakby co to drugi raz w tej samej sie nie pokaze prawda?)za 5-7 tys. czasami
    > nawet drozsza. rozumiem, ze chce pieknie wygladac, ale jak dla mnie to
    > przesada. mozna sie ubrac za mniejsza kase, no ale tu wlasnie jest snobizm: no
    > bo ta suknia jest...(tu odpowiedni wpis) marki...

    a wg mnie czy to snobizm zalezy od jej mozliwosci finansowych, jezeli te 5-7
    tysiecy to dla niej jak splunac to trudno nazwac to snobizmem, jak stac mnie na
    suknie tej marki to ja mam i nikomu nic do tego :)
  • Gość: grubasek IP: *.limes.com.pl 31.10.06, 13:15
    faktycznie, masz racje. mnie nie bylo stac ani na jedno ani na drugie, ale moze
    cie zdziwi to, ze od dziecinstwa wlasnie tak sobie to wyobrazalam: nie
    lubie "spedow" rodzinnych, peszy mnie bycie w centrum uwagi i takie tam.
    przypuszczam, ze nawet duza ilosc gotowki niczego by nie zmienila, no moze
    nieco inna restauracja na przyjecie i inna forma ugoszczenia znajomych.
    zgodzisz sie chyba ze mna, ze suknia slubna za 10 tys(oj zdaza sie) i garnitur
    za niemal taka sama kwote to przesada? zwlaszcza wtedy, gdy bierze sie na to
    wszystko gigantyczny kredyt w banku, no ale coz: zastaw sie a postaw sie...
    zalosny jest zwlaszcza ten kredyt...
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 17:17
    a ja bym robiła własnie rodzinne wesele w domu a nie w restauracji-ale broń Boże zeby to było spowodowane snobizmem- chodzi po prostu o to ze swoje wesele wyobrazam sobie jako góralską zabawę ze skrzypcami,swoiskim żarciem i mnóstwem przyjaciół;) kwestia gustu po prostu:) i na pewno nikomu bym nie wypominała ile co kosztowało!!;)
  • Gość: grubasek IP: *.limes.com.pl 07.11.06, 18:42
    fajna impreza,sama bym sie na takiej pobawila! tylko w Gdansku ciezko z
    goralami ;-)))) a restauracja z lewnistwa:ta gora naczyn do mycia, i to
    gotowanie, brrr... hihihi
  • Gość: agnesia IP: *.crowley.pl 29.03.07, 22:25
    no i ok, ty lubisz skromne, male przyjecia, a ktos lubi na 300 osob, np w
    turcji ( turcy to bardzo rodzinny i towarzyski narod) skromne przyjecie
    imieninowe czy urodzinowe to ok 60 osob , a co dopiero wesele... jak kto lubi,
    nie ma w tym snobizmu po prostu gusta sa rozne... co do sukni za 10 tys. to
    przesada jesli ktos zarabia 2 tys i bierze na takie cos kredyt, ale jesli
    czyjes dochody sa rzedu np. 1 mln rocznie to dla niego i 30 tys za kreacje od
    armaniego to nic. punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia
  • Gość: grubasek IP: *.zakoniczyn.net 30.03.07, 19:50
    ale szczytem snobizmu jest nasze swojskie: "zastaw sie a postaw sie". kazdy ma
    inna wizje takiego przyjecia, ale jezeli ktos zadluza sie po uszy, bo "co
    ludzie powiedza jak weseliska nie bedzie", zal tylek sciska. pobawia sie moze i
    wspaniale, ale srednio zabawne jest splacanie tego przez np.5 lat : no ale
    przeciez weselisko z klasa, suknia za kupe kasy, swietny garnitur i buty pana
    mlodego za 3 tys(np), a potem bieda az milo...
  • Gość: Blackforever IP: *.chello.pl 12.11.06, 17:09
    moja teściowa zrobiła mi dziką awanturę, że zrobiłam zamiast wesela obiad na 40
    osób (z muzyką i zabawami weselnymi wspaniale prowadzonymi przez drużbów). Nie
    dała na to ani grosza, ale później argumentowała, że jej siostra zrobiła synowi
    wesele na 150 osób (nie istotne, że spłaca 5 lat) a ona (choć nie dołożyła się
    do tego przyjęcia ani grosza) jest zrozpaczona , że wypadła przy niej tak
    skromnie i że cała dzielnica nie widziała jak się bawimy.
  • Gość: mmm IP: *.aster.pl 26.10.06, 16:31
    jedna z moich koleżanek z podstawówki..'kupiłam te kredki, innych nie było, ale
    te i tak były najłdniejsze". Słowo, że do dzisiaj jej tak zostało. Jeśli uda
    Ci sie kupić coś drożej, to znaczy, z ona trafiła na okazję. Jeśli przpłaciła,
    to twoje to pewnie podróbka albo przecena.
  • malgo94 14.11.06, 16:30
    był taki dowcip: dwóch nownobogackich spotyka się na ulicy, obaj w identycznych
    krawatach. Jeden pyta drugiego:
    - Ile za niego dałeś i gdzie?
    - 800, tu za rogiem, a ty?
    - eee, dwie rpzecznice dalej był za 1300
    :-)))
  • akcia 26.10.06, 17:32
    Moja mama uwielbia opowiadać wszystkim, co ile kosztowało, i że wzięła to na
    kredyt :-)))

    Co prawda nie o moich znajomych, ale snobistyczne...
    1. Andrzej Lepper w TV pokazuje swoje buty za 1300 (tysiąc trzysta) zł i
    komentuje: "A co, ja miałbym w jakichś yle jakich butach chodzić?" A wiele
    rodzin w Polsce musi za mniej pieniędzy utrzymać całą rodzinę przez miesiąc...
    2. "Operator powierzchni płaskich" zamiast po prostu "sprzątaczka".
  • xxx131 26.10.06, 17:53

    A jak Kaczynski chodzi w dziurawych i cos to daje biednym rodzinom?
  • Gość: lol IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.06, 22:55
    "operator powierzchni płaskich" nie no to mnie po prostu rozje.b... :D ale fakt
    nie sklep tylko salon buahahaha
  • ren.ka 27.10.06, 14:45
    I juz nie Centrum Handlowe tylko Galeria !!!
    Ponoć we Francji, zeby czarnej i arabskeij społeczności nie urażac zabronione
    jest mówić "smieciarz" czy "sprzątaczka" to są specjaliści "czegoś tam"....
  • ballerinapl 26.10.06, 23:07
    Wkurza mnie mówienie, że Avon jest badziewny, uczula, źle pachnie itd. Pewnie
    dlatego że nie mam cery księżniczki na ziarnku grochu i mnie nie uczula, zmywa
    brud bez problemu, oraz nie jedzie chlorem ani środkiem do odkażania rur. Więc
    tego rodzaju snobizmu, ja, buraczka, zrozumiec nie umiem.
    I denerwuje mnie jeszcze jak prawdziwi znawcy kuchni robią "fuuuuu" na
    makdonalda i kfc tylko dlatego, że to makdonald i kfc.
  • Gość: Izabella1991 IP: *.ipcom.comunitel.net 26.10.06, 23:27
    Masz Calkowita racje-ballerinapl!!!
    Swojego czasu uzywalam namietnie kosmetykow Avonu i nie powiem -nie jest to
    Dior bynajmniej,ale moze byc!Natomiast nie trawie panius,ktore krzywia ryjek na
    wszystko ,co polskie,a kupuje np. kosmetyki zagraniczne made in bazar(hi!hi!hi!)
    Osobiscie mieszkajac w hiszpanii,bardzo chetnie przy kazdej mozliwej okazji
    sprowadzam sobie kremy firmy Eris I Dax Cosmetics i jestem z nich MEGA
    ZADOWOLONA!
    p.s.Nie jestem z pionu marketingu zadnej z wyzej wymienionych firm!
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 26.10.06, 23:53
    Znajoma osoba, prowadząca lokal gastronomiczny, jest niewyczerpalną skarbnicą
    wiadomości o buractwie i snobizmie ludzkim - czego ta pani się nasłucha i
    naogląda...
    Jeden z przykładów, który akurat lepiej zapamiętałam: dziewczę lat ok. 20
    przyszło z koleżanką do knajpki, baardzo głośno chwaliło się, że wyjeżdża do
    Niemiec na studia i że kupiło sobie tusz - DIORA oczywiście. Brawo.
  • Gość: lola IP: *.piaseczno.robbo.pl 27.10.06, 01:36
    Eris ma świetne kremy nawilżające, nie powiem złego słowa...
    Ja też raz popełniłam akt snobizmu wobec bardzo nieuprzejmej ekspedientki w
    perfumerii - chciałam kupić błyszczyk, a ponieważ paniusia patrzyła na mnie z
    góry i oferowała najtańsze poprosiłam o inne, ciągle inne aż w końcu pokazała
    najdroższe. Kupiłam dwa, za które razem zapłaciłam ok. 120 zł + eyeliner za 70.
    Było mnie stać, ale wiem, że błyszczyk za 5 zł z "bazarku" błyszczy tak samo
    jak te lepsze, a ja mogę oszczędzić na coś innego, więc zwykle kupuję te tanie.

  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.10.06, 02:56
    Ty, kochana, po prostu zołzie utarłaś nosa :D
  • metalwrona 27.10.06, 07:54
    Moja znajoma zamiast zwykłej mineralnej kupuje wode "perierre" czy jakoś tak,
    nawet nie wiem jak to się pisze... Co z tego, że za tą jedną wodę
    w "eleganckiej", szklanej buteleczce, gdzie mieści się może trochę ponad pół
    litra, miałaby kilka 1,5 litrowych butelek mineralki. Ona woli tamtą, bo "jest
    z prawdziwego lodowca" i "pije ją jej ukochany tenisista a ona może poczuć się
    jak gwiazda, kiedy to pije". Jak dla mnie cokolwiek dziwne :|.
    --
    "Człowieku, co się z tobą dzieje
    Zastanów się o.... "
    metalowawrona-i-szczur.blog.onet.pl
  • misiak38 27.10.06, 20:45
    metalwrona napisała:

    > "pije ją jej ukochany tenisista a ona może poczuć się
    > jak gwiazda, kiedy to pije".
    jej ukochany tenisista to pije bo mu za to płacą a ona wierzy że on tak dla
    przyjemności.:))


    --
    "..I just want to know who I am.."
  • arieska 27.10.06, 21:23
    metalwrona napisała:

    > a ona może poczuć się
    > jak gwiazda, kiedy to pije".

    Przynajmniej szczera jest-otwarcie przyznaje sie do zakompleksienia i
    niedowartosciowania ;) Woda musi jej pomagac lepiej sie poczuc.
    --
    Kliknij, co Ci szkodzi - płacą sponsorzy ;)
    www.polskieserce.pl/
    www.pajacyk.pl/
  • malgo94 14.11.06, 16:32
    wody z lodowca się nie pije, bo nie ma w sobie rozpuszczonego tlenu (czy jakoś
    tak - w każdym razie nie gasi pragnienia)
    buhahaha, laska się wykazała brakiem wiedzy :-)
  • Gość: kriskris IP: 212.183.134.* 29.07.07, 00:44
    jak to woda moze nie miec tlenu..?
    ja wlasnie slyszalem, ze taka woda ( niekoniecznie Perrie, chodzi ze z
    rozmrozonego lodu ) jest najzdrowsza.
    wiem, wiem, snobizm...
  • gekontoke 27.10.06, 08:32
    O właśnie sprzedawczynie! To temat na osobny wątek - wystarczy inaczej się
    ubrać, a zupełnie zmienia im się charakter z zadufanej zołzy na usłużną lalę!
    Mój ulubiony tekst "Ale to kosztuje ....zł" (gdy prosi się o to by coś łaskawie
    podała)
  • agulha 28.10.06, 23:54
    Zmiana zachowania ekspedientki w zależności od stroju - to pięknie pokazano na
    filmie "Pretty woman" :-).
  • Gość: Satan of Swing IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 19:49
    To jak to jest, że ja się ubieram bardzo normalnie i skromnie, a ekspedientki i
    ekspedienci ZAWSZE są dla mnie bardoz mili?
  • Gość: pgosia IP: *.chello.pl 07.02.07, 11:50
    bo pewnie masz szczęście i trafiasz na tych normalnych :>
  • Gość: Ewa IP: *.4web.pl 04.04.07, 13:27
    Bo zachowujesz sie normalnie :)))
  • Gość: eeeee IP: *.wolfson.cam.ac.uk 18.11.06, 20:57

    > O właśnie sprzedawczynie! To temat na osobny wątek - wystarczy inaczej się
    > ubrać, a zupełnie zmienia im się charakter z zadufanej zołzy na usłużną lalę!
    > Mój ulubiony tekst "Ale to kosztuje ....zł" (gdy prosi się o to by coś
    łaskawie
    > podała)




    tekst 'ale to kosztuje...zl' to zwykla socjotechnika stosowana przez co
    sprytnijeszych (choc swoja droga chamskich) sprzedawcow; zdecydowana wiekszosc
    slabo sytuowanych klientow slyszac taki tekst decyduje sie na zakup tego
    produktu, by nie poczuc sie gorszymi i udowodnic druiej osobie (w tym przypadku
    sprzedawcy), ze ich na cos stac;



  • polla4 28.10.06, 20:33
    Gość portalu: lola napisał(a):
    Ja też raz popełniłam akt snobizmu wobec bardzo nieuprzejmej ekspedientki w
    > perfumerii - chciałam kupić błyszczyk, a ponieważ paniusia patrzyła na mnie z
    > góry i oferowała najtańsze poprosiłam o inne, ciągle inne aż w końcu pokazała
    > najdroższe. Kupiłam dwa, za które razem zapłaciłam ok. 120 zł + eyeliner za 70.
    >

    Dobre :)
  • amatorka_wisni 28.10.06, 23:42
    Lola, świetnie Cię rozumiem, ale drugie dno tej sytuacji jest takie, ze owa
    ekspedientka zyskała prowizję. Zastosowała (pewnie nieświadomie?)skuteczny chwyt
    marketingowy
  • ren.ka 27.10.06, 14:54
    To dobrze ze mieszkasz "osobiscie" w Hiszpanii byłyby gorzej li'tylko w czyimś
    imieniu tam mieszkać :)))
  • kiciiaa 27.10.06, 09:44
    oo, przepraszam bardzo!
    nie znoszę Avonu - wolę MF, Bielendę, żele Eris, czy AA, ale markowe kosmetyki
    tez zdarza mi się kupować, gdy moge sobie na nie pozwolić, bo są niektóre
    naprawde są lepsze. kupowanie rzeczy droższych nie zawsze oznacza snobizm
    nie chodzę do McDonaldsa - i co? jestem snobką? nie smakuje mi ten syf, tak
    samo, jek generalnie nie smakuje mi żadne syf z fastfoodów (poza dobrze
    zrobionym kebabem, który ujdzie) - z dwojga złego wolę sobie kupić kalafiorka i
    ugotować go w domu i zjeść z bułeczką tartą
    i to ma być snobizm?
    uważam, że przesadzasz - snobizm to korzystanie z czegoś dlatego, że to coś jest
    znane/markowe/sławne/trendy
    ale jesli z tego czegoś korzystasz, bo naprawde ci to odpowiada, to to jest
    normalne.
  • Gość: kot IP: *.crowley.pl 31.10.06, 13:03
    "kalafiorek", "bułeczka" pozdrabniaj jeszcze troszeczke, to takie "uroczusie"
  • kiciiaa 02.11.06, 07:31
    ty masz jakies kompleksy na punkcie zdobnień? nie używam zdrobnień, co drugie
    słowo, ale jakoś nie widzę w tym nic złego i w odpowiednich ilościach mnie
    zdrobnienia bawią. a tobie szkodzą?
  • lajlalila 26.07.07, 12:21
    a jej nick powinien brzmieć "kota"
  • Gość: naturally_soft IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.10.06, 10:28
    Droga ballerino, czy posiadanie wrazliwej, podatnej na uczulenia cery -
    ZWLASZCZA po kosmetykach AVONU (brrrrrr) to snobizm? Czy fakt, ze podobaja mi
    sie zapachy od Chanel czy DK to rowniez snobizm?
    Tak na moje oko Ty nie rozumiesz samego slowa "snobizm", a nie zjawiska jako
    takiego.
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 27.10.06, 13:17
    Avon niektóre rzeczy ma lepsze, inne gorsze, podobnie jest z wszystkimi innymi
    firmami i chyba nie jest snobizmem krytykowanie tego, co nie służy? Mnie np.
    nie odpowiadają zapachy Avonu - no nie znoszę ich i już.
  • polla4 28.10.06, 20:42
    A pamiętacie avonowski krem o zapachu bydyniu? Miałam do niego sentyment.
    Perfumy mieli nieciekawe, choc może teraz się zmieniły, nie wiem.
  • Gość: megaego IP: *.sejmik.kielce.pl 30.10.06, 14:34
    możecie się wreszcie odczepić od tego ...
    AVONU???????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! stwórzcie sobie forum na ten temat i
    tam się przepychajcie!! tutaj nie o tym się mówi!! niech to wreszcie dotrze, bo
    niedobrze się robi!!
  • Gość: naturally_soft IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.10.06, 22:34
    A o kupie mozna? Mdli mnie od gadania o pierdzeniu bo lubie jesc "do monitora",
    ale nie protestuje.
  • Gość: megaego IP: *.sejmik.kielce.pl 31.10.06, 10:23
    można!! jeśli ma związek z tematem!!
  • Gość: polla4 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.10.06, 23:03
    Dobrze, tylko nie krzycz, ok?
  • Gość: pgosia IP: *.chello.pl 07.02.07, 11:54
    Ale mnie też już to zaczeło denerwować: fanklub Avonu kontra ich przeciwnicy, kiedt ja tu chcę o snobach czytać.
  • Gość: aaxxx IP: *.dsl.zen.co.uk 23.07.07, 21:56
    ja nie jestem snobka

    po prostu jestem od was lepsza

    ;)
  • arieska 27.10.06, 13:22
    Wiekszosc ostatnich postow to wymiana zdan miedzy paniami reklamujacymi Avon i
    jego przeciwniczkami. Chcialam jednak przypomniec, ze to watek o snobach i ich
    zachowanaich, a nie temat dotyczacy jakosci kosmetykow - od tego jest forum
    "Uroda". Kurcze, nie psujcie fajnie zapowiadajacego sie watku, to kompletnie nie
    na temat :/
    --
    Kliknij, co Ci szkodzi - płacą sponsorzy ;)
    www.polskieserce.pl/
    www.pajacyk.pl/
  • ren.ka 27.10.06, 15:03
    Ależ! Niektórzy świetnie snobizm zaprezentowali-to są tzw ukryte
    treści... "osobiście mieszkam w Hiszpanii", " styliska, która nie jest
    fryzjerka bo nie tnie, nie onduluje, nie farbuje"-to co ona robi ?
    itp.........Prosimy dalej !
  • Gość: Izabella1991 IP: *.ipcom.comunitel.net 27.10.06, 15:23
    Rany Panskie coscie sie tej Hiszpanii przyczepily:-))
    Czy to juz nie mozna tam mieszkac,czy co:-))Po prostu chcialam podkreslic,ze
    lubie polskie kosmetyki i ze je sobie sprowadzam,kiedy moge,ot co!
    Aha i jeszcze jedno-gdybym tylko miala prace i zarobki choc w przyblizeniu
    takie,jakie mam tutaj,siedzialabym na tylku w Polsce!Tesknota za bliskimi,za
    polskimi filmami,ksiazkami,kultura,znajomymi to nie taki miod-moi drodzy!
  • klymenystra 27.10.06, 15:49
    No, jesli kasa jest wazniejsza niz rodzina, to nie mam pytan...

    a co do snobowania sie, to mi sie przytrafia- kiedy uda mi sie upolowac na
    ciuchach cos markowego, to sie tym chwale :) chcoiaz raczej tez w kontekscie
    ucierania nosa. ale jednak. i czasem tez snobuje sie z ksiazkami. tzn- nigdy
    nie wezme do autobusu "Ani z Zielonego Wzgorza". predzej "Ulissesa" :)))inna
    kwestia jest taka, ze trudne ksiazki lepiej mi sie czyta poza domem.
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • Gość: to IP: *.chello.pl 27.10.06, 16:20
    to chyba powoli zjawisko juz zanikajace (choć glowy nie dam), ale jeszcze do
    niedawna osłabiało mnie ubieranie sie czesci naszego spoleczenstwa "NA
    NIEDZIELE", tak jakby nie mozna bylo chodzic schludnie ubranym na co dzien.
    zreszta, nawet nie o to "schludnie" chodzi. w niedziele kroluja panie w
    kieckach z bistoru, panowie w przyciasnych sliwkowych garniturkach (koniecznie
    z reklamowka w rece) i dziewczynki z tak sciagnietymi kucykami, ze im oczy
    wylaza.
    no, moze troche przesadzilem, ale chcialem oddac klimat... ;-)))
  • Gość: to IP: *.chello.pl 27.10.06, 16:22
    (POWTARZAM WPIS, BO ZAPOMNIALEM ZMIENIC TEMAT ;-)))
    to chyba powoli zjawisko juz zanikajace (choć glowy nie dam), ale jeszcze do
    niedawna osłabiało mnie ubieranie sie czesci naszego spoleczenstwa "NA
    NIEDZIELE", tak jakby nie mozna bylo chodzic schludnie ubranym na co dzien.
    zreszta, nawet nie o to "schludnie" chodzi. w niedziele kroluja panie w
    kieckach z bistoru, panowie w przyciasnych sliwkowych garniturkach (koniecznie
    z reklamowka w rece) i dziewczynki z tak sciagnietymi kucykami, ze im oczy
    wylaza.
    no, moze troche przesadzilem, ale chcialem oddac klimat... ;-)))
  • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 11.11.06, 23:14
    Ze snobizmem nie ma to nic wspolnego. Raczej ze starym zwyczajem i utartym
    przez pokolenia nawykiem. Na codzien: czyt. do pracy (w polu, w warszracie
    itp), do prac domowych (gotowania, pieczenia chleba, sprzatania) nosilo
    sie "przyodziewe codzienna". Na niedziele, kiedy szlo sie do kosciola, ubieralo
    sie w "przyodziewe swiateczna". I tyle bylo w tym snobizmu, co podkreslenia
    szacunku dla tego dnia.
  • Gość: Izabella1991 IP: *.ipcom.comunitel.net 27.10.06, 16:21
    Co do kasy i rodziny to zebys wiedzial/a ,ze jest dla mnie NAJWAZNIEJSZA W
    ZYCIU!
    Dlaczego? Bo pochodze z biednej rodziny i wiem doskonale,co to znaczy byc
    biednym.Naprawde biednym-tak do bolu! Kiedys obiecalam sobie,ze chocbym miala
    na uszach stanac,na smierc sie zaharowac,to nie bedzie mi brakowalo nic,czego
    potrzebuje!
    Co do dzieci,to wlasnych jeszcze nie mam,wiec nikt nie cierpi:-))Narzeczony
    jest w Szwecji,zobacze go niebawem!
    Prosze dziewczyny,nie czepiajmy sie nawzajem dupereli(sorry za slowo)!Niech
    ktos uzywa Diora czy Avonu,mieszka w Hiszpanii czy w Australii,mowa w watku
    jest o snobizmie-li i wylacznie:-))
  • Gość: ludziska! IP: *.chello.pl 27.10.06, 16:23
    ludziska, trzymajta sie temata!
  • jontka1 28.10.06, 12:28
    klymenystra napisała:

    > No, jesli kasa jest wazniejsza niz rodzina, to nie mam pytan...
    Przegiełaś!
  • klymenystra 28.10.06, 15:38
    pewnie tak.
    ale nie jest to forum, gdzie bede sie tlumaczyc ze swoich pogladow. uwazam
    tylko, ze ktos, kto woli zarabiac kase za granica, byc oderwanym od swoich
    korzeni, byc emigrantem tylko ze wzgledow finansowych, niz szukac pracy w
    Polsce (bo praca jest), ma w sobie sporo niepoukladania. i wspolczuje takim
    ludziom. chociaz ich nie zaluje. jak sie zala, ze tesknia.
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • Gość: jood IP: 80.51.194.* 28.10.06, 17:47
    Praca w Polsce jest, ale nie dla wszystkich. Nie dziwię się wcale, że ludzie
    wyjeżdżają za granicę, bo w dużej części robią to właśnie dla swej rodziny. W
    Polsce jest praca, ale dla murarzy, cieśli i kafelkarzy - głównie dlatego
    właśnie, że powyjeżdżali, wygnani psimi pieniędzmi, jakie mogli tu wcześniej
    zarobić. Mało jest dobrej pracy również dla ludzi z wykształceniem
    humanistycznym, czy absolwentów różnych marketingów czy bankowości. A nawet,
    jeżeli ktoś w Polsce pracę ma, to i tak własne mieszkanie, życie z rodziną na
    przyzwoitym poziomie to perspektywa bardzo odległa.
  • nessie-jp 19.11.06, 00:38
    > ale nie jest to forum, gdzie bede sie tlumaczyc ze swoich pogladow. uwazam
    > tylko, ze ktos, kto woli zarabiac kase za granica, byc oderwanym od swoich
    > korzeni, byc emigrantem tylko ze wzgledow finansowych,

    Ulala, Klymenestro, ależ pokazałaś SNOBIZM z grubej rury! Dziękujemy za
    demonstrację! Zadęłaś się co najmniej jak pani hrabina na wieść o "pospólstwie
    uciekającym do Ameryki".

    Osobiście szalenie nie znoszę takiego snobizmu bogoojczyznianego i
    durnonarodowego. Ani uwag w stylu, że lepsze kwiaty na stole, niż suty posiłek.

    --
    Nessie - Jedyna Prawdziwa
    Moje ko-córki
  • Gość: megaego IP: *.sejmik.kielce.pl 30.10.06, 14:36
    to właśnie powyżej napisałam, bo mi już niedobrze, jak się tak przepychają o te
    kosmetyki!
  • jolunia01 28.11.06, 22:58
    arieska napisała:

    > Wiekszosc ostatnich postow to wymiana zdan miedzy paniami reklamujacymi Avon i
    > jego przeciwniczkami. Chcialam jednak przypomniec, ze to watek o snobach i ich
    > zachowanaich, a nie temat dotyczacy jakosci kosmetykow .....

    Nie jestem konsultantką Avonu, generalnie uzywam zupełnie innych kosmetyków,
    ale również nie pojmuję tej wojny - w końcu de gustibus....
    ale przyznam, że 3 rzeczy z Avon miałam i z 2 byłam zadowolona, a jedna mnie
    zawiodła. To jednak nie powód, żeby generalizować.
    --
    O, to ja - taka mądra jestem?!
  • anula_a 27.10.06, 18:43
    1. znajomi kupili samochód, ponieważ tylko oni na ich ulicy nie mieli samochodu
    i jak te dziady wyglądali, a ja głupia myslałam, że auto ma ułatwiać życie

    2. moja kadrowa zawsze ma wszystko najdroższe i najlepsze: kupiła bluzkę,
    pochwaliłam: ładna bluzka (rzeczywiście elegancka, dobry materiał)
    ona: tak, kosztowała prawie 200,oo zł
    a tak naprawdę kosztowała równo 150,oo zł - inna koleżanka w pracy miałą
    identyczna kupiona w tym samym sklepie

  • michal70x 27.10.06, 19:03
    hehe, tez lubie te ubrania "na niedziele"! ;-)
  • jaroslaw_kaczynski 27.10.06, 19:19
    "Ubrał się jak stroż w Boże Ciało" - tak kiedyś ktoś za mną rzucił
  • arieska 27.10.06, 21:32
    Mialam w liceum koszmarna kolezanke z klasy, ktora miala dzika potrzebe
    informowania co i ile kosztowalo. Pokazujac nowy kosmetyk od razu podawala cene
    ("bo wiesz, byl drogi"). Szczyt osiagnela, gdy zaczela mi kiedys machac przed
    oczami rachunkiem za jakies badziewie (no bo jeszcze nie uwierzylabym, ze sie
    wykosztowala). Jednak sama siebie przeszla przy kupnie butow na
    studniowke-istotnie nabyla dosc drogie szpilki. Ale jakos tak niewygodnie sie
    chodzilo, wyszlo na to, ze ciut za luzne. Poszla wymienic rozmiar i choc w
    dalszym ciagu narzekala, ze sa niewygodne i obcieraja to chodzila dumna i blada,
    bo miala buty firmy jakiejstam. Niewazne, ze prawie nie dalo sie w nich
    chodzic-wazne, ze duzo kosztowaly. Wtedy to juz mi wszystko z wrazenia opadlo ;)
    --
    Kliknij, co Ci szkodzi - płacą sponsorzy ;)
    www.polskieserce.pl/
    www.pajacyk.pl/
  • Gość: Izabella1991 IP: *.ipcom.comunitel.net 27.10.06, 23:41
    Co do strojow "na niedziele" to SWIETA PRAWDA NA 100%!
    Mieszkajac swojego czasu b.blisko kosciola napatrzylam sie na wyfiokowane
    paniusie(ktore na co dzien wzorem elegancji nie byly),ich mezusiow w
    garniturkach chyba jeszcze slubnych i dzieci "porzadnie wystrojone"!
    Sa to czesto lñudziki,ktore nie ida do kosciola bynajmniej pomodlic sie!O
    NIE ,ZADNE TAKIE!!!Ida pogapic sie na to,kto z kim przyszedl,kto jak sie
    ubral,a potem szu!szu!ploty ida wokolo!!!Na cmentarzach na zaduszki takze samo-
    prowincjonalna rewia mody!
  • Gość: croyance IP: 194.74.144.* 02.11.06, 10:58
    To ja w tym miejscu przytocze historyjke A. de Mello:

    Mezczyzna z synem poszli do meczetu.
    Podczas modlitw, wiekszosc mezczyzn usnela. Czesc nawet chrapala.
    Syn powiedzial: Ojcze, spojrz, co za lenie! Jak tak mozna, przyjsc do swiatyni
    Pana i bezczelnie spac! Co za grzesznicy!
    a ojciec na to: Moj synu, wolalbym, zebys i ty spal, zamiast obmawiac.
  • Gość: wzruszony IP: 195.116.183.* 27.03.07, 16:18
    piękna przypowieść, idealnie pasuje do tematu tego forum;
  • kaja86 27.10.06, 23:48
    Moja ciotka. Nosi na każdym palcu jakiś pierścionek, niezaleznie od tego dokąd
    idzie i po co. A najbardziej jest snobistyczna, gdy chodzi o jej syna. Gdy
    chłopak miał z 10 lat zaczęła nagle na niego mówić Aleksander, mimo, że
    wczesniej wszyscy mówili po prostu Olek. Widocznie Aleksander brzmi bardziej
    światowo ;)
    Poza tym ona ma manię podkreślania zalet tego syna. Ostatnio byli u nas oboje i
    ona zaczęła go porównywać z synem innej ciotki. Brzmiało to tak "Bo wiesz,
    Aleksander, między wami jest ogromna różnica, przede wszystkim intelektu"

    Inny przypadek. mój bardzo dobry kumpel. W zeszłym roku byliśmy na wakacjach w
    Beskidach. Jednego dnia byliśmy w Wiśle i kolega zapragnął udać się do hotelu
    Gołębiewski. najpierw na parkingu zrobił sobie zdjęcie na tle czyjegoś BMW, a
    potem wszedł do środka i robił sobie zdjęcia na tle ścian ;)

    Koleżanka z roku. jakiś czas temu kupiła sobie czerwony sportowy samochód. ja w
    sumie o tym fakcie nie widziałam, bo nie jestesmy zbyt zaprzyjaźnione. Ale
    akurat stała koło mnie i rzucła hasłem "dziś przyjechałam na wydział samochodem.
    Oczywiście założyłam szpilki. Musiało to wyglądać bardzo zabawnie jak z niego
    wysiadałam. Szpilki i sportowy samochód to bardzo ciekawe połączenie" I co ja
    niby miałam na to odpowiedzieć? ;)

    Inna kumpela. Ta z kolei snobowała się na członkinie sublultury metalowej. Raz
    było bardzo zimno, a ona była bardzo lekko ubrana. Jej kolezanka spytała, czy
    nie jest jej zimno. Laska na to" Prawdziwym metalom nigdy nie ma zimno" :D

    Paru znajomych informatykow (w tym mój facet) Oni używają TYLKO Linuxa i patrzą
    z wyższością na wszystkich ludzi, ktorzy korzystają z Windowsa.

    Może jeszcze coś mi sie przypomni ;)
    --
    I'm so happy cause today...albo i nie ale co tam :)
    bykom-stop.avx.pl/
  • Gość: agnes IP: *.crowley.pl 28.10.06, 00:42

    > Inna kumpela. Ta z kolei snobowała się na członkinie sublultury metalowej. Raz
    > było bardzo zimno, a ona była bardzo lekko ubrana. Jej kolezanka spytała, czy
    > nie jest jej zimno. Laska na to" Prawdziwym metalom nigdy nie ma zimno" :D
    >
    :DDDDD
    boskie!!
  • uyu 28.10.06, 00:59
    Sytuacja sprzed kulku dni. Trasa Krakow - Nowy Sacz. Zatrzymujemy sie z mezem w
    przydroznej restauracji. Na parkingu tylko jeden zwyczajny samochod. Chyba
    Megane. Wchodzimy i grzecznie mowimy "dzien dobry" dwom paniom stojacym za lada
    i samotnie jedzacej obiad klientce. Dziewczyny z obslugi mile odpowiadaja i
    pytaja czego sobie zyczymy. Pani jedzaca obiad w milczeniu rzucila nam
    pogardliwe spojrzenie.
    Maz mowi po polsku ale jeszcze niezbyt dobrze, dlatego dyskretnie pyta po
    francusku co jest co? Tlumacze mu w tym samym jezyku. Nagle slyszymy zachwycony
    glos paniusi - a to panstwo z Francji? Odwracam glowe, widze wielki usmiech i
    odpowiadam - Juz nie. Teraz to my jestesmy z wioski pod Nowym Saczem. Juz nie
    warto z nami rozmawiac.
    Zmyla sie jak niepyszna. Nie zapomniala jednak rzucic okiem na nasze auto i
    wzruszyc ramionami. Takie male i zaden najnowszy typ :)))
    --
    "Wyscie sa ludzie tyle naiwne co cud." W.Mlynarski - Ksiezyc nad Koscieliskiem
    www.uyu.bloog.pl/
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 28.10.06, 01:23
    No, wkrótce Wszystkich Świętych. Będzie rewia, jak nic. Ostatnio 1 listopada
    nie ma mrozów, więc węszę pełno wysokich koźlunów wszelkiej maści, do tego
    ekstremalne mini, złote paski, torebki, cętkowane futra, różowe szmineczki.
    Chyba aparat ze sobą wezmę.
  • kinky5 28.10.06, 02:06

    mam znajomego ktory choc nie ma pieniedzy to koniecznie chce kupic BMW bo BMW=prestizowy styl
    zycia.
    Nie chodzi tak jak inni "normalni" ludzie do pubu, on chodzi do "four seasons hotel" na drinki.
    a w domu..pusta lodowka z ketchupem.
    No i oczywiscie zycie na kartach kredytowych .

    mniej znaczy wiecej
  • Gość: kwakwa IP: *.aster.pl 02.11.06, 00:53
    A może nie zrozumiałaś ironi.
  • Gość: kwakwa IP: *.aster.pl 02.11.06, 00:57
    "Inna kumpela. Ta z kolei snobowała się na członkinie sublultury metalowej. Raz
    było bardzo zimno, a ona była bardzo lekko ubrana. Jej kolezanka spytała, czy
    nie jest jej zimno. Laska na to" Prawdziwym metalom nigdy nie ma zimno" :D"


    sorry o to chodziło
  • kaja86 02.11.06, 11:55
    W tym nie było ironii, laska miała chyba 13 lat wtedy i dokładnie o to jej
    chodziło ;)
    --
    I'm so happy cause today...albo i nie ale co tam :)
    bykom-stop.avx.pl/
  • Gość: voivod IP: 195.39.217.* 16.11.06, 00:30
    ale to prawda ;)
  • Gość: pgosia IP: *.chello.pl 07.02.07, 12:09
    Inna kumpela. Ta z kolei snobowała się na członkinie sublultury metalowej. Raz
    > było bardzo zimno, a ona była bardzo lekko ubrana. Jej kolezanka spytała, czy
    > nie jest jej zimno. Laska na to" Prawdziwym metalom nigdy nie ma zimno" :D
    AAAA, boskie xD


    > Paru znajomych informatykow (w tym mój facet) Oni używają TYLKO Linuxa i >patrzą z wyższością na wszystkich ludzi, ktorzy korzystają z Windowsa.
    Mój facet też ma Linuxa, gada identycznie. I wiesz co, mimo, że sama mam (jeszcze ;p) Winshita, to po 2 latach podpatrywania jak działa Linux zaczynam mieć podobne zdanie :>
  • Gość: Anna Domicela IP: *.c158.petrotel.pl 28.07.07, 11:47
    Albo znamy tę samą mamę Aleksandra, albo wszystkie mamy Aleksandrów mają
    podobne objawy :-)))
  • corazon.espinado 28.10.06, 12:29
    Moja siostra:
    Jak idziesz do biedronki to weź ze sobą inna torbę z domu.
    Strach pomyśleć jakby cię ktoś zobaczył na ulicy z reklamówką
    z Biedronki.
    Ufarbuj te siwe włosy, jak ty wyglądasz.Ludzie się na ciebie
    patrzą jak na idiotę.
    Ręce można załamać.Mieć taką siostrę to gorsze nieszczęście
    od obecnego rządu.
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.06, 17:32
    haa z tym idiotą z siwymi włosami-niezłe:):):) naprawde snobistyczne:P
  • jontka1 28.10.06, 12:40
    Może nie snobistyczne, ale równie głupie:
    kuzynka pojechała na wakacje do hiszpani na zbiór truskawek, na cały miesiąc,
    jak wróciła okzazło się że nie da się z nią porozmawiąć, bo co chwile (niby z
    przyzwyczajenia) rzucała jakimś zamiennikiem hiszpanskim. W końcu zaprosiłam do
    siebie absolwenta iberystyki. Kilka słów po hiszpańsku wystarczyło żeby kuzynka
    przestała sie mylić, bo okazało się że nic nie rozumie;)
  • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 28.10.06, 13:39
    To dość popularna przypadłość u ludzi wyjeżdżających za granic ę - po powrocie
    popisują się słownictwem danego kraju.
    Ale to, co jest jeszcze gorsze, to np. "jadę do BREMEN", "byłam w
    FIRENZE", "zahaczyliśmy o MILAN" - no obciach, proszę państwa, jak ta lala!
    Żeby nazwy tych miast nie miały polskich odpowiedników, to zroumiałabym. Ale
    nie...
  • Gość: EWa IP: *.CNet.Gawex.PL 28.10.06, 14:10
    Sierpień, warzywniak. Kupuję pomidory, wchodzi taka średnio znajoma bździągwa i
    rzuca pogardliwym tonem:
    - Jadasz takie tanie rzeczy? JA pomidory jadam tylko wiosną (w domyśle-kiedy są
    najdroższe). Odpowiedziałam, że wiosną to my najwyżej na pobliską łakę, żeby
    choć trawki skubnąć i obie z panią za ladą ryknęłyśmy śmiechem.
    Mam jedną znajomą mniej.
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.06, 17:03
    kumpela z podwórka, wyjechała na stałe z mężem do Austrii czy Szwajcarii,
    po trzech miesiącach wpadli na kilka dni aby odwiedzić swoich rodziców,
    tekst panienki: eee... a po polsku... to jak to będzie... eeee... och już
    zapomniałam...
    o matko, ja bym się wstydziła, zeby ludzie nie pomysleli, że taki tuman jestem,
    bo po trzech miesiącach nie pamiętam własnego języka co go od urodzenia przez
    ćwierć wieku używałam,
  • lykaena 08.11.06, 22:26
    Mieszkam za granica.Mieszkam z wyboru.Jestem Polka,mowie po polsku, mowie tez w
    innych jezykacch,nie myla mi sie one.Nieraz juz wykpilam osobe "niepamietajaca
    jeyka polskiego" zalosne.
    --
    ...Łagodny i bojaźliwy Prosiaczek czuje się niepotrzebny, gdy jego przyjaciele
    mówią mu, że jest za mały, by pomagać przy miodowych żniwach...
  • Gość: jood IP: 80.51.194.* 28.10.06, 17:52
    Mnie rozwala obcy akcent, po kilku miesiącach pobytu za granicą. A już do
    białej gorączki doprowadza jazda po "autobanie" i jedzenie z "mikroweli" - wieś
    śpiewa i tańczy.
  • lenchen 28.10.06, 17:56
    Swego czasu mieszkałam z anglistkami (studentki), które w licznych rozmowach
    wrzucały co 10 słowo po angielsku. Bywało tak, że rozmawiałyśmy we 3 na jakiś
    temat i w pewnym momencie one wymieniały między sobą parę zdań po angielsku i
    np. wybuchały śmiechem. Czasami najzwyczajniej w świecie nie rozumiałam i
    głupio mi było.
  • Gość: joanna IP: *.chello.pl 31.07.07, 09:20
    A to dziwne, też skończyłam anglistykę i akurat u nas był trend odwrotny: żeby
    wszystko "spolszczać".Wtrącanie słówek angielskich uznawaliśmy za wiochę totalną...
  • agulha 29.10.06, 00:03
    Z tym obcym akcentem to różnie bywa. Najbardziej cenię sobie osoby, które po 40
    latach na emigracji mówią pięknie po polsku - to oczywiste. Ale uwierz mi, że
    można mieć jakieś wrodzone skłonności do załapywania akcentu. Byłam kiedyś na
    dwutygodniowej wycieczce w ówczesnym ZSRR. Mieliśmy przewodniczkę Rosjankę,
    mówiącą po polsku, ale z rosyjskim akcentem. Po paru dniach koleżanka z pokoju
    do mnie z pretensją, że JA mówię z rosyjskim akcentem. Podobno tak było!!!
    Przecież nie ze snobizmu, jaki miałabym powód! Jak zaczynałam uczyć się
    francuskiego, to miałam podobno angielski akcent, bo przedtem uczyłam się
    (troszkę! Naprawdę niewiele! angielskiego). Na włoskim miewam "nakładkę"
    rosyjską, moja nauczycielka boki zrywa. Skąd się to bierze, dalibóg nie wiem.
  • Gość: animal IP: *.4.udn.pl 29.07.07, 16:22
    Mam podobnie, a może nawet gorzej. Łapię nie tylko akcenty, ale też i jąkanie :| Wystarczy jeden dzień spędzony z kimś kto się jąka i też się jąkam. Ale coś takiego ma też plusy - przed ustnym egzaminem z niemieckiego wystarczyła godzina oglądania jakiegoś niemieckiego serialu, żeby egzaminatorka z podziwem wyrażała się o moim akcencie (dla jasności, po niemiecku znam tylko parę słów :D)
  • kicior99 30.10.06, 12:32
    Jednak miedza autostrada i autobana jest ogromna roznica. Jak tez miedzy
    autobana i motorwayem... Angielskie autostrady (np. odcinek Exeter - Bristol)
    czy nieslawna M25 na te nazwe po prostu nie zasluguja.
    --
    <><> eurOkicioR <><>
    Nie bluzgaj!
    Podyskutuj o języku
  • Gość: pgosia IP: *.chello.pl 07.02.07, 12:15
    Z "mikroweli" je połowa mojej rodziny, co mieszka w takiej małej wiosce pod Bielskiem. W zasadzie to są świetni ludzie, ale nie przyznaję się do nich... co by było, gdyby ktoś ze znajomych się o tej "mikroweli" dowiedział...
  • deelbercik 31.10.06, 12:55
    co do uzywania obcych slow to sie zgodze ale uzywanie orginalnych nazw wlasnych
    uwazam za w 100% wlasciwe... ja po spedzeniu 6 miesiecy w otoczeniu duzej
    ilosci wlochow (tak, erasmus, szczyt snobizmu :) mowilem tylko Milano, tak samo
    zreszta jak oni mowili "I want to go to Warszawa" :) i bardzo mnie to cieszylo.
    Jasne, ze po 2 tygodniowych wakacjach to obciach ale jak mieszka sie pare
    miesiecy i ma naprawde malo okazji do mowienia po polsku to nie ma w tym nic
    dziwnego. poza tym nadal uwazam, ze Milano ladniej brzmi :) a snobizm moim
    zdaniem nie polega na noszeniu dobrych ubran, uzywaniu dobrych kosmetykow etc,
    tylko na uzywaniu ich ZE WZGLEDU na marke i obnoszenie sie z tym.

    PS przepraszam za brak polskich znakow, znow na obczyznie (co za snobizm :)
  • arieska 31.10.06, 17:36
    deelbercik napisał:
    > a snobizm moim
    > zdaniem nie polega na noszeniu dobrych ubran, uzywaniu dobrych kosmetykow etc,
    > tylko na uzywaniu ich ZE WZGLEDU na marke i obnoszenie sie z tym.
    >
    Bo tak wlasnie jest, ale wiele osob ma uproszczony tok myslenia. Drogie
    ciuchy/kosmetyki=snob.

    --------------------
    Kliknij, co Ci szkodzi - płacą sponsorzy ;)
    www.polskieserce.pl/
    www.pajacyk.pl/
  • Gość: agnesia IP: *.crowley.pl 29.03.07, 22:45
    taaa.. erasmus to rzeczywiscie cos baaardzo elitarnego...
  • Gość: Satan of Swing IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 20:16
    Niestety z nazwami miast to jet gorzej - po prostu większośc Polaków nie wie, że
    te miasta mają polskie formy nazw...
  • Gość: bla bla bla IP: *.14.77.83.cust.bluewin.ch 30.03.07, 14:56
    A moze nie wszyscy znaja polskie odpowiedniki nazw miast z calego swiata? Ja
    mieszkam od jakiegos czasu za granica, i nie uczono mnie na geografii
    wszystkich miast... Zatem uzywam nazw ktorych sie nauczylam na miejscu
    troche zrozumienia.
    Snobizmem jest natomiast, gdy po kilku miesiacach za granica zapomina sie
    wlasnego ojczastego jezyka i co 3 slowa wtraca slowko kraju do ktorego sie
    wyemigrowalo, by wszyscy o tym wiedzieli
  • brtlmj 28.10.06, 21:31
    Tak, to niestety czeste. Co ciekawe, im kto slabiej zna jezyk obcy, tym szybciej
    zaczyna wtracac obce slowka.

    Bartek (jeszcze mowiacy po polsku)
  • kicior99 30.10.06, 12:37
    zgadzam sie ale nie do konca. I tak insurance number nie jest kopia polskiego
    NIP-u (ma wiecej funkcji) revenue jest inne niz nasze urzedy skarbowe, job
    center malo przypomina nasza PUP-e. Nie lubie okreslac tych instytucji polskimi
    slowami, bo nie odpowiadaja rzeczywistosci. Tak samo zreszta jak nigdy nie
    nazwalbym angielskiej sausage - kielbasa. To kielbase ledwie przypomina z
    wygladu.
    --
    <><> eurOkicioR <><>
    Nie bluzgaj!
    Podyskutuj o języku
  • Gość: Effciak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 17:07
    Słuchajcie, ale niektórych słów się naprawdę zapomina! Byłam dawno temu w
    Anglii, tylko trzy tygodnie. Pomagałam w wolontariacie dla osób chorych
    psychicznie. Gdy później ktoś mnie zapytał, co robiłam, to naprawdę przez
    dłuższy czas za cholerę nie byłam w stanie sobie przypomnieć jak jest "mentally
    disabled" po polskiemu :). Nie chciałam mówić nic durnego w stylu "wariaci,
    debile, idioci", bo to jest poniżej wszelkiej krytyki.
    Ale z drugiej strony, to naprawdę nie znalazło się osoby, która by mnie
    poprawiła i przypomniała "jak to się po polskiemu mówi". Tylko każdy mnie
    wyśmiewał za plecami... Eh, oto nasza Polska cała...
  • Gość: mentally disabled IP: *.wro.vectranet.pl 30.07.07, 16:41
    znaczy "upośledzeni umysłowo" ; wiele rzeczy da się przetłumaczyć:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka