29.05.07, 20:57
Kurcze, żyłem w latach 90 w zbyt malej metropolii, by załapac się na
szleństwo Amwaya, ale miałem kumpli, którzy znali kogoś ( czaicie ten
klimat), kto pracował w tej sieci i super zarabiał.

Ja jakoś nie zetknąłem się bezpośrednio, ale może Wy?
--
rzeczpospolitadmorzadomorza.blox.pl/html
Edytor zaawansowany
  • 29.05.07, 21:45
    Moja siostra handlowała tym w drugiej połowie dekady, ale kokosów nie zbiła. To
    była typowa robota dla młodzieży, która usilnie chciała zarobić. Rzuciła to w
    końcu, bo ludzie już wtedy nie ufali sprzedaży bezpośredniej.

    --
    Forum Lata 90-te
  • 22.12.07, 10:56
    jedzoslaw napisał:

    > Rzuciła to w
    > końcu, bo ludzie już wtedy nie ufali sprzedaży bezpośredniej.

    Problem w tym, że właśnie wielu ludzi traktowało AMWAY jak biznes sprzedaży
    bezpośredniej CZYM NIE JEST. Ale by to zauważyć trzeba poznać gruntownie ten
    biznes, nie sądzę by ona to zrobiła niestety...
    Polecam stronkę www.finans-edu.pl tam jest to wyjaśnione z grubsza.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    pl.wikiquote.org/wiki/Charles_Caleb_Colton
  • 08.01.08, 22:22
    skory1 napisał:


    > Problem w tym, że właśnie wielu ludzi traktowało
    > AMWAY jak biznes sprzedaży bezpośredniej
    > CZYM NIE JEST. Ale by to zauważyć trzeba
    > poznać gruntownie ten biznes,

    I być na bieżąco z tym, co Amway o sobie mówi. Naście lat temu, kiedy się z tym
    zetknąłem, materiały edukacyjne zawierały wyjaśnienie, co to jest marketing
    bezpośredni i sprzedaż bezpośrednia, i że Amway jest właśnie pionierem tego
    biznesu na Dzikim Wschodzie.

    --
    Ciemność często jest błyszcząca, kolorowa i pełna dźwięków.

    Wigilia w Norze
  • 23.03.09, 12:02
    skory1 napisał:

    > jedzoslaw napisał:
    >
    > > Rzuciła to w
    > > końcu, bo ludzie już wtedy nie ufali sprzedaży bezpośredniej.
    >
    > Problem w tym, że właśnie wielu ludzi traktowało AMWAY jak biznes sprzedaży
    > bezpośredniej CZYM NIE JEST. Ale by to zauważyć trzeba poznać gruntownie ten
    > biznes, nie sądzę by ona to zrobiła niestety...

    Nie. Nie rozumiemy się. Ona doskonale wiedziała, na czym to polega, bo sama w
    tym uczestniczyła. To ludzie kojarzyli to ze sprzedażą bezpośrednią czy
    akwizycją i nie ufali tej firmie. Dlatego klientów miała jak na lekarstwo.
    Ponadto, oferowanie towarów podczas spotkań towarzyskich było już wtedy uważane
    za nietakt (a tę okazję do sprzedaży Amway najchętniej pracownikom proponował).
    W każdym razie siostra dała sobie spokój, bo pieniędzy to dużych bynajmniej jej
    nie przyniosło.
    --
    Czy pamiętasz kraciaste flanele ?
  • 07.06.07, 00:03
    pamietam tą firmę i te produkty....
    --
    Ja to ja...
  • 12.07.07, 18:43
    Kurczę, pamiętam że była sprawa z jakimś filmem, który o tej instytucji
    nakręcono, ale instytucja podała autora filmu do sądu zanim doczekał się emisji
    (był to dokument telewizyjny) i chyba ostatecznie do niej nie doszło. Kojarzycie
    coś?
    --
    Dyskusja o serialu "W labiryncie"
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14&w=40435235&a=40435235
  • 08.01.08, 20:21
    skory1 napisał:

    > Oto tekst sentencji wyroku w sprawie filmu Dederki zamieszczony na jednym z for
    > ów.
    > poslizg.mojeforum.net/viewtopic.php?t=97

    Zajrzałem.
    Nie ma tam żadnej sentencji, tylko jej streszczenie, mieszające cytaty z
    opiniami streszczającego.

    --
    Ciemność często jest błyszcząca, kolorowa i pełna dźwięków.

    Wigilia w Norze
  • 20.12.07, 11:17
    minstrelboy napisał:

    > miałem kumpli, którzy znali kogoś ( czaicie ten
    > klimat), kto pracował w tej sieci i super zarabiał.

    Ba, pewnie że czaję. Byłem też parę razy namawiany zgodnie z instrukcją Amwaya,
    że należy zaprosić na spotkanie nie mówiąc w żadnym wypadku, o co konkretnie
    chodzi. Jakoś się nigdy nie wybrałem, zbyt mi ta cała konstrukcja pachniała
    piramidą finansową.
    W jakiś czas potem była sprawa filmu i równolegle wielki artykuł w Wyborczej, z
    którego wynikało, że to w Polsce jakiś potężny biznes jest. Od paru lat o tym
    cicho. To jeszcze działa?

    --
    Tam, gdzie wszyscy myślą tak samo, nikt nie myśli dużo.
    Wigilia w Norze
    Fanfikty potterowskie mrowie a mrowie
  • 22.12.07, 10:53
    a_weasley napisał:

    > minstrelboy napisał:
    >
    > > miałem kumpli, którzy znali kogoś ( czaicie ten
    > > klimat), kto pracował w tej sieci i super zarabiał.

    Tia, znałem kogoś, kto znał kogoś, kto znał kogoś, kto słyszał, że... wink
    A Księżyc jest z sera ementalera. wink

    > Jakoś się nigdy nie wybrałem, zbyt mi ta cała konstrukcja pachniała
    > piramidą finansową.

    To czym ci to pachnie a czym to jest to dwie różne rzeczy.
    Nie przyszło ci do głowy, że to właśnie piramidy finansowe podszywają się pod takie biznesy jak AMWAY i wciskają ludziom kit, że są tacy sami?
    Gdyby AMWAY był piramidą finansową, to byłby zakazany, bo piramidy są zakazane i ścigane w Polsce na podstawie "Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji".
    O piramidach i mlm oraz różnicach między nimi możesz poczytać np. tutaj.
    www.finans-edu.pl
    > W jakiś czas potem była sprawa filmu i równolegle wielki artykuł w Wyborczej, z którego wynikało, że to w Polsce jakiś potężny biznes jest.

    Film był przekrętem co wykazał sąd, streszczenie wyroku jest dostępne na sieci. Co do "wybiórczej" - piszą to co im wygodne a nie zawsze zgodne z prawdą, wiem to nie od dzisiaj. Podziel to co czytasz przez 1/2 to może jakiejś prawdy się w tym doszukasz.

    > Od paru lat o tym
    > cicho. To jeszcze działa?

    Nie cicho, tylko nie robimy wokół siebie wrzawy, takiej jaką robi byle pismak, któremu coś się uroi w głowie i potem te urojenia przenosi na łamy jakiegoś szmatławca. Owszem działa i ma się dobrze, obroty rosną. Proponuję ci - o ile to cię interesuje - merytoryczną dyskusję za pośrednictwem gg - 2136075. ZAZNACZAM - nie mam na celu "werbowania" cię, tylko wyjaśnienia skąd się wzięły te wszystkie historie. Zrobisz jak zechcesz.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    pl.wikiquote.org/wiki/Charles_Caleb_Colton
  • 25.12.07, 12:38
    R - O - T - F - L

    I tyle.
  • 08.01.08, 20:18
    Przedstawiciel Amwaya Skory1 napisał:

    > a_weasley napisał:

    >> minstrelboy napisał:

    >>> miałem kumpli, którzy znali kogoś ( czaicie ten
    >>> klimat), kto pracował w tej sieci i super zarabiał.

    > Tia, znałem kogoś, kto znał kogoś, kto znał kogoś,
    > kto słyszał, że... wink

    Dokładnie na tym się Amwayowa agitacja opierała.

    >> Jakoś się nigdy nie wybrałem, zbyt mi ta cała konstrukcja
    >> pachniała> piramidą finansową.

    > To czym ci to pachnie a czym to jest to dwie różne rzeczy.
    > Nie przyszło ci do głowy, że to właśnie piramidy finansowe
    > podszywają się pod takie biznesy jak AMWAY i wciskają ludziom
    > kit, że są tacy sami?
    > Gdyby AMWAY był piramidą finansową, to byłby zakazany, bo
    > piramidy są zakazane

    Toteż to nie JEST piramida. Jest to natomiast konstrukcja oparta na tej samej
    zasadzie: zrobisz majątek, jeżeli będzie dostatecznie szybko przyrastało. Czyli
    z definicji jest to dostępne dla wyraźnej mniejszości.

    >> W jakiś czas potem była sprawa filmu i równolegle wielki
    >> artykuł w Wyborczej, z którego wynikało, że to w Polsce
    >> jakiś potężny biznes jest.

    > Film był przekrętem co wykazał sąd, streszczenie wyroku
    > jest dostępne na sieci.

    Streszczenie, tak? Pewnie jeszcze dokonane przez Waszego prawnika?

    > Co do "wybiórczej" - piszą to co im wygodne a nie zawsze zgodne
    > z prawdą, wiem to nie od dzisiaj. Podziel to co czytasz przez
    > 1/2 to może jakiejś prawdy się w tym doszukasz.

    Aha, czyli nie było takiego wielkiego biznesu, nie było Diamentu i nagrodowych
    wycieczek na Hawaje?

    > > Od paru lat o tym
    > > cicho. To jeszcze działa?

    > Nie cicho, tylko nie robimy wokół siebie wrzawy, takiej jaką
    > robi byle pismak, któremu coś się uroi w głowie i potem te
    > urojenia przenosi na łamy jakiegoś szmatławca.

    Wtedy nie potrzebowaliście pismaka. Nie można było kamieniem rzucić, żeby nie
    trafić w dystrybutora Amwaya.
    A od początku tego tysiąclecia, jeśli chodzi o MlM, raz ktoś mi chciał sprzedać
    jakieś drobiazgi z zestawu startowego Oriflame.

    > - nie mam na celu "werbowania" cię, tylko wyjaśnienia skąd
    > się wzięły te wszystkie historie. Zrobisz jak zechcesz.

    Dzięki, nie skorzystam. Po prostu dlatego, że rozmawiając z kimś, kto zajmuje
    się dbaniem o wizerunek Amwaya, musiałbym do każdej minuty dodać trzy na
    weryfikowanie danych. Zbyt długo żyję, żeby przedstawicielowi korporacji wierzyć
    na słowo.

    --
    Ciemność często jest błyszcząca, kolorowa i pełna dźwięków.

    Wigilia w Norze
  • 09.01.08, 13:52
    a_weasley napisał:


    > Streszczenie, tak? Pewnie jeszcze dokonane przez Waszego prawnika?

    Czy ty czytasz kiedykolwiek bzdury, które wypisujesz?



    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    pl.wikiquote.org/wiki/Charles_Caleb_Colton
  • 10.01.08, 10:52
    skory1 napisał:

    >> Streszczenie, tak? Pewnie jeszcze dokonane przez
    >> Waszego prawnika?

    > Czy ty czytasz kiedykolwiek bzdury, które wypisujesz?

    A czy Ty czytałeś to, co nam tu podajesz do czytania jako nawet nie
    streszczenie, ale wręcz samą sentencję wyroku?

    --
    Ciemność często jest błyszcząca, kolorowa i pełna dźwięków.

    Wigilia w Norze
  • 23.04.10, 16:57
    Dziala! Nie wiem, jak w Polsce, ale tutaj (w USA) ma sie swietnie. Choc na co
    dzien nie widac, ale firma dziala preznie na wielu polach, tylko po nazwach
    produktow nie wiadomo, ze to Amway i tyle.
  • 25.06.09, 19:57
    Amway nadal działa ale czy ma się dobrze nie wiem. Ma całkiem ładny
    budynek na Puławskiej w Warszawie.
    A, i z tym zapraszaniem na spotkanie i niemówieniem o co chodzi -
    zdaje się że to nadal działa tongue_out Niedawno mój znajomy z pracy (typ,
    który zawsze łaspie się jakiś dziwnych interesów, piramidek i ma
    nadzieję zbić na tm miliony) opowiadał o jakimś świetnym interesie,
    w który wszedł i jak to za kilka miesięcy będzie miał z tego ok. 3
    tyś. zł. miesięcznie - oczywiscie nic nie robiąc. Zapytałam co to za
    cudowny biznes, a wtedy on zrobił się tajemniczy i powiedział, że
    oczywiście może mnie uświadomić, spotkamy się, mam na spotkanie
    wziąć męża itd. Mówię mu: no nie ścirmniaj, mów. Ale on "że spotkamy
    się to pogadamy". ....No i potem inny kolega, który dał się
    namówić na to spotkanie, powiedział mi że chodziło o Amway. No
    normalnie pękałam ze smiechu, bo myślałam że ta sekta umarła
    śmiercią naturalną właśnie w latach 90tych.
    --
    Chociaż nick na to nie wskazuje, jestem kobietą do diabła!
  • 26.06.09, 20:14
    myniek1 napisała:

    > myślałam że ta sekta umarła
    > śmiercią naturalną właśnie w latach 90tych.

    Po pierwsze - kto twierdzi, że to sekta, poza nawiedzonymi tropicielami
    "czarownic"? Na pewno nie Kościół Katolicki, o czym może przekonać się każdy
    pisząc do Rzecznika Prasowego Konferencji Episkopatu Polski. Tak więc różne
    "katolickie" czy "chrześcijańskie" ośrodki zwalczające sekty oskarżają AMWAY o
    sekciarstwo wyłącznie na własne konto.
    Po drugie - AMWAY nigdy nie przestał w Polsce działać, wbrew pobożnym życzeniom
    ludzi zwyczajnie nieżyczliwych zarówno tej firmie, jak i współpracującym z nią
    ludziom.
    Problem zasadniczo polega na tym, że WIĘKSZOŚĆ ludzi NIE MYŚLI logicznie, tylko
    reaguje EMOCJONALNIE. W kontekście AMWAY widać to bardzo wyraźnie, gdyż
    oskarżenia o sekciarstwo czy oszustwo nie mają żadnego RACJONALNEGO
    uzasadnienia, lecz związane są z NEGATYWNYMI EMOCJAMI.
    Twoja wypowiedź jest właśnie wypowiedzią emocjonalną, opartą na twoich
    odczuciach i wrażeniach, a nie na faktach. Gdybyś skupiła się na FAKTACH i je
    chłodno przeanalizowała, mogłoby się okazać, że twoje odczucia są całkowicie
    błędne. To, czy potrafisz tak podejść do tematu jest miarą twojej umiejętności
    logicznego rozumowania.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 28.06.09, 12:31
    Mam wrażenie, że jesteś z tą firmą blisko związany, rówinież
    emocjonalnie smile
    Słowo "sekta" być może już wcześniej powinno znalezć się w
    cudzysłowiu ale chyba przyznasz, że to zachowanie tajemniczości
    typu "powiem ci o co chodzi dopiero na spotkaniu i gdy wezmiesz
    męża" jest strasznie nieadekwatne do branży LOL
    Fakt: takie tworzenie aury tajemniczości na siłę może tylko firmie
    szkodzić.
    Fakt: kiedyś było o nich głośno, obecnie wie jakieś niewielkie grono.
    Fakt: inne firmy typu Avon czy Ofiflame lub Zepter też prowadzą
    sprzedaż bezpośrednią, a jakoś nikomu zle się nie kojarzą, a Amway
    owszem.
    --
    Chociaż nick na to nie wskazuje, jestem kobietą do diabła!
  • 29.06.09, 08:52
    myniek1 napisała:

    > chyba przyznasz, że to zachowanie tajemniczości
    > typu "powiem ci o co chodzi dopiero na spotkaniu i gdy wezmiesz
    > męża" jest strasznie nieadekwatne do branży LOL

    Jak wspomniałem - nie jest możliwe, by w krótkim czasie przekazać CAŁĄ wiedzę o
    tym biznesie. Tym bardziej jest to niemożliwe w paru słowach w odpowiedzi na
    pytanie - "ale o co chodzi?".
    Sprawa z współmałżonkiem jest oczywista - co z tego, że jedno zobaczy i zrozumie
    o co chodzi, gdy drugie tego nie zobaczy i na widok odmienionego współmałżonka
    rąbnie tekst - "wyprali ci mózg". Osoba, dla której jest to świeży temat NIE
    BĘDZIE W STANIE wyjaśnić go umiejętnie innej osobie, wiem o czym mówię. DLATEGO
    ważne jest aby oboje małżonków widziało TĄ SAMĄ prezentację.

    > Fakt: takie tworzenie aury tajemniczości na siłę może tylko firmie
    > szkodzić.

    Jeszcze raz powtarzam - nie ma żadnej "aury tajemniczości". Wyjaśnij mi proszę w
    jednym zdaniu jak działa parowóz, zrozumiesz o czym mówię wink

    > Fakt: kiedyś było o nich głośno, obecnie wie jakieś niewielkie
    > grono.

    Nie takie znowu niewielkie, skoro na forach wciąż bija piane na jej temat. wink

    > Fakt: inne firmy typu Avon czy Ofiflame lub Zepter też prowadzą
    > sprzedaż bezpośrednią, a jakoś nikomu zle się nie kojarzą, a Amway
    > owszem.

    Znam takich, którym źle się kojarzą wymienione przez ciebie wyżej firmy. Tak
    więc wszystko zależy od tego jakie się zna osoby.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 31.08.09, 13:37
    kicior99 napisał:

    > Akwizytorom i naganiaczom dziękujemy

    Najpierw poczytaj co to jest akwizycja ignorancie.

    pl.wikipedia.org/wiki/Akwizycja
    Nie jesteśmy ani akwizytorami, ani przedstawicielami handlowymi firmy
    AMWAY. Chcesz zabierać głos w dyskusji, to udowodnij, że masz chociaż
    podstawowe pojęcie o formach marketingu i dystrybucji.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 11.03.08, 00:30
    A ja pamiętam Amway z drugiej strony - jako klient. Ciotka zarabiała na tym nieźle.
    Chemia, której już chyba nie robią, czyscząca wszystko. Przezroczysty płyn o owocowatym aromacie, który wywabiał markery tak mocno barwiące, jakich dzisiaj już nie uświadczysz. Proszki do prania - do dzisiaj niepobite w spieraniu trawy - jedyne, które rzeczywiście spełniały hasła z reklam proszków. Pierwszy środek przeciwmgielny do okularów.

    I dowiaduję się, że mogę to kupić dzisiaj smile Dziękuję!
  • 11.03.08, 19:14
    c64club napisał:

    > Chemia, której już chyba nie robią, czyscząca wszystko.

    Owszem, produkują jak najbardziej. smile

    > I dowiaduję się, że mogę to kupić dzisiaj smile Dziękuję!

    Proszę uprzejmie. smile


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    pl.wikiquote.org/wiki/Charles_Caleb_Colton
  • 17.03.08, 23:36
    Z tym "nie produkują" chodziło mi o to, że dzisiaj nawet producenci chemii dla przemysłu takich rzeczy nie robią. Dzisiaj farby, kleje, czyściwa itp. to jakiś "pro-eko" badziew, który wcale nie jest eko bo trzeba wylać tego 6x tyle żeby osiągnąć zbliżony efekt, nawet przemysłowe (bo "cywilnych" raczej staram sie unikać).
  • 13.10.09, 12:29
    Hehehe, chwalisz?. zapraszamy uprzejmie, proszę bardzo, fiu fiu, o, chwila
    jednak nie?. To sp.... smile
  • 15.01.09, 14:42
    Ja nie zetknęłam się ani pośrednio ani bezpośrednio. Dopiero w "nowym
    tysiącleciu" usł←szałam czy też raczje przeczytałąm tę nazwę - chyba a jakiejś
    internetowej dyskusji, jako przykłąd organizacji sektopodobnej ^_^. Natomiast
    miałam wśród znajomych konsultantkę Avonu, ale to też już w XXI wieku.
  • 18.01.09, 12:39
    aiczka napisała:

    > Dopiero w "nowym
    > tysiącleciu" usł←szałam czy też raczje przeczytałąm tę nazwę -
    > chyba a jakiejś
    > internetowej dyskusji, jako przykłąd organizacji sektopodobnej

    Najwięcej trąbią o tej "sekcie" ci, którzy najmniej albo w ogóle nic nie
    rozumieją z tego biznesu.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 22.03.09, 17:55
    Matko kochana... Ci z Amwaya naprawdę jacyś nawiedzeni są, skoro wtryniają się
    nawet do wątków wspomnieniowych...
    --
    If you've lost your faith in love and music
    Oh the end won't be long
  • 24.03.09, 10:44
    Dlaczego uważasz skory1 za spamera?
    Przecież on rzetelnie tłumaczył na czym Amway polega. Ani on nie zakładał wątku,
    ani nie obrażał nikogo.
    O co tu kurde chodzi?
  • 26.03.09, 02:11
    Nie, nie jego nazywam spamerem, tylko niejakiego Mchacuk, który już
    trzykrotnie założył post w którym zapraszał do działalności w Amway
    i podawał swoje dane kontaktowe. Posty te zostały już przeze mnie
    usunięte.
    --
    Czy pamiętasz kraciaste flanele ?
  • 26.03.09, 09:53
    a to sory.
  • 28.03.09, 15:29
    maciejka_04 napisał:

    > O co tu kurde chodzi?

    O to, by NIKT nie mówił o AMWAY NIC pozytywnego. ;P


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 29.03.09, 08:53
    Skory, nie przesadzaj. Akurat ty nie powinieneś czuć się pokrzywdzonym.
  • 29.03.09, 12:10
    maciejka_04 napisał:

    > Skory, nie przesadzaj. Akurat ty nie powinieneś czuć się
    > pokrzywdzonym.

    Oczywiście, w tej chwili uogólniam. Zauważ jednak pewną prawidłowość - jak tylko
    KTOKOLWIEK zacznie o tej firmie pisać COKOLWIEK pozytywnego, na ogół od razu
    staje się celem niewybrednych w treści ataków. Temat firmy błyskawicznie schodzi
    na plan dalszy, pojawiają się za to "wyprane mózgi", "jelenie", "naiwniacy",
    "frajerzy", "oszuści" itp.



    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 29.03.09, 21:22
    Ja nie zamierzam nikomu krępować ust. Jeśli pojawia się krytyka to
    Twoim prawem jest odpowiadać i prostować. Kiedy krytyka przestanie
    być konstruktywna, a zaczynają się obelgi wtedy mogę wkroczyć.

    --
    Czy pamiętasz kraciaste flanele ?
  • 30.03.09, 08:29
    jedzoslaw napisał:

    > Kiedy krytyka przestanie
    > być konstruktywna, a zaczynają się obelgi wtedy mogę wkroczyć


    Na ogół niestety tak właśnie jest.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 30.03.09, 09:28
    > Oczywiście, w tej chwili uogólniam. Zauważ jednak pewną prawidłowość - jak tylk
    > o
    > KTOKOLWIEK zacznie o tej firmie pisać COKOLWIEK pozytywnego, na ogół od razu
    > staje się celem niewybrednych w treści ataków. Temat firmy błyskawicznie schodz
    > i
    > na plan dalszy, pojawiają się za to "wyprane mózgi", "jelenie", "naiwniacy",
    > "frajerzy", "oszuści" itp.


    To chyba dlatego że Amway wszedł do nas za szybko. Mój ojciec też był w to mocno
    zaangażowany, sam z nim jeździłem do magazynów w W-wie po towar. A że działali
    trochę jak sekta... Nikt nie był przyzwyczajony, po dziesiątkach lata socjalizmu
    w Polsce do takiej formy sprzedaży.
  • 30.03.09, 15:47
    emłej? -apage satanas!
  • 31.03.09, 08:51
    drzejms-buond napisał:

    > apage satanas!

    No i proszę...


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 01.04.09, 09:54
    jedzoslaw napisał:

    > To był raczej żart smile

    W złym guście.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 13.06.09, 09:41
    Ja pamiętam tylko że rozprowadzał te artykuły brat mojej koleżanki,mieli tego
    sporo.Nas nie było stać smile
  • 16.06.09, 20:12
    amway wciąż doskonale prosperuje.ostatnio moja znajoma w to weszła.byłam bardzo
    zdziwiona tym jak ta kobieta się zmieniła.wygląda jak wrak człowieka,wiecznie
    jest zmęczona,ale pomimo braku czasu-po zakończeniu swojej pracy(a zwykle
    pracuje 8-19) ciągle jezdzi na spotkania amwayowców niejednokrotnie
    kilkadziesiąt kilometrów od swojego miejsca zamieszkania.niedawno zaczęła
    nachodzić mnie proponując wejście w ten wspaniały biznes,rysowała wykresy,kółka
    mające pokazać jak szybko i dużo można się wzbogacić,jednocześnie zapewniając,że
    ona nic na tym nie zarobi.pomimo iż tłumaczyłam jej iż nie jestem zainteresowana
    tego typu pracą ciągle namawia abym spróbowała.każda jej wizyta wiąże się z
    kolejnym zaproszeniem na spotkanie.powiedzcie mi dlaczego amwayowcy są tak
    natrętni,dlaczego tak trudno im przyjąć odmowę-pomijam kwestię iż nie wierzę w
    to tzw. NIC NIE ZARABIANIE NA MNIE-WIECIE COŚ NA TEN TEMAT?
  • 25.06.09, 13:43
    dorhew napisała:

    > dlaczego amwayowcy są tak
    > natrętni, dlaczego tak trudno im przyjąć odmowę

    Od razu zaznaczam - olej wypowiedzi laików, którzy poza pełnymi emocji inwektywami nie mają nic do powiedzenia na ten temat.
    Da się to logicznie wytłumaczyć.
    Osoby początkujące mają faktycznie problem z akceptacją odmowy, bo po prostu NIGDZIE wcześniej ich tego nie nauczono. Jest to biznes, który wymaga czasu na naukę. Myślę, że jeśli twoja znajoma jest gotowa się uczyć, to po jakimś czasie przestanie cię "nękać".
    Z drugiej strony - jest to naprawdę wyjątkowa - chociaż niełatwa, także do zrozumienia wink - propozycja zwiększania swoich dochodów. Nie będę się tu rozwodził, dlaczego jest wyjątkowa, w skrócie powiem tyle, że niewiele inwestując masz MOŻLIWOŚĆ - nie GWARANCJĘ wink - zbudowania dużego biznesu. Jeśli ktoś ma świadomość tego, co ma w ręku, chciałby się podzielić informacją z osobami, które darzy sympatią. Dlatego na twoim miejscu nie patrzyłbym na twoją znajomą, jak na osobę polująca na "jelenia", lecz jak na kogoś, kto chciałby współpracować z osobą, której towarzystwo ceni.
    Kwestia "nic nie zarabiania" też wymaga wyjaśnienia.
    Z twojego PRZYSTĄPIENIA do tego biznesu, osoba, która cię zaprasza NAPRAWDĘ NIC nie dostaje, co nie oznacza, że nie ma interesu w tym, abyś do niego przystąpiła. Zacznie jednak zarabiać dopiero wtedy, gdy ty zaczniesz robić obroty, a będziesz zainteresowana ich robieniem, JEŚLI sama dostrzeżesz możliwość zarabiania pieniędzy w ten sposób. Tym samym twoja znajoma MUSI ci POMÓC zacząć zarabiać, abyś ty chciała pozostać w tym biznesie, to jej rola. Jeśli nie zaczniesz zarabiać, to się zniechęcisz i to rzucisz, a wtedy i ona na tym straci.
    Tak więc na takiej współpracy zyskują obie strony, działając w pewnego rodzaju zespole osób, wzajemnie się wspierających.
    Jeśli chciałabyś coś więcej o tym poczytać, zapraszam na moją stronę edukacyjną www.finans-edu.pl
    Pozdrawiam

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 26.06.09, 19:50
    dzięki skory1.lubię ludzi którzy mówią jasno i konkretnie nie "owijając w
    bawełnę".myślę że dużo osób miałoby pozytywne zdanie o amwayu gdyby osoby
    zapraszające innych do tego biznesu operowały konkretami a nie tylko
    opowieściami o wielkiej kasie i luksusie.wiem że dla przeciętnych "wielka kasa
    "to dobry wabik ale potem pozostaje niesmak,że jednak czegoś się od nich
    wymaga(i tu chyba rodzi się nienawiść do amwaya)a wszyscy wiemy że nikt nic nie
    dostaje za darmo.mam nadzieję że moja znajoma też kiedyś dojrzeje do normalnej
    dyskusji o sposobie funkcjonowania systemu amwaya,tym bardziej że moim zdaniem
    nie ma czego ukrywać,każda firma ma swoje zasady i albo się to akceptuje albo nie.
  • 26.06.09, 21:24
    dorhew napisała:

    > myślę że dużo osób miałoby pozytywne zdanie o amwayu gdyby osoby
    > zapraszające innych do tego biznesu operowały konkretami a nie
    > tylko
    > opowieściami o wielkiej kasie i luksusie.

    Mnie też zawsze trochę denerwowały te próby wpływania na ludzkie emocje przez dystrybutorów. Co z tego, że u kogoś wyzwoli się entuzjazm, skoro ta osoba nadal nie rozumie jak ten biznes tak naprawdę działa. Jestem zdecydowanym zwolennikiem używania LOGICZNYCH argumentów, zamiast szczerzenia się jak szczerbaty do sera. Próba przeszczepienia amerykańskich wzorców zachowania na polski grunt NIE MOŻE się udać z tego chociażby powodu, że Polacy mają zupełnie inny temperament od Amerykanów. Tego nie rozumiało wielu dystrybutorów na początku działalności AMWAY w Polsce i - niestety - wielu nie rozumie nadal. Szczególnie jedna tzw. organizacja dystrybutorska cieszy się złą sławą w tym względzie, także wśród samych dystrybutorów z innych organizacji, ale nie będę o tym pisał na forum publicznym, to temat na bardziej prywatną rozmowę.
    Faktem jednak także jest, że mówienie o samych pieniądzach to abstrakcja, gdyż dla każdego "duże pieniądze" mają inna wymowę. Dla jednego będzie to druga pensja a dla drugiego 10 tys. będzie za mało. DLATEGO mówimy o marzeniach, konkretnych aspiracjach życiowych danych ludzi. Pokazujemy, CO można osiągnąć dzięki temu biznesowi - własny dom, jacht, dobry samochód, obojętnie co, ale MUSI to być coś konkretnego, do czego dany człowiek dąży. Pieniądze same w sobie nie mają żadnej wartości, wartość nadają im dopiero te rzeczy, które dzięki nim chcemy mieć lub robić. I o to chodzi w pokazywaniu "luksusów" - o znalezieniu tego "czegoś", co nas zmotywuje do działania, do pokonywania problemów i przeszkód, na jakie w tym biznesie napotkamy.
    Osobiście nigdy nie narzucam, JAKIE to ma być marzenie, o tym musi zdecydować dana osoba, ważne by było PRAWDZIWE a nie "zaszczepione". Nigdy nie mówię ludziom "fajnie by było mieć luksusowy jacht, nie?" tylko pytam - "o czym TY marzysz, co TY chcesz osiągnąć?". Jeśli człowiek o niczym nie marzy i niczego nie pragnie - nie ma sensu pokazywać mu tego biznesu. A wszyscy czegoś pragną tak naprawdę, tylko jedni zapomnieli, co to jest, bo stracili wiarę w to, że to osiągną i przestali o tym myśleć, a drudzy wolą o tym publicznie nie mówić, by nie być narażonymi na wyśmiewanie się z ich marzeń przez otoczenie. No niestety, w takim żyjemy społeczeństwie.

    > bwiem że dla przeciętnych "wielka kasa
    > "to dobry wabik ale potem pozostaje niesmak,że jednak czegoś się
    > od nich
    > wymaga(i tu chyba rodzi się nienawiść do amwaya)a wszyscy wiemy że
    > nikt nic nie
    > dostaje za darmo.

    Ha. Problem w tym, że większość ludzi - w tym także niestety Polaków - szuka "łatwizny", czegoś co zrobi się "samo". wink
    BŁĘDEM wielu dystrybutorów jest próba przyciągania ludzi tekstami w stylu - "to bardzo łatwy biznes, właściwie nic nie trzeba robić, wystarczy używać produktów i zachęcać do tego innych". Tak, tak działa ten biznes, ALE problem polega na nauczeniu się jak zachęcać do tego ludzi w sposób UMIEJĘTNY, a to już nie jest takie łatwe ani szybkie. Większość Polaków jest POTWORNIE niecierpliwa i oczekuje NATYCHMIASTOWYCH rezultatów. Kiedy okazuje się, że trzeba się czegoś nauczyć, niekiedy od podstaw, że trzeba popracować głową, że trzeba się nauczyć akceptować odmowę i radzić sobie z ludzkimi emocjami - a Polacy są STRASZLIWIE emocjonalni, niestety nie w tą stronę co trzeba wink - to większości wydłużają się miny, opadają ręce i leci tekst "e, to nie dla mnie". Na ogół mają rację wink - to nie jest biznes dla ludzi, którzy nie chcą się uczyć, nie chcą ciężko pracować - przede wszystkim nad sobą - i nie chcą się ZMIENIĆ.
    To co ktoś ma DZISIAJ jest przecież efektem tego, jaki jest i co robi DZISIAJ. Jeśli ktoś chce mieć coś innego niż ma, to przecież logiczne jest, że musi robić coś INNEGO i w INNY sposób. Nie można zaś robić coś INNEGO i samemu także nie stawać się INNYM człowiekiem, to jest ze sobą ściśle powiązane. Ponieważ jednak - jak wspomniałem wyżej - większość ludzi nie myśli logicznie wink, więc oczekują, że osiągną coś INNEGO, robiąc wciąż to samo w ten sam sposób i nie zmieniając się. To absurd. wink


    > moim zdaniem
    > nie ma czego ukrywać,każda firma ma swoje zasady i albo się to
    > akceptuje albo nie.

    Masz rację. Zwłaszcza, gdy firma jest uczciwa, tym bardziej nie ma nic do ukrycia. Jednak w tym wypadku nie chodzi tyle o "ukrywanie" czegoś, a o dawkowanie informacji. Naprawdę, gdyby ktoś chciał uzyskać PEŁNĄ informację na jednym spotkaniu, to musiałoby ono trwać z 20 godzin. wink Kto to wytrzyma? Tylko zapaleniec chcący ustanowić jakiś rekord Guinnessa. Nie da się po prostu na jednym spotkaniu wyjaśnić i pokazać WSZYSTKIEGO, to fizycznie NIEMOŻLIWE. To tak, jakby oczekiwać, że wykładowca na studiach w jednym wykładzie zawrze cały materiał studiów potrzebny do napisania pracy magisterskiej. wink
    DLATEGO osoby twierdzące, że po jednym krótkim spotkaniu już wszystko wiedzą i wszystko rozumieją z tego biznesu i zaczynają po nim "jechać" są - naprawdę delikatnie mówiąc wink - niepoważne. JAK można upierać się, że po 15-20 minutach w pełni zrozumiało się biznes, który ewoluował przez 50 lat??? A niestety wątki dotyczące AMWAY na forach roją się od takich "geniuszy" dowodzących, że im się ta sztuka udała. Śmiać się czy płakać? wink

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 30.06.09, 16:04
    Niedawno miałam przygodę z Amwayem w roli głównej. Na mój tel służbowy zadzwoniła jakas babka. Powiedziała, że jest z firmy e-commerce i poszukuje chętnych do współpracy. Umówiłam się z nią, bo pomyślałam sobie, że może szuka kogoś do obsługi sklepu internetowego albo coś w tym stylu. Na spotkaniu okazało się, że firma, którą reprezentuje ta pani opiera się na budowaniu swojej piramidki kupujących. Babka opowiadała mi, że mają super atrakcyjne towary z przystępnych cenach. Pomyślałam sobie, że żadnej piramidki budować nie będę, ale skoro mają fajne rzeczy i tanio to może zarejestruję się u nich i będe kupowac różności dla siebie. Coś mnie jednak tknęło i zaczęłam zastanawiać się czy to przypadkiem nie Amway. Zapytałam tej kobiety jak nazywa się jej firma, ale odpowiedziała mi coś w stylu "to duża korporacja, ma wiele firm pod sobą". Chciałam, żeby pokazała mi produkty, ale powiedziała, że może to zrobić następnego dnia. Umówiłam się z nią. Na następnym spotkaniu pani zgodnie z obietnicą pokazała mi ich stronę internetową z produktami. I co? Otóż był to Amway.
    Dwiedziałam się, że gdybym zechciała do nich dołączyć, powinnam kupić starter za ponad 600 pln. Powiedziałam tej kobiecie, że absolutnie mnie nie stać. Mimo to, ona wyjęła umowę i zaczęła natrętnie mnie namawiać stosując wszystkie możliwe zagrania erystyczne. Mówiła mi też, że to moja wielka szansa, że w każdy biznes trzeba inwestować, że inwestycja mi się zwróci. Powiedziałam jej, że jeśli się zgodzę to będę miała 600 pln zamrożonych w towarze, który nie wiadomo czy uda mi się sprzedać. "Na pewno się uda" - stwierdziła i zaczęła mnie namawiać, abym te pieniądze od kogoś pożyczyła. W końcu moja rozmówczyni stwierdziła na to, że muszę podpisać umowę teraz, bo ja teraz tego nie zrobię to już się nie zdecyduję, a szkoda, bo jestem taka zdolna i świetnie bym się sprawdziła w tym biznesie. Wówczas już szlag mnie trafił i postanowiłam pokazać jej jeszcze jedną moją zaletę, a mianowicie asertywność - pożegnałam się i wyszłam.

    Teraz mam pytanie do amwayowców. Skoro Wasza firma jest stabilna i godna zaufania, to dlaczego zdarza się (wiem to także od innych) że agenci Amwaya czesto kiedy namawiaja kogos do wstapienia, ukrywaja do ostatniej chwili jaka firme reprezentuja?
    Druga sprawa w latach 90 znalam dwie osoby, ktore posiadaly sporo klientow i wlasna spora siec. Zadan z tych osob nie grzeszyla bogactwem. Nawet pani, ktora namawiala mi do wstapienia, jak wyszlo w rozmowie, mieszkala w malym mieszkanku, mimo iz siedziala w tym biznesie dobre 10 lat. Moje pytanie brzmi: czy znacie chociaz jedna osobe, ktora autentycznie dorobila sie na Amwayu?

    --
    uxia.blog.onet.pl/
  • 01.07.09, 11:33
    fanny.ekdahl napisała:


    > Dwiedziałam się, że gdybym zechciała do nich dołączyć, powinnam
    > kupić starter za ponad 600 pln.

    ILE?????!!!!!
    To jakaś bzdura, przecież rejestracja kosztuje max 170 zł!
    Może wliczyła do ceny promocję pierwszego zakupu, ale nawet w tym wypadku się kwota nie zgadza. Poza tym, pierwszy zakup jest OPCJONALNY, najzupełniej DOBROWOLNY. Jeśli to prawda z tymi 600 zł, to powinnaś poinformować kierownictwo AMWAY Polska, bo to jakiś przekręt.

    > Powiedziałam jej, że jeśli się zgodzę to będę miała 600 pln
    > zamrożonych w towarze, który nie wiadomo czy uda mi się sprzedać.

    Uhm, czyli jednak chciała ci wcisnąć od razu jakieś produkty? Nieładnie, tak się nie robi, miałaś pełne prawo mieć obiekcje.


    > "Na pewno się uda" - stwierdziła i zaczęła mnie namawiać, abym te pieniądze od kogoś pożyczyła.

    No nie... To już jest skandal, jak mogła w ogóle coś takiego sugerować?!

    > Teraz mam pytanie do amwayowców. Skoro Wasza firma jest stabilna i
    > godna zaufania, to dlaczego zdarza się (wiem to także od innych)
    > że agenci Amwaya

    Nie jesteśmy "agentami" AMWAY-a, lecz partnerami biznesowymi. Działamy na własny rachunek, co oznacza, że poza AMWAY-em możemy też zajmować się jednocześnie innymi formami działalności.


    > czesto kiedy namawiaja kogos do wstapienia, ukrywaja do ostatniej
    > chwili jaka firme reprezentuja?

    Przeczytaj sobie jeden z moich wcześniejszych postów, tam co nie co wyjaśniam.

    > Druga sprawa w latach 90 znalam dwie osoby, ktore posiadaly sporo
    > klientow i wlasna spora siec. Zadan z tych osob nie grzeszyla
    > bogactwem. Nawet pani, ktora namawiala mi do wstapienia, jak
    > wyszlo w rozmowie, mieszkala w malym mieszkanku,
    > mimo iz siedziala w tym biznesie dobre 10 lat. Moje pytanie brzmi:
    > czy znacie chociaz jedna osobe, ktora autentycznie dorobila sie na
    > Amwayu?

    Oczywiście. Osobiście znam 2 osoby, z którymi jestem na ty, które za pieniądze z tego biznesu zbudowały domy. A takich osób jest znacznie więcej, wystarczy poczytać AMAGRAM-y.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 01.07.09, 11:34
    fanny.ekdahl napisała:

    > Na mój tel służbowy zadzwoniła jakas babka.

    Może wiesz, z jakie organizacji dystrybutorskiej była ta osoba? O ile wiesz, co
    to są organizacje dystrybutorskie?

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 01.07.09, 14:09
    wiem. jeśli chcesz szczegóły na temat tej osoby to proszę o kontakt na priv.
    pozdrawiam

    --
    uxia.blog.onet.pl/
  • 02.07.09, 23:43
    Widzę tu opinie : mój sąsiad chodził, sprzedawał , dalej w tym jest i nic nie
    sprzedaje . Ludzie są ludźmi , nie sprzedaje bo nie rozumie , nie działa na
    internecie e commerce i nic nie zarabia. Słucha płyt , kupuje jakieś książki i
    staje się fanatykiem własnych marzeń! Bzdura! Jesteśmy ludźmi myślącymi nikt ani
    nic nie nakazuje wam coś kupować czy kupować na tyle i tyle punktów czy kupować
    materiały szkoleniowe i chodzić na szkolenia. Ten biznes zrozumcie jak każdy
    inny robią ludzie!!! Owszem bez systemu , systemu zdrowego biznesowego z
    żelaznymi zasadami jakie są i obowiązują w jakimkolwiek biznesie ale przede
    wszystkim systemu Amway , które dostajesz od Amway firmy a nie od kogoś kogo
    chcesz słuchać bo on zbudował ten biznes. Zbudowało ich wielu i słuchaj nie
    bezkrytycznie wielu a wybierz to co tobie pasuje, nie chcesz nie kupuj
    materiałów szkoleniowych. I tak najlepiej bo masz wszystko co tobie potrzebne od
    Amwaya! Kupujesz licencję, starter, a firma w zamian za to robi ci stronę i twój
    własny sklep!!! Wejdź na www.amway.pl i spróbuj coś kupić! Życzę udanych
    zakupów! Nie znając nikogo nic nie kupisz !! Każdy z dystrybutorów dostaje
    własny sklep od Amwaya , każdy ma swoich klientów nikt nikomu nie może ich
    odebrać. Nie interesują cię wysyłki, zwroty, przesyłki itp. Klienci sami wchodzą
    kupują, wypełniają formularz i ty masz 30% zysk od każdego sprzedanego
    produktu!!!! Jak te wszystkie sklepy internetowe tak samo to działa z tym że
    skupiasz się na reklamowaniu na necie, wszędzie gdzie się da produktów i
    własnego sklepu!!!! Załóż sklep za około 170 zł i jeszcze miej gwarancję zwrotu
    100% kosztów poniesionych gdyby ci nie szło , do tego towar z wysokiej półki za
    który nic nie płacisz jeśli nie kupujesz sobie, klient sam płaci! Przecież to
    przejrzyste i proste zasady a przede wszystkim zdrowe!!! Nawet jeśli jesteś już
    w tym pomyśl i poczytaj czy firma wymusza na ciebie kupowanie jakiś książek i
    płyt cd z nagraniami tych co zrobili biznes? Czy wymaga że minimum zakupów masz
    robić? NIE, NIE, NIE , NIE!!!! Kupujesz tyle ile potrzebujesz, lub wcale jak
    nie potrzebujesz. Prosta zasada pracujesz masz nie pracujesz widać i nie masz!!!
    A potem żal i wypisywanie bzdur! Żal do kogo? Do samego siebie! Chodzisz na
    szkolenia ? Słuchasz płyt? Kupujesz materiały szkoleniowe? Super inni na tobie
    zarabiają!!!hehehe A teraz ja zadam Ci pytanie CZY PRZECZYTAŁEŚ ZESTAW
    POCZĄTKOWY AMWAY-A ? ODPOWIEM CI WIELKIE NIE !!! Skąd wiem? BO TAM MASZ PROSTE
    ZASADY TYLKO BIZNESOWE A NIE FANATYCZNE PODEJŚCIE DO MARZEŃ O BIZNESIE!!!!!
    Praca , praca jeszcze raz praca i się wybijesz smile Reklamuj, reklamuj, reklamuj
    swój sklep w sieci i rozmawiaj , rozmawiaj , rozmawiaj a do czegoś dojdziesz. I
    tak naprawdę by do czegoś dojść nie musisz wychodzić z domu bo wszystko masz na
    necie. Pozdrawiam i daje trochę przemyśleń!!! Co do tej kobiety dziewczyno masz
    całkowitą rację że nie weszłaś z góry śmierdzi. Nie wszyscy są jednak tacy. Ja
    np. dobieram sobie ludzi a nie ludzie mnie. Nigdy nikogo nie namawiam i od razu
    mówię że możesz mieć swój sklep internetowy w Amway , do tego nie musisz
    wychodzić z domu by zarabiać! Ale trzeba czytać to co firma ci daje w postaci
    startera.
  • 08.07.09, 09:56
    sernadetka napisała:

    > reklamuj
    > swój sklep w sieci

    Jedna uwaga - należy to robić w zgodzie z zapisami Kodeksu Etycznego i polityki
    Zero Tolerancji. Polecam lekturę, przed podjęciem JAKICHKOLWIEK działań w tym
    kierunku.

    > do tego nie musisz
    > wychodzić z domu by zarabiać!

    No, z tym nie mogę się absolutnie zgodzić. Faktem jest, że internet nam dużo
    ułatwia, ale nie da się tego biznesu rozwinąć bez wychodzenia z domu i
    bezpośrednich kontaktów z ludźmi.
    Takie stwierdzenie jest niezgodne z faktami, niestety. Rozumiem intencję, ale
    nie w ten sposób, proszę. Tylko prawda o tym biznesie da nam wiarygodność u ludzi.

    > Ale trzeba czytać to co firma ci daje w postaci
    > startera.

    Zgadzam się, to absolutna podstawa. Niestety, większość ludzi popełniających
    błędy w tym biznesie tego nie robi, uważając chyba, że jest to lektura
    absolutnie zbędna. To ich największy błąd.
    Życzę wielu sukcesów i pozdrawiam.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 13.07.09, 22:04
    skory1 napisał:

    > sernadetka napisała:
    >
    > > reklamuj
    > > swój sklep w sieci
    >
    > Jedna uwaga - należy to robić w zgodzie z zapisami Kodeksu
    Etycznego i polityki
    > Zero Tolerancji. Polecam lekturę, przed podjęciem JAKICHKOLWIEK
    działań w tym
    > kierunku.
    >
    > > do tego nie musisz
    > > wychodzić z domu by zarabiać!
    >
    > No, z tym nie mogę się absolutnie zgodzić.

    Piękne. Po prostu piękne. Stary pracownik i młody naganiacz
    dyskutują przy ludziach. Ten stary reprezentuje firmę, a ten młody
    gra człowieka z ulicy.
    Ładne, ale to już było.
  • 14.07.09, 23:31
    a_weasley napisał:

    > Stary pracownik i młody naganiacz

    Po pierwsze - nie taki stary. wink A po drugie NA PEWNO nie pracownik,
    możesz spytać w siedzibie firmy, czy osoby rozwijające biznes AMWAY
    są zatrudniane z firmie na etacie. wink

    > dyskutują przy ludziach.

    Przepraszam, zapomniałem, że forum nie jest od dyskutowania. Tylko od
    plucia, pomawiania, wyszydzania i wyśmiewania, prawda? wink

    > Ten stary reprezentuje firmę,

    Reprezentuję siebie.

    > ten młody
    > gra człowieka z ulicy.

    Tak, tak, wszystko to z góry ukartowana "zmowa", "spisek" i "pic na
    wodę". wink
    Taka taka aberracja umysłowa się jakoś nazywa... ;P

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 15.07.09, 20:52
    skory1 napisał:

    >> ten młody gra człowieka z ulicy.

    > Taka taka aberracja umysłowa się jakoś nazywa... ;P

    Jeśli podejrzewam, że mleczarz dolewa wody do mleka, znalezienie
    pstrąga w butelce jest poważną poszlaką.
  • 30.07.09, 20:00
    czyli nikt nie może odpowiedzieć na pytanie "ma czym polega polityka zero
    tolerancji w amway"?
  • 01.08.09, 06:14
    na czym polega polityka "zero tolerancji"w amway?czy ktoś mógłby to wyjaśnić
  • 04.08.09, 08:33
    dorhew napisała:

    > na czym polega polityka "zero tolerancji"w amway?czy ktoś mógłby to
    > wyjaśnić

    Generalnie chodzi tutaj o sposoby rozwijania biznesu AMWAY. Pewne
    rzeczy nie są przez kierownictwo AMWAY tolerowane i w stosunku do
    dystrybutorów, którzy postępują wbrew przyjętym zasadom będą
    wyciągane surowe konsekwencje, z rozwiązaniem umowy włącznie.
    Np. dotyczy to rozwijania biznesu na nie otwartych jeszcze rynkach,
    używania znaków firmowych na stronach www i materiałach promocyjnych,
    bez autoryzacji kierownictwa firmy, wprowadzania potencjalnych
    partnerów i klientów w błąd itp. Jest to ściśle określone w
    dokumencie, który został rozesłany do wszystkich dystrybutorów.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 13.07.09, 22:01
    Sądzę firmę m.in. po zachowaniu jego przedstawicieli. Jeżeli
    naganiacz Amwaya pisze tak histerycznie, z potrójnymi wykrzyknikami
    itp., to świadczy o firmie. Źle świadczy.
    I tylko błagam, Sernadetko, nie ściemniaj, że nie jesteś z Amwaya.
    Każdy może sobie wrzucić do wyszukiwarki Twojego nicka pod "Autor" i
    wyrobić sobie zdanie.
  • 14.07.09, 23:26
    a_weasley napisał:

    > Sądzę firmę m.in. po zachowaniu jego przedstawicieli.

    Robisz błąd już na wstępie. Nie jesteśmy "przedstawicielami" firmy
    AMWAY, nie mamy PRAWA podawać się za przedstawicieli tej firmy, jest
    to wyraźnie określone w zasadach.
    Jesteśmy NIEZALEŻNYMI osobami, WSPÓŁPRACUJĄCYMI z AMWAY. W ramach tej
    współpracy możemy rozwijać różne rodzaje działalności, traktując
    budowanie biznesu AMWAY jako jeden z elementów działalności
    gospodarczej.

    > Jeżeli
    > naganiacz Amwaya pisze tak histerycznie,

    I kto tu popada w histerię? wink Używając takiego słownictwa wyraźnie
    próbujesz dyskredytowac osoby współpracujące z AMWAY.

    > z potrójnymi wykrzyknikami

    Ja tak nie piszę.

    > itp., to świadczy o firmie.

    To świadczy o CZŁOWIEKU. Ty jednak z uporem stawiasz znak równości
    między FIRMĄ a OSOBĄ, która z nią WSPÓŁPRACUJE. Czyli postępujesz
    typowo dla większości krytykantów AMWAY. wink

    > Źle świadczy.

    To co piszesz, źle świadczy o twojej zdolności logicznego
    rozumowania. wink

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 15.07.09, 20:50
    skory1 napisał:

    > a_weasley napisał:
    >
    > > Sądzę firmę m.in. po zachowaniu jego przedstawicieli.
    >
    > Robisz błąd już na wstępie. Nie jesteśmy "przedstawicielami" firmy
    > AMWAY, nie mamy PRAWA podawać się za przedstawicieli tej firmy,

    To jest sprawa między Wami a firmą i mnie to naprawdę mało obchodzi.

    > Jesteśmy NIEZALEŻNYMI osobami, WSPÓŁPRACUJĄCYMI z AMWAY.

    W takim razie źle świadczy o firmie, że ma takich współpracowników,
    którzy np. podnoszą głos bez potrzeby, względnie nie wiedzą tak
    elementarnych rzeczy, że w netykiecie (zresztą w ogóle w piśmie)
    wersaliki są graficznym odpowiednikiem krzyku, a potem się obrażają:

    >> Jeżeli naganiacz Amwaya pisze tak histerycznie,

    > I kto tu popada w histerię? wink Używając takiego
    > słownictwa wyraźnie próbujesz dyskredytowac osoby
    > współpracujące z AMWAY.

    Bynajmniej. To zachowanie tych osób dyskredytuje Amway, który mógłby
    im kupić słownik wyrazów obcych, żeby odróżniały "dyskredytować"
    od "krytykować".

    >> z potrójnymi wykrzyknikami

    > Ja tak nie piszę.

    Widocznie nie pisałem o Tobie.
  • 16.07.09, 01:18
    a_weasley napisał:

    > To jest sprawa między Wami a firmą i mnie to naprawdę mało
    > obchodzi.

    Jeśli już się zabiera głos w dyskusji, to powinno się znać
    przynajmniej PODSTAWOWE fakty, nie uważasz?

    > > Jesteśmy NIEZALEŻNYMI osobami, WSPÓŁPRACUJĄCYMI z AMWAY.


    > W takim razie źle świadczy o firmie, że ma takich współpracowników,

    Tak, to źle świadczy o medycynie, że niektórzy lekarze biorą łapówki.
    wink Rozbawiasz mnie. wink

    > >> Jeżeli naganiacz Amwaya pisze tak histerycznie,

    > żeby odróżniały "dyskredytować"
    > od "krytykować".

    Nazywanie kogoś histerykiem nie jest krytyką, ale atakowaniem
    konkretnej osoby, próba jej poniżenia. Jeśli to do ciebie nie dociera
    to współczuję.
    Krytyka może się odnosić do DZIAŁAŃ danej osoby, ale nie powinna się
    sprowadzać do prób oczerniania kogoś. A to własnie robisz.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 16.07.09, 17:06
    skory1 napisał:

    >> W takim razie źle świadczy o firmie, że ma takich
    współpracowników,

    > Tak, to źle świadczy o medycynie, że niektórzy lekarze
    > biorą łapówki.

    O szpitalu, w którym niektórzy pracownicy biorą łapówki, w istocie
    fakt ten świadczy źle.
    O Amwayu źle świadczy fakt, że jego niektórzy współpracownicy nie
    odróżniają ataku na osobę od krytyki jej działań i zdanie

    >>>> Jeżeli naganiacz Amwaya pisze tak histerycznie,

    odnoszące się w oczywisty sposób do upstrzonego potrójnymi
    wykrzyknikami tekstu, a nie do autora tegoż, komentują:

    > Nazywanie kogoś histerykiem nie jest krytyką, ale atakowaniem
    > konkretnej osoby.
  • 15.07.09, 10:27
    a widzisz, obydwoje popełniamy ten sam błądsmile bo przecież jeśli osoby
    współpracujące z daną firmą zachowują się nieprofesjonalnie to w żaden sposób
    nie wpływa na wizerunek tej firmy, prawda? a nieprawdasmile. powinny być pouczone,
    zdyscyplinowane, zwolnione. ale najłatwiej widać pisać na forum sążniste
    epistoły zamiast chwilę pomyśleć. jeśli w spożywczym kupuję chleb który się
    rozpada przy próbie pokrojenia - więcej tam nie pójdę. i mało mnie obchodzi że
    to piekarnia WSPÓŁPRACUJĄCA
  • 15.07.09, 10:35
    uciekłosmile
    kończę..
    mało mnie obchodzi że to piekarnia współpracująca z danym sklepem zawiniła -
    jeśli współpracują z niesolidnym partnerem - ich sprawa.tracą klientów i dobrą
    opinię. to takie proste.
    ale pamiętaj! o tej konkretnej firmie złego słowa powiedziec nie możnasmile nawet
    jeśli na forum pewien pan opłotkami przyznaje że istotnie, zapraszają na
    spotkania bez informowania o jaki biznes chodzi, bo boją się obiegowej
    "krzywdzącej" opinii, boją się że nikt nie przyjdzie jeśli dowie się o jaką
    firmę chodzi. jak wiadomo każdy marzy aby dowiedzieć się prawdy o tej firmie, o
    zasadach jakimi się kierują robiąc biznes... każdy marzy o tym, tylko nikt o tym
    nie wie.
    dlatego należy uszczęśliwiać ludzi na siłę, zaprosić niejasno, i tłumaczyć,
    tłumaczyć, tłumaczyć. taka mała prawda jak to, że każdy ma prawo decydować o
    sposobie spędzania wolnego czasu ( niekoniecznie na tego typu spotkaniach) - do
    niektórych nie dociera.
    przykre.
  • 16.07.09, 01:11
    moonshana napisała:

    > a widzisz, obydwoje popełniamy ten sam błądsmile bo przecież jeśli
    osoby
    > współpracujące z daną firmą zachowują się nieprofesjonalnie to w
    żaden sposób
    > nie wpływa na wizerunek tej firmy, prawda?

    Nie powinno, ale duża grupa ludzi nie dostrzega różnicy między OSOBĄ
    a FIRMĄ, z którą JEDYNIE współpraacują. Firma wyciąga konsekwencje w
    stosunku do osób szczególnie rażąco naruszających zasady Kodeksu
    Etycznego i Zasad Biznesu AMWAY, ale szefostwo AMWAY Polska to nie
    duch święty i nie może wiedzieć o wszystkich odstępstwach od zasad,
    przynajmniej nie od razu.

    > powinny być pouczone
    > zdyscyplinowane,

    To ma miejsce, ale o tym już naturalnie tacy jak ty nie wiedzą. wink

    > zwolnione.

    Jeśli już to z takimi osobami są rozwiązywane umowy o współpracę.
    Takie rzeczy mają miejsce, nawet w stosunku do liderów, o czym
    świadczy afera z zeszłego roku, kiedy to wywalono z biznesu paru
    diamentów z jednej z organizacji dystrybutorskiej, za "ustawianie"
    struktury.

    > ale najłatwiej widać pisać na forum sążniste
    > epistoły zamiast chwilę pomyśleć.

    Ach, wreszcie odrobina samokrytyki? ;P

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 16.07.09, 09:01
    moonshana napisała:
    >
    > > a widzisz, obydwoje popełniamy ten sam błądsmile bo przecież jeśli
    > osoby
    > > współpracujące z daną firmą zachowują się nieprofesjonalnie to w
    > żaden sposób
    > > nie wpływa na wizerunek tej firmy, prawda?
    >
    > Nie powinno, ale duża grupa ludzi nie dostrzega różnicy między OSOBĄ
    > a FIRMĄ, z którą JEDYNIE współpraacują.
    no jasne... aż mi przykro to czytać....
    wpisałam Twój nick w wyszukiwarkę. pojawiasz się gdy mowa o pewnej firmie, nie
    mając żadnych argumentów próbujesz przekonać cały świat że ta firma jest the
    best... a robisz to w taki sposób że osiągasz całkiem odwrotny efekt... szkoda
    czasu na dyskusję z Tobą.
    swoją drogą czy szefostwo tej firmy wie jak fatalną opinię jej wyrabiasz? jak
    wielu ludzi zraża się do tego biznesu czytając Twoje epistoły?
    a.... wiem! pewnie jesteś z konkurencji. przecież musi być jakiś powód dla
    którego zniechęcasz wszystkich do tej firmy...
  • 16.07.09, 09:09
    > Nie powinno, ale duża grupa ludzi nie dostrzega różnicy między OSOBĄ
    > a FIRMĄ, z którą JEDYNIE współpraacują.
    trochę źle mnie się wkleiłosmile
    ale i tak wiadomo o co chodzi.
  • 08.07.09, 15:34
    z tą firmą miałam ( na szczęście) do czynienia tylko dwa razy. pierwszy raz ok
    10 lat temu chłopak z którym zaczęłam się spotykać zabrał mnie na " spotkanie
    biznesowe". pan w kolorowym bajeranckim gajerku roztaczał wizje jak to ludzie
    nie wierzą w Amway, bo są mali, niemądrzy, za mało odważni i nic w życiu nie
    osiągną. a on jest cudny, mądry i przebojowy - dlatego po roku pracy w tej
    firmie stać go na wycieczki do ciepłych krajów i nową brykęsmile. po czym wszyscy
    obecni wstali i zaczeli klaskać śmiejąc się przy tym radośnie. wszyscy - oprócz
    mnie. zniechęcona przedziwną paplaniną i niezdrową atmosferą wyszłam. mało
    wiedziałam? być może... i nie miałam ochoty dowiedzieć się więcej. pierwsze
    wrażenie było porażające. jeśli np. wchodząc do sklepu widzę syfiaste półki na
    pieczywo to nie dociekam czy chleb na nich leżący jest świeży i pyszny tylko
    wychodzę i idę gdzie indziej. jeśli spotkanie biznesowe przypomina tak, "
    sekciarstwo" to nie zamierzam tracić swojego życia na przekonywaniu się czy jest
    tam jakaś "głębia"smile
    3 lata temu mój mąż, przedstawiciel handlowy wpadł w szpony jednego z
    pracowników tej firmy. zaczęły się telefony : panie S, spotkajmy się, panie S
    to, panie S tamto.
    istotnie, mąż wpłacił jakieś niewielkie pieniądze ( z zapewnieniem że jakby co
    zostaną zwrócone), otrzymał jakieś materiały, miał się zapoznać i zastanowić.
    zapoznał się, zastanowił, zrezygnował. i tu się zaczęło. po usłyszeniu
    rezygnacji pan z Amwaya zrobił się nieco nieuprzejmy. tak jak wcześniej dzwonił
    jak ..., teraz nie miał czasu nawet chwilę porozmawiać. w celu zwrócenia
    materiałów i odzyskania wkładu mąż wręcz wprosił się do tego człowieka do domu (
    wcześniej, a jakże był namiętnie zapraszany). akurat jechaliśmy do rodziców, dom
    tego człowieka był po drodze, poprzedniego dnia uprzedziliśmy tel. swoją wizytę.
    ja zostalam w samochodzie, mąż podszedł do furtki i zadzwonił. pan się odezwał,
    powiedział że zaraz wyjdzie. po czym mąż czekał 20 min pod furtką. ja byłam
    wściekła, chciałam abyśmy odjechali, pal licho kasę, ale mąż twierdził że chce
    im to oddać bo skoro to tacy ludzie, to jeszcze potem będą mieli jakieś
    pretensje . po 20min mąż zadzwonił jeszcze raz. wyskoczył facet, wielce
    niezadowolony, bo oni teraz mają spotkanie a mąż mu przeszkadza! był tak
    uprzejmy że rozmawiał z mężem przez zamkniętą furtkę, odebrał materiały, z kasą
    miał pewien problem ale oddal. w porównaniu do wcześniejszego cukrowania podczas
    namawiania do przystąpienia handlu produktami tej firmy - zmiana niesamowita.
    żenada. nie ma się co dziwić że ludzie mają o tym taką a nie inną opinię. ja nie
    chcę mieć z tym nic wspólnego.
  • 09.07.09, 23:01
    moonshana napisała:

    > pierwsze
    > wrażenie było porażające.

    Jesteś jedną z wielu osób, dla których wrażenia są ważniejsze niż zrozumienie o
    co w tym chodzi. To przykre.

    > jeśli spotkanie biznesowe przypomina tak, "
    > sekciarstwo"

    Według ciebie? wink

    > mój mąż, przedstawiciel handlowy wpadł w szpony jednego z
    > pracowników tej firmy.

    No i widzisz, nic nie rozumiesz. wink
    NIKT Z NAS nie jest PRACOWNIKIEM AMWAY.

    > po usłyszeniu
    > rezygnacji pan z Amwaya zrobił się nieco nieuprzejmy.

    To znaczy?

    > teraz nie miał czasu nawet chwilę porozmawiać.

    Może naprawdę nie miał czasu?

    > nie ma się co dziwić że ludzie mają o tym taką a nie inną opinię.

    Opinia o CAŁOŚCI biznesu na podstawie postępowania JEDNEJ osoby... Cóż, nie jest
    to rozsądne podejście. wink

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 10.07.09, 12:10
    a tak, pierwsze wrażenie jest dla mnie ważne. jeśli "spotkanie
    biznesowe " bardziej przypomina występ prowincjonalnego teatrzyku -
    ja dziękuję.
    a może zamiast bronić firmy rękamy i nogamysmile warto zastanowić się
    czemu tak wiele osób ma negatywny stosunek do tejże firmy?
    widzisz, ja w latach "młodości" pracowałam jako hostessa przez kilka
    lat, i to wtedy gdy na widok promocji np. w sklepie ludzie tłumnie
    gromadzili się przy stoisku. miałam do czynienia z wieloma firmami i
    takiej szopki jaką odstawiła wiadoma firma wcześniej ani później nie
    widziałam. zresztą teraz także mam do czynienia z różnymi formami
    sprzedaży - w branży jestem "zielona" ale coś jednak przez te lata
    przyswoiłam.np to że gdy człowiek umawia się na spotkanie to "może
    naprawdę nie miał czasu" czyni go , delikatnie mówiąc niewiarygodnym.
    oskarżasz tu na lewo i prawo że nikt nie rozumie istoty tego biznesu
    a wszyscy krytykują. a ja Ci powtarzam: coś w tym jest że ludzie nie
    mają ochoty zagłębiać się w tajniki tej wiedzy.
    "opinia o całości biznesu na podstawie postępowania jednej osoby" -
    proszę nie rozśmieszaj mnie. oczywiście byłoby ślicznie gdybym jako
    jedyna spotkała na swej drodze taką osobę. a co z innymi którzy się
    tu wypowiadali? niestety to nie moja wina że ta firma ma taką a nie
    inną opinię. powiem Ci także że takie namolne bronienie firmy na
    forum, atakowanie osób mających inne zdanie też jest ...
    zastanawiające.
    ciekawe, czy gdybyśmy tu pozastanawiali się na temat pracy np.
    nauczyciela - ktoś ( jakiś nauczyciel) czuwałby pilnie i pisał " nic
    nie rozumiecie", " nie macie pojecia o co chodzi w tej pracy" itd.
    ano nie wiemsmile
  • 10.07.09, 13:12
    moonshana napisała:

    > jeśli "spotkanie
    > biznesowe " bardziej przypomina występ prowincjonalnego teatrzyku

    Czyli potwierdzasz to, o czym napisałem - oceniasz CAŁOŚĆ po JEDNEJ sytuacji. wink

    > a może zamiast bronić firmy rękamy i nogamysmile warto zastanowić się
    > czemu tak wiele osób ma negatywny stosunek do tejże firmy?

    Dla mnie jest to oczywiste od dawna - bo większość reaguje emocjonalnie a nie
    myśli logicznie. wink

    > w branży jestem "zielona"

    Więc najpierw trochę o tym poczytaj i lepiej się temu przyjrzyj, zanim zaczniesz
    oceniać. Zachowaj się logicznie. wink

    > gdy człowiek umawia się na spotkanie to "może
    > naprawdę nie miał czasu" czyni go , delikatnie mówiąc
    > niewiarygodnym.

    Niewiarygodne jest, jak nic nie rozumiesz. wink
    Przecież sama napisałaś, że gdy się zjawiliście u niego, to miał spotkanie. No
    więc jak w końcu, miał czas czy jednak go nie miał? wink

    > oskarżasz tu na lewo i prawo że nikt nie rozumie istoty tego biznesu

    Nikogo nie OSKARŻAM, po prostu wyciągam wnioski z obserwacji tego, co ludzie
    mówią i piszą o tym biznesie, w konfrontacji z faktami, które znam. Ty także jak
    widać ich nie znasz. wink

    > coś w tym jest że ludzie nie
    > mają ochoty zagłębiać się w tajniki tej wiedzy.

    Ano "coś" jest wink - podstawą tego "coś" jest STRACH - strach co powiedzą
    sąsiedzi i rodzina, strach, że mnie oszukają, strach, że mi się nie uda itp. A
    więc znowu emocje, zamiast logicznego myślenia. wink

    > proszę nie rozśmieszaj mnie.

    Znowu się gotujesz od emocji. wink

    > takie namolne bronienie firmy na
    > forum,

    A co z "namolnym" szydzeniem ze wszystkich, którzy się w to zaangażowali? wink Jak
    widać, postrzeganie masz bardzo wybiórcze.
    Nie chcesz tego robić? Nikt cię nie zmusza. Dlaczego od razu napadać na firmę i
    tych, którzy z nią współpracują? Bo to właśnie robisz - napadasz, a mnie to
    zarzucasz. Znasz chyba przypowieść o belce i słomie? wink

    > atakowanie osób mających inne zdanie też jest ...
    > zastanawiające.

    Zastanawiające jest to, jak nie widzisz, że nie atakuję ludzi za opinie tylko
    sprzeciwiam się pisaniu nieprawdy.
    Daj już sobie i tym, którzy CHCĄ to robić spokój, zajmij się czymś produktywnym,
    zamiast wylewać kubły pomyj na ludzi, których nie znasz i których - jak widać -
    zupełnie nie rozumiesz.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 10.07.09, 13:59
    wiesz, nie chce mi się już pisać do kogoś kto rozumie... to co chce.
    pisałam zdaje się że umówiliśmy się tel. w celu oddania materiałów?
    umknęło?
    jeśli ktoś tu jest stronniczy, to właśnie Ty. ja nikogo nie
    atakowałam, opisałam dwa przypadki, oraz moje odczucia. ciekawe, czy
    gdybym napisała że bardzo mi się podobało, byłam zachwycona oraz
    uwielbiam kolorowe gajerki - też byś się przyczepił? to w końcu
    także byłyby moje subiektywne odczucia. no, ale skoro napisałam nie
    po linii partii...nigdzie także nie napadałam na wszystkich ludzi
    współpracujących z tą firmą. pisałam o dwóch przypadkach - mocno
    nieprofesjonalnych - ale może jak to mówią: uderz w stół a nożyce
    się odezwą.
    mylisz się, to nie strach powoduje ludźmi którzy nie mają ochoty
    zagłębiać się w ten biznes. raczej nienajlepsza opinia firmy,
    atmosfera tajemniczości w miejscu gdzie wszystko powinno być jasne
    itd.
    pisałeś że nie da się wyjaśnić w kilka minut na czym polega ten
    biznes. zgadza się - w kilka minut nie można wyjaśnić zasad żadnego
    biznesu. ale można podać kilka ogólnych faktów, zasad. natomiast
    ciąganie ludzi na spotkania bez wyjaśnienia choćby w zarysach o co
    chodzi to brak szacunku dla tychże, strach że jak się dowiedzą to
    nie przyjdą,itd. jak już jesteś taki wyedukowany to może spróbuj
    dowiedzieć się jak robią to inne firmy, takie o których nie czyta
    się na forum, które nie potrzebują takich żarliwych obrońców.
    ale może nie myślę logicznie tylko reaguję emocjonalnie... tak jak
    mój mąż, przedstawiciel handlowy z bardzo dobrą opinią w branży
    który nie mógł się nadziwić jak można tak marnować czas ludzi
    pracujących .
    a teraz proponuję zaśpiewać do szafy: " łubu dubu, łubu dubu, niech
    nam żyje... "
  • 12.07.09, 11:16
    moonshana napisała:

    > opisałam dwa przypadki, oraz moje odczucia.

    Po czym zaczęłaś generalizować, jakoby WSZYSCY tak postępowali i taki
    jest CAŁY biznes AMWAY. wink

    > nigdzie także nie napadałam na wszystkich ludzi
    > współpracujących z tą firmą.

    Jeśli się generalizuje, to właśnie tak się robi.


    > pisałeś że nie da się wyjaśnić w kilka minut na czym polega ten
    > biznes. zgadza się - w kilka minut nie można wyjaśnić zasad żadnego
    > biznesu. ale można podać kilka ogólnych faktów, zasad.

    Ogólna zasada tego biznesu jest taka - używaj produktów, zbieraj
    punkty i pokazuj innym możliwości zwiększania dochodów w tym biznesie
    poprzez używanie produktów i zbieranie punktów. Dużo to ci
    powiedziało? wink

    > strach że jak się dowiedzą to
    > nie przyjdą,itd.

    Owszem, obawa. Obawa - jak się okazuje - UZASADNIONA, że ludzie
    poprzestaną na OBIEGOWYCH OPINIACH i nie będą chcieli poznać FAKTÓW.
    Sama powiedz - czy przyszłabyś na spotkanie dotyczące prezentacji
    biznesu Amway, wiedząc o tym czego będzie dotyczyło? wink

    > jak już jesteś taki wyedukowany to może spróbuj
    > dowiedzieć się jak robią to inne firmy,

    Tak się jakoś składa, że WIEM, iż w nich robi się TAK SAMO, bo mam
    znajomych, którzy współpracują z innymi firmami mlm.

    > może nie myślę logicznie tylko reaguję emocjonalnie...

    Dobrze, że dopuszczasz taką możliwość, to krok w dobrą stronę. wink


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 15.07.09, 22:30
    Jeśli mogę sie wtrącić smile
    W latach 90-ch miałam złe wrażenie i raczej niechętny stosunek do
    Amwaya.
    Ostatnio chyba firma zmieniła taktykę. Nie jest wogóle napastliwa,
    nie ma spotkań "znienacka" (ja od lat czegos takiego nie spotkałam).
    Natomiast od lat czterech osobiście nie używam innych suplementów
    niż Nutrlite. Mało tego gdyby mi je ktoś zabrał czyli zabrał do nich
    dostęp to miałabym spory problem. Żadne inne suplementy nie pomogły
    mi nawet w jednej tysięcznej tak jak te amwayowskie. Czasem kupię
    coś tam z chemii gosp, żadko kosmetyki bo są dla mnie za drogie ale
    witaminy??? Kurde ... dzięki nim żyję!
    --
    Aktualnie cywilizuję dwóch słodkich panów:
    Mateusz "MAT" ur. 2 maja 2005
    Aleksander "OLO" ur. 11 lipca 2007
  • 16.07.09, 01:26
    shiva772 napisała:

    > Ostatnio chyba firma zmieniła taktykę. Nie jest wogóle napastliwa,
    > nie ma spotkań "znienacka" (ja od lat czegos takiego nie
    > spotkałam).

    To nie firma była "napastliwa", to postępowanie ludzi współpracujących z tą firmą było niewłaściwe, z braku wiedzy o tym, jak należy postępować właściwie - czyli profesjonalnie. Trudno się dziwić temu, że w początkach AMWAY w Polsce działo się to, co się działo, w końcu w naszym kraju wcześniej nie było ŻADNEJ firmy, na której można by się wzorować, ludzie musieli się uczyć na własnych błędach.
    Co do spotkań - nie wiem co to znaczy "znienacka" - wpadanie do kogoś do domu z tablicą i pakietem rejestracyjnym? wink
    Wszystko znowu się sprowadza do PROFESJONALNEGO zapraszania. Tego też trzeba się nauczyć.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 17.07.09, 14:26
    Witaj Ryszardzie smile
    Jeszcze tu mnie nie było smile
    Widzę dzielnie walczysz smile
    Pozwolę sobie nieskromnie trochę ci w tym poprzeszkadzać smile
    Lech3
  • 23.07.09, 19:49
    czy ktoś mógłby mi wyjaśnić na czym polega "polityka zero tolerancji"?
  • 25.07.09, 16:57
    Był taki minister smile
    Mówiono na niego Wielki Roman
    To jego pomysł big_grin
  • 18.11.11, 21:25
    antyskory napisał:

    >> na czym polega polityka "Zero tolerancji"

    > Był taki minister smile
    > Mówiono na niego Wielki Roman
    > To jego pomysł big_grin

    Wcześniej był taki burmistrz Nowego Jorku. Pod jego rządami radykalnie wzrósł poziom bezpieczeństwa w NYC.
    Najkrócej ujmując idea "ZT" zamyka się w haśle "żadne naruszenie prawa nie jest zbyt błahe, by zainteresować policję".

    --
    Nie prędkość zabija, lecz jej wytracenie na zbyt krótkiej drodze.
  • 21.11.11, 12:30
    a_weasley napisał:

    > antyskory napisał:
    >
    > >> na czym polega polityka "Zero tolerancji"

    > Najkrócej ujmując idea "ZT" zamyka się w haśle "żadne naruszenie prawa nie jest
    > zbyt błahe, by zainteresować policję".

    W przypadku AMWAY - należy to rozumieć jako zdecydowane egzekwowanie zapisów Kodeksu Etycznego w stosunku do dystrybutorów, obojętnie, jaki poziom biznesowy ktoś osiągnął. Zasady są jednakowe dla wszystkich i wszyscy są zobowiązani, by się do nich stosować. W stosunku do osób naruszających te zasady będą zdecydowanie wyciągane konsekwencje.
    Zainteresowanych tymi zasadami zapraszam do zapoznania się z Kodeksem Etycznym AMWAY.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 22.11.11, 16:26
    skory1 napisał:

    > a_weasley napisał:

    >> antyskory napisał:

    >>> na czym polega polityka "Zero tolerancji"

    >> Najkrócej ujmując idea "ZT" zamyka się w haśle "żadne naruszenie
    >> prawa nie jest zbyt błahe, by zainteresować policję".

    > W przypadku AMWAY - należy to rozumieć jako zdecydowane egzekwowanie zapisów Ko
    > deksu Etycznego

    Wy się uczycie od policji, czy policja od Was? Bo efekty porównywalne.

    --
    Nie udała się kolejna próba samobójstwa Jarosława Kaczyńskiego. Nie było go w biurze.
  • 26.11.11, 22:12
    a_weasley napisał:

    > Wy się uczycie od policji, czy policja od Was? Bo efekty porównywalne.

    Jeśli zamierzasz się odszczekiwać to rób to sensownie.
    Co ma policja do AMWAY czy AMWAY do policji???
    Kodeks Etyczny został opracowany na przestrzeni dekad działalności firmy AMWAY, każda poważna duża firma takowy posiada. Jest w nim zapisane konkretnie co jest zabronione i czego dystrybutor robić nie może, czarno na białym. To, czy dany dystrybutor się do niego stosuje czy nie - to sprawa indywidualna i nie można obarczać AMWAY winą za to, że poszczególni dystrybutorzy postępują niewłaściwie i nieetycznie, skoro w Kodeksie Etycznym jest to wyraźnie zabronione.
    Jak ksiądz okazuje się alkoholikiem to wina Kościoła czy danego księdza?

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 03.12.11, 10:47
    Skory1 napisał:

    > a_weasley napisał:

    >> Wy się uczycie od policji, czy policja od Was? Bo efekty porównywalne.

    > Co ma policja do AMWAY czy AMWAY do policji???

    Jakom rzekl - sukcesy w stosowaniu zasady "zero tolerancji".

    --
    Klaps ma się tak do maltretowania dziecka jak kufel piwa do delirium.
  • 12.10.09, 21:56
    Znienacka to znaczy np, że dzwoni do mnie jakiś frajer gdy np szukałem pracy w
    2006 i kiedy wysłałem setki CV. Wspomniany frajer zaprasza mnie na jakieś
    spotkanie w restauracji (rzekomo w sprawie pracy), nie informując o jaką pracę
    dokładnie chodzi, itd. Przychodzę na spotkanie a tu rekrutacja do amway. Szkoda
    mojego czasu (straciłem całe 35 minut, po 15 na dojazd i 5 minut na mózgopranie).
  • 08.08.09, 00:45
    W pewnym momencie kilka osób z mojego grona wkręciło się w tę piramidkę. To była
    plaga, w pewnym momencie ochłodziłam znajomość z amwayowcami, bo co to za
    przyjemność urządzić w domu imprezę, która za moment okazuje się spotkaniem
    rekrutacyjnym?

    Kilka razy ktoś mnie podstępnie zwabił na spotkanie rekrutacyjne. Jedna osoba
    posunęła się do kradzieży notesu mojej kuzynki (i pewnie nie tylko jej).
    Odebrałam telefon od jakiejś baby, która twierdziła że poznała mnie u mojej
    kuzynki i namówiła mnie na spotkanie z jakimś człowiekiem, który zakłada firmę i
    ja na pewno zrobię w tej firmie karierę. Poszłam pełna rezerwy, bardziej z
    ciekawości i trzymałam się na baczności. Po 5 minutach nie miałam wątpliwości,
    że na sali, wśród kilkunastu osób ja i jeszcze jeden człowiek byliśmy
    rekrutowani, a reszta to naganiacze. O tym, że to zgromadzenie piramidki
    przekonałam się w pierwszej minucie spotkania.

    Potem zadzwoniłam do kuzynki z pretensjami, że dała babie mój telefon. Kuzynka
    zarzekała się, że nie zrobiła tego. Historia miała ciąg dalszy: Kuzynka
    odwiedziła tę kobietę (znały się jeszcze od liceum) i... znalazła u niej swój
    notes z telefonami. Czyli baba ukradła koleżance notes, do tego się posunęła! Ja
    bardzo trzeba być zdesperowanym, by zrobić coś takiego? Amway posuwał ludzi do
    desperacji, to co zobaczyłam na tym spotkaniu przeszło moje oczekiwania, i przez
    chwilę myślałam, że wleciałam do sekty.

    Moi znajomi zarzucili dobrze zapowiadające się kariery zawodowe dla tej
    piramidy, by po kilku latach dostrzec co naprawdę stracili.

    Wiem, że był film dokumentalny nakręcony o Amwayu, i że nigdy nie był
    opublikowany w TV. Ktoś może wie co z tym filmem się dzieje?


    --
    Forum dlaastrologow * Blog Anahelli
  • 10.08.09, 09:07
    anahella napisała:

    > W pewnym momencie kilka osób z mojego grona wkręciło się w tę piramidkę.

    Nie nazywaj piramidą tego, co nią nie jest.
    www.senat.gov.pl/k5/dok/sten/oswiad/borkowsk/3101o.htm
    > Jedna osoba
    > posunęła się do kradzieży notesu mojej kuzynki (i pewnie nie tylko jej).


    Postąpiła wysoce nieetycznie, dla takich osób w tym biznesie miejsca NIE MA. Lecz swoje domysły powinnaś zatrzymać dla siebie, jeśli nie wiesz tego na pewno.

    > O tym, że to zgromadzenie piramidki

    Naprawdę powinnaś przemyśleć co FAKTYCZNIE wiesz o temacie, zanim zaczniesz się na niego wypowiadać. wink

    > Jak
    > bardzo trzeba być zdesperowanym, by zrobić coś takiego?

    Raczej nieetycznym. Mnie taka rzecz nie przyszła by nawet do głowy.


    > Amway posuwał ludzi do
    > desperacji,

    Nie mieszaj AMWAY-a do poczynań poszczególnych ludzi.

    > Moi znajomi zarzucili dobrze zapowiadające się kariery zawodowe dla
    > tej
    > piramidy,

    Eh... Piramida i piramida. ;P

    > Wiem, że był film dokumentalny nakręcony o Amwayu,

    Nie "dokumentalny", tylko zwykły, zmanipulowany paszkwil.
    DLATEGO sąd zakazał jego emisji w TAKIEJ postaci, a nie w ogóle.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 10.08.09, 13:29
    A co ? lub kto wpływa na ludzi do takich czynności w tej firmie ?
    Fazy księżyca ?
    A co na ciebie wpłynęło , że co najmniej od 7 lat walczysz na każdym forum w
    polskim internecie w obronie czci swej ukochanej firmy ?
    Od urodzenia tak miałeś ?
    big_grin
  • 10.08.09, 13:56
    > Postąpiła wysoce nieetycznie, dla takich osób w tym biznesie
    > miejsca NIE MA. Le
    > cz swoje domysły powinnaś zatrzymać dla siebie, jeśli nie wiesz
    > tego na pewno.

    Tralalala nieetyczna koleżanka, dla której miejsca w Amway'u nie ma. Nie
    rozśmieszaj mnie, cały czas tam działa i nadal moją kuzynkę chce tam wkręcić.
    Przez rok jeszcze do mnie wydzwaniała, dopóki nie zagroziłam że spotka się z
    prawnikiem. Cały czas tam jest i ma się świetnie.

    To co piszę to nie domysły: ja to widziałam na własne oczy.

    Przestań pisać głupoty, że to biznes dla etycznych. Zaproszenie amwayowca do
    domu to tragedia: każdą imprezę zamienią w spotkanie rekrutacyjne, nie liczą się
    z nikim i z niczym. Na pogrzebie potrafią rekrutować - na własne oczy widziałam.

    Byłam też ściągana na inne tego typu rekrtutacje: były to kłamstwa w stylu
    "zaprosiłem przyjaciół i może byś wpadła" lub "urządzam spotkanie naszej klasy w
    piętnastolecie zakończenia szkoły", albo szantaże emocjonalne "mam nóż na gardle
    i jeśli mnie nie wspomożesz w moim biznesie, to stracę dużo pieniędzy" itp, itd.
    Zastanawia mnie skąd te kłamstwa. Jak możesz etycznym nazywać biznes, który
    zaczyna od okłamywania?

    Ludzie śmieją się z Amwyaya i osób związanych z tą piramidą. Tak, będę używała
    słowa piramida. Bo może Amway nie jest piramidą finansową to piramidą jako taką
    jest.

    Amwayowcy to banda zdesperowanych nieetycznych naganiaczy, którzy wykorzystają
    każdą okazję by nagonić do swojej alma mater. Takie cechy jak umiejętność
    posuwania się do ostateczności (vide pani od kradzieży notesu), wykorzystywanie
    znajomości prywatnych do celów handlowych i nękanie znajomych - świetnie się
    sprawdza w Amway.

    > Nie mieszaj AMWAY-a do poczynań poszczególnych ludzi.

    Dlaczego? Dlaczego panie z Avonu czy Oriflame mnie nie atakowały, tylko
    sprzedawały produkty, a ludzie z Amway zachowywali się jakbym była ofiarą na ich
    polowaniu? Dlaczego Amway przyciąga agresywnych, którzy idą przez życie
    rozpychając się łokciami?
    Nie zaprzeczaj moim doświadczeniom. Ile moich urodzin i sylwestrów zakończyło
    się niemiło, bo ludzie zwiazani z Amway urządzali propagandówki? Z tym pogrzebem
    też nie żart: na własne oczy widziałam, wdowa musiała wyprosić gościa ze stypy
    bo rekrutował.

    Człowieku! Z takimi ludźmi się zadajesz! Więc nie gadaj mi o etyce, bo pusty
    śmiech mnie ogarnia.

    A co do filmu dokumentalnego: nie wyrobię sobie zdania dopóki go nie zobaczę.
    Widziałeś, że się o nim opowiadasz?

    --
    Forum dlaastrologow * Blog Anahelli
  • 11.08.09, 18:29
    anahella napisała:

    > cały czas tam działa

    Widocznie o jej postępku nie wie nikt z jej linii rekomendacji, bo NA PEWNO dostałaby niezły ochrzan za to, co zrobiła, jeśli na tym by się skończyło.

    > To co piszę to nie domysły: ja to widziałam na własne oczy.

    Widziałaś JEDEN przypadek, reszty się domyślasz, co sama przecież przyznałaś.

    > Przestań pisać głupoty, że to biznes dla etycznych.

    Cóż, nie chcesz wierzyć to nie wierz, co nie zmienia faktów - ludzie pozbawieni elementarnej etyki prędzej czy później z tego biznesu wypadają. Sama przecież widzisz, że ty nie chcesz mieć z nią nic wspólnego, sądzisz, że tylko ty jedna się na niej poznałaś i nikt inny tego nie dokona? wink

    > Zaproszenie amwayowca do
    > domu to tragedia: każdą imprezę zamienią w spotkanie rekrutacyjne,

    Może byś tak wreszcie przestała uogólniać na podstawie JEDNEJ osoby?

    > Na pogrzebie potrafią rekrutować - na własne oczy widziałam.

    Cóż, w dalszym ciągu sprowadza się to do postępowania LUDZI a nie biznesu AMWAY. wink

    > Jak możesz etycznym nazywać biznes, który
    > zaczyna od okłamywania?

    KOBIETO. LUDZIE to NIE AMWAY, myślisz, że firma KAŻE im tak postępować? Pokaż mi JAKIEKOLWIEK materiały FIRMY AMWAY - podkreślam FIRMY a nie jakiejś organizacji dystrybutorskiej - w których sugeruje się ludziom takie zachowanie.
    Zastanów się chociaż przez chwilę, co ty piszesz...
    Przestań stawiać znak = między BIZNESEM a LUDŹMI, którzy się nim zajmują. To jak, jakbyś pluła na medycynę, bo część lekarzy bierze łapówki... Trochę logiki.

    > Ludzie śmieją się z Amwyaya

    Tak, tak, ty to robisz, to już wszyscy to robią... wink Nie ma to jak megalomania.

    > osób związanych z tą piramidą.

    Uparłaś się przy tym kłamstwie jak widzę... A fakty? A co tam fakty - "moja racja jest najmojsza". ;P


    > Amway nie jest piramidą finansową to piramidą jako taką
    > jest.

    Trele morele... wink
    Nie piramida, ale piramida, chociaż nie piramida. wink
    Potrafisz to udowodnić, na wyliczeniu? wink Bo ja potrafię, że nie jest.
    Tabliczka mnożenia to też oszustwo? wink


    > Amwayowcy to banda zdesperowanych nieetycznych naganiaczy,

    Klasycznie - brak argumentów = obelgi... ;P

    > Takie cechy jak umiejętność
    > posuwania się do ostateczności (vide pani od kradzieży notesu),
    > wykorzystywanie
    > znajomości prywatnych do celów handlowych i nękanie znajomych -
    > świetnie się
    > sprawdza w Amway.

    Pleciesz takie bzdury, że się słabo robi... Nic dziwnego, caly czas jedziesz na emocjach, a to upośledza logiczne myślenie, to fakt naukowo udowodniony. wink
    "Kłamcie, oszukujcie, naciągajcie - zrobicie świetny interes" - to twoja rada dla ludzi? ;P Chyba nigdy nawet nie próbowałaś rozwijać jakiekogolwiek biznesu, inaczej nie wygadywałabyś takich idiotyzmów. wink


    > Dlaczego?

    Wyjaśniłem wyżej. O ile to wyjaśnienie w ogóle przyjmiesz do wiadomości, w co szczerze wątpię, sądząc po twoim poziomie zacietrzewienia. wink

    > Dlaczego Amway przyciąga agresywnych, którzy idą przez życie
    > rozpychając się łokciami?

    Znowu uogólniasz, znasz WSZYSTKICH ludzi zajmujących się tym biznesem? Wątpię. wink

    > Człowieku! Z takimi ludźmi się zadajesz!

    Nie mów mi, z kim się zadaję, bo dobrze wiem - z TAKIMI się nie zadaję.

    > Widziałeś, że się o nim opowiadasz?

    Miałem okazję oglądać fragmenty oraz zapoznać się ze scenariuszem.
    Nie zapominaj, że oglądał go sąd - w całości. Uważasz, że dopatrzysz się w nim czegoś, czego oni nie zauważyli? wink

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 11.08.09, 19:46
    Hahahahahahahahahahahahaha
    Bo znów spadnę z krzesła , hahahaha
    Do Rycha ?
    Pytanie?
    Hahahahahahaha
    Z kim się zadajesz , hahahahaha
    Przecież , Rychu , czytaj skory , jest uosobieniem wszystkich tych cech, które
    wymieniłaś, hahahahaha , spadam z krzesła , hahahahaha .
    Przecież to największy maniak amłeja w Polsce !
    To kompletny świr , hahahahahahaha
    Ofiara systemu sad
    To tacy jak on ! są naganiaczami !
    To tacy jak on! nie mają krzty wyczucia !
    To tacy jak on! robią taką renomę !
    A spytaj go , gdzie te rezydencje ?
    Gdzie te jachty pełnomorskie ?
    Dać linki Rychu ?
    Do twoich odpowiedzi?
    Chętnie to zrobię smile
  • 12.08.09, 16:12
    > Może byś tak wreszcie przestała uogólniać na podstawie JEDNEJ
    > osoby?

    A może przestałbyś mi wmawiać, że chodzi o jedną osobę? Miałam kontakt z wieloma
    osobami, które wleciały w Amway. Wszyscy zachowywali się tak samo: natarczywie i
    bezczelnie. Chcesz historyjkę o każdej? Opisałam tylko najbardziej brutalną, ale
    mogę podzielić się moimi doświadczeniami, nie ma sprawy, opiszę.

    Moje trzydzieste któreś urodziny zostały zepsute przez amwayowca, który
    przyprowadził kumpli, by na mojej imprezie rekrutować! Poprosiłam aby przestali,
    nie posłuchali. Musiałam ich wyprosić.

    albo:

    Telefon w sobotnie popołudnie. Byłam bardzo zajęta dodakową robotą. Błagalny ton
    w słuchawce: "błagam, przyjedź, koniecznie musisz mi pomóc, od ciebie dużo
    zależy". Ok, kumpel prosi, trzeba pomóc. Wsiadam w taksówkę i jadę na drugi
    koniec Warszawy. Przyjeżdżam a tam... myśliwi siedzą i zaczynają swoje gadki.
    Identyczne jak te na spotkaniu od złodziejki notesu.

    albo:

    Telefon od znajomej z liceum. Nie widziałam jej kope lat. "Przyjedź, robię
    spotkanie klasowe, wszyscy o ciebie pytali". Przyjechałam: 3 osoby zaczęły
    naganiać mnie zaraz po wejściu. Żadna z tych osób nie była z naszej szkoły.
    Nawet herbatą mnie koleżanka nie poczęstowała...

    albo:

    Koleżanka z byłej pracy zadzwoniła i spytała co słychać. Od słowa do słowa i ją
    zaprosiłam na pogaduchy. Przyszła z obstawą. Scenariusz ten sam: ja kontra
    przeważająca liczba amwayowców.

    albo:

    Osoba, którą poznałam u znajomych. Tamtą imprezę rozwaliła. Gdy tylko ona i jej
    ekipa zaczęli rekrutować - wszyscy się wynieśli. Gospodyni następnego dnia
    obdzwaniała i wszystkich przepraszała. Amwayówa zadzwoniła do mnie potem, niby z
    przeprosinami. Głupia dałam się nabrać i poszłam na umówione spotkanie. Miała
    rzekomo do sprzedania płyty artysty, na którego polowałam (w Polsce nie do
    dostania). Oczywiście skończyło się kolejną rekrutacją.

    I teraz "debeściak": Koleżanka była rekrutowana na... wywiadówce! Wychowawczyni
    jej dziecka urządziła niby-wywiadówkę z kumplami z Amwaya. Szkoda tylko, że
    zabiegana mama dostała informację w zeszycie dzieciaka o wywiadówce (z
    obowiązkowym podpisem rodziców), a nie o propagandówce firmy od detergentów.
    Pani zrobiła amway-wywiadówkę na raty, tak aby ona i jej kolesie byli w
    przewadze. Skończyło się zmianą wychowawcy, nauczycielka o mało nie straciła pracy.

    To są Wasze metody: ściąganie ludzi na rekrutacje podstępem, klamstwem i z tupetem.
    Moi znajomi mają podobne doświadczenia. Nikt tego nie zmyśla, to są fakty. Nie
    słyszałam aby ktoś niezaangażowany w Amway wypowiadał się o Was pozytywnie.

    Niektóre z moich koleżanek na początku używały produktów które sprzedajecie.
    Potem zrezygnowały, bo stwierdziły że wolą sobie kupić coś w supermarkecie, niż
    być agresywnie rekrutowane.

    Dlaczego nikt mi nigdy nie powiedział: "organizuję rekrutację Amway, chciałbym
    żebyś przyszła"? Dlaczego? Wyjaśnisz mi to?

    > > Ludzie śmieją się z Amwyaya
    >
    > Tak, tak, ty to robisz, to już wszyscy to robią... wink Nie ma to
    > jak megalomania

    Ja, moi znajomi, znajomi znajomych.

    > Klasycznie - brak argumentów = obelgi... ;P

    100 procent znanych mi amwayowców to agresywni nieetyczni naciągacze. Naciągnęli
    mnie na mój cenny czas działając agresywnie i podstępnie.

    > Nic dziwnego, caly czas jedziesz na
    > emocjach

    Nie jeżdżę po emocjach. Nie jestem na nikogo zła (w tej chwili), śmieję się z tego.

    > "Kłamcie, oszukujcie, naciągajcie - zrobicie świetny interes" -
    > to twoja rada dla ludzi?

    Czy ja gdzieś coś takiego napisałam? Nie napisałam, więc proszę abyś nie
    manipulował moją wypowiedzią. Póki co ja byłam każdorazowo okłamywana co do celu
    spotkania. To jest Twoja metoda? Wsadzić mi w usta coś czego nigdy nie
    wypowiedziałam? Nauczyli Cię tego w domu, w szkole czy w Amwayu?

    > Miałem okazję oglądać fragmenty oraz zapoznać się ze scenariuszem.
    > Nie zapominaj, że oglądał go sąd - w całości. Uważasz,
    > że dopatrzysz się w nim
    > czegoś, czego oni nie zauważyli? wink

    Jeśli to manipulacja, to chciałabym zobaczyć jak twórcy filmu manipulują. Też
    dobra szkoła, prawda?

    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • 12.08.09, 18:12
    anahella napisała:

    > > Może byś tak wreszcie przestała uogólniać na podstawie JEDNEJ
    > > osoby?

    Wszystkie opisane przez ciebie przypadki są na bakier z etyką, co jedynie wskazuje na niewłaściwe postępowanie OSÓB a nie przekreśla BIZNESU.
    Ja nigdy nie postępowałem w ten sposób ani mnie takiego postępowania nie uczono, koniec kropka.

    > To są Wasze metody: ściąganie ludzi na rekrutacje podstępem,
    > klamstwem i z tupetem.

    Dlatego proszę, abyś PRZESTAŁA generalizować.

    > Nie
    > słyszałam aby ktoś niezaangażowany w Amway wypowiadał się o Was
    > pozytywnie.

    A ja owszem, zresztą nawet na internecie na forach zdarzają się wypowiedzi takich osób.

    > Dlaczego nikt mi nigdy nie powiedział: "organizuję rekrutację
    > Amway, chciałbym żebyś przyszła"? Dlaczego? Wyjaśnisz mi to?

    Owszem. O ile zaakceptujesz moje wyjaśnienia. wink
    Po pierwsze - właśnie dlatego, że ludzie czasami stykali się z różnymi kontrowersyjnymi zachowaniami i są zrażeni do BIZNESU, podczas gdy to nie biznes jest winien tylko konkretni ludzie.
    Po drugie - ludzie czytają na forach różne głupoty i myślą, że to prawda. Nie ma więc szansy na przedstawienie im biznesu, skoro gdy pada nazwa AMWAY - ich reakcją są słowa, "a, słyszałem że to jakaś sekta lub piramida". Większość z tych osób NIGDY nie widziała planu marketingowego AMWAY i przy takim podejściu nieprędko go zobaczy, o ile w ogóle. Nawet nie wiem, czy ty go widziałaś.
    To nie oznacza, że należy kłamać lub wprowadzać ludzi w błąd zapraszając na prezentacje planu. Ludzie, którzy tak postępują udowadniają przede wszystkim swój brak profesjonalizmu. Człowieka trzeba ZAINTERESOWAĆ a nie oszukiwać. I TEGO właśnie mnie uczą.
    Są organizacje dystrybutorskie, za które dystrybutorzy z innych organizacji się po prostu wstydzą. Moja żona była w jednej z nich, gdyby wiedziała wcześniej czym się zajmuje, kto wie, czy bylibyśmy dziś razem. Dopiero po jakimś czasie, gdy zobaczyła jakim jestem CZŁOWIEKIEM powiedziałem jej czym się zajmuję. Gdy pierwszy raz pojechała ze mną na seminarium, stwierdziła - "to jest zupełnie INNY biznes". Tak więc znowu rzecz sprowadza się nie do tego, CO się robi tylko JAK.

    > Ja, moi znajomi, znajomi znajomych.

    Czyli jakaś GRUPA, a nie wszyscy.

    > Nie jeżdżę po emocjach.

    Obelgi są przejawem agresji, a agresja to emocje. Pogadaj z jakimś psychologiem, jeśli mi nie wierzysz.

    > > "Kłamcie, oszukujcie, naciągajcie - zrobicie świetny interes" -
    > > to twoja rada dla ludzi?
    >
    > Czy ja gdzieś coś takiego napisałam?

    Owszem. Przypomnę:

    > Takie cechy jak umiejętność
    > posuwania się do ostateczności (vide pani od kradzieży notesu),
    > wykorzystywanie
    > znajomości prywatnych do celów handlowych i nękanie znajomych -
    > świetnie się
    > sprawdza w Amway.

    To się NIGDZIE nie sprawdza, a szczególnie w biznesach, których podstawą jest zaufanie partnerów i klientów, jakim np. jest AMWAY.
    Ty jednak twierdzisz inaczej, co jest sugestią, by tak właśnie postępować. To śmieszne. wink

    > To jest Twoja metoda? Wsadzić mi w usta coś czego nigdy nie
    > wypowiedziałam?

    Nawet nie wiesz, co mówisz i co z tego wynika, co oznacza, że nie zastanawiasz się nad tym co piszesz. wink Jeszcze jeden dowód na to, że piszesz pod wpływem emocji.

    > Jeśli to manipulacja, to chciałabym zobaczyć jak twórcy filmu
    > manipulują. Też
    > dobra szkoła, prawda?

    Wystarczy jak poczytasz sobie na sieci fragmenty sentencji wyroku, tekst jest jednoznaczny. Dederko to oszust i manipulator, pytanie - na czyje działał zlecenie, bo nie wierzę, by taki film powstał " w interesie społecznym", cuchnie na milę "czarnym marketingiem". Chyba wiesz co to jest? wink

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 12.08.09, 18:59
    W takim razie ta grupa nieuczciwych musi być wielka, bo działania
    takich dystrybutorów rzutują na cały Amway.
    Czyli albo ten biznes przyciąga prawie wyłącznie kombinatorów, albo
    potem w trakcie działania jest im sugerowane kombinatorstwo.
    Tylko co to obchodzi zwykłych ludzi, którzy nie zajmują się Amwayem.
    Oczyście najpierw wasze własne szeregi z cwaniaków a potem
    udowodnijcie że prowadzicie czysty i uczciwy biznes.
  • 12.08.09, 19:16
    No sam się Rychu prosisz !
    Tu wklejam kilka linków do forów w których to Ryszard , "ten sam" , "skory" ,
    Ryszard Kukiełka , święci sukcesy .
    Widać kim jest i jaki jest jego biznes .
    Mam jeszcze kilka jego sukcesów /w zanadrzu/.
    Wytrwałym polecam lekturę smile
    www.reporter.edu.pl/sekta/praktyka/cmentarze_amwaya
    f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=1928272&start=210
    www.biznesforum.pl/viewtopic.php?p=223908#p223908
    forum.o2.pl/temat.php?id_p=4999549&start=180
    broszka.pl/hydepark,amway-tak-czy-nie,t
  • 12.08.09, 19:53
    POPIERAM-SKORO JEST TYLU NIEUCZCIWYCH AMWAYOWCÓW TO FIRMA POWINNA SIĘ ICH
    POZBYĆ.W KOŃCU TO LUDZIE REPREZENTUJĄ TEN BIZNES A FIRMIE POWINNO ZALEŻEĆ NA JEJ
    DOBRYM IMIENIU.BYŁOBY MIŁO GDYBY GDYBY AMWAY PRZESTAŁ KOJARZYĆ SIĘ Z
    "UPIERDLIWYMI" PRZEDSTAWICIELAMI,KTÓRZY PRZY KAŻDEJ OKAZJI WERBUJĄ DO
    BIZNESU.MOŻE FIRMA A M W A Y POWINNA POMYŚLEĆ JAK ROZWIĄZAĆ PROBLEM ZLE
    KOJARZĄCYCH SIĘ PRZEDSTAWICIELI(MOŻE PO PROSTU ROZWIĄZYWAĆ Z NIMI UMOWY?)NA
    PEWNO AMWAY DUŻO MÓGŁBY NA TYM ZYSKAĆ-NO CHYBA ŻE NIE ZALEŻY MU NA RENOMIE.
  • 13.08.09, 16:13
    dorhew napisała:

    > POPIERAM-SKORO JEST TYLU NIEUCZCIWYCH AMWAYOWCÓW TO FIRMA POWINNA
    SIĘ ICH
    > POZBYĆ.

    I pozbywa się, zapewniam. Kierownictwo jednak nie jest duchem świętym
    i nie wie wszystkiego o wszystkich działaniach dystrybutorów,
    przynajmniej nie od razu.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 31.08.09, 13:39
    kicior99 napisał:

    > Skory1, bardzo bym prosił, abyś odniósł się do linków antyskorego.

    Nie mam zamiaru odnosić się do wypowiedzi paranoika, który nie uznaje
    ŻADNYCH dowodów, a tym bardziej dowodów na to, że notorycznie kłamie.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 16.10.09, 21:16
    Niestrudzony w chucpiarstwie Skory1 napisał:

    > dorhew napisała:

    >> POPIERAM-SKORO JEST TYLU NIEUCZCIWYCH AMWAYOWCÓW TO FIRMA POWINNA
    >> SIĘ ICH POZBYĆ.

    > I pozbywa się, zapewniam.

    Dlaczego zatem żadna inna firma nie ma tego problemu na skalę choćby porównywalną?

    --
    Nie ma sensu dyskusja, co jest prawdziwym socjalizmem, a co jego wypaczoną formą
    - każdy socjalizm jest dobry, dopóki jego zwolennicy nie dorwą się do władzy.
    (Wiktor Suworow)
  • 03.11.09, 20:39
    a_weasley napisał:

    > Dlaczego zatem żadna inna firma nie ma tego problemu na skalę
    > choćby porównywalną?

    Bo obiektami nienawiści są na ogół ci najwięksi - Henry Ford, Bill
    Gates, długo by wymieniać.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 13.08.09, 09:05
    > Wszystkie opisane przez ciebie przypadki są na bakier z etyką,
    > co jedynie wskaz
    > uje na niewłaściwe postępowanie OSÓB a nie przekreśla BIZNESU.

    Oczywiście, tylko czemu wszystkie te przypadki są związane z jedną marką?
    Dlaczego amwayowcy kręcą, a np. ci z Avonu czy Oriflame po prostu mówią co
    oferują? Jak mnie ktoś chce wyciągnąć na pokaz super odkurzacza - po prostu mówi
    prawdę. Amwayowcy nigdy prawdy nie powiedzieli.

    > Ja nigdy nie postępowałem w ten sposób ani mnie takiego
    > postępowania nie uczono
    > , koniec kropka.
    Ok, czyli jak uczestniczysz w spotkaniach rekrutujących, to 100 procent
    rekrutowanych wie że idzie na spotkanie z Amway?


    > > To są Wasze metody: ściąganie ludzi na rekrutacje podstępem,
    > > klamstwem i z tupetem.
    >
    > Dlatego proszę, abyś PRZESTAŁA generalizować.

    100 procent znajomych mi amwayowców tak się zachowywała. Moi znajomi to samo
    potwierdzają. Jeśli jesteś chlubnym wyjątkiem to jako jedyny. O ile nim jesteś,
    bo przecież nie mam na to dowodu. Za to mam dowody na nieetyczne postępowanie
    wielu innych.

    > A ja owszem, zresztą nawet na internecie na forach zdarzają się
    > wypowiedzi takich osób.

    Ja ich nie widziałam, nie znam osobiście autorów.

    > Po pierwsze - właśnie dlatego, że ludzie czasami stykali się z
    > różnymi kontrowe
    > rsyjnymi zachowaniami i są zrażeni do BIZNESU, podczas gdy to nie
    > biznes jest w
    > inien tylko konkretni ludzie.

    Oczywiście że nie biznes jest winien tylko ludzie. Zastanawiające jest jednak
    dlaczego jedna firma skupia takich ludzi, a inna nie.

    > Po drugie - ludzie czytają na forach różne głupoty i myślą,
    > że to prawda. Nie m
    > a więc szansy na przedstawienie im biznesu, skoro gdy pada
    > nazwa AMWAY - ich re
    > akcją są słowa, "a, słyszałem że to jakaś sekta lub
    > piramida". Większość z tych
    > osób NIGDY nie widziała planu marketingowego AMWAY i przy
    > takim podejściu nieprędko go zobaczy, o ile w ogóle.
    > Nawet nie wiem, czy ty go widziałaś.

    Oczywiście, że nie widziałam i nie zamierzam, bo nie zamierzam wchodzić do
    Waszej siatki. Szkoda że ci, którzy próbowali mnie rekrutować nie rozumieli
    mojej odmowy.
    Natomiast na spotkaniach rekrutacyjnych było okropnie. Prowadzący spotkanie
    zachowywali się jakby znali moje marzenia i wiedzieli lepiej ode mnie co mi da
    szczęście. Willa z basenem i drogi samochód - to wszystko mi obiecywali. Nie
    wiedzieli jednak że wcale mi na tym nie zależy. Zewnętrzne oznaki luksusu mam
    głęboko w nosie. Czuję się osobą szczęśliwą. Dlaczego ktoś chce mnie
    uszczęśliwiać według własnej miarki?
    Wybacz, ale te spotkania przypominały mi rekrutację do ZSMP z czasów mojej
    młodości. Te same metody, inne cele.

    > Człowieka trzeba ZAINTERESOWAĆ a nie oszukiwać.
    Czyli "spotkanie klasowe" to forma zainteresowania a nie oszukiwania? Wiesz co
    mi się nie podoba? Tam gdzie naprawdę jest kasa - ludzie walą drzwiami i oknami.
    Nie ściągają ludzi na siłę i postępem.

    > Są organizacje dystrybutorskie, za które dystrybutorzy z innych
    > organizacji się
    > po prostu wstydzą.

    Więc powinieneś się wstydzić za swoich kolegów, skoro tak się dobrym imieniem
    Amway przejmuesz. Za tych, o których napisałam i wielu innych, o których
    opowiadamy sobie na spotkaniach towarzyskich śmiejąc się do rozpuku z własnej
    głupoty, że daliśmy się im zwieść.

    > Czyli jakaś GRUPA, a nie wszyscy.
    Nigdzie nie użyłam słowa "wszyscy". Czytaj używając rozumu a nie emocji.

    > > Takie cechy jak umiejętność
    > > posuwania się do ostateczności (vide pani od kradzieży notesu),
    > > wykorzystywanie
    > > znajomości prywatnych do celów handlowych i nękanie znajomych -
    > > świetnie się
    > > sprawdza w Amway.

    Skoro nie rozumiesz prostego tekstu więc wyjaśnię: to nie moja rada na robienie
    biznesu, to ostrzeżenie przed nieetycznymi osobami, które kupczą zaufaniem
    znajomych.

    > To się NIGDZIE nie sprawdza, a szczególnie w biznesach,
    > których podstawą jest z
    > aufanie partnerów i klientów, jakim np. jest AMWAY.

    Oczywiście mam zaufać pani, która ukradła notes albo koleżance, która przyciąga
    mnie na rekrutację kłamiąc że to spotkanie klasowe?

    > Nawet nie wiesz, co mówisz i co z tego wynika, co oznacza,
    > że nie zastanawiasz
    > się nad tym co piszesz. wink Jeszcze jeden dowód na to, że
    > piszesz pod wpływem emocji.

    Hm.. gdybym pisała pod wpływem emocji to musiałby być jakiś powód. Mi Amway nie
    zrobił nic złego oprócz zmarnowania kilka razy paru godzin. Dzisiaj śmieję się z
    siebie, z własnej naiwności, że dałam sie na to "spotkanie klasowe" nabrać. A
    amwayowcy z mojego życia sami się wykruszyli: powiedziałam że w moim domu
    rekrutowania. Mogą bywać jako moi znajomi a nie reprezentanci marki. Sami
    zniknęli z grona znajomych, bo przestali utrzymywać kontakty z tymi, którzy nie
    okazali się kandydatami na klientów lub współpracowników.
    Co to za kumple, do cholery, którzy utrzymują znajomość ze mną tylko po to, by
    na każdym spotkaniu wetknąć swoje towary lub namówić do współpracy, a mój
    telefon dla nich jest tylko i wyłącznie częścią biznesu.

    > Wystarczy jak poczytasz sobie na sieci fragmenty sentencji wyroku,
    > tekst jest jednoznaczny.

    Nie, mi nie wystarczy.

    > Dederko to oszust i manipulator
    Gdyby tu był, miałby podstawy do zaciągnięcia Cię przed sąd.

    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • 13.08.09, 16:49
    anahella napisała:

    > Ok, czyli jak uczestniczysz w spotkaniach rekrutujących, to 100
    > procent
    > rekrutowanych wie że idzie na spotkanie z Amway?

    Jeny, czytaj ze ZROZUMIENIEM...
    Nie informujemy ludzi, że spotkanie dotyczy biznesu AMWAY właśnie dlatego, że mają złe skojarzenia lub doświadczenia. Chcemy w ten sposób pokazać, że ten biznes można robić zupełnie inaczej niż im się wydaje. Ale JAK mamy to zrobić, skoro na hasło - AMWAY - spora część ludzi ma panikę w oczach? Dlatego najpierw pokazujemy ZASADY biznesu, a dopiero potem mówimy o jaki biznes chodzi. Konfrontując to, co im pokazaliśmy z tym co słyszeli lub z czym zetknęli się w przeszłości duża część tych ludzi jest zaskoczona, bo wyobrażała sobie ten biznes zupełnie inaczej.

    > 100 procent znajomych mi amwayowców tak się zachowywała.

    Twoich. Moich nie. To tylko potwierdza, że zetknęłaś się z niewłasciwymi osobami.

    > Oczywiście że nie biznes jest winien tylko ludzie. Zastanawiające
    > jest jednak
    > dlaczego jedna firma skupia takich ludzi, a inna nie.

    Nie skupia. Daje możliwość WSZYSTKIM. A ze zwykłej statystyki wynika, że wśród tych osób zawsze znajdzie się ktoś nieuczciwy lub nieetyczny. Lub - delikatnie mówiąc wink - nierozsądny.

    > Oczywiście, że nie widziałam i nie zamierzam,

    To po co dyskutujesz o biznesie, którego tak naprawdę NIE ZNASZ? wink Przecież to niepoważne...

    > bo nie zamierzam wchodzić do
    > Waszej siatki.

    Nikt cię nie zamierza zmuszać, a przynajmniej nie powinien.

    > Szkoda że ci, którzy próbowali mnie rekrutować nie rozumieli
    > mojej odmowy.

    Ano szkoda.

    > Prowadzący spotkanie
    > zachowywali się jakby znali moje marzenia i wiedzieli lepiej ode
    > mnie co mi da
    > szczęście. Willa z basenem i drogi samochód - to wszystko mi
    > obiecywali. Nie
    > wiedzieli jednak że wcale mi na tym nie zależy.

    No i to jest dowód na to, że postępowali nieprofesjonalnie. Istotą udanego planu jest pokazanie, jak osiągnąć dzięki temu biznesowi to, czego się pragnie. Lecz jeśli prowadzący NIE PYTA jakie są TWOJE marzenia, TWOJE cele życiowe, to jak może ci pokazać sposób na ich zrealizowanie, skoro ich nie zna? To był poważny błąd z ich strony, mnie uczą czegoś dokładnie odwrotnego - nie narzucaj ludziom, czego mają chcieć, tylko się dowiedz czego chcą. Może nic nie chcą, wtedy nie ma sensu pokazywać im planu.
    W książce "Sztuka profesjonalnej sprzedaży Zig Ziglar pisze coś w tym stylu, że nieważne jaki produkt masz do sprzedania, ważne jakie POTRZEBY ma klient i czy ten produkt może je zaspokoić. Znajdź potrzebę a sprzedasz produkt - tej zasady większość ludzi KOMPLETNIE nie rozumie. Myślą, że wystarczy zagadać kogoś na śmierć, by dana osobę przekonać, tymczasem NAJPIERW trzeba nauczyć się SŁUCHAĆ. I tego większość ludzi nie umie. Jeśli ktoś chce osiągnąć sukces w AMWAY MUSI się tego BEZWARUNKOWO nauczyć.


    > Czyli "spotkanie klasowe" to forma zainteresowania a nie
    > oszukiwania?

    Nie. To jest własnie forma oszukiwania ludzi. Jeśli ktoś chce komuś pokazać BIZNES, powinien zapraszać na spotkanie BIZNESOWE, a nie kombinować. Przynajmniej od razu jest jasne, czy kogoś interesuje temat własnego BIZNESU. Po co tracić czas na kogoś, kto biznesem nie jest zainteresowany?

    > Więc powinieneś się wstydzić za swoich kolegów, skoro tak się
    > dobrym imieniem
    > Amway przejmuesz.

    Powiem więcej - wkurzają mnie takie osoby, bo potem własnie są takie sytuacje - musimy ludziom tłumaczyć, że NIE WSZYSCY tak postępują.

    > Oczywiście mam zaufać pani, która ukradła notes albo koleżance,
    > która przyciąga
    > mnie na rekrutację kłamiąc że to spotkanie klasowe?

    Przecież to oczywiste, że taka osoba NIE JEST godna zaufania. Nigdzie nie twierdziłem, że jest inaczej. Jeśli ktoś chce zbudować duży biznes sieciowy, ludzie muszą mu ufać, a ufać mu będą, gdy nie będzie kłamał i naciągał innych. Elementarna logika.

    > Gdyby tu był, miałby podstawy do zaciągnięcia Cię przed sąd.

    Nie miałby żadnych podstaw, bo to właśnie wynika z sentencji wyroku, którego nie znasz.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 13.08.09, 19:48
    MOŻE BYŁOBY PROŚCIEJ JEDNAK INFORMOWAĆ LUDZI NA JAKIEGO RODZAJU SPOTKANIA SĄ
    ZAPRASZANI,JEDNOCZEŚNIE ZAZNACZAJĄC IŻ TO CO DO TEJ PORY SŁYSZELI O AMWAYU TO
    MIT,NIEPRAWDA,KŁAMSTWO I ŻEBY SAMI SIĘ PRZEKONALI JAK JEST NAPRAWDĘ.BYŁOBY TO
    UCZCIWE I NIE STAWIAŁO LUDZI W KŁOPOTLIWYCH SYTUACJACH.DLACZEGO NIE
    ZARYZYKUJECIE?WIELE OSÓB NA PEWNO CHCIAŁOBY PRZEKONAĆ SIĘ NA WŁASNEJ SKÓRZE CO
    TO JEST TAK NAPRAWDĘ TEN MAGICZNY AMWAY. A CO DO NIEWIEDZY KIEROWNICTWA AMWAY O
    NIETAKTOWNYCH DZIAŁANIACH JEGO CZŁONKÓW(KTÓRYCH RZEKOMO USUWACIE)TO MAM PYTANIE
    :GDZIE MOŻNA ZGŁASZAĆ PRZYPADKI NIEODPOWIEDNIEGO DZIAŁANIA WASZYCH LUDZI?JAKIŚ
    TELEFON,E-MAIL,ADRES?
  • 13.08.09, 20:42
    dorhew napisała:

    > :GDZIE MOŻNA ZGŁASZAĆ PRZYPADKI NIEODPOWIEDNIEGO DZIAŁANIA WASZYCH
    > LUDZI?JAKIŚ
    > TELEFON,E-MAIL,ADRES?

    Dane kontaktowe znajdują się na stronie www.amway.pl

    Co do reszty - nie wierzę w to, by ludzie mający złe skojarzenia lub
    doświadczenia przyszli na spotkanie dotyczące AMWAY wiedząc czego
    dotyczy. Na tyle ludzi to już znam. wink


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 14.08.09, 18:52
    wiara czyni cuda,a ludzi chyba jednak pan nie zna zbyt dobrze-sama znam wiele
    osób,które inaczej-czytaj korzystniej-spojrzałyby na amway gdyby tylko wiedziały
    na jakiego rodzaju spotkanie są zapraszane.w przeciwnym razie czujemy się
    zaskoczeni i zdziwieni że spotkanie "plotkarskie"okazuje się być spotkaniem
    amwayowcow.sama tego doświadczyłam i naprawdę wolałabym być uprzedzona o temacie
    spotkania.osobiście nie mam nic do amwaya a o waszych produktach słyszałam wiele
    dobrego ale dopóki nie zmieni sposób informowania o biznesie -ja jestem na nie.
  • 15.08.09, 18:55
    dorhew napisała:

    > w przeciwnym razie czujemy się
    > zaskoczeni i zdziwieni że spotkanie "plotkarskie"okazuje się być
    > spotkaniem
    > amwayowcow.

    Znowu jakieś problemy ze zrozumieniem tego, co się czyta? wink
    Przecież napisałem WYRAŹNIE, że należy ludzi zapraszać na spotkanie BIZNESOWE, jeżeli ZAMIERZA SIĘ pokazać im plan. Jeśli ktoś kogoś zaprasza na "ploty" to NIE POWINIEN wyskakiwać z planem, bo to po prostu nie wypada. CHYBA, że temat rozmowy SAM zejdzie na biznes i zwiększanie swoich dochodów. Należy jednak pamiętać, by być TAKTOWNYM i nie NARZUCAĆ tego tematu, jeśli druga strona NIE JEST nim zainteresowana. Dotarło?
    Czy to moja wina, że część ludzi nie rozumie, co wypada a co nie? Mam ich wszystkich uczyć kultury, etyki i zasad savoir vivre-u? To się powinno wynosić z domu, jak ktoś tego nie ma to kto jest winien - AMWAY??? Bądź wreszcie poważna i rozsądna.
    A może sama wyniosłaś z domu zasadę odpowiedzialności zbiorowej, oskarżania i opluwania osób, których się osobiście nie zna, udawania eksperta w dziedzinie, o której nie ma się bladego pojęcia? Od takich osób niestety fora internetowe się roją.
    Mam nadzieję, że jednak ty nią nie jesteś i że wreszcie zaczniesz się chociaż trochę zastanawiać nad tym co piszesz.
    Bo już mam dosyć twojego zrzędzenia i generalizowania.

    > dopóki nie zmieni sposób informowania o biznesie -ja jestem na nie.

    Więc jak wyobrażasz sobie ten WŁAŚCIWY sposób, możesz mnie oświecić? wink

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 19.08.09, 20:44
    WSPANIALE,ŻE W KOŃCU PYTA PAN O RADĘ JAK INFORMOWAĆ LUDZI,ŻE SĄ ZAPRASZANI NA
    SPOTKANIE BIZNESOWE.MOŻE FAKTYCZNIE NIE MAM BLADEGO POJĘCIA O AMWAYU ALE SKĄD
    MAM JE WZIĄĆ SKORO JAK DO TEJ PORY PRZYSZŁO MI SIĘ SPOTKAĆ TYLKO Z TAKIMI
    AMWAYOWCAMI,O KTÓRYCH WSPOMINA NA TYM FORUM WIĘKSZOŚĆ UCZESTNIKÓW-CZYLI TAKIMI
    ,KTÓRZY PRAWDZIWY CEL SPOTKANIA UKRYWAJĄ?
    CO DO FORMY ZAPRASZANIA CHYBA NIE MUSZĘ PANU TŁUMACZYĆ-GDYŻ Z PANA WYPOWIEDZI
    WYNIKA,IŻ PAN STOSUJE WŁAŚCIWE-JAWNE-ZAPROSZENIA.ALE PONIEWAŻ ZOSTAŁO ZADANE
    PYTANIE TO OCZYWIŚCIE ODPOWIEM JAK JA WYOBRAŻAM SOBIE TAKIE ZAPROSZENIE:
    -AMWAYOWIEC POWINIEN POWIEDZIEĆ-SŁUCHAJ JESTEM W ŚWIETNYM BIZNESIE,Z KTÓREGO
    JESTEM BARDZO ZADOWOLONY,POPULARNIE NAZYWA SIĘ GO AMWAY ALE DLA NIEGO TWORZY
    WIELE INNYCH POWSZECHNIE ZNANYCH FIRM.WIEM,ŻE MOGŁAS SŁYSZEĆ NIEKORZYSTNE OPINIE
    NA TEMAT AMWAYA LECZ NAJLEPIEJ BĘDZIE JESLI PRZYJDZIESZ NA SPOTKANIE I SAMA SIĘ
    PRZEKONASZ CO TO JEST NAPRAWDĘ.NIE MUSISZ SIĘ OD RAZU DECYDOWAĆ CZY PRZYSTAPIĆ
    DO NASZEJ FIRMY ACZKOLWIEK JEŚLI NIE PRZYJDZIESZ STRACISZ MOŻLIWOŚĆ POZNANIA JEJ
    OD WEWNĄTRZ I BĘDZIESZ BAZOWAĆ TYLKO NA OPINIACH INNYCH-NIE ZAWSZE SŁUSZNYCH I
    CZĘSTO NACECHOWANYCH EMOCJONALNIE.WIESZ,ŻE LUDZIE BOJĄ SIĘ TEGO CO NIEZNANE I SĄ
    SKŁONNI OPOWIADAĆ O TYM RÓŻNE HISTORIE WYSSANE Z PALCA.JEŚLI WYZNAJESZ
    ZASADĘ-UCZĘ SIĘ NA WŁASNYCH BŁĘDACH-PRZYJDŻ,ZARYZYKUJ,JEST SZANSA,ŻE WYJDZIESZ Z
    DUŻĄ WIEDZĄ,O KTÓREJ INNI NIE MAJĄ POJĘCIA,JEŚLI UZNASZ,ŻE TEN BIZNES CIĘ NIE
    INTERESUJE CO NAJWYŻEJ STARCISZ CHWILKĘ CZASU.SPÓJRZ NA MNIE-JA SOBIE CHWALĘ
    PRACĘ W AMWAYU SAMA WIDZISZ CO ROBIĘ, CO MAM I DO CZEGO DOSZEDŁEM JEŚLI CHCESZ
    TAK SAMO-ZAPRASZAM.GWARANTUJĘ,ŻE NIKT NIE BĘDZIE CIĘ NA SIŁĘ NAMAWIAŁ ABYŚ
    DOŁĄCZYŁA DO NAS,NIKT NIE BĘDZIE WYCIĄGAŁ OD CIEBIE PIENIĘDZY,NAMOLNIE
    NAMAWIAŁ,CZY OBIECYWAŁ SZYBKIE WZBOGACENIE SIĘ-TO JEST PRACA WIĘC BĘDZIESZ MIAŁA
    Z TEGO TYLE NA ILE ZAPRACUJESZ.PRZEDSTAWIMY CI MOŻLIWOŚCI,ŚCIEŻKI ROZWOJU
    WŁASNEGO BIZNESU A TY JEŚLI BĘDZIESZ CHCIAŁA TO WYKORZYSTASZ TĄ SZANSĘ.DAJEMY
    LUDZIOM MOŻLIWOŚĆ POMYŚLEĆ,POPATRZEĆ I SAMYM ZDECYDOWAĆ CO JEST DLA NICH DOBRE,W
    CZYM MOGĄ SIĘ ODNALEŻĆ.PRZYJDŻ ZATEM DLA SIEBIE,ŻEBY PRZEKONAĆ SIĘ JAK AMWAY
    WYGLĄDA NAPRAWDĘ,ŻEBY WYROBIĆ SOBIE WŁASNE ZDANIE A NIE TYLKO BAZOWAĆ NA
    POWSZECHNYCH OPINIACH.MOŻE SIĘ ZDECYDUJESZ I DOŁACZYSZ DO NAS MOŻE NIE ALE NA
    PEWNO BĘDZIE TO TWOJA DECYZJA,OPARTA NA TWOICH DOŚWIADCZENIACH.I CHYBA DLATEGO
    WARTO.

    MARZY MI SIĘ TAKA OTWARTOŚĆ W NAZWIJMY TO WERBOWANIU DO BIZNESU.
    CHCIAŁABYM BY AMWAY NIE KOJARZYŁ SIĘ Z
    NAMOLNOŚCIĄ,NIEDOPOWIEDZENIAMI,ZASKOCZENIEM.BYĆ MOŻE JAK PAN WSPOMNIAŁ NIE
    DOTYCZY TO WSZYSTKICH ALE NIESTETY WCIĄŻ NIE JEST OBCE TEJ FIRMIE.A SKORO TO
    TYLKO WYJĄTKI(JAK PAN TWIERDZI)TO WALCZCIE Z NIMI,WYRWIJCIE CHWASTY,KTÓRE KALAJĄ
    IMIĘ FIRMY.I DLACZEGO TAK TRUDNO TRAFIĆ NA TYCH,KTORZY ZACHOWUJĄ SIĘ BEZ
    ZARZUTÓW?LICZĘ ,ŻE KIEDYŚ TO SIĘ ZMIENI-BĘDĘ OBSERWOWAĆ TEN BIZNES I KIEDY
    ODZYSKA DOBRE IMIE -KTO WIE MOŻE ZASILĘ WASZE SZEREGI.POZDRAWIAM.


  • 24.08.09, 13:55
    dorhew napisała:

    > JAK JA WYOBRAŻAM SOBIE TAKIE ZAPROSZENIE:

    Nie będę cytował całości treści, powiem jedno - jest ZA DŁUGA. Zaproszenie powinno sprowadzać się do dwóch-trzech zdań, a według tego, jak ty to sobie wyobrażasz, takie zaproszenie przypominało by słowotok, złożony z kilkunastu zdań, co zajmuje 3-4 minuty. Zaproszenie powinno wyglądać grubsza tak: czy interesuje cię możliwość zwiększenia swoich dochodów? Powiedzmy, że odpowiedź brzmi - tak, a o co chodzi? Wówczas mówię - to dość obszerny temat, organizuję niezobowiązujące spotkanie informacyjne, na które cię zapraszam, wyjaśnię na nim w szczegółach o co chodzi, ile mnożna zarobić i w jaki sposób. Jeśli ten sposób cię zainteresuje to ok, a jeśli nie to nie będę cię do niczego zmuszał. Jeśli chcesz, możesz przyjść ze znajomymi. Koniec.

    > DLACZEGO TAK TRUDNO TRAFIĆ NA TYCH,KTORZY ZACHOWUJĄ SIĘ BEZ
    > ZARZUTÓW?

    Bo są mniej "agresywni", namolni itp.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 25.08.09, 19:57
    JEŚLI PAN MA TAKI STYL ZAPRASZANIA TO W PORZĄDKU-TYLKO PO CO BYŁO PYTAĆ O TO CO
    INNI CHCIELIBY USŁYSZEĆ BĘDĄC ZAPRASZANI NA SPOTKANIE AMWAYOWCÓW?JA
    TAKIEGO(ZAPREZENTOWANEGO PRZEZ PANA) SPOSOBU ZAPROSZENIA NIE AKCEPTUJĘ.ALE JAK
    TO SIĘ MÓWI O GUSTACH SIĘ NIE DYSKUTUJE.KAŻDY MA PRAWO MIEĆ WŁASNE ZDANIE.SKORO
    PANU ENIGMATYCZNE 3 ZDANIA WYSTARCZĄ ABY ZAPROSIĆ KOGOŚ NA SPOTKANIE -OK.ALE JA
    DALEJ JESTEM NA NIE-NIE DLA FIRMY ALE DLA SPOSOBÓW INFORMOWANIA O NIEJ.
  • 29.08.09, 12:29
    dorhew napisała:

    > TYLKO PO CO BYŁO PYTAĆ O TO CO
    > INNI CHCIELIBY USŁYSZEĆ BĘDĄC ZAPRASZANI NA SPOTKANIE AMWAYOWCÓW?

    By zorientować się, czy takie osoby mają chociaż podstawowe pojęcie o PROFESJONALNYM zapraszaniu. Obawiam się, że ty nie masz, skoro oczekujesz, że z zapraszania mam zrobić mini-wykład na temat tego, o co w tym chodzi. To się zaś wyjaśnia na SPOTKANIU a nie w momencie zapraszania.

    > JA
    > TAKIEGO(ZAPREZENTOWANEGO PRZEZ PANA) SPOSOBU ZAPROSZENIA NIE
    > AKCEPTUJĘ.

    Nie musisz.

    > ALE JAK
    > TO SIĘ MÓWI O GUSTACH SIĘ NIE DYSKUTUJE.

    Nie mieszaj poczucia smaku do profesjonalizmu. wink
    To dwie różne rzeczy.


    > DALEJ JESTEM NA NIE-NIE DLA FIRMY ALE DLA SPOSOBÓW INFORMOWANIA O
    > NIEJ.

    Radziłbym ci poczytać jakąś książkę o profesjonalnych sposobach prezentacji i zapraszania na takie prezentacje. Tam znajdziesz wyjaśnienie, dlaczego się robi tak a nie inaczej. Mi się nie chce. ;P

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 29.08.09, 13:28
    Tobie się nie chce , hehehehehe
    Nie chce Ci się bo wiesz , że nic swoją gadką nie wskórasz !
    Albo się jest uczciwym
    Albo naciągaczem
    A uczciwy schemat rozmowy zamieściłem wcześniej smile
    I nic tu poprawić się nie da , albo tak ? albo tak !
  • 29.08.09, 14:38
    I ZAPEWNE Z POWODU TEGOŻ PROFESJONALIZMU-MINIMALIZMU MACIE TAK WSPANIAŁĄ
    "SKUTECZNOŚĆ" W ZAPRASZANIU I ZASKAKIWANIU LUDZI TYM GDZIE SIĘ ZNALEZLI.DZIĘKI
    ZA RADĘ CO DO CZYTANIA KSIĄŻEK-MOŻE KIEDYŚ SIĘ SKUSZĘ-CHOCIAŻ LITERATURA I
    PŁYTY(POLECANE PRZEZ AMWAYOWCÓW) Z KTÓRYMI DO TEJ PORY MIAŁAM MOŻLIWOŚĆ ZETKNĄĆ
    SIĘ NIE PRZYPADŁY MI DO "GUSTU".
  • 31.08.09, 13:43
    dorhew napisała:

    > I ZAPEWNE Z POWODU TEGOŻ PROFESJONALIZMU-MINIMALIZMU MACIE TAK
    > WSPANIAŁĄ
    > "SKUTECZNOŚĆ" W ZAPRASZANIU

    A skąd ty wiesz, jaka jest ta skuteczność? Opierasz się na jakich
    danych?
    Poczytaj sobie o Zasadzie Pareto, NIGDY i NIGDZIE nie będziesz miała
    100% skuteczności, a już na pewno nie w dziedzinie, w której wymagane
    jest logiczne myślenie, obce zdecydowanej większości populacji
    ludzkiej, w tym także Polakom. To fakt wielokrotnie UDOWODNIONY.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 31.08.09, 19:56
    Ale po co statystyki
    Życie jest najistotniejsze , a to właśnie przykład z życia smile
    Skuteczność genialna big_grin

    To jeszcze nic . Ostatnio zwerbowali moją koleżankę i ta od dwu miesięcy
    próbowała mnie wszelkimi sposobami zachęcić na spotkanie .
    Super mega biznes , ochy i achy , a ja pytam
    - słuchaj , czy to amłej ? , bo jeżeli tak , to szkoda twego czasu
    Ona
    - nie mogę powiedzieć , dowiesz się na spotkaniu .
    Wiedziałem już oczywiście co to za super propozycja
    Przyjechała wreszcie ze swoim aplajnem /guru/.
    Gościu zajeżdża na posesję Oplem Vectrą 1992 rok , na wskroś skorodowanym ,
    ubrany w podtarty już znacznie garniturek , wchodzi i zaczyna roztaczać wizję
    wszechbogactw , jakie to właśnie przede mną stają otworem .
    Pytam go od ilu lat już prowadzi ten biznes ?
    a on , że od 15
    Pytam , czy to jego jedyne zajęcie ?
    A on , noooo nie , pracuje jeszcze na etacie
    Facet stracił 5 godzin , kompletny brak wyczucia , natręctwo i odporność na
    rosnące z każdą chwilą moje złośliwości , drwiny i docinki .
    Odporny na wszystko tak jak Rychu .
    Zresztą , to twój stary kumpel z Lublina , Rychu
    Żona do mnie po tej 5 godzinnej tyradzie
    - a spróbuj mi jeszcze raz zaprosić takich świrów , to sam sobie będziesz z nimi
    siedział .
    A jak tylko wysiadł ze swojej "limuzyny" to zobaczyłem znaczek w klapie i mówię
    - słuchaj Pan , jeżeli mamy mówić o tej firmie i wskazałem na znaczek , to
    szkoda naszego czasu .
    Ale gdzież by tam
    5 godzin
  • 29.08.09, 15:29
    Ostatnio przez telefon sprzedano mi kartę kredytową, ubezpieczenie
    samochodu i nowy telefon wraz z umową. Oczywiście, wymagało to
    podpisania papierków w jakieś instytucji, ale sama decyzja o zawarciu
    umowy zapadła podczas rozmowy. Więc widać się dasmile
  • 29.08.09, 16:52
    I zakładam ,że schemat rozmowy pokrywał się w 100% z przytoczonym przeze mnie
    przykładem smile
  • 29.08.09, 21:55
    Oczywiscie że tak.
    Takie tajemnice to tylko w Amwaysmile
  • 31.08.09, 20:02
    Rychu , kretynie
    Jeżeli ty zachodzisz do klienta , to jego za przeproszeniem g..no obchodzi jaki
    stosunek pracy wiąże cię z firmą , której produkty oferujesz .
    To jest kompletnie dla niego nie istotne , czy ty masz umowę o pracę , dzieło ,
    zlecenie , czy jesteś samo zatrudniony .
    Ty tam przed nim reprezentujesz tą a nie inną firmę !
    Koniec !
    I czy chcesz , czy nie , postrzegany jesteś jako akwizytor , na dodatek
    wstrętnie natrętny , upierdliwy /jak w przykładzie zamieszczonym wcześniej/ i
    odporny na wiedzę big_grin
    Ale.......
    W końcu jesteś Don Kichotem big_grin
  • 17.08.09, 08:32
    skory1 napisał:

    > anahella napisała:
    >
    > > Ok, czyli jak uczestniczysz w spotkaniach rekrutujących, to 100
    > > procent
    > > rekrutowanych wie że idzie na spotkanie z Amway?
    >
    > Jeny, czytaj ze ZROZUMIENIEM...
    > Nie informujemy ludzi, że spotkanie dotyczy biznesu AMWAY właśnie
    > dlatego, że m
    > ają złe skojarzenia lub doświadczenia. Chcemy w ten sposób
    > pokazać, że ten bizn
    > es można robić zupełnie inaczej niż im się wydaje. Ale JAK mamy
    > to zrobić, sko
    > ro na hasło - AMWAY - spora część ludzi ma panikę w oczach?

    Czyli zdajesz sobie sprawę z tego, że ludzie na rekrutację przychodzą
    nieświadomi celu spotkania. Zatem uczestniczysz w ich oszukiwaniu. Więc jesteś
    tak samo nieetyczny jak pani od kradzieży notesu czy "spotkania klasowego". Co
    za różnica jaki jest kaliber kłamstwa?

    Decydując się na spotkanie - mam prawo znać jego cel. Bo jeśli okaże się, że
    cel jest inny, tracę do zapraszającego zaufanie i szacunek. Znasz te słowa, czy
    odłożyłeś je do lamusa?

    Wbrew pozorom w biznesie jest na nich miejsce.
    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • 18.08.09, 13:10
    anahella napisała:

    > Czyli zdajesz sobie sprawę z tego, że ludzie na rekrutację
    > przychodzą
    > nieświadomi celu spotkania. Zatem uczestniczysz w ich oszukiwaniu.

    Czy ty naprawdę jesteś taka głupia czy tylko taką udajesz???
    No, teraz to już po prostu ręce opadają...
    JAK TO nieświadomi??? Wiedzą, że spotkanie ma dotyczyć możliwości zwiększenia swoich dochodów. JEDNEJ z możliwości, którą przecież NIE MUSZĄ być zainteresowani.

    > Co
    > za różnica jaki jest kaliber kłamstwa?

    Co ty za bzdury wygadujesz, jakie kłamstwo??? Zapraszam na spotkanie dotyczące możliwości zwiększenia swoich dochodów i o tym właśnie mówię na takim spotkaniu. Widzę, że masz ewidentne zacięcie do dorabiania nieznajomym tzw. "gęby". I ty niby jesteś ta etyczna, co? Weź już przestań...

    > Decydując się na spotkanie - mam prawo znać jego cel.

    Widzę, że jednak kompletnie nie rozumiesz tego,co czytasz, albo udajesz, że nie rozumiesz. Szkoda na ciebie słów i czasu...

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 21.08.09, 02:57
    skory1 napisał:

    > anahella napisała:
    >
    > > Czyli zdajesz sobie sprawę z tego, że ludzie na rekrutację
    > > przychodzą
    > > nieświadomi celu spotkania. Zatem uczestniczysz w ich oszukiwaniu.
    >
    > Czy ty naprawdę jesteś taka głupia czy tylko taką udajesz???
    > No, teraz to już po prostu ręce opadają...

    Mi ręce opadają na Twoje chamstwo. Skąd masz takie buraczane maniery?

    > Wiedzą, że spotkanie ma dotyczyć możliwości
    > zwiększenia
    > swoich dochodów.

    Zwłaszcza na fejkowym spotkaniu klasowym, którego nie było suspicious

    > Zapraszam na
    > spotkanie dotyczące
    > możliwości zwiększenia swoich dochodów i o tym właśnie mówię na
    > takim spotkaniu

    Naprawdę zawsze tak mówisz? I Twoi koledzy też? Wszyscy? To skąd do jasnej
    anielki taka zła reputacja amwayowców?


    > I ty
    > niby jesteś ta etyczna, co? Weź już przestań...

    Nigdzie nie napisałam że jestem etyczna.

    > Szkoda na ciebie słów i czasu...
    >
    Trzymam za słowo tongue_out

    --
    Blog Anahelli
    Tarocista
    Forum dla astrologow
  • 24.08.09, 14:06
    anahella napisała:

    > Mi ręce opadają na Twoje chamstwo. Skąd masz takie buraczane
    maniery?

    Rozumiem, że według ciebie jest szczytem kultury publiczne oskarżanie
    NIE ZNANYCH CI OSÓB o to, że okłamują ludzi? Przestań się zachowywać
    jak hipokrytka...

    > Zwłaszcza na fejkowym spotkaniu klasowym, którego nie było suspicious

    Uparłaś się z tą generalizacją, kompletnie NIC do ciebie nie dociera.
    Dziwisz się, że takie zachowanie nazywam po prostu głupotą? A może
    mam je nazwać "mądrą inaczej"? ;P
    Nie. To po prostu głupi upór, nic więcej.

    > To skąd do jasnej
    > anielki taka zła reputacja amwayowców?

    A właśnie z takiego pytlowania jak twoje.
    Wszystkich podciągnąć pod jeden mianownik i gotowe. Niestety, znane
    jest powiedzenie, że proste odpowiedzi mają tylko prości ludzie. ;P
    Coraz bardziej to potwierdzasz swoim zachowaniem.
    Według takich osób, wszyscy przedsiębiorcy to "złodzieje i
    wyzyskiwacze", wszyscy żydzi to "kamienicznicy", wszyscy "czarni" to
    brudasy itp. itd. Stąd tylko krok do szowinizmu...
    Zastanów się nad tym i nad sobą, jeśli umiesz.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 25.08.09, 11:19
    Przecież to Ty sam prowokujesz wszystkich krytykantów big_grin.
    Jesteś tak wkurzającym typem , że każdemu przy Tobie puszczają nerwy .
    Jeżeli Twoja skuteczność w rekrutacji w realnym świecie jest taka sama jak na
    forach /a nie sądzę aby była inna/ to szczerze współczuję sad
    Przez te kilka już lat /na pewno z 5/ Twojej Don Kichot-eri na wszystkich
    forach, wiele osób po za ewidentnym "poniewieraniem" Ciebie , mówiło Ci uczciwie
    i wprost o karygodnych błędach jakie popełniasz .
    A Ty ?
    Konsekwentnie i dalej , Don Kichot big_grin
    I Ty mówisz komuś , żeby się nad sobą zastanowił ??????
    Rychu !!!!!
    Na miłość boską big_grin
  • 25.08.09, 11:26
    A jeżeli chodzi o UCZCIWY sposób telefonowania w sprawach biznesowych , to
    schemat takiej rozmowy wygląda tak :
    - Dzień dobry
    - nazywam się xxx xxxx
    - dzwonie z firmy/bądź , jestem przedstawicielem firmy / xxxxxx
    - ciąg dalszy rozmowy
    Koniec kropka !!!!!!!!
  • 22.10.09, 00:13
    Skory to chyba ty nic nie rozumiesz i jesteś głupszy niż ustawa przewiduje.
    Guzik mnie obchodzi, że wy "amłejowcy" musicie walczyć o dobre imię firmy bo
    ludzie negatywnie reagują na samo hasło AMWAY. Jednak jak ktoś zaczyna mnie
    wkręcać w spotkanie i gada półsłowkami to wybacz, mógłby gwiezdny pył na wagę
    sprzedawać ale nie zainteresuję się.(i wiele osób tak postąpi, bo człowiek lubi
    klarowne sytuacje a nie takie na pół gęby)
    Wy dorabiacie teorie o zarabianiu pieniędzy, poprawie finansowej, rozwoju
    zawodowym a za tym wszystkim się kryje wciskanie ludziom lichych kosmetyków i
    innych środków. Jak długo żyję to żaden z was nawiedzeńców nie powiedział
    otwarcie "chcę się spotkać, coś zaproponować, jestem z Amway`a" Żadna osoba,
    rozumiesz po polsku? Zawsze krętactwa i uniki. A gdyby ktoś mi szczerze
    powiedział, zgodziłabym się wysłuchać co ma do powiedzenia. Ale jesli gracie w
    taki nieczysty sposób to co się dziwić, że ludzie myślą co myślą o was.
  • 03.11.09, 20:56
    tribal_lady napisała:

    > jesteś głupszy niż ustawa przewiduje.

    Ubliżając mi czujesz się lepsza? ;P

    > za tym wszystkim się kryje wciskanie ludziom lichych kosmetyków

    Wstydu nie masz... Nie znasz ani jednego z nich, idę o zakład.

    > "chcę się spotkać, coś zaproponować, jestem z Amway`a"

    No i jak byś zareagowała na takie zaproszenie, co? ;P) Nie szyderstwami i pukaniem się w czoło? DLATEGO na wstępnie tego nie mówimy. Jeśli ktoś ma trochę oleju w głowie i po obejrzeniu planu skonfrontuje to co zobaczy z legendami rozpowszechnianymi przez takie osoby jak ty, to nie nas wyśmieje tylko ciebie i tobie podobnych - rozpowszechniających jakieś bzdety wyssane z palca.

    > A gdyby ktoś mi szczerze
    > powiedział, zgodziłabym się wysłuchać co ma do powiedzenia.

    Już to widzę. ;P
    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 04.11.09, 18:08
    I WCIĄŻ NIEDOWIERZA PAN LUDZIOM, ŻE UJAWNIENIE PRZY ZAPROSZENIU NA SPOTKANIE,
    JAKĄ FIRMĘ PAN REPREZENTUJE, BĘDZIE SKUTKOWAĆ POMYŚLNIE.A CZY KIEDYŚ PRÓBOWAŁ
    PAN TAK POSTĄPIĆ?A MOŻE NIE MOŻECIE MÓWIĆ OTWARCIE GDYŻ ZABRANIAJĄ WAM TEGO
    PROCEDURY?PRZYKŁAD TAKIEGO WYRĘTU MOŻNA ZOBACZYĆ WŁAŚNIE W FILMIE "WITAJCIE W
    ŻYCIU" GDZIE OSOBIE WPROWADZANEJ DO AMWAYA, RADZI SIĘ ABY NIE UDZIELAŁA
    INFORMACJI CZY SPOTKANIE NA KTÓRE ZAPRASZA DOTYCZY AMWAYA("MOŻE PAN POWIEDZIEĆ,
    ŻE WŁAŚNIE KTOŚ DZWONI DO DRZWI ABY SZYBKO ZAKOŃCZYĆ ROZMOWĘ").PO CO TE WYKRĘTY?
  • 06.11.09, 09:08
    dorhew napisała:

    > A CZY KIEDYŚ PRÓBOWAŁ
    > PAN TAK POSTĄPIĆ?

    Owszem i udało się, bo ta osoba nigdy nie słyszała o AMWAY.
    Współpracujemy już drugi rok.
    W przypadku osób, które się naczytały bzdur nie ma innego wyjścia.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 10.11.09, 23:50
    skory1 napisał

    > W przypadku osób, które się naczytały bzdur nie ma innego wyjścia.
    >
    A W JAKI SPOSÓB STWIERDZA PAN ,ŻE KTOŚ NACZYTAŁ SIĘ BZDUR?BO CHYBA NIKT NIE MA WYPISANE NA CZOLE ,ŻE JUŻ COŚ SŁYSZAŁ O AMWAY. ALE GRATULUJĘ CHOĆ JEDNEGO "JAWNEGO" OD POCZĄTKU ZAPROSZENIA-ZRESZTĄ UDANEGO.
  • 06.11.09, 19:56
    Skory1 napisał:

    >> "chcę się spotkać, coś zaproponować,
    >> jestem z Amway`a"

    > na wstępnie tego nie mówimy.

    My, czyli jak rozumiem ogólnie Amway. NIE MÓWIMY. Podkreślić wężykiem.

    --
    Klaps ma się tak do maltretowania dziecka jak kufel piwa do delirium.
  • 13.08.09, 10:02
    skory1 napisał:

    > anahella napisała:
    >

    > > Moi znajomi zarzucili dobrze zapowiadające się kariery zawodowe
    dla
    > > tej
    > > piramidy,
    >
    > Eh... Piramida i piramida. ;P

    bo sktruktura zbierania prowizji w tej firmie
    przypomina "piramidę"


    >
    > > Wiem, że był film dokumentalny nakręcony o Amwayu,
    >
    > Nie "dokumentalny", tylko zwykły, zmanipulowany paszkwil.
    > DLATEGO sąd zakazał jego emisji w TAKIEJ postaci, a nie w ogóle.
    >

    widziałem ten film
    większość tego filmu to:
    - wypowiedzi dystrybutorów i szkoleniowców "Amwaya"
    - cytaty z materiałów szkoleniowych
    - nagrania z płatnych szkoleń "Amwaya" prowadzanych przez
    amerykańskich "weteranów" tej firmy

    reżyser filmu nie żywi takiego entuzjazmu jak "Amwayowcy"

    ale przecież nie musi

    nie jest to reklama sponsorowana

    tylko film dokumentalny
  • 13.08.09, 10:27
    Nie oglądałam tego filmu, czytałam tylko zapis ścieżki dzwiękowej.
    I to wystarczy, abym z całym spokojem i odpowiedzialnością mogła
    powiedzieć, że fakt zatrzymania emisji tego filmu przez sąd stawia
    pod dużym znakiem zapytania niezawisłość sądów w Polsce.
    Ten film pokazał dokładnie to co było - tak właśnie wypowiadali się
    dystrybutorzy, takie gadki leciały na kasetach. Wiem, bo byłam wtedy
    w biznesie, słychałam tych durnych kaset i jeździłam na spotkania.
    Ten film jest bolesny dla Amwaya, ale prawdziwy.
  • 13.08.09, 19:54
    PYTANKO:CZY KTOŚ MIAŁ PRZYJEMNOŚĆ SPOTKAĆ SIĘ Z PANIĄ DOKTOR DAVIDIUK?CO
    SĄDZICIE O JEJ METODACH LECZENIA?SKUTECZNE CZY TYLKO NASTAWIONE NA SPRZEDAŻ
    PRODUKTÓW AMAWAY?
  • 13.08.09, 20:42
    dorhew napisała:

    > PYTANKO:CZY KTOŚ MIAŁ PRZYJEMNOŚĆ SPOTKAĆ SIĘ Z PANIĄ DOKTOR
    > DAVIDIUK?

    A kto to jest?


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 13.08.09, 17:10
    krzysiek.wa_wa napisał:

    > bo sktruktura zbierania prowizji w tej firmie
    > przypomina "piramidę"


    Co PRZYPOMINA a co JEST to dwie różne rzeczy.

    > większość tego filmu to:
    > - wypowiedzi dystrybutorów i szkoleniowców "Amwaya"
    > - cytaty z materiałów szkoleniowych
    > - nagrania z płatnych szkoleń "Amwaya" prowadzanych przez
    > amerykańskich "weteranów" tej firmy

    Tak, tak...
    Pocięte, poklejone a między nimi - scenki z aktorami...
    W filmie występują przypadkowe osoby z "łapanki", ludzie, którzy tak naprawdę niewiele jeszcze umieją i rozumieją, niektórzy pletli takie bzdury, że się słabo robiło. W filmie nie ma wypowiedzi żadnego z diamentów, liderów, nie mówiąc o kierownictwie firmy. W dodatku te sugestywne wstawki ze szczurami... wink Przecież to oczywista manipulacja odbiorcą.
    Wreszcie - film nakręcono na podstawie materiałów i filmików z JEDNEJ organizacji dystrybutorów - Network21. W filmie próżno szukać informacji, że takich organizacji są na całym świecie dziesiątki i że KAŻDA charakteryzuje się nieco odmiennym sposobem budowania biznesu i systemem edukacyjnym. Tym samym powstaje - według nie tylko mnie - ZAMIERZONE wrażenie, że cały biznes tak wygląda, co jest nieprawdą.
    Dederko przy tworzeniu filmu dopuścił się oszustwa, w postaci przedstawienia potencjalnym uczestnikom filmu FAŁSZYWEGO scenariusza, z którego wynikało, że ma to być film poświęcony pozytywnemu myśleniu i rozwiązywaniu problemów. Jest to wyraźnie zaznaczone w wyroku sądowym.

    > reżyser filmu nie żywi takiego entuzjazmu jak "Amwayowcy"

    Nie musi, lecz powinien zachować obiektywizm. W jego filmie próżno tego szukać.

    > nie jest to reklama sponsorowana
    >
    > tylko film dokumentalny

    To nie jest film dokumentalny, w wyroku sądowym to też napisano.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 13.08.09, 17:49
    No i jest pięknie smile
    Biznes jest cudowny smile
    Ludzie się na nim bogacą smile / to przecież powszechnie widać/
    Przedstawicieli amłeja wszyscy kochają /to też widać ,jak kochają skorego/
    Zapraszają smile
    No i w ogóle jest super .

    Zapisujcie się ludziska
    Najlepiej do skorego
    Bo kitu nie wciska smile
  • 13.08.09, 23:17
    "W 2004 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew Amwaya, uznając,
    że jedynie krytycznie ocenia "dążenie do sukcesu za wszelką cenę"

    "Nie zasięgając opinii biegłego, sądy naruszyły prawo"

    "Nagradzano go (film) też na festiwalach."

    To chyba jednak należy się zastanowić, czy ten film jest faktycznie
    taki fałszywy jak niektórzy chcieliby go widzieć.

    Jeżeli wejdę do restauracji i zrobię po kryjomu film jak to mięso
    myje się płynem do mycia naczyć, karaluchy chodzą po stole a
    klientom wmawia się że to ozdobne żuczki a jedzenie jest pyszne, to
    będzie to wina
    a) - restauracji, bo ma syf
    b) - moja bo ośmieliłam się filmować z ukrycia.

    Zgodnie z logiką zakazu emisji "Witajcie w życiu" odpowiedź b.
    Lepiej zamieść śmieci pod dywan a zamiast posprzątać wydać kasę na
    prawników, którzy będą przekonywać że czarne jest białe.
  • 15.08.09, 18:28
    astrum-on-line napisała:

    > To chyba jednak należy się zastanowić, czy ten film jest faktycznie
    > taki fałszywy jak niektórzy chcieliby go widzieć.

    Bardzo wybiórczo cytujesz ten tekst, typowe dla takich jak ty - nieważne fakty, ważne by moje było na wierzchu. Dlaczego nie zacytowałeś CAŁOŚCI tego fragmentu? Ci, którzy go przeczytają łatwo się domyślą dlaczego...

    "W 2004 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew Amwaya, uznając, że jedynie krytycznie ocenia "dążenie do sukcesu za wszelką cenę". W 2005 r. SA uznał odwołanie Amwaya i zmienił wyrok SO, uznając, że film wytwarza negatywny obraz korporacji. Według SA, autora filmu dokumentalnego, tak samo jak i dziennikarza, obowiązuje szczególna staranność przy zdobywaniu materiałów, jak i rzetelna ich prezentacja. SA zakazał TVP emisji filmu, a producentowi nakazał przeprosiny w mediach i wpłatę 10 tys. zł na cel dobroczynny (Amway chciał, by było to 50 tys.).

    Jak więc widać, wyrok z roku 2004 był wcześniejszym wyrokiem w stosunku do wyroku Sądu Administracyjnego, który to skwapliwie i TENDENCYJNIE przemilczałeś. wink Jak widać Dederko jest dla ciebie wzorem do naśladowania... Brawo. Pięknego masz nauczyciela manipulacji informacjami. wink

    "W oddzielnym procesie dystrybutorów przeciw TVP i "Contra Studio" SO nakazał usunięcie z filmu scen z ich udziałem, co SA jeszcze zaostrzył, zakazując w ogóle emisji filmu."

    O drugim procesie nawet się nie zająknąłeś... wink Procesie toczonym w tym samym sądzie i w tym samym czasie. Wyrok był niewygodny dla twojej prywatnej kampanii opluwania AMWAY? wink Dla mnie to oczywiste, że tak.

    > Zgodnie z logiką zakazu emisji "Witajcie w życiu"

    Najpierw udowodnij, że posługujesz się logiką, bo jak na razie to jest tylko emocjonalny atak na AMWAY, nic więcej. Naginasz wszystkie fakty do swojej opinii - "AMWAY jest be". wink

    W ogóle między wierszami można wyczytać, że jesteś mądrzejszy od prawników. Idź i ICH pouczaj. wink Na pewno wysłuchają takiego geniusza. ;P Może nawet zrobią cię Ministrem "Jedynie Słusznej i Prawdziwej" Sprawiedliwości? wink

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 15.08.09, 19:03
    P.S. Przepraszam, dopiero po niewczasie zauważyłem, że piszę do NIEJ
    a nie do NIEGO. wink Ale tak czy siak, to co napisałem utrzymuję w mocy
    - zachowujesz się tendencyjnie, jak ktoś kto ma w nosie prawdę i komu
    zależy tylko na udowodnieniu swojej racji, nawet wtedy, gdy jej nie
    ma. ;P

    www.youtube.com/watch?gl=PL&hl=pl&v=Tb1XTIcqaa4&feature=related

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 16.08.09, 17:49
    Biorąc pod uwagę całokształt , nic innego nie przychodzi mi na myśl .
    "Don Kichot jeździł na swoimi jedynym koniu, którego nazwał Rosynant. Mężczyzna
    ubierał starą zbroję, której pewne elementy były wykonane własnoręcznie. Kiczano
    jednak nie zwracał uwagi na to, że wyglądał śmiesznie. Tak Miguel do Cervantes
    pisze o postaci Don Kichota:
    „Ów, skoro tylko rzucił okiem na dziwaczną postać rycerza na koniem, z kopią,
    tarczą i szyszakiem, co wszystko razem nie trzymało się kupy, bardzo był skłonny
    dotrzymać kompanii śmiejącym się do rozpuku niewiastom...”
    Don Kichot lubił wstawać wcześnie rano i iść na polowanie, jednak jego ulubionym
    zajęciem było czytanie ksiąg rycerskich.
    „W wolnych chwilach (...) oddawał się lekturze ksiąg rycerskich, i to z taką
    gorliwością a zapamiętaniem, że zaniedbywał przy tym i z kretesem zapominał o
    wszystkim, nawet o polowaniu i gospodarstwie...”

    Bohater nie odkładał książki, dopóki jej nie przeczytał. Nie robił przerw ani na
    jedzenie, ani na sen. Jego chęć przeżycia równie niebezpiecznych i przynoszących
    chwałę przygód była tak silna, że zaczął się utożsamiać z postaciami ze swoich
    książek. To, o czym czytał, uważał za prawdę. Wymyślił dla siebie imię Don
    Kichot z La Manczy, gdyż wydawało mu się, że jest ono piękne i dostojne. Swojemu
    koniowi nadał imię Rosynant. Za damę swojego serca wybrał wieśniaczkę Aldonzę
    Lorenzo i nazwał ją Doną Dulcyneą z Toboso.

    Don Kichot bardzo szanował kodeks rycerski. Zawsze starał się postępować według
    jego zasad. Na rycerza pasował go gospodarz pewnej karczmy. Kiczano to prawy,
    uczciwy człowiek, który zawsze stara się pomagać innym. Jego największym
    marzeniem była sława i miłość Dulcynei z Toboso. Bohater był również niezwykle
    mężny i wytrwały. Walczył, mimo że często był ranny. Nigdy nie przestawał
    wierzyć w zwycięstwo. Jego odwaga również zasługuje na podziw. Aby udowodnić, że
    nie boi się czarnoksiężników, chciał walczyć z lwami. Na szczęście zwierzęta
    były spokojne i nie rzuciły się na niego. Bohater miał bardzo bujną wyobraźnię,
    przez co czasami wpadał w tarapaty. Był również porywczy. Kiedy wmówił sobie, że
    wiatraki to niebezpieczne olbrzymy, nic nie mogło go powstrzymać przed
    natarciem. Don Kichot był bardzo łatwowierny. Kiedy Sanczo Pansa powiedział mu,
    że zwykła wieśniaczka to wspaniała Dulcynea z Toboso, ale czarodzieje ją
    zamienili, to Don Kichot uwierzył. Główny bohater powieści był wiernym swej pani
    mężczyzną. Bardzo kochał Dulcyneę i nigdy jej nie zdradził. To dla niej
    potyczkował się z napotkanymi ludźmi, przesyłał jej wiadomości. Rozmyślał o niej
    całymi godzinami.
    Don Kichot był jednak traktowany jak błazen, szaleniec. Często przyjmowano go
    pod dach tylko po to, aby mieć ciekawą rozrywkę. Ludzie nie traktowali go
    poważnie. Uważali go za dziwaka, czasami zabierali mu pieniądze.

    Mimo to Don Kichot miał kilku przyjaciół, na których mógł zawsze liczyć i którzy
    starali się go wyleczyć z obłędu. Do grana tych osób można zaliczyć: proboszcza,
    Samsona Karaskę, Sanczo Pansę, gospodynię, siostrzenicę.

    Don Kichot tuż przed śmiercią odzyskał zdrowy rozsądek. Zrozumiał, że
    przeczytane książki nim zawładnęły. Spisał testament, pożegnał się ze swymi
    przyjaciółmi i umarł. Na jego grobie Samson Karaska napisał:

    „Nawet w godzinie śmierci pozostał zwycięzcą
    pogromił bowiem własne szaleństwo
    i odnalazł swą dawną mądrość.”

    Don Kichot zwyciężył samego siebie, swój obłęd, zamiłowanie do rycerstwa, które
    doprowadziło go do śmierci. Zrozumiał własne błędy i gdyby mógł żyć dużej, na
    pewno byłby wzorowym gospodarzem i przyjacielem.

    P.S
    Ostatni weekend wakacji smile , to tak na luziku smile
  • 17.08.09, 20:38
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 16.10.09, 21:12
    skory1 napisał:

    > "W 2005 r. SA uznał odwołanie Amwaya i zmienił wyrok SO,
    > uznając, że film wytwarza negatywny obraz korporacji.

    A co, nie wolno wytwarzać negatywnego obrazu korporacji? Z jakiego paragrafu?

    --
    Klaps ma się tak do maltretowania dziecka jak kufel piwa do delirium.
  • 03.11.09, 20:36
    a_weasley napisał:


    > A co, nie wolno wytwarzać negatywnego obrazu korporacji?

    Ano nie wolno.

    > Z jakiego paragrafu?

    Poszukaj sobie w "Ustawie o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji".


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 16.10.09, 21:18
    Skory1 wskutek pogmatwania pojęć napisał:

    >> reżyser filmu nie żywi takiego entuzjazmu jak "Amwayowcy"

    > Nie musi, lecz powinien zachować obiektywizm.
    > W jego filmie próżno tego szukać.

    A niby dlaczego powinien zachować obiektywizm? On ma do zjawiska krytyczny
    stosunek. Wolno mu.
    Inny napisze z zachwytem. Też mu wolno.

    --
    Nie ma sensu dyskusja, co jest prawdziwym socjalizmem, a co jego wypaczoną formą
    - każdy socjalizm jest dobry, dopóki jego zwolennicy nie dorwą się do władzy.
    (Wiktor Suworow)
  • 03.11.09, 20:46
    a_weasley napisał:

    > A niby dlaczego powinien zachować obiektywizm?

    Ty naprawdę nie rozumiesz, czy tylko udajesz?
    To według ciebie można mieć prawo do uwalania kogoś publicznie
    łajnem, bo ma się "stosunek krytyczny"???
    Człowieku, jaką ty etykę wyznajesz, Kalego z "W pustyni i w puszczy"?
    ?? Mam na myśli książkę, a nie ten gniot TV sprzed paru lat. ;P

    > On ma do zjawiska krytyczny
    > stosunek. Wolno mu.

    Co ma się PRYWATNIE a co się prezentuje PUBLICZNIE - to dwie różne
    rzeczy. W przypadku osoby, która tworzy film mający uchodzić za
    DOKUMENT, obiektywizm jest BEZDYSKUSYJNĄ koniecznością. Inaczej
    wychodzi gniot taki, jak w wypadku "dziełka" Dederki, zwykły
    paszkwil.

    > Inny napisze z zachwytem. Też mu wolno.

    Nie według takich jak ty. Ktokolwiek mówi o AMWAY cokolwiek
    pozytywnego ma "poprzestawiane klepki". Może nie? ;P


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 04.11.09, 11:25
    Skory1 napisał:

    > a_weasley napisał:

    >> A niby dlaczego powinien zachować obiektywizm?

    > Ty naprawdę nie rozumiesz, czy tylko udajesz?

    Doskonale rozumiem, tyle że się nie zgadzam. Ani z wymaganiem obiektywizmu, ani
    z tekstami o uwalaniu g***em - nie żebym uważał takowe za dopuszczalne, po
    prostu nic takiego tu nie widzę.
    Ten film przypomina "Defiladę" Fidyka. Fidyk nie dodał nic, Dederko prawie nic
    od siebie, po prostu zmontowali materiały propagandowe i wypowiedzi posłusznych
    uczestników zabawy deklamujących to, czego ich nauczono. Ci ludzie nie
    powiedzieliby do kamery nic, co uważaliby za sprzeczne z linią Partii.
    A że efekt jest porażający dla człowieka spoza danej kultury, to już trudno.
    Życie takie.

    Swoją szyną na innych forach gazetowych spotkałem wypowiedzi w tonie "no i czego
    się tak podniecacie? W innych korporacjach nie takie pranie mózgów się robi..."
    "Te budziki to pikuś przy tym, co się czadsem wyrabia w ramach teambuildingu..."
    "Amerykanie mają taki styl przemawiania, popatrzcie sobie, co wyczyniają
    niektórzy kaznodzieje..."

    --
    Nie ma sensu dyskusja, co jest prawdziwym socjalizmem, a co jego wypaczoną formą
    - każdy socjalizm jest dobry, dopóki jego zwolennicy nie dorwą się do władzy.
    (Wiktor Suworow)
  • 04.11.09, 11:35
    Witaj Rychu smile
    Stary Don Kichocie
    Gdzie żeś bywał ?
    Smutno tu bez ciebie sad
  • 06.11.09, 18:51
    Skory1 napisał:

    >> Inny napisze z zachwytem. Też mu wolno.

    > Nie według takich jak ty. Ktokolwiek
    > mówi o AMWAY cokolwiek pozytywnego ma
    > "poprzestawiane klepki". Może nie? ;P

    Pisanie pozytywnie o Amwayu nie musi być objawem choroby psychicznej, nie można
    wnioskować na podstawie odosobnionych przypadków - to raz.
    Nawet obsesyjne pisanie pozytywnie o Amwayu połączone z taśmowym wyplataniem
    andronów może się przytrafić osobie całkowicie zdrowej i po prostu rzetelnie
    wykonującej zleconą robotę - to dwa.
    Osoby poszkodowane na umyśle też mają prawo wypowiedzi i mają takie samo prawo
    mówić swoje jak reszta towarzystwa uważać, że plotą od rzeczy, i tym sposobem
    ich prawa znoszą się wzajemnie - to trzy.

    --
    Klaps ma się tak do maltretowania dziecka jak kufel piwa do delirium.
  • 12.10.09, 21:47
    Sąd nie zakazał, ale to że was amwayowców uczą tak mówić to już inna bajka.
    Po pierwsze zakaz rozpowszechniania filmu był zabezpieczeniem powództwa. Do
    drugie we wrześniu tego roku sprawa została umorzona, co prawda amway nadal
    walczy ale raczej nie ma już szans na zakaz rozpowszechniania.
  • 13.10.09, 21:23
    "Witajcie w życiu - polski film dokumentalny z 1997 w reżyserii Henryka Dederki
    przedstawiający kulisy działalności koncernu Amway zajmującego się sprzedażą
    bezpośrednią.

    Można obejrzeć na YouTube
    www.youtube.com/watch?vshockT3Mrx2clxA
  • 14.10.09, 09:04
    yonnie napisała:

    > "Witajcie w życiu - polski film dokumentalny

    To nie żaden film dokumentalny, tylko zwykły paszkwil, dlatego sąd
    zablokował jego emisję. Poszukaj sobie sentencji wyroku sądu
    okręgowego w Warszawie.


    > przedstawiający kulisy działalności koncernu Amway

    Bzdura. Jest w nim jedynie mowa o JEDNEJ organizacji dystrybutorów -
    Network21, a nie całym AMWAY-u. A takich organizacji są dziesiątki na
    całym świecie.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 14.10.09, 15:50
    skory1 napisał:

    > yonnie napisała:
    >
    > > przedstawiający kulisy działalności koncernu Amway
    >
    > Bzdura. Jest w nim jedynie mowa o JEDNEJ organizacji
    dystrybutorów -
    > Network21, a nie całym AMWAY-u. A takich organizacji są dziesiątki
    na
    > całym świecie.
    >

    a ci amerykańscy wykładowcy na szkoleniach w Polsce
    to są z Network21 czy z Amwaya ?

    --
    Każdy ma prawo do szczęścia, ale nie każdy ma szczęście do prawa
  • 15.10.09, 09:17
    krzysiek.wa_wa napisał:

    > a ci amerykańscy wykładowcy na szkoleniach w Polsce
    > to są z Network21 czy z Amwaya ?

    Jeśli pytasz o film, to oczywiście są z Networku21. Po prostu są z
    tej samej organizacji.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 16.10.09, 21:09
    skory1 napisał:

    > Poszukaj sobie sentencji wyroku sądu
    > okręgowego w Warszawie.

    A co z tym, co pisze TRV? Nie zauwazyłeś czy na szkoleniu Amwaya nauczyli, że
    jak ktoś powie coś niewygodnego, najlepiej udać, że nie słyszałeś?

    --
    Taki zwyczaj się ustalił,
    Koleżanko i kolego:
    Lepsi są ci, co oddali,
    Niż ci, co nie mieli czego. (W.Młynarski)
  • 22.10.09, 00:07
    Ty sobie chyba jaja robisz. Nie wiem ile osób czytało książkę Sekret ale
    większego bełkotu literackiego nie spotkałam smile
    Sekret, który wam zdradzę to tajemnicza moc przyciąganiasmile To o czym myślisz
    jest w zasięgu twojej ręki etc etc.... psychomanipulacja ubrana w ładne słówka i
    tendencyjne historyjkismile Czy to obowiązkowa lektura "amłejowców" ?
  • 22.10.09, 18:12
    Czytałem w 1991 r. coś podobnego, nie wiem, czy to był Joe Vitale, ale sens był
    podobny, zaplanuj sobie jakiś kompletnie niedosiężny cel i powtarzaj sobie na
    okrągło, że już go osiągnąłeś.
    We Wikipedii o tymże Joe m.in.:
    "Certyfikowany praktyk metafizyki oraz uzdrowiciel qigong. Posiada dwa
    doktoraty, jeden z marketingu, drugi z metafizyki."
    Jeszcze brakuje do kompletu doktoratu h.c. Wyższej Szkoły Lansu i Transu oraz
    habilitacji z gotowania na gazie...

    --
    Marylka mała pierdolca miała,
    Pierdolca białego jak śnieg.
    Gdziekolwiek biegła Marylka mała,
    Pierdolec rozsadzał jej łeb. (J. Grzędowicz, Wilcza zamieć)
  • 03.11.09, 21:03
    a_weasley napisał:

    > "Certyfikowany praktyk metafizyki oraz uzdrowiciel qigong. Posiada
    > dwa
    > doktoraty, jeden z marketingu, drugi z metafizyki."

    > Jeszcze brakuje do kompletu doktoratu h.c. Wyższej Szkoły Lansu i
    > Transu oraz
    > habilitacji z gotowania na gazie...

    Ignorant wyśmiewający to, o czym nic nie wie - czy jest coś bardziej
    komicznego?

    Dla twojej informacji - oglądałem swego czasu program o mistrzach
    qigong. Po KILKUDZIESIĘCIU latach ćwiczeń niektórzy z nich osiągali
    niewiarygodne możliwości wpływania na pole energetyczne innych osób,
    widziałem jak osoba sparaliżowana od pasa w dół pod wpływem
    oddziaływania na jej pole energetyczne nagle zaczynała tymi nogami
    wymachiwać w górę i w dół. Bzdura? Manipulacja? Oszustwo? Cóż, jest
    powiedzenie, iż na tym świecie są rzeczy, o których się filozofom nie
    śniło, a co dopiero takim ignorantom jak ty z horyzontami wielkości
    dziurki od klucza. ;P

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 04.11.09, 11:39
    Skory1 napisał:

    > Ignorant wyśmiewający to, o czym nic nie wie -
    > czy jest coś bardziej komicznego?

    Wyśmiewam:
    1) doktorat z marketingu
    2) doktorat z metafizyki (na jakiej uczelni takie nadają?)
    3) lansowanie autorytetu mającego w dorobku takie epokowe dzieła, jak "Jak
    wprowadzić klienta w trans kupowania".

    I nic nie osiągniesz obrażając rozmówców.

    --
    Bezpieczna prędkość jest wtedy, kiedy samochód stoi (najlepiej w garażu).
  • 03.11.09, 20:48
    tribal_lady napisała:

    > psychomanipulacja ubrana w ładne słówka
    > i
    > tendencyjne historyjki

    Nie masz kompletnie pojęcia o czym piszesz.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 22.10.09, 18:29
    Trochę mi ten Biovital się kojarzy z książką, którą czytałem 18 lat temu,
    wyobraź sobie kompletnie niebotyczne osiągnięcia życiowe i pisz sobie
    codziennie, że już to osiągnąłeś, czy coś w tym stylu...
    Zajrzałem do Wikipedii i czytam tam m.in., że w/w to
    "Certyfikowany praktyk metafizyki oraz uzdrowiciel qigong. Posiada dwa
    doktoraty, jeden z marketingu, drugi z metafizyki."
    Brakuje jeszcze doktoratu h.c. Wyższej Szkoły Lansu i Transu oraz habilitacji z
    gotowania na gazie.

    --
    Nie ma sensu dyskusja, co jest prawdziwym socjalizmem, a co jego wypaczoną formą
    - każdy socjalizm jest dobry, dopóki jego zwolennicy nie dorwą się do władzy.
    (Wiktor Suworow)
  • 30.10.09, 16:23
    > książką, którą czytałem 18 lat temu,
    > wyobraź sobie kompletnie niebotyczne
    > osiągnięcia życiowe i pisz sobie
    > codziennie, że już to osiągnąłeś,
    > czy coś w tym stylu...

    Ta książka nazywała się "Jak zrobić pieniądze będąc leniwym". Jej akurat w
    "Witajcie w życiu" (wczoraj obejrzałem) nie pokazują, ale niewąską kolekcję
    podobnych mądrości i owszem.

    --
    Jeśli <i>wszyscy wiedzą</i>, to znaczy, źe do źródła się nie dotrze.
  • 11.04.10, 20:13
    skory1,chłopie czytam o tym amwayu bo mój kumpel tak sie w zapatrzył w ten
    "biznes" że chłop juz rozum troszke stracił i zaczął robić to co mu każą i tylko
    kase łoży na ten biznes hehe,a co do ciebie skory1 widze juz ze jestes na 5
    forach i sie produkujesz jak fan radia maryja,daj sobie siana i nie wciskaj
    ludziom gówna do głowy!
  • 04.05.10, 11:04
    > daj sobie siana i nie wciskaj
    > ludziom gówna do głowy!

    Tylko tyle masz do powiedzenia? To spójrz na mój podpis. tongue_out

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
    www.finans-edu.pl
  • 13.10.10, 14:05
    www.youtube.com/watch?v=Y6_sPRSw3x8
    Seminarium diamentowe w Las Vegas, na sali same osoby z 6-cyfrowymi, miesięcznymi dochodami.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 13.10.10, 15:30
    Dałem się zaprosić na darmowe spotkanie z jakimiś tam wielkimi szychami zorganizowanymi w wielkiej auli. No, darmowe to było dla mnie, bo "niezależna współpracownica" Amwaya już za moje wejście musiała zapłacić.
    Po serii pięknych przemówień o liście marzeń przypiętej do lodówki - które to zresztą znałem już od wprowadzającej - nastąpiły pytania.
    Moje brzmiało: zgodnie z punktem x pondpunkt y przedstawiciel jest zobowiązany do miesięcznej sprzedaży za nie mniej niż Z złotych. To co - jak nie wyrobię rozwiążecie umowę czy muszę sam od siebie kupować?
    Odpowiedź - no nie, no tak to tam niby jest napisane, ale przecież wiadomo, żę w praktyce to nikt nie będzie itp itd.

    To ja podziękowałem za współpracę z firmą traktującą w taki sposób zapisy umowne na piśmie i przeprosiłem znajomą za wydane na moje darmowe pytanie pieniądze.
  • 13.10.10, 15:31
  • 13.10.10, 21:39
    wei.wu.wei napisał:

    > darmowe to było dla mnie, bo "niezależna współpracownica" Amwaya już za moje wejście
    > musiała zapłacić.

    Znajdź salę dla kilkudziesięciu osób na prezentację ZA DARMO.

    > Moje brzmiało: zgodnie z punktem x pondpunkt y przedstawiciel jest zobowiązany
    > do miesięcznej sprzedaży za nie mniej niż Z złotych. To co - jak nie wyrobię ro
    > zwiążecie umowę czy muszę sam od siebie kupować?

    CO TO ZA BZDURA, gdzie to niby jest napisane???
    I NA PEWNO nie ma tam słowa - PRZEDSTAWICIEL - bo NIKT z nas nie jest przedstawicielem AMWAY.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 14.10.10, 02:21
    Akwizytorom dziękujemy.
  • 14.10.10, 10:16
    wei.wu.wei napisał:

    > Akwizytorom dziękujemy.

    No i wiedziałem, że to kłamstwo. Kolejne...


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 14.10.10, 11:26
    Stop agresywnej reklamie.
  • 14.10.10, 13:59
    wei.wu.wei napisał:

    > Stop agresywnej reklamie.

    Kto tu niby jest agresywny, co? Ja nie operuję wyzwiskami tak jak krytycy AMWAY-a. No, może z wyjątkiem określania co poniektórych paranoikami, ale jest to w pełni uzasadnione w odniesieniu do co poniektórych ze względu na ich zachowanie i wypowiedzi.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 15.10.10, 01:55
    Przepraszam Skorego i ewentualnie innych Amwayowców.

    Wybraliście ciężką pracę. A ludzie z Was kpią, wyszydzają, nazywają domokrążcami czy - tak jak ja wczoraj - akwizytorami.
    Jednak, po zastanowieniu - nie jesteście akwizytorami. Akwizytor to obcy gość wciskający mi na progu jakiś zestaw garnków za 1000 złotych. Też takiego zabijam śmiechem.

    Wy jesteście naszymi znajomymi, kolegami, członkami naszych rodzin. Wy nie przychodzicie do nas z jakimiś tam garnkami. "Stary, jest interes do zrobienia" mówicie. "Możesz spełnić swe marzenia dzięki temu, że wejdziesz w biznes sprzedaży garnków po 1000 złotych." "Biznes jest, bo to świetne garnki, ludzie to kupią. Zresztą wpadnij do nas - sami ich używamy, zobaczysz że są warte swej ceny. A Ty dodatkowo będziesz mógł te świetne garnki nabyć taniej!".

    My Was w w większości mniej lub bardziej dyskretnie wyśmiewamy. Tylko niektórzy z nas czują, że budzi się w nas Człowiek sukcesu i wchodzimy w ten interes. Kupujemy te garnki i biegniemy do dalszych naszych rodzin. Jak ktoś się skusi - też zacznie biznes.

    Wszyscy Ci, którzy nie są głupcami i Was nie olewają - wchodzą w świetny biznes!

    No i teraz najtrudniejsza część biznesu - ktoś musi te garnki kupować jednakże, skoro ma być obrót finansowy. No ale przecież chyba nie kupią ich Ci, co Was olali?
    Czyli co - biznes bez klienta? Perpetum mobile?

    To Wy kupiliście te garnki, żeby przekonać nas do biznesu. To my kupiliśmy te garnki, żeby przekonać innych do biznesu...

    Amwamyowcy są KLIENTAMI a nie akwizytorami Amwaya.

    Owszem, Ci co 20 lat temu stali na czele linii wchodzącej do Polski zarobili i zarabiają kupę siana na Waszej ciężkiej pracy. Wy już tylko macie marzenia. I półki pełne produktów Amwaya.

    A najstraszniejsze jest to, że bossom udało się Wam wmówić, że jesteście częścią rewolucji biznesowej. Masz Skory ciekawe materiały na swojej stronie. Poważnie mówię. Ale dorzuć coś o początkach kapitalizmu. Konkretnie o płaceniu pracownikom bonami na towary fabtyki, w której pracowali.

    Amwayowcy - witajcie w kapitalizmie.



  • 17.10.10, 12:44
    wei.wu.wei napisał:

    > Przepraszam Skorego i ewentualnie innych Amwayowców.

    Miło mi.

    > "Biznes jest, bo to świetne garnki, ludzie to kupią.

    > Ty dodatkowo będziesz mógł te świetne garnki nabyć taniej!".

    > Kupujemy te garnki

    > ktoś musi te garnki kupować

    > To Wy kupiliście te garnki,

    > To my kupiliśmy te garnki,

    Coś się tak uczepił tych garnków??? wink
    Dla ciebie AMWAY to tylko latanie z jakimś garnkami???
    Obejrzyj jeszcze raz plan marketingowy.
    Ja nigdy nikomu nie sprzedałem żadnego.
    Natomiast nieustannie mam klientów na środki higieny i chemię gospodarczą.
    Tak naprawdę, jeśli ktoś chce rozwijać ten biznes jedynie poprzez "ganianie z garnkami", to nie zrozumiał o co chodzi w tym biznesie.

    > Owszem, Ci co 20 lat temu stali na czele linii wchodzącej do Polski zarobili i
    > zarabiają kupę siana na Waszej ciężkiej pracy. Wy już tylko macie marzenia.

    Radzę poczytać sobie kilka ostatnich AMAGRAM-ów. Wciąż nowi ludzie wchodzą do tego biznesu i nowi ludzie osiągają w nim sukcesy.

    > I półki pełne produktów Amwaya.

    A ty jakich produktów masz pełne półki? I co z tego masz? wink

    > A najstraszniejsze jest to, że bossom udało się Wam wmówić, że jesteście częścią rewolucji
    > biznesowej.

    Jest to na tyle duża rewolucja, że nadal masa ludzi nie rozumie o co w tym chodzi. wink
    Tak jak kiedyś miliony ludzi nie rozumiały, po co komu komputer w domu. wink
    Łącznie z szefami IBM.
    Umiejętność dostrzegania rodzących się trendów jest wprost proporcjonalna do osiągania sukcesów. Ludzie, którzy kiedyś wyśmiewali kupno akcji firmy Microsoft, dzisiaj zapewne plują sobie w brodę. wink

    > Masz Skory ciekawe materiały na swojej stronie. Poważnie mówię.

    Ciesze się, że tak uważasz.
    I CIESZE SIĘ, że zmieniłeś styl dyskusji na mniej agresywny. Poważnie mówię. wink
    Znacznie lepiej się dyskutuje, gdy dyskutanci okazują sobie szacunek, nawet jeśli się ze sobą nie zgadzają, nie uważasz?

    > Amwayowcy - witajcie w kapitalizmie.

    Faktem jest, że AMWAY jest częścią kapitalizmu od ponad 50 lat. A w Polsce od 1991 r.
    Szkoda tylko, że nadal miliony ludzi w Polsce nie rozumieją co to jest kapitalizm, po 20 latach jego wprowadzania. wink

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 17.10.10, 22:57
    Taki konkret, te garnki. To teraz o dezodorancie będzie. Pewnie macie.

    Jakie ja mam produkty. No różne. Powiem Ci więcej, jak dezodorant Amwaya będzie stał w konkurencyjnej cenie i podobnej jakości, koło tego, którego kupuję, może się skuszę - nie mam nic przeciwko używaniu produktów Amwaya. Nie wymieniam, których firm dezodoranty kupuję, bo jestem jedynie ich klientem, jak miały by ochotę, żebym wymieniał ich nazwy - musiały by mi za to zapłacić.

    Nie ma nic złego również w sugerowaniu ludziom, że dzięki włączeniu się w dystrybucję dezodorantu Amwaya - zarobią tyle siana, by spełniać swe marzenia.
    Tak samo jak nie ma nic złego w sugerowaniu przez AXE, iż po psiuknięciu się ich dezodorantem żadna kobieta nam się nie oprze.

    Nie ma nic złego również w tym, że dostajemy pocztą kupony na specjalne promocje, mamy rabaty na produkty naszego zakładu - osobiście jestem "stałym klientem" chyba 5 firm.

    W każdym elemencie nie ma nic złego. Dopiero ich suma...

    Dziwisz się, że ludzie się z Ciebie śmieją albo reagują agresywnie.
    A jak Ty zareagował byś na jakiegoś gościa, który na kilku forach głosił by tezę, iż dzięki wykorzystaniu dezodorantu AXE oraz dzięki sieci powiązań między kobietami na całym świecie możliwe jest bzyknięcie Angeliny Jolie?

    Wracając do Amwaya - to nie o to chodzi, że jest w biznesie od 50 lat. I że ludzie nie rozumieją kapitalizmu. Od początku kapitalizm polega na zapewnieniu zbytu na towar i maksymalizacji zysku, później, gdy pojawiła się konkurencja - pojawiło się przekonywanie ludzi, że nie ma to jak praca w firmie X. A najlepiej, jak pracownik nie tylko jest zadowolony z pracy, bo i po godzinach zostanie chętnie, ale zapewnia zbyt na produkty firmy - kupując je samemu i zachęcając do nich znajomych.
    Amway opanował tą sztukę do perfekcji.
    I my to doskonale rozumiemy.




  • 18.10.10, 10:02
    wei.wu.wei napisał:

    > Dziwisz się, że ludzie się z Ciebie śmieją albo reagują agresywnie.

    Dziwię się.
    Niestety, agresja w ludziach kipi straszliwie, nie tylko w związku z AMWAY, wystarczy poczytać jakiekolwiek wypowiedzi na jakikolwiek temat. Skaczemy sobie do oczu z byle powodu, gdyby ci adwersarze spotkali się twarzą w twarz i mieli siekiery pod ręką, porąbaliby się na kawałki.
    Od śmierci Papieża Polacy stają się w stosunku do siebie coraz bardziej agresywni. To straszne, jak szybko zapomnieliśmy, do czego nawoływał.
    No cóż, nie stali się tacy sami z siebie, lecz pod wpływem określonych środowisk/osób z zakresu polityki, kościoła itp. Ja takich ignoruję, więc tym nie nasiąkam, przynajmniej nie w takim stopniu.

    > A jak Ty zareagował byś na jakiegoś gościa, który na kilku forach głosił by tez
    > ę, iż dzięki wykorzystaniu dezodorantu AXE oraz dzięki sieci powiązań między ko
    > bietami na całym świecie możliwe jest bzyknięcie Angeliny Jolie?

    Jeśli prześledzisz moje wypowiedzi zauważysz, że zawsze są one REAKCJĄ na wypowiedzi zawierające kłamstwa, pomówienia i obelgi pod adresem AMWAY i osób, które z tą firma współpracują. Z tego co pamiętam, osobiście zainicjowałem TYLKO JEDEN wątek na forach internetowych, w którym była mowa o AMWAY.

    > Wracając do Amwaya - to nie o to chodzi, że jest w biznesie od 50 lat. I że lud
    > zie nie rozumieją kapitalizmu.

    Niestety, bazując na faktach widzę, że nie rozumieją.
    Skoro olbrzymia większość ludzi uważa, że to państwo powinno zapewniać godziwe warunki życia obywatelom a nie oni sami sobie - nie pamiętam, czy to było badanie CBOS czy OBOP - to dowód, że żyjemy w społeczeństwie z nadal socjalistyczną mentalnością.
    Nie chcę się nad tym rozpisywać, każdy kto chce może przeczytać o tym w bezpłatnej broszurze "Kłamstwa socjalizmu", która jest do pobrania z mojej strony edukacyjnej.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 18.10.10, 11:24
    Więc Ci wytłumaczyłem. Teraz się zatrzymaj, przestań nawijać o Amwayu jak Jehowi o Jahwe i przeczytaj swój ostatni post.

    Według Ciebie nie istnieje prawo do uzasadnionej krytyki. Wszystko to są pomówienia, kłamstwa i oszczerstwa. Które Ty tylko prostujesz argumentami.
    Nasz kontakt na dzień dobry zaczął się od tego, że raczyłeś określić moje wspomnienia bzdurami i kłamstwem.

    Co do bazowania na faktach...
    Ludzie uważają, że państwo powinno zapewnić godne warunki.
    Fakt.
    Tylko zapominasz o innych faktach - powszechnie znanych.
    Zanim pracodawca wypłaci mi pensję - już sporą kasę przekazuje na różne instytucje państwa. Potem ja płacę PIT, VAT, podatek gminny, podatek za psa, podatek za papierosy, podatek na drogi, podatek za luksus używania benzyny, podatek od umowy sprzedaży starego grata, podatek za powietrze na wakacjach itp itd.
    My oczekujemy od państwa godnych warunków nie dlatego, że my są homo sovieticus.
    Klient płaci i się domaga!
    Niezbywalnym prawem klienta jest prawo do krytyki.
    Tym się współczesny kapitalizm różni od kapitalizmu dzikiego.
    Tym się różni świadomy człowiek od Amwayowca.






  • 22.10.10, 13:29
    wei.wu.wei napisał:

    > Według Ciebie nie istnieje prawo do uzasadnionej krytyki.

    Sam sobie odpowiedziałeś - UZASADNIONEJ.
    Ubliżanie ludziom i ich poniżanie nie jest żadną "uzasadnioną krytyką", tylko brakiem kultury osobistej.

    > Wszystko to są pomówienia, kłamstwa i oszczerstwa.

    Na ogół tak niestety jest.

    > Nasz kontakt na dzień dobry zaczął się od tego, że raczyłeś określić moje wspom
    > nienia bzdurami i kłamstwem.

    Bo to były kłamstwa. NIGDZIE w materiałach AMWAY nie ma tego, co - rzekomo - znalazłeś.
    NIKT nikogo nie zmusza tutaj do żadnych "limitów" kupna czy sprzedaży. Jeśli twierdzisz, że coś takiego znalazłeś, pokaż mi gdzie.

    > Zanim pracodawca wypłaci mi pensję - już sporą kasę przekazuje na różne instytucje
    > państwa.

    Co pokazuje, jak to "sprawiedliwe społecznie" państwo nas okrada, na każdym kroku. Bo z tych pieniędzy, które nam zabiorą, wraca do nas maksymalnie 20-30%. Reszta idzie na urzędnicze pensje i do kieszeni polityków oraz powiązanych z nimi "grup interesów".
    Jeśli więc ktoś liczy na to, że owo "państwo" zapewni mu godziwy byt, to jest naiwny ja dziecko.

    > Tym się różni świadomy człowiek od Amwayowca.

    Nie, tym się różni człowiek, który bazuje na faktach od człowieka, który tylko potrafi gotować się od emocji, które wyłączają mu mózg.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 15.11.10, 13:27
    Ty Rychu masz jeszcze czelność pisać , że ty nie liczysz na Państwowe pieniądze ?
    Ale jedziesz na bezczela , maniaku
    A kto wyżebrał zasiłek od Starostwa w Wałczu ?
    Kto ?
  • 15.02.11, 21:13
    antyskory napisał:

    > A kto wyżebrał zasiłek od Starostwa w Wałczu ?

    To bezczelne kłamstwo.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 17.02.11, 09:50
    No cóż Rychu , sam chciałeś . A mówiłem ci już setki razy , że ja nigdy nie kłamię ?
    Nie ma się czego Rychu wstydzić , zapomogi też są dla ludzi .
    Tak więc daję link do strony i cytat abyś nie wykręcał kota ogonem , że to lista "rekinów byznesu" :
    spow.walcz.ibip.pl/public/?id=153737POZ.140
    " Pomoc publiczna - stan na 31.12.2009 r.

    * kwota zaległości przedsiębiorców wynosi 133.656 zł

    * kwota odetek wynosi 36.680 zł

    * łączna wartość nominalna udzielonej pomocy publicznej 2.851.540,37 zł
    Lp. Wykaz osób prawnych i fizycznaych, którym udzielono pomocy publicznej z funduszu pracy lub PFRON "
  • 17.02.11, 09:52
    jeszcze raz lin , bo tamten źle się wkleił :
    Nasz "byznesmen" jest na poz. 140

    spow.walcz.ibip.pl/public/?id=153737
  • 30.11.10, 21:46
    Skory1 napisał:

    > Od śmierci Papieża Polacy stają się w stosunku do siebie coraz bardziej agresyw
    > ni. To straszne, jak szybko zapomnieliśmy, do czego nawoływał.

    Nie wiem, kto to jesteście ci Wy, którzy zapomnieliście. Ja pamiętam, choć jestem ewangelikiem.
    Przede wszystkim nawoływał, żeby się skupić więcej na tym, by bardziej być, niż by więcej mieć. Co stoi w jaskrawej sprzeczności z tezą z Amwayowych agitek, że jesteś wart tym więcej, im więcej zarabiasz.
    W związku z tym agituj sobie do chrypki, ale Papieżem bądź uprzejmy sobie gęby nie wycierać.

    --
    Taki zwyczaj się ustalił,
    Koleżanko i kolego:
    Lepsi są ci, co oddali,
    Niż ci, co nie mieli czego. (W.Młynarski)
  • 15.02.11, 21:18
    a_weasley napisał:

    > Przede wszystkim nawoływał, żeby się skupić więcej na tym, by bardziej być, niż
    > by więcej mieć.

    Bycie bogatym nie przekreśla bycia dobrym człowiekiem. Niestety, nie według przeżartych zawiścią "rodaków".

    > Co stoi w jaskrawej sprzeczności z tezą z Amwayowych agitek, że jesteś
    > wart tym więcej, im więcej zarabiasz.

    To kłamstwo.
    Nikt nigdy nie mierzył ludzi w AMWAY zawartością portfela, tylko głowy.

    > Papieżem bądź uprzejmy sobie gęby
    > nie wycierać.

    Przypominam o czym mówił - o jedności, zgodzie i miłości bliźniego. Tego ostatniego trudno się dopatrzeć w wypowiedziach krytyków AMWAY-a.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 18.02.11, 09:29
    skory1 napisał:

    > a_weasley napisał:

    >> Przede wszystkim nawoływał, żeby się skupić więcej na tym,
    >> by bardziej być, niż by więcej mieć.

    > Bycie bogatym nie przekreśla bycia dobrym człowiekiem.

    Czyżby między pierwszym a drugim zdaniem istniała sprzeczność?

    > To kłamstwo.
    > Nikt nigdy nie mierzył ludzi w AMWAY zawartością portfela, tylko głowy.

    A jednak Wybiórczej za artykuł obszernie cytujący Wasze agitki, z których wynikało zupełnie co innego, nie ciągaliście po sądach.

    --
    Nowy wspaniały świat ante portas
  • 21.11.11, 12:33
    a_weasley napisał:

    > A jednak Wybiórczej za artykuł obszernie cytujący Wasze agitki, z których wynik
    > ało zupełnie co innego, nie ciągaliście po sądach.

    Szkoda czasu na ciąganie się po sądach z pieniaczami.



    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 22.11.11, 16:24
    Dederkę ścigaliście wytrwale.

    --
    Taki zwyczaj się ustalił,
    Koleżanko i kolego:
    Lepsi są ci, co oddali,
    Niż ci, co nie mieli czego. (W.Młynarski)
  • 26.11.11, 22:06
    a_weasley napisał:

    > Dederkę ścigaliście wytrwale.

    Po pierwsze - jacy wy?
    Konkretnie - kilku dystrybutorów z powództwa cywilnego, których Dederko oszukał, plus kierownictwo AMWAY Polska ale nie w stosunku do Dederki tylko Studia Contra.
    Po drugie - z samej sentencji wyroku sądowego wynika, że były solidne podstawy ścigania go.

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 03.12.11, 10:53
    Skory1 napisał:

    > a_weasley napisał:
    >
    > > Dederkę ścigaliście wytrwale.
    >
    > Po pierwsze - jacy wy?

    Wy. Amway. Szczegóły naprawdę mnie nie interesują.

    > z samej sentencji wyroku sądowego wynika, że były solidne podstawy ścigania go.

    A z filmu wynika zupełnie co innego.

    --
    Nie udała się kolejna próba samobójstwa Jarosława Kaczyńskiego. Nie było go w biurze.
  • 03.12.11, 10:57
    Skory1 napisał:

    > z samej sentencji wyroku sądowego wynika,
    > że były solidne podstawy ścigania go.

    Zaprezentujesz?
    O tej sentencji pisałeś w tym wątku już cztery lata temu, a jak przyszło do konkretów, to zaprezentowałeś coś, co nazywałeś sentencją wyroku, a faktycznie to było streszczenie, mieszające informacje z opiniami streszczającego. W sam raz do materialów agitacyjnych Amwaya.

    --
    Walka z paleniem - Hitler był pierwszy
  • 17.12.11, 10:55
    a_weasley napisał:

    > Skory1 napisał:
    >
    > > z samej sentencji wyroku sądowego wynika,
    > > że były solidne podstawy ścigania go.
    >
    > Zaprezentujesz?

    Chcesz poznać całość? Sąd Okręgowy w Warszawie.


    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 17.12.11, 15:14
    Ty chyba jesteś niepoważny. Nie mówili Ci tego?

    --
    Walka z paleniem - Hitler był pierwszy
  • 20.12.11, 15:24
    Oooo, widzę nasz diamentos koronowanos pozycjonos 140tos powrócił big_grin
    I jak zwykle sukcesy smile
  • 13.12.11, 18:17
    a_weasley napisał:

    > Wy. Amway. Szczegóły naprawdę mnie nie interesują.

    A powinny, nie pisałbyś wtedy bzdur.

    > A z filmu wynika zupełnie co innego.

    Poprzez manipulację.
    O to w tym filmie chodziło - manipulowanie odbiorcą.
    Jak widać w twoim wypadku - dość skutecznie, skoro uważasz ten film za "dokumentalny".

    --
    "Jeśli nie masz nic do powiedzenia, nic nie mów".
    Charles Caleb Colton
  • 20.07.17, 14:41
    Znam osoby ,które zarabiają dobrze na tym

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.