Dodaj do ulubionych

Zamki państwa krzyżackiego

24.06.06, 20:41
Chtó słuchał w radyji dzisiaj ło psierszej po południu?
www.polskieradio.pl/dwojka/artykul.aspx?id=838
Chrystianizacja Prusów, w której brali udział rycerze z całego kontynentu,
była długa i krwawa, tak samo jak długie i krwawe były potyczki z Litwą i
Polską. W okresie swojego największego rozkwitu, w początkach XV wieku,
państwo zakonne obejmowało Ziemię Chełmińską, Pomorze Gdańskie i Prusy
właściwe, czyli tereny zamieszkane przez plemiona pruskie przed podbojem
krzyżackim, od dolnej Wisły po Niemen. Na obszarze północno-wschodniej
Polskich, części dawnych Prus – obecne Powiśle, Górne Prusy (niem. Oberland),
Warmia i Mazury – zachowało się kilkadziesiąt zamków, które były częścią
unikalnego systemu warownego państwa krzyżackiego, łańcucha twierdz, jakim
Zakon skuł podbite ziemie. W murach tych zamków, wyjątkowych w skali
europejskiej ceglanych budowli, zaklęta jest długa i dramatyczna historia
tych ziem.
Edytor zaawansowany
  • tralala33 24.06.06, 20:42
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec:
    Krajobraz historyczny dawnych Prus to także w dużej mierze zasługa rycerzy
    Zakonu Niemieckiego. To oni tworząc, przy pomocy kolonizatorów, nowe państwo na
    obszarach podbitych plemion pruskich, często z wykorzystaniem pruskich grodów,
    szlaków, zakładali miasta, wsie, wytyczali nowe drogi, a przede wszystkim
    zbudowali gęstą sieć potężnych, ceglanych zamków. Do dziś pozostało ich po
    Zakonie kilkadziesiąt, z których najpotężniejszym, nie mającym podobnych w
    całej Europie, jest zamek w Malborku.
    (...) To zamki, na równi ze średniowiecznymi świątyniami, wprowadziły w pejzaż
    dawnych Prus architekturę ceglaną, to one okazały się dla tego krajobrazu tak
    doskonałą dominantą, że oddziałały na wiele stuleci na architekturę sakralną,
    municypalną, też rezydencjonalną, a nawet w końcu na wygląd warmińskich
    przydrożnych kapliczek. Chyba nigdzie więcej na tak długo nie zadomowił się w
    budownictwie gotyk i tak dobrze nie przyjął neogotyk. I niej było to oznaką,
    jak niektórzy sądzą, prowincjonalności regionu, a ogromnego oddziaływania
    architektury zamkowej, a może też w końcu znakomitej symbiozy architektury
    ceglanej z krajobrazem naturalnym tej północnej krainy.
  • tralala33 24.06.06, 20:53
    Am posłuchała psierszej audycji ło zamku w Barcianach:
    Barciany to od 1945 roku wieś gminna a niegdyś miasteczko, którego nazwa
    pochodzi bezpośrednio od nazwy pruskiego plemienia Bartów. Po podboju tych ziem
    przez zakon krzyżacki, prawdopodobnie w miejscu dawnego grodu pruskiego, nad
    rzeką Liwną Krzyżacy wznieśli najpierw drewniano-ziemną fortecę, w drugiej
    połowie XIV wieku przebudowaną na ceglany zamek. Pani Małogorzata Jackiewicz-
    Garniec kilkukrotnie powtarzała jedną ważną dla obecnego wyglądu zamku,
    informację – otóż Wielki Mistrz Winrich von Kniprode planował umieścić tu
    siedzibę komturii. Zamek w Barcianach miała mieścić konwent, czyli kilkunastu
    braci zakonnych wraz z liczną grupą braci i czeladzi. Dlatego z założenia miał
    to być duży zamek, z własną kaplicą, refektarzem (salą jadalną), licznymi
    pomieszczeniami gospodarczymi (między innymi obszerne piwnice z magazynami
    żywności), skrzydłem mieszkalnym, itp. Jednak już po upływie dziesięciu lat
    zamek został ‘zdegradowany’ i stał się siedzibą krzyżackiego prokuratora a
    całkowity plan rozbudowy nie został zrealizowany.
  • tralala33 24.06.06, 20:53
    W historii zamku barciańskiego jest jeszcze jedno, nietypowe wydarzenie – w
    czasach nowożytnych zamek stał się siedzibą właścicieli dużego majątku
    ziemskiego. Większość takich rodów decydowała się na budowę wygodnych dworów i
    pałaców. Tu jednak postąpiono inaczej. Dzięki temu zamek cały czas żył i nie
    popadł w ruinę. Widocznym znakiem tego okresu w historii zamku jest dobudowana
    duża, drewniana weranda. Po wojnie majątek wraz z zamkiem został upaństwowiony
    i zamieniony w PGR. W czasach nam najbliższych PGR został sprywatyzowany i tak
    oto zamek ponownie jest prywatną własnością. W planach jest przystosowanie do
    pełnienia funkcji centrum konferencyjnego i hotelu. Podobno hotel ma być
    otwarty już w roku 2007.
  • tralala33 24.06.06, 20:54
    Pani Garniec zwracała uwagę na piękne, gotyckie szczyty najstarszych skrzydeł
    zamku (wschodniego i północnego) – w czym zamek barciański przypomina nasz,
    olsztyński. Zauważyła też, że w trakcie obecnych prac renowacyjnych odkryto w
    okolicach bramy wjazdowej polichromie, co świadczy o tym, że zamek w Barcianach
    był nie tylko potężny i dobrze ufortyfikowany, ale też piękny. Wraz z
    prowadzącym redaktorem pani Małgorzata zeszła do zamkowych piwnic. W
    podziemiach dobudowanej do północnego skrzydła okrągłej baszcie opisała
    malutkie, ciemne cele, w których być może trzymano ukaranych braci i rycerzy
    zakonnych lub, co bardziej prawdopodobne, więźniów.
    Zaciekawiło mnie to, co pani Garniec powiedziała o drewnianych gankach wzdłuż
    murów wewnętrznego dziedzińca. Do tej pory myślałam, że budowano je z drewna bo
    tak było łatwiej, taniej i szybciej. Tymczasem usłyszałam jeszcze jeden
    argument – w razie zagrożenia, gdyby wróg wdarł się do zamku, broniący go
    rycerze mogli wbiec na górne kondygnacje zamku paląc za sobą drewniane ganki i
    w ten sposób odcinając atakującym drogę!
  • tralala33 24.06.06, 20:57
    To wszystko i dużo, dużo więcej o zamku w Barcianach można przeczytać na
    stronie
    www.zamkipolski.com.pl/z/pl/z3/z.html
    Tylko raz, chyba z dziesięc lat temu byłam w barciańskim zamku. Mieliśmy
    szczęście bo dyrektor PGR-u wpuścił nas do środka i pokazał kilka sal. Już
    wtedy były restaurowane i cały zamek sprawiał dobre wrażenie. Miejmy nadzieję,
    że niedługo będzie bardziej dostępny i popularny wśród turystów.
  • rita100 24.06.06, 21:32
    Zaciekawiło mnie to, co pani Garniec powiedziała o drewnianych gankach wzdłuż
    murów wewnętrznego dziedzińca. Do tej pory myślałam, że budowano je z drewna bo
    tak było łatwiej, taniej i szybciej. Tymczasem usłyszałam jeszcze jeden
    argument – w razie zagrożenia, gdyby wróg wdarł się do zamku, broniący go
    rycerze mogli wbiec na górne kondygnacje zamku paląc za sobą drewniane ganki i
    w ten sposób odcinając atakującym drogę!
    -----------
    Czyli te drewniane ganki służyły też do obrony czyli do zabarykadowania się na
    górze - też nie wiedziałam o tym.
    Ciekawe te opowiadania.
  • tralala33 25.06.06, 20:46
    Czytam sobie książeczkę właśnie o średniowiecznych zamkach - opisywanych jako
    sprawne 'machiny obronne'. Wszystko, począwszy od lokalizacji takiego zamku a
    skończywszy na detalach, takich jak na przykład kształt otworów strzelniczych,
    podporządkowane było obronie. Z ciekawostek - podają, że okrągłe klatki
    schodowe, na przykład w basztach, tak były projektowane, żeby broniący dostępu
    do górnych kondygnacji mogli z łatwością wziąć zamach mieczem trzymając go w
    prawej ręce, podczas gdy atakujący od dołu mieli utrudniony ruch prawą ręką.
  • gajowy555 26.06.06, 13:58
    Tralala, czy jest jakiś plan tych audycji radiowych.
    Można by było do każdego wątku o zamku (jakie mam nadzieję będziesz dalej
    pisać), dołączyć taką dźwiękową pocztówkę z nagraniem audycji.
    Co Ty na to?
  • tralala33 26.06.06, 15:29
    Program jest w każdą sobotę do końca września na Dwójce o godz. 13.05. 1 lipca
    zwiedzamy zamek w Rynie.
  • rita100 26.06.06, 20:22
    Jak to wszystko bylo specjalnie zaplanowane, jacy wtenczas musieli być
    projektńci , znawcy sztuki wojennej i trzymania miecza. Każdy drobiazg miał cel.
    Taki zamki to spełniały tylko funkcje obronne, tylko chyba obronne , bo
    atakujący zamek - to aż śmiesznie brzmi wink))))
    hehe.
    Zastanawiałam jaką funkcję spełniają takie okrągłe wieżyczki, baszty budowane
    teraz, w dzisiejszych czasach przy budowanych nowoczesnych pałacyckach - bo
    takie teraz się buduje - to córka mi wytłumaczyła, że najczęściej tam jest
    pomieszczenie jadalne z okrągłym stołem.
    A Gajowy dobry pomysł, można te ciekawe opowiadania nagrywać.
  • svolo 28.06.06, 23:26
    Do końca lipca ma ukazać sie książka Pani Małgorzaty i jej męża .
    Znajdą sie w niej opisy wszystkich zamków prezentowanych w dwójce.
    Książka ta będzie napewno kolejnym hitem wydawniczym ,po Dworach i pałacach Prus
    Wschodnich.,też autorstwa Państwa Garnców.
    Jak na razie to jedyne pozycje opisujące tak kompleksowo i kompetentnie a na
    dodatek jeszcze bardzo ciekawie najważniejsze zabytki architektury tego regionu.
    Olsztynianie powinni już teraz wystawić im pomnik za propagowanie w tak dobrym
    stylu dawnej architektury regionu Warmi i Mazur.

    Pzdr

    Zapraszamy do Zamku Morąg
  • rita100 28.06.06, 23:33
    Jak widzisz Svolo, Tralala zaczeła watek , a Gajowy być może nawet nagra te
    audycje i będzie propagowana ta wiedza zamkowa, szczególnie , ze bardzo
    ciekawie opowiadają, o wielu tajemnych wiedzach możemy się dowiedzieć.
    Czekamy na moment opowiadania o zamku Morąg, ktory jest już na naszym forum
    najsłynniejszy.
    Fajnie , że założyłes wątek właśnie na Forum Warniji.
  • svolo 28.06.06, 23:46
    To ja dziękuję za zainteresowanie i wymianę poglądów.

    A Zamek Morąg bedzie w tej audycji najprawdopodobniej w 2-giej połowie lipca.
    Czekam na nią z niecierpliwością.
  • rita100 29.06.06, 20:41
    To daj nam wcześniej znać , byśmy nie przeoczyli. Własciwie nad tym czuwają
    Tralala i Gajowy. Napewno tego tematu pilnują , bo bardzo ciekawy.
  • svolo 30.06.06, 00:36

    Niestety najprawdopodobniej będę w tym czasie bez dostepu do kompa(nareszcie)
    Ale poszczególne zamki zapowiadane są z tygodniowym wyprzedzeniem .
  • gajowy555 30.06.06, 13:38
    Psianknie Woju Fedar dziankujem za te linki i prosiem ło ziyncy.
    A do noju cobyście czynściej wpadali.
    Pozdraziom ...
  • tralala33 06.07.06, 19:17
    Ogromny, czteroskrzydłowy krzyżacki zamek w Rynie, z pięknym dziedzińcem w
    środku, jest właśnie remontowany i przygotowywany na przyjęcie ponad trzystu
    gości, chętnych do zatrzymania się w czterogwiazdkowym hotelu. Historia tej
    budowli i tajemnicze a ponure wydarzenia, które miały miejsce w jej wnętrzach
    mogą co bardziej wrażliwych pozbawić spokojnego snu.
    Zamek i całe miasto Ryn wybudowano na przesmyku między dwoma jeziorami: Ryńskie
    i Ołów. Różnica poziomów między jeziorami (7 metrów) pozwoliła Krzyżakom
    zbudować zamkowy młyn, napędzany podziemnym kanałem (o długości ponad 170 m)
    łączącym te dwa jeziora. Kanał istnieje do dziś i jest ciekawym zabytkiem
    średniowiecznej myśli technicznej.
    Najstarsze informacje o zamku pochodzą z roku 1377, kiedy to budowa tej fortecy
    była zapewne ukończona. Zamek składał się z zamku właściwego i podzamcza.
    Dziedziniec wewnętrzny obiegał dwukondygnacyjny, drewniany ganek. Kolejny ganek
    znajdował się na zewnątrz murów i w zamierzeniach budowniczych zamku miał
    służyć obronie – atakujących zamek można było odeprzeć wylewając na nich
    rozgrzaną smołę lub wrzącą wodę lub też strzelając do nich z łuku albo kuszy.
    Parter zamku, pozbawiony okien od strony zewnętrznej, służył jako piwnice. Na
    piętrze znajdowały się reprezentacyjne pomieszczenia: kaplica, kapitularz (sala
    zebrań), refektarz (jadalnia); ostatnie piętro pełniło rolę spichlerza.
  • tralala33 06.07.06, 19:18
    W 1393 roku zamek stał się siedzibą komturstwa. Pierwszym ryńskim komturem
    został Fryderyk von Wallenrod, brat Konrada Wallenroda, który po dwóch latach
    panowania na ryńskim zamku zmarł zarażony wścieklizną.
    Mimo grubych murów i obronnej konstrukcji zamek ryński został zdobyty przez
    powstańców Związku Pruskiego w połowie XV wieku. Ocalałych w walkach Krzyżaków,
    obrońców zamku, topiono w okolicznych bagnach i jeziorach. Po niespełna roku
    zamek został odbity przez rycerzy krzyżackich. Po rozwiązaniu Zakonu
    Krzyżackiego zamek przeszedł na własność miasta. W połowie XVII wieku rajcy
    miejscy wystawili zamek na licytację. Od tamtej pory do połowy XIX wieku zamek
    zmieniał właścicieli i niestety powoli chylił się ku upadkowi. W połowie XIX
    wieku zamek przebudowano na ciężkie więzienie. Przez sto lat, aż do 1945 roku,
    zamek-więzienie otaczała zła sława. Nikt nie wie, ile osób stracono w ryńskim
    zamku, lecz a salach, gdzie miały miejsce tortury i egzekucje, do tej pory
    zdarzają się tajemnicze historie. O jednej z nich opowiada autor przewodnika po
    Rynie, Marek Podskalny:

    ‘Było to latem 2001 roku. Siedziałem przy dębowym stole w zamkowej piwnicy.
    Mimo niewyobrażalnego, lipcowego skwaru, w środku panował przyjemny chłód.
    Nagle, nie wiedząc czemu, odwróciłem się w kierunku wejścia. W tym samym
    momencie świeca placa się na moim stole zgasła, a wielki kościany topór od lat
    wiszący na ceglanym filarze, spadł z hukiem na kamienną posadzkę.’

    Spośród wielu dawnych mieszkańców (także tych przymusowych) ryńskiego zamku,
    największe prawa do pojawiania się w murach tej budowli jako duch ma żona
    księcia Witolda – Anna. Ponura legenda głosi, że zamurowano ją i dwójkę jej
    dzieci – żywcem! – w zamkowych piwnicach.
  • tralala33 06.07.06, 19:20
    A teraz coś dla koneserów - przedwojenne zdjęcia Rynu

    www.ryn.pl/index.php?option=com_zoom&Itemid=45&catid=3
    Zwróćcie uwagę na niesamowite, czarno-białe zdjęcie płonącego kościoła na
    pierwszej stronie.
    Ostatnie zdjęcie na drugie stronie – widok na zamek od strony jeziora. Na
    trzeciej stronie – widok na zamek od strony miasta i makieta zamku.
  • rita100 16.07.06, 20:10
    czekamy z niecierpliwościa na Tralala coby dalyj noma łopaziadała.
    Cudowny i ciekawy temat - nawet nie przeszkadzam tylko sie wsłuchuję tak ma
    zauroczył.
  • gajowy555 17.07.06, 10:35
    Mam nadzieję, że Tralala łuż z tygo lasu wyjyżdżo i niedługo na Warnijo zawita.
    A na razie ło zamku komturskim we Łostródzie można sobzie posłuchoć...


    media.putfile.com/OSTRODA
  • tralala33 17.07.06, 20:34
    Można posłuchoć, a chtó nie może bandzie móg sobzie poczytać smile
  • tralala33 06.08.06, 20:55
    Otwarcie hotelu w ryńskim zamku
    GW 06-08-2006,
    Hotel ma cztery gwiazdki. W odrestaurowanym XIV-wiecznym zamku powstało
    Mazurskie Centrum Kongresowo-Wypoczynkowe.
    W zamkowym hotelu są 143 pokoje, pięć sal konferencyjnych, dwie restauracje. W
    podziemiach jest basen, sauna i gabinet kosmetyczny. - Jestem pewien, że dzięki
    hotelowi Ryn będzie o wiele częściej odwiedzany przez turystów - mówił w czasie
    otwarcia hotelu Józef Naruszewicz, burmistrz Rynu.
  • tralala33 17.07.06, 20:36
    Na początek fragment tekstu ze strony Polskiego Radia - niestety, za parę dni
    to opracowanie zniknie, by ustąpić miejsca zamkowi w Moragu!
    "Ostróda leży w zachodniej części Pojezierza Mazurskiego w rozwidleniu rzeki
    Drwęcy wpływającej tu do Jeziora Drwęckiego. Przed stuleciami były to
    południowe krańce Pomezanii – krainy zamieszkanej przez pruskie plemię Sasinów.
    Prawdopodobnie na miejscu pruskiej osady, ponad 600 lat temu, Zakon Krzyżacki
    wzniósł potężną warownię. Od początku swego istnienia, aż do sekularyzacji
    państwa zakonnego była ona zamkiem komturskim – to jedyny taki przypadek na
    terenie dzisiejszych Warmii i Mazur.

    Małgorzata Jackiewicz-Garniec:
    Zbudowano go w czasach największej świetności Zakonu, niestety uległ potem
    wielu przekształceniom i wielokrotnie był niszczony. Dzisiaj zachowany w
    niepełnej wysokości, w części niezbyt szczęśliwie zrekonstruowany, w swych
    oryginalnych, gotyckich partiach przechował jednak cechy pierwotnej, dobrej
    architektury czasów państwa krzyżackiego. Z racji swego położenia, ostródzki
    zamek był najważniejszym elementem obronnym południowych granic państwa
    zakonnego. Inwentarze z końca XIV wieku i z okresu sprzed Wielkiej Wojny (1409–
    1411) wymieniają duże ilości składowanej tu broni. (…wink Gromadzono tu również
    bardzo duże zapasy żywności.
    cdn
  • tralala33 17.07.06, 20:37
    cd
    "Komtur Ostródy Fryderyk, hrabia von Zollern, który pełnił urząd w latach 1407–
    1410 (do 13 kwietnia), a więc tuż przed Wielką Wojną, szykując się do niej,
    uzupełniał zasoby zamkowe i organizował zbrojne napaści na Mazowsze, a dzięki
    sprawnie działającemu wywiadowi przesyłał do Malborka szczegółowe meldunki o
    polsko-litewskich przygotowaniach. Sam wielki mistrz Ulryk von Jungingen w roku
    1408 objechał pograniczne zamki, sprawdzając ich przygotowanie do wojny."
  • tralala33 17.07.06, 20:38
    Tym razem pani Małgorzata rozpoczęła wędrówkę po ostródzkim zamku od
    wyjaśnienia czym był konwent i zamek konwentulny. Otóż konwent składał się z 12
    rycerzy zakonnych (tak ja 12 Apostołów) i 6 braci kapłanów, którym przewodził
    komtur. Poza nimi, na zamku mieszkali też bracia służebni, półbracia i
    półsiostry, dlatego zamek konwentulny musiał być stosownie duży i mieć dużo
    pomieszczeń mieszkalnych. Jednak najważniejszym pomieszczeniem w zamku była
    kaplica, bądź co bądź Krzyżacy byli zakonnikami. Poza kaplicą potrzebny był
    kapitularz, czyli sala zgromadzeń, refektarz (jadalnia), dormitorium
    (sypialnia) a także infrmeria (szpital). To ostatnie pomieszczenie przypomina o
    pochodzeniu Zakonu Panny Marii, założonego w czasie wojen krzyżowych w Ziemi
    Świętej po to, by nieść pomoc rannym i chorym w trakcie walk z niewiernymi.

    Zamek ostródzki od początku budowano jako zamek konwentulny, dlatego składał
    się z czterech pełnych skrzydeł, a główna brama znajdowała się od strony
    zachodniej, od Jeziora Drwęckiego. Przez tę bramę wchodzimy i dziś na zamek,
    tyle, że zamiast godnie konno wjechać po zwodzonym moście, drepczemy pokornie
    po dnie osuszonej fosy. Zanim jednak wejdziemy na dziedziniec, zatrzymajmy się
    i spójrzmy na granitowe, ostrołukowe obramowanie bramy – to jeden z
    nielicznych, oryginalnych elementów zamku, który przetrwał kolejne wieki
    burzliwej historii. Na dziedzińcu zobaczymy ślad po dawnej studni. Warto też
    zauważyć zrekonstruowany, drewniany ganek prowadzący na wyższe kondygnacje
    zamku. Z panią Małgorzatą Garniec wejdziemy na chwilę do pomieszczenia, w
    którym w średniowieczu czuwał wrotny, czyli człowiek strzegący bramy wjazdowej
    a zapewne też i most zwodzonego – ważna postać w systemie obronnym zamku. I tu
    kolejny autentyk – granitowy filar podtrzymujący żebrowe sklepienie.

  • tralala33 17.07.06, 20:39
    W historii zamku ostródzkiego dwa wydarzenia zapadły szczególnie głęboko w
    pamięć. Pierwsze miało miejsce tuż po bitwie pod Grunwaldem, po której
    Władysław Jagiełło zdobył Ostródę, a następnie wydał zgodę, by tu właśnie, w
    ostródzkim zamku złożyć ciało poległego Wielkiego Mistrza Krzyżackiego, Ulricha
    von Jungingena, zanim przewieziono je do zamku w Malborku. Kilka miesięcy
    później, ciągle jeszcze w 1410 roku, następca von Jungingena zwołał do zamku w
    Ostródzie Radę Stanów Pruskich, by w trakcie posiedzenia Rady zatwierdzić nowe,
    wysokie podatki na mieszkańców Prus, które miały zrekompensować straty
    poniesione w czasie wojny w Królestwem Polskim. Mieszczanie jednak zareagowali
    buntem, który ostatecznie doprowadził do wojny trzynastoletniej.

    Kolejna historyczna data to rok 1807. Po zwycięskiej bitwie pod Pruską Iławką
    do Ostródy zjechał cesarz Francuzów, Napoleon Buonaparte i tu na kilka miesięcy
    umieścił swój sztab główny, przygotowując się do wojny z Rosją. Napoleon
    zamieszkał w skrzydle północnym zamku, lecz narzekał na chłód (był to luty
    1807) i wiosną przeniósł się do pięknego, barokowego pałacu Finckensteinów w
    pobliskim Kamieńcu. Kto wie, czy bardziej od chłodu nie dokuczała Napoleonowi
    nieobecności Marii Walewskiej, która przyłączyła się się do niego w Kamieńcu.

    W 1945 zamek, podobnie jak i całe miasto, padł ofiarą pożarów wywoływanych
    przez żołnierzy Armii radzieckiej. Aż do początków lat siedemdziesiątych stał w
    ruinie, w końcu odbudowany – niestety, niezbyt udolnie, dziś wymaga porządnego
    remontu, a kto wie, czy nie rekonstrukcji.
  • tralala33 17.07.06, 20:41
    Czas na kilka zdjęć zamku - a już za chwilę niepodzianka! Ostródzka legenda o
    okrutnym rycerzu Dietrichu i dzielnym kowalu Graboszu.
  • tralala33 17.07.06, 20:47
    spisana przez Zygmunta Kornowskiego i zamieszczona w 'Kiermaszu bajek' - nieco
    skrócona, żeby się mieściła na komputerowym monitorze.

    Baśń o okrutnym Krzyżaku i dzielnym młynarzu
    Pod Ostródą leży wieś zwana Worninami. Rycerz krzyżacki Dietrich był jej panem.
    Opasły był, wysoki, zarost czarny, płaszcz z czarnym krzyżem i miecz przy boku.
    Hulaka był z niego straszny, co dzień do Ostródy przyjeżdżał do swojej
    ulubionej gospody. Butnie wchodził do izby, gdzie zaraz pojawiały się
    dziewczęta niosąc misy z jadłem, a gospodarz podawał ciężki srebrny dzban
    napełniany winem sprowadzanym znad Renu.
    Kiedy raz po skończonym obiedzie siedział Dietrich na ławie, drzwi gospody
    otwarły się i kilku mężczyzn stanęło przed nim, pokłoniwszy się głęboko.
    Byli to burmistrz i rajcowie Ostródy. Pierwszy przemówił burmistrz:
    _ Możny panie i dobrodzieju. Miasto nasze rośnie w wkrótce być może dorówna
    Lubawie. Handel i rękodzielnictwo coraz bardziej się rozwijają, lecz lud
    naszego miasteczka cierpi bardzo, a raczej dusi się w ciasnocie murów. Trzeba
    nam przestrzeni, byśmy mogli dalej pracować.
    - Lud cierpi w ciasnocie – zdziwił się krzyżacki rycerz. Co tam lud! Lud jak
    trawa. Gdy bydło ją stratuje, jeszcze zieleńsza się staje i silniej odrasta.
    Rajcowie spuścili głowy. Tylko burmistrz próbował przekonać dumnego rycerza:
    - Litościwy panie! Postanowiliśmy na ogólnym zgromadzeniu prosić was o
    odstąpienie części ziemi, leżącej za murami i Ślimakiem. Zapłacimy dobrze ...
    Nie dokończył, bo rycerz porwał się z miejsca, aż wino wylało się z dzbana
    ciemnym strumieniem
    - Precz mi stąd! Natychmiast! Ziemi im się zachciewa! Dziadowskie syny!
    Burmistrz i rajcowie w smutku opuścili gospodę.
    - Słuchajcie panowie – zaproponował burmistrz – przyjdziemy o niego jeszcze
    raz.
    Upłynęło kilka dni. I znów rycerz przybył do gospody, a przed nim zjawili się
    rajcy i powtórzyli swą propozycję. Tym razem Dietrich zamyślił się. Wreszcie
    rzekł donośnie:
    - Zgoda! Na mojej granicy pod miastem leży wielki kamień. Jeśli znajdzie się
    ktoś z Ostródy, kto ten kamień udźwignie i przeniesie w inne miejsce, podaruję
    wam tyle ziemi, ile potrafi taki siłacz dla was zdobyć. Jak daleko od miasta
    kamień złoży, tam wyznaczy nową granicę. Daję wam na to czas do świętego
    Michała. I skinął na sekretarza, by umowę co żywo spisał. Rycerz podpisem zgodę
    przypieczętował, a potem pił wino i cieszył się, że zakpił z ludu ostródzkiego.
    cdn
  • tralala33 17.07.06, 20:48
    Kowal Grabosz stał pochylony nad kowadłem i mocno trzymał w dłoni rozpalone
    żelazo, kując zawzięcie. Była właśnie pora obiadowa, lecz Grabosz przerwał
    robotę dopiero, gdy na podwórku zjawili się burmistrz z rajcami.
    - Boże pomagaj – pozdrowili kowala. - Przyszliśmy tu do was w pewnej sprawie,
    Potrzeba nam waszej pomocy. I opowiedzieli mu cała historię.
    - Z was chłop mocny jak mało kto. Może byście spróbowali udźwignąć ten głaz.
    Mamy z tym czas do świętego Michała. Odżywiajcie się dobrze! Jedzcie, co tylko
    chcecie, my za to zapłacimy.
    Burmistrz ujął kowala pod rękę i poszli wszyscy do Ślimaka oglądać kamień.
    Ogromny głaz leżał na skraju drogi, Ruszyć go nie było można.
    - To powiadacie do świętego Michała? – upewnił się kowal.
    - Tak Graboszu. Czasu dużo. Na pewno dacie radę. Zanim żniwa będą i święta
    Anna, a potem miesiąc święty Bartłomiej i jeszcze jeden miesiąc ... nabierzecie
    sił, co dzień podźwigacie trochę ciężarów to i wprawy nabierzecie.
    - Zgoda! – odpowiedział kowal.
    Od tej pory kowal Grabosz dzień w dzień chodził do Ślimaka próbując swych sił.
    Jedni mieszczanie ufali, że Grabosz podoła, inni tylko kiwali głowami – jak
    świat światem nikt tego kamienia nie podniósł.
    Po kilku tygodniach tych zmagań, pewnej nocy Grabosz zbudził swego syna i razem
    udali się na miejsce. Księżyc świecił niby latarnia na ostródzkim niebie.
    Grabosz schylił się i objął kamień. Z trudem podniósł go w górę. Udało się!
  • tralala33 17.07.06, 20:49

    Nadszedł w końcu wielki dzień dla Ostródy. Wszyscy podążyli przed bramę oglądać
    niezwykłe widowisko. Kowal stał nad kamieniem, gotów do pracy. Czekano tylko na
    przybycie rycerza Dietricha. Wkrótce na drodze do Wornin dał się słyszeć tętent
    kopyt końskich – rycerz przyjechał.
    - Zaczynaj w imię Boże! – rzekł burmistrz do kowala.
    Kilku mężczyzn przeciągnęło pod kamieniem łańcuchy, a Grabosz uniósł ogromny
    ciężar na plecy. Schylił się nieco, potem postawił pierwszy krok. Tłum
    zafalował, ktoś krzyknął, ktoś śmiać się zaczął. Jedynie rycerz na swym koniu
    siedział ponury i milczący.
    Kowal stąpał powoli, lecz śmiało i pewnie. Zdawał sobie sprawę, że od niego
    zależy przyszłość Ostródy. Nie ustawał, choć pot spływał mu z czoła, żyły
    nabrzmiały na skroniach, a oddech stawał się szybki i urywany. Byle dalej,
    coraz dalej od miasta.
    Tuż obok jechał rycerz na koniu. Nie dowierzał oczom – krew w nim zakipiała.
    Chwycił miecz i z całych sił uderzył a łańcuch podtrzymujący kamień na barkach
    kowala.
    Tłum cofnął się w przerażeniu. Grabosz stracił równowagę i upadł a ogromny głaz
    przygniótł go do ziemi. Ludzie rzucili się na pomoc – daremnie. Nim przesunęli
    głaz, kowal skonał.
    Do dziś jeszcze leży w polu ten kamień, na którym został odcisk łańcucha.,
    niemy świadek dokonanej tu przed wiekami zbrodni i ofiary dzielnego kowala.

    Tak chtó najdzie ten kamnień pod Łostródo?
  • tralala33 17.07.06, 20:50
    A już za tydzień poznamy zamek w Morągu. Kto wie, jakie tajemnice nam się
    ujawnią?

    Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach
    22.07.2006, 13:05 - 13:25 program drugi Polskiego Radia

    autor: Piotr Matwiejczuk

    Morąg – krzyżacki zamek wójtowski

  • gajowy555 18.07.06, 12:17
    Psianknie Woju Tralala dziankujem za łopis zamku w Ostródzie i za psianknó
    legende ło kowalu i kamnieniu, tlo eszcze prosza ło opoziedanie ło zamkach we
    Bezławkach, Jegławkach i Giżycku. A tu można ło nich posłuchoć ...

    media.putfile.com/Bezlawki-Jeglawki-Gizycko
  • tralala33 18.07.06, 16:10
    No jo, bando i te zamki, a dziś eszcze ło zamku łostródzkim - wczoraj am
    zaboczyła pokazać Woma łobrazki sad
    www.ostroda.net/?ID=zamek
  • tralala33 21.07.06, 20:46
    Asam Krzemiński w artykule 'Prusy to my' twierdzi, że Związek Mazurów tuż po
    wojnie domagał się wyburzenia zamków krzyżackich w ramach 'odpruszczenia' ziemi
    mazurskiej. Dobrze, że nikt tego wezwania nie usłuchał, dzięki czemu dziś
    możemy wedrować szlakiem gotyckich warowni. przypominam - jutro zamek w
    Morągu smile

  • rita100 21.07.06, 22:12
    Faktycznie , gdyby taki pomysł zrealizowano zniknął by następny dowód historii
    i mielibyśmy kolejne mity.
    Ale ta Ostróda to ma historie,ho, ho, ale to i duże miasto i znane i popularne.
  • gajowy555 22.07.06, 14:42
    Zapraszam do wysłuchania audycji ło zamku w Morągu.
    Bardzo ciekawie opowiedziane ...

    media.putfile.com/MORAG
  • gietpe 22.07.06, 16:37
    Szczajście co Ciebie momy Gajowy ,wspaniały kawałek historii Morąga.
  • tralala33 22.07.06, 21:03
    Eście posłuchali w radyjio tak tero bandziewam czytoć smile na początek fragment z
    książki o zamkach krzyżackich w dawnych Prusach:
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec:
    "Od południa i zachodu zamek (morąski) oblewały wody jeziora, a od wschodu i
    północy przekopano fosę, zasilaną wodami potoku Młyńskiego, płynącego z
    leżącego po drugiej stronie miasta jeziora Skiertąg. Na spiętrzeniu potoku, na
    terenie miasta, powstał staw, przy którym Krzyżacy założyli młyn. Miasto
    ulokowano od strony północno-wschodniej zamku. Nieopodal, po stronie wschodniej
    zamku stanął kościół parafialny, wznoszony od połowy XIV wieku. Zamek stanowił
    samodzielny system obronny, nie związany z miejskim. (…wink Na podstawie badań
    wykopaliskowych przeprowadzonych w 2002 roku przez J. Gulę można z pewnym
    prawdopodobieństwem wyodrębnić dwa główne etapy budowy zamku. Pierwszy, od
    około 1280 roku – wzniesienie zamku prokuratorskiego i drugi, od około 1331
    roku – rozbudowa zamku na siedzibę wójta krzyżackiego. Około 1380 roku warownia
    osiągnęła swój pełny, gotycki kształt."
  • tralala33 22.07.06, 21:05
    A co dziś łobaczymy -
    "Do dziś z dawnej morąskiej twierdzy zachowało się tylko mocno przebudowane w
    okresie renesansu skrzydło bramne – piętrowy dom, którego wygląd nie
    przypominałby wcale średniowiecznego zamku, gdyby nie odsłonięte niedawno
    fragmenty gotyckiego muru ze średniowieczną furtą. Po zamku zachowały się
    również rozległe fundamenty. Właśnie na ich podstawie można przypuszczać, jak
    wyglądało przed wiekami zamczysko w Morągu. Zachowała się również, na epitafium
    rodziny Dohnów, panorama miasta sprzed 400 lat – widać na niej wyraźnie zamek z
    wielką, oktogonalną wieżą. Będąc w Morągu warto odwiedzić muzeum mieszczące się
    w Pałacu Dohnów, by zobaczyć to piękne dzieło sztuki." - tak do zwiedzania
    zamku zachęca nas autor audycji Piotr Matwiejczuk.

  • rita100 22.07.06, 22:10
    Ach , zasłuchałam się w tych opowiadanich o zamku Morąskim - to jeden z
    pierwszych zamków krzyżackich. Wspaniale opowiadają Ci ludzie historię , bardzo
    ciekawie, a w tle muzyka dworska.
  • tralala33 27.07.06, 21:38
    W ta sobota zamek w Nidzicy - to je łogromna twierdza, bandzie co zwiedzać.

    Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach
    29.07.2006, 13:05 - 13:25

    autor: Piotr Matwiejczuk

    Nidzica – krzyżacki zamek prokuratorski.

  • rita100 27.07.06, 21:55
    A to ciekawe, bo jek byłam malutka to zabrali mnie na zamek do Niedzicy
    mówiąc , że to Nidzica i w ten oto sposób byłam o krok od Olsztyna, do którego
    planowałam ucieczkę. To je prawda i fakt. Rzetelna prowda ! A ta Niedzica to
    hen, hen od Olsztyna, bo aż za Krakowem.

    Czyli nie mylcie sobie drodzy słuchacze Nidzicy z Niedzicą. W obydwóch zamkach
    jest miasto, o przepraszam , w obydwóch miastach jest zamek .
    To upał taki co nawet klawiaturka mięknie.
  • tralala33 29.07.06, 13:30
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec:
    'Układ zamku i miasta zakomponowano symbolicznie: na osi wschód – zachód, zamek
    wyznaczał kraniec wschodni, po środku regularny prostokąt rynku i obwarowań
    miejskich, a na zachodnim zamknięciu osi usytuowano kościół parafialny. Taki
    układ założenia obrazował zależność miasta od zamku i równie ważną rolę
    kościoła. Miasto i wzgórze zamkowe oblewała zakolem Nida, chroniły je dodatkowo
    fosy zasilane jej wodami oraz rozległe bagna, dojazd do zamku możliwy był tylko
    od wschodu. Na Nidzie stanął zamkowy młyn, a przez spiętrzenie wód utworzono
    staw młyński. Do miasta prowadziły dwie bramy, usytuowane na osi północ –
    południe, od północy Brama Niemiecka, od południa Brama Polska. Położony
    niedaleko Mazowsza zamek w Nidzicy miał za zadanie bronić granicy, a także
    administrować południowymi rubieżami państwa. Widoczne z daleka zamkowe wieże
    nie tylko umożliwiały ciągłą obserwację okolicy, ale też nieustannie
    przypominały, kto włada tą krainą. Pierwsza strażnica krzyżacka, mająca chronić
    zdobyte terytorium przed najazdami Litwinów, musiała powstać tu już w
    początkach XIV wieku. Nie wiadomo nic o jej wyglądzie, a pierwsza wzmianka
    źródłowa o jej istnieniu pochodzi dopiero z 1376 roku. Nazwę Neidenburg zamkowi
    i powstającej przy nim osadzie nadano od pruskiej nazwy rzeki, a oznaczała ona
    po prostu Zamek nad Nidą. Nibork jest mazurską nazwą miasta.'

    bandzie ziency smile
  • tralala33 29.07.06, 13:36
    Wybaczta, zaboczyłam zmnienić tytuł sad

    Czego w audycji nie było -
    W 1389 roku na zamku nidzickim odbyła się konferencja pokojowa. W obradach
    wzięli udział przedstawiciele Zakonu, Polski i Litwy. Do nidzickiego zamku
    przyjechali m.in. książę mazowiecki Ziemowit, książę litewski Skirgiełło oraz
    wielki komtur Konrad Wallenrod, wielki marszałek, wielki szpitalnik, a także
    biskupi poznański i pogezański.
  • tralala33 29.07.06, 13:44
    I jeszcze zaproszenie na zamek w Nidzicy, skierowane przez autora audycji,
    Piotra Matwiejczuka:
    Zamek nidzicki przeznaczony był dla prokuratora – krzyżackiego urzędnika
    podległego komturowi w Ostródzie. Warownia powstawała w drugiej połowie XIV
    wieku, w czasach największej potęgi państwa zakonnego. Założona została na
    planie wydłużonego prostokąta, z głównym domem od zachodu, dwoma węższymi
    skrzydłami bocznymi i skrzydłem wschodnim, przez które wiódł wjazd do warowni,
    flankowany dwiema czworokątnymi wieżami i bramą na osi. To najlepiej zachowany
    przykład zamku prokuratorskiego w dawnych Prusach: można podziwiać tu piękne,
    bogato profilowane portale prowadzące z krużganka do pomieszczeń
    reprezentacyjnych, sklepienia gwiaździste, średniowieczne polichromie, a
    ciekawostką jest kilka wykuszy ustępowych. Skąd się wzięły? O tym, a przede
    wszystkim o architekturze i historii zamku w Nidzicy opowie Małgorzata-
    Jackiewicz Garniec.
    Zapraszam,
    Piotr Matwiejczuk
  • gajowy555 29.07.06, 14:16
    No jó, psianknie Tralala nom łosisała zamek we Nidzicy i eszcze ciekawostki
    dodała, a mym zapraszomy do posłuchanio(eszcze ciepły) audycji ło tam psianknam
    zamku...

    media.putfile.com/NIDZICA
  • tralala33 29.07.06, 18:00
    O Jenu - pani Małgorzata móziła ło tym spotkaniu pokojowymw 1389 roku,
    przepraszam. Za to nie mniała ciasu łopoziedzieć ło Tatarskim Kamnieniu – to je
    nobardzi znana legenda nidzicka. A buło to w roku 1656 kedy pod mury mniasta
    podeszła chmara wojsk tatarskich.

    Mieszczanie bramy miasta zamknęli a Tatarzy wnet obóz pod miastem rozbili i
    zajęli się łupieniem i paleniem podnidzickich wsi. Pewien młody, krewki
    człowiek o nazwisku Jan Nowak z murów zamku dojrzał dobre dwa kilometry od
    miasta wodza wojsk tatarskich z najbliższą kompanią, siedzących i ucztujących
    koło ogromnego głazu. Niewiele mysląc, nabił działo i wystrzelił a tak udatnie,
    że wszystkich tych Tatarów zabił! W obozie tatarskich wybuch taki popłoch, że
    przerażeni mieszczanie myśleli, iż wróg do zdobycia miasta się szykuje. Jęli
    szukać sprawcy tego zamieszania, lecz ten schował się w takim miejscu, gdzie
    nikt go nie szukał – w kupie świeżego nawozu! Tatarzy tymczasem odstąpili od
    oblężenia miasta. Wówczas żona Jana wskazała miejsce ukrycia swego męża, który
    (zapewne po kapieli) został powitany przez mieszkańców Nidzicy jak bohater. Na
    pamiątkę tego wydarzenia głaz, przy którym zginął wódz tatarski nosi dziś miano
    Tatarskiego Kamienia a na jego szczycie znajduje się kula, pomniejszona replika
    kuli, którą z zamkowego działa wystrzelił dzielny młodzian. Czy to prawda czy
    nieprawda – myślcie sobie jak tam chcecie. No i popatrzta na łobrazek
    Tatarskego Kamnienia:

    www.wip.pw.edu.pl/~pwisnie2/przyroda/index.htm

  • tralala33 29.07.06, 18:31
    A na stronie biblioteki miejskiej w Nidzicy można znaleźć taką ciekawostkę:
    "Trochę granitowych kul, którymi strzelano w średniowieczu z dział zamkowych,
    zachowało się aż do początku XIX wieku. Siedem z takich kul wmurowano w
    podzamcze podczas odbudowy zamku w 1830 roku." (Miejsko-Gminna Biblioteka
    Publiczna w Nidzicy)
  • tralala33 29.07.06, 18:33
    Zamek w Nidzicy był zamkiem prokuratorskim, to nie znaczy jednak, że
    prokurator, który w nim urzedował był takim samym prokuratorem jakiego znamy z
    sal sądowych wink Prokurator w Zakonie Krzyżackim był rycerzem zakonnym, któremu
    powierzono nadzór nad prokuratorią, czyli mniejszą jednostką terytorialną niż
    komturia. Podlegał więc komturowi. Prokurator nidzicki podlegał komturowi w
    Ostródzie.
  • tralala33 29.07.06, 18:39
    Pani Małgorzata wspomniała o ważnej dla zamku postaci z początku XIX wieku,
    kiedy to budowle zamkowe popadały w ruinę. Był to Ferdynand Tymoteusz
    Gregorovicius, radca prawny, najwyraźniej także miłośnik starych budowli.
    Napisał on list do nadprezydenta Prus z prośbą o ratowanie zamku. Prośba
    pomogła, zamek odrestaurowano i od 1830 roku mieściły się w nim sąd, więzienie
    a także mieszkania, między innymi zamieszkał tu Gregorovicius z rodziną. Jeden
    z jego synów, urodzony w 1821 roku, Ferdynand Adolf widać tak chłonął
    historyczną atmosferę tego miejsca, że z czasem został cenionym historykiem,
    zafascynowanym głównie historią i architekturą małych miasteczek włoskich. Jego
    opisy Italii do tej pory czytane są z wielką przyjemnością. Ferdynand Adolf nie
    zapomniał o Nidzicy, pod koniec życia ufundował stypendia dla ubogiej młodzieży
    z tych stron, a także postawił pomnik pod nidzickim zamkiem poświęcony pamięci
    swojego ojca. Pomnik został niedawno odrestaurowany i można go dziś oglądać,
    tak jak w XIX wieku, na wzgórzu zamkowym.
  • tralala33 29.07.06, 18:44
    Pani Małgorzata Garniec, zanim pozwoliła na wejść na dziedziniec zamku,
    oprowadziła nas wzdłuż murów zewnętrznych zamków. Tam, gdy doszliśmy do
    skrzydła południowego, kazała na wysoko zadrzeć głowy i spojrzeć na 'gotycki
    szczyt sterczynowy z blendami oraz zdobienie muru fryzem rombowym
    zendrówkowym' - szkoda, że Svolo wyjechał na wakacje, on by nam objaśnił co to
    zanczy. A może ktoś inny spróbuje wink
  • tralala33 29.07.06, 18:49
    Wygody na zamku nidzickim, a raczej wygódki - patrząc z zewnątrz na mury
    skrzydła wschodniego (mieszcącego pomieszczenia reprezentacyjne oraz mieszkalne
    prokuratora) zobaczymy liczne wykusze ustępowe, zwane gdaniskami. Zamek
    olsztyński ma tylko dwie takie wygódki - jedną (zachowaną w całości)
    przylegającą do sypialni administratora (co znaczy, że korzystał z niej także
    Kopernik) oraz drugą (z tej pozostały tylko granitowe wsporniki) na wieży.
    Na zakończenie ciekawa galeria zdjęć z Nidzicy:
    www.nidzica.pl/galeria.html
  • rita100 29.07.06, 22:01
    Zicie co , cikawie sia słucha , bardzo cikawie, wspaniale łopowiadajó te
    państwo. Tlo jó tygo nie zidze. Skuczno co nie jidó z kameró. Oj, jek byłoby
    fejn. To takjakbysmy zwiedzali. No, ale nie zidać wnętrz, tlo mury na łobrazku.
    www.nidzica.pl/fotki/zamek/8.jpg
    Ciekawe co poziedzieli , że tu znajduje sia eszcze kawałek rynny
    średniowiecznej , aż sia nie chce zierzyć .
    Zamek Nidzica mnioł szczajście co taki psiankny jest , ni to co zamek Mrągowo.
    To Svolo będzie miał co czytać i słuchać smile
  • tralala33 30.07.06, 21:41
    Am zaboczyła poziedzieć co kedajś w Nidzicy dobre mniody psitne sycjili i na
    zomku kożden móg jich spróbować, no tero to łuż chyba nie ma tych czworniaków.
    No jo, tak gdokniem szluczek kóńjaku na zdrozie.
  • tralala33 29.07.06, 21:42
    Za tydzień zwiedzamy zamek w Działdowie
    Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach
    05.08.2006, 13:05 - 13:25
    autor: Piotr Matwiejczuk
    Działdowo - krzyżacki zamek wójtowski.

    Tak bandziewam sia śnioć i płakać co łone tamoj zrobzili z tym zamkem jak
    Działdowo za Gerka buło u 'łobcych'.
  • rita100 04.08.06, 22:47
    Cobysmy nie zaboczyli , to jutro.
  • gajowy555 06.08.06, 19:00
    No jó. Cias na zamek we Działdowie. Ciekawe siła ciekawostek ło nim noma Tralala
    napsisze. A chto mo głośniczki, może sobzie posłuchoć ło tam zamku...

    media.putfile.com/DZIALDOWO
  • tralala33 06.08.06, 20:53
    Redaktor Piotr Matwiejczuk zaprasza do zwiedzania zamku w Działdowie:
    ‘Zamek w Działdowie to – podobnie jak warownia nidzicka, którą zwiedzaliśmy w
    minioną sobotę – ważna twierdza graniczna między państwem zakonnym a Mazowszem.
    We wczesnym średniowieczu obszar ten nazywano Sasinią. Od zachodu graniczył z
    ziemią chełmińską, zaś od wschodu z terenami zamieszkałymi przez pruskie plemię
    Galindów. Gdy do Prus sprowadzeni zostali Krzyżacy, zwierzchnictwo nad tą
    ziemią sprawowali książęta mazowieccy. Wkrótce jednak odstąpili ją biskupowi
    chełmińskiemu, a ten – przekazał ją Zakonowi. W ten sposób, na drodze
    dyplomatycznej, Krzyżacy stali się właścicielami Działdowa i okolic. ‘
    Władcy mazowsza zapewne niejeden raz żałowali, iż Konrad Mazowiecki sprowadził
    im takich sąsiadów do Prus. W 1409 roku, w odweicie za wypad krzyżacki na
    Mazowsze, Działdowo zostało zniszczone przez księcia mazowieckiego Janusza.

  • tralala33 06.08.06, 20:53
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec:
    Wzmianka o zamku pojawia się w (…wink dokumencie lokacyjnym miasta z roku 1344.
    Niektórzy autorzy podają jako datę rozpoczęcia jego budowy rok 1306. Zważywszy,
    że Krzyżacy przejęli te ziemie około 1260 roku, można przyjąć, że rzeczywiście
    w początku XIV wieku rozpoczęto wznoszenie w tym mie
    jscu murowanej warowni, przeznaczonej na siedzibę powołanego tutaj prokuratora
    krzyżackiego. Według innych źródeł około 1340 roku podjęto rozbudowę związaną
    być może z planowanym już wtedy podniesienie administracyjnej rangi zamku (rok
    później powołano komturstwo ostródzkie, któremu podlegało Działdowo). Nie znamy
    jednak efektów tej rozbudowy, bo w roku 1376 Działdowo zostało zniszczone przez
    najazd litewskiego księcia Kiejstuta, podczas którego spłonęło miasto wraz z
    zamkiem. Przystępując do odbudowy zamku podjęto decyzję o utworzeniu w
    Działdowie siedziby wójtostwa, które formalnie ustanowiono w 1383 roku. Nie
    wiadomo, czy odbudowa była kontynuacją prowadzonych wcześniej prac budowlanych.
    Raczej – sądząc po jednorodności architektonicznej zachowanego domu głównego
    (bryła, podział wnętrz) – zamek został zbudowany od początku, w kształcie
    odpowiadającym potrzebom siedziby wójta.

    Działdowo na starych pocztówkach – wśród nich, dwa widoki na działdowski zamek

    www.widoki.namida.pl/index.php?kategoria=dzialdowo
  • tralala33 06.08.06, 21:14
    www.historia.terramail.pl/opracowania/nowozytna/zamek_centrum_administracji.html
    W literaturze rok 1306 występuje jako data budowy zamku działdowskiego. Wtedy
    to zapewne krzyżacy obsadzili swoją załogą stare grodziszcze pruskie, po
    zawarciu porozumienia z biskupem chełmińskim nadającego te ziemie krzyżakom.
    Prawdopodobnie datę rozpoczęcia budowy zamku należy przesunąć o ok. 30 lat, co
    potwierdzają badania archeologiczne prowadzone na terenie zamku. Zamek był
    wznoszony wieloetapowo, etap pierwszy to budowa Domu Dużego, po wybudowaniu
    którego lokowano miasto. Oznacza to, iż budowa Dużego Domu zakończyła się przed
    rokiem 1344. W latach 1344 - 1383 wzniesiono mury otaczające dziedziniec z
    gankiem obronnym, bramę wjazdową z mostem zwodzonym, strzeżoną przez wieżę.
    Zamek oraz podzamcze otoczone zostały fosą. Następny etap rozbudowy zamku
    związany był ze zwiększeniem się załogi zamku w związku z podniesieniem w 1383
    roku Działdowa do rangi wójtostwa. Wówczas to wzniesiono wschodnie i zachodnie
    skrzydła zamku. W ostatnim etapie budowy zamku nadbudowano kondygnację
    spichlerzową, oraz dokonano drobnych przebudowań pomieszczeń zamkowych.
    cdn
  • tralala33 06.08.06, 21:16
    www.historia.terramail.pl/opracowania/nowozytna/zamek_centrum_administracji.html
    Z początkiem XV wieku zamek ukształtował się w swojej ostatecznej formie.
    Zabudowania zamkowe wzniesiono na planie kwadratu o boku 46 m z dziedzińcem
    pośrodku. Z pierwotnego założenia zachowały się do dziś: budynek główny (46x12
    m, trójkondygnacyjny z dachem dwuspadowym) we wnętrzu którego zachowało się
    kilka sal, mur obwodowy od strony zachodniej i północnej, baszta północna,
    fragment bramy wjazdowej z wieżą bramową i dolna partia wieży przybramowej.
    Zachowała się również północna baszta (wzniesiona na rzucie kwadratu o ściętych
    narożach, w górnej partii przechodząca w ośmiobok).
    Zamek posiadał własne zaplecze gospodarcze, które znajdowało się na podzamczu,
    był tam młyn, browar, i folusz (maszyna do folowania tkanin, folowanie -
    powierzchniowe spilśnianie tkanin, zwykle zgrzebnych, przez gniecenie,
    wałkowanie). Nie podlegało ono władzom miasta, ale miasto mogło z niego
    korzystać. Zamek jednak początkowo był uzależniony od miasta, ponieważ musiał
    korzystać z usług osiadłych w mieście rzemieślników. W późniejszym okresie
    zamek uniezależnił się od miejskich rzemieślników, osadzając na podzamczu
    swoich rzemieślników tzn. "partaczy".

    Tych średniowiecznych 'partaczy' nie należy mylić z dzisiejszymi majsterkami od
    siedmiu boleści - to byli porządni rzemieślnicy, tyle że nie należeli do cechu
    i nie mieli prawa mieszkać i pracować w mieście.
  • tralala33 07.08.06, 21:15
    A na tej stronie, na drugim zdjęciu, możemy zobaczyć jak dziś wygląda
    działdowski zamek wraz z dobudowanym, współczesnym budynkiem:

    www.naszlaku.pl/dane/prezent/_prez_gm/5_dzialdowo/dzial1.htm
    Poniżej taki oto opis zamku:
    'Najciekawszym obiektem historycznym w mieście jest krzyżacki zamek. Warownię
    wznieśli rycerze Zakonni w latach 1344-1391. Budowla powstała wokół dziedzińca
    na planie kwadratu o boku 46 m. Zamek otoczony był murem i fosą. Z trzech stron
    zamku broniły bagna, z czwartej zaś, rzeka Działdówka. Do dnia dzisiejszego
    zachowało się południowo-zachodnie skrzydło zamku z pierwszej połowy XIV w. -
    tzw. Dom Duży, z gotyckimi sklepieniami w piwnicach oraz obszerna sala
    stanowiąca dawniej refektarz i kaplicę. W ostatnich latach odbudowane zostało
    zachodnie skrzydło zamku wraz z dziedzińcem. Podstawę dla tego skrzydła
    stanowią zachowane piwnice z lochem dla więźniów i ścianami o grubości ok. 4 m.
    W tej części swoją siedzibę ma Urząd Miasta.'

    Ja po raz pierwszy zobaczyłam zamek w Działdowie kilka lat temu - wówczas
    dobudowana częśc zamku stała pusta i niewykończona. Zaczęto ją budować (z
    czerownych pustaków!) w czasach, gdy Działdowo znajdowało się w województwie
    ciechanowskim a w zamierzeniach miała się tam mieścić biblioteka. Województwo
    znikło z mapy administracyjnej i rozgrzebana budowa skutecznie odstraszała
    turystów. Dobrze, że władze Działdowa jakoś uporały się z tym problemem choć
    sam pomysł dobudówki nadal bardzo ale to bardzo mi się nie podoba sad
  • rita100 07.08.06, 23:00
    Ale Pani Małgorzata Jackiewicz-Garniec chwali sobie tą dobuduwkę,mowi , ż
    ecaloś pasuje i jest skąponowana ładnie za sobą. Mnie też to sie nie podoba, bo
    zamek to zamek , choćby ruiny ale zamek , a nie budowle funkcjonujące jako
    administracaja. Mogli to jakoś inaczej rowiązać.
    Zobacz Tralala na dziedziniec - jest drzewo w środku. Jak było na dziedzińcu
    zamku w Olsztynie.
    Ale zamek jest masywny i wysoki, całkiem inny niż nasze poludniowe. Oj, jaka
    szkoda , że mnie tam nie ma, każdy kamień bym dotkła.
    Sredniowieczny zamek, powinien stać sam , samotnie jak pomik, a nie w ciągu. To
    zamek jest atrakcją. Ale jest on piękny, warownia krzyżacka i jakie ostre
    reguły życia w nim.
    www.naszlaku.pl/dane/prezent/_prez_gm/5_dzialdowo/dzial1.htm
    Lepiej mi się słucha oglądając zdjęcie zamku, bo przynajmniej widzę i czuję o
    czym oni mówią. Wy chyba też.
  • gajowy555 08.08.06, 13:40
    No jó, fejn co take audycje w radio lecó. A jek łuż wszystka bandó łu noju, to
    trza bandzie sia wybrać szlakiem zamków krzyżackich i knypsnóńć gwołt fotek
    różnistych, coby to sia lepsi słuchało i łoglondało...
  • tralala33 08.08.06, 21:12
    Pani Małgorzata mówi o tym, co jest teraz. Ja sama byłam zdziwiona widząc to
    zdjęcie - faktycznie władze Działdowa postarały się jakoś zagospodarować
    to 'kukułcze jajo'. Kiedy widziałam tę budowlę porzuconą w stanie surowym, z
    oknami już wypaczonymi i podniszczonymi ścianami, to wyglądało po prostu
    okropnie sad
  • rita100 08.08.06, 21:31
    Ale wydaje mi się , że za bardzo zagospodarowali. Własnie chodze sobie szlakami
    zamków i warowni w sądenczyznie i każdy zamek ,nawet ruiny są w postaci
    samodzielnej, a z ruin buduje się nowy zamek w tym stylu. Zresztą co ja będe
    mówić , jest moda na zamki, na szlaki zamkow , bo ich historie i legendy są
    niesamowite , dzieki temu przyciągają turystów.
    A czy wiesz Tralala, że zamek w Niedzicy posiadał zlota i własciciel tak
    nienawidził Polski , ze całe to zloto przekazał Zakonowi Krzyżackiemu i przy
    koncu swojego zycia przywdział płaszcz z czarnym krzyżem. Ale to nie rozmowa na
    ten kóntek. Bitwa pod Grunwaldem i wojna trzynastoletnia bardzo wpłynęła na
    losy zamków południowych.
  • tralala33 08.08.06, 21:24
    12 sierpnia o 13.05 zapraszamy do zwiedzania zamku i kościoła w Kętrzynie smile
  • gajowy555 09.08.06, 09:14
    No jó, bandziewam wachować...
  • rita100 09.08.06, 20:00
    Słuchajcie tak sobie czytam o zamkach krzyżackich i rozbójnickich z nad Dunaju
    i Popradu to tak prosto mysląc jest bardzo ciekawa róznica. Wprawdzie te zamki
    były budowane w tym samym okresie, okres gotyku to jednak zamki krzyżackie
    miedzy sobą nie walczyły , kiedy tam na poludniu Polski rozbójnicy z jednego
    zamku atakowali drugi zamek i go zdobywali przez co stawali się włascicielami.
    A najlepszy numer jest z zamkiem myślenickim tam, wracajacy na Ślask, Ślazacy z
    bitwy pod Grunwaldem i wojny trzynastoletniej nie otrzymali zapłaty od króla,
    to w drodze na Śląsk napadli na zamek myślenicki, zabarykadowali się i cieżko
    było ich z tamtąd wykurzyć - więc krol Kazimierz Jagielończyk, wziął się za
    nich, nakazał po walce i zabiciu rozbojników, zburzyć wszystkie wieże by już
    nikt nie mógł się zabarykadować. No np Zawisza Czarny w nagrodę za walkę pod
    Grunwaldem otrzymał dobra w górach i jakiś czas był właścicielem zamków
    rożnowskich.
    Fajna ta historia jest.
    Też ciekawe.
  • tralala33 09.08.06, 20:54
    To są historie jak z baśni. A tutaj - cóż, Prusowie bili się nie tylko z
    Krzyżakami ale też i między sobą, podczas gdy Krzyżacy z zakonną dyscypliną
    budowali kolejne warownie i tak w ciągu pół wieku podbili cały kraj.
  • tralala33 12.08.06, 13:01
    Uwaga - cias zapuścić radyjo, program drugi smile
  • gajowy555 12.08.06, 14:35
    No jó, tu sobzie możecie posłuchoć audycji ło Zamkach Państwa Krzyżackiego, a
    szczególnie ło zamku i kościele w Ketrzynie, czyli Rastemborku.
    Dodam jeszcze, że fragmenty Reguły Zakonu Krzyżackiego w tłumaczeniu Janusza
    Trupindy, czyta Janusz Szydłowski.
    Tam mniłygo słuchanio...

    media.putfile.com/KETRZYN
  • tralala33 12.08.06, 20:46
    W czasie wojny trzynastoletniej, w 1545r., mieszczanie opanowali zamek.
    Uwięzili wtedy a następnie zgładzili krzyżackiego urzędnika, prokuratora
    Wolfganga Sauera, topiąc go w stawie nieopodal zamku. Krzyżacy już po kilku
    latach odbili a zbuntowanych mieszczan ukarali, zakazując członkom cechu
    szewców zasiadania w radzie miasta. Zakaz przetrwał wiele lat, zniósł go
    dopiero Albrecht Hohenzollern po 1525r.

  • tralala33 12.08.06, 20:46
    Po 1945 roku zniszczony i częściowo spalony zamek stał pusty aż do początku lat
    sześćdziesiątych, kiedy rozpoczęto jego rekonstrukcję i odbudowę, planując
    umieszczenie w nim muzealnych zbiorów. Chociaż sam zamek kętrzyński nie jest
    tak imponujący jak na przykład zamek w Nidzicy, to zbiory w nim zgromadzone
    mogą nas zachwycić. Wspaniałe okazy obrazów i mebli od XVII do XIX wieku
    pochodzą z okolicznych pałaców i dworów junkierskich, niszczonych i
    szabrowanych w pierwszych miesiącach i latach po przejściu frontu wojennego.
    Często jakiś porcelanowy kandelabr, stolik czy portret rodzinny to jedyny
    zachowany element z tych wspaniałych pałaców. Na klatce schodowej można
    zobaczyć czarno-białe zdjęcia ukazujące te budowle w stanie sprzed wojny.
    Jedno z tych zdjęć, pałacu w Arklitach, znajdziemy na tej stronie – poniżej
    widok na dzisiejsze ruiny sad
    tinyurl.com/n3y44
  • tralala33 12.08.06, 20:46
    www.ketrzyn.mm.pl/~wwmkiewicz/ws/muzeum/index.html
    Wspomina o tym pani Małgorzata i myślę, że warto to jeszcze raz podkreślić –
    bogactwo zbiorów muzeum kętrzyńskiego to przede wszystkim dzieło życia
    założycielki muzeum, pani Zofii Licharew, która niestrudzenie wędrowała po
    okolicach Kętrzyna (a na pewno nie było to wówczas zajęcie bezpieczne) i
    ratowała, co się dało z niszczejących dworów i kościołów. Odszukiwała też
    szczątki przedwojennych kolekcji kętrzyńskiego Heimatmuseum Rastenburg.
  • rita100 12.08.06, 21:13
    Teraz siadam spokojnie i slucha - śladami dawnych zamków mnichów.
  • rita100 12.08.06, 21:38
    Pięknie opowiadali i o kościele i o zamku i tą opowieść o szewcach, jak i
    przykazania mnichów krzyżackich tez są śliczne. Kto by pomyslał, że przykaznia
    takie , a czyny były inne. No i dobrze wyjaśniali budowę gotyckiego kościoła.
    Teraz wiem , ze spinali sie budową wysoko, wysoko , jak najbliżej nieba chcieli
    sięgać. Tak , dzieki pani kusztoszowej dużo się zachowało pamiątek.
    Ale ciekawe , ze kościół jest bardziej warowny od zamku. To chyba jednyne takie
    miejsce. No i nie zapomnieli wyjasnić skąd nazwa Ketrzyn. Bardzo milo , bardzo
    milutko się ich słucha.
  • tralala33 18.08.06, 22:21
    Jutro zapraszamy do zwiedzania zamku w Reszlu - jedynego warmińskiego zamku,
    który znalazł się na szalku zamków z duchami. Program drugi polskiego radia
    godz. 13.05.
  • rita100 18.08.06, 22:31
    Tralala, możesz przed prezentacja pokazać nam obrazki - jak zamek wyglónda, by
    wyobrazic sobie o czym będą opowiadać nasi wspaniali prowadzący.
  • gietpe 18.08.06, 22:56
    Szkoda jutro nie będę mógł posłuchać ale Gajowy coś poradzi zapewne.Byłem tam
    kilka razy iw parku otaczającym wzgórze zamkowe.Wewnątrz jest bar restauracja i
    w czasie gdy tam byłem nad kontuarem były wystawiane opakowania po napojach:od
    patykiem pisanego J-23 ,czar PGR po wisienki.
    Fajnie wyglądały te róznorodne etykiety.
  • tralala33 19.08.06, 10:53
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec:
    Nazwa osady prawdopodobnie wywodzi się od pruskiej Resel, Ressel (nie znamy
    znaczenia tego słowa). Najwcześniej zapisano ją jako Resl w dokumencie z 1254
    roku. Według kronikarza zakonu, Piotra z Dusburga, pierwszą, jeszcze drewniano-
    ziemną, strażnicę wzniesiono w 1241 roku wykorzystując pruskie umocnienia.
    Niszczoną i paloną przez Prusów strażnicę szybko odbudowywano, gdyż do końca
    XIII wieku Reszel był ważnym punktem strategicznym w walkach o wschodnie tereny
    Prus. Głównie z tego powodu, mimo że po podziale Prus na diecezje (1243) ziemie
    wokół Reszla przyznano biskupowi warmińskiemu w 1254 roku, z oddaniem strażnicy
    zwlekano do roku 1300. Wokół zaczęła tworzyć się osada miejska (po 1275 roku
    wzniesiono w Reszlu pierwszy, drewniany kościół). Oparty na prawie chełmińskim
    dokument lokacyjny wydany został w roku 1337. Ponieważ Reszel stał się
    ośrodkiem administracyjnej i sądowniczej władzy biskupa (powołano tu
    komornictwo), a samo miasto szybko się rozwijało, postanowiono zastąpić
    drewnianą warownię murowanym, obronno-reprezentacyjnym zamkiem. Budowę
    rozpoczęto za czasów biskupa Jana z Miśni w 1350 roku, prace kontynuowali
    kolejni biskupi, a około 1400 roku zamek uzyskał swoją pełną, gotycką formę,
    która w dużej części przetrwała do dziś. (…wink Powstały zamek górował sylwetą nad
    miastem, miał harmonijne proporcje, potężną wieżę w narożu, ciekawie rozwiązaną
    wieżę bramną, a dekoracyjne sterczynowe szczyty wieńczyły elewacje obu
    skrzydeł.
  • tralala33 19.08.06, 10:54
    www.polskieradio.pl/dwojka/artykul.aspx?id=936
    Najbardziej malownicza droga prowadzi z zachodu, od strony Biskupca. Wysadzana
    starymi drzewami, wije się wśród jezior i lasów. Aż po sam horyzont ciągną się
    tak charakterystyczne dla tutejszego krajobrazu pagórki. Po kilkunastu
    kilometrach spośród nich wyłaniają się wieże kościoła i zamku. Wciąż strzegą
    tego najbardziej na wschód wysuniętego warmińskiego miasteczka. Jak za czasów
    biskupów Legendorfa, Watzenrodego, Batorego, a potem, już u schyłku istnienia
    biskupiego księstewka, ostatnich jego władców – Grabowskiego i Krasickiego. To
    najpiękniej zachowane miasto Warmii. Doświadczyło wszystkich nieszczęść, które
    dotknęły tę ziemię, ale szczęśliwie ominęły je kataklizmy XX wieku. Czas
    zatrzymał się w wąskich zaułkach jego uliczek.

    Reszel: biskupi zamek, stare kamienice, rynek z klasycystycznym ratuszem
    pośrodku, na narożu secesyjna apteka, uliczka z XVIII-wiecznymi spichrzami,
    gotyckie mosty wspinające się nad głębokim wąwozem Sajny, barokowy kościół i
    budynek dawnego kolegium jezuickiego nieopodal zamku. Nad wszystkim góruje
    wielka bryła średniowiecznej kolegiaty p.w. św. Piotra i Pawła.

    Dalej - już za parę godzin. Program drugi polskiego radia godz. 13.05.
    Zapraszam.
  • gajowy555 19.08.06, 14:23
    Do tygo psianknygo łopsisu i łobrozków dodamy eszcze audycje radiowó ło zamku w
    Reszlu. Mniłygo słuchanio.
    Zapraszom...

    media.putfile.com/RESZEL
  • rita100 19.08.06, 19:52
    No jó, fantastycznie opowiadają. Oglądam stronkę z zamkiem i mogę sobie
    wyobrazić. Piekna baszta cylindryczna i wiezyczka długa z dzwonkami. Rezydencja
    okazała. Góruje nad miastem , widoczna z daleka i ten pagórkowaty teren.
    Wielki okaz okolicy.
    Wspomnę o ciekawostce, ktorą pani Maria wspomniała. To , że czestym gościem był
    biskup Krasicki to się dowiadujemy i nie tylko, to tu spłonęła ostatnia w
    Europie czarownica . Ona była uwięziona w piwnicy zamku reszelskiego.
    Schodzimy , na dół po stromych stopniach, w głebokie piwnice gdzie dawniej bylo
    więzienie. W 1811 roku została spalona. Barbara Zdung , poniosła smierć jako
    czarownica, ale czarownicą nie była. Osądzili ją za pożar miasta.
    A taki był dialog:
    - Ona podpaliła ogień
    - ona nie mogła podpalic ognia
    - to w takim razie były to czary
    i sądownictwo orzeklo - winna !
    I tak splonęła na wzgorzu szubienicowym ostatnia w Europie czarownica.

    Teraz wdrapujemy się na obronną wieżę zamkową, sapiemy , sapiemy , uwazamy na
    nietoperze, ale wspinamy sie i co widzimy - cudowną panorame Warniji.
    Reszel jest cudowny, z sredniowiecznym klimatem
  • tralala33 19.08.06, 21:23
    Historia Reszla ma swoje niechlubne strony. Tutaj w 1811 r. spalono ostatnią w
    Europie czarownicę. Od tamtej pory jej duch pojawia się na zamku w postaci
    błędnych ogników. W czasie zawieruchy wojen napoleońskich do Reszla przyjechała
    dość nietypowa para – Barbara Zdunk, pasterka z czworgiem dzieci, oraz 20-letni
    parobek. Dzisiaj Zdunk byłaby uznana za niezrównoważoną emocjonalnie, ale ponad
    200 lat temu jej odbiegające od normy zachowanie łatwo było uzasadnić
    konszachtami z diabłem. Po przybyciu do miasta parobek porzucił ją i zamieszkał
    samotnie w zaułku dla ubogich. Kobieta wielokrotnie go tam odwiedzała,
    przysięgając zemstę. Gdy we wrześniu 1807 r. w zaułku wybuchł pożar, który
    rozprzestrzenił się na miasto i całkowicie strawił zamek, ludzie nie mieli
    wątpliwości, kto spowodował nieszczęście: czarownica Barbara Zdunk. W rok po
    pożarze kobietę skazano na stos. Chociaż jej sprawa była prowadzona niedbale,
    sądy kolejnych instancji zatwierdzały pierwotny wyrok. Stos zapłonął
    na „szubienicznej górze” na przedmieściach Reszla 21 sierpnia 1811 r. c.d.n.
  • tralala33 19.08.06, 21:23
    Jednak to nie koniec tej strasznej historii. O czasu śmierci Barbary na zamku,
    gdzie była przetrzymywana, oraz na moście, na który spoglądała ze swej celi,
    pojawiają się ponoć błędne ogniki, słychać też jęki i zawodzenie. Co więcej,
    zdarzają się tam wypadki, które trudno wytłumaczyć: jak np. nocna śmierć
    trzeźwego motocyklisty na sprawnym motorze na gładkiej, suchej nawierzchni.
    Wielbicielom niesamowitych opowieści przypadnie do gustu także historia o
    miejskich lochach. Mówiło się, że kto się tam zapuścił, nie wracał żywy. Kiedy
    kilku Rosjan, których oddziały na krótko opanowały te ziemie w 1914 r.,
    zaginęło po wejściu do lochów, władze wojskowe kazały zamurować loch i zasypać
    wejście. Żołnierze uczynili to tak skutecznie, że do dzisiaj nie wiadomo, gdzie
    dokładnie znajdowało się wejście.

    Maja Majewska
    media.wp.pl/kat,18371,wid,8289396,wiadomosc.html?ticaid=122c5
  • rita100 19.08.06, 21:47
    To też ciekawa legenda

    Święty Graal

    Mieszkańcy Reszla wiedzą, że Dan Brown, autor „Kodu Leonarda da Vinci”, nie
    miał racji: Graal nie był żadną Marią Magdaleną, lecz kielichem, z którego pił
    Jezus. Twierdzą, że właśnie w Reszlu przez kilkaset lat przechowywano skarb.
    Kilka wieków po królu Arturze Anglię podbili Normanowie, a dzieci zabitego
    króla Haralda musiały uciekać z kraju. W daleką wyprawę miały zabrać ze sobą
    to, co najcenniejsze – Graala. Osiedliły się na Litwie. Mężem córki Harolda,
    Gidy, był wielki książę Włodzimierz Monomach.

    W późniejszych latach kościół w Bezławkach w pobliżu Reszla miał otrzymać
    antepedium (zasłonę ołtarza) z kielichem. Darczyńcą był Świdrygiełło, wielki
    książę litewski z lat 1430-1432, który wielokrotnie sprzymierzał się z
    Krzyżakami przeciwko bratu Władysławowi Jagielle. Kielich mógł być zapłatą za
    sojusz lub zastawem. Inna legenda mówi, że święty Graal został przywieziony do
    Bezławek z Jerozolimy przez Krzyżaków.
    W 1520 r. podczas ostatniej wojny Polski z Krzyżakami pod Bezławki podeszły
    oddziały tatarskie walczące po polskiej stronie. Kielich zamurowano w
    południowej ścianie kościoła na tyle wysoko, że trzeba było użyć drabiny, aby
    dostać się do miejsca kryjącego Graala. Po wojnie ktoś wykuł dziurę w ścianie i
    zabrał zawartość skrytki
    media.wp.pl/kat,18371,wid,8289396,wiadomosc.html?ticaid=122c5
  • gajowy555 24.08.06, 14:54
    No jó, niedługo bandó łopozieści ło nastympnym zamku, ale teroz ciekawostka ło
    odkryciu na zamku w Olsztynku...

    miasta.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,3568480.html?nltxx=1078250&nltdt=2006-08-24-02-05
    Odkrycie w Olsztynku
    Tomasz Kurs
    2006-08-23, ostatnia aktualizacja 2006-08-23 19:50
    Nieznane wcześniej południowe skrzydło olsztyneckiego zamku znaleźli archeolodzy
    z Gdańska. Na dziedzińcu zachowały się fragmenty gotyckich piwnic i mury
    broniące zamku

    - Odkrycie jest bardzo ciekawe i podważa dotychczasowe wyobrażenia o wyglądzie
    zamku - mówi Katarzyna Soczewica, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków.

    O zamku ciągle wiadomo niewiele, bo na przestrzeni wieków był wielokrotnie
    przebudowywany. Według przekazów budowla miała trzy skrzydła, do dziś zachowały
    się dwa. - Po tym odkryciu jestem na 90 procent przekonany, że dokopaliśmy się
    do najstarszego skrzydła - mówi dr Arkadiusz Koperkiewicz z Zakładu Archeologii
    Instytutu Historii Uniwersytetu Gdańskiego.

    W głębokim na trzy metry wykopie odnalezione zostały fragmenty gotyckich piwnic
    i ceglanych filarów podtrzymujących ich sklepienia. Natrafiono również na
    zejścia do piwnic, a także grube na dwa metry mury broniące dostępu do warowni
    od południa.

    To nie koniec odkryć. Na dziedzińcu archeolodzy odkopali także średniowieczną
    studnię zamkową. - Przylegają do niej pokaźne mury i na razie trudno określić,
    czy dźwigały one zadaszenie zamku, czy należały do budynku gospodarczego. Ze
    źródeł historycznych wiadomo, że był tu browar, zbrojownia, na zamku trzymano
    także zwierzęta. - Mury są bardzo grube i nie wiemy na razie, jaką funkcję mogły
    spełniać - mówi Koperkiewicz.

    Archeolodzy mają skończyć prace do 31 sierpnia. Ale chcieliby je kontynuować,
    gdy znajdą się na ten cel pieniądze. - Bo to, co zrobiliśmy, ma ogromną wartość
    naukową, odkrycie nieznanego skrzydła nie zdarza się codziennie - mówi Koperkiewicz.

    - Na pewno warto prowadzić wykopaliska dalej, niestety finanse na ten rok już
    wykorzystaliśmy i być może trzeba będzie prace przełożyć na następny - dodaje
    Soczewica.

    W przyszłości mury mają być wyniesione ponad ziemię, a studnia odbudowana. -
    Odpowiednio eksponowane piwnice będą też nie lada gratką dla turystów - dodaje
    archeolog.

    W pobliżu zamku była też brama wjazdowa do miasta, archeolodzy wciąż nie wiedzą,
    w którym miejscu dokładnie. Być może uda się ją znaleźć w czasie prac koło budowli.

    Na razie nie wiadomo, jak potoczą się dalsze losy odkrycia. Jedynym ratunkiem
    jest pomoc Starostwa Powiatowego w Olsztynie. - W przyszłym tygodniu
    zdecydujemy, czy będziemy w stanie pokryć koszt prac, tak by były kontynuowane
    jeszcze w tym sezonie - zapowiada wicestarosta Jan Maścianica.

    To niejedyna niespodzianka, na jaką natrafili gdańscy archeolodzy w tej okolicy.
    Kilka kilometrów dalej we wsi Jemiołowo, druga część ekipy naukowców odkopała
    zagadkowy, umocniony budynek średniowieczny. Prawdopodobnie strażnicę krzyżacką.

    Zamek w Olsztynku powstał najprawdopodobniej między rokiem 1350 a 1366 na
    polecenie komtura ostródzkiego Güntera von Hohenstein. Zarządcą był burgrabia,
    którego zadaniem było ściąganie od okolicznych mieszkańców czynszu i opłat.
    Zamek w Olsztynku powstał na planie czworoboku, był otoczony fosą. Od XVII wieku
    zaczął podupadać. W XIX wieku został odbudowany i przystosowany do pełnienia
    roli szkoły. Zespół Szkół jest tu do dzisiaj.
  • gajowy555 25.08.06, 19:36
    No jó, chto noju dzisioj przypomni ło jekim zamku jutro bandzie audycja we radyji.
    Tralala w lesie, Rita sia weseli, chyba som musza sobzie ło tam przypomnieć.
    Tak łutro bandzie ło zamku we Szymbarku.

    Zamek w Szymbarku 26.08.2006 godz.13:05 , PR II. To zamek niezwykły ze
    względu na swoje malownicze położenie, monumentalną, wyrafinowaną architekturę i
    wyjątkową historię. Posadowiony na wzgórzu nad brzegiem jeziora, otoczony
    ogromnym, starym parkiem.
    Ano posłuchomy jutro ło tam...
  • gajowy555 26.08.06, 14:27
    Jek zawsze w sobota zapraszom do posłuchanio łopozieści ło zamku w dawnych
    Prusach. Dzisioj bandzie ło zamku we Szymbarku. Jek z lasu wróci Tralala to
    napewno nom psianknie łopsisze i łobrozki pokaże...

    media.putfile.com/SZYMBARK
  • gietpe 26.08.06, 20:55
    Na Gajowego to można liczyć jak na Zawiszę.Dziekujewam.
  • tralala33 28.08.06, 20:40
    Eśmy sobzie posluchali o zamku w Szymbarku. Tero bandzie można poczytoć smile

    Zacznijmy od cytatu z książki Renate Gräfin Finck von Finckenstein, w
    tłumaczeniu Małgorzaty Jackiewicz-Garniec, Burg Schönberg in Westpreussen.
    Dodam tylko, że Finck von Finckensteinowie byli właścicielami zamku w Szymbarku
    od końca XVII wieku do 1945 roku. „Niektórzy nazywają zamek w Szymbarku małą
    siostrą Malborka. Jego powierzchnie mieszkalne były nawet większe niż domu
    głównego malborskiego zamku. (…wink Położony jest – oprócz zabudowań dworskich –
    trochę na obrzeżu wsi, w wielkim leśnym parku, nad malowniczym jeziorem. Kto
    raz zobaczy jego niezwykłe piękno, nigdy nie zapomni tego wrażenia. Jeszcze
    dziś, kiedy w letnią noc stanie się nad brzegiem srebrnego jeziora, kiedy stare
    drzewa cicho porusza wieczorny wiatr, słychać odgłosy kaczek, a ruiny zamku
    oświetla blask księżyca, ulega się fascynacji tym miejscem. Patrzący może nie
    być pewnym, czy to jawa, czy tylko sen.” A teraz kliknijcie na ten link i
    spójrzcie na pierwsze zdjęcie, na górze po prawej stronie – ruiny szymbarskiego
    zamku oświetlone światłem księżycowym – zupełnie jak w opisie hrabiny von
    Fincknestein. Jawa czy sen?
    www.radio.com.pl/dwojka/artykul.aspx?id=1053

  • tralala33 28.08.06, 20:41
    Budowa ogromnego zamku kapituły pomezańskiej w Szymbarku rozpoczęła się
    najpóźniej w 1386 roku – taka data widniała w inskrypcji nad bramą wjazdową -
    HEC PORTA CONSTRUCTA EST ANNO DOMINI MCCCLXXXVI TEMPORE FRATRIS HENRICI DE
    SKERLIN PREPOSITI – czyli ta brama wybudowana została roku pańskiego 1386 za
    czasów prepozyta Henryka ze Skerlina. Są jednak historycy, którzy twierdzą, że
    pierwsze prace budowlane rozpoczęto znacznie wcześniej, być może już pod koniec
    XIII wieku. Wszyscy są jednak zgodni – zamek, tak jak i wiele innych twierdz
    państwa krzyżackiego – wybudowano na miejscu wcześniejszego grodu pruskiego.
    W początkowym okresie budowy, wokół ogromnego dziedzińca o powierzchni 6
    tysięcy metrów kwadratowych wzniesiono mury obronne wraz z dziesięcioma
    basztami, bramą wjazdową i zwodzonym mostem. Co ciekawe – i do dziś zachwyca –
    każda baszta była inna. Zachowało się osiem baszt – tak opisuje je pani
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec: „okrągłe, czworokątne, ośmiokątne, zwieńczone
    daszkami stożkowymi i krenelażami, ze ślepymi machikułami – nadwieszanymi
    gankami obronnymi.” W kolejnym etapie budowy, na wprost wieży bramnej, wzdłuż
    zachodnich murów wzniesiono zabudowania mieszkalne (mieszkanie proboszcza),
    reprezentacyjne (refektarz i kaplica) oraz gospodarcze (stajnie). Podobnie
    obudowano od wewnątrz mur wschodni zamku. W południowej i północnej części
    dziedzińca wybudowano jedynie krótkie odcinki budynków przymurnych.
    Mimo imponujących rozmiarów, wielości baszt obronnych, fosy i zwodzonego mostu,
    w czasie wojny trzynastoletniej między państwem krzyżackim a Królestwem Polski
    zamek kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk a pod koniec działań wojennych
    został podpalony. Po odbudowie podwyższono mury obronne. Jednak w 1520 roku
    zamek w Szymbarku bez stawiania oporu poddano wojskom polskim.
  • tralala33 28.08.06, 20:41
    Po sekularyzacji Zakonu Krzyżackiego w 1525 roku, a tym samym likwidacji
    kapituły pomezańskiej, właścicielem jej majątku stał się książę Prus, ostatni
    wielki mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern, który parę lat później przekazał
    go pierwszemu biskupowi ewangelickiemu. Pod koniec XVIII wieku zamek nabyła
    rodzina Finck von Finckenstein. Jeden z jej przedstawicieli, Albrecht Krzysztof
    von Finckenstein, w latach 1717-1730 dobudował wygodne, barokowe skrzydło
    mieszkalne. W połowie XIX wieku, na fali zainteresowania gotykiem, von
    Finckensteinowie postanowili dokonać regotyzacji zamku. Jak pisze Małgorzata
    Jackiewicz-Garniec: Ostatnią dużą inwestycję budowlaną podjęto w latach 1853 –
    1869, za czasów Karola Ludwika.

    Wówczas w części środkowej skrzydła południowego wybudowano w stylu neogotyckim
    nowoczesną, wygodną rezydencję mieszkalną, łącząc ją z budynkiem w narożu
    południowo-wschodnim, gdzie umieszczono sale reprezentacyjne. Były tu
    pięćdziesiąt dwa pokoje, w tym sala teatralna, zwana Grecką Komnatą, dwie
    biblioteki, pokoje gościnne i łazienki. (Piękno ówczesnego wystroju komnat
    przetrwało dzięki szczegółowej dokumentacji fotograficznej sporządzonej tuż
    przed 1945 rokiem – jako jedna z nielicznych oddaje urok wnętrz dawnych
    rezydencji na tym obszarze).

    Większość tych informacji pochodzi ze strony
    www.zamkipolskie.com/szymb/szymb.html
    Warto zajrzeć i zobaczyć dwa czarno-białe zdjęcia. Na jednym rodzina von
    Finckensteinów (drobny błąd w pisowni nazwiska w podpisie pod zdjęciem), na
    kolejnym – widok na zamek, jeszcze w pełni krasy. Poniżej – współczesne zdjęcie
    chyba tego samego fragmentu zamku.
  • tralala33 28.08.06, 20:41
    Dziś zamek w Szymbarku, a ściślej mówiąc ruiny zamku, jest ponownie własnością
    prywatną. Niestety, najwyraźniej odbudowa zamku przekracza możliwości
    właściciela. Brama zamku zamknięta jest na kłódkę, jednak odszukanie stróża w
    maleńkiej wsi Szymbark nie jest niemożliwe, a gdy zyska się jego przychylności –
    to można liczyć na odemknięcie bramy i wpuszczenie na dziedziniec, a może
    nawet na kilka niezwykłych opowieści. Mi się to udało – i warto było. Choć na
    dziedzińcu stał barak budowlany to żadnych robót nie było widać. Zostaliśmy
    zaprowadzeni do jednej z nielicznych, zachowanych komnat, no i usłyszeliśmy
    opowieści o filmowcach kręcących w murach szymbarskiego zamku film „Król
    Olch’. Z dyskusji prowadzonej na forum eksploratorów wynika, że szymborski
    zamek wystąpił w jeszcze jednym filmie – jakim, poczytajcie tu
    tinyurl.com/k2zdm
    Jeszcze tylko jedno – zamek nie został zniszczony w wyniku działań wojennych.
    Został umyślnie (lub bezmyślnie) spalony przez żołnierzy Armii Radzieckiej.
    Zamek w Malborku został odbudowany i dziś przyciąga tłumy turystów. Zamek w
    Szymbarku lezy na uboczu tras turystycznych i przyciąga nieliczne grupki
    pasjonatów.
  • tralala33 28.08.06, 21:18
    A za tydzień - zamek niespodzianka. To znaczy - w ramówce jest tytuł audycji,
    jak zawsze sobota 13.05, ale tym razem nie podano, do jakiego zamku
    powędrujemy.
  • gajowy555 29.08.06, 09:43
    Dziankujem Tralala za doskonałe ciekawostki i linki do zdjęć zamku w Szymbarku.
    Nikt by tego lepiej nie zrobił. Z przyjemnością zawsze czekam na te komentarze.
    Tak do następnej soboty z niespodzianką.
    Dzięki...
  • tralala33 01.09.06, 20:31
    Niespodzianka już się rozjaśniła - w najbliższą sobotę zwiedzamy zamek kapituły
    pomezańskiej w Kwidzynie. zanim posłuchamy przewodników zapraszam do obejrzenia
    kilku zdjęć. Zamek w Kwidzynie to jedna z najbardziej imponujących budowli tego
    typu pozostałych po dawnym państwie zakonnym
    www.man.poznan.pl/~marcinp/pages/pomorze/kwidzyn.html
  • rita100 01.09.06, 21:06
    www.man.poznan.pl/~marcinp/pages/pomorze/kwidzyn2.html
    Tak , trzeba się przygotowac do lekcji. Trochę się zaniedbałam, ale na jutro
    jestem już przygotowana. Czy widzieliście ten piekny, najpiekniejszy jaki
    widziałam konfecjonał w Katedrze w Kwidzynie.
    Niesmowity konfesjonał. Co za artyzm.
    Katedra i zamek - stanowi jedność zwiedzania ?
  • tralala33 01.09.06, 21:25
    Ten konfesjonał jest tak ozdobny, że nawet bym się nie domyśliła do czego
    służy. I zamiast grzechów żałować to bym podziwiała te wszystkie figurki i
    rzeźbienia.
    Byłam co prawda dwa albo trzy razy w kwidzyńskim zamku ale teraz nie pamiętam -
    czy jest jakieś bezpośrednie przejście z katedry do zamku? Powinno być, bo obie
    budowle przylegają do siebie.
    Polskie Radio już ma stronkę o zamku w Kwidzynie - zaraz wkleję link, będzie
    jeszcze więcej zdjęć.
  • rita100 01.09.06, 22:01
    Już przejrzałam z grubsza stronkę Polskiego Radia , bardzo dobrze, że ją mają.
    Widze o czym będzie mowa, ale skupic się nie można patrząć na taki konfesjonał.
    O grzechach można zapomnieć - ciekawe czy zwróci na to uwage pani Małgorzata ?
    smile
  • rita100 13.09.06, 22:04
    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=261
    Ja tylko dodam , że tu u Gajowego mamy piekne okazy zamku. Obrazki prawie z
    każdej strony zamku zrobione włącznie z dziedzińcem.
    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=261&pos=2
    Tu jest zamek w całej swojej krasie, pieknie wyglądający i dostojnie.

    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=261&pos=7
    Tu jest brama i zobaczcie co pisze po obywóch stronach - jest i hotel i
    restauracja.
    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=261&pos=18
    Tu jest dziedziniec zamkowy ze studnią, ale surowy ten dziedziniec, strasznie
    surowy.

    A tu niespodzianka , grajek zamkowy - no nie , pierwszy raz widze grajka na
    zamku. Ciekwe co wygrywał na harmonii ?
    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=261&pos=21
    A to mamy kręte schody, tak jak opisywali przewodnicy, wymysł krzyżacki by
    strącac z łatwością wroga.
    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=261&pos=22
    A tu błąd Gajowego - to oczywiście tablica z historią zamku , a nie koscioła
    Piotra i Pawła - prawda ?
    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=261&pos=26
    A tu wspaniałe zdjęcie, bo ukazuje mi gdzie lezy Ratusz w Reszlu i podziwiamy
    dachy, te czerwone niemieckie dachy. Miasteczko dzięki zamkowi jest miastem
    dostojnym.
    schlesien.nwgw.de/foto/displayimage.php?album=261&pos=20
    I inne zdjęcia sa widokowe smile
    Dzieki Gajowy, toś miał wycieczkę wspaniałą

  • gajowy555 25.09.06, 16:00
    tralala33 napisała:

    > Najbardziej malownicza droga prowadzi z zachodu, od strony Biskupca. Wysadzana
    > starymi drzewami, wije się wśród jezior i lasów. Aż po sam horyzont ciągną się
    > tak charakterystyczne dla tutejszego krajobrazu pagórki. Po kilkunastu
    > kilometrach spośród nich wyłaniają się wieże kościoła i zamku. Wciąż strzegą
    > tego najbardziej na wschód wysuniętego warmińskiego miasteczka. Jak za czasów
    > biskupów Legendorfa, Watzenrodego, Batorego, a potem, już u schyłku istnienia
    > biskupiego księstewka, ostatnich jego władców – Grabowskiego i Krasickiego. To
    najpiękniej zachowane miasto Warmii. Doświadczyło wszystkich nieszczęść, które
    > dotknęły tę ziemię, ale szczęśliwie ominęły je kataklizmy XX wieku. Czas
    > zatrzymał się w wąskich zaułkach jego uliczek.
    > Reszel: biskupi zamek, stare kamienice, rynek z klasycystycznym ratuszem
    > pośrodku, na narożu secesyjna apteka, uliczka z XVIII-wiecznymi spichrzami,
    > gotyckie mosty wspinające się nad głębokim wąwozem Sajny, barokowy kościół i
    > budynek dawnego kolegium jezuickiego nieopodal zamku. Nad wszystkim góruje
    > wielka bryła średniowiecznej kolegiaty p.w. św. Piotra i Pawła.

    No jó, a mym do tygo psianknygo łopisu dorzucim łobrozki. Myśliwam co pasujó jek
    trza...

    schlesien.nwgw.de/foto/thumbnails.php?album=261

  • tralala33 01.09.06, 21:26
    Zapraszamy jutro o godz. 13.05 - program drugi Polskiego Radia
    www.polskieradio.pl/dwojka/artykul.aspx?id=1084
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec:
    Zamek kapituły pomezańskiej zaczęto wznosić na przełomie XIII i XIV wieku.
    Najpierw przeprowadzono szeroko zakrojone prace przygotowujące miejsce i
    podłoże pod wzniesienie monumentalnej budowli. Budowa samego zamku trwała w
    latach 1310–1350, katedrę na miejscu wcześniejszego kościoła zaczęto wznosić od
    około 1320, a ukończono w 1355 roku, zatem od początku siedziba kapituły
    zaprojektowana została w połączeniu z katedrą. Zamek stanął po stronie
    zachodniej, katedra prawie na osi, po stronie wschodniej wspólnego założenia.
    (…wink Powstało wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju, monumentalne założenie obronne.
    Połączenie obydwu budowli zostało spowodowane przede wszystkim względami
    obronnymi i wygodą kanoników, ale miało także wymowę ideologiczną, ukazującą
    jedność władzy duchowej i ziemskiej. Po stronie północnej zamku znajdowało się
    obszerne, obwiedzione murem obronnym przedzamcze, tędy, ponad fosą oddzielającą
    je od zamku, prowadził wjazd do warowni. Od strony południowo-zachodniej mury
    obronne zamku zostały sprzężone z murami miasta.

  • tralala33 02.09.06, 13:08
    Już, już - jesteśmy w Kwidzynie smile
  • tralala33 02.09.06, 20:34
    Nagrania jeszcze nie ma, proponuję więc obejrzenie zdjęć.

    Na początek – wiosenne zdjęcie zamku w Kwidzynie. Otoczenie zamku, jak widać,
    zadbane. Szkoda tylko, że zamiast kamiennego bruku położono polbruk.
    fotogaleria.pascal.pl/moduls/gallery/servis/gallery_photo_show_o.php?&iId=203

    A tu widok na arkady łączące zamek z gdaniskiem – najbardziej charakterystyczny
    fragment zamku kapituły pomezańskiej w Kwidzynie
    www.jba.polandmet.com/moje/img/zamki/5186.jpg

    Kolejne ciekawe zdjęcia z Kwidzyna, między innymi widoki z wieży katedry – na
    jednym z nich widać bloki stojące w bezpośrednim sąsiedztwie zamku i fundamenty
    dawnej kwidzyńskiej starówki, zrujnowanej przez Armię Radziecką
    www.travelblog.org/Europe/Poland/Kwidzyn/blog-20563.html
  • tralala33 02.09.06, 20:35
    Pani Małgorzata Jackiewicz-Garniec zwraca uwagę na niezwykłość kwidzyńskich
    budowli –w Kwidzynie nie można mówić osobno o zamku i osobno o katedrze, gdyż
    oba budynki tworzą wspólne założenie architektoniczne – na wschodzie stoi
    katedra, pośrodku zamek a na zachodzie wieża danskerowa (sanitarna).
    Zamek kwidzyński stoi na stromym wzgórzu nad Wisłą, stąd też konieczność
    wybudowania wysokiego ganku łączącego zamek z wieżą sanitarną, którą należało
    wybudować blisko rzeki. Przęsła, na których wspiera się ganek przypominają
    rzymskie akwedukty. Zanim powstał krzyżacki Kwidzyn istniał tu pruski gród, być
    może od nazwy tego grodu (lub też imienia pruskiego wodza) pochodzi nazwa
    Kwidzyn. Jednak zamek (i miasto) znany jest też pod inną nazwą, Marienwerden,
    ku czci Matki Boskiej, patronki Zakonu Krzyżackiego. Wszak pełna nazwa zakonu
    krzyżackiego to Zakon Szpitala Naświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w
    Jerozolimie.
    Zamek w Kwidzynie jest poniekąd odpowiednikiem Katedralnego Wzgórza we
    Fromorku, gdyż stanowił siedzibę kanoników kapituły pomezańskiej.
    W Kwidzynie istniał także zamek biskupów – pamiątką po tej budowli jest kruchta
    przy katedrze, wybudowana z wapienia gotlandzkiego.
    Ozdobne wzory z zendrówki (wypalana na ciemno cegła) na murach zamku, profile
    otworów okiennych i drzwiowych, ozdobne fryzy, ostrołukowy portal głównego
    wejścia, ganek obronny podkreślony fryzem, narożne wieżyczki spinające mury
    zamkowe – wszystko to sprawia, że zamek w Kwidzynie jest jednym z piękniejszych
    przykładów gotyckiej architektury ceglanej.
  • tralala33 02.09.06, 20:35
    www.odyssei.com/pl/gminy/1138.html
    Murowany zamek zbudowany został na planie zbliżonym do kwadratu o wymiarach
    około 49x50 metrów. Najstarsze, nie istniejące już dziś skrzydło wschodnie
    miało pięć kondygnacji. Na pierwszym piętrze ulokowano infirmerię i mieszkanie
    prepozyta. Było ono połączone z izbą w wieży, gdzie zapewne przechowywano
    archiwum i skarbiec - tędy prowadziło również niewielkie przejście do katedry.
    Funkcje reprezentacyjne pełniło skrzydło południowe (nie zachowane). Znajdowały
    się w nim: kapitularz, a także dobrze oświetlony przez osiem ostrołukowych
    okien refektarz. W skrzydle północnym znajdowała się kaplica i refektarz
    zimowy. W domu zachodnim zlokalizowano kuchnię, piekarnię i spiżarnię. W
    piwnicach zorganizowano magazyny żywności, natomiast w najwyższej, piątej
    kondygnacji funkcjonował spichlerz, z poziomu którego podczas akcji wojennych
    prowadzono główny ostrzał wojsk agresora. Wszystkie skrzydła ubezpieczały w ich
    narożach kwadratowyme wieże, które wraz z krytymi gankami tworzyły jednolity
    system obronny wokół całego założenia.
    Opracowane przez Jacka Bednarka.
  • tralala33 02.09.06, 20:35
    Ważna data w historii Kwidzyna to rok 1772, kiedy Kwidzyn stał się stolicą
    nowej rejencji Prus Wschodnich. W zamku ulokowano wówczas sąd i więzienie.
    W 1854 rok Fryderyk Wilhelm IV wydaje polecenie, by przywrócić zamkowi
    średniowieczny wygląd. Z murów zamkowych usunięto funkcjonujące tam instytucje
    wymiaru sprawidliwości, postanowiono jednak nie odbudowywać rozebranych
    skrzydeł (m.in. skrzydła reprezentacyjnego) lecz odnowiono dwa pozostałe. Prace
    renowacyjne trwały w drugiej połowie XIX wieku. Przy odtwarzaniu wnętrz
    zamkowych wykorzystywano detale archtektoniczne z rozebranych skrzydeł
    zamkowych, między innymi piękne kolumny. Część z nich trafiła także do zamku
    malborskiego, na przykład kapitele kolumn z wyrzeźbionymi scenami walk rycerzy
    zakonnych z Prusami.
    Po zakończeniu prac budowlanych na zamku w Kwidzynie otwarto muzeum.
    www.zamek.malbork.pl/pl/kwidzyn/indexk.php
  • rita100 03.09.06, 00:14
    Zdjęcia bardzo wyraźne , no i widać dobrą ręke gospodarza, ulozony chodniczek
    spacerowy. Okaz niezwykły Kwidzyna. Napeno góruje nad miastem i zdaleka go
    widać.
    www.jba.polandmet.com/moje/img/zamki/5186.jpg
    Szczegolnie przyciaga wzrok te arkady, ogromne.
  • gajowy555 03.09.06, 17:32
    No jó, po takich psianknych łopozieściach i łobrozkach - trza tlo eszcze, coby
    można buło ło tam posłuchoć.
    Tak zapraszom Woju do posłuchanio ło zamku we Kwidzynie.
    Mniłych wrażen...

    media.putfile.com/KWIDZYN
  • tralala33 03.09.06, 21:17
    Dziankuje - tero rejza do Kwidzyna je rychtycznie fejnista.
    a za tydzień łuważajta, bandziewam w Malborku!
  • svolo 08.09.06, 03:07
    Ja również bardzo,bardzo dziękuję Gajowemu za na miary na audycje dot . Zamku Morąg.
    Nie udało mi sie jej wysłuchać w radio,a tu bach, wchodze na Warnije i namiary
    na program w zasiegu reki.( no powiedzmy palców)

    Jeszcze raz wielkie ,wielkie dzięki.
    Pozdrawiam
  • gajowy555 08.09.06, 15:38
    No jó, nie ma za co. Na zdrozie. Tlo sia trapsia, jek to łutro bandzie, bo
    wybywam w gości. A tu taki zielgi zomek we Malborku. Wenowej, może sójsiada
    poprosza, coby nagroł, abo...
    Trzymajta sia !
  • rita100 09.09.06, 21:09
    Słucha weno audycji ło zamku w Kwidzynie. A co sia dzieje z Malborgiem.
    Bandziem łomawiac ?
  • rita100 09.09.06, 21:20
    Jest jeden z najpiękniejszych zamków krzyżackiech. Przepiekne ściany, boczne
    skrzydła zamkowe. To był zamek bardzo reprezentacyjny, więc i sklepienia ,
    pomieszczenia i piwniece były doskonale wykonane. Jest też katedra ze wspólnym
    przejściem do zamku.
    Bracia Zakonni byli bezpośrednio podwładnymi Wielkiego Mistrza.
    Świetny pomysł był , by przywrócić zamku gotycki kształt. I tak do dzisiaj mamy
    go. Przetrwały mury sredniowieczne, kruzganki, smukłe sklepienia.
    Sala jednokolumnowa jest najbardziej reprezentacyjna dzięki zachowaniu takich
    detali. Przepiekne rysunki sklepień , liści winorośli.
    W muzeum są zbiory dawnych kamienic i dworów.
    To jest zamek potężny.
  • rita100 09.09.06, 21:23
    Otwieramy drzwi do wieży, wchodzimy, pomieszczenie ze sklepieniami i piękny
    widok w oddali Wisła też sie srebrzy .
    Bardzo fajnie słuchało sie opowiadania o zamku.
    Gajowy i Tralala, dzięki .
    To Kwidzyń mamy zdobyty.
  • rita100 14.04.08, 21:16
    W cyjtungu 'WPROST' je ciykawy artykiel ło łodnalezionych z zamku grobach trzech
    rycerzy krzyżackich. Skseruje jygo.
    --
    »¸.•*»Mym-só-kokanti»¸¸.•*¨`•»
  • tralala33 09.09.06, 23:30
    Mozna już posłuchać smile
    media.putfile.com/MALBORK
    Dziankujewam Gajowemu.
  • rita100 11.09.06, 20:38
    Nie może być cobym nie wklepała cytaty Wankowicza, który w czasie istnienia
    Prus Wschodnich zwiedzał zamak osobiście i nam tak go opisuje:

    Malbork - to taki reperezentacyjny punkt kultu krzyżackiego. Do tej Mekki
    ściągają nie tylko wierni, ale i turyści.
    Lochstadt, w którym tego dnia znaleźliśmy się, jest polożone za światem.
    Jeśli półwysep sambijski jest najbardziej wyizolowanym punktem Prus Wschodmich,
    otoczonym z trzech stron morzem, a z czwartej od reszty kraju, to od tego
    półwyspu biegnie wąska mierzeja, w której czubku tkwi oko piławskiej fortecy,
    Kudaku Prus Wschodnich.
    Do tego starego krzyżackiego zamku pielgrzymuje tylko niemiecki turysta. Tutaj
    swobodnie rośnie wielka legenda krzyżacka, tutaj, w miejscu zesłania
    najbardziej typowego Krzyżaka, dumają o losach tej ziemi zastępy wędrującej
    mlodzieży.
  • rita100 11.09.06, 20:39
    Piękne i prymitywne, mistyczne i surowe jest to miejsce zesłania Wielkiego
    Mistrza Henryka von Plauen.
    Po refektarzach braci zakonnych i po ścianach kaplicy biegną kunsztowne
    arabeski w cegle, glazury cudne kolorami wypalane. Diabła wizerunek raz po raz
    w nie wpleciony, przypominające diabelskie sprawy, ktore mieli mieć przed
    oczami rycerze Marii, tkwiący w ponocnych modłach, w walce ze zbytkiem, śpiący
    w twardych ceglanych niszach rycerskich dortuarów.
  • rita100 11.09.06, 20:39
    Tu ta kołatka wzywała ich na jutrznie. Tu tymi wirydarzami szli, majacząc
    sylwetkami kapturów. Przy tych stołach pożywali surowe trapezy w milczeniu
    absolutnym. Komtur, zwierzchnik zamku, jadał sam - jak to obecnie przepisy
    nakazują dowódcy bojowego okrętu.
  • rita100 11.09.06, 20:40
    W sklepionych podziemiach spoczywały najtajniejsze tajemnice zamku - sprzęt
    przeciwszturmowy. Głazy, kotły ze smołą, kotły na ukrop, naręcze żagwi. Pod
    surową pieczęcią tajemnicy, aby zaś wróg widząc, ile jest punktów obrony, nie
    przygotował większej ilości drabin oblężniczych.
  • rita100 11.09.06, 20:40
    Istotnie ten zamek był okrętem bojowym wśród wzburzonych fal Sambii. Żadnych
    śladów rycerskiego patosu. Przeciwnie. Na jednym ze starych fresków widzimy
    scenę ze świętym Jerzym, potraktowaną dziwnie: godzi on włócznią w paszczę
    bezzębnego smoka w obronie jakiejś klempowatej Dulcynei. Przewodnik nam
    objasnia, że temat był potraktowany celowo humorystycznie - miał być skutecznym
    antidotum dla braci na omamienia legendami błędnego rycerstwa, dla tych braci,
    którzy bynajmniej nie potrzebowali szukać przygód, lecz twardo dzierżyć miecz w
    służbie rzemieslniczej i żołdackiej na wschodzie. Żadnych rozczuleń - na to
    sobie mogli pozwolić bogaci paniczkowie, minnesingerujący po zachodzie.
  • rita100 11.09.06, 20:41
    Dies ist kein stechen an dem Bodensee
    Ist kein Turnier, auf Frankscher Minneburg
    Ein Kampf ist's um dies Land, um unser Land
    Mit einem Feind, tapfer und stark - wie wir !

    Tak poucza W.Mistrz gości z zachodu w poemacie Agnes Miegel

    Żadnych indywidualności. Kto zbudował zamek, skrzetnie było zatarte. Pono
    groziła smierć temu, kto by tę wieść podał. Nie jednostka - wszystko zbiorowe
    społeczeństwo mniechów.
    Rez publica termitów !
    Z wykuszu w wieży spojrzałem poprzez zatokę ku zamglonemu południu, tam gdzie
    leżała tam całkiem rózna Ojczyzna, tam , skąd przyszedł ze Słowem Bożym świety
    Wojciech, gdzie stawało się misterium Unii.
    Właśnie to przed tymi niewiadomymi mocami Polski , ugiął się najbardziej
    nieugiety z Wielkich Mistrzów, ten najdzielniejszy z dzielnych von Plauer,
    który po klęse grunwaldzkiej w trzy tysiące luda Malbork obsadził, oblężenie
    Jagiełłowe zwycięsko przetrzymał, Mikołaja z Ryńska, zwolennika Polski, na
    gardle pokarał, zadźgać kazał burmistrzów gdańskich, Retzkaua i Hechta, i ciała
    ich pokute nożami zbójów w kurz uliczny, przed oczy żony i córki wyrzucić.
    Szalał nieugięty von Plauen, bojownik niemieckiego programu, ogniem i żelazem
    wypalał zdradę, uczył krwawo wierności Zakonowi, zaciągał coraz to nowych
    soldnerów, zbroił chłopstwo, bił monetę, ściągał wszystkie bogactwa kraju w
    żarłoczną gardziel wojny, wielkim glosem przyzywał niemiecki zachód.
  • rita100 11.09.06, 20:41
    I w tymże 1413 roku runął von Plauen. Przez braci zakonnych, którzy ulękli sie
    wojny z Polską, zesłany do Lochstadtu, tutaj życie zakończył.
    Dopieroż nam współczesne Krzyżaki z pompą ciało jego przewiozły na malborski
    zamek. Trumnę jego w krypcie zdobią wciąż świeże kwiaty, wciąż nowe
    hackenkreuze, wciąż nowe wstęgi z wyrazami hołdu dla obrońcy niemieckiego
    wschodu.
    W Lochstadt... pozostalo puste miejsce i niczym nie skrępowana legenda. Wciela
    się ona w mlodym kustoszu zamku, jeśli się nie mylę, wykreowanym na tę godnośc
    z jakiegoś nauczyciela ludowego.
    Upadek W.Mistrza von Plauen tłumaczy on tym....że W.Mistrz zaczął wojnę z
    Polską bez siedmiomniesięcznego wypowiedzenia wojnym jak tego wymagał obyczaj
    rycerski. Wrażliwi na to bracia zmyli plamę ze swej rycerskiej czci, więżąc go
    dożywotnio w tym sambijskim odludziu.
  • rita100 11.09.06, 20:41
    "Malbork, według tego orginalnego historyka, upadł na skutek tego, ze Iwan
    Groźny, Żyd z pochodzenia, nie chciał płacić za bursztyn, otrzymywany z Prus
    Wschodnich, nie było więc czym płacić wojsk najemnych, które wydały zamek
    Polakom.
    To ostatnie zgadza się z prawdą, ale że Iwan Groźny był Żydem i
    Devisenverbrecher, to już dorobek naukowy made in Lochstadt ad usum bieżącej
    chwili politycznej."

    I jeszcze ciekawostka z życia braci smile
  • rita100 11.09.06, 20:43
    Przewodnik jest zasugerowany pobożnością braci i dowodzi, że dzieje zanotowały
    tylko pięć wypadków nieskromnego zadawania się braci zakonnej z płcią piękną,
    tak jakby ich własny niemiecki kronikarz, mnich Simon Grunau, nie stwierdził,
    ze Zakon hat dennoch vom babst und vom stull zu Rohm das privilegium, dass wir
    uns mogen mit Jungfrauen erlustigen, jakby polscu kronikarze ze zgrozą nie
    notowali wypadków 1439 r, kiedy Krzyżacy masowo topili meżów ładnych żon.

    No a tero to bande słuchac co łopziadajó dzisiejsi przewodnicy.
  • rita100 11.09.06, 21:04
    Dotykamy Średniowiecza. Od końca XIX wieku trwają prace konserwatorskie do dnia
    dzisiejszego. Wjazd był skośny i obronny. Dziedziniec zamku odtworzyli
    konserwatorzy i jest tam jedyna orginalna kolumna zamku.
    Jest też pietro reprezentacyjne. Wielka tajemnica napisów, rysunków. Służylo
    duchowej stwerze ducha mnichów. Kapitularz, czyli miejsce najwazniejsze, gdzie
    debatowano.
    Malowidła i sklepienia są tak prawdziwe. Złota BRAMA oszalamia. Wchodzimy nia
    do kościoła.
  • rita100 11.09.06, 21:17
    Zamek był ostrzeliwany przez Wojska Radzieckie i do dziś sa znaki. Zachowały
    się elementy dawnego detalu, duże fragmnenty polichromi. Wychodzimy z zamku
    Wysokiego, wstepujemy jeszcze do Kaplicy św. Anny.
    W krypcie tam chowano Wielkich Mistrzów. Krypty się zachowały do dziś.
    Pochówek Wielkiego Mistrza, chowano pod posadzką krypty, a przywozono ziemię z
    Ziemi Świętej.
    Serce państwowości Zakonu było miejsce Pałac Wielkich Mistrzów. Przepieknia
    architektura.
    Nie widziałam tego, ale musze uwierzyc , że przepiekne i niezwykłe wnetrze.
    Wielki Refekarz ma piekne rysunki sklepień, ściany w polichromi i w oknach
    witrarze. W tej sali Krzyżacy przyjmowali gości i biesiadowano.
    Kamiennymi schodami idziemy do pomieszczeń najwazniejszych, do perły
    architektury zamku - jedna kolumna, dwie ściany z witrażami , jasnośc bije
    wszyskich. Wielki Mistrz von Jungingen bardzo dużo spędził w sypialni ,
    ponieważ był chory dlatego otaczał sie pieknymi obrazami.

    No i zamek Malborski został wykupiony przez krola Jagielończyka. Pierwsze
    zniszczenia przyszły za czasów Szwedzkich i później po rozbiorach.
    Kiedy nadszedł czas fascynacji zamkami i w wieku XVIII zamek zaczynano
    remontować.
    Prace trwaja do dziś.
    Kurza stopka - to wiezyczka zaku Malborskiego a w Krakowie jest taka
    restauracja gdzie podaja placki węgierskie.
  • tralala33 11.09.06, 21:19
    A innej Kurzej Stopki w Krakowie lub okolicy nie ma?
  • rita100 11.09.06, 21:22
    tralala33 napisała:

    > A innej Kurzej Stopki w Krakowie lub okolicy nie ma?

    Nie ma, ale co w Mallborku je , to nie ziydziołam wink
  • tralala33 11.09.06, 21:10
    Dies ist kein stechen an dem Bodensee
    Ist kein Turnier, auf Frankscher Minneburg
    Ein Kampf ist's um dies Land, um unser Land
    Mit einem Feind, tapfer und stark - wie wir !

    Wie wir! ale co? Chtó to po naszamu pozie wink
  • ballest 11.09.06, 22:19
    Dies ist kein stechen an dem Bodensee
    Ist kein Turnier, auf Frankscher Minneburg
    Ein Kampf ist's um dies Land, um unser Land
    Mit einem Feind, tapfer und stark - wie wir !

    To nie jest wyplyniecie na Jezioro Bodenskie
    To nie jest turniej rycerski na frankonskim Mineburgu
    To jest walka o ta ziemie , nasza ziemie
    z wrogiem walecznym i mocnym - jak my

    Jest pozytywny !wink
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • ballest 11.09.06, 22:25
    Czyli ten co te slowa pisal pochodzil z Badenii lub Szwabii

    de.wikipedia.org/wiki/Minneburg
    --
    pyrsk
    Ballest
    "Dobra retoryka jest tarcza niewiedzy"
  • rita100 11.09.06, 22:31
    Dziś pytanie , dziś odpowiedź - dzięki, to już wszystko o zamku mamy.
  • tralala33 12.09.06, 22:24
    O, już jest tłumaczenie - dziękuję. Ale i turniej rycerski był niebezpieczny -
    przecież jeden z królów francuskich zgnął od ciosu lancą w głowę właśnie w
    trakcie turnieju.
  • rita100 12.09.06, 22:33
    Tak, i chyba wcześniej miał to przepowiedzine smile
  • tralala33 11.09.06, 21:08
    minnesingerujący - tero ziam co mennesinger to buł po mniemniecku trubadur, jek
    Walther von der Vogelweide.
  • rita100 11.09.06, 21:24
    Czyli pasuje ta pieśń Tantaratej !
    Ale zamek w Malborku to takie coloseum, fest warownia.
  • tralala33 11.09.06, 21:31
    Tandaradei! Powinno pasować. Dziękuję za taką ciekawą wycieczkę po Malborku. Ja
    trochę się poleniłam i wspomogłam się tekstem przygotowanym przez
    Stowarzyszenie 'Zamki Gotyckie'. Za to zdjęcia i obrazki sama dołożyłam. Fest
    warownia, więc chyba można ją zwiedzić po raz drugi - zapraszam.
  • tralala33 11.09.06, 21:31
    Zamek w Malborku jest jednym wielkim średniowiecznym założeniem obronnym,
    wzniesionym przez Zakon Szpitala Najświętszej Panny Marii Domu Niemieckiego w
    Jerozolimie w okresie od XIII po XV w. Budowę rozpoczęto w 1278 roku od
    wytyczenia i wzniesienia muru obwodowego zamku konwentualnego, zaprojektowanego
    jako prostokąt o wymiarach około 52 na 61 metrów. W narożach umieszczono
    charakterystyczne dla zamków krzyżackich wieżyczki, które wzniesione w końcowej
    fazie budowy powyżej ganków obronnych, akcentowały ozdobne szczyty
    poszczególnych skrzydeł Zamku. Dodatkowo stanowiły element obronny,
    umożliwiając ostrzał z czterech stron. W 1280 roku do Malborka przeniesiono
    konwent.

    Pierwsi bracia zamieszkali w najwcześniej zbudowanym Skrzydle Północnym.
    Następnie wzniesiono Skrzydło Zachodnie, w którym znalazł się Refektarz i Izba
    Komtura. Zamek - klasztor został pod koniec XIII wieku otoczony murem obronnym.
    W ten sposób utworzono przestronne międzymurza, służące do spacerów oraz jako
    tereny pod magazyny oraz cmentarz braci zakonnych. W tym samym czasie zbudowano
    wieżę zwaną Gdaniskiem, połączoną z Zamkiem długim krytym gankiem. Przeznaczono
    ją jako miejsce ostatecznej obrony. W wieży tej umieszczono także latrynę,
    podstawowym jej zadaniem było jednak kontrolowanie szlaku prowadzącego przez
    mosty, Baszty Mostowe oraz Bramę Szewską do miasta. Podobną, nieco mniejszą,
    wieżę zwaną Kleszą, umieszczono po przeciwległej stronie, w północno-wschodnim
    fragmencie muru obronnego. Obie wieże stanowiły dodatkowy element fortyfikacji,
    flankując warowny klasztor.

    plan zamku malborskiego z czasów późniejszych, bo widzę w podpisie Prusy
    Królewskie:
    historicus.uni.torun.pl/modules/myalbum/photo.php?lid=7
  • tralala33 11.09.06, 21:32
    Na mocy II Pokoju Toruńskiego w 1466 Malbork przeszedł pod panowanie królów
    polskich i stał się stolicą Województwa Malborskiego. W 1772 roku, na mocy
    Pierwszego Rozbioru Polski Malbork i niemal całe Prusy Królewskie przeszły pod
    zwierzchność Prus.

    Już od XVI wieku poczynając, Zamek Malborski funkcjonował w świadomości
    społecznej jako ważny pomnik historii, a także jako ciekawostka dla
    podróżujących. Zainteresowania te nie osłabły także w XVII wieku, kiedy to
    dokonywano naukowej analizy cech formalnych architektury zamków krzyżackich, w
    tym w szczególności Zamku Malborskiego. W XVIII wieku Zamek stanowił cel
    licznych podróży miłośników "starożytności", zaś na rosnącej fali romantyzmu i
    historyzmu stał się on obiektem kolejnych badań nad jego historią i
    architekturą. Opracowano wówczas pierwszą inwentaryzację Zamku Malborskiego
    posiadającą cechy naukowe. Protestowano także przeciwko prowadzonej na
    przełomie XVIII i XIX wieku rozbiórce Zamku, którą wstrzymano w 1804. Po 1815
    rozpoczęto zakrojone na szeroką skalę prace restauracyjne, nadzorowane przez
    najwybitniejszych architektów Prus. W wyniku ich interdyscyplinarnej współpracy
    odrestaurowany został wówczas Pałac Wielkich Mistrzów. Prace te stanowiły
    największy w ówczesnej Europie poligon doświadczalny dla metod
    konserwatorskich. Współpraca historyków z architektami stworzyła do dziś
    funkcjonujący model interdyscyplinarnego zespołu badawczego architektury.
    Prowadzone jednocześnie prace badawcze pozwoliły na poznanie historii Zakonu i
    jego budownictwa obronnego. W tym czasie Zamek stał się już obiektem
    zainteresowania zorganizowanego ruchu turystycznego, zaś liczba zwiedzających
    stale wzrastała.

    W 1882 r. konserwatorem na Zamku w Malborku został Conrad Steinbrecht, który
    zainaugurował najważniejszy etap restauracji tego zabytku. Prowadzone przez
    niego prace poprzedzone były również dogłębnymi badaniami oraz przygotowaniem
    naukowym, których dokumentacja zachowała się w znacznej części po dzień
    dzisiejszy. W powiązaniu z substancją architektoniczną Zamku stanowi ona
    istotny przyczynek do historii konserwatorstwa.

    Czy na tej stronie coś widać? Powinny być stare pocztówki z widokami zamku
    malborskiego, ale u mnie nic się nie otwiera. Może brak mi jakiegoś
    oprogramowania w komputerze?
    malbork.zew.pl/r/mz/zamku.php
  • tralala33 11.09.06, 21:32
    Zamek pełnił szczególną rolę w systemie propagandy nazistowskiej III Rzeszy i
    był jednym z jej symboli. Pod koniec wojny silnie ufortyfikowany Zamek stał się
    twierdzą, broniącą się przez niemal 2 miesiące przed stojącą w mieście Armią
    Czerwoną. W wyniku zaciętych walk, uległo zniszczeniu około 40 % zabudowy, zaś
    w samej części wschodniej nawet do 80 %. Skala zniszczeń wojennych i zmiany
    polityczne, jakie miały miejsce po 1945 r., postawiły pod znakiem zapytania
    celowość odbudowy symbolu, kojarzonego z Krzyżakami i niemieckim „Drang nach
    Osten”.

    Ostatecznie jednak podjęto decyzję o odbudowie Zamku jako polskiego dziedzictwa
    i powołaniu z dniem 1 stycznia 1961 r. Muzeum Zamkowego w Malborku. Od tego
    momentu prowadzone są systematyczne prace konserwatorskie, które mają na celu
    przede wszystkim zachowanie w dobrej kondycji tego ogromnego zespołu
    architektonicznego.
    W 1997 zespół zamkowy wpisany został na listę światowego dziedzictwa
    kulturowego UNESCO.

    Nie tylko zdjęcia zamku ale także reportaże z kolejnych oblężeń malborskiej
    twierdzy, niestety albmumy z lat 2005 i 2006 puste – czyżby autor porzucił
    swoją stronkę?
    www.album-grunwaldzki.iq.pl/malbork/zdjecia.php
  • rita100 11.09.06, 22:28
    No śliczniuchny łogromny zamek. Ja ten Malbork pamietam zawsze z widoku z
    pociagu. Widząc go , taką warownię , ceglana strasznie się bałam , bałam sie
    tej budowli i nigdy nie pociagało mnie do zwiedzania, a teraz moim marzeniem
    jest spędzić na spokojnie , nie w biegu Warmie i Mazury. Nie potrzebuję urlopu
    na wyspach Kanaryjskich. Kiedys wezmę samochód i pojade przed siebie , kiedyś
    trafię na ten moment wspoczenia w odpowiedni czas i tak sladami......

    A obrazeczki sa wysmienite.
  • gajowy555 12.09.06, 10:05
    tralala33 napisała:

    > Nie tylko zdjęcia zamku ale także reportaże z kolejnych oblężeń malborskiej
    > twierdzy, niestety albmumy z lat 2005 i 2006 puste – czyżby autor porzuci
    > ł
    > swoją stronkę?
    > www.album-grunwaldzki.iq.pl/malbork/zdjecia.php

    Noju sia wydaje, co album mo tytuł "Album grunwaldzki", a Malbork je tlo
    podtytułem tygo zbioru. I pewnie dlatygo ziency tutaj łobrozków z Grunwaldu...
  • gajowy555 12.09.06, 10:02
    tralala33 napisała:

    Czy na tej stronie coś widać? Powinny być stare pocztówki z widokami zamku
    malborskiego, ale u mnie nic się nie otwiera. Może brak mi jakiegoś
    oprogramowania w komputerze?
    malbork.zew.pl/r/mz/zamku.php

    No jó, łu noju tyz sia nie łotwiero, pewnie jeki błąd...
  • gajowy555 12.09.06, 10:08
    No jo, relacyjo na zloty medal. Tak psianknie to tlo Wy, dziywczoki nasze,
    potrasicie. Zielgie dzieki. Jestem pod wrazeniem...
  • rita100 12.09.06, 22:37
    Gajowy , no tak sia łudało co mnielim gwołt materiałów ło Malborku i co to
    waznyjsza twierdza Zamków Krzyżackich. Dużo noma łostało tych zamków ?
  • gajowy555 13.09.06, 09:11
    No jó, to pewnie tlo Tralala zie. A mym bandziem ko końca ło zamkach audycji
    słuchać i ło nich psisać, coby tan kóntek rychtycznie fejn buł...
  • tralala33 13.09.06, 21:08
    Bando eszcze trzy zamki a tyn trzeci - niespodzianka? Co łobstawiacie, może
    Łolstyn?
    Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach
    16.09.2006, 13:05 - 13:25

    autor: Piotr Matwiejczuk

    Frombork – warownia katedralna kapituły warmińskiej

    Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach
    23.09.2006, 13:05 - 13:25

    autor: Piotr Matwiejczuk

    Lidzbark Warmiński - rezydencja biskupów warmińskich

    30.09.2006, 13.05 – 13.25
    Zamki państwa krzyżackiego w dawnych Prusach
    autor: Piotr Matwiejczuk

  • rita100 13.09.06, 21:09
    To bandzie długi kontek , bo eszcze łobrazecki z Reszla wciepne. Só take
    fajniste.
  • tralala33 13.09.06, 21:10
    Z sojsiedniego forum mniasta Lyck taka nozina:

    Niemcy kupią krzyżacki zamek
    "Gazeta Współczesna" donosi:

    Jest szansa, że tym razem w przetargu uda się wyłonić gospodarza dla 600-
    letniego zamku, który od lat popada w ruinę. Niemcy są zainteresowani
    utworzeniem tu hotelu.
    Ełckim zabytkiem zainteresował Niemców Wojciech Kierwajtys, szef ełckiej
    podstrefy Suwalskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej.
    – Podczas jednego z wyjazdów służbowych, podczas którego starałem się
    pozyskać inwestorów dla strefy, poruszyłem temat zamku. I spotkałem się z
    żywym zainteresowaniem biznesmenów zajmujących się obrotem nieruchomościami –
    mówi W. Kierwajtys.
    Niemcy byli w Ełku, oglądali obiekt. Na zainicjowanym przez W. Kierwajtysa
    spotkaniu rozmawiali z prezydentem miasta oraz pracownikami konserwatora
    zabytków.
    – Wszystko wskazuje na to, że przystąpią do przetargu, który ma się odbyć 14
    września – mówi W. Kierwajtys.
    Najlepszą wizytówką niemieckich biznesmenów jest to, co do tej pory zrobili,
    aby uratować polskie zabytki. Inwestorzy kupili w Gdańsku dwa spichlerze.
    Trwają prace nad ich konserwacją. – Widziałem projekt utworzenia mariny przy
    zamku. W zabytkowym obiekcie powstałby hotel – mówi W. Kierwajtys.
    Cena wywoławcza zamku wynosi ok. 1,8 mln zł. Oprócz budowli ma zostać
    sprzedany teren nad jeziorem po drugiej stronie ulicy. To już trzeci przetarg
    na zabytkowy obiekt.

  • rita100 13.09.06, 21:27
    Nojważniejsze co cieszy sia zainteresowaniem. Kupsió i zrobzió i bandziem mnieć
    zabytek. No pamnientajmy co właściciel gwołt psieniandzy wyda na renowacje.
    Taki hotel i restauracyja to super rzecz. I ło tym powinni myśleć Łolstyn co ma
    Wysoką Bramę, a we wnątrz hotelik klasy poniżej sredniej. To powinno być
    reprezentacyjne mniejsce.
  • tralala33 15.09.06, 22:15
    Jutro zwiedzamy wzgórze katedralne we Fromborku. Uda się nagrać?
  • gajowy555 15.09.06, 22:19
    No jó, jek mym nie zdójrzym nazod z Butryn na cias, to łuż je sójsiad
    łobsztalowany, coby radyji słuchoł i na taśma nagroł. Porządny chłop, to pewnie
    nie zaboczy...
  • rita100 15.09.06, 22:37
    Ło jenu , jeka łorganizacja smile
  • tralala33 16.09.06, 21:30
    Zapędziłam się z tym zamkiem. We Frombroku nie ma zamku, jest za to warowne
    Wzgórze Katedralne i już, dzięku Gajowemu, mozna o nim posłuchać.
    media.putfile.com/FROMBORK
  • tralala33 16.09.06, 21:34
    Poczytać i pooglądać można na stronie Polskiego Radia
    www.polskieradio.pl/dwojka/artykul.aspx?id=1131
    Fromborska bazylika to matka wszystkich warmińskich kościołów, największa
    nekropolia kanoników i biskupów, wybitne dzieło sztuki, owoc życia kilku
    pokoleń ludzi, którzy od średniowiecza przybywali na te północne rubieże
    Europy. Wyniosła, monumentalna, urzekająca pięknem architektury: Castrum
    Dominae Nostra.
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec:
    "Katedra we Fromborku od początku chroniona była przez obwarowania, początkowo
    ziemne, wkrótce całość założenia obwiedziono murem obronnym z basztami, wieżami
    i gankami obronnymi, i otoczono suchą fosą. W obrębie murów wzniesiono
    kapitularz, szkołę i domy dla kanoników. Nieco później poza obrębem warowni
    wyznaczono parcele, na których wybudowano wygodniejsze domy dla kanoników, tzw.
    kanonie, otoczone ogrodami.
    Kanonicy mieszkali w kanoniach zewnętrznych, a jedynie podczas zagrożenia
    przenosili się do domów w obrębie warowni. Układ przestrzenny całego założenia
    kształtował się głównie w XIV stuleciu, ale system obronny rozbudowywano i
    modernizowano do początków wieku XVII. Całe założenie od początku było
    przemyślanym, kompleksowym przedsięwzięciem o wielkich walorach artystycznych,
    funkcjonalnych i obronnych. Za czasów Kopernika warownia fromborska była
    prawdziwą twierdzą, chronioną murami, basztami, fosą i wieżami bramnymi z
    mostami zwodzonymi.
    Całe to założenie z niewielkimi zmianami przetrwało do 1945 roku, a
    odrestaurowane po zniszczeniach wojennych, ponownie zachwyca pięknem
    architektury i miejsca."

  • rita100 16.09.06, 21:41
    Więc oddalam się teraz i zaczytowuję i posłuchuję historię Wzgórza Katedralnego.
    Już jak słysze te glosy to sie skupiam z ciekawością, bo Małgorzata Jackiewicz-
    Garniec ciekawie opowiada.
  • rita100 16.09.06, 22:10
    No więc jest to zamek Naszej Pani tak zwany.
    Ponieważ w Braniewie trwaly walki z Prusami, postanowiono poszukac inne miejsce
    na Katedre. Katedra Fromborska była kościołem reprezentacyjnym. Mury , stary
    most, barbakan. Najwazniejsza wieza obronna Radziejowskiego z wieku XIV , dalej
    półokrągła baszta i szczyt palacu biskupowego.
    To są ciągi zabudowań wraz z palacami i ogrodami kanoników.
    No i dochodzimy do wieży Kopernika. Czworokatna, niewysoka i jest tam teraz
    gabinet. Choć małoprawdopodobne by tam w tej wierzy działał.
    Ale Kopernik tam chodził, bywał , bo przeciez przebywal tam ponad 30 lat.
    Piotr Matwiejczuk czyta o astronomi.
    I wchodzimy do wiezy Radziejowskiego, spalona w czasie ostatniej wojny,
    odnowiona i tam się znajduje wachadełko, które ilustruje ruch ziemi - jedyne w
    Polsce.
    Widok, widok , to dla widoku warto przyjechac do Fromborka. Jedyny w swoim
    rodzaju.
    Ciekawe , że Katedra jest bez wieżowa, ma tylko wysmukłe wiezyczki.
    Wejścia do Katedry strzegą lwy i złe moce.
    W środku przepiękne portale namalowanych panne sa mądre i panny sa glupie.
    Katedra była miejscem gdzie były oltarze wszystkich kanoników warnijskich.
    Prawie 130 plyt nagrobnych w tym tez Kopernika.
    Roccokowe dzieła sztuki sakralnej.
    W ogrodzie można znaleź wszystkie zioła.
    Jeszcze trzeba obejrzeć szpital św. Ducha. z XIV wieku. Mieści się dzis tu
    muzeum.
    Życie krotkie jest, tepośc umysłu, niedbalstwo i zbyteczne zajęcia i nie
    pozwala nam wiele wiedzić .......
    pięknym cytatem zakańczamy tą wycieczke
    Kolejną.... to był dobry pomysł
  • tralala33 18.09.06, 20:40
    He, he - eśta myśleli co my łuż ze Fromborka wyjechali? Nie tak chućko, dzisiaj
    mom dla Woju łopowzieść ło Kapitule warnijskiej co to władała naszo Warnijo
    razem z biskupem. Tak posłuchajta (z Życia codziennego w kapitule warmińskiej,
    Jerzego Sikorskiego):
    Kapituła była związkiem (korporacją) duchownym i jednocześnie instytucją prawa
    świeckiego. Pod tym drugim względem przypominała na przykład gminęmiejską.
    Kapituła posiadała własne terytorium, siedzibę, herb, pieczęć, barwy, strój i
    własne prawo wewnętrzne (statuty, nadawane i nowelizowane przez biskupa, a w
    póxniejszym okresie przez biskupa wspólnie z kapitułą). Kapitułę warmińską
    powołał pierwszy biskup naszej diecezji Anzelm, aktem z roku 1260. Tymże aktem
    postanowiono powołać 16 prebend kanonicznych przy kościele katedralnym (tym
    samym – 16 kanoników). Siedzibą kapituły warmińskiej początkowo miało być
    Braniewo, jednak po skutecznym ataku Prusów na to miasto postanowion znależć
    miejsce bardziej obronne. Wybrano trzy wzgórza nad Zalewem Wiślanym,
    przedzielone głebokimi jarami, opadającymi z południa na północ ku Zalewowi. Na
    środkowym z tych wzgórz wybudowano katedrę, pierowtnie drewnianą, otoczoną
    głębokim na 6 metrów wykopem, wałem ziemnym i palisadą. W 1329 roku papież Jan
    XXII zezwolił na budowę katedry murowanej. Prace przy jej budowie zakończono w
    1388. W XV wieku otoczono ją dookoła pierścieniem murów obronnych i baszt. W
    1448 r. zakończono budowę ostatiej z 11 baszt warowni, ośmiobocznego bastionu,
    którego grubość murów wynosi 6 metrów! Na tymże bastionie ustawiono dzwonnicę
    kapitulną, która miała niebagatelne znaczenie w życiu kanoników.
  • tralala33 18.09.06, 20:40
    Wzgórze Katedralne stało się prawdziwą twierdzą, zdolną stawić czoła każdemu
    nieprzyjacielowi. W murach otaczjacych katedrę były trzy bramy jezdne i jedna
    furta dla pieszych. W odcinku północnym murów, między fasadą katedry a narożną
    basztą była Brama Północna, podrzędna, choć słuzyła komunikacji z mistaeczkiem.
    Głowna brama, zwana Porta Maior (Brama Większa) znajdowała się między basztą
    dziś nazywaną imieniem Kopernika a oktagonalnym bastionem z dzwonnicą
    kapitulną. Od tej bramy prowadził most na przeciwległe wzgórze. Był to
    niezwykle mocny i długi most – do jego naprawy musiano swego czasu użyć aż 66
    pnie dębowych. Od strony południowej twierdzy znajdowała się Brama Mniejsza
    (Porta Minor), poprzedzona barbakanem. We wschodnim odcinku murów, pomiędzy
    domem biskupa a kapitularzem była furta. Także stąd wiódł drewniany most na
    kolejne z pobliskich wzgórz. Dlaczego tak ważne było szybkie połączenie Wzgórza
    Katedralnego z najbliższymi okolicami? Otóż związane to było z obowiązkami i
    trybem życia kanoników. Domy mieszkalne kanoników (kanonie stały (zresztą stoją
    do dzisiaj!) na zewnątrz muróa: sześć po stronie zachodniej, cztery od
    południa, dwie na wzgórzu zachodnim i jedna przed bramą północną. Statuty
    kapituły nakładały na kanoników obowiązek by ‘na głos dzwonnicy kapitulnej, lub
    as hoc wezwani, zjawiali się bez zwłoki na kapitułę generalną’. Kanonicy byli
    też zobowiązani do służby Bożej – każdy z nich, gdy przebywał we Fromborku,
    miał obowiązek codziennie odprawić mszę przed przypisanym sobie ołtarzem. Na
    koniec wreszcie, ważne było by kanonicy w razie wrogiego najazdu mogli szybko
    schornić się za murami Wzgórza katedralnego. Wobec nieustannych wojen
    prowadzonych przez Zakon z Polską i Litwą, kwestia ta miała istotne znaczenie.
  • tralala33 18.09.06, 20:40
    Dzwonnica kapitulna była używana wyłącznie do zwoływania obrad kapituły.
    Odbywały się stałe posiedzenie: w pierwsze piątki każdego miesiąca, oraz
    dodatkowe kapituły generalne: 21 stycznia, 6 maja, 18 sierpnia i 3 listopada.
    Jednak w sytuacjach nadzwyczajnych zwoływano dodatkowe spotakania – wówczas
    wzywano kanoników stosują podwójne uderzenia, w przyspieszonym rytmie,
    wykonywane tylko jedną stroną dzwonu. Oznaczało to, że posiedzenie kapituły
    rozpocznie się natychmiast po zakończeniu bicia w dzwon a kanonik, który
    zlekceważyłby wezwanie płacił karę. Dodatkowa kara groziła temu kanonikowi,
    który nie stawił się na wezwanie, gdyż samowolnie oddalił się od katedry na
    takż odległość, iż nie słyszał dzwonu.
    Hm, wygląda na to, że kanonicy musieli mieć słuch jak zajać i równie 'zajęcze'
    nogi wink
  • gajowy555 22.09.06, 13:03
    Zapraszam na przedostatnią wycieczkę po zamkach państwa krzyżackiego w dawnych
    Prusach. Naszym przewodnikiem, jak zwykle, będzie Małgorzata Jackiewicz-Garniec.
    A tak zaprasza nas do wysłuchania audycji o zamku :

    Lidzbark Warmiński to dziś ubogie, senne, niezbyt ładne miasteczko położone w
    środkowej Warmii, około 50 km na północ od Olsztyna. Po ogromnych zniszczeniach
    1945 roku bezpowrotnie utraciło swój niepowtarzalny urok. Jedynie XIV-wieczny
    zamek i gotycki kościół dają wyobrażenie o minionej świetności Lidzbarka.
    To dawna stolica dominium warmińskiego. Stąd, przez prawie 450 lat, biskupi
    zarządzali swoimi dobrami. Tu podejmowali najważniejsze decyzje, stanowili prawa
    i sądzili swych poddanych, to tu gościli ważne osobistości i wybitnych artystów.
    Choć nie wszyscy władcy tego małego księstewka na skraju Europy lubili swoją
    ogromną, trochę mroczną, a na pewno zimną, rezydencję, każdy z nich starał się
    pozostawić tu swój ślad. Gotyckie zamczysko stało się szybko reprezentacyjną
    rezydencją z pięknymi wnętrzami, bogatą biblioteką i wspaniałymi zbiorami dzieł
    sztuki. Dziś lidzbarski zamek to jeden z najcenniejszych zabytków gotyckich w
    Polsce, zwany często Wawelem Północy: ogromny czworokąt murów wysokich na trzy i
    cztery piętra, na narożach spięty trzema mniejszymi i główną,
    czternastokondygnacyjną wieżą.

    Ja dodam parę obrazków żeby wyobrazić sobie to wszystko:
    www.polskieradio.pl/_repository/_folders/f_79_632/17647.jpg
    www.polskieradio.pl/_repository/_folders/f_79_632/17648.jpg
    www.polskieradio.pl/_repository/_folders/f_79_632/17651.jpg
    www.polskieradio.pl/_repository/_folders/f_79_632/17650.jpg
    www.polskieradio.pl/_repository/_folders/f_79_632/17652.jpg
  • gajowy555 22.09.06, 13:08
    Spotykamy się jutro, tj. w sobotę 23 września, o godz. 13:05, w pierwszy dzień
    jesieni, na antenie II programu Polskiego Radia, żeby wysłuchać audycji :
    'Śladami rycerzy mnichów' - Zamek w Lidzbarku Warmińskim .
    Zapraszamy...
  • rita100 25.09.06, 21:58
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec mowi co długi czas stała drewniana straznica.
    Widzicie co dzisiaj stoi ? - to wieki, wieki mówią.
    No Braniewo bylo za małe, więc w Lidzbarku wybudowano wieką reprezantycyjną
    rezydencję.
    Krużganki są przepiekne i ponoć wyglądały tak samo jak w XIV wieku. Ostrołuki ,
    okna wysmukłe. Gigantyczna średniowieczna twierdza. Wspaniałe sklepienia tego
    zamku. Jak każdy zamek krzyzacki posiada te same komnaty co w pozostałych
    omawianych zamkach.
    Wchodzimy na kruzganki , piekne , gotyckie ze sklepieniami ostrobocznymi i
    slady polichromi. Na dziedzińcu dawniej była fontanna , teraz jest studnia.
  • rita100 25.09.06, 22:11
    Mamy tez zbiory, mebli , ksiag. Nic nie wspominają o toaletach, a przeciez
    musiały byc. Mówią , że wychodek był tylko jeden w zamkach, ale dokladnie nie
    wiem i nikt o tym nie mowi.
    Oglądamy teraz salę za salą, sklepienia gwiaździste, polichromie.
    Dwór był róznej wielkości 50-60 osób. Były też błazny.
    Przechodzimy teraz do kaplicy, przechodzimy znów przez krużganki.
    W kaplicy odbywają się koncerty. Wystrój rokkokowy.
    Jesteśmy ostatnimi gośćmi to musimy sobie sami otworzyc drzwi do refrektarza i
    widzimy piękne ornamenty, polichromie z kińca XIV wieku i scena koronacji Matki
    Boskiej. Tu sa herby wszystkich Biskupów warnijskich.
    Tu mieści się też Muzeum Warmii i Mazur.
    Tu kryje się przejście do głównej wiezy. Miejsce sekretnych rozmów.
    A te malutkie drzwi to prowadzi do wnetrza dołów, więzień inaczej.
    No i drzwiczki do skarbca biskupiego.
    Najsłynniejsza postać tego zamku to Biskup Krasicki.
    I tak oto przeszlismy się po zamku krzyżackim a tak bardzo polskim.
  • tralala33 26.09.06, 21:04
    Po lidzabrskim zamku oprowadzi nas sam Paweł Jasienica! Najchętniej
    przeczytałabym wam cały felieton ‘Purpura filozofów’ opublikowany w 1949 roku w
    Tygodniku Powszechnym, ale muszę to dopasować do komputerowego ekranu:
    „Miejsce warowne i srogie. Dobrze je sobie upatrzył Krzyżak Herman von
    Altenburg, który w roku 1240 z drzewa i ziemi pierwszy zbudował twierdzę w
    Lidzbarku Warmińskim, dawniej – za krzyżackich, polskokrólewieckich i
    hihenzollernowskich czasów – zwanym Heilsbergiem. Nie warto szperać po
    foliałach i szukać wieści o wojennych hałasach wyprawianych illo tempore wokół
    tych murów. Nie warto. Nawet o generalnym powstaniu Prusów, którzy w roku
    1261 ‘paszczęką miecza’ wytępili i wygnali ludność tutejszego osiedla. Ani o
    czynach wielkiego wojownika Karola XII, co dwie zimy tu spędził. Sprawy to
    dawno przebrzmiałe, obojętne i nieważne.”
    - i tu zadziwia mnie to stwierdzenie Jasienicy, bądź co bądź jak najbardziej
    zainteresowanego historią - sprawy przebrzmiałe, obojętne, nieważne. Jakby
    ironia?
  • tralala33 26.09.06, 21:05
    „Między Zymzą (obecnie Symsarna) a fosą, równolegle do wschodniego boku zamku
    ciągnie się niewysoka grobelka. Jak powstała i kiedy ją usypano – nie wiem. Też
    nieważne. Obrasta ją gęsty szpaler starych grabów, klonów i kasztanów. Tu i
    ówdzie drzewo pochyla się nad rzeczką. Tam znów opadły konar przegrodził jej
    bieg i na wodzie powstaje żółty zator jesiennych liści. Ta uliczka bez domów –
    stworzona jakby po to, żeby było skąd podziwiać piękno gotyckich ścian warowni –
    zwie się Aleją Filozofów, Philosophendamm.
    A w głównej sali zamku, pod kolorowym gotyckim sklepieniem widnieje długi,
    zdobny herbami fryz łacińskich napisów. Umieszczone są pod nim nazwiska
    wszystkich biskupów warmińskich. Bo do nich – poczynając od roku 1243 –
    należała ta twierdza, miasto i kraj. Oni złagodzili tu dzikość rządów zakonu
    krzyżackiego i sprawili, że na Warmii duchowe prusactwo słabsze niż gdzie
    indziej zapuściło korzenie.”
    - będzie pytanie do Katkul - czy ta aleja filozofów jeszcze istnieje w
    Lidzbarku? Bo jeśli nie, to warto ją odtworzyć!
  • katkul3 27.09.06, 07:46
    Ta alejka nadal istniejesmile) I choć jej urok burzy z lekka bezpośrednie
    sąsiedztwo drogi Olsztyn - Kaliningrad, to (ażebyście mogli ją pewnego dnia
    odnaleźć) postaram się znaleźć jej zdjęcia i zamieścić właśnie dla Wassmile)
  • rita100 27.09.06, 20:34
    Katkul i Tralala, no popatrzecie to jest nawet Aleja Filozofów - to musi być
    bardzo medykująca aleja. Ciekawe jak to sie stało , że ją tak nazwali ? Czyzby
    powiązanie z jakimś filozofem ?
  • katkul3 28.09.06, 09:39
    Ta nazwa... mi kojarzy się jednoznacznie z zamieszkującymi tu niegdyś biskupami
    (którzy często bywali wielkimi mędrcami). Zwróćcie uwagę na nazwę felietonu
    Pawła Jasienicy - ‘Purpura filozofów’. Jaki kolor stanowi symbol biskupi -
    wszyscy wiemysmile)
  • rita100 29.09.06, 20:52
    Piękna nazwa tej aleji myslicieli - to i musi ona wyglądać pięknie, napewno tak
    za darmo ją ie nazwali , a że i biskupi byli dobrymi myslicielami to pewne.
  • tralala33 28.09.06, 21:01
    Nie wiem, jak dziś wygląda ta Alejka Filozofów - czekam więc na zdjęcia smile
    Ale mam taki pomysł - w Gnieźnie kilka lat temu urządzono Dolinę Pojednania,
    kiedyś zarośnięty i niezbyt sympatyczny plac za bardzo stareńkim kościołem św.
    jaja Chrzciciela, dziś piekne miejsce do spacerów. Wklejam link do zdjęcia, mam
    nadzieję, że się nie 'przełamie' bo długi. I tak sobie myślę, że w Lidzbarku na
    Alei Filozofów powinny stanąć podobne ławeczki a na ławeczkach mogłyby pojawić
    się tabliczki z nazwiskami fliozofów (lub biskupów, jeśli to od nich pochodzi
    ta nazwa). No i jakieś stylizowane latarenki, w lecie klomby z kwiatami, i
    drzewka - żeby było miło pójśc tam na spacer i podziwiać zamek lidzbarski. A
    może już tak jest?
    www.forum.gniezno.com.pl/album_page.php?pic_id=157&sid=c19eccdb7c0b36ca995b7e06fa6993f3
  • tralala33 26.09.06, 21:06
    „Długie pasmo napisów obiegło już niemal całą komnatę. Nazwisko Ignacego
    Krasickiego znajduje się tuż przy framudze okiennej. Ostra linia krawędzi.
    Następna inskrypcja brzmi: Carolus comes de Hohenzollern. Skończyły się dni
    świetności Lidzbarka. (...) napisano tak: Nach dem Fortgange des Bischofs
    Krasicki 1795 war das Schloss ganz leer und sank fast bis zur Ruine hinab
    [Kiedy w 1795r. opuścił to miejsce bp Krasicki, zamek był pusty i chylił się ku
    ruinie].
    - w tym miejscu Jasienica opisuje cały szereg wibitnych biskupów warmińskich.
    Myślę, że dodam te fragmenty do naszego wątku o Wrotach Warmii.
  • tralala33 26.09.06, 21:07
    ‘Jest w tych murach jedno miejsce, które warto – i nawet koniecznie potrzeba –
    zwiedzić. Zaraz obok tamtej sali z tytułami władców twierdzy. Idzie się w dół,
    po schodach z cegły. Sklepiona izba. W podłodze okrągły otwór, jakby studnia. A
    nad nią kołowrót. W dole jest, słabo rozwidniona wąziutkim okienkiem, komora
    więzienna. Skazańca spuszczało się tam na linie, przez ten właśnie otwór. Ale w
    podłodze tej dolnej celi jest jeszcze jedna dziura, wiodąca do jeszcze niżej
    położonej kazamaty.
    Strach! Strach patrzeć. Ciemno tam zupełnie. W oczach stają zaraz człowiekowi
    zielone wody Łyny i brunatne Zymzy. I fosa. I cała dookolna wilgoć, która tam
    na dół musi tysiącznymi, milionowymi kanalikami przenikać. Chłód. Mrok. Brud.
    Własny kał więźnia ... Dawnymi czasy nazywało się to: siedzieć in fundo. Na
    spodzie.
    Tury owe leżą w podziemiach najwyższej wieży zamku. Wprost pod tym miejscem, co
    służyło za pracownię człowiekowi, który miał odwagę być innego zdania niż cały
    ówczesny świat. Kazamaty zaś – takie jak ta dolna –bywały przeznaczane także i
    dla tych, co byli innego zdania. (...) Chwała i hańba ludzkości.”
    - tym człowiekiem, którego pracowanie znajdowała się w wieży nad zamkowym
    więzieniem był Mikołaj Kopernik. Jemu również poświęca Jasienica sporo miejsca
    w swoim tekście.
  • tralala33 26.09.06, 21:09
    „W roku 1945 – szczęśliwą a przedziwną koleją losu – ani ogień ani żaden pocisk
    nie tknęły murów [zamku]. Tylko szaber opustoszył wnętrze. Co ocalało – poszło
    do olsztyńskiego muzeum. Na drzwiach jednej z izb widnieje napis ołówkiem:
    Zdeiś nachodzitsia biblioteka Ukrainskoj Akademii Nauk ukradiennaja Niemcami –
    nie wchodit’, nie tragat!!!!
    Przyłapali, znaczy się. Biblioteka ta, rzecz jasna, już dawno powróciła na swe
    właściwe miejsce.”
    - czy to faktycznie była biblioteka ukraińska i gdzie znajduje się obecnie?
    Dwuznacznie brzmi ta wypowiedź o szabrze.
  • tralala33 26.09.06, 21:09
    - i już na zakończenie:
    „Zamek lidzbarski stanowi nie tylko bezcenną pamiątkę po Koperniku, Kromerze,
    Krasickim. Jako dzieło sztuku architektonicznej jest on unikatem nie tylko w
    Polsce, lecz i w Europie. Czysty, nieskażony gotyk. Wiemy, bywają piękne
    podwórza i krużganki renesansowe, barokowe, pseudoklasyczne. Tutaj jest
    podwójny krużganek gotycki. Wszystkie cztery boki dziedzińca oblegają ciężkie
    arkady parteru i lekkie – z czterema kolumienkami – pierwszego piętra. Odrzwia
    gotyckie lub renesansowe. W salach gwieździste sklepienia, malowidła i
    polichromie, co prawda późniejszej daty i rozmaitymi dodatkami mocno niekiedy
    popsute.
    Jest tu, na parterze, pewna ogromna izba. Porządek jej budowy dziwny tak
    bardzo, że się jej piękna zapomnieć nigdy nie da. Kolumny z czerwonego granitu
    potężne, a tak niskie, że głowice ich wypadają na wysokości bioder człowieka
    średniego wzrostu. Z filarów wyrastają ku sklepieniu ostre łuki arkad. Samo
    sklepienie białe jest, ale żebrowania arkad z czerwonej, olbrzymiej cegły
    gotyckiej, kładzionej poziomo, z grubaśnymi pasami białej zaprawy. (Mury grube,
    Chłód, Słowem – średniowiecze."
  • katkul3 28.09.06, 09:45
    Wiem, że temat zamku został w tym wątku zakończony, lecz odnalazłam niedawno
    bardzo ciekawą historię z nim związaną. Traktuje ona o podziemnym przejściu -
    coprawda nie z kościoła, pod Łyną, lecz z młyna pod wspomnianą Symsarną...
    Ale o tym innym razem, w innym wątkusmile
  • rita100 08.10.06, 20:20
    Słuchajta, łobaczmy eszcze roz tan zamek w Lidzbarku Warmińskim i łobaczcie na
    łobrazecki z wnętrz.
    Włóncamy mp3 i sluchajta
    media.putfile.com/LIDZBARK-WARMINSKI
    Tero łobaczcie na te łobrazki.
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/lidzb.htm
    A tero powiększenie
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/lidz3.JPG
    całyj zamek
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/l6.jpg
    tu só krużganki, lobaczcie jakie śliczne
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/l4.jpg
    i jeszcze krużganki
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/l.1.jpg
    apartament biskupa
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/miesz.JPG
    letnia jadalnia biskupów
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/sobrad.jpg
    Sala obrad, Kapitularz

    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/kap.JPG
    A tu najpiękniejsza sala Sądowa - koniecznie zobaczcie , nawet sobie nie
    wyobrażałam , że taka może być - piekna od wawelskich sal.
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/kap4.JPG
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/kap2.JPG
    A tu biblioteka
    www.muzeum.olsztyn.pl/oddzialy/oddzialy_pliki/lidzbark/Image/l7.jpg
    No i jak , piękna wycieczka przy mp3
    Wszystko słychac i widać.






  • katkul3 27.09.06, 07:41
    "Lidzbark Warmiński to dziś ubogie, senne, niezbyt ładne miasteczko położone w
    środkowej Warmii, około 50 km na północ od Olsztyna. Po ogromnych zniszczeniach
    w 1945 roku bezpowrotnie utraciło swój niepowtarzalny urok..."
    Jeśli mogę skomentować ten akurat fragment: czy jest to miasteczko UBOGIE?
    Jeżeli chodzi o poziom życia jego mieszkańców - z pewnością w niczym nie
    odstaje od innych miast regionusmile Czy SENNE? - zapraszam tutaj latem: w mało
    którym mieście regionu jest tyle różnorodnych imprezsmile) A już
    określenie "niezbyt ładne" pozostawiam bez komentarza, bo o gustach podobno się
    nie dyskutuje. Ddodam tylko, że moi profesorzy z Uniwersytetu Warszawskiego
    wręcz zachwycali się L-kiem. Tak więc kwestia "piękna", uroku, jest względna...
  • rita100 27.09.06, 20:40
    Masz rację Katkul - pewnie mówiący mieli tylko takie odczucie, widząc wiele
    innych miasteczek z zamkami. Może Lidzbark stwarzał takie wrażenie surowości.
    Bo muszę Ci Katkul powiedziec , że tą surowośc odebrałam od pierwszego wrażenia
    widząc samą Wielką Bramę. Co nie oznacza , że jest w tym mieście pewna
    tajemniczość. Ja bym to nazwała jako jedyne miasteczko za mgłą, czyli
    nieodkryte dokładnie. Tyle , że ja tam jeszcze nie byłam , tak tylko ze zdjęć.

    Ale oczywiście z sennym i ubogim miastem to raczej nie kojarzę. To pewnie
    fantazja autorów. smile
  • rita100 25.09.06, 21:46
    To jak w szkole, jak dzwonek to do klasy wink
    To już Frombork tyz mowamy przerobiony na miał wink
  • gajowy555 29.09.06, 15:08
    No jó, uwieńczeniem całego cyklu audycji o zamkach państwa krzyżackiego, bandzie
    łopowieść ło zamku we Łolstynie. Zapraszam w sobota, II program PR, godz. 13:05.

    Olsztyński zamek to jedna z najpiękniejszych i najlepiej zachowanych warowni
    północno-wschodniej Polski. Jej gotyckie mury spina na narożu charakterystyczna
    wysoka wieża obronna, barokowe skrzydło od strony miasta nadaje zamkowi powabu,
    a studnia na środku dziedzińca i rosnąca przy niej jeszcze do niedawna
    dwustuletnia lipa oraz piękne krużganki domu głównego, tworzą wyjątkowy klimat
    tego miejsca. Uroku całemu założeniu dodaje park założony na terenie dawnych fos
    i międzymurzy, z wijącą się, wartką rzeką Łyną, od której swą nazwę wzięła osada
    (prus. Alne, niem. Alle – Allenstein).

    ... no ta lipa to chyba buła 100-letnia, ale niech tam...

    łobejrzyjcie pare łobrozków

    www.polskieradio.pl/_repository/_folders/f_79_632/17656.jpg
    www.polskieradio.pl/_repository/_folders/f_79_632/17657.jpg
    www.polskieradio.pl/_repository/_folders/f_79_632/17660.jpg
    www.polskieradio.pl/_repository/_folders/f_79_632/17662.jpg
  • rita100 29.09.06, 20:53
    A tak się przyzwyczaiłam do tych audycji. Mają cos nowego w planie ?
    Żal będzie się żegnać .
  • tralala33 29.09.06, 21:02
    Będzie niespodzianka, bardzo miła 'Zamki państwa krzyżackiego'! Do końca
    października. A potem, w listopadzie, wracamy do muzyki klasycznej.
    Wiecie, kiedyś wędrowałam po Olsztynie, traf chciał, że z koleżanką, która
    pracowała jako konserwator zabytków w muzeum na zamku olsztyńskim. Jesteśmy na
    ulicy Curie-Skłodowskiej, właśnie szykujemy się, żeby przejść na drugą stronę
    ulicy i czekamy, aż przejedzie jakiś samochód a tu kierowca tegoż automobilu
    (na warszawskich numerach rejestracyjnych) zatrzymuje się, uchyla okno i pyta:
    - Gdzieś tu podobno jest jakiś zameczek. Nie wiedzą panie jak tam trafić?
    smile))))
  • gajowy555 30.09.06, 14:42
    No jó, jekby chto z Warniji, przypadkiem we Warszawie warsiawoka zapytoł :
    panie, a gdzie tu je pałac kultury, to by pewnie łod wsioków buł wyzwany. Mam
    nadzieje graniczącą z pewnością, że Tralala tak szpetnie się nie zachowała.
    A teroz zapraszom na eszcze ciepłó audycję ło zamku we Łolstynie, co to gdzieś
    tam je. Mym ziemy gdzie...

    media.putfile.com/OLSZTYN
  • tralala33 30.09.06, 20:38
    No to, że nasz warszawski turysta szukał drogi do zamku to cześć mu i chwała,
    ale za to, że powiedział 'zameczek' to go skierowałyśmy do ... Praktikera. Tam
    nie tylko zameczek ale i kłodeczkę mógł znaleźć wink
    Wygląda na to, że jednak była to ostatnia audycja o zamkach - jaka szkoda.
    www.polskieradio.pl/dwojka/artykul.aspx?id=1173
    Małgorzata Jackiewicz-Garniec:
    Po II pokoju toruńskim (1466) Warmia została przyłączona do Polski i stała się
    jej częścią na następne ponad trzysta lat. O Olsztyn jeszcze raz upomnieli się
    Krzyżacy w ostatniej już wojnie polsko-krzyżackiej prowadzonej przez wielkiego
    mistrza Albrechta Hohenzollerna w latach 1519 – 1521. Wówczas administratorem
    kapituły warmińskiej na zamku olsztyńskim był Mikołaj Kopernik. Wielki astronom
    mieszkał tu w latach 1516 – 1521. Na wiadomość o nadciągającym zagrożeniu,
    znakomicie przygotował zamek do obrony. Zgromadził odpowiednie zapasy amunicji
    i prowiantu, zadbał o zwiększenie stanu uzbrojenia i podwoił liczebność
    zamkowej załogi. Najprawdopodobniej na wieść o doskonałym przygotowaniu do
    obrony wojska Albrechta Hohenzollerna ominęły Olsztyn.
  • rita100 30.09.06, 21:26
    Dołączając swoje wspomnienia, to musze dodać , ze do 12 roku zycia w Olsztynie
    nie wiedziałam , że jest zamek w Olsztynie. Nikt mnie tam nie zabierał, ani o
    nim nie wspominał. Nie wyobrażałam sobie nawet gdzie on mógł być ?
    Dopiero cztery lata temu się dowiedziałam , ze jednak zamek istnieje
    faktycznie . Jakoś go nie widzać w ani w centrum , ani z perspektywy
    Partyzantów. Gdzieś tam ukryty zboku musiał stać biedaczysko i moje sokole oko
    go nie wypatrzyło. Dlatego nie dziwię sie turyście.
    Zresztą ciagle widziałam Wawel, to i może zamek w Olsztynie jakoś mi uszedł.
    Wszystko jednak nadrobiłam, choc Baby Pruskiej nie pogłaskałam, bo też nic o
    niej nie wiedziałam.
    Teraz juz jest inaczej smile
  • gajowy555 04.10.06, 19:52
    No jó, to mowam psiankny kóntek ło zamkach. I poczytać i posłuchać, nawet
    połoglóndać można. I to wszyćko łu noju, na Warniji. Gamba sia noju łuśniecho
    łod ucha...
  • rita100 04.10.06, 21:01
    media.putfile.com/OLSZTYN
    Zaro , zaro Gajowy , trza eszcze wyłuchać.
    To łuż słucham te dzwonki i muzyczkę - śladami rycerzy mnichów.
    Łoj, jo tym ziym, co rzyka Allen to Łyna i to nazwa pruska smile
    Skupsiam sia.
  • rita100 04.10.06, 21:08
    Najpiekniejszy zamek na Warmii. Do dziś zamek zachował sie w sposób znakomity.
    Miejsce jednak wybrali w zakole Łyny, a obok mniasto.
    Stoimy przy Łynie i widzimy ten piekny zamek. Obok był kiedys mlyn i domy
    gospodarcze. Zamek w czworoboku. Studnia jest po środku dziedzińcu.
    Park to miejsce folwarku zamkowego. Wieża narożna ma 9 kondygnacji. Drewniany
    ganek obronny, stary magazyn solny. Brama z elementami gotycznymi. Wspominamy o
    lipie, której już nie ma.
  • rita100 04.10.06, 21:18
    Tralala, czekam , slucham , czy wspomną coś o Babie Pruskiej smile

    Wyjątkowe miejsce zamku to krużganki gdzie jest tablica astronomiczna wykonana
    reką Mikolaja Kopernika. Z krużganku jest dostep do pietra reprezentacyjnego.
    Komnata Kopernika ma sklepienia krysztalowe, jedyne w zamkach.
    Wchodzimy na wieżę zamku. Wieża obserwacyjna-obronna. Z okienek podziwiamy
    widok.
    Doszlismy zdyszani, po tych schodach drewnianych na górę i mamy panoramę miasta.
  • rita100 04.10.06, 21:28
    www.moje-fotografie.olsztyn.pl/index.php?idd=1&ido=1&idz=10
    Jeszcze stare zdjęcie z zamku, kiedy była lipa. ale i bez lipy jest ładnie ,
    moze nawet lepiej, bo odkryte są wszystkie detale i Baba Pruska bardziej
    zauważalna. No ale Małgorzata Jackiewicz-Garniec nie wspomniała nic o naszej
    pupilce Babie Pruskiej. Szkoda, duzo mówił pieknie , mówiła, ciekawie mówiła
    ale ..... to jedyna Baba Pruska stojąca na dziedzińcu zamku. Studnia jest,
    studnia wspomniana. Ale nie martwim sia, napewno sobie przypomni i wróci nam
    powiedzieć na antenie Polskiego Radia. smile
  • tralala33 07.10.06, 21:14
    ... już nie ma audycji o krzyżackich zamkach. Teraz czekamy na książkę.
  • rita100 07.10.06, 21:39
    hehe, dzisioj nie buło audycji, wszak to łóna sia łodbywała co soboty.
    Dzisioj ni ma - dzwonów ani głosu.... śladami mnichów krzyżackich....

    tak dla przypomnienia choc te dzwony smile
    media.putfile.com/DZIALDOWO
  • tralala33 08.10.06, 18:56
    He he - tak to je jek chtó robzi psiontek świontek, tak potam nie zia co je
    sobota a co niedziela.
  • gajowy555 09.10.06, 09:20
    No jó, dobrze co tan link przypominasz, tlo noma sia wydaje co łuż go gdzieś
    zidzielim. Ale fejn stronka je...
  • rita100 05.11.06, 17:06
    Teraz Gajowy jinne zamki bandó.
    dobrzyn.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=44&Itemid=78
    W XIII wieku był tu gród wzniesiony na wysokiej górze na prawym brzegu Wisły. W
    roku 1228 książę Konrad Mazowiecki osadził na grodzie rycerzy zakonnych, braci
    dobrzyńskich, którzy w roku 1223 po połączeniu się z Zakonem Krzyżackim
    przekazali mu Dobrzyń. W roku 1235 Dobrzyń wrócił do rąk Konrada, a w roku 1236
    stał się siedzibą jego syna, księcia dzielnicowego Bolesława. Na początku XIV
    wieku należał do Władysława Łokietka, a w latach 1329-43 ponownie zajęli go
    Krzyżacy. W roku 1379 stał się lennem Władysława Opolczyka, który w 1392 oddał
    go w zastaw Krzyżakom; w ich rękach pozostał do 1404. 19 sierpnia 1409 Krzyżacy
    oblegli zamek broniony przez starostę Jana z Płomian. Po podpaleniu zamku,
    zapewne drewnianego, Krzyżacy zdobyli go i zniszczyli. Nie prowadzono żadnych
    badań (wg stanu na koniec lat 70-tych). Góra Zamkowa dzieli się na dwie
    nierówne części przedzielone wąskim rowem. Na wyższej, wschodniej części Góry
    znajduje się żeliwny krzyż i obelisk ku czci obrońców zamku. W zachodniej
    widoczne są zarysy majdanu, a całość założenia otoczona jest suchą fosą
    otaczającą wzgórze. Prawdopodobnie cześć jego osunęła się przez lata do Wisły.

  • rita100 06.11.06, 21:09
    Tak , będziemy zwiedzać zamek inaczej , bo znajdziemy się w tych własnie
    czasach, bedziemy walczyć z Krzyżakami.

    "Był to w lipcu 1409 roku.
    Gorące promienie letniego słońca złociły fale wiślane.
    Stary Dobrzyń, szeroko nad Wisłą rozsiadły, widny z dala, posępny, warowny -
    wrzał życiem i gwarem. Wszędzie ruch kipiał i wesołość. Jeno w górze, hen, na
    najwyższej wieżycy zamkowej widniała nieruchoma postać straznika, który czujny,
    niepomny na nic, sokolim wzrokiem rozpatrywał dal siną, jak gdyby groźba czaiła
    sie jaka.
    I nie dziwota. Dobrzyń nie opodal ziem krzyżackich leżąc, wciąż na baczność
    mieć sie musiał przed sąsiadem łupieżcą. Niegdyś na siedzibę Krzyżakom przez
    Ksiecia Konrada przeznaczony, później odkupiony od nich przez Władysława
    Jagiełłę, zawsze pozostał kąskiem łakomym dla Zakonu, o który niemało krwi się
    polało.
    W obszernej, sklepionej izbie zamkowej wrzała ożywiona, głośna; snadź ci, co ją
    prowadzili, szczerze i serdecznie gawędzili ze sobą."

    A kogo gościł i czyj był zamek dowiemy sie jutro. W każdym razie będziemy
    walczyć z Krzyżakami. Możecie polegać jak na słowie ..... ?
  • fedar 06.11.06, 22:53
    rita100 napisała:

    > Możecie polegać jak na słowie ..... ?

    Hehe, jasne. Nie będę wobec tego psuł niespodzianki i czekam cierpliwie smile
  • rita100 07.11.06, 19:52
    hehe Fedar , nie tak szybko, najpierw sobzie pospacerujemy po tym drewnianym,
    starym zamku, warowni, po tym starym grodzie. Puśćmy wodze fantazji, przekręćmy
    wehikuł czasu i ....

    Tak więc siedzimy w tej obszernej izbie, ciężkie drewniane drzwi otwierają się
    co chwilę, jako że pachołkowie raz wraz misy wnosszą dymiące i dzbany pękate, a
    na podworcach czeladź czyści uznojone wierzchowce - snadź goście nie lada na
    gród zawitali.
    Tak , to są posłowie Króla Władysława Jagiełły wracając z Malborka, dokąd
    jeździli by z wielkim mistrzem krzyżackim rozmówić się, wstąpili z powrotem do
    Dobrzynia, pozwalając koniom wytchnąć trochę.
    Siedzimy teraz przy stole długim spożywając ze smakiem dary Boże i gwarząc
    swobodnie: Mikołaj Kurowski, arcybiskup gnieźnieński, Janusz z Tuliskowa-
    kaliski i Wincenty z Granowa, ktory w Nakle kasztelanem był. Naprzeciw nich
    siedzi mąż rosły, barczysty, a choć jeno po domowemu odziany jest w kaftan
    bawoli, pasem przepasany i skórznie zwykłe, jakie i czeladź nosi, przecie od
    razu wodza w nim każdy pozna, a Fedarowi aż w oczach iskrzy od tych
    dostojeństw, że Warnija tyż w gosciach.
    Tak , tak to siedzi z nami starosta dobrzyński: Jakub Chełmicki, z
    Płomieńczyków rodu, rycerz zawołany, sławny tak z męstwa, jak z serca wielkiego
    i duszy szlachetnej.
    Nienawidzą go Krzyżacy, bo w Dobrzyniu siedząc, strzeże jak stróż wierny wrót
    owych do Polski.
    A o czym rozprawiają ?
    Domyślacie się, o Krzyżakach i ich napadach na okoliczne grody, o Polsce i
    Litwie, o Żmudzi, którą odstąpiono Krzyżakom i burzy się lud. Jak ucho dobrze
    przyłożymy to słuchajcie co opowiadają : mowią o tym , ze gdy król Władysław
    Żmudzianom zboże posłał, to Krzyżacy pochwycili i zaczęli krzyczeć, ze w zbożu
    ukryta jest broń dla Żmudzianów, toteż Krzyżacy zboże zagarnęli , a ludzi
    wybili. Mówią wiele rzeczy, ale może spałaszujmy najpierw jadło i kości
    rzucajmy pod stół.
    Kości zostały rzucone...cdnj
  • rita100 08.11.06, 20:16
    Wracamy do wspolnej wieczerzy. Tak rozmawiając o Żmudzi planując wieką wyprawę
    na Krzyżaków słyszymy w oddali jakieś grzmoty. Myślicie , ze burza idzie,
    chowacie sie pod stołami - nic z tego nie bójcie się, to tylko szarźa
    wyrostków, dzieciarni starosty Chełmickiego nadjeźdzają.
    A wśród nich ola Boga dziewczyna, Hanusia , czternastoletnia, ktora jak to na
    kresach wychowane dziewczyny umią władać bronią, rumaka dosiąść, mieczem ciąć,
    kusze naciagać gdzież ją tam zaciągnąć do krosenek. Widzicie jaki wesołe życie
    panuje pod dachem Chełmickiego.

    - Hanuś... Hanusiu ! - zawołał Chełmicki
    - Hanula !... - powtórzył głośniej
    - Idę tatulu ! - odkrzyknęła raźnie i podskoczyła ku ławie.
    Wtem spostrzegła obcych rycerzy i stanęła jak wryta, naraz zakryła rękoma
    spłonioną twarz i pierzchnęla jak ptak z podworca. Wszyscy radośnie się
    śmiejemy.
    - To wasza corka, starosto ? spytał arcybiskup.
    - Nie, Wasza Miłość - wychowanka jeno.

    Goście i my tacy zadowoleni siedzimy, a Chełmicki dalej ciagnie, że Hanusia to
    jego krewniaczka.
    Fedarowi oczko błyska, Gajowy jeszcze o niej nic nie wie bo jeszcze w puszczy
    siedzi i gra pieknie na geślikach, a ja jako ta co przekręciła wehikuł czasu
    milcze , bo co to biedne dziecko ściagnie na warownie już wiem. Ale cicho , ani
    mru, mru.
    Chełmicki mając malutką czóreczkę, dwóch bliźniaków, i jeszcze trzech synów w
    tym najstarszego, bo szesnalestnego Kaźka przyjął na opiekę Hanusię.
    Goście słuchali smutnej opowieści Starosty. Jako , ze jest to jezyk staropolski
    po cichu Wam przetłumaczę. Chodzi o to, że matka Hanusi, a krewna Chełmickiego
    rozmiłowała się w rycerzu niemieckim i wyszła za niego za mąż. Rycerz był to
    godny i nazywał się Maks Schwanenfels. Kiedy pojechali do Niemiec rodzina nie
    była przychylna, raczej nawet niechętna. Gdy mąż zmarł matka zabrała dziewecke
    i wróciła do Polski i niebawem ze zgryzoty zmarła. Corkę przekazała rodzinie
    Chełmickich.
    Teraz uważnie słuchajcie co dalej mówią przy tym ogromnym drewnianym stole w
    zamku Dobrzyń. Teraz dopiero się zacznie akcja w zamku Dobrzyń
  • rita100 09.11.06, 21:01
    Nie skończył opowiadać Chełmicki kiedy Wincenty z Granowa zerwał sie na równe
    nogi i woła jak się nazywa ?
    - Schwanenfels ?
    - Schwanenfels, tak to nazwisko ojca Hanusi - odparł starosta.
    - Wszelako powiedzcie: miał on braci jakichkolwiek ?
    - Miał jednego brata: Fryderyka, czyli Fryca, jak to oni mowią - ale w zgodzie
    z nim nie żył, jako ,że tamten do Krzyżaków wstąpił, czego ojciec Hanusi Maks
    darować nie mógł.
    Rycerze spojrzeli po sobie i po nas.
    Tu arcybiskup do rozmowy się wmieszał.
    - Dziwne są drogi Boskie! Usiądże starosto koło mnie, a opowiem wam wszystko.
    Własnie wtedy, gdy posłowalismy do Krzyżaków, zmarł był w Niemczech graf von
    Rosenburg, Schwanenfelsów wuj rodzony. Sam tekże Rosenburg pełen cnót
    rycerskich był i dlatego nienawidził Krzyżaków, a z nim i Fryca, siostrzeńca
    swego. Że zaś bogatym był niesłychanie, a rodziny bliżej nie miał mieniem swym
    rozporządził i ostatnią swą wolę nie tylko spisał, ale i biskupowi warmińskiemu
    w przechowanie dał. Daremnie Fryc czatował na dobro jego, bo takowe dostanie
    bratanica jego Hanna von Schwanenfeld.
    Fryc o spadku onym marzył, teraz gdy takowy ominął go, to Krzyżacy - oni łupu
    ze szponów nie puszczą !
    - Toć ubiją naszą Hanusię i spadek wezmą - mowi chełmicki
    - A własnie , ze nie ! Von Rosenburg mądry był, toteż zastrzegł, ze w razie
    śmierci Hanusi, majątek cały dostanie Tum Gnieźnieński (gdzie graf on kiedyś
    cudu doznał), chyba że Hanusia sama, do lat dwudziestu doszedłszy, inaczej nim
    rozporządzi.
    Widzicie , ze wszystko dorze się składa.
    I zbierają się rycerze do drogi. Zatętniły kopyta, szczęknęły bronie i orszak
    posłów królewskich ruszył wesoło w drogę. Jakub Chełmicki odprowadził ich do
    bram ostatnich i cwałem wrócił do warowni zamkowej.
  • rita100 10.11.06, 20:20
    I tak dni mijały jeden za drugim. Od tej pory cały gródek na baczność się miał
    i w każdej chwili gotów był do boju, jako że na granicy prawie ziem polskich
    leżac, często Krzyżakom żęby pokazywać musiał. Każdego ranka i wieczoru
    strażnicy musieli zdawac relację. Czujnośc warowni została zdwojona. Ludziom
    też, podnuże zamku zamieszkującym, przykazał Chełmicki ostro, by w gotowości
    byli i na pierwszy głos trwogi do warowni się chronili, paląc wpierw domy swe,
    by dla wroga osloną nie były.
    A wszystko z tej przyczyny, że gdy Chełmicki dowiedział się co grozi Hanusi,
    natychmiast wywiózł ją do Krakowa, ale tak się stało , że Krzyżacy podstępem
    Hanusie porwali w drodze i wieś o Hanusi zaginęła.
    Jak widzicie , nie wesoło było na warowni w Dobrzynie i nie wesoło będzie , bo
    tragedia zamku dopiero przed nami. Tak bedziemy świadkami wielkiej tragedi
    Dobrzyna i.....
  • tralala33 10.11.06, 20:56
    Tak czamy coby Hanusie z rank krzyżackich łuwolnić, bo Tum Gnieźnieński sobzie
    bez jiej wiana też poradzi.
  • rita100 10.11.06, 21:03
    Tak poziem co Hanusia je w rankach krzyżackich . Łoddali jó na wychowanie do
    Łolstyna do dworu Niemki i tamój jó trzymajó pod kluczem. Jek w klasztorze.
    Czkajó coby łosiągnęła 20 lat. Ale łona sia nie daje, cióngle mysli ło
    łucieczce i jó planuje. Ale tero to eszcze za wcias mózić ło nij.
  • rita100 11.11.06, 21:22
    "Tak nadszedł 16 sierpnia. Dzień był znojny i parny, jak zwykle o tym czasie
    bywa. Wokoło warowni tłumy ludzi snuły się, jako , że dnia poprzedniego z
    powodu święta Matki Boskiej, nabożeństwa uroczyste odbywały się w kościołach,
    na które z daleka przybywali patnicy. Zwłasza ojcowie Franciszkanie, jeszcze w
    roku 1316 przez księcia Konrada Mazowieckiego w Dobrzyniu osadzeni i uposażeni
    hojnie, z uroczystością niebywałą święcili dzień Wniebowzięcia Bożej Matki. Kto
    żyw spieszył, by w nabożeństwach tych udział wziąść. Do wieczora późnego trwały
    modły, śpiewy i procesje i dopiero dnia następnego lud z dalszych stron do
    domów się rozchodził.
    Chełmicki lękał się zawsze dnia tego, pamiętny na rzeź okrutną, jaką niegdyś w
    sam odpust świętego Dominika Krzyżacy w Gdańku zrobili, kędy 10 000 ludzi padło
    w godzin kilka, a krew rzeką płynęla po ulicach. Wiedział, że w tłumie takim
    niełatwo karnośc utrzymać, zatem i obrona ciążka bywa, toteż sam biegał co
    chwilę na strażnicę bacznie mając na wszystko.
    I teraz , stojąc na szczycie wieży, wzrokiem ogarniał ścielące się u stóp grodu
    pola. Nigdy jednak jeszcze tak dziwnym uczuciem nie drżało mu serce, jakiś ból
    budził się w nim, jakby przeczucie straszne...nie uchwytne...
    Od kościoła dzwonek zadźwięczał, wzywając do pacierzy wieczornego i rycerz
    głowę odkrył, szepcząc słowa modlitwy. Nagle drgnął... zdało mu się, że coś
    błysło w dali, więc wpił się oczyma w przestwór, zwalczyć chcąc mrok zapadający
    z wolna....Chwilę stał tak pochylony, z tchem zapartym, śledząc dal siną i
    naraz ku strażnikowi poskoczył.
    - W róg uderzyć, na trwogę - krzyknął - Krzyżacy !
    I jak szalony na dół zbiegł do zaŁogi.
    - Krzyżacy ! - Do broni ! - Na mury !

    ----------------
    Chowaj się kto może, bydzie łostro
  • tralala33 11.11.06, 21:28
    Ciajżkie kedajś buło życie - mało chtóren dożywał dugich lat w pokoju.
    Tzrymajta sia dobrzyniacy!
  • rita100 13.11.06, 19:44
    Trzymajta sia !

    - Krzyżacy ! - huknął jak grom.
    "Ale już potężny, żałosny głos rogów wybuchnął na wieży i leciał w dal mroczną,
    trwogę niosąc w sercach ludzkich. Kto żyw wybiegał z domu. Podnóże zamku
    zaroiło się ludźmi opuszczającymi na gwałt swe mieszkania, by w murach warowni
    szukać ochrony. Okrzyki i nawoływania, rżenie koni, skrzyp wozów, płacz
    niewiast i dzieci, zmieszały się ze szczękiem łańcuchów mostu zwodzonego, który
    głucho dudnić począł pod stopami uciekających do grodu ludzi. Naraz wśród
    pomroki, pod ciemny strop niebios, strzelił potęzny słup
    ognia...jeden...drugi... dziesiąty.... Z każdą chwilą przybywało ich - cała
    równina stanęła w blasku pożogi; fala płomieni obręczą jasną opasała zamek,
    kiedy za ostatnimi przybyszami z hukiem most się podniósł - odcinając warownię
    od świata...
    I naraz zamajaczyło coś w pomroce - głuchy szmer jakoby nadciągającej burzy
    zbliżał się i potęzniał - płomienie skrzesały tysiące iskier w lśniących
    zbroicach, oświecając zakute, cięzki, poteżne hufy krzyżackie. W krwawych
    blaskach pozogi widniały ich płaszcze białe, czarnymi krzyżami znaczone,
    chwiały się pióra pawie na wierzchu szyszaków, błyskały złowrogo miecze i groty.
    --
    I jak macie ciarki po plecach ? Jak widzicie wieś płonie , a co z warownią , to
    zobaczycie. Uciekajmy do puszczy skąd bedziemy obserwować. Pamiętamy, ze w
    warowni Hanusi nie ma, wcześniej została porwana przez Krzyżaków.
  • rita100 14.11.06, 21:06
    Krzyżacy, nie próbowali nawet do poddania wzywać, jako zazwyczaj czynili,
    wiedzieli, jaką odpowiedź da im Chełmicki, więc od razu wokół warowni rozkładać
    sie poczęli, do oblężenia się gotując. Huczały trąby i huf za hufem na miejsca
    swe wysuwać sie począł, opasując gródek zwartym pierścieniem.
    Nagle jeden z Krzyżaków oderwał się od reszty i skinąwszy na dwóch jeszcze,
    samotrzeć do bramy podjechał.
    - Hej ! jest tam wasz starosta ?! - krzyknął do straży łamanym polskim językiem.
    Okiennica nad bramą, pchnięta silną dłonią rozwarła się z trzaskiem i Jakub
    Chełmicki ukazał się w oknie w lśniącej zbroi spokojny, dumny.
    - Oto jestem. Czego żądacie ? - spytał krótko.
    - Fritz Schwanenfels jestem ! - odparł Krzyżak - i przywożę wam pozdrowienia od
    waszej Hanuli miłej !
    Nie bardzo zdrową była jej wasza opieka, teraz pokutować za to musi ! -
    dokończył z drwiacym uśmiechem.
    - Wiem ja, iż córka Maxa von Schwanenfels przez was porwaną została - odparł
    poważnie - wszelako wiadomo, iż nad sierotą Bóg czuwa, przeto Jemu rachunek z
    opieki waszej zdacie!
    Tu zatrzasnął okiennicę na znak , iż rozmowa skończona.
    (...)
  • rita100 14.11.06, 21:07
    Trzeci już dzień trwała walka. Dobrzyń bronił się jeszcze ale znać było, iż
    ostatkami sił goni. Mury , bite bez ustanku pociskami i taranami, spękane,
    osłabione, lada chwila runąć musiały. Z obrońców garść ledwo została, rannych,
    zgorączkowanych, współprzytomnych, ale taka wielka zaciekłość była w sercach
    garstki tej, iż ani jeden o poddaniu nie pomyślał. Kobiety, dzieci nawet brały
    udział w walce; każdy wiedział, że ginąć musi.
    Jakub Chełmicki ciągle był na wałach, nie śpiąc, nie jedząc prawie. Jasna jego
    zbroja migała jak płomień wszędy, kędy niebezpieczeństwo było największe, kędy
    słabnąć poczynali i stał tak wśród gradu pocisków, kierując obroną całą, licząc
    chwile, jakie mu jeszcze do zycia zostały, wiedząc , ze ulec musi. Przy nim,
    syn Kaźko walczył dzielnie.
    Naraz okrzyk rozległ się pełen trwogi i rozpaczy; olbrzymi kawał muru chwiać
    się począł i nagle runął w fosę, wznosząc tumany kurzu, zasypując gruzami
    walczących.
    - Koniec! - pomyślał Chełmicki
    - Do wyłomu ! - krzyknął piorunującym głosem.
    Ale nie czas już było, żelazna nawała krzyżacka runęła przez wyłom, tnąc,
    siekając, pławiąc się w krwi.
    Sto ostrz skierowało się w pierś starosty.....
  • tralala33 14.11.06, 21:16
    Tak tero starch bandzie w łoże lygnońć. Przeżyje nosz starosta?
  • rita100 14.11.06, 21:22
    Nie, to będą makabryczne sceny. Tak jutro napisze , żebyś dziś spokojnie poszła
    spać. Tak było z zamku Dobrzyń.
  • gajowy555 14.11.06, 22:00
    Łoj szpetne to sceny, jek zawdy z udziałem Krzyżaków. Gwołt złego uczynili łóni.
    Dobrze co na noc ło tam w szczegółach nie psiszesz Rita. Jano co z Hanusią ?
    Coby wszyćko fejn sia skóńczyło...
  • rita100 14.11.06, 22:10
    I dobrze co Hanusi tam ni buło i ni zidziała tego wszystkiego. Łona siedzi
    zamknienta w Łolstynie.
  • rita100 15.11.06, 21:14
    "Sto ostrz skierowano się w pierśc starosty, gdy nagle Fritz von Schwanenfels
    przypadł na koniu rozstrącając wszystkich.
    - Żywcem wziąć mi to gniazdo całe ! - huknął jak grom - Żywcem !
    Walka zawrzała. Daremnie Chełmicki bronił się jak lew, arkany rzemienne świstać
    poczęły koło niego, aż jeden nogi mu oplątał, starosta na ziemię runął.
    Tłum knechtów rzucił się z wyciem na leżącego, Każko skoczył, ciałem własnym
    osłaniając ojca, w tej chwili jednak miecz krzyżacki cioł go w głowę, chłopak
    na ziemię padł, jak piorunem rażony.
    - Każko! - krzyknął z rozpaczą starosta.
    Ale już pokryło go mrowie ludzkie, krępując powrozami.
    Reszta Krzyżaków docinała tymczasem nieszczęsnych mieszkańców Dobrzynia,
    znęcając się nad nimi bez litości. Rzeź okrutna ustała dopiero, wtedy, gdy już
    nie było kogo mordować.
    Przy życiu został jeno Jakub Chełmicki i jego rodzina - związani, bezsilni,
    patrzeć musieli na dzikość wroga, którzy wyciąwszy ludność, podpalił teraz
    drewniane zabudowania warowni.
    Gorzały jak pochodnia.
  • rita100 15.11.06, 21:15
    "Marszałek Zakonu, na gruzach wyłomu siedząc, do Frytza się zwrócił:
    - Zali to już wszyscy z jego domu ? - spytał wskazując na rodzinę Chełmickich.
    - Brak jeno syna najstarszego - odparł Fritz - ktorego knechty zabili, nie
    wiedząc kim był.
    Marszałek do starosty się zwrócił:
    - Jakubie Chełmicki - rzekł. - Niegdyś, za usługę drobną, za wydanie w rece
    nasze gródka tego, Zakon chciał cię obsypać bogactwem i dostojeństwy - ty
    wszakże odrzuciłeś ze wzgardą żądanie nasze - dziś warownia zdobyta, a ty i
    twoi w naszym ręku!...Cóż dziś mi powiesz ?
    Starosta zmierzył go wyniosłym spojrzeniem.
    - To, co i wtedy - odparł dumnie - że wolę śmierć, niż hańbę !
    - Słusznie rzekłeś - powiedział Krzyźak. - Wszelako śmierć twoja przykładem
    strasznym być musi dla tych, co kiedykolwiek woli Zakonu sprzeciwiać by się
    śmieli - dlatego..... wpierw na śmierć żony i dzieci swych patrzeć bedziesz -
    sam zginiesz na ostatku!...
    --
    Taki był koniec zamku, warowni w Dobrzyniu.
    Tragiczne losy rodu Chełmickiego i jego ludzi w Dobrzyniu. Przenieśliśmy się
    tam, na moment , byliśmy świadkami tej okrutnej tragedi.
    Ale wcześniej napisałam, że i pojawi się gajowy w puszczy, że o Hanusi opowiem,
    a Fedar czka i czka na coś, ziem na co, na rycerza znakomitego i mózie woma
    bandzie, bandzie , polegajcie jak na słowie.....
    Tak zienc, eszcze jyden urywecek bandzie na zakończenie łopozieści ło Dobrzynie
    i zabziore woju pod legendy grunwaldzkie, dzie dokończym dzieło zwycięsko.
    Musim przecie Hanusie łuwolnić z łobjanć krzyżackich, a moze sie łóna sama
    łuwolni , boć łona jek Jagienka sienkiewiczowska.
  • rita100 16.11.06, 20:01
    "Jesień była słoneczna, barwna, cudowna, polska jesień. Szeroką drogą,
    pamiętająca czasy Kazimierza Wielkiego zdążał ku Dobrzynowi orszak jezdnych.
    Niezbyt liczny. Nie lada kto musiał jechać, jakoż krolewskie prawie
    dostojeństwo biło z młodych urodziwych lic jadącego na czele rycerza, którego
    postać olbrzymia odcinała sie ostro na tle barwnych, lśniących szat dworzan.
    Okryty czarnoszmelcowaną zbroją, bez żadnych osdób ni świecidełek, na ramiona
    narzucony miał czarny płaszcz rycerski, takiejże barwy pęk piór strusich
    powiewał na szyszaku, spod ktorego wyglądało smagłe, czarnookie i czarnowłose
    oblicze, pogodne i szlachetne. Koń nawet jeźdzcy onego czarny był, jak krucze
    pióra, gwaiazdką tylko niewieką na czole znaczony.
    Jeździec ów był to Zawisza Sulimczyk, Czarny zwany, dla swego zamiłowania w
    ciemnych barwach. Młody wiekiem, słynął z waleczności, siły, jako też
    szlachetności niezwykłej, dla której nie tylko swoi, ale i obcy czcią otaczali
    go wielką, a słowo jego we wszystkich państwach ówczesnych wyrokiem dla
    rycerstwa było.
    Wiele tez czasu spędzał poza granicami kraju, każdy bowiem z panujących za
    zaszczyt sobie miał gościć go na swym dworze. Mimo to Zawisza wiernym synem
    Polski pozostał, czujnym na każde jej zawołanie.
    I teraz, porzuciwszy świetny dwór cesarza Zugmunta, kędy gwałtem zatrzymać go
    usiłowano, spieszył do Polski na wezwanie króla Władysława Jagiełły, który co
    przedniejsze rycerstwo ściągać zaczynał, gotując się powoli do walnej rozprawy
    z Krzyzakami.
    Że zaś pośpiechu wielkiego nie było, zatem postanowił Zawisza do Dobrzynia po
    drodze skoczyć, jako , że z Chełmickim Jakubem przyjaźń ich serdeczna łączyła.
    cdn

    I tak rycerz szlachetny Zawisza Czarny dojedzie do Dobrzynia, a tam....
  • tralala33 16.11.06, 20:21
    Na Zawiszę mona liczyć, jak na Zawiszę. Uratuje Dobrzyń, prawda?
  • rita100 17.11.06, 20:06
    Łoj, ni zidziołam wczaśniej tygo wpisu, wybaczta Tralala - tera mosz łodpoziedź.

    Wtam w łoddali zamajaczył już siną smugą młodziuchny gaj brzozowy, przysłonięty
    lekką oponą mgły.
    - Dereszko, a bywaj no tu - zawołał Zawisza - Łobacz, wżdy z tygo mniejsca
    strażnicę Dobrzyń zidzieć winniśmy.
    Deresław wpatruje sie uważnie, łoczy roztwiera na rościerz i patrz, patrzy..
    - Jużci - zawołał z wahaniem Dereszko - Tam , kędy ów gaj, zza niego wieżyczke
    Dobrzynia zidać buło.
    - A ni ma - poruszył sia niespokojnie Zawisza.
    Orszak pomknął żwawiej. Mgła była gęsta. Wszyscy wypatrywali wieżyczek.
    - To Dobrzyń - rzekł Zawisza
    - Juzci - mruknął Dersław
    - Dziwna rzecz - mówi Zawisza - gród ów o połowe niższy mi sie wydaje, choć nie
    widzę go prawie, snadź tuman i mgły takie dziwy wyprawia.
    Tak jedziemy, jedziemy....i zbliżamy się do grodu i wtej chwili wiatr rozwala
    nagle mgły zawieszone nad ziemią i oczom orszaku Zawiszy ukazało sie straszne,
    poczerniałe zgliszcze, pełne gruzu i wpółspalonych belek, niepodobne nawet do
    warowni, która tak niedawno wznosiła się na tym miejscu.
    Zawisza i my wszyscu zbladliśmy jak ściana.
    - W konie ! krzyknął Zawisza i ruszyliśmy jak jak wicher do grodu. Bezradni
    stajemy z łoczyma wlepsionymi w to mniejsce, w ten straszny stos rumowiska,
    pusty , głuchy, bez żadnego śladu żywej istoty.
    - Krzyżacka gospodarka - rzekł Deresław, a Fedar powtórzył, Tralala łoczy
    zakryła w rankach, a Gietpe poszedł sprawdzać ślady. Gajowy w puszczy, szykuje
    sia po cichu do wojny.
    - Ale kędyż Chełmicki ? - zawołał wściekły Zawisza. - Kędy załoga cała ? Toż
    nie padli bez walki ? Gdzież ich ciała ?
    To zgadka zamku Dobrzyń
    cdn
    ps
    Kiedy rozwiążemy tą zagadkę zamku Dobrzyń wyruszamy na wyprawę wojenną. Dlatego
    spotkamy się w kóntku legen grunwaldzikich. Zamek łostwimy w spokoju i Hanusię
    natencias.
  • rita100 18.11.06, 19:57
    Kędyż Chełmicki ?
    Zastanawia się Zawisza z orszakiem. Tak zienc Zawisza w mig przybańczył sobzie
    co obok w puszczy mnieszka stary, stary zielarz Borsuk. Jeśli eszcze żyw
    wyjaśni noma tó tajemnice. Ruszamy do puszczy. Jedziem , jedziem , a Zawisza
    woła Borsuk, Borsuk, Borsuk !
    - Wasza Miłość - zawołał radośnie wychodząc z knieji Borsuk - o Chełmickim
    chcecie ziedzieć , straszne to !
    - Na Boga, wy wiecie o nim wszystko - prawda ? Mocież mi, zginął ? Bo zidze co
    grod zdobyto.
    - Jużci, a co więcej, zginął w takim bólu i męce. A bo wpierw, w oczach jego
    zamordowano żonę jego i dziatki, a on patrzeć musiał na to związany.
    Wreszczie Zawisza otrząsnął się ze wzruszenia i do starca sie zwrócił.
    - Ale skąd wiecie tak dobrze o wszystkim, ojcze ? zapytał ciekawie.- Czy
    byliście moze w warowni ?
    - W warowni nie byłem, bo wojny nie spodziewał sie nikt i Krzyżacy spadli tak
    nagle, że ledwo z podmiejskich domów ludność do grodu uciec zdążyła. Dopierom
    jak łunę am dojrzał na niebie , pomyślałem. Śpieszyłem ile sił, ale stare nogi
    nie zawsze słuchać chcą. Nim dowlokłem się na miejsce, Krzyżaków nie było już,
    poszli dalej w noc ciemną. W Dobrzyniu zostały jeno zgliszcza i ciała
    pomordowanych ofiar. A szegóły opowiedział mi Kaźko.
    - Dla Boga ! Kaźko żyje !.... zawołał Zawisza.
    - W ostatnim szturmie padł; myśleli, że zginął, on tymczasem omdlał jeno z ran
    ciążkich. Ocknął sie właśnie wtedy, gdy rodzinę jego mordowano, chciał
    krzyczeć, biec do nich, ale omdlał znowu z bolu i rozpaczy. Takiem go znalazł
    na zgliszczach - opowiada starzec. Okoliczni ludzie mieszkający w puszczy
    pochowali mieszkańców Dobrzynia.
    I tak zidzicie spotkał sia Kaźko Chełmicki z Zwiszą. Zawisza zaopiekował się
    Kaźkiem jak synem i razem w orszaku wyruszą na wielką bitwę z Krzyżakami.
  • tralala33 24.11.06, 21:28
    Gietpe - tośma razem łutrasili ta ksiójżka smile
    Na szczajście. Bandzie co na Gody kupsić.

    Szata graficzna książki nawiązuje do "Dworów i pałaców dawnych Prus
    Wschodnich". Tak jak tam autorzy duży nacisk położyli na ilustracje i
    uzupełniający je tekst. W książce znalazły się malarskie rekonstrukcje zamków.
    Przygotowały je malarki Bożena Januszewska i Katarzyna Wolska. Dawnymi
    technikami wykonały 21 prac. Są stylizowane na starodawne obrazy, mają
    złocenia, a nawet charakterystyczne dla starych dzieł pęknięcia. - To prawdziwe
    arcydzieła oddające klimat dawnych czasów. Utrwalone są na nich ważne
    wydarzenia związane z warownią - oblężenia czy życie codzienne na zamku -
    opowiada Mirosław Garniec. - Cześć nieistniejących warowni, np. tę z
    Dzierzgonia, którą rozebrano 200 lat temu, odkrywaliśmy na nowo, bazując na
    najnowszych badaniach archeologicznych.
  • gietpe 24.11.06, 21:31
    Na szczajście.
    No ale jo buł drugisad
  • tralala33 24.11.06, 21:34
    Mój wpsis 21.25, Woju wpsis 21.25! Tośma w ta sama chwiułka napsisali smile
  • gietpe 24.11.06, 21:38
    Na szczajście smile
  • gajowy555 24.11.06, 21:30
    bi.gazeta.pl/im/2/3754/z3754302X.jpg
    Łoj, jeka psiankno szata graficzno. Tlo ziela to bandzie kostet? Śtrasznie
    drogie te ksiójżki só...
  • tralala33 24.11.06, 21:33
    Krowy nie bandziesz brukował przedawać - jek mawiał Bazyl smile
  • gajowy555 24.11.06, 21:40
    No jó, chyba ze ło kargulowó Mućke sia rozchodzi...
  • rita100 24.11.06, 21:46
    No psianknie, aleśta popsisali i wynaleźli ksiójżke.
    Tak jek stawiacie - wiela bandzie kstet ?

    60 zł

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka