• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

zabawne sytuacje z klientami Dodaj do ulubionych

  • IP: *.jmdi.pl 15.11.06, 12:36
    witam wszystkich

    Mam takie pytanie do wszystkich pracujących w usługach i handlu.
    Czy trafiają do was "durni, chamscy" klienci , którzy tworza sobie teorie
    spisku lub poprostu lubią sie kłócić ??

    Ja wiem, że klient to "Pan" bo to on płaci, ale chyba nie na wszystko można
    takiemu typowi pozwolić.

    Jakie mieliście ciekawe, śmieszne czy wręcz "straszne" sytuacje??

    Zacznę od siebie

    Pracuję w jednym z salonów sieci komórkowej i ostatnio klientka przyszła i
    powiedziała, że ktoś jej puszcza głuche sygnały, i że to pewnie operator.
    Ja się pytam w jakim celu operator miałby to robić, a ona na to, że zawsze
    musi oddzwonić jak ktoś puszcza sygnały bo to może coś ważnego.
    I finalnie stwierdziła że operator perfidnie ją na koszta naciąga, a to pewnie
    jacyś gó..arze sobie jaja robią.

    Klientka (taka stara baba co myśli, że sie na wszystkim zna i każdy musi jej
    słuchać, bo była 3 miechy w Stanach u córki) oddała tela do serwisu.
    Tel 6020 nówka wręcz, bo dopiero co miecha ma, ale coś sie z głosem powaliło i
    nie działał, po tygodniu serwis oddał i zadzwoniłem po babę.

    B -baba
    J-Ja

    B A gdzie folijki??
    J Jakie folijki?
    B No te na wyswietlaczu i na aparacie( z tyłu)
    J Nie wiem o co chodzi
    B Co za debile w tym serwisie pracują, żeby folijki zdejmować uczciwym ludziom

    No rozwaliła mnie bez mydła

    albo

    przychodzi gość i mówi:

    Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.

    albo

    zazwyczaj starsi ludzie tak mają , że phony to noszą w opakowaniu na okulary
    włożone do takiej saszetki a"la przybory toaletowe, to wkładają w drugiej
    torebki najczęsciej foliowej i dopiero normalna torba na zakupy, no koszmar.

    albo

    prosze Pana czemu to nie działa? (phon),
    ja patrzę, a z niego kapie i widzę, że w torbie reklamowej, z której został
    wyjęty na dole jakies 2 -3 cm wody

    albo

    W jakieś sieci ma Pan telefon ?
    Ja prosze pana w noki, se, motoroli różnie.

    pozdrawiam

    Prosze o wasze historie

    pozdrawiam
    Zaawansowany formularz
    • Gość: ja IP: *.nasze.pl 15.11.06, 14:53
      dobreee to :)
      • 17.11.06, 20:06
        Gość portalu: ja napisał(a):

        > dobreee to :)

        raczej żałosne niestety
        jeśli nawet czasem zdarzają się zabawne sytuacje to ten sposób ich
        przedstawiania jest po prostu nieodpowiedni


        --
        wakacje 2006
        • Gość: skuczok IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 10:18
          Proszę w sklepie sprzedawcę o dzwonek wybrany z oferowanych na pólce,z głosami
          ptaków,bez możliwości sprawdzenia głosu ( czy głośno ćwierka czy wyje jak sowa)
          Sprzedawca proponuje sprawdzenie - podłączył 9 V dzwonek do testera z 230 V i
          zaćwierkało..... szczęśliwie nie został okaleczony. To super sprzedawca, a
          klient no "cusz" podobno "Pan" który jest uciążliwy i niedoinformowany.
          • Gość: pako19 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 11:32
            hahahha

            ----------
            filatelista.blox.pl/html
          • 19.11.06, 14:58
            Zasada jest jedna "klient nasz pan " , wyraznie nie pasujesz do tej
            pracy .Zmien na ochroniarza lub stróża mienia -z dala od ludzi , pozdrawiam .
            • 19.11.06, 16:55
              aska61 napisała:

              > Zasada jest jedna "klient nasz pan " , wyraznie nie pasujesz do tej
              > pracy .Zmien na ochroniarza lub stróża mienia -z dala od ludzi , pozdrawiam .

              Porównanie nietrafione - ochroniarz jak najbardziej styka się z klientami.
            • Gość: sprzedawca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 00:20
              Nie, zasada nie brzmi "klient nasz pan", kto tak myśli jest w wielkim błędzie.
              Ale owszem, zasada jest jedna i nazywa się: "wzajemny szacunek i kultura
              osobista". Kto tego nie rozumie nie nadaje się ani do pracy sprzedawcy, ani do
              wypuszczania go do centrum handlowego. Nadaje się ewentualnie do ZOO.
          • Gość: konwalia IP: *.szczecin.mm.pl 20.11.06, 13:44
            Ja pracując w sklepie spozywczym spotkałam sięz zapytaniem " o jakim smaku jest
            PEPSI?" Co odpowiedzielibyście na takie pytanie, bo ja po chwili namysłu
            uśmiechnęłam się do klientki, a po chwili śmiałyśmy się już obie:)
            • Gość: eryk IP: *.ipt.aol.com 20.11.06, 13:54
              pepsi moze byc o smaku wisniowym , waniliowym, limonkowym itp
              • Gość: kali IP: *.ztpnet.pl 25.01.07, 20:48
                Zapomniales o smaku coli.
        • 18.11.06, 13:36
          zgadzam sie w 100%! i jeszcze ten jezyk, polski-niepolski. Finalnie! Co to za
          slowo? ostatecznie, w koncu, jest pare dobrych okreslen. albo phon - jak musi
          byc skrotem, to niech bedzie fon albo cos. zangielszczanie polskiego swiadczy
          tylko o lenistwie umyslowym.
          • 18.11.06, 13:38
            zgadzanie dotyczy wypowiedzi na temat niedopowiedniego jezyka - on jest pelen
            pogardy dla ludzi, szczegolnie dla ludzi starszych - niech sobie nosza telefony
            jak chca. Ty tez sie zestarzejesz i tez bedziesz dla innych smieszny. Troche
            zrozumienia.
            • 20.11.06, 10:27
              Zalosna lektura! Napewno nie zabawne a swiadczy to o zupelnym braku dobrych
              manier sprzedawcy. I oczywiscie nie chodzi o przestarzale haslo "klient nasz
              pan" tylko chyba wlasciwsze, "sprzedawca nasz przyjaciel".
        • Gość: Enzo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 13:51
          Zgadzam się

          pisac "baba" i "miechy" itp
          dno
          i ten sposób przedstawiania - dno
          niestety wzorcowy przykład, że to praca szuka ludzi, skoro takich zatrudniają
          • Gość: Recepcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 17:45
            ja pracuje na recepcji w dosc dobry hotelu i jakos prywatnie uzywam okreslen
            typu miech,bo to po prostu slang mlodziezowy.A tak w ogole to nie baw sie w
            Miodka!!!
            • Gość: pasqda1 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 09:41
              NA recepcji????? To chyba jeszcze długo tam popracujesz, bo z taką polszczyzną
              wyżej Cię nie wezmą...
              • Gość: mimi9930 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 10:58
                ja tez pracuje na recepcji salonu samochodowego, i nie myśl że jest latwo,
                zwaszcza jak się trafi niemily klient lub upierdliwa klientka, trzeba mieć
                stalowe nerwy, to praca dla wytrwalych, uwierz
                no i nie widze potrzeby obrazania ludzi, którzy maja inne zdanie niż ty -
                pasqda1
                nie masz pojęcia co recepcjonistka musi umieć, oprócz podstaw psychologii, musi
                znać języki obce, miec anielska cierpliwość, i dobry humor na każda okazję
                • Gość: woytek IP: *.adsl.inetia.pl 20.11.06, 11:44
                  Chyba się dowartościowujesz z tą zanajomością podstaw psychologii i j. obcych!
                  Takich wymagań nie ma nawet dr Kulczyk w swoich salonach sprzedaży Porsche i
                  Audi!
                  • 20.11.06, 12:28
                    No nie koniecznie, nie wiem jak z psychologią ale z językami się mogę zgodzić. W
                    Valeo np. przyjmują panny z kilkoma językami na recepcjonistkę... choć fakt
                    dłużej jak rok to tam nie pracują, znajdując pracę już naprawdę biurową :)
                    często w tej samej firmie.
                • 21.11.06, 04:51
                  Gość portalu: mimi9930 napisał(a):
                  > ja tez pracuje na recepcji salonu samochodowego, i nie myśl że jest latwo,
                  > zwaszcza jak się trafi niemily klient lub upierdliwa klientka, trzeba mieć
                  > stalowe nerwy, to praca dla wytrwalych, uwierz
                  > no i nie widze potrzeby obrazania ludzi, którzy maja inne zdanie niż ty -
                  > pasqda1

                  Dziewczyno, a nie chcialabys awansowac i pracowac na biurze, albo moze wogole na
                  dyrekcji...
                  • Gość: agoola IP: *.136.174.246.netlan.bptnet.pl 23.11.06, 14:01
                    > Dziewczyno, a nie chcialabys awansowac i pracowac na biurze, albo moze wogole
                    n
                    > a

                    jak juz sie tak czepiamy to W OGOLE
              • 22.11.06, 10:39
                Gość portalu: pasqda1 napisał(a):

                > NA recepcji????? To chyba jeszcze długo tam popracujesz, bo z taką polszczyzną
                > wyżej Cię nie wezmą...

                Dla mnie zwrot "pracować na recepcji" jest napisany poprawną polszczyzną, ale
                mogę się mylić. Niestety nie mam słownika pod ręką :-(.
            • Gość: Roman IP: *.tdi.tktelekom.pl 21.11.06, 12:29
              Jako dekarz pracujesz NA recepcji?!
              Czy może zimą śnieg z dachu recepcji zrzucasz?!
              Bo jeśli ak to faktycznie... Twój slang może pozostać :)
        • Gość: Tomek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 17:32
          WYLUZUJ NA MILOSC BOSKA !
          • Gość: bambi IP: *.centertel.pl 20.11.06, 00:19
            broń Boże wyluzowywać! To najprostsza droga do prostactwa i chamstwa.
        • Gość: Gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 17:46
          to przedstaw je w sposbo twoim zdaniem odpowiedni. Porownamy i ocenimy.
        • Gość: person IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 12:36
          ja pracuje na recepcji w jednym z warszawskich hoteli. tu buraków jest na
          peczki!!ale to nic dajemy rade..
          zabawne sytuacje biora góre!
          ostatnio Pan podszed do recepcji i zapytał:
          pokoj 223 to jaki ma numer?

          • 21.11.06, 13:44
            > ja pracuje na recepcji w jednym z warszawskich hoteli. tu buraków jest na
            > peczki!!ale to nic dajemy rade..

            znaczy na tej recepcji burakow na peczki?

            --
            That which does not kill us, makes us stranger.
        • Gość: W sprawie IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 19.11.06, 12:58
          Popieram KSZYNKĘ.
          Może pomysł miałeś dobry,ale pogarda dla niezorientowanych przebija przez każde
          twoje słowo i to właśnie mi się nie podoba.

          A propo pomysłu.
          Do sklepu fotograficznego wchodzi klient-kobieta i pyta-
          czy może mi pan włożyć? i podaje kliszę i aparat.
          Ależ owszem odpowiada filuternie mój sprzedawca.Teraz rzadziej się to zdarza bo
          zaczyna królowac cyfrówka.
          • Gość: madelaine IP: *.mofnet.gov.pl 29.12.06, 10:42
            forum jest dla wszystkich, jeżeli ktoś chce sobie poopowiadać z zabawnych
            sytuacjach z klientami to ma prawo - a ci potrafią być upierdliwi i nigrzczni
            wierz mi - natomiast podana przez ciebie sytuacja jest oklepana, cienka i
            prymitywna.
        • 19.11.06, 13:31
          wchodzi para do apteki. Pani magister niech nam pani pomoze, pękła nam
          prezerwatywa.Pani magister stwierdza ,że za rogiem sa taxi i niech pojada do
          ambulatorium po receptę i wrócą z receptą do niej. para wychodzi.za chwilęwraca
          koles i pyta czy koniecznie muszą jechac taxi bo oni przyjechali własnym
          samochodem.
          • 20.11.06, 10:28
            z opowiesci mojej kolezanki pracujacej w aptece:
            maja klientke hipochondryczke, ktora na dodatek lubi wszystkim opowiawiac o
            swoich przypadlosciach. Dosyc czesto miewa wszelkiego rodzaju grzybice...
            ktoregos dnia oznajmila jeszcze stojac w kolejce, tak, zeby wszyscy slyszeli:
            "tym razem mam grzybice pochwy...
            a moj maz ma to samo na twarzy."
            --
            Wyjątkowy prezent dlawyjątkowej osoby
        • 21.11.06, 01:39
          Wyjąłęś to z moich ust... dowcip niskich lotów!!!
      • Gość: baba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 21:27
        człowieku zmień pracę . Jesteś chyba sfrustrowany skoro tak cię klienci
        drażnią .Ciekawe czy ty się tak na wszystkim znasz i jesteś super elokwentny
        • Gość: maria IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 11:23
          On już nie może zmienić pracy,bo wszędzie już był,wszędzie był taki i tylko to
          mu zostało.
          • 19.11.06, 13:35
            ogólnopolska infolinia , godzina 3 w nocy , dzwoni klient i mówi : chciałem
            zmienić adres do korespondencji...

            Inna sytuacja : wigilia , godzina 20 , klient dzwoni i mówi: proszę pani
            skończyła mi się książeczka opłat i co ja mam teraz zrobić???
            • 19.11.06, 16:19
              Nie rozumiem puenty. Czy te infolinie były przeznaczone między innymi do
              załatwiania takich rzeczy? Jeżeli tak, i jeżeli są czynne non-stop łącznie z
              godziną 3 w nocy i wigilią, to możecie podziękować tylko Waszemu szefowi. Może
              to był ktoś pracujący na nocną zmianę (przypadek I) i odsypiający w dzień, albo
              polski Tatar (przypadek 2), dla którego wigilia to dzień jak co dzień.
            • Gość: laudo IP: 85.128.107.* 19.11.06, 17:38
              To wyobraź sobie że niektórzy klienci czasemi z polski wyjeżdżają. Czasami nawet
              poza tę strefę czasową. I jeżeli wracając z pracy w stanach masz godzinę 3-4 w
              nocy tutaj i potrzebujesz coś załatwić (bo np. bezbłędni pracownicy operatora
              GSM właśnie wyłączyli ci nie wiadomo czemu roaming) to Bogu dziękujesz że
              infolinia jest czynna całą dobę. Tak wygląda życie w globalnej wiosce - choć dla
              niektórych to tylko wioska i mierzą wszystko swoimi wioskowymi opiniami.
              • 19.11.06, 20:49
                owszem gdyby to była infolinia jednej z firm telekomunikacyjnych może byłoby to
                normalne a co do moich opinii to wolę żeby były wioskowe niż żeby miały być
                chamskie tak jak coponiektórych tutaj...
              • Gość: M IP: *.ip24.pl 20.11.06, 12:33
                cos Ci sie chyba pomylilo !
                za to Ci placa - jak sie nie podoba to zmien prace
                (o ile Cie szef wczesniej nie wyrzuci)
          • Gość: Klient IP: 217.153.180.* 20.11.06, 07:52
            Może w księgarni tez już był ?
            klient : Czy jest książka " Ptakon " ?
            SPRZEDAWCA : Dział biologii jest na drugim końcu księgarni .
            ?????;-))))))))
        • 18.11.06, 16:06
          Zgroza!!! Aż strach cokolwiek na forum napisac! Rzadko sie zdarza, zeby
          forumowicze skupiali sie na temacie postu samym w sobie. Za to chętnie
          dopieprzają się do pojedynczych słowek czy błedów ortograficznych. To tak, jak
          byście stali na Rynku w Krakowie, podsłuchiwali ludzi a potem wyskakiwali na
          nich z pytaniem: A pan to powiedział przez rz czy przez samo?... No czy nie
          jestescie smieszni??
          • Gość: h.bosh IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 16:39
            To nie jad, tylko, to sie poprostu nieprzyjemnie czytalo, bo historie calkiem
            smieszne.
            • 19.11.06, 21:53
              No to w końcu śmieszne czy nieprzyjemne? Nic nie rozumiem.... według mnie te
              historie są bardzo zabawne i wcale nie świadczą o złośliwości ich autorów,
              raczej bardziej złośliwi i napastliwi są komentujący, niestety. Nie umiemy się
              śmiać z naszych ludzkich słabości, ot co. Wyluzujcie!
            • Gość: G. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 23:22
              Jezeli stykalabym sie z takimi klientami codziennie, to to by mnie tylko moglo
              najpierw irytowac, a potem smieszyc. Zreszta, sama wiem, jak jest w salonach z
              telefonami komorkowymi, kiedys mialam szanse tam chwile posiedziec. Na szczescie
              nie jako sprzedawca! Ludzie czasami chcieliby gwiazdke z nieba, ale nie wiedza
              gdzie sie po nia udac.
          • Gość: baba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 17:46
            jad???? nieładnie naśmiewać sie ze starszych
            • Gość: Gość IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 18:39
              ladnie czy nie... niektorzy sie o to prosza. w wiekoszci jak jest sie dla nich
              uprzejmym to sami jadem tryskaja, ze az nie milo. pchaja sie do autubusu, w
              ludzi uderzaja siatkami, bo oni musza pierwsi.pretensje ze nikt im miejsca nie
              ustapi. jak takie dziecko, po 9h w szkole z 8kg w torbie ma im ustapic miejsca
              skoro samo sie ledwo na nogach trzyma?
              sami w mlodosci pewnie nie ustepowali a teraz wielkie pretensje, malo im ze w
              dodatku za darmo jezdza.
          • Gość: jaja IP: *.aster.pl 18.11.06, 23:47
            klient "przepraszam, ale szukam takiej książki, co prawda nie znam autora i nie
            znam, nie wiem też o czym jest ta książka, ale miała taką zieloną okładkę i to
            taka NOWOŚĆ jest, no ze 2 tygodnie temu, stała na tamtym stole..."

            Albo
            "Przepraszam, bo ja szukam takiej płyty, a w zasadzie piosenki, ostatnio w radiu
            słyszałem...
            No niestety nie wiem kto śpiewa, ale mogę panu zanucić..."
            • Gość: kashiash IP: 62.233.164.* 19.11.06, 10:59
              i pomogles klientowi? jesli pamieta gdzie byla w sklepie ksiazka tosprzedawca
              tez powinien wiedziec. Z zanuceniem jest gorzej bo moze nie miec sluchu, ale
              tez moze opisac i sprzedawca jak jest osluchany to powinien zalapac o co chodzi.
              Mi kiedys zdarzylo sie napisac maila doTrojki do Niedzwiedzia ze slyszalem taki
              kawalek gdzie na poczatku wchodzi perkusja a potem trabka i 2 puzony i ze utwor
              jest dlugi.Ten bezblednie wskazal ze to Dzieci Sancheza w wykonaniu Chucka
              Mangione. Czyli jednak mozna - trzeba tylko chciec
              • 19.11.06, 21:55
                LITOŚĆI!!!!
              • Gość: Mercadante IP: *.dyn.iinet.net.au 20.11.06, 08:18
                A propos uwagi kashiash:
                Ja tez kiedys wysluchalam na ABC Classics fragmentu utworu, ktory mi sie szalenie spodobal. Niestety
                umknelo mi nazwisko kompozytora i tytul utworu.
                W czasie lunchu wpadlam do mojego ulubionego sklepu muzycznego i zapytalam sprzedawcy co grali
                na ABC o tej i o tej +/- godzinie i ze chcialabym plyte z tym utworem. No problem, rzekl mily mlody
                czlowiek i w ciagu paru minut udzielil mi wlasciwej odpowiedzi oraz przyjal zamowienie na plyte, bo
                jej akurat nie mieli na skladzie.
                Podobna sytuacja zdarzyla mi sie juz kilka lat wczesniej - wtedy chodzilo o utwor Blake "Walking in the
                Air".
                A wiec chcieć to móc!
            • Gość: zyrafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 11:21
              A oto moja sytuacja, w ktorej ja byla klientka.
              Wchodze do ksiegarni. Uprzejmy mlody chlopak pyta, w czym moze pomoc.
              Ja: szukam ksiazki "Królowa Poludnia" Artura Perez Reverte....
              On: aaaa, oczywiscie - Ahtuho Pehez Hevehte!....rozpromienia sie, wymawiajac
              nazwisko z fhancuskim akcentem.
              Ja: (speszona, ze nie wypowiedzialam tego rownie profesjonalnie, powtarzam za
              nim):
              -tak, Ahtuho Peherez Hevehte.....
              Potem przy kasie:
              Ja: Ile place?
              On: trzydziesci czteHy zlote.......:))))

              Splonelam z zazenowania:)))

              PS. Znam autora z kilku innych ksiazek i nigdy nie sluszalam, by wymawialao
              sie 'R" w jego nazwisku z fHancuska:) Jak tez mozna czlowiekowi namacic w
              glowie....;)))
              • Gość: zyrafa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 11:23
                ja "bylaM", zeby nikt sie nie czepil.... ;)))
                • Gość: Klarysa IP: *.aster.pl 19.11.06, 14:51
                  Tego sie raczej nie czyta z francuska, bo nazwisko jest iscie latynoskie. Wiec
                  gosciu dal tylko popis swej wady wymowy.
              • Gość: gg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 15:16
                Przepiękna historia:))

                A a propos delikatnych relacji w obie strony, to chłopak mógł pomysleć, że sie z
                niego nabijasz powtarzając tak dokładnie ;)
                • Gość: ja IP: 195.150.68.* 20.11.06, 08:47
                  hehe, no coś ty? poważnie?
              • Gość: Leszko IP: 195.117.139.* 19.11.06, 16:56
                Przepiękne :)) i gratuluję poczucia humoru - to ładnie z siebie żartować
              • 19.11.06, 20:41
              • Gość: Andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 23:39
                Nie zagłębiając się w rozpętaną dyskusję i nie opowiadając sie po żadnej ze
                stron. TA OPOWIEŚĆ NAPRADWĘ MNIE ROZŚMIESZYŁA. Pozostałe to ..., ale może nie
                mam Poczucia humoru
              • Gość: maprin IP: 62.87.106.* 28.11.06, 20:48
                Matko boska, przeciez to jeden z bardziej znanych obecnie HISZPANSKICH
                pisarzy... wiec zadne francuskie, i zadne "iscie latynowskie"....
                • Gość: kali IP: *.ztpnet.pl 25.01.07, 20:53
                  Ojejku jejku i kazdy tepak, kto nie wie jak sie wymawia jego nazwisko.
        • Gość: zdziwiona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 20:32
          widac ze nie pracujesz z ludzmi a tak szczerze to moze ty wyluzujesz
      • 18.11.06, 13:02
        BOK: słucham?
        KLIENT: dzień Dobry chciałam powiedzieć ze nie mam internetu
        BOK: a skąd pani dzwoni?
        KLIENT: z komórki
        • 18.11.06, 13:13
          albo jeszcze jeden:

          Lektor uczy dorosłych alfabetu angielskiego. jedna z pań sobie nie radzi.
          zaczyna świetnie czyli /ej/ /bi/ /si/ /di/ /i/ /ef/ /dzi/ /ejcz/ /aj/ i stop -
          dalej nie potrafił więc lektor mówi pani Kasiu potem jest /dzej/ jak JFK a pani
          kasia no to "aha to już wiem" i
          zaczyna /ej/ /bi/ /si/ /di/ /i/ /ef/ /dzi/ /ejcz/ /aj/ /dzej/ /ef/ /kej/
          • Gość: bartas IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 18.11.06, 15:37
            TEŻ jestem dumny ,że NIE JESTES JUZ POLAKIEM
          • Gość: ewa IP: *.chello.pl 19.11.06, 00:10
            to akurat swiadczy o lektorze, mądralo
        • Gość: klientka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 13:46
          głupie pytanie - głupia odpowiedź, mam wrażenie że to mnie zacytowałaś, fastul.
          często ci z bok są tak precyzyjni w pozyskiwaniu danych, że trzeba by się
          nieźle orientować w temacie, żeby się z nimi dogadać.
      • 18.11.06, 14:29
        czasami udając idiotę można więcej załatwic niż normalnie. Dzwonie bo neostrada
        padła mówię że chce zgłosić reklamacje bo net nie działa i słysze " a na kogo
        zarejestrowany jest telefon? " odpowiadam ze na męża i słysze to niestety maż
        musi zadzwonić. Za 2 min dzwonie drugi raz i zaczynam - prosze pana ten wasz
        internet to mi nie działa i ja by chciała to zgłosić - nie znam tych wszystkich
        danych, nr itd - znam tylko nazwisko meża bo to na niego jest - i bez problemów
        pan przyjął reklamację!
      • Gość: M IP: *.aster.pl 19.11.06, 13:59
        Witam
        Prowadze salon z sanitariatami ostatnio klientka zrobiła mi awanture ze....
        W pudełku brak instrukcji obsługi baterii umywalkowej!!! (zaznaczam ze nie
        chodziło o montaż tylko jak ona działa)
      • Gość: konwalia IP: *.szczecin.mm.pl 20.11.06, 13:36
        Ja pracując w sklepie spozywczym spotkałam się z zapytaniem "o jakim smaku jest
        PEPSI?". Co odpowiedzielibyście na takie pytanie, bo ja po chwili namysłu
        uśmiechnęłam się do klientki, a po chwili śmiałyśmy się juz obie:))
    • Gość: ja :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 15:14
      Pracuje w księgarni, taka oto sytuacja z września:
      -Poprosze książki do V klasy?
      -A wydawnictwa poszczególnych ksiażek ma pan może, na rynku jest teraz mnóstwo
      wydawnictw...
      -A że, to, ża niby ja miałbym wszysto spisać na kartce, autorów i to
      wszytsko....
      :D
      • 15.11.06, 15:17
        Za nastoletnich czasów pomagałam znajomej kioskarce. Przychodzi chłopaczek i
        pyta "czy jest klej Super-Glut?" Teraz to śmieszne nie jest, ale wtedy
        wymiękłam.

        --
        "...radź sobie sama sobie radź..."
        brzydki(ch) ślub - zdjęcia
        bloguję namiętnie
        • Gość: HIPEK IP: 80.54.173.* 19.11.06, 14:07
          Witam ,pracuję w sklepie z telefonami ,przychodzi kobieta i mówi zaraz panu
          pokażę ,wyjmuje telefon i prosi o akumulatorki ,po chwili namysłu mówi niech mi
          pan włoży .....Pozdrawiam
      • Gość: mk IP: *.acn.waw.pl 17.11.06, 17:15
        A ja wymiekam jak slysze ze mlody-przemadrzaly, co to polizal angielski przez
        szybke, mowi "phony".
        • 17.11.06, 22:27
          > A ja wymiekam jak slysze ze mlody-przemadrzaly, co to polizal angielski przez
          > szybke, mowi "phony".

          a skad wiesz synu jak dobrze on angielski zna?
          pewnie ty siedzisz w angli i lepiej od angoli znasz ten prymitywny jezyk, co?
          slyszales o czyms takim jak slang w ogole?
          juz nie przesadzajmy, wystarczy ta paranoja co ja politycy wprowadzaja..
          • Gość: Mat IP: *.cable.mindspring.com 18.11.06, 07:12
            A mowia, ze Ameryka to kraj debili. Jak to wszystko czytam, to jestem dumny z
            tego, ze NIE JESTEM juz Polakiem.
            • Gość: ... IP: *.24.lokis.net.pl 18.11.06, 10:19
              a co, jestes amerykaninem?
              bo na moje to mozesz byc tylko nikim...
              nowej torzasamosci narodowej nie zdobywa sie tak poprostu z dnia na dzien czy z roku na rok, to ze masz obce obywatelstwo tez z ciebei od razu nie czyni amerykanina czy kogos tam...
              • Gość: w IP: 212.180.156.* 18.11.06, 10:53
                Pisze się "tożsamość", a nie "torzsamość"
                • Gość: ... IP: *.24.lokis.net.pl 18.11.06, 11:18
                  To nie tak, ze jestem "prawdziwym patriota" i oburzam sie na stwierdzenie, ze ktos nie jest juz polakiem. Sama obserwujac ostatnie zdazenia czesto wstydze sie, ze jestem polka. Ale z obserwacji ludzi, co przeprowadzili sie do innych krajow i odcinaja sie od kraju swojego pochodzenia, wiem, ze to nie jest takie latwe, jak wymiana paszportow. I nie mowie tylko o polakach. Latwo sie od swojego macierzystego kraju odciac, ale znacznie trudniej zdobyc nowa, stabilna tozsamosc narodowa, zwlaszcza w oczach "rdzennych" obywateli tego kraju. A dopoki sie tego nie zdobedzie, to jest sie w sumie nikim. Ameryka moze byc troche latwiejsza, niby to kraj emigrantow, ale tez tak zielono nie jest.

                  Bardzo dobrze moim zdaniem przedstawil ten problem Salman Rushdie w "Szatanskich wersetach"

                  > Pisze się "tożsamość", a nie "torzsamość"

                  ok, przepraszam, zrobilam blad ortograficzny i zrobilam pewnie tez w tym poscie, bo ortografia nie jest moja mocna strona, ale tez rozumiem, ze bledy moga draznic (ja ich poprostu nie dostrzegam, mam na to nawet papier)
                  • Gość: w IP: 212.180.156.* 18.11.06, 13:11
                    Wrzuciłem Cię do jednego worka z tymi wszystkimi tłumokami, którzy przedstawiają
                    się jako obrońcy prawdziwej polskości i czciciele najznakomitszej tradycji, a po
                    polsku piszą gorzej niż pierwsze pokolenie warszawskich Wietnamczyków - i to
                    tych w wieku przedszkolnym.
              • Gość: jacek IP: *.proxy.aol.com 18.11.06, 14:25
                Mat sluchaj snobie, amerykanin to indianin nikt inny wszyscy tu przyjezdni,ja
                mam napewno dluzej obywatelstwo niz Ty lat i moge Ci tu cale tomy glupoty
                amerykanskiej wyliczyc,.np. to ze 8% amerykanow nie wie jaka jest stolica
                USA/znajdz mi polaka w Polsce ktory nie potrafi wskazac stolicy Polski, a oddam
                Ci swoj dom-no moze Ty,amerykanski nowy debilu
                • Gość: jukk IP: 83.238.229.* 20.11.06, 01:59
                  Prosze bardzo - moja sasiadka na wsi.
                  Glownie dlatego, ze z powodu wojny nie miala nawet mozliwosci ukonczenia szkoly
                  podstawowej i biorac pod uwage to co przezyla naprawde nie mozna jej winic, ale
                  przyklad jest.
                  Ot, nie mozna generalizowac.
            • Gość: tf IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 10:23
              Skoro jest tak to:
              1. Spier..papier!
              2. Czytaj i odpisuj na stronach twojego kraju.
            • Gość: kaersky IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 13:01
              ...a no mówią.Też tak mówiłem jak tam byłem, ale wrociłem i zmieniłem zdanie.Ja
              żałuje,że postanowiłem pozostać Polakiem.Powodzenia Mat.
            • Gość: bartas IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 18.11.06, 15:35
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • Gość: loginn99 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 17:48
              MYŚLOSZ PO POLSKU =JESTES POLAKIEM ( zadne papiery tego nie zmienia ) .
            • Gość: iwona IP: 89.100.154.* 18.11.06, 21:12
              my tez sie cieszymy ze w Polsce jest jednego idjoty mniej
              • 18.11.06, 23:17
                Gość portalu: iwona napisał(a):

                > my tez sie cieszymy ze w Polsce jest jednego idjoty mniej

                ale o jednego analfabete wiecej... pisze się IDIOTY
            • Gość: Naprawdę? IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 19.11.06, 13:28
              MAT.
              POWIEDZIAŁEŚ CO WIEDZIAŁEŚ.I niech tak zostanie.
            • 20.11.06, 19:56
              Gość portalu: Mat napisał(a):

              > A mowia, ze Ameryka to kraj debili. Jak to wszystko czytam, to jestem dumny z
              > tego, ze NIE JESTEM juz Polakiem.


              Więc jesteś zerem, zwykłym kundlem bez narodowości, do którego nikt nie będzie
              miał szacunku.
              --
              "Panowie, policzmy głosy"
              • Gość: r IP: *.aster.pl 15.06.07, 23:19
                >
                > Więc jesteś zerem, zwykłym kundlem bez narodowości, do którego nikt nie będzie
                > miał szacunku.

                Polacy nie należą do szczególnie szanowanych narodów...I niestety, smutna to
                prawda,że ci bardziej wrażliwi, wstydzą się po prostu za tych
                bardziej 'buraków", których jest zdecydowanie więcej i którzy manifestują się
                głośno. Dlaczego obrzucasz zaraz epitetem człowieka, który być może ma powód,
                żeby tak mówić? Do tego oprócz tego,że jest POlakiem, jest wolnym czlowiekiem i
                ma prawo wyboru, a Ty powinieneś sie wykazać klasą i wyrazić swój pogląd w
                sposób bardziej subtelny. Pewnie chcialbyś,żeby Polacy bronili polskosci i
                Twoja złość jest w pewnym sensie uzasadniona.
                • Gość: braat1 IP: *.chello.pl 16.06.07, 12:32
                  > Polacy nie należą do szczególnie szanowanych narodów...

                  A co to jest bardziej sznaowany narod??

                  Zwiedzilem kawal swiata, bylem na prawde w wielu miejscach spotkalem sie z
                  ludzmi najrozniejszych narodowosci. I zaden z nich nie mial negatywnego zdania
                  o Polakach. Najgorsze zdanie o Polakach maja sami Polacy. To taka nasza cecha
                  narodowa.

                  Ciekawe zdanie o obecnej sytuacji mial ten gosc co sie obudziel zespiaczki po
                  19 latach. Bardzo sie zdziwil, ze majac to co mamy w tej chwili jeszcze
                  narzekamy. On ma bezposrednie porownanie komunizmy z tym co jest obecnie i jest
                  w szoku zejeszcze nam malo.
            • Gość: nd77 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 00:24
              > A mowia, ze Ameryka to kraj debili. Jak to wszystko czytam, to jestem dumny z
              > tego, ze NIE JESTEM juz Polakiem.

              Nooo, jasne Mat, coś jednak musi być na rzeczy z tymi debilami skoro nazywają
              Amerykę krajem. Z naszej perspektywy to kontynent. Fajnie że nie jesteś już
              Polakiem :)



          • 18.11.06, 13:43
            jak ktos mowi finalnie zamiast w koncu, wreszcie lub ostatecznie to nie slang a
            glupota. jak ktos nie zna wlasnego jezyka i nie umie pol zdania bez slowa
            angielskiego, to lenistwo. a prowadzi to do tego, ze ostatnio jakis chlopiec
            powiada mi, ze polski jest starsznie ubogi, a angielski taki bogaty, bo
            straightforward po polsku nie mozna powiedziec - a mozna i to na wiele sposobow,
            tylko jemu juz sie nie chce myslec. i to nie jest odsobniony przypadek.
            • Gość: leonwawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 14:26
              a wg mnie to jest poprostu czepianie sie szczegółów

              mnie nie interesuje aby pisac ładnie, po literacku, piekna polszczyzną

              ważne aby mój przeaz został zrozumiany, nie mam w zamiarze przekonywac do siebie osób którym wydaje sie że jak wiedza jak się "powinno pisać i mówić, aby było poprawnie , ładnie i po polsku"

              podejrzewam że w wiekszości pozytywne reakcje mój post wzbudza w osobach w moim wieku(dwadzieście kilka lat) lub o podobnym doświadczeniu zyciowym , a negatywnie reaguja osoby którym wydaje sie że sa "mądrzejsze, kulturalniejsze, lepiej wychowane"

              na zdaniu oób które sa w stanie powiedzieć "jestem lepszy od ciebie(w znaczeniu jako osoba)" absolutnie nikomu nie pownno zależeć bo to najczęsciej są własnie ci najgorsi klienci
              • Gość: zdegustowana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 15:16
                Zacznę od tego, że sam fakt przedstawiania anegdot z pracy absolutnie mi nie
                przeszkadza, zrozumiałam przesłanie pana podpisującego się "leonwawa" i niektóre
                sytuacje wydały mi się zabawne ;). Zdziwił mnie jednak post pana leonwawa
                mówiący o tym, że któś używający czystego języka polskiego "wywyższa się" i że
                nikomu nie powinno zależeć na opinii takiej osoby.
                A cóż pan, panie leonwawa, robił przedstawiając sytuacje ze swojego podwórka?
                Czy nie wywyższał się pan pisząc o ludziach per "baba" i wyśmiewając niewiedzę
                ludzi w niektórych, dla pana oczywistych, sprawach? To również jest forma
                podkreślania, że pan jest lepszy, nowocześniejszy, itp. Wbrew pozorom forma
                przekazu liczy się, i to bardzo.
                Pozdrawiam, dwudziesto-kilku latka ;)
              • 19.11.06, 11:02
                w zupełności się zgadzam
                chodzi jedynie o zrozumienie
                i, w związku z tym , mam takie pytanie
                co to znaczy " przeaz" i "oób"
                tak tylko w celu zrozumienia
              • 19.11.06, 18:03
                Gość portalu: leonwawa wystękał(a)
                > mnie nie interesuje aby pisac ładnie, po literacku, piekna polszczyzną

                i to świadczy o tym, ze jesteż zwykłym cepem i prostakiem.Dbanie o ojczysty
                język, to podstawa.Twój stosunek do osób starszych jest żenujący
                ,dwudziestokilkuletni, napływowy buraku.Myślisz, że jak zjechałeś do Warszawy i
                załapałeś taką "fuchę" to już świat zawojowałeś?Jest cała masa ludzi lepszych od
                Ciebie, napływowy cepie.Ty też kiedyś będziesz stary, ale Twoja starość będzie
                smutna.Dzisiejsi starsi ludzie przynajmniej znają poprawną polszczyznę, co Tobie
                zawsze będzie obce, boś buc i prostak.


                --
                "marsz,marsz Dombrooski,z ziemi polskiej do Wolski"
                znalezione na forum "szkoda, że kaczorowa nie roztrzaskała kiedyś tych dwóch
                jajeczek...było by normalnie" wPiSdu
                • Gość: leonwawa IP: *.jmdi.pl 19.11.06, 21:37
                  jestem rodowitym Warszawiakiem, urodziłem sie w tym miescie, tu zyje i pracuje od zawsze

                  a to co napisałes to jest dopiero wyraz chamstwa kogoś z poza większego miasta

                  jak nie umieice konkretnie zaargumentowac to tylko słowo buci burak do głowy przychodzi

                  co do mojej polszczyzny to np smieci tez nie segreguje bo mam to w głebokim powazaniu(a wg wielu powinno sie segregowac)
              • Gość: andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 23:53
                Nie wiek gra rolę, tylko podejście. W obecnym świecie, nie ma nikogo kto we
                wszystkim byłby dobry. Ty moze znasz sie na komórkach, ale ta baba np. zna się
                na czymś innym (np. na serach czy jajach) i jakby chciała też by cie
                ośmieszyła, bo być może ty nie odróżniasz brie od camember (nie wiem czy to się
                tak pisze jak i nie wiem czym się różnią). Choc muszę Ci przyznać, że
                świadomość tego faktu rzeczywiście przychodzi z wiekiem.
            • Gość: hej IP: 70.244.58.* 18.11.06, 19:05
              Jeśli chodzi o patriotyczne wątki za granicą i polski język, oto kilka przykładów:
              Sfalowałem sie ze stepów. (spadłem ze schodów)
              Pani, ja sie mufuje. (przeprowadzam się )
              :)
              • Gość: komarek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 22:24
                rety kośmici tak mówia
              • Gość: jacek IP: *.proxy.aol.com 19.11.06, 03:23
                masz racje gosciu hej. Np.To woczujesz telewizje,zaparkowalem care za
                kornerem.Jeszcze slowa po angielsku a juz wielkiego amerykanina odgywaja, ani
                polak ani amerykanin taki narodowy kundel
                • Gość: andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 23:58
                  Przypomniałeś mi mojego nauczyciela angielskiego, który jak ktoś mówił
                  po "angielskiemu" to odpowiadał: "Ja jestem <bizi> ale jak będę <frii> to Was
                  <indżojne>"
              • Gość: surREvival IP: *.server.ntli.net 19.11.06, 09:00
                Wszedlem tutaj zeby poczytac o zabawnych sytuacjach z klientami a poki co czytam
                o tym kto jest bardziej a kto mniej polakiem i o poprawnosci jezyka polskiego.
                Zenada ludzie, zenada. Zastanowcie sie nad soba. Zachowujecie sie jak jakies
                trole internetowe.
                • Gość: maly IP: 87.105.164.* 20.11.06, 15:19
                  Spoko trza sie przyzwyczajić to tylko forum, prawie każdy temat tak sie toczy i
                  kończy. Moga to piszą.
                  A pozatym ludzie wypisują zeby chłopak znalał inną pracę bo się nie sprawdza a
                  ciekawe czy kazdy z was kocha i pracuje na 100% idealnie i kiedy ma wszystko w
                  dupie i jest hamski dla pani sprzątaczki bo mu wyłączyła monitor
                  pozdro 600 ćwoki wiejskie i te wielko miejskie :)
                  • 21.11.06, 16:52
                    ludzie po cholere mi to czy pisze sie dupa czy dópa ja chce sie posmiac a nie
                    uczyc gramatyki,ortografii itd.wszyscy sie bawia w profesorów polskiego jezyka
                    lipa sie robi uciekam z tego postu bo wieje przemadrzalymi idiotami albo
                    takimi, ktorym przeszkadzaja zangielszczone wersje wyrazow..bye!
        • Gość: A. IP: *.igf.fuw.edu.pl 22.01.07, 15:00
          He's just a phony ^_^.
      • Gość: ja IP: *.chello.pl 17.11.06, 20:05
        ta sama branża- książkę do angielskiego proszę. Jaką? z zielonym delfinem :))
        • Gość: ren IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 13:04
          Jestem lek. wet.Spora częsć społeczeństwa powoli, powoli zaczyna podchodzicc do
          kwestii leczenia zwierząt nie jako do cudotwórstwa bądz "a takie tam, jakies
          tabletki pani da"...jednak zdarzały sie sytuacje, po których mi ręce opadały:
          -" a czy na to badanie krwi to mam z psem przyjechać?"
          -"pies od tygodnia biegunkę ma to dałem mu czekolady zjeść,zeby go zaparło"
          -"to pies tez ma wątrobę ???"
          -" może ten pies ma złamaną noge, ale nie ma odwagi iść do weteryniarza bo
          jeszcze mu gips założą"
          - gość bez psa w przychodni " a charla cos bydlak, niech mu pani jakies
          witaminy przepisze", odpowiadam "psa trzeba dokładnie zbadac" odpowiedż " a po
          co badać, ja wiem, ze mu witaminy pomoga"..i gość został wyproszony z przychodni

          Chamów nie brakuje, ale na nich mam sposób-dopisuje sporo sumke do rachunku za
          straty moralne i więcej cham juz nie przychodzi; cenie sobie spokój w pracy.

          • Gość: Edyta IP: *.nowiny.net 18.11.06, 19:28
            uśmiałam się do łez. Swietne!
            • 20.11.06, 22:53
              uśmiałam się do łez.

              a ja nie :((((
              sytuacje śmieszne, ale podsumowanie obrzydliwe...
              pies właściciela nie wybierał, ale co tam, nie ma jak spokój w pracy.
              ŻENADA...
              --
              Jak komuś się nie chce to drugiemu będzie MUSIAŁO się chcieć. A jak się
              drugiemu MUSI chcieć jedno, to odechciewa się wszystkiego innego.
          • 19.11.06, 01:03
            > -" a czy na to badanie krwi to mam z psem przyjechać"
            Podobna sytuacja zdarzyła mi sie nie raz. Kolejna częsta scenka: Umawiam sie z
            klientem by jutro przyprowadził psa na badanie krwi:
            - "Tylko ma być na czczo"
            - " Ja czy pies"- i wtedy mi rece opadaja
            • 19.11.06, 02:08
              Wchodzę z kumplem do restauracji, panienka-maitre widzi, że jest nas dwóch, ale
              pyta: "To panów jest dwóch?". Wiem, oczywiście, o co chodzi - czy ktoś do nas
              nie dołączy, ale patrzę jej głęboko w oczy i mówi: "Nas dwóch i pies, tylko że
              niewidzialny" Roześmieliśómy się wszyscy razem :)
              --
              Hatikva
              Widziane z Gór Arbuzowych
              • Gość: Justi IP: *.adsl.wanadoo.nl 20.11.06, 10:35
                Z taka osoba jak ty chcialabym sie zaprzyjaznic.
              • Gość: Justi IP: *.adsl.wanadoo.nl 20.11.06, 10:37
                Z mark parkerem, oczywiscie.
            • Gość: laudo IP: 85.128.107.* 19.11.06, 17:47
              A wiesz czemu w instrukcji obsługi mikrofalówek Whirlpool napisano: "nie wkładać
              żywych zwierząt do kuchenki"? Bo kiedyś pewna kobieta w "najwspanialszym' kraju
              świata włożyła kota do mikrofalki, żeby go po kąpieli szybciek wysuszyć. Jak
              nietrudno się domyślić biedak się ugotował. Kobieta pozwała producenta do sądu i
              wygrała - stąd teraz ten zapis...
              • 19.11.06, 17:50
                Gość portalu: laudo napisał(a):

                > A wiesz czemu w instrukcji obsługi mikrofalówek Whirlpool napisano: "nie wkłada
                > ć
                > żywych zwierząt do kuchenki"? Bo kiedyś pewna kobieta w "najwspanialszym' kraju
                > świata włożyła kota do mikrofalki, żeby go po kąpieli szybciek wysuszyć. Jak
                > nietrudno się domyślić biedak się ugotował. Kobieta pozwała producenta do sądu
                > i
                > wygrała - stąd teraz ten zapis...


                Raczej to ją powinni skazać za morderstwo ze szczególnym okrucieństwem.
                Najlepiej powinno się ją potraktować tak samo.
                • Gość: jacek IP: *.proxy.aol.com 20.11.06, 02:32
                  yabol4228. tylko dla tak madrych ludzi jacy sa amerykanie potrzebna instrukcja
                  na butelce szampana jak ja otwierac,by czasem nie uzywac korkociogo, jak
                  rowniez na drabinie dwa szczeble od gory napis , zeby uwazac bo tylko dwa
                  szczeble do konca drabiny.
        • Gość: ksin IP: *.netcontrol.pl 19.11.06, 09:27
          gosciu to chyba sprawa jasna?
          sprzedawca jest po to zeby znalezc takowa knige

          zabawany to ty jestes oczekujac, ze klient jeszcze sam sie obsluzy
        • Gość: klient IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.06, 13:40
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > ta sama branża- książkę do angielskiego proszę. Jaką? z zielonym delfinem :))

          I Twoim psim obowiazkiem jest taką książkę mu dać. A jak nie, to klient pójdzie
          do innego sklepu, a w twoim sprzedaż spadnie. Klient nie ma obowiazku wiedziec,
          ze ksiazka nazywa sie blueprint ani znac autora ani poziomu. On kupuje podrecznik.
          I kupi go od tego, kto CHCE mu ten podrecznik sprzedac. A w Tobie widze jeszcze
          tkwi mentalnosc komunistyczna gdzie to sprzedawca był panisko a klient intruz,
          ktory sie płaszczył i błagał by ten mu laskawie coś spod lady uszczknął.
          Myslę, ze powinienes zmienic pracę.
          Ja w kazdym razie nie kupuję w sklepach w ktorych sprzedawcy sa nieuprzejmi.
          Nawet jesli tym razem ksiazke z zielonym delfinem kupię, to nastepnym razem
          pojdę do innej księgarni, bo mi atmosfera nie odpowiada. Jest kilka sklepow na
          moim osiedlu w ktorych odwiedzam od kilku lat. To znaczy od dnia w ktorym mnie
          mało uprzejmie obsłuzono. Wolę isc do konkurencji, nawet jesli liczą sobie ciut
          drożej.
          • Gość: klient IP: *.adsl.inetia.pl 19.11.06, 13:57
            > Jest kilka sklepow na
            > moim osiedlu w ktorych odwiedzam od kilku lat.

            oczywiście powinno być:

            Jest kilka sklepow na moim osiedlu ktorych NIE odwiedzam od kilku lat.
          • 20.11.06, 12:10
            > I Twoim psim obowiazkiem jest taką książkę mu dać. A jak nie, to klient
            pójdzie
            > do innego sklepu, a w twoim sprzedaż spadnie. Klient nie ma obowiazku
            wiedziec,
            > ze ksiazka nazywa sie blueprint ani znac autora ani poziomu. On kupuje
            podreczn
            > ik
            To niech kupi też podręcznik dobrych manier i da Ci w prezencie. Bo po
            przeczytaniu Twojej (przepraszam - twojej) wypowiedzi przychodzi mi na myśl
            kilka skojarzeń: BYDŁO, GNÓJ, ŁOPATA, ROZRZUCAĆ...
            Tak sobie kapitalizm chołota wyobraża - pogarda dla sprzedawców, pracowników
            itp... Chociaż być może idzie to z góry - z ciebie robią psa w robocie i
            całujesz w d..e wójta i to samo chcesz przenieść dalej - do sklepu, domu itp...
            Dla tych PAN dla tamtych pies...
        • Gość: Kaśka IP: *.toya.net.pl 19.11.06, 21:03
          Również pracuję w księgarni.

          Podręczniki:
          Klientka: Poproszę podręcznik do klasy 6.
          Ja: A jaki?
          Klientka: To pani nie wie?!?

          Kiedy do kin wchodził "Kod da Vinci":
          Klientka: Poproszę Kod van Gogha.
          Ja: Tzn. "Kod L. da Vinci"?
          Klientka: No, na jedno wychodzi. :)))
        • Gość: Kasiulla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 07:42
          Toż to książka Discoveries! :))) Kto miał do czynienia z "delfinem", wie, że są
          niebieskie, zielone i białe ;-))) (nie miałam styczności z "delfinami" o innych
          barwach, więc może są też czerwone?)

          Kasiulla (lektor angielskiego)
          • Gość: Kasiulla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 07:45
            Autokorekta - Blueprint oczywiście. Discoveries przez pół życia mi się myliło
            z "delfinami" (ale wystarczyło hasło "delfin" i wszystko jasne) :))
            Przeraszam za błąd.
      • Gość: k IP: *.devs.futuro.pl 19.11.06, 12:38
        -A wydawnictwa poszczególnych ksiażek ma pan może, na rynku jest teraz mnóstwo
        > wydawnictw.- A COZ TO ZA DZIWADŁO.


        Chyba: "A zna pan wydawców poszczególnych książek...."
        Zanim wymiekniesz sama naucz sie porawnie mowic.
      • Gość: Piotrrr IP: *.krakow.pl 19.11.06, 20:52
        A ja pamiętam sytuację w sklepie z elektroniką (nie znam się na sprzęcie, stałem tylko po jakiś zasilacz). Za ladą sympatyczna, drobna babka - jakoś zupełnie nie kojarząca się z elektroniką. Podchodzi wyluzowany gość, z daleka widać, że zęby zjadł na montażu układów scalonych :-) Rozmowa była mniej więcej taka (nie pamiętam o co szło, chcę tylko powtórzyć klimat):
        Pan (protekcjonalnym tonem): Moja droga, czy ty masz w tym sklepiku przekaźnik stałoprądowy, na heterodynach do 3,5 ampera z opornością indukowaną natężeniem w czwartym rdzeniu???
        Babka: A to ma być model TN6A14 czy TN6A23???

        Gościowi szczęka spadła, gdy minął szok zapytał w czym jest różnica idostał co chciał.

        :-)
    • Gość: boska_boginka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 15:18
      To i ja dodam coś od siebie.Kiedys pracowałam również w salonie telefonów
      komórkowych, przychodzi babinka z telefonem i mówi, że jej telefon jest zepsuty
      (miała go jakiś tydzień) bo nie ładuje. Pytam, czy ma przy sobie ładowarkę?
      Ona: Jaką ładowarkę? Nie nie brałam za ciężka a ja pekaesem do was przyjechałam.
      Zdziwiona drążę dalej: Ale jak to za ciężka?To znaczy jak wygląda Pani
      ładowarka?
      Babinka: normalnie, taki długi kabel,ale nie chce wejść do telefonu.
      Po kilku minutach rozmowy dowiedziałam się czy kobiecina próbowała ładować swój
      telefon: PRZEDŁUŻACZEM-KABLEM OD PRODIŻA!!!!!
      • 17.11.06, 20:23
        aaaaa, spadłam pod krzesło xD


        --
        ::: I am free to be Me :::
        www.magnatune.com
      • 18.11.06, 09:58
        niezły ubaw pewnie miała z ciebie ta starsza pani. To raczej ona ciebie
        podpuściła slicznotko. Dobrz jeszcze coś mieć pod blond grzywką
      • 19.11.06, 21:17
        Mówisz babinka,nie wie jak naładować telefon? No to Twoim zasmarkanym
        obowiązkiem jest pouczyć "babinke" jak się to robi i nie dziwić się.Ona ma
        prawo nie wiedzieć bo jest babinką a Ty "uczony" wiesz to podziel się wiedzą
        zresztą za to Ci płacą.
    • 15.11.06, 15:30
      Pracowałem przez 3 lata w salonie pewnego operatora komórkowego i oczywiście każdy dzień przynosił zabawne sytuacje.
      To że starsi ludzie zawijają telefony w woreczki i inne cuda to już mnie po pewnym czasie przestało bawić, ale najlepsze jak taka starsza osoba, przynosi wyłączony telefon i mówi, że nie działa, że nie chce się włączyć itd. Okazuje się, że dłuższe przytrzymanie włącznika i telefon "zaskakuje" :)
      A przy doładowaniach pre-paidów najlepszy tekst: "Może mi Pan załadować?" :-)
      Najgorsi byli stali "oglądacze", był nawet taki jeden co przychodził i prosił o instrukcję obsługi jakiegoś modelu, siadał na kanapie i czytał :)

      Można mnożyć takie historie :)
      Pozdrawiam
      • Gość: Infolinia IP: *.in-addr.btopenworld.com 17.11.06, 16:58
        Hmmm... Akurat w czytaniu instrukcji nie widze nic dziwnego. Sam przy kupowaniu
        telefonu zwracam uwage na jego menu i funkcje, to dosc wazne, zeby fona sie
        latwo obslugiwalo, a niestety dzialajacych egzemplarzy czesto nie mozna "pomacac"...

        Zeby wrocic do tematu:
        klientka: - czy moge to dostac za darmo, bo mnie nie stac na zakup? (chodzi o
        cos absolutnie zbednego, ale dosc drogiego)
        • Gość: klientka IP: *.core.lanet.net.pl 20.11.06, 13:48
          czy moge to dostac za darmo, bo mnie nie stac na zakup?
          tez ma coś w tym stylu -
          przychodza dzieciaki(12-13l) do sklepu i czasami coś dostają gratis od
          sprzedawcy jak oczywiscie zrobią zakupy .
          no i jeden mówi do sprzedawcy -jest coś gratis w ramach promocji -
          sprzedawca- a co chcesz kupić -
          -on-nic " ja chcę gratis ,no w ramach promocji" :))
      • Gość: ??? IP: *.rap.ucar.edu 17.11.06, 19:09
        Czyba czytanie instrukcji obslugi to na plus powinno wyjsc, nie kazdy musi zaraz
        zanac wszystki opcje nowego modelu (w przyblizeniu jest ich ~ 500) i to na
        pamiec. Tacy geniusze to tylko w Era chyba sa.
      • 20.11.06, 01:35
        Wyglada na to, ze sprzedawcy telefonow komorkowych "takie widza swiata kolo,
        jakie tepymi zakreslaja oczy". Rodzaj wykonywanej pracy okresla czlowieka, a
        poziom poczucia humoru okazuje sie dobrym indykatorem swiatopogladu i
        wyksztalcenia danego osobnika? Interesujace. Bo ja juz myslalem ze to tylko
        sprzedawcy samochodow tak maja.
        --
        Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: haskk IP: 83.238.229.* 20.11.06, 10:17
        Biorac pod uwage, ze w salonach pracuja same cepy i wsioki nie potrafiace
        odroznic javy od umts, czytanie instrukcji przed zakupem to smutna koniecznosc:/
    • 15.11.06, 15:51
      Witam. Pracuję w sklepie z płytami dvd.
      Raz przychodzi gość ok.45 lat i mówi,
      że kupił płytę ale ona nie działa.
      Wkładam do odtwarzacza żeby sprawdzić czy są
      podstawy do reklamacji. Leci rozbiegówka,
      pan do mnie , że zaraz będzie koniec i że ten
      film trwa tylko 2 minuty.
      Nagle zaczyna się film- pan zdziwiony:
      -jak pani to zrobiła?
      -nacisnęłam "play"
      Pan zdziwiony nadal , nie wie chyba o co chodzi,
      ja na to wprost
      -taki mały trójkącik w prawo, u mnie zielony...
      Więcej nie przyszedł.
      Pozdrawiam
      • 15.11.06, 15:54
        kocinamber napisała:

        > Witam. Pracuję w sklepie z płytami dvd.
        > Raz przychodzi gość ok.45 lat i mówi,
        > że kupił płytę ale ona nie działa.
        > Wkładam do odtwarzacza żeby sprawdzić czy są
        > podstawy do reklamacji. Leci rozbiegówka,
        > pan do mnie , że zaraz będzie koniec i że ten
        > film trwa tylko 2 minuty.
        > Nagle zaczyna się film- pan zdziwiony:
        > -jak pani to zrobiła?
        > -nacisnęłam "play"
        > Pan zdziwiony nadal , nie wie chyba o co chodzi,
        > ja na to wprost
        > -taki mały trójkącik w prawo, u mnie zielony...
        > Więcej nie przyszedł.
        > Pozdrawiam

        Kuchnia, wstyd mojej "półce" przyniósł!

        Pozdrawiam


        --
        Tak zwana złośliwość rzeczy martwych, to zwykle po prostu nieudolność istot
        żywych...
        • Gość: majka IP: *.przasnysz.mm.pl 17.11.06, 22:11
          cos podobnego zdarzylo sie mojej kolezance i to wcale nie w takiej "wysokiej
          technice".Mianowicie pozyczyla na sprawdzian od swojej kolezanki
          kalkulator.Taki prosty,bo innego nie mozna.Chciala sprawdzic jego
          dzialanie.Naciska,naciska,probuje.Wola w koncu-Kaska,on nie dziala! Schylilam
          sie do niej,wlaczylam,ona patrzy na mnie-Jak to zrobilas? Wcisnelam ON. :D
          • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 18.11.06, 00:45
            Ja mialam tak z pralka. Wspolokatrka z irytacja poinformowala mnie, ze pralka
            sie zepsula.
            Ja:"A wlaczylas?"
            Ona:?????
            Kazdy czasem ma zacmienia umyslu...
      • Gość: peonia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 16:07
        a wiecie ,ze klient nasz pan? i nawet jakby mial idiotyczne pytania to jego
        prawem jest na czyms sie nie znac,wiec ironia ironią ale trzeba być cierpliwym
        w takich sytuacjach ,a to ,ze wiecej nie przyszedl moze swiadczyc o tym,ze
        albo juz wie o co chodzi albo zmienil sklep ,poniewaz poczul sie glupio i tym
        samym sklep stracil byc moze potencjalnego klienta...
        • Gość: Lilla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.11.06, 17:13
          Peonia - nie marudź, czasem trzeba się odstresować i pozartować z naszych "Panów". Jak ci nie odpowiada - zmień forum.
          • Gość: leonwawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 19:09
            odpowiedź lilli bardzo mi się podobała , mi nie chodzi o to co się powinno i jak robić tylko o to jaka jest rzeczywistość i nikt mi nie wmówi że zawsze i w każdej sytuacji jest opanowany

            klient niby nasz Pan ale, w pewnych okolicznościach to nie on kupuje tlko to my sprzedajemy

            i do tego jesli ktoś oczekuje fachowej, miłej i kulturalnej obsługi to sam powinen się zachowywać w myśl zasady

            że jak obcokrajowiec do Polski przyjeżdża i się wkurza że nikt go nie rozumie to by sie wypadało polskiego nauczyć
            • Gość: grama2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.06, 19:27
              Pytanie o super gluta jest bardzo popularne,ale nie wiem czy wiecie w jakich
              kolorach występują "Hemoroidy"(czyli Hammerite-farba antykorozyjna)-to częste
              pytanie zadawane przez klientów.
              • 17.11.06, 02:30
                to jest najlepsze!!!!
                • 17.11.06, 02:32
                  sorki chodzilo mi o hemoroidy!!!
              • Gość: ergiel IP: *.acn.waw.pl 18.11.06, 10:33
                Ja często zamiast "Marlboro" mówię "Malborki" :). Sprzedawcom zdarza się nie
                zrozumieć, więc powtarzam spokojnie. A taki nawyk mówienia wziął mi się od
                pewnego dowcipu z Krzyżakami i papierosami, dosyć abstrakcyjnego, ale jednego z
                moich ulubionych ;).
            • Gość: vlad IP: 193.36.79.* 17.11.06, 17:32
              Ja pracuje w Service Desku IT jednego z operatorow komorkowych i do mnie
              dzwonia ludzie ze sklepow detalicznych...
              Ale nie bede sie nabijal z WASZEJ niewiedzy. Choc czasem az ledwo mozna sie
              powstrzymac od prychniecia smiechem...

              Powstrzymuje sie dzieki temu ze jestem profesjonalista, powstrzymuje sie od
              opisywania co najmniej dyskusyjnych 'smiesznych' sytuacji na forach - bo
              smiesza one zwykle tylko jedna strone...
              • Gość: zdziwona IP: *.24.lokis.net.pl 18.11.06, 10:39
                a moze smiesza ludzi z poczuciem humoru? ja sie tak samo smieje ze swoich bledow jak z czyisc... sama jestem klientem i jakos czytam te posty i mnie w wiekszosci smiesza. A o glupich sprzedawcach mysle kazdy moglby duzo napisac, jak robie jakis wiekszy zakup to czesto po pozadnym przygotowaniu teoretycznym w internecie i czesto mi sie zdaza, ze w ten sposob wiem znacznei wiecej od sprzedawcy. I bardzo cenie tych sprzedawcow co umieja sie przyznac, ze czegos nie wiedza i zamiast mnie na sile przekonywac ze 2+2=5 kozystaja z moich informacji (zwlaszcza, ze znacznie mi latwiej zdobc szczegolowe informacje na temat jednego typu produktow w okreslonych przezemnei granicach ceny, niz jemu rowni dokladnie informacje o wszystkich produktach).
              • Gość: gosc IP: *.mynow.co.uk 17.06.07, 16:35
                Do specjalisty "Vlad'a" --
                ktore z aparatow dostepnych na rynku mogą byc uzywane jako kamera internetowa?
            • Gość: bajki z kaczolandu IP: *.natpool1.outside.ucf.edu 17.11.06, 19:31
              A tymaczasem - widac, ze sprzedawcy w Polsce nadal
              i wciaz zachowuja sie jak za starych "dobrych" czasow komuny!
              • Gość: trakos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 20:12
                Przesadzacie.

                Może i autor wątku opisuje te sytuacje używając sformułowań nieco pejoratywnych,
                ale przecież to JEST zabawne kiedy starsza osoba bunkruje swój telefon w pięciu
                pudełkach na raz albo kiedy pyta o rzeczy oczywiste (dla nas - albo przynajmniej
                dla mnie i opisującego) :)

                Rzeczywiście sformułowanie "maxidebil" jest nieco niefortunne i nie na miejscu,
                natomiast trzeba klientowi przyznać sporej niewiedzy na temat otaczającej nas
                technologii :). Ich pytania czy zachowania naprawdę tworzą nieraz efekty
                groteskowe, wiem o tym, pomimo że nie pracuję w handlu - wśród informatyków jest
                wiele podobnych żartów, tyle że póki co niezrozumiałych dla przeciętnych
                użytkowników internetu :)

                Swoją drogą nazywanie sprzedawców chamami jest bezpodstawne jako że sami
                przyznają, że jakoś tam się powstrzymują od śmiechu, a już na pewno nie
                zachowują się przy klientach tak jak bezpodstawnie sugerujecie - nie pracowali
                by już tam :)

                Pozdrawiam i czekam na kolejne opisy sytuacji :)
                • 17.11.06, 23:05
                  Szczerze mówiąc jak słyszę to 'w czym mogę pomóc' to mi się już w żołądku
                  przewraca i żadnej to sympatii do sprzedawcy nie wzbudza a wręcz przeciwnie bo
                  od razu się wie, że to lgarz i kombinator...
                  --
                  The Dalavich Times
                  • 18.11.06, 00:04
                    jako klient, na takie pytanie reaguje natychmiastowym opuszczeniem sklepu...a
                    moze teraz odwrotny kawał? kupowalem plyn do chlodnicy do swojego auta, pani na
                    sile probowala mi wmowic ze to jest niemozliwe ze wejdzie mi tylko 3.1l, bo
                    przeciez inni zawsze kupuja po ok 6l...i nie dala sobie wytlumaczyc ze tyle
                    podaje instrukcja, ksiazka obslugi, katalog i co tam jeszcze...
                    • Gość: iwona IP: 89.100.154.* 18.11.06, 00:20
                      gdyby wszyscy tak reagowali zadawalabym to pytanie bez przerwy. To dopiero
                      smieszna reakcja.
                      • 18.11.06, 09:27
                        wiecie co Kochani.. miast moze jedna stronia drugiej stronie nos ucierac
                        (kupujacy i sprzedawcy).. podejdzmy do tego z dystansem.. pozwolmy sobie sie
                        posmiac tu na forum z tych zdarzen.. bo jednak sa zabawne.. i tyle.. ok.. brak
                        wiedzy technicznej rodzi wlasnie takie anegdoty i mysle ze mamy prawo sie z
                        tego posmiac.. ale nie z ludzi tylko wlasnie z sytuacji.. i nie bijmy sie za
                        bardzo w piers.. ja tak mysle.. bo i kupujacy sa rozni i sprzedajacy.. tia..
                    • Gość: bankowiec IP: *.gprspla.plusgsm.pl 18.11.06, 02:10
                      Ja pacuje w banku, zazwyczaj zaczynam od zwrotu "dzien dobry, w czym moge
                      pomoc" i nie kombinuje, zawsze informuje klientow o wszystkich kosztach i
                      prowizjach, bo nie chce zeby potem przychodzili do mnie z pretensjami, lepiej
                      powiedziec wczesniej niech klient wie ile zaplaci, zanim sie zdecyduje.
                      Ale ostatnio zaobserwowalem ze klienci przychodza pijani do banku, w tym
                      tygodniu to jakas plaga byla, 4 chuchajacych alkoholem gosci w garniturach,
                      kupiliby sobie chociaz gume do zucia przed przyjsciem...
                      Ale najbardziej zawsze mnie bawi jak daje klientowi umowe mowie prosze sie
                      zapoznac z trescia i podpisac, to slysze ojej... ale tu tyle napisane... ja nie
                      bede czytac, ja Panu wierze, to ja podpisze...
                    • Gość: Mala IP: *.24.lokis.net.pl 18.11.06, 11:06
                      a ja reaguje odpowiedzia "nie dziekuje, poradze sobie sama/ wiem czego szukam/ jakby co to pania zawolam" Nie rozumiem co jest zlego wtakim pytaniu, przeciez na tym polega ich praca? Mnie wkurza gdy przychodze do sklepu i zwlaszcza jak ogladam jakies drozsze produkty, o ktorych chcialabym sie czegos wiecej dowiedziec zanim wydam na nie kupe pieniedzy, a tu nikt sie nawet nie zainteresuje... (ostatnio samodzielnie przewalalismy sie przez wieszaki z winstoperami, zaczepiony sprzedawca laskawi pokazal nam gdzie wisza, poinformowal, ze najtanszy jest za 500 zl i uciekl, chyba ocenil ze nas nie stac i nie chcial sie wysilac)
                      Choc chwile pozniej mialam sytuacje odwrotna, weszlismy do sklepu z bielizna, chcialam namowic go zeby mi kupil jakis mily drobiazg, przy okazji wybierania pozartowac, poflirtowac, tak jak chyba kazda para kochankow przy wybieraniu bielizny, wydaje mi sie ze to chyba calkiem normalne zachowanie? No pani w sklepie bardzo chciala nam pomoc, ale podziekowalam, ze sobie poradzimy, podchodze do wieszaka z dosc skapymi majteczkami z bialej koronki, odwracam sie, zeby spytac narzyczonego jak bym mu sie w tym podobala, a tu pomiedzy nim a mna pojawia sie ta sama "pomocna" ekspedientka z pytaniem "Pokazac jakis rozmiar?" Zatkalo mnie. Chyba dlugo w tym sklepie nie popracuje... Ja od razu zrobialm w tyl zwrot, z trudem powstrzymujac sie zeby jej nie opieprzyc...
                    • Gość: katarzyna2001 IP: *.134.219.81.static.kielce.msk.pl 18.11.06, 15:17
                      Ja dokładnie tez reaguję w ten sposób na takie pytanie. Wychodząc myslę
                      sobie: "nawet nie dadzą klientowi szansy na jakiś mały rekonesans;)"
                    • Gość: sneer IP: *.os1.kn.pl 19.11.06, 10:05
                      Raz zapytany przez namolnego sprzedawcę: "w czym mogę pomóc?", zaproponowałem
                      potrzymanie ciężkiej torby. Nie był zainteresowany, ergo tak naprawdę nie
                      chciał pomóc. ;-)
                  • Gość: m IP: *.f.strato-dslnet.de 18.11.06, 11:55
                    A myślisz, że oni cię pytają w czym pomóc dla własnego widimisię? Pracowałam w sklepie i sa całe wytyczne jak rozmawiać z klientem. Pytają, bo tak im każą pytać. Jak mówi "Do widzenia i miłego dnia życzę" to też dlatego, ze tak każą.
                    • Gość: kasia IP: *.134.219.81.static.kielce.msk.pl 18.11.06, 15:28
                      W moim odczuciu to sformułowanie jest mocno wytarte i wszyscy wiemy ,że jest
                      wypowiedziane od serca. Dlatego sądzę, iż spece od marketingu powinni
                      wprowadzić jakieś innowacje w stereoptypach relacji klient- sprzedawca. Mam
                      swoje sugestie, ale nie bede ich przytaczac, niech się inni głowią;)

                      Pozdrawiam wszystkich sprzedawców
                  • Gość: ola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 12:16
                    Onosnie zwrotu "w czym mogę pomóc", pracowałam kiedyś w firmowym sklepie z
                    odzieżą gdzie na porządku dziennym był uzywany ten zwrot, jedna z nadgorliwych
                    koleżanek zwróciła sie nim do klienta który ledwo zdążył przekroczyc próg
                    sklepu a on na to " Tak, prosze mi potrzymać te torby bo są bardzo ciężkie" :)
                    • 18.11.06, 19:15
                      Gość portalu: ola napisał(a):

                      > Onosnie zwrotu "w czym mogę pomóc", pracowałam kiedyś w firmowym sklepie z
                      > odzieżą gdzie na porządku dziennym był uzywany ten zwrot, jedna z nadgorliwych
                      > koleżanek zwróciła sie nim do klienta który ledwo zdążył przekroczyc próg
                      > sklepu a on na to " Tak, prosze mi potrzymać te torby bo są bardzo ciężkie" :)

                      Kiedyś był taki zwrot: "Czym mogę służyć?", ale, niestety, przesiąkanie zwrotów
                      anglojęzycznych do polszczyzny (kalki językowe) dokonało już nieodwracalnych
                      zniszczeń w języku :(

                      --
                      Hatikva
                      Widziane z Gór Arbuzowych
                    • Gość: ursus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 00:02
                      Kapitalna scenka rodzajowa! Bez złośliwości, wściekłości, z dużą dozą ironii.
                      Pozdrawiam dyskretnych, uprzejmych Sprzedawców ...
                    • Gość: surREvival IP: *.server.ntli.net 19.11.06, 09:10
                      DOSLOWNIE WSZYSCY tutaj jestescie mistrzami w odbieganiu od tematu.
                      • Gość: nd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.11.06, 01:41
                        Gość portalu: surREvival napisał(a):

                        > DOSLOWNIE WSZYSCY tutaj jestescie mistrzami w odbieganiu od tematu

                        Szczęsliwie zaglądają tu także tacy jak ty, którzy potrafia wypowiedzieć się na
                        temat :)))
                    • Gość: michałek IP: 83.238.103.* 20.11.06, 09:32
                      Mam trochę doświadczenia w handlu i pracy na, tak zwanej z
                      angielska, "frontline". Z uprzejmością też nie należy przesadzać, bo polski
                      klient raczej nie jest przyzwyczajony do nachalnej obsługi. Nawet jeżeli to
                      nachalność wpisana w działanie sklepu.
                      Pozwólcie klientowwi samemu rozejrzeć się, ale obserwowujcie go i pojawcie sie
                      w chili gdy widać po nim, że przydałaby mu sie pomoc sprzedawcy. Dbające o
                      poziom obsługi firmy organizują odpowiednie szkolenia personelu.

                      Co do zabawnych sytuacji z tym związanych, to pracowałem w sklepie, gdzie
                      szefem był Włoch i bardzo nakłaniał wszystkich, żeby lecieli do (nieczęstych)
                      klientów, jak tylko stawali w drzwiach. Któregoś dnia pokazałem mu, że klient
                      który wszedł w głąb sklepu jest bardziej skory do rozmowy i zakupu, niż
                      napadnięty przy drzwiach i mający możliwość szybkiej ucieczki. Stałem niedaleko
                      drzwi i dwóch na trzech klientów witałem już w drzwiach pytaniem "Czy mogę
                      Państwu?Pani?Panu służyć pomocą?". Po 20 minutach zmieniliśmy system pracy i
                      klient był witany uprzejmym "Dzień dobry" wchodząc i miał zawsze w zasięgu
                      wzroku sprzedawcę, którego mógł zawołać.
                      Niestety trzeba dostosowywać ogólnoświatowe formaty do uwarunkowań lokalnych...
                  • Gość: tomasz33 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 15:12
                    'w czym mogę pomóc' , 'czy mogę w czyms pomóc, coś doradzic' itp. wiem ,że u
                    wielu osób wywołuje to pytanie drgawki nerwowe , ale na pewno jest o niebo
                    lepsze takie zachowanie sprzedawcy, ponieważ wykazuje jakies zainteresowanie
                    klientem, niz odwracanie sie plecami, unikanie, lub znikanie z pola widzenia
                    jakbym co najmniej przyszedl zabic całą obsługę.
                    to pewien rodzaj sklepowej etykiety dobrej obslugi, wiec nie wybrzydzalbym tak.
                    no ale co kto lubi:)
                  • Gość: stach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 21:13
                    Kiedyś sprzedawca zapytał mnie dowcipnie: - Czym mogę Pana wspomóc? Odparłem,że
                    wspomożenia nie potrzebuję. Inni klienci parsknęli śmiechem i facet się stropił.
                • Gość: notorious IP: *.fastres.net 18.11.06, 01:35
                  Gość portalu: trakos napisał(a):

                  > Przesadzacie.
                  > Może i autor wątku opisuje te sytuacje używając sformułowań nieco
                  pejoratywnych
                  > Rzeczywiście sformułowanie "maxidebil" jest nieco niefortunne i nie na
                  miejscu,
                  nieco? dla mnie to takie podejscie peerelowskiego sprzedawcy...
                  > natomiast trzeba klientowi przyznać sporej niewiedzy na temat otaczającej nas
                  > technologii :). Ich pytania czy zachowania naprawdę tworzą nieraz efekty
                  > groteskowe, wiem o tym, pomimo że nie pracuję w handlu - wśród informatyków
                  jes
                  > t
                  > wiele podobnych żartów, tyle że póki co niezrozumiałych dla przeciętnych
                  > użytkowników internetu :)

                  niby tak, ale na przyklad moj dziadek ma klopty z obsluga komorki - groteskowe?
                  nie sadze. za to groteskowo wygladalbys ty (tak samo ja) gdybys dostal do reki
                  stena i mial go obsluzyc ;) dziadek by umial (zakladajac ze pamieta;)Q
                  • Gość: skeezy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.06, 02:20
                    Gość portalu: notorious napisał(a):

                    > niby tak, ale na przyklad moj dziadek ma klopty z obsluga komorki - groteskowe?

                    Tak, tym bardziej, że każdy telefon sprzedawany jest wraz z instrukcją obsługi,
                    która w ogromnej większości przypadków jest napisana tak prostym językiem, że
                    nawet roczne dziecko (gdyby potrafiło czytać) nie miałoby najmniejszych
                    problemów z obsługą urządzenia.

                    > za to groteskowo wygladalbys ty (tak samo ja) gdybys dostal do reki
                    > stena i mial go obsluzyc ;) dziadek by umial (zakladajac ze pamieta;)Q

                    Zapewne konstruktor napisał instrukcję obsługi, prawda?
                    Starością nie można tłumaczyć wtórnego analfabetyzmu, braku umiejętności
                    rozumienia czytanego tekstu, a w skrajnych przypadkach głupoty...
                    • Gość: pyton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 09:19
                      Gość portalu: skeezy napisał(a):

                      > Starością nie można tłumaczyć wtórnego analfabetyzmu, braku umiejętności
                      > rozumienia czytanego tekstu, a w skrajnych przypadkach głupoty...

                      Otoz mozna, bo czesto u ludzi starych wystepuje fizjologiczne ograniczenie
                      pracy mozgu. Jest to choroba, i naprawde niegrzecznie jest sie z niej smiac -
                      jak z kazdej choroby zreszta.

                      Natomiast nie wiem, czym wytlumaczyc Twoja glupote, skeezy...
                      • 18.11.06, 09:30
                        skad u Was wszystkich tyle agresji? nie wystarczy po prostu komus lekko zwrocic
                        uwagi na czynniki ktorych moze nie pomyslal? hm..

                        > Gość portalu: skeezy napisał(a):
                        >
                        > > Starością nie można tłumaczyć wtórnego analfabetyzmu, braku umiejętności
                        > > rozumienia czytanego tekstu, a w skrajnych przypadkach głupoty...
                        >
                        > Otoz mozna, bo czesto u ludzi starych wystepuje fizjologiczne ograniczenie
                        > pracy mozgu. Jest to choroba, i naprawde niegrzecznie jest sie z niej smiac -
                        > jak z kazdej choroby zreszta.
                        >
                        > Natomiast nie wiem, czym wytlumaczyc Twoja glupote, skeezy...
                        • Gość: pyton IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 09:46
                          eszka napisała:

                          > skad u Was wszystkich tyle agresji? nie wystarczy po prostu komus lekko
                          zwrocic
                          > uwagi na czynniki ktorych moze nie pomyslal? hm..

                          Przepraszam, rzeczywiscie troche sie zagalopowalem. Na swoje usprawiedliwienie
                          moge powiedziec tylko, ze bardzo nie lubie, jak ktos sie wysmiewa z czyjejs
                          niepelnosprawnosci - wszystko jedno: fizycznej czy umyslowej. Wiekszosc z nas
                          bedzie kiedys stara - albo juz jest... ;-(
                      • Gość: mala IP: *.24.lokis.net.pl 18.11.06, 10:52
                        na moje glupio jest sie nie smiac, tylko robic z tego wielkie halo...
                        Myslisz ze twoj dziadek nie smial sie z ciebei gdy byles maly i glupi i robiles smieszne rzeczy?
                        Mysle, ze lepiej sie usmiechnac i pomoc, niz udawac, ze nic takiego sie nie wydarzylo... poczucoe humoru pomaga zachowac dystans i tobie i ludziom starszym.
                • Gość: mhm IP: *.icpnet.pl 18.11.06, 02:54
                  Gość portalu: trakos napisał(a):

                  > Przesadzacie.
                  >
                  >
                  > Rzeczywiście sformułowanie "maxidebil" jest nieco niefortunne i nie na
                  miejscu,
                  > natomiast trzeba klientowi przyznać sporej niewiedzy na temat otaczającej nas
                  > technologii :). Ich pytania czy zachowania naprawdę tworzą nieraz efekty
                  > groteskowe, wiem o tym, pomimo że nie pracuję w handlu - wśród informatyków
                  jest
                  > wiele podobnych żartów, tyle że póki co niezrozumiałych dla przeciętnych
                  > użytkowników internetu :)
                  >
                  > Swoją drogą nazywanie sprzedawców chamami jest bezpodstawne jako że sami
                  > przyznają, że jakoś tam się powstrzymują od śmiechu, a już na pewno nie
                  > zachowują się przy klientach tak jak bezpodstawnie sugerujecie - nie pracowali
                  > by już tam :)
                  >
                  > Pozdrawiam i czekam na kolejne opisy sytuacji :)

                  Mały quiz: w jakim języku autor napisał swoje przemyślenia?
                  • Gość: ja IP: 195.205.190.* 18.11.06, 09:45
                    A co Ci chodzi?
                • Gość: leonwawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 12:16
                  witam ponownie

                  No widzę, że się rozbujało w moim wątku.

                  Faktycznie stwierdzenie "maxidebil" jest stwerdzeniem niefortunnym i każdego kto
                  poczuł sie urażony serdecznie przepraszam.

                  Bardzo się cieszę, iż w zdecydowanej większości przypadków jednak stoicie "za" sprzedawcami.

                  A do osób o odmiennym zdaniu mam do powiedzenia coś następującego:

                  Śmieszne jest to co NAS samych śmieszy,a nie to z czego sie smiac powinno.(tym bardziej, że w poście w którym zarzuca sie "chamstwo" nie wysmiewam się z kalectwa czy np religi).

                  Mało kto lubi jak się smieje z jego nieumiejetności czy niewiedzy (i zdaję sobie z tego sprawę ),niemniej jednak każdy z nas w jakimś tam stopniu lubi się śmiac z innych i tego nie da się zmienić.

                  Jak ktoś idzie ulicą i sie zapatrzy np na wystawę i wejdzie na latarnie. To co zachowujecie grobową powagę??

                  jesli tak to się nie ma co smiać tylko płakac trzeba(nad wami).

                  pozdrawiam ludzi w poczuciem humoru i dystansem do świata.
                  • Gość: kasia IP: *.prio138.trustnet.pl 18.11.06, 13:03
                    Ojj z tą latarnią to miałam przygode.. Zagapiłam się na wystawę no i łup w
                    słup:) Dwóch facetów podnosiło mnie z ziemi i nie mogli mnie podnieść tak się
                    śmialiśmy.. Ale najbardziej to chyba ja sama z siebie.. No a tak generalnie to
                    ja lubie się pośmiać sama z siebie:D najgorzej jest jak idę sama ulicą albo w
                    sklepie palne jakąs głupote i śmieje się sama do siebie.. No ale to tak troszke
                    od tematu odbiegłam:) Pozdrawiam
                    • Gość: mkwr IP: *.freedom2surf.net 18.11.06, 22:08
                      A ja kiedyś chciałem wyjść z IKEI przez szybę. Takie to było szerokie i czyste,
                      i to zaraz po lewej za drzwiami, że wyglądało jak 100%-we wyjście. Przydzwoniłem
                      nieźle - głową, siatkami, całością :)) hehehe... Ale było śmiechu...

                      Teraz już coś tam postawili. Pewnie więcej ludzi się pomyliło.
                    • Gość: pozytywista, wro IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 05:05
                      Idę sobie kiedyś z kolegą, rozmawiając, chodnikiem:
                      Ja: Uważaj, słup!
                      On: Tak, wiem.
                      Nagle ŁUP! Przyrżnął w słup.:)
                      Do tej pory obaj się z tego śmiejemy.
                  • Gość: junk65 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 14:38
                    W pracy trzeba być asertywnym - ciekawe ile tych panienek i panów zza lady o tym wie?
                    Pracuję w dość nietypowym i mocno specjalistycznym sklepie, mam określoną grupę klientów ale niestety sklep jest położony przy ulicy na której panuje dość spory ruch i czasem mam "detalicznych" klientów zupełnie nie znających tematu, albo ludzie którzy powinni przyjechać po materiał potrzebny do naprawy wysyłąją klienta, a ten bidok nie wie o co chodzi i konsultacje telefoniczne przy ladzie trwają nieraz długo... A z zabawnych sytuacji ( i mocno mnie nieraz wkurzajacych) to mógłbym książkę napisać... Pozdrawiam sprzedawców i klientów i życzę obu stronom cierpliwości!!!
                  • Gość: katarzyna2001 IP: *.134.219.81.static.kielce.msk.pl 18.11.06, 15:37
                    Może poczuliby sie mnie urażeni, gdybyś okreslił ich "minidebilami";))
                    Popieram stweirdzenie, że należy sie zdystansować i podchodzić do świata z
                    większa dawką humoru. Lepiej być wesołkiem niż ponurakiem i malkontentem.

                    Pozdrawiam z uśmiechem wszystkich uczestników tego forum
                  • 20.11.06, 09:14
                    Gość portalu: leonwawa napisał(a):

                    > ...nie wysmiewam się z kalectwa czy np religi).

                    bardzo słusznie ze stawiasz te rzeczy obok siebie, to chyba faktycznie jedyne
                    wytlumaczenie dlaczego nie nalezy sie smiac z religii (bo chyba nie chodzilo ci
                    o Relige???!!!)
                • Gość: krecik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.11.06, 19:54
                  6 lat temu (!) kupiłem sobie czasopismo z płytą DVD, dwustronną, próbowałem ją
                  odtworzyć ale jak się okazało stroną z nagranym dźwiękiem w innym formacie niż
                  odczytywał mój czytnik w kompie... zdegustowany polazłem do empiku z reklamacją
                  że nie dość że mi nie działa to jeszcze nadruku na płycie nie ma :D pan i pani
                  którzy mnie obsługiwali wykazali się niebywałą cierpliwością i wyczuciem
                  (szacuneczek - trzykrotnie wymieniali mi płyę, w końcu sam zrezygnowałem z
                  reklamacji :D) w końcu w zeszłym roku (!) przeglądając swoje archiwa znalazłem
                  tę płytkę i olśniło mnie że może być nagrana na dwóch stronach, a że dbam o
                  swoją własność (stąd nie sprawdzałem i nie dotknąłem nawet drugiej strony dvd)
                  to zniszczona nie była i się okazało, że jednak działa i jest dźwięk :D

                  a przy okazji wszystkowiedzący młodzieńcy... ciekawe co zrobilibyście z
                  cycuszkami gdyby trzeba było wydoić krówkę? a mleko bierze się ze sklepu... tak?
                  :D ja też nie umiem doić krowy ale to, że moja wiekowa sąsiadka nie wie jak
                  obsłużyć tel. komórkowy nie znaczy że mam się o niej wyrażać takimi inwektywami
                  :D a też mam dwiadzieścia-parę lat

                  pozdrawiam!
                  • 19.11.06, 20:22
                    wczoraj placilem na stacji za paliwo i w kolejce za mna stal mlody chlopak , podchodzi do niego gosc z obslugi i taki tekst :
                    -przepraszam przelalo mi sie za 20 zl wiecej moze zostac czy bedzie straszna tragedia

                    wybuchlem smiechem a pozniej z kumplem zastanawialismy sie jak mozna przelac 20 zl wiecej


                    --
                    Uwaga:
                    Nie odpisuj na posty łamiące regulamin! Lepiej zgłoś je, klikając czerwony kosz.
                    • Gość: michałek IP: 83.238.103.* 20.11.06, 09:37
                      Kiedyś, w dniu kompletnego rozkojarzenia, zdarzyło mi się "przelać". Zamiast
                      patrzeć na sumę do płacenia, patrzyłem na licznik litrów i chlupnąłem
                      zamiast "za 50", 50 litrów :)
                      Na szczęście kierownik stacji był wyrozumiałym człowiekiem i resztę pieniędzy
                      dowiozłem mu następnego dnia :)
              • Gość: coocoo IP: *.chello.pl 17.11.06, 22:21
                no i pewnie tacy sa. mili i uprzejmi przy kliencie. ale gdy odchodzi to tarza
                sie ze smiechu. zjednej strony jest to natyuralne. trzymanie emocji nie
                wychodzi na zdrowie.....psychiczne.
              • Gość: Olala IP: *.24.lokis.net.pl 18.11.06, 10:44
                > A tymaczasem - widac, ze sprzedawcy w Polsce nadal
                > i wciaz zachowuja sie jak za starych "dobrych" czasow komuny!

                jak wnioskujesz to z tego forum to masz cos nei tak z logika... Jak sie smieja na forum to nie znaczy ze sie smieja klientom w oczy, a przeciez odreagowac sztuczna powage chyba sobie moga?
                Choc z codziennych doswiadczen niestety widac, ze wielu sprzedawcow nie rozumie jeszcze, ze trzeba byc milym dla kilenta... ale to sie nadaja na osobny watek:)
            • 19.11.06, 22:26
              Pracuję w sklepie wielobranżowym, przychodzi klientka i mówi:
              -Chciałam dla męża bluzę z polaroida (polara!) i red łajzy (red whity)
        • Gość: zdziwiona IP: *.24.lokis.net.pl 18.11.06, 10:32
          na moje odpowiedz wcisnelam play jest calkiem na miejscu, a co inego miala powiedziec? "naladowalam plyte magiczna moca i dla tego u mnie dziala?" Zwlaszcza ze cokolwiek by nie powiedziala koles bylby speszony, w koncu wyszedl na idiote...
        • Gość: mecyk IP: *.gdynia.mm.pl 19.11.06, 10:46
          może i klient pan,ale sprzedawca nie pies.
          • Gość: tejot IP: *.ismedia.pl 20.11.06, 00:20
            Gość portalu: mecyk napisał(a):

            > może i klient pan,ale sprzedawca nie pies. <

            Boskie, muszę "sprzedać" w pracy, bo niektórzy klienci faktycznie myślą, że mogą
            sponiewierać sprzedawcę bo takie z nich "pany"...
      • Gość: andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 00:11
        Sprzęt, z wyjątkiem całkowitego zniszczenia, zawsze będzie działał w obecności
        wyspecjalizowanego personelu technicznego. Takie rzeczy u mnie są na porzadku
        dziennym (jestem informatykiem) i zawsze pada pytanie "Jak pan to zrobił?"
    • 15.11.06, 20:22
      Ja rozumiem, że często klienci mogą irytować, denerwować, śmieszyć, przyprawiać
      o ból głowy, ale jak czytam taką chamówę, jak zacytowana poniżej, to mi ciebie,
      leoniewawa, w ogóle nie żal:
      "przychodzi gość i mówi:
      Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.
      albo
      zazwyczaj starsi ludzie tak mają , że phony to noszą w opakowaniu na okulary
      włożone do takiej saszetki a"la przybory toaletowe, to wkładają w drugiej
      torebki najczęsciej foliowej i dopiero normalna torba na zakupy, no koszmar."

      Mam nadzieję, że nigdy nie trafię na takiego chama jak leonwawa. Bo w mordę ode
      mnie dostanie kawał gnoja, a odpowiadać będę jak za człowieka...

      --
      Dzidka

      Zwizytuj krze
      • 15.11.06, 21:08
        Nawet jak trafisz to nie poznasz "gnoja", bo jeśli ma
        choć trochę rozumu , to wiedzą na Twój temat podzieli
        się z kolegami z pracy lub z forumowiczami.
        • Gość: slodka istotka IP: *.chello.pl 15.11.06, 22:17
          klient sieci jeszcze ideii....(starszy pan)
          -dzien dobry dzwonie poniewaz na telefonie zauwazylem znak koperty na telefonie
          i nie wiem co to jest....
          -ma pan wiadomosc na poczcie glosowej? na poczcie??? tak?
          aaa dziekuje...
          kilka godzin pozniej....
          - ku**** to ja zapier**** na poczte 5km na rowerze a tu zadnej wiadomosci nie
          bylo!!!!!!!
          • Gość: slodka istotka IP: *.chello.pl 15.11.06, 22:26
            albo hehe dzwoni jakas kobietka, pyta o cos i nagle nie uslyszalam bo krowa w
            tle zaczela tak glosno muczec muuuuuuuuuuuuuu:) powtorzyla kobietka i zaczelam
            udzielac odp a ona do mnie czy moglaby pani powtorzyc bo krowa glosno muczy
            hehehehheehhehe

            • Gość: slodka istotka IP: *.chello.pl 15.11.06, 22:28
              albo w jakiej sieci ma pani telefon?
              - w abonamencie mam :)
              • Gość: Świadek IP: *.tsm.tarnobrzeg.pl 19.11.06, 15:56
                W sklepie z okularami tzw. optyku podchodzi pani do sprzedawcy i mówi:
                - że jej żle wyszlifowali szkła, jakieś matowe są i przyszła z reklamacją.
                -Może brudne?Umyła je pani?
                -oczywiście!
                Sprzedawca wziął okulary i za sekundę wrócił.-A teraz?
                Klientka:o......... teraz dobre,a co pan zrobił?
                Sprzedawca;-umyłem w "Ludwiku".
            • Gość: rere IP: *.aster.pl 18.11.06, 22:38
              To ja z drugiej strony. Z 7 lat temu kupowałam telefon & usługi w sieci
              komórkowej i pan obsługujący był WYJĄTKOWO niemiły. Był tak niemiły, że aż w
              końcu zaczęłam się śmiać i go o to spytałam. I się polało.... długa to była
              tyrada, a w środku, że on z klientem długo już pracować nie będzie, bo czeka na
              awans, a na końcu, że kiedyś to się uśmiechał, ale usłyszał: "co się tak
              uśmiechasz, pedale".........
              Smutny koniec brzmi: w zeszłym roku cały czas widziałam go w tej samej firmie....
            • Gość: telemarketer IP: 83.238.103.* 20.11.06, 09:41
              Koleżanka dzwoni do klienta, odbiera babeczka i mówi: "Oj, z mężem to nie wiem
              czy pani porozmawia, bo przyszedł pijany i śpi, ale spróbuję go obudzić".
              Słychać odkłądaną na stolik słuchawkę i za chwile z tła "Rysiek, wstawaj, jakaś
              pinda do ciebie dzwoni" :)
          • Gość: beata IP: *.chello.pl 16.11.06, 22:43
            z ta poczta to juz stary dowcip
          • Gość: jacek IP: *.proxy.aol.com 17.11.06, 17:22
            lata temu pracowalem w antykwariacie, przyszla babka i pyta sie
            praktykanta ,czy macie cos o hodowli raka, a tak odparl mamy o raku macicy i w
            skutek tego wylecial z pracy
      • Gość: leonwawa IP: *.jmdi.pl 15.11.06, 22:38
        no a takich jak "dzidka" klientów to najbardziej nie lubie
        jak sie nie ma na kim w domu wyzyc to przychodzi i wkurza ludzi którzy nie moga odpowiedziec "spiep***aj dziadu", i wtedy sie czuje jak "Pan/Pani"

        ja mimo tego co robie nie zachowuje sie jak ktos napisał "jak cham" nie chodzę i nie denerwuje ludzi bo mam zły humor , albo bo mi panna nie dała

        a takie "dzidki" to wg mnie nie maja o niczym pojecia , praca, kasa tez , tylko ludzie rózni

        troche luzzu na codzień nie ma się co spinac

        pozdrawiam wszystkich pracowników handlu
        • 16.11.06, 12:02
          Pozdrawiam wszystkich pracowników handlu .
          Ojcu założycielowi tego wątku, chciałabym powiedzieć,że o ile podoba mi się
          temat i opisywane tu śmiesznostki- to nazywanie kogoś maxi-debilem zdecydowanie
          mniej.
          • Gość: Bajki z Kaczolandu IP: *.natpool1.outside.ucf.edu 17.11.06, 19:35
            Mi tez styl i jezyk "zalozyciela watku"
            niezbyt sie podoba... Jest - po prostu -
            prostacki!!!
            • 17.11.06, 22:25
              to co napisze nie jest smieszne,bo jestem klientem i jeszcze nigdy nie poczułam
              się jak "Nasz pan",bo..? jestem miła ale raz przestałam
              w sklepie z konfekcją spytałam o nr42,poniewaz mam silnie rozbudowane górne
              partie osobowości. I co usłyszałam
              "w eleganckich sklepach numeracja kończy się na 40"
              ja:w eleganckich sklepach nie ma takiego personelu,prosze poprosic kierownika..
              nie było smiesznie
              zawód sprzedawca,to ciężki kawał chleba-jak każda praca z ludźmi i nie
              chcę,żeby traktowano mnie jak PANA ,ale człowieka...czego iwam sprzedawcy zyczę
              • Gość: gosc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.11.06, 00:02
                kazda praca z ludzmi mowisz...a ja pracuje z dziecmi-podstawowka :) lubie swoja
                pace bardzo,ale po kazdej godzinie z dziecmi jestem wykonczona fizycznie...to sa
                male elektrownie atomowe, wytwarzalniki energii jaka pozazdroscic :p
          • 18.11.06, 00:15
            pytam sie kioskarki czy moge zobaczyc nowy numer Motoru, a ona - "zobaczyc czy
            kupic"...odszedlem do empika gdzie zobaczylem i kupilem....od tego czasu, a
            minelo z 10lat nic nie kupilem w tym kiosku, mimo ze mam do niego najblizej,
            nigdy tam nie kupie i wszystkim odradzam :)
            takze handlarze liczcie sie ze slowami, bo konkurencje macie spora :)
            • Gość: jfk IP: *.gre.pl 18.11.06, 08:36
              czy moge spróbowac tej wódki "spróbować czy kupic"
        • Gość: ef14 IP: 157.25.155.* 17.11.06, 16:53
          sfrustrowani klienci to jedno, ale chamscy sprzedawcy, którym sie nie chce
          zachować elemeentarnych zasad kultury to drugie. i niestety, ale to klient ma
          rację, bo dzięki niemu ten sprzedawca ma pracę.
          ostatnio w arkadii taka panienka mi nieźle za skórę zalazła, bo ona to pani
          kierowniczka i nie będzie jej tu jakiś klient marudził.
          skutecznie mnie zraziła do tego sklepu.
          • Gość: ??? IP: *.rap.ucar.edu 17.11.06, 19:19
            Pozdrawiajac wszystkich ludzi handlujacych w Polsce. Nie bede ukrywal ze z
            cywilizacji mailuje. Oto dowcip: podchodze z zakupami do kasy a tam usmiechnieta
            kasjerka pyta sie jak tam minal dzien i czy wszystko co chcialem znalazlem bez
            problemu. A dalej usmiechnieta mloda pakowaczka ze szczeroscia dodaje, moze
            pomoc zaniesc zakupy do samochodu czy da pan sobie sam rade .... ha ha ha ha ha
            ale dowcip!
            • Gość: ??? IP: *.rap.ucar.edu 17.11.06, 19:24
              Porzypomnial mie sie jeszcze jeden dowcip, podchodze do kasy a tam pakuja mi
              zakupy do rekalmowki, serio mowie wcale nie czekaja az wyjme swoja z kieszeni
              .... ha ha ha ha ha
              • Gość: ??? IP: *.rap.ucar.edu 17.11.06, 19:31
                Wracajac do reality, wchodze do warzywniaka po 2 jablka i napoj, przedemna babka
                stoi w kolejce (znaczy ona stoi przy ladzie a ja w kolejce za nia). Ona dobra
                znajona ekspedientki bo to gadaja o tym co to u tej a co to u tamtej. Ja tam
                bedzo inwazyjny nie jestem wiec czekam dwie minuty... cztery przy piatej juz
                chce wychodzic a pani ekspedientka z wyrzutem ze niecierpliwy jestem, przeciez
                widze ze kolejka stoi.
              • 17.11.06, 23:55
                w kolorado w ogole masz fajnie.

                u mnie w illinois tez duza takich zabawnych dowcipow sie dzieje.

                i dlatego to polacy uciekaja z katolandu do reszty swiata a nie reszta swiata do
                katolandu

                polen ist verloren
                • Gość: Gdanszczanka IP: *.24.lokis.net.pl 18.11.06, 11:28
                  sa sklepy z hamami i sa sklepy z super milymi paniami, ktore zawsze ci pomoga
                  Zwykle walcze z pakowaczkami, bo nosze plecak na zakupy, albo plocienne torby, wkurza mnie ilosc woreczkow, ktore mozna wyniesc ze sklepu tylko po to, zeby 5 minut pozneij w domu poszly do smieci.
                  Ale wielkiego truciciela USA nie obchodzi srodowisko, starczy popatrzec na ich bezsensowne zuzycie benzyny
                  • 21.11.06, 08:23
                    Z "hamami"? Znaczy z szynka??
                    --
                    ...Łagodny i bojaźliwy Prosiaczek czuje się niepotrzebny, gdy jego przyjaciele
                    mówią mu, że jest za mały, by pomagać przy miodowych żniwach...
            • Gość: jabolanka IP: *.lns6-c11.dsl.pol.co.uk 17.11.06, 20:59
              Nie za bardzo rozumiem dowcip...U mnie to codziennosc...Ale ja nie mieszkam w
              Polsce, moze dlatego - ale jak widac mozna!
        • 18.11.06, 00:19
          jesteś żałosny Po prostu goguś jakich mało. Mam nadzieje że ktoś kiedyś da Ci
          taką nauczkę że...... ni znajdziesz pracy nigdzie. Choć z twoim IQ nie sądze
          abyś pracował gdziekolwiek
        • Gość: m IP: *.nas2.per.eftel.com 18.11.06, 04:44
          nie zdziw sie jak nie bedziesz umial naprawic samochodu, czy zmywarki albo zbudowac domu, jak tez cie beda nazywac maxi-debilem :)
      • 16.11.06, 10:38
        A cóz takiego dzidko ten leonwawa powiedział, żeby go nazywam chamem?
        Przedstawił tylko zachowania klientów, jakie zaobserwował w swojej pracy. Zwykła
        obserwacja i tyle!

        To juz tego nie wolno?

        • Gość: leming IP: *.aster.pl 17.11.06, 16:41
          Napisal o kliencie "maxi-debil", czyli - IMO - przegial pale.
      • 17.11.06, 05:18
        Masz racje the_dzidka. Maxi debilem jest on sam/a. Kiedys trafi kosa na kamien.
        I dobrze.
      • 17.11.06, 19:40
        the_dzidka napisała:
        > Mam nadzieję, że nigdy nie trafię na takiego chama jak leonwawa. Bo w mordę
        ode
        >
        > mnie dostanie kawał gnoja, a odpowiadać będę jak za człowieka...
        >

        zgadzam się z Tobą w 100%
        też pracuje w sieci komórkowej i nie widzę nic fajnego w naśmiewaniu się ze
        starszych osób
        autor tego wątku to pajac i tyle
        b.
        --
        kocham to miasto i nienawidzę go...
        wawajpg.blox.pl
        • Gość: kopt IP: *.crowley.pl 18.11.06, 10:05
          dając w morde wyjdziesz na wiekszego chama i do tego brutala
      • Gość: Anty IP: *.ismedia.pl 20.11.06, 00:27
        the_dzidka napisała:
        > Ja rozumiem, że często klienci mogą irytować, denerwować, śmieszyć, przyprawiać
        >
        > o ból głowy, ale jak czytam taką chamówę, jak zacytowana poniżej, to mi ciebie,
        >
        > leoniewawa, w ogóle nie żal:
        > "przychodzi gość i mówi:
        > Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.
        > albo
        > zazwyczaj starsi ludzie tak mają , że phony to noszą w opakowaniu na okulary
        > włożone do takiej saszetki a"la przybory toaletowe, to wkładają w drugiej
        > torebki najczęsciej foliowej i dopiero normalna torba na zakupy, no koszmar."
        >
        > Mam nadzieję, że nigdy nie trafię na takiego chama jak leonwawa. Bo w mordę ode
        >
        > mnie dostanie kawał gnoja, a odpowiadać będę jak za człowieka...
        No cóz, masz rację. ktoś kto prosi o Popkartę Simplusa do Ery to faktycznie nie
        jest maxi debil. To jest super maxi debil do kwadratu...
    • 15.11.06, 22:43
      Gość portalu: leonwawa napisał(a):
      > Poproszę Popkartę Simplusa do Ery

      Ale to serio bylo? To sie nazywa full service :D:D
      --
      Kliknij, co Ci szkodzi - płacą sponsorzy ;)
      www.polskieserce.pl/
      www.pajacyk.pl/
      • 17.11.06, 21:43
        też jestem sprzedawcą ale to co napisze nie jest śmieszne dla mnie..zdarza sie
        goś ć /klient/stoi z kolesiami i się nabija i zadaje głupie pytania aby się
        popisać przed nimi,np czy jest denaturat w sklepie z butami.czy mam go lać w
        morde i wylecieć z pracy?czy czekać aż mu przejdzie do nastepnego razu
    • 15.11.06, 23:03
      Sprzedaję żarcie w kinie.
      Raz przyszła jedna pani i poprosiła o herbatę. No to wstawiam wodę i szykuję
      filiżankę, a ona: Tylko proszę nie zanurzać woreczka (czego i tak nie robimy;
      kładziemy torebkę na spodeczku obok filiżanki). Na zdumione spojrzenie
      koleżanki babinka zaczęła się tłumaczyć:
      Bo widzi pan do produkcji papieru używany jest przecież zawsze ołów. A ja tyle
      herbaty piję, że odłożyłoby mi się wszystko w organizmie. no to rozrywam sobie
      te woreczki, wsypuję herbatę, a woreczek wyrzucam.
      Podałem herbatę tak, jak chciała. Rzeczywiście, oddała po wypiciu naczynie z
      rozerwaną, sucha torebką po herbacie odłożoną na spodek, a w filiżance pływała
      wysypana z torebki herbata.

      Swoją drogą: nie wiem, czy rzeczywiście do produkcji papieru używany jest ołów,
      ale nawet jeśli, to ta pani powinna była wiedzieć, na co się naraża na
      przykad... idąc chodnikiem :)
      --
      into the West
      • 16.11.06, 10:48

        Pracowałam jako kiedyś akwizytor. Na szczęście krótko, i w firmie dość mętnej,
        która mnie i inne dziewczyny wysyłała w pojedynke po blokach. Pukam kiedyś do
        mieszkania. Otworzył mi facet o wyglądzie zakapiora i zaprosił do środka -
        wchodzę do kuchni, a tam przy stole dwóch kolejnych zakapiorów, smród tanich
        fajek, na stole jabol. "Wie pani, kolega wczoraj z więzienia wyszedł...NIc od
        pani nie kupimy, ale może pani się z nami napije?" Odpowiedziałam że w pracy nie
        piję i czym prędzej wyszłam.
        Strasznie głupia wtedy byłam, że podjełam tę robotę. Mam nadzieję ze tej mojej
        firmu juz dawno nie ma.


        --
        Mikołajki Folkowe już wkrótce! Zapraszam!

        mikolaje.lublin.pl/open.html
        • 16.11.06, 11:11
          Folkatko! dziecko! Tytuł wątka to: "zabawne sytuacje z klientami", a ta
          sytuacja zbyt zabawna nie była. Miałaś szczęście!
          Sorry, ale jestem ojcem córki i mam takie odchylenie ;).

          Natomiast u mnie było tak: Kiedyś pracowałem jako agent ubezpieczeniowy i żeby
          pozyskać klientów, w końcu z oporami zdecydowałem się na tzw. "zimną akwizę",
          czyli po prostu obdzwanianie książki telefonicznej. Dzwonię do kolejnego
          nazwiska:
          - dzień dobry, przedstawiam się, czy ja rozmawiam z panem xxxx? (podaję imię i
          nazwisko z książki tel.)
          - Nie! Ze mną!

          Pozdr.
          --
          Tak zwana złośliwość rzeczy martwych, to zwykle po prostu nieudolność istot
          żywych...
          • 16.11.06, 11:17

            Sytuacji tej nie wspominam jako groźnej, moze dlatego, że miałam wtedy
            niewiele ponad 20 lat, i świadomość o wielu zagrożeniach nie docierała do mnie.

            --
            Mikołajki Folkowe już wkrótce! Zapraszam!

            mikolaje.lublin.pl/open.html
    • 16.11.06, 12:19
      Jeszcze na studiach pracowałam w wakacje w pewnej firmie, w dziale znajdującym
      się na 4 piętrze. W budynku była winda, z której wiekszość ludzi korzystała,
      ale ja z chęci poprawy kondycji wchodziłam i schodziłam po schodach. Pewnego
      dnia do szef kazał mi zejśc na parter do recepcji i przyprowadzić ważnego
      klienta, który tam czekał. Poszłam po niego, ale z przyzwyczajenia
      poprowadziłam go na 4 pietro schodami. Na 2 pietrze gośc się zasapał, w końcu
      pyta:
      - A nie macie tu państwo jakiejś windy?
      na co ja bez zastanowienia odparłam:
      - Windę mamy, ale dbamy o kondycję fizyczną naszych klientów!
      (firma była farmaceutyczna)

      --
      Zamek, który legnie w gruzach, pozostanie zamkiem. Kupa gnoju, która urośnie w
      górę, pozostanie kupą gnoju.
    • Gość: ja IP: *.ewz.gda.pl 16.11.06, 21:16
      Papierniczy.Wchodzi mloda kobieta po kartke na imieniny .
      k:a ma pani tu moze kalendarz ,bo nie jestem pewna ,czy ,,katarzyny,,jest
      23
      ja: mam ,juz na nowy rok
      k:..hmm ,no nie
      wiem...
      ja:o..,,katarzyny ,,bedzie 25
      k:nooo,w nowym roku byc moze 25,w tym 23...bo to sie przeciez zmienia co
      rok
      • Gość: ona_ IP: *.dip0.t-ipconnect.de 17.11.06, 15:43
        Dawno temu pracujac w pewnym malym hoteliku w restauracji jako barmanka mialam
        telefoniczne zamowienie tzw room serwis ,pan zyczyl sobie jakis obiadek plus
        pol litra do pokoju.Pojechalam na gore ,pukam do pokoju a tu otwiera mi gosc
        nagiutenki ,w glebi pokoju w lozku jakas kobieta a pan mowi do mnie "prosze
        niech pani wejdzie ,niech sie pani nie wstydzi" Myslalam ze wymiekne:)
    • 17.11.06, 10:40
      To była pare lat temu. Sprzedawałem buty. Zima, śnieg po kolana, ze dwadzieścia
      stopni mrozu, do sklepu wchodzi klient, boso w klapkach plażowych.
      Przwidywałem, że będzie chciał kupić buty zimowe. nic z tych rzeczy. On chciał
      kupić następne klapki, bo te które miał na nogach zamarzły i pękły. Nie
      wytrzymałem i zapytałem dlaczego w zimie chodzi w klapkach, a on na to że
      zawsze chodzi w klapkach i już.
      • 17.11.06, 15:20
        centrala taxi,koleżanka odbiera telefon:
        -dzień dobry chciałabym zamówić taxówkę, jestem na trasie toruńskiej stoję w
        korku,niech podjedzie tu jakis kierowca i zabierze chociaz dziecko i psa.
        - jak to... ale jak jest korek to jak kierowca po panią podjedzie skoro
        wszystko stoi.
        -hmm. to nic pani niewymyśli?
        • Gość: ja IP: 212.14.11.* 17.11.06, 16:22
          swego czasu rowniez pracowalam jako przedstawiciel jednego z operatorow sieci
          komorkowych, to co nieraz sie slyszalo od klientow przechodzilo wszelkie
          wyobrazenia; zajmowalam sie tylko obsluga tzw. klientow biznesowych, i czesto
          wiele sapraw zalatwialo sie przez telefon, pozniej wizyta u klienta, z
          oczywistycz wzgledow nikt nie wozil 50 modeli tylko staralo sie jakos z grubsza
          chociaz okreslic preferencje klienta odp na pytabnie "a jaki model by
          Pana/Pania interesowal?"
          - a taki co ma kolezanka moja, wie Pani taki z takim jednym fajnym dzwonkiem...
          - a to taki zielony (rozowy, filoetowy...)
          a sprobuj przywiesc "zielony" ale nie ten co akurat miala na mysli:/

          ale i tak najbardziej mnie rozbawil pewnien Pan (lat kolo 50); baaardzo chcial
          telefon z aparatem, nic innego niebylo wazne, w sumie klient - marzenie, umowa
          podpisana wszystko pieknie, ja juz stoje w dzrwiach i nagle "ale sekunda
          jeszcze... bo wie Pani ile tu zdjec sie miesci? i jak klisze pozniej wymienic,
          bo to jakas malutka i specjalna widze jest" zachowanie powagi graniczylo z cudem
          • Gość: adas IP: *.c29.msk.pl 17.11.06, 16:35
            sklep z kosmetykami
            wchodzi klient i mowi
            poprosze dezodorat do ciala
            zapytalem jaki zapach
            a on na to obojetnie jaki moze byc morski albo lesny
            • Gość: v IP: *.autocom.pl 17.11.06, 17:04
              kino:

              kasjer- proszę sobie wybrać miejsca, zielone wolne, ekran tutaj ( pokazuje góre
              ekranu )
              5 sekund milczenia
              klient - a ekran to gdzie jest?

              klient - 2 bilety na Kurczak w mieście
              klient - jeden na Waszyngton ( Monachium )
              klient - czy są jeszcze jakieś bilety na tą polską komedię " Ja się zastrzelę"?
              ( ja wam pokażę )

              klientka ( obok stoi mąż ) - czy dla idiotów ma pan jakieś zniżki?

              klienci - ona ogląda ulotkę z filmu "Francuski numer", podchodzi on i do niej:
              co k..wa, francuskich numerków ci się zachciewa?

              kilent - ładne ma pan tenisówki

              klientka ( około 70 lat ) - a ten dyrektor kina to nie za młody?

              kasjer ( naliczając 3 ulgowe ) - 39 złotych poproszę
              klientka - ile jeden kosztuje?

              klient - ten film tajemnica moutain to o której jest?

              klientka - rypią się w tym filmie? ( ja wam pokażę )

              facet : warto iść na Klik? co pan poleca?
              kasjer: ciężko powiedzieć, nie oglądałem - za to polecam Miami Vice, Lot 93,- te
              polecam
              facet: aha, to poproszę cztery bilety na Klik

              "poproszę bilet na moja supereksdziewica"
              "co to jest ten paaaaalip... jak to się nazywa?" ( palimpsest )
              "jeden na majami łajz"

              pozdrav
              • Gość: franny IP: *.icpnet.pl 20.11.06, 14:00
                kinepolis?
            • Gość: mirra IP: *.crowley.pl 17.11.06, 18:18
              Popłakałam się ze śmiechu :D zarąbiste!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Leśny,
              morski, cytrynowy, pochłaniający zapach papierosów.. :D Jaką pełnią natury
              pachniałby taki mężczyzna :D
            • 17.11.06, 19:06
              a kto zwraca uwagę na zapach dezodorantu? on jest do tego, żeby nie śmierdzieć,
              od emitowania zapachów są perfumy i wody toaletowe...
        • Gość: robert limo IP: *.nycmny.east.verizon.net 17.11.06, 17:36
          zabawne ja dac sytuacje z mojej pracy ,jestem kierowca limo zdzwoni
          centrala i mi mowi zebym uwazal ze gosc ma status supre vip wiec
          mysle szycha oki zabieram go z banku do domu jakies 12 ulic ze ma
          miesce na maanhatanie jest 11,30 wieczorem zawoze do domu , gosci mi
          mowi zebym poczekal wiec oki czekam mija godzina i nic dzwonie do
          centrali ,dyspozytor mi mowi ze jest za pozno zeby do vip zadzwoni
          zebym czekal nie marudzil , wiec oki czekam o 9 ,oo rano na drugi
          dzien gosc otwiera dzwi mowi dzien dobry jak by nic i porosci do
          banku , 10 godzin oczekiwana do dzis nie wiem czy o mnie zapomnial.
          ps . godzina oczekiwania na klienta to 65 dolarow.
          zabawne nie
          • Gość: coocoo IP: *.chello.pl 17.11.06, 22:28
            no ale chyba zarobiles, nie?
            ps. cholernie ciezko sie ciebie czyta. niestety, ale masz juz spore braki w
            polskim.
        • Gość: animaliowicz IP: *.crowley.pl 17.11.06, 23:01
          pracuje w sklepie internetowym.
          dzwoni koleś i zaczyna mnie opierniczać, że dostawa za długo trwa, że czeka już
          tydzień na towar, co się dzieje itp.
          pytam go o nazwisko i inne dane. wpisuje w system. no mam, jest jego zamowienie.
          ale sprzed paru miesięcy i na zupełnie inne towary.
          mówie mu, że coś jest nie tak, że jego aktualnego zamówienia nie mam, może nie
          złożył do końca, nie potwierdził?
          on się skonsternował i wypala: czy to sklep xyz? (nasza konkurencja)
          ja: nieee, to abc
          on: eeee.... to przepraszam, pomyłka...
          i się rozłączył :)
      • Gość: mmm IP: *.gorzow.mm.pl 18.11.06, 12:33
        Cejrowski???
    • Gość: daleko IP: 83.71.74.* 17.11.06, 17:05
      no to ja was teraz rozwale:

      pracuje w sklepie foto. przychodzi murzyn, zostawia do wywolania swoje zdjecia
      slubne. on w bialym garniaku, ona oczywiscie w bialej sukni, slub na plazy z
      bialutkim piaskiem, w dzien, ogolnie strasznie jasno.

      przy odbieraniu zdjec, klient skrajnie niezadowolony: "panie, ja az taki czarny
      to nie jestem!!"

      i wez nie badz rasista...
      • Gość: morfig IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 17:13
        Sklep z alkoholem:
        Klient - Poproszę szampana, tak do 20zł. Pokazuję różne, a on na to: Co mi pan
        za szajs wciska, przecież widzę żę to nie szampan tylko wino musujące

        K: Proszę powiedzieć jak smakuje żołądkowa z mętą,
        Pomijam różne inne pytania np. czy dostanę grzebień itp.

        • 17.11.06, 21:24
          > Sklep z alkoholem:
          > Klient - Poproszę szampana, tak do 20zł. Pokazuję różne, a on na to: Co mi pan
          > za szajs wciska, przecież widzę żę to nie szampan tylko wino musujące

          Przecież szampan a wino musujące to co innego. Chociaż z drugiej strony nie wiem czy można znaleźć gdzieś prawdziwy szampan za 20 zł.
          • Gość: ktosia IP: *.versanet.de 17.11.06, 21:58
            ludzie, przeciez szampan to tez wino musujace!
            • Gość: dasa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 22:51
              Gość portalu: ktosia napisał(a):

              > ludzie, przeciez szampan to tez wino musujace

              Nie to samo. Wino musujące - podobny do szampana rodzaj wina pochodzący z
              innych niż Szampania we Francji rejonów świata.

              Na przykład:

              Sekt (Niemcy),
              Asti Spumante (Włochy),
              Russkoje Igristoje (Rosja),
              el cava (Katalonia).
              Prosecco (Włochy).
              Andre (Kalifornia).

              Szampan (z franc. Champagne) jest to rodzaj wina musującego, produkowanego
              wyłącznie w regionie Szampania we Francji. Wina musujące produkowane poza
              terenem Szampanii nie mają prawa do nazwy Szampan - mimo że popularnie tak się
              je nazywa - gdyż została ona zastrzeżona dla win tego regionu w roku 1911.
              by wikipedia
              Pozdrawiam :-)
              • Gość: Ygrek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 10:09
                Jednym zdaniem: każdy szampan to wino musujace, ale nie każde wino musujące to
                szampan. I analogicznie: każdy koniak to brandy, ale nie każda brendy to
                koniak. Wymieniać dalej?
                • Gość: Hehehe IP: *.kablowka.waw.pl 18.11.06, 16:31
                  Każdy Medcedes to samochód ale nie każdy samochód to Mercedes
                  • Gość: ??? IP: *.hsd1.co.comcast.net 19.11.06, 00:25
                    Kazdy klient to nasz pan a nie kazdy Pan to nasz klient.
      • Gość: mirez IP: *.netcontrol.pl 17.11.06, 23:05
        wiesz to ze tak wtszlo to kwestia nieznajomosci zasad pomiaru swiatla przez fotografa ....
      • Gość: hh IP: 83.238.229.* 20.11.06, 10:28
        To dobrze z emu ktos z obslugi nie pwoiedzial - panie ile ja sie nameczyc
        musialem, zeby ten garniak wyszedl czarny a pan bialy:D
    • 17.11.06, 17:08
      > zazwyczaj starsi ludzie tak mają , że phony to noszą w opakowaniu na okulary
      > włożone do takiej saszetki a"la przybory toaletowe, to wkładają w drugiej
      > torebki najczęsciej foliowej i dopiero normalna torba na zakupy, no koszmar.

      Ty też będziesz kiedyś stary, a wtedy młodsi będą się z Ciebie nabijać przy
      różnych okazjach. Więcej tolerancji człowieku. Żyjemy w wolnym kraju i każdy
      sobie może nosić telefon gdzie mu się podoba.

      > Poproszę Popkartę Simplusa do Ery - no to jest maxi debil.

      A Ty znasz się na wszystkim? Przyjdzie taki czas, że pójdziesz do
      specjalistycznej firmy zajmującej się usługą x i będziesz gadał bzdury. Wtedy
      tak samo mogą pomyśleć o Tobie - "maxi debil".

      To jest forum humorum, a nie forum obnażające głupotę narodową :-)
      • Gość: esemes IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 23:50
        > tak samo mogą pomyśleć o Tobie - "maxi debil".

        Moja matka tak ma, ze jej sie myla rozne rzeczy 'oczywiste' dla mojego
        pokolenia. Jesli ktos by z powodu jej rozczulajacej niewiedzy powiedzial, ze
        jest 'maxi debilka', to by dostal w morde bez zastanowienia.
    • Gość: Toy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 17:10
      Moja mama pracuje w serwisie internetowym zajmującym się sprzedażą biletów na
      różne imperzy. I są tak dwie komórki do rozmawiania z klientsami. I jedna nie
      ma dźwięku, nie widać jak ktoś dzowni... Więc używa się jej tylko do
      dzwonienia. No i dzwoni do klienta kilka razy, dzwoni... A klient oddzwoniał na
      tą zepsutą komórkę kilka razy. A potem przysłał esemesa "No to h.. ci w dupę"

      ^^
      • 17.11.06, 17:13
        to ja kiedyś miałem taką rozmowe z klientem (BOA jednego z opów komórkowych)

        Od poczatku slychać, ze klient szuka awantury....ja nie daje sie zaczepić.
        Rozmowa się prawie kończy więc pytam:

        -czy mogę jeszcze w czymś pomóc?
        <tak, poproszę o przełączenie do kierownika!
        -a w jakim celu?
        <bo chciałbym go z..

        ...na co ja zupełnie zimno i z ironią

        -a co panu da z..ie kierownika? (dosłownie)

        <yy..aa..yy a to ja dziekuje

        ----
        myślał cwaniak, ze sobie pofika! trafiła kosa na kamień
        pozdro dla normalnych klientów!
        • 17.11.06, 17:15
          z tym z..
          chodzi o
          z#j#e#b#a>n<i<e

          jakas cenzura czy jak?
        • Gość: keks IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 17:30
          Pracowalem swojego czasu w aquaparku.

          -czeste pytanie zadawane przez klientow: "Nie widzial pan moze Jasia/mojego
          meza/zony"?

          -pytanie nr.2: "Czy mozna pozjezdzac na sankach?" (zolte nosze)

          -pytanie nr.3: "Przepraszam a skad ja sie tu wzialem?"

          -pytanie nr.4: "Czy mozna wziazc sobie pilke?" (bojka ratunkowa wiszaca na slupku)

          -pytanie nr.5: "Przepraszam kiedy konczy sie czas?" (btw. dosc filozoficzne ;))

          -pytanie nr.6: "nie widzial pan moze mojego recznika/klapek etc?" (500 osob na
          basenie)

          -pytanie nr.7: "Przepraszam ktoredy plynie sie nad morze?" (do morza jakies 1,5km)

          Mialem kiedys kartke ze spisanymi glupawymi pytaniami od klientow (okolo setki)
          niestety gdzies mi zaginela. Jezeli znajde - ciag dalszy :)





          • Gość: motyla noga IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.11.06, 22:44
            he he he
            poryczałam sie ze smiechu
          • Gość: KK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 23:04
            Keks, błagam, powiedz, w jakiej sytuacji padało pytanie nr 3, bo się po prostu
            spłakałam ze śmiechu :))

            Pozdrawiam

            K
          • Gość: B. IP: *.wbs.ssh.gliwice.pl 18.11.06, 10:23
            Nie wiem co jest zabawnego w ironizowaniu ze starszych ludzi-wyrastali w innych
            czasach i ich podejście do techniki jest w pełni zrozumiałe.Co z tego,że
            Wielmożni Sprzedawcy są obeznani z owym sprzętem, jeśli z inteligencją,
            zwłaszcza emocjonalną,są na bakier.Dostrzeżenie groteski sytuacji to cenna
            sztuka,ale autor wątku i większość wypowiadających się jest jej pozbawiona i
            prezentują bardzo prymitywny rodzaj poczucia humoru(chociaż nie wiem nawet czy
            to jest jakiekolwiek poczucie humoru).
            Poza tym to właśnie wielu handlowców jest żenująco niekompetentnych.
            Każdy z nas ma głupawe zachowania na koncie, które nieraz są zabawne,ale
            określeniem "maxi debil" to może autor wątku nazywać wyłacznie siebie.
            Do Keksa: dobór pytań (zwłaszcza nr 5) + komentarz ok.:-)
            Pozdr.
          • Gość: chomik IP: 62.244.144.* 18.11.06, 11:16
            przed chwilą, w
            pracwww.adobe.com/shockwave/download/download.cgi?P1_Prod_Version=ShockwaveFlashy-
            sklep z ciuchami:
            -przepraszam, po ile są te t-shirty po 50zł??

            jakby tego było mało, za sekundę przyszedł pan, który
            usilnie chciał się ze mną porozumieć po szwedzku :D ani po angielsku ani po
            niemiecku się nie dało :D
          • Gość: chomik IP: 62.244.144.* 18.11.06, 11:16
            przed chwilą, w pracy- sklep z ciuchami:
            -przepraszam, po ile są te t-shirty po 50zł??

            jakby tego było mało, za sekundę przyszedł pan, który
            usilnie chciał się ze mną porozumieć po szwedzku :D ani po angielsku ani po
            niemiecku się nie dało :D
      • Gość: neo IP: *.centrum.brewet.pl 19.11.06, 23:09
    • Gość: twój Pan IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 17:23
      pracującym za pińcet zeta hahahaha .
      • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 17.11.06, 19:53
        Nie, to jakis mlodociany Warszawiak, z tych co rodzice zamiast kultury
        nauczyli, ze swiat dzieli sie na "takich jak ja" i debili.
      • Gość: Kasjer z marketu IP: *.89.rev.vline.pl 17.11.06, 23:48
        Przerażasz mnie ty i inni ludzie komentujący.Prowodyr tego tematu może i opisał
        swoje sytuacje ze zbytnią pewnością i pychą, jednak ja i inni z obsługi sklepów
        też jesteśmy ludźmi. To jak nas traktujecie jest straszne.My już nie jesteśmy na
        równi z klientami, jesteśmy podludźmi.Pracuję w hipermarkecie i stwierdzam iż
        nie ważne jak uprzejmy, i z jaką dokładnością wytłumaczę klientowi to o co
        pyta.Koniec końców, po wyjściu z pracy jestem po prostu smutny, że was nie można
        zadowolić.Niczym.Chyba że darmowym towarem.Ale jakość usług nie liczy
        się.Klienci pamiętają bardzo długo złą obsługę, a dobra chyba w ogóle.Niestety,
        ale mam wrażenie że taki ma Polska naród.Nic was nie cieszy.
        • Gość: titta IP: *.botany.gu.se 18.11.06, 00:40
          "Was"? A ty nie bywasz klijentem? Ludzie nie dziela sie na sprzedawcow i
          klijentow. Sa tez rozni, madrzy i glupcy, "upierdliwi" i nie. Tu nie chodzilo o
          pyche autora, a o podstawowy brak wychowania. I zadna frustracja tego nie
          usprawiedliwia. Jak patrzysz sie na ludzi jak na idiotow, to nie dziw sie, ze
          niektorzy tez ciebie tak traktuja.
          • 18.11.06, 09:41
            wiecie co? myslalam ze sobie tu poczytam troche smiesznostek a skonczylo sie
            na tym ze wszyscy sie powyzywali.. ludzie.. dystansu!!! dystansu!!
        • Gość: neo IP: *.centrum.brewet.pl 19.11.06, 23:13
          W Castoramie w Katowicach jest ekstra obsługa, kompetentni, uprzejmi, doradzą,
          wszystko można załatwić. Polecam!
      • Gość: kasjer z marketu IP: *.89.rev.vline.pl 18.11.06, 00:01
        My mówimy pół tysiąca:)I tak jestem z proletariatu.Co w tym złego?Gdyby nie
        obsługa sklepy by nie działały.Jedna i druga strona się potrzebują.Wystarczy
        obustronny szacunek i by było łatwiej w życiu.Nie mówię tylko o handlu-o całym
        współżyciu społeczeństwa.
      • Gość: leonwawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 13:12
        na szczęście nie

        płaca dobrze 4-5 razy więcej niz napisałeś

        a pewnie to ty jesteś sfrustrowanym, zakompleksionym kliencikiem
        • Gość: gość IP: *.nordeabank.pl 20.11.06, 16:08
          Współczuję poborów.
    • 17.11.06, 17:24
      Ten watek jest malo smiesny. Raczej przykro czytac, ze obsluga chamska i nie ma szacunku do klienta.

      Proponuje go zakonczyc.
      • 17.11.06, 17:36
        pijesz do mnie???
      • Gość: leonwawa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 13:14
        a gdzie ja napisałem że obsługuję albo odzywam się po "chamsku" ??

        jak coś komentujesz to chociaż pomysl chwile

        to są zaobserwowane sytuacje

        a jak ci pasuje zakończenie postu to nie czytaj i już
        • Gość: ex pomaranczowa IP: *.waldex.net 19.11.06, 15:11
          akcja miala miejsce jakis czas temu kiedy pojawilo sie sekundowe naliczanie
          podchodze do klienta w wieku na oko ok 30lat super ubrany widac ze jest na
          biezaco z moda normalny mlody facet
          j to ja
          k to klient
          j fripos/ci co powinni to wiedza o co chodzi/
          k dzien dobry /trzymajac ulotke w reku mowiaca o tym o co pyta/prosze Pania czy
          to prawda ze w Ofercie jest juz sekundowe naliczanie
          j tak prosze Pana i wyjasniam temat
          k acha takie od pierwszej sekundy tak /pomimo ze juz o tym wspomnialam pyta
          klient
          j tak oczwiscie od pierwszej sekundy
          k acha i do konkurencji tez/pyta klient/mowilam juz o tym ale potwierdzam
          ja tak prosze Pana i znow wyjasniam
          k ale na pewno tak od zaraz na poczatku rozmowy tak/pyta klient/
          j tak od poczatku rozmowy do konca/uprzedzam pytanie/
          k i do konkurencji1 i do konkurencji2 tez /pyta klient
          j tak prosze pana do konkurencji tez/juz z 4razy mowilam
          k acha i kosztuje to x za min tak
          j tak x za minute
          k ale sekundowo od razu/pyta klient
          j tak ....wyjasniam
          k ale x to kwota brutto /
          j tak oczwiscie Prosze pana
          k brutto i sekundowo tak
          kochani to trwalo z pol godziny przysiegam ja juz myslalam ze
          albo to
          a audyt
          b robi sobie ze mnie jaja
          c nie ma z kim pogadac w domu
          d xxxxxpipiii

          pracowalam 5 lat od sprzedawcy do kierownika
          i wiele razy myslalam ze przydalaby sie ukryta kamera i byloby to lepsze niz
          13Posterunek

          inny przyklad hmmm czy aby smieszny....
          kolege przez tydzien odwiedza starszy Pan
          po kilka godzin siedzi oglada telefony a kolega cierpliwie wyjasnia
          ale pan nic nie kupuje obiecuje ze przyjdzie z zona na zakupy
          Panowie ustalili wszystko od a do z
          tylko zony brak
          no szal cial i uprzezy...
          mija 2 tydzien
          wchodzi ulubiony klient
          hmmm kieruje radosne kroki w strone kolegi
          w reku trzyma telefon ktory mu kolega doradzil ...
          usmiechniety pokazuje koledze i mowi
          kupilem tak jak pan doradzil ........
          w sklepie w innym miescie bo bylem z zona na zakupach
          zonie sie spodobal
          mial pan racje
          a teraz niech mi Pan poustawia
          no wie Pan te funkcje
          o ktorych Pan wspominal pokaze..
          bo Pani w tamtym sklepie to nie umiala
          i nie byla mila i ten tego
          Pan zna sie najlepiej.....................
          hmmm
          kolega w dniu kiedy to sie dzialo byl nowy w branzy ...tak wyzbyl sie zludzen
          hmmm 5 lat o 5lat za duzo
          teraz pracuje w branzy finansowej
          jest o niebo normalniej-3 regulaminy przepisy oj zyc nie umierac
          a ludzie jacy grzeczni i mili
          hmm kochani klienci wy nawet nie macie pojecia ile trzeba umiec aby w telefonii
          pracowac i jak trzeba byc mocnym psychicznie...
          lubilam swoja prace i nie bylam wypalona...
          hmmm
          ale za jakie grzechy...
          a kasa
          marna
          apeluje /traktujcie innych tak jak sami chcielibyscie byc traktowani/
          pozdrawiam




      • Gość: Socjolog IP: *.chello.pl 19.11.06, 20:26
        Jak wynika z badan polskinarod nie szanuje sie na wzajemi inie wazne czy
        wrelacji klient sprzedawca czy kierowca kierowca zawsze takie same chamstwo
    • Gość: nita IP: *.aster.pl 17.11.06, 17:25
      w aptece,starza emerytka kupuje lek i zdziwona taak drogoo?, ostanio kupowałam
      o wiele taniej.Pytam to ile ostatnio kosztowało?
      Odpowiedż starszej pani- A bo ja wiem.Nie pamiętam?
      Więcej nie pytam.
      • Gość: morcik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 17:27
        Ja: Wypisać paragon czy fakturę?
        Klient: Tak poproszę.
        • Gość: marcin IP: *.chello.pl 17.11.06, 18:11
          Dobre.
          Zwłaszcza "wypisać paragon"
          Okazuje się, że można się nieźle pośmiać czytając ten temat, ale głównie z
          głupoty sprzedawców, a nie klientów.
          • Gość: morcik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 22:11
            Ps. dla Pana Marcina... Ja nie pracuje w "spożywczaku" więc "wypisać paragon"
            tzn. sporządzić dokument. Słownik języka polskiego jest co dla niektórych
            trochę ubogi. Pozdrawiam
            • Gość: rekontra IP: *.aster.pl 17.11.06, 22:56
              Gość portalu: morcik napisał(a):
              > Ps. dla Pana Marcina... Ja nie pracuje w "spożywczaku" więc "wypisać paragon"
              > tzn. sporządzić dokument. Słownik języka polskiego jest co dla niektórych
              > trochę ubogi. Pozdrawiam
              --
              bez kasy fiskalnej to juz tylko bazar uliczny zostaje
              • Gość: morcik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 23:54
                Bez komentarza...
                ręce opadają
    • Gość: eryk IP: *.aster.pl 17.11.06, 17:54
      kiedys robily zakupy, owoce, jogurty, cos tam jeszcze, pod koniec zakupow
      bierze ogorka swiezego a jej kolezanka mowi jeszcze opakowanie truskawek i bita
      smietane.
      padlem, one tez.
      • Gość: kleszcz IP: *.aster.pl 20.11.06, 12:42
        > kiedys robily zakupy, owoce, jogurty, cos tam jeszcze, pod koniec zakupow
        > bierze ogorka swiezego a jej kolezanka mowi jeszcze opakowanie truskawek i bita
        >
        > smietane.
        > padlem, one tez.

        ???
    • 17.11.06, 17:56
      Sprzedawca-"Ale jakie twarożki?"
    • Gość: sziksa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 18:05
      a ja to nie lubię jak jakiś buc za biurkiem w garniurku typu wieś i ze
      spoconymi rączkami mówi o klientach per debil.
      • 17.11.06, 18:37

        Przypomniała mi się historia (wprawdzie nie do końca opisująca głupotę klientów, a raczej moją:D) sprzed kilku lat, kiedy będąc jeszcze na studiach, dorabiałam jako hostessa na promocjach w hipermarkecie. Pewnego razu, gdy reklamowałam odświeżacze powietrza w sprayu, podeszła do mnie pani, która grzecznie zapytała, czy nie orientuję się może gdzie znajdują się takie zapachowe drzewka do samochodu. Ja, w pierwszej chwili zupełnie otumaniona, odpowiedziałam, że nie mam pojęcia, na co Pani, że oka, że sobie poszuka. Po kilku minutach nastąpiło olśnienie: jakie to oczywiste!
        Wybiegłam za kobitą za róg, złapałam ją za łokieć i mówię zadowolona:
        "te pachnące drzewka są na samochodowym!"
        Pani spanikowana mówi: Że cooo?
        Okazało się, że zaatakowałam zupełnie inną babkę..
        Pozdrawiam:)
    • 17.11.06, 18:28
      A teraz w drugą stronę.

      Jestem wytrawnym klientem i uwielbiam robić dowcipy sprzedawcom (ale tylko tym, których już znam i ich lubię).

      w moim sklebie jest miła młoda sprzedawczyni (ok 25lat) która w jakiś szczególny sposób mnie wyróżnia (ludzie, ja mam 47!). Z mną kolejka a pani Ania twardo do mnie: Końcówkę proszę. Za mną tłum. Z noszalancją angielskiego lorda macnąłem się po kieszeni spodni i pytam równie głośno: Moją końcówkę? p. Ania najpierw się spłoniła, a potem pięknie roześmiała. Publika również. Brawo Ania.

      W tym samym sklepie, ale innego dnia, wychodzi tyłem do ludzi korpulentna pazni z działu mięsnego i krzyczy (wrzeszczy!)w stronę zaplecza: "Przecież już puściłam".Chodziło o drzwi wahadłowe. Ja do niej: Wie Pani, każdy to robi, ale żeby się tach chwalić, to przesada. Publika się zgotowała, ona też.

      Ale bywa, że to ja nie wiem, gdzie oczy podziać.

      Miałem zaprzyjaźnioną stację benzynową na ursynowie. Bystre chłopaki, więc można powiedzieć, że się polubiliśmy. Zatankowałem do pełna, wchodzę no sklepu (ludzi pełno) i od proga walę: wlałem 30 litrów. Jest jakaś zniżka dla studentów? Na co kasjej równie szybko na cały sklep: "jest, ale tylko na prezerwatywy! Bierze Pan?
      Nie wiedziałem gdzie oczy podziać.

      Bawcie sie dobrze.
      • Gość: neko IP: *.man.poznan.pl 17.11.06, 18:59
        dobre, niektóre nawet bardzo.pytania typu
        -poproszę duże piwo
        ja-tyskie czy lech?
        -tak .poproszę.
        :)
        albo
        -no wie pani ja bym poprosił taką kaczkę...
        ja tzn jaką?
        -no wie pani taką dobrą...
        ja a w jakim sosie była, jakie warzywa tam były?
        -no nie wiem dobra była...

        czasami po 12h mialam ochote zacząć krzyczeć
        :)
      • Gość: borsuk IP: *.aster.pl 17.11.06, 20:13
        :[
        • 17.11.06, 23:35
          W rodzaju Kuby Powiatowego. 50-letni nastolatek. Żałość i zgroza. Gdyby młody
          chłopak robił takie żarty, to wszystko byłoby ok. Niektórzy po prostu nie
          dostrzegają upływającego czasu.
          --
          God = Gold, Oil, Drugs
      • Gość: ja IP: *.chello.pl 17.11.06, 20:18
        hahahaha
      • Gość: wa-bu IP: *.pools.arcor-ip.net 18.11.06, 01:13
        Dzieki za zabawny i kulturalny post, az zaluje, ze nie jestem pania Ania!
      • 18.11.06, 01:45
        Dobre. Możesz być z siebie dumny.
      • Gość: jaija IP: *.elblag.dialog.net.pl 18.11.06, 14:30
        rmr7 - masz kiepski dowcip. Przyznam, ze zawsze mi wątroba gnije, kiedy trafiam
        na takich "dowcipnisiów".
      • Gość: Des IP: 83.238.103.* 20.11.06, 11:16
        Rozmawiamy z klientem i klientką (ok.40-45 lat) na temat rozkładu pomieszczeń w
        projektowanym domu, dochodzimy do tematu "Sypialnia rodziców". A pani, patrząc
        na męża, z pogardą: "Może być mała i ciemna; tam się i tak nic nie dzieje".
        Najchętniej zapadlibyśmy się z kumplem się pod ziemię, bo śmiać się nie
        odważyliśmy :)
        Przynajmniej do końca spotkania :)))
    • Gość: Gość portalu :) IP: *.gprspla.plusgsm.pl 17.11.06, 18:59
      Kiedyś tekst u klienta :" ja psze pani nie lubie na tych foliach drukować - nie
      lubie bo mi staje - staje zwłaszcza jak na ciepło drukuje - bo wtedy mi przez
      dziurki wypływa ". A teraz tłumacze skrót myślowy : chińskie folie owv są
      kiepskiej jakości i podczas druku rozgrzany klej wypływa zatrzymując maszynę :)
      Uśmialiśmy się oboje :) ale klient fajny i milo go wspominam :)
      • Gość: Polo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.06, 10:54
        A propos skrótów myślowych :
        Koleżanka w pracy opowiada o swojej znajomej, której znudziło się ciągłe
        użeranie z managerem "Anka powiedziała, że więcej się z nim pie....lić nie
        będzie. Otworzyła swój własny interes i ma to wszystko w d....".
        Gdy skończyła cytować to widząc dwuznaczność wypowiedzi zrobiła "mądrą" mine i
        wybuchnęła śmiechem razem z resztą ekipy.
    • Gość: zekuli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.11.06, 19:14
      Niech leonwawa odpowie jak by jego tatuś albo mamusia poprosili o karte do komórki, a potem naśmiewa sie z innych...
      • Gość: jacek IP: *.proxy.aol.com 18.11.06, 00:00
        troche z innej beczki, jechalem kiedys tramwajem i slyszalem taki dialog. Facet
        do babki, przepraszam pani wychodzi, a ona : a panu?
        • Gość: Łodzianka IP: *.4web.pl 18.11.06, 20:26
          Hehe, bo mówi się (przynajmniej w Łodzi: "wysiada" a nie "wychodzi". I sprawa
          jasna :)
          • Gość: ewa IP: *.chello.pl 19.11.06, 00:40
            wszędzie się tak mówi, norma słownikowa
          • Gość: jacek IP: *.proxy.aol.com 19.11.06, 03:37
            wlasnie, masz racje Lodzianka, masz racje to jest poprawna forma,wysiadac,
            wychodzi sie z pomieszczenia,lub kobieta za maz wychodzi
    • Gość: ... IP: *.elektron.com.pl 17.11.06, 19:22
      mój kolga mi mówił kiedys... w kolejce przed niem w sklepie motyw:
      K-klient
      S-so\przedawca

      K- tyskie z lodówki
      S- w butelce czy w puszce?
      k- Tak
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.