• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Legendy wiejskie :) Dodaj do ulubionych

  • 03.08.07, 09:03
    Głośno jest o urban legends, temat modny i głośny a czy są jakieś legendy
    wiejskie? Ja tylko słyszałem w dzieciństwie od babci o duchach błąkających się
    po opłotkach i mszczących się za swoje krzywdy. A czy ktoś zna naprawdę coś
    ciekawego?
    --
    * Anglia jest do zupy!
    * Odczepcie się od borsuka!
    * Zakazane grzybobranie
    Zaawansowany formularz
    • Gość: Matylda IP: 85.112.196.* 03.08.07, 23:49
      Opowiadal mi kiedyś taki stary już facet, że jako nastolatek nocował w stajni i
      pilnował koni. No i dusiła go zmora, która przyszła wiązać koniom supełki na
      ogonach. On nie spał więc zaczęła go dusić. Pytałam jak ta zmora wyglądała.
      Powiedział, że była mała i strasznie rozczochrana. To musiało wystarczyć za
      cały opis. Może ktoś z Was też widział zmorę? :)))
      • 04.08.07, 01:05
        Ja slyszalem jak jeden gospodarz poszedl do obory spac na noc wigilijna,kiedy
        tak lezy i czeka kiedy krowy beda gadac po "ludzku"cos tak nad ranem rumor sie
        zrobil i gospodarz slyszy jak krasule gadaja
        -me me, nasz gospodarz umrze-

        Rano znaleziono go martwego.
        • 06.08.07, 01:30
          Ale skoro poszedł na noc wigilijną i tylko on słyszał, jak krowy mówią, to kto o
          tym rozpowiedział?
          --
          Seks oczami faceta. Blog erotyczny.
          wsypialniipoza.blox.pl
          • 09.08.07, 15:00
            wsypialniipoza napisał:

            > Ale skoro poszedł na noc wigilijną i tylko on słyszał, jak krowy mówią, to kto
            > o
            > tym rozpowiedział?

            No taż przecież oczywiste, że rzecz wyszła na jaw dopiero po roku, w następną
            Wigilię - krowy opowiedziały z detalami!

            --
            "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
            szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
            • Gość: prosto z rivii IP: *.crowley.pl 03.01.08, 13:24
              A znacie legendy o strzygach, zjadarkach, południcach, północnicach, ghoulach,
              fledderach, lykantropach, kikimorach, kuroliszkach i archesporach?
              • 03.01.08, 13:36
                kicion napisal:
                > Głośno jest o urban legends, temat modny i głośny a czy są jakieś legendy
                > wiejskie? Ja tylko słyszałem w dzieciństwie od babci o duchach błąkających się
                > po opłotkach i mszczących się za swoje krzywdy. A czy ktoś zna naprawdę coś
                > ciekawego?
                LOL :D Naprawdę nieźle się uśmiałem :)
                W zasadzie pierwszy raz słyszę o "urban legends", ale może mój 140tyś Rybnik to
                nie miasto :P
                Legend wiejskich jest chyba jednak więcej niż miejskich, a przede wszystkim są
                starsze. Są całe książki o tym, tyle że np. na śląsku są często pisane po
                śląsku, więc miastowi nie poczytają ze zrozumieniem :P Przypuszczam, że w innych
                regionach Polski też są pisane lokalnymi dialektami, bo takie się najdłużej na
                wsi utrzymują.
                Nie mam teraz czasu przytaczać czegoś, co już wiele osób spisało (google: np.
                bojki i bery śląskie). Ogólnie rzecz biorąc całe dzieciństwo słyszałem od obu
                babć wiele opowiadań o utopcach, ciarachach, pifaksach i dupielcach straszących
                tu i ówdzie :P
                --
                Fantasy MMORPG - lekka i przyjemna rozrywka
                online.
                • Gość: zleb IP: *.zicom.pl 03.01.08, 16:29
                  > W zasadzie pierwszy raz słyszę o "urban legends"
                  polecam na poczatek stronke snopes.com :)
        • Gość: jassssne IP: 62.69.212.* 06.08.07, 13:27
          Poza tym od kiedy to krowy mówią "me me"? ;-p
          • 04.01.08, 12:15
            Gość portalu: jassssne napisał(a):

            > Poza tym od kiedy to krowy mówią "me me"? ;-p

            A to że powiedziały "nasz gospodarz umrze" jak rozumiem już cie nie
            dziwi? :-))) tylko "meme" jest niezwykłe?

            A zresztą to przecież Wigilia była - a wtedy to krowy mówią nawet i
            ćwir ćwir, miau miau.

            --
            Takie tam forum
        • Gość: ARTHORIUS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.07, 22:09
          Krowy nie robią: me, tylko muuuuuuuuu!
          • Gość: Ania IP: *.chello.pl 03.01.08, 13:56
            Nie rymowałoby się zwróć uwagę :))
        • 03.01.08, 17:32
          dunajec1 napisał:

          > Ja slyszalem jak jeden gospodarz poszedl do obory spac na noc
          wigilijna,kiedy
          > tak lezy i czeka kiedy krowy beda gadac po "ludzku"cos tak nad
          ranem rumor sie
          > zrobil i gospodarz slyszy jak krasule gadaja
          > -me me, nasz gospodarz umrze-
          > Rano znaleziono go martwego.
          xxxxxxxxxxx
          Coś Ci sie pomyliło.Krowa wydaje głoś podobny do M U U UUUUUUUUU,
          natomiast koza -=- MEEEEEE E E E.
          A poza tym życzę zdrowia.

          --
          Kościół katolicki najważniejszym artykułem pierwszej potrzeby
          w Polsce.Zapewnia dostatnie życie oszustom .
          • 04.01.08, 22:32
            pos3gacz napisał:

            > dunajec1 napisał:
            >
            > > Ja slyszalem jak jeden gospodarz poszedl do obory spac na noc
            > wigilijna,kiedy
            > > tak lezy i czeka kiedy krowy beda gadac po "ludzku"cos tak nad
            > ranem rumor sie
            > > zrobil i gospodarz slyszy jak krasule gadaja
            > > -me me, nasz gospodarz umrze-
            > > Rano znaleziono go martwego.
            > xxxxxxxxxxx
            > Coś Ci sie pomyliło.Krowa wydaje głoś podobny do M U U
            UUUUUUUUU,
            > natomiast koza -=- MEEEEEE E E E.

            To ty nie zrozumiałeś. One to mówiły do kóz, nie do gospodarza :)
        • Gość: Gekon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 23:43
          wigilia -> zima -> mróz
        • Gość: los_bandidos IP: 83.238.214.* 04.01.08, 08:08
          Krowy robiły "me me"?
        • Gość: Sarmata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.08, 21:20
          W noc wigilijną gospodarz poszedł z opłatkiem dla zwierząt do obory. skrzypnęły
          drzwi, a koń mówi do krowy: "ciekawe czy dzisiaj przemówi do nas ludzkim głosem?".
        • Gość: m IP: *.bb.sky.com 08.01.08, 17:52
          To od kogo dowiedziano sie co mowily krowy :)?m
        • Gość: kopytkowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.13, 14:36
          Słyszałam w innej wersji.
          Gospodarz chciał posłuchać, o czym rozmawiają w wigilijną noc byki. Gdy tak stał przy oborze usłyszał jednego z nich
          -jak będzie nas podsłuchiwał, to go przedziurawię rogami
          Przerażony facet, biegiem udał się do domu i tam umarł na serce.
      • 04.08.07, 22:30
        zmora jest powszechnym wierzeniem wiejskim.ja slyszalem ze jest czesto wywolana
        przez ludzi przychodzacych na msze po gorzale i poczas modlitwy zamiast zdrowas
        Mario mamrocza "zmoras Mario".to podobno ludzi zmore i sie zagniezdza u
        grzesznika ale co dalej to nie pamietam
      • Gość: rybka Nemo IP: *.dsl.club-internet.fr 12.11.07, 17:21
        Z moimi wlosami prawie odpowiadam opisowi ;-)
        • Gość: Coral IP: *.adsl.inetia.pl 02.02.14, 14:43
          Mi mówili, że jak nie będę jeść to mnie zje bobo. A jeszcze kiedyś poszłam z babcią w nocy przejść się drogą, bo zawsze chodziłyśmy na nocne spacery i jak wracałyśmy to zobaczyłam coś czarnego co szło w naszą stronę. To jakby unosiło się nad ziemią, powiedziałam o tym babci a ona tylko powiedziała, że mam dobre oczy.
      • Gość: Piter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 12:16
        Ja jej nie widziałem, za to "dusiła" mnie dwa razy. Inna nazwa to
        Południca. Pól sen pół jawa. nie mozna sie ruszyc ani oddychać, masz
        wrazenie otwartych oczu.. cos okrponego ;P
        • Gość: orzech IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 12:57
          poczytaj o oobe :) jeszcze kiedys bedziesz plul sobie w brode, ze miales
          wibracje i nie wyszedles
        • 03.01.08, 17:21
          Pojawiała się, gdy chłopu zdarzyło się zdrzemnąć w południe w polu.
          Jesli budził się cały zdrętwiały i z bólem głowy, to mówiono, że
          pobiła go Południca. Dziś już wiemy, że były to po prostu objawy
          udaru słonecznego.
          --
          God = Gold, Oil, Drugs
        • 03.01.08, 17:37
          Gość portalu: Piter napisał(a):

          > Ja jej nie widziałem, za to "dusiła" mnie dwa razy. Inna nazwa to
          > Południca. Pól sen pół jawa. nie mozna sie ruszyc ani oddychać,
          masz
          > wrazenie otwartych oczu.. cos okrponego ;P
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          A wiela to synu bimbru [samogonu]wypiłeś przedtem.????

          --
          Kościół katolicki najważniejszym artykułem pierwszej potrzeby
          w Polsce.Zapewnia dostatnie życie oszustom .
          • Gość: Piter IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.08, 11:34
            Pocałuj mnie w Zmore, zmorusie-pijaku.
        • Gość: Ździchu IP: *.derby.waw.pl 03.01.08, 17:52
          buhahahahahahha

          poczytaj o -> paraliżu przysennym
        • Gość: TG IP: *.edata.net.pl 03.01.08, 17:56
          He he tez to miewalem, ale nie tylko w poludnie, takze pozniej (popoludnica? ;-)
          ). Ogolnie rzecz ujmujac okropne uczucie jak sie budzisz, chcesz sie ruszyc albo
          nabrac powietrza a tu zonk - nie mozna. Panika na maksa.
        • 03.01.08, 20:57
          Mnie również "dusiła". Raz. A szkoda. Chociaż w momencie kiedy się
          to działo, było straszne uczucie. Obudzilam się, bo miałam wrażenie
          jakby coś było w pokoju, cały czas czułam czyjąć obecność no ale nie
          mogłam się ruszyć, nie mogłam nawet krrzyknąć. Straszna panika itd:)
          Teraz, jak na to patrzę z perspektyywy czasu, to wydaje mi się to
          dość ciekawe, szkoda, że narazie nie miałam okazji doświadczyć tegoo
          ponownie:]

          I jeszcze coś na temat uroków. Moja mama miała znajomą, która
          podobnież miała "złe oczy". A to dlatego iż cokolwiek ta znajoma nie
          pochwaliła, zaraz więdło/psuło się/umierało. Dla przykładu,
          powiedziala do mojej mamy, że ładny kwiat stoi na parapecie, na
          następny dzień kwiatek niestety zwiędł(?), pochwaliła rybkę w
          akwarium - rybka zdechła.. Takich przykładów mogłabym wiele
          wymieniać. Mama już nie kontaktuje się z tą kobietą.
          Kolejna rzecz to "odczarowywanie uroków". Moja mama i babcia
          uważają, że ludzie właśnie poprzez patrzenie mogą wywołać złe
          samopoczucie u innych. Ilekroć wracam do domu i źle się czuje
          (przede wszystkim potworny ból głowy), mama rzuca się na ratunek ze
          skarpetkami/majtkami/rajstopami, używanymi oczywiście, okrąża 3 razy
          nimi moją twarz i spluwa przez lewe ramię. Nie wiem czy to zasługa
          tego odczarowywania czy tabletek ale ból przechodzi jak ręką
          odjął..:)
          • Gość: argf IP: 217.147.104.* 09.01.08, 10:56
            Mój kolega to Antymidas. Wiadomo - król Midas zasłynął tym, że
            cokolwiek dotknął, zamieniało się w złoto. Kolega Antymidas jeśli
            czegoś tknie, zamienia to w gó...
        • Gość: lolek IP: *.agora.pl 04.01.08, 10:40
          to zjawisko opisane przez medycynę- chodzi o to, że zachodzi jakiś
          błąd komunikacji między mózgiem a ciałem. Twój mózg jest obudzony a
          ciało we śnie- stąd wrażenie paraliżu(podobno 20% ludzi przynajmniej
          raz przeżyło coś takiego)
        • Gość: P.S.J. IP: *.sferia.net 04.01.08, 14:15
          I jeszcze okrutniejsza zmora - inna nazwa "kacownica", tez nie możesz się
          ruszyć, ledwie dychasz, masz otwarte oczy, ale widzisz niewyraźnie i światło
          razi, a kacownica (masz wrażenie) stoi za tobą i okłada cię po głowie żelaznym
          drągiem.
          • Gość: ambrozy IP: *.26.184.martel.pl 07.01.08, 23:44
            Hahaha, "kacownica" - prawdziwa zmora niektórych, ale podobno można
            ją odczynić jakimiś wywarami lub proszkami ;). A to już coś.
        • Gość: Jurek IP: *.toya.net.pl 07.01.08, 11:09
          Znana jest też strzyga. Raz po imprezie z dużą ilością gorzały, miałem okazje
          pospać tylko 3 godziny, a zaraz później biec na przystanek. Oczywiście spóźnilem
          sie na pks,a następny za o,5 h, więc postanowilem podpalić sobie papieroska i
          wtedy sie zaczęło. Po dwoch (moze trzech) buchach z fajeczki, przyleciała
          strzyga i usiadła mi na klacie. Zacząłem miec zawroty glowy, zcisnelo mnie w
          zoladku, sucho w ustach, zrobilo mi sie niedobrze, zacząłem sie pocic, choc
          mialem zimne dlonie i stopy. Cos potwornego.
      • Gość: Gekon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 23:42
        Ja ją widziałem.
      • 04.01.08, 13:38
        w poludniowo wschodniej polsce wciaz wiele osob wierzy w zmory -
        takie jak opisalas: male rozczochrane i straszne
        podobno by uwolnic sie od zmory trzeba ja ugryzc i nie puszczac
        (zebami)
        podobno potem mozna poznac kto nas dusil - osoba ktora nasyla zmore
        bedzie miala slad po zebach

        a supelki na konskich ogonach to nie zmory pleta ale sasiad
        sasiadowi (np) moze rzucic urok i albo krowa nie bedzie dawala
        mleka, kury przestana sie niesc, albo koniom ogony posplataja sie w
        warkoczyki (czasem corka zajdzie w ciaze ale mysle ze to nie urok
        sasiada ale np jego syna)
        jak bronic sie przed urokiem? moze nosic cos czerwonego

        az czasem zaluje ze nie chcialem sluchac babcinych opowiesci, dzis
        bym mial niezla polewke

        --
        Teraz to niech Kaczyński przeprosi mnie!
      • 08.01.08, 19:01
        Gość portalu: Matylda napisał(a):

        > Opowiadal mi kiedyś taki stary już facet, że jako nastolatek nocował w stajni
        i
        >
        > pilnował koni. No i dusiła go zmora, która przyszła wiązać koniom supełki na
        > ogonach. On nie spał więc zaczęła go dusić. Pytałam jak ta zmora wyglądała.
        > Powiedział, że była mała i strasznie rozczochrana. To musiało wystarczyć za
        > cały opis. Może ktoś z Was też widział zmorę? :)))zmorka,zmora,zmorczysko to
        mniej wiecej taki podzial....widocznie ow facet widzial zmorke ,te najmniej
        grozna postac zza proga......zmorka tylko plata figle i leciutko
        poddusza..przystojnych facetow/chyba jak go dopadla byl mlodszy /zmora inaczej
        ona zwana mieszka na rozdrozach i jak dopadnie noca zblakanego przechodnia ..to
        biada mu zasnie pod wierzba ,obudzi sie z poraniona dusza i nigdy juz nie zazna
        spokoju.....natomiast zmorczysko ..a to juz kawal cholery...zazwyczaj wystepuje
        pod postacia pieknej kobiety rani do bolu zabiera czesc duszy..i znika ...a
        delikwent szuka szuka i bladzi...po manowcach.....jest tez jej meska
        odmiana ..analogicznie funkcjonujaca......dusiolki.......to tez zmory....ale o
        nich najpiekniej napisal Lesmian........
    • Gość: bimbom IP: 85.17.19.* 04.08.07, 01:31
      mnie na wsi kraju lat dziecinnych mojej matki straszono (wszyscy bez wyjatku)
      "topielcem" ze studni choc nie wiedzialem pop prawdzie co to,

      aha jeszcze jak rozpalac w piecu chcialem to zawsze gadali ze sie poszczam :D
      niby czemu? ktos wytlumaczy?:))))
      • Gość: fg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.07, 23:01
        bo w nocy będzie Ci sie śniło ze jesteś straszakiem ;)
        • Gość: alosza IP: *.smstv.pl 05.08.07, 13:55
          I gasił poszary?:) Z tego co widzę to oni częściej gaszą pragnienie.. ten stres.
          • 06.08.07, 14:46
            Straszaki nie gasza. Straszaki strasza. :)
      • Gość: forumreader IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.07, 19:47
        u nas się mówiło dzieciom: nie zaglądaj do studni, bo cię baba żelazna porwie.
        Baba żelazna to gorsze od terminatora.
        • Gość: otco IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.08, 12:28
          w Kieleckiem baba ze studni nosi nazwę RARA
      • Gość: Mona IP: *.dhcp-ripwave.irishbroadband.ie 03.01.08, 14:51
        Bo jak się dzieciak ogniem bawi, to się zsika w nocy.
        • Gość: TG IP: *.edata.net.pl 03.01.08, 18:01
          Heh. Moze to i bzdura, ale jak w latach 80. wylaczali swiatlo co rusz, to
          siedzialo sie przy swiecach (lubilem to) i z nudow bawilo sie ogniem. ZAWSZE sie
          zsikalem ;-)
      • Gość: marilyn IP: 195.164.255.* 04.01.08, 12:00
        Bo podono jak dzieci bawią się zapałkami to potem sikają ;)
    • Gość: Asia IP: 62.87.236.* 04.08.07, 06:56
      U nas gadali zeby nie chodzic w jedno miejsce bo tam straszy ,ciagle byly
      swiatelka a okazalo sie ze to swietliki .o ogniu tez bylo cos zeby nie bawic sie
      ogniem bo sie posikasz w nocy .
      • 05.08.07, 21:03
        Mnie zawsze w dzieciństwie straszono niejakim bebokiem. Nie wiem co to było za
        licho, ale znajdowało się zawsze w domu dziadków w miejscu, gdzie koniecznie
        chciałam pójść, a nie mogłam. "Nie idź do piwnicy, na strych...itp. bo tam jest
        bebok i cię zabierze". Jak byłam niegrzeczna, to też mnie straszyli, że
        przyjdzie bebok. Od tamtego czasu minęły już dłuuuuuuuuuuugie lata, ale
        ostatnio słyszałam, jak jakieś dziecko było bebokiem straszone, więc tradycja
        jest wciąz żywa i kultywowana.
        • 06.08.07, 01:31
          O beboku też słyszałem. Mnie nim co prawda nie straszono, ale znajomych tak.
          --
          Seks oczami faceta. Blog erotyczny.
          wsypialniipoza.blox.pl
        • Gość: ARTHORIUS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.07, 22:17
          Bebok i tym podobne historyjki to są straszaki na ciekawskie dzieci.
          Jak ja byłem dzieckiem też to przerabiałem i mimo że byłem
          straaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasznie ciekawski to żadnego
          potwora nigdy nie spotkałem.
          • 03.01.08, 14:41
            O babokach spiewala nawet Formacja Niezywych Schabuff.
    • 05.08.07, 20:57
      Też słyszałem o takich zjawach (może one i nazywały się zmory, nie pamiętam), które wiązały (a właściwie - kudliły) koniom grzywy i ogony. Podobno też potrafiły człowieka udusić.
      Ponadczasową prawdą było, że nie wolno kota trzymać w pomieszczeniu, gdzie śpią ludzie, bo kot potrafi rzucic się do gardła i przedryźć je.

      Spotkałem sie też ze zjawiskiem 'złych oczu'. Właścicieleka takich oczu było równiez moja ciotka.
      Miałem takich sąsiadów, których ciągle coś straszyło i duchów to oni widzieli więcej niż dzisiaj jest w horrorach w tiwi. Wtedy miałem wrażenie, że daliby się posiekać jako dowód na prawdomówność.
      • 06.08.07, 01:22
        Nie wiem,czy ma to cos wspólnego ze złymi oczyma,ale słyszałam
        o urokach rzucnych na dziecko. Sąsiadka opowiada z całym przekonaniem
        o takowym zauroczeniu jej córki, jak ta była malutka.
        Jakaś babka patrzyła na małą, zachwycała się nią,a potem mala
        caly czas darła sie, nie chciala jeśc, spać. Długo to trwało
        i dopiero babcia dziewczynki cos jej na głowę połozyła i odczarowała urok.
        Mała pewnie kolki miała;-)
        Pracowałam kiedyś z samymi kobietami ze wsi.
        Zauważyłam,że mają przyczepione czerwone kokardki ze wstążek.
        Po kilku dniach zapytałam, co to niby ma oznaczać.
        Usłyszałam,że to na odczynianie uroków, które rzekomo szefowa rzuca;-)
        A co do zmory, to dusiła mnie i to kilka razy;-P
        Tylko,że to jest jakiś problem z oddychaniem, kiedy śpi się na plecach.
        Może stąd ta legenda o zmorach duszących, bo faktycznie uczucie jest takie,
        jakby ktos nam na klacie siedział i dusił nas;-)
        A ta rozczochrana to może przy okazji 'zjawa' senna była po prostu.

        --
        Jestem lwem-ryczenie jest moim naturalnym odruchem.
        • 06.08.07, 01:34
          beali napisała:


          > A co do zmory, to dusiła mnie i to kilka razy;-P
          > Tylko,że to jest jakiś problem z oddychaniem, kiedy śpi się na plecach.
          > Może stąd ta legenda o zmorach duszących, bo faktycznie uczucie jest takie,
          > jakby ktos nam na klacie siedział i dusił nas;-)

          Bezdech senny (nocny). Pojawia sie czasem wtedy, gdy ktoś ma wysoką poduszkę i
          śpi, jakby brodą dotykał klatki piersiowej.


          --
          Seks oczami faceta. Blog erotyczny.
          wsypialniipoza.blox.pl
        • Gość: aamg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 13:26
          beali napisała:
          > Pracowałam kiedyś z samymi kobietami ze wsi.
          > Zauważyłam,że mają przyczepione czerwone kokardki ze wstążek.
          > Po kilku dniach zapytałam, co to niby ma oznaczać.
          > Usłyszałam,że to na odczynianie uroków, które rzekomo szefowa rzuca;-)

          Gwarantuję ci, że nie tylko na wsi: w Łodzi tez widywałam wózki dziecięce z
          czerwonymi wstążeczkami
      • 06.08.07, 01:32
        cy.nick napisał:


        > Spotkałem sie też ze zjawiskiem 'złych oczu'. Właścicieleka takich oczu było ró
        > wniez moja ciotka.

        Co to są te "złe oczy"?


        --
        Seks oczami faceta. Blog erotyczny.
        wsypialniipoza.blox.pl
        • 06.08.07, 16:09
          zaropiale :-DDD
          • Gość: szmatan IP: 91.198.246.* 03.01.08, 14:14
            jak ktoś na pochodzie pierwszomajowym rzuca antypaństwowe spojrzenia...
    • 05.08.07, 21:05
      A tu osobno, bo z nieco innej beczki.
      O tym, że na cmentarzach straszy, szczególnie po północy, wiedzą wszyscy :-)
      Wiedział też jeden z moich sąsiadów, sporo ode mnie starszy.
      Chodził on był na pasterki. Droga do kościoła wiodła k. cmentarza.
      Po pasterce, mijając bramę cmentarną, łapał mocno za rękę upatrzona dziewuchę i zaciągał ją na cmentarz. Podobno wiele z jego wybranek nawet na myśl nie przyszło wzywać jakiejś pomocy.
      Ile w tym było prawdy a ile przechwałek, wie on jeden. Fakt, że psem na baby to on był niezłym.
      Dla jasności - do gwałtu to tam trochę brakowało a amerykańskie wynalazki (molestowanie) nikomu się nawet wtedy nie śniły.
      • 05.08.07, 21:49
        No, no, no... prawdziwy żółw na baby.
        Tyle, że na mróz odporny.


        Koty w marcu, Lenin w październiku, a ten "sąsiad" w grudniu?
    • 06.08.07, 01:41
      1. Legendy
      We wsi ciotki mojej była łąka, na jej końcu krzyż. Przy tym krzyżu wieczorami
      widać było człowieka, który znikał, gdy się szło bliżej.

      Znajoma babci wracała raz wieczorem do domu. W pewnym momencie za nią zaczęła
      iść pewna osoba, potem zniknęła. Kobieta w domu zdała sobie sprawę z tego, że
      była ubrana tak jak jej pochowana dwa tygodnie wczesniej siostra.

      2. Uroki.
      Moja kobieta jako dziecko chorowała strasznie. Matka w desperacji zaniosła ją
      (dwuletnie dziecko) do znajomej wróżki/medium. Urok odczyniła - z dnia na dzień
      dziecko przestało chorować, a urok rzuciła podobno koleżanka z pracy, która
      strasznie zazdrościła matce męża i rodziny.

      3. Opowieści niewyjaśnione.

      U znajomych cała rodzina była świadkami: drzwi domu były zamknięte na klucz.
      Nagle wyraźnie usłyszeli, że otwierają się, zamykają i przekręca się klucz.
      Nikogo nie było.

      Ja raz w nocy na klatce schodowej przystanąłem poprawić kurtkę. W tym momencie
      poczułem jakby ktoś dmuchał mi w twarz alkoholem: jakby przede mną stał pijany
      gość i oddychał na mnie. Zwiałem.
      --
      Seks oczami faceta. Blog erotyczny.
      wsypialniipoza.blox.pl
      • Gość: miss twist IP: 213.25.20.* 06.08.07, 08:58
        Jak jeździłam na wieś na wakacje to mnie straszono sralą, która? który? siedzi
        np. w piwnicy - nie idź tam, bo tam jest srala.
        Pamiętam też opowieści gospodyni, o żołnieżu na bocianich nogach, który staszył
        za lasem (miejsce jakiejśc potyczki z I wojny)
        • Gość: Porzeczka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 12:36
          Kilka lat temu kupiłam wiejskie gospodarstwo. Dom, taki typowy, " z górką", waląca się stodoła i obora z chlewikiem. Do tego duzy ogród (pola w ofercie nie było, same zabudowania). Miałam takie marzenie mieć na lato dom na wiosze, gdzie diabeł mówi dobranoc. Kupiłam go sama, bez konsultacji z kimkolwiek, za 10 tysięcy...Dom nadający się do zamieszkania od razu. Całkiem, całkiem. Obora nowa, tylko stodoła do rozbiórki...Wszystko załatwione zostało w pobliskim miasteczku od ręki - kasa, akt własności. jednego dnia. Mąż przez telefon pochwalił...Pojechaliśmy tam na urlop razem z przyjaciółmi i trochę dziwilo nas, że miejscowi uśmiechają się dziwnie na nasz widok...
          Szybko się wyjaśniło, że tam doszło do tragedii. Pijany, czy może szalony mąż zabił siekierą żone i syna, a sam się powiesił. W tym domu.
          Było nas sześć osób. Pierwsza noc była piękna, w dzień przygotowania do jakiegoś zamieszkania, potem wino na ganku, gwiaździste niebo, cisza...Spaliśmy na karimatach w jednym pokoju, bo dwa pozostałe zostały pomalowane i jeszcze schły.
          Możecie mi wierzyć, albo nie, ale COŚ tam się działo. Najpierw myśleliśmy, że miejscowi robią nam kawały, bo nie lubią obcych, a legend nam naopowiadali od razu...O zmorze, strzydze, jakimś Waldusiu co się w stawie utopił, ot takie tam...No i oczywiście o poprzednim właścicielu...
          Obudziło nas wycie psów. Naszych (było z nami sześć psów...), ja nawet nie wiedziałam, że nasze psy umieją wyć...Potem były dziwne krzyki i trzaskanie bramą...Drugiego dnia zrobiliśmy obchód, żadnych miejscowych nie było, a było jeszcze gorzej, choć trudno to właściwie opisać. Psy za nic nie chciały wyjść z kuchni, choć pies naszych przyjaciół to szkolony, odważny moskiewski pies stróżujący...Wszystkie sześć wepchnęło się pod stół i tam siedziały skulone.
          Potem dojechało jeszcze dwóch braci męża, więc było nas już osiem osób. I COŚ szalało dalej. Zadzwoniłam do poprzedniego właściciela (też z miasta) i zażądałam prawdy. Niechętnie przyznał, że tam chyba...straszy. Wił się cały, jąkał, bogaty biznesmen stojący dwoma nogami na ziemi...
          Poddaliśmy się, kiedy zaprzyjaźniony dominikanin, światły ksiądz spędził tam jedną noc i powiedział, że lepiej to zostawić.
          Dom sprzedaliśmy za taką samą sumę człowiekowi, który wyglądał na gangstera, takiego co się boi tylko szefa... Został uprzedzony. Śmiał się. I dobrze.Z tego, co wiemy też tam nie bywa...
          • Gość: Azorek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.08.07, 13:20
            Wierzę ci, Porzeczko. Nie chcę mówić dlaczego.

            A legendy dodatkowe:
            -rozstajne drogi (chyba teren całej Polski i nie tylko, spotkałam się z tym również we Francji i Hiszpanii)
            -utopce - każda wieś ma utopca, bo się chlapią w glinianakch po pijaku
            -wschód Polski miewa jeszcze Dydtka (Dydtka?), takie chcochlika
            -szara godzina (zarówno przed zmrokiem, jak i o bardzo wczesnym o świcie), wtedy kiedy nie jest ani jasno, ani ciemno, wtedy ZŁE chodzi pod oknami i starsi naprawdę nie wychodzą za płot. Po "śmaku", owszem, ale nie szarą godziną
            -bliźniacze ciąże krów i koni (dla starszych to zapowiedź złego)
            -lęk przed cmentarzem, zwłaszcza na tych wsiach, gdzie cmentarzyk jest za wsią, tam gdzie w samej wsi trudno się bać
            -krzyż na rostajnych drogach to dla wielu straszne miejsce, choć to dziwne, przecież to raczej ludzie wierzący, a krzyż jest ważnym, DOBRYM symbolem
            -oczywiście zmora ,najpewniej rzecz dotyczy skurczu oskrzeli (astmatycy?), mnie samą zmora kiedyś poddusiła w eleganckim hotelu, gdzie stały pościel była czymś skropiona i to mnie uczuliło. Istotnie wrażenie duszenia, ciężaru.
            -Płanetniki, które gnają chmury
            -MELUZYNA, piękna opowieść, ciągle wśród starych obecna; świst wiatru w kominie to śpiew Meluzyny
            -może trudno w to uwierzyć, ale wciąż po wsiach zdarza się wiara w Przypołudnicę, co pojawia się na polach w upalne południe, kiedy powietrze faluje i jeździ na skrzypiącym rowerku. Dalej różnie: porywa dzieci, albo nie porywa. ;)
            • 07.08.07, 07:52
              Mojego znajomego dziadek straszył że jak nie będzie grzeczny to
              przyjdzie "Ditko na słomianych nogach".
              --
              www.eatmyshit.blox.pl
              • 08.08.07, 23:11
                Pochodzę z prowincji i jak pojadę do domu to mamę i babcię o takie ludowe
                legendy wypytam.
                --
                Polska jest jak dziecko z zespołem Downa - trzeba ją kochać ale cudów się
                spodziewać nie należy.
              • Gość: jurek IP: *.toya.net.pl 07.01.08, 11:29
                Slyszalem, w dziecinstwie, że ze strachu na widok zjawy, można osiwiec
                kompletnie w ciagu kilku sekund (nie majac wczesniej zadnego siwego wlosa).
                Slyszeliscie o takich przypadkach ? Czy jest poparte naukowo?

                Pozdrawiam
                • Gość: Feloł IP: 128.243.253.* 08.01.08, 20:43
                  W pare sekund to może nie. Ale moja babcia w całkiem młodym wieku
                  osiwiała niemalże z dnia na dzień po tym jak myślała, że jej dziecko
                  jest martwe (po operacji).
        • Gość: Coral IP: *.adsl.inetia.pl 02.02.14, 14:34
          To było w Wigilię, pierwszą po śmierci mojego pradziadka. Wszyscy siedzieli przy stole, ja z moimi kuzynkami na tapczanie. Nagle jedna z nich (2 lata) zaczęła patrzeć się do przedpokoju. Ja i ta druga nic nie widziałyśmy. Potem wszyscy usłyszeli trzaśnięcie drzwiami i kilka kroków a moja ciocia powiedziała, że dziadek przyszedł tak jak obiecał.
      • Gość: aamg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.07, 13:41
        1) Mój pradziadek jechał bryczką w dwa konie w środku nocy, polną drogą. Na
        środku drogi zobaczył czarny słup (księżyc był w pełni), sięgający wysoko w
        niebo - nie było widać wierzchołka. Pradziadek, wiedząc, że tam żadnego słupa
        nie ma i nigdy nie było, przeżegnał się i popędził konie, ale bezskutecznie,
        nie chciały iść. Musiał objechać słup, wjeżdżając w zboże. Na drugi dzień
        wrócił w to miejsce - kilka osób mu towarzyszyło, ale nie wiem, kto. Znaleźli
        ślady po kołach bryczki w zbożu, a w miejscu słupa była wypalona trawa.

        2) Był we wsi staw (nadal jest, ale wysycha), nad brzegami którego wiele osób
        widziało zapłakane kobiety, czeszące włosy. Gdy się podeszło bliżej, uciekały
        do wody. Legenda nie mówi, czy były ubrane :) Pokazywały się i w dzień, i w
        nocy.

        3) Inny staw, nad brzegiem którego czasem widać faceta w płaszczu, prowadzącego
        rower. Płaszcz podobno sugeruje, że to Niemiec z czasów wojny.


        Mam kwalifikacje na bajarza?
        • 06.08.07, 15:07
          1. Zastosowane na mnie kiedy byłam niemowlakiem i podobno ktoś rzucił na mnie
          urok (często płakałam). Jakaś zawezwana babcia-znachorka obcierała mnie
          kalesonami, te kalesony musiały być wcześniej noszone oczywiście przeż faceta,
          chyba to były kalesony mojego dziadka. Nie żartuję, płacze minęły (jak to
          dobrze, że ja tego nie pamietam). Inna wersja o której słyszałam zaleca
          przetarcie dziecka noszonymi wcześniej przez mężczyznę skarpetkami.
          2. Słyszałam, że żeby odczynić urok rzucony na dziecko trzeba je wykąpać,
          następnie zebrać część tej wody do butelki, znaleźć rozstajne drogi i tam tę
          butelkę rozbić. Tak doradzają na wsi u mojej kuzynki.
          • 06.08.07, 18:53
            Z tymi skarpetkami to hardcore :) Na ostre z urokami :D
            --
            Seks oczami faceta. Blog erotyczny.
            wsypialniipoza.blox.pl
          • Gość: szeptunka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.07, 07:15
            Może być ścierka kuchenna, ręcznik - cokolwiek, byle używane. Po
            wytarciu trzeba rzucić w kąt pokoju. Działa na uroki zadane złym
            okiem na ludzi, zwierzęta, rośliny...
            • Gość: koniec_kropka IP: 195.8.101.* 07.08.07, 12:42
              i ile ma w tym kącie tak leżeć? już zawsze? :)
            • 09.08.07, 15:04
              A nie przejdzie aby urok na tego, kto przedtem rzeczy używał...?

              Bo jakby miał przejść, to ja lecę ukraść sąsiadce ścierkę.

              --
              "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
              szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
            • Gość: Edyta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 14:49
              Czy to działa również na zdjęcie uroku rzuconego przez kochankę na
              mojego męża ?
              nadawca :
              egipt27@wp.pl
        • 03.01.08, 16:49
          Tak, masz!
    • 08.08.07, 09:46
      Kilkakrotnie słyszałam ( w tym również na studiach podczas zajęć z
      przysposobienia wojskowego) o żniwiarzach, którzy byli świadkami
      wypadku motocyklisty, chcieli mu pomóc i przekręcili jego głowę.
      Motocyklista miał kurtkę włożoną tyłem do przedu, żeby mu nie
      wiało... Oczywiście skręcili mu kark. Oficer prowadzący zajęcia
      zaklinał się, że to prawda. Kilka lat temu byliśmy u znajomych na
      Pomorzu, pokazywali nam taki przydrożny powypadkowy krzyżyk i też
      się zaklinali, że to było w ich miejscowości. Z podobnym
      opowiadaniem spotkałam się koło Zamościa. Ktoś wspominał, że wzięło
      swój początek z jakiejś książki...
      • Gość: mozambique n/z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 13:45
        - co do tego plątania grzywy koniom - od tego są krasnale i
        skrzaty , małe złosliwe stworzonka co po nocy plączą grzywy i ogony
        koniom i potem gospodarz ma mase roboty wiec dla pzrekupienia ich
        zosatwia sie na noc w stajni miseczke mleka , jak se popiją to spią
        i szkody nie czynią

        - dytko na słomianych nogach - to mały złosliwy chochlik zjawiający
        sie w lustrze dziewczętom , które za duzo w lustro sie gapią,
        dziewczę na wsi ma byc robotne i skromne a nie gapić sie w lustro i
        stąd to dytko

        - przypołudnica - stara zasuszona babina ( czarownica może ? ) co po
        polach jezdzi na skrzypiących kołach i dzieci porywa , dzieci na wsi
        miały sie nie szwędać tylko pracowac wiec stąd pewnie przypołudnica
        do kompletu z dytkiem

        tak wogole to uwazam ze te wszytkie zabobony mają jakieś głebokie
        podwaliny naukowe i nie są czystymn wymysłem . NP zawsze dziwilo
        mnei gdy moja babcia mówiła ze nie wolno siadac tylkiem na ziemi
        póki nie bedzie pierwsze wiosennej burzy , Jakaś bzdura ! A potem
        pewien geolog wytłumaczył mi ze, w ciagu zimy w atmosferze i glebie
        gromadzi sie mase niekorzystnych jonów jakichstam , które
        dopiero "wyciąga" piorun zpierwszą burzą. Wiec to nie jest całkiem
        głupie
        To samo z paleniem gromnicy w oknie w czasie burzy . OKazuje sie
        paląca sie swieca woskowa ( a gromnice zazwyczaj były woskowe) tak
        jonizuje powietzre wokół ze z kolei "odpycha" te ładunki
        elelktryczne które mogły spowodowac powstanie pioruna. Wiec to nei
        czysty zabobon itp

        a z drugej strony - kolezanka niedawno kupiła konia ( zrebaka) . I
        od samego początku cos dziewnie pechowy ten malec : a to pokaleczył
        sie o jakich drut, a to wlazł w tężejący gips, a to dostał zapalenia
        płuc, a to jaskółka narobiła mu prosto w oko i dostał jakeigos
        paskudnego zakażenia, a to w nocy wykopał deske w dzrzwiach boksu i
        poharatał sie poteżnie, jeden wielki pech. Poradziałam jej zawiesic
        wstążeczkę czerowną nad boksem zeby złe odczynić, powiesiła całą
        karminową metrową szarfe. Jak na razie jest spokój , he he.
        -
        • 09.08.07, 13:52
          ten źrebak może stać sie prawdziwą rural legend :)
          --
          * nowa strona z Wysp!!!
          * Szkoła bez Giertycha
          * Anglia do zupy
          • 09.08.07, 14:21
            Kiedyś takiego narzeczonego miałam, co ze wsi pod Przemyślem pochodził. No i od
            jego rodziny różnych rzeczy się nasłuchałam, ale bardziej one pod przesądy chyba
            podchodzą:
            1. Gdy u sąsiadów był pożar, matka mojego byłego ściągnęła ze ściany obraz z
            matką boską i stanęła z nim w progu domu, kierując licem wizerunek w strone
            ognia u sąsiadów. Miało to rzekomo ogień powstrzymać, do dziś ludzie tam
            utrzymują że tak robić należy i zawsze to niby działa, gdy nie chcemy by pożoga
            sąsiedzka ogarnęła nasz majątek.
            2. Gdy dzieciak choruje, należy przez nogawkę spodni przepuszczać mu rozgrzane
            węgielki, lub nad studnią sobie z drugą osobą owe dziecko podawać (choroba
            przestraszy się i opuści ciało).
            3.Gdy dzieciak ma na śluzówkach tzw.afty, należy je przecierać zasikaną pieluchą
            to znikają.
            4.Gdy na oku robi się jęczmień, należy w niego wetrzeć muchę.

            Zgroza i ohydztwo.
            --
            under konstrakszyn ale działa, zbyszkowisko też jest linkiem:
            www.zbyszkowisko.webpark.pl
            • Gość: mozambique n/z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.07, 14:34
              żeby jęczmien zniknął nalezy go po porstu pocierać, jęczmein to
              nagromadzenie sie jakiejstam mazi w gruczole łzowym i worku
              spojówkoym i zaktaknie ujścia , tzreba to po porstu rozterzec,
              rozmasowac, najlepie czyms wydezynfekowanym , nie muchą rzezc jasna !

              "Gdy dzieciak choruje, należy przez nogawkę spodni przepuszczać mu
              rozgrzane
              > węgielki, lub nad studnią sobie z drugą osobą owe dziecko podawać
              (choroba
              > przestraszy się i opuści ciało)."

              czyli juz do Anielki tzrymanej przez 3 zdrowaśki w piecu juz im
              niedaleko
              • 10.08.07, 09:45
                Niby tak, ale Anielka biedactwo upiekła się już daaaaawno temu. A mój luby
                chwalił się, że te węgielki babcia mu przepuszczała przez spodnie jakieś 15 lat
                temu a gdy niechcący go wyśmiałam, cała rodzina stanęła w jego obronie, że tak
                trzeba robić. I mówimy o czasach dzisiejszych, oni wciąż wierzą w te zabobony.
                --
                under konstrakszyn ale działa, zbyszkowisko też jest linkiem:
                www.zbyszkowisko.webpark.pl
                • 10.11.07, 22:29
                  Tak samo moja dziewczyna mi opowiadała, że ją tak leczono. Z Kielc pochodzi więc
                  nie ma się co dziwić. Jeśli chodzi o tą zasikaną pieluchę to mocz ma po prostu
                  właściwości antyseptyczne. Mnie podobno też tak z tej przypadłości w wieku
                  niemowlęcym wyleczono czego do dzisiaj nie wybaczyłem rodzicom.
                  --
                  Polska jest jak dziecko z zespołem Downa - trzeba ją kochać ale cudów się
                  spodziewać nie należy.
                  • 12.11.07, 17:54
                    Niesamowity jesteś. Naprawdę.
                    Tylko dziwię się, że dziewczyna "z Kielc" chce się spotykać z kimś kogo w wieku niemowlęcym tak leczono :)
                    • 12.11.07, 21:10
                      Z tymi Kielcami chodziło mi o to, że w tamtych rejonach wiara w zabobony jest
                      czymś normalnym.
                      --
                      Polska jest jak dziecko z zespołem Downa - trzeba ją kochać ale cudów się
                      spodziewać nie należy.
              • Gość: vp IP: *.rzeszow.mm.pl 12.11.07, 11:26
                > czyli juz do Anielki tzrymanej przez 3 zdrowaśki w piecu juz im
                > niedaleko

                Zaraz, zaraz, a to nie była Rozalka? Siostra Antka. Tego, co świnie
                pasał, strugał różne rzeczy, np. wiatrak, a potem do miasta poszedł?
                "Anielkę" i "Antka" popełnił Prus i najwyraźniej dziewczątek nie
                lubił, skoro je w obu opowieściach uśmiercił, acz Anielkę w sposób,
                hmmm, bardziej humanitarny...
                • 16.11.07, 21:37
                  Z tymi trzema Zdrowaś Mario to niestety prawda - przynajmniej jeszcze
                  kilkadziesiąt lat temu.
                  Moja mama i jej koleżanki ze studiów (matuś studiowała w drugiej połowie lat
                  70.) pewnego razu zaczęły się naśmiewać z tych piecowych zdrowasiek, nie
                  traktując tego jak coś prawdziwego, tylko taką urban legend. Nie śmiała się
                  tylko jedna - gdy ją spytały o powód, odparła, że jej brat zginął właśnie przez
                  to, że go na trzy zdrowaśki wsadzono do pieca.
                  A moja babcia to ciągle wierzy w złe oczy (jak kiedyś jej kwiaty zwiędły,
                  stwierdziła, że to wina koleżanki mamy, która nas odwiedziła, bo złe oczy miała
                  :/), i że ktoś umrze, jeśli w domu dopiero co zmarłego nie zasłoniono luster
                  (rzekoma przyczyna śmierci jej drugiego męża).
                  • 16.11.07, 21:48
                    A, i jeszcze ten sam drugi mąż babci, jak jeszcze żył, mówił, że kiedyś z jego
                    miejsca pracy zwolniono jednego faceta, bo miał złe oczy O_o
            • Gość: Ania IP: *.eastwest.com.pl 04.01.08, 00:01
              z tą zasikaną pieluchą na afty to pani na biologii w liceum mówiła, więc to
              chyba domowy sposób, a nie przesąd.
            • 04.01.08, 11:53
              3.Gdy dzieciak ma na śluzówkach tzw.afty, należy je przecierać zasikaną pieluch> ą> to znikają.

              Może i pomoże, mocz ma silne właściwości odkażające, jest niezawodny przy oparzeniach, jeśli nie ma żadnego środka pod ręką.


              --
              Czuję, że budzi się we mnie zwierzę. Niestety, to chyba leniwiec.
    • 09.08.07, 15:06
      - nie siadaj na kamieniu, bo dostaniesz wilka..

      - nie baw się zapałkami, bo się posiusiasz (dlaczego, na litość boską!)

      - w Narwi tam gdzie krowy chodzą do wodopoju mieszka w płytkiej wodzie topielec,
      który nagle wyskakuje nad powierzchnię wody i wciąga tego, co stoi na brzegu -
      zwłaszcza, jeśli jest to kobieta i ma ładną biżuterię/zegarek. Topielec z dobrym
      gustem, jednym słowem...

      --
      "Czym się różni fanatyk? Oczywiście tym, że ma jedną nóżkę bardziej, a
      szczególnie prawą." - Kinga Dunin.
      • Gość: mozambique n/z IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.07, 11:07
        nie wiem czy to zabobon czy cos innego ale ponoc do dzis zdarza
        sie - gdy dorstajaca dziewczynka dostała pierwsza w zyciu miesiaczkę
        matka dała jej za to w twarz ! POnoć po to zeby miała przez całe
        zycie rumianą cerę. !?!?!?!?

        nic mnie tak w zyciu nie zdziwiło jak przeczytanie o tym
        • Gość: Azorek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.07, 02:54
          Jeszcze jedna legenda mi się przypomniała: Błędne ognie, które wiodły wędrowca na bagna.
          Potem sama je widziałam na Poj. Drawskim, palący się metan(?) nad bagnem...Istotnie jak ktoś "Po śmaku" szedł to mógł to brać za światła wioski i w bagno wleźć.

          A jeśli chodzi o burzę, mój pradziadek, człowiek wykształcony, jak pragnę zdrowia, twierdził, że w czasie burzy nie można grać ani śpiewać.
          Nie był ze wsi, tylko małego miasta. Siłą mnie odpędzał od pianina, bo grzmiało. Nie wiem do dziś dlaczego, może mi to tłumaczył, ale nie pomnę...

          Nie należało też palić świecy przed lustrem, bo mogło się diabła zobaczyć, albo kogoś zmarłego. Nie wiem jak radzili sobie z tym zakazem, zanim zelektryfikowano świat...

          No i stary, ale jary przesąd: nogami do przodu. Nawet w szpitalach przestrzegany.

          Najbardziej lubię przypołudnicę. :)
          • 13.11.07, 17:03
            Gość portalu: Azorek napisał(a):

            No i stary, ale jary przesąd: nogami do przodu. Nawet w szpitalach
            przestrzegany.

            Ale to akurat nie przesąd, tylko technika i logika - łóżko z chorym
            zazwyczaj się pcha, trzeba mieć z nim kontakt i w przypadku
            spotkania z przeszkodą (skrzydło drzwi głównie) zawsze chroni się od
            urazu głowę.
            Wiem, bom urazowa i wielokrotnie na leżąco mijane świetlówki na
            suficie liczyłam.
            --
            ---
            a ja właśnie wiem, czego chcę w życiu. ale wszystko jest k....
            nieosiągalne...
            • Gość: barnaba IP: *.lodz.msk.pl 13.11.07, 18:02
              Nogami do przodu, to wywozi się nieboszczyka (swoją drogą- ciekawe dlaczego?).

              Żywi krzyczą na cały korytarz "tylko nie nogami do przodu!". Problem, jeśli
              korytarz wąski i łóżkiem wykręcić się nie da...

              Kilka innych przesądów:
              - nie wolno zostać wypisanym ze szpitala w piątek- bo zaraz się wróci (BTW:
              większość szanujących się oddziałów stara się chorych wypisywać w piątki- żeby
              mieć gdzie położyć tych, których pogotowie przywiezie w sobotę i niedzielę).
              - nie wolno leżeć na łóżku, na którym ktoś zmarł- bo podąży się jego śladem
              (oczywiście, łóżko na którym nikt nigdy nie umarł, to w szpitalu dziw nad dziwy).
              - nie wolno dać się położyć na korytarzu (bo zaraz się umrze)- logiczne o tyle,
              że w wielu w szpitalach istnieje zwyczaj kładzenia tam chorych w najcięższym
              stanie- żeby byli "na oku" w nocy).
              • 07.01.08, 19:19
                heheh ja leżałam na korytarzu , a ile razy w piątek mnie
                wypisali ;)))
        • 04.01.08, 21:36
          też o tym słyszałam, ale to podobno miało symbolizować to, że życie
          dorosłej kobiety jest pełne bólu...
        • 05.01.08, 03:59
          Ja dostaam w twarz od mamy jak miaam pierwszy raz okres,ae zapomniaam dlaczego.
          Jak mialam jeczmien to znowu naplula mi do oka,albo czesto slysze ze powinno
          pocierac sie zlotem.
      • Gość: rybka Nemo IP: *.dsl.club-internet.fr 12.11.07, 17:33
        Z tym wilkiem to akurat radze uwazac! Zapalenie pecherza zwane
        potocznie wilkiem, bywa nie tyle uciazliwe (nie wychodzisz z WC) co
        baaaardzo bolesne. Wciagaj na tylek cieple gatki (stringi z
        futerkiem) i nie siadaj na tych kamieniach.
        Z legend : Ktoregos wieczora, na wzgorzu obok cmentarza ludzie z
        mojej okolicy zauwazyli objawienie: wielki swiecacy krzyz !!!
        Okazalo sie, ze to poprostu zalozono iluminacje do przydroznej
        kapliczki.
      • Gość: kot IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.08, 19:10
        nessie-jp napisała:
        >
        > - nie baw się zapałkami, bo się posiusiasz (dlaczego, na litość boską!)

        Bo ci sie będzie śniło, że trzeba pożar gasić.
    • Gość: julia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.07, 21:30
      Wieś na Mazurach, w której mieszkali moi dziadkowie:
      1. Nieochrzczonego dziecka nie wolno było wozic w gości, pokazywać publicznie (np. w sklepie czy chodzic z nim na spacery, pieluchy do czasu chcrztu nalezalo suszyć w domu - wszystko w obawie przed urokami.
      2. Ważna była kolejność nakładania ubranek do chrztu - nałożenie kaftanika najpierw na lewą rękę sprawiało, ze dziecko zostawało mańkutem:). Tych przesądów związanych z chrzcinami było mnóstwo, co ciekawe, ostatnio byłam na chrzcinach w Iławie, ludzie po studiach, a ubieranie dziecka przypominało rytuał szamański.....
      3. I na koniec opowieść o babci - znachorce. Babcia miała juz ponad 80 lat, leczyła ziołami i "zamawianiem". Znajomej dziecko płakało przez kilka tygodni - po kilku spotkaniach z "szeptuchą", w trakcie których babcia zamawiała, modliła się, odczyniała uroki, przeszło. Obok babci dzałkę kupiła sobie lekarka. wiecznie zapracowana, rzadko odwiedzała swój domek letniskowy, którym zajmował sie wnuk babci. Wreszcie pewnoego dnia przyjechała, w trakcie rozmowy z szeptuchą wyszło,ze bardzo żle sypia, ma problemy emocjonalne. szeptucha popatrzyła na nią i stwierdziła, ze rodzice lekarki nie zyją. zaskoczona(bo skąd babina wie?) potwierdziła. Szeptucha kazała zamówić kilka mszy za dusze rodziców, bo bardzo potrzebują modlitwy. Problemy ze snem znikły... Do dzis nie wiem, czy miała rzeczywiscie jaies własciwości, czy była dobrym psychologiem.......
      • 12.11.07, 10:27
        Od mojej babci slyszalam taka historie;

        Zimowa pora, wracal z wioski do domu oddalonego o 2 km pewien mlody
        mezczyzna a za nim podazal ubrany na czarno jakis czlowiek wiec ten
        wyjatkowo zaniepokojony zaczal szybciej isc a ten tak samo wiec
        zaczal biec a ten za nim .
        Dobiegl do domu i potem wraz z ojcem i bratem wyszli zobaczyc kto
        to ale niebylo ju nikogo a na sniegu slady stop bez butow, wiec oni
        poszli zobaczyc dokad prowadza a one prowadzily na skroty poprzez
        pola wprost na cmentarz,kiedys na wsi ponoc chowano zwloki bez butow.
        Historia ponoc jak najbardziej prawdziwa,ja sama doswiadczylam
        roznych dziwnych ale za dlugo by to opisywac ,ale cos w tym jest.

        • Gość: cafe_de_flore IP: *.acn.waw.pl 12.11.07, 21:12
          Mojego wujka jak byl malutki (rok, czy dwa) porazil piorun, i babcia zamiast
          lekarza wolac, czy cos, to w ziemii go zakopala, bo tak sie podobno robilo
          wtedy... I jak go zakopala, tak do tej pory lezy pod ziemia, tylko ze na
          cmentarzu... :(
        • Gość: braat1 IP: *.centertel.pl 13.11.07, 07:39
          > Zimowa pora, wracal z wioski do domu oddalonego o 2 km pewien
          mlody
          > mezczyzna a za nim podazal ubrany na czarno jakis czlowiek wiec
          ten
          > wyjatkowo zaniepokojony zaczal szybciej isc a ten tak samo wiec
          > zaczal biec a ten za nim .


          To ja znam podobne. Pozny wieczor, chlopak idzie do domu, nagle z
          mgly nim wylania sie czarna postac i idzie za nim. Chlopak sie
          troche denerwuje, przyspiesza kroku, postac z tylu takze. Chlopak
          przechodzi w trucht, postac z tylu tez. Chlopak zaczyna biec, postac
          z tylu tez biegnie i zaczyna doganiac naszego bohatera. W koncu
          chlopak spanikowany staje i krzyczy:
          - Czego ode mnie chcesz ?!?
          Postac odpowiada:
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          .
          - Ja? Niczego! Na autobus sie spiesze....
          • 13.11.07, 17:11
            w kwestii zmory: miewałam takie akcje, że zasypiałam i śniło mnie
            się, że jak się zaraz nie obudzę to umrę. wstawałam, szłam do kuchni
            napić się wody, zapalałam światło, a ono się nie zapalało, bo
            przeciez spałam. I rozumiałam, ze śpię i muszę się obudzić. Albo, że
            wstałam i wychodziłam z domu, chodziłam po śniegu, ale nie marzły
            mnie stopy, bo to przecież sen. i podejmowałam nierówną walkę o
            życie, bo jak się nie obudzę to umrę. powiedziałam w pracy i
            sekretarka powiedziała: zmora cię dusi. potem powiedziałam kumplowi,
            który jest lekarzem, kazał pokazać mu jak śpię, po czym wyrzucił mi
            jaśka, zabronił się kłaść na boku z ręką na szyi i powiedział, że
            uciskam sobie tętnicę szyjną, adrenalina uderza, stąd taki dramat we
            śnie. i od czasu, kiedy nie śpię w tej pozycji, nie dusi mnie zmora.
            --
            ---
            a ja właśnie wiem, czego chcę w życiu. ale wszystko jest k....
            nieosiągalne...
            • 14.11.07, 00:25
              Babcia zwykła mawiać, że kiedy wielki wiatr na dworze - ktoś się
              powiesił właśnie i odmawiaął za samobójcę modlitwy

              O duszach chodzących po świecie w dzień zaduszny też słyszałam.
              Trzeba było takiej duszy okruszków trochę zostawić i mleka, żeby sie
              pożywiła nieboga, przed odejściem do drugiego swiata. Pamiętam ze
              strasznie się bałąm że taką duszę kiedyś zobaczę :D

              Dziadkowie straszyli czasami żeby samotnie przez las nocą nie
              chodzić, bo licho na bagna wyprowadzi i utopi :)

              No i wiara w czarownice, co to uroki rzucają i krowom mleko
              odbierają, żeby potem z kołka na ścianie lub z bata doić :D
              • Gość: Dorota IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.07, 10:30
                znana opowieść:
                facet jedzie noca przez las, widzi czekającą na stopa dziewczynę w
                nieco potarganej sukience. Chce się zabrać do pobliskiej wioski.
                Jadą w milczeniu, potem wysadza przed domem który wskazała i
                odjeżdża. po chwili zauważa, ze zostawiła w aucie swoja kurtkę.
                W niedługi czas pózniej, wracając ta samą trasą, odwozi zapomniany
                ciuch pod dom, przy którym dziewczyna wysiadła.
                Kurtkę odbierają zapłakani rodzice i pokazują zdjęcie córki, która,
                napadnieta w pobliskim lesie, nie zyje od miesiąca. Z fotografii
                patrzy na niego ta sama dziewczyna, którą wiózł kilka dni
                wczesniej...
                • 16.11.07, 21:40
                  > Kurtkę odbierają zapłakani rodzice i pokazują zdjęcie córki, która,
                  > napadnieta w pobliskim lesie, nie zyje od miesiąca.

                  ... Faceta policja wsadza za morderstwo dziewczyny na podstawie posiadania przez
                  niego jej kurtki :)))))

                  --
                  ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)
            • 03.01.08, 13:26
              To był Lucid Dream czyli świadomy sen, jeżeli ktoś z tym za dużo eksperymentuje
              to już bardzo blisko do oobe, określanego tutaj jako 'zmora' ;-) Czyli wrażenie
              jakby ktoś nas dusił, nie można wtedy ruszać kończynami, a nawet oczami. Ponoć
              bardzo przykre przeżycie.
              • Gość: gekon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.08, 09:10
                mnie dusiła zmora, ale doszło do kopulacji. i nie dokończyła dzieła
                duszenia
    • Gość: ARTHORIUS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.11.07, 23:04
      A jasłyszałem historyjkę jak facet po kilku latach nieobecnośći w
      rodzinnej wsi przyjechał odwiedzić starych rodziców i przechodząc
      koło kościoła spotkał swoją sąsiadkę. Wrócił do domu i powiedział
      rodzicom że widział się z sąsiadką.
      >
      >
      A rodzice mu na to że sąsiadka nie żyje od 3 lat.
      • Gość: marcin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.08, 15:32
        U na sjest taka historia: Facet ciemną, wietrzną nocą zabiera na stopa
        dziewczynę. kiedy jadą miedzy lasami , ona prosi żeby się zatrzymał, bo musi do
        lasu za potrzebą. Mężczyzna spełnia jej prośbę i czeka na nią. Czeka5,czeka 10
        minut, a ona nie przychodzi. Wreszcie po pół godzinie idzie zobaczyć co się
        stało. Wchodzi w las patrzy, a ona po szyję w gó..e:)(lepiej to brzmi jak się
        opowiada)
        • Gość: Trafiony IP: *.dip0.t-ipconnect.de 03.01.08, 13:05
          Jestem z rocznika 1955. Moja babcia z prababcia wspolnie zbieraly na
          prezent pierwszokomunijny dla mnie. Mial byc to dobrej klasy zegarek.
          Znajomy im marynarz zaproponowal Delbane za 500 zl.Pieniazkow jednak
          zabraklo i na I Komunie otrzymalem tylko obietnice zegarka. Swojego
          fanta odebralem dopiero, gdzies po 2 latach, bo wilk morski byl
          nieugiety i nie oddal sikora bez wplaty reszty gotowki. Od roku
          prababcia juz nie zyla. 1 listopada poszlismy z ojcem i bracmi na
          jej grob. Przed brama cmentarna odruchowo spojrzalem na zegarek, a
          ten stanal w miejscu i bylem zrozpaczony, ze tak cenny przedmiot
          zepsol mi sie. Caly czas podczas pobytu na cmentarzu zerkalem na ten
          zegarek, ale byl zepsuty. Ze zdenerwowania- balem sie powiedziec o
          tym ojcu- przechylilem swiece i goracy wosk poparzyl mi palce, tak,
          ze chcialo mi sie wyc z bolu. Wracamy i przekraczamy brame cmentarza-
          wychodzimy na ulice... nagle poczulem ulge- bol przeszedl jak reka
          odjal; spojrzalem na zegarek:- normalnie tykal i kiedy zapytalem
          innych, ktora jest godzina, okazalo sie, ze pokazuje dokladny czas.
          Zegarek ten chodzil juz bez przeszkod do konca podstawowki,
          ogolniaka i moich studiow na Wydziale Prawa UG. Pare razy dawalem go
          tylko do konserwacji, ale nigdy mnie nie zawiodl- o tyle to dziwne,
          ze Delbana okazala sie tylko tania podrobka /uswiadomili mnie o tym
          znajomi fachowcy/. Kiedy ja wyrzucilem moje zycie zamienilo sie w
          pieklo- wszystko zaczelo mi isc pod gorke:- wyrzucono mnie z pracy z
          wilczym biletem za dzialalnosc w prasie opozycyjnej (legalnej i
          podziemnej),co prawda nie internowano, ale odmawiano paszportu przez
          wiele lat, a w koncu jednak na emigracji bylo juz tylko gorzej.
          Dawni wspaniali koledzy z opozycji: Badkowski, Tusk, Hall, Taylor,i
          wielu innych, albo juz nie zyja, albo okazali sie scierwami
          garnacymi pod siebie "obiema lapsiami" Ta historia jest swieta
          prawda (tak mi dopomuz Bog) i chyba skutkiem zbyt pochopnego
          pozbycia sie talizmanu, ktory okazal sie byc tania podrobka.
    • 03.01.08, 12:24
      Pamiętam tylko dwie: gdy jej ojciec wrócił z wojny (I WŚ lub
      bolszewickiej), to pierwsze co matka zrobiła, było spalenie munduru
      w piecu, bo roił się od wesz (wszów- jaka wersja poprawna?). Druga,
      to że jedynym jej prezentem na I komunię było ciastko. Babcia była
      rocznikiem 1914, więc mogłoby się zgadzać.
      • Gość: mada IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.01.08, 13:05
        > w piecu, bo roił się od wesz (wszów- jaka wersja poprawna?).

        Roił sie od WSZY. :)
    • 03.01.08, 12:37
      Żeby krów nie zmuszać do galopu (a szkoda, bo to malowniczy widok), bo im się
      mleko skwasi.
      Żeby nie bawić się ogniem bo się będzie sikało.
      Żeby uważać na zbuki bo zapach zostanie na całe życie (jak się człowiek wybrudzi)
      Żeby zostawić w spokoju bociana, bo się zemści i kura gorejącego podłoży.
      • Gość: y IP: *.reneuron.com 03.01.08, 13:41
        W kwestii galopujacych krow to moze byc prawda, moga sobie uszkodzic
        gruczol mleczny i dostac mastitis, a wtedy zdaja sie serek;)
    • Gość: Maciek IP: 217.153.131.* 03.01.08, 14:49
      Generalnie to on mówił jednak o URBAN legends - bo tak widzę, że częsć nie
      kojarzy terminu.
      UL to na przykład czarna wołga, znana ostatnio w warszawie historia z arabem i
      metrem (rzekomy zamach zapowiedziany na 13.12). U nas jest ubogo, najwięcej ULek
      mają amerykanie.
    • Gość: Rea_Listka IP: *.nethop.ie 03.01.08, 14:51
      A mnie straszono Czarna Wolga i choc pojecia nie mialam dlaczego, to na haslo -
      CZARNA WOLGA wszystkie dzieciaki czmychaly byle dalej...

      ;)
    • Gość: es IP: 195.116.62.* 03.01.08, 17:22
      Osobom interesujacym się lokalnością, miejskością czy też
      antropologią, polecam umieszczona w sieci książkę Moje Miasto,
      wydaną przez Instytut Ruchu Społeczeństwa Alternatywnego.

      Moje miasto - antologia osobistych wspomnień, refleksji i historii o
      mieście różnych autorów:

      www.wpip.org/index.php?option=com_content&task=category§ionid=5&id=17&Itemid=41
      • Gość: Tom IP: 217.153.123.* 03.01.08, 18:45
        A ja opiszę historię, w którą bym nie wierzył, gdyby nie to, że opowiedział mi
        ją ateista.
        Otóż powiesiła się kobieta. Wtedy (lata 70-te czy 80-te) ksiądz nie odprawiał
        mszy na pogrzebie samobójcy, tylko wyprowadzał zwłoki z domu i święcił kropidłem
        na podwórku. Tak też było i tym razem. Dzień był letni i spokojny, ale w
        momencie poświęcenia trumny wielki nagły i jednorazowy podmuch wiatru przeszedł
        po żałobnikach.
        Gdyby mówiła to jakaś babunia, nie wierzyłbym. Ale opowiadał mi to ojciec, który
        był na tym pogrzebie (samobójczyni była sąsiadką jego rodziców), a który był
        zatwardziałym ateistą. Zresztą opowiedział mi to jako niesamowity zbieg
        okoliczności.
    • 03.01.08, 18:04
      weszła kobieta do lasu i spotkała diabła, ten się jej spytał "kto będzie
      prowadzić?", ona powiedziała, że on i znaleziono jej ciało wiszące na drzewie.
      Mieszkańcy uważają, że trzeba powiedzieć, że samemu się będzie prowadzić to
      wtedy diabeł będzie nam służyć do końca życia - wieś na Ukrainie
      --
      mragow.myminicity.com/ind
    • 03.01.08, 18:23
      Na wsi mojej babci ludzie mówią o występowaniu
      jakiegoś "błądu" "błędu" czy jakoś tak.
      tzn. między dwiema wsiami oddalonymi o ok. 1km są pastwiska
      [obecnie nieużytki rolne] i słyszałam, że ludzie, którzy szli na
      piechotę od jednej wioski do drugiej nocą często tam błądzili i
      dopiero jak się rozjaśniało znajdowlai dorgę do domu. W dzień
      wydaje się to wyjątkowo mało prawdopodobne, bo słychac pociągi i
      szum wody na tamie.
      Prawdopodobnie na tamtych terenach były jakieś walki jeszcze przed
      I wojną światową i pewnie poległo tam wielu żołnierzy.
      Jak byłam u babci na wakacjach jako dziecko to ciągle śniła mi się
      wojna...
      • Gość: bobsko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 19:59
        a moją babcię, pochodzącą z okolic Rzeszowa (wieś Korzeniów) straszono "bobskiem", nie wiedziala co to jest ale brzmialo strasznie... :D
      • 04.01.08, 09:38
        Mój ojciec doświadczył podobnego miejsca, czyli tego "błądu". W znanym sobie
        lesie, niedaleko miejsca gdzie się wychowywał nie potrafił znaleźć drogi wyjścia
        na jego skraj. Była noc, ale ze 100% ciemnością. Twierdzi, że szedł niemal na
        czworakach ;-)

        I jeszcze opowiadanie dziadka. Kiedy późną porą wracał z pracy do domu coś
        śledziło jego kroki. Potem to coś, jak mówił, wspoczyło mu na ramiona, z tyłu na
        kark i nie chciało zejść. Co ciekawe, nie miało pazurów jak zwierzę, czuł raczej
        "ludzki" dotyk. Sapało mu do ucha przemieszczając się z jednego na drugię ramię
        w czasie kiedy chciał to strącić z siebie. Wreszczie zeszło samo i pognało w
        stronę niedalekiej rzeki.
    • Gość: pie... bajkopisarz IP: *.chello.pl 03.01.08, 20:12
      To było dawno temu,
      Za siedmioma górami za siedmioma lasami, dwóch braci (podobno bliźniacy) poszli
      do lasu i robili tam brzydkie rzeczy. Zobaczyła to czarownica i powiedziała im
      że jej się to podoba i czy może to robić z nimi. Bracia zgodzili sie ale
      powiedzieli że musi im załatwić że dojdą do wysokich stanowisk (mimo mikrego
      wzrostu) w królestwie. Czarownica zgodziła się ale powiedziała że jeden z nich
      musi się z nią ożenić. Nie mieli wyboru, zgodzili sie. Czarownica spełniła swoją
      obietnicę. Niestety frustracja seksualna braci była wielka, wzrost mikry,
      intelekt w zaniku, więc niekorzystnie odbijało się to na poddanych, którzy
      emigrowali za kanał.
      To jest koniec wiejskiej legendy, bardzo starej.
      • 03.01.08, 20:46
        Ja slyszałam to trochę w innej wersji:) Zapewne coś pokręcę ale co
        tam:D Mianowicie: Szlo sobie dwóch braci (wiadomo, bliźniacy;) aż
        nagle drogę zagrodziła im czarownica z kotem na ręku. Bracia byli
        mądrzy i świadomi swej siły, wiedzieli, że nie dadzą rady pokonać
        czarownicy więc dokonali podziału - jeden wziął czarownicę, drugi
        kota..
    • Gość: ja IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.08, 20:37
      dlaczegojest to na takim forum? a slyszeliscie kiedys o wierzeniach ludowych? wasi rodzice jeszcze to znaja..polecam kazda stronke etnologiczna i np demonologie ludowa leonarda pelki..
      • 03.01.08, 20:45
        Cioty inaczej Złote baby albo wróżki lub czarownice - kobiety zajmujące się u Słowian magią.
        Cioty mieszkały zwykle w lasach(unikały wścibskich oczu), ale jeśli im się chłop spodobał to przyjmowały postać piękną i uwiódłszy swego wybranka, mieszkały z nim we wsi i nikt ich od zwyczajnej dziewczyny odróżnić nie umiał. Głównym zajęciem Ciot było leczenie okolicznej ludności. Odbywało się to następująco:
        Ciota odurzała się mieszaniną wywarów z Bieluniu (datury) i muchomora czerwonego, (obie rośliny są halucynogenne, ale dosyć toksyczne, więc pewnie znały jakąś odtrutkę). W tym transie mogły zobaczyć co dolega choremu i jakie są środki zaradcze na jego przypadłość. Ponadto wróżyly i za oplatą mogły przepowiadać przyszlość.
        Jednak poza leczeniem i wróżeniem były Cioty dość kapryśne, i z byle powodu mogły sprowadzić nieszczęście. Uroki czyniły na nabiale i drobiu, i zdrowych czyniły chorymi. więc lepiej było się im bez potrzeby nie naprzykrzać. Kiedy zaczarowały jedzenie, wtenczas zdradzały to ogień lub kipiąca woda.
        Aby się przed ich urokami uchronić, trzeba było na przykład odwrócić garnek uchem do ognia. Miało to taką siłę, że czarownica musiała przyjść do tegoż domu, gdzie chciała czynić zło. Wtedy pierwszą kobietę, która otworzyla tylko drzwi, uznawano za czarownicę. Aby odpędzic czarownice od domu, przybijano na progu podkowę; czarownice bały sie ponadto ziół zbieranych podczas sobótkowej nocy.
        Moc czarownic wzrastała szczególnie podczas zaćmienia slońca i księżyca, a także w dniach przesileń słońca - latem i zimą.
    • Gość: Gekon IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 23:41
      Alkoholicy od płota do płota
      • Gość: gonzo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.08, 23:48
        Istnieje głębola wiara ludu wiejskiego, że armia niemiecka miała
        wódkę w proszku. Słyszałem to m in. od mojego dziadka.
        • Gość: WS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.08, 23:27
          Kup sobie herbatę o nazwie "grzane wino". Jak spojrzysz na skład to
          jest tam napisane : " alkohol instant " :))))
    • Gość: kk IP: *.ds5.univ.gda.pl 04.01.08, 08:31
      oskara kolberga, dzieła wszystkie...tam pewnie co nieco znajdziesz;)
    • 04.01.08, 11:46
      Jesli legendy = przesądy , to ja pamietam kiedy mowiono o tym, ze
      jesli bocian siada na dachu jakiegos gospodarstwa , na pewno pojawi
      sie niedlugo tam dzidzius:))) a fakt posiadania gniazda bocianiego
      na dachach domow badz budynkow gospodarcvzych ,oznaczal ponoc ze
      gospodarz ma dzieki temu szczescie i dostatek:)
      • 04.01.08, 13:46
        Widze ze watek sie rozwija wiec i ja cos dopowiem. Nie jest to
        zabobon, ale sytuacja jaka mi sie przytrafila. Od razu powiem ze
        jestem z natury sceptykiem jesli chodzi o takie historie.
        Dokladnie o ile pamietam 2 lata temu razem ze sowja towarzyszka
        wybralismy sie na mazury do jej rodziny (powinienem zaczac od tego
        ze matka mojej towarzyszki nie zyje, zmarla zaraz po porodzie mojej
        towarzyszki a my pojechalismy do jej rodzinnego domu scislej do jej
        brata) Od smierdzi matki mojej Ani zaczely w owym domu dziac sie
        dziwne rzeczy, np. w trakcie karmienia kilku letni siostrzeniec
        zmarlej patrzyl w pusty kat pokoju i sepleniac mowil "ciocia, ciocia"
        Przerazajace ale to nie wszystko. Spalismy na poddaszu, dom byl na
        uboczu wsi, nie musze mowic jak to w takich miejscach byla zupelna
        cisza i ciemnosc. Lezac uslyszalem odglos jakby cma latajac uderzala
        o sciany (kazdy zapewne zna ten dzwiek) i nie budzilo to mojego
        niepokoju dopoki nie przypomnialem sobie ze cmy po ciemku nie
        lataja. SPalismy pod spiworami, lezac uslyszelismy dzwiek jakby ktos
        szural reka po naszych spiworach i "mietosil" je w rekach, bylismy
        tak sparalizowani strachem ze wogole sie nie odzywalismy i balismy
        sie otworzyc oczu... przypominam ze jestem sceptykiem i nigdy nie
        wierzylem w takie historie. Nastepnego dnia na oknie Ania zobaczyla
        zamazana postac (1 pietro) sparalizowany podeszlem do tego okna,
        myslalem ze nam sie wydaje. Zobaczylem ze kropelki wilgoci ulozyly
        sie w kontur z wypelnieniem postaci, (zarys od pasa w gore lacznie z
        ramionami rekoma i glowa) Gdyby to byl jakis wymaz niewyrazny nie
        wystraszyblybm sie. Ale postac byla niesamowicie wyrazna i
        calkowicie symetryczna, zadnych odstepstw. No i zapomnialbym
        wieczorem jeszcze przed ta noca, stalem na parterze w domu i
        spogladalem na ciekawa lampe stojaca. Ogladalem bo miala naprawde
        ciekawy ksztalt, w pewnym momencie w chwili w ktorej na nia
        patrzylem, lampa zapalila sie i zgasla dwukrotnie. Staralem sie
        wytlumaczyc to sobie wilgocia ale nie wytrzymalismy nastepnego dnia
        wyjechalismy.
        Po raz kolejny powiem ze jestem sceptykiem, ale nigdy w zyciu sie
        tak nie balem. Przypuszczam ze nigdy juz nie pojade w to miejsce.
        • Gość: P.S.J. IP: *.sferia.net 04.01.08, 14:24
        • Gość: ragnarok IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.08, 15:14
          jun-filth napisał:

          Lezac uslyszalem odglos jakby cma latajac uderzala
          > o sciany (kazdy zapewne zna ten dzwiek) i nie budzilo to mojego
          > niepokoju dopoki nie przypomnialem sobie ze cmy po ciemku nie
          > lataja.

          ROTFL :D A co niby robią ćmy w ciemności, śpią? :))))
          • 04.01.08, 16:14
            > ROTFL :D A co niby robią ćmy w ciemności, śpią? :))))

            Moze to i byla cma nie przecze, ale cma kojarzy mi sie z owadem
            ktory lgnie do swiatla. I zawsze widzialem kiedy obijala sie o
            oswietlona sciane w poszukiwaniu zarowki :)
            A chojrakowi ktory uzyl zwrotu "paniczka" szczerze zycze przezycia
            podobnej sytuacji jezacej wlosy na glowach. Chociaz pewnie to
            niemozliwe bo jestes jedna z tych osob ktora niczego sie nie boi
            kozaczku :D
            • Gość: TG IP: *.edata.net.pl 05.01.08, 06:44
              Powiedział "paniczyku" - tobie życzę cudownego wyedukowania, bo słowo "paniczyk"
              nie wyszło jeszcze z użycia (oczywiście nie w twoim towarzystwie, pewnieście
              wszyscy "jou ziomale" ...
              Współczuję tym, co się z tobą zwiążą na dłużej - strasznie jest mieszkać z
              niedoukiem, a jaki wstyd w towarzystwie.
              • Gość: jun-filth IP: *.eastwest.com.pl 06.01.08, 15:13
                tobie zyczylbym troszke wiecej obycia w logicznym mysleniu,
                w swojej odpowiedzi uzylem slowa "ktory uzyl slowa PANICZKU" wiec
                kazda osoba domysli sie ze moja odpowiedz wynikala z niedopatrzenia
                a nie niedouczenia. Odpowiedzialem na slowo PANICZKU a nie
                zauwazylem ze bylo napisane PANICZYKU.
                Wspolczuje tym co sie z toba zwiaza na dluzej - strasznie jest
                mieszkac z tak czepialska i pusta osoba, ktora chce wszystkich
                dookola siebie "zagiac" i "popisac sie" tym jaka to jest
                wyedukowana. Daleko chlopie z takim podejsciem nie zajdziesz. Ale
                mimo wszystko Cie pozdrawiam
    • 06.01.08, 17:02
      Wiedziona ciekawoscia, spytam czy wiecie jak wlasciwie wygladaja
      takie "zle oczy" od urokow? :)
      • Gość: Izabella IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.13, 22:43
        Moja córeczka miała na sobie złe oko. Pojechałam do szeptuch na Polesie i pomogły na 2 dni. Mama dostała numer od koleżanki do Egzorcystki Sylwi Jacewicz. Trochę się bałam ale jak wosk i jajo nie pomagało a szeptunki tylko na 2 dni nie miałam już sił. Córka płakała non stop, nie chciała mi jeść a ja płakałam razem z nią. Pani Sylwia jest przemiłą kobietą i zdjęła to oko po 13 dniach. Od tamtej pory mam spokój, powiedziała jak i czym zabezpieczyć dziecko. Jest naprawdę wspaniałą kobietą i bardzo ją mogę polecić.
        • Gość: OJP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.13, 14:59
          litości, XXI w. i takie zabobony...
          • 22.04.13, 18:56
            Dawno temu, pewien gospodarz opowiadał, że boi się chodzić do miasta, bo przy drodze czai się ZŁE. Gdy zapytałem, co to takiego, odparł, że ile razy wracał, to ZŁE upijało go i wrzucało do rowu. Nie wierzyłem, to kazał zapytać sąsiadów, a oni to potwierdzili. No więc uwierzyłem i ja.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.