Dodaj do ulubionych

Patologiczne skąpstwo

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.07, 14:40
Muszę to napisać. No, muszę. Może to plotkarstwo, ale trochę jest zabawne...

Mam sąsiadkę. Nazwę ją X. Ma czterdzieści kilka lat, córkę, jest rozwiedziona.
Nie powiem w jakim pracuje zawodzie, ale sama mówi (z oburzeniem), że zarabia RAPTEM 11 tysięcy, a pracę ma taką ciężką...I odpowiedzialną. Istotnie, w jej zawodzie się tak zarabia bez żadnego gadania.

W życiu nie widziałam takiego skąpstwa. Molierowski Harpagon, to przy niej rozrzutnik. Kąpie się raz w tygodniu (jeszcze się tym chwali), w wannie, bo prysznic za dużo wody ciągnie, potem zlewa wiadrami wodę z wanny do pralki, ładowanej od góry i robi w tym pranie. Wąż odpływowy z pralki zlewa tę wodę nazad do wanny, gdzie wybierana jest wiadrami. Wiadra przechowuje się na balkonie, potem myje się tą wodą podłogę. Po myciu podlogi wiadro wstawia się do wucetu, do spłukiwania sedesu. Nie żartuję.

Jej córka nastolatka wygląda jak dziecko z rodziny patologicznej, rzeczy cerowane, sprane. Podrzucam jej czasem jakąś koszulkę, albo dżinsy, bo mi żal dziewczyny, więc jak coś upoluję na wyprzedażach - kupuję. Ja nie zarabiam nawet połowy, tego co jej matka.
Kiedyś wracałam dod domu po 23-ej, zima, śnieg pada, widzę na przystanku - pani X i córka, jeszcze wtedy dość mała, opatulona kocem. Zatrzymuję się, pani X w pretensji, że mnie w domu nie było, a jej córka ma gorączkę (jestem lekarzem, choć nie pediatrą). Wlokła to dziecko nocnym autobusem (chodzi co godzina), bo na taksówkę szkoda pieniędzy. Dziewczynka miała prawie 40 stopni i koszmarną, ropną anginę...

Przed świętami dziewczyna miała urodziny i dostała....opakowanie miękkiego papieru toaletowego i dezodorant za 4,99, z promocji. Mamusia utyskiwała, że i tak przepłaciła, bo w Lidlu są dezodoranty za 1,99...A papier był marzeniem małej, bo u koleżanek taki jest. Ojciec dziewczynki płaci wysokie alimenty, bo go na to stać, wysyła dodatkowe pieniądze, ale mieszka w Stanach i nie widzi nędzy dziecka. Przyjeżdża rzadko, a na tę okazję się kupuje lepszy łaszek, a do spotkania dochodzi w kawiarni, żeby tatuś nie zobaczył, że dziecko nie ma kompa, na którego kasę przysłał.
Mała była wściekle uzdolniona muzycznie, ale skrzypce kosztują, pianino też...Więc szkoła muzyczna odpadła. Śpiewa w chórze, niezłym i wybiera się na kierunek wokalny Akademii Muzycznej. Matka jest zła o to, bo to żaden chleb, jak mówi.

Wczoraj pani X próbowała zrobić ze mnie złodzieja, dla własnej oszczędności. Przybiegła zbulwersowana z receptą, jaką wypisał jej rodzinny na lek, który miał kosztować 27,50 i był to już tańszy odpowiednik. Chciała, żeby wypisac jej bezpłatną receptę...Kiedy się dowiedziała, że nie na wszystkie leki są recepty bezpłatne, prosiła, żebym jej przyniosła taki lek ze szpitala. I nie wytrzymałam. W szpitalu bida aż piszczy, w tej chwili na oddziale mam przeciwbólowo tylko pyralgin, tramal i no-spę, modlimy się, żeby pomagało, bo nic innego nie ma, a babsztyl chciał, żebym ukradła dla niej coć, co moze kupić...
Pomijam wieczne męczenie mnie, o każdej porze dnia i nocy, bo lekarz pod ręką...Potrafi przyjść po nocy, bo zacięła się nożem, ranka jak u baranka, centymetrowa kreseczka, ale lekarz powinien opatrzyć, bo składał przysięgę...
A pani X lubi się leczyć, ho, ho. Zwłaszcza za darmo i pod nosem.

Opowiada o swojej oszczędności chętnie. Cały wieczór cerowała rajstopy (widac to potem, bo ma szew na łydce na 20cm długości), upolowała buty za 29zł (rozpadły się pierwszego dnia noszenia), ma majtki od czasów studenckich, rano się nie myje, bo woda kosztuje, a w nocy się nie można pobrudzić, włosy myje raz na 10 dni, w ten sposób tylko trzy razy w miesiącu i szampon starcza jej na rok, na jednym skrzydełku można ugotować zupę na tydzień...
Nie ma przyjaciół, ludzie ją omijają szerokim łukiem. Protestował przeciw płaceniu w czynszu za konserwację domofonu, bo to niby 1,50 miesięcznie, ale tylko tak się mówi to 18 zł rocznie!

Znacie kogoś podobnego? Czy pani X, w okularach modnych sto lat temu, domowym sposobem klejonych, bo oprawka nie wytrzymała, takie g...a kupiła je w 1990 roku, jaka lipa...

No, poplotkowałam i teraz mam osobiste marzenie, że to przeczyta, w pracy. Bo w domu nie ma komputera. Nie przesadziłam, gdybym chciała napisać wszystko, to by zajęło mi kilka godzin...


Obserwuj wątek
    • Gość: isia Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.07, 14:51
      Znam.
      Moja ciotka. Daleka ciotka.

      Nie wiem czy wpadła na wodę, ale ma też pomysły, niech ją licho.
      Nosi znicze z grobu do domu, zbiera jakiś wosk, topi i robi nowe.
      Była notariuszem, zarabiała świetnie, umiała inwestować, mąż miał warsztat samochodowy i jest jedyną znaną mi osobą, która ma bankową pensję rentierską. dzieci nie ma. Czasem jej pomagam w zakupach, sprzątaniu. Zawsze mnie naciągnie na jakąś kwotkę...
      Ma mnóstwo ziemi, po całek Polsce, umiała kupować i umie sprzedawać. Zarabia na wszystkim do dziś...

      Skąpa jest strasznie. Wiele razy się podtruwała zepsutym jedzeniem, leżała w szpitalu.
      Nie jest stara, ma 66 lat, trzyma się świetnie.
      • Gość: Julka Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.07, 15:18
        Znałam kiedyś pewną taką rodzinę. Mieli ogromny dom, ale na pokaz. W sypialni
        niedbale rzucona koszula nocna, eleganckie bamboszki, no niby życie na całego.
        W łazience pralka automatyczna(wtedy to był luksus), na pralce serwetka, widać,
        że pralka od parady. Oprowadzali ludzi jak po muzeum, po czym schodzili na
        rozmowę do garażu lub w najlepszym wypadku, do suteryny. Tam zreszta mieszkali
        tak naprawdę.
        Potrafili zaplombować drzwi i na papierowych paskach napisać: posprzątane na
        święta. A posciel (pierzynę) senior rodziny (mieszkali osobno) wiózł na
        rowerze, bo "przecież córka już ubrała pościel na święta i nie będą pod nią
        spać przed świętami". To tyle co pamiętam.
        Ktoś wczesniej napisał o nauczycielce i jej skąpym mężu. Pewnie i takie rzeczy
        się zdarzają. Ale myślę, że jest na niego sposób :) Jeżeli z niego takie
        panisko, wszystko na pokaz to ja na jej miejscu kupiłabym sobie starego
        malucha. Takiego za 300 zł. Takiego, zeby nie wyglądał ciekawie, ale żeby był
        na chodzie. Może będzie się wstydził, że żona "takim" samochodem jeździ? A może
        ktoś mu zwróci uwagę?
    • Gość: tia Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.04.07, 15:01
      Ula! Niesamowite!!!

      To już jakaś choroba!!!!
      Też znam skąpego człowieka, mój kolega, wydawało mi się, że nic go nie przebije, a jednak...I też jest niebiedny, co ja mówię - bogaty, a jego żona żyje ze swojej nauczycielskiej pensji, kupuje za to jedzenie dla rodziny, robi opłaty...Kiedyś mi się zwierzyła, że jej mąż ma ok 50-60 tys miesięcznie na czysto...Dorwała wyciągi bankowe. Bo nie ma dostępu do jego konta, a mają rozdzielność majątkową. On jeździ mercedesem terenówką, rocznik 2006, ona trzema autobusami, bo mieszkają pod miastem. Jedzie do domu 1,5 godziny...Prosiła bodaj o starego malucha, bo od autobusu trzeba iść nieciekawie polami ok 2 km...Ale dom jak pałac. 800 metrów kwadratowych, staw, basen, sauna. A ona na stanik musi sobie odkładać.
      On oszczędza głównie na żonie. Sam ubiera się drogo, ona w ciuchbudach. Ma tylko kilka kupionych przez niego łaszków na okazje, gdzie muszą pokazać się razem. Facet twierdzi, że ona jest piękna nawet w worku. Istotnie - jest piękna jak rzadko, ale biedna też jak rzadko.
      On mówi, że lubi pasztetówkę, ale cwaniak, żre biznesowe obiadki w najlepszych knajpach...Odeszłaby od niego na pewno, ale boi się, że będzie walka o dzieci.
      • Gość: lll Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.rybnet.pl 14.04.07, 21:56
        Ula, ja nie wiem czy mam w to wszystko wierzyc. Naprawde to jest dla mnie nie do
        pomyslenia. A tak w ogole to skad wiesz jakei ona majtki nosi? I w ogole znasz
        tyle szczegolow z jej zycia? No, chyba ze nawet o tych majtkach ci mowi..jesli
        to wszystko prawda, to jestm przerazona:|
        • Gość: jaija Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.elblag.dialog.net.pl 14.04.07, 23:44
          Tragedia. Ja znam "tylko" historię o gościu, który suszy fusy od herbaty, ma
          parę innych przyzwyczajeń, np. za luksus uważa jakieś paszteciki za parę
          złotych, ale nie wiem, jak u niego z wodą.
          Skąd w ludziach się to bierze - nie sposób pojąć. Oszczędność - piękna cecha,
          ale może nie aż do tego stopnia...
        • Gość: ula Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.07, 12:11
          Gość portalu: lll napisał(a):

          > Ula, ja nie wiem czy mam w to wszystko wierzyc. Naprawde to jest dla mnie nie d
          > o
          > pomyslenia. A tak w ogole to skad wiesz jakei ona majtki nosi? I w ogole znasz
          > tyle szczegolow z jej zycia?


          Skąd wiem? Bo mówi, mówi i mówi! Jej się własne skapstwo wydaje chwalebne i paple aż miło. Właścicwie jakiś kontakt ma tylko ze mną, ale głównie dlatego, że jest hipochondryczką i uwielbia się leczyć.
          Dopada mnie pod bramą, albo w ogródku...Mieszkamy w czymś w rodzaju jednopiętrowej, długiej kamieniczki, każdy ma osobne wejście do siebie, taki szeregowiec właściwie...Trzy takie same budyneczki, w każdym po 6 mieszkań. A wszystko ogrodzone. Taka mała wspólnota mieszkaniowa. Pani X udziela się we wspólnocie, bo oszczędza i tam. Oświetlenia za dużo, niepotrzebny domofon na bramie, automatyczne otwieranie bramy, niepotrzebna pani do zamiatania itd.
          Ten nasz dom był tańszy niż mieszkanie w bloku, budowaliśmy to (już wiele lat temu) sami, teren jest naszą własnością, więc nie ma czegoś takiego jak czynsz, tylko fundusz remontowy. 98 zł misięcznie. Zdaniem pani X za dużo.

          Parę lat temu postanowiliśmy obsadzić płot wokół naszego mini-osiedla tujami. Znaleźliśmy producenta takich iglaków (bo potrzeba było dużo), całość miała kosztować ok. 5 tysięcy. Po trzy stówy na rodzinę. Pani X jedyna nie dała, bo jej NIE STAĆ. Tuje mają już po 3 metry i są piękne.

          Niestety nasze ogródki się łączą. Bardzo nad tym ubolewam, bo mam kiepski widok z balkonu. Na ogródku też oszczędza, sadzi tylko to, co ktoś jej da z działki. Już nie wspomnę o warzywkach, a wspólnota umówiła się, że najwyżej zioła w donicach, niech to wygląda, a nie goła ziemia i natka pietruszki...Pani X hodowała warzywka. Jej ogródek przypominał działkę pracowniczą.
          Ubolewam też, bo ilekroć jestem w ogródku, pani X leci z łopatką, żeby mnie dopaść i poużalać się nad różnymi bólami. Wtedy też mówi o sprycie oszczędnościowym, majtkach itg.
          Mamy takie niskie płotki, pani X zwisa z płotu i gada.
          Raz zaproponowałam (przed świętami), że zabiorę ją samochodem do sklepu, niech nie dźwiga. Miała przy sobie wszystkie gazetki reklamowe, wszystkich hipermarketów, w nich pozaznaczane okazje. Tu oleju nie kupi, bo w Geancie jest tańszy o 20 gr. Tym sposobem okazało się, że mam jechać też do Geanta...Samo Tesco nie wystarczyło. I do Reala...Porobiła sobie jakieś 3 złote oszczędności. O moją benzynę nie pytała...Zajęło nam to 5 godzin i powiedziałam sobie NIGDY WIĘCEJ. To był wstyd, ona biegała z tymi gazetkami, miała je razem zeszyte, przygotowała się do zakupów. Czerwone wykrzykniki w gazetkach zwracały uwagę ludzi...Potworne.
          Były rajstopki za 0,99, kupiła sobie zapas - 5 par i całą drogę ględziła, że koleżanka z pracy trafiła gdzieś na takie za 0,79...
          Kiedy robiła remont, wynajęta ekipa przeszła drogę przez mękę. Właściciel tej firmy (poleconej przez mnie, super fachura) miał do mnie żal. Urządzała histerie przy zakupie kafli, farb, prawie się tam kładła na podłodze w tych hurtowniach budowlanych. Najtańsze! -krzyczała. Znalazła jakiś słoiczek za kilka złotych, buch do koszyka, bo taka tania farba, trzeba jej było długo tłumaczyć, że to tylko pigment, nie da się tym malować...
          Panowie fachowcy przychodzili do nas na herbatę, bo ona żałowała im gazu, do podgrzania wody...Robili po 12 godzin dziennie i nie mogli zjeść gorącego posiłku. A wzięła urlop i pilnowała. Daliśmy im klucze i gotowali u nas.
          Z wdzięczności polakierowali nam płot i o to też była afera, bo na pewno jej lakierem, a poza tym ZA DARMO, a u niej brali pieniądze. Nawet żeśmy nie wiedzieli o tym płocie, zauważyliśmy po kilku dniach. "Za dobre serce i ciepłą kuchnię", powiedzieli jak zapytałam. Pani X sprawdzała tymczasem rachunki czy ten impregnat do drewna nie kupiony został aby na jej koszt...

          Sorry, że tak obficie piszę, ale książkę by można.
          Widziałam ją dziś. Wracałam z psami ze spaceru, ona szła do kościoła: pocerowane rajstopy, kostium szyty na chrzciny córki, ale włosy czyste, widocznie dzień mycia...
          Psów nam zazdrości, bo to ochrona. Ale to kosztuje! Nawet chomik córki kosztował, ile jadł, skandal! Mówiła mi kiedyś, że córka marzy o króliczku, ale to kosztuje 80 zł! Straszne. I klatka jeszcze...Kupiliśmy dziewczynie króliczka, jaka był radość. I króliczek panią X obżerał...dziewczyna przyszła kiedyś za łzami w oczach, pytała, czy może u mnie dorobić, na jedzenia dla króliczka. Mąż wymyślił, żeby chodziła na spacer z psami w soboty. Dziewczyna kocha zwierzęta, szczęśliwa, dostawała za to 1o zł, czyli ok 40 zł misięcznie plus jakieś jedzonka dla króliczka. Kiedy króliczek zachorował pani X przyszła do mnie...bo jestem lekarzem. Zadzwoniłam do weta - kolegi, poprosiłam, żeby go leczył, potem oddam. Inaczej byłoby po króliczku, jedynej radości dziewczyny...

          Jeszcze raz proszę - wybaczcie za długie posty, ale nie umiem tego w kilku zdaniach...
          Pzdr

            • Gość: :)) Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.04.07, 14:15
              Absolutnie wierzę.
              Skąpstwo to częsta cecha u ludzkości, wcale mnie nie dziwi, to, co Ula pisze.

              Bardzo często to się zdarza u ludzi, ktorzy mają pieniądze.
              W mojej dalszej rodzinie była taka skneruska. Po rozwodzie z mężem mieszkała sama, miała małe mieszkanko, biedowała, choć wszyscy wiedzieli, że pieniądze ma. Bardzo wysoką emeryturę, alimenty od męża (udowodniła w sądzie jakieś niedołęstwo i jego winę przy rozwodzie, więc mu zasądzono - też bogaty był, do tego oskubała go nieźle), odziedziczony po pierwszym mężu majątek, ale twierdziła, że jest biedna jak mysz kościelna...
              Kiedy odeszła z tego świata, nie zostawiła testamentu. Ustawowo dziedziczył jej dużo młodszy brat, który nie miał z nią kontaktu, bo ona się bała, że będzie czegoś od niej chciał i nie życzyła sobie go widywać.
              Okazało się, że wartość jej majątku ruchomego i nieruchomego to parę milionów złotych...Baba bawiła się w giełdę, fundusze inwestycyjne, a jadła chleb ze smalcem. W szafie miała szmaty. Zeżarte przez mole, znoszone do zera. Wyszczerbione talerze. Mieszkała w kawalerce 25m, a miała dwa domy, o czym nikt nie wiedział...Wynajmowane firmom za ogormne pieniądze. Poza bratem, pogonionym lata temu, z dalszą rodziną utrzymywała kontakt. Żebrała na leki, na jedzenie, przychodziła zjeść coś ciepłego...Wszyscy wiedzieli, że nie może być taka biedna, samej emerytury miała prawie trzy tysiące, ale dawali się skubnąć na dychę, dwie...

              To raczej nie była choroba. Zawsze była skąpa. Usunęła kiedyś ciążę (sama o tym mówiła), bo dziecko to koszty...



              Mam też skąpą koleżankę w pracy. Też opowiada chętnie o swojej oszczędności. Też koszmarne opowieści - jak suszyć jednorazowe chusteczki i ręczniczki na kaloryferze, jak naciągać pranie, składać, rozkładać, znów naciagać, żeby nie prasować, bo żelazko ciąąągnie... Jak wietrzyć na balkonie, zamiast prać...Jak przechodzić dziesiątą zimę z kozaczkach, czym je sklejać...
              Wszystkie mamy takie same zarobki zasadnicze, zupełnie jawne, więc wiemy, że jej pensja "na rękę" to 5,5 tysiąca...I jest sama...

              Mój teść też jest skąpy. Ciemno jak w grobie, bo żarówki 25W...Teściowa, biedna, ma zaćmę, a ten jej światła żałuje. Wody też. Ma swoją teorię na teamt mycia rąk po wyjściu z toalety...Niezdrowo. Bo lepiej się na bakterie uodpornić. Kiedyś nie myli, a żyli. Ma brodę, bo żyletki kosztują, twierdzi, że cerowane skarpetki są cieplejsze... :)))))
              Serek topiony powinien wystarczyć na dwie osoby na trzy dni, a masło jest niezdrowe.
              Są tacy ludzie.
              • tunaman Re: Patologiczne skąpstwo 15.04.07, 16:42
                Gość portalu: :)) napisał(a):


                > Serek topiony powinien wystarczyć na dwie osoby na trzy dni, a masło jest niezd
                > rowe.

                chodzi o taki serek w trójkącikach?


                --
                Plankton:
                Never! That's completely idiotic!
          • kowaliska Re: Patologiczne skąpstwo 15.04.07, 13:54
            Współczuję sąsiedztwa. Ta kobieta unieszczęśliwia nie tylko siebie, ale i
            wsztstkich dookoła. Najbardziej żal mi jej córki. Boję sie myśleć, jaki wpływ
            na jej dalsze życie będzie miało to bezduszne babsko.
    • grenzik Re: Patologiczne skąpstwo 15.04.07, 14:04
      To się rodzi jakoś wcześnie... Znajomy K. niegdyś strzelił mistrzowskiego gola.
      Kolega wyciągając papierosa poprosił K. o zapalniczkę i usłyszał:
      -Tylko szybko, bo gazu jest mało :D
      --
      Jestem marksistą o założeniach Grouche'a
      • Gość: kinia Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.07, 11:18
        Przez chcwilę myślałam, że jesteśmy sąsiadkami, Ulu...
        Bo ja też mam taką sąsiadkę, też z córką...Ale opis osiedla to wykluczył. :)

        B jest skąpa absolutnie patologicznie i też zarabia doskonale. Karmi swoją córkę ziemniakami, bo tanio, jak jakiegoś parsiuka. Nie kapie się wcale, bo doskonale można się wymyć w misce (też się tym chwali) i nawet zdrowo. Jak wychodzi - zakręca wodę, żeby córka też nie mogła się kąpać. Dostęp do zaworu ma zamykany na zamek, klucze przy sobie. Córka jest rozrzutna ("po kim ona to ma??") i zaraz wychlapie jej mnóstwo pieniędzy...Mieszkamy drzwi w drzwi i w jej pojęciu kolegujemy się, chyba. Opowiada mi takie rzeczy beż żadnej żenady, w każdym razie.
        Oto część jej rad dobrej i oszczędnej gospodyni:
        -często prane rajsopy się niszczą i po miesiącu są do wyrzucenia. Więc po dwóch, trzech dniach noszenia zwilża się je paroma kroplami wody i mocno wyciska w szmatę. I jak nowe.
        -przetłuszczone włosy przesypuje się talkiem i już nie trzeba myć (mycie włosów zużywa bardzo dużo wody!)
        -okna najlepiej się myje samą wodą
        -śmieci z dywanu dobrze zbiera się wilgotną gabką
        -worki papierowe do odkurzacza można opróżniać, trzeba delikatnie wytrząsnąć zawartość
        -wietrzona na balkonie pościel może być nie prana pół roku
        -zimą nie goli się nóg, bo i tak pod kozaczkami nie widać. I pach też nie.
        -szczoteczka zanurzona w wodzie z octem wystarcza na dłużej (do zębów)
        -produkty z Biedronki są najlepsze]
        -zawsze nalezy zapisywać czas rozmowy telefonicznej
        -darmowymi autobusami z hipermarketów można dojechać wszędzie

        W jej mieszkaniu jest zimno jak na dworze, za to nie pachnie ciekawie, bo otwieranie okien je oziębia, więc się nie otwiera.
        Męża nie ma i nie miała, bo autor dziewczynki zrezygnował z przyszłej żony miesiąc przed ślubem. Po tym jak na dwa tygodnie u niej zamieszkał, bo własne mieszkanie remontował. Był okropny, kłótliwy, rozrzutny. Potrafił zjeść pół kurczaka z rożna od razu! Chciał mięsa. Nie chciał ziemniaków z marchewką. Uważał, że plaster twarożku to za mało na kolację i nie smakował mu makaron ze skwarkami. Poszedł i dobrze.
        Jej córka kończy za chwilę 18 lat i zamierza opuścić dom, zażądać swoich alimentów i wyprowadzić się do babci. I tak się u babci myje...I je...Babcia, dla odmiany, bardzo fajna osoba. Ma dzieci sztuk kilka i nikt nie ma cech B, żyją normalnie, co mojej sąsiadce się nie podoba i źle o nich mówi.
        Jej siostra, rozrzutnica jeździ autem, choć mógłby ją podrzucać mąż! A ma własne! Rozpusta. I codziennie myje włosy, zaraz jej wypadną...(hihi, jej siostra, babka w typie Stenki, nawet głos podobny - włosy ma do pozazdroszczenia). Druga siostra ciągle coś sobie kupuje, co roku buty!!! Brat to utracjusz kupił synom komputery, rowery, jakby nie mogli mieć jednego na społkę...

        Siąsiedztwo jest męczące, bo B wykręca żarówki na klatce, można zęby sobie wybić, ale oszczędnie, bo płacimy to na spółkę. U nas też wspólnota mieszkaniowa i wiem, że już kombinują jak ją wykluczyć, bo uciążliwość nie do zniesienia. Zamyka okna na klatce, odłącza piecyk elektryczny, który klatkę ogrzewa, ostatniej zimy odcinała wtyczkę nożyczkami.
        Uważa, że bujna trawa jest ładna bojkotuje koszenie i ma w nosie alergików.

        Są tacy ludzie.
        • Gość: vp Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.rzeszow.mm.pl 16.04.07, 19:46
          Nie mycie się i wietrzenie zamiast prania to oczywiście przesada, ale niektóre
          wymienione sposoby oszczędzania (no niech będzie że to skąpstwo) nikomu nie
          przeszkadzają i nie ma co się czepiać, przykłady:

          > -śmieci z dywanu dobrze zbiera się wilgotną gabką
          Czasem słusznie, po co wyciągać, składać i rozkładać odkurzacz dla paru
          paproszków, ja używam szczotki mechanicznej.

          > -worki papierowe do odkurzacza można opróżniać, trzeba delikatnie wytrząsnąć
          zawartość
          Można. To dziwactwo ale z gaunku nikomu nie dokuczających, więc jak ktoś ma
          satysfakcję, to niech sobie tak robi.

          > -zimą nie goli się nóg, bo i tak pod kozaczkami nie widać. I pach też nie.
          A kto powiedział, ze golenie nóg/pach to jakiś obowiązek? Niezbyt ładnie
          wygląda, ale nic poza tym, więc jak nikt nie zobaczy, to w czym problem?

          > -produkty z Biedronki są najlepsze
          Są najlepsze w swojej kategorii cenowej. Zresztą produkty z logo i bez różnią
          się tylko ceną i opakowaniem, zawartość jest identyczna, gdy pochodzi od tego
          samego producenta, wystarczy sprawdzić na etykiecie. To twierdzę także na
          podstawie produktów mojej firmy, która robiła rzeczy dla taniej marki,
          produkcja z tańszych/gorszych surowców wcale nie jest bardziej opłacalna bo
          podnosi inne koszty (np. dostosowanie linii produkcyjnej i próby), a kupienie
          jednego rodzaju surowca w większej ilości daje tak duże upusty hurtowe, ze
          różnica w cenie jest prawie żadna.
          A tak w ogóle, nawet jak ktoś ma górę forsy, to musi kupować najdroższe rzeczy?
          Musi płacić za metkę, bo ma kasę? W imię czego?

          > -zawsze nalezy zapisywać czas rozmowy telefonicznej
          Może się przydać w przypadku reklamacji wysokości rachunku.

          > -darmowymi autobusami z hipermarketów można dojechać wszędzie
          Jeżeli akurat mają takie trasy, to czemu nie?

          >Zamyka okna na klatce, odłącza piecyk elektryczny, który klatkę ogrzewa,
          Acha, więc po to się ogrzewa klatkę, żeby ciepło ulatniało się przez okna???
          Interesująca teoria. Ciekawe, nasza spółdzielnia prosi lokatorów, aby w zimie
          nie otwierali okien na klatce, bo wzrasta koszt ogrzewania, potem w mieszkaniu
          kaloryfery zimne, bo całe ciepło oddały na korytarzu, gdzie wiatr hula.

          > Uważa, że bujna trawa jest ładna bojkotuje koszenie i ma w nosie alergików.
          Ja też uważam, że bujna trawa jest ładniejsza. Alergikowi nic nie pomoże
          koszenie pod domem, bo pyłki traw z wiatrem lecą kilometrami i wcale nie kicha
          od tego, co ma na skwerku. Zwłaszcza że te skwerkowe trawy to odmiany zazwyczaj
          nie kwitnące, więc argument do bani.

          > Są tacy ludzie.
          Są. I niech sobie będą. Nie interesuje mnie co ktoś robi u siebie w domu, jak
          się zachowuje, niech sobie opowiada, mogę nie słuchać, odwrócić się na pięcie.
          Ja robię po swojemu i zareaguję tylko gdy czyjeś zachowanie mnie osobiście
          szkodzi, a jak nie to olewam.
          Więcej luzu dziewczyny, jak was drażni takie zachowanie to może po prostu
          zerwać kontakty z upierdliwymi sąsiadkami?
          • Gość: zuzia Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.07, 10:31
            Gość portalu: vp napisał(a):

            > > -zimą nie goli się nóg, bo i tak pod kozaczkami nie widać. I pach też nie
            > .
            > A kto powiedział, ze golenie nóg/pach to jakiś obowiązek? Niezbyt ładnie
            > wygląda, ale nic poza tym, więc jak nikt nie zobaczy, to w czym problem?

            Jasne. Mycie zębów też nie jest obowiązkowe. I podcieranie tyłka, za przeproszeniem.

            > > Są tacy ludzie.
            > Są. I niech sobie będą. Nie interesuje mnie co ktoś robi u siebie w domu, jak
            > się zachowuje, niech sobie opowiada, mogę nie słuchać, odwrócić się na pięcie.
            > Ja robię po swojemu i zareaguję tylko gdy czyjeś zachowanie mnie osobiście
            > szkodzi, a jak nie to olewam.
            > Więcej luzu dziewczyny, jak was drażni takie zachowanie to może po prostu
            > zerwać kontakty z upierdliwymi sąsiadkami?

            Trudno zerważ kontakty z kimś z kim mieszka się drzwi w drzwi, przez płot, z kim należy się do jednej wspólnoty mieszkaniowej itd.

            U nas sąsiad z parteru schodził i gasił światło w przedsionku, a przedsionek w kształcie litery L, wieć nawet latarnia uliczna nie oświetlała drzwi z domofonami. Szlo się w ciemność, można się było potknąć. Gasił tak długo, aż nie napadli sąsiadki, nie wyrwali jej torebki..Jeszcze została uderzona. Afera była jak trzeba.
            To bywa uciążliwe dla otoczenia. Czyjeś skąpstwo obciąża nas.
            Ja też nie znoszę zapuszczonej trawy, bo przechodząc się duszę. Nie masz widocznie alergii, że piszesz o pyłkach niesionych wiatrem. Spróbuj mieć coś takiego pod oknem...Jak jest skoszona - mogę otwierać, jak jest dluga i kwitnąća - nie. Więc nie pleć głupstw.



            • Gość: Herma Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.4web.pl 17.04.07, 13:57
              Gość portalu: zuzia napisał(a):

              > Gość portalu: vp napisał(a):
              >
              > > > -zimą nie goli się nóg, bo i tak pod kozaczkami nie widać. I pach t
              > eż nie
              > > .
              > > A kto powiedział, ze golenie nóg/pach to jakiś obowiązek? Niezbyt ładnie
              > > wygląda, ale nic poza tym, więc jak nikt nie zobaczy, to w czym problem?
              >
              > Jasne. Mycie zębów też nie jest obowiązkowe. I podcieranie tyłka, za
              przeprosze
              > niem.

              Nooo Zuzia, chyba ostro przesadziłaś. Jak można porównywać podcieranie tyłka,
              albo mycie zębów z goleniem nóg????? Nogi goli się wyłącznie z wątpliwych
              względów estetycznych, niemających kompletnie nic wspólnego z higieną.
            • Gość: Nel Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.07, 10:02
              > Jasne. Mycie zębów też nie jest obowiązkowe. I podcieranie tyłka, za przeprosze
              > niem

              Nie wiem co ma wspolnego pod wzgledem higieny golenie nóg i wycieranie tyłka

              > Ja też nie znoszę zapuszczonej trawy, bo przechodząc się duszę. Nie masz widocz
              > nie alergii, że piszesz o pyłkach niesionych wiatrem. Spróbuj mieć coś takiego
              > pod oknem...Jak jest skoszona - mogę otwierać, jak jest dluga i kwitnąća - nie.
              > Więc nie pleć głupstw.

              TO SIE WYLECZ. Alergia jest wyleczalna, mam w nosie dyktature leniwych
              alergików, którzy najchętniej by zabetonowali całe otoczenie i wycieli wszystkie
              drzewa. Nic tak mnie nie boli jak wyschnięta,żółta gleba pozostała w czasie
              upałów po wycince pięknej pachnącej łąki nieopodal na skwerku. Mój mąż od 6 lat
              NIE MA astmy i kataru siennego jak się wyleczył u homeopaty.( A miał ataki astmy
              dwa razy dziennie i katar od kwietnia do września) Jego siostra, niewierząca w
              tego typu metody alergie na pyłki załatwiła odczulaniem!!!!
      • jorn Re: Patologiczne skąpstwo 19.04.07, 23:19
        Kolega wyciągając papierosa poprosił K. o zapalniczkę i usłyszał:
        > -Tylko szybko, bo gazu jest mało :D

        A to niekoniecznie skąpstwo - może się bał, że następnego papierosa tą
        zapalniczką nie zapali, a pod ręką innego źródła ognia nie było, jak również i
        otwartego sklepu w pobliżu.

        Nie zdarzyło ci się nigdy np. łazić na głodniaka, bo co najwyżej własną kartę
        kredytową pogryźć mogłeś, bo otwartego sklepu lub knajpki w okolicy brakowało?
        --
        Jorn van der Ar
        ---------------------------
        Bezprawie i Niesprawiedliwość
    • Gość: believer? To jest tak głupie, że aż możliwe IP: *.smstv.pl 16.04.07, 12:09
      A nasłać hitmana* jakiego, taniej dla Ciebie i dziecka będzie:) Znałem sknery
      różne, ale ta kobieta to chyba esencja ich wszystkich, o ile nie konfabulujesz,
      wybacz - ale wierzyć się nie chce, a i pamiętam "oszczędność" babci, też mogłaby
      w reklamie grać oszczędnego wujka Witka.

      *\ Autor nie bierze odpowiedzialności za w/w sugestię, która była tylko żartem.
      • Gość: bibianna Re: To jest tak głupie, że aż możliwe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.07, 13:51
        Pracowałam kiedyś w MOPRze (Miejski ośrodek pomocy rodzinie). Naszym "klientem" był człowiek, ktory nie mial pracy, a tym samym środków do życia. Stosowne papierki miał, zerowy podatek - zerowy dochód.
        Ktoś go podkablował, sprawdzono. Rzeczywiście nie pracował, żył z oszczędności, czyli procentów bankowych. Był jednym z wielkich lottowych wygranych, kilka baniek. Wtedy jeszcze kasa z lokat nie była opodatkowana, zresztą, on miał część na polisach ubezpieczeniowych, czy jakoś tak...
        Odpowiadał za to. Łaszczył się na jakieś grosze...

        W historie powyższe wierzę, różne rzeczy widziałam w tamtej pracy...
        • Gość: nola Re: To jest tak głupie, że aż możliwe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.07, 15:17
          Ludzieee!!!
          Przecież to musi być jakaś choroba! Siostra mojej babci była taka skąpa, mieli duży dom, jej mąż był adwokatem, czy radcą prawnym, dużo zarabiał, ale ona chowała jego pieniadze przed nim. Z czasem zaczęła mu wyrywać jedzenie, chowac po kątach na potem, znajdował zepsute. Okazało się, że była bardzo chora. Nie wiem co to było, ale jakaś choroba psychiczna, wiele czasu spędzała w szpitalach.
          • Gość: Detektor Re: To jest tak głupie, że aż możliwe IP: *.chello.pl 16.04.07, 15:33
            Żona miała kiedyś dyrektorkę w dużym przedsiębiorstwie budowlanym.
            Lat 50 parę, fryzura: razowy warkocz upleciony z tłustych włosów, zero
            kosmetyków, włosy na nogach, ciuchy sprzed 20 lat, sweterki, bluzeczki (garsonki
            nie miała na sobie nigdy)
            Ważne zebranie dyrektorów. Wszyscy przyjeżdżają samochodami, taksówkami, pani X
            jedzie autobusem i idzie kawał drogi piechotą. Przerwa, dyrektorowie idą do
            bufetu, pani X wyciąga z torby woreczek z kanapką.
            Dyskusja, przetargi, konkursy idące w grube tysiące, pani X zauważa, że gdzieś
            tam cos jest tańsze o 50 zł...
            Też można książkę:)
          • Gość: jolka-olka Za skąpstwo płaci się samotnością i odrzuceniem IP: *.asta-net.com.pl 02.05.07, 20:04
            Matka mojej znajomej, kobieta po 60 była tak skąpa,ze nie pozwoliła swojemu
            choremu na serce mężowi korzystać z pralki automatycznej-bo się zużywa. Ona
            oczywiście prała w niej swoje rzeczy, a chory facet męczył się we "frani" aż w
            końcu umarł.
            Jak umarł to ta baba chciała go pochować w zniszczonych butach i poplamionym
            garniturze, dopiero ostra reakcja dzieci zmieniła jej decyzję. Oszczędzała na
            wszystkich członkach rodziny, tylko nie na sobie. Potrafiła kupić sobie 10 parę
            butów, a jej dzieci nie miały majtek i skarpetek. Córce kazała nosić swoją
            zużytą bieliznę,żałowała nawet na lekarstwa i dentystę. Baba w końcu została
            całkiem sama, dzieci i wnuki urządziły się świetnie, ale jej nie chcą znać- tak
            się czasami kończy patologiczne skąpstwo.
        • Gość: rybka Nemo Re: To jest tak głupie, że aż możliwe IP: *.w90-33.abo.wanadoo.fr 16.04.07, 15:43
          Znam taką historyjkę, jak w ramach pomocy przysłano do parafii transport z
          darami dla biednych z zagranicy. Pierwsi w kolejce byli podobno ci, którzy mieli
          rodziny w USA.
          Zakręcanie kurków w kranach "na maksa", gaszenie świeczki w piecyku gazowym,
          wyłączanie kontrolki telewizora itp bzdury ... to tylko szczyt góry lodowej u
          pewnej znanej mi osoby. Zakupy w Stonce obowiązkowo.
          • Gość: Frodo. Re: To jest tak głupie, że aż możliwe IP: *.bsk.vectranet.pl 16.04.07, 18:22
            Niektóre rzeczy są bzdurą, ale ponoć kontrolkę w telewizorze warto wyłączać.
            Sama tego niestety nie robię - albo bardzo rzadko. Nie widze nic złego w
            oczczędzaniu wody, pod warunkiem, że człowiek myje się!!! Sama mieszkałam na
            stancji z takim fleją, co sie nie mył 3 miesiące. Jak przechodziłam koło jego
            pokoju zawsze miałam ochotę pawia puścić. A na jego stole?? PApier toaletowy
            obok chleba. Razem ze współlokatorką śmiałyśmy się, że do toalety chodzi z
            własnym papierem. A jedna z osób swoją rolkę papieru podpisała!!! (inicjałami)
            Ale w wodzie po kąpieli można przepierkę zrobić (nie mówię o ostatnim
            płukaniu), albo do innych celów zużyć. Chyba że się wodę magazynuje,
            aż "skiśnie".
            • Gość: no shit Re: To jest tak głupie, że aż możliwe IP: *.smstv.pl 16.04.07, 18:32
              Wodę oszczędzać warto ze wzgl. ekol. a nie ekon., po co lać 8 litrów wody do
              mycia zębów, skoro można płukać gębę tą z kubeczka? Tak samo po co spłukiwać wodę
              z klozetu całą zawartością spłuczki, skoro można tylko tyle ile potrzeba..

              Wystarczy przestać chlapać niepotrzebnie a racjonalizatorskie dzielenie włosa na
              czworo nie będzie koniecznie z punktu widzenia comiesięcznych kosztów i ekologii.
              Watek przedni, nawet jeśli przesadzają:))
              • Gość: jaija Re: To jest tak głupie, że aż możliwe IP: *.elblag.dialog.net.pl 16.04.07, 23:00
                Wodę można, a nawet należy oszczędzać, co prawda, nie kosztem mycia i prania,
                bo to już jakaś obsesja, ale mycie sterty garnków w misce, zamiast pod bieżącą
                wodą to już dobry pomysł, podobnie, jak i wyłączanie listwy komputera,
                kontrolki w telewizorze i innych pierdółek, które jakoś tam podstępnie
                dokładają się do rachunku za prąd. Zakupy w Stonce, jak ktoś napisał, nie są
                złe - tanio, a żywność naprawdę dobrej jakości, tylko oczywiście warto wybierać
                tę od uznanych producentów, a nie np. colę za 0.90 gr czy coś w podobie.
                Nie zmienia to faktu, że osoby opisane wyżej to jacyś kosmici :D
      • Gość: zuzia Re: A mnie to nie śmieszy jakoś, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.04.07, 10:44
        Jest coś takiego jak oszczęność pozorna. Choćby materiały budowlane. Można kupić tanśze rurki i zmienić je za kilka lat, a można droższe i mieć na klkanaście. Hala w Katowicach to też była oszczędność...Tani projekt, tanie materiały, tanie wykonawstwo.

        Kiedy się nie ma - kupuje się tańsze, to jasne. Ale tu była mowa o zasobnych ludziach.
        MOja znajoma jeździła na drugi koniec miasta po farbę do włosów, bo była o 3 zł tańsza. Do takiej hurtowni kosmetyków. Kupowała tylko tę farbę. Kiedyś policzyłyśmy jej, ,że za autobus płaci 3,90. Nie wpadła na to.

        Sama kupiłam kiedyś tanią część do samochodu....I za dwa miesiące musiałam kupić dobrą. Dwa razy wydane pieniądze na część plus zmianę, plus coś w okolicy części, bo pęknięte badziewie uszkodziło inną część obok...NIGDY więcej.

        Moja babcia mawiała, że jestesmy za biedni, zeby kupowac rzeczy tanie.



        • mallard Skąpy dwa razy traci! 17.04.07, 11:50
          To jest najczęściej prawda, ale ci chorobliwi skąpcy tego nie widzą (to
          chorobliwe przecież...). Przykład Zuzi z hurtownią i biletem jest bardzo dobry,
          bo to często popełniany błąd (a swoją drogą, -czy ci ludzie matmy nie mieli?!)
          --
          Tak zwana złośliwość rzeczy martwych, to zwykle po prostu nieudolność istot
          żywych...

          fotoforum.gazeta.pl/5,2,mallard.html
        • Gość: noshit Re: A mnie to nie śmieszy jakoś, IP: *.smstv.pl 17.04.07, 13:22
          Gość portalu: zuzia napisał(a):

          > Jest coś takiego jak oszczęność pozorna. Choćby materiały budowlane. Można kupi
          > ć tanśze rurki i zmienić je za kilka lat, a można droższe i mieć na klkanaście.
          > Hala w Katowicach to też była oszczędność...Tani projekt, tanie materiały, tan
          > ie wykonawstwo.
          >
          > Kiedy się nie ma - kupuje się tańsze, to jasne. Ale tu była mowa o zasobnych lu
          > dziach.
          > MOja znajoma jeździła na drugi koniec miasta po farbę do włosów, bo była o 3 zł
          > tańsza. Do takiej hurtowni kosmetyków. Kupowała tylko tę farbę. Kiedyś policzy
          > łyśmy jej, ,że za autobus płaci 3,90. Nie wpadła na to.

          Na gapę:))


          > Sama kupiłam kiedyś tanią część do samochodu....I za dwa miesiące musiałam kupi
          > ć dobrą. Dwa razy wydane pieniądze na część plus zmianę, plus coś w okolicy czę
          > ści, bo pęknięte badziewie uszkodziło inną część obok...NIGDY więcej.

          Ja akurat odwrotnie, jednej części nie mieli, więc kupiłem nielicencjonowaną o
          50% tańszą niż od producenta części do tej konkretnej marki i o dziwo starczyła
          na 3 lata dłużej niż ta droższa. Przypadek.

          > Moja babcia mawiała, że jestesmy za biedni, zeby kupowac rzeczy tanie.

          Np. buty, mam parę par skórzanych, co mają 10-12 lat, były drogie na tamte czasy
          i nawet teraz byłyby uznane za drogie, tym bardziej i co śmieszne, że nie są to
          trzewiki markowe ze znanej firmy. Ale kto da 500 zł za buty niemarkowe? Ja:)
          Fakt faktem, pielęgnuje je i nikt nie chce wierzyć, że mają więcej niż 3 lata.

          Pozdr.


      • Gość: Izabella1991 Re: Byliście raczeni kawą recyklinką IP: *.ipcom.comunitel.net 17.04.07, 23:22
        Teraz ja wrzuce pare zdan:-))
        Moi rodzice w latach 70-tych tez zalewali fusy z kawy 2 razy(byla to
        tzw.plujka zalewajka zwana tez sorry"alfonsem!!!)Wiem,ze do tej pory duzo ludzi
        szczegolnie starszych tak robi...
        Znalam taka jedna artystke,co to jezdziila do Makro raz na pol roku,kupowala
        jedzenie ,,jak dla pulku wojska",a potem to zjadala razem z rodzina .Ze sie nie
        potruli nie za swiezymi np. parowkami ,to cud.Widzialam u niej np.
        przeterminowane budynie,jogurty(data waznosci minela pol roku temu),chcialam
        jej to wywalic ,to niiieeeee!Ona to bedzie jaaaaadlaaaaa!Oszczedna,nie ma co!
        Kupowala np. lewy alkohol na bazarku(bo tanszy),a za sie ktos potruje...co za
        problem dla niej?
        Moj ojciec,o ten to jest tez dobry!Szkoda mu np. plynu do mycia naczyn,wiec
        szklanke po kawie plucze tylko!Ile ja sie z nim nauzeralam,nic....grochem o
        sciane.Ciuchy jego moja matka musi zabierac z jego szafy albo wrecz sciagac mu
        portki z tylka,bo jeszcze czyste....taaaak!Dla niego wszystko,co jeszcze nie
        jest szaroczarnosine z brudu,jest jeszcze czyste!Moze na taki jego charakter
        mialo wplyw to,ze wychowywal sie w latach50-tych w domu dziecka,nie wiem.
        Pozdrawiam-Iza
        • Gość: javro Re: Byliście raczeni kawą recyklinką IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.07, 00:00
          Tak , przykład autora wątku jest patologiczny...Nic dziwnego, że ta kobieta jest sama.

          MIałem kiedyś kolegę w pracy chorbliwie skąpego. Zwanego Harpkiem, od Harpagona, oczywiście. Harpek żałował sobie i innym. Mam na myśli, że bolała go każda wydana przez innych złotówka. Pamiętam jak się uczepił mojego auta...Kupowałem go w salonie, częsciowo kredytowane. Harpuś kilka dni liczył mi jaki bedzie faktyczny koszt auta, był prawie chory, aż pomarszczony na twarzy. Liczył ile mógłbym zyskać za te pieniadze, gdybym nie wydał ich następne 20 lat...Mówił tylko o pieniądzach, bankach, gdzie co taniej...
          Pensje mieliśmy naprawdę niezłe. Harpuś wydawał tylko na czynsz, opłaty i bardzo skromne jedzenie. Ciuchy nosił do chwili, aż się nosić nie dały. Wystrzępione kołnierzyki u koszuli, "pyskate" buty...Prał też rzadko, to się nosem wyczuwało, jedna z koleżanek mu to w oczy rąbnęła, że trudno przy nim oddychać. Bo dezodorantów też nie używał. Za drogo. Na pewno nie mył się codziennie, nosił brodę, bo to oszczędnie - "te żyletki, maszynki, pianki, bracie, ile to kasy!".
          Obleśny typ. Miał bolączkę - kobiety. Marzył o żonie, hahaha..Umawiał się na randki z netu i zapraszał te dziewczyny na herbatę do pobliskiej biblioteki, bo tam herbata za złotówkę...
          Codziennie biegał do banku, sprawdzać jak mu rośnie i czy nikt nie obrobił mu konta. Kiedyś powiedział o swojej siostrze, że to wariatka, ma jakiegoś świra, zmienia pościel co dwa tygodnie! A pralka to u niej co tydzień parę godzin chodzi. Kiedyś pożyczyła od niego dychę na taksówkę i sami słyszeliśmy jak następnego dnia dzwonił się upomnieć. Jechała tą taksówką wieczorem, własnie od niego, a już o 8.30 dzwonił...
          • evivalarte Re: Byliście raczeni kawą recyklinką 18.05.07, 17:01
            Gdyby nie ta broda, powiedziałabym, że to mój bardzo były znajomy...
            1. Auto typu maluch (było to jakieś 15 lat temu), konserwowane "na zimę"
            przepracowanym olejem z tegoż auta (po "odstaniu, znaczy stał stary olej na
            balkonie, czarne opadało, resztą się smarowało).Tymże autem prędkość maksymalna
            - 55/60 km/h - najmniej "palił".
            2. W mieszkaniu świetlówki - górne i boczne oświetlenie!!! (kolor w domu wiadomy
            szaro-trupi), ale TANIEJ!
            3. Słodycze ... w piwnicy (bo jakby normalnie trzymać w domu, to od razu można
            zeżreć, a tak - trzeba pobrać klucz tup tup do piwnicy, itd. to się odechciewa,
            w efekcie na dłużej starcza).
            4. Kawa - głównie w McDonaldsie (podówczas najtańsza).

            Dodam,że osoba ta była samodzielna finansowo, prócz stypendium pracowała...

        • pavvka Re: Byliście raczeni kawą recyklinką 19.04.07, 12:17
          Gość portalu: Izabella1991 napisał(a):

          > Moj ojciec,o ten to jest tez dobry!Szkoda mu np. plynu do mycia naczyn,wiec
          > szklanke po kawie plucze tylko!Ile ja sie z nim nauzeralam,nic....grochem o
          > sciane.

          A po co płyn do szklanki po kawie? Ja też tylko płuczę, i wcale nie z
          oszczędności, tylko dlatego, że nie widzę potrzeby używania płynu. Po herbacie
          jest osad, do którego usunięcia płyn się przydaje. Wszystko co tłuste też,
          wiadomo, potrzebuje detergentu. Ale po kawie - oświeć mnie czemu to niezbędne.
          --
          Feministka - skin fiatem
          • renatulka Re: Byliście raczeni kawą recyklinką 19.04.07, 12:20
            przepraszam ze się wtrącam, ale jak mozna naczynie, ktore dotyka sie ustami,
            pozostawic w prawie niezmienionej 'formie' i odlozyc na suszarke/do szafki
            przeciez na boga, przeciez pan tato nie mieszka sam...

            --
            mówię tak, mówię nie, bywa, że czasem jestem dziwna:)
              • renatulka Re: Byliście raczeni kawą recyklinką 19.04.07, 12:26
                pavvka napisał:

                > Jak to niezmienionej? Sugerujesz, że ślina jest nieusuwalna wodą?

                'prawie niezmienionej' napisalam.
                nie czarujmy się, płyn usuwa wszystkie bakterie itp wtedy ma sie pewnosc ze sie
                nie 'caluje' z tą samą szkalnką co tato ;)

                ah te męskie podejscie do sprzątania... ;p

                --
                mówię tak, mówię nie, bywa, że czasem jestem dziwna:)
                • pavvka Re: Byliście raczeni kawą recyklinką 19.04.07, 12:53
                  Po każdym podaniu ręki (a już nie daj Boże pocałunku w policzek) też zaraz
                  lecisz się zdezynfekować? Bo kontakt z bakteriami drugiej osoby masz wtedy o
                  wiele intensywniejszy niż pijąc z dobrze opłukanej gorącą wodą szklanki.
                  --
                  Feministka: mi stanik? fe
                    • agulha skąpstwo i leki w szpitalu 20.04.07, 21:41
                      Pracowałam w szpitalu kilka lat i wiem, że to, co pisze koleżanka, jest zapewne
                      prawdą. Oddział szpitalny jest wyposażony (jak ma szczęście i nie jest
                      zadłużony) w leki po pierwsze ze swojego profilu (interna-w internistyczne,
                      neurologia-w neurologiczne itd.), plus trochę "ogólnorozwojowych", ale! Są to
                      leki, które mogą być niezbędne w czasie hospitalizacji - z powodu choroby
                      podstawowej, która zmusza do hospitalizacji, albo z powodu powikłań. Czyli na
                      internie powinny być leki do leczenia zawału serca albo zaostrzenia cukrzycy,
                      ale zapewne nie będzie leków przeciwjaskrowych ani najbardziej skutecznego leku
                      na bolesną miesiączkę (jak dla mnie, Vegantalgin jest nie do przebicia).
                      Powikłania - to będzie np. zapalenie dróg moczowych, ale nie oczekujcie
                      rewelacji pt. najnowsze i najskuteczniejsze leki. Na żadnym oddziale nie będzie
                      sumatryptanu, niezbędnego mi leku przeciwmigrenowego, bo po pierwsze jest za
                      drogi nawet w wersji najtańszego odpowiednika, a po drugie na migrenę się nie
                      umiera i (zwykle) nie przyjmuje się do szpitala. Nie będzie Orungalu, leku na
                      grzybicę skóry @ 100 zł opakowanie, chociaż może niektórym pacjentom by
                      posłużył. MOŻE na dermatologii mają, nie wiem.
                      Nasza pacjentka z lekooporną padaczką, biorąca leki nowej generacji, o ile
                      pamiętam darmowe albo silnie refundowane (ambulatoryjnie), trafiła kiedyś do
                      szpitala powiatowego (a może nawet był wojewódzki) z powodu, że jej tychże leków
                      zabrakło (karygodna niedbałość z jej strony - serio), to biedaki niewiele jej
                      mogli pomóc poza doraźnym Relanium czy Luminalem, w jakimś kącie wygrzebali dość
                      antyczny lek do przewlekłego leczenia padaczki, jakim jest Amizepin. Czyli to,
                      że ze szpitala naprawdę nie da się UKRAŚĆ (bo to jest kradzież) porządnych leków
                      do ambulatoryjnego leczenia wielu schorzeń, to jest prawda.
              • renatulka Re: Byliście raczeni kawą recyklinką 19.04.07, 12:27
                pavvka napisał:

                > Jak to niezmienionej? Sugerujesz, że ślina jest nieusuwalna wodą?

                poza tym przytoczę tutaj przyklad mojego papy - ma on refluks. i mimo ze jest
                moim ojcem to wolalabym nie pic z takiej szklanki. wiem ze sie nie otruję itp
                ale jednak jakis niesmak jest...

                --
                mówię tak, mówię nie, bywa, że czasem jestem dziwna:)
    • Gość: ja2 Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.07, 11:23
      moją mamę odwiedził kiedyś znajomy, z którym nie widziała się od czasów
      szkolnych tzn. ze 40 lat. Facet organizował jakiś zjazd po maturze czy dyplomie
      no i - zaanonsowawszy się odpowiednio wcześniej - wpadł na kawę. Przy powitaniu
      wręczył mamie czekoladę, taką zwykłą mleczną za 2 zł z supermarketu, mama
      położyła ją na ławie, a on ją otworzył i podzielił. Trochę sobie pogadali,
      wspominając szkolne lata, zjedli ciasto, wypili kawkę, pan się żegna, wstaje
      i.............chowa do teczki tę nieszczęsną czekoladę. Dodam, że był to pan
      kulturalny, przed laty znany z TV.
      • mallard Re: Patologiczne skąpstwo 18.04.07, 16:29
        Gość portalu: ja2 napisał(a):

        pan się żegna, wstaje
        > i.............chowa do teczki tę nieszczęsną czekoladę. Dodam, że był to pan
        > kulturalny, przed laty znany z TV.

        No widocznie miał wiecej szkolnych koleżanek... :)

        --
        Tak zwana złośliwość rzeczy martwych, to zwykle po prostu nieudolność istot
        żywych...

        fotoforum.gazeta.pl/5,2,mallard.html
        • Gość: jaija Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.elblag.dialog.net.pl 18.04.07, 23:25
          Do mojej mamy przychodziła jedna baba. Teraz sobie myślę, że ten wprost
          niewyobrażalny smród potu, który ze sobą przynosiła, to efekt skąpstwa (do tego
          bluzka z syntetyku noszona tydzień). Pamiętam, jak mama coś jej tam załatwiła,
          w związku z czym baba obiecała zagraniczną kawę - nie to, żeby nam zależało,
          choć czasy były wtedy ciężkie - sama się zadeklarowała. Przyszła z mielonym
          Jacobsem - otwartym, i, uwaga - wsypała u nas do szklanek, mama zaparzyła, a
          baba, zadowolona, że dała nam posmakować luksusu, resztę zawinęła i zabrała ze
          sobą do domu. Piękne to było.
          • Gość: ML Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.04.07, 23:45
            Pani, której córkę uczyłam fortepianu, herbatę robiła następująco: dwie szklanki wrzątku, dla siebie i dla mnie i jedna herbata. Moczyła to szybko najpierw w jednej, potem w drugiej szklance i wio do kuchni, odłożyć na spodeczek, gdzie było już kilka takich szczurów...
            Byłam wtedy studentką i na pracy mi zależało. Jeździłam do niej, do domu, bo widocznie wyliczyła sobie, że dojazdy do mnie to za drogo. Willa jak na tamte czasy bardzo zamożna, kobieta, tzw.marynarzowa, obwieszona złotem, lisy, pieniądze było widać...Na żarówki żałowała, pamiętam te ciemności i jak jej córka pochylała się nad nutami, żeby coś zobaczyć.
            Ale płaciła, z bólem serca, to było widać, ale regularnie. Kiedyś jednak uznała, że to za dużo i zamiast wypłaty wręczyła mi... rajstopy. Podobno bardzo drogie, nawet więcej dostałam niż powinnam dostać...
            Kiedyś odliczyła 5 minut z godziny lekcyjnej, bo byłam w toalecie...Próbowała mi sprzedawać swoje paskudne ciuchy, te które już były tak zniszczone, że nadawały sie do mycia podłóg.
          • Gość: ja2 Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 09:00
            Kiedyś odwiedziła nas moja znajoma ze swoim nowym facetem. Właściwie było to
            nasze pierwsze spotkanie z tym gościem, który - wg tej mojej koleżanki - miał
            być księciem na białym koniu, którego wszyscy powinni jej zazdrościć.
            Przyjechali rano i gość nam daje jakąś butelczynę ze słowami, że on będzie "to"
            pił tylko z colą, której niestety nie mieliśmy. Mąż szybko poleciał do sklepu i
            przyniósł kontener coli w takich małych zwrotnych butelkach, bo innej nie było.
            Gdy juz mieli odjeżdżać, ok.1.00 w nocy, gość przytachał z samochodu lodówkę
            turystyczną i spakował do niej tę "swoją" butelkę z resztką wódki, wszystkie,
            powtarzam : wszystkie, nieotwarte jeszcze butelki coli, a nawet - uwaga -
            otwarty karton soku. No myślałam ,że padnę.
    • renatulka Re: Patologiczne skąpstwo 19.04.07, 02:27
      znam gościa, który potrafi niedopalonego papierosa włożyc spowrotem do paczki
      /bo np autobus mu przyjechal i musi wsiadac/

      albo np zaprosił mnie taki jeden na tzw połowinki, ale mnie uprzejmie
      uprzedził, że taka przyjemnosc kosztuje 10 zl...




      --
      mówię tak, mówię nie, bywa, że czasem jestem dziwna:)
      • Gość: wira Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.07, 11:51
        Nasi znajomi zabrali ze sobą resztkę ciasta, które do nas przynieśli...I dwie z czterech pomarańczy, też przyniesionych przez nich...

        Kiedyś leżałam w szpitalu, odwiedzali mnie różni ludzie. Jedna ze znajomych przyniosła czekoladki, takie małe opakowanie galaretek. Otworzyła, sama zjadła 3/4, ja jedną, potem tę resztkę zamknęła i zabrała. A tam zostały ze trzy...
        Nie było to w trosce o moje zdrowie, leżałam z nogą w gipsie.

        • renatulka Re: Patologiczne skąpstwo 19.04.07, 12:06
          Gość portalu: vp napisał(a):

          > > znam gościa, który potrafi niedopalonego papierosa włożyc spowrotem do pa
          > czki
          > > /bo np autobus mu przyjechal i musi wsiadac/
          >
          > To co, miał rzucić na chodnik i rozdeptać? Czystość gość zachowuje, chwała mu
          > za to!
          > :-))

          zarty zartami ale on go chowal zeby go potem dopalic

          --
          mówię tak, mówię nie, bywa, że czasem jestem dziwna:)
          • Gość: wyrozumiały Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.smstv.pl 19.04.07, 14:26
            W połowie l. 80 też takie pojary robiłem, zwłaszcza jak się do Marlboro człek z
            pewexu dorwał. Dziś ceny są też wysokie, ja nie palę, ale nie dorabiam ideologii
            jak ktoś pojary robi i rzekomo żyje na mój koszt, palacze płacą na NFZ większe
            składki z akcyz, paliłem 20 lat z hakiem to neofity rżnąć nie będę, niech palą!:)
    • renatulka Re: Patologiczne skąpstwo 19.04.07, 12:14
      a jeszcze mi się przypomniało jak znajoma opowiadala o swoim wujostwie - jej
      wujek byl bardzo oszczędny...
      oczywiscie byli mocno przy kasie, ale np jego dzieci musialy zjadac chleb do
      konca, nawet gdy byl juz nieswiezy, bo inaczej nie bylo mowy o kupnie nowego
      chleba.
      i takie rozne historie... juz nie pamietam szczegółów, ale najbardziej mi
      zapadlow pamiec, ze w toalecie mieli
      żarówkę niskowatową, na tyle, ze ta biedna zona tego pana, zwierzala sie potem
      rodzinie;
      'tak ciemno w tej toalecie ze ku..a tyłkiem do kibla nie mozna trafić'

      --
      mówię tak, mówię nie, bywa, że czasem jestem dziwna:)
      • Gość: Inka Do Arbuza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 16:24
        Gość portalu: Arbuz napisał(a):

        > ula, kinia, :)), ML, vera, tia, zuzia, bibanna, nola, javro...
        > wszystko to jedna i ta sama osoba choć przyznam, że wyobraźnia świetna!
        > gratuluję udanej (do czasu) prowokacji.

        A dlaczego tak sądzisz??? Bo mają IP jak dziesiątki innych forumowiczów? Chyba
        nie na tak lichej podstawie, co?
        • Gość: Arbuz Re: Do Arbuza IP: 210.5.251.* 19.04.07, 16:33
          No skąd, na adres nawet nie spojrzałem. Pierwsze co rzuca się w oczy to układ
          strony przy postach (nie jest to explorer, raczej mozilla, więc strona jest
          rozciągnięta). Poza tym 'melodia tekstu', stylistyka i błędy interpunkcyjne się
          powtarzają. Polecam więcej ćwiczeń.
          • Gość: ... Re: Do Arbuza IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.07, 23:20



            Gość portalu: Arbuz napisał(a):

            > No skąd, na adres nawet nie spojrzałem.

            Nie, skąd, nawet nie spojrzałeś...

            • Nie byłoby wpadki gdybyś się logował/a IP: 210.5.251.*
            Gość: Arbuz 19.04.07, 14:57 + odpowiedz

            ula, kinia, :)), ML, vera, tia, zuzia, bibanna, nola, javro...
            wszystko to jedna i ta sama osoba choć przyznam, że wyobraźnia świetna!
            gratuluję udanej (do czasu) prowokacji.

            Ale piszesz, że nie byłoby wpadki gdyby się logował...

            Gość portalu: Arbuz napisał(a):

            > No skąd, na adres nawet nie spojrzałem. Pierwsze co rzuca się w oczy to układ
            > strony przy postach (nie jest to explorer, raczej mozilla, więc strona jest
            > rozciągnięta). Poza tym 'melodia tekstu', stylistyka i błędy interpunkcyjne się
            >
            > powtarzają. Polecam więcej ćwiczeń.


            Gdyby się logował, nie zauważyłbyś "melodii tekstu"?

            Błędy interpunkcyjne, to widzę u ciebie. I myślę, że jeśli
            to prawda, że to ta sama osoba, to grzebiesz ludziom
            po komputerach i sprawdzasz IP komputera, a nie
            serwera. Na wszelki wypadek postanowiłem to zgłosić.
    • ja-kub Jak zwykle bez zastanowienia łykacie wszystko. 19.04.07, 15:07
      Cześć Ula.

      Dostałem ten link od swojej dziewczyny, która jak większość z was, dała się bez
      refleksji porwać fali.

      PO PIERWSZE
      Skąd wiesz ile zarabia? 11 kafli? A jakie masz na to dowody, poza jej słowem,
      które jak sama pisałaś, nie jest wiarygodne? Rozpisałaś się jak szalona a
      kwestii jej zarobków poświęciłaś kilka słów.

      PO DRUGIE
      Nawet jeśli zarabia 11 kafli (netto czy brutto?)
      Skąd wiesz w jakich warunkach się wychowała?
      Może wychowała się w takiej nędzy którą większości z nas zna tylko z lektur, a
      która nadal istnieje w wielu, wielu miejscach w Polsce.

      PO TRZECIE
      Polacy nigdy nie byli znani z oszczędności. Przeciwnie, od setek lat jesteśmy
      znani jako rozrzutni i marnotrawni.
      Jeżeli ta twoja somsiadka rzeczywiście zarabia 11K (netto czy brutto? A może
      rocznie?), a mimo tego jest oszczędna, to tylko pogratulować.

      Osobiście, głęboko wątpię w wiarygodność twoich słów, bardziej jestem skłonny
      uwierzyć że jesteś zawistną sąsiadeczką.
      Wszyscy robicie ochy i achy, bez refleksji przyjmując że ona naprawdę zarabia
      11K (netto czy brutto? Miesięcznie czy rocznie?)
      A jeśli to wszystko prawda, tylko ta kobieta nie zarabia tyle, albo zarabia..
      ale na rok?
      Wtedy jej "skąpstwo" w trochę innym świetle błyszczy, nie?
      Ale nikt z was nawet się nie zastanowi, bez refleksji przyjmujecie że ta kobieta
      faktycznie zarabia 11K miesięcznie.

      Zaraz ktoś powie że "no, nawet jeśli jest biedna to nie powinna być taka skąpa".
      Z pewnością nie powie tego nikt kto zasmakował w życiu prawdziwej nędzy.

      A ten tekst że macie w szpitalu tylko pyralginę tramal i no-spę niemal mnie
      rozbawił.
      Tak się składa że mam w rodzinie i wśród znajomych wielu lekarzy, wiec dość
      dobrze orientuję się w skali nędzy i rozpaczy w polskiej służbie zdrowia, ale to
      co wypisujesz to po prostu bzdury.
      • Gość: ala Re: Jak zwykle bez zastanowienia łykacie wszystko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.07, 16:55
        A ty co taki sztywniak? W przeciwieństwie do ciebie zauważyłuśmy że jest to
        "forum humorum" a nie "rozmowy na szczycie".A co do rzrzutności Polaków to sie
        nie zgadzam a jeżeli mi nie wierzysz to przyjedz do Poznania to zobaczysz jacy
        jesteśmy "rozrzutni"Jak nie ma nas czterech to do taxi nie wsiadamy.Ja się
        bardzo uśmiałam nawet jeżeli to była zciemka a tak naprawdę opisane cechy tej
        sąsiadki znam może nie należą do jednego właściciela ale nie jest mi to obce.
      • Gość: nana Re: Jak zwykle bez zastanowienia łykacie wszystko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 12:41
        To jest forum Hmorum, no ale trudno.

        ad.1
        Jakie ma dowody? A ty naprawdę sądzisz, że tego się nie da sprawdzić? Że z tą
        kobieą nikt nie pracuje w jednej firmie na pdobnym stanowisku? A może to
        stanowsko z jawną pensją ?( są i takie) Umiem sobie niestety wyobrazić kilka
        mechanizmów uzyskania takiej informacji, poza słowami tej pani. Łącznie ze
        wspólną księgową plociuchą.
        Rozpisała się a nie udowodniła? No no. Odkryłeś spisek!! powinna dołączyć kopie
        dokumentów, tak bo to forum humorum.

        ad.2
        Na dwie osoby to zarówno i netto i brutto oznacza, że jest bardzo oszczędna.
        A wychowanie jej w danym środowisku nie ma wiele do rzeczy. Może ją tłumaczyć,
        ale naszej autorki nie intersuje powód (złe dzieciństwo, choroba psychiczna)
        tylko opis zjawiska. Może oczywiscie powinna napisać specjalnie dla ciebie
        ekspretyzę. Gratuluję. Ach no i jeżeli autorka sama wychowywałą się w tej
        mitycznej biedzie, to by dopiero było. Twoja misterna wizja ataku potwornego
        bogacza na biedną i skrzywdzoną przez los upada.

        ad.3
        A no tak Polacy to Pacy tamto. Proponuję przenieść się na wątek "tereotypy o
        Polakach"lub, jeżeli jesteś mniej samoświadomy wątek "cechy narodowe Polaków"
        A co do 11 tysięcy rocznie to gratuluję ponownie. Ciebie jakoś osobiście boli,
        że autorka wie ile jej sąsiadka zarabia? Znowu do tego wracasz. Może wie.

        W tej opowiści ważne jest, że sąsiadka dobrzez zarabia. JEst skąpa. Jej
        skąpstwo przybiera przedziwne formy.

        A jak już nie masz się na co powołać, to ty sam masz znajomych. I oni są
        wiarygodnym źródłem. Bo ewentualni znajomi autorki (znający pensje tej pani z
        tytułu powidzmy współpracy, czy jekiejś innej) nie są żadnym źródłem.
        Sam jej odmawiasz możliwości posiadania informacji ale ty możesz. Pewnie, twoje
        informacje z drugiej ręki są ok. Jej nie.
        A co do nospy i tramalu to niestety może tak być, że na nefrologi nie ma nic
        więcej. Tylko moje informacje nie są właściwe. Twoje oczywiście tak. Nawet
        pewnie jakbym wspomniała,że pracuję w szpitalu to nic nie zmieni. Oczywiście
        tylko twoja ciotka ma informacje o wszystkich oddziałach i szpitalach w całej
        Polsce. Słusznie. Twoja demaskacja się powiodła. Udało ci się wykryć oszustwo.
        Gratulację. A może i spisek? Dzięki twojej rewolucyjnej czujności nikt już nie
        zostanie głupio porwany przez taką nieprawdziwą relację. Że jest na foru
        humorum nie ma żadnego znaczenia. Masz rację. Teraz weź pochodnię i spal
        fałszywe historie w książkach. Zacznij od bajek i opowiadań sf. Autorzy
        wipisują tam masę bzdur. Łżą jak najęci.
      • Gość: nana Re: Jak zwykle bez zastanowienia łykacie wszystko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.07, 12:59
        Co bardziej zabawne geniuszu odkrywania łże opowiastek, ty osobiscie znasz
        jakiegoś ubeka, który zarabia 6 tys złotych, bo przyjaźnisz się z jego rodziną.
        I to jest uprawniony post. A ta pani nie ma prawa znać nikogo, z nikim się nie
        przyjaźni i nie ma możliwości mieć takich informacji. Twoja logika jest wielka.
        Proponuję ci zaszczytną pracę, tylko muszą najpierw stworzyć dla ciebie jakiś
        osobny organ kontroli ludzi. Będziesz mógł spokojnie sobie kontrolować fora z
        dowcipami, śmiesznymi zdjeciami. Oraz inne zdradliwe organy michnikowskiego
        spisku.
        Tylko widzisz, ja w twoją bajeczkę nie wierzę. Że niby dziewczyna podała ci
        link. Akurat. Sądzisz, że uwierzymy, że przybyłeś tu przypadkiem? My też
        jesteśmy czujni. I gotowi do działania. Najpierw zlustrujemy ciebie. Okaże się
        pewnie, że jesteś skąpcem gigantem, który skąpi nam czytania zabawnych
        opowieści na forum.
        Ja w takim razie zakłądam osobny wątek parodii poszukiwaczy spisków. Też na
        forum humorum.
      • Gość: forumka Re: Jak zwykle bez zastanowienia łykacie wszystko IP: *.as.kn.pl 08.05.07, 21:23
        obojetnie ile zarabia....
        to jest skapstwo. nawet przy 11 tys. rocznie.
        jesli faktycznie wychowywala sie w biedzie, to zwykle tacy ludzie chca aby ich
        dzieci mialy lepiej.
        dla mnie przerazajace jest, w szczegolnosci to, jak traktuje corke.
        znam osoby, ktore zarabiaja niecale 800 pln miesiecznie (nauczycielki w szkole
        specjalnej) i stac je na to, zeby sie codziennie umyc...
        nie czepiaj sie uli, bo to, co ta babka wyprawia jest chore.
      • Gość: hmmm Re: Jak zwykle bez zastanowienia łykacie wszystko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.07, 01:02
        pie..sz glupoty odnosnie szpitali. tak sei sklada ze lezalam w styczniu- na
        stanie mieli tylko nospe tramal i ketonal z przeciwbolowych. zlozylo sie ze od
        wenflona spuchla mi reka, dostalam zapalenia zyl- rodzina z domu musiala mi
        srodki leczniczei masc na opuchlizne dowozic bo oddzial mial te ktore byly dla
        niego niezbedne.
        idz do szpitala i poobserwuj a nie sluchasz opowiesci znajomych
    • Gość: bartsimpson Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.07, 15:08
      Jedna moja znajoma w czasach studenckich wynajmowała z koleżankami mieszkanie.
      Akcje jakie potrafiła robić w ramach oszczędności - a właściwie chorobliwego
      skąpstwa przyprawiały człowieka o ból głowy. Jeśli ktoś robił sobie kawę czy
      herbatę wody w czajniku mogło być tylko na 1 szklankę - bo jeśli wody więcej to
      musi sie dłużej gotować i przez to czajnik zużyje więcej prądu. Jak miała jakieś
      napoje - robiła kreski na butelkach, żeby bron boże ktoś jej nie upił. Do swojej
      koleżanki miała wielkie pretensje, że jej chłopak zbyt często odwiedza ja na
      mieszkaniu - a przecież korzysta np. z toalety i przez to zużywa dużo wody.
      Liczenie każdej złotówki, jazda przez całe miasto do sklepy bo tam taniej o 30gr
      to norma (choć do biednych nie należała). Ehh wiele tego było człowiek już na
      szczęście nie pamięta wszystkiego
    • Gość: ala Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.echostar.pl 19.04.07, 15:13
      też znam takiego kwiatuszka młody chłopak .Jak wyjezdza na urlop to juz jest
      od 8 rano w osrodku bo sie doba zaczeła mimo tego że musi wyjechac o 3 nad
      ranem,Oburzony jest ze wykupil 2 tyg w ośrodku 2 tygodnie nie będzie go w domu
      a czynsz zapłacony za cały miesiac.Zpracy zabiera pudelka po "ramie" albo
      papierki po masle bo żona to zaleje gorącą wodą i buch do gara z zupka mowi że
      lubi jak mu oczka w zupie pływaja.
      • Gość: Benka Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.04.07, 22:05
        Ech... mam w domu dwa takie osobniki. Tyle że to trochę inaczej działa. Oni nie
        są oszczędni, wręcz wywalają kasę w błoto na różne pierdoły, za to rozczulają
        się nad każdym śmieciem dla którego w domu nie ma miejsca i którego trzeba
        wyrzucić, bo jest np. nieodwracalnie zepsuty czy przeterminowany. Wskutek tego
        po domu walają się zniszczone, przeżarte przez mole ubrania i serwetki od cioci
        Gieni, ciasne już buty, makatki z Ciechocinka, miniaturowy jeleń z gipsu. Mało
        tego, znoszą do domu różne ciekawe znaleziska, np. widelec z dwoma zębami, bo
        ,,przecież się przyda"...
    • Gość: bietka Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.kosson.com 20.04.07, 12:23
      Nie śmiejcie się z parzonej kilkakrotnie herbaty :)
      Ja też z jednej torebki parzę sobie kilka herbatek dziennie.Piję dużo herbaty w
      ciągu dnia , ale niestety nie mogę pić mocniej zaparzonej. Jedna torebka
      starcza mi więc na kilka szklanek naparu.Jednakże nie wyobrażam sobie aby taką
      wymoczoną torebkę trzymać w kuchni dłużej niż kilka godzin :)
      Wiem, że niektórzy suszą te wymoczki i przechowują do późniejszego spożycia :-/
      to, to już pachnie zdziwaczeniem.
        • agulha Skąpy adorator 20.04.07, 21:43
          ...mojej koleżanki partner z kursu tańca (tam go poznała). Po zajęciach kolega
          proponuje, żeby poszli do Hortexu. OK. Tam otwiera swoją torbę, wyjmuje kanapki
          (które był sobie zrobił rano do pracy) i pyta jej "może chcesz, bo ja dziś nie
          zjadłem". :-))
          • Gość: pasazero Chytry studenciak traci 2 razy-widzilem jak IP: *.lei3.cable.ntl.com 21.04.07, 16:28
            Chytry studenciak traci 2 razy-widzilem jak taki sie przeprowadzal-zamiast
            wziasc taxi(na tym odcinku ok. 10-15zl)caly majdan na przystanek zaniosl(pod
            domem)-deszcz leje,wiatr,zimno-miske na glowe zalozyl-i laduje toboly(ze 5
            toreb,posciel w worach itd.),pol autobusu zajal,kasuje polowke studencka-jedzie
            zadowolony,na 2 przystanku kontrola biletu:dziendobry i te sprawy:,a na ten
            bagaz???Studenciak:A TO TRZREBA???Kontroler pokazuje na szybe przy
            kasownikach,gdzie jak"wol"napisane i narysowany bagaz i wogole slepy by
            zauwazyl.Ze 70zl kosztowalo studenciaka takie oszczedzanie a ludzie mieli ubaw
            i pewno malo kto zalowal(ja sie najbardziej cieszylem)
            • Gość: Xten Re: Chytry studenciak traci 2 razy-widzilem jak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.07, 23:50
              Przykład:
              Kobieta, lat 40 i trochę, pensja plus dodatki 8tys na rękę.
              Skąpstwo niebywałe. Pomijam suszenie ręczników papierowych
              i tym podobne. Kiedyś była akcja zbierania pieniędzy na chore
              dziecko jednego z pracowników. Białaczka. Wiadomo, że każdy grosz
              się liczy. Pracownicy wymyślili, że jeden dzień pracują za darmo,
              a pracodawca przeleje te pieniadze na konto dziecka.
              Zrobili listę, podpisali wszyscy, poza skąpiradłem. Skąpiradło
              powiedziało, że nie da.
              Wygłosiło przy tym mowę, która wszystkich zatkała. Że każdy
              powinien mieć odłożone na takie okazje, że niech każdy dba o siebie,
              a nie wyciąga rękę po cudze...
              Już u nas nie pracuje.
              Zwolniła się sama, bo nikt nigdy się do niej nie odezwał. Właśnie za
              ten spicz. Pozostałe 42 osoby mówiły jej tylko dzień dobry,
              patrząc na jej głową, milkło gdy baba wchodziła do pokoju.

              A teraz dla dociekliwych holmsów: wiem na pewno i dokładnie ile
              brutto, ile netto. To ja jestem pracodawcą.


              • Gość: izi Re: Chytry studenciak traci 2 razy-widzilem jak IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.07, 00:46
                Ech, tam pracodawcą. I tak pewnie Cię jakiś dekonspirator szarpnie.

                Z mojej pracy, zarobki koło 10 tys netto + dodatki za projekt (to podłe i
                nienormalne, ale wiem ile zarabia ex koleżanka)
                Ultra oszczędna osoba.
                Mieliśmy w firmie gości, zamówione jedzenie: kanapki, mini tarty i inne takie.
                No i bigos. Goście zjedli ile mogli, ale nie wszystko. Okazało się, że został
                cały termos bigosu(coś koło 30 litrów)
                Padło pytanie czy ktoś nie chce wziąć. Kilka osób chciało trochę. Ona chciała,
                tylko cały. Bo wy jedliście a ja nie. Okazało się, że potrafi wymienić ile kto
                zjadł. Dosłownie, ty Elu nie weźmiesz części do domu, bo zjadłaś miskę i dwie
                kanapki. Wzięła i chcwaliłą się, że rodzina jadła przez dwa tygodnie ten bigos.
                To jest drobiazg, bo w końcu liczyła w firmie długopisy, papier toaletowy i
                środki czystości w łazience. Ile na nią przypadało to brała do domu. Trudno
                było coś zostawić w pokoju, bo potrafiła wziąć, skoro nikomu się nie przyda.
                Świetny fachowiec z niej był, naprawdę. Kierownictwo przymykało oko.
                A jej się pogarszało. Wymontowywała ze służbowego samochodu części, a dokładała
                tańsze zamienniki.
                Ostatecznie odeszła, po zbiórce charytawnej, którą kierowała. Zbiórce dla
                koleżanki, której urodziło się dziecko w porażeniem mózgowym. Zbierała
                pieniądze, nawiązała kontakt z fundacją. Myśleliśmy, że wreszcie ją ruszyło
                sumienie. Nic z tego. Ona sobie policzyła "koszty własne" i odebrała ze
                zbiórki koło 20 tys za załatwienie spraw, w tym tej fundacji. Bo to miesiąc
                pracy i ona musiała się namęczyć, a bez niej by się nie udało. Ona nie lubi
                takich spraw, bo to przykre i ona przeżywała to strasznie, stąd dodatek dla
                niej, bo praca w takich szkodliwych warunkach.
                Za nasze pieniądze kupiła jakiś najtańszy i mocno podejrzany turnus
                rechabilitacyjny dla dzieci z niedowładami innego charakteru niż te
                towarzyszące porażeniu mózgowemu. Oraganizator turnusu był zdumiony, że
                dziecko jest z porażeniem, bo profil mają inny. Niby podobny ale inny. Tyle, że
                turnus był tańszy połowę.
                No po prostu oszczędność.
                Jej wytłumaczenie, kiedy zorientowaliśmy się w sytuacji?
                "Te turnusy i tak nic nie pomogą dziecku, bo ono już do niczego się nie nadaje,
                to po co przepłacać"
                Nie wnieśliśmy sprawy do sądu, bo koleżanka z dzieckiem musiałaby w tym pewnie
                uczestniczyć w procesie, a już i tak ma dosyć problemów. Kupiliśmy inny turnus
                i zapłaciliśmy za przystosowanie pokoju.
                Chytruska odeszła, ale była zupełnie zdumiona, że jej zachowanie wydaje nam się
                dziwne. Nadal pracuje w zawodzie, ale w innej firmie.
                  • zosl Re: Chytry studenciak traci 2 razy-widzilem jak 22.04.07, 08:22
                    mnie spotkała taka sytuacja.. Jestem samotna i z dochodami.. ech..
                    skromnymi..Zaprosiłam na działeczkę znajomych(masz taką śliczną , pochwal się..;)
                    Oni , to posiadacze wielcy, ale wiedziałam , że są spokrewnieni z tym Harpagonem
                    , więc nabyłam picie i jedzonko w ilości na trzy osoby , ale z naddatkiem.
                    Przybyli !Na wstępie usłyszałam od niego .."Przywiozłem Ci to co mam w domu
                    najcenniejsze...Zonę!".Zjedli wszystko co było i przy wyjściu on mówi
                    .."Zostało ci tam jeszcze trochę tej kiełbasy, wiesz dobra jest, to my ją
                    zabierzemy"......(była na jutrzejszy obiad , mój i syna) Bez żenady wrócił,
                    wetknał przysmak w reklamówke i pojeeechali!Huurraa!!
                    Cenna lekcja niegościnności.;) Wiem teraz jak mam się bronić, przed takimi!!
          • Gość: jolka -olka Re: Skąpy adorator IP: *.asta-net.com.pl 02.05.07, 20:57
            Przypomniała mi się opowieść mojej przyjaciółki o pewnym adoratorze ,inżynierze
            -elektroniku,który na pierwszej randce zaprosił ją na małe piwo/którego ona nie
            lubi. Koleżanka piwo niechcący wylała, facet nie pytając na co ma ochotę zamówił
            następne, które z grzeczności wypiła. Następnego dnia zaprosił ją na basen. Po
            drodze mijali ogródki kawiarniane, koleżanka miała ochotę na sok, ale facet
            zaproponował jej jakieś jabłko, które niósł w plecaku. "Po basenie" bardzo się
            spieszył z wyjściem, aby broń Boże nic nie wydać w restauracyjce. Dziewczyna
            była głodna, więc zaproponował jej obiad...u siebie. Ten obiad to były:
            uwaga!!!!-ziemniaki z twarogiem, które sam zjadł,ona zrezygnowała z poczęstunku.
            Facet był bardzo przystojny, więc koleżanka "poświęcała" się tak z miesiąc
            licząc na to,że się zmieni, ale jak zaproponował jej w drodze na wycieczkę -zimy
            groszek z puszki i przeterminowane bakalie (jechali jego autem-na trasie pełno
            barów i restauracji) kazała mu się zatrzymać na parkingu pod pretekstem
            skorzystania z toalety...wzięła plecak i wróciła na stopa z nowym adoratorem.
            Ten skąpiec na początku obraził się, poźniej do niej wydzwaniał prosząc o
            wyjaśnienie jej zachowania....jak mu w końcu wszystko wyjaśniła -obiecał
            poprawę, ale nic z tego nie wyszło. ....:)
        • Gość: RKS Chytrusy... IP: *.tkdami.net 22.04.07, 21:32
          Pracowałem z naprawdę fajnym gościem, każdy go ogólnie lubił, ale..... wszyscy
          śmiałiśmy się z jego skąpstwa.
          Mieliśmy w pracy taki zwyczaj składek imieninowych na jakiś prezent z reguły
          wychodziło ok. 3pln na głowę - on nigdy nie miał przy sobie taaakich pieniędzy
          (zarabiał 2500 na rękę) miał oddać na drugi dzień a zawsze kasjerka przy
          wypłacie dopiero odbierała składkę.

          Zdarzało się, że ktoś wydawał wesele i zawsze potem coś tam przynosił tzn.
          jakieś ciasta do spróbowania i każdego częstował a on był pierwszy (straszny
          łakomczuch na ciasta). Wreszcie w ubiegłym roku wydawał córkę za mąż,
          dowiedzieliśmy się na trzy dni przed i to przypadkiem (nie pisnął słówka) a po
          weselu jak przyszedł do pracy to taki załamany, że tyyyle jedzenia zostało,
          szczególnie ciast różnych co on zrobi teraz, wyrzucie, bo się zepsuje
          przecież.........ALE ani jednego najmniejszego kawałeczka (tak jak inni) do
          pracy nie przyniósł!!!
    • Gość: łomatko Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.eranet.pl 22.04.07, 21:47
      ciekawa jestem w jakim zawodzie pracuje główna bohaterka wątku...zarobki 11 000
      pln miesięcznie predystynują ją do stanowiska przynajmniej kierownicznego w
      firmie - korporacji, gdzie wymagany jest pewien dress code - jak w tym mieści
      się zdeklarowany i opisany brud, odur jaki zapewne pani ta roztacza myjąc sie
      tak rzadko, cerowane rajstopy i klejone oprawki sprzed dwudziestu lat...tak,
      tak oczywiście, że w pracy nie winno zwracać się uwagę na wyglad ale na
      merytoryczne efekty pracy, ale nie wierze, nie znam takiej firmy, w ktorej
      osoba na stanowisku lansowala podobny image...ona jest latarnikiem????
      • Gość: ula Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.04.07, 22:34
        To ja, autorka wątku. Jednoosobowa. :-)
        Powiem ci w jakim zawodzie - jest główną księgową dużego, znanego przedsiębiorstwa.
        Jeszcze raz wyjaśniam skąd wiem ile zarabia: sama o tym mówi. Netto.
        Bez wątpienia jest fachurą.

        Do pracy nosi kostiumy, czy jak kto woli garsonki. To, co w tym przedsiębiorstwie jest wymagane to z pewnością fachowość...Czy strój - nie wiem.

        Odpowiadam też na inne "szukanie dziury w całym":
        -nie pochodzi z biednej rodziny, przeciwnie
        -te 11 tysięcy zarabia netto miesięcznie

        I nic nie jest wkręcaniem kogokolwiek. Sama prawda...
        Ostatnio odkryliśmy z sąsiadami, że swoje śmieci wrzuca do naszych pojemników, żeby nie płacić za dodatkowy kontenerek (u nas każdy ma swoje pojemniki, za furtką).




      • Gość: maikel Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.07, 10:58
        Mój były szef parę lat temu.Zarobki grubo powyżej średniej krajowej.
        Co roku organizował ze znajomymi kilkunastodniowe rajdy rowerowe po
        Mazurach.Kilkoro znajomych sobie jedzie dziennie kilkadziesiąt kilometrów ,
        potem namioty ,ognisko, piwo itd. Problem w tym , że ten baran nie miał roweru i
        co roku szukał frajera który mu pożyczy rower.Po kilku sezonach wreszcie kupił
        rower-gianta , który jeszcze parzył w ręce za całe 150 złotych,pieczołowicie go
        przemalował dla niepoznaki i był z siebie dumny. Ja wówczas , jako jego
        podwładny z zarobkami poniżej średniej kupiłem rower za ok 800 zł. Dowiedziałem
        się ,że jestem frajerem.
        Remont w firmie, pracownicy przy malowaniu ścian kupili sobie zgrzewkę piwa -
        dziad się dosiadł i narąbał tym piwem jako jedyny.Następnego dnia się szarpnął i
        przyniósł 4 piwa , z czego sam wysiorbał dwa.
        Podobnie jak z rowerem postępował z telefonem komórkowym , pracownicy już sobie
        zdążyli kupić prywatne a ten dziad tylko pożyczał w wyjątkowych sytuacjach.
        Kumpel w pracy niechcący zalał kawą klawiturę od kompa . Stara była jak świat
        .zacinała się i już dwa razy sklejana .Ale była awantura,kumpel się wku..ł ,
        poszedł do sklepu obok i przytachał nówke za całe 16 pln.I tak nie obyło sie bez
        pogadanki na temat dbałości o powierzony sprzęt.
        Kiedyś wpadł na fatastyczny pomysł: postanowił że wszyscy pracownicy powinni
        chodzić w jednakowych koszulkach i nabył każdemu po 2 sztuki totalnej
        chińszczyzny.Wyglądaliśmy świetnie do pierwszego prania potem tego syfu nikt nie
        chciał nosić.
          • Gość: ja Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.05.07, 11:20
            Na studiach dorabiałam sobie pracą w kwiaciarni.
            Kwiaciarnia mieściła się w garażu prywatnej willi, bogatej
            i niegustownej. Właścicielka i willi, i kwiaciarni była właśnie
            chorobliwie skąpa. Wieczne problemy z płaceniem pracowniczkom,
            odświeżanie starych kwiatów, nadających się na śmietnik...
            A jakie sposoby! Podwiędły kwiat, sztucznie reanimowany musiał
            potem klapnąć w domu, nie ma siły!
            Szczytem było liczenie szpileczek. Nakazała nam używać JEDNEJ na
            bukiet. Potem liczyła ilość sprzedanych bukietów i ilość szpilek
            w pojemniczku...
            Kwiaciarnia robiła bogate wrażenie, ale trzeba było zobaczyć zaplecze!
            Były próby wykorzystania do sprzątania domu pań zatrudnionych
            w kwiaicarni. Oczywiście za friko.
            Też było suszenie jednorazowych ręczniczków, żałowanie wody
            na kwiaty...
            Zimą, bardzo ostrą nie ogrzewała nam ani kwiaciarni, ani zaplecza.
            Marzłyśmy w kożuchach. Uparcie twierdziła, że ogrzewa i że się czepiamy.
            Przyniosłyśmy termometr - było 2 stopnie. Jak pracować w takiej
            temperaturze? Czasem i woda i kwiaty zamarzały.
            Jej mąż był developerem, kwiaciarnia tez przynosiła zysk.

            W jej domu też było kapitalnie. Gazety na dywanach, żeby się nie
            niszczyły dywany...Jakieś szmaty na meblach, zeby nie wysiedzieć
            skóry, wszystko bogate i pozakrywane. Korzystałyśmy z jej toalety,
            bo w kwiaciarni nie było, musiałyśmy przechodzić przez marmurowy
            hol, ale gazety były w pokojach, czyli nie dla nas, a dla domowników.
            Wykręcała korki w kwiaciarni, żeby nie używać radia i czajnika.
            Tylko halogenki na kwiaty zostawiała, kontakty odcinała.

            Nie wytrzymałam długo.
            Po paru latach z wredną satysfakcją zauważyłam, że kwiaciarnia
            jednak padła...Nieświeże kwiaty, hihihi.
            • Gość: vipsiwy Re: Patologiczne skąpstwo IP: 62.233.185.* 05.05.07, 22:11
              Mnie nic co tu przeczytałem nie dziwi.
              Mojej babci z dziadkiem też sie dobrze powodziło ok 2000 emeryturki, domek bez
              opłat (zabytek) a w życiu mieli tylko jedno hobby - obserwowanie sum na koncie w
              banku.
              sknerstwo objawiało się.
              pralka - oczywiście tarka - bo co inne dużo prądu ciągnie
              czajnik na gaz
              w rajstopach prane TYLKO stopki bo reszta się nie brudzi
              ubrania noszone przez 30 lat
              herbata zaparzana po 5 razy (oczywiście najtańsza ekspresówka)
              do jedzenia tylko pasztetowa i mielonka
              no i oczywiście odwieczna zasada "wilk sięnie myje i też żyje"
    • Gość: taka jedna Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.05.07, 09:42
      DO AUTORKI WĄTKU-WAZNE
      Ula, jezeli piszesz prawdę..
      Zachowanie tej kobiety to ewidentny przykład nadużycia władzy rodzicielskiej oraz jednego z rodzajów znęcania się- poprzez zaniedbanie. takie postępowanie jest karalne. Moim zdaniem powinnaś to zgłosić, porozmawiaj z mężem, zastanówcie się nad tym.
      znasz jakiegoś prawnika, który udzieliłby ci porady?
      jezeli nie to zadzwoń np na niebieską linię, oni powinni pomóc. nie jestem pewna na 100% czy to na pewno mozna podciągnac pod znęcanie sie ale dowiedziec sie warto, ja bym tak na twoim miejscu zrobiła.
      • 10iwonka10 Re: Patologiczne skąpstwo 06.05.07, 17:01
        Dziwi mnie ze ta corka nie poskarzyla sie ojcu. Jesli on placi takie dobre
        alimenty moze ona mogalby sie wyprowadzic i mieszkac sama?

        Ja mysle ze takie patologiczne skapstow to choroba. Ogladalam kiedys program w
        tv ( w Uk) i to chyba jest odmiana "obsessive compulsive disorder".Tam byl
        taki facet ktory nic nie wyrzucal i uwielbial grzebac w smieciach. Ile tam sie
        jedzenia amrnuje wypijal resztki kawy z plastikowych kubkow. I pamietam w
        lazience jak zuzyl papier toaletowy to kladl go na kupke - nawet zuzyty a on
        wciaz nie mogl go wyrzucic.

        A wogole to ciekawe zjawisko te skapiradla to czesto zamozni ludzie z duzymi
        dochodami....


            • Gość: piki Re: Patologiczne skąpstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.07, 11:27
              Czytałam to i miałam wrażenie, że to o mojej siąsiadce...
              Tylko inne otoczenie.
              Moja sąsiadka też musi mieć niezłe dochody i też bieduje.
              I też jest główną księgową...
              Najwyrażniej takie skąpstwo jest dla takich ludzi powodem do dumy,
              bo uwielbia o tym mówić. Jak oszczędza na szamponie, proszku do prania,
              wodzie. Jak prać, żeby nie prasować i nie ciagnąć prądu.
              Jak jeździć do pracy darmowymi autobusami hipermarketów.
              I też ma dziecko, a nie ma męża, choć nigdy nie była mężatką.
              Ojciec dziecka nie chciał się z nią ożenić, choć po to było dziecko.
              Sama o tym mówi, nawet przy dziecku. Od tej pory ma tylko jedno marzenie,
              wydać się za mąż. Ale nie ma chętnych nawet na wspólne kino...

              Nie używa dezodorantów. Nie pachnie ładnie, fuj, bo się nie myje.
              Kiedyś powiedziała w upalny dzień: "ale się spociłam, będę musiała
              dziś się umyć. Powinna był klimatyzacja w autobusach, co oni myślą,
              że ludziom woda leci za darmo?!"
              Kiedyś spotkałyśmy się w pobliskiej drogerii. Zapłaciłam trzydzieści
              parę złotych i całą droge do domu marudziła, żebym sprawdziła,
              bo potwornie dużo. Niemożliwe, żeby tusz do rzęs tyle kosztował...