Dodaj do ulubionych

Oświata-szkoły prywatne, reforma oświatowa itp.

02.05.09, 14:20
Taki trochę poważniejszy wątek. Do szkoły poszłam w 1998 roku, na
krótko przed wprowadzeniem reformy oświatowej Handkego. Tak więc
miałam jeszcze okazję już w pierwszej klasie poznać co to
elementarz, "normalne" oceny itp.W drugiej klasie przyszły oceny
opisowe na świadectwie i
Brawo-jako 6
Bardzo ładnie -5
Ładnie-4
Postaraj się lepiej-3
Popraw się-1 i 2

Jakoś pod koniec lat 90 musiała przyjść oświata prywatna:szkoły,
przedszkola itp. W moim mieście 11 lat temu nie było gto jeszcze tak
popularne-u nas na osiedlu mieć dziecko w szkole muzycznej to
byłocoś, więc matki biły się o to. W bloku naprzeciwko do muzycznej
chodziły dwie dziewczynki. Mnie też rodzice chcieli do muzycznej
zapisaćale się rozmyślili na szczęście(ja sama nie uważam
zapisdywania 7-latka do szkoły muzycznej za dobry pomysł)Przyszły
też integracyjne placówki oświatowe. A Wy jak pamiętacie szkolnictwo
lat 90?
--
www.suwaczek.pl/cache/902ca9c25e.png" border="0" alt="www.suwaczek.pl/cache/902ca9c25e.png">
Edytor zaawansowany
  • jedzoslaw 03.05.09, 23:13
    To ciekawy temat. Lata 90-te to czas, gdy zmieniało się podejście do
    uczniów. W mojej podstawówce aż do połowy dekady lub dłużej
    uczyli "starzy" nauczyciele, kształcący wg starej, PRL-owskiej
    metody kija i marchewki (lub kija i kija). Byli skuteczni
    (generalnie), ale dzisiaj ich metody uznano by za średniowieczne.
    Byli też i inni, z młodszego pokolenia i to po nich można było
    poznać, że idzie "nowe". Gdy w roku 1995 rozpocząłem naukę w liceum
    to stosunek nauczycieli do uczniów był oczywiście inny wskutek
    starszego wieku uczniów, ale pewne scholastyczne przyzwyczajenia
    wciąż jeszcze dawały się wyczuć.
    W 1990 pojawiły się nowe oceny: szóstki i jedynki. Dwójka przestała
    być "ndst", lecz znana stała się jako "mierna", z kolei jedynka była
    tą najgorszą. Szóstka znana była jako "celujący". Taki układ istniał
    do ok. 2000 roku, gdy pojawiły się właśnie oceny opisowe.
    Wielką rewolucją dla mnie było też wprowadzenie w roku 1990
    obowiązkowej nauki angielskiego w podstawówce, od klas czwartych
    począwszy. Jednak z nauki rosyjskiego w podstawówce nie
    zrezygnowano, moja wychowawczyni-rusycystka tłumaczyła m.in., że
    rosyjski wcale nie przestał byc przydatny, bo właśnie teraz, gdy
    ZSRR jest już demokratyczne (to był rok 1991, tuż przed rozpadem)
    powstaje szansa na to, że będzie się z Rosjanami prowadzić interesy.
    Zatem mieliśmy rosyjski od klasy 5 aż do końca.
    W liceum języki obce były oczywiście standardem. W 1999 weszła w
    życie reforma Handkego. Powołano gimnazja, na drogach pojawiły się
    gimbusy. Straszono nas "nową" maturą, "Maturą 2000", która miała być
    trudniejsza niż "stara" i wmawiano, że mamy zatem sporo szczęścia
    (zdawałem "starą" maturę właśnie w 1999) smile Tymczasem, jak
    wiemy, "nowa" matura weszła bodaj dopiero w 2002 roku.
    Maturzyści wertowali też Informatory Szkół Wyższych, każdy chciał
    dorwać aktualny smile Oczywiście, jak grzyby po deszczu zaczęły
    wyrastać uczelnie prywatne, już w II poł. dekady miały one
    popularność porównywalną z państwowymi.
    Przez całe lata 90-te b.popularnym kierunkiem studiów był Marketing
    i Zarządzanie smile
    --
    Czy pamiętasz kraciaste flanele ?
  • daslicht 07.05.09, 02:11
    Takie drobne uściślenie:
    - nowa matura w 2002 weszła... i wyszła, bo w 2003 i 2004 była znów
    stara. Zresztą weszła tylko częściowo, bo do wyboru przez uczniów
    (lub zarządzona odgórnie przez "postępowego" dyrektora, jak u mnie).
    Efektem był burdel, który trwa do dziś, bo ciągle nie mogą się
    zdecydować jak mają te matury wygladać smile)))
    - oceny opisowe były w klasach 1-3, potem je wycofano (nie wiem
    kiedy konkretnie)


    A marketing i zarządzanie to wiadomo - każdy chciał być nadzianym
    dyrektorem, ach ten pieniądz i władza wink))
    --
    70/105
    wolność słowa
  • aiczka 15.05.09, 16:18
    Ja zaczęłam mieć angielski w trzeciej klasie - bo w takiej byłam, gdy
    wprowadzono go w naszej szkole "od pierwszej klasy" (brat miał juz od
    pierwszej). Zabawne było, że w związku z tym, że język obcy był w tych młodszych
    klasach przedmiotem nadobowiązkowym (tzn. był w planie lekcji i wszyscy na niego
    chodzili, ale przepisy nie przewidywały takiego obowiązku), to nei można było
    przez niego nie zdać do następnej klasy.

    Dziwię się, że straszono Cię "nową maturą", bo zdawałam w roku 2000 i nikt nas
    szczególnie nie straszył. Tzn. brano pod uwage, że komuś może coś nagle odbić i
    nagle wszyskto się zmieni, ale raczej przez cały czas żyliśmy w przekonaniu, że
    czeka nas "stara" (i starą pisaliśmy, tylko na polskim można było jako jeden z
    tematów wybrać test+krótką wypowiedź).

    > W liceum języki obce były oczywiście standardem.
    No, ale to chyba od dawna. Moja mama miała rosyjski i francuski, tata rosyjski i
    angielski chyba. Być może przybyło godzin na te języki w niektórych szkołąch. No
    i pojawily się różne klasy lingwistyczne, eksperymentalne, z międzynarodową
    maturą itp.
  • aiczka 15.05.09, 16:11
    Ja załapałam się na różne "przejścia". Kiedy zaczynałam szkołę, skala ocen
    sięgała od 2 do 5. Jakieś dwa lata później rozszerzono ją o jedynki i szóstki.
    Ładnych parę lat trwało, zanim tych ocen zaczęto używać "zgodnie z
    przeznaczeniem" - mimo że oficjalną interpretacją szóstki było spełnianie
    wymagań i wychodzenie poza program, niektórzy uważali ją za domyślną najlepszą
    ocenę (tzn. stawiano ją za często, niektórym rodzicom nie wystarczały piątki u
    ich dzieci itd.).

    Zapewne moment pojawienia się szkół niepaństwowych był różny w zależności od
    okolicy. U nas szkoła społeczna pojawiła się w 1990 r. Główną jej organizatorką
    była zresztą moja ówczesna wychowawczyni. w Połowie roku pokaźna grupka uczniów
    odeszła z naszej klasy właśnie do szkoły społecznej (niestety oznaczało to
    większość "mojej paczki" /..\). Po wakacjach nie wróciła też już nasza
    wychowawczyni.

    W ramach integracji mieliśmy w szkole jedną klasę dla dzieci upośledzonych
    (chyba głównie z porażeniem mózgowym), które nie mogły dalej uczyć się tam,
    gdzie wcześniej.
  • tiopental 05.06.09, 21:04
    Moja edukacja przypadła na lata '90. Maturę pisałem w 2000. Już
    wtedy były przebłyski nowej matury tzn. Na polskim można było
    analizować wiersz bądź prozę. Na biologii jeden z tematów to był
    arkusz pytań. Wtedy jak pamiętam wybrało go 90% zdających bo były
    konkretne pytania na które się wiedziało lub też nie. Reforma
    oświaty weszła jak byłem w liceum. Pamietam jak nasza wychowawczyni
    poświęciła nam jedną lekcję, żeby wyjaśnić jak będzie wyglądał
    system oświaty po reformie.
    Ja miałem angielski od V klasy podstawówki. Pamiętam że byliśmy
    zaskoczeni bo na koniec IV klasy była mowa o niemieckim.
    Fakt, że na początku lat '90 polska szkoła tkwiła jeszcze w komunie
    ale jak poszedłem do LO to już było inaczej.
    Tak sobie myślę że tworzenie gimnazjów nie było dobrym pomysłem.
  • ultra75 07.06.09, 14:04
    Moja nauka w liceum przypadła na lata 90-94. Było troche rewolucji -
    skala ocen od 1-6 (i rzeczywiście nikt nie wiedział, jak te 6
    traktować - czy jako zwykle oceny, czy zarezerwowane wyłącznie dla
    olimpijczyków), religia w szkołach i brak obowiązkowego rosyjskiego.
    Wtedy sie bardzo z tego cieszyłam, a w tym roku dobrowolnie sie
    zapisałam na kurs... właśnie rosyjskiego smile.
  • jedzoslaw 07.06.09, 20:31
    tiopental napisał:

    > Moja edukacja przypadła na lata '90. Maturę pisałem w 2000. Już
    > wtedy były przebłyski nowej matury tzn. Na polskim można było
    > analizować wiersz bądź prozę. Na biologii jeden z tematów to był
    > arkusz pytań. Wtedy jak pamiętam wybrało go 90% zdających bo były
    > konkretne pytania na które się wiedziało lub też nie.

    Wydaje mi się, że nie był to przebłysk nowej matury, tylko zwyczajne wymagania. Zdawałem maturę w 1999, rok przed Tobą, też z biologii i zdaje się, że nie było to żadne nowatorstwo smile
    --
    Czy pamiętasz kraciaste flanele ?
  • aiczka 10.06.09, 17:52
    Ja zdawałam też w 2000, ale test z rozumienia tekstu był już do wyboru od kilku
    lat (przerabialiśmy przecież testy z lat ubiegłych). Była to wciąż jednak nowość.
  • moleslaw 13.06.09, 10:19
    Mała uwaga na temat zniknięcia ocen opisowych z klas 1 - 3 mój syn jest w
    pierwszej klasie i na testach np. z angielskiego wpisana mają ocenę
    opisową.dopiero na karcie ocen jest troszkę ale tylko troszkę inaczej.Sama
    jestem ciekawa jak będzie na świadectwie.
    Ja sama załapałam sie i na skalę ocen od 2 do 5 jak i na wprowadzenie 1 i 6 ,
    w międzyczasie była jeszcze zmiana z miernego na dopuszczający,nauczyciel nam
    tłumaczył że nie chce nas określać mianem miernoty lepiej niby brzmiało ja cię
    "dopuszczam" do kolejnej klasy.
  • donmari-2 13.06.09, 15:51
    Ja juak pisałam wcześniej do szkoły poszłam w 1998. Angielski (
    miałam też od 3 klasy, tak jak aiczka, mój brat od pierwszej). Co
    do rosyjskiego , nie obowiązywał on już, uczono angielskiego i
    niemieckiego(tudzież francuskiego). Rosyjski został praktycznie
    wyparty ze szkół, stał się wręcz przestarzały. Ale gdy w 2007
    poszłam do LO trafiłam do klasy dziennikarskiej z wiodącym językiem
    oczywiście angielskim, lecz drugim obowiązkowym jest właśnie
    rosyjski. Tak na marginesie uczę się czterech języków:angielskiego,
    hiszpańskiego, francuskiego i rosyjskiego) I, powiem szczerze teraz
    po 2 latach nauki nic przeciwko rosyjskiemu nie mam.
    --
    <a href="<a href="www.suwaczek.pl/""
    target="_blank">www.suwaczek.pl/"</a> title="Matura już za"><img
    border="0" src="www.suwaczek.pl/cache/c842147980.png?
    html"></a>

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka