Dodaj do ulubionych

Gdy widzę słodycze, to kwiczę...

IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.09, 21:48
No właśnie, co za pech. Siedzę i wżeram na sucho galaretkę malinową,
wygrzebaną z szafki, bo chce mi się czegoś słodkiego. Co jecie "na głodzie"?
Można nie tylko o słodkim.

Moje typy:
- znaleziska szafkowe - niedojedzone landrynki, suche galaretki, resztki
zapomnianej czekolady
- totalny głód - miód, powidła, dżem, cukier w kostkach
- faza śmiertelna - cukier z cukiernicy (na szczęście, już mi się nie przytrafia).
A może macie jakieś dobre pomysły na to, jak z niczego wyczarować coś
słodkiego? I w ogóle na smakołyki w 5 minut, jak zassie?
Edytor zaawansowany
  • Gość: sunia IP: *.toya.net.pl 19.07.09, 22:26
    marcepanowe Merci )jako jedyne z zestawu zostawiam, sa ohydne

    gorzka czekolada, ostatecznosc
  • dotttek 19.07.09, 22:39
    kawowe merci..
    marcepanowe wyżeram na samym początku...

    miód..
    kogelmogel
    a jak już totalnie zassie omlet na słodko z dżemem...
    zapycham się i nagle odechciewa mi się słodkiego w połowie jedzenia.

    jak włączy mi się odkurzacz na słodkie.. leci co mi wpadnie w ręce.
    a że z natury raczej nie jestem słodka dziurka miewam problemy ze znalezieniem
    czegokolwiek...

    gorzej jak włączy się odkurzacz na bliżej nie sprecyzowane "coś" ...
  • Gość: hegemon® IP: *.aster.com.pl 22.07.09, 13:00
    przez całe dziecinstwo moja mama sie denerwowala ze nigdy nie potrafi nic przede mna ukryc, bo nie wazne gdzie schowala, w kuchni, pokoju itp i tak to znajdowalem zanim chciala nas tym poczestowac

    pare razy sie oberwalo jak cos mialo byc dla gosci i sie okazywalo ze tego juz dawno nie ma :-)
  • Gość: danuta IP: *.elgrom.laz.digi.pl 22.07.09, 18:03
    ja też wciskałam wszystko co bylo pod ręką,a szczegółlnie jak rzuciłam
    palenie,na efekty nie trzeba było długo czekać.powiedziałam basta,dalam radę
    papierosom dam i wam.teraz trzeba bylo czekać wiecej na efekty.oplaciło
    się.doszłam do figury.nie pale i słodycze be.zjem ale sporadycznie.wystarczy
    przetrzymać tę chwilkę jak najdzie cię ochota na nie.powoli apetyt na słodycze
    sam zacznie przechodzić.sprawdzone na mnie.
  • dona.a 20.07.09, 19:34
    Gość portalu: sunia napisał(a):

    > marcepanowe Merci )jako jedyne z zestawu zostawiam, sa ohydne
    >
    > gorzka czekolada, ostatecznosc

    Jak dla mnie to Merci mogłoby się składać wyłącznie z marcepanowych,
    uwielbiam, podobnie jak gorzką czekoladę, jak nic nie ma w domu
    (staram się nie dopuszczać) szukam rodzynek, suszonych śliwek,
    moreli, fig
  • wieslawawie 30.07.09, 20:16
    Te wyjadam pierwsze
  • Gość: jaija IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.07.09, 22:45
    Od razu dodaję, że np. mimo zgonu słodyczowego przenigdy już nie zjem nic, co
    słodkie, ale anyżowe, fuj!
  • sootball 19.07.09, 23:18
    a ja z kolei przepadam za anyżem, mogę go jeść w każdej postaci.
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 20.07.09, 12:07
    sootball napisała:

    > a ja z kolei przepadam za anyżem, mogę go jeść w każdej postaci.

    Dodaj do tego kminek i uznam, że jesteś alien :))))
  • sootball 20.07.09, 12:49
    Dodaję. Co prawda nie na raz.
    Za to nie lubię surowych ogórków, śliwek, wiśni, czereśni i brzoskwiń.

    Sesesesesesesesese :)
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 20.07.09, 13:21
    Dla mnie to mogliby dać konkurencję w "fear factory" do jedzenia tego, podziwiam.
  • sootball 20.07.09, 13:41
    mnie by mogli straszyć surowym ogórem.
    O ile resztę z w.w. jestem w stanie zjeść w sytuacji najwyższej konieczności :),
    tak mizeria przyprawia mnie o gęsią skórkę i może być najstraszniejszym
    elementem każdego horroru. A za kiszonymi przepadam!

    (nie próbuję tego zrozumieć) :))
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 20.07.09, 13:51
    Kiszone tak, octowe pizdryki nie, jednak nie jesteś taki alien. Zamiast mizerii
    jadaj pociachane pomidory w śmietanie, jak dla mnie jeszcze lepsze do kotleta i
    ziemniorów. Młode ziemniory z kolei odpadają, tylko stare są jadalne:))
  • sootball 20.07.09, 21:24
    Jem przede wszystkim pomidory. Dzień bez pomidora jest dniem straconym.
    Octowych pizdryków :) też raczej unikam, ale nie panicznie :)
    A co jest nie tak z młodymi ziemniakami?
  • Gość: jaija IP: 78.8.25.* 20.07.09, 22:50
    Młode ziemniaki to ohyda i sama woda. Stary ziemniaczek to dużo skrobi, no i
    świetne fryty. Młode to sobie możesz z koprem utłuc i kwaśnym mlekiem popić,
    którego to zestawu śmiertelnie nienawidzę ;)
  • sootball 20.07.09, 23:17
    hmmmm młode, ale nie tłuczone, ugotowane, polane odrobiną roztopionego masła i
    posypane koperkiem, mniam :)
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 21.07.09, 21:05
    Lepiej bym tego nie ujął, w całości to się świniom daje:))
  • sootball 21.07.09, 22:12
    chrum chrum.
    Pyszne.
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 21.07.09, 22:48
    http://farm4.static.flickr.com/3626/3446628404_edb9b45c2d.jpg?v=0


    ;)
  • sootball 22.07.09, 14:36
    http://kulinaria.rogatek.pl/wp-content/uploads/2009/06/z1.jpg
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 22.07.09, 15:34
    http://kuchennewzlotyiupadki.blox.pl/resource/schabowy.jpg


    Osobiście wolę modrą, a zamiast schabu np. pierś w panierce - ale tłuczone
    zawsze, choć jakbym nie miał wyboru to zjadłbym całe uprzednio ugniótłszy je
    widelcem, ha!
  • Gość: jaija IP: 78.8.27.* 22.07.09, 20:46
    Tak, utłuc je - to podstawa!
    Ale schabowych akurat nie lubię...
  • mrarm 23.07.09, 10:24
    O rany, jaki to jest nudny standard. Jeszcze ta surówka - zgroza, przedszkole mi się przypomina, kazali mi to zjadać, a ja zakopywałem np. surówkę pod ziemniakami.. :)

    Teraz oczywiście bym zjadł, bo nie wybrzydzam, ale żeby samemu zrobić takie obiad? 0 finezji:)
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 23.07.09, 11:23
    Toteż pisałem o innym kotlecie i surówce - temat dotyczył tłuczonych starych
    kartofli, do nich przecież nie tylko schab z kapuchą pasują:)
  • Gość: cuisine IP: *.lebarts.com 23.07.09, 11:44
    A dla mnie bez finezji sa te okraglaki w smietanie z koprem, jak na wsi u mojej
    babci i zeby nie bylo lubilem wiejskie jadlo ale okraglaki w smietanie to dla
    mnie trauma byla. Po prostu kazdy ma inne smaki i juz, dla mnie to syf z malaria
    i jesli jadam ziemniaki to tluczone i w malych ilosciach. We Francji i Wloszech
    kupuje sie je na sztuki i rzeczywiscie jada cale, bo dla nich to niecodzienne
    danie (zra tylko te rogale i makarony).
  • sootball 23.07.09, 13:06
    Przyczyny Pierwszej Wielkiej Wojny Kulinarnej nie są do końca jasne. Czy ktoś
    uraził kogoś swoją sympatią do nietłuczonych ziemniaków? Czy ktoś nie mógł
    znieść widoku koperku, komuś nie spodobał się prosiaczek, a kogoś innego
    skręcało na myśl o schabowych? To, o czym wiemy na pewno, to że zanim ktokolwiek
    się zrorientował, wojna trwała już na całego. Zwolennicy młodych ziemniaczków
    zasypywali gradem pocisków miłośników ziemniakowej pulpy, ci w zamian
    ostrzeliwywali wrogów z katapulty kulami złocistej masy, skutecznie ich
    oblepiając, a w walce w zwarciu z lubością odkrywali skuteczność tłuczka. Z
    blanków lano potoki sosu koperkowego na śmietanie, bez litości wykorzystywano
    miotacze kotletów, a zdobyte pozycje zabezpieczano zasiekami z diabelsko
    splątanej i niezwykle zdradliwej kiszonej kapusty.

    I kiedy sootball trafiona śmiertelnie w żołądek frytką, osunęła się i
    podtrzymywana w ramionach przyjaciela ostatkiem sił odgarnęła z czoła gałązkę
    koperku i wyszeptała: "Powiedz haha... powiedz... (tu rozkaszlała się
    dramatycznie) jak go spotkasz, powiedz mu, że nigdy nie czułam się tucznikiem.
    Na pewno... na pewno zrozu... i wtedy jej oczy zasnuła mleczna, chciałoby się
    rzec, mgiełka. Słońce chyliło się ku zachodowi. Z daleka, na środu pobojowiska,
    spośród stosów parującego puree, stert posiekanej marchewki i rozrzuconych
    wszędzie kotletów, mała figurka w kucharskiej czapce trzymająca w ramionach inną
    figurkę, najwidoczniej już martwą, wydała z gardła rozpaczliwy krzyk. W górę
    poderwało się stado wróbli i zaczęło krążyć nad pobojowiskiem ćwierkając ponuro.
    Ze wszystkich zakamarków zaczął z wolna wylewać się chłód, cienie rosły w miarę
    jak słońce znikało za horyzontem, a przybierający na sile wiatr przesłonił
    wkrótce całą scenę chmurą drobno siekanej pietruszki.
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 23.07.09, 13:18
    Tłuczki w dłoń, trzeba krwi! Cekaemy strzelające frytkami ogniem zaporowym
    obronią starego poćciwego Ziemniaka przed imperialną stonką i śmietaną, wiernym
    jej towarzyszem - nieprzyjaciół naszych. Trzeba krwi!
  • sootball 23.07.09, 14:48
    ... kaszanki?
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 23.07.09, 15:57
    Tylko Rh+
  • princessofbabylon 23.07.09, 12:50

    Gość portalu: haha napisał(a):
    > Młode ziemniory z kolei odpadają, tylko stare są jadalne:))

    Oj Bożeeee, pyreczki w każdej postaci :)

    --
    what`bout us www.youtube.com/watch?v=Rv9hfuocvEI
  • Gość: lapinporo IP: *.yok.fi 22.07.09, 22:06
    oj, mozna jesc anyz w kazdej postaci, na przyklad w finlandii takie alieny
    chodza:) lody anyzkowe, sos do lodow anyzkowy, cukierki, gumy do zucia, wodka.
    czy o czyms zapomnialam..? na pewno, ale juz chyba i tak wystarczy:)
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 22.07.09, 22:19
    Ależ Finowie to alieni są właśnie, ja to cenię u nich nie Nokię i wódkę o nazwie
    kraju, ale heavy metal i nieskażoną przyrodę, totalną separację od świata, także
    w wymiarze społecznych wzorców zachowań:)
  • Gość: koko IP: *.majordomo.ru 22.07.09, 22:58
    byly minister edukacji zalecal mowic finlandczycy, on wie lepiej a ty pisz
    poprawnie, hue hue :D
  • Gość: mia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 08:27
    FINCZYCY! ;)))))

    Finlandczycy byloby za poprawne w jego boskich ustach hehe
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 23.07.09, 11:34
    Nie wzywaj ministra swego nadaremno, Wielki Edukator niestety nie może już
    stąpać ścieżką T. de Torquemady!
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 22.07.09, 22:19
    Anyżkowym skrytożercom mówię: NIE!
  • Gość: aniakin IP: 77.223.200.* 23.07.09, 01:00
    Oj pierwsze slysze, ze w Finlandii popularny jest anyz, a mieszkam tam juz troche czasu. Bardzo lubiana jest wprawdzie slodka i slona lukrecja (lakritsi ja salmiakki), ale to nie to samo co anyz, laponski reniferze.

    PS: W FI sa rowniez lukrecjowe sosy do miesa.
  • madame_charmante 19.07.09, 22:53
    pól kostki margaryny, 3/4 szklanki cukru, kakao i kilka lyzek
    mleka :)).. zagotowac, wyżerac jeszcze cieple lyżką :))
    upaprac sie tym jak nieboslkoe stworzenie ;)
    aaa.. i mozna wsypac jeszcze platkow owsianych hojna ręką.. bedzie
    treściwsze ;)
    zaslodzi w pięc minut ;)))
    a w ogole rzadko cierpię, bo niestety dla mojej figury - mam na
    parterze dlluuuuugo dzialajacy sklep :/
    --
    Nie chce mi się pisać dużych liter.. a co, leniwa jestem :))
  • sootball 19.07.09, 23:23
    Najdziwniejsze upodobania mam związane z mlekiem. Pomijam moje bezgraniczne
    uwielbienie dla wszelkiego rodzaju kożuchów na mleku, ale jak najdzie mnie
    ochota przez wielkie białe O, wsypuję kilka łyżek mleka w proszku do kubka,
    zalewam to zwykłym mlekiem i tak przygotowaną półpłynną masę wpierniczam w 15
    sekund.
  • Gość: fuksja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 22:57
    o tak! z płatkami owsianymi jest pyszne!też tak robię:)czasem daję też orzechy i
    rodzynki jak mam:)

    a jak mnie mocno nie ssie to formuję z tego małe kuleczki i czekam az zastygną:)
    i robią się ekstra ciasteczka o wyglądzie gowienek:)ale jak smakują:)
    jednak najczęściej wyżeram z gara na goraco:)

    poza tym pocieszyłyscie mnie dziewczyny ze to nie tylko ja tak mam z tym
    odkurzaniem wszystkich słodkich resztek:)
  • theorema 22.07.09, 22:15
    wątek dla mnie! średnio 3 razy w tygodniu mnie nachodzi. Nie wiedziałam, że ktoś
    jeszcze wyżera polewę z garnka, a z płatkami i rodzynkami jeszcze nie próbowałam
    - może dziś w nocy?:)
    Najśmieszniejsze, że jak jest w domu czekolada, albo ciasto, to się tak nie chce
    - a jak pusto, to 20 min. do nocnego mogę zasuwać - wszyscy po piwko stoją - a
    ja dwie czekolady i budyń poproszę:)
    a serio - czasem pomaga zjedzenie...mięsa. Jak się zje dużo białka, to jakoś
    "Misie" tak nie kuszą...
  • jam-agru 27.07.09, 15:20
    Dodajcie, że kakao musi być najzwyklejsze, bo przy rozpuszczalnym całość nie
    chce zastygać - kiedyś mi wyszła paskudna zupa, w dodatku przesłodzona.
    Wracając do tematu, dodam jeszcze dżem prosto ze słoika. Najlepszy był
    Stowitowski z fig, ale od ładnych paru lat go nie widziałam :(
  • magdeszka 23.07.09, 07:52
    Mój ulubiony sposób:) Zawsze stał u mnie garnuszek z tym
    przysmakiem, bo szybko i słoooodko:) Jest jeszcze sposób dla
    wyjątkowych leniuszków i amatorów nabiału - ciemne kakao zmieszać z
    cukrem (bardziej wytrawna wersja niż gotowiec instant), do tego
    śmietanka.
    A jak mnie już dopadnie na słodkie w a domu pustki, to wyżeram
    słodkie kakao na sucho :) Tylko jakieś dobre miałkie, możliwie bez
    grudek. Tylko łasuch łasucha zrozumie :))
  • miss_paradox 19.07.09, 23:28
    na megaglodzie zjem nawet kostke czarnej czekolady, anyżka i
    generalnie rzeczy, których jak mam wybór, nie kupuje. Ale nawet po
    takiej kostce czekolady, albo lece do sklepu albo robię herbate z
    cukrem ;)
  • woda.na.mlyn 20.07.09, 10:02
    Życie zmienia się na lepsze gdy to wszystko co powyżej zamienisz na
    marchewkę lub jabłko. Też słodkie.
  • o-kurde.pl 20.07.09, 10:18

    Ostatnia faza: zjedzenie nocą sernika wyjętego z zamrażalnika, w
    stanie zamrożonym, który wcześniej schowałam przed samą sobą, aby go
    nie zjeść od razu.
    --
    O-Qrde co za życie !
  • freyete 20.07.09, 19:05
    :D Znam to. Zamroziłam też pół opakowania ptasiego mleczka- się mroziło, aż
    odkryłam, że jest jeszcze lepsze;) Galaretka na sucho najlepsza jest
    owocowo-leśna, taka kwaskowata.
  • Gość: jaija IP: 78.8.25.* 20.07.09, 22:51
    Malinowa tez była kwaśna. A ten sernik mrożony to chyba pychota, jak i to mleczko?
  • magdzie 20.07.09, 10:20
    miod, nutella, dzemy, powidla - do ataaakuuu!
    jak juz powyzszych nie ma to cukier.
    a jak juz nie ma nic z powyzszych to musze przebolec to jakos i siegne po owoce
    w puszce lub babany.
    w ostatecznosci zjem sproszkowana kawe latte lub cappuccino.
    amen.
    --
    Daleko od Polski - Blog Miss .Upside . Down.
    Forum Dla dziewczyn po 20-tce!
  • Gość: Azorek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.07.09, 11:17
    Faza śmiertelna występuje u mnie w nocy. Poziom cukru we krwi bliski jest śpiączce cukrzycowej i wtedy mogę zjeść wszystko. Nie tylko słodkie. Jakieś stare herbatniki wygrzebane w szafce, nadgryzione batoniki, resztki czekolady z białym nalotem, a jak nie ma nic słodkiego, to kawałek żółtego sera.

    A marchewkę to wiesz, gdzie możesz i co możesz...
    Nie wiem dlaczego moje życie miałoby się zmienić na lepsze, jeśli slodkie zastąpię marchewką? Nie lubię marchewki.
  • woda.na.mlyn 20.07.09, 13:31

    > Nie wiem dlaczego moje życie miałoby się zmienić na lepsze,
    > jeśli slodkie zastąpię marchewką? Nie lubię marchewki.

    Zbyt poważny temat na Forum Humorum ale ... dlatego, że jedząc
    marchewkę (i inne warzywa) zamiast słodyczy ustabilizujesz poziom
    cukru we krwi i przestaniesz mieć takie właśnie wahania :-)

  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 20.07.09, 12:11
    Przy rzucaniu palenia można pobić rekordy w ilości spożywanych pestek z dyni,
    słonecznika, orzechów, czipsów, krakersów i... owoców:) Osoby nie rzucające
    palenia nie mają powodów mieć takiego głoda! ;0
  • Gość: szampanna IP: *.sta.asta-net.com.pl 20.07.09, 12:12
    śliwki kalifornijskie lub suszone morele, jeśli się uchowały. Jeśli
    nie, orzechy, nie słodkie co prawda, ale u mnie w jednym rzędzie z
    przekąskami na kryzysowe momenty. Kawa z mlekiem i cukrem - marna
    namiastka, ale zamula skutecznie. Do wyżerania cukru się nigdy nie
    zniżyłam ;)
    Resztek ciastek, czekolad, cukierków itp u mnie w domu nigdy nie ma.
    Od razu są zjadane do końca ;)
  • ewa9717 20.07.09, 12:53
    Ach, ileż pokrewnych dusz! Prawie wszystkim, co napisano wyżej,
    zgrzeszyłam. A marchewkę to se można rzeczywiście... ;-)
  • Gość: hania85 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 20:45
    O matko, a ja myślałam, ze tylko ja mam takie napady.
    Na głodzie to cukier z cukiernicy, kubek kwasnej śmietany
    wymieszanej z cukrem i łyżką kakao, rodzynki, puszki z brzoskwiniami
    lub ananasem odłożone aby zrobić sernik, suche płatki kukurydziane,
    obojętnie czy te zwykłe czy czekoladowe muszelki, albo miodowe
    kółeczka, słodkie kakao - mniammm.
    Więcej grzechów narazie nie pamiętam
    Galaretki na sucho - nie próbowałam, o matko, jak poczytam ten wątek
    to zacznę jakąś żelatynę niedługo wpierdzielać :P:P
  • Gość: z-goła IP: *.ssp.dialog.net.pl 21.07.09, 10:15
    Hah, a to mi się przypomniało jak kiedyś miałam jakiegoś dziwnego słodo-głoda i
    przysmażyłam sobie młodą marchewkę z odrobiną masła - była naprawdę słodka:)
    A tak przeważnie to... mleko w proszku, cukier waniliowy, kawa 3w1 (saszetka) -
    lubię takie słodkie proszki, tak jak w dzieciństwie vibovit :)))
    O, własnie sobie uświadomiłam - jak nie mam cukierka czy gumy, to dawaaaaj
    neoangin, chlorchinaldin czy inny badziew gardlany :) naturalnie, kilka sztuk,
    co mi tam...
  • Gość: jaija IP: 78.8.25.* 20.07.09, 22:53
    Z tymi śliwkami i morelami to zastrzeżenie - wyłącznie dla osób o skłonnościach
    do zaparć. Ja mam raczej w druga stronę i kiedyś, jak opędzlowałam trochę moreli...
  • croyance 02.08.09, 18:13
    Ty patrz, a ja zjadam suszone morele calymi paczkami i nic.
    --
    I love my computer, because my friends live in it.
  • sommernachtstraum 20.07.09, 20:40
    duże ilości, całe opakowania, gumy do żucia o smaku owocowym, bo chociaż guma
    bez cukru to ta otoczka jest nawet słodka.
  • Gość: drim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.09, 21:36
    w latach szczenięcych (osiemdziesiątych - notoryczny brak słodyczy)
    zżerałam słodką otoczkę z witaminy c i innych tabletek, jak doszłam
    do kwaśnego białego wypluwałam do wiadra z węglem stojącego przy
    piecu. Poza tym ktoś mi sprzedał patent, że rdzeń z surowego
    korzenia piertuszki smakuje jak orzechy laskowe, sprawdziło się,
    serio , spróbujcie, ale sam rdzeń bez tego badziewia wokół
  • Gość: jaija IP: 78.8.25.* 20.07.09, 22:55
    A czy ktoś jadł landrynki z masłem?
    ..................................

    bo ja tak o_O , jak byłam wybitnie głodna
  • sootball 21.07.09, 10:26
    nie, ale kanapkę z masłem i cukrem już tak.
    Dziś mnie trochę skręca na to wspomnienie ;)
  • Gość: slodko IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.09, 21:00
    uwaga
    Kruszonka, czyli kawalek margaryny z mąka,cukrem uformwać w kulki i
    na sucho...
    Normalnie to czyms takim posypuje się ciasto drożdzowe...
  • Gość: ciekawska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:12
    Będąc 5-latką wynosiłam z domu landrynki w puszce, bo dzieciaki w
    pobliskim parku uwielbiały je gryźc razem z chlebem z masłem (lata
    50., przed modą na margarynę). Nie pamiętam, ale pewnie też
    próbowałam. Pewnie mi nie smakowało, bo przez całe życie nie lubiłam
    i landrynek, i chleba z masłem.
  • maggi9 21.07.09, 23:03
    Cukier z cukiernicy:) bo u mnie zazwyczaj nie ma slodyczy jak nie kupie.
    A i jeszcze takie cos-w garnku rozpuscic margaryne/maslo do tego miod i
    kakao.mozna wyzerac samo albo z platkami kukurydzianymi.
  • stefanka35 22.07.09, 12:22
    Ja mam "awaryjną" nutellę (dziwne, że nigdy się nie psuje). A w sytuacji
    kryzysowej, jak nie mam nawet tego, to potrafię włomotać nawet przeterminowane
    cukierki i czekolade z nalotem.... Ale wtedy naprawdę się sobą brzydzę ;) Po
    prostu zawsze kupuję słodycze na zapas, duży zapas ;p
  • Gość: mm IP: *.unlockweb.org 22.07.09, 12:41
    Jak kupię sobie megapudło wafelków w czekoladzie, by raz na miesiąc mieć coś
    słodkiego to gdy przychodzi ta ochota... dupa, ni ma, niczewo nie zostawili -
    muszę zadowolić się tik-takiem:)
  • Gość: cynaamonka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 12:50
    Bosko i zaskakująco jest się przekonać, że nie jestem jedyna. Bardzo zaskakująco!
    Do cukru z cukiernicy od dawna się nie zniżyłam. Ale jadam świeżego ogórka
    maczanego w cukrze. ZAWSZE mam w domu calutkie opakowanie slodiego kakao (takie
    z żyrafą na opakowaniu, żółte - najlepsze). Parę lat temu w akcie absolutnej
    desperacji wygrzebalam z polowki chleba miąższ, zmieszałam z dżemem i masłem,
    wepchnęłam z powrotem i taką 'roladę' zjadłam w plastrach. Całą. Przy ssaniu nie
    słodkim preferuję stopiony żółty serm, nieźle działa też pomidor z
    majonezem/białym serkiem i ziołami, bez chleba czy innych dodatków.
  • Gość: lapin IP: *.yok.fi 22.07.09, 22:16
    cynaamonka, poplakalam sie czytajac o roladzie z chleba:))) w zyciu bym na cos
    takiego nie wpadla! zreszta widze, ze moje pomysly sa malo kreatywne, choc pol
    sloika miodu udalo mi sie juz zjesc za jednym zamachem, fuj!:)
  • Gość: atojaxxl IP: *.is.net.pl 23.07.09, 11:57
    Wydaje mi się,ze mozna to opatentować z wykorzystaniem długiej buły :)
  • Gość: bundle IP: *.phreebsd.org 23.07.09, 12:11
    patenty dzwignia monopolu, jestem przeciwna niszczeniu konkurencji wolnorynkowej:)

    fajne pomysly tu sa na tanie ssanie sacharozy :D
  • Gość: a ja IP: *.ssp.dialog.net.pl 22.07.09, 12:38
    ja już dawno takich głodów na słodycze nie mam ale z lat wcześniejszych mam
    parę patentów ;]
    kogel mogel na różne sposoby (z kakaem, z kwaskiem cytrynowym, z taką kolorową
    posypką do tortów i z różnymi innymi takimi)
    cukier roztopiony na patelni, nabrany na łyżkę i ostudzony w zimnej wodzie
    (babciny sposób na lizaka ;]
    raz miałem nawet fazę na robienie różnych ciast i zjadanie ich na surowo ;]
  • eye-witness 22.07.09, 12:49
    na glodzie jemy cos konkretnego, nie zapychamy sie badziewiem.

    i mam male pytanie: jaki nosisz rozmiar?;-)
  • Gość: jaija IP: 78.8.27.* 22.07.09, 20:44
    eye-witness napisała:

    > na glodzie jemy cos konkretnego, nie zapychamy sie badziewiem.
    >
    > i mam male pytanie: jaki nosisz rozmiar?;-)

    Uznaję, że do mnie pijesz, bo o jedzeniu "na głodzie" z początku dyskusji. Ja po
    pierwsze, pisałam o głodzie słodyczowym. Uwierz mi, odżywiam się dość
    racjonalnie, posiłki częste, o stałych porach, itp. bzdety. Ruchu też zażywam,
    jestem ofiarą cyklozy i nie lubię siedzieć na dupsku, a TV to nie pamiętam,
    kiedy oglądałam, bo nie mam w zwyczaju.
    A słodycze jem, bo uwielbiam, nic na to nie poradzę. A jeśli chodzi o mój
    rozmiar, to zapewne Cię rozczaruję, bo może oczekujesz jakiegoś spaślaka po
    drugiej stronie łącza, ale jak na razie, od lat noszę odzież w rozmiarze 38 i M
    ( w porywach do 36, S - zależy od ciucha) i to przy niedoczynności tarczycy,
    więc chyba nie jest źle? Może napiszesz, że gdybym nie jadła słodyczy, to
    miałabym stale 36/34 - nie wiem, być może, ale co to za życie, kiedy człowiek
    odmawia sobie najlepszych smakołyków, żeby być JESZCZE szczuplejszym... wolę
    swoje normalne 38 i dobre samopoczucie po pysznych cuksach!
    A opisane napady wyjadania czegokolwiek słodkiego nie są znowu aż takie częste,
    kiedy mam coś lepszego do zassania ;)
  • Gość: Azorek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.09, 11:33
    eye-witness napisała:

    > na glodzie jemy cos konkretnego, nie zapychamy sie badziewiem.
    >
    > i mam male pytanie: jaki nosisz rozmiar?;-)

    Ja się zapycham badziewiem, jeśli mi przychodzi na to ochota. Rozmiar 36/38 (rzeczywiście zależy od ciucha), wiek 44 lata.
    Moja babcia całe życie lubiła boczuś, skwarki, słodycze, podjadała w nocy i ważyła najwięcej 53 kg. Dziś ma 86 lat i jest w doskonałej formie.
    Co tam komu pisane w genach...
  • Gość: wylinka7 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:22
    Aż takich głodów cukrowych, żeby wyjadać cukier z cukiernicy nie miewam. Z
    reguły mam jakieś słodycze zachomikowane w szufladzie lub lodówce. Ale jeśli
    zdarzy się sytuacja kryzysowa, to nutella albo dżem jest w robocie.

    Ale jak mi się bardzo chce i nie mam lenia to najlepsze jest szybkie pieczenie.
    Zagniecenie kruchego ciasta trwa chwilę, a potem wystarczy machnąć jakieś owoce,
    czy dżem i już :)
  • Gość: GH IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.09, 13:38
    Aktualnie walczę z wagą, więc jak mnie dopada chęć na cukier, to jem maliny lub
    borówki z łyżką naturalnego jogurtu polane łyżką miodu. Albo melona z plastrem
    szynki. Pomaga.
  • Gość: lil IP: *.adsl.inetia.pl 22.07.09, 14:43
    Tak, w środku nocy, gdy lodówka/spiżarka prawie pusta, na zabicie głodu
    cukrowego zawsze jem melona z plastrem szynki albo świeżą malinkę. Czasami także
    łyżeczkę kawioru, albo strzelam sobie szklaneczkę dwudziestoletniej whisky.
  • Gość: JADZIAK IP: *.brodnica.pl 22.07.09, 14:06
    Noo moj temat.
    Jak pamiętam to od małego wyżerałam łyżką mleko w proszku prosto z
    paczki ile wlezie. Jak już troche podrosłam to przerzuciłam się na
    kakao nesquick-pewnie z powodu defizytu żelaza. Czasami jak mam niż
    cukrowy to robie kogel mogel w wersji kakao lub bez, kanapke z
    masłem i miodem, albo gorące mleko z dużą ilością miodu. Po wypiciu
    połowy kubka mam dosc :P
    Jak mam więcej czasu robie takie fajne kokosanki w tej mniamuśnej
    polewie kakaowej, albo karpatke.
    Moim ulubionym przysmakiem letnim są owoce: jagody, maliny albo
    truskawki zalane mlekiem, zasypane cukrem i wymiziane łyżką w
    kubku...uwielbiam to w kaŻdej ilości bez względu na późniejsze
    kłopoty żołądkowe
  • Gość: niezalogowana IP: *.159.12.2.static.crowley.pl 22.07.09, 14:14
    A myślałam, że tylko ja tak mam ^^
    jak mnie dopadnie to oczywiście najpierw szukanie po szafkach, czy nie została
    jakaś czekolada, ciasteczka itp., a jeśli nie ma, to zwykle kogel-mogel z duuużą
    ilością cukru i kakao, taki, że aż czarny. Cukier mi nie pomaga w takiej
    sytuacji, bo jak mnie dopada coś takiego to pożądam smaku czekoladowego :))))
    ostatnio robiłam sobie "kanapki" z polewą czekoladową do ciast, taką gotową...
  • gekon010 22.07.09, 14:18
    Archeolodzy bryjscy wykopali szczątki nerandeltaczyka z okresu kredy
    i tamponu. Obok zwłok znaleziono prymitywny laptop co sugeruje o
    bardzo bardzo rozwinięty mózdzek u tych naszych niestety przodków (
    w archelogiczym żargonie te przodki nazywane są zadkami).
    Przypuszczalną przyczyną zgony jest zadławienie sie przy prubie
    połkniecia klawisza "shift lewy". Naukowcy doszli do wnosku ze
    wymarcie tej zorganizowanej społeczności spowodowane było brakiem
    dostepu do czegoś czego nie mieli. wnioski nasuwaja sie samiutkie.
    1. Nie bo nie.
    2. Wczoraj nie bedzie kisielu na obiad.
    3. Sprzedaj, pomyj , poobracaj.
    Mniam
  • Gość: grenzoid IP: *.chello.pl 22.07.09, 14:40
    Jak smakuje ogolona ?
    Jak lizak !
    A nieogolona ?
    Jak lizak spod szafy !
  • Gość: ana IP: *.r.ae.katowice.pl 22.07.09, 15:07
    W fazie śmiertelnej głodu cukrowego, ubijam białka z dwóch jaj z
    dużą ilością cukru, powstaje pyszna puszysta pianka, mniiiiiam:))
  • Gość: ALLA IP: *.218.146.194.generacja.pl 22.07.09, 15:37
    smakołyk gdy nic nie ma:
    -śmietana, kakao + cukier
  • dzyndzelka 22.07.09, 15:47
    Naleśniki z nutellą mmmmmmm
  • Gość: anka IP: *.dhcp.bluecom.no 22.07.09, 16:41
    a niech was! poczytałam i poleciałam do kuchni szukać... jest! gotowa polewa
    czekoladowa, pokruszyłam i wcinam :)
  • o-kurde.pl 22.07.09, 17:27
    Gość portalu: jaija napisał(a):

    > Malinowa tez była kwaśna. A ten sernik mrożony to chyba pychota,
    jak i to mlecz
    > ko?
    Sernik mrożony był pyszny, tylko zrobiłam dziurę w blacie
    kuchennym, jak go usiłowałam uciąć.

    Najgorsze jest to, że jak przyprze na słodycz, to musi być od razu.
    Żadne gotowanie lub pieczenie nie wchodzi w grę.
    --
    O-Qrde co za życie !
  • Gość: gall anonim IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.09, 01:08
    dziewczyny kocham Was ;) moje wyjadanie mleka w proszku i słodkiego kakao nie
    jest odosobnione. Jak byłam mała to robiłam sobie chleb z cukrem i ze śmietaną.
    Teraz faktycznie również robię polewę z płatkami owsianymi. Faktycznie jak jest
    głód to czekanie aż ciasto się upiecze może doprowadzić do furii. Zamiast czekać
    wolę ananasy z puszki albo rodzynki :)
  • Gość: haha IP: 79.175.233.* 22.07.09, 18:55
    A pamiętacie mleko w tubce? To dopiero był rarytas, dziś bym tego nie tknął:)
  • Gość: jaija IP: 78.8.27.* 22.07.09, 20:50
    Ja tam lubię sobie jeszcze czasem kupić mleko w tubce, teraz sa fajne smaki -
    kokosowe, czekoladowe, karmelowe - mniam ;)
  • switonemsi 22.07.09, 19:51
    Przerazajace!

    Jablko sobie zjedz i idz na spacer.

    --
    ogłoszenia Warszawa
  • Gość: jaija IP: 78.8.27.* 22.07.09, 20:51
    switonemsi napisał:

    > Przerazajace!
    >
    > Jablko sobie zjedz i idz na spacer.
    >

    Właśnie niedawno wróciłam z wyprawy rowerowej i zżarłam truskawki z kompotu, bo
    posucha w portfelu i szafkach ;)
    I co w tym przerażającego?
  • Gość: haha IP: *.cable.smsnet.pl 22.07.09, 23:02
    Jeśli kompot ze słomy makowej to wszystko w porządku, każdy tak robi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.