Re: Reklamy

Re: Reklamy

Późne lata 90-te, bo we wczesnych się urodziłam:

- Gruby, brodaty facet z reklamy pizzy firmy Sorella, który mówił: "nie
zapomnij rozgrzać piekarnika!" na jej końcu, a wcześniej speaker mówiący
natchnionym głosem: "Pizza Sorella... wspaniałe ciasto... dużo dodatków", czy
jakoś tak wink,
- Mrożone ciasto (byłam mała i myślałam, że to lody) Konditoraj Kopenrad Und
Vise ("wspaniałe mrożone ciasto")
- Mleczna kraina - czekoladki ("Witajcie w mlecznej krainie, tu życie
najsmaczniej płynie...", czy jakoś tak)
- Żelki Haribo - "Haribo, smak radości"
- Reklama Kinder Niespodzianki na wakacjach: ludzik - jajko z tej reklamy
jadący samolotem i mówiący "Kinder Niespodzianka wróci po wakacjach!"
- Mój KOSZMAR lat dziecięcych, który śnił mi się po nocach: wchodzi babka do
jakiejś drugiej kobiety (która chyba znajduje się w łazience) i pyta "Co się
stało?", a druga mówi do niej: "Najpierw zrobił z sedesu AUTOSTRADĘ, potem
złapał za krawędź, pił ze stołu rozlany sok i jadł z podłogi" (wypowiedziane
dramatycznym głosem, przy czym pokazany rzeczony - jak go nazwałam -
Autostradak robiący autostradę z sedesu i zajadający żarcie z podłogi uncertain//)
- Debiut margaryny Delma (w sumie lubiłam, ale też mi się śniła)
- Reklama jakichś cukierków (nie pamiętam, jakich) - z cukierkami lecącymi z
nieba (pamiętam, że bardzo kolorowa i prawdopodobnie utrzymana w rysunkowej
stylistyce???)

I moja czołówka, czyli trzy marzenia dzieciństwa - bardzo późne lata 90:

1. śpiewane dziecięcym głosem: "(coś tam coś tam) jest zaraz, gdy już Świat
Zabawek Brio! Chodźcie bawić się i śmiać, gdy Briolinek woła Was... Baw się z
Brio, baw się z Brio!" - reklama katalogów z zabawkami, które w moim miasteczku
można było uzyskać jedynie w jedynym w miasteczku sklepie tego rodzaju, w
którym wszystko było drogie, a na człowieka prowadzącego go mówiono (chyba od
nazwiska?) Bednarz, ewentualnie Prywaciarz, z racji zawodu. Katalogi były
naprawdę WYPASIONE (nie takie, jak teraz) i całe życie na Gwiazdkę zamawiałam
tylko zabawki w nich zawarte wink))),

2. "Waniliowe, pistacjowe, czekoladowe - Lego Scala - kawiarenka Pyszne Lody!
Nowe pomysły na urządzenie wnętrz domków (?) znajdziesz w książeczce Scala
Deco..." - czyli klocki Lego dla dziewczynek. Sama pamiętam, jak mama spytała
mnie, co chciałabym dostać na Gwiazdkę i powiedziałam: "taki duuuuuży (tu
odpowiednio gestykulując, czyli pokazując jego objętość) dom dla lalek Lego
Scala..." smile)) Dostałam - ale nie była to kawiarenka ani nawet "normalny"
domek, tylko butik z jedną lalką (później dokupiłam drugą - oprócz lalki w
zestawie zawsze były wypasione akcesoria, lalka kosztowała trzydzieści parę zł).

(rok 1999smile
3. "La, la, lalki z porcelany... La, la, ręcznie malowane... La, la, dla mnie i
dla Ciebie - jedyne w swym rodzaju są..." - i pokazana zabawa tymi lalkami.
Pierwszy numer (chyba z najbrzydszą lalką) kosztował 9.90, zatem kupili mi za
to, że dałam wyciągnąć się do kościoła (ech, jak ja tego nie cierpiałam, a
teraz wyrosłam na głęboko wierzącą smile)), ale pozostałe były już CHOLERNIE
drogie - o cenie 24.99, która mnie po prostu prześladowała i też była moim
koszmarem nocnym uncertain//,

Reklama czasopisma "Magic English", zresztą niedawno powtórzona - angielski z
Myszką Miki, z kasetą video (nie miałam video, więc też o nim marzyłam)..., z
tekstem dwóch babek rozmawiających przez telefon:
- Uczą się angielskiego...
- Sami?!!
- Nie, mają świetnych nauczycieli...

Później (chodziłam już do szkoły, właściwie był to już 21 wiek smile))
był "English Junior" z królikiem Buggsem, i to było trochę tansze, bo z kasetą
magnetofonową, a także "Odkryj świat" - 1 numer z magnetycznym piórem, którego
NIGDZIE nie można było w miasteczku dostać i mój tato powiedział, że
to "niewypał", a dodatkowo "Przygoda ze sztuką", którą kolekcjonowałam i
marzyłam, aby mieć przybory potrzebne do wykonywania prac plastycznych tam
prezentowanych smile)).

W latach 90 była też "Ciuchcia" ze "słodkim prezentem do zjedzenia" (tę kwestię
w reklamie mówiła chyba Monika). Och, jak ja chciałam mieć ten numer wink))!, ale
albo go nei było, albo nie chciano mi kupić. W ogóle byłam gazeciarą pierwszej
wody smile)), i lubowałam się w drogich kolekcjach.

Pamiętam radiową reklamę "Czarodziejskich opowieści" - serii wydawniczej też (a
jakżeby inaczej!) z video, ze starymi bajkami typu Bolek i Lolek, Reksio, Miś
Uszatek, ale też z pełnometrażowymi typu Czerwony Kapturek, etc.), w reklamie
pojawiała się kwestia: "plus balon Los Serdelloss..." - to był taki długi,
dmuchany balon dołączony do pierwszego nr z Bolkiem i Lolkiem smile)) Później
widziałam "Czarodziejskie opowieści" u pana Prywaciarza, ale bez gazetek crying.

Z reklamowanych płyt dla dzieci: "Smerfne hity" (mój tato zwykł mawiać, że
będzie ich może z dziesięć części już przy reklamie trzeciej czy czwartej, i
wcale się nie mylił smile))) oraz "Densoludki" (jak dorwałam, to panie w
przedszkolu kilkakrotnie prosiły żebym przyniosła kasetę, bo dzieci chcą
posłuchać) smile))

To na tyle. Teraz spieszę się na obiad, ale jak mi się coś przypomni, to
dopiszę smile.

P.S.:
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (1-100)
przejdź do: 1-100 101-119
(101-119)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj



Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.