Dodaj do ulubionych

Pyry na Warniji

21.03.06, 13:12
Pyry na Warniji – i vice versa, czyli wątek o ludzkich związkach między
Wielkopolską a Warmią.
Taki pomysł przyszedł mi do głowy, kiedy odkryłam, że Maria Paruszewska,
współpracująca z Feliksem Nowowiejskim poetka, autorka słów wielu kolęd i
pieśni, także Hymnu warmińskiego, urodziła się w wielkopolskiej rodzinie
ziemiańskiej.
ww2.tvp.pl/tvppl/780,20050521207151.strona

Poszukam więc innych pyr wielkopolskich, które pokochały Warmię, tudzież
Warmiaków, którzy swoje życie związali z Wielkopolską. Mam nadzieję, że żaden
rychtyczny Warnijak sia nie zajadozi, bo pierwszy w kolejce czeka nie kto
inny, jak Seweryn Pieniężny senior.
Edytor zaawansowany
  • tralala33 21.03.06, 14:54
    Seweryn Pieniężny senior urodził się 6 stycznia 1864 roku w Poznaniu. Tam też
    wyuczył się zawodu drukarza i pracował jako zecer w oficynie ‘Gońca
    Wielkopolskiego’. Do Olsztyna przyjechał w lipcu 1888 roku, żeby pomóc Janowi
    Liszewskiemu w redagowaniu ‘Gazety Olsztyńskiej’, której pierwszy numer ukazał
    się 16 kwietnia tegoż roku. Trzy lata później objął redakcję ‘Gazety’, gdy Jan
    Liszewski chory na gruźlicę musiał zrezygnować z prowadzenia ‘Gazety’.

    W kwietniu 1891 roku ożenił się z siostrą Liszewskiego, Joanną. Ich związek był
    przedmiotem niemałego skandalu w Olsztynie, gdyż syn Seweryna i Joanny, Seweryn
    junior, urodził się rok przed ślubem swoich rodziców, a w tamtych czasach nie
    było dobrze widziane. Trudno się jednak dziwić Sewerynowi, bo na zachowanych
    zdjęciach Joanna wygląda bardzo atrakcyjnie smile

    Seweryn Pieniężny przylgnął do swojej nowej ojczyzny. Poza
    prowadzeniem ‘Gazety’ brał udział w ruchu polskim na Warmii, organizował
    biblioteki Towarzystwa Czytelni Ludowych, pomagał też w zorganizowaniu Polsko-
    Katolickiego Towarzystwa Ludowego Zgoda dla robotników i rzemieślników
    warmińskich w Olsztynie. W 1893 pojechał do Watykanu, gdzie reprezentował
    Warmię na uroczystościach pięćdziesięciolecia kapłaństwa Leona XIII.

    W 1905 roku z powodów zdrowotnych przekazał redakcję ‘Gazety Olsztyńskiej’
    bratu, Władysławowi Pieniężnemu. Zmarł w Olsztynie 2 listopada tegoż roku, w
    wieku niecałych 42 lat.
  • rita100 21.03.06, 19:16
    Nic nam Tralala nie przeszkadza smile Mam pytanie czy Seweryn Pieniężny jest
    pochowany w Olsztynie ?
    Mlodziutko zmarł.
  • tralala33 21.03.06, 19:22
    Na pewno tak, ale nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytanie gdzie? Jego
    syn, Seweryn Pieniężny junior, czyli Kuba spod Wartemborka, zginął rozstrzelany
    w obozie koncentracyjnym Hohenbruch pod Królewcem 2 lutego 1940 roku. Po wojnie
    sprowadzono jego prochy do Olsztyna i pochowano. Jeśli się nie mylę - w grobie
    Jana Liszewskiego na cmentarzu św. Jakuba (to zaraz za torami i wiaduktem od
    ul. Paryzantów do al. Wojska Polskiego). Ale gdzie jest pochowany jego ojciec?
    No i matka? Naprawdę nie wiem.
  • rita100 21.03.06, 19:30
    Kuba spod Wartemborka - popatrz się, to Kuba był synem juniora Seweryna
    Pienięznego - teraz rozumię. Tyle postaci mi się przewineło , że nie
    kojarzyłam. Czyli na tym cmentarzu Kuba leży, co dawniej po nim łaziłam. Nie
    wiem co tam teraz jest, ale był wątek fajny o cmentarzach ze zdjęciami z
    Olsztyna. Chyba being28 robił zdjęcia tego cmentarza.
    A gdzie zamieścić te monologi Kuby - fajne były. Moze wtym watku, bo jednak
    będziemy go kojarzyć z ojcem.
  • tralala33 21.03.06, 19:35
    Jakby się udało więcej tych monologów znaleźć - może czas udać się do zwykłej,
    realnej biblioteki - to można by Kubie spod Wartmeborka osobny wątek poświęcić.
    A tu będę dalej swoje pyry uprawiać, no i może ktoś łaskawy wskaże grob
    Seweryna ojca? przeszukam zdjęcia Suda - może tam gdzieś na ślad trafię?
  • tralala33 21.03.06, 19:38
    Na razie trafiłam tylko na historię poszukiwania grobuJana Liszewskiego, czyli
    szwagra Seweryna Pieniężnego seniora

    Joanna Śmiechowska wspomina jak z mężem chodziło po dawnym cmentarzu parafii
    olsztyńskiej katedry znajdującym się przy ulicy Wojska Polskiego i odczytywali
    napisy na nagrobkach. Wreszcie na samym końcu znalazły wspólną mogiłę Jana
    Mazy, Leona Włodarczyka i Seweryna Pieniężnego juniora. Z tekstów historycznych
    wiedziały, że Liszewski spoczywa razem z wymienionymi na nagrobku. 10 listopada
    ubiegłego roku, w rocznicę urodzin Liszewskiego, obie nauczycielki z dziećmi z
    koła tropicieli wybrały się na ten cmentarz, żeby posprzątać okolice grobu.
    - Chciałybyśmy odrestaurować grób, postawić tablicę pamiątkową - mówi pani
    Joanna. - Pan Jan Chłosta poradził nam, żebyśmy postawiły obok kamień
    pamiątkowy z napisem pamiątkowym: "Polakiem był sercem i duszą".

    www.wm.pl/index.php?ct=reporter&id=591248
  • rita100 21.03.06, 21:27
    Żeby nam to nie uciekło , bo mam pod ręką

    tralala33 27.02.06, 20:48 + odpowiedz


    A mi się udało, ale faktycznie forum dziś chodzi bardzo ospale. W dodatku
    właśnie mnie wylogowało i wycięło gotowy post sad(
    Nie wiem, jakiej to pracy podjąłby się pan Cyfus, ale już się cieszę. Będą nowe
    gawędy? Gazeta Olsztyńska nie chciała drukowac gwary warmińskiej. Dobre sobie,
    to niech wrócą do dawnej nazwy swojej gazety z lat pięćdziesiątych Głos
    Olsztyński - organ PZPR, i niech nie udają spadkobierców rodziny Pieniężnych.
    Seweryn Pieniężny nie wsydził się pisać polszczyzną stylizowaną na gwarę.
  • rita100 21.03.06, 21:28
    Kuba z Wartemborka godo
    tralala33 27.02.06, 20:53 + odpowiedz


    „Gazeta Olsztyńska" nr 41 — wtorek, 19 lutego 1929 roku
    Moi Złoci! Strasznie mi markotno, że tak długo do Waju pisać nie mogłem. Nie
    moja jednak jest w tym wina, lecz przeszkodę odgrywa „vis major" czyli siła
    wyższa, którą jest mróz. Obiecałem Wam, że po teatrze w Olsztynie do Was
    napiszę. Więc chociaż już dwa tygodnie minęły, chce zło naprawić. Byłem w
    tej „Concordiji" i obejrzałem sobie ten tejater. Pomimo mrozu przybyło bardzo
    dużo ludzi, tak że pan Biegała otworzyć musiał dużą bramę. Amatorzy odegrali
    swoje role lepiej jak aktorzy niemieccy z trojdanku 3. Nie będę tutaj nikogo
    wyróżniał, tylko powiem „Bóg zapłać" za tę ucztę duc ową. Jeno ten obżarty Fryc
    mi się nie spodobał. Chodził on z gnatem w ręku, jak gdyby chciał jeść na
    zapas. Pewnie miał strach postu. Po przedstawieniu była fest zabawa. Tańczyłem
    w lewo i w prawo prawie z wszystkimi frajlenami. Najgorzej było, gdy wróciłem
    do domu. Od „podpierania ściany" zrobiło mi się słabo. Idąc więc z Wartemborka
    do Łapki zmarzły mi uchole, zaschło gardło i gdy przybyłem do domu byłem prawie
    nieżywy.
    Na drugi dzień ani rusz, ani ręką, ani nogą ruszyć nie mogę. Z gardła głos się
    wydobywa. Jeno patrzałem w pułap jak konające ciele. Gospodyni ręce załamuje,
    gospodarz klnie, bo zachciało mu się draszować — i stał się rwetes jak na
    jarmarku. Pierwsza odzyskała równowagę gospodyni. Posłała do Wartemborka po
    doktora. Ten oklepał mnie, obmacał, spojrzał do gęby i powiada — grypa.
    www.domwarminski.pl/content/view/321/443
  • tralala33 22.03.06, 16:44
    Choć Seweryn Pieniężny junior urodził się w Olsztynie, z matki Warmiaczki, to
    za żonę wziął sobie wielkopolską pyrę!

    Wanda Pieniężna urodziła się w Żninie, w 1867 roku. Była córką listonosza,
    Konstantego Dembińskiego. Ukończyła gimnazjum (kiedyś to było coś!), i
    rozpoczęła pracę w biurze prawnym, a następnie w Ministerstwie b. Dzielnicy
    Pruskiej w Poznaniu.

    W 1920 roku jako ochotniczka przyjechała na tereny plebiscytu i trafiła do
    Olszyna, gdzie rozpoczęła pracę w Konsulacie RP. Tu poznała Seweryna
    Pieniężnego, a już w listopadzie 1920 roku odbył się ich ślub. Seweryn i Wanda
    doczekali się trojga dzieci. Wanda pomagała mężowi w pracach wydawniczych i
    redakcyjnych. Sama działała też w organizacjach kobiecych i w pracach Polsko-
    Katolickiego Towarzystwa Szkolnego.

    We wrześniu 1939 roku, dwa dni po tym, jak Gestapo aresztowało i wywiozło jej
    męża, Wanda także została aresztowana i skazana na 9 miesięcy więzienia. Po
    wyjściu z więzienia, wraz z dziećmi, zamieszkała w baraku przy ul. Lubelskiej.
    Przez całą wojnę pracowała w fabryce wyrobów cementowych.

    Po 1945 roku została w Olsztynie i została sekretarką w biurze Pełnomocnika
    Rządu na Okrąg Mazurski, którym był radziecki pułkownik Jakub Prawin. Tamtych
    czasów dotyczą jej spisane wspomnienia ‘Jakub Prawin’. W latach 1957-1961 Wanda
    Pieniężna była posłanką do Sejmu PRL, należała do klubu poselskiego ‘Znak’.
    Wanda Pieniężna zmarła w Olsztynie 25 stycznia 1967 roku.
  • tralala33 22.03.06, 16:50
    O Wandzie Pieniężnej pamiętają w Żninie
    www.um.znin.pl/Miasto/Historia_Znina.htm
    'Wanda Pieniężna (1897-1967) – urodzona w Żninie. Pochodzi z rodziny
    Dembińskich, znanej rodziny mieszczańskiej. Wraz ze swym mężem Sewerynem
    Pieniężnym, wydawcą i redaktorem „Gazety Olsztyńskiej”, walczyła o polskość
    Warmii i Mazur. Jej mąż został zamordowany przez nazistów w obozie Hohenbruch.
    Ona przeżyła Ravensbrück i doczekała się spełnienia idei, o którą całe życie
    walczyła.'

    Hm, to ostatnie zdanie chyba jest na wyrost.
  • tralala33 22.03.06, 20:13
    Łejery - ale dałam plamę, nie wiem, czy mi Pani Wanda wybaczy? Postarzyłam ją
    ni mniej ni więcej tylko o trzydzieści lat! Wanda Dembińska urodzła się w roku
    1897, a nie 1867. Mea culpa.
  • rita100 22.03.06, 20:15
    w taki momencie, kiedy się zrobi nieumyślny błąd, mówię na szczęście smile
  • tralala33 24.03.06, 17:46
    No to jeszcze raz - na szczęście! Czemuż mi się wydawało, że Żnin to
    Wielkopolska, podczas gdy to już Pałuki sad
    Jednym słowem Wanda Pieniężna była pałuczanką, a nie wielkopolanką. Dobrze, że
    choć w Poznaniu pracowała, i stamtąd do Olsztyna przyjechała, to może choć
    trochę usprawiedliwi jej obecność w tym wątku.
  • rita100 08.11.07, 20:56
    "Wanda Pieniężna, wybitna działaczka polonijna w Olsztynie, została w styczniu
    1940 roku skazana przez sąd na dziewięćiomiesięczny pobyt w obozie
    koncentracyjnym w Ravensbruck. Następnie w lutym 1945 roku funkcjonariusze NKWD,
    mimo przedłożonych dokumentów i swiadków, uznali, ze zasłużoną działaczkę spod
    znaku rodła należy deportować na roboty w głąb Rosji. Z kolumny Niemców, którzy
    dotarli do Mławy, Wandę Pieniężną zdołano wydostać."

    Kellmann "Klebark Wielki"
    --
    Brumejza chodziuła mi w zambach jek taka zoga a pufoła am jek ta lokomotywa
    »¸¸.•*¨`•»uf jek gorónco uf»¸¸.•*¨`•»"
  • tralala33 24.03.06, 17:47
    Feliks Nowowiejski, będąc rychtycznym Warnijakiem, urodził się w Wartemborku,
    czyli dzisiejszym Braniewie. Domu, w którym przyszedł na świat 7 lutego 1877
    roku, już nie ma, ale w wybudowanej w tym samym miejscu kamienicy jest po dziś
    dnia maleńkie muzeum poświęcone jego postaci.

    Początkowo Feliks uczył się muzyki w szkole muzycznej w Świętej Lipce. Ciekawe,
    czy jako uczeń mógł grać na sławnych świetolipskich organach? Dzięki wygranej
    nagrodzie na konkursie w Londynie w 1989 roku, Feliks wyjechał na dalsze studia
    muzyczne do konserwatorium w Berlinie, potem do Szkoły Muzyki Kościelnej w
    Ratyzbonie, i ponownie do Szkoły Mistrzów w Berlinie.

    Warmiakom znany jest Feliks Nowowiejski jako autor melodii do słów ‘O Warmio
    moja miła’. Dziś w samo południe słyszymy fragment tej pieśni z wieży Nowego
    Ratusza. Polakom znana jest jego melodia do ‘Roty’, napisanej przez Marię
    Konopnicką. A światową sławę za życia Nowowiejski zyskał za dużo bardziej
    poważne utwory – oratoria ‘Znalezienie świętego krzyża’ (1906) i Quo Vadis
    (1907). Nowowiejski skomponował też 4 symfonie, poematy symfoniczne, koncerty,
    10 mszy, kantaty, hymny, dwie opery ale też i kolędy oraz około 600 pieśni
    chóralnych i solowych. Od 1962 roku Orkiestra Filharmonii Olsztyńskiej nosi
    imię Feliksa Nowowiejskiego.
  • tralala33 24.03.06, 17:48
    Co jednak robi Feliks Nowowiejski w wątku o pyrach wielkopolskich? Otóż od 1919
    roku Feliks Nowowiejski mieszkał w Poznaniu, gdzie do 1927 roku był profesorem
    w konserwatorium. Działał też jako dyrygent, organista (przydały się nauki
    świętolipskie!), a przede wszystkim jak kompozytor.

    Związał się z Poznaniem ale o Warmii nie zapomniał, szczególnie w czasie
    plebiscytu 1920 roku. Przyjechał wtedy do Olsztyna i Barczewa, brał udział w
    polskich koncertach, skomponował warmiński hymn. Gazeta Olsztyńska napisała o
    nim, że wyjechał z Warmii jako Niemiec, a wrócił jako Polak.

    Po przegranym plebiscycie nadal myślał o polskich Warmiakach. W zorganizowanym
    przez niego kursie dla organistów brali też udział utalentowani muzycznie
    młodzi ludzie z Warmii.
    W czasie okupacji skrył się w Krakowie. Doczekał tam końca wojny, zdążył
    jeszcze wrócić do wyzwolonego Poznania, gdzie zmarł 18 stycznia 1946 roku.


    www.poznancity.republika.pl/nowowiejski.htm

  • tralala33 24.03.06, 17:50
    A tu najdłuższy i najdokładniejszy biogram internetowy Feliksa Nowowiejskiego w
    polskim internecie - tak długi, że nie wiem, czy mi się link nie zwinie?
    www.muzeum.srem.pl/gazetasremska/wrzesien-pazdziernik/trzypokolenia.htm

    Feliks sum - vivo sine curis,
    czyli
    Feliks sum bez granic - kłopoty mam za nic!
  • tralala33 24.03.06, 18:06
    I jeszcz fragment z artykułu o muzeum Feliksa Nowowiejskiego w Barczewie, wraz
    ze smutnym pytaniem.

    'Pomysł umiejscowienia biograficznego Muzeum Feliksa Nowowiejskiego, w
    rodzinnym mieście wielkiego kompozytora narodził się w sierpniu 1946 roku wraz,
    z propozycją zmiany nazwy miasta na Nowowiejsk. Po latach z ponowną inicjatywą
    wystąpiło Muzeum Mazurskie w Olsztynie. Tam powstał projekt utworzenia
    biograficznego Muzeum F. Nowowiejskiego w Barczewie. Jedyną do przyjęcia
    lokalizacją był budynek przy ul. Mickiewicz 13, na którego miejscu dawniej
    znajdował się skromny, parterowy, rodzinny dom kompozytora. Pierwotnie
    uroczyste otwarcie Muzeum zaplanowano na 29 czerwca 1961 roku. Jednak
    organizatorzy przesunęli termin na 15 lipca 1961 roku, w przeddzień
    pięćdziesiątej pierwszej rocznicy prawykonania „Roty” na krakowskich błoniach.


    Dziś z fasady budynku przy ul. Mickiewicza 13 miejscami odpada tynk. Nie
    ogrzewane dostatecznie w okresie zimowym pomieszczenia muzealne mają ujemny
    wpływ na zgromadzone eksponaty. Brak nowych ekspozycji i akcentów łączenia
    historii ze współczesnym życiem powoduje mniejsze zainteresowanie naszych
    mieszkańców tą placówką kulturalną. Czyż nie wskazane byłoby odnaleźć się w
    grupie i współpracować z instytucjami czy towarzystwami zajmującymi się
    propagowaniem twórczości Feliksa Nowowiejskiego, w kraju i zagranicą ? Może
    warto zastanowić nad lepszą promocją czy nowym folderem, a także nad innym
    sposobem funkcjonowania ?'

    www.zenderowski.gower.pl/a-barczewo/404.htm
  • rita100 28.03.06, 19:56
    a i Kraków był dla Feliksa Nowowiejskiego tajemniczą kryjówką.
  • rita100 28.03.06, 20:15
    Tralala, zidzisz jek dokłodnie citom wpisy smile
  • tralala33 28.03.06, 20:25
    No jo - aż ma gamba czerzianiaje. Ziem - erratę dam:
    Feliks Nowowiejski, będąc rychtycznym Warmiakiem, urodził się w Wartemborku,
    czyli dzisiejszym Barczewie.
  • rita100 21.10.06, 20:49
    Felik Nowowiejski
    Znalazłam pewne wydarzenie z życia Felksa Nowowiejskiego, bardzo ciekawe ,
    wśród opisu orkiest śląskich. Jak wiemy bardzo duże znaczenie tak w Prusach
    Wschodnich jak i na Ślasku miały orkiestry wojskowe , jak i górnicze.
    W październiku 1909 roku odbył się zjazd polskich orkiestr dętych na Zadolu w
    Katowicach. Ale zanim zaczęto się regularnie organizować w związki
    przygotowywana była uroczystość niezwykle ważna dla śląskiego śpiewactwa, a
    mianowicie odsłonięcie pomnika Władysława Jagiełły w Krakowie. Do udziału w tym
    pamiętnym wydarzeniu chóry przygotowywały się wyjątkowo starannie. Ta gorliwość
    jednakże skomplikowała plany śpiewaków. Policja wykryła przygotowania chórów do
    zbiorowego wyjazdu i udaremnienia go. Jan Fojcik w "Materiałach do dziejów
    ruchu śpiewniczego na Ślasku" przytacza treść pisma starosty powiatu
    tarnogórskiego, ktory do podległych mu placówek rozesłał poufny ogólnik z datą
    17.VI.1910. W piśmie tym informuje on, że "jakiś profesor Nowowiejski (!) z
    Krakowa stara się chóry polskie z Górnego Śląska, Wielkopolski oraz Prus
    Wschodnich i Zachodnich pozyskać do udziału w pochodzie organizowanym z okazji
    rocznicy bitwy grunwaldzkiej w Krakowie. Gdyby Nowowiejskiego w tamtejszym
    obwodzie spotkano, należy postąpić w taki sam sposób, jak to zostało zarządzone
    w stosunku do sprawy Gutkowskiego. Podobnie należy postąpić także wobec
    dalszych galicyjskich emisariuszy, ktorzy by zachęcali do organizowania
    wycieczek na obchód grunwaldzki. O każdym wypadku należy starostwu niezwłocznie
    donieść.
    Śpiewacy wyjeżdzali więc do Krakowa na własną rękę. Pod pomnikiem Jagiełły
    stanęli w jednym chórze zbiorowym, ktorym dyrygował właśnie sam Feliks
    Nowowiejski.
    Była to tak zwana Święta Pieśń.
    oj, i chór z Warmii był napewno też.
  • tralala33 28.03.06, 13:08
    Kazimierz Jaroszyk urodził się 19 grudnia 1878 roku w Poznaniu (ładny prezent
    na Gody dla Jaroszyków smile Jego ojciec był robotnikiem, a syn wykształcił się na
    drukarza i pracował w 'Dzienniku Poznańskim' i 'Gońcu Wielkopolskim'. Poznał
    Seweryna Pieniężnego (seniora) i przyjechał do Olsztyna, gdzie przez kilka
    tygodni zastępował go w 'Gazecie Olsztyńskiej'. W połowie lutego 1908 roku
    wyjechał do Szczytna, na Mazury, gdzie redagował i drukował słowo polskie w
    gazecie "Mazur'.
    Poznaniacy pomogli mu utworzyć Mazurski Bank Ludowy. Zakładał też biblioteczki
    dla Mazurów we wsiach pod Szczytnem.
  • tralala33 28.03.06, 13:12
    Pierwszego stycznia 1921 roku Kazimierz Jaroszyk wrócił do Olsztyna i objął
    stanowisko redaktora 'Gazety Olsztyńskiej'. Pisał artykuły, felietony, także w
    języku niemieckim. Niechętny był jednak ówczesnym działaniom Związku Polaków w
    Niemczech i rządom Józefa Piłsudskiego. W 1928 roku stracił stanowisko
    w 'Gazecie Olsztyńskiej' i wyjechał do Mławy. Tam też zmarł w 1941 roku.
    Dziesięć lat wcześniej wydał wspólnie z Hugonem Barhke książkę 'Walka o
    Mazowsze Polskie.'
  • tralala33 28.03.06, 13:23
    Tyle ciekawego napisał o Kazimierzu Jaroszyku Jan Chłosta (Słownik Warmii), tu
    zaś ciekway link i artykuł o synu Kazimierza. Dla mnie najciekawsze są te
    fragmenty, w których opisany jest dom Jaroszyków w Szczytnie.

    pobocza.pl/pob08/hi42.html

    Ojciec w każdą sobotę zadawał dzieciom prace domowe, matka konsekwentnie
    pilnowała aby je odrabiali. Za nieodrobienie zadań, groziła kara
    kilkudniowego "aresztu domowego". Natomiast w każdą niedzielę na stokach fosy
    tzw. zamku Jurandowskiego, twarzą zwróceni w stronę południa - ku Polsce,
    rodzice udzielali lekcji historii. Zaczynały się one bardzo atrakcyjnie,
    wskazując na południe, ojciec pytał -co tam jest? Dzieci odpowiadały chórem "
    Polska". Następnie opowiadał o Bolesławie Chrobrym, który kazał wbijać słupy
    graniczne na zachodzie, o Czarneckim umierającym ze słowami " jam nie z roli,
    ani z soli, ale z tego co mnie boli wyrosłem " - wyjaśniając sens tych
    wypowiedzi, i o wielu innych przykładach patriotycznego bohaterstwa.

    Wieczorami rodzice czytali im wiersze Mickiewicza, Słowackiego, Konopnickiej no
    i oczywiście trylogię Sienkiewicza. Największe wrażenie na Panu Henryku robiło
    opowiadanie rodziców o wizycie Henryka Sienkiewicza w redakcji "Mazura" w 1909
    r. Wzruszona matka częstowała gości ciastem i kawą, gdy rozległ się płacz
    Henia, Sienkiewicz zapytał matkę jak ma dziecko na imię - Henryk -
    odpowiedziała. Jak Go Pani wychowa w tym niemieckim, zgermanizowanym Szczytnie?
    Postaramy się zrobić wszystko, by wychować Go na gorącego patriotę - usłyszał w
    odpowiedzi.


    W 1918 r. dzięki pomocy burmistrza - Meya, udało się ojcu zapisać Henryka do
    septimy, jedenastoklasowego gimnazjum. Był jedynym Polakiem w tej szkole. To,
    że mógł do niej uczęszczać, sprawił szczęśliwy przypadek. Burmistrz Mey,
    uczciwy Niemiec, żywił do rodziny Jaroszyków dużo sympatii, czego nie mogli mu
    wybaczyć miejscowi szowiniści. Przyjaźń ta zaczęła się w dniu narodzin
    Henryka.Pan Kazimierz Jaroszyk spotkał się w domu położnej z Meyem, któremu tej
    nocy również miał się urodzić syn. Sytuacja była dramatyczna. Mey posłał
    położną do swojej żony, a Panu Kazimierzowi pomógł znaleźć inną. Wszystko
    zakończyło się szczęśliwie.
  • tralala33 28.03.06, 13:51
    I jeszcze coś o młodszym synu Kazimierza Jaroszyka
    www.roman.biskupin.wroc.pl/jaroszyk.html

    Witold Jaroszyk urodził się 9 kwietnia 1920 r. w Szczytnie na terenie Prus
    Wschodnich. Jego rodzice (Kazimierz i Teodora) byli zagorzałymi patriotami.
    Ojciec wydawał czasopismo polskie "Mazur", brał także aktywny udział w
    popularyzowaniu plebiscytów.

    Młody Witold ukończył szkołę powszechną w Mławie, która wówczas znajdowała się
    na terenie Polski. Latem tegoż roku przeszedł szkolenie szybowcowe w
    Ustianowej, a następnie odbył kurs unitarny w podchorążówce piechoty. Na
    początku 1939 r. wstąpił do Szkoły Podchorążych Lotnictwa w Dęblinie. We
    wrześniu 1939 r. jako kapral podchorąży nie walczył.

    16 sierpnia 1941 r. Jaroszyk przydzielony został do 301 Dywizjonu "Ziemi
    Pomorskiej". Nocą z 26 na 27 marca 1942 r. poleciał jako pierwszy pilot. Nad
    Düsseldorfem, już po zrzuceniu ładunku, jego Wellington został trafiony przez
    obronę przeciwlotniczą i spadł, grzebiąc we wraku całą załogę.

    W czasie wojny Witold Jaroszyk spisywał pamiętnik, który na wypadek jego
    śmierci miał być przekazany rodzicom. Dzięki kolegom poległego, dziennik ten
    trafił do państwa Jaroszyków.
  • tralala33 04.04.06, 19:16
    Augustyn Steffen to kolejny Warmiak, który wybrał się do Poznania (i Krakowa
    też) po nauki, i to z dobrym skutkiem. Dla nas ważny, bo został entografem,
    folklorystą, wielkim badaczem ziemi warmińskiej, a w dodatku pociągnął za zobą
    młodszego brata, Wiktora Steffena.
  • tralala33 04.04.06, 19:16
    Augustyn Steffen, urodził się 15 listopada 1901 roku w Unieszewie, niedaleko
    Olsztyna. Był synem rolnika Jana i Marty z domu Turowskiej. Początkowo
    kształcił się do pracy w banku, i właśnie w Poznaniu skończył kurs bankowości.
    Potem pracował w bankach w Lubawie i Sztumie. Jednak w końcu przeważyły
    zainteresowania folklorem i językiem – Augustyn powrócił na nauki do Poznania,
    tym razem wybrał studia z filologii klasycznej na Uniwersytecie Poznańskim,
    oraz dodatkowo z filologii polskiej i etnografii na Uniwersytecie Jagiellońskim
    w Krakowie. Tam też zdobył tytuł doktora nauk.
  • tralala33 04.04.06, 19:17
    W latach 1932-1933 powrócił na Warmię, gdzie zbierał teksty gwarowe i ludowe
    pieśni. Po wybuchu wojny przedostał się na Rumunię, stamtąd na Cypr. Ochotniczo
    służył w Samodzielnej Brygadzie Karpackiej na Środkowym Wschodzie. Po wojnie
    przez kilka lat był wykładowcą w Studium Polonistycznym amerykańskiego
    uniwersytetu w Bejrucie, potem pracował na uniwersytecie w Lund, w Szwecji, aż
    w końcu przeniósł się do Anglii. Zmarł 15 czerwca 1992 roku w Cavendish koło
    Londynu.
  • tralala33 04.04.06, 19:18
    Rodzinna ziemia, Warmia, stanowiła ważny temat pracy naukowej Augustyna
    Steffena. Wydał on m.in. Zbiór polskich pieśni ludowych z Warmii (trzy tomy,
    lata 1931-1937), Rymy dziecięce, zagadki i przysłowia z Warmii (1937),
    Opowiadania komiczne i podania z Warmii (1937), Język polskiej Warmii cz. 1
    Teksty (1938), Nasi poeci (1935). W tym ostatnim tomie zamieścił wiersze
    swojego brata, Wiktora Steffena, oraz swoje własne poezje.
    (na podstawie Słownika Warmii, Jana Chłosty)

    Brat Augustyna, Wiktor, także studiował na Uniwersytecie w Poznaniu. Ale o tem
    potem.
  • rita100 04.04.06, 19:36
    Zitaj Tralala

    Zbiór polskich pieśni ludowych z Warmii (trzy tomy,
    lata 1931-1937), Rymy dziecięce, zagadki i przysłowia z Warmii (1937),
    Opowiadania komiczne i podania z Warmii

    I gdzie mozna zdobyć te dzieła ?
    Sa one dostępne ogólnie ?
  • tralala33 04.04.06, 19:39
    Ogólnie dostępne to wątpię. Ale może w Bibliotece UJ?
  • rita100 04.04.06, 19:49
    Już odpowiadam
    Tralala, te dzieła w Bibliotece UJ sa niedostępne ze względu na lata twórczość.
    Wypożyczają tylko książki po latach 60-tych.
    Czyli niedostępne - jak to możliwe ?
    Dla kogo są te ksiązki ?
    Jak się do nich dostać ?
  • gajowy555 04.04.06, 19:55
    Zitojcie dziywczoki , może te ksiójżki ma OBN, albo Muzeum Warmii i Mazur w
    Łolstynie ?
  • tralala33 04.04.06, 19:58
    Powinni mieć!
  • tralala33 04.04.06, 19:55
    A może pozwalają czytać w czytelni? Z czasów studenckich pamiętam, że niektóre
    książki nawet w czytelni można było dostać tylko ze specjalnym 'pozwoleństwem',
    na przykład promotora pracy magisterskiej. Tyle, że wtedy dotyczyło to przede
    wszystkim książek objętych zapisem cenzorskim. Ale też i pewnie tych cennych,
    starych. Popytam w naszej bibliotece uniwersyteckiej. Może coś z tego będzie?
  • rita100 04.04.06, 20:01
    Już nie mamy dostępu do Biblioteki UJ - na psiorun morowy , spóźnieliśmy sia.
    A tak by nam się przydała. Gajowy, ja bym ją wklepała jakby kto mi ją
    dostarczył, albo gdzie ja szukać ?
    Jak myslisz Tralala ?
  • tralala33 04.04.06, 20:02
    No, niestety, już sprawdziłam - w Bibliotece UWM mają tylko dwie książki
    Wiktora Steffena: 'Moja droga przez życie', i 'Słownik Warmiński' (sztuk dwie).
  • tralala33 04.04.06, 20:15
    Mam!!! W Bibliotece UAM w Poznaniu mają 'Zbiór polskich pieśni ludowych z
    Warmji' oraz 'Rymy dziecięce, zagadki i przysłowia rymowane z Warmii' do
    korzystania na miejscu, ale nic to - prędzej czy później będę w Poznaniu, a na
    pewno wcześniej wyślę tam spokrewnioną pyrę, która studiuje na UAM co?
    kulturoznawstwo i etnografię smile
  • rita100 04.04.06, 20:18
    Tralala, szybciej bedzie jak zrobisz zdjecia aparatem cyfrowym tym wierszom.
    Zobacz jak wychodzi jak ja robiłam gwarze, można przeczytać. To dobrze, ze
    mamy dojście.
    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=94&pos=0
  • tralala33 04.04.06, 20:33
    Łuż ziam - ja jejich psianknie po naszamu prosić banda, co by dali mi te
    ksiójżki łobfortografować, no tlo do lata trza poczkać.
    Rito, Gajowy - napiszecie mi ta mowa? Łuśniejemy sia wsie smile
  • rita100 04.04.06, 20:38
    Chodzi o napsisanie prośby ło łobfotografowanie ?
    To niech kożdan napsisze i bandziewam wybzierać tekst i sia śnioć wink
    Jo jutro napsisze tlo pomysle.
  • gajowy555 05.04.06, 12:31
    No jó, dzisioj nie moga
    bo mnie boli noga...
    a po prowdzie gwołt roboty łu noju dzisioj.
  • rita100 05.04.06, 12:35
    Mowam cias do lata, to eszcze co jinksze sia cóś wymysli smile
  • tralala33 05.04.06, 15:40
    Młodszy od swojego brata Augustyna Wiktor Steffen urodził się 27 września 1903
    roku w Sząbruku, warmińskiej wiosce niedaleko Olsztyna. Uczył się w szkołach w
    Ornecie, Lubawie, a egzamin dojrzałości złożył w gimnazjum w Brodnicy w 1924
    roku. W tym samym roku rozpoczął studia z zakresu filologii klasycznej na
    Uniwersytecie w Poznaniu (magisterium w 1928r., doktorat w 1931r. i wreszcie
    habilitacja w 1936 roku). Studiował też na Uniwersytecie w Berlinie. Do wybuchu
    wojny pracował w gimnazjum sióstr urszulanek w Poznaniu. Będąc oficerem rezerwy
    brał udział w kampanii wrześniowej 1939 r. Za udział w walkach pod Warszawą
    odznaczony Krzyżem Walecznych. Okres wojny spędził w obozach jenieckich w
    Brunszwiku i Dobiegniewie (Woldenbergu).
  • tralala33 05.04.06, 15:40
    Bezpośrednio po zakończeniu wojny Wiktor Steffen pomagał organizować gimnazjum
    w Nowym Mieście Lubawskim, a w 1946 roku został profesorem i kierownikiem
    katedry filologii klasycznej na Uniwersytecie we Wrocławiu. Tam przepracował
    niemal dziesięć lat, by w 1956 roku powrócić na swój macierzysty Uniwersytet w
    Poznaniu, gdzie do 1973 roku był dziekanem wydziału filologicznego i
    kierownikiem zakładu hellenistyki.
  • tralala33 05.04.06, 15:40
    Profesor Wiktor Steffen w 1981 roku otrzymał doktorat honoris causa
    Uniwersytetu Wrocławskiego:
    WIKTOR STEFFEN (1903-1997)
    Filolog klasyczny, profesor Uniwersytetu i Politechniki we Wrocławiu,
    Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
    11 marca 1981 r. - Uchwała Senatu o nadaniu tytułu doktora honoris causa UWr.
    14 maja 1981 r. - Promocja na doktora honoris causa UWr.
    Promotor: prof. Jerzy Łanowski.
  • tralala33 05.04.06, 15:40
    Wiktor Steffen wydał kilkadziesiąt prac naukowych i podręczników do nauki
    łaciny. Stał się światowej sławy znawcą dramatu satyrowego, tragedii greckiej,
    komedii i poezji. Dla nas jednak najważniejszy może być fakt, że Wiktor Steffen
    znalazł też czas na upamiętnienie swojej rodzimej mowy – opracował ‘Słownik
    warmiński’ wydany w 1984 roku. Napisał też wspomnienia ‘Moja droga przez
    życie.’
  • tralala33 05.04.06, 15:41
    Wiktor Steffen zmarł 29 kwietnia 1997 w Poznaniu. W czasopiśmie UAM ‘Życie
    Uniwersyteckie’ napisano: Zmarł em. Prof. zw. dr hab. Wiktor Steffen, światowej
    sławy filolog klasyczny, znawca dramatu i poezji greckiej. Pożegnanie zmarłego
    odbędzie się w dniu 7 maja o godz. 10:30 w westibulu Auli UAM.
    Pogrzeb o godz. 12:45 na cmentarzu miłostowskim.
  • rita100 09.04.06, 21:11
    Piękny ten ołtarz i ambona w kościele w Sząbruku

    A taką ciekawostkę o Poznaniu mam smile
    Komitet niesienia pomocy Mazurom zawiązał się najpierw w Poznaniu. Miał on za
    zadanie zakładanie polskich bibliotek na terenie mazurskim w 1881 roku i
    ciekawa w tym postać Marcina Girszy, który nie została własciwie doceniony. Ale
    to chyba odrębny temat. Wydawał 'Kalendarze Literackie'.
  • tralala33 28.04.06, 21:09
    ... czyli o gwarze poznańskiej.
    Od środy można w "Gazecie" wygrać pierwsze po 10 latach wznowienie "Blubrów
    Starego Marycha" Juliusza Kubla

    O Marychu w Poznaniu wciąż się pamięta, a jego kariera przyspieszyła w
    momencie, kiedy na rogu ul. Półwiejskiej stanęła rzeźba Marycha z rowerem.
    Ostatni raz "Blubry Starego Marycha" ukazały się jednak drukiem 10 lat temu i
    teraz wydawnictwo Media Rodzina postanowiło je wznowić. Od jutra do soboty
    można wygrać tę książkę w "Gazecie", a w długi weekend będzie można ją kupić
    podczas majówki przy Arenie.

    W książce znajdą się najstarsze gawędy z lat 1983-1986. Do książki dołączona
    będzie płyta z 12 gawędami w wykonaniu Mariana Pogasza. Gwara jest modna,
    młodzi ludzie często szukają wzorów i stąd pomysł płyty - mówi Juliusz Kubel,
    który często zasiada jako juror w konkursach gwarowych. Płytę będzie też można
    kupić osobno.

    Mama Kubla (z domu Leitgeber) pochodziła ze znanej bamberskiej rodziny. Kubel
    należy do Towarzystwa Bambrów Poznańskich, a ostatnio ciętym słowem walczy o
    Muzeum Bambrów. Wychował się na poznańskich Ratajach w czasach, kiedy
    przypominały jeszcze sielską wieś. Tam nauczył się gwary, na Ratajach inaczej
    się wtedy nie mówiło. Do dziś uważa, że to najpiękniejszy język. - Poznaniaka
    poznam na drugim końcu świata po kilku zdaniach. Intonacja zawsze zostaje -
    mówi.

    We wstępie do wznowienia "Blubrów Starego Marycha" napisał: "(...) gwarę da się
    ze sobą zabrać w nawet najdalszą podróż. Bez cła i walizki można ją przewieźć i
    przechować w sercu w każdym zakątku świata". A jeśli ktoś nie ufa swojej
    pamięci, będzie mógł sięgnąć po książkę!

    miasta.gazeta.pl/poznan/1,36037,3303430.html
  • tralala33 28.04.06, 21:15
    Tego Marycha z rowerem latoś po roz psierszy zidziałam. Am sia strachnuła bom
    myślała co to jekiś człoziek stoji tlo nieruchomy jek kamnień smile A Klyjmens
    tysz kołam do Łolstyna jechał - może i łon tako statua bandzie mniał?
  • rita100 28.04.06, 21:55
    Tak, to jest wyzwanie dla Prezydenta Łolstyna.
    Poznań potrasi, a Łolstyn ?
  • tralala33 29.04.06, 20:49
    A tak wygląda stary Marych z Poznania ze swoim kołem
    tinyurl.com/e96f6
  • tralala33 28.10.06, 20:40
    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3705742.html
    Ktoś ukradł pedał od roweru Starego Maryc a.
    - Dobrze, że mu żadnej innej części nie ukradli - żartuje Juliusz Kubel, twórca
    postaci Starego Marycha, symbolu poznańskiej gwary.

    Co tak naprawdę zginęło? - Został zdemontowany lewy element napędowy do roweru -
    wyjaśnia ostrożnie Kubel.
    Był to pierwszy przypadek kradzieży czegokolwiek Staremu Marychowi. I już
    wiemy, że zostanie on naprawiony. Nie wiadomo tylko kiedy. Robert Sobociński,
    rzeźbiarz, z pracowni którego wyszedł pomnik Marycha, za kilka dni wyjeżdża do
    Paryża. Zdąży jednak skręcić po drodze do Odlewni Żeliwa w Śremie (tam Marych
    przybrał ludzką postać) i złożyć zamówienie na odlanie brakującej części
    roweru. Będzie to kosztowało ok. 2 tys. zł.
    I jeszcze jeden nieustający apel: chwytajcie Starego Marycha za kierownicę, bo
    za dzwonek podobno nie lubi.

    A jekby tak Klyjmans z kołam stanół łu noju na Rynku? Fejn by buło.
  • tralala33 04.05.06, 19:23
    Józef Gieburowski przez 14 lat był konsulem Polski w Prusach Wschodnich, w tym
    siedem lat spędził w samym Olsztynie, na Warniji. Wspierał jak mógł polskich
    Warmiaków i Mazurów - usłyszymy o nim też w ątku o Marii Zientarze-Malewskiej,
    której pomógł wyjechać po naukę do Krakowa.

    Józef Gieburowski urodził się 17 lutego 1889 w Gnieźnie! Pochodził z rodziny
    ziemiańskiej o tradycjach patriotycznych. Studia prawnicze skończył we Lwowie,
    a pierwszą posadę w służbie dyplomatycznej otrzymał w dalekim Nowosybirsku. Od
    maja 1920 roku do 15 sierpnia tego roku (czyli w gorącym okresie plebiscytu)
    pracował w olsztyńskim Konsulacie RP.

    No to teraz muszę sprawdzić, czy w Gnieźnie mieszka jeszcze rodzina o takim
    nazwisku smile
  • tralala33 04.05.06, 19:27
    Od 1921 przez siedem lat Gieburowski urzędował jako kierownik wicekonsulatu w
    Kwidzynie, nadal jednak pamiętał o Warmii. Wspólnie z Janem Baczewskim podjął
    akcję wysyłania polskich dziewcząt i chłopców z Warmii do szkół w Polsce.
    Podjął też próbę wydrukowania wierszy Marii Zientarówny w Polsce. Wsperał też
    wydawanie 'Kalendarzy dla Mazurów'. Niejednokrotnie sam przewoził przez granicę
    drukowany w Polsce nakład Kalendarza.
    Był inicjatorem wydania w 1930 roku 'Krzyżaków' Sienkiewicza, drukowanych
    szwabachą w Olsztynie. Następnie powieść tę jako dodatek do 'Mazura'
    rozprowadzano w Prusach Wschodnich.
  • tralala33 04.05.06, 19:30
    Jako polski dyplomata Józef Gieburowski składał kilka raportów na temat Polaków
    zamieszkałych na Warmii i Mazurach - postulował wzomcnienie polskich banków,
    rozwinięcie kółek rolniczych oraz pomocy wzajemnej warmińskich rolników,
    zachęcał wybitnych Polaków, m.in. Leona Wyczółkowskiego, do odwiedzenia Warmii.
    Nie wszystkie jego inicjatywy można było zrealizować - lecz swoją pracowitością
    i społeczną służbą Józef Gieburowski zdobył uznanie Warmiaków i Mazurów.
  • tralala33 04.05.06, 19:33
    Po odwołaniu z placówki w Olsztynie Józef Gieburowski został radcą w
    Ministerstwie Spraw zagranicznych, i z poczatkiem 1936 roku został wysłany jako
    konsul na placówkę do Kurytyby w Brazylii. Tam spędził resztę życia. Zmarł 22
    maja 1971 roku.
    Coś mi się wydaje, że po 1945 roku Józef Gieburowski przestał być polskim
    deyplomatą a stał się polskim emigrantem. Niech mu ta brazylijska ziemia lekką
    będzie.
  • rita100 05.05.06, 21:21
    Widać Tralala, ze Poznań olsztyński to Twoje oczko w głowie smile
  • tralala33 05.05.06, 21:26
    Krakusy olsztyńskie też by się znalazły. Rito, a widziałaś Starego Marycha z
    rowerem w Poznaniu?
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=38446&w=38903994&a=41066425
    Kopiowanie głupia sprawa, ale ja bym się nie obraziła, jakby u noju taki
    Klyjmens z kołam stał.
  • rita100 05.05.06, 21:45
    Wiesz co mi to przypomina, że każde miasto ma swego artystę, czlowieka, którego
    spotyka nacodzień w mieście i jest niezapomniany. To może być róznie rozumiane,
    bo to nie chodzi o wiekie znakomitości , ale o ludzi prostych , którzy są taką
    maskotką miasta. Jak odchodza to zostaje pustka w mieście. W Olsztynie takie
    osoby były, Piechocki o nich pisał.
  • gietpe 05.05.06, 23:13
    KRAKÓW *

    O piękny Krakowie, kto ciebie nie widział,
    Ten jest jak wędrowiec, co na progu siedział
    Własnego domu, a nie wszedł do niego
    Witać kolebkę dzieciństwa swojego.
    O zamku królewski nad Wisły wodami,
    O ty nasz cudowny Wawelu kochany,
    Ze łzą dziś patrzę na ciebie i z drżeniem,
    Przed tobą zamki krzyżackie są cieniem.
    Kościele Mariacki z hejnałem na wieży,
    Co dnie, i noce, i godziny mierzy,
    Ołtarzu Stwosza! Anioły Matejki!
    Jakże nasz naród jest zdolny i wielki!
    Jak śliczny jest Kraków! O bracia Warmiacy,
    Toć ludność Krakowa to nasi rodacy
    I Warmia była z Krakowem związana,
    Kiedy do Polski jeszcze należała.

    Olsztyn, 1923
    Wspomnienie z roku 1921 z Krakowa podczas pierwszego pobytu tamże.
    Maria Zientara Malewska
  • gietpe 05.05.06, 23:40
    Kciałem powziedzić że cały czas mówzita o kraju podziemny pomaranczy i
    tamtejszy ludności pochodzenia szkockiego jak mi powziedział kiedajs rychtyczny
    poznaniak że łuni zostali wygnani z ty Szkocji za skompstwo.Ale pracowite to
    som.
  • rita100 06.05.06, 21:09
    Łuśniołam sia Gietpe , bo ło Szkotach to znom fejny wic. To teraz trza
    łuważać , co by take Pyry nie buły skómpe.
  • tralala33 25.05.06, 13:35
    Pod szpileczką kamera obserwuje olsztyński Ratusz, a tu rzut oka na Rynek w
    Gnieźnie i jedną z najstarszych ulic, ulicę Tumską (w perspektywie Katedra
    gnieźnińska - niestety, ta kamera się ździebko przechyliła)
    www.gniezno.com.pl/mapa/kamery.php
  • rita100 27.05.06, 22:05
    W Gnieźnie są już parasolki i ślicznie rozświetlony lampami centrum. Popatrz
    się jak każde miasto stara się być najpiękniejsze. Tralala, to serce przy tej
    kamerce stukocze smile
  • tralala33 27.05.06, 22:55
    Zobaczcie - na rynku jest takie koło z ciemniejszego bruku - tam są wmontowane
    tabliczki z nazwami miast, które dołożyły się do remontu gnieźnieńskiego Rynku.
    Obeszłam całe to koło i Olsztyna nie znalazłam. Za to była Ostróda - w tym
    miejscu z serca dziękuję.
  • rita100 27.05.06, 23:04
    www.gniezno.com.pl/mapa/kamera1.php
    Widze teraz, są te kręgi. To piękne takie znaleź partnerskie miasta, to robi
    wrażenie. To tak jak znalazłam na Sunienicach nazwy miast i szukałam Olsztyna.
    Taki znak znaleź w swoim mieście to rogrzewa serce i jakoś się go czyta też
    sercem. Wiem cos o tym.
  • tralala33 07.06.06, 20:42
    W Gnieźnie o 20.30 14 stopni i świeci słoneczko. Łu noju też świeci tlo zimno!
  • tralala33 25.05.06, 21:12
    Antoni Szajek urodził się w Poznaniu, w roku 1900. Był synem tramwajarza,
    Piotra Szajka, sam jednak wybrał zawód drukarza. Ciekawe jest nazwisko
    panieńskie matki Antoniego - Fiedler - znana jest, nie tylko w Wiekopolsce
    rodzina Fiedlerów podróżników. Nie wiem, jednak czy to tylko zbieg
    okoliczności, czy pokrewieństwo.
    Już wieku osiemnastu lat Antoni Szajek podjął pracę w Wydawnictwie św.
    Wojciecha w Poznaniu. Właśnie kończyła się I wojna światowa. Antoni był
    harcerzem i włączył się do I Pułku Strzelców Wielkopolskich, z którymi wziął
    udział w Powstaniu Wielkopolskim. Wkrótce potem przyłączył się do innych
    Wielkopolan, którzy aktywnie wspomagali Polaków na Warmii.
  • tralala33 25.05.06, 21:13
    W maju 1920 roku dwudziestoletni Antoni rozpoczął prace w Gazecie Olsztyńskiej.
    Mieszkając w Olsztynie zaczął działać w Związku Towarzystw Młodzieży w Prusach
    Wschodnich. Sam będąc jeszcze młodym człowiekiem pomagał redagować
    dwutygodnik ‘Życie Młodzieży’, w którym drukował swoje artykuły dotyczące
    folkloru Warmii. Opiekował się polską biblioteką w Olsztynie i prowadził polski
    chór im. Feliksa Nowowiejskiego.
  • tralala33 25.05.06, 21:13
    31 marca 1939 roku został przez władze hitlerowskie wydalony z Prus Wschodnich.
    Wyjechał wraz z żoną, rodowitą Warmiaczką, Marią Pieczewską, pochodzącą z
    Gutkowa. Razem z nią został w 1940 roku aresztowany i osadzony w obozie w
    Sachsenhausen. Po wyzwoleniu obozu wyjechał do Szwecji, a wkrótce potem, już na
    stałe, do Anglii. Zamieszkał w Leicester i pracował tam w drukarni. Antoni
    Szajek zmarł 22 października 1976 roku.
  • rita100 29.05.06, 21:57
    W poszukiwaniu pracy nauczycielskiej Toeppen wyjechał do Elbląga i Poznania.
    Czyli też gościł w Poznaniu smile
  • tralala33 07.06.06, 20:42
    Mniło smile to łon buł pruski tartofel w Zielgopolsce.
  • rita100 07.06.06, 20:45
    No tak, Poznoń buł jednak mniastem przyjaznym Warminiakom i Mazurom
  • tralala33 17.08.06, 20:40
    Antoni Szajek przyjechał do Olsztyna w gorącym czasie przed plebiscytem. Miał
    pomagać Polakom przed głosowaniem, ale został na Warmii aż do przymusowego
    wysiedlenia w marcu 1939r. Od początku pracował przy wydawaniu ‘Gazety
    Olsztyńskiej’, ale poza pracą w drukarni organizował towarzystwa młodzieży (sam
    miał niewiele ponad 20 lat). Pierwsze takie towarzystwo powstało w Olsztynie, w
    listopadzie 1922 roku, a następne w Gietrzwałdzie, Stanclewie, Wrzesinie,
    Lesznie, Różnowie, Biskupcu, Gryźlinach, Mokinach i Gutkowie Szajek dążył do
    utworzenia jednolitego związku młodzieży polskiej w Prusach wschodnich,
    skupiającego istniejące już towarzystwa, koła śpiewacze i sportowe. Po
    powołaniu Związku Towarzystw Młodzieży w Prusach Wschodnich Antoni Szajek
    zaczął redagować dodatek do ‘Gazety Olsztyńskiej’ zatytułowany ‘Życie
    Młodzieży’ (od 1926 samodzielna gazeta). W jednym z numerów ‘Życia Młodzieży’
    Szajek napisał: ‘Nie jest dobrze, jeśli tylko starzy ludzie trzymają się swojej
    gadki macierzystej, czytają polskie książki i cejtunki, chodzą na polskie
    nabożeństwa. Tę drogą spuściznę po ojcach przelać powinniśmy także na młodzież
    naszą’.
    16 lipca 1930 roku Szajek zawarł związek małżeński z Martą Pieczewską, córką
    zasłużonego działacza plebiscytowego, Antoniego Pieczewskiego z Gutkowa. Marta
    Szajkowa aż do wybuchu II wojny światowej pracowała w olsztyńskim konsulacie
    RP. (wg ‘Wokół spraw warmińskich’ Jana Chłosty)
  • rita100 26.06.06, 20:26
    Łoj, jak psianknie je na Rynku w Gnieznie - pozietrze fejn, słóneczko i ludzi
    mało. Co je ? Ludziów tam nima z tygo gorónca ?
    Tlo zidać te łokregi z kamnieni. Nima tyż parasolek psiwnych.
  • tralala33 26.06.06, 21:00
    Tak gorąco, że pewnie zrobili sobie sjestę. A ogródków piwnych na rynku nie ma -
    za to zaraz za tą ceglaną kamienicą zaczyna się ulica Chrobrego, prawdziwy
    deptak, są ogródki, muzyczka, sklepy i widok na rynek i katedrę. Tylko kamery
    tam nie ma sad
  • rita100 26.06.06, 22:01
    Szkoda , że w tak popularnym miejscu nie ma kamery. To samo pewnie w
    Olsztynie , dawniej była też kamera z widokiem na Starówkę. Ale jest duszno.
  • tralala33 27.06.06, 20:27
    Stanisław Nowakowski urodził się 2 września 1889 roku w Śremie Wielkopolskim.
    Całe dzieciństwo spędził w Wielkopolsce. Pochodził ze skromnej rodziny – jego
    ojciec był szewcem. Jednak nie brakowało mu talentu i ambicji. Choć był
    samoukiem to już w 1910 roku znalazł zatrudnienie w ‘Dzienniku Bydgoskim’.
    Pracę w dziennikarstwie rozpoczął więc od kolportażu tego tygodnika, którego
    właściciel, Jan Teska, interesował się sytuacją Polaków w Prusach Wschodnich.
    Być może swoim zaangażowaniem w sprawy Warmiaków i Mazurów zaraził
    początkującego dziennikarza, Stanisława Nowakowskiego.
  • tralala33 27.06.06, 20:28
    Tymczasem jednak w życiu Nowakowskiego pojawiła się piękna kobieta i wielka
    miłość – Emilia Gerke. Niestety ślub młodej pary nie spotkał się z aprobatą –
    panna młoda pochodziła ze spolonizowanej lecz protestanckiej rodziny. Pan młody
    był katolikiem. Oboje postanowili więc wyjechać przez ocean do Ameryki. 1
    września 1912 roku przybyli do Nowego Jorku, a stamtąd wyruszyli w głąb lądu.
    Stanisław Nowakowski podjął pracę w polskiej gazecie w Milwaukee (stan
    Wisconsin), a następnie w drukarni w Toledo. Wielka wyprawa nie przyniosła
    szczęścia młodej parze – stracili pierwsze dziecko, a Emilia tęskniła za starym
    krajem i rodziną.
    Wielu polonusów śpiewało;
    ‘Jeszcze Polska nie zginęła
    Choć my za morzami,
    Chociaż z oczu nam zginęła
    Lecz ją w serach mamy!’
  • tralala33 27.06.06, 20:29
    W 1913 roku państwo Nowakowscy postanowili wrócić do Europy, a Stanisław
    poszukując posady trafił do Olsztyna, gdzie został korektorem. Małżonkowie
    zamieszkali przy Kronenstrasse 27 (dzisiejsza ulica Wyzwolenia – jedna z
    nielicznych ulic olsztyńskich, która zachowała wiele kamienic sprzed stu lat).
    W Olsztynie Nowakowscy poznali Joannę Pienięzną, prowadzącą wówczas ‘Gazetę
    Olsztyńską’. Stanisław Nowakowski zaczął publikować na łamach Gazety
    Olsztyńskiej. W czasie wojny ratował Gazetę przed konfiskatą ‘W komendzie
    cenzorem był pewien kapitan, znający język polski niedostatecznie. Pomocnikiem
    cenzora wojskowego byłem ja’ – pisał. W 1916 roku Nowakowski rzucił posadę
    korektora w ‘Pruskim Przyjacielu Ludu’ i poświęcił się redagowaniu ‘gazety
    Olsztyńskiej’. Już w 1917 roku włączył się też w działalność publiczną,
    współtworząc Komitet Obywatelski, a później Warmińską Radę Ludową. Celem rady
    była ‘Obrona sprawy narodowej na zagrożonych kresach’. Po wojnie Stanisław
    Nowakowski był jednym z ekspertów delegacji polskiej na konferencji pokojowej w
    Paryżu. Starał się, by tereny Warmii przyłączono do Polski bez plebiscytu. Gdy
    to się nie powiodło powrócił do Olsztyna, angażując się w organizowanie
    plebiscytu. Po przegranym przez Polaków plebiscycie Stanisław Nowakowski wraz z
    rodziną musiał na zawsze opuścić Olsztyn.
  • tralala33 27.06.06, 20:29
    Gazeta Olsztyńska napisała; ‘We wtorek 17 sierpnia opuścił naszą Warmię na
    zawsze Stanisław Nowakowski, były redaktor ‘Gazety Olsztyńskiej’, znany i
    popularny działacz społeczny, który w historii ruchu polskiego na Warmii
    pozostawił zasłużone wspomnienie. Po przewrocie w Niemczech zajął się
    uświadomieniem ludu warmińskiego. Zwoływał liczne wiece, na których przemawiał
    z zapałem i wspólnie z innymi działaczami założył radę Ludową i pierwsze
    towarzystwa ludowe na Warmii.’
    Stanisław Nowakowski powrócił do Bydgoszczy, gdzie w 1940 został przypadkowo
    aresztowany na ulicy. Gestapo szybko zorientowało się, z kim ma do czynienia –
    Stanisław Nowakowski został wysłany do obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen,
    a następnie w Dachau, gdzie zmarł w połowie 1942 roku.
  • tralala33 27.06.06, 20:31
    Choć państwo Nowakowscy mieszkali w Olsztynie zaledwie kilka lat, to właśnie
    tu, w 1917 roku, przyszedł na świat ich syn – Tadeusz Nowakowski (wraz ze swoją
    siostrą-bliźniaczką, Wandą) – słuchaczom Radia Wolna Europa znany później jako
    Tadeusz Olsztyński. Po 1990 roku Tadeusz Nowakowski-Olsztyński został honorowym
    obywatelem Olsztyna.
    (wg wspomnień Jerzego Nowakowskiego, syna Stanisława, spisanych przez Ewę
    Mazgal, i książki Jana Chłosty 'Wokół spraw warmińskich')
  • rita100 27.06.06, 20:38
    Jan Liszewski w 1882 roku wydał w Gnieźnie widowisko sceniczne "Swaty
    warmińskie" (wyd.II.1886) oparte na miejscowym folklorze.
    ---
    Słyszałaś o tym Tralala ?
    To ten Liszewski co jako pierwszy wydawał GO.
    Ciekawe co ten Janek L. robił w tym Gnieźnie ? wink
  • tralala33 27.06.06, 20:41
    Tero zim smile Co robził to robził ważne co szwagra tam znalazł, Seweryna
    Pieniężnego seniora z Poznania do Olsztyna przywiózł.
  • tralala33 03.07.06, 19:34

    Kapłan z Wielkopolski

    Ks. Benon Schirmer pochodzi z Wielkopolski, z okolic Poznania. 24 czerwca 1956
    roku uzyskał w Olsztynie święcenia kapłańskie. Przez dwa lata był wikariuszem,
    najpierw w Biskupcu Reszelskim, potem w Dąbrowie koło Iławy. Podjął studia
    teologiczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Potem pracował w Olsztynie w
    parafii św. Józefa, w Strużnie koło Mrągowa, następnie objął parafię w
    Sząbruku. Od 29 lat jest proboszczem w Dywitach. Oświetlił, nagłośnił i ogrzał
    kościół. Jego zasługą jest także m.in. położenie polichromii, renowacja
    ołtarzy, obrazów, ambony, konfesjonałów, chóru. 13 listopada 1990 Jan Paweł II,
    w uznaniu zasług, mianowało go prałatem.
    Z księdzem Schrimerem rozmawiała Adriana Tomaszewska
    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3449395.html
  • tralala33 03.07.06, 19:35
    Proboszcz parafii Dywity po 56 latach opuszcza Warmię
    Spędził Ksiądz tu 29 lat...
    - Pochodzę z Wielkopolski, ale na Warmii jestem już 56 lat. To są ziemie
    cudowne, najzdrowsze. Bogactwo drzew, dużo jezior. Natura nam nigdy tu krzywd
    nie wyrządza. Ziemia jest najpiękniejsza i ludzie są wspaniali.

    Wraca przecież Ksiądz w rodzinne strony...
    - Wracam do Kościana, skąd pochodzę. Ale sentyment do Warmii pozostanie. Tu
    spędziłem większość swojego życia. Tu już wrosłem. Wszystko jest mi tu bliskie
    i znane. Tam się wszystko zmieniło. Inni są ludzie, inne ulice.

    Więc dlaczego Ksiądz wyjeżdża?
    - Ci potrzebujący wszędzie mnie odnajdywali. I to by nadal trwało. Bałem się,
    że to mogłoby prowadzić do konfliktu z nowym duszpasterzem. Parafianie chcieli
    mnie tu zatrzymać. Życzliwość mieszkańców po prostu mnie zachwyciła. Chcieli mi
    ofiarować mieszkanie lub działkę pod dom. Ale odchodzący musi stworzyć następcy
    jak najlepsze warunki.

    Co Ksiądz teraz będzie robił?
    - Proboszcz w parafii, do której jadę, zaprasza mnie, żeby tam się włączyć do
    życia duszpasterskiego. Pomagać tam w miarę możliwości. Jak długo Pan Bóg
    pozwoli.

    Będzie Ksiądz tęsknił?
    - Zawsze. Trudno ze świadomości i serca wyrwać tych, których się kochało.
    Miłość jest trwała.
  • tralala33 25.07.06, 21:03
    To buł Warnijok niemniecki i falorz co do Zielgopolski sia wyciógnoł. Tak ło
    nim napsisali trocha dobrze i trocha niedobrze. Nie ziam czy go pyry polubzili
    abo nie?

    Dinder Julis urodził się 9 III w Reszlu na Warmii w rodzinie niemieckiego
    krawca. Nauki teologiczne pobierał w Lycaeum Hosianum w Braniewie. Po uzyskaniu
    święceń kapłańskich w 1856 objął wikariat w Biskupcu i probostwo w Gryźlinach
    k. Olsztyna. Pracując głównie wśród ludności polskiej, nauczył się w pewnym
    stopniu języka polskiego. W 1868 objął probostwo w Królewcu. Wkrótce też
    powołany został na dziekana dekanatu sambijskiego i honorowego kanonika
    warmińskiego. 27 II 1886 niespodziewanie otrzymał godność abpa gnieźnieńskiego
    i poznańskiego. Jedyny duchowny pochodzenia niemieckiego na tym stanowisku,
    zawdzięczał je przede wszystkim ówczesnemu kanclerzowi Rzeszy Bismarckowi,
    który przeciwstawił się zdecydowanie obsadzeniu stolicy arcybiskupiej duchownym
    polskim. Z drugiej strony papież Leon XIII, dążąc do porozumienia z Niemcami,
    przyjął postawę ustępliwą. W zamysłach władz niemieckich abp miał z nimi
    współdziałać w dziele germanizacji.
  • tralala33 25.07.06, 21:04
    Julis Dinder próbował znaleźć złoty środek między nadziejami rządu a postawą
    wiernych i większości kleru, w rezultacie jego działalność cechował brak
    konsekwencji. Na stanowisko swego zastępcy powołał Polaka, bpa sufragana J.
    Cybichowskiego, a polskich księży J. Korytkowskiego i E. Likowskiego na
    wikariuszy generalnych w Gnieźnie i Poznaniu. Zabiegał również usilnie o
    usunięcie skutków Kulturkampfu, np. doprowadził do ponownego otwarcia obu
    konsystorzy oraz przejęcia majątku i archiwum obu archidiecezji z rąk komisarza
    rządowego. Z drugiej jednak strony wprowadził kilku duchownych niemieckich do
    kapituł poznańskiej i gnieźnieńskiej, a w 1887 przystał na usunięcie języka
    poi. z lekcji religii we wszystkich klasach gimnazjalnych. Zmarł 30 V 1890 w
    Poznaniu.
    Tekst: Wielkopolski Słownik Biograficzny, PWN, 1981, Lech Trzeciakowski
  • tralala33 30.07.06, 20:24
    W Gazecie łun noma poni Joanna Wojciechowska prazi ło zjeździe Warnijoków w
    Gietrzwałdzie - no i patrzajta, am łobaczyła Warnijoka co sia do Zielgopolski
    wyciójgnół. Tak go w tym kóntu witam!
    ... nadanie tytułu honorowego obywatela gminy prof. Hubertowi Orłowskiemu,
    urodzonemu w Gietrzwałdzie kulturoznawcy, który mieszka teraz w Poznaniu .
  • tralala33 30.07.06, 20:26
    W Gazecie piszó 'łurodzony w Gietrzwałdzie' a w jednym życiorysie 'w
    Podlejkach'. Tak gdzie só te Podlejki?

    Profesor dr hab. Hubert Orłowski -
    urodzony 22 maja 1937 r. w Podlejkach na Warmii. Jest kierownikiem Zakładu
    Historii Literatury Niemieckiej w Instytucie Filologii Germańskiej Uniwersytetu
    im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
    Jako germanista i profesor uniwersytecki opublikował on wiele książek, które
    przyczyniły się nie tylko w Polsce do lepszego zrozumienia literatury
    niemieckiej. Jako wydawca licznych antologii, jako eseista i tłumacz
    współkształtował debatę intelektualną w Polsce.
    Jest członkiem korespondentem polskiej Akademii Nauk i był wielokrotnie
    profesorem gościem na uniwersytetach niemieckich i austriackich. Jego
    najważniejsze wyróżnienia: Medal Goethego za wybitne zasługi dla języka
    niemieckiego w roku 1990; Nagroda promocyjna języka i literatury niemieckiej
    fundacji Alexander von Humboldt-Stiftung 1993 r.; Nagroda KLIO za najlepszą
    książkę historyczną w Polsce roku 1998.
  • gietpe 30.07.06, 21:13
    Pan Orłowski pochodzi z Podlejk .Tam był dom rodzinny ,W Gietrzwałdzie mieszka
    jego siostra .Podlejki to wioska leżąca na Mazurach jadąc do Ostródy za
    Gietrzwałdem przekraczamy Pasłękę(to już Mazury) i mamy Tomaryny a następnie
    Podlejki
  • tralala33 31.07.06, 17:25
    Masz rację, Gietpe. Podlejki to rodzinna wieś matki pana Orłowskiego. Właśnie
    wróciłam z miasta z książką 'rzecz o dobrach symbolicznych, Gietrzwałd 1877',
    dopiero ją przeglądam - opisuje bardzo dokładnie Objawienia Gietrzwałdzkie na
    tle ówczesnej polityki Kulturkampfu. We stępie opisany jest też dokładnie
    Gietrzwałd. Będzie ciekawa lektura. Na początek wkleję fragment opisujący
    związki profesora Huberta Orłowskiego z Warmią.
    Adyć to je rychtyczny Warnijok choć tero to poznańska pyra smile
  • tralala33 31.07.06, 17:25
    ‘Z Warmią Południową, z ziemią purdzką, losy moich przodków po mieczu i po
    kądzieli związane są od lat blisko trzystu, z Gietrzwałdem natomiast – od
    przeszło wieku. W parafialnej ‘Ksiedze zapowiedzi Proclamationes et preces
    annuae pro defunctis 1884-1898, przechowywanej w Archiwum Archidiecezji
    Warmińskiej, znaleźć można pod datą 20 grudnia 1898 zapis następujący:
    Uczciwy młodzian Jan Orłowski uczciwego Jana Orłowskiego gospodarza syn z Purdy
    z uczciwą Philomeną uczciwego Wojciecha Prass gospodarza córką panną z Podlejk
    z ligi panieńskiej dają na zapowiedzi.

    Wzmiankowany w zapisie parafialnym ‘uczciwy młodzian Jan Orłowski [...]
    gospodarza syn z Purdy’ to nikt inny jak mój dziadek, zaś ‘uczciwa Philomena
    uczciwego Wojciecha Prass gospodarza córka z Podlejk’ to moja babcia. [...]
    W Gietrzwałdzie, 17 października 1932 roku, ślub brali moi Rodzice, Monika (z
    domu Preylowska) i Alojzy Orłowski. Do dziś, od 3 września 1933, czyli dnia
    chrztu, członkinią parafii Gietrzwałd jest moja siostra Maria. Moje chrzciny w
    kościele w Gietrzwałdzie przypadły na przedostatni dzień maja 1937 roku. Za
    czasów proboszczów ks. Władysława Borowskiego i ks. Wiktora Szoty, w latach
    1947-1952, pełniłem służbę ministrancką w kościele parafialnym. Na cmentarzu
    parafialnym spoczywają Philomena i Jan Orłowscy oraz nasza Matka Monika. Tyle
    słów o mich dawniejszych związkach z Gietrzwałdem.’
  • tralala33 30.07.06, 20:28
    Szczególnym osiągnięciem Huberta Orłowskiego jest wydawana przez niego i przez
    Christopha Klessmanna Poznańska Biblioteka Niemiecka, w której ukazało się
    dotychczas 20 tomów pism wybitnych niemieckich uczonych i pisarzy w polskim
    tłumaczeniu z wprowadzeniami czołowych polskich specjalistów. Poznańska
    Biblioteka Niemiecka opublikowała teksty, które nie tylko zostały napisane po
    niemiecku, lecz również informują o nastawieniu ich autorów do własnego
    społeczeństwa i jego uwarunkowaniach Stąd też obok historyka socjologii jest
    tam pisarz, socjolog, filozof. Struktura tomów jest różna. Obok tekstów
    zwartych przewidziane są tomy z dziełami wybranymi, które bądź to przedstawiają
    dzieło jedynego autora, bądź też grupują artykuły wokół określonego kręgu
    tematycznego lub debaty.
    Dotychczas ukazały się np. tomy Norberta Eliasa, Waltera Benjamina, Wolfa
    Lepeniesa, Gottfrieda Benna, Thomasa Manna, o ewolucji Konserwatywnej w
    Niemczech 1918-1933, o wizjach Europy pisarzy niemieckich.
    www.torun.pl/portal/index.php?strona=wl_nagr_linde_2004bis
    Ziecie co jó wczoraj łoglondała jedna ksiojżka profesora o Gietrzwałdzie i jiej
    nie kupsiła. Tak tero trza bandzie eszcze roz pojechóc do mniasta.
  • rita100 30.07.06, 21:18
    Profesor dr hab. Hubert Orłowski -
    urodzony 22 maja 1937 r. w Podlejkach na Warmii. Jest kierownikiem Zakładu
    Historii Literatury Niemieckiej w Instytucie Filologii Germańskiej Uniwersytetu
    im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

    No , no i koniecznie trza ksiójżke kupsić - ciekawe co pisze ze swej strony o
    Gietrzwałdze ?
  • rita100 20.09.06, 20:38
    A Hugo Barka zamieszkoł w Poznaniu, a łón był na audiencji u samego
    Piłsudzkiego w sprazie Mazur.
  • tralala33 20.09.06, 20:40
    Hugo Barka - już wpisany na listę warmińskich pyr. A wiemy o nim więcej?
  • rita100 25.09.06, 21:31
    Hugo Barka jest wspomniany u Małłka, byli bliskimi znajomymi.
  • tralala33 12.09.06, 20:41
    Kolejną pyrę na Warniji znalazłam dzięki Gazecie Wyborczej. To Edward
    Michalski, świętujący 85 rocznicę urodzin, architekt, którem Olsztyn zawdzięcza
    tak znane budynki jak kamieniczki na Satrym Mieście, budynki w
    Kortowie, 'Akwarium' niedaleko Nowego Ratusza czy 'Elegant' na Zatorzu.

    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3611680.html
    Edward Michalski urodził się w Dolsku w Wielkopolsce. Do Olsztyna przyjechał w
    maju 1950 roku jako student ostatniego roku Politechniki Gdańskiej. Razem z
    piątką kolegów dostał zadanie projektowania zabudowy uczelni na Kortowie. -
    Mieliśmy robić dyplom, ale usłyszeliśmy od naszego rektora, że Polska Ludowa
    czeka - opowiada Michalski. Dyplom zrobili później.

    W Olsztynie pracy było huk, ale dobre były też zarobki. Postanowili zostać w
    Olsztynie. Michalski zatrudnił się w biurze projektowym Miastoprojekt i tam
    pracował do 1988 roku.

    Lata 50. i 60. to odbudowa olsztyńskiej starówki, zrujnowanej przez Rosjan.
    Jemu przypadło m.in. projektowanie ciągu kamieniczek przy ulicach
    Staromiejskiej i Zamkowej. - Oglądałem stare pocztówki, ale starałem się, by na
    miejscu zburzonych kamienic powstawały ładniejsze, bo nie wszystkie
    przedwojenne budynki były udane. Te, które zachowały się w dobrym stanie,
    pozostawały jako "świadkowie" - opowiada architekt. Wszystko trzeba było wtedy
    uzgadniać w centrali w Warszawie. Praca nad Starym Miastem trwała do 1966 roku.
  • tralala33 12.09.06, 20:51
    Ów Dolsk, z którego pochodzi Edward Michalski, to jedno z najmniejszych miast w
    Wielkopolsce – liczy sobie zaledwie 1500 mieszkańców. Znajduje się w powiecie
    śremskim, na południe od Poznania. Z Olsztynem łączą je dwie cechy – choć jako
    miejscowość jest ponad dwieście lat starsze, to prawa miejskie Dolsk otrzymał
    niemal w tym samym czasie co Olsztyn. Po drugie, Dobsk znajduje się w tej
    częsci Wielkopolski, która jest pagórkowata i bogata w jeziora – choć nie tak
    bardzo jak my wink Dolsk otaczają Pagórki Dolskie a w pobliżu są dwa jeziora –
    Dolskie Wielkie i Dolskie Małe
    Dolsk na starej pocztówce
    www.pocztowki.poszukiwania.pl/displayimage.php?album=385&pos=0

  • tralala33 12.09.06, 20:53
    Edward Michalski jest znaną postacią w artystycznym światku Olsztyna.
    "Kiedy zaczął rysować karykatury (1951) stał się osobowością olsztyńskiej
    bohemy. Był współzałożycielem Domu Środowisk Twórczych (1958), w którym skupił
    się cały lokalny światek artystyczny. Potrafił biesiadować i rysować
    jednocześnie, wśród przyjaciół otrzymał pseudonim "Michał". Posiada
    instynktowny dar aktorskiego talentu. W latach 50-tych zagrał w kilku
    przedstawieniach teatralnych: największy sukces to Rejtan w "Zemście" Fredry.
    Występował też z monologami Tuwima i Wyrwicza. Zawsze przy sobie ma szkicownik,
    dzięki czemu udało mu się ocalić od zapomnienia wiele ówczesnych teatralnych
    kreacji i portretów aktorów. Olsztyn jest dla niego niekończącym się tematem
    inspiracji, podobnie jak mieszkający tu ludzie. Swoje rysunki publikował m.in.
    w "Gazecie Olsztyńskiej", "Dzienniku Pojezierza", "Warmii i
    Mazurach", "Kulisach". Zilustrował kilka książek, miał wiele wystaw
    indywidualnych. Od 1987 jest członkiem Stowarzyszenia Polskich Artystów
    Karykatury."
  • tralala33 25.09.06, 20:39
    O Gnieźnie piszą dziś w 'Rzeczpospolitej'
    "Rzeczpospolita": Gniezno stało się siedzibą prymasów po 1415 roku i było nią
    aż do 1992 roku - przypomina gazeta. Teraz wracamy do tej wielowiekowej
    tradycji. Stolica Apostolska zdecydowała o tym jeszcze przed wakacjami. Nie
    wiadomo jednak, czy Watykan zdecyduje się od razu przekazać godność prymasa
    abp. Henrykowi Muszyńskiemu, obecnemu metropolicie gnieźnieńskiemu, czy
    pozostawi ją dożywotnio przy kardynale Glempie. W tym przypadku byłby on nadal
    prymasem i emerytowanym arcybiskupem warszawskim. A ja przypomnę, że jednym z
    polskich prymasów był także biskup warmiński Ignacy Krasicki, dlatego też
    został pochowany w gnieźnieńskiej Katedrze.
  • rita100 25.09.06, 21:30
    Tralala, a czy w Gnieżnie jeszcze chowa sie ludzi wielkich ?
    Czy juz skrypta zamknieta całkowicie ?
  • tralala33 25.09.06, 21:35
    Zapytam następnym razem. Nie przypominam sobie jednak żadnego takiego
    uroczystego pogrzebu w Katedrze ani nowych nagrobków, więc chyba już nie
    chowają w kryptach pod katedrą.
  • rita100 25.09.06, 21:39
    I tak przy okazji to nic nie znalazłam na tym wątku o Hugo Barka ? Wprawdzie
    nie urodził się w Poznaniu, ale większośc czasu tam mieszkał i chyba nawet
    umarł.
  • tralala33 07.10.06, 20:48
    Jacek Sykulski - kompozytor i dyrygent. Urodził się w Poznaniu w roku 1964.

    Ukończył Szkołę Chóralną Jerzego Kurczewskiego. Jest absolwentem Akademii
    Muzycznej w Poznaniu w klasie klarnetu i kompozycji u prof. Floriana
    Dąbrowskiego.

    Od 1996 roku jest dyrygentem i szefem artystycznym CHÓRU AKADEMICKIEGO
    UNIWERSYTETU IM. ADAMA MICKIEWICZA, który m.in. w roku 2000 zdobył Złoty Medal
    na KONKURSIE PALESTRINY w Rzymie, a w roku 2002 nagrał płytę "Tribute to USA",
    której główną intencją było wyrażenie współczucia i solidarności z narodem
    amerykańskim po wydarzeniach z 11 września 2001. Po nagraniu zespół odbył
    sześciotygodniowe tournée po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, występując m.in.
    na waszyngtońskim Kapitolu, w siedzibie ONZ, w Katedrze Św. Patryka w Nowym
    Jorku oraz w samej "strefie ZERO".

    Zespół Sykulskiego brał udział w oficjalnych warszawskich obchodach rocznicy 11
    września pod patronatem Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego, w roku 2003
    realizował koncert organizowany przez Ambasadę RP w Berlinie (projekt z Polskim
    Teatrem Tańca zarejestrowany przez Radio SFB w berlińskim Haus des Rundfunks)
    oraz występował na FESTIWALU CZTERECH KULTUR w Łodzi. Jacek Sykulski tworzył
    liczne kompozycje i opracowania na chór. Zasłynął w 1991 roku pisząc hymn VI
    Światowego Dnia Młodzieży, spotkania z Ojcem Świętym w Częstochowie - ABBA
    OJCZE; sukcesem była też kompozycja KYRIE, wykonana w Rzymie w 200 roku,
    podczas wspomnianego KONKURSU PALESTRINY i wielokrotnie nadawana za
    pośrednictwem radia BBC.
    www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_sykulski_jacek
  • tralala33 07.10.06, 20:49
    Właśnie w tej chwili w kościele gietrzwałdzkim trwa prapremierowe wykonanie
    Oratorium dla uczczenia objawień gietrzwałdzkich skomponowane przez Jacka
    Sykulskiego.
  • tralala33 29.12.06, 22:23
    Władysław Stachowski – uczył w tej szkole w Stancelwie
    www.biskupiec.com.pl/inne/szkola/zd1.jpg
    Do Stancelwa przyjechał 15 sierpnia 1930 roku i zamieszkał w budynku szkoły.
    Początkowo mieszkańcy Stancelwa traktowali go nieufnie, być może dlatego, że
    pochodził spoza Warmii. Z czasem jednak zdobył ich zaufanie, skro udało mu się
    założyć chór i prowadzić lekcje w szkole, do której w dniu otwarcia przyszło
    zaledwie ośmioro uczniów. Władysław Stachowski musiał też zmierzyć się z
    wyraźną niechęcią niemieckich mieszkańców wsi – już 13 września niemieccy
    uczniowie prowadzeni przez nauczyciela z niemieckiej szkoły przeszli koło
    polskiej szkoły demonstracyjnie śpiewając antypolskie piesni. Kolejnym
    problemem był brak podręczników. Stachowski starał się temu zaradzić
    sprowadzając czasposimo ‘Mały Polak w Niemczech’. Jednak 11 maja 1932 roku
    władze rejencji olsztyńskiej zakazały korzystania z tego czasopisma. Złamanie
    tego zakazu skonczyło się dla Stachowskiego wydaleniem z Niemiec. Szkołę w
    Stanclewie musiał opuścić w grudnu 1932 roku.

    Tak o tym pisał:
    "... Władze niemieckie i wszystkie organizacje niemieckie czyhały zawsze na
    to , aby znaleźć powód wydalenia ludzi szczególnie efektywnie pracujących
    społecznie. (...) Od 1932 roku władze niemieckie wydały zakaz kolportowania i
    używania w szkole polskiej gazety ,, Mały Polak w Niemczech" i ,, Polak w
    Niemczech" . Wówczas zleciłem kolportaż tego pisemka zawsze do wszystkiego
    gotowemu działaczowi Augustowi Hahnowi . Hahn złożył wówczas nie odebraną
    gazetkę na stole w klasie o czym nie wiedziałem. (...) Następnego dnia
    zapytałem w klasie , skąd się wzięła ta gazetka i dowiedziałem się , że Klara
    nie odebrała jeszcze swojej od Hahna . Dałem jej więc tę gazetkę . Za kilka dni
    pojawił się w szkole niemiecki inspektor szkolny dr Pasternack celem
    przeprowadzenia dochodzenia z powodu kolportowania przeze mnie zakazanej
    gazetki. (...) Na podstawie dochodzenia odebrałem z niemieckiego kuratorium w
    Olsztynie naganę i zakaz dalszego przebywania na terenie Warmii" .
    www.biskupiec.com.pl/inne/index.php?id=szkola_polska
  • tralala33 29.12.06, 22:23
    Kim jednak był ten Wielkopolanin, który w 1930 roku przyjechał na Warmię. Na
    pewno nie było to malarz marynistyczny Władysław Stachowski
    (1852-1932) urodził się w Kubie na Kaukazie, był synem zesłańca. Studia odbył w
    Akademii Petersburskiej (dział budownictwa), następnie wyjechał do Ameryki, po
    kilku latach powrócił do Rosji, kończąc studia w Petersburgu. Po rewolucji
    rosyjskiej wyjechał na krótko do Monachium, gdzie wystawiał swoje prace w
    Glaspalatz. W 1905 roku powrócił na Kaukaz, a po 1919 roku osiadł w Warszawie.
    Tam też, po długiej chorobie zmarł i pochowany został na Cmentarzu Bródnowskim.
    www.koneser.krakow.pl/biografie/W-I-STACHOWSKI.htm
  • tralala33 29.12.06, 22:24
    Czy mógł być to Władysław Stachowski, urodzony w Grodzisku, lecz całym życiem
    związany z Gostyniem, autor tej książki ‘Rok 1848 w dawnym powiecie bukowskim’,
    wydanej w Kościanie w 1934 roku i będącej omowieniem wydarzeń Wiosny Ludów w
    Buku, Grodzisku i okolicach? Według słów założyciela tej strony Kuzyn mojej
    babci, Stanisławy Formanowicz z domu Stachowskiej, Władysław Stachowski, postać
    niezwykła: historyk, społecznik, dziennikarz, regionalista, mieszkający w
    Gostyniu.
    www.formanowicz.pl/pierwsi.html
    Najwyraźniej tenże Władysław Stachowski, zafascynowany historią swojej
    rodzinnej Wielkopolski opisał legendę związaną ze wsią Babkowice:
    Historyk - regionalista Władysław Stachowski w swoich notatkach opisał legendę
    pochodzącą z XVI w. "o której nie piszą kroniki i nie pisze historia, że w
    czasie najazdu szwedzkiego (1655r.) na Wielkopolskę, został obrabowany ze złota
    i srebra kościół na Zdzieżu pod Borkiem. Oburzeni chłopi z Babkowic i okolic
    pod dowództwem prawdopodobnie Czarnego Porucznika spod Stawiszyna, stoczyli
    walkę z przejeżdżającym oddziałem szwedzkim pod Babkowicami. Walka była
    nierówna. Wieś Babkowice spłonęła. Szwedzi przyparci do bagnisk i stawów
    leśnych, odległych o 1 km od wsi bronili się zaciekle, lecz nie mając żadnej
    możliwości ucieczki skarby rzucili do stawu, a sami poginęli pod kosami
    chłopów". Czy rzeczywiście wieś spłonęła nie wiadomo, gdyż następne informacje
    pochodzą dopiero z 1775r.
    www.babkowice.yoyo.pl/historia.html
    Pewne przesłanki wskazują, że tak – ów Władysław Stachowski w pierwszych latach
    po I wojnie światowej nauczał języka polskiego w szkole w Gostyniu. W 1945 roku
    został kierownikiem Banku Pożyczkowego Spółdzielczego, instytucji w długiej z
    zacnej tradycji
    www.pbsgostyn.pl/content.php?show=bank&menu=bank&submenu=bank
    W Gostyniu ów Władysław musiał mieć niemalą rodzinę, gdyż w latach dwudziestych
    inspektorem szkolnym był tu Teofil Stachowski. Niewykluczone, że właśnie ten
    Władysław Stachowski żył w latach 1887-1974.
  • tralala33 29.12.06, 22:24
    A może stancelwskim nauczcielem był.Władysław Stachowski, urodzony w Sarnowej
    koło Rawicza (dziś dzielnica Rawicza) w 1899 roku. I on był nauczcielem,
    wieloletnim kierownikiem szkoły w odległym o 4 kilometry od rodzinnego miasta
    Zakrzewie. Był też autorem ‘Wesela zakrzewskiego’, regionalnego widowiska.
    Pozostawił po sobie rękopiśmienny pamiętnik, w którym pisze o ekonomicznym i
    społecznym germanizowaniu południowej Wielkopolski. Władysław Stachowski z
    Sarnowej zmarł w 1986 roku.
  • rita100 01.01.07, 17:11
    To i pewnie Karol Małłek powinien go znać. Podobne profesje mieli i zainteresowania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka