Dodaj do ulubionych

Wesele na Warniji

18.03.06, 22:48
O weselu na Warmii opowie nam Jan Chłosta, rychtczny Warnijak, autor Słownika
Warmii. Tak sobie myślę, że może co nieco z tych tradycji przyda się
przypomnieć.

Wesele na Warmii poprzedzały ględy kościelne, czyli zapowiedzi, a skoro
został już ustalony termin słubu, dawniej w poniedziałki i wtorki, rzadko w
soboty lub niedziele, to przyjaciół (czyli krewnych) i znajomych na
uroczystość weselną zapraszał placmistrz. Wjeżdżał na białym koniu (przynosił
szczęście) do izby i wygłaszał wierszowaną orację. Placmistrz był ważną osobą
i podczas wesela.
Edytor zaawansowany
  • tralala33 18.03.06, 22:51
    W domu panny młodej rozpoczynały się przygotowania do ślubu. Bielono izby,
    sprzątano obejście, wynajęta kucharka przygotowywała specjalne potrawy.
    Zaproszeni goście przynosili rózne wiktuały. Jedni tłustą gęś, inni kosze jaj i
    masło.

    No proszę - składkowe wesele?
  • tralala33 18.03.06, 22:56
    A teraz uwaga:
    Zapobiegliwa gospodyni przygotowywała swej córce wyprawę, często tyle bielizny,
    aby starczyło na całe życie, a więc: dwa tuziny powłok i tyle samo
    prześcieradeł, 60 ręczników, tuzin obrusów, 52 koszule, 12 spódnic i tyle samo
    gorsetów oraz faruchów, kilka luźnych kabatów, 2 chustki i koniecznie tawrdą
    myckę, rodzaj czepka, noszoną przez mężatki. Oprócz tego wydawaną za mąż córkę
    wyposażano w dwie skrzynie: jedną na bieliznę, drugą na odzież. Można się
    domyślać, ze taką wyprawę otrzymywały córki bardzo zamożnych gospodarzy.
  • rita100 19.03.06, 10:21
    To są słynne skrzynie i chyba nie tylko na Warniji one były, bo i w
    krakowaskich Sukienicach są w sprzedaży. Ale, że wesele było składkowe, tego
    wcześniej nie widziałam, teraz rozumię w jaki sposób Para Mlodych otrzymywała
    prezenty ślubne - w postaci jajek , mięsa, wosztów itd
  • tralala33 19.03.06, 21:16
    Pewnie tak, tyle że potem goście zjadali i wypijali wszystkie prezenty surprised
    Dzień wesela się zbliża - wklejam kolejne fragmenty opowieści Jana Chłosty -
    może i Olkowi się przydadzą, jak już się szczęśliwie zaręczy?

    Na kilka dni przed ślubem młodzież dekorowała dom weselny, stawiano bramy
    powitalne, wrota ozdabiano wieńcami. Chłopcy płatali różne figle, np. Tłukli
    szkło – na szczęście.
    Ostatniego dnia nowożeńcy wraz z rozdzicami obchodzili wszystkie izby i zakątki
    gospodarstwa.

    W dzień wesela panne młodą do ślubu ubierała siostra bądź pierwsza przydanka,
    czyli druchna. Mniej więcej sto lat temu Warmiaczki szły do ślubu w sukni
    czarnej lub niebieskiej. Welon wkładano na głowe panny młodej, kiedy przybywał
    pan młody, ona też witała go na progu rodzinnego domu. Orkiestra grała wtedy
    pierwszy bywat, czyli przywitalny tusz.

    Znany był zwyczaj, że panna młoda darowała przyszłemu mężowi przez siebie
    utkaną i uszytą koszulę, którą ten wdziewał. Za co otrzymywała talara. Przed
    pójściem do ołtarza wkładała ten pieniążek do bucika.
  • tralala33 19.03.06, 21:17
    Przed wyjściem do kościoła goście przybywający na wesele zasiadali do
    śniadania, a placmistrz wygłaszał zabawne oracje, na przykład:

    Prosza panów muzykantów,
    By wama trąby nie brzmiały!
    Panów przydanów i panny przydanki,
    By wama nóżki nie drgały!
    Tylko byśta moi mowy psilnie słuchali.
    Panno brutko pożegnaj już łojców progi
    I matczyne jizby, chlewy i stogi:
    Żegnajta też garki, łuszki i mniski,
    Już was ziancy myć nie będzie,
    Bo się dziś waju pozbędzie;
    Już przeminęly te chwile,
    Kiedyśmy pospołu latały,
    I w bziałym psiasku grzebały.
    A jekem trocha podrośli,
    Do karczemki pośli,
    Bok łobok na stołuszkach siadali,
    Rączki na szyje zakładali,
    Teraz się rozstać musiwa.
    Bywat ji!
  • rita100 19.03.06, 21:19
    a ta koszulę może uszyć przyszła teściowa ? wink
  • tralala33 19.03.06, 21:24
    Pewnie i może, ale jak zdejmie wymiary wink
  • rita100 19.03.06, 21:30
    w dzisiejszych czasach moło która dziewczyna umie szyć smile
    Może lepiej podrzeć koszule i kazać dziewczynie zaszyć ? wink
  • tralala33 19.03.06, 21:33
    A tym bardziej tkać, bo ta koszula musiała być własnorecznie utkana, jeszcze
    lepiej jak z lnu posianego i zebranego przez dziewczynę. Nie da rady - trzeba
    taką koszulę kupić i podarować panu młodemu.
  • rita100 19.03.06, 21:35
    I dobry pomysł, niech dziewczyna w dzisiejszych czasach kupi koszulę z lnu na
    szczęście. Nie przeszkadzam juz smile
  • tralala33 19.03.06, 21:46
    Na ślub i wesele zapraszam w poniedziałek (ewentualnie wtorek) bo to najlepszy
    dzień na warnijskie wesele.
    Tak się tylko zastanawiam, czy ten talar w buciku to nie uwierał? Chyba jednak
    po wyjściu z kościoła brutka go wyjmowała, bo jakby mogła potem tańcować?
  • rita100 19.03.06, 21:50
    A ja się zastanawiam jak to się stało że z czarnej sukni do ślubu ubiera się
    teraz białą . Ciekawe czy jest na to wytłumaczenie ?
  • tralala33 19.03.06, 21:59
    Ta moda pewnie przyszła z miasta. Na wsi Warmiaczki musiały być praktyczne.
    taka czarna albo granatowa suknia mogła potem słuzyć długie lata na odświętne
    okazje, a biała - wiadomo, raz się włoży, a potem albo zawiesić w szafie albo
    odsprzedać.
  • rita100 19.03.06, 22:04
    Tak , pamiętam Cyfus opisywał ten strój kobiecy czarny warmijski - jutro go
    włożę , bo wspaniały opis wraz z jej ubieraniem. W tej czarnej sukni od ślubu
    to nawet na starośc wkładano nieboszczkę do trumny.
  • rita100 20.03.06, 11:02
    Mam , mam ten uryweczek, nawet zdjęcie sukni zrobiłam z fotografii smile
    Na szczególne okazje ubiarała się w długą do kostek suknię i najczęściej w niej
    zastaje pochowana.
    Suknia z wysoką stójką pod szyją wyglądała przebogato, w dotyku przypominała
    raczej pancerz. A to dlatego, że samą suknię można było postawić - tak bowiem
    była sztywno uszyta. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że została
    skonstruowana. Wchodzono w tą suknię od tyłu. Tu od długości całego tułowia
    suknia była sznurowana, potem sznurowanie było zakrywane pewnymi klapami
    zapinanymi bardzo pięknymi czarnymi guzikami. Suknie nakładało się na gorset, a
    wszystko to sprawiało narzędzie tortur."

    Jak te czasy się nam zmienają
  • tralala33 20.03.06, 14:28
    Tak oto panna młoda z pomocą siostry lub przydanki (druchny) wbiła się w
    swoją 'pancerną' suknię. Inni też stroili się odświętnie. Narzeczony
    obowiązkowo wkładał czarne spodnie, długie buty, czarny lub brązowy surdut i
    obowiązkowo kapelusz. Podobnie ubrani byli pozostali weselnicy, a przydanom
    (drużbom) przypinano 'ruchelki' z mitru ze wstążeczkami. Przydanki na głowy
    zakładały wianki z kwiatów, a do sukni przypinały bukieciki. Panna młoda na
    głowie miała mirtowy wianek.
    Rito - może znajdziesz wpsomnienia Klyjmensa ze ślubu - o kozie, która zjadła
    bukiecik Matyldy?
  • rita100 20.03.06, 19:42
    Tralala, znajdę , łuż sia robzi, eszcze mom łobrazki z ksiojżki Cyfusa.
  • tralala33 20.03.06, 14:31
    Ślub odbywał się podczas Mszy świętej, najczęściej w poniedziałek lub we
    wtorek. W drodze powrotnej pierwsza na furmance podążała orkiestra, aby
    wszystkich powitać. Konie pędziły galopem. Każdy speiszył się do domu
    weselnego. A tam już placmitrz usadzał za stołem gości. centralne miejsce
    zajmowała para młoda, obok nich księża, rodzice i co przedniejsi goście, a
    następnie parami pozostali goście.
  • tralala33 20.03.06, 14:35
    Odtąd na stole w kolejności pojawiały się potrawy, m.in. dania z drobiu, zawsze
    warmińska czernina, potem tłusta baranina i pieczona wieprzowna, zakrapiana
    piwem, do kolacji podawano także lenkwar, czyli piwo jałowcowe zaprawiane
    miodem, a także gorzałkę i wino.

    Ach, czyli 'czarna polewka' na Warmii miała inne znaczenie? I ten lenkwar -
    szkoda, że Browar Olsztyński nie robi takiego piwa jałowcowego, byłoby co
    posmakować. Chyab zgłodniałam - czas na obiad.
  • rita100 20.03.06, 20:32
    No jekoś Klyjmens nie wspomnina o czornej polewce
    ale jek łóglóndali łobrazki tak wspomnina wesele

    "Jek am w drugo niydziela z Bazylam i Werónikó łobrozki a wesela łoglóndali
    Matylda wspomniała nasze wesele. Jenaczy buło, jekoś tak na ziosna. Deszcz
    padoł, do kościoła buło bez trzy kilómytry. Wsiedlim na wóz ale szyrmów
    (parasolek) ni mnielim. Kele kościoła mnyszkała tako staro kobziyta w jeny
    jizbzie z kozó. Zawdy w kościele śwyże ksiotki łustoziała. Zajechalim do ni.
    Foter kónie łuziójzoł i weślim do jizby sia trocha podszykować. Matylda
    położuła buket na ława i w śpiglu (w lustrze) sia rychtowała a jom sia w nió
    patrzuł jek w łobroz. Tako buła nadobno. Ale jek sia łuż łurychtowała i na ława
    po buket siangła to koza łuż go prazie kónczuła. Rozbeczała sia mojo Matyldka,
    jek jo tero do łutorza bez ksiotków puda, mózi. Nolepsi bym ty kozie skóra bez
    łeb ścióngnół, tak am sia zjadoziuł. Ale com mnioł robzić, mózia tedy do
    Matyldy: nie rycz tyle bo ci wszystko łoczami wyleci i szcz.. nie bandziesz
    mniała czam. wink))))
    A ksiandza cole nie dziwowało co brutka ksiotków ni mniała i ślub noma doł. I
    do dzisioj sia tlo wspomnianie łostało."
    Po naszamu - Edwar Cyfus
  • rita100 20.03.06, 21:09
    Niektórzy ,,placmistrzowie" często pisali własne "orracje" -- jak na przykład
    Piotr Szafryna ze Stawigudy - znane także w Brąswałdzie:

    Ja konika z boku trącam,
    Wkoło jizby sia wykrącam!
    Nie ziem, co tu gadać ziele,
    Proszą waju na wesele!
    W imieniu pana dobrze wam znanego
    Grabasza w Purdzie zamieszkałego
    Na wtorek łósmego mniesiąca tego
    Na ślub Anki, córki jego
    I młodego pana Kramkowskiego.
    Byśta sia też nie spóźniali,
    Ło łósmy z rena już tam byli.
    Grać będzie na tym weselu
    Jan Filip ze swoją kapelą,
    Goście będą się zjeżdżali,
    Muzykanty bywat grali.
    Kiedy grać będą łod łucha,
    Tańczy chłopak i dziewucha!
    Gdy tańcują młode pary,
    Podskoczy czasem i stary!
    A na obfitość jedła i napoju
    Przeznaczył gospodarz tłustego wołu,
    Baran też naziększy tłusty
    Będzie zaraz do kapusty,
    Z tłustych kokoszy dobra kurczyna,
    A z mendla gejsi do klusków czarnina.
    Do wypsitku dość będzie psiwa i zina,
    Likier i gorzałka poprazią humory!
    Kucharka nam kuchów wyniesie z komory!
    A wybaczta, kiedy sia czasem pomyluł
    I warna nie dość honoru łuczyniuł!
    A teraz łostańta z Panem Bogiem,
    Bo czas mi jechać teraz dali w droga.

  • tralala33 20.03.06, 21:12
    Niektórzy 'placmistrzowie' często pisali własne "orracje" -- jak na przykład
    Piotr Szafryna ze Stawigudy - znane także w Brąswałdzie:

    Ja konika z boku trącam, Wkoło jizby sia wykrącam!
    Nie ziem, co tu gadać ziele, Proszą waju na wesele! W
    imieniu pana dobrze wam znanego
    Grabasza w Purdzie zamieszkałego
    Na wtorek łósmego mniesiąca tego
    Na ślub Anki, córki jego I młodego pana
    Kramkowskiego. Byśta sia też nie spóźniali,
    Ło łósmy z rena już tam byli.
    Grać będzie na tym weselu
    Jan Filip ze swoją kapelą,
    Goście będą się zjeżdżali,
    Muzykanty bywat grali.
    Kiedy grać będą łod łucha,
    Tańczy chłopak i dziewucha!
    Gdy tańcują młode pary,
    Podskoczy czasem i stary!
    A na obfitość jedła i napoju
    Przeznaczył gospodarz tłustego wołu,
    Baran też naziększy tłusty
    Będzie zaraz do kapusty,
    Z tłustych kokoszy dobra kurczyna,
    A z mendla gejsi do klusków czarnina.
    Do wypsitku dość będzie psiwa i zina,
    Likier i gorzałka poprazią humory!
    Kucharka nam kuchów wyniesie z komory!
    A wybaczta, kiedy sia czasem pomyluł
    I warna nie dość honoru łuczyniuł!
    A teraz łostańta z Panem Bogiem,
    Bo czas mi jechać teraz dali w droga.

    www.weselisko.com.pl/tradycja4.htm
  • tralala33 20.03.06, 21:13
    He he - dubeltowo zaprosiłysmy na wesele!
  • rita100 20.03.06, 21:45
    Łuśmiałam sia , fejn smile
    A bandó przyspiewki weselne ? Chyba mamy to we folklorze.
    Tralala, może jeszcze w tym watku pociagniemu i chrzest i komunie i pogrzeby ?
    Nie wiem , jak uważasz ?
  • tralala33 20.03.06, 21:57
    Tak zaraz po weselu chrzciny? pewnie bywało i tak, skoro Warmiacy mówili

    Ględy pod plotem
    wesele - potem!

    Zobaczymy, czy spleść to razem, czy porodzielać. A przyśpiewek weselnych mam
    całą książkę, ale mazurskich! I co teraz?
  • tralala33 20.03.06, 22:00
    Do połnocy jeszcze daleko, ale już mi sia śpilsia klejo - zapraszam na
    oczepiny:
    'O północy zdejmowano pannie młodej wianek, a panu - ruchlę, czyli kształtny
    półkulisty kwiat z klapy surduta. jednocześnie pannie młodej nakładano twardą
    myckę z denkiem wyszywanym złotymi i jedwabnymi nićmi.' (Jan Chłosta)
    Czytałam gdzieś niedawno, że w Olsztynie jest krawcowa, która takie mycki na
    zamówienie szyje i wyszywa, ale bardzo są drogie. kiedyś też pewnie tanie nie
    były.
  • tralala33 21.03.06, 19:02
    O la la - warmińskie stroje prosto z samego Krakowa! A ta niebieska
    marynareczka to jakby z Paryża?
  • rita100 21.03.06, 19:36
    hehe, prosto z Krakowa dla Warmii te stroje jadą. To ja może przymiarkę zrobię
    czy gdzie skazy nie ma wink))
    Ale zaraz cos Wam pokażę. Idę zdjecie włożyć . Coś z samego Wymoju.

    A tymczasem nie zapominajcie , że były też stawiane bramki i tam gorzałeczkę
    rozdawano , a jakby nie dali to hohoho co by było smile

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=38803908&a=38928276
    Łobaczie jek u Bazylów buło ?
  • rita100 01.04.06, 21:16
    Wesele warmińskie w podolsztyńskiej wsi Brąswałd wg wspomnień Marii Zientry-
    Malweskiej
    Do najważniejszych wydarzeń w Brąswałdzie należały zawsze wesela. Cieszyli się
    na nie młodzi i starzy. Przygotowania do wesela trwały kilka tygodni. Trzeba
    było przecież przygotować wyprawę, ułożyć ją w skrzyni, usypać nowe pierzyny,
    zakupić to, co jeszcze było potrzebne, no i najważniejsze -- przygotować
    weselną ucztę. Tuczono na ten cel wieprza i cielę, kury, gęsi i kaczki. O to
    kłopotała się matka. Ojciec wiózł do młyna kilka kort y pszenicy na mąkę,
    karmił specjalnie konie owsem ,,co by na weselu mocno skakały". Czyszczono
    bryczki, ażeby się ,,psięknis świeciły", sprzątano strychy, stajnie, chlewy i
    stodoły. Wesela odbywały się zwykle w poniedziałki, a najczęściej we wtorki. W
    niedziele i święta nie wyprawiano dawniej wesel. Pannę młodą, zwaną
    powszechnie ,,brutką", otaczano wielkim szacunkiem i miłością. Nie goniono jej
    do roboty: miała odpocząć i przygotować się duchowo na ślub oraz przyszłe życie
    w małżeństwie. Jeżeli wesele odbywało się we wtorek, to w poprzedzający go
    czwartek po domach jeździł ,,placmistrz" i zapraszał gości. Jeszcze za czasów
    mojego dzieciństwa pamiętam ,,placmistrzów", chociaż był to już zanikający
    obyczaj. Z czasem ,,placmistrzów" nie wysyłano już. Gości prosili rodzice albo
    wysyłali pisemne zaproszenia lub nawet drukowane. ,,Placmistrz" był odświętnie
    ubrany. Był przepasany białą lub kolorową szeroką wstęgą, do której miał
    przypięty bukiecik kwiatów. Bukiecik był przyczepiony także do kapelusza. W
    ręku trzymał gibką trzcinkę, też ozdobioną kwiatami. Również konia strojono
    bukiecikami kwiatów. Koń był tak wyćwiczony, że schylał się, przekraczał próg,
    wchodził do izby, klóirą okrążał kilka razy. "Placmistrz" z konia wygłaszał
    zaproszenia Służył mu do tego podręcznik pod tytułem ,,Orracje weselnne" .

    A Brąswałd to znana warmińska wieś, niedaleko Olsztyna, przy drodze na Dobre
    Miasto. To właśnie tam przez wiele lat proboszczem był ks. Barczewski, autor
    Kiermasy na Warmii, wielki zwolennik polskości na Warmii. W kościele


  • rita100 01.04.06, 21:20
    Gość: tralala 07.09.05, 21:37 zarchiwizowany


    Nie było też obsypywania pary młodej drobnymi monetami czy ryżem po wyjściu z
    kościoła. Pojawiają się nowe zwyczaje, a stare niestety czasem są zupełnie
    wypaczane, tak jak bramy i wykup - kiedyś budowano je z dużym poświęceniem,
    pięknie ozdabiano, a teraz wystarczy przeciągnąć kawałek sznurka i kolorowych
    szmatek, żeby domagać się gorzałeczki.
    Doczytałam też się opowieści o weselu w Olsztynie, na którym orkiestra grała
    ludowe pieśni warmińskie jako podkład pod przyśpiewki, ale goście pochodzili z
    Mazowsza, słów nie znali, coś tam próbowali ad hoc układać i okropnie
    fałszowali sad
  • rita100 01.04.06, 21:21
    Ostatnim dniem zabawy weselnej był dniem przenosin. Młodą męzatkę odwożono do
    jej nowego domu. Zwyczaj ten miał formę obrzędu. Rano goście zjedli śniadanie i
    potem wszyscy zbierali się przed domem. Tam sąsiedzi pozyczali wozy na który
    ładowano cały posag dziewczyny. I zaczynała sie wesoła jazda do pana domu.
    Prastarym zwyczajem młoda gospodyni była trzy razy oprawadzana wokół ogniska
    domowego i znów odbywało się przyjęcie.
    Tydzień po weselu urządzano poprawiny, dojadając pozostałe potrawy. W tym
    czasie młodzi składali również pierwszą wizytę rodzicom żony.

  • rita100 01.04.06, 21:24
    A zauważyłas , że w tradycji weselnej i innej nie wspominają nigdzie o tradycji
    sprzataniu po weselu i na weselu i o najwazniejszej tradycji, to znaczy o
    bójce. Tak było i na Warmii, pijani goście wszczynali awanture, wychodzili na
    dwór i musieli sie bić na pięści, a goście starali się ich rozłączyć i
    pogodzić. Ciekawe dlaczego o tym nie wspominają. Nie ma prawdziwego wesela bez
    bójki smile
    prawda ?
  • rita100 01.04.06, 21:25
    Gość: tralala 08.09.05, 21:27 zarchiwizowany


    Dobrze, że bili się na pięści a nie sztachetami! No cóz, pewne zwyczaje
    zwyczaje pozostają niezmienne (tak mi się przypomniało Wesele w Atomicach
    krakowskiego Pana Mrożka - tam to dopiero się pobili, aż się zamienili w
    chrabąszcze).
    A dorzuce jeszcze jedną ciekawostkę współczesną. Pozmieniały się dawne Prusy
    Wschodnie, zrobiły się takie wielkulturowe, bywają i wesela polsko-ukraińskie,
    na których można zaśpiewać tak:
    Bida Polku pidkusiła
    Oj da, ruda ja
    Wyszła Polka za Rusyna
    Oj da, ruda ja
    Rusyn każe żyto żaty*
    Oj da, ruda ja
    Polka chocze dowho spaty**
    Oj da, ruda ja
    Rusyn każe borszcz waryty***
    Oj da, ruda ja
    Polka cocze kawu pyty****
    Oj da, ruda ja.
    *żyto żąć; **długo spać, ***barszcz gotować, ****kawy się napić


  • tralala33 01.04.06, 21:50
    Rito - a zauważyłaś, że nasza warmnijska brutka choć już parę tygodni po weselu
    ciągle w chałupsie łu łojczulka i matulki siedzi? Przenosin nie buło wink
  • rita100 01.04.06, 21:56
    Tralala, eszcze musiwam ziedzieć , która to brutka ? wink Bo nie ziem czy łóna
    nie powinna wloź łoknem ? Pamniantosz, jek to kolejna brutka to musowo mus wleź
    łoknam wink)))
  • rita100 03.04.06, 20:25
    No, patrzta, kto przyjechoł do Bani ?

    "Wenowejcie Bania przyjechalim do woju co byśta mojamu szurkoziu fejno, gbursko
    kobziyta łurajali. Robotno mo być i nie za paradno, co by cudze za nió za fest
    nie ślypsiali."

    A Bania to nojlepsi rajek na Warmii. Ło niam tyż trza popsisać, bo łón buł fest
    dobry warnijski rajek. Takygo to szukoć ze świckó.
  • rita100 03.04.06, 20:30
    Dawno, dawno temu, choć nie tak dawno, bo są tacy co sięgają pamięcią wstecz i
    przypominają sobie opowiadania starszych. A więc wtedy kojarzeniem małżeństwa
    zajmował się rajek. Było to zajęcie dla czlowieka bardzo sprytnego, wygadanego
    i dobrze znającego całą okoicę i jeszcze dalej. Taki rajek musiał być zasze tam
    gdzie w okolicy sie coś działo i o wszystkim prawie musiał wiedzieć. Miał swoje
    grono informatorów, którzy mu donosili gdzie, w jakiej wsi znajdije sie panna
    na wydaniu lub jakiś młodzieniec. Był to dla takiego rajka złoty interes, bo
    nigdy nie robił za darmo. Sprytny rajek kojarząc parę potrafił zainkasować od
    zleceniodawcy i zleceniobiorcy równocześnie.
    Takim najlepszym rajkiem w całej okolicy na południe od Olsztyna był stary
    Bania z Szófalda czy Sząbruka.
    Dobry rajek musiał być dobrym dyplomatą, żeby doprowadzić do skojarzenia pary
    ku zadowoleniu obu stron, a szczytem jego starań i zabiegów było już to , gdy
    młodzi się pokochali. Wola rodziców była święta.
    Czasami jego zabiegi w swataniu, nie trwały długo. W takim przypadku sztucznie
    przeciągał pertraktacje dla osiągnięcia większych własnych korzyści.
    Ale bywało i tak, że młodzi się nieakceptowali, i wtenczas młodzi nieszczęśnicy
    szukali potajemnie dojścia do do Bani upraszając go , oczywiście nie za darmo,
    o ratunek dla ich złamanch serc. Stary Bania zdając sobie z tego sprawę, że ich
    los spoczywa w jego rękach i pomniejszając swoje zyski wysilał swój rajkowski
    kunszt doprowadzając do sytuacji zadawalających wszystkich.
    Za usługi płacono mu róznie. Mąką, mięsem, zbożem i wieloma innymi dobrami
    natury.

    Taki był oto stary Bania rajek z podolszyńkich okolic.
    Nie tak jak dziś, gdzie rajkiem jest internet. I też musimy mu płacić
    comiesieczny abonament.
    Bo jak pisze Cyfus..... a życie toczy się dalej, wprawdzie już inne ale się
    toczy.
  • rita100 03.04.06, 20:31
    tralala33 06.03.06, 21:08 + odpowiedz


    Jakby ktoś chciał otworzyć w Olsztynie biuro matrymonialne i nazwy szukał, to
    może 'Rajek' by się nadał? Byle nie 'Bania', choć Bania z Szófalda był
    najlepszym rajkiem.
  • rita100 05.04.06, 21:56
    "Zaględna" dziewczyna to taka, która zerwała zaręczyny; pozostała ona
    najczęściej starą panną. Nikt jej już nie wierzył, czy czasmi nie zerwie
    kolejny raz danego słowa.
    M Zientara- Malewska
  • rita100 05.04.06, 21:57
    Życzenia dla mlodych

    " Mlodzi ludzie, najlepsi sia majó, tam dzie sia z milościo psieniandze
    złoncajo."
    K. Małlek
  • gietpe 06.04.06, 21:25
    Rajki
    Szumi bór sosnowy Wiatr roznosi echa, Dziewczę nucąc piosnkę Mile się uśmiecha.
    Uśmiecha się mile, Pieści sznur korali,
    — Do ciebie, dziewczyno, Rajki przyjechali.
    Przyjechali rajki Więc podług zwyczaju, Byś im była rada Koniki skakają! —
    Skakają koniki Otwórz dziewczę wrota! Dostaniesz za wianek Myceczkę ze złota.
    — Ze złota myceczkę Za wianek zielony Z mirtowych gałązek Nadobnie spleciony! —

    Maria Ziętara Malewska
  • rita100 06.04.06, 21:28
    Psiankne mowam wesele warnijskie i gwołt gości smile
    Tera ja dom slownik weselny w gwarze.

    Weselny słownik warmiński

    białka - żona, kobieta
    biwat - gra orkiestry na powitanie gości
    brutka - panna młoda
    brutkan - pan młody
    ględy - zaręczyny
    mękolija - męka, podniecenie płciowe
    oddaw - ślub kościelny
    przydan - drużba weselny
    przydanka - druhna
    sneszka - synowa
    świergolić - grać na skrzypeczkach
    zaględać sia - zaręczyć się
  • rita100 07.04.06, 20:49
    Eszcze bandzie ło weselu - gawędy weselne smile
  • gietpe 09.04.06, 12:43
    RYMY WESELNE
    Dziwny rzeczy zbieg I da szczęścia brzeg, Przyjechała panna młoda Zza gór,
    lasów i rzek. Przyjechała do swej cioci I mówiła, że wnet wróci. Tu poznała
    kawalera, Co jej w serce wległ.
    Któżby przeczyć mógł,
    2e tak zrządził Bóg.
    Raz się ujrzeli, a miłość weszła w serca próg.
    Nikt ich nie namawiał wzajem,
    Jak to ludzkim jest zwyczajem,
    Nie cofnęła ich dalekość z raz obranych dróg.
    Przyjechał pan Tym Warmijacy z nim
    Na Górny Śląsk, gdzie się z hutów kopci czarny[dym.
    Stąd on wybrał ulubioną
    Chcąc ją mieć sobie za żoną, Rodzice na to przystali, błogosławiąc im.
    Już masz żonę, już Mężu żonie służ,
    I bądź jej zawsze uległym, pokornym jak stróż.
    Gdy się żona uprze nieco
    I może powie lada co,
    To ją głaskaj i przepraszaj, przy tym ręce złóż.
    Czym was związał ślub,
    Weźmijcie aż w grób,
    Choć przyjdzie wiele doświadczeń, rozmaitych
    A do Warmii ze Śląska [prób.
  • gietpe 09.04.06, 12:53
    Zawiedzie was droga wąska,
    A nareszcie do Gietrzwałdu wskaże drogę słup.

    Pan Maruszczyk dbał
    Dziś wesele dał
    I stara się,aby każdy pełny kielich miał.
    Więc się dzisiaj pobratamy
    Warmijacy z Ślązakami,
    Aby związek tej przyjażni już na zawsze trwał.

    A.Samulowski
  • rita100 09.04.06, 21:03
    A jednak Samulowski pisał i radosne wiersze, ten jest nadzwyczaj przyjazny smile

    wesele
    To panna i kiawaler to 'u nas mówhilim brutka i brutkan, a potem pchiersy swat
    i druhna. To tyz casem sie zeznali na muz'ice, casem tak gdzie, a casem
    narajili - to takzez. To znajomy z młodem prz'ijechał - będzie mózieć tak
    jek 'obcy - co tó dziewcyne znał i co go znał, wziuł narajuł i pojechał. Nó to
    tam prz'ijadó i wprzod nastaziajo - wprzod obziad cy tam wodke postazio, potem
    podhiecórek, kafy popchijo, a przy wódce to jinsa mowa. To tedy gadajo tam o
    cenściach to o gospodarkie rajili, ten niał dobry posag, to tegy gadali: ten
    isty da to, ten da to, dam córke. Juz to przed tem wszistko jest ugadano. 'Una
    tylo tyle nisła do pohiedzynia, cy sie jej udał, jak sie nie udał to moze nie
    mohiła zaraz, to odpchisali.
    I tez tak sie chizo nie zenili, jak teraz w cternastu dniach, tylo poł roku, za
    rok. To nie jest tak lo jek tutaj. Przyjedzie rajek to tydzień i za dwa wesela,
    a potem to juz sie rozbzijajo, rozganiajo, to 'u nas tak cegój nie było.
    U nas w pchiuntek było wesele, potem sobota i niedziela to poprahiny. Goście
    sie pozjezdzajo tak z daleca, to sie gościum na obhiad.

    Maria Zaraza, zam.Skajboty, pow.Olsztyn 1951-56
  • tralala33 09.04.06, 21:22
    Maria Zaraza ze wsi Skajboty - no proszę, jak pięknie pół wieku temu godali na
    warmnijskiej wsi. I tak to zapisane, że jak czytam to tak jakbym słyszała panią
    Marię - słowo w słowo.
  • tralala33 09.04.06, 21:20
    'Więc się dzisiaj pobratamy
    Warmijacy z Ślązakami,
    Aby związek tej przyjażni już na zawsze trwał.'

    A to nama dotrsiuł pon Andrzej Samulowski tym zierszem smile
  • rita100 09.04.06, 21:27
    Ciekawe skąd u Samulowskiego takie bratanie się wzieło ? Miał jakies kontakty
    ze Śląskiem ?
  • tralala33 09.04.06, 21:31
    Może ten wiersz napisał o swoim weselu? Szkoda, że w biogramach nie piszą
    więcej o życiu prywatnym, tylko 'działał', 'pisał', 'wydał' - trzeba by
    poszukać gdzieś dokładniejszych informacji.
  • rita100 09.04.06, 21:38
    Właśnie , inne byłoby spojrzenie na autora tak jak na ludową poetke z nad
    jeziora Dadaj, objaśniła swój tekst swoimi slowami co lepiej można ją zrozumieć.
  • rita100 10.04.06, 21:47
    wesele
    W rajby to jek chto naraji. Jak sie umówili na posagi, to zrobzili ględy. Wtedy
    ksiądz ględał i zrobzili zapoziedzie. Trzy razy ksiądz musi zapoziedać, a potem
    wesele.
    Kedyś było corne, a teroz zrobzili bziołe ubranie, a było i modre. Psierwuj
    nikt nie mniał bziałej sukni, tlo corna suknia i bziały ślejer (welon).
    Młod nioł sukniok i bziałe rękawziczki, fejny wóz, fejne kónie, zianek z
    borowin dokoła brycki, dom wystrojony z jeglijów i kchiatami z papierów. Brama
    to były take dwa tycki cienkie, obhite zielono. Co przyjechał jeden gość na
    bryckie, to mu wbiwat zagrali a i nabozno pchieśń na trąbach grali. Pan mlody
    jak buł młody to mnioł zianek z merty.

    Maria Zaraza zam. Skajboty, pow. Olsztyn

    Tralala, włąsnie opowiada Pani Maria o strojach weselnych i konikach i bramach
    i o tym , że przy bramkach na trąbce grano smile
  • tralala33 10.04.06, 21:55
    'Psierwuj nikt nie mniał bziałej sukni, tlo corna suknia i bziały ślejer' -
    teraz to by się goście wystraszyli takiej 'czarnej' panny młodej smile

    'Pan mlody jak buł młody to mnioł zianek z merty' - ciekawe, do jakiego wieku
    buł młody? A może chodziło o kawalera, nie wdowca?
  • rita100 10.04.06, 21:58
    Ale jaki to jest ten zianek z merty' ?
    Może potej ozdobie się domyślimy o co tu chodzi ? Też sie zastanawiałam jak
    mierzą wiek do ślubu ? wink
  • tralala33 10.04.06, 22:02
    Wianek z mirtu - kiedyś młode dziewczyny hodowały w doniczce mirt, żeby z niego
    upleść sobie wianek weselny. Biada, jak któraś nie zadbała o roślinkę i
    pozwoliła jej uschnąć. Ale nie wyobrażam sobie pana młodego w wianku mirtowym
    na głowie smile Może przypinał sobie gałazkę mirtu do ubrania?
  • rita100 11.04.06, 20:02
    To łowiadasz Tralala ło lecie, a zimą ?
    Poczytaj to smile

    Kedy na wesele zaprasali, to 'oblekli take cerwone sate i na kónia wsiedli. A
    progi to nie były takie wysokie, tylo niskie i wjesiali takiem koniem do jizby
    ji zaprasali na wesele. Wszyscy tedy przyśli i 'ubrali sie fejn w saty i posli
    na wesele.
    Panny młode - brutki w bziałe klejdy sie 'ubzierali i szlejer i zianek z
    merty. Kedy ksiatusków nie buło, to juz taki zianusek od gartnera z niasta.
    Choc juz 'usech to buł 'obramowany, tlo ten zianuszek, fotograchie byli
    brutkiem i brutka.
    Przod kiedyś to wołu dali, to śwynie, to 'owce to psienjędzy. Ryby na wesele
    były warzune. Naziencej gorzołki psili, co sobzie zrobzili. Masła nie znali
    (nie jedli) choć krowów nieli. Pchiekli kołac i chlib. W zime to nieli psennó
    kase tak z pszenicy, to 'oni tak sobie na zarnach niłli sani kase. Tak
    gościnowali sie.

    Henryka Jasieniak, lat 73 , zam. Rostoki, pow. Pisz

    Zauważcie, że tu wspomniano wreszcie co robiono z wiankami i bukietami po
    weselu. Zwyczajem było ususzyć wiązankę. Tu wspomina Henryka Jasieniak , że
    nawet suszono i oprawiano w obraz.
  • rita100 26.04.06, 21:03
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=170&w=40425533&v=2&s=0
    Tralala, Ciupazka z Zakopanego miała już wesele - tu swietny watek , podobny
    zorganizuje na Warniji w odpowiednim okresie. Tralala, zrobimy prawdziwe wesele
    na naszym forum. Będziemy spiewać i przyspiewywać przy gorzałeczce.
    Zorganizujemy ja na nute warnijską i inne regiony, może nam się uda takie
    wesele regionów zrobić. To szykujmy swoje przyspiewki bysmy nie wypadli źle.
  • rita100 01.05.06, 20:45
    Jutro jide do kościoła zaględować ślub.
    Trzy razy będzie ogłoszenie.
    Jak się dowiedziałam to dlatego, żeby jak ktoś bedzie przeciw temu to powinien
    sie zgłosić.
  • rita100 01.05.06, 20:51
    Tralala - pzidz ma, jek jest z tym bukietem ślubnym. Według tradycji bukiet
    trzeba ususzyć , a jak go ususzyć kiedy brudka będzie rzucać nim do tyłu.
    Złapie jekaś dzieweczka i co łodebrać jyj tan bukiet ?
  • tralala33 01.05.06, 20:55
    Trza mnieć drugi do ususzenia, bo łodbierać nie godzi sia.
  • rita100 01.05.06, 20:57
    Ksiotków bandzie pewno gwołt, to jydyn sia łususzy. Rychtyczno , tak zrobzie.
  • rita100 02.05.06, 20:56
    Tralala - jeszcze jeden problem. Wiemy , że do ołtarza córkę zaprowadza ojciec.
    A kto zaprowadza jeśli ojca nie będzie na ślubie ? Nie wiesz jak to ma
    wyglądać ?
    Niestety ojca na ślubie córki nie będzie. Są ku temu powody wyższej rangi. Ja
    mam prowadzić ? Chyba nie jestem do tego zdolna. A gdyby nie ja to kto może to
    zrobić zgodnie z tradycją ?
  • tralala33 02.05.06, 21:50
    W Polsce jednak to brutkan prowadzi brutkę do ołtarza. Byłam na slubie
    przyjaciółki, która zaczytywała się Jane Austen i naoglądała filmów na
    podstawie jej powieści, no i wymarzyła sobie taki ślub w stylu angielskim - pan
    młody czeka przy ołtarzu a ojciec ją prowadzi przez kościół. No i muszę Ci
    powiedzieć Rito, że większość gości była skonsternowana? A kim jest ten starszy
    pan? A gdzie jest pan młody? Czy to ten ślub czy nie ten? Dobrze, że to był
    mały kościół, szybko doszli to ołtarza i wszystko się wyjaśniło, zanim goście
    pana młodego nie uciekli w poszukiwaniu 'właściwego ślubu'.
  • rita100 02.05.06, 21:57
    Faktycznie , konsternacja, bo czasmi przyszłego małzonak goście dopiero poznaja
    na ślubie i wyszło u Twojej przyjaciółki faktycznie niezręcznie.
    Nie widze siebie prowadzacej córkę do ślubu. Ja taka drobniutka, ona tak wysoka
    panna , bedzie wystrojona - głupio to bedzie wyglądać.
    A jeżeli jej przyszły mąż ma brata - to czy mogę poprosić by ją poprowadził do
    ołtarza. No nie wiem , nie wiem jak z tego wyjśc. Po za tym ja będę ryczeć jak
    mops - jeszcze zaczną mnie uspakajać w tym kościele.
    Oj, Tralala jak ja się boję tej roli.
    I jeszcze na dodatek, w rodzinie mam wszystkie wdówki - to bedzie babskie
    wesele. Łoj, Tralala..... tylko się nie śmiej choc smiech sam się wciska na
    twarz smile

    Oj, Tralala, żebyś wiedziała.....
  • tralala33 02.05.06, 22:10
    Nolepsi co by brutkan brutke do łotarza prowadził. Abo niech młodzi zdecydujó -
    to jich śwanto. Bandzie dobrze.
  • tralala33 02.05.06, 20:58
    Rzeczywiście jakby UFO wylądowało - ale to nie tam będzie ślub?
  • rita100 02.05.06, 21:03
    Nie , na szczajcie nie tamuj. Ślub bandzie w Kolobrzegu w klasztorze
    OO.Franciszkanów.
  • rita100 24.05.06, 21:40
    No łuż trzy niydziele mineły łod zapowiedzi. Już wszystko je i co eszcze
    bandzie to patrz Tralala
    "Załatwiam też grajka na czas wesela do tej sali.Jeszcze załatwiłam do kościoła
    ze szkoły muzycznej jako skrzypka i bedzie rowniez organista,grają w duecie.."
    Oj , bandzie, bandzie.....
  • tralala33 30.05.06, 11:02
    Stronę opracowała pani Ilona Najda, nauczycielka z Zespołu Szkół w
    Dobieszowicach. A te Dobieszowice znalazłam w powiecie będzińskim, województwo
    śląskie. Tyle, że województwo śląskie to nie to samo co Śląsk. No i mogą
    istnieć jeszcze inne Dobieszowice?
  • rita100 30.05.06, 21:57
    Na ślójskie wesele to to nie wyglónda. No ale teroz to i tam sia mniesza
    wszystko.
  • rita100 13.06.06, 22:06
    Zapowiedź ślubu:
    "Słwaetny Jan Krusche mieszczanin i farbarz wdowiec ztąd, z słwetną Wilhelminą
    Penquittowną panną sławetnego Piotra Penquitt młynarza z Stolzhagen
    (Kochanówka, pow. lidzbarski), córką"

    Z zapisów kanonika Walenty Blockhagen z 1840r
  • tralala33 19.06.06, 22:49
    Warmińskie wesele
    GO Wioletta Przybylska [14.06.2006] Imprezę kultywującą tradycję i obyczaje
    warmińskie przygotowali podopieczni Środowiskowego Domu Samopomocy. Za ich
    sprawą w czwartek, na deskach Lidzbarskiego Domu Kultury odbywało się "Wesele
    warmińskie".
    Artyści z ŚDS przebrani w stroje ludowe przedstawili weselne zwyczaje
    Warmiaków, tańczyli i wspólnie z publicznością śpiewali piosenki.

    Po części artystycznej, jak na prawdziwe wesele przystało, nie zabrakło
    poczęstunku. Weselny obiad, składający się wyłącznie z regionalnych potraw,
    przewidziany na 150 osób przygotowały panie: Zofia Dobosz i Irena Konarska. Na
    stole znalazły się m.in. gołąbki warmińskie z kaszą gryczaną i ziemniakami,
    szczodraki, żur warmiński, kwas chlebowy, szneki z glancem. Do stołu podawały
    uczennice z Zespołu Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego. Imprezie
    towarzyszyła wystawa ilustracji z dawnej Warmii i publikacji na temat tradycji
    warmińskich. O tradycjach warmińskich opowiadała także zebranym gościom
    Krystyna Tarnacka-Jurgielewicz. Na imprezie wystąpił Zespół Pieśni i
    Tańca "Spręcowia" ze Szkoły Podstawowej w Spręcowie.

    www.wm.pl/Index.php?ct=lidzbark&sct=lidzbark&id=867452
    No jo, tlo coby szneka z glancem robziła za warmińską cołte abo kuch to jakem
    pyra wielkopolska nie łuzierze.
  • rita100 19.06.06, 23:37
    Tralala, a oglądałaś cała galerię , jek sia ludzie fejn bawzili, jek łorchestra
    groła i tańce i kuchty buły i łodświantnie łobleczeni. Jek i mlodzi i storzy
    sia bawzió - fejn, fejn to wyglónda.
    No zabozieli ło gorzałeczce, bezt tygo nima wesela wink
  • tralala33 08.08.06, 21:27
    Coby nie zaboczyć!
  • rita100 08.08.06, 21:41
    Nie zabocza. Łuż kreacje szykuje wink))
  • rita100 11.08.06, 20:18
    Tralala, szykuję kreację i ziesz co, ja tak myśle , co fejn by buło, keby by
    tak matki dziecoków mnioły nakaz ubzierania sia w strój regionalny na
    uroczystości. Jak fejn by buło. Ja by buła w Warnijskim stroju, a z tamtyj
    strony matka by buła w wileńkim stroju. Taka fotka by sia łostała na pamniantke
    wnuków. Ja by sia łubrała tak. Tak bym chcioła, coby wnuki ziedzioły dzie majó
    szukać korzeni, kedy nas łuż ni bandzie.
    No ale wszyscy by sia śnioli ze mnie.
    Nic to, jek bandzie dzieciuk maleńkij to rychtyczno musze kupić - maleńkij
    strój warnijski - tlo dzie go kupsić ? Może do tego ciasu chto pomyśli o takim
    handlu. Moze na Allegro kupsie ?
  • tralala33 14.08.06, 21:27
    Starszy drużba ze starszą drużbą zapraszają na wesele:

    Niechaj będzie Jezus Chrystus pochwalony,
    Przychodzimy tutaj z prośbą, a niesiem pokłony,
    Jak bóg rozesłał na ucte po śnierci narody,
    Tak tez wysłali nas prosić na weselne Gody.

    Proso przez nas rodzice młodego i młodej,
    a najprzód prosi pan ojciec, potem pani matka,
    a potem i młody, i młodziuchna gładka.
    A potem krewni obojga – to cało rodzine
    na dzisiaj, na psiątek na sósto godzine,
    do aktu weselnego
    do koscioła Bozego (kłaniają się)
    gdzie sie chrzco ludzie, przy chcie mnianujo,
    i sakramenta święte przyjmujo, (kłaniają się),
    a zaś z kościoła Bozego
    proso do domu swojego,
    a proso przez nas ucciwie
    wsystko, co zyw je (kłaniają się)
    na wódki baryłke i jedno, i drugo,
    na stós kołacy, na jeden i drugi,
    na becułke i jedno i drugo,
    i sera gomólkę, i jedno, i drugo.
    na te cietrzezie,
    co siedzo na drzezie,
    i na te łabędzie,
    co siedzo na grzędzie,
    i na te kuropatwy,
    co połów ich łatwy,
    i na te to dziki,
    co ryjo trawniki,
    i na tego kura
    co z niego rura,
    i na te główecki,
    co tulo listecki,
    na barana bziałego,
    na psiejaka cubatego,
    na skrzypka wesołego,
    na becke zina starego,
    na psiecywo chleba z nieba (kłaniają się)
    i na niskie kasy nasy, (kłaniają się)
    toć i pare tych zajęcy,
    przytem moze na co zięcy,
    co Bóg daje, (kłaniają się)
    a będziemy jedli, psili
    i pospołu do niedzieli,
    jak w niebzie anieli,
    Amen (kłaniają się i odchodzą).
    (Karol Małłek, Wesele mazurskie)
  • tralala33 14.08.06, 21:29
    Zaprasza placmistrz:

    Prose, zebyśta tak dobrymi buli,
    a wasych synecków w swaty wyrządzili,
    jak jednego, tak drugiego,
    jak zielgego, tak małego,
    zebyśta takze talarków nie załowali,
    a jak najpiękniej kóniki ubrali,
    azeby sie wam psięknie jechało,
    a pannóm druhnom sie podobało.
    Zaprasam tez i wase córecki w druhny,
    zeby sie ktemu wyrządziły wneciuchny,
    klejdziki swoje psięknie wypłukały,
    strefelko zeby plotuskami podziozały.
    a zeby nam sie psięknie jechało,
    a wsystkim panom swatom podobało,
    nie tylko przeciez panóm swatóm,
    lecz wsystkim weselnym siorstóm i bratóm.

    Zaprasam pana gospodarza i panio gospodynio,
    ziem, ze brutce i brutkaju to łasko ucynio.
    Zaprasam dali tych co za stołem i tych co rpzed stołem,
    tych co przed psiecem i tych co za psiecem,
    i tego domu całego,
    az do dziecka malutkiego,
    tam dziatki wam sie nie będo sprzeciziały,
    poniewaz sie będo dobrze zabaziały.
  • tralala33 14.08.06, 21:29
    Będo one tam nakarmione i napojóne,
    potem za psiecem drabko zastazióne.
    Wy będzieta na izbie tańcować,
    a dzieci będo bez psiec wam się przypatrywać.

    Przed wase kóniki só stajnie nowe,
    w nich malowane krypy dębowe,
    tam będzie dla nich ozies i siano,
    i psięknie będzie im podesłano,
    będo óni tam rzały, parskały,
    a owsa zreć ni będo chciały.
    a dla was będo stoły usłane,
    a na nich szklanki ruto oplatane,
    węgierskim zinem i niesiem psiecónem
    będzie tam kazdy stół obłozónem.
    Tam będo skrzypki i basy brzniały,
    a pod wami będo nózki drgały.
    Przyjadziem z kościoła do panny młody
    albo do pana ojca nasego.
    Tam będo tocki psiwa tocyli,
    wy będziecie tańcowali, psili,
    kucharki będo jedzenie warzyli,
    placmistrze będo jedzenie nosili,
    będziemy smacnie jeść i tańcować,
    a to nie będzie wcale nic kostować.

  • tralala33 14.08.06, 21:30
    Najemy się, napsijemy,
    po brzuchu sie pogładzimy.
    So tam dla was i psierzynki puchowe,
    i podusecki so atłasowe,
    a kómu nie stanie psierzynki,
    dobre będo i grochozinki.
    A chtoby mnie chciał z mego konia zsadzić,
    musi przed nim ziertel owsa postazić.
    a chtoby mnie chciał posanować,
    musi mi węgierskiego zina, to francuski gorzałki,
    a do tego kiełbasy dwie strzałki,
    a nie francuski gorzałki, to szklanke wody.
    a nie wody, to młodo panne pocałować do wygody.
    Prose was, moi nili przyjaciele,
    zebyśta mi ni podziwowali ziele,
    gdybym sie w cemkolziek pomyluł,
    a wam nie dosyć sławy uczynił,
    tak drugo razo chce sie poprazić
    i będę sie u was dłuzy bazić,
    boć mój kónik ma śtery kopyta,
    a jednak sie casem tez mocno potyka,
    jać eno jeden w gębzie ozór mam,
    a juz tak wziele z wami rozmaziam,
    Jji ... daj Boze dobry dzień. (odjeżdża)
  • rita100 14.08.06, 21:48
    Najemy się, napsijemy,
    po brzuchu sie pogładzimy

    tak, tak , cytołam co w zwyczaju warnijskim i mazurskim trza przed weselem
    popsić coby sia mlodym dobrze zidło w żuciu - tak ło tó tradycyje dbom.

  • tralala33 15.08.06, 21:21
    mazurska, a jakże:

    Nie chcę starygo,
    choć mo wór psieniendzy,
    wolo jo młodygo,
    choć użyję nędzy.
    Bo ten stary leży potem
    śmierdzi jako pies pod płotem,
    młody jest psiórecko,
    grzeje jak słonecko.
  • rita100 15.08.06, 21:36
    A czy nie jest w zwyczaju przed ślubem płakać ?
    Coś w rodzaju:
    Łoj , jenu , jenu, łoj jenu, jenu cera ma wychodzi za móż. łoj , jenu, jenu i
    płacz i szlochanie . Coś tak wyczytałam wink
  • rita100 22.08.06, 20:51
    Skuli tego bandzie bal i przerwa smile
    Popraziny bandó za tydziań smile
  • rita100 06.09.06, 21:41
    Autor: gajowy555
    Czy buły take łobrzędy jek kedajś na Warniji ?
    A tak ło nich psisze Cyfus w drugiej części swojej ksiójżki ...A życie toczy się
    dalej.

    ...Wesela na Warmii zawsze były huczne. Nawet w tych trudnych, powojennych
    latach. Kucharka miała przez co najmniej dwa dni przed weselem moc pracy.
    Mięsa, sosy, surówki, sałatki no i oczywiście ciasta i torty, czyli mówiąc po
    warmińsku „kuchy”. Wszystkie te smakowite wiktuały przygotowywane były zawsze w
    domu weselnym, czyli w gospodarstwie rodziców panny młodej. Anna do tych prac
    potrzebowała jedną, a przy większych weseliskach – dwie pomocnice. Czasem były
    to młode kobiety z rodziny panny młodej, nierzadko jednak stałe i wypróbowane
    koleżanki Any. Sprawdzony i zgrany zespół.
    Weselisko musiało być udane, jeśli kucharką na nim była Ana Kwitek, a do tańca i
    nie tylko,
    przygrywała orkiestra, jak to się wtedy mawiało - Banta ze Stawigudy.
    Zamówień na wesela przybywało. Dzięki nim Ana mogła utrzymywać całą rodzinę,
    teściów również...

    Jeżeli ciekawość dalszych obrzędów zwycięży to cdn...


  • rita100 06.09.06, 21:43
    ...Po powrocie z kościoła na wszystkich czekał już wyborny, specjalny,
    uroczysty, warmiński obiad. Zawsze musiał zaczynać się od rosołu z makaronem,
    obowiązkowo własnej, czyli owej weselnej kucharki roboty. W rosole dużo było
    rozdrobnionego mięsa z kury. Potem podawano tzw. międzydanie. Kucharki wnosiły
    na stoły na płytkich raczej półmiskach pyszną marchewkę z groszkiem, wokół
    której poukładane były małe smażone mielone kotleciki. Dopiero potem podawane
    było danie główne. W salaterkach gotowane ziemniaki, a na półmiskach różnego
    rodzaju mięsiwa, od wieprzowiny i wołowiny smażonej, duszonej, pieczonej, po
    różne rodzaje drobiu. Nie miało prawa na weselnym stole zabraknąć duszonej
    specjalnie po warmińsku gęsi, czy pieczonej kaczki. A jeśli gęś, to obowiązkowo
    tzw. szmurkoull, czyli duszona czerwona kapusta przyprawiona na słodko- kwaśno
    tak wspaniale, że kto raz jej sprobował, choćby nie był smakoszem kapusty, nie
    zapomni tego smaku i zapachu do końca życia.
    W śląskiej kuchni występuje coś podobnego, ale to naprawdę nie to samo.
    Podawano również całą gamę różnych innych surówek z grzybami w occie włącznie.
    cdn

    To tero dalszó czańść Gajowy napsisze.
    Ciekowe co bandzie ? Tańce tero ? wink
  • gajowy555 07.09.06, 10:35
    Na deser rożnego rodzaju budynie, kisiele i galaretki z owocami i obowiązkowo
    kompot.
    Najsmaczniejszy był ten z suszonych, podwędzanych małych gruszek – ulęgałek, lub
    ze śliwek. Alkoholu na warmińskich weselach na stół nie stawiano. Nie znaczy
    to, że go na nich nie było. Do obiadu podawano „zino z jonków”, czyli własnej
    produkcji wino z porzeczek. Mocniejsze alkohole przygotowywane były już co
    najmniej tydzień przed weseliskiem . Był to najczęściej obowiązek ojca panny
    młodej. Zawsze był to spirytus rozcieńczany przegotowaną wodą i zaprawiany kawą,
    miodem albo owocowymi sokami. Ten alkohol raczej nigdy nie był tak mocny, jak
    wódka ze sklepu.
    Po obiedzie, gdy goście wychodzili na zewnątrz zapalić papierosa, cygaro czy
    starym, warmińskim zwyczajem zażyć tabaki, specjalnie do tego wynajęci mężczyźni
    spełniali rolę kelnerów. Chodzili między gośćmi z tacami pełnymi poustawianych
    dnem do góry kieliszków i butelkami domowej roboty nalewek na spirytusie.
    Kelnerzy podchodzili do stojących i rozmawiających w grupach gości, proponując
    kieliszeczek. Po wypiciu goście stawiali kieliszki z powrotem na tacy, już w
    normalnej pozycji.
  • gajowy555 07.09.06, 10:38
    W czasie między obiadem a początkiem tańców, uroczystość weselna musiała zostać
    uwieńczona. Na tę okoliczność zamawiany był profesjonalny fotograf.
    Ponieważ wesela wyprawiano zawsze w domu rodzinnym panny młodej , często
    zdarzało się, że brakowało w domu miejsca do tańca. Budowano więc na tę
    okoliczność specjalną wiatę, przylegającą do zewnętrznej ściany budynku. Wiata
    miała drewnianą, równiutką podłogę. Zadaszenie i boczne ściany takiej
    prowizorycznej sali tańca stanowiły plandeki brezentowe.

    Orkiestra również po zjedzeniu obiadu, takiego samego jak wszyscy goście,
    zapraszała do pierwszych, weselnych tańców. Obowiązkowo rozpoczynała je para
    młoda. Do drugiego tańca pan młody prosił teściową, a panna młoda teścia.
    Trzecią parę tworzyli teściowie pary młodej, a a czwartą drużbanci, czyli
    świadkowie. Dopiero po tych dwóch obowiązkowych tańcach, mogli tańczyć wszyscy
    goście.
    Obowiązkowo na weselny obiad był proszony ksiądz asystujący przy ślubie. Nieraz
    duchowny dawał się pannie młodej zaprosić do tańca.
  • gajowy555 07.09.06, 10:39
    W powojennych latach raczej nie używano na wsiach warmińskich strojów ludowych.
    Około godziny 18-tej podawano na weselach kuchy , torty i kawę . Po kawie zaś
    panie, jakżeby inaczej, siadały w grupkach oddając się ploteczkom i sącząc winko
    z porzeczek. Panowie, niekoniecznie tylko starsi, zasiadali po trzech, czterech
    do stołów i grali w bardzo popularną i lubianą na Warmii gre w karty – skata.
    Potrafili grać przez długie, długie godziny. Gra wciągała tak bardzo, że czasami
    dochodziło do sprzeczek między małżonkami . Żony chciały potańczyć, a
    mężowie... No cóż. Grano oczywiście na pieniądze, ale były to raczej symboliczne
    sumy. Na stołach karciarzy, ale tylko na tych stołach,stała butelka z alkoholem
    i kieliszki na specjalnej tacce. Niektóre zagrania były premiowane kolejką ...
  • rita100 11.02.07, 18:11
    To na zdrozie wszystkim weselnikom smile
    i seteczka
    smile
  • rita100 12.09.07, 21:58
    "Walc weselny"
    napisał Andrzej Samulowski

    Dziś w noju ziośce je zielgi ruch,
    Gości sia zbziero jekby jych sioł,
    Wszistkich łożywia weselny duch,
    Bo pon Z. swyj cerze wesele doł.
    Ref.
    Bo ziedzó manższczyżni na wszistkie strony,
    Że w noju ziostce só dobre bziołki:
    Nadobne, uczciwe - a to nie żort,
    Jeżli manższczyzna takowej wort.

    Gdy sia doziedzioł tan młody pon,
    Że pon Z. psianknó cere mo,
    Przybuł jó pojónć w małżeński ston,
    Dziś mu pon łojciec z posagiem do.
    Ref.
    Bo ziedzó manższczyżni na wszistkie strony,
    Że w noju ziostce só dobre bziołki:
    Nadobne, uczciwe - a to nie żort,
    Jeżli manższczyzna takowej wort.
    cdn
    --
    Bandziewam wipraziać rozmajite fizmatantki i hop i siup i po szluczku, po jenam,
    po drugam »¸¸.•*¨`•»
  • rita100 12.09.07, 22:00
    Łojcze i matko ! - łuż przyszed cias,
    Chocioż cujecie w sym syrcu żol,
    Że dobra cera łopuści wos,
    Łodjedzie z swym manżam, łodjedzie w dol.
    Ref
    Niych zidzó manżczyżni na wszistkie strony,
    Chtórzi chcó dostać cnotliwe bziołki,
    Nojdó ji w noju wsi - a to nie żart
    Jeśli sia nie wdadzó w grywanie kart.

    Chto sia chce żenić - to z młodych lot,
    Nie gdy łuż starość poczyna gióńć.
    Psiankny w bukiecie je świeży ksiot,
    Starego, zflaczałego niych nie chce wziójść.
    Ref.
    Bo to łuż ziadomo na wszistkie strony,
    Z łucziwych panien só dobre żony.
    Mnieć bziołke łucziwó - to nie je żort:
    Jekó chto dostanie, takej jest wort.

    Muzika walczika do łucha rznie
    Na pomyślność tym, co wzieli ślub,
    Niych jich nie może rozłónczyć - nie -
    Jek tlo som Ban Bog bez śnierci grób.
    Ref.
    Zianc dzisioj wesoło tyj młodej parze,
    Tak jek weselny łobyczoj każe,
    Winszujónc jam łotwarcia do szczyńścia bram:
    Niych żujó ! Niych żujó ! Niych żujó nam !

    1895 rok
    --
    Bandziewam wipraziać rozmajite fizmatantki i hop i siup i po szluczku, po jenam,
    po drugam »¸¸.•*¨`•»
  • rita100 12.09.07, 22:03
    popraweczka > Niych jich nie może rozłónczyć
    mo być - nikt czyli nicht

    Muzika walczika do łucha rznie
    Na pomyślność tym, co wzieli ślub,
    Nicht jich nie może rozłónczyć - nie -
    Jek tlo som Ban Bog bez śnierci grób.
    Ref.
    Zianc dzisioj wesoło tyj młodej parze,
    Tak jek weselny łobyczoj każe,
    Winszujónc jam łotwarcia do szczyńścia bram:
    Niych żujó ! Niych żujó ! Niych żujó nam !
    --
    Bandziewam wipraziać rozmajite fizmatantki i hop i siup i po szluczku, po jenam,
    po drugam »¸¸.•*¨`•»
  • rita100 14.09.07, 21:33
    Śpiewka weselna
    na nutę "Nie pójdę ja za dziedzica" napisana przez Andrzeja Samulowskiego.

    Cóż sia dzieje w Stękinach,
    Że dzisioj tutaj nicht nie 'stęka'?
    Kożdy droga jek na spranżynach,
    Wszistko gładkie, jek bez sęka.

    Coła zioska w żwawym ruchu,
    Stónd i zowónd bryczki jadó,
    Wszistko wygodne jek w puchu,
    Wszistko z szykiem i paradó.

    A kożdy sia wprost wprowodza
    Do jenego tilo domu,
    Nicht nikomu nie zawodza,
    Nicht nie sztyruje nikomu.

    Acz z jekegóż to powodu
    Take dziś liczne zebranie ?
    Pan J...W... bziołka młodó
    Pojół i przyzióz kochanie.

    Na wesele przenosiny
    Sprosiuł kamratów, sójsiady
    I wszistkich zidać z jich mniny,
    Jek kontenci z tyj bziesiady.

    Stołi suto zastazione
    Różniste przekónski, mniajsiwa,
    Zina, floszki omszone
    I w dzbankach szumnónce psiwa.

    A muzika różne walce
    Rzempoli, polki, mazuri
    Aż zgniłki i ospalce
    Rozpandzajó w tańcu chmuri.

    Z brutkó noju pon młody
    Sadzó gości poza stołi,
    Bo z wszistkimi dziś swe gody
    Jest szczajśliwy i wesołi.

    Dawni buł smutny, jek struty,
    Raz czyrwony, raz wyblodły,
    Aż gdy łodziedziuł Dźwierzuty,
    Smutki mu z syrca łopadły.

    Nolazł tam, choć ni szedł piechto,
    Bziołka psianknó - Bogu dzianka,
    Aż sia z tygo wsziści cieszo.
    Dzisioj w Stękinach nicht nie 'stęka'.

    A na kóncu eszcze - to noma wznieść sia godzi,
    Niych żujó szczajślizie - noju państwo młodzi.

    1896r
    --
    Konopsie
    W blumtopsie
    Stołi na festerblosie »¸¸.•*¨`•»
  • rita100 17.09.07, 21:36
    Na dzień weselny u p. Sznarbacha w Gietrzwałdzie
    25 stycznia 1910 napisoł Andrzej Samulowski

    Wyszedł w podwórze i rękami macha....
    - Jedzie pan młody do pana Sznarbacha,
    A za nim liczne powozy z paradą
    I goście strojni, napuszeni jadą.

    Muzyka hucznie gra na powitanie,
    Z wozów zsiadają panowie i panie,
    I dziarska młodzież wesoło i żwawo,
    Wyskaka z wozów na lewo, na prawo.

    Państwo Sznarbachy w polskiej uprzejmości
    Witają wszystkich zgromadzonych gości,
    Bo dziś sprawili swej córce wesele,
    Dlatego gości sprosili tak wiele.

    Wyszła i córka w ślubnej sukni strojna,
    Róże na liczkach - nadobna, przystojna,
    Na głowie wianek mirtowy, zielony -
    Od wszystkich gosci odbiera ukłony.

    Żegnają ojca i matkę ze łzami,
    Pozegnała się z braćmi i siostrami -
    I oblubieńcy w wewnętrznym spokoju
    Wyszli do ślubu w poważnym nastroju.

    W kościele związał ksiądz stułą małżeństwo
    Polecił Bogu - dał błogosławieństwo.
    Aby wzajemnie sobie tu służyli,
    Boga kochali, zgodnie z sobą żyli.

    Teraz są wszyscy we wesołym domu:
    Chęci do jadła nie brakuje nikomu,
    Przy tym muzyka raźnie nam przygrywa,
    To też z kielichów wino w gardło spływa.

    Zabito wołu, dwa wieprze, trzy skopy,
    A kur i kaczek - to z półtorej kopy,
    Piwa i wina są pełne piwnice,
    A ciast i 'babów' - aż się gną police !

    I stoły się gną pod wielkim ciężarem
    Pieczeni, kiełbas i węgrzynem starym,
    I jeszcze różne przysmaki przynoszą -
    Gospodarz z żoną, by jeść, gości proszą.

    Oj, takie sute i polskie wesele
    Chcieliby często wyżyć przyjaciele.
    Pan Sznarbach z rzędu wyprawia już trzecie,
    A za dwa lata czwarte mieć będzie.

    Mniejsza, co na to on nam dzisiaj powie,
    Lecz jemu wszyscy wykrzykniem na zdrowie,
    A każdy puchar swój niech do dna pije:
    "Pan Sznarbach długo niech z rodziną żuje!!!.

    --
    Niych flakocz flaczy świnie»¸¸.•*¨`•»
  • rita100 06.08.08, 23:46
    musza kóntek podnieśc coby nie pofurał w archiwum
    --
    ¸¸.•*¨`•»Patrzaj w gziozdy, ale daj pozor na droge¸¸.•*¨`•»
  • rita100 17.09.08, 20:52
    z ksiojżki "Warmia i Mazury" - piesni doroczne i weselne

    "Jeszcze w II połowie XIX wieku spotykali się na weselu wszyscy, obojętnie czy
    ktoś był bogaty czy biedny. Gbur posiadający wielkie gospodarstwo zapraszał na
    wesele swojej córki krewnych, sąsiadów, nawet parobków.

    "Dawni, to kazdy mniał swó dume i pospołu zyli z sobó."
    Ale stopniowo sytuacja się zmieniała.

    "Potym nastali takie panki i to gospodarskie juz sie odłuncali łod tych
    bziydniejszych, łod tych tam parobków. I musiały na niego 'wy' mówzić, choć
    razym do skoły chodzili. Tak sie poodłuncali potym. To taka pycha powstała
    (Skarzyn - Mazury).
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 17.09.08, 20:53
    Wesele warmińskie i mazurskie przetrwały w pełniejszej formie obrzędowej mniej
    więcej do lat 1870-80. Po tym okresie stopniowo zanikała. Silny nacisk
    germanizacyjny, wypieranie języka polskiego odcisneło się piętnem.
    W II polowie XIX wieku zaczęto nazywać panną młodą - brutka, pana mlodego -
    brutkan, zaś starostę weselnego, starszego drużbana - placmistrz.
    Wtenczas również zamiast tradycyjnej oracji 'proszka' przez placmistrza, który
    konno objeżdzał zapraszając na wesele zastosowano wysyłanie 'biletów' czyli
    zaproszeń.

    Ważną rolę na weselu odbywała muzyka. Pod koniec XIX wieku orkiestry dęte,
    wojskowe wyparły rodzime regionalne instrumenty. Zresztą tak Warmia i Mazury nie
    miały ich za wiele.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 18.09.08, 20:52
    Zebrane materiały obrzędu weselnego w/g mnie są bardzo bogate, choć narzekają
    autorzy tych zbiorów, ze nie udało im się nagrać tradycyjne oczepinowej pieśni o
    chmielu.
    "A żebyś ty chmielu na te tyczki nie lazł".

    Wesele warmińskie opisał Karol Sieniawski, wesele mazurskie Max Toeppen i Jan
    Karol Sembrzyńcki.
    Oprócz tego Mazurzy posiadali rekopisy Gustawa Gizewiusza, Wojciecha
    Kętrzyńskiego, Jana Karola Sembrzyńckiego z których korzystał Oskar Kolberg.
    Ale Warmia nie była pokrzywdzona dzięki Augustynowi Steffenowi, który w okresie
    międzywojennym zebrał i wydał trzytomowy zbiór piesni ludowych, jednak weselnych
    pieśni było mało. Niestety, cała tragedia w tym, że nie zdążono wydać do tych
    pieśni melodi, uniemożliwiła to II wojna światowa, a po wojnie - melodie te
    przepadły.

    Wesele mazurskie dzieki Karolowi Małłkowi, który pozbierał i wydał w 1934 r w
    ksiązkę 'Wesele mazurskie' przetrwały wojnę również, ale bez linii melodycznej.

    Do tych publikacji wracała orędowniczka Mazurów Emilia Sukertowa-Biedrawina,
    Warmianka Maria Zientara-Malewska.
    Wymienić przy tym należy: Władysława Gębika, Stefana Sulima (W. Ogrodziński),
    Anna Szyfer, Ryszard Kukiera, Aleksander Pawlak (próbował odtworzyć muzykę)

    Nie możemy zapomnieć też o Marynie Okęckiej-Bromkowej, ktora to w latach
    1950-1980 z sercem nagrywała i zapisywała na żywo zapamiętane wśród autochtonów
    pieśni obrzędowe.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 18.09.08, 20:53
    Tylo wstampem, tero prosza do obrzandu weselnego, a bandzie sia działo, bo swoje
    wesele łopisze tyz Mazurka znana noma juz Charlotta Ludorf. Jij wesele buło w
    1888 roku w Kamionce.

    Szadaj nie gadaj ślicne kosianie,
    juz koniki stojó w wozie
    płakanie nic nie pomoze,
    szadaj nie gadaj.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 19.09.08, 20:53
    czyli swaty
    "W karczmie wypsili wódki, tam kazdy z pół litra i mnieli dość, sie wyspali i
    było po weselu. A w domu nie zitali chlebem i nie błogosławili te rodzice.
    Łojciec to sobzie myśloł, co jena gamba mnij do mniski."
    (Skarzyn - Mazury)

    Posag dziewczyna sama sobie wysłużyła u gbura. Ciajżko muział siła lat pracować.
    August Gromadzis ze wsi Szczepanki
    "To my tam dwa lata pospołu bylim. Wesele sam wyprawił w domu gospodarza. Do
    ślubu jechalim na furmankach:
    Mi pospołu na końcu. Jo. A z kościoła to jechalim prszodkiym. Na weselu to tam
    jedyn buł, co na harmoniji groł."
    W takiej sytuacji nie był potrzebny rajek.
    Najczęściej z rajków korzystali gburzy.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 19.09.08, 20:54
    Rajek był człowiekiem dyskretnym, zaufanym i orientującym się w stanie
    majątkowym obu stron. O małżeństwie decydowali rodzice:
    "Ne pytali sia, czy sia miłujeta, czy sia kochota, czy sia chceta... No, to
    starży tak mówili: nogorżyj sia łożenisz, to sia przyzwyczajisz do kobziyty.
    Choć może nieszykowno, ale ci sia włozy łóno, co byńdzie wszystko dobrże potym."
    wink))))))))))
    (Biskupiec - Warmia)
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 21.09.08, 19:03
    Michał Flakowski (ur 1891) z Biskupca, zamieszkały w Bartołtach był również
    rajkiem i tak opowiada:
    "Jo tak jestym troche taki godałek, no nie, i też-ym dwadzieścia siytym por
    zrajił. Pospołu żym zraił, to w stan małżeński wleźli. Dwadzieścia sześć byli
    szczajśliwe, a siódmo było niejszczenśliwo. Łón mi groziuł krosym, a łóna tym
    partyzanym, nie, parasolym mi groziuła, no nie ? Łod tygo cziasu dołym sia pokój.

    Buł tyż jedyn młodziok bardzo bogaty, na, ale duży chłop, mierzuł ło dwa metry
    psiańć centymetrów. Okropny brżuch mnioł, łón móg i pół metra zjeść. Łón nie
    ziedzioł nigdy, kedy mo dość. No, z tym bułym psiyńć razy, wej, tyz w miejscach
    panie tu i tamój.
    Psiyrszy roz, no chtórno dziewczyna bydzie chciała takiygo łobżartucha ? To sia
    go boji, sie go bojała.
    No tero buło raz Panskie Przemienienie w Biskupcu, to moja ciotka przyjechała
    łod Reszla, ta ciotka sia nazywała Kabzion. A łón do mnie przyszed. No, a łóna
    to słuchała. Jo mówie: "Julian, jo z tobom w rejby juz nigdy nie pojode, bo ty -
    jo mózie - niy mosz żodnyj mniary, to ty nie dostoniesz bziołki".
    A moja ciotka to słuchała, to mówzi: "A co tam, ón chce sia żenić ? Jo. Mój
    sójsiad mo styrysta morgów - mówi - mo trzy córki. Przedtym chcieli dochtorów,
    to profesorów, to oficerów, sia nicht nie trasiuł, to - mówi - przyjedź z nim".

    (T 52/2 PR-Olsztyn, Michał Flakowski)
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 24.09.08, 23:18
    O rajbach łopoziadała tyż Charlotta Ludorf

    "No jek sia zeszli tam sójsiady i co, to mówzio: "A jako dziewc'ine tam ? Oj -
    mówzi rajek - mam, wiym jo dziewc'ine, toć by jo narajuł synoziu twojymu, abo i
    jek te dziewc'ine."
    Jet do buło przemóziono, to tedy dali badać sia. To tedy tyn, co rajił to
    dziewc'ine, to pojechał tedy z tym s'inem od tego sójsiada. Ji rajby.
    No, to jek tam w te rajby przyjechali, no to wyszła druhna, jich przywzitała,
    sia ukłoniuła, rada buła. Kej sie zaraz sobzie udali, to łagodne buli do sie. A
    kiej sia nie udali, to sia z rajbów zart łodszed.
    Ale jek sie w sobzie udali, to tedy zaprosiuł te rodzice ty dziwc'iny do sie,
    coby obaczyli jygo majyntność, tedziewc'ine i rodzice. To tegy przyjechali - ta
    brutka z rodzicami, ale i tyn rajek, co jó narajił to dla tygo dobrygo tam
    słowika (tzn, że był bardzo wymowny).
    "No, jek woma tu udało u nas ?" - "No, coz, nizgorzyj, moze i co byndzie z tygo"
    - No, to byndzie."
    Poszli, łobacyli tam pola, chlywy, bidło, co ji wsio.
    To przystrojili tako psieśnió...
    "A siła Jaśku chleba mos?"
    (niestety tyj psieśniczki ni mowam)
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 25.09.08, 21:46
    Kiedy bandziesz w rajby jechoł,
    byś cygary nie zaniechoł,
    cobyś sia tam pannie zdobiuł,
    siebzie psiankny obroz zrobziuł.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 26.09.08, 21:01
    Na Mazurach buło ziele zabawnych psieśniczek ło rajbach. Jeno takó zaśpsiewo
    Charlotta Ludorf z Kałęczyna

    Przyjechoł rajek na bzioły szkapsie,
    przyjechoł rajek na biały szkapsie,
    śnyptuch mo w dybzaku, a ślina mu kapsie
    śnyptuch mo w dybzaku, a ślina mu kapsie

    Szabliczka przy boku, ślybrym okruncano
    koszula na niym pół roku nie prano.
    Szabliczka przy boku, ślybrym okruncano
    koszula na niym pół roku nie prano.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 27.09.08, 20:04
    Na Warmii łostrzegano przed łobcymi rajkami. Jeno tako historyje zaśpsiewoła
    Marta Pliszka z Mokin:

    Przyjechali rajki z cudzy krajiny
    namowziać dziywczine do swoji rodziny - bis

    Dziywcze głupsie buło, namówzić sia dało
    swe śtyry koniki zaprzungać kozało - bis

    Jek jich zaprżungali, łóne sie targały
    bo ło dziywczyninem nieszczajściu wziedziały - bis

    Juz co ujechali mnil dwadzieścia sztery
    zodne do zodnego słówka nie mozili - bis

    Przemoziuła Kasia słoweczko do Jasia
    czy jeszcze daleczko rodzineczka nasza ? - bis

    Oj, cóż ty sie pytosz ło naszej rodzinie,
    będziesz ty pływała w dunaju, we trzcinie - bis

    I wzioł ci jo, wzioł ci,......
    i postyjmoł ci ji i złote pszieszczenice - bis

    I wzioł ci jo, wzioł ci za te cienkie boki
    i wrzuciuł jo, wrzuciuł w tyn dunaj głęboki

    Dziewcze w dunaju pływa i brzegów sia fita
    a Jasie poganin ręce ji odpycho

    oj, bisu może lepiej nie śpsiewać
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 28.09.08, 11:16
    Julia Gutowska z pod Orzysz w Mazurach, tako lołne wyśpsiewuja ło rajbach:

    Jek po rajbie jydzie, talarkami ciska,
    a jek w swojym domu, fynyk w garści ściska.
    Oj, wszystko-ć to tych młodziynców chwolba,
    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda
    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda

    Jek po rajbie jydzie, śnyptusek wisyty
    a jek w swojym domu, gnidami wybzity.
    Oj, wszystko-ć to tych młodziynców chwolba,
    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda
    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda

    Jek po rajbie jydzie, kosulka wysyta,
    jek we swoim domu, gnidami wybzita.
    Oj, wszystko-ć to tych młodziynców chwolba,
    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda
    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda

    Jek po rajbie jydzie, skórzenkami tupa,
    a je w swojym domu, trzi dni kurpsiów suko.
    Oj, wszystko-ć to tych młodziynców chwolba,
    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda
    co sia łóni chwalo, mogdy nie je prowda.

    "Esce woma pośpsiewać, esce ło buksach moga, to wsio po kolei, wsio, nie moge,
    nie moge.."

    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 30.09.08, 21:31
    W tydzień po rajbach odbywały się oględy. Czasami mówiono - zmówiny lub zaręczyny.
    Obie rodziny wielką wagę do tego przywiązywali, ponieważ trudno już z tego było
    się wycofać.
    Ględy odbywały sie w domu rodziców dziewczyny.

    "No, jek juz sia zgodzili, to sia tam umówzili, kiej daje jaki grunt abo co. No,
    to musieli tyn ojciec, od tej brutki mówzić: jo moji córce dom tyle i tyle
    psieniandzy z sobo, bo tam na gruncie to były ji spłatne drugim dzieciom. To sia
    uwożyli, siła łóna psianinadzy przyniesie. No, jek było wsystko, bo to tedy na
    zopowiedzie dali ji na te wesele sia uwożyli."
    (Kałęczyn - Mazury)

    Na zkończenie spotkania obu stron zapraszano bliskich krewnych jak i
    najbliższych znajomych, którzy później na weselu pełnili funkcję przydanki przydana.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 30.09.08, 21:33
    Uzgadniano wtenczas listę gosci, termin wesela. Na Warmii wesele odbywało się
    zazwyczaj we wtorek (nigdy w niedzielę), na Mazurach najczęsciej w piątek.
    Wesele trwalo trzy dni, niekiedy cały tydzień.
    Charlotta Ludorf mówiła: "Ja na takich weselach nie była, coby tylo jeden dziyń
    było wesele."

    "To tedy jek juz po zapowiedziach, to tedy zaroz sia uwożyli placmistrze.
    Placmistrze byli na kożdym weselu zwicajnie dwa: ze stróny brutkana jedyn i ze
    stróny brutki jedyn. Co tedy tam znali juz te głoskie ji tego zaprosania."
    (Kałęczyn - Mazury)
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 01.10.08, 20:22
    Do obowiązku placmistrza należało spraszanie gosci weselnych, pilnowanie
    porządku na weselu, zabawianie gosci, częstowanie przy stole, wygłaszanie oracji
    i biwatów. Musiał być wygadany, dowcipny i lubiany.

    Dobierano również dziewczęta na druhny - przydanki i młodziaków na przydanów lub
    drużbanów.
    Na dużym weselu było niekiedy 12-15 młodych par przydanów z przydankami.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 01.10.08, 22:29
    Z ględami-zmówinami związanych jest dużo pieśni, śpiewanych podczas poczęstunku.
    Obecna była starsza kobieta, zazwyczaj krewna, która na weselu pełniła rolę
    swaszki, oraz kilkoro młodych ludzi. Nie towrzyszyła wtenczas muzyka, bo na
    ględy jej nie proszono.

    Matuleńku, tatuleńku,
    jadó do nas goście
    carne ławki, carne stołi,
    omywać je każcie.

    Córeńku, córusieńku
    omyj-że je sama
    byndo mówzić kawalyrzy
    żeś je grzeczna dama.

    Matuleńku, tatuleńku
    po co przyjechali ?
    Córeńku, córusieńku
    żebyśmy cie dali.

    Matuleńku, tatuleńku
    nie dajcie me jeszcze.
    Niech wama sia pokłaniajó
    wy sia z tygo cieszcie.

    A jo pójde do kómory
    bande niby płakać,
    a jo bande po komorze
    od radości skakać.

    (Anastazja Szmich - Mazury)
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 02.10.08, 21:29
    I ta sama psieśniczka tlo śpsiewa jó Maria Skrocka - Mazury

    Ojculecku, matulecku
    jado do nas goście.
    Stoły, ławy, zedelecki
    łobsorwować kazcie.

    Obsoruje, łobsoruje
    córecka sama
    bando mówzić ci rajkowzie
    coś buła korano.

    A cegoście przyjechali
    moje mniłe goście,
    jeślim sia wom spodobała
    ojca, matki proście.

    A jo póde do komory
    w rzecy płakać bande
    a wy ojca, matki proście
    to jo rada bande.

    A ta matkia, a ta matkia
    ani słuchać nie chce.
    Esce moja córka młodo
    progów nie przydepce.

    Esce moja córko młodo
    kitla nie usyje.
    Esce moja córko młodo
    dośc bziedy uzyje.

    A tan ojciec, a tan ojciec
    syrca ochotnego
    oddaje-ć on zenciu córke
    odrazu psiersiego.

    Nie poziem ci, zenculecku
    czyli krosna moze
    ale sie z nio nie zawdstydzis
    jeśli wleziesz w łoze.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • nereus1 02.10.08, 22:50
    Tradycyjne wesele warmińskie, praktykowane w latach 1950 - 1967 i
    przed wojną, opisałem w moje książsce "Historia Parafii Klebark
    Wielki jej wiosek i okolic" na stronach 342 do 346.
  • rita100 03.10.08, 19:53
    Wziem Nereusie i nawet moga Ci powziedzieć , ze potam je łopisany zwyczaj
    pogrzebowy. Ale na wsystko przyjdzie cias.
    Gwołt napsisałes ło weselu warnijskim , no i ło odzianiu weselnym.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 03.10.08, 20:41
    I esce ta sama piesniczka w jinszym wykonaniu. Spsiewa jo Maria Luiza Okunek -
    Mazury

    Panie łojcze, pani matko
    jadó do was goście
    stołi, ławi, zedelecki,
    ozorgować kazcie.

    Córuleczko, zycie moje
    obsorujze sama
    byndo mówzić i rajkowie
    gospodarno dama.

    Cego żeście przyjechali
    moje mniłe goście
    jeżlim wam sie spodobała
    ojca, matki proście.

    Pani matkia pozwoliła
    a pan łojciec nie chce.
    Usiade se na róg stoła
    bande prosiuł jesce.

    A ty dziewce ścil nam łoze
    w tyj ciemnej komorze,
    pódżymy my spać oboje
    nic nam nie pomoze.

    Posłanio sia nie wymawiom
    z wami spać nie póde
    co sia łonień nie przerzuci
    w tó trzeció noge.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 04.10.08, 21:07
    Na Warniji takó psieśniczke śpsiewano bez Marta Pilszka z Mokiny.

    Wejcie, matulu, to goście do naju,
    a co za wózek, jak konie skakajo.

    Sprzuntnij ze stołu, chuciuchno, córeczko,
    trzunśnij co ducha zgmatwane łóżeczko.

    Z szafy łobrusek chyndogi tyż siengnij
    a ty, mój Józefku, jidź konie wyprzengnij.

    Niechaj Pan Jezus bandzie pochwalony,
    od wszyćkich ludzi zawsze i wielbziony.

    A gdzie je łojczul, czy go nima w doma,
    pogwarzułby tyż tu pospołu z noma.

    Łón zaro przyjdzie, poszed no na pole,
    bodaj robaki za bagnem tam w dole.

    Z-ito pożerły dziś, wieć sam zobaczy,
    jutro zasieje lub pośle łoraczy.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 04.10.08, 21:09
    A tero psiankno psieśn zaśpsiewa Wilhelmina Kropp z Mazur, czytojta co za
    fajniste słowa:

    Moja pani matko, rajki do nas jado.
    Obac-ze, córecko, w jakiej tam paradzie.
    Murawiec czapke zdjoł, jygo brat dure zgioł,
    a mój najmilejsy do mnie sia ukłónił.

    Moja pani matko, a gdziesz ich posadziwam?
    Murawziec na stołek, jygo brat pod stołek,
    a twój nomnilejsy z tobo na krzesełecku.

    Moja pani matko, a cóż im jeść damy?
    Murawziec gosiora, jygo brat kacora
    a twój namnijejsy z tobo gorzałecke.

    Moja pani matko, a gdzież ich położyć?
    Murawziec na łoże, jygo brat pod łoże,
    a twój najmnilesy, z tobo w rejsbetecek.

    Moja pani matko, rajki odjeżdzajo.
    Obocz-ze, córecko, jak sia sprawowali.
    Murawziec zesroł sia, jygo brat zescoł sie
    a mój najmnilesy dobrze sie sprawowoł. !
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 05.10.08, 21:10
    Esce je taka wesoła psieśniczka, Paweł Turowski jó śpsiewoł z Tomaszkowa na Warniji.

    Łolszynowe kołko
    dambowo rozwórka
    spodobała mi sia
    Turoskiygo córka

    Tra la la, la la la, la la la

    Kaczór nas oddawoł
    kaczka nas glandała
    a ta dużo świnia
    na łorganach grała.

    Tra la la, la la la, la la la

    A na weselisku
    tany na klepisku
    piesek hopsa z kózką
    kiwa tylnią nóżką.

    Tra la la, la la la, la la la

    Piwo i też wódka
    nikt nie lał pod bródka
    goście sia popsili
    potam sia pobili.

    Tra la la, la la la, la la la
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 06.10.08, 20:45
    Gottlib Kiliman z Kipar na Mazurach też noma zaśpsiewa rajbowsko smile

    Kołodzieju bracie
    psiankno córke macie,
    to mi jedó docie!
    Bynde chodziuł pod łoknami
    bande dropał pazurami
    Kołodzieju bracie, psianknó córke mocie.
    to mi jenó docie!

    Kołodzieju bracie
    psiankno córke macie,
    to mi jedó docie!
    Usiójde se kole proga
    bande prosiuł Pana Boga.
    Kołodzieju bracie
    psiankno córke macie,
    to mi jedó docie!
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 07.10.08, 21:57
    Tero wstaje Warmniok z Gryźlin Hubert Bauchrowicz i tak łodpoziada:

    U nas wedle młyna wysoko dembzina,
    trza by jó wyrómbać, wyrómbać.
    Spodobała mi sia u sójsiada córka,
    ale mi jij nie chco dać, nie chco dać.
    Dadzo mi ją dadzo, do dom łodprowadzo
    ale musza poczkać !

    Na psiersze zaloty, straciuł am ja złoty,
    eszcze mi ją nie chco dać, nie chco dać.
    Straciuł am i talar, ledwóm nie oszalał,
    eszcze mi ją nie chco dać, nie chco dać.
    Dadzo mi ją dadzo, do dom łodprowadzo
    ale musza poczkać !

    hehe
    Stónd je taka psieśniczka
    Poczkaj, poczkaj poziam mamie, poziam mamie, coś sznoptuszek poder na mnie ,
    poder na mnie benc!
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 08.10.08, 22:21
    Poczkaj Warmiaku, a to znosz ?

    Pojechoł Jasiek na glendy
    zesmarkoł lepy i zamby.
    Pod nosem wygniuło
    az mu chrzunstke wzidać buło.
    Marysiu, daj mi gamby!

    Adolf Margowski z Giławy tak śpsiewoł.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 09.10.08, 20:18
    Te, Warmiaku, to nie tak buło, to maziurska psieśń - ryczy Charlotta Ludorf z
    Kałęnczyna, to je tak i pod boczki sia wzieła i zaśpsiewoła:

    Jek przyjechoł w oglyndy
    usmorkoł nos i zymby,
    chcioł gymby.

    A łóna tako nie była
    i tak do niygo mówziła:
    idź do watra, idź do watra,
    idź do watra, niech ci nasra.
    wink))

    Charlotto !...... wink))))
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 11.10.08, 20:40
    Nu, Charlotta, mówzi Gottliba Cibora tyz z Mazur, a tam nie zabocz:

    Rajali mnie ogrodnika
    ni mo wołu, ni kónika - banc !

    Abi kokosz na oborze
    ji ta krakorać ni może - banc !

    Byndzie-ć łóna krakorała
    kiedi byńdzie jajko mniała - banc !
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 11.10.08, 20:41
    A dyć baby krakorata, a jo woma tak zaśpsiewom, tako warnijsko - Augustyn Hohman
    z Unieszewa sia zjadoziuł smile

    Oj, rajó mi jó,
    co mi za nió dajó ?
    Wór suchi rzepi,
    łolszynowe cepi,
    psiyrzyna durawo,
    kobyła kulawo,
    krowa przebodzóna,
    świnia upolóna.

    Ham ty dra, ham ta dra
    ham ta dram ta dram ta ta.

    Żuł ci jo z łutrapsiencem
    tylko dwa niedziele,
    mioł ci łón łeb łod ślydzia,
    dupa łod niedźwiydzia,
    pazuri jek grabzie,
    pysk podobny żabzie.

    Him ti dri him ti dra
    him ti dram ti dram ta ta.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 12.10.08, 19:39
    Po zapowiedziach w kościele wyznaczony już był termin ślubu. Goscie musieli być
    zaproszeni na 10-14 dni przedtem. Wtenczac placmistrz przygotowywał sie do
    spraszania gosci weselnych. Tak o tym opowiada Charlotta Ludorf z Kałęczyna.
    "Łone sie sami nie strojili, tedy było zaroz umózióno, chtórne dziywczoki
    przyjdó, druhny chtórne przyjdó, tym placmistrzp mice (czapki) ustrojó. Słuszne,
    musiała jena staro doskonało być, co juz łóna wziedziała jek. To tedy ustrojili
    te mice. Ustroili jym. Tako mica biła, ze w przedku jek liderek jest długi, to
    takie krzaki były (zieleń), na tym liderku do tego. A w tyle tedy tak jek to,
    snury (wstążki). Serokie snury były ji tam całe do pasa, długie te snury. Pejcz
    mnioł w rynce na kónia, a chto mu przysed w droge, to do szpasu dostoł w plecy.
    No i tedy uwożyli sie chtornym, jak ustrojóne były te mice. To tedy placmistrze
    tam zawołali pore dziywcaków i co majó jich ta obacyć. To tedy ji zaprosili
    troske i potancowali i pośpsiywali. A nazjutrz pojechali placmistrze.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 14.10.08, 19:55
    Była prawie najważniejszym elementem. Zamówienie muzyki należało do placmistrza.
    Muzykant, ktory miał swój zespół, nie pytał ile dostanie, tylko ile będzie miał
    przydanów. Wtedy orientował się jak wielkie będzie wesele, a od tego zależał
    zarobek.
    Pod koniec XIX zapanowała moda na dętą orkiestr przeniesioną na wieś z wojska,
    która wypierała ludowych muzyków.
    Wiejski muzykant Otto Buks z Szymanowa grał na weselach przez 30 lat.
    W Grywałdzie znana była trzyosobowa kapela Santowskiego: na skrzypcach grał
    Żnijarski, na klarnecie Zaborowski, na basie Santowski.
    Każda okolica miała swoją muzykę.
    W Kromerowie: skrzypce, klarnet, flet, bas nazywany "Marysia" i "żelazko", czyli
    perkusja. "Było to długie na 30 cm, ciensze niż palec żelazko, które wisiało na
    powrozku, a drugim żelazkiem uderzano do taktu.
    W Najdymowie "Te duże skrzypce nazywali Marysia, o tak zorgował. Tedi siedzioł,
    a tak zorgował, psiłowoł tam na ty Marysi."
    W Brąswałdzie tylko biwaty grano na trąbkach. Do tańca zmieniano skład na
    'krowę' czyli skrzypce, klarnet, trąbka i bas.
    Na bardzo skromnym weselu wystarczyła harmonia, czasem harmonijka ustna.
    Dopiero w czasach hitlerowskich, w obawie przed represjami i zwolnieniami z
    pracy członków kapeli, zaniechano tego zwyczaju.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Nie szczańdź ciasu coby być szczajśliwym¸¸.•*¨`•»
  • rita100 16.10.08, 20:18
    Było bardzo ważnym wydarzeniem dla mieszkańców wsi, przez które przejeźdzali
    dwaj przydani na pieknych przystrojonych zielenią i kolorowymi wstęgami białych
    koniach (one to miały przynosić szczęście, dlatego konie musiały być białe).

    Przydani byli odświętnie ubrani, na głowie mieli mice przybrane zielenią, a z
    tyłu 'furały' wstążki białe, czerwone i zielone; przez ramię do pasa przełożony
    biały recznik spięty był 'ruchelką', czyli bukietem kwiatów.
    Przejeżdzając przez wieś, głośno 'pękali batami', by podkreślić ważnośc swej misji.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Sem mnie pobiera pokusa
    Waćpanowi dać całusa....¸¸.•*¨`•»
  • rita100 17.10.08, 20:14
    Rodzimy proszek, drużba weselny lub starszy przydan, pod wpływem niemieckim od
    połowy XIX wieku przybiera nazwę placmistrza, a państwo młodych zaczęto nazywać:
    brutka, brutkan, brutkaństwo.
    Obrzęd ten jednak przestał funkcjonować w latach 1880-90
    Na Warmii zwyczaj ten zanikał jeszcze wcześniej, bowiem nie zachował się ani
    jeden tekst przemów placmistrza.
    Jak Charlotta Ludorf mówi zapraszanie przez placmistrza wyparły 'bilety'.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Sem mnie pobiera pokusa
    Waćpanowi dać całusa....¸¸.•*¨`•»
  • rita100 18.10.08, 20:09
    Zapraszający na wesele musiał wypowiadać swoją orację płynnie i nic go nie mogło
    wyprowadzic z równowagi" "gdy przypadkiem koń nagnoił, a ktoś zawołał: 'koń
    nagnoił', to nie zbiło to proska z trybu lecz zawołał:

    Cicho, dziatki, nie plećcie,
    weźcie, drapacką wymiećcie!
    --
    ¸¸.•*¨`•»Sem mnie pobiera pokusa
    Waćpanowi dać całusa....¸¸.•*¨`•»
  • rita100 19.10.08, 20:15
    Zdarzyły się podobne uwagi, by zmylić placmistrza i o tym opowiada Wilhelmina
    Badurek z Wawroch. Jej wesele było juz bez zapraszania przez 'proska'.

    "To juz potym jek jo sia zyniła to ni, to ni biło. To esce ja to słisała, co
    kedyś jek powziadali, to sia tak śniali. A ja to esce pamniyntam. O, to takie
    głupoty! Prosek na kóniu przyjechoł, kóniym wjechoł do izby i tak móziuł:

    Prose, prose na wesele,
    od soboty do niedziele.
    Dziewcynka ma modre łocki
    tak podskocy, jak kónik w nocy.

    A ta kobiyta tak móziuła:
    - A kóń sro!
    A łón tak mówziuł:
    - Bo dupe mo! - lepsi byś nie plotła, wziuła niotłe i zaniotła, i dali prosi"
    --
    ¸¸.•*¨`•»Yberlejna drewka ciół
    co godzina w portki trzn󳸸.•*¨`•»
  • rita100 20.10.08, 21:54
    Jan Szwarc z Kromerowa tak wspomina:
    "Takiygo widziałym placmistrza, który wjechał na koniu do pokoju i tyn kóń
    dokoła obchodził. A łón przepraszał (zapraszał), tylko nie pamiyntam, jakie te
    łón przeproszenie robił. Podali mu kieliszek wódki, wypił i rzucił ło ziemnie.
    Bo to było mówione, ze kiej sie nic przy weselu nie stłucze, to niy ma
    szczyścia. No i wjechał na łónym kóniu, a ów pokój był bardzo niski, to sie aż
    układ na tygo kónia i tak po leżoncku na nim wjechał."
    --
    ¸¸.•*¨`•»Yberlejna drewka ciół
    co godzina w portki trzn󳸸.•*¨`•»
  • rita100 21.10.08, 20:31
    Zuzanna Pernok ze wsi Zabrodzie tak poziedzioła:
    Jo juz gwołt pozaboczała, Tylo ziym, co nie buło listków posłanych,
    zaproszónych, co tak zaprosić tak jak dzisioj. Tylo buł jedyn łod tych
    prszydonów, co miał być na weselu, to łónymu tedy te przydonki, co miały być na
    weselu, to mu wziyli czopke, łobstrojili takimi snurkuma ji zielóne, ji
    czerwóne, ji bziołe, rozmajite. Tak przyszyli. To jek łon wyszed na dwór, to tak
    furały mu kele nad głowo. I tedy łón łón pojechoł. To buł placmistrz sie
    nazywoł. To tedy sie krzywdzili daleko jechać, bo tedy kosztowało. Wyjechać
    trzeba z ryna, kiedy gdzie z mile drogi abo dwa mile. A tedy jechać, jechać.
    To tedy tam pojechoł i zaprosiuł. Kiedy buło mnisko w jizbzie, to łón nie
    wjechoł, tylo przed sienio. To ludzie wyszli, łón zaprosiuł jych. To tedy łónych
    zaprosiuł, tak sia wyłuczuł takó prośbe. A tedy jeszcze co móg wjechać, to
    wjechoł do jizby. I tedy w jizbzie zaprosiuł jych.
    To tedy móziuł co:

    "Przede mnie samygo
    to kurka psieczónego"

    A tedy tam powiedoł, jek tam byndó wszystkiygo mnieli do jedła:

    "A kedy nie byndzie co dosyć
    to mnie słówko łogłosić"
    --
    ¸¸.•*¨`•»Yberlejna drewka ciół
    co godzina w portki trzn󳸸.•*¨`•»
  • rita100 22.10.08, 21:57
    Sproszek Charlotty Ludorff
    "We dwóch jeździli. Jek przyjechali przed dóm, no, casym sie esce nie
    spodziywali tam przyjaciele daleko, to mówzili: Placmistrze przyjechali, aby wam
    zwziastowali.
    A potam:

    Teraz zebyście nam takie dobre byli
    i jizbe syroko łotworzyli.
    Ale noprandzy musim iśc obocyć,
    cy sie wmiejscyć do ji podskocyć
    (z kóniykiem )
    --
    ¸¸.•*¨`•»Yberlejna drewka ciół
    co godzina w portki trzn󳸸.•*¨`•»
  • rita100 23.10.08, 22:08
    Ja. No, to tedy śloz z konia ji oboczuł, choć mówzili co jo, ale łón nie
    wierzoł. To zeskoczuł z kónia jedyn ji łobocuł. Jek sia dało, co durch wysoki
    był run, co ji na kóniu mógł wjechać, to wjechoł. A kej nie na kóniu, to tlo
    piechto.

    Ale bym waju poprosiuł uniznie,
    abyśta mi tu do trzymanio chłopoka przydali,
    zeby sie nom tu kónie nie popluntali.
    --
    ¸¸.•*¨`•»Yberlejna drewka ciół
    co godzina w portki trzn󳸸.•*¨`•»
  • rita100 29.10.08, 21:02
    No, to przysed chłopak ji trzymoł tedy te kónie. Ale tyn, tyn drugi (placmistrz)
    to stojoł na kóniu cicho, a tyn jedyn tlo w ty jizbzie chodziuł. To teroz jek
    posed do ty izby, pojechoł kłóniym, to tero zaprosiuł.
    To tero zaproso:

    Placmistrze przyjechali,
    aby wam zwziastowali.
    U pana wasygo brata
    wesele byndzie,
    bo łón swojó córke zynić bydzie.
    O, byndzie duze wesele,
    a gości byndzie bardzo wziele!
    Byndzie gości,
    ze casym sie az niektóry złosci.
    Bo tam było kryncynio
    myncynio i pluntanio,
    i różnygo casym zawołanio.
    Ale dla tygo wsystkiygo
    i dzieci zaprosóne byndó!
    Ale byndó napasióne
    i za psiec wstawzióne,
    i drobzió zastawióne
    aby sie nie truncali
    i nie zawołali!
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 30.10.08, 22:16
    To mota druhne, tak a tak sie nazywo.
    Jek sia nazywo? Marjanna!
    Bodaj ji Anna!
    To bandó zaprosóne
    i druzbanóm byndó przedstazióne.
    jek jich bandó te druzbany prosili,
    toco bi uniznie byli,
    a sie nie odymali
    i siebzie duzo co ło sobzie dumali.
    (...)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 31.10.08, 21:03
    Wesele sie zjawi i tygo (data, dzień)
    mniesionca drugiygo (abo jakego tam buło)
    ło ty i ło ty godzinie.
    Żebyśta sie w cas wstawzili,
    abi ty wszystki łuciechy nie zapóźnili.
    Bo tam byndzie siła do łobacynio,
    a do usłysynio!
    A do śmiychu jesce wziyncy,
    jek sia do brutkanów napałynci!

    (brak zakończenia, zaboczuła Charlotta)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 01.11.08, 22:52
    Jinsza psieśń Charlotty
    Wawrochym przyjechali
    bo byńdzie pan Bork
    zyniuł córke swoje.
    A ta beńdzie niała stroje!
    Trzy scyworki (szwaczki) siedzo a s-ijo
    a rzeźniki szlachtujo
    i kiełbasy gotujo.
    A psiwa tak dużo byndzie,
    byńdzie stojało wszandzie.
    Ale nie tylo starych prosimy
    tylo i dzieci byndo zaproszóne
    ale te, to byndó za psiec wsadzóne
    i drabzió zastawióne!
    Bo te młode pany - (bo tam byli braty moje)
    tyz byndó prosóne.
    Kazdy brutkie dostanie.
    O panie, o panie,
    takó ładno brutke dostanie!
    Chto beńdzie czego chcioł,
    komu co feluje,
    to niech sie tylo do nas melduje!
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 03.11.08, 22:00
    Bo tedy tylo te druzbany rozdajali

    Bo jo mom, jo dom,
    To-ć mnie to nic nie kostuje!

    Pewnie byńdziym na trzy noce tam nocowali,
    ale wzieta co? Na sianie bendó wsziscy spali.
    No, a jak przyjedziecie,
    to dajcie bacynie na kónie,
    bo bi sie potopsili
    jekby sie rozdzicyli.
    Bo tam bendó muzikanty tak grali,
    ze wsi schodzili!
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 08.11.08, 21:08
    A tero Gottlieba Cibora
    z Mazur nam zaśpsiewa.

    Wielkie, uczciwe, świadecne panstwo!
    Uprasam was panstwa,
    abyśta nie nieli za podziwiynie,
    zem tak śniele z kónika zstumpsiuł,
    do was panstwa próg przestumpsiuł.
    Bo ja jestym tu sługa ubrany,
    do was panstwa przisyłany,
    od panny brutki i łod pana brutkana
    Gajowej i Gajowego Brutana wink

    Przed kónika mojygo wziertelek owsu gołygo,
    bo mój kónik carno przebija,
    a na miym młody drużba wywzija!
    Słise, panywka nie skrzeczy,
    do karczmy nicht nie leci.
    Kiej bi biła gorzałeczka,
    przetoknyłaby sie gardziółeczka,
    bo wiele dróg wyrobziuła,
    to sie psiasuszkiym zakurzyła!

    Kieby biło psiwo, psiłbi sie żiwo.
    A kiedy ni ma ni psiwa, ni zina,
    niech byndzie przed pana deuzbana
    grzecna dziewcina.

    Do szkoły mie wysiłali,
    nic dobrygo nałucali:
    do karcmi chodzić,
    dziywczacki po kuntach zwodzić.

    A w komorze na ścianie,
    wisi miynso owcze i baranie.
    Chto przyniesie wilka,
    bandzie dni kilka.
    A chto przyniesie zajónca
    bandzie do samygo kóńca.
    A chto prziniesie gyńś,
    bydzie tyz.
    A chto przyniesie kokoszke,
    byndzie ino troske.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 10.11.08, 21:10
    Tero Jakub Ben z Warmii

    Oj, nie przyjechoł ci jo z umysłu swego
    tylko od panny narzeczonej i rozkazu pańskiego.
    Żebyście sie na rzeczy znali
    a na ten i na ten dzień........
    do narzeczonej na ślub przyjechali.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.11.08, 20:04
    I eszcze jeden ziersz z Warmii Zuzanny Pernok

    Kiedy było wyżyj w jizbie, to tedy wjechoł kóniym. I tedy w jizbie zaprosiuł
    jych. A tedy mówziuł:

    Prszede mnie samygo
    to kurka psieczónygo
    a prszed kónika mojygo
    to macke łowsu gołygo.

    A tedy tam powiedoł, jek tam byńdzie wszystkiygo, byndó tam wszystkiygo mnieli
    do jedła:

    A kiedy nie byńdzie co dosyć,
    to mnie słówko łogłosić
    to jo bynde donosić.
    Byndó tam tańcowali
    ji psili, ji jedli, ji wsio!
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.11.08, 20:07
    Zielone wesele - wieczór przed ślubem.
    Łostatni zieczór przed ślubem dziywczyna spandzała wśród swoich rówieśników. Na
    Mazurach nazywano tan zieczór - zielonym weselem.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 15.11.08, 16:14
    Zielone wesele Charlotty

    "To ta łopowieść o tym zielónym weselu, to, to jest dziyń przed ślubym w tyn
    ostani wiecór. To my sie tedy schodzili dziewczoki na zionki. To sie nazywało
    "kunt strojić przed brutkie". No, to tedy, jek jym tyn kunt pletli,
    łobstrojili, to przyśli młodzioki i dziewczoki. Chłopcy musieli jeglijine tam
    donosić i równać, a my dziewczoki pletli. A casym chto buł ochotny, to ji
    śpsiewali i biło wesoło. A ji butelka wyndrowała jo ochoty dodajała. No, to buła
    zabawa. Jo."
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 15.11.08, 18:18
    (...) Jakiym sie tak sch'łodzili, co nas było juz wziancy, a przysło jesce
    wziancy, to śpsiwali te późnioki. To tedy musielim śpsiewać:

    "Dobry wiecór wom, cyście redzi nom.
    Cyście redzi, cy nie redzi, dobry wiecór wom."

    I dalij robota jidzie, dalij pleciynie, i tak az biło ustrojóne, poplecióne. Ale
    biło a nó jo do północki roboti, bo tam biło naplecione takie brami. Jo moge
    panu to mówzić, to takie jegliny do fury przywieźli. Obstrojóno, co ani las
    przed siynio bilo bardzo. Ze dziś tygo nie mogó sobie radzić młode, noprowde.
    Nie mogó sobie radzić, przedstawić, ze to możliwe to biło."
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 15.11.08, 18:19
    (...) A potam, to my tak powylatowali, co nie wiedzieli jek gdzie. To chto juz
    przyniósł z sobó skorupów, potym jek juz napletli, to jek wziyli tłuz! Tom potym
    nie mogli do izby wlyźć, do pokoja wlyźć.
    To chto zaś ze wsi, a tyz ich lubziuł, chto tego tam, co te wesele widawoł
    (szanował), tyn najwięcej, choćby fure to natłukli.
    Ryno musieli az koniami wywozić. To sie nolezało. Te brutkaństwo niało to
    sprzuntnuńć. No, naklodali, musieli nakłodać i wszyscy. To juz niz my to
    porumowali, to dziyń wnet buł, juz sie rozwiodniowało. To takie buło.
    Czym chto natynzyj lubziuł tych, to nowziyncy tłuk."
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 16.11.08, 19:07
    Polterabend
    czyli tłuczenie szkła i skorup pod oknem panny młodej w wieczór przed ślubem, by
    miała szczęście (Mazury, na Slonsku do dziś jest to tradycja)
    Prz tym tłuczeniu a wicowano, śpsiewano:

    M'oje dziywcocki, moje kwiotuski,
    ześliśta sie wić moje wionuski,
    ześlista sie wić moje wionuski
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.

    Jakiym sie ześli, tak sie rozejdziym,
    a z tobó, dziywce, siodać nie byndziym
    a z tobó, dziywce, siodać nie byndziym
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.
    cdn
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 16.11.08, 19:08
    O, moj wzionusku z ty suchy rzepy,
    biore jo chlopa, co na wpół ślepy
    biore jo chłopa, co na wpół ślypy
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.

    O, mój wzionuski z tyn suchy bruksi,
    biore jo chłopa, co na wpół głupsi
    biore jo chłopa, co na wpół głupsi
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.

    O, mój wzionusku z ty zielony merty,
    biore jo chłopa, ale łobderty
    biore jo chłopa, ale łobderty
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.

    O, mój wzianusku z ty suchy trzciny,
    latoś wesele, a za rok chrzciny
    latoś wesele, a za rok chrzciny
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.

    O, mój wzianusku, mój luwendrowy
    nie opodojze ty z moji głowy
    nie opodojze ty z moji głowy
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.
    cdn
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 16.11.08, 19:09
    Oj, spod ci, spod ci z głowy na remnie,
    z remnienia na klejd, z klejda na ziemnie
    z remnienia na klejd, z klejda na ziemnie
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.

    Oj, spod ci, spod ci i pokrusył sie
    a mój nojmnilsy nie łopuściuł me
    a mój nojmnilsy nie łopuściuł me
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.

    Oj, nie łopuscoj-ze ty łojca i matki,
    a nie łopusco cie twoje dziatki
    a nie łopusco cie twoje dziatki.
    lala la lala la ramta rala rala la,
    ramta rala rala la rala lala.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 17.11.08, 20:30
    Na Warniji tak spsiewano:

    Rozciungajtaż my stolik czerwóny,
    a na stoliku obrus bielóny
    a na stoliku obrus bielóny

    A na obrusie talyrz tłoczóny
    a na talyrzu kaczór pieczóny

    A wy, dziewczoki, modre kwiatuszki
    zeszłyśta sie wzić do mnie zianuszki

    Jakem sie ześli, tak sie rozstaniem
    niedługo-ć my ci tu jych wzić bandziem

    A mój wianuszku z tej drobnej rutki
    nie bando mnie juz chłopaki gniotli

    Ach, mój zionuszku z drobnego kulu
    dzisiaj wesele, a za rok lulu.

    Józefina Kowalewska
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 17.11.08, 20:30
    I z Kałęczyna Charlotta Ludorf:

    Wijemy ci zionek ślicny
    z mirty bardzo zielóny
    bo teroz ty, brutkanie cny,
    byndziesz wnet ozyniony.
    Wzijemy ci, wijemy zianek ślicny.

    A teroz ty, brutkanie, nie bundź smyntny
    nie byndziesz ty bez swygo.
    Dostanies tyz bukiet ślicny od brutki zianka tygo.
    Zijemy ci wzionek bardzo ślicny.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 17.11.08, 20:31
    I znowój Warnija sia kłania i Emilia Berger z Gryźlin.

    Jużci goście poprzyjyżdżali, juz teroz moja.
    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
    nadobnó, nadobnó.

    Jużci kuchy popsieczone, juz tero moja.
    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
    nadobnó, nadobnó.

    Jużci do koscioła odjeżdzamy, juz teroz moja.
    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
    nadobnó, nadobnó.

    Jużci pod chorem klęczymy, juz teroz moja.
    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
    nadobnó, nadobnó.

    Jużci do ołtarza jidziem, juz tero moja.
    Jeszczem nie je twoja, jeszczem sobzie pannó
    nadobnó, nadobnó.

    Jużci psiuszczónki mnijajó, juz teroz moja.
    Już-am tero twoja, już-am szelma
    nadonbó, nadobnó.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 17.11.08, 20:32
    Zitomy na weselu Marie Zientare-Malewsko z Brąswałdu:

    Świyć, miesionczku, świć
    przez tan ciemny las,
    bo jo jida do nomnilszy
    juz łostatni roz.

    Jutro serce mi i te ronczka dosz,
    i zionuszek z drobnej miry
    co na główce mosz.

    Będo nom grali,
    będo śpiewali,
    my oboje przez ółtarzem
    będziem ślub brali.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 18.11.08, 20:57
    Dziań wesela - witanie gości
    Dom weselny psianknie zieleniom przybrany, a na bramie wielki napis:

    "Wszyscy, co byli sercecnie zaprosóne,
    to bendó bardzo dobrze ugoscóne."

    Pierwsi pojawiali sie muzykanci, juz o ósmej rano. Najpierw grali pieśń nabożną
    "na dziyń dobry" potam melodyje tanecznó. Obserwowano drogę i każdego
    przyjeżdzającego gościa witano 'wiwatami' za co goscie musieli ekstra zapłacić
    muzykantom za co najstarszy z muzykontów za dobry datek wykrzykiwali "psiankny
    wiwat"

    "Za tygo pana Grabosza,
    co taki dobry buł,
    a tak sie dobrze wykupsiuł!"

    A jek mało dał to wołali:
    "pó tolera to je mało,
    i dwa marki by sie zdało.
    Biwat!"
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 18.11.08, 20:58
    'Młodzioki' na weselu wypatrywali dziywczoki i tyż śpsiewali: Charlotta zapodaje:

    "Gdy zjeżdżali sie goście weselni, to młodzioki dalij na przećko, bo tam druhny
    jechali. To tedy jek spotkali, a dziewcyna biła, abo dziwc-inów wiyncej biło, to:

    Gburze, gburze, psiynkne córki mocie,
    bynde prosiuł, az mi jednó docie.

    Tedy gbur ustał ji mówzuł:

    Synie, synie, tocież nodobny,
    byndziesz mi za ziyńcia ozdobny.
    Wybierż sobzie chtórno chces
    i weź, idź z nió, kyni chces.

    Tak. No i tedy juz ta panna źlazła, juz ta tedy była jygo.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 18.11.08, 20:59
    Wiadomą rzeczą było, ze konie przynoszą szczęście, wiec zabierano się do ich
    czyszczenia, karmienia by w orszaku weselnym dobrze się prezentowaly.

    Jado, jado nasi weselnicy,
    jeden na kostorze, drugi na prześnicy.

    Alem śpiesznie jechali, dwa mile,
    łón tu na tym siwku, a jo na kobyle.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 18.11.08, 21:00
    Placmistrz wita wszystkich
    przedstawia gości, bawi, dowcipkuje.
    Od samego początku uroczystości weselnej ogłaszał jak zapodaje niezmordowana
    Ludorffa Charlot:

    Komu co feluje,
    kozdy niech sie do mnie melduje!
    Jo pon, jo mom,
    jo nie załuje,
    bo mnie nic nie kostuje!
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 19.11.08, 21:08
    Charlotta Ludorf z Kałęczyna tak to łopisuje:
    "Przychodzili muzykanci na wesele ryno, ach, może dziewiunta, to juz byli
    muzykanci. To grali psiynkno psiyśnio na dziyndobry i na scynście ty pory.
    Muzykontów było psiyńciu, trymbace, na trumbach grali. Nopryndzy zagrali
    psieśnio nabozno, a potym wesołe; moze i ze trzy tance grali.
    Na, przyśli tedy na dóm weselny, tam byli ucestowane ji. Teroz sie uz, ale jedyn
    stojoł, na bacność dwaoł, cy goście jadó. To jek goście jechali, juz skund
    goście, to muzykanty cy jedli, cy nie jedli, to wsio cisnyli i na dwór. I wiwaty
    grali tym gościom.
    A mlodzioki dalij na przećko, bo tam druhny jechali, to tedy jek spotkali, a
    dziywczyna biła, abo dziwcinów wiyncy było, to:

    "Gburze, gburze, psiynkne córki mocie..."
    Tedy gbur ustał i mówziuł:
    "Synie, synie tociez nadobny,
    byndzies mi za ziyncia ozdobny..."
    cdn
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 19.11.08, 21:14
    Tak. No i tedy juz ta panna zlazła, juz ta tedy była jygo.
    No, jek przyjyzdzali całe tam jesce blizyj do wesela, juz w łoborze, to juz
    kónie były takie dzikie. Bo konie były do wesela na urzund ekstra po...., suto
    dali kóniom. To uz zawsze byli chłopi łobstalowane, co kónie trzymali. To tedy
    ci goście poszli tam do jizby, do pokoja, gdzie... Ale tero tyn, co przyjechoł,
    to muzykantowiu tymu nojstarszemu - no, co mu sie - to juz mój ojciec to zawsze
    toler. Wprzód to był duzy psienióndz. To tedy nie tam dziewcoki, ni syny dajali,
    tylo ojciec wyjuł toler z keszeni i doł muzikantoziu. To tyn schowoł, podziynkowoł:
    "Psiynkny wiwat! Za tygo pana Grabosza...."
    To tedy zaś zagrali, to wszyscy, gdzie chto buł, to podskakował i uciecha biła tako.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 21.11.08, 20:31
    Wyjazd do ślubu
    Po poczęstunku gości szykowano się do wyjazdu do kościoła. Zaprzęgano konie do
    bryczek i wozów przybranych zielenią. Przy tym szykowaniu śpiewano pieśni:

    U matuli w komorze
    czorna kura szenkorze 2x

    I czerwony kur, kur, kur
    szykuj mamo, pósog mój 2x

    Mama pósog szykuje
    tata wróble rachuje 2x

    Narachował pełen stoł
    córko, zbieraj pósog swój 2x

    Córka pósog zbierała
    mama za nió płakała 2x

    Czamu mamo płaczecie
    co mie za mąż dajecie? 2x

    Sztyry konie do cugu
    i Maryle do ślubu 2x
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 21.11.08, 20:41
    Anna Białuszecka tak zapodała , co na Warmii tak śpsiewali:
    Przylecioł bawrón przed tan nowi dwór
    łusiod w łogródecku, w prześlicznem domecku
    rozszerzuł ogón.

    Stoł wykrzikiwać, nomnilszy wziwać
    bi nie biła pyszno, do gawróna wyszła
    sama jedina.

    Sama nie wiszła, posłała posła
    ach, mój mniły p'ośle, orędujże głośnie
    tak jek jo sama.

    A wy woźnicy, szykujcie bicze
    w'oz i wypichajcie, wi, panny, stojcie,
    z tygo domu prycz

    Wszistkie posiadły, zaraz pobladły
    tilko Kasiulecka rumniennygo licka
    mniyndzy wszystkami.

    Wszystko cie to moje, te brónne kónie
    tilikom zaboczuła u swyj pani matki
    zionka na stole.

    Czyli sie wrócić, czyli sie wrócić
    czyli łojcu, matce, czyli bratu, siostrze
    syrca nie smucić ?
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 21.11.08, 20:46
    Eszcze noma Wilhelmina Badurek pośpsiewa z Mazur:
    Lecział łón gawrón bez tyn nowi dwór,
    łusiod w łogródecek, przeslicny sadecek,
    rozpsirzuł ogón 2x

    Druhni sziadajo, ludzie godajo
    cóz to za dziywecka, co ni mo wzionecka,
    sziada z druhnami,
    cóz to za dziewc-ina, co ni mo psiszczyna,
    sziada z panami

    No dal macie ?
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 22.11.08, 20:17
    Przedmowy weselne

    A tedy Placmistrz oracyje wygłoszo, czyli takie przedmowy weselne przed wyjazdem
    do ślubu.
    Jakub Bem z Warmii tak pamięta:

    Ej, dziękuję , dziękuję,
    a jak mi się godzi,
    żem mnioł tyle śmialości i tyle mowy,
    bom przyjechoł tak dalekie drogi.
    Kónikam swygo sturbowoł,
    ponieważ-em we świecie biwał.
    Ej, widzioł-że jo ta dwa przesliczne kompanije.
    Czyliż łóna sama ta kompanija pozbawiała,
    czyliż służka swygo miała ?
    I miała-ć łóna służka swygo,
    ma konika łokropnygo,
    bo i som jest ubrany do tygo.
    Ej, prosze was, wszistkie przidani, przidanki,
    wyprowadzajcie kónie ze stajni,
    szabraki na nich zakładajcie,
    ło stóp do nog przykrywojcie
    i do kościoła gryźlińskiego wyjyżdzajcie !
    Tam bydzie dwoje ludzi ślub brało,
    przed obliczem świętym na kolanach klęczało.
    Hej! Prosze was jeszcze w domu pozostałych,
    wszystkie łużki i mniski,
    i was, wszistkie towarzyszki,
    żebyście sia dobrze sprawowali,
    a jak przyjedziam z koscioła,
    a nom dobre śniodanie zgodowali.
    Muz-ika , wiwat!
    Jadziam do Gryźlin do kościoła !
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 24.11.08, 22:07
    Tyż tako oracje godoł Paweł Teszner z Trękuś na Warniji:
    Wi, młodzi panstwo brutkanstwo,
    stojicie jek gołumbeczki w parze,
    a chto was rozłunczy,
    Pan Jezus go skarze.
    Ale-ć was nicht nie rozłunczy
    ani rozłunczyć ni może,
    jeźli nie Ty z nieba,
    Wszechmoguncy Boze.

    Co ześ sobie rozmyśliła,
    ty młoda pani z tam młodym panam,
    i teraz podziankujta tam waszym rodzicom,
    ze was tak pianknie wychowali
    i do stanu małżyńskiygo was doprowadzili.
    Podziankujta jeszcze roz tam waszam rodzicom,
    ze nie pójdziecie ani na kulosach,
    ani na krikach,
    tylko pojedziecie w pojaździe,
    w para koni na wozach.

    Ji potam:

    Prosza teroz pana muzikanta
    zagrać: "Chto sia w opieke podda..."

    Ji tak do koscioła
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 25.11.08, 20:50
    No, teraz czas bedzie
    zabierać się do koscioła.
    Cobyście się na rzeczy znali,
    i z rodzicami pożegnali.
    (Maria Hambruch - Jaroty)

    Zebyście się na rzeczy znali,
    przydonki i przydony,
    na wozy powsiadali!

    A wi, panni druhni,
    powiym wam fersik króciuchni.
    Abyśta sia w dómu nie bawzili,
    jyno do domu weselnygo sie stawzili.
    Z dómu Bozygo nazod do dómu weselnygo!
    (Gottliba Cibora z Mazur)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 25.11.08, 20:51
    Nastampnie grano melodyje na wyjazd, ktorą wspólnie wszyscy śpiewali:
    Siadaj, siadaj, śliczne kosianie,
    juz koniki stojó w wozie,
    płakanie nic nie pomoze,
    szadaj nie gadaj.

    Siodoj, siodoj, tile ne godoj,
    siodoj, siodoj, tile ne godoj,
    Płakanie nic nie pomoze
    sztyry konie stojó w wozie,
    a ty siodać mosz .
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 27.11.08, 20:13
    Siadaj, siadaj, ślicne kochanie
    nic nie pomoże twoje płakanie.
    Płakianie nic nie pomoze,
    sztyry kónie stojó w wozie
    piynknie przybrane.

    Nie bynde jo na nie siodała,
    jescem pani matce nie dziynkowała.
    Dziynkuje wom, pani matko,
    coscie mnie chowali tak gładko,
    ziyncej nie byndziecie,
    gdys me juz pozbyndziecie.

    Siodoj, siodoj, slicne kochianie,
    nic nie pomoze twoje płakianie.
    Płakianie nic nie pomoze
    sztyry konie stojó w wozie
    ślicnie przybrane.

    Nie bynde jo na nie siodała,
    jescem panu ojcu nie dziynkowała.
    Dziynkuje wom, panie ojce,
    coscie mnie chowali w cnocie,
    ziyncej nie byndziecie,
    gdys me juz pozbyndziecie.

    Siodoj, siodoj, slicne kochianie,
    nic nie pomoze twoje płakianie.
    Płakianie nic nie pomoze
    sztyry konie stojó w wozie
    ślicnie przybrane.

    Nie bynde jo na nie siodała,
    jescem towarzysom nie dziynkowała.
    Dziynkuje wom, łyzki, miski
    i wy moje towarzyski,
    ziyncej nie byndziecie,
    gdys me juz pozbyndziecie.

    (Wilhelmina Kropp - Mazury)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 28.11.08, 21:06
    I potam muzikanty noczynali groć i jychoł orszok weselny do kościoła. Na wsiach
    warnijskich i mazurskich buł zwyczoj wstympowania do karczmy, dzie muzykańci
    tamoj pozostawali na cias ślubu.

    Michał Flakowski z Biskupca łopoziadał ło takej sytuacji. Gdy jecholi do kościoła:

    "to naprzód byli tony w jakiś tamój knejpsie zrobzióne. Casym musioł ich ksiundz
    odyjuńć z ty knejpy, bo byli juz napite wszystkie. Buło tam pełno beczki psiwa
    postawzióne i pili. No i ksiundz czasym prziszed, mówi:

    "Chceta przyjść, czy nie chceta przyjść ?"
    No, mówo: "Zaro przyjdziymy".

    Gdy ceremonia ślubno sia kónczuła muzikanty stali i marszem witali wychodzących.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 28.11.08, 21:07
    Powrót do domu weselnego
    Po ślubie w kościele, przy muzycce wszyscy znów pojechali do karczmy, tam
    potańczyli i o uzgodnionej porze placmistrz dawał hasło wrócenia do domu
    weselnego. Orszak weselny prowadziła już para młodych.

    Na szuwołdzkim polu łogród malowani
    a chtóż go zmalowoł, nojmilsy kochani.

    A w tym łogródecku zakwitłi noliki
    zakłodaj, zaprzengoj te brónne kóniki.

    Jak jo mam zaprzungać, kiedy sie targajó
    ciynżki żol dziywczynie, kiedy ji ślub dajó.

    Oj, dajó ci, dajó mniendzy ołtarzami,
    co spojrzi na sziostri, zaleje sie łzami.

    Wyszła z kosciółecka, juz nie panieniecka
    ze złota, ze ślebra na głowie chustecka.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 29.11.08, 15:41
    Po drodze było jeszcze 'wypraszanie'. Na granicy wsi orszak się zatrzymywał:
    "To tam kapa kucier z głowy zdjył i tam musiało sia włożyć, tam dzisieńć groszy,
    ziancej i to buło no kuciera."
    Kiedyś się zdarzyło, co zamiast placka dostali kawałek deski zapakowanej i
    zawiązanek wstążeczką - ale to było dla żartów.
    Przed domem weselnym wszyscy sie zbierali i wypatrywali parę i krzyczeli i
    wiwatowali:
    "Jek u nas dawnij no krzyczeli:
    juz jado, juz jado! Ale uz teroz i u nas ua nie, jek jado, to uz tam krsziczo"
    Śpiewano tedy:

    Juz jadó, juz jado, ni mo wyjśc komu.
    Juz wiozo, wiozo, lygata do domu.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 01.12.08, 21:23
    Rodzice witali młodą parę, życząc szczęscia i dostatku. Placmistrz podawał
    brutce chleb i sól na pięknym ręczniku utkanym.
    Placmistrz siydzonc na koniu mówziuł:

    Cobyście sia na rzeczy znali,
    i z wozów pozsiadali.
    Abyście sie na rzeczy znali
    i mlodo poro sie pobawili.

    W inne wsi:
    jek przyjechali do domu, to teroz łon musioł tyn psiyrszy przydon z koniem
    wjechać do jizby i trzi razy łobjechać. I tyn kóń musioł trzi razy przez stołki
    skokać. Kiedy dobrze skok, no to łón wygroł, a kedy nie, to musioł beczke psiwa
    postawić" (Bartołty-Warmia)

    A tero kolejno sobzie mniejsca zajmajcie
    i za stoły posiadajcie!
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 02.12.08, 20:11
    Następnie wzywał gości do powstania:

    Ażeby sie na rzeczy znali
    i do paciorka powstali!

    Odmówiono krótką modlitwę i siadano do poczestunku, a placmistrz woła:

    Tera psijta i poziwajta
    jyno w torbi nie chowajta!
    Bo byńdzie taki,
    ze podszuka dybziaki!

    A we wsi Babi śpisewano tak:

    Moje mnili przijaciele,
    coście prziśli na wesele,
    jedzcie , psijcie, pozywajcie
    lo w dybziaki nie chowojcie.
    Bo tu bandzie taki
    co wytrzuńśnie i dybziaki.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 03.12.08, 21:50
    Warnijskie biwaty adresowane były do wszystkich obecnych na weselu i dla
    kucharek i dla gości i dla pary młodej. Były to krórkie rymowanki mówione
    rytmicznie. Placmistrz obchodził wokół stołu trzymając głęboczki talerz i
    zbierał datki od gości. Musiało prządnie brzdęknąć w talerzu, by wszyscy goście
    słyszeli chto je jaki pan wink

    A wi, kucharki,
    dajcie bacynie na garki.
    Abi wam nie wykipiało
    i do kościoła nie poleciało.
    Bo byndzie kucharków sześć,
    a nie byndzie co jeść.
    A ji liche skoki
    kiedy ścisłe boki.

    Dla tych kuchareczek
    co nagotowały i nasmażyły,
    co nha stoły zanosiły!
    Biwat im !
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 04.12.08, 21:57
    Oj, przepraszam ja was, państwo
    że jo wos, państwo, tak śmiele przystempuje.
    Wiycie państwo dobrze o tym,
    że-ć to nie jest dla pana brutkana
    ani dla pani brutki,
    ani dla mnie samygo,
    tylko dla muz-ikanta tygo,
    który rozwesela każdygo!
    Wiwat!

    Oj, nie wiym, do kogo ja sie obrócić mom.
    Oj, bodaj ja sie łobróce do pani brutki,
    abi nie buła łod tygo
    a ruciła półpiynta złotygo.
    Wiwat!

    A teroz sie obróce do pana brutkana,
    abi tyż nie buł łod tygo,
    a rzuciuł półpiynta złotygo.
    A jak nie tak za niygo
    jak za sław jygo.
    Wiwat!

    A teroz do druhnów:

    Oj, łóna-ć na mnie łockiym spoglunda,
    bo łóna jeszcze jeden wiwacik żunda.
    Wiwat!

    Oj, ona dała dość,
    ale ma jeszcze pełną gorść.
    Wiwat!

    Oj, to królewskie oblicze podskakuje,
    bo łóne jeszcze wiyncej od niej czuje.
    Wiwat!
    Nie tak za niej, jak ze sławy jej.
    Wiwat!

    Oj, tedi do wszistkich, tedi do wszistkich to samo. I cały stół dokoła obszed i
    psieniandzy zebroł i to dla muz-ikontów.
    (Jan Szwarc Kromerowo-Warmia)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 07.12.08, 19:24
    Wypraszanie dla muzikontów
    Ej, nie przez kogoś inszego,
    jak przez pana Fornalskiego,
    azeby sie na rzeczy znał
    i na talerz taler dał.
    Biwat mu!
    (Muzyko gro)

    Oj, dał ci on dwa grosze,
    nie ma kura, ni na kokosze.
    Biwat mu!
    (Muzyko gro)

    Dał ci on talara, dał,
    jeszcze wziancej obiecał.
    Biwat mu!
    (Muzyko gro)

    (Brunon Boehm - Olsztyn)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 10.12.08, 21:53
    Ażeby sie na rzeczy znała
    i tolorek dała.
    Biwat jej!

    Oj, dała-ć, ona dała,
    a jeszczy ziancy łobziecała.
    Biwat jej!

    Oj, dała łona gudok
    to je wielki cudok.
    Biwat jej!

    Dała łona złotygo
    to nikomu nic do tygo.
    Biwat jej!

    Oj, dała-ć łona, by dała,
    ale na kolebeczke łostaziała.
    Biwat jej!

    Nie przed kogo inszego
    ale przed muzykanty,
    coby sie na rzeczy znali
    i do zrenku nam grali.
    Biwat im !
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 11.12.08, 22:01
    Oracja placmistrza przed wypraszaniem dla muzykantów.
    Zapodaje Jan Palmowski z Wygody:

    Placmistrz, no, to tam mnioł swoje dwa talyrze i tam talara położuł na talyrz i
    tedy brzunknuł i wyproszoł. Noprzód, jek przyszed do weselny jizby, tam gdzie
    jedli goście i pili, to:

    Niech byńdzie pochwalóny,
    na wieki wieków uczczóny!
    Nie przyszed jo tu z umysłu swygo,
    ale z rozkazu paniyńskiygo.
    Od pana brutkana,
    łod pani brutki jestam przysłani,
    żebyśta jedli, psili i używali,
    a wesele weselem długo naz-iwali!
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 12.12.08, 20:34
    Jek przyszed do pana brutkana, to:
    Przepraszam, żebyście sia na rzeczy
    panie brutkanie znali,
    a tyż aby z talyrka na talyrz dali.
    Biwat mu!

    No, to muzika grała. No, ta jek wigrała biwat to jeniu drugo:

    Oj, dał ci łón, doł
    ale eszcze wiyncyj łobziecoł.
    Biwat mu!

    No, jek znów wygrali, to jo eszcze roz:

    Krolewskie oblicze podskakuje,
    bo w jego keszónce talarki czuje.
    Biwat mu!

    Nó. Teroz odchodze i do pani brutki:

    Od niygo odstępuja
    i do pani brutki przystępuja.
    Żeby ji łóna sia na rzeczy znała
    jak męża pobiyra,
    tyż cóś na talyrz dała mi.

    To tyż dała. Bums! Nó, tak długo do trzych raz, do sztyrech raz.

    Serdecznie dziankuje,
    i znów odstympuja.
    I do drugich gości przystempuja!

    I tak po koleju, po koleju, po koleju. A łóni jedli i psili dokoła stoła. A jo
    dokoła łobchodziuł, ażem wszystkich przepraszał, tam wszystkiem podziankował:

    Oj, dała-ć łóna pół grosza,
    ni na kura, ni na kokosza.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.12.08, 22:54
    Biwaty przy zbieraniu brutce na buty.
    Zapodaje Paweł Teszner z Trękus.

    Łod jenyj pani łodstampuja,
    do drugij przystampuja.
    Żeby sia na rzeczy znała
    i tutaj na talyrz dawała!

    To jek tam cisnuła grosz:

    Oj, dał-ć łóna dała
    jeszcze ziancej łobziecała!

    Ni, i potam znów eszcze co rzuciła.

    Prosze tan biwat podłużyć,
    bo łóna nie może porfelu wynurzyć!

    I to tak dalij:

    Oj, dała-ć łóna pół grosza,
    razu ni ma na tobaka do nosa!

    Dała-ć łóna pół trojaka,
    ni na kura, ni na cielaka!

    Od tych przydanów tyż tam tak wypraszał tamój.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 14.12.08, 18:38
    Biwaty przed oczepinami.
    Wypraszanie dla młodej pary.

    Do przydonki:
    Nie przed kogo innego,
    ale przed Marychna Gajowego.
    Ażeby sia na rzeczy znała
    i trojaczek na talyrz dała!

    Gdy otrzymał trojaczek, zawołał:
    Muzyka na trąbach zagrała krótkiego biwata, i znów do tej samej przydonki:

    Ona dwa dała,
    ale jeszcze więcej obiecała!

    Przydanka dorzuciła na talerz, wtedy:

    Biwat ji!
    I dali prosi:

    Te królewskie łoblicza podskakujó
    bo łóni eszcze ziancej psieniandzy czujó!
    Biwat ji!

    I tak czasem aż dziesiec razy wypraszał i jednej osoby. Zebrane pieniądze
    stawiał z talerzem przed młodą parą.

    (Zapodała Otylia Kuklińska z Butryn)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 29.12.08, 21:40
    było bardzo uroczste. Praktykowano to dawniej przy ślubie pracowników
    folwarcznych, ludzi zależnych od dworu. Placmistrz dosiadał konika i prowadził
    cały orszak do dworu. Za nim szła muzyka grając polonezja. Szli do majentkarza,
    a gdy staneli przed dworem, na ganek wychodzili państwo i składali młodym
    życzenia, wręczajac podarunek. Pani wyprowadzała z domu wózeczek z małą świnką
    przystrojoną na szczęście. (Jaroty-Warmia)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 29.12.08, 21:47
    Bywało i tak, ze posiłki podawano w jednym domu a w sąsiednim tańczono.
    Wynoszono meble i inne rzeczy tak by izba taneczna była wolna.
    Tańczyli przede wszystkim młodzi, a i starsi nie siedzieli, pokazując młodym
    polki,, podcinacze, szoty, reinlendry, polonejzy.
    Prowadząca para obchodziła całą izbę, przechodziła pod ławą lub stołem,
    wychodząc z domu na drogę, a korowód par musiał robic to samo. (Ten taniec
    zachował sie do dzisiejszych czasów i dalej jest najbardziej zabawnym tańcem.
    Jeśli wesele odbywa się w centrum miasta, wchodzi sie korowodem do czynnych
    sklepów i między ladami sie smyka ostro.)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 29.12.08, 21:48
    Na stołach ustawiano kuchy i napoje i wódka. Jednak wielkiego pijaństwa nie
    było, bo gdy ktoś się łożar to zaprowadzano go do stosoły, by odpoczął.
    Około dziewiątej była ziecirza i placmistrz prosił roztańczonych gości na jydło
    do sąsiedniego domu. Podawano wówczas rózne mięsiwa i wszystko na ciepło.
    Nie zanotowano żadnych oracji do potraw, może z tego względu, ze jedzono całó
    gambó i nie było miejsca już na słowa. Po ziecierzy placmistrz znowu zapraszał
    do tańców i biwatów.

    A kedy podawano obiad ? Tu bedzie zaskoczenie
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 04.01.09, 20:24
    Obiad weselny był o północy.
    Na bogatym mazurskim weselu obiad weselny był wspaniałą ucztą. Podawano mięsa
    gotowane i pieczone, gęsinę, ryby, kaszy lub ryż. Potem jeszcze na tacach
    wnoszono pokrojone kawałki gęsi aby goście mogli po części wziąść do swoich
    domów. (Kałęczyn-Mazury)

    Na Warmii podawano kapustę ze sloniną, kluski pszenne ze śmietaną, mięso
    gotowane z kartoflami, a na ostatnie danie ryż polany zrumienionym masłem i
    posypany cukrem. (Kromerowo-Warmia)

    Tutaj śpiew i muzyka brzmiały ostro do tych wspaniałych potraw, a swaszka często
    solo odśpiewywała pieśni.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 04.01.09, 20:25
    Przyśpiewki do kucharek
    Przy obiedzie weselnym.

    Ta kucharka, ta psiojuchna
    zumej di, zumej da
    co pod garce licho dmucha
    zumej di, zumej da
    zumej di, zumej da
    zumej di, zumej da

    ach ta dilajla.... Wilchelmina Badurek z Mazur
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 04.01.09, 20:26
    A nasa kucharka corno kowe wazy
    ludzie głodym mozy
    ludzie głodym mozy
    sama ledwie łazi

    Nasa kucharecka siedzi w carnej jupsie
    zacioruski gniecie
    zacioruski gniecie
    ale w nosie dłubie

    a chto, a chto, a chto.....Maria Karpińska z Mazur
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 04.01.09, 20:27
    Przyśpiewki no gości
    Zaprosili na wesele
    jek na jekie dziwy
    pani młoda jek jagoda,
    a pan młody siwy.
    Tra ra la la la tra la la la la la

    Zaprosili na wesele
    nawarzyli rzepy
    pani mloda jek jegoda
    a pan młody ślepy.
    Tra ra la la la tra la la la la la

    Jezioro sie wypaliło
    ryby sie popiekli
    pani młoda jek jegoda
    a pan młody ciepły
    Tra ra la la la tra la la la la la...Julia Danowska z Mazur
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 04.01.09, 20:28
    Na weselu była
    świata nie uzyła
    bucikim poderła
    głodum sie namerła

    Cóż to za wesele
    kedy było dwa dni
    keby bilo cały tydzień
    tobi było ładnij

    A ty, panie mlody
    dajże nam ochłody
    kedy nie dosz gorzałeczki
    dajże abi wody

    hej siup tralala....Luiza Żabka z Mazur

    I jeszcze roz biwaty
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 09.01.09, 22:49
    Oczepiny
    To był bardzo poważny ceremoniał. W kulminacyjnej fazie - oczepinach - nie
    śpiewano piesni znanej w całym kraju o chmieli "Żebyś ty chmielu na te tyczki
    nie laz" i nie wiadomo dlaczego.
    W najstarszej fazie oczepin zakładano pannie młodej mycke, micecke przy
    obrzędowych pieśniach np.
    "Oj scyrzem jo Panu Bogu słuzyła", którą zanotował Gizewiusz w 1873 roku, potem
    Kętrzyński i Gąsiorowski.
    Udało się ją nagrać w całości w 1955 roku jeszcze.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 10.01.09, 19:55
    Oj scyrzem jo Panu Bogu słuzyła
    Zaśpiewała ją Mazurecka Luiza Marcińczyk z Jeglin.

    Oj scyrzem jo Panu Bogu słuzyła,
    kiedym jo tó jebłónecke sadziła,
    trala lala la, sadziła.

    Sadziłam jo łu swyj matki w łogrodzie,
    już ci moja jebłónecka psiynknie kście,
    trala lala la, kście.

    I zkaściała ślicnym ksiotkiym cyrwónym,
    i przikriła listuleckiym zielónym,
    trala lala la, zielónym.

    I urwała pani matka dwanaście,
    i posłała jygom'ości starości,
    trala lala la, starości.

    Nie tylem jo jebłonecków sadziła,
    cobim pana jebłuskani darzyła,
    trala lala la, darzyła.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 10.01.09, 19:56
    Kulanie wianka przez panną młodą do ojca, matki, brata, sióstr i w końcu do
    pana młodego, z towarzyszącą pieśnią "Ach mój wianku, wianku luwyndrowy"
    śpiewała Otylia Kuklińska z Butryn, dodając komentarz " wianek przyjął dopiero
    pan mlody i on nałożył pannie młodej na głowę czepek - myckę. Przydonki i
    przydony wnieśli w tym czasie ustrojoną obręcz i przenieśli przez nią pannę
    mlodą, a następnie pana młodego. Obręcz symbolizowała ograniczenie wolności i
    swobody.
    O obręczy wspominał również Jakub Ben (1866) ze wsi Pluski - " panna młoda
    siedziała w środku łobręczy z kwiatami, ktorą położono na podłodze : łóna sia
    usiadła tam i tam postaziono talyrz, to składali tam psieniundze."
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 11.01.09, 21:54
    Ach, mój wianku, wianku luwyndrowy,
    kulne ja cie po stole.
    Kulne ja cie mojej miłej matce,
    kulne ja cie po łonie.
    Ach, ma matko, matko najmilejszo,
    przyjnij-że go do siebie.
    Nie przyjmuje, moja miła córko,
    już mie je nic do ciebie.

    Ach, mój wianku, wianku luwyndrowy,
    kulne ja cie po stole.
    Kulne ja cie mojymu miłymu ojcu,
    kulne ja cie po łonie.
    Ach, mój ojcze, ojcze najmilejszy,
    przyjnij-że go do siebie.
    Nie przyjmuje, moja miła córko,
    już mie je nic do ciebie.

    Ach, mój wianku, wianku luwyndrowy,
    kulne ja cie po stole.
    Kulne ja cie mojej miłej siostrze,
    kulne ja cie po łonie.
    Ach, ma matko, matko najmilejszo,
    przyjnij-że go do siebie.
    Nie przyjmuje, moja miła siostro,
    już mie je nic do ciebie.

    itd

    Ach, mój wianku, wianku luwyndrowy,
    kulne ja cie po stole.
    Kulne ja cie memu najmilszemu,
    kulne ja cie po łonie.
    Ach, moj miły, miły najmileszy,
    przyjnij-że go do siebie.
    Ja przyjmuje mojim całym sercem
    i przyciskam do siebie.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.01.09, 21:02
    O mój wianuśku, ty lywyndrowy,
    co ni styjmajó dziś z moji głowy.
    Wśyćkie dziywcacki siedzó w wianuskach,
    tylo Loteczka siedzi w śnyptuśkach.

    (Lota Pollit - Rutkowo)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.01.09, 21:03
    O mój wzianuszku, oj, lewandowy,
    nie opadaj-że z ty mojej głowy,
    nie opadaj-że z ty mojej głowy.

    Bom prawo ręką gom zawsze wziła,
    póki wej esce ja pannó była,
    pokim wej jesce panno była.

    Teraz cie wzięcy juz zić nie będe,
    bo już ci dzisiaj ja za mąż idę
    bo już ci dzisiaj ja za mąż idę

    O mój wzianuszku z suchy drapacki,
    juz cie nie bydo gnietli chłopacki
    juz cie nie bydo gnietli chłopacki.

    O mój wzianuszku z drobnego kulu
    dzisiaj ho caca, a jutro lulu,
    dzisiaj ho caca, a jutro lulu.

    (Alfreda Włocka - Krokowo)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.01.09, 21:04
    Wionek mi styjmojta
    haube mi wsodzajta
    Tero staro babo bende
    jo jo jo jo
    teroz staro babo bende.
    (Augustyn Borkowski - Kajkowo Mazury)

    Wiszła z komóreczki
    i uciyra łoczki
    ze złota ze ślebra
    na głowie chusteczka.

    Ach moje panianki
    ach, moje rodzunce
    juz nie banda pannó
    póki śwat i słónce.
    (Anna Białuszewska - Nowa Kaletka Warmia)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.01.09, 21:05
    Nakrycie głowy zamężnych kobiet warmińskich zwane mycką lub micecką było pięknym
    elementem stroju ludowego. Augustyn Steffen pisał w 1931 roku:

    "Myceczka, chodzi tu o nakrycie głowy kobiet warnijskich, zwane twardą mycką.
    Cała była haftowana złotem. Twarde mycki wyszły z użycia pod koniec zeszłego
    stulecia. Dzięki staraniom niektórych kobiet zachowało się do dziś kilka okazów
    twardych mycek. Reszta na apel ksieży wydana była zakładom paramentów kościelnych."

    Stefan Sulima (Ogrodziński) o nakryciu głowy mężatek pisał: "Myceczka, to czepek
    kobiet warmińskich, chyba jedno z najbogatszych odświętnych nakryć głowy na
    ziemiach polskich. Istotnie, była ona haftowana srebrem i zlotem i taką
    przechowują ją do dzisiaj, niestety już tylko muzea. Czy jednak czepiono nią
    panną młodą w czasie wesela, sprawa jest niepewna."
    Wątpliwośći te wyjaśnia Maria Zientara-Malewska.
    cdn
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.01.09, 21:08
    Józefina Mateblowska z Brąswałdu licząca 80 lat opowiadała, że jej matce ur.
    1842r przy oczepinach włożono na głowę twardą mickę, którą jej kupił ojciec za
    10 talarów. Wyszyta była z złote kłosy i jedwabne zielone liście. Denko twardej
    myski zwane gelonkiem wyszywane było prawdziwym złotem i jedwabiem. Nadczółek
    był suto zmarszczony. Boczne atłasowe lub jedwabne szerokie wstążki wiązane pod
    brodą w sutą kiśc (kokardę). Dwie jeszcze szersze wstęgi, nieraz na końcach
    wyszywane, zwieszały się na plecach.
    Denko tej twardej micki dała do prnatu w Brąswałdzie.
    Ornat ten do dziś się zachował."
    (Maria Zientara-Malewska)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.01.09, 21:14
    O twardych myckach mówili też starsi ludzie, zaznaczając, ze były bardzo drogie,
    od 12 do 18 a nawet 30 talarów. Kobiety nosiły micki do kościoła i przy wielkich
    uroczystych okazjach (Barczewko, Jaroty, Podlejki, Węgój - Warmia)

    Piękne haftowane złotą nicią mycki wyszły z użycia ze względu na wysoką cenę i
    nieopłacalność ich produkowania. W drugiej połowie XIX wieku w czasie oczepin
    zakładano już pannie młodej chusteczkę.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 13.01.09, 21:15
    W niektórych wsiach był zwyczaj, ze młodej parze siedzącej w kręgu zawiązywano
    oczy i dopiero wtedy panna mloda rzucała wianek lub welon na druhnę, a pan młody
    swój wianuszek na drużbana.

    Brutce nałozono chusteczkę na głowę, brutkanowi 'jako staró czapke'.

    Im relacje bliże XX wieku, tym więcej uwag, ze przy zdejmowaniu wianka śpiewano
    po niemiecku:
    Wir finden dir den Jungfernkranz (Podlejki-Warmia)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 15.01.09, 20:12
    Po oczepinach
    wszyscy byli już zmęczeni. Muzykanci przestali grać i też odpoczywali. Miejscowi
    gospodarze szykowali nocleg. Wnoszono snopy słomy na spoczynek.
    Potem gdzieś o trzeciej nad ranem grodze grajó na dobrydzyń i po uporządkowaniu
    izby znów nazod było granie aż do zrynku.
    Placmistrz obchodził z muzyką wieś i zwoływał gości na ranny poczęstunek.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 15.01.09, 20:13
    Przenosiny
    Przenosiny, przewodziny, czyli wyjazd panny młodej do domu męża nie był zbyt
    radosną chwilą dla panny młodej. Żegnała się ona bowiem z najbliższymi. Często
    płakała do czego często jeszcze przyczyniały się rzewne pieśni.

    "To taka młoda dziywcyna z domu być od ojca, od matki wziynta, to ciynżko jyj.
    To płakała. A groce: Siadaj, nie gadaj i pojechała."
    Na dużym weselu przenosiny odbywały się na trzeci dzień.
    Na wozy wnosili posag panny młodej: pościel, ubranie, sprzęty domowe i skrzynię
    posagową, do której wkładano wianek ślubny, książkę do nabożeństwa i świecę.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 15.01.09, 20:17
    W czasie tych przygotowań do odjazdu śpiewano pieśń:

    Juz wyjyzdzam, pani matko, z dómu wasygo
    i wylywam łzy gorónce z syrca całygo
    Łzy gorónce wylywała, łojcu, matce dziynkowała
    za wychowanie.

    Dzainkuje wam, pani matko, za wychowanie
    i woma tyz, panie ojce, za złe koranie.
    Koraliście bez przycyny
    jaz mnie łobjuł mój munż miły,
    łopsiekun prawy.

    I zagrali muzykanty psianknego marsa
    zostańcie sie, kamratecki, juz jo nie wasa.
    Dotąd-em sie kamracili
    a teraz juz nie bandziemy
    kamratki moje.
    (Rozalia Dolewska - Mazury)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 15.01.09, 20:18
    Ona siydzi na stołecku i zewnie płace
    a on chodzi po izdebce i tylko skace.
    Wsadź cepecek na swe uski
    wsyj zalotki w róg poduski
    najmilsa moja.

    Strumień wody z gór na doły płynie daleko
    byłaś dotąd między nami, młodo dziewecko.
    Juz teraz nie bandziesz z nami
    lecz bandziesz z gospodyniami
    siedzieć za stołem.

    Komu ja dziś ślubowałam i róncke dałam,
    posłuszeństwo w tym małżeństwie przyjobziecałam.
    Przyjobziecałam do śmierci
    pomóżcie mi, wszyscy świeńci,
    sam Panie Boze.
    Przyjobziecałam do śmierci
    pomóżcie mi, wszyscy świeńci,
    w mojej jedności.

    Dziankuje wam, miło matko, za wychowanie,
    miejcież esce aby rocek o mnie staranie.
    Już mie , córko, nic do ciebie
    staraj ty sie o swym chlebie
    abyś go miała.
    (Magdalena Słowikow - Mazury)
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 23.01.09, 20:06
    A Luiza Marcińczyk z Jeglinz Mazur tak śpsiewo:

    Za pryndkoś mnie, pani matko, za munz wydała,
    gdy jo jeszcze robotecki nie zrozumiałam.
    Ni jo uprzuńść, ni jo łutkać, o, bodoj sie muse łucyć,
    matecko moja.

    Juz wyjizdzam, pani matko, z dworu wasego,
    i wyliwam łzy gorunce z serca mojigo.
    Łzy gorunce wyliwała, pani matce dziankowała
    za wychowanie.

    Dziankuje-ć wam, pani matko, za wychowanie,
    a i wam tez panie ojce za złe karanie.
    Karaliscie bez psycyny, az mnie pojuł mój monz mniły,
    łopiekun prawy.

    I zagrali muzykanci ślicnygo walca,
    żyjta z Bogiym, kamrotecki, juz jo nie wasa.
    Do telom sie kamracili, a uz teroz nie byńdziymy
    z kamroteckami.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 23.01.09, 20:07
    A na Warniji tak śpsiewoła Monika Olk z Leszna:

    Jak jo byłam i matuli, ładniem chodziła
    i niydziele, i w świunteczko, to mnie stroiła.
    Teraz musza ciajżko robzić
    i w niydziele brzidko chodzić,
    matulu moja.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 23.01.09, 20:07
    Gottlieba Cibora z Mazur:

    Janie, Janie, zaprzungaj konie,
    a jadź po pósag ti mlodej zónie

    A cóż za pósag ti młodyj żóni,
    sztyri rogozi, psiunty snop słómy

    Badzie kaczor kwakał, a gunska gęgała
    Badzie moja żonka w paradzie jechała.
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 23.01.09, 20:08
    A Warniji Barbara Flam z Woryt:

    Jonie, Jonie, zaprzungnij konie
    i jedź po posóg tyj młody żónie

    Cóż tam za pósog, dwa pęki siana
    a w trm trzeciem łóna sama

    Dwa durki w nosie, skóńczuło sie !
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 23.01.09, 20:09
    Poprawiny - wygryzki
    W tydziań po weselu do domu weselnego znowój przybywali goście " aby zakopać
    chodoki, które pozostały po brutce". Znów jedzono i pito, bawiono się do późnej
    nocy. Pito do końca weselną wódkę. Młoda para też zjawiała sie w domu weselnym
    na poprawinach.

    W Kabornie poprawiny nazywano 'wygryzki'
    --
    **.¸¸.•**¨`•»Natura do mnie sia śnieje¸¸.•*¨`•»
    ¸¸.•*¨`•»skowronek, aj to nolepszy mój kamrot"¸¸.•*¨`•»
  • rita100 29.01.09, 20:16
    oddaw - ślub kościelny
    Przed dwóma nieydzielami sia zaglandali a łoddow bandó mnieli na Zielgónoc.
    Łoddawoł juch ksiónc z Bartanga, bo łon jest przijacielam brutkona.
    --
    ¸¸.•*¨`•»gźizdam na gźistce¸¸.•*¨`•»
  • rita100 25.03.10, 22:20
    Bandó eszcze przyspiewki na wesele z Kolberga

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka