Dodaj do ulubionych

Wasze szczególne przypadki roztargnienia :)

IP: 195.136.126.* 03.10.03, 22:42
Moje są następujące
-Dwa razy wsiadłam do złego pociagu, przy czym raz tak zajechałam, że nie
było już przesiadki i na następny pociąg musiałam czekać do rana. Jako że
działo się to na wsi i nie było poczekalni to chcąc nie chcąc postanowiłam
poszukać noclegu. W końcu wylądowałam na nocleg u księdza.
-Kupiłam film do aparatu i pojechałam na wakacje. Robię zdjęcia. Jest już 36.
Robię dalej (czesto zdarza się zrobić 40 na jednej kliszy). Mam już ponad 40
i aparat dalej robi zdjęcia. W końcu otwieram go, żeby sprawdzić co się stało
z filmem. Diagnoza - nie ma filmu.

--
Kto śpi, ten nic nie widzi
Edytor zaawansowany
  • kataryna.kataryna 03.10.03, 23:00
    Idę sobie kiedyś z Wyborczą na obiad. Na klatce zaglądam do skrzynki, są jakieś
    listy, wyjmuję i idę spokojnie do knajpy. Siadam, szukam Gazety, nie ma, wracam
    i robię awanturę, gdzie moja Wyborcza, niestety, nikt się nie przyznaje. Po
    drodze do knajpy kupuję w kiosku drugą. Wracam po obiedzie, zaglądam do
    skrzynki, coś jest, otwieram, a tam moja Wyborcza.
  • Gość: vik IP: *.chello.pl 03.10.03, 23:41
    Ja zgubiłem ostatnio ważny tekst odbity na ksero podczas bytności w Bibliotece
    Narodowej. Po prostu wszedłem z nim dośrodka, a kiedy wracałem po kilku
    godzinach okazało się, że go nie mam. A była to jedyna rzecz, oprócz
    długopisu, ktorą miałem przy sobie!

    Najlepsze jest jednak to, że udała mi się rzecz niemożliwa - zgubiłem się w
    warszawskim metrze... Dla tych, którzy nie wiedzą, mamy w stolicy tylko jedną
    linię...
  • ugo 04.10.03, 00:16
    Ja kiedyś wyszedłem na ulicę z koszykiem ze sklepu samoobsługowego. Dopiero
    dziwne spojrzenia ludzi uświadomiły mi że coś jest nie tak.
    --
    My life is falling to pieces
    Somebody put me together
    :-)
    www.ugo.com
  • Gość: irekk IP: 149.156.12.* 23.11.03, 08:34
    a ja przyszedłem z koszykiem do domu.
  • yvona73pol 24.01.04, 02:47
    moja znajoma wyszla z Muzeum Narodowego w Krakowie w filcowych kapciach i
    zorientowala sie gdziec tak po przejsciu dwoch ulic....
  • Gość: miszcz IP: *.acn.pl 12.02.04, 19:40
    eee spoko ja kiedys w pizamie do szkoly poszedlem. sczeescie ze pod bluza i
    szczescie, ze jej(bluzy) nie zdjalem:p

    mimo ze podstawowke i liceum mam juz za soba to wciaz zdaza mi sie rozebrac i
    ubrac w to samo(np. rano jak wstaje z lozka)

    hihi
  • Gość: aledżez IP: *.prox.pl / 213.25.15.* 27.12.04, 17:55
    Za czasu PRL-u moja mamo stała w kolejce po mięso. Panie w kolejce za mamą
    rozmawiały o Trepczy (malutka miejscowość - wioska blisko Bieszczadów). Gdy
    doszło do mamy pani sprzedawczyni zapytała proszę a mama "proszę pół kilo
    Trepczy".
    Znowu moja siostra która nigdy nigdzie nie może zdązyć bo zawsze na wszystko ma
    czas wybierała się na basen i gdy przyszli po nią znajomi tak się spieszyła że
    poszła w bluzeczce i samych majtkach. Patrzyłam przez okno aby jej jakoś dać
    znać a jej koledzy wogóle się nie zorientowali.
  • Gość: jagodzianna IP: *.nette.pl 05.10.09, 19:08
    Hehe, skoro już mówimy o basenie... Kiedyś poszłam na basen, przebrałam się w
    strój kąpielowy i pobiegłam się pluskać:) Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że
    zapomniałam zdjąć skarpetki:D
  • nikitka78 07.09.06, 14:17
    Moja mama wychodząc ze szpitala zapomniała zdjąć niebieskie foliowe kapcie i
    wsiadła na swojego czerwonego składaka, założyła płaszcz z kapturem-
    deseń "moro" (padał deszcz) i zastanawiała się dlaczego ludzie się za nią
    oglądają a żołnierze salują :-)
  • Gość: kk IP: *.gprspla.plusgsm.pl 24.02.07, 16:49
    jestem na kursie weekendowym odbywajacym sie w szkole, w ktorej wymagaja
    noszenia takich szpitalnych kapcio-workow w koszmarnie niebieskim kolorze...
    dzisiaj wyszlam w nich i nawet sie nie zorientowalam :)
  • Gość: Sss... IP: *.zax.pl 24.02.10, 18:13
    a ja w tych niebieskich, szputalnych worach chodzę po szkole, bo jak
    ktoś nie przebiera butów, to takie nosi... ;)
  • Gość: palos IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 13.12.09, 00:06
    mój tata odebrał domofon słowami: "starostwo powiatowe,słucham" :) po drugiej
    stronie stała 8-letnia koleżanka mojej siostry :)

    ja często słucham w pracy radia przez słuchawki podłaczone do laptopa.
    noorycznie wstaję i łapię sie na tą smycz :)
  • aberta 14.04.04, 14:18
    A ja poszłam do pracy bez biustonosza:-))))
    ...zapomniałam
    kiedyś wyszłam z domu z jednym okiem pomalowanym hihi
    --
    "W świecie ludzi tylko subiektywność jest obiektywna."
  • sonia40 04.02.05, 00:37
    aberta napisała:

    > A ja poszłam do pracy bez biustonosza:-))))
    > ...zapomniałam
    > kiedyś wyszłam z domu z jednym okiem pomalowanym hihi

    A już myślałam ,że to z jednym okiem pomalowanym tylko mnie mogło się przytrafić
    Co za ulga. Są bratnie dusze na świecie.
    Joanna tylko zalogowana
  • kasik8 17.01.06, 17:27
    Ja poszłam na Komunię Św. swojej corki w kapciach..taka bylam zaganiana
    organizacja przyjecia w domu. Na szczescie kościół mam blisko domu i zdarzylam
    sie cofnac i zmienic obuwie na jakies bardziej wizytowe. K.
  • licealistka9 13.09.06, 18:01
    mi zdaża się ogolic tylko jedna łydke:D
  • Gość: hanka IP: *.chello.pl 22.08.10, 19:01
    Ja raz wyszłam do pracy w bibelotach. Dziwiłam się czemu w windzie tak nisko kłaniał mi się sąsiad :)))
  • the_dzidka 23.08.10, 11:44
    > Ja raz wyszłam do pracy w bibelotach. Dziwiłam się czemu w windzie
    tak nisko kł
    > aniał mi się sąsiad :)))

    Też bym sie kłaniała komuś, kto się ubiera w bibeloty... to
    strasznie chyba pracochłonne jest, sznurkiem je łączyć czy jak?...

    --
    Dzidka
  • Gość: Water Proof IP: *.icpnet.pl 18.10.10, 21:59
    Może to były takie szklane słoniki na szczęście i wiązała je za trąby...?
  • aamg 10.08.06, 13:47
    sonia40 napisała:

    > aberta napisała:
    >
    > > A ja poszłam do pracy bez biustonosza:-))))
    > > ...zapomniałam
    > > kiedyś wyszłam z domu z jednym okiem pomalowanym hihi
    >
    > A już myślałam ,że to z jednym okiem pomalowanym tylko mnie mogło się
    przytrafi
    > ć
    > Co za ulga. Są bratnie dusze na świecie.
    > Joanna tylko zalogowana

    No to jest nas minimum trzy :)))
  • Gość: Gosiaczek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 19:23
    bez biustoniosza to u mnie standard, chyba dlatego ze mam male piersi i nic nie
    odczuwam zeby mi cos zwisąło czy przeszkadzało hihi :))
  • joanna182-0 09.12.08, 14:01
    ja zauważe mimo małego biustu
  • sta-fraszka 01.05.08, 03:12
    cztery :)
  • Gość: gabi IP: *.128.11.218.static.crowley.pl 27.08.10, 16:35
    ja kiedyś o 6 rano wsadziłam do paszczy szczoteczkę od tuszu do rzęs i "myłam"
    nią zęby :D
    efekt jak łatwo przewidzieć był inny niż zamierzony :D
  • jej_torebka 12.09.11, 14:23
    ja zaczęłam myć zęby pillingiem do twarzy.
    --
    Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!
  • Gość: Magda IP: 62.148.92.* 22.10.05, 16:16
    Ja też, jeszcze w czasach liceum poszłam do szkoły bez biustonosza. Pech ciał,
    że akurat tego dnia, po szkole miałam iść do lekarza. Wstydziłam się iść bez
    stanika (miałam wtedy jakieś 16-17 lat) i musiałam wrócić po niego do domu :)
  • nives1 11.05.07, 12:55
    Z tym biustonoszem tez mi się zdarzyło - a zauważyla to koleżanka z biura ;P
    W sobotę kiedyś do pracy poszlam a po 3 h sie kapnęłam dopiero dlaczego nikogo
    nie ma i nikt nie dzwoni
    Zamknęłam kota w łazience i poszlam na zakupy - jak wróciłam to sasiadka stała
    pod moimi drzwiami i stwierdziła ze kotek chyba jest chory bo strasznie
    miauczy - chory mógł być - zjadł mi antyperspirant (przeżyła ale już
    dezodorantów nie je)

    --
    mój suwaczek
  • e_katt 01.01.05, 13:57
    podobny przypadek zaobserwowalam
    nie mnie sie to przytrafilo, ale jakiejs nieznajomej babce
    a mianowicie: widzialam jakas kobietke na przystanku tramwajowym przy
    Centralnym (W-wa), która dzilnie (a niczego nieswiadoma!) zdazala do tramwaju,
    na nogach majac.. jednorazowe, foliowe, biale 'kapcie' szpitalne!!

    z daleka to wygladalo, jakby nosila wielgachne biale adidasy.. hehe

    --
    ..a kotka nazwę Garfield!!
  • Gość: ola1444 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 21:17
    ja kiedyś wyszłam do sklepu po drodze wzięłam śmieci... i przeszłam z nimi całe
    miasto :)
  • Gość: Monika IP: *.europe.hp.net 12.09.06, 12:15
    Ja weszlam do osiedlowego sklepu z workiem pelnym smieci, ktory mialam wyrzucic
    po drodze.
  • pigeon23 21.09.06, 21:25
    ja kiedys dojechalam ze smieciami do babci (5 przystankow autobusem),
    zorientowalam sie jak wysiadlam. jak bylam w liceum "uciekl mi jeden dzien" i w
    niedziele wstalam rano o 6 i chcialam jechac do szkoly. skapnelam sie dopiero na
    przystanku-jakos tak malo ludzi i brak korkow...:)))
  • Gość: AGA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.07, 16:01
    A MOJEJ MAMIE W AUTOBUSIE PĘKŁA REKLAMÓWKA ZE ŚMIECIAMI ...
  • kaska82 09.05.08, 20:21
    Ja omal nie wsiadłam do cudzego samochodu stojącego na parkingu
    przed hipermarketem ; )
  • Gość: milo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.08, 21:06
    mąż wyszedł z marketu obładowany siatami. Idzie w stronę parkingu,
    patrzy, a tam jakiś 50-letni jegomość dobiera się do naszego
    samochodu! Adrenalina i testosteron zadziały: mąż rzucił sprawunki,
    dobiega do mężczyzny, ten w popłochu stara się wsiąść do auta - nie
    udaje mu się jednak: zostaje powalony na ziemię, trwa szamotanina...
    W pewnej chwili mój zapalczywy mąż zwraca uwagę, że leżą obok dwóch
    samochodów tej samej marki i tego samego koloru :D

  • oposka 07.05.09, 14:38
    > Ja omal nie wsiadłam do cudzego samochodu stojącego na parkingu
    > przed hipermarketem ; )

    a ja kiedys wsiadłam :
    Facet się zatrzymał z samego rana a że było deszczowo i ciemno
    (jesienna pora) wiec wsiadłam spojrzałam na kolor ok ktoś z pracy
    pewnie. Jedziemy rozmawiamy i facet w pewnym momencie pyta sie
    gdzie się zatrzymać a ja zdziwiona no jak to gdzie ? do pracy
    jedziemy w końcu załapałam i jeszcze głupio się pytam a kim pan
    właściwie jest ?
  • Gość: Maura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.09, 21:22
    Wieczorem czekałam na męża, który miał mnie odebrać z pracy. Wsiadłam do
    nadjeżdżającego auta- tej samej marki i koloru, co nasz. połapałam się dopiero,
    gdy facet zrobił dziwną minę...
  • pdanusia 19.07.10, 20:24
    Ja znam tylko kolor naszego auta. Mąż jest zły, gdy próbuję wsiąść do auta
    gorszej marki niż nasz, a zdarza mi się to nagminnie. W końcu rozpoznaję go po
    numerach rejestracyjnych.
  • Gość: zenek IP: *.toya.net.pl 15.10.10, 19:51
    pdanusia. jakie to są "gorsze marki" ? zgaduję, mata szmelcwagena ;) .............ech nuworysze..........."gorsze marki"- ubawiłaś mnie nieźle ;) i niejednego na tym forum pewnie też. Twoje prawnuczki jeśli się uda wytrzasnąć pewne rzeczy z butów same będą miały "jazdę" z prababki ;) ale dzieki, mało który post ubawił lepiej niż Twój.
    Pozdrawiam
  • Gość: Maura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.09, 21:19
    Ja wyrzuciłam po drodze reklamówkę do śmietnika, a na zakupy poszłam z workiem
    pełnym śmieci. Połapałam się dopiero w piekarni.
  • Gość: Dawid IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.09.06, 16:14
    Ja miałem podobnie. Babcia, która mieszkała po drugiej stonie miasta (Lębork),
    poprosiła mnie o wyrzucenie śmieci. Wziąłem więc kosz z odpadkami i... dotarłem
    z nim do mojego rodzinnego domu. Poszedłem najkrótszą drogą - czyli przez
    centrum miasta :)
  • Gość: frycia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.11.06, 11:45
    dobreeeee
  • awwika 02.10.05, 23:15
    Zaczelam swoja nową pracę:) pierwsza praca, stacja benzynowa. bylam
    przejeta...na tyle...ze zapomnialam ze pracuje w niedziele. dzwoni w niedziele
    koleznaka, u mnie muzyka na full, i pyta "...hm...A czy ty nie powinnas byc
    teraz w pracy??" ja: "niee:)" Ona:"a sprawdzz."..wiec ide z telefonem do
    grafiku, patrze" O fuck! zaraz bede!"
    nastepnym razem..chyba sie troche jednak przejelam, bo innego dnia...wpadłam do
    sklepu, zadowolona przywitałam sie z kolezanką ktora wlasnie mialam zmienic, i p
    [oszlam do szatni sie przebrac. Wychodze zwarta i gotowa zeby stanąc za
    kasą..kolezanka i kierowniczka patzra sie na mie dziwnie...ja" no co??"
    One....A TY co? nudzisz sie w domu??.....
    yyyy...mialam na 18:00...........a nie na 16:00
    :)))) i jescze wieele innych wpadek;/
  • awwika 02.10.05, 23:34
    W zeszlym tygodniu zeszłam z nocy w pracy, spałam do 10:00 co i tak bylo dla
    mnie duuzo za mało wiewc polozylam sie jescze na troche, ale ciagle mialam w
    glowie ze na 12 umowilam sie ze znjaomym, a tak mi sie spaac jescze chcialao:( p
    [ostanowilam zadzwonic i przelozyc spotkanie. Dzwnie wiec o ok. 11:15 i od razu
    tlumacze, ze wiem, ze juz ktorys raz przekladam, ze jest mi glupio, ze wiem
    wiem, bylismy umowieni na 12:00 ale ja naparedwe dzisnnie moge bo na 16:00 cos
    tam jescze mialam. i sie nie wyrobie i naprawde baardzo orzepraszam, ze znowu
    cos odkladam...po czym znajomy przerwal mi..." Ale Aniu, jestesmy umowieni na
    piatek, a dzis jest poniedzuialek:) ja: yyyyyyyyy...to z kim ja byłam
    umowiona????"


    Kiedys moja kumpoela przeszla przez caale miasto z wielkim walkiem na glowie,
    zapomniala o nim. a ma ciemnio brazowe wlosy walek byl koloru jaskrawy
    PINK :)))) mialysmy kupe smiechu:))))
  • Gość: gaga IP: *.nasze.pl / *.nasze.pl 20.12.05, 11:59
    kiedyś wyszłam na spacer z moim małym dzieckiem. Załozyłam czyste rajstopy
    oraz spodnie, które miałam na sobie poprzedniego dnia... tylko zapomniałm o tym
    że rajstopy, które miałam na sobie poprzedniego nia są w spodniach (nieraz tak
    się rozbierałam, zwłaszcza kiedy strasznie byłam zmęczona i nie chciało mi się
    ściągać wszystkiego osobno - więc robiłam to "hurtem"). Idę tak sobie z
    wuzeczkiem, ludzie dziwnie się za mną oglądają.... Myślę kurcze co jest..? A
    tu "wczorajsze rajstopy wystają mi z nogawki spodni i ciągną się na mert za
    mną! O ludzie - taki wstyd! Nie wiedziałam w jaki sposób usunąć je z nogawki!!
  • alaskahuska 17.01.06, 16:35
    hi,hi,hi kiedyś to samo mnie się przytrafiło. Pozdrawiam!
  • Gość: me IP: 212.2.101.* 30.04.07, 20:46
    mnie też ;)
  • jej_torebka 12.09.11, 14:27
    i mnie :)
    --
    Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!
  • Gość: MAJCIOCHY IP: *.nasze.pl 13.09.06, 23:07
    KOBIETO... CIESZ SIE ZE RAJSTOPY MI TAK KIEDYS WYSTAWALY MAJTKI ZPOPRZEDNIEGO
    DNIA JAK SZLAM DO SZKOLY:)TAKIE W ROZYCZKI OCHH
  • Gość: aisa IP: *.ipool.dobrynet.pl 30.04.07, 22:23
    A mi jak byłam w podstawówce, to mi te majty z nogawki wypadły na klatce
    schodowej i potem sąsiadka pytała wszystkich czyje to brudne gacie, a ja się
    wstydziłam przyznać :P
  • Gość: nasturcja IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.10.08, 16:49
    Majtki to jeszcze nic! Mojej koleżance w trakcie szaleńczego biegu po schodach
    na górę wypadła ze spodni....podpaska.
    To było baaardzo dawno temu i w handlu były takie podpaski skonstruowane z
    kawałka waty obleczonego w sznrkową siatkę. Oczywiście nie miały żadnego paska
    kleju. A i tak kobitki się za nimi zabijały, bo to ciężkie PRLowskie czasy były
    i alternatywą mogły być zwykłe kawałki waty albo szmatki wielorazowego
    użytku....Bleh...cieszmy się, że żyjemy już w innej epoce.
  • Gość: legalna-blondynka IP: *.asta-net.com.pl 03.05.07, 18:56
    Bardzo lubię pończochy samonośne , noszę je od wiosny do mrozów....kiedyś
    kupiłam takie z dodatkowymi podwiązkami, spełniającymi raczej funkcję ozdobną.
    Siedzę sobie w kawiarence, czytam gazetę w oczekiwaniu na koleżankę. Przy
    sąsiednim stoliku grupa młodych chłopaków-uśmiechają się i coś szepczą.... nie
    mam pojęcia ,że to moja koronkowa podwiązka wzbudza takie zainteresowanie....:)
    Zsunęła się aż do kostki..poczułam się naprawdę głupio.
  • Gość: ahahahh IP: 213.134.181.* 22.04.08, 17:07
    no, ja kiedyś musiałam na trawniku na środku skrzyzowania o ruchu okrężnym (tam, gdzie przejścia dla pieszych) - sceneria ważna, bo to takie epicentrum, z którego wszystko dookoła widać (obrócz paru krzaczków obok hehe): zatrzymać się , ściągnąć jakoś raz jednego buta, raz drugiego i ściągnąć z nóg pończochy "samonośne", które mi się już tak zsuwały chamsko, że pare kroków dalej same by mi do kostek zjechały - było dość ciepło a ja w takich spodniach - rybaczkach do połowy łydki..w sumie przynajmniej nogi nie były włochate;-) tylko ciut blade, bo to wiosna była..
  • Gość: ahahahah IP: 213.134.181.* 22.04.08, 17:11
    w sumie wyciągnęłam te pończochy przez nogawki od spodni dość szybko, ale ciekawa jestem co na to kierowcy heheheh...któryś mógłby się zapatrzyć za bardzo co ja robie i spowodować kolizję:DDD
  • veroy 23.11.08, 11:09
    ja mialam podobnie, szlam na mature w samonosnych i jak doszlam do
    przystanku koronke mialam na wysokosci kolan.na oczach wszystich
    ludzi na przystanku podciagalam je do normalnego poziomu.
  • Gość: hola! IP: *.net-81-220-63.lyon.rev.numericable.fr 19.11.06, 16:29
    wózeczkiem...
  • Gość: kasiek IP: 80.50.232.* 29.04.08, 20:29
    Z rajstopami to jeszcze lepszy mig miałam... Jeszcze parę lat temu, w zimie, na
    duże mrozy ubierałam rajstopy pod spodnie, coby mi zimno nie było ;) Na wfie
    ściągnełam, po wfie ubrałam, idę pod klasę i czuję, że coś "sztywno" w
    nogawce... Miałam w spodniach DRUGĄ parę!! Moje ubrałam, a czyjeś były zwinięte
    w kłębek i wciśnięte w spodnie w okolicach kolana :D do dziś nie wiem, czyje to
    były.....
  • akle2 08.10.10, 22:10
    To ja tak pończochę samonośkę założyłam na lewą stronę, paskiem silikonowym na zewnątrz i nie mogłam pojąć, dlaczego jedna wciąż mi się obsuwa
  • Gość: ola IP: *.info 06.01.13, 16:21
    dziewczyny, mnie sie zsunęła podczas pierwszego tańca na moim ślubie:)
  • Gość: kk IP: *.stg.pl 13.10.06, 21:33
    wyrypałam się o kabel od mikrofonu (w domu). Gadałam przez skypa, ktoś mnie
    zawołał i nie zauważyłam.
  • Gość: aaaaaaaaaaa IP: *.upc-c.chello.nl 26.01.09, 23:32
    Robiłam kiedyś jajecznicę z 2 jajek dla dwóch bardzo głodnych osób. Pierwsze
    jajko rozbiłam wg schematu: jajko na patelnię, skorupka do kosza. Drugie jajko:
    odwrotnie. Efekt: nie najedlim się...

    Mój brat pojechał kiedyś na ciuchowe zakupy w dwóch różnych butach - jednym
    sportowym i jednym od garnituru. Zorientował się dopiero jak w przymierzalni
    zmieniał spodnie. Dodam, że jego dziewczyna, z którą łaził po sklepach, też nic
    nie zauważyła :))
  • jjrak 02.02.09, 13:58
    Moja siostra zrobiła kiedys podobny numer z pomidorami. Skórki zostawiła a
    resztę do kubełka na smieci ;-)
  • yabol428 02.02.09, 16:31
    jjrak napisał:

    > Moja siostra zrobiła kiedys podobny numer z pomidorami. Skórki zostawiła a
    > resztę do kubełka na smieci ;-)

    Moja mama opowiadała mi historię zasłyszaną od swojej koleżanki, która w
    młodości, jako świeżo upieczona mężatka, przyrządzała obiad pod okiem nowej
    teściowej i z wrażenia odcedziła rosół do zlewu, pozostawiając sam makaron :)
    Ale to nie roztargnienie, bardziej stres :)
  • paramecium 25.02.09, 15:27
    W poniedziałek w Krakowie dosypało trochę śniegu, tak z 10cm.
    Pojechałam bladym świtem na uczelnie i bardzo ostrożnie zaparkowałam, bojąc się zakopać w tej chmurce śniegu.
    Wróciłam i również bardzo ostrożnie próbuje wyjechać, a tu klops. Zakopałam się.
    Próbuję rozbujać samochód tak, żeby pokonał tą, malutką przecież, zaspę. Nic. Panika, prosić o pomoc jakiegoś faceta? Postanowiłam, że zadzwonię do męża po radę. Szukając w popłochu telefonu, tzw. kątem oka zobaczyłam zaciągnięty ręczny. Krótki rumieniec i do przodu bez problemu.
  • lopresolja 20.02.10, 18:03
    :)) ja tak na recznym przejechalam kilka dobrych metrow zanim sie zorientowalam
    ze cos mi tu nie gra :D
  • Gość: !K IP: *.hr.hr.cox.net 15.02.10, 13:54
    a to mialo byc odwrotnie? :D
    makaron sie raczej gotuje w wodzie nie w rosole.
  • Gość: wirr IP: *.lublin.mm.pl 01.01.14, 20:41
    Mój znajomy odwiedzał w Trójmieście mieszkania w ramach pewnych badań dla jakiejś Spółdzielni. Jako że grudzień był i śnieg (zeszły rok) , miał zapas takich foliowych "kapci", jak w szpitalach, żeby butów nie zdejmować i ludziom jednocześnie nie brudzić. Po ostatniej wizycie zapomniał zdjąć i ... pojechał na nocleg. Wpakował się w tych zielonych woreczkach na butach ... do hotelu Grand w Sopocie, tego eleganckiego przy molo. Mina portierów .. kamienna . Udawali , że nic nie widzą :)
  • Gość: huckleberry-wild IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.08.04, 00:35
    a wyszedłes kiedys z domu w kapciach?
  • Gość: ania-m IP: *.ds14.agh.edu.pl 24.04.05, 12:03
    Kuźwa, ja mam trzy takie koszyki w domu;)) kazdy z innego sklepu - wstyd było mi odnieść;)))
  • zla123 14.09.11, 04:27
    uwielbiam to forum, pasjami wrecz. prawie sikam ze smiechu, pozdrawiam wszystkich, Justyna.
  • froom 29.10.05, 22:55
    Kiedyś wracałam ze szpitala, gdzie odwiedzałam znajomą i - korzystając z tego,
    że jakże ładna pogoda - postanowiłam przejść się piechotą do centrum miasta na
    zakupy.

    Po długim czasie zorientowałam się, że mam na nogach ochraniacze, których nie
    zdjęłam po wyjsciu ze szpitala! A ja głupia myślałam, że ludzie się tak dziwnie
    na mnie patrzyli bo ładnie dziś wyglądam ...:P
    --
    Piejo kury, piejo, ni majo koguta ,,,
  • kejt.de.grejt 10.03.09, 01:28
    mojej babci też się kilka razy zdarzyło przyjść do domu z koszykiem ze sklepu.
    A ja często rozmawiając przez telefon (komórka) szukam go, żeby np. sprawdzić
    która godzina
  • stiria 26.02.04, 21:53
    to mi nie raz sie zdarzylo :-)
  • Gość: Wilia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 10:10
    A ja ustawicznie wychodzę ze sklepu zaraz po zapłaceniu nie zabierając
    zakupionych rzeczy. W czsach szkolnych włożyłm różne buty i poszłam do
    kościoła. Najlepsze że do końca Mszy - nim się zorientowałam co jest grane -
    rzucane na mnie dość gęsto spojrzenia przypisałam urodzie mej sukni. Kiedy
    dorosłam wymalowawszy sobie dwa koła różu na policzkach poszłam do miasta nie
    roztarłszy ich z roztargnienia
  • Gość: Artur_P IP: *.suwalki.pl / *.suwalki.sdi.tpnet.pl 01.06.04, 12:36
    Mi udalo sie przejść niezauwazenie obok kas. Jakims cudem nie zostałem
    posądzony o kradzież. Zorientowałem sie dopiero na ulicy, że ide z koszykiem ze
    sklepu wraz z zakupami. Oczywiście wróciłem i zapłaciłem...
  • kopytna 01.06.04, 14:24
    Ostatnio jestem mocno przemeczona. Praca-dom praca-dom.....aż tu nagle wolny
    wieczór. Wsiadam w autko i pędzę do najlepszej przyjaciółki pogadać. Tylko
    jeden skręt na skrzyżowaniu dzieli mnie od pogaduchy. Wrzucam kierunkowskaz,
    zajmuję odpowiedni pas i cierpliwie czekam na zielone. Totalny brak ruchu,
    miasteczko jak wymarłe...Czekam i czekam..Cierpliwie.Minęło mnie jedno auto, i
    nic nie zatrybiłam, drugie auto pojawiło się po 3-4 min. Kierowca drugiego
    samochodu nie był już taki tolerancyjny i głośno zamanifestował niezadowolenie
    z sytuacji, że musiał skręcić ze środkowego pasa. Dopiero wtedy oprzytomniałam,
    że sygnalizacja jest wyłączona....Tak mnie to wyprowadziło z równowagi, że
    uruchomiła sie reakcja lawinowa....Stanelam pod klatka u przyjaciółki. Stare
    bloki a domofony robione w epoce gdy ochrona danych nie była w modzie...Tysiące
    razy stałam pod tą klatka. Koleżanka mieszka pod nr 14 i ma na nazwisko
    Adamska...Już chciałam nacisnąć domofon i ze zdziwieniem zauważyłam, że Lista
    zaczyna się na B. Pierwsze co pomyślałam - Jędza wyprowadziła się i nie dała
    znaku życia...A potem to już Adamskiej zadaniem bylo aby doprowadzić mnie do
    stanu funkcjonalnego...
  • the_dzidka 01.06.04, 14:52
    > Tysiące
    > razy stałam pod tą klatka. Koleżanka mieszka pod nr 14 i ma na nazwisko
    > Adamska...Już chciałam nacisnąć domofon i ze zdziwieniem zauważyłam, że Lista
    > zaczyna się na B.

    Jak to na "B"?

    Dzidka Nierozumiejąca
  • kopytna 02.06.04, 08:48
    Po prostu.....Szukałam alfabetycznie.... NA DOMOFONIE!!!! Pod Nr 1 mieszkała
    osoba która nazywała się na B np Brodowska, a mojej Adamskiej ne było
    Kompletnie zapomniałam, że są nr mieszkań....:)
  • Gość: goscktoryniemadosc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.04, 08:41
    Ależ się uchachałem...
    No to zapodam kilka swoich historii :)

    Pierwsza - znam to z opowiadań, bo jeszcze mnie na świecie wtedy nie było: mama
    kiedyś zmieniła ufarbowanie włosów, ojciec wracał zmęczony z pracy, zadzwonił
    do drzwi, mama mu otworzyła, a on zobaczył OBCĄ (!) kobietę, powiedział "Och
    przepraszam", obrócił się na pięcie i zaczął schodzić piętro niżej :). Podobno
    mama miała niezłą minę :)

    Kiedyś, już dwadzieścia klika lat później, siedziałem u znajomych i w pewnym
    momencie do mieszkania wkroczył ich sąsiad z góry (był nieźle wstawiony), my
    tego nie usłyszeliśmy, bo leciała głośno muzyka, dopiero wymieniliśmy z nim
    równie zdziwione spojrzenia, gdy wtargnął do pokoju :)

    Jak miałem kilka lat, to wyszedłem w zimie z dwu-/trzyletnią siostrą na spacer,
    po czym zacząłem lepić bałwana i na śmierć o niej zapomniałem. Jak bałwan był
    gotowy, to już niestety nie było siostry, całe szczęscie znaleźli ją jacyś
    dobrzy ludzie kilka ulic dalej, a my z przerażoną matką dotarliśmy jakoś do
    nich. Patrząc na mamę myślałem, że to ostatni dzień w moim życiu, ech co za
    nieludzki stress ;-)

    Kilka lat temu dopuściłem się zdrady dziewczyny z jej najlepszą koleżanką -
    wiem, że to okrutne, ale musicie mi uwierzyć, że to była zła, nawet bardzo zła
    kobieta i tak się po prostu musiało stać, w każdym razie przez niedługi moment,
    będąc już "wzruszonym" ;-), byłem w samych skarpetkach i ta koleżanka strasznie
    się śmiała, że to tak komicznie wygląda. Dzień później kochałem się z
    dziewczyną i też skarpetki ściągałem ostatnie, sytuacja się powtórzyła i moja
    dziewczyna zaczęła się śmiać, a ja na to:
    - Gośka też się z tego śmiała.
    Całe szczęście szybko się zorientowałem w sytuacji i dodałem:
    - No wiesz, z Andrzeja (imię jej chłopaka).
    Jakoś gładko przeszło, uff :)
  • Gość: mamaalibaby IP: *.prox.pl / 213.25.15.* 27.12.04, 18:14
    Moja siostra szła zimą z moją półtoraroczną córeczką na sankach. Rozmawiała z
    koleżanką i w pewnym momencie zorientowała się że ciągnie same sanki. Kilka
    skrzyżowań się wróciła i znalazła dziecko śpiące w śniegu. Córa zasnęła spadła
    z sanek i nikt się nie zorientował.?????!!!!!!!!!!!!!

    Mojej siostry chłopak nie ma prawajazdy a jeździ do niemiec po używane opony.
    Bierze sobie kierowce rzecz jasna. Kiedyś jechali mieli załadowany samochód i
    przyczepkę. Staneli na parkingu aby coś zjeść. Ruszyli i po jakiś 200 -stu
    kilometrach zatrzymali się siusiu. Wtedy zauważyli że nie ma przyczepki!!!!?
    Chłopaka ojciec był z nimi, kierowca jechał a oni z żalu się upili. Ojciec
    oparł się o drzwi samochodu i wypadł z niego podczas jazdy. Gdyby nie jego syn
    to kierowca znowu nie zorientowałby się. Po tej wyprawie zakończyli współprace
    z tymże kierowcą a Oddział Celny i Agencja Celna w Sanoku do teraz sika ze
    śmiechu jak widzi chłopaka mojej siostry. Niestety ja też tam pracuję.
  • Gość: saralove IP: *.euronet.net.pl 26.02.05, 00:12
    > Chłopaka ojciec był z nimi, kierowca jechał a oni z żalu się upili. Ojciec
    > oparł się o drzwi samochodu i wypadł z niego podczas jazdy.

    :-)))))))))))) dawno sie tak nie uśmiałam!
  • ollgivanna 22.04.05, 18:11
    Nie dziwi mnie sytuacja ze zgubieniem dziecka - w mojej rodzinie krąży opowieść,
    jak to mnie półtoraroczną Babcia właśnie w śniegu z sanek zgubiła. Od tego czasu
    druga Babcia za nic nie chciała dziecka wziąć ze sobą na sankach bez oparcia :-)

    A tak o zapominaniu...
    Kilka razy zdarzyło mi się nie wziąć psa na spacer z psem, tylko samą smycz z
    obrożą. Ale to dość banalne, słyszałam to już od wielu osób :-) Zapominam też
    śmieci na wyprawę Wynoszenia Śmieci :-)
  • bodomlake 29.09.05, 16:26
    a ja zapomniałam pare razy tornistra do szkoły.
  • myia 29.09.05, 17:00
  • Gość: katerina2 IP: 62.13.168.* 13.08.07, 00:10
    a ja tornistra ze szkoly
  • myia 29.09.05, 17:03
    taaak, to ja z workiem ze smieciami poszlam do sklepu na zakupy i dopiero jak
    mialam pakowac towar przy kasie zorientowalam sie ze mialam isc ten worek
    wyzucic..
  • Gość: kelyana IP: *.net133.okay.pl 23.10.05, 00:28
    ja zostawiłam mojego psa uwiazanego pod sklepem i poszłam po zrobieniu zakupów
    zadowolona do domu:P dopiero ekspedientka po ok godzinie zadzwoniła do nas do
    domu ( zaleta malych sklepow osiedlowych ) hmm wstyd mówić ale później jeszce ze
    dwa razy mi sie to zdarzyło:) pies na szczęście mnie nie znienawidził i czeka
    grzecznie pod sklepami
  • marciazab 05.09.06, 11:21
    Oj to samo ale bylam jeszcze z siostra. Poszlysmy do sklepu z psem ito calkiem
    sporym bo wyzłem i wrucilysmy do domku bez psa. Psa przyprowadzila nam mala
    sasiadka sasiadka bo go uwielbiala i rozpoznala a byla w sklepie. ;)
    --
    Mikołajek
    02.03.06
  • summerlove 16.05.09, 21:23
    Mój men wyszedł ze swoim psem, siedział na ławce. Ja przyszłam i gdzieś tam
    chciałam iść. No i poszliśmy, ale kompletnie zapomnieliśmy o psie. Chłopak
    wrócił do domu późnym wieczorem i przywitał go ochrzan od mamuśki że pies sam
    wrócił do domu ;)) Przez pół dnia nie przypomniało nam się że przecież jeszcze
    pies był.


    --
    Kobieta od razu lepiej się czuje
    gdy postanowi nie być zdzirą.
  • kasik8 17.01.06, 17:41
    Moj tata kilkanascie lat temu..byl na pogrzebie zony kolegi swojego ojca (czyli
    mego dziadka)..jako osoba towarzysząca ojcu.
    Po pogrzebie do wdowca ustawila sie dluga kolejka, by zlozyc kondolencje. Moj
    ojciec z tytułu, ze nie byl z rodziny stanąl gdzies daleko w tyle. Kiedy w
    koncu nadeszla jego kolej poprostu z przyzwyczajenia powiedzial:
    -wszystkiego najlepszego.

  • kuger 05.07.05, 10:21
    Gdy miałem z 5 lat wstałam z łóżka około 23, poszedłem do kuchni i na oczach mojej zdziwionej mamusi, która zajmowała się przerobem truskawek na dżem, otworzyłem drzwiczki na których wisiał kosz na śmieci wyjąłem siurka i oddałem mocz.
    Mama była tak zdziwiona, że nic nie powiedziała, a ja grzecznie wróciłem na wyrko dalej zaspany.
  • aamg 10.08.06, 13:52
    kuger napisał:

    > Gdy miałem z 5 lat wstałam z łóżka około 23, poszedłem do kuchni i na oczach
    mo
    > jej zdziwionej mamusi, która zajmowała się przerobem truskawek na dżem,
    otworzy
    > łem drzwiczki na których wisiał kosz na śmieci wyjąłem siurka i oddałem mocz.
    > Mama była tak zdziwiona, że nic nie powiedziała, a ja grzecznie wróciłem na
    wyr
    > ko dalej zaspany.

    Sąsiad DOROSŁY i trzeźwy zrobił tak przez sen, ale niestety do szafy...
  • megaego 04.09.06, 15:38
    to mało!! ja jak byłam mała zrobiłam podobny numer, ale przepchnęłam mamusię,
    wyciągnęłam spod zlewu butelkę i do niej zaczęłam sikać!!!!!! Mama tak
    zbaraniała, że nawet nie zdążyła zareagować!
  • Gość: a IP: *.nasze.pl 13.09.06, 23:23
    hehehe a to bylo dobre
  • Gość: dobra uczennica IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 18:52
    Jako przewodnicząca klasy w podstawówce miałam zaszczyt nosić dziennik z lekcji
    na lekcję i na początku zajęć wręczałam go nauczycielowi a nastepnie po lekcjach
    odnosiłam do pokoju nauczycielskiego. Wierzcie mi że nie raz przez roztargnienie
    przynosiłam ten dziennik do domu razem ze swoimi książkami w plecaku. Ale nigdy
    mi nie przyszło do głowy że mogłam to wykorzystać i powpisywać sobie oceny
    zawsze z przerażeniem biegłam z powrotem do szkoły
  • uccello 10.08.07, 19:00
    Zwykle wstaję późno, bo najlepiej pracuje mi się w nocy, no ale
    czasem, nistety muszę wstać rano i jestem nie-przy-tom-na.
    Po prostu zombie.
    Ostatnio, w pośpiechu, po prysznicu( więc już trochę obudzona)
    uszminkowałam sobie pachy.
  • jej_torebka 12.09.11, 14:36
    w moim rankingu wygrywasz :)
    --
    Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!
  • Gość: katerina2 IP: 62.13.168.* 13.08.07, 00:02
    mama kumpla kupila nowy parasol.On go chcial otworzyc,ale mu nie
    pozwolila mowiac: wszystko co wezmiesz w rece to popsujesz.... Na
    drugi dzien dzien byl pochmurny,kumplel na rowerze jezdzi do
    szkolu,wzial wiec ten nowy parasol.Pech chcial, ze szpic wplatal sie
    miedzy szprychyi sie zlamal,kumpel sie wywalil i niezle pocharatal.
    Schowal szpic do kieszeni. Spotkal kolege i chcac mu pokazac jak
    doszlo do tego, ze sie potlukł, zademonstrowal to samo lamiac
    okragla raczke parasola i wywracajac sie znow z roweru. Wrocil do
    domu z parasolem w 3 czesciach ku oburzeniu mamy, ze zrobil to
    specjalnie !!
  • Gość: zazula IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.08, 22:29
    popłakałam się, chociaż tego roztargnieniem nie nazwę :)
  • Gość: nowedding IP: *.asw.waw.pl 09.05.08, 12:36
    Bomba!
  • Gość: terramitica IP: *.aster.pl / *.aster.pl 30.06.05, 14:53
    ja tez mam takie sklepowe... to raczej pomylka slowna, ale komu nie opowiadam
    robi wrazenie; ostqatnio moj mezczyzna wyslal mnie do media marktu bo baterie,
    tylko, ze zazyczyl sobie duracell; oczywiscie w tym sklepie nigdy nic nie mozna
    znalezc, wiec podchodze do pracownika (mlody, wiek ok 25 lat) i pytam: czy
    macie tutaj durexy?

    chlopak nie stracil watku i powiedzial: u nas nie ma, ale tej aptece
    naprzeciwko na pewno maja, jak kupisz wpadnij to umowimy sie najpierw na kawe

    w tym momencie uswiadomilam sobie moja fatalna pomylke, mialam ochote po prostu
    zniknac... odwrocilam sie i pognalam w strone wyjscia, po drodze oczywisce
    znalazlam te cholerne duracelle.....
  • Gość: Legend^^ IP: 80.48.34.* 19.01.09, 17:41
    Ja kiedyś, w wieku może 9lat zostałam wysłana do sklepu pod domem, w którym często robiliśmy zakupy. Bardzo się spieszyłam, chyba tylko po to, żeby pochwalić się mamie, że kupiłam wszystko, o co prosiła. Dumna z siebie po wymienieniu potrzebnych mi rzeczy, grzecznie podziękowałam, pożegnałam się, odwróciłam na pięcie i już miałam wychodzić ze sklepu, aż nagle usłyszałam: 'a może byś tak zapłaciła?'. Zmieszałam się okrutnie, na szczęście sprzedawca wyglądał na rozbawionego, a w sklepie nie było innych klientów, bo chyba zapadłabym się pod ziemię ;)
  • Gość: onaaa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.11.04, 21:31
    zrobiłam to samo !
    ale to było dawno...
  • gixera 23.11.04, 21:47
    Ja dzisiaj zapomnialam wysiasc z tramwaju....
    --
    TO JEST NASZA OAZA...
  • Gość: ktoś IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.05, 15:34
    gixera napisała:

    > Ja dzisiaj zapomnialam wysiasc z tramwaju....

    I ciągle jedziesz tym tramwajem, do dziś?
  • Gość: kama IP: 82.139.26.* 09.09.05, 19:25
    A tak a'propos komunikacji. Często bywam w Krakowie i pociąg którym jeżdżę jest
    na mojej stacji rozłączany. Zawsze trzeba się upewnić czy wagon do którego
    wsiadam jedzie do Krakowa. I pewnego razu wsiadłam jak zawsze a moje pytanie do
    podróżnych brzmiało : "Czy ten TRAMWAJ jedzie do Krakowa?"
  • Gość: Ulania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.04, 23:51
    Zrobiłam zakupy i zostawiłam je w koszyku sklepowym:)))
  • Gość: elo_melo IP: *.adsl.inetia.pl 20.04.09, 19:28
    - zbliżał się koniec liceum i matura, polonistka stwierdziła, że dokonam niemożliwego i żeby zaliczyć polski na 5 miałam tydzień na nauczenie się materiału z 3 lat, żeby zaliczyć. dzień przed zaliczeniem spędziłam 12 godzin na nauce, czytaniu opracowań, notatek i wszystkiego co miałąm pod ręką, a co było związane z jezykiem polskim. koło północy, postanowiłam zrobić małą przerwę i dla relaksu poczytać jakiś kryminał. położyłam się wygodnie na łóżku, wzięłam książkę do ręki, zgasiłam lampkę na biurku [ jedyne źródło światło w pokoju ]i dłuższą chwilę kminiłam co jest nie tak oO'

    - uczyłam się do jakiegoś sprawdzianu, więc wszytskie książki, zeszyty i luźne notatki miałam rozwalone na łóżku. łóżko mam zaraz obok biurka, na któym ustawiłam duży kubek z kawą. nie wiedzieć czemu w pewnym momencie drzwiczki od biurka się urwały, strąciły kubek z kawą na łóżko zalewając notatki. najspokojniej w świecie, poszłam zrobić nową kawę, bo byłam zbyt zaspana, żeby wpaść na pomysł ratowania resztek notatek;

  • Gość: beti IP: 193.24.24.* 01.04.05, 13:20
    Z worem pełnym śmieci wpakowałam sie do auta (jechaliśmy na zakupy)- dopiero po
    jakim czasie zorientowałam się, skąd ten smród:)))
  • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 10:18
    buahaha! dobre z tymi smieciami! :)
  • Gość: Magda IP: 62.148.92.* 22.10.05, 16:33
    Ja jeździłam z wilkim worem śmieci w bagażniku przez kilka dni w lipcu- w mega
    upały! Smieci zostały do bagażnika włożone bez mojej wiedzi, wkładający
    zapomniał mi otym powiedzieć, a potem również zapomniał je wyjąć. Smród był
    okrótny, niezrażona zainwestowałam w nowy super intensywny zapach samochodowy,
    który rzecz jasna nie pomagał. Przez kilka dni zastanawiałam się co tak może
    śmierdzieć, czosnek jakby, może jakieś chipsy się rozsypały... ale nie wpadłam
    na to żeby otworzyć bagażnik (zamek jest zepsuty i raczej nie korzystam z
    bagażnika). Smród był coraz intensywniejszy, ale twardo jeździłam, z otwartymi
    na maksa oknami, rzecz jasna. Po kilku dniach wybraliśmy się z mężem na weekend
    na Mazury. Mąż pod blokiem otworzył bagażnik, zauważył wielki wór, zdziwił się
    nieco, ale nie zapytał mnie co to. Jak już dojechaliśmy na miejsce, przy
    wyciąganiu bagaży mąż przypomniał sobie o nim i zapytał co takiego wożę w
    wielkim czarnym worku w bagażniku. Otworzyliśmy wór, zabiła nas eksplozja
    aromatu... Wór ze śmieciami wylądował w końcu w kontenerze na Mazurach,po
    tygodniu wożenia w bagażniku...
  • Gość: dzik123 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.01.14, 15:41
    oglądałam film jak chodować cukinie akurat robiłam zapiekanki już wszystko zrobiłam (zamiast bułki dałam cukinie)
  • agi-it 05.09.06, 09:59
    kilka lat temu moja mama dosłownie tak samo miała. Pani zesklepu wybiega
    krzycząc "proszę pani,proszę pani,a pani gdzie???",na to moja mama "do
    zegarmistrza". Hehe,dobre
  • Gość: Gosiaczek;)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.11.06, 19:20
    ja mialam najpierw wyrzucic worek ze smieciami a potem isc do kslepu ale
    zaszłam troszke za daleko w sklepie zorientowałam sie co trzymam jeszcze w
    rekach.... cos czego juz tam danwo nie powinno byc:))
  • Gość: pyza IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.09.05, 04:16
    Dworzec Warszawa Centralna.Mam 11 lat. Wracamy z rodzinnych wakacji. Troche mi
    sie dłuży to czekanie na pociag, wiec co chwile pytam rodzicow "czy to ten?".
    Wkoncu zdenerwowana mama stwierdza na odczepnego , ze nastepny bedzie juz na
    pewno "nasz". Kiedy wiec na peronie pojawiaja sie nowe wagony , bez
    zastanowienia, w radosnych podskokach wbiegam do ktoregos z nich...Dopiero za
    zamknietymi(automatycznie) drzwiami orientuję sie , ze cos jest nie tak, tzn że
    reszta rodzinki wciaz tkwi na peronie...przerażona mama cos krzyczy i zaczyna
    biec.. za nią tata (ciągnie za reke brata). Wkoncu inni ludzie zaczynaja
    wskazywac na mnie i tez krzyczec.Dołaczam sie oczywiscie do ogolnej paniki i
    zamieszania waląc z calych sil w zamkniete drzwi...Okazalo sie, że zbyt
    powaznie potraktowalam slowa mamy, a w dworcowym zamieszaniu nikt nie
    zauwazyl , ze nagle zniknelam...To troche tragifarsa,bo moglo skonczyc sie
    gorzej, ale na szczescie wsiadlam do wagonu na czole pociagu, wiec jakos udalo
    sie powiadomic maszyniste i zatrzymać pojazd. Dzięki temu moją pierwszą
    samodzielną podroz odbylam dopiero 5 lat pozniej:))
  • Gość: dzik123 IP: *.wroclaw.vectranet.pl 01.01.14, 15:32
    dośrotka?
  • Gość: Zosia IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.02.04, 19:01
    Wybierałam się na zakupy.Sprawdziłam w lodówce jakich produktów brak i co muszę
    dokupić.Zaczęłam się ubierać,lecz nigdzie nie mogłam znależć jednego
    buta.Podejrzewałam psa,że mi go gdzieś wyniósł.Poszłam w innych butach.Po
    powrocie do domu wkładam zakupy do lodówki i co widzę na górnej półce?Mój
    poszukiwany bucik.
  • froom 29.10.05, 23:11
    Kilka razy zdarzyło mi się, że po zjedzeniu np. jogurtu, łyżeczkę wywalam do
    kosza na śmieci a kubeczek wkładam do zlewu ... podobnie z talerzami ... siup!
    do zlewu, a potem się dziwię, że sztućców brak! ...;)
    --
    Piejo kury, piejo, ni majo koguta ,,,
  • Gość: kora IP: *.chello.pl 29.10.05, 23:51
    ja kiedys zanioslam talerz do lazienki;)
  • Gość: braat1 IP: *.centertel.pl 31.03.06, 07:56
    Ja bardzo czesto po zrobieniu kanapek, chowam maslo do chlebaka, a chleb do
    lodowki :)
  • tatiana104 05.05.07, 14:00
    Gorzej, ubranie zamiast do kosza na bielizne, wrzuciłam do klopa
  • Gość: ocset IP: *.eastwest.com.pl 13.08.07, 11:46
    Ja tez!!!!!:D
  • summerlove 16.05.09, 21:39
    I ja też ;))


    --
    Jestem Twoją Venus, jestem Twoim ogniem.
    Na Twoje żądanie.
  • Gość: gość IP: *.toya.net.pl 27.08.09, 14:36
    Jako młode dziewczę poszłam po proszek do prania. W sprzedaży był wtedy
    Ixi i Bis, mowię: poproszę proszek Is i Bixi. Zdarzyło mi sie też wyjść
    z toalety szkolnej ze spódnicą z tyłu wsadzoną w majty i tak
    przeparadować pół korytarza.
  • Gość: JA IP: 82.112.148.* 05.12.08, 21:27
    Wczoraj zrobilam dokladnie to samo ! Jak dobrze ze nie sposcilam
    wody...
  • Gość: aneczka31 IP: 212.182.29.* 03.02.09, 12:33
    Mi się kiedyś zdzrzyło wrzuci pilota od telewizora do kosza na
    bieliznę. Ile się go później naszujałam:)
  • zwierze_futerkowe 29.04.08, 18:32
    Ja kiedyś przed dłuższym urlopem postanowiłam zabrać z biura swój ulubiony
    kubek, bo po powrocie pewnie bym go już tam nie zastała. W drodze do domu
    wstąpiłam jeszcze do sklepu po lody - takie w kostce, zawijane w papierek. W
    domu lody do zamrażalnika, kubek do szafki... a przynajmniej tak mi się
    wydawało, dopóki po paru godzinach nie zauważyłam malowniczej śmietankowej
    kałuży pod szafką. Lody nadawały się do wyrzucenia (na lizanie półki nie miałam
    ochoty :) ). Ciekawe, jak kubkowi podobało się w zamrażalniku... :)
  • Gość: lazienkowa IP: *.subscribers.sferia.net 22.11.08, 14:30
    ja zawsze talerze wynosze do lazienki hehehe bo nie mam zlewu w
    kuchni ;)
  • Gość: Idunia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.06, 11:44
    froom napisała:

    > Kilka razy zdarzyło mi się, że po zjedzeniu np. jogurtu, łyżeczkę wywalam do
    > kosza na śmieci a kubeczek wkładam do zlewu ... podobnie z talerzami ...
    siup!
    > do zlewu, a potem się dziwię, że sztućców brak! ...;)

    Właśnie wczoraj znalazłam ulubiony widelec w koszu :)

    A już notorycznie przy przebieraniu np. owoców, szypułki lecą do przebranych
    truskawek, jak się zamyślę... :)
  • joanna182-0 09.12.08, 14:51

    > A już notorycznie przy przebieraniu np. owoców, szypułki lecą do
    przebranych
    > truskawek, jak się zamyślę... :)

    a u mnie obrane jabłko do kosza bardzo często
  • Gość: uchachana IP: *.subscribers.sferia.net 22.11.08, 14:29
    z tymi sztuccami w koszu to u mnie standard :)

    moj ukochany, jako jednostka dosc roztargniona, czesto zapomina
    gdzie cos lezalo lub gdzie co powinno sie znajdowac, dzieki czemu,
    wszystko trzyma na wierzchu - dopoki to widzi, to pamieta ze to ma.

    jakis czas temu skonczyla sie pasta do zebow, ukochany wylozyl nowa
    na umywalke. wchodze jakis czas pozniej do lazienki, patrze i nie
    widze pustego pudelka - bylam mile zaskoczona, ze wreszcie sie
    nauczyl wyrzucac puste opakowania do kosza. cieszylam sie do momentu
    otwarcia szafki - tam na srodku stalo puste pudelko z pustym
    opakowaniem po pascie - tak jakos sie zagapil ;)
  • Gość: whityy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.07, 18:12
    wycieczka szkolna do Szczecina zbieranina 20 osob z roznych klas. Przesiadka w
    Katowicach. Wychowawcy mowia nam ze ten nadjezdzajacy pociag to nasz 2 wagon ok
    wiec my wsiadamy ale... nasi kochani wfisci sie zagadali!! nie wiem jak to
    zrobili ale zapomnieli wsiasc:P pociag zaczyna odjezdzac a my zamiast probowac
    zatrzymac pociag totalna glupawka:P i nagle zryw i leeeeeeca...:P:P jakims
    cudem wsiedli juz w locie dobrze ze uczyli wfu bo inaczej by raczej nie
    zdazyli:D
    tylko wsrod nauczycieli byl moj wujek i juz chyba do konca zycia bedzie mi
    wypominal ze tak ich chielismy zostawic...
  • Gość: gość IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 00:21
    haha :D dobre!

    u mnie w podstawówce było podobnie. tylko zostawili ks.proboszcza w Częstochowie.
    były trzy autokary i każdy myślał że ks.proboszcz jedzie w innym,
    zorientowaliśmy się dopiero gdy zaczęła nas doganiać taksówka z wystającym i
    histerycznie krzyczącym przez okno ks.proboszczem :)
    już go widzę jak wsiada do taksówki i mówi nieśmiertelną kwestię!
    = za tym autobusem!!!!! :)
  • Gość: imbir IP: *.multimo.pl 09.12.09, 00:10

    Umarłam... :D
  • Gość: roberta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.04, 20:50
    mamę mojej koleżanki bolało gardło i nie bardzo mogła mówić, zapisala więc
    nazwę leku na kartce i poszła do apteki.Podała pani farmaceutce ową kartkę, a
    ta spojrzała na kartkę po czym odpisala : "nie ma" i oddała kartkę...
    Ta sama mama goniła kiedyś tramwaj, pan motorniczy był uprzejmy, poczekał.mama
    koleżanki wpada do tramwaju i zamiast powiedzieć człowiekowi :dziękuję- to
    powiedziała "dzień dobry"
  • pauli7 24.11.04, 22:53
    mamę mojej koleżanki bolało gardło i nie bardzo mogła mówić, zapisala więc
    > nazwę leku na kartce i poszła do apteki.Podała pani farmaceutce ową kartkę, a
    > ta spojrzała na kartkę po czym odpisala : "nie ma" i oddała kartkę...

    to moze byc niekoniecznie przez roztargnienie - moze farmaceutka myslala, ze ma
    przed soba osobe gluchoniema.... ale wyszlo smiesznie:)))

    Pauli
    --
    Na ogol wszystkiemu sie umiem oprzec - z wyjatkiem pokusy.
  • Gość: choco IP: *.net.pl 05.04.06, 09:26
    kilka dni temu około godziny 13 zaszłam do swojej koleżanki i nie wiem czemu
    cały czas chodziło mi po głowie "dobrywieczór". A jak. Gdy koleżanki mama
    otworzyła drzwi to ja pełna uprzejmości : "dobrywieczór, czy zastałam emilkę" ?
  • mama007 06.09.06, 08:52
    ja kiedys siedzialam pod blokiem, lat mialam nascie, powiedzialam dzien dobry
    sasiadowi, ktory przechodzil obok i pomyslalam, ze jak ktos mija druga osobe to
    sie powinno mowic dzien dobry i od razu do widzenia, bo ten ktos od razu znika.
    tak sie zamyslilam nad tym do widzenia, ze oczywiscie nastepnego sasiada
    przywitalam slowami "do widzenia" :)
    --
    Maleństwo i matka-polka na prawym w C Saxo
  • Gość: EmiLka IP: *.elartnet.pl 20.05.08, 12:05
    Ja kiedyś napisałam na karteczce nazwę bardzo krępującego badania zaleconego
    przez lekarza (cała poczekalnia ludzi i w ogóle), a następnie podsunęłam
    karteczkę pani w rejestracji i zapytałam , kiedy można wykonać TO (tu wskazałam
    palcem na karteczkę) badanie. Pani pielęgniarka nie była taka wstydliwa, bo
    głośno i wyraźnie odczytała nazwę badania z karteczki i poinformowała mnie
    tudzież kilkudziesięciu postronnych ludzi o szczegółach. Od tej pory noga moja
    nie postała w ATTIS na Żurawiejw Warszawie.
  • joanna182-0 09.12.08, 14:54
    ja zazwyczaj jak mnie boli gardło i ledwo co mówię zazwyczaj pisze
    kartki do różnych sklepów.
  • mala-izunia 06.01.05, 02:21
    Ja zrobilam podobnie pare lat temu. Raz zostalam na noc u mojej kolezanki.
    Ogladalysmy pozno w nocy jakis film i zglodnialysmy. Nieoceniona kolezanka
    zrobila przesmaczne kanapki, ktore jadlysmy, ogladajac jednoczesnie film.
    Kiedy skonczylysmy, chcialam jej podziekowac, nie przeszkadzajac innym obecnym
    w ogladaniu filmu. Pochylilam sie wiec w jej kierunku i teatralnym szeptem
    powiedzialam: "Dzien dobry". Nie dalo sie tego filmu ogladac.
  • agataku 25.03.05, 14:01
    oj oj...
    popłakałam się ze śmiechu!
  • dorianne.gray 09.01.06, 22:15
    Zaplułam monitor ;)
    --
    Dzidzia
  • Gość: pogodna IP: *.icpnet.pl 24.08.07, 23:20
    witaj

    popłakałam się ze śmiechu, nie dziwię się, sama bym już nie miała
    sił oglądać filmu, bo bym się tylko śmiała :)

    PS.
    ja w marcu w drodze do pracy mijałam małą piekarnię. Był to akurat
    mój pierwszy dzień pracy, już byłam na granicy by się nie spóźnić,
    ale wiedząc, że za chwilę zgłodnieję postanowiłam wstąpić po
    bułeczki. Wychodząc urwałam klamkę i z wielkimi oczami do
    sprzedawczyn: " Ona tak zawsze?" potem prawie wyszłam z tą klamką,
    ale w porę oprzytomniałam. A na wprost wyjścia ze sklepu natknęłam
    się na szefostwo :D

    pozdrawiam forumowiczów
  • summerlove 17.05.09, 00:12
    Lekcja biologii w liceum: Nauczycielka kichnęła, jeden koleś do niej "Na
    zdrowie" a ona: "Dzień dobry" ;))
    Wszyscy w śmiech, ale każdy ją lubił więc było ok ;))


    --
    Jestem Wiosną!!
  • paranoid_eyes 07.06.09, 05:19

    Po jakiejś imprezie nocowałałam u koleżanki. Rano wstałyśmy,
    zjadłyśmy śniadanie z jej rodzicami, potem jeszcze spokojnie
    wypiliśmy wspólnie herbatę, rozmawiając. O jakijś wpół do jedenastej
    zaczęłam się zbierać do domu. Chwilę jeszcze rozmawialiśmy jak
    zakładałąm buty i kurtkę, po czym, już w drzwiach, oświadczyłam że
    "dziękuję bardzo i dobranoc".

    Koleżanka (ta z powyższej historii) wsiadła kiedyś do windy w
    okolicach siódmej rano i powiedziałą "dobrywieczór" do współpasażerów
  • elfhelm 05.02.05, 00:40
    dobre:)

    moja droga siostra wychodziła gdzieś z domu, zamknęła drzwi na klucz i wrzuciłą
    go do skrzynki na listy. do domu ja mogłem z zapasowymi kluczami wejść. ale
    jedyny klucz do skrzynki był w zestawie zabranym przez siostrę...

    zdarzyło mi się schować cukierniczkę do lodówki...

    itd.
  • sonia40 05.02.05, 13:33
    Idzie sobie facet korytarzem ( bardzo eleganckie biuro) a za nim ciągną się po
    podłodze damskie rajstopy.
    Okazało się, że założył rano, spiesząc się do prasy, spodnie swojej siostry,
    która wieczorem je zdjęła razem z rajstopami i zostawiła w łazience. hihi! Nie
    powiem co usłyszała siostra wieczorem (zupełnie niesłusznie zresztą).
  • Gość: jollst IP: 195.94.208.* 30.09.05, 14:42
    też z rajstopami :-)
    liceum, kółko biologiczne. Siedzimy na ławkach, rozmawiamy luźno, nagle
    zauważam, że obok tenisówek mojej kumpeli coś dynda.. Podchodzę bliżej, a tam z
    nogawek wystają rajstopy :-)))))))
    Ta sama przyczyna: kumpela wieczorem zdjęła spodnie razem z rajtkami, a rano
    założyła same spodnie (tak przynajmniej myślała)
    Turlałyśmy się ze śmiechu po korytażu, aż dyrektorka nas upomniała; nie
    potrafiłyśmy jej powiedzieć, co nas wprawiło w taki stan :-))))))))

    Z innej beczki: jechaliśmy kiedyś całą rodzinką do babci. Mama - nałogowa
    palaczka - nie mogła już wytrzymać i musiała wysiąść kupić sobie paczkę fajek.
    Stanęliśmy na parkingu, ona wyszła do kiosku i wracając wsiadła do innego...
    auta (tak się zdarzyło, że akurat obok stało takie samo)!
    Zaczęła coś gadać do siedzącego w tym samochodzie kierowcy i nagle zauważyła,
    że na półeczce leżą papierowy; szybka myśl: "skąd tu papierosy, przecież
    wyszłam do kiosku własnie dlatego, że ich nie było". W tym momencie spojrzała
    na kierowcę :-)
    My w samochodzie obok sikaliśmy ze śmiechu :-))))))))

    Do dziś wyjemy na rodzinnych spotkaniach z tej historyjki
  • Gość: mróweczka IP: *.sn.pl 12.09.06, 11:06
    "Stanęliśmy na parkingu, ona wyszła do kiosku i wracając wsiadła do innego...
    auta (tak się zdarzyło, że akurat obok stało takie samo)!

    Dopiero co skęciłam kostkę i chodziłam o kulach jeszcze nie dość sprawnie, a
    musiałam zawieść do pracy zwolnienie z powodu tej nogi. Postanowiłam pojechać
    samochodem (dawało się wciskać pedał gazu gipsem:). Była zima. Wychodze rano do
    samochodu - o kulach - po śliskim chodniku. Wkładam kluczyk do dzrzwi, żeby
    wyjąć skrobaczkę do szyb, ale zamek nie puszcza. Pomyślałam, że to z powodu
    mrozu. Potrzebna mi była ta skrobaczka, a poza tym i tak musiałam wejść do
    samochodu, żeby nim pojechać, więc ruszyłam dziarsko o kulach, po lodzie, do
    domu po odmrażacz do zamków. Wróciłam z nim i pryskam. Próbuję - drzwi ani
    drgnęły. Pomyślałam, ze pewnie chwile potrwa zanim odmrażacz zadziała, więc
    zabrałam się ochoczo do odszraniania szyb, żeby nie marnować czasu i nie
    strczeć na mrozie. Jako że nie miałam nadal tej skrobaczki, odszraniałam szyby
    kartą kredytową. Szło całkiem nieźle. Odszroniłam już szybę po stronie kierowcy
    i pół przedniej i sprawdziłam co z tym zamkiem. Trochę się musiałam posiłowoać,
    ale w końcu drzwi puściły. Wkładam głowe do środka, żeby wyjąć skrobaczkę i...
    widze, że to NIE MOJA tapicerka!!!! Odszroniłam gosciowi pół samochodu i to
    jeszcze narzędziem zastępczym! :))))) To była czerwona renówka, taka jak moja.
    W ogóle mi nie przeszkadzało, że mój samochód ma dwoje drzwi, a tamten czworo,
    he he. Oczywiście swój samochód też musiałam odszronić, ale już właściwym
    narzędziem. Aaaa i moje drzwi od razu puściły! :))
  • joanna182-0 09.12.08, 15:01
    naprawdę śmiesznę. Tylko, że ja siedze sobie przed monitorem w
    pracy i próbuję powstrzymać się od śmiechu, a obok przechodzą
    ludzię i się na mnie dzwinie patrzą.
  • alicjaizabella 10.12.08, 18:58
    A ja tak do mojego wowczas 6-letniego syna:

    Ja: Patryk! No szybko juz, wychodzimy , jestesmy spoznieni!

    Patryk: Mama, to ja czekam na dole.

    Ja: Biegne na dol, przebiegam kolo wlasnego dziecka, pedze miedzy
    garazami, wsiadam w auto, odpalam, gaz i jade....Czegos
    zapomnialam.... Hmmm... czegos kurde naprawde zapomnialam...Zelazko?
    Nie, Lokowka!!...Nie... Drzwi zamknelam??...Tak...Komorke mam...
    portfel mam...Torebka lezy...Nagle olsnienie!!!!! (5 km od domu)
    Pisk hamulcow i zawrotnym tempie spowrotem na parking...

    Patryk: Mama, a ty gdzie bylas???

    Ja: Eeee...hmm... tego...no.. hamulce sprawdzalam...

    wiem, wstyd sie przyznac...

  • Gość: ankaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 14:46
    Kilka lat temu,przypuszczam,że było to przed wyborami prezydenckimi ,mój
    mężczyzna postanowił mnie wyciągnąc na spotkanie z Kwaśniewkim zorganizowane w
    katowickim Spodku.(nie bardzo mnie to bawiło no ale miłość jest
    silniejsza).Zajęliśmy już miejsca siedzące.Moj facet obok mnie.Czekamy.W
    dalszym ciągu przychodzą ludzie .Jakiś elegancki pan pragnął dostać sie do
    swojego miejsca tuż obok nas.Najpierw miał przejść obok mnie .Przychodził
    przodem do mnie jak nakazuje kultura.Nagle uświadomiłam sobie ,że może mi
    podeptac torebke ,która położyłam na podłodze(to chyba wbrew kulturze a i
    pieniądzo uciekają),wiec w tym samym momencie jak on zacząl przechodzić przede
    mną postanowiłam się schylić.Mając głowę na wysokości jego krocza uzmysłowiłam
    sobie że sytuacja wygląda jak z filmów dla dorosłych.Wybuchnęla śmiechem jak
    tylko przeszedł i juz potem nie mogłam się skupić nawet na tym,że Kwachu
    wyciąga do mnie rękę idąc wśród rzędów.(dobrze ,że przechodził wśród pionowych
    rzedów a nie tak jak ten pan bo miałabym opinie M.Lewinski
  • zwierze_futerkowe 29.04.08, 18:49
    sonia40 napisała:

    > Idzie sobie facet korytarzem ( bardzo eleganckie biuro) a za nim ciągną się po
    > podłodze damskie rajstopy.

    Jeju... wyobraziłam sobie i popłakałam się ze śmiechu!
    I przypomniałam sobie dawną wpadkę mojej mamy. Poszła do lekarza; do
    osłuchiwania zdjęła sweterek, spuściła z ramion halkę i została w staniku. Po
    badaniu założyła sweterek, a halka tak została... Pech chciał, że na wierzch
    mama miała tylko krótki żakiecik, tak że przeparadowała przez miasto z
    wyglądającą spod niego połową halki wywiniętą na spódnicę.
  • zwierze_futerkowe 29.04.08, 19:41
    I jeszcze mi się coś przypomniało a propos mamy i lekarza. Rozbolał kiedyś mamę
    łokieć. Lekarz pierwszego kontaktu stwierdził, że może tam być jakiś ucisk na
    nerw, i dał skierowanie na konsultację do neurologa. W państwowej przychodni to
    wiecie, ile trzeba czekać - wyznaczyli mamie wizytę za kilka tygodni. W
    międzyczasie, w ciągu tych kilku tygodni, mama poszła do dentysty na przegląd.
    Dentysta leczył całą naszą rodzinę od lat, więc poufale zagadnął: "No co tam?
    Boli coś?". Mama, że boli, strasznie boli, i zaczęła mu dokładnie opisywać
    problemy... z łokciem! Dentysta wysłuchał uprzejmie i powiedział, że powinna
    zrobić rentgen, coś tam jeszcze... na co mama podziękowała, wstała z fotela i
    skierowała się ku drzwiom. Zatrzymała ją już w progu nieśmiała propozycja pana
    doktora, że może jednak by zerknął na zęby, skoro już mama tu jest...
  • stokrotka_102 06.09.05, 20:33
    kiedys spytała koleżanki stojącej obok mnie-Olki:
    Ej, słcuhaj.. gdzie ejst Olka?
    Co gorsza... bylam niesmaowicie zdziwiona i zła, że zamist mi kulturalnie
    odpowiedzieć zaczyna sie nie wiadomo z czego histerycznie smiać...


    no oczywiście gdy sobie uświadomiłam także ni mogłam iśc w pozycji
    wyprostowanej... ( zwijając się ze śmiechu)
    ;-)
    --
    Carpe Diem! Chwytaj Dzień !
  • Gość: /\/\ary IP: 62.233.150.* 02.03.05, 20:11
    Mój tatunio kochany miał taka pastę aquafresh w takim śmisznym opakowanku. I
    się śpieszyłam i chciałam jej użyć. I nie wiedziałam, że się skończyła. Umyłam
    zęby żelem do golenia Gilette.
  • ollgivanna 22.04.05, 18:15
    Ja ostatnio nie mogłam jakoś na nic się rano zdecydować. Spytałam
    współlokatorek, które z czerwonych kolczyków bardziej mi dzisiaj pasują, ale też
    były niezdecydowane. Postanowiłam więc poświęcić tej kwestii czas spędzony na
    myciu zębów. Tak się zamyśliłam, że nałożyłam na szczoteczkę żel do twarzy
    Vichy. Ohyda, mówię wam :-)
  • Gość: ola IP: *.net81-64-226.noos.fr 03.04.06, 00:09
    zamiast balsamu wtarlam w cialo odzywke do wlosow... najlepsze, ze zrobilam to
    dwa dni z rzedu i uznalam, ze beznadziejny ten balsam kupilam..
  • madziaro1 04.04.06, 03:38
    > zamiast balsamu wtarlam w cialo odzywke do wlosow... najlepsze, ze zrobilam to
    > dwa dni z rzedu i uznalam, ze beznadziejny ten balsam kupilam..
    a myślałam, że tylko ja jestem taka zdolna, tylko ja zamiast balsamu wtarłam żel
    do mycia, i coś się wetrzeć nie dawał... w tym, że zdecydowanie coś jest nie tak
    utwierdziłam się, kiedy poszłam ręce umyć i się zaczął pienić heh

    --
    "Żyj tak, abyś po latach mógł powiedzieć:
    'Przynajmniej się nie nudziłem'"
  • Gość: rainy IP: *.os1.kn.pl 02.10.06, 20:50
    oj... to ja tak samo, tylko że jeszcze większa gapa ze mnie. wcierałam w siebie
    mydło Dove dobre 3 dni, i klełam, że tyle kasy wydałam, a formułę balsamu
    zmienili i już go nie lubię!!! przestałam jak zaczeła mi mi się wysypka robić,
    bleeee. i dopiero się zorientowałam, że to mydło :)
  • Gość: Aspera IP: *.wro.vectranet.pl 10.03.07, 14:51
    Próbowałam umyć twarz balsamem do ciała i się denerwowałam, że się nie pieni...
    Kilka razy zdarzyło mi się też zapomnieć portfela z domu, z reguły orientowałam
    się kiedy trzeba było płacić przy kasie.
  • Gość: Zesikana ze smiech IP: 82.112.148.* 05.12.08, 22:13
    Ja zrobilam to samo! Wcieralam DWUKROTNIE!!! zel po prysznic, myslac
    ze to balsam o przepieknym zapachu wpadlam tez na swietny pomysl
    wysmarowania swojej buzi! WYobrazcie sobie moje zdziwienie dlaczego
    on tak szczypie...
  • summerlove 17.05.09, 00:19
    Ja też kiedyś wcierałam w ciało żel pod prysznic. I wściekałam się że tka dziwna
    konsystencja pienista ;))i coś się wcierać zbytnio nie chciało ;))


    --
    Jestem Twoją Venus, jestem Twoim ogniem.
    Na Twoje żądanie.
  • Gość: Aggie IP: *.adsl.inetia.pl 13.12.09, 16:19
    Ja kiedyś na szybko robiłam demakijaż oczu, twarzy, myłam zęby i zmywałam lakier
    z paznokci. Oczywiście skończyło się na próbie demakijazu oka zmywaczem
    acetonowym do paznokci. Myślałam, że orła wywinę, tak szczypało. Na szczęście
    nic się nie stało, ale od tamtej pory NIGDY nie uprawiam demakijazu roznych
    części ciala naraz.
  • Gość: pysk psa IP: 85.222.87.* 13.12.09, 18:29
    Dziś wyszło na jaw, że od czwartku samochód pod domem stał otwarty,
    z kluczykami w stacyjce, dla ułatwienia. Stał przy chodniku, po
    którym dzień i noc chodzą ludzie.
    Taki mały prezent od losu - że dziś mogłam przekonać się na własne
    oczy o swoim roztargnieniu...
  • Gość: LuLinka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 12:27
  • Gość: jatakaslodka IP: *.phil.east.verizon.net 07.04.07, 03:35
    a ja w dobie dezodorantow ( o antyperspirantach to nawet sie wtedy nie snilo)
    czasami spryskalam sie lakierem do wlosow pod pachami :(
  • mojahistori 18.12.06, 16:45
    az sie wierzyc nie chce kaliszok.republika.pl/rozrywka.htm , ale tak
    zdarzylo sie naprawde
  • Gość: katerina2 IP: 62.13.168.* 12.08.07, 13:15
    mama poprosila mnie o przyniesienie z pokoju okularów. Ale po drodze
    postanowilam wstapic do lazienki umyc ręce. Po chwili pojawilam się
    przed mamą z ... mydelniczką w ręce.
  • Gość: kika IP: *.dip.t-dialin.net 12.08.07, 13:37
    kupilam jakies mrozonki dla gosp. domowego, przez roztargnienie schowalam klucze
    razem z mrozonkami
    na impreze przyszli goscie, mama wychodzac zamnknela drzwi na klucz i bylismy
    cala noc zamknieci
    kolega wlasciwie musial isc wieczorem do pracy
    mama nocowala u kolezanki na rogu i od rana prosilismy ludzi przez okno o pomoc,
    czwarte pietro, ale nikt nie chcial pomoc
    o 10 przyszla mama
    a kluczy szukalam jeszcze z tydzien i przypadkiem znalazlam
  • Gość: mirmil IP: *.uBRgrb01.supercable.es 04.10.03, 00:32
    poszedlem do supermarketu kupic jakies tam urzadzenie elektryczne. tam bylo
    tak, ze sie placilo na stoisku i z paragonem cie przepuszczali przez kase.

    ja szedlem tylko po te wlasnie rzecz. poszedlem, zaplacilem i prosto do kasy,
    gdzie sie okazalo, ze w drodze zgubilem paragon...
  • Gość: verte IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.10.03, 01:01
    Było wczesnie rano.Poniedziałek.Poprzedniego dnia imprezowałem.Wstałem,byłem
    już spóźniony,goliłem się el.maszynką kiedy zadzwonił tel. i musiałem przerwać.
    A potem o tym w pośpiechu zapomniałem.Wybiegłem z domu,wsiadłem w auto i gaz.
    Ale po paru spojrzeniach w lust.wsteczne zorientowałem się,że ogoliłem sobie
    równo połowę twarzy.Wróciłem się i zakrywając pół twarzy gazetą wszedłem do
    domu.Najpierw wyliczyłem,że nikt mnie nie zauwazył.Potem dopiero przypomniałem
    sobie,że spotkałem sąsiada z psem i powiedziałem mu dzień dobry a on uśmiechnął
    się bardzo szeroko i również powiedział to samo.W tamtej chwili pomyślałem a z
    czego się tak kurwa bardzo cieszysz głąbie?Chyba już wiem z czego ale nie jestem
    do końca pewien czy zauważył.No cóż,zdarza sie.
  • Gość: Sikor IP: *.walcz.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 01:23
    Jadę już dłuższy czas samochodem, nagle stwierdzam "kurcze, zostawiłem kluczyki
    od samochodu" i zawracam po nie. Mam tylko jeden komplet kluczyków.
  • Gość: bambi7 IP: *.csk.pl 12.07.05, 00:37
    jaaaasne a jak silnik odpaliłeś? "na krótko"?
  • Gość: Inwigilator IP: *.fn.pl 23.11.05, 11:12
    Bambi, czytaj ze zrozumieniem...
  • Gość: Iwona IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.07, 14:53
    Pewnego dnia mój współlokator poszedł się golić do łazienki. Skończyła mu się
    pianka do golenia, a za chwilę miał wyjść z domu, więc pyta mnie, czy może
    ogolić się moim mydłem w płynie. Przez chwilę zastanawiałam się, jakie mydło ma
    na myśli, ale odpowiedziałam, że oczywiście może.
    Gdy wyszedł, już ogolony, postanowiłam sprawdzić, o jakim mydle mówił.
    Weszłam do łazienki, a na umywalce stoi mój płyn do higieny intymnej :-D
    Ale mieliśmy ubaw J
  • Gość: wirr IP: *.lublin.mm.pl 01.01.14, 21:04
    płyn do higieny intymnej do dziś używam do golenia nóg i bikini. Pięknie zmiękcza włosy ;) Polecam, zwłaszcza ten kremowy (mleczny kolor, bezbarwny), z Avonu.
  • swaq-80 04.10.03, 07:58
    Kolega chce wyjść z psem, ubiera buty, bierze smycz: pies już merda ogonem,
    otwiera drzwi, zamyla i schodzi po klatce schodowej. Po chwili wraca: zapomniał
    psa. A pies przed drzwiami głupiał - widziałam jego "minę"
  • Gość: baba IP: *.acn.pl / *.acn.pl 04.10.03, 11:01

    Mielismy bardzo udana podroz poslubna, totez do dzis ja wspominamy. Kilka lat
    po fakcie, gdy pojawil sie juz nas synek, istota dosc absorbujaca, znowu naszlo
    nas na wspominki. W pewnym momencie mowie:
    - Misiek, a co my wtedy Z DZIECKIEM zrobilismy ?
    Druga opowiesc wymaga wstepu.
    W latach studenckim mialam swoj wlasny, maly pokoik z wersalka, ksiazkami i
    biurkiem. Zwykle rano nie chcialo mi sie lozka zaslac, wiec tylko kladlam koc
    na niedbale ulozona posciel. Ale pewnego dnia mielismy cos przygotowac na
    nastepny dzien i jeden z moich kolegow zaproponowal mi wspolprace , na co z
    radoscia przystalam.
    Wchodzimy wiec do pokoju..a ja najpierw dretwieje, potem szybko rozkladam
    notatki na biurku, usadzam kolege, rzucam jakis problem, a sama zabieram sie do
    scielenia lozka. Niestety, problem okazal sie absorbujacy i probujac
    odpowiedziec na dociekliwe pytania kolegi najpierw lozko zaslalam, A POTEM JE
    ZNOW ROZESLALAM. Na szczescie kumpel pomyslal, ze mi sie sprezyna w wersalce
    zaciela...
  • marijohanna 04.10.03, 12:50
    w czasach kryzysowych jezdzilismy do PGR-u polozonego za miastem po mleko. moj
    brat byl ciezko chory i moja mama kladla nacisk, coby on to mleko codziennie
    pil. pewnego dnia moi rodzice mieli wychodne i poprosili mnie abym pojechala po
    to mleko (na rowerze, bo bylam nieletnia). bylam zajeta rozwiazywaniem jakis
    zadan (czytaj abslolutnie w innym wymiarze, gdzie nie docieraly do mnie zadne
    odglosy tzw. cywilizacji), wiec mama nastawila mi buzik! zakodowalam sobie:
    budzik dzwni, ped do piwnicy po rower i sprint, bo mleko bylo wydawane do
    ktorej tam godziny. oczywiscie pojechalam bez banki/kanki na mleko i bylam
    podwojnie wsciekla, bo dostalam opierdol od mamy i pojechalam na darmo.

    kiedys wyszlam w kapciach na snieg i mroz i lecialam do szkoly ciezko
    spozniona. dopiero gdy przemokly oprzytomnialam, ze cos mi kurcze zimno w nogi.

    innym razem wylecialam w kozakach (zakodowane! ubrac kozaki!), ale bez kurtki,
    bo tak bylam skoncentrowana na butach.

    a juz klasyka totalna, gdy cos "logicznie" posegreguje i za chiny juz tego nie
    znajde albo ostatni przypadek - musialam wlamywac sie do wlasnego komputera, bo
    takie sobie fajne haslo wymyslilam:)
    --
    *** Chcialoby sie od czasu do czasu byc kanibalem, ale nie po to aby tego czy
    owego pozrec, tylko wyrzygac***

    Emile Michael Cioran
  • Gość: Epiphany IP: 212.244.180.* 23.12.04, 14:43
    Hi hi, ja też już potrafię się włamywać do zahasłowanych komputerów - nie
    mialam wyboru, musiałam się nauczyć ;> Najgorsze jest to, że to nieszczęsne
    hasło miałam zapisane na kartce!!! Do dziś nie wiem, czemu nie chciało
    zadziałać :) Na wszelki wypadek juz nie zakładam hasła (nie ma takiej
    potrzeby), ale dyskietkę ze stosownym wytrychem zatrzymałam - na wszelki
    wypadek, u mnie wszystko jest możliwe...
  • Gość: MISIACZKO IP: 195.116.62.* 22.11.03, 14:43
    wyglądam idiotycznie za swoim biurkiem, kiedy to uparcie udaję ze ciezko
    pracuje, wymuchajac raz po raz zduszonym smiechem.
  • Gość: gerth IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.04, 13:17
    Całkiem niedawno gdy myłem sie pod prysznicem umyłem włosy, namydlilem sie spłukałem a potem.... umyłem włosy, namydliłem sie - bo zapomniałem czy już sie myłem :-))
    Na dodatek bylem tak roztargniony ze zdałem sobie z tego sprawe dopiero po południu.
  • Gość: seven_sisters IP: *.bulldogdsl.com 12.07.05, 12:10
    O rany, mi się to zdarza często!
  • Gość: mlekota IP: 212.75.114.* 08.09.05, 14:21
    prawda, non-stop mam takie dylematy. czyli chory nie jestem
  • megaego 05.09.06, 09:52
    mój mąż robi to niemal codziennie
  • Gość: martynka IP: *.lukowa7.waw.pl 12.01.04, 13:40
    Hmm, mi tez kilka razy zdarzyło się zapomniec psa. Raz nawet zjechałam windą na
    dół, bez psa i sama przed sobą roztoczyłam czarną wizję, że psa wciągnęło do
    szybu! co ja przeżywałam przez tą chwilę jazdy zpowrotem!
    Mój luby raz zapomniał psa sprzed sklepu, a że psina grzeczna to nawet nie
    szczeknęła!
    co do roztargnienia: miałam kiedyś w lato zapłacić rachunki, wzięłam papiery
    pieniądze i do windy. W windzie zawiązywałam sznurówki w butach, a że nie
    miałam kieszeni ,połozyłam wszystko na podłodze w windzie. Wyszłam tylko z
    rachunkami, zorintowałam się już w agnecji PKO! Pędem do windy, pieniędzy
    oczywiście brak.Po mnie wsiadał dziadek sąsiada, więc poszłam do niego , a o
    n , że znalazł tylko 50 zł (miałam 100). Do tej pory mówimy na niego :
    ścimniacz- złodziejaszek.
    Mój tatus odejchał kiedyś do pracy z teczką na dachu:))ale to zdarza się nawet
    w filmach ;)
    Ale najfajnieszy dowcip zrobiliśmy ojcu w Prima Aprilis - naszyliśmy mu na
    płaszcz tarcze szkolną (kto to jeszcze pamięta!!). Tatuś zorientował się w
    tramwaju ( jeszcze nie mieliśmy socreal auta:) kiedy jakas miła pani zapytała
    go:"A pan do której klasy chodzi?"
  • Gość: kasia IP: *.olsztyn.mm.pl 08.09.05, 16:15
    oooooo no proszę skąd ja to znam......mojej połówce też zdarzyło się zostawić
    psa pod sklepem hehe :] cóż za roztargnienie...ciekawe co miał wtedy w siatach
    że było ważniejsze od psiaczka :p
  • Gość: zapominajka IP: *.zgora.dialog.net.pl 22.09.05, 01:32
    Wybralam sie ostatnio do fryzjera. Wdrodze powrotnej, przez kilkadziesiąt minut
    delektowalam sie poczuciem,że widocznie jestem piekna w nowych wloskach skoro
    wszyscy wokolo tak mi sie przygladaja. Gorzka prawda objawila mi sie, gdy
    ujrzalam wlasne odbicie w przedpokoju...na mojej(pieknie wyeksponowanej przez
    nowa fryzure) twarzy znajdowalo sie kilka czarnych plam od sadzy, ktore sobie
    na dodatek artystycznie rozmazalam...:)))

    Psa jeszcze nie zgubilam, ale to chyba dlatego , ze nie zabieram go do
    sklepów,urzedow,chodze z nim tylko w oklicach domku ,a na dluzsze spacery
    zabiera go juz brat:)

    Moja parasolka od jakiegos czasu zawiera niezbedny dodatek w postaci
    przyklejonej informacji,ze wrazie znalezienia nalezy skontaktowac sie z numerem
    (podobnie rekawiczki) ...To działa. Polecam:) Zaoszczedzone w ten sposob
    pieniądze przeznaczam na ...spłate kar w biblitekach, do ktorych zapominam
    oddac ksiazek w terminie, oraz na bilety komunikacji miejskiej, bo niestety
    wciaz zdaza mi sie przejechac przystanek i musze robic dwa razy dluzsza trase ,
    zeby spoznic sie(zazwyczaj) na jakies spotkanie;)
  • Gość: ankaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.05, 14:55
    Z ta tarczą było super.Kiedyś to muszę wypróbowac .Jak znajdę tarczę.
  • neeki 22.01.04, 12:10
    moj ojciec kiedys zapomnial mamy z parkingu :p
  • kika781 05.08.04, 13:45
    swaq-80 napisała:

    > Kolega chce wyjść z psem, ubiera buty, bierze smycz: pies już merda ogonem,
    > otwiera drzwi, zamyla i schodzi po klatce schodowej. Po chwili wraca:
    zapomniał
    >
    > psa. A pies przed drzwiami głupiał - widziałam jego "minę"

    Ja miałam podobobnie,. U znajomych była niezła popijawa i wpadłam do nich z
    psem (a'la owczarek alzacki więc niemały). Tam się troche skaleczyłam i
    stwierdziłam że muszę wracać do domu, wziełam psa na smycz i wychodzę. Tak
    mniej więcej w połowie klatki usłyszałam śmiech znajomej i zorientowałam się że
    coś mi za lekko na smyczy, okazało się ze prowadze za sobą samą smycz z obrożą,
    psa brak :-))

    Tylko nie wiem czy to jeszcze roztargnienie czy już upojenie??
  • sol_bianca 04.12.04, 15:13
    Jezu normalnie nie wierzę,tyle ludzi psa zapomina? Ale mąż mojej znajomej pobił
    chyba rekord. Siedzę u tej znajomej, pijemy herbatkę, wchodzi mąż i mówi, że
    wyjdzie z psem. Wychodzi. Mija co najmniej pół godziny, nagle patrzymy, a pies
    się kręci po mieszkaniu. Męża nie ma. Znajoma z wrzaskiem wybiega z domu szukac
    męża... Przez te pół godziny chodził po osiedlu BEZ PSA. No, ale to roztragniony
    naukowiec jest :)
  • Gość: agi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 16:19
    Ja mialam chyba najbardziej wstydliwy przypadek...Jestem nauczycielka.Kiedys
    zalozylam do pracy sweterek zapinany na zamek blyskawiczny.Sweterek mialam
    zapiety prawie pod sama szyje, a pod spodem tylko...stanik.Podczas lekcji w
    klasie zrobilo sie goraco, wiec...rozpielam sweterek...Szybko sie zorientowalam
    (po minach uczniow) co robie:)Ubaw mieli (ja tez) przez caly miesiac!!!!:)
  • Gość: Lola Ola IP: *.dominet.pl / 217.30.157.* 11.01.05, 16:02
    Kiedyś zrobiłam sobie maseczkę na twarz, w między czasie zajęłam się czymś w
    kuchni no i przypomniało mi się, że czegoś nie ma więc poszłam do sklepu-nie
    zapomnę tego strachu w oczach ekspedientki i klientów gdy stanęłam w drzwiach..
  • Gość: aniczkamk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.08, 21:56
    Lola popłakałam się ze śmiechu, zadzwiniłam do chłopaka żeby mu to
    przeczytać, ale przez jakieś 3 minuty nie mogłam wydusić z siebie
    słowa, bo tak się śmiałam.
  • sosna33 11.09.05, 21:28
    moja mama zostawiła psa uwiązanego pod sklepem, dopiero jak wróciła do domu
    zdziwiła sie, że pies jej nie wita, wtedy się zorientowała ze pies został pod
    sklepem
  • sosna33 11.09.05, 21:34
    mój mąż jak robił porządek w komórce/piwnicy wyniósł moje nowe buty zimowe na
    śmietnik, na szczęście w porę się zorientowałam i cichcem żeby nikt z sasiadów
    nie widział ze grzebię w smietniku zabrałam je do domu ufff
  • qian 04.10.03, 14:08
    1. Wróciłam maxymalnie wkur****ona po jakiejś kłótni w firmie z koleżanką. Jak
    to po pracy - postanowiłam pomimo wszystko coś zjeść i nastawiłam w półlitrowym
    garnku do gotowania 2 jajka. Usiadłam na kanapie i rozmyślam, co mogłoby mnie
    wprawić w lepszy nastrój. Oczywiście - jakiś nowy ciuch! Nie zastanawiając się
    wiele, tak jak stałam - wybiegłam z domu i sru w pociąg do Legnicy - bo to
    przecież nie mogły być zakupy byle jakie. Kiedy wróciłam do domu po 3 albo 4
    godzinach zobaczyłam w kuchni osmalony garnek a na dnie czarne już jajka, które
    groziły wybuchem. Strach pomyśleć, co by się stało, gdybym przyszła pół godziny
    później...
  • Gość: witaminki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.04, 21:51
    ja zrobiłam jeszcze lepszy numer - bardzo zajęta myśleniem o kłopotach w pracy
    chciałam ugotować mleko wylewając je z folii wprost na włączony palnik gazowy...
  • sol_bianca 04.12.04, 15:15
    No, a ja kiedyś robiłam herbatę. Wzięłam spodek, nasypałam na niego herbaty i
    zalałam wrzatkiem. Zapomniałam postawić szklanki!
  • Gość: :/ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.04, 21:42
    hehe myślę"wypiłabym sobie herbatke" elagancko gotuję wodę ustawiam kubeczek
    zalewam.......taaak bez herbaty sama gorąca woda......
    to tradycja że w sklepie zamiast dziękuję(za zakupy albo resztę) mówię dzień
    dobry....ale mi głupio:]
  • Gość: H IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.05, 22:38
    Kiedyś pewien nasz profesor na "dzień dobry" odpowiadał "dobranoc" - ale to
    była zamierzona ekstrawagancja. Zresztą wszyscy faceta bardzo lubią - wyjątkowo
    aympatyczny człowiek - a na dodatek świetny specjalista.
  • maj15 10.07.05, 00:14
    dzisiaj rano: mąż zrobił pyszną kawkę, więc doleję sobie mleczka z kartonu
    (zawsze dodaję do kawy zwykłe mleko z kartonu), a że ostatnio zrobiłam zakupy w
    tesco, w którym kartony firmowe są identyczne - napiłam się rano kawy z odrobiną
    soku pomarańczowego...
  • Gość: Wojtek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.04.07, 01:16
    Dobre.Co do kawy.Chodzila za mna dlugo.Parze.slodze za chwile
    prubuje,wypluwam,patrze.Zamiast slodzic posolilem !
  • estera.new 11.08.07, 21:43
    haha, moja mama kiedyś zrobiła nam kawę z gorącej wody, którą miała
    pozalewać ogórki do ukiszenia. Woda oczywiście była mocno słona ;)

    --
    mówią, że jestem wredna...
  • Gość: mika IP: *.icpnet.pl 16.10.08, 18:03
    Moja siostra zrobiła sobie kanapki z masłem i dżemem, tylko, że zamiast zwykłego masła wzięła przygotowane przeze mnie na grilla masło czosnkowe
  • Gość: pani_żabka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.05.05, 22:05
    wybralysmy sie z kolezanka na herbate do kawiarni. Bardzo nieuprzejma kelnerka
    po jakichs 15 min. od zamowienia postawila przed nami dwie biale filizanki
    nakryte talerzykami, na talerzykach po torebce herbaty i lyzeczce. Super!!!!
    Tylko wody w filizankach nie bylo:( nawet zimnej....
  • Gość: choco IP: *.net.pl 05.04.06, 09:52
    moja mama postawiła szklankę do góry dnem i zalała wrzątkiem i tez się bardzo
    dziwiła że cos ta szklanka sie bardzo szybko napełniła wodą,że aż po ściankach
    cieknie :P
  • Gość: wungiel_weśta IP: *.chello.pl 25.11.05, 01:48
    Ja miałam podobną akcję

    W knajpce, przy barze piliśmy ze znajomymi tequillę, a że podczas konsumpcji
    trzeba się skoncentrowac na tylu składnikach: nasypać sobie sól na łapkę,
    wypić, zagryźć cytrynką... to się trochę pogubiłam. I co zrobiłam? Elegancko
    wwlałam zawartość kieliszka na dłoń ;-) Pół baru ryczało ze śmiechu (drugie pół
    było zbyt pijane)

    Pozdrawiam wszystkich roztargnionych - bez nas świat byłby nudny ;-)
  • Gość: asia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:03
    mieszkam z samymi babami, zazwyczaj wstaje pierwsza i robie
    wszystkim kawke. ktoregos dnia, kiedy mialam zajecia jakos
    wczesniej, moja najlepszejsza przyjaciolka wstala, zrobila
    kawe..wypila i mysli sobie "kurcze jak aska zrobi kawe rano to jakas
    lepsza, ta jest okropna", kiedy juz wypila z dna kubka usmiechaly
    sie do niej resztki zupki grzybowej w proszku z poprzedniego
    wieczoru.. od tej pory wierzyla jednak w moje cudowne zdolnosci
    parzenia kawy :)
  • kkk 06.09.06, 13:32
    ---moja mama nagminnie zostawia zakupy w szafkach w hipermarketach ( takie,
    które kupiła gdzieś indziej) czasami sobie przypomina i po nie wraca ale kto
    wie, ile razy nie wróciła...?? bo czasami znajduje jakiś mały kluczyk w
    kieszeni----"skąd on się wziął???"
    ---zapomina też czasem zabrać psa spod sklepu......nie wiem jakim cudem--on
    zawsze tak głośno szczeka :D
    ---kolega poszedł wypłacić kasę z bankomatu a że jest BARDZO roztargniony
    zapomniał owych pieniędzy zabrać...nie wiem o czym myślał tak intensywnie.
    Zorientował się dopiero jak mu kasa wróciła na konto... ( po jakimś czasie nie
    zabrane pieniądze cofają się do bankomatu. Na szczęście!!
    ---mój mąż zapomniał mnie kiedyś zabrać z parkingu!!! Jechaliśmy do pracy jak
    zawsze, on wychodzi wcześniej, zanim wyjedzie z garażu ja schodze na dół i
    czekam na parkingu.Patrzę a on mija mnie i pędzi w kierunku
    wyjazdu...zbaraniałam...:D na szczęście po jakimś czasie zawrócił
    ---często też automatycznie wybieram nr tel. kom. szefa chcąc zadzwonić do
    męża...dobrze że w porę odłożyłam słuchawkę bo prawie powiedziałam
    kiedyś "cześć Miniu!", czasem też szefo oddzwania i pyta co chciałam--a ja
    ściemniam, że już nic , że to nieaktualnie i cośtam się pultam.......:D
  • Gość: aaaaaa IP: 88.220.124.* 29.09.08, 17:50
    apropos telefonu... cały dzień siedzę w pracy przed kompem więc wysyłam smsy z
    bramki,kiedyś wysyłam smsa do męża w treści pisząc co mu zrobię wieczorkiem w
    łóżeczku i pac.... wklepałam z pamięci numer nie męża tylko szefa!!!
  • kkk 06.09.06, 13:33
    ---moja mama nagminnie zostawia zakupy w szafkach w hipermarketach ( takie,
    które kupiła gdzieś indziej) czasami sobie przypomina i po nie wraca ale kto
    wie, ile razy nie wróciła...?? bo czasami znajduje jakiś mały kluczyk w
    kieszeni----"skąd on się wziął???"
    ---zapomina też czasem zabrać psa spod sklepu......nie wiem jakim cudem--on
    zawsze tak głośno szczeka :D
    ---kolega poszedł wypłacić kasę z bankomatu a że jest BARDZO roztargniony
    zapomniał owych pieniędzy zabrać...nie wiem o czym myślał tak intensywnie.
    Zorientował się dopiero jak mu kasa wróciła na konto... ( po jakimś czasie nie
    zabrane pieniądze cofają się do bankomatu. Na szczęście!!
    ---mój mąż zapomniał mnie kiedyś zabrać z parkingu!!! Jechaliśmy do pracy jak
    zawsze, on wychodzi wcześniej, zanim wyjedzie z garażu ja schodze na dół i
    czekam na parkingu.Patrzę a on mija mnie i pędzi w kierunku
    wyjazdu...zbaraniałam...:D na szczęście po jakimś czasie zawrócił
    ---często też automatycznie wybieram nr tel. kom. szefa chcąc zadzwonić do
    męża...dobrze że w porę odłożyłam słuchawkę bo prawie powiedziałam
    kiedyś "cześć Miniu!", czasem też szefo oddzwania i pyta co chciałam--a ja
    ściemniam, że już nic , że to nieaktualnie i cośtam się pultam.......:D
  • Gość: ola1444 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.10.05, 21:21
    ja śpiesząc się do wyjścia zostawiłam właczone żelazko w domu...na 3 dni.Po
    powrocie w domku był taki zaduch że do tej pory mnie dziwi jak nic nie poszło z
    dymem
  • mamuska_samuska 02.10.05, 22:50
    Juz nie powiem o nagminnym wchodzeniu do danego pomieszczenia z jakims
    zamiarem, ale gdybym tylko mogla sobie przypomniec CO ja wlasciwie chcialam
    zrobic; ciagle wyrzucanie do smieci tego czego nie trzeba, np. rozbijanie jajka
    i wyrzucanie go do smieci a skorobke do miski (czy czego tam); Jezdze dosc
    daleko do pracy komunikacja miejska. Miedzy innymi przesiadam sie z jednej
    linii metra na druga. Musze zejsc/wejsc po schodach na nastepny peron, ktory
    jest 2-stronny, czyli odjezdzaja z niego pociagi w dwoch kierunkach. Nieraz
    znazylo mi sie zejsc/wejsc schodami "nie w tym kierunku co zwykle" i w
    konsekwencji wsiasc do pociagu w przeciwnym kierunku niz zamierzalam. Udalo mi
    sie kiedys upiec ciasto pez proszku, raz kiedys bez jajek - w obu przypadkach
    byly nizbedne te skladniki ;) ... i wiele, wiele innych przypadkow :(
  • Gość: braat1 IP: *.centertel.pl 31.03.06, 08:11
    > Juz nie powiem o nagminnym wchodzeniu do danego pomieszczenia z jakims
    > zamiarem, ale gdybym tylko mogla sobie przypomniec CO ja wlasciwie chcialam
    > zrobic

    Tez tak czasami mam, ale jest na to dobry sposob (przynajmniej u mnie
    dziala :)). A mianowicie wychodze z pokoju i wchodze jeszcze raz, w 80%
    przypadkach mi sie przypomina co mialem zrobic :)
  • joanna182-0 11.12.08, 12:11
    ja kiedyś zapomniałam masła dodać i dziwiłam, się dlaczego to ciasto
    nie chce się utrzeć. zorientowała się zaraz po włożeniu do
    piekarnika. wyszedł całkiem dobry zakalec.
  • Gość: iwi IP: *.tele2.pl 03.10.05, 22:22
    To ja dorzucę swoje dwa z takich kuchenno-gospodarczych:
    1. Zapalalam kuchenke gazową zapalka. Zapalilam i podnioslam zapalona zapalke
    do ust, zeby ja zdmuchnac, ale w tym czasie zdarzylam sie zamyslic. Wiec
    poparzylam sobie usta.
    2. Rozbieram sie zmeczona wieczorem w lazience, sciagam biustonosz, podnosze
    klapke od kosza na pranie i wrzucam tam biustonosz, opuszczam spowrotem kalpke
    kosza. Po chwili uswiadamiam sobie, ze wrzucilam biustonosz do muszli
    klozetowej.

    Jeszcze jedno, ale to juz moj kot: robie pranie w lazience, wyciagam w tym celu
    wszystko z kosza, zeby posegregowac. Moj kot mi chce potowarzyszyc, wskakuje na
    kosz na bielizne, zeby sobie na nim podrzemac. Nie zauwazyl, ze kosz jest
    otwarty i wpada do pustego, wysokiego na metr kosza. Takiej zdumionej miny to
    jeszcze nie widzialam u zadnego zwierzaka.
  • Gość: iwi IP: *.tele2.pl 04.10.05, 09:32
    Przepraszam za ortografa - oczywiscie zdążyłam, a nie zdarzylam. Zawsze jak
    pisze bez polskich ogonkow, to robie bledy:(.
    No i oczywiscie chodzi o klapke, a nie kalpke.
  • Gość: iwi IP: *.tele2.pl 04.10.05, 09:26
    To ja dorzucę swoje dwa z takich kuchenno-gospodarczych:
    1. Zapalalam kuchenke gazową zapalka. Zapalilam i podnioslam zapalona zapalke
    do ust, zeby ja zdmuchnac, ale w tym czasie zdarzylam sie zamyslic. Wiec
    poparzylam sobie usta.
    2. Rozbieram sie zmeczona wieczorem w lazience, sciagam biustonosz, podnosze
    klapke od kosza na pranie i wrzucam tam biustonosz, opuszczam spowrotem kalpke
    kosza. Po chwili uswiadamiam sobie, ze wrzucilam biustonosz do muszli
    klozetowej.

    Jeszcze jedno, ale to juz moj kot: robie pranie w lazience, wyciagam w tym celu
    wszystko z kosza, zeby posegregowac. Moj kot mi chce potowarzyszyc, wskakuje na
    kosz na bielizne, zeby sobie na nim podrzemac. Nie zauwazyl, ze kosz jest
    otwarty i wpada do pustego, wysokiego na metr kosza. Takiej zdumionej miny to
    jeszcze nie widzialam u zadnego zwierzaka.
  • evamarija 09.08.06, 16:13
    To dopiero rotargnienie iwi - dwa razy wyslala to samo, z tym ze w odstepie
    kilku ladnych godzin.
    A wpisze sie tu: moj kot wpadl do akwarium z woda - nie zauwazyla ze zdjelam
    szybe bo mialam myc akwarium. Tez byla zdziwiona, chyba tak bardzo ze fakt bycia
    mokrym jakos pominela.
    Spiszylam sie na egzamin: wsiadam w 9 bo szybciej i mysle: musze sie przesiasc
    na jeden przystanek przed szkola w 5 albo 7. Podjezdzamy do tego przystanku, o
    znajomi ze szkoly, pomachalam i pojechalam dalej... wysiadlam na nastepnym zla
    ze sie spoznie i dyla z powrotem. Jestem, uff, znajomi juz pojechali, trudno.
    Jedzie tramwaj, radosc bo chyba zdaze na egzamin. Podekscytowana wsiadam a tu
    znow w zly zakret bo 9. Wysiadam na nastepnym przystanku i prawie ryczac ze
    zlosci pod gore do szkoly na piechote.
    --
    Forumprawne
  • Gość: justytka IP: *.chello.pl 14.08.07, 11:52
    zgaduje: jechałaś na szczeciński Univerek przy Mickiewicza?
    jeśli tak, to mamy dużo wspólnego.. :D
  • zwierze_futerkowe 29.04.08, 19:20
    U mnie to już norma, niestety: kotleta lub rybę z patelni na talerz, na stół do
    pokoju i mniam-mniam, a tłuszcz na patelni fajczy się śliczniutko na
    niezgaszonym gazie...
  • qian 04.10.03, 14:32
    2.Kiedyś tam mój mąż po powrocie z zagranicy postanowił pokazać mi, jak
    wspaniałym daniem są krewetki. Obleciał pół miasta w poszukiwaniu tego
    wspaniałego przysmaku, aż w końcu znalazł je w jakimś rybnym i ucieszony
    niezmiernie tym faktem postanowił uderzyć z grubej rury - kupił pół kilo (co tu
    się rozdrabniać). Przyszedł po mnie do pracy, ale ponieważ do mojego wyjścia
    pozostało trochę czasu, zaniosłam mu tą reklamówkę do szatni. Oczywiście szybko
    zapomniał o tych krewetach i kiedy ja zamykałam jeszcze wszystkie zamki i drzwi
    w pracy, postanowił mnie wyręczyć, wyrzucić śmieci na pobliski smietnik,
    wypalić fajkę na dworze i tamże na mnie poczekać. W jedną więc ręke dostał
    worek ze śmieciami, w drugą - swoją reklamówkę z krewetkami, a ponieważ myślał,
    że to też śmieci - wypierniczył obie. Z kolacji nici.
  • Gość: Mariusz IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 16.01.05, 12:26
    Jechalem kiedys na dzien dziecka do znajomych. Kupilem droga elektryczna
    zabawke.Wychodze z domu z plecakiem, w jednej rece smieci, w drugie torba z
    prezentem... zorientowalem sie juz na miejsu(po 2h)ze niem mam prezentu dla
    dzieciaka... Zadzwonilem do kolezanki z pracy, i poprosilem ja, by wyjela ta
    reklamowke z kontenera (byla noc, wiec pewnie nikt nie wyrzucal smieci).Gdy
    grzebala w kontenerze zatrzymala ja policja....
    Czego sie nie robi dla znajomych!
  • maj15 10.07.05, 00:19
    jako dziecko, w latach głębokiej komuny,wielkiego kryzysu itp. wyrzuciłam do
    kosza upragnionego loda "śnieżynkę" pozostając na ulicy z papierkiem w ręku...
  • qian 04.10.03, 14:42
    3. Mój mąż miał kupić w sklepie 2 piersi kurze na obiad. Nim przyszła jego
    kolej w ogonku, pomylił się i zamiast powiedzieć: "poproszę 2 piersi z
    kurczaka" powiedział: "poproszę 2 piersi z indyka" - w końcu jedno i drogie to
    ptak... Bardzo się zdziwił, po co nam tyle mięsa na obiad...
  • Gość: jujelka IP: *.dip.t-dialin.net 07.03.05, 12:37
    przyszlam po synka do przedszkola,wiekszosc rodzicow odebrala swoje pociechy,a
    ja patrze ze zgroza na wiszaca kurtke synka a na wierzchu przyczepione o rzep
    moje stringi krokiem na wierzch,myslalam ze zapadne sie pod ziemie.....
  • emka1014 08.01.06, 16:07
    moja ciocia poszla do sklepu i poprosila o sok pomaranczowy po chwili gdy
    sprzedawca juz go podal ona sie pyta a zczego on jst? Ta sama ciocia jechala na
    rondzie w odwrotnym kierunku, a kiedys to przejechala przez przejazd
    niestrzezony jak jechal pociag byl juz bardzo blisko a ona niczego nie
    zauwazyla dopiero uswiadomil ja jej maly synek okrzykiem "o pociag". Moja
    siostra wyszla do sklepu w spodniach ubranych na lewa stone i nawet sie
    zapiela!!!
  • Gość: vik IP: *.chello.pl 04.10.03, 15:15
    Jeszcze mi się przypomniało jak zgubiłem psa. W szczytowym okresie mieliśmy,
    aż trzy. Wracałem ze spaceru, wsiadłem do windy, dojechałem na piętro,
    otworzyłem drzwi. I nagle zobaczyłem zdziwioną minę ojca... Trzeci pies został
    na parterze, musiał się strasznie głupio czuć, kiedy mu zamykałem drzwi od
    windy przed nosem. I jeszcze patrzył z wyrzutem, gdy zjechałem na parter...
  • piasia 04.10.03, 15:54
    Super wątek.

    Zapominanie o psach to już klasyka. Moja mama wróciła ze spaceru z Szeryfem i
    Puśką. Przygotowała im miski, postawiła - Szeryf jak zwykle na stanowisku. A
    puśki nie ma. Woła ją, woła: Pusieńko, chodź jeść! A tu cisza, Puśki nie ma. W
    końcu wyjrzała na korytarz, a tam Puśka, nieco zdezorientowana - wołają a nie
    wpuszczają.

    Moje mistrzostwo: postanowiłam zadzwonić z pracy do koleżanki i umówić się na
    jakies babskie ploty. Wykręciłam numer, grzecznie spytałam, czy jest Asia,
    dowiedziałam się że nie ma, pożegnałam się i odłożyłam słuchawkę. Dwie minuty
    później zadzwoniła moja mama, z pytaniem, czy dobrze się czuję. Okazało się, że
    zadzwoniłam do siebie do domu i spytałam o siebie (i ja i koleżanka mamy na
    imię Asia).
  • Gość: Dzidka IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 04.10.03, 16:09
    O, to wczoraj wykonałam bardzo zbliżony numer :-)
    Zadzwoniłam do przyjaciółki spod Szczecina. (nb ona też Asia i ja też Asia) A
    ona jak ona, rozgadała się jak maszyna i gada, gada, gada... 2 minuty... 5
    minut... 10... 14... Ponieważ
    jestem na skraju bankructwa, zaczęłam się obawiać o rachunek. Więc słucham,
    co ona gada, gada, gada, i wykoncypowałam, że zadzwonię ze swojej jednej
    komórki na drugą, a gdy ona w stacjonarnym telefonie usłyszy, że u mnie
    dzwoni, to będę mogła się pożegnać (stary numer). Złapałam za komórkę,
    otworzyłam książkę telefoniczną i... wybrałam _jej_ numer komórki :-DDD
    I tak czekam, aż _moja_ zadzwoni, i słyszę nagle, że gdzieś w tle dzwoni
    _jej_ komórka :-DDD Nawet sobie pomyslałam, co za zbieg okoliczności, że i u
    niej dzwoni, łatwiej będzie zakończyć rozmowę :-DD Asia przeprosiła mnie na
    moment, po czym słyszę zdumione: "Ależ to Ty do mnie dzwonisz!!!!!"
  • marijohanna 04.10.03, 17:04
    dzidka!!

    niezle! :))))))
    hehe...placze ze smiechu:))
    --
    *** Chcialoby sie od czasu do czasu byc kanibalem, ale nie po to aby tego czy
    owego pozrec, tylko wyrzygac***

    Emile Michael Cioran
  • Gość: Ulka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.04, 00:10
    Mąż mojej koleżanki zawoził ją do szpital, do porodu. Gdy na parkingu wysiadła
    z samochodu, powiedział jej cześć, wsiadł i odjechał:))))
  • Gość: imbir_girl IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.04.04, 23:15
    :))))))) prawie sie udusiłam, ze śmiechu rzecz jasna :D

    niezłe niezłe :)))))))
  • Gość: Pomarańczka IP: *.hr.hr.cox.net 30.06.04, 01:52
    A przy okazji komórek...
    Koleżanka miała dokładnie ten sam model komórki co jej mąż. Usiadła sobie razu
    pewnego z obiema w rękach i pomyślała, że sprawdzi jaki dzwonek ustawił sobie
    aktualnie jej małżonek. Zadzwoniła z jednego telefonu na drugi...
    A skoro telefon zadzwonił... To odebrała. :-)
  • sol_bianca 04.12.04, 15:22
    No to o komórkach:
    Byłam na imprezie. Rano wracam do domu a moja mama do mnie: "dlaczego
    zadzwoniłaś do mnie o trzeciej w nocy i nawet się nie odezwałaś, tylko odłozyłaś
    słuchawkę?" Ja: totalne zdziwienie, przysięgam że nie dzwoniłam, mama oczywiście
    zaczęła podejrzewać że tak się spiłam że nie pamiętam co robiłam... Okazało się,
    że kumpel mający taki sam model komórki próbował dodzwonić się do SWOICH
    rodziców, nie dość że pomylił komórki, to wybrał z książki telefonicznej "mama".
  • Gość: agnes IP: *.krak / *.crowley.pl 27.10.05, 14:19
    to właściwie nie roztargnienie ale pomyłak. rzecz miała miejsce w przykrym
    czasie bo na pogrzebia, ale naprawde do dzisiaj moja mamę i mnie doprowadza do
    łez (śmiechu).
    pojechałam zmama na pogrzeb starszego już mocno wujka do poznania. w mieście
    tym mieszka duzo ciotek, wujków, kuzynów itp. od strony mamy, ale poniewaz
    nieczesto tam bywamy wiekszości nie znamy albo zdazylismy zapomniec jak
    wygladaja. stoimy sobie pod kościolem, atmosfera jak to na pogrzebach dość
    ciezka no i różne ciotki przypominaj mojej mamie o swoim istnieniu: " viola,
    nie pamietasz mnie?? to ja ciocia krysia itp.", po paru takich babkach, mama
    sama podeszla do jakiejs pani ( fakt, ze wygladala tak ok 60) i
    mówi" "przepraszam, czy pani tez jest moja ciocia?", na co zapytana przez
    zeby " nie viola to ja, twoja kuzynka małgosia.., razem na wakacje
    jezdzilysmy". hehe nie wiem czy to brzmi śmiesznie jaks ie czyta, ale najlepsza
    mine miała moja mama, ktora własnei sobie uzmysłowila, ze dodal swojej kuzynce
    20 lat.
    pozdrawiam
  • kika781 05.08.04, 14:14
    Gość portalu: Dzidka napisał(a):

    > O, to wczoraj wykonałam bardzo zbliżony numer :-)
    > Zadzwoniłam do przyjaciółki spod Szczecina. (
    a'propos telefonów tomiałam dwa niezłe numery:

    Byłam na 18-stce u kumpelki, sporo ludzi, impreza sie kręciła do rana. Rano
    miałam być w domu. Wiadomo poprawiny itd. to się niechce jeszcze wracac
    szczególnie za małolata. No wiec wymyśliłam że zadzwonie do domu i coś
    pościemniam - specjalistka w koncu - jak pomyślałam tak zrobiłam. Odebrała
    mama, a ja do niej że nie przyjadę bo nam się zamek w drzwiach przekręcił, w
    oknach kraty, nie ma się jak wydostać i czekamy na ślusarza. Po mojej długiej
    perrorze rodzicielka mi uwierzyła. Ale - mówi - podaj mi numer spod jakiego
    dzwonisz (kom. wtedy rzecz mało nieznana). Na co ja przejęta - Nie moge mamusiu
    bo z budki dzwonię!! 15 osób, siedzacych dotąt jak trusie gruchnęło śmiechem,
    mama rzuciła słuchawką a ja się zorientowałam jaką bzdurę palnełam.

    2. Chciałam zadzwonić na zegarynkę ale odruchowo wybrałam nr. mojego ówczesnago
    lubego, po usłyszeniu jego głosu w słuchawce niespecjalnie zdziwiona spytałam:
    O, a co ty teraz zapowiadasz godziny?

  • myia 21.10.05, 23:39
    co do roztargnienia z telefonem to chyba mnie nikt nie pobije...
    kiedys poszlam do budki zeby zadzwonic do kumpla a tu mi komura dzwoni w
    torebce nie dosc ze sama do siebie zadzwoniłam to jesczze odebrałam - ze
    sluchawka automatu przy uchu odbieram telefon przy drugim
  • Gość: baba IP: *.acn.pl / *.acn.pl 04.10.03, 16:21

    Psy to psy, ale identyczny numer jak z Puska mielismy przedwczoraj z naszym
    2-latkiem !!!
    Wracalismy do domu cala rodzina (we 4ke), a dziecie tuptalo kolo nas. Z powodu
    zamieszania przy drzwiach (swiatlo, siusiu), nie zauwazylismy, ze syncio nie
    wszedl i zamknelismy drzwi. Po minucie szukam dziecka, zeby je rozebrac i
    slysze tylko przytlumione zawodzenie. Obszukalam wszystkie katy, zanim wpadlam,
    co jest :-)
    PZDR
  • Gość: ja IP: 193.29.205.* 12.07.05, 09:35
    MISTRZOSTWO!!!
  • Gość: kaptan IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 17:36
    1) na stacji kolejowej zamiast spytac dokad jedzie ten pociag uraczylam
    kolejarza pytaniem "gdzie jest pciag" 2) wsiadlam do autobusu i gdy kierowca
    spytal sie "dokad?" uswiadomilam sobie ze zapomnialam 3) za czasow liceum
    postanowilam zadzwonic do mojej kolezanki z pytaniem czy idzie ze mna na wagary
    i dodzwonilam sie z tym pytaniem do mojego dziadka 4)rozmawialam z kolega przez
    gg rozmowa dobiegala do konca mialam mu zyczyc powodzenia na kolokwium i
    poinformowac iz ide robic z przyjaciolmi gofry zastosowalam wiec skrot myslowy -
    "powodzenia robic gofry" 5)kolezanka budzona przez ojca po calonocnej nauce do
    sprawdzianu z matematyki na jego stwierdzenie iz dzwoni jej budzik
    odpowiedziala"to nie dzwoni budzik tylko wzor skroconego mnozenia" 6)kolezanka
    pyta w sklepie czy sa bulki - nie ma -odpowiada ekspedientka kolezanka"to
    poprosze 3" 7)kolezanka pyta w sklepie - sa drozdzowki z makiem?? -sa
    kolezanka - to poprosze z serem...
  • niemyliczoslem 10.11.06, 22:41
    kiedys pojechalam z kolezanka na kilkudniowy odpoczynek. poszlysmy na poczte,
    bo pomyslalysmy, ze fajnie bedzie wyslac jakas kartke i trzeba kupic znaczki.
    jednak przed kasa sie rozmyslilam,pani zajela sie swoimi sprawami. ladnych pare
    minut czekalam, zbulwersowana zachowaniem pani z okienka, az pani oderwie sie
    od swojego zajecia i do mnie podejdzie. chcialam nawet glosno sie oburzyc na
    chamskie zachowanie, wstyd mi teraz bardzo
  • Gość: merlin6 IP: 80.50.135.* 22.12.13, 00:03
    MASAKRA :):):):):):):):):):):):)
  • Gość: m77 IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 22:28
    mam dwa psy a czasem pozyczam trzeciego od tesciowej.jezdzimy sobie na
    spacerki - do lasu na łąkę... raz pojechalismy nad rzeke - uwielbiaja to. a tam
    niespodzianka - znajomi. pala ognisko, czestuja nas kielbaska. czas mija...
    mowią: szkoda ze nie przywiezliscie psow. patrze na męża - olsnienie - pedzimy
    do samochodu - trzy smutne mordki patrza z bagaznika... sa to niewielkie pieski
    typu chihuahua, ale i bagaznik niewielki - honda prelude - czyli sedan. teraz
    zmienilismy na kombi.
  • Gość: marioSZ IP: *.telan.pl 04.10.03, 17:00
    miałem kiedyś na kursie nauki jazdy kursantkę, która często "odłaczała się"
    podczas szkolenia. Czekam na nią kiedyś dobre 20 minut a tu jej nie ma. Po
    chwili wpada zziajana i mówi że spóźniła się bo czekała przed sygnalizatorem na
    przejsciu dla pieszych. Jako że światło nadal było czerwone a samochody
    przejeżdżają to czekała nadal. Światła nie zmieniało się dość długo to się
    zamyśliła. Po 15 minutach kiedy wróciła do rzeczywistości zorientowała się że
    sygnalizator był na przycisk.
  • Gość: ByeBara IP: *.in.zabkowska.pl / *.zabkowska.pl 05.10.03, 02:30
    Włożyłam masło do szafy, a koc do lodówki. Oprzytomniałam, kiedy nie chciała
    sie domknac.
    Wychodząc z domu wzięlam ze soba torbę foliowa ze śmieciami, żeby je wyrzucic.
    Zawiozłam je o pracy. Pól miasta tramwajem w godzinach szczytu!
  • kociubek 13.04.04, 22:34
    dobre....
    ja poszłam na zakupy z reklamówka wypchana śmieciami i dopiero w sklepie
    zorientowałam sie co je grane.
    a notorycznie spaceruje z moja pociecha w wozku i jego siurkami lub kupka w
    reklamówce w koszyczku wózka. nieraz wracam z zawartoscia koszyczka spowrotem
    do domu:))))
  • Gość: Rozmarzona IP: *.4web.pl 05.10.03, 13:03
    Wracałam samolotem z Paryża. Rozanielona witam się ze stęsknioną rodziną.
    Rozdaję Bonjour na prawo i lewo. Nagle ktoś zadaje mi pytanie:
    - A bagaże to gdzie masz?
    Nie miałam. Jeździły sobie wkoło po taśmie na odprawie. Zapomniałam o nich.
    Wróciłam po nie idąc w odwrotnym kierunku niż wszyscy pasażerowie. Teoretycznie
    jest tam przejście tylko w jedną stronę... ale tylko teoretycznie ;-))
  • Gość: piasia IP: 2.4.STABLE* / 10.30.68.* 05.10.03, 15:34
    Śmieci do pracy, wow ;))))

    Nakręciłam wlosy na termoloki, ubrałam się, zrobiłam makijaż (cały czas
    pamiętając, żeby te wałki trzymac jak najdłużej), włożyłam buty, złapałam
    torebkę, rzut oka w LUSTRO - i wyszłam z domu. Na schodach odgarnęłam z czoła
    jakiś niesforny kosmyk - i ręka mi się zaczepiła o wałek. Zapomniałam zdjąć.
    Jak ja patrzyłam w to lustro, że tego nie widziałam?

    Sprzed lat (gdy w kraju była bida, a na pólkach nic)
    Wracaliśmy z wyjazdu-tournee po Europie. Każdy miał bagażu więcej niż był w
    stanie sam udźwignąć, średnio po cztrey wielkie torby i kilka reklamówek z
    zakupami. Po przyjeździe do kraju wypakowaliśmy się z autokaru, każdy
    zgromadził swoje bagaże - została jedna reklamówka z owocami - banany,
    pomarańcze, ananas - nieosiągalne na polskim rynku rarytasy. Dobrą chwilę
    stałam z tą siatką i pytałam czyje to jest, zanim sobie uprzytomniłam, że moje.
    Na szczęście miałam uczciwych kolegów ;)Nikt się nie połakomił na cudze
    frykasy ;)

  • a-ndrzej 05.10.03, 17:20
    Wczoraj przyjechalem z zakupow, qwyladowalem siaty z bagaznika i do domu.
    Stanalem przed drzwiami wejsciowymi do klatki (domofon), wciskalem guzik na
    pilocie od samochodu i sie szarpalem z klamka. Pomyslalem najpierw ze siadla
    bateria, wiec ja wyjalem i zaczalem dociskac mocniej. Drzwi nie otwieraly sie
    nadal. Z gory szedl sasied, otworzyl drzwi i jakos dziwnie na mnie popatrzyl.
    Wykorzystujac okazje wszedlem do domu i powiedzialem do zony kilka
    niepochlebnych slow o administracji osiedla. Gdy mialem pojechac do CPN po nowa
    baterie, nagle przyszlo olsnienie. Pilot otwiera wprawdzie auto, ale za cholere
    nie da rady drzwiom od klatki:))
    Teraz zastanawiam sie jakie mineraly trzeba uzupelnic w organizmie, zebym jutro
    nie probowal otwierac pilotem do samochodu konserwy.
  • marijohanna 05.10.03, 19:03
    Pisalam kiedys program. sypal mi sie ciagle i siedzialam kilka godzin przy
    komputerze. w koncu chcialam poszukac jakiegos gotowego algorytmu i stanelam
    przed moja bogata biblioteczka (taka prawdziwa, czyli regal z ksiazkami).
    zaklelam szpetnie: gdzie jest k...a ta klawiatura, coby przycisnac ctrl+F
    (find) w celu znalezienia ksiazki oczywiscie :))...
    --
    *** Chcialoby sie od czasu do czasu byc kanibalem, ale nie po to aby tego czy
    owego pozrec, tylko wyrzygac***

    Emile Michael Cioran
  • xamel 13.10.03, 19:21
    marijohanna napisała:

    > Pisalam kiedys program. sypal mi sie ciagle i siedzialam kilka godzin przy
    > komputerze. w koncu chcialam poszukac jakiegos gotowego algorytmu i stanelam
    > przed moja bogata biblioteczka (taka prawdziwa, czyli regal z ksiazkami).
    > zaklelam szpetnie: gdzie jest k...a ta klawiatura, coby przycisnac ctrl+F
    > (find) w celu znalezienia ksiazki oczywiscie :))...
    boskie ROTFL
  • Gość: malaaga IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 30.03.05, 19:49
    marijohanna napisała:

    > Pisalam kiedys program. sypal mi sie ciagle i siedzialam kilka godzin przy
    > komputerze. w koncu chcialam poszukac jakiegos gotowego algorytmu i stanelam
    > przed moja bogata biblioteczka (taka prawdziwa, czyli regal z ksiazkami).
    > zaklelam szpetnie: gdzie jest k...a ta klawiatura, coby przycisnac ctrl+F
    > (find) w celu znalezienia ksiazki oczywiscie :))..

    Ja tez cos w tym stylu. Luby kupil nowa obudowe od kompa i sie zastanawialam jak
    pokazac rodzince w innym miscie jak fajnie swieci. (nie mam aparatu) ... i
    wymyslilam: zrobic print screena i wyslac mailem! jak to powiedzialam luby
    prawie zlecial z krzesla i zakazal podchodzenia do kompa.
  • Gość: choco IP: *.net.pl 05.04.06, 10:28
    Kupiłam elektryczna szczoteczke do zębów i mam już ja dośc długo, ale czasem
    zdarzy mi się użyć normalnje szczoteczki i bardzo dziwne rzeczy sie dzieją
    1) włożę szcoteczkę do buzi i czekam az się włączy
    2) szoruję te zęby i szoruję a ona nie chce się wyłączyć po tych dwóch
    minutach :P często myję zęby nawet kilka minut :D
  • Gość: Konefka IP: 217.153.87.* 14.11.03, 14:10
    Kilka dni temu bylam w hipermarkecie. Z okazji urodzin urzadzili promocje, ze
    kupon (po zrobieniu zakupow na kwote 40 zl) wrzuca sie do urny i mozna wygrac
    samochod. Wypelnilam kupon, podpisalam sie i za cholere nie moglam sobie
    przypomniec jaki to mamy rok? Szeptem zapytalam sie meza, on zdziwony
    odpowiedzial mi, ze moze jestem przemeczona i powinnam porozmawiac z lekarzem...
  • Gość: huckleberry IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.08.04, 01:00
    to ja chciałam zadzwonic z domowego raz na klucze potem na ksiazke ktorej nie
    mogłam znalezc, tak jak sie puszcza sygnał na własna komorke ktora gdzies w
    domu sie zapodzieje.
    Wstawiłam do piekarnika ofoliowaną pizze, nasypałam do ekspresu kawy
    rozpuszczalnej. Zdazało mi sie tez wyjsc do szkoły bez plecaka i po zapłaceniu
    za zakupy zostawic je na ladzie.
  • Gość: evvva IP: *.pool8248.interbusiness.it 15.06.05, 22:15
    Mnie sie zdarza robic to samo. Puszczam sygnal z telefonu w poszukiwaniu:
    ksiazki, kluczy portfela itd :) Potem sie lapie ze to przeciez tylko komorke ta
    moge znalezc :)
    poxzdrawiam
  • Gość: mal IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 30.03.05, 19:46
    marijohanna napisała:

    > Pisalam kiedys program. sypal mi sie ciagle i siedzialam kilka godzin przy
    > komputerze. w koncu chcialam poszukac jakiegos gotowego algorytmu i stanelam
    > przed moja bogata biblioteczka (taka prawdziwa, czyli regal z ksiazkami).
    > zaklelam szpetnie: gdzie jest k...a ta klawiatura, coby przycisnac ctrl+F
    > (find) w celu znalezienia ksiazki oczywiscie :))..
  • Gość: asia IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.08.07, 14:10
    a ja ostatnio w kinie usilnie szukalam na kolanach spacji zeby
    zatrzymac film na chwilke..
  • klymenystra 10.08.07, 17:21
    aa, ja zawsze szukam pilota, zeby sciszyc :D
    --
    --le ciel est bleu mais personne n`en profite--

    Nakarm głodne dziecko
  • yabol428 24.11.07, 23:08
    Natomiast ja, odkąd mam nową lodówkę (niestety chodzi dość głośno, w przeciwieństwie do poprzedniej, made in PRL, która działała wręcz beszelestnie) to często usiłuję ją "ściszyć" przy pomocy tego pokrętła do regulowania temperatury :)
  • zwierze_futerkowe 29.04.08, 20:02
    Mam jednego pilota do DVD i do telewizora; ostatnio, oglądając CSI w Polsacie,
    jakoś nie nadążyłam za akcją i zaczęłam wciskać REV i wściekać się, dlaczego nie
    działa...
  • quba 10.10.03, 18:05
    a-ndrzej napisał:


    > Teraz zastanawiam sie jakie mineraly trzeba uzupelnic w organizmie, zebym
    jutro
    >
    > nie probowal otwierac pilotem do samochodu konserwy.


    nagminnie usiluje sciszyc za pomoca telefonu komorkowego telewizor
    i qurde ! zawsze sie dziwie ze to sie nie udaje!



    --
    koń jaki jest każdy widzi
  • Gość: gracz54 IP: *.lubin.dialog.net.pl 10.04.04, 12:36
    eh... moze opisze moj skutek roztargnienia, zdarzyl sie przed swietami bozego
    narodzenia :P
    siedze sobie w kawiarence [taka klasowa, znaczy w naszej szkole, z naszym
    wychowawca :) ], gram w aliens vs predator [taka gra, jest tam noktowizor
    m.in.], wychowawca mowi ze idziemy posprzatac inna sale [wigile w niej wczesniej
    mielismy ;) ], idziemy, na korytarzu troche ciemno... ja chce wlaczyc noktowizor
    z tylu glowy i sie dziwie ze nie dziala... :D
  • kotka.zielonooka 02.07.04, 12:39
    A ja odwrotnie :):):)
    Zamiast komorki wlozylam do torebki pilota od telewizora :)
    I jescze martwilam sie bo czekalam na wazny telefon (a w domu rano caly czas
    powtarzalam sobie"wez telefon wez telefon"

    W pracy marudzilam ze dana osoba nie dzwoni a ja czekam i czekam , w koncu
    kumpel powiedzial :pokaz telefon moze cos z nim nie tak? . A ja radosnie
    wyjelam pilota:):):)
    Miny kumpla nie zapomne i jego komentarza tez nie (ale tu nie przytocze):):):)
    --
    Jestem kotem. Mam dziewięć życ...
    Ale nie wiem czy mowilam Wam że osiem juz wykorzystalam :)
  • Gość: znajoma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 15:10
    mój kalendarz jest zawsze bardzo wypchany. wieczorem nie mogłam znaleźć pilota
    od telewizora. dopiero w pracy następnego dnia okazało się, że zarówno pilot
    jak i podkolanówka były w kalendarzu. ale szczytem wszystkiego było to jak po
    miesiącu pobytu w Japonii, podczas pakowania się w drogę powrotną okazało się,
    że w kieszeni jednej z toreb podróznych mam majtki mojego szwagra. w
    rozgardiaszu przed wylotem złapałam jego torbę nie sprawdzajac co w niej
    jest.
  • Gość: huckle IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.08.04, 01:02
    dobra, a ja chciałam pisac smsy na pilocie, i dziwiłam sie ze nic na ekranie
    nie widac
  • Gość: ania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 00:13
    mam dużą skórzaną torbę w której noszę wszystko, pewnego dnia kolezanka
    poprosila mnie o chusteczkę do nosa, sięgnęłam ręką do torby i nie patrząc
    podałam jej...podpaskę
  • Gość: Gia IP: *.63-130-66.mc.videotron.ca 22.11.03, 06:58
    a-ndrzej napisał:

    > Wczoraj przyjechalem z zakupow, qwyladowalem siaty z bagaznika i do domu.
    > Stanalem przed drzwiami wejsciowymi do klatki (domofon), wciskalem guzik na
    > pilocie od samochodu i sie szarpalem z klamka. Pomyslalem najpierw ze siadla
    > bateria, wiec ja wyjalem i zaczalem dociskac mocniej. Drzwi nie otwieraly sie
    > nadal. Z gory szedl sasied, otworzyl drzwi i jakos dziwnie na mnie popatrzyl.
    > Wykorzystujac okazje wszedlem do domu i powiedzialem do zony kilka
    > niepochlebnych slow o administracji osiedla. Gdy mialem pojechac do CPN po
    nowa
    >
    > baterie, nagle przyszlo olsnienie. Pilot otwiera wprawdzie auto, ale za
    cholere
    >
    > nie da rady drzwiom od klatki:))
    > Teraz zastanawiam sie jakie mineraly trzeba uzupelnic w organizmie, zebym
    jutro
    >
    > nie probowal otwierac pilotem do samochodu konserwy.



    SWIETNE !
  • stiria 26.02.04, 22:21
    Często szukam telefonem domowym komorki, ostatnio zlapalam sie na tym, ze
    chcialam w ten sam sposob szukac pomadki, kapnelam sie przy wybieraniu
    numeru... :>
  • pstosia 05.10.03, 17:58
    ja kiedys umylam glowe zelem pod przysznic a cialo szamponem

    kiedys dzwonie do koleznaki. ona zawsze mi sie myli z jej mama wiec zawsze
    mowie: "dzien dobry. zastalam agnieszke?" kiedys ona odebrala i mi opd "czesc
    gosia" a ja do niej "czesc. to ja".

    z ta sama kolezanka idziemy sobie kiedys do kolegi. ona niosla plyte i mnie
    nia uderzyla (przez przypadek) w reke. ja mowie "auc" a ona "nic nie
    szkodzi":))))
  • pstosia 05.10.03, 21:37
    a jeszcze jedno. ostatnio przyszlam zmeczona po szkole i postanowilam zrobic
    sobie jajka sadzone. by mi wyszly, tylko, ze najpierw wbilam jajka a pozniej
    polalam patelnie olejem.
  • Gość: Kropka IP: *.pl / 195.136.126.* 05.10.03, 23:09
    I jeszcze jedno mi się przypomniało. Swego czasu zaczęłam studiować i
    sprowadziłam sie na stancję. I po pewnym czasie zauważyłam, że znikają mi różne
    rzeczy z kuchni. Tzn. najpierw łyżeczka, potem dwa nożyki, serek z lodówki. W
    końcu zniknął mi bochenek chleba. Bardzo się tego samego dnia zdziwiłam, gdy
    celem wyrzucenia jakichś papierków podniosłam pokrywkę kosza na śmieci i
    ujrzałam tam mój chlebek. Już wiem, co się stało z resztą. Były na tyle małe,
    że zakopały się w śmieciach i nie było zmiłuj... Swoją drogą do dziś nie wiem
    co mną kierowało, że to wszystko wkładałam właśnie tam :)

    --
    Kto śpi, ten nic nie widzi
  • Gość: Ola IP: *.hogart.com.pl 06.10.03, 14:43
    Moja mama chciała kiedyś usmażyć skwarki. I położyła pokrojoną słoninę na
    gaz ... zanim postawiła na nim patelnię : ))
  • Gość: izia3 IP: *.net-serwis.pl 15.10.03, 19:49
    Moj mąż umył przez przypadek włosy szamponem przeciwpchielnym dla psów i o
    dziwo pozbył się łupieżu.
  • Gość: Toma Toruń IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 11:02
    Mojego kolegi ojciec a kacu umył włosy ajaksem. Ty od toalet. Nie jest łysy
  • ollgivanna 22.04.05, 18:27
    Kolega zamiast kremu do golenia nałożył na twarz krem do depilacji należący do
    swojej dziewczyny. Gładziutki był podobno :-)
  • Gość: kryzysowa IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.11.06, 18:08
    moj swego czasu do twarzy uzywal czegos w rodzju tonku na trondzi nazywal
    sie"Afrodyta" i mocno zajezdzal alkoholem, kiedys przyszlam ze szkoly strasznie
    piekly mnie oczy wiec postanowilam zmyc z nih tusz do rzes ale ze sie zagadalam
    z bratem nalalam sobie na waciki zamiast mleczka do demakijazu jego plynu...
    nawet sie troszke zdziwilam ze przeciez moje mleczko zwykle gest byo a t teraz
    niewiadomo czemu ma konsystencje hmm wody ale kiedy tylko przemylam sobie nim
    oczy zrientowalam si ze to raczej nie bylo mleczko bo zwykle nie wypalalo mi
    ono oczu
  • Gość: m IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 16.01.05, 12:44
    zrobilem to samo... ale calkiem swiadomie.Wrocilem z jakiejs
    wyprawy,Brudny,zmeczony, nie bylo szamponu w lazience,a juz siedzialem w
    wannie... tak miekkich wlosow nie mialem nigdy.Szampony dla psow sa chyba
    lepsze :)
  • Gość: ines IP: *.toya.net.pl 20.01.05, 20:00
    Znajomy też miał niezłą historię z myciem głowy. Siedząc już w wannie
    zorientował się, że skończył mu się jego szampon. Ale zobaczył buteleczkę z
    ładnie pachnącym płynem i stwierdził, że to musi być szampon jego siostry.
    Skorzystał więc. Dopiero później dowiedział się, że w tej buteleczce był....
    płyn do higieny intymnej. Nigdy nie miał tak miękkich włosów!!!
  • Gość: ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.08, 00:01
    mój mąż jeszcze niedawno jak był moim narzeczonym...kochanie super
    jest ten żel do higieny intymnej co kupiłaś ostatnio...Jaki żel???-
    pytam
    No ten niebiesko szary taki delikatny i tak fajnie myje...
    Ja patrzę a ten żel to mój żel do mycia twarzy.Ja w śmiech...że
    sobie jajka dobrze od tygodnia mył...a zastanawiałam się dlaczego
    już sie tak szybko kończy:)
  • kamaoka 25.01.04, 23:39
    pstosia napisała:

    > ja kiedys umylam glowe zelem pod przysznic a cialo szamponem
    >

    juz tak wiele razy mialam:), szczegolnie gdy i szampon i zel maja podobna
    konsystencje i kolor:)
  • Gość: beata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 16:24
    Ja ostatnoi zapewnilam sobie dodatkowe przezycia w lazience jak pomylilam zel
    do higieny intymnej z chlodzacym zelem do ciala. Zel jest nizly chlodzilo mnie
    jakas godzine
  • sol_bianca 04.12.04, 15:29
    Mój facet umył sobie włosy... peelingiem.
  • Gość: Lola Ola IP: *.dominet.pl / 217.30.157.* 12.01.05, 10:29
    Ja kiedyś peeling z tubki wycisnęłam na szczoteczkę do zębów-dobrze, że
    zorientowałam się przed wsadzeniem jej do buzi ;-)
  • Gość: imbirek IP: *.um.wlocl.pl 28.02.05, 09:24
    Nie tak dawno, jak co rano-całkiem zaspana nadeszła kolej na umycie ząbków.
    Odruchowo sięgnęłam po szcoteczkę i pastę i zaczęłam pucowanie ząbków. Po
    dobrej chwili zirytowana stwierdziłam, że z pastą jest coś nie tak - za chiny
    nie chciała się pienić, ale dzielnie pucowałam dalej. Stanęłam jak wryta kiedy
    oprzytomniałam na tyle żeby zobaczyć że właśnie umyłam zęby ..... kremem do rąk
    stojącym obok pasty
  • Gość: evvvva IP: *.pool8248.interbusiness.it 15.06.05, 22:24
    Moja mama nalozyla sobie peeling w kremie na stopy i polozyla sie spac, nie
    zdala sobie sprawy ze taki specyfik trzeba zmyc, i pozniej nalozyc drugi krem,
    wiec polozyla sie zadowolona z peelingiem na nogach a rano zastanawiala sie
    dlaczego ma tak duzo piachu na przescieradle
  • ollgivanna 22.04.05, 18:25
    Siostra mojego ukochanego smarowała się przez tydzień przed wakacjami żelem pod
    prysznic. Jak pojechali na wakacje i pierwszego dnia poszli na plażę, to
    zorientowała się dopiero wtedy, jak jej się wokół nóg woda zaczęła pienić.
    Ale to dość light, bo używała żelu firmy Johnson'n'Johnson, co to i żel, i
    balsam mają identyczne opakowania i małymi literkami jest napisane, do czego
    służą :-)
  • Gość: evvvva IP: *.pool8248.interbusiness.it 15.06.05, 22:27
    A ja nie znajac jezyka i bedac we Wloszech przez 3 tygodnie mylam sie w kremie
    dove :) tzn w balsamie do ciala czy czyms takim, zastanawialam sie czemu sie
    nie pieni i tak ciezko sie go splukuje...
  • Gość: żabka_kumoszka IP: *.narewka.sdi.tpnet.pl 05.07.05, 13:09
    ja kiedys zrobilam odwrotnie, mialam w szafce balsam i zel pod prysznic, no i
    zagadana z kolezanka wmasowuje sobie w nogi zel i jakos mi nie idzie.
    zorientowalam sie dopiero, kiedy wysmarowalam cale nogi. i mialam dodatkowa
    kąpiel;P
  • Gość: milka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.09.05, 13:18
    moja siostra kiedyś kichnęła a ja zamiast " na zdrowie", powiedziałam "
    spodnie, spódnica"
  • Gość: Wroza IP: *.bredband.comhem.se 06.10.03, 00:21
    Pracuje na zmiane popoludniowa. Powinienem wyjsc z domu 12:15. Jest 12:00 i
    postanawiam sie jeszcze wykapac. Rownoczesnie postanawiam przysmazyc sobie
    pieczarki. Puszczam wode do wanny i wlewam olej do rondla. Czekajac az sie
    rozgrzeje zagladam do lazienki. Kapiel gotowa. Zanurzam sie patrzac na
    zegarek. 12:05. 5 minut luzu. Nagle zaczyna wyc alarm pozarowy. Wyskakuje z
    wanny, wskakuje na szafke, jestem mokry wiec jest slisko i malo co nie spadam
    na leb i szyje. Odrywam obudowe alarmu i wywalam baterie. Cisza. Ale jakies
    dziwne cienie na scianie. Odwracam sie. Na piecu stoi pochodnia. Olej zapalil
    sie i rondel ma metrowy plomien. Lapie za rondel i mysle sobie " jak to dobrze
    ze mam cala wanne wody". Otwieram drzwi do lazienki i cos mi mowi ze to
    niezbyt dobry pomysl. Nagi z plonacym rondlem wybiegam na balkon i stawiam
    rondel w zaglebieniu plastikowego krzesla w ktorym jest troche wody (mamy
    luty). Schlodzony rondel gasnie natychmiast. Ubieram sie ide do pracy.
    Pieczarki poczekaja na inna okazje. A wystarczylo miec zwykla pokrywke pod
    reka...
  • Gość: bialy IP: 80.51.57.* 06.10.03, 01:40
    Z telefonem juz bylo. Ale mialem tak samo. Mysląc o koledze wybralem numer. Jestem facetem (wzrokowcem) i nie bardzo zastanowilem sie co stukam. Odebral kobiecy glos. Wiec pytam o kolege w przekonaniu ze rozmawiam z jego zona. Jak uslyszalem ze tutaj taki nie mieszka mocno sie zdziwilem. Upewnilem sie jeszcze ze 2 razy ze aby napewno taki nie mieszka, przeprosilem i rozlaczylem sie. Po chwili konsternacji gdy sie zorientowalem co zrobilem zadzwonilem ponownie i wytlumaczylem sie swojej narzeczonej mieszkajacej razem ze mna, ze to bylo niechcacy. :)

    Drugi przypadek to powrot calej grupy z biwaku (jakies 20 osob). Wszyscy mocno przemeczeni (wiadomo jak jest). Ladujemy na dworcu, gdzie pociagi jezdza raz na 2-3 godziny. Sprawdzilismy rozklad jazdy. Pamietam jak dzis: 16.11. I czekamy. Zar sie z nieba leje. Megafon sie odzywa strasznie niewyraznie. Ale my pewni godziny odjazdu nie musielismy sluchac. Godz. 16.11 Wjezdza pociag. Wszyscy wsiadaja, rozsiadaja sie w przedzialach. Po 3 przystankach koles stwierdzil ze chyba pomylilismy pociagi. I tak bylo faktycznie. 20 osob. I nikt nie sprawdzil ze pociagi maja opoznienia....
  • Gość: r.bla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 10:16
    Moja matka oddała magnetowid do naprawy. Kiedy zbliżał sie termin odbioru Mama
    poprosiła mnie abym poszedł z nia i sprawdził czy wszystko jest w
    porządku ,ponieważ obawiała się, czy zakład usługowy jej nie oszuka..Ja akurat
    miałem malowanie i byłem zajęty - Telefonicznie uspokoiłem Ją i powiedziałem że
    dzisiaj są takie czasy, że nie oszukują i może iść sama odebrać, a tym bardziej
    że zakład jest blisko jej bloku a ja musiałbym przejechać pół miasta...Mama
    poszła odebrać sprzęt.....
    Po godz. dzwoni telefon...Podnoszę słuchawkę a tu słyszę głos (Wściekły)
    Mamy...Cyt. ..Mówiłam żebyś pojechał !!! Oszukali mnie!!! Co ja teraz zrobię!!!
    To był prawie nowy sprzęt...!!!Ubieraj się i przyjeżdzaj natychmiast!!!!
    Pojechałem.....kiedy wszedłem do domu ..patrzę a moja
    Rodzicielka ..płacze....ze śmiechu...i mówi tak ...Synku bardzo Cię
    przepraszam...ale to jednak jest mój magnetowid!???...ja go postawiłam na stole
    odwrotnie!!!!!!!!!!!!!!!!!!! i patrzę a tu nie ma miejsca ( tej dziury) na
    wsadzenia kasety i moja Mamusia patrzyła przez godzinę!!! na swój magnetowid od
    tyłu i zastanawiała się gdzie podziała się "dziura" na kasetę!!!!! to się
    nazywa zderzenie z cywilizacją!!!
    Nr 2 mojej Mamusi to to, jak czytała książkę w drodze do pracy ( w tramwaju) a
    nie zauważyła że książka była źle oprawiona (okładka do góry nogami)
    Zorientowała się dopiero po tym jak prawie wszyscy pasażerowie "dziwnie się
    uśmiechają" no bo siedzi Baba w tramwaju i czyta książkę do góry nogami i się
    sama do siebie śmieje.....(Książka zawierała elementy humorystyczne) i co Wy
    na to?
  • ollgivanna 22.04.05, 18:35
    Znajomi oblewali zdaną maturę i dwójka postanowiła już pojechać do domu.
    - O której mamy autobus?
    - Za dziesięć czwarta.
    - A która jest?
    - Za dziesięć czwarta.
    Ubrali się i pomaszerowali na przystanek.

    Innym razem na tym samym przystanku koleżanka wpadła i pyta:
    - A nie wiecie, o której odjeżdża ten za dwadzieścia?
  • Gość: ewa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 11:30
    co do czekania na pociagi...bylismy po imprezie i w czworke czekalismy na
    dworcowej poczekalni na pociag, a ze noc byla, czekalismy tam 2 godziny,
    nudzilismy sie jak mopsy i jedynym naszym zajeciem bylo juz wtedy czekanie na
    ten pociag; i co? jak przyjechal, wielkie zamieszanie, ale i tak na niego nie
    zdazylismy; co jeszcze nic, jako ze na następny, godzinę później jadący,
    zdążylismy ledwo co...caly czas w poczekalni, 5 metrow od peronu!
  • ollgivanna 22.04.05, 18:32
    Pożar też już robiłam :-) W środku nocy romantycznej... Zaspana byłam, a zgasła
    świeczka, więc postanowiłam zaświecić nową. Nie było już zapałek, więc
    wyciągnełam z kosza na śmieci jakiś papierek i zapaliłam go, żeby przenieść
    ogień z jednej świeczki do drugiej. Zrobiłam to, po czym wrzuciłam zapalony
    papierek do plastikowego kosza pełnego papierów. Buchnął płomień, ja wpadłam w
    panikę, nie miałam czym tego zadeptać, więc pobiegłam z całym płonącym koszem do
    kuchni i zalałam zawartość wodą. A mój ukochany leżał w łóżku i się śmiał ze
    mnie, chyba mu się wydawało, że jakieś sobie żarty urządzam.
    I tak miałam szczęście, kosz był z IKEI, nie roztopił się od razu. Kiedy mój
    młodszy brat zrobił to samo ze swoim zwykłym koszem, prawie spalił dom. A kosz
    do teraz stoi... wtopiony w wykładzinę.
  • Gość: eksel IP: *.sprintlink.net 27.08.09, 18:08
    To ja tak spalilam wanne.
    Garnek sie zapalil, stwierdzilam ze najlepiej zgasic w wannie, bo
    sie ogien odgrodzi od reszty rzeczy, nigdzie nie prysnie itp. Akryl
    w wannie sie lekko stopil, na szczescie nie przeciekala ;)

    Nieustannie zadaje sobie pytanie"co ja mialam zrobic?" na zmiane
    z "po co ja tu przyszlam"?

    Klucze od mieszkania i samochodu i do pracy mam na jednym kolku:
    - czesto jadac samochodem zastanwiam sie czy ja wzielam klucze od
    mieszkania lub pracy
    - probuje otworzyc drzwi do klatki pilotem

    W wieku kilku lat wstalam zaspana poznym wieczorem aby zrobic siku.
    Udalam sie do pokoju rodzicow, ktorzy ogladali telewizje. Poniewaz
    mielismy klopoty z pradem (zmiana natezenia) i telewizor ciagle sie
    wylaczal a to czasy bezpilotowe byly wiec po kazdym wylaczeniu
    trzeba bylo ruszyc tylek z fotela, to podlaczony byl do malego
    urzadzenia stabilizujacego natezenie pradu. No i ja tej nocy
    wkraczam do pokoju, podchodze do stabilizatora, koszula nocna do
    gory i zaczynam kucac. Szczescie, ze rodzicielka przytomna i mnie
    znad urzadzonka zgarnela, bo pewnie bym sie lekko zaswiecila :)

    Ciagle sie musze wracac ze smieciami do smietnika.
    Raz zdarzylo mi sie razem z nimi wyrzucic klucze (zamykam drzwi od
    mieszkania klucze zostaja w reku bo jeszcze samochod trzeba odpalic
    to po co je wkladac do torebki a potem wyjmowac). Od tamtej pory
    przed smietnikiem sprawddzam dokladnie co trzymam w reku.

    Kupilam milion obieraczek do warzyw. 999 tys. obieraczek do warzyw
    wyrzucilam razem z obierkami.

    Od trzech tygodni moj plaszcz i parasolka wisza w biurze, bo rano
    padalo a po poludniu juz nie wiec obu tych rzeczy zapomnialam. I tak
    zapominam codziennie.

    Napisalam tych kilka zdan, okienko otwarte, bo moze sie jeszcze cos
    przypomni. Juz wychodze z biura, czas na maila wymeldowujacego do
    francuskiego chlopaka nie mowiacego po polsku. Tresc cytuje: "to ja
    juz ide do domu". Poszlo, niech chlopak troche ze slownikiem
    posiedzi ;)
  • taaniej 06.10.03, 08:46
    byłam służbowao w poznaniu. załatwiłam wszystkie sprawy i śpieszyłam się na
    pociąg. postanowiłam wziąć taksówkę. wypatrzyłam wcześniej, że po mieście
    jeździ dużo numerów 919 i stwierdziłam, że na taką taksówkę będę czekać
    najkrócej. no więc wyciągam komórkę i wbijam 42 919. odzywa się pani a ja
    zamawiam taksówkę: tylko wie pani, bo ja jestem na rynku głównym, a tu jest
    problem z dojazdem.
    tele taksi: a pani dzwoni z krakowa czy wrocławia?
    jestem lekko zdziwiona, ale z entuzjazmem zapewniam, że nie! ja dzwonię z
    poznania!
    tele taksi: a bo dzwoni pani do łodzi...
    zamurowało mnie. nie straciłam jednak rezonu i pytam: a nie zna pani
    kierunkowego do poznania?
    nie znała.
    --
    czy w nocy dobrze śpicie
    czy śmierci się boicie
    czy zabił ktoś tokarza
    czy często się to zdarza
  • malabju 30.04.08, 20:30
    z taksówką miałam podobnie, będąc pod galerią w krakowie (obok dworca) dzwonię
    na nr warszawski i zamawiam taksówkę pod dworzec/galerię, pani się pyta jaką
    galerię a ja uparcie, że przeciez pod dworcen jest tylko jedna galeria.. minęła
    dość dłuższe chwila zanim zgadałyśmy się że rozmawiamy o dwóch innych miastach
  • Gość: Pendragon IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.03, 10:25
    W czasach podstawówki bardzo często jezdziłem pociągniem z mojej dzielnicy do
    centrum Tarnowskich Gór oraz w drugą stronę. (jakieś 7 km). Zawsze było tak,
    "mój" pociąg stał na pierwszym peronie, który znajduje się w takiej cześci
    tarnogórskiego dworca, do której można dojść bezpośrednio z ulicy omijając
    budynek dworca. Pociąg za każdym razem czekał podstawiony z otwartymi drzwiami.
    Jechałem sobie kiedyś do domu, idę w stronę dworca , patrzę na zegarek jest
    13.40 a pociąg dopiero o 14.11 , lec z widze że na "moim" peronie stoi jakiś
    pociąg ( z tego peronu odjezdzały tylko i wyłącznie w moim kierunku) więc myśle
    sobie, że zaraz bedzie odjezdzał, więc bieg i na peron. Kupiłem bilet w
    automacie na peronie i wsiadłem do pociągu.
    Podpadło mi to że cały wagon jest pusty , poza mna nie ma nikogo , no ale cóż ,
    zamkneły się drzwi i pociąg ruszył.
    I w ten właśnie sposób wylądowałem prawie na samym środku największej w Europie
    kolejowej górki rozrządowej znajdującej się w Tarnowskich Górach :)
    Jakim problemem było stamtąd wrócić...
  • Gość: zuza IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 25.03.05, 13:08
    Moja kumpela, po dlugiej i wyczerpujacej imprezce w akademiku, wstala rano, chwycila butelke mineralki i zaczela pic. Po trzecim wielkim lyku zaczela pluc i wybiegla do kibelka. okazalo sie ze napila sie plynu do naczyn (ktos na nieszczescie wlal do butli po mineralce) i caly dzien banki jej wychodzily:)

    Jak bylam w podstawowce ktoregos razu strasznie zapspalam. Ubralam sie szybko, biegiem na autobus, kilka przystanow, biegiem do szkoly, chce wejsc do klasy a tam zamkniete. Okazalo sie ze to byla sobota...:)

    A ostatnio moja mlodsza myla sie przez 3 dni mleczkiem do ciala. Zorientowala sie dopiero gdy ja sie na nieszczescie umylam (ale dosc szybko skapnelam sie ze cos mi nie gra) i jej powiedzialam ze to mleczko:)
  • agatak 06.10.03, 11:45
    Wybieralam sie do kolezanki. Ktos puka do drzwi, otwieram a tu jej mama.
    -Dzien dobry czy jest Ewa?
    Ale sie na mnie patrzyla
  • Gość: carlos73 IP: *.przezmierowo.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 11:57
    1. moi rodzice zapomnieli mnie odebrac z przedszkola, tzn. tata myslal, ze ma
    to zrobic mama i odwrotnie. O godz. 20.00 pani przedszkolanka przyprowadzila
    mnie do domu i oddala zdziwionym rodzicom,ktorzy siedzieli w najlepsze w domu i
    czytali gazety i nie kojarzyli, ze czegos (kogos) im brakuje

    2. moj tata udal sie na popoludniowa drzemke, nastawil sobie budzik, zeby nie
    przespac calego wieczoru. Budzik zadzwonil o 7 wieczorem, zaspany myslal, ze to
    jest rano, pedem sie ubral, zjadl "sniadanie", biegiem wyprowadzil samochod z
    garazu, nie zauwazyl zdziwionych czlonkow rodziny spedzajacych wieczor w
    ogrodzie i pojechal do Bydgoszczy (jakies 70 km) na konferencje w dyrekcji.
    Dopiero straznik mu uswiadomil sytuacje, gdy powiedzial, ze jakas konferencja
    to wprawdzie jest, tylko jutro o 7 rano.

    Obie powyzsze sytuacje maily miejsce dawno temu w czasach, gdy nie bylo
    telefonow komorkowych

    3. Zadzwonila do mnie kolezanka, moj tata odebral telefon i powiedzial: juz
    wolam corke. Po czym odlozyl sluchawke obok aparatu i zapomnial o sprawie.
    Schodze z pietra po jakims czasie i pytam sie o co chodzi z ta sluchawka. Na co
    moj tata - a, Aneta do ciebie dzwoni. Oczywiscie Aneta juz nie czekala przy
    sluchawce, jak do niej zadzownilam, to powiedziala, ze dzwonila do mnie 3
    godziny temu.
  • Gość: saavage IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 06.10.03, 20:16
    > 3. Zadzwonila do mnie kolezanka, moj tata odebral telefon i powiedzial: juz
    > wolam corke. Po czym odlozyl sluchawke obok aparatu i zapomnial o sprawie.
    > Schodze z pietra po jakims czasie i pytam sie o co chodzi z ta sluchawka. Na
    co
    >
    > moj tata - a, Aneta do ciebie dzwoni. Oczywiscie Aneta juz nie czekala przy
    > sluchawce, jak do niej zadzownilam, to powiedziala, ze dzwonila do mnie 3
    > godziny temu.


    Hi hi, ja tez tak mialam i tez z przyjaciolka Aneta...
    Mialam urodziny, pelno gosci, czesc juz przyszla reszta jeszcze nie. Dzwoni
    telefon - moja przyjaciolka z zyczeniami, rozmawiamy chwilke, w tym momencie
    dzwoni domofon. Mowie do przyjaciolki: "zaczekaj chwilke, to goscie, zaraz do
    ciebie wroce". I oczywiscie zrobilo sie takie zamieszanie, ze o telefonie
    zapomnialam...
    Najlepsze nylo pozniej - zadzwonilam do przyjaciolki z przeprosinami, a ona
    mowi, ze fajnie, slyszala jak darly sie dzieciaki, po 5 minutach stwierdzila,
    ze o niej zapomnialam. A w tym czasie dzwonilo pare osob, telefon oczywiscie
    zajety przez ok 2 godziny (po tym czasie przypomnialam sobie o sluchawce)
    troche sie dziwily, ze telefon przez caly czas zajety... :)
  • Gość: Paula IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.11.03, 12:03
    Carlos, masz boskiego tatę:)
  • cyferki 06.10.03, 12:27
    ja tez tak mialam. Moja tesciowa wrocila z wczasow odchudzajacych piekna i
    szczupla. Zrobilam jej zdjecie, zeby mogla wyslac do osrodka wczasowego. Ona
    tez zrobila mi zdjecie, mialo byc ostatnie przed porodem. Dwa dni pozniej juz
    jako szczesliwa mama, zrobilam mnostwo zdjec synkowi...bylo juz grubo powyzej
    36...myslalam, ze aparat sie popsul...hcialam przewinac klisze, patrze...nie
    ma jej...gdyby nie szpitalny fotograf, moj Leszek nie mialby zadnego zdjecia
    ze szpitala.
  • Gość: ewa IP: *.tivnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 20:23
    Wyszłam z badan w szpitalu w niebieskich bucikach ochronnych,a spieszyłam się
    na autobus.Zapomniałam o nich.Ledwie zdążyłam w ostatniejchwili
    wsiadłam,oczywiście o butach zapomniałam.Był tłok więc nikt nie zauważł.A na
    moim przystanku elegancko wysiadłam.Dzieci zwruciły mi uwage.
  • cyferki 06.10.03, 12:35
    zapomnialam o jeszcze jednym. Kiedy bylam w 7 m-cu ciąży moja siostra brała
    ślub. Impreza miałaa miejsce 60 km od domu moich rodziców. Było strasznie
    zimno, 2 dni przed Sylwestrem. Po północy byłam już zmęczona i chciałam wracac
    do rodzicow. Pojechalismy z mężem, ale na miejscu okazało się...że nie mamy
    kluczy do mieszkania...nie poprosiliśmy o nie rodziców. Mój mąż więc w środku
    nocy włamał się przez okno do mieszkania, otworzył mi inne, szerokie okno,
    wystawił stołek na zewnątrz, a ja w balowej sukience i butach na wysokim i
    cienkim obcasie właziłam do domu przez okno. Synek w tym czasie wesoło wiercił
    się w brzchu:)
  • Gość: baba IP: *.acn.pl / *.acn.pl 06.10.03, 14:33

    Krotki klasyk:
    Kolega mial roztargniona mame. Kiedys zapomnial kluczy, naciska domofon, mowi
    - Czesc mama !
    - Skad dzwonisz?
    Przyklad osobisty:
    Pojechalam kiedys w gory nocnym pociagiem.Nocleg byl w kwaterze prywatnej,
    posilki w pobliskim pensjonacie, ale zalatwione dopiero od nastepnego ranka.
    Podroz mialam meczaca, potem dlugo nie moglam zasnac, w koncu gdzies o 15.00
    sie udalo. Obudzilam sie porzadnie glodna, patrze na zegarek, 7.45, wiec prosto
    na sniadanko.
    Oczywiscie nie doczekalam sie zadnego sniadanka, tylko oslupialej pani z
    recepcji, ktora dowiedziala sie, ze niektorzy turysci chca snadac o 20.00!
  • fka1 13.01.04, 21:49
    Gość portalu: baba napisał(a):

    >
    > Krotki klasyk:
    > Kolega mial roztargniona mame. Kiedys zapomnial kluczy, naciska domofon,
    mowi
    > - Czesc mama !
    > - Skad dzwonisz?
    >


    RAtunku:))))) spadam z krzesla:))))))))))
  • default 06.10.03, 15:33
    Ze śmieciami maszerwoałam do pracy masę razy, może nie aż do tramwaju.... Psa
    też udało mi się zostawić na klatce, biedak spędził tam ponad godzinę, zanim
    się zorientowałam.
    Ale najlepszy numer zrobiłam dawno temu - codziennie po pracy jechałam po córkę
    do przedszkola, tego dnia też pojechałam, zaparkowałam, weszłam do środka i
    dopiero na widok zaskoczonej miny pani przedszkolanki uświadomiłam sobie, że
    tego dnia córka została u babci....
    Wczoraj natomiast rozbijałam jajka na jajecznicę, na stole przede mną stała
    miseczka na rozbite jajka i pojemnik z odpadkami na kompost (obierki itp.)
    Dopiero przy drugim jajku zobaczyłam, że wrzucam skorupki do miseczki, a jajka
    wbijam do kompostu....
    Parę razy zdarzyło mi się pakować zapalniczkę do ust i "pstrykać" papierosem...
  • Gość: old.sailor IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 06.10.03, 16:29
    VW garbus
    wjezdzam do myjni , trzask drzwiami
    wlacza sie myjka , samochod zaczyna sie poruszac
    - panie , hamulca zes pan nie zaciagnal !
    - no i bardzo dobrze , bo jak bysmy go z myjni wypchneli?
    (kluczyki zostaly w stacyjce - taksowka po drugi komplet)

    ..
    pojechalismy z kumplem na ryby do trzebiezy ( 30 km od szczecina)
    rozpakowujemy sprzet , koles mowi ze zapomnial ciezarkow i nie ma jak sprawdzic
    glebokosci (gruntu)
    po czym niewiele myslac zaklada kluczyki od samochodu na haczyk
    reszty mozecie sie domyslic
    pociag do szczecina i spowrotem :))
  • Gość: piasia IP: 2.4.STABLE* / 10.30.68.* 06.10.03, 17:53
    Znajomy prezenter w radiu zawsze miał dyżur 11-16. Ale pewnej zimy, gdy załogę
    zdziesiątkowała grypa musiał zagrac tzw. nockę, od 22-ej do 6-ej. Dodam, że w
    reżyserce z reguły nie ma okien. W tej nie było.
    O trzeciej w nocy prezenter rzucił okiem na zegar i radośnie obwieścił "minęła
    piętnasta"
  • Gość: szmerek IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 05.06.04, 11:42
    Sama pracuje w radiu i nie jeden raz zdarzyło mi sie,zwłaszcza zimą,
    zastanawiać czy to np.szósta szy osiemnasta,i nie wątpię, że sie sypnęłam tylko
    nie pamiętam jak...
  • Gość: znajoma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.01.05, 13:40
    będąc w warszawie zamówiłam kiedyś krakowską taksówkę. Wzystko przez to, ze
    nasza znajoma mieszka w w-wie na ul. wielickiej a przez lata mieszkałą w k-wie.
    kiedyś po spotkaniu w gronie starych znajomych, ktore trwało do 3 nad ranem
    musiałam wyjechać ze stolicy o godz. 6.30. rano wykonałam więc telefon do
    korporacji taxi, która ma taki sam numer w w-wie i k-wie. z przyzwyczajenia
    wybrałam kierunek 12 a nie 22. pani przyjęła zgłoszenie, bo w k-ie też jest
    ulica wielicka. kiedy wyszłam przed dom i taxi jeszcze nie było zadzwoniła pani
    z korporacji z pytaniem- jak kierowca ma dojechać na tą wielicką, bo od dworca
    w Płaszowie nie może!!!!!! dopierow tedy zorientowałam się, że taksówkę
    wezwałam w krakowie!!!!!!!
  • Gość: kejt IP: *.gprs.plus.pl 20.04.09, 01:14
    bardzo dawno temu, chyba jeszcze w przedszkolu stałam z koleżanką w łazience i
    obie myłyśmy ręce nad jedną umywalką, a mydło było tylko jedno. Kiedy
    zauważyłam, że koleżanka kończy już namydlać ręce, powiedziałam "mamo, podaj mi
    mleko", zamiast "ania, podaj mi mydło"

    z warszawy przeprowadziłam się do niewielkiej miejscowości pod warszawą, więc
    dojeżdżać do szkoły musiałam pociągami km. Pierwszy mój przejazd do warszawy do
    szkoły przebiegł spokojnie, bez problemów. Gdy wracając ze szkoły dotarłam na
    dworzec na powiślu, zobaczyłam pociąg, z tyłu było napisane "warszawa
    wschodnia", więc pomyślałam, że może jedzie z warszawy wschodniej do mnie do
    domku, więc dogoniłam ten pociąg i szczę