Dodaj do ulubionych

Ile mają lat wspominający lata 90?

21.07.09, 22:51
Ja mam 22 lata. Lata 90 to czas mojego dzieciństwa. Może w tych latach było
więcej dóbr niż wcześniej, może łatwo można było się dorobić, ale dla mnie to
lata straszliwe. Przesiąkałam wtedy tandetną pseudokulturą - słuchałam popu,
zbierałam naklejki, kartki, kapsle i wszystko co się da, miałam zabawkę
tamagotchi, która budziła mnie w nocy... Nie umiałam wtedy wybierać więc
chłonęłam co fala niosła.
Edytor zaawansowany
  • 22.07.09, 09:14
    Jeżeli dla Ciebie lata 90-te są tandetne, to co sądzisz np. o wczesnych latach
    80-tych? Ówczesnej modzie, muzyce pop etc.? Chyba kojarzysz co nieco z you tuba
    i starych programów tv jak to wtedy wyglądało?

    Śmieszą mnie młodzi ludzie, którzy czas odległy o jedną dekadę traktują jako
    prehistorię. W okresie dojrzewania zawsze chłonie się głownie tandetę, a
    dzisiejsze małolaty będą obecne lata wspominać przez pryzmat fascynacji Dodą i
    Gochą Andrzejewicz...

    Riki - bardzo stary zgred
  • 22.07.09, 10:25
    riki_i napisał:

    > Jeżeli dla Ciebie lata 90-te są tandetne

    Przecież autorka postu wcale tego nie napisała. Napisała, że przesiąkła tandetą.
    Ale to oznaczać też może, że wybrała jako nastolatka najmniej wartościowe
    elementy lat 90 a ominęła te, które tandetne nie były.

    Pozdrawiam


    Stary zgred pizza.
    --
    Dyskusja o serialu W LABIRYNCIE
    Fajne forum o latach 90
  • 22.07.09, 11:52
    Jas mam 31 i lata 90-e to mój najpiękniejszy czas ogólniak i niemal
    całe studia.
    --
    Aktualnie cywilizuję dwóch słodkich panów:
    Mateusz "MAT" ur. 2 maja 2005
    Aleksander "OLO" ur. 11 lipca 2007
  • 22.07.09, 15:51
    Nie traktuję lat 90. jako odległych, po prostu buntuję się w tym miejscu bo lata
    90 trudno zakwalifikować w jakaś ramę kulturową, nie obrażając ich. Były lata
    20., lata 60., lata 80., te głównie kojarzą się z czymś przełomowym i
    wyjątkowym. 30., 40., itd. też oczywiście były, i 90 też. Ale ludzie na siłę
    próbują nadać im (90.) jakieś znaczenie. Macie 30-40 lat, na lata 90. przypadała
    Wasza młodość, studia. Dlatego tak lubicie te czasy. Ja lubię czasy obecne,
    teraz studiuję i czuję się fantastycznie. Ale słucham starej muzyki. Wolę muzykę
    z lat 80. i starszą niż z lat 90 (lubię np. Marię Koterbską). To prawda, że
    ubierano się wtedy nieco egzotycznie, ale to miało swój klimat. A o dekadę
    później - jaki był klimat? Taki, że wszyscy chcieli mieć jak najwięcej -
    samochodów, sprzętu, rowerów, płyt, komputerów, wczasów zagranicznych - np. na
    Majorce. Lata 90. ometkowałabym: "nachapać się jak najwięcej". Przepraszam,
    jeśli kogoś urażę. W latach 60. narzekało się na Beatles'ów, bo psuli młodzież,
    ale to był przełom, narodziny rocka, teraz uważa się ich muzykę za klasykę. A w
    latach 90. co się narodziło? Pamiętam jak Vanessa May jednoczyła techno i Bacha.
    Ale to w pamięci na długo nie pozostanie. Skłamałabym oczywiście, gdybym
    powiedziała, że były to lata bez znaczenia - owszem ogromny postęp techniczny.
    Ale kulturowo wypadają bardzo blado. Stąd we mnie bunt, by lata 90. stanowiły
    jakąś epokę. Epoki nie muszą trwać równie długo.
  • 22.07.09, 16:51
    Jestem z rocznika 1980, lata 90-te to czas mojego dorastania i początku
    dorosłego życia. Istotnie, wiele zależy od naszych indywidualnych przeżyć, jakie
    przypadały na tę dekadę oraz od naszego wówczas sposobu odbioru świata. Jako
    wtedy bardzo młody człowiek, a nawet dziecko miałem odbiór z pewnością inny niż
    obecnie. Czułem, że oto na moich oczach dzieje się historia, jednak tę
    świadomość zdobyłem m.in. dzięki tzw. starszym i bardziej świadomym. Miałem już
    swój ogląd świata, jednak z pewnością był on niedojrzały. Dopiero mając lat
    18-19 zacząłem głębiej rozumieć to, czego byłem i jestem świadkiem. Teraz zaś,
    gdy lata 90-te stały się historia potrafię wytworzyć sobie na ich temat o wiele
    bardziej niezależne zdanie.
    Czy wypadają blado? Tak się może wydawać, gdy porównamy z nimi dorobek innych
    dekad. Z pewnością przeżywaliśmy wtedy pewien kryzys. Nie wiadomo było, jaki
    przybrać kierunek- czy oddać się globalizacji cz też szukać własnej tożsamości,
    przez pół wieku gnębionej. Rezultaty były różne. Obok kosmopolityzmu w rodzaju
    tandetnych kolorowych przedruków z Zachodu oraz nieudolnie podrabianej muzyki
    pop czy disco odkryliśmy też na nowo naszą "swojskość"- boom na folk czy szeroko
    rozumianą ludową tradycję (np. filmy Kolskiego). Z jednej strony potrzeba
    usilnego kopiowania zachodnich stylów czy zachowań społecznych, z drugiej-
    przywiązanie do tradycji i rozrachunek z reżimem. Lata 90-te to po prostu czas
    wielkiej przebudowy, dziwaczna i sprzeczna sama w sobie epoka kontrastów.
    Pewnego rodzaju "barok" smile A obok tych skrajności- świetne efekty w tych sferach
    kultury, które nie są polskim wynalazkiem, ale też i nie poddają się
    globalizacji. Mam tu na myśli polską muzykę rockową. Po kryzysie w muzyce pod
    koniec lat 80-tych nastąpił wysyp nowych wokalistów, zwłaszcza wokalistek. Silny
    wpływ modnego grunge'u Polacy potrafili dobrze zaadoptować do warunków
    lokalnych. Także- nieszczególnie często spotykana "muzyka środka"- ambitny
    pop-rock, w tym także ciekawe eksperymenty na granicy popu i innych gatunków.
    Obok tego dalszy rozwój innych gatunków, w tym i hip-hopu. Nie tylko rock, ale i
    jazz miał się dobrze, muzyka klasyczna także trafiła do szerszych kręgów
    odbiorców. Rynek muzyczny, choć wciąż słabszy od zachodniego polepszył
    dystrybucję dobrej muzyki. Film- owszem, spadek produkcji wskutek braku dotacji
    państwowych, ale wśród tandety znaleźć można było wtedy i kilka perełek.
    Ponadto, nie da się ukryć, że media promowały wtedy dobrą muzykę. Dziś, gdyby
    oceniać polską kulturę przez pryzmat tego, co nadaje się w TVP to można by dojść
    do wniosków bardzo pesymistycznych smile Zatem, opinie są zależne od naszej
    dojrzałości w chwili przebiegu zjawiska i po tym czasie. Zależą też od tego, na
    jaką sferę damy największy nacisk.
    --
    Czy pamiętasz kraciaste flanele ?
  • 25.07.09, 16:17
    Aga.pwr zupełnie się nie zgodzę. Kolejne czasy są po prostu coraz bardziej
    heterogeniczne. O ile jedna sztanca dobrze pasuje do lat 60.tych, 70.tych i
    80.tych, o tyle potem robi się już coraz bardziej różnorodnie. Jak ocenisz
    obecną dekadę? Przecież można ją widzieć równie dobrze poprzez pryzmat Dody
    Elektrody, jak i rozmaitych nisz kulturowych, które sobie całkiem nieźle
    funkcjonują. A i teraz nie brakuje młodych osób zaczerpniętych wg Ciebie z lat
    90.tych, czyli z życiowym podejściem "nachapać się jak najwięcej". Skąd np.
    tyle ofert sponsoringu, związków z wielgachną różnicą wieku itp....?! W czasach,
    kiedy były dwa programy państwowej telewizji i jedno radio do słuchania
    ("Trójka"), uniformizacja pokoleniowa była czymś naturalnym, bo być musiała. Od
    lat 90.tych jest kompletnie inaczej, choć do połowy owej dekady ja bym pewną
    stabilną ramę kulturową jeszcze wykreślił. pzdr.
  • 29.07.09, 16:34
    Ja jestem z rocznika 1981, lata dziewięćdziesiąte to większość mojej podstawówki
    i całe liceum. Jak widać, w podobnym wieku jest kilka osób na forum. Dziwi mnie
    zarzut, że ktoś próbuje nadać latom dziewięćdziesiątym jakieś szczególne
    znaczenie (chociaż jak się człowiek zacznie zastanawiać, to zdecydowanie można
    to robić - jednak był to okres dużych przemian, dotarło do nas wiele zjawisk,
    które wcześniej już był zadomowione na zachodzie - choćby reklamy, komercyjne
    telewizje i stacje radiowe, supermarkety itd.).
    Przyjęło się charakteryzować, omawiać ostatnie pół wieku z podziałem na dekady i
    jako dla młodej jeszcze osoby zabawne jest dla mnie, że lata dziewięćdziesiąte
    zakończyły się już i udaje się wyodrębnić jakieś charakterystyczne zjawiska - i
    jest to pierwsza dekada o której mogę cokolwiek powiedzieć z własnego
    doświadczenia (w latach osiemdziesiątych byłam dzieckiem i mój świat ograniczał
    się do domu, rodziny, sąsiedztwa, przedszkola, dobranocki itd.).
  • 23.08.09, 21:30
    > W latach 60. narzekało się na Beatles'ów, bo psuli młodzież,
    > ale to był przełom, narodziny rocka, teraz uważa się ich muzykę za klasykę. A
    w latach 90. co się narodziło? Pamiętam jak Vanessa May jednoczyła techno i Bacha.
    > Ale to w pamięci na długo nie pozostanie. Skłamałabym oczywiście, gdybym
    powiedziała, że były to lata bez znaczenia - owszem ogromny postęp techniczny.
    > Ale kulturowo wypadają bardzo blado. Stąd we mnie bunt, by lata 90. stanowiły
    jakąś epokę. Epoki nie muszą trwać równie długo.

    Na przykład trip hop się narodził. Tarantino i Rodriguez rozpoczynali swoją
    karierę. Kino niszowe było bardzo popularne. Jak w każdej jednej epoce, są
    obciachowe i kiczowate rzeczy, są i dzieła wybitne.
    Nie mniej jednak, zgadzam się, że lata 90 nie są jakimś przełomowym cudem w
    porównaniu np do lat 60. Rozpoznawalne są ze względu na postęp technologiczny,
    początki internetu i upadek megagwiazd showbusinessu np Michaela Jacksona na
    rzecz sezonowych gwiazdek w stylu Britney Spears.

    Lata 90 są szczególne dla krajów bloku wschodniego. Nie tyle pod względem
    kulturalnym co gospodarczym. To był okres przejściowy między PRL a gospodarką
    wolnorynkową. Stąd te wspomnienia drobnych sklepików, bazarów i zalewu polskiego
    rynku zachodnimi śmieciami, których zapewne tam już nikt nie kupował. Powstawały
    pierwsze hipermarkety, banki inne niż PKO, pierwsze reklamy, np szamponu wash&go ;D
    Dla ludzi, którzy spędzili całe życie w PRL, nadejście lat 90 to była istna
    rewolucja. Niektórzy mieli duże trudności z odnalezieniem się w tym wszystkim.

    Dla mnie jak i pewnie dla większości tutaj piszących osób, lata 90, zwłaszcza
    ich druga połowa, to przede wszystkim okres wczesnej młodości. Koniec liceum
    początek studiów. Maturę zdałam w 96.
    --
    69 i pół
  • 17.10.09, 21:09
    Lata 90-e w muzyce były ŚWIETNE!!! Koterbska czy The Beatles
    hahah smile))
    A co powiesz na Nirvanę, PEarl Jam, Faith no more, Smashing
    Pumpkins, Soundgarden, PAradise Lost, Sepulturę, Offspring,
    Morcheebę, Massive attack ? Obecna dekada jedynie odcina kupony od
    lat 90-ch.
    --
    Purysto językowy! Piszę 60 słów na minutę i zdarzają mi się błędy.
    Rzeczowych nie popełniam wink
  • 23.07.09, 16:20
    28
  • 23.07.09, 16:24
    to były lata mojego dorastania i bardzo miło je wspominam
  • 24.07.09, 17:31
    30. Koniec podstawówki, liceum i część studiów.
  • 03.08.09, 10:07
    Pozdrawiam równolatka!
  • 24.07.09, 23:23
    Ja w 1990 zdałam maturę. Na lata 90. przypadły więc początki mojej
    samodzielności. I chyba nie mogłam trafić lepiej. Był to czas wielu możliwości,
    ale nie narodził się jeszcze polski wyścig szczurów. Nie chciałabym teraz
    studiować; pewnie zamiast koleżeństwa i imprezek byłaby bezpardonowa walka i
    podgryzanie się nawzajem.
    No i życie stało się łatwiejsze, pamiętam jak się cieszyłam, że nie muszę
    wystawać w tasiemcowych kolejkach po wszystko. Jak to było fajnie wpaść w
    przerwie wykładów do kiosku w przejściu podziemnym przed UW i kupić sobie dwa
    banany - kto pamięta lata 80, ten zrozumie.
  • 25.07.09, 16:03
    zwierze_futerkowe napisała:

    > Ja w 1990 zdałam maturę. Na lata 90. przypadły więc początki mojej
    > samodzielności. I chyba nie mogłam trafić lepiej. Był to czas
    > wielu możliwości, ale nie narodził się jeszcze polski wyścig
    > szczurów.

    No, mniej więcej do 1995-96r. to na pewno tak. Potem to chyba wręcz odwrotnie...

    W ogóle, uważam dziś, że do połowy lat 90.tych w zasadzie tkwiliśmy jeszcze w
    wielu wymiarach w silnej postkomunie. Mam np. swoje zdjęcia z nocy sylwestrowej
    w 1994r. na Nowym Świecie w Warszawie - o rany, jak ta ulica wówczas wyglądała!
    Jak z planu zdjęciowego "07 zgłoś się"... obdrapane liszajowate kamienice,
    krzywe chodniki, wszechobecna szarość...
  • 25.07.09, 20:58
    Ja mam 30, lata 90te to praktycznie cały okres nastu lat i wczesne lata 20te -
    koniec podstawówki, liceum, początek studiów.
  • 27.07.09, 10:06
    > W ogóle, uważam dziś, że do połowy lat 90.tych w zasadzie tkwiliśmy jeszcze w
    > wielu wymiarach w silnej postkomunie. Mam np. swoje zdjęcia z nocy sylwestrowej
    > w 1994r. na Nowym Świecie w Warszawie - o rany, jak ta ulica wówczas wyglądała!
    > Jak z planu zdjęciowego "07 zgłoś się"... obdrapane liszajowate kamienice,
    > krzywe chodniki, wszechobecna szarość..

    Wystarczy obejrzeć jakiś film z połowy lat 90-tych: dobre samochody mieszają się
    z fiatami 126p, ludzie, choć kolorowo ubrani spacerują syfiastymi szarymi
    ulicami... Pamiętam choćby obraz Łodzi z roku 1996, uwieczniony w filmie "Nic
    śmiesznego" Koterskiego, albo "Biały" Kieślowskiego, gdzie Z.Zamachowski gra
    Polaka powracającego z Francji do Polski i dziwi się, jak ten kraj się zmienił,
    choć nowe sklepy kontrastują z betonowym krajobrazem...
    --
    Czy pamiętasz kraciaste flanele ?
  • 02.08.09, 17:48
    jedzoslaw napisał:

    > Wystarczy obejrzeć jakiś film z połowy lat 90-tych: dobre
    > samochody mieszają się z fiatami 126p, ludzie, choć kolorowo
    > ubrani spacerują syfiastymi szarymi ulicami... Pamiętam choćby
    > obraz Łodzi z roku 1996, uwieczniony w filmie "Nic śmiesznego"
    > Koterskiego, albo "Biały" Kieślowskiego,

    Masz 100% racji. Warto obejrzeć te filmy właśnie z tej perspektywy -
    mimochodem pokazują wielkie pokłady ówczesnej postkomuny.

    IMO ostatnim polskim filmem tkwiącym CAŁKOWICIE w komunie (stroje,
    plenery, relacje międzyludzkie) jest moim zdaniem telenowela TVP "W
    labiryncie" z przełomu 1989/90 roku. Co ciekawe, fakt ten czyni
    to 'dzieło' niesłychanie wciągającym, czego dowodem nieustanne
    powtórki (teraz na TVP polonia) i liczone w tysiącach postów wątki
    na telewizyjnych forach.
  • 27.07.09, 10:02
    Nie chciałabym teraz
    > studiować; pewnie zamiast koleżeństwa i imprezek byłaby bezpardonowa walka i
    > podgryzanie się nawzajem.

    Ja właśnie niedawno jeszcze, w tej dekadzie studiowałem i stwierdzam, że
    koleżeństwo i imprezki to nadal standard studiowania smile Bezpardonowa walka i
    płacenie za możliwość pożyczenia notatek to jednak zjawiska dotyczące
    wypasionych, elitarnych szkół prywatnych oraz kierunków typu prawo na UW czy UJ.
    W pozostałych uczelniach jest po staremu, jednak zmienił się na pewno sposób
    studiowania. Dziś standardem jest używanie xero, a większość bibliotek
    uczelnianych ma komputerowe katalogi, co bardzo ułatwia szukanie ksiąg. W latach
    90-tych, z tego co słyszałem było czasem jedno xero na uczelnię i zawsze stały
    przed nim kolejki, a godziny spędzane na żmudnym przepisywaniu w czytelniach
    były normą.
    --
    Czy pamiętasz kraciaste flanele ?
  • 28.07.09, 14:52
    jestem rocznik 1991 czyli lata 90-te to moje dziecinstwo. W 1998
    roku poszlam do szkoly, zalapalam sie na reforme oswiatowa. Lata 90
    to rewaloryzacja, ktora pamietam, to era mleka w woreczkach, to
    poczatek internetu- niewiele osob mialo wtedy lacze,to czasy
    przeszkola-pamietam w wieku 3 lat mialam na balu karnawalowym
    bombowe jak na tamte czasy przebranie motylka, koniec lat 90-tych to
    poczatek imteraktywnych zabawek-wspomniane tamagotchi tez mialam.
    --
    Uwaga!

    www.suwaczek.pl/cache/9c891f9eec.png[/img][/url]
  • 01.08.09, 00:27
    Rocznik '81.
    --
    If you've lost your faith in love and music
    Oh the end won't be long
  • 01.08.09, 22:29
    Jak widać z nicka - 34 smile. Lata '90 to całe moje licuem (średnio
    wspominane), całe studia i pierwsza praca.
  • 02.08.09, 21:59
    W 1990 rozpoczęłam edukację - lata 90te to cały okres mojej podstawówki.
    Również przesiąkłam pop kulturą, namiętnie czytałam Bravo i potrafiłam godzinami
    oglądać Vivę (jeszcze niemiecką). Ale te czasy wspominam z sentymentem.
  • 16.08.09, 18:26
    Ja urodziłam się w latach 90, konkretnie w 92. To moje wczesne dzieciństwo, w
    1998 rozpoczęłam "zerówkę". Pewnie jestem tutaj najmłodsza big_grin Raczej moje
    wspomnienia są mgliste, ale pamiętam np. styl ubierania (chocby poduszki na
    ramionach) programy z muzyką disco-polo, seriale... Albo jak mówili o końcu świata.
  • 24.08.09, 10:58
    28 lat. Lata '90 to czas podstawówki i liceum.
  • 28.08.09, 17:48
    1981,ale ja w ogóle nie lubiłam lat 90.,lubiłam 80. zwłaszcza dlatego, że nie
    cierpiałam ówczesnej mody - jak sobie przypomnę te poduchy w ramionach, te
    spodnie z talią pod pachami, szerokie u góry i wąskie ma dole, te grzywki na
    alfa, gietrysmile lycry, buty gumki, tajwańskie dżinsowe spódniczki, to aż mnie
    wzdryga...nie wspominam tego okresu dobrze, czułam się średnio sama ze sobą -
    masa kompleksów, te okropne stroje brrrr. zdecydowanie dopiero w 2000 się
    rozkręciłam, nadszedł mój czassmile
  • 31.08.10, 14:04
    A teraz te lycry, gietry, dżinsowe spódniczki, spodnie z dziwnie wysokimi
    taliami i wąskimi nogawkami i wiele innych wynalazków wraca. Buty "alidasy"
    ("didasa", "adidans") w kolorze białym i z jaskrawymi sznurówkami na nogach
    gimnazjalistów. Nawet - brrr! - fioletowo-zielony ortalion (gdy go zobaczyłam w
    sklepie, przypomniało mi się przedszkole).
    --
    Jak dobrze mi w pozycji tej... w pozycji horyzontalnej...
  • Jestem z rocznika 1978, no więc teraz mam 31 latwink

    Lata 90 teraz, z perspektywy niemal całej kolejnej dekady (hej
    ludzie, mamy 2009, zaraz będziemy pisać o latach 00? 10? wink jawią mi
    się dość niespójnie, podobnie jak jednej z osób piszących przede
    mną. Upadek komuny zaowocował dość oryginalnymi zmianami, które
    następowały w mentalności ludzi i w zwyczajach, w codziennym życiu.
    Pamiętam z tamtych czasów ogromną popularność miejskiego targowiska,
    na którym kupowało się pirackie płyty z muzyką, pierwsze
    supermarkety (u nas było to Makro, do którego trzeba było miec
    specjalną kartę wstępu), pierwsze prywatne stacje radiowe - RMF,
    Zetka. Powoli pojawiały się u nas zagraniczne gwiazdy na koncertach,
    wielkie firmy otwierały swoje siedziby, pierwsze makdonaldsy
    stawiały swoje blaszane rudery itp. Ludzie zakładali firmy, nastąpił
    wręcz boom, moda na własną firmę. Pokazały się komórki, zaczęły
    upowszechniać kompy (to już późne 90).

    Lata 90 to dla mnie okres "ucywilizowania", dociągania przez nasz
    kraik do poziomu europejskiego (to nadal trwa), z konieczności więc
    proces ten obfitujący w wielkie kontrasty, wszystkie wielkie afery
    gospodarczo-polityczne, egzystowanie w jednej rzeczywistości
    wypasionego salonu wielkiej firmy i obdrapanej ulicy. To taki czas
    przejściowy między PRLem a "Europą".

    Dla mnie osobiście to czasy rozciągające się aż od kończenia
    podstawówki, ogólniak, i początek studiów. ech, zazdroszczę tym,
    którzy edukację mają teraz (ale nie chciałabym ponownie przechodzić
    tego procesu).. kompy, internet, ksera. Aż chce się uczyć.
  • 13.09.09, 22:09
    Rocznik 71 wiec praktycznie w latach 90 wchodzilem w dorosłość.
    Pierwsze wyjazdy pod namioty na Mazury brygadą 20 osobową, pierwszy
    mały interes typu "szczęka", no i świat stał otworem. Bardzo byłem
    zadowol;ony ze zmian jakie zaszły , wszak moje pokolenie pamięta
    stan wojenny (mieliśmy wtedy 10 lat) , wszechobecny brak
    wszystkiego. Wtedy też zasmakowałem tzw zachodu - wyjazdy na
    wystawki do Niemiec . Qrcze stary jestem hahahaha
    --
    "Czasem ludzie to gnoje, dbają tylko o swoje"
    Farben Lehre
  • 18.09.09, 22:08
    28 lat
  • 19.09.09, 21:19
    Rocznik 76
  • 21.09.09, 11:40
    dla mnie lata 90-te były bolesne
    ale jednak nie pozbawione nadziei.

  • 09.10.09, 23:10
    rocznik '81
  • 14.10.09, 14:11
    rocznik '76 lata 90te to liceum i początki studiów, mile czasy na niezłe
    imprezy, szkoda tylko ze grunge tak szybko zniknął
  • 16.10.09, 21:36
    I gdybym miał nadać latom 90-tym jakąś lapidarną nazwę, byłaby to "dekada chaosu".

    --
    Papierosy bez nikotyny
    Kawa bez kofeiny
    Piwo bez alkoholu
    Seks bez orgazmu
  • 18.10.09, 16:23
    Rozrzut jest spory jak widać. Mam 29 lat.

    A z tą charakterystyką lat dziewięćdziesiątych to ciekawe. Myślę, że jednak coś
    takiego jak ostatnia dekada ubiegłego stulecia to bardzo specyficzny okres.
    Oczywiście dla Europy wschodniej. Nagle napłynęło do nas mnóstwo dóbr z zachodu,
    zwiększył się dostęp do sprzętu AV, AGD, do mediów, dokonał się dla wielu
    niezwykły skok w jakości życia. A na zachodzie też się działo. Np. rap. Ice
    Cube, Ice T, Public Enemy, Naughty by Nature i mnóstwo innych prekursorów
    gatunku w jego obecnym kształcie, to właśnie lata '90. Rodzima scena też wtedy
    właśnie powstała. Z drugiej strony grunge, czy brit pop wracały do korzeni
    gitarowego grania i to z pozycji nowego pokolenia muzyków. Właściwie początki
    muzyki klubowej, to też lata '90 (nie piszę tu o prekursorach elektronicznego
    grania, tylko o tym, co słyszymy dzisiaj). Fatboy Slim, Sinclar, Chemical
    Brothers, Prodigy, Basoski. Można wymieniać długo. I o ile lata '80 z całą
    charakterystyczną otoczką uznajemy już jakoś za retro, to 90te chyba rozpoczęły
    nową epokę, której jeszcze nie możemy ze swojej perspektywy zamknąć i
    jednoznacznie ocenić.
    --
    Odkryłem sens życia i śmierdzi.
  • 27.10.09, 23:16

    Dla mnie wielka nostalgia: liceum, studia, pierwsza praca.

    --
    Kuba (12.11.2004) i Adaś (20.08.2006)
    Siedzi w błocie hipopotam, chlupopotam, chlapopotam, chlapobłotam,
    chlupobłotam, plamobłotam, piegobłotam,
    hipobłotam, hipopsotam - boi się wychylić z błota/ W. Chotomska
  • 01.11.09, 11:17
    Przypalana żywym ogniem za nic się nie przyznam big_grin
  • 02.11.09, 09:22
    Rocznik 82
  • 25.08.10, 15:39
    Ja mam 24. Na przełomie 1999/2000 szłam do liceum, matura 2004.
    Kocham lata 90, kocham też wczesne dwutysięczne, bo wtedy tak wiele
    się zmieniało. Jak wspomnę, że pierwszą komórkę miałam w wieku 16
    lat, a wcześniej biegało się z kartami do budki... albo pierwsza
    podróż zagraniczna z 1998 r. z kolejką na granicy polsko-niemieckiej.
    Przejść przez kontrolę celną w UK w czasach przedunijnych to był
    wyczyn, legendy krążyły o celnikach zawracających całe wycieczki.
    Pamiętam narodziny Polsatu i TVNu, pierwsze odcinki Klanu i rozkwit
    polskiego, siermiężnego wtedy jeszcze kapitalizmu. Ten świat zmieniał
    się błyskawicznie na moich oczach i to jest to, co właśnie wyciska
    łezkę z oka, jak się wspomina lata 90. Zachwycaliśmy się tandetą, z
    drugiej strony była taka muzyka, że jak się dzisiaj porówna ramówkę
    radiową to żal dupę ściska. A pamiętacie, jak wchodził Jurassic Park
    i zapanował szał na archeologię i dinozaury?
    Lata 90 to była moja młodość. A młodość jest tylko jedna i jakie by
    nie były następne dekady - obciachowe czy nie, nie będzie już takich
    emocji.
  • 31.08.10, 14:04
    Ach, niechaj stracę: 20.
    --
    Jak dobrze mi w pozycji tej... w pozycji horyzontalnej...
  • 28.09.10, 22:38
    Jestem rocznik 1980, lata 90 przypadły na moje czasy nastoletnie.
    --
    Ciekawość zabiła kota, satysfakcja go wskrzesiła.
  • 10.10.10, 19:01
    ja jestem z rocznika 9183. Lata 90-to okres mojegodoratsania. Czasem jak patrzę wstecz to widzę jak czasem ówczesna tandeta wplatała się w moje zycie. Chociaż nie słuchałąm takiej muzyki to np. Aqua, Celine Dion to hity pierwszych imprez i wpsomnienia pierwszych m8iłości. Tandeta miesza się czasem ze sprawami ważnymi. Chyba wszyscy sie zgodzimy że nigdy niepowiemy,że "tamta" tyandeta była gorsza od obencego plastiku...
  • 22.10.10, 18:37
    33
  • 23.10.10, 16:03
    Rocznik '87 - lata 90 to całe moje dzieciństwo. Czy tą dekadę można nazwać tandetą? Nie. Każdy okres ma swoje "zady i walety". Okres PRL to były zmiany stopniowe, szło ku lepszemu ale szło powoli, opornie. Tu na przestrzeni kilku lat nastąpiły radykalne zmiany - zakwitł biznes, w sklepach pojawiły się dobra, które w porównaniu z tymi dostępnymi w PRL można było nazwać luksusowymi, poczuło się mocny i świeży powiew z zachodu. Oczywiście w erze kieszonkowych komputerów, formatu HD i powszechnej niemalże internetyzacji jakość zapewniana przez odtwarzacz VHS woła o pomstę do nieba, ale tak jest dziś. Wtedy, kiedy człowiek nie śnił nawet o dzisiejszych cudach techniki wciągający taśmę odtwarzacz czy konsolę "Pegasus" można było rozpatrywać w kategoriach cudu smile
  • 29.10.10, 16:58
    ja mam 28, i lata 90 to początek podstawówki. miłe czasy.
    --
    Świat zobaczył,że ten kraj nie jest tak bardzo chory
  • 30.07.11, 18:26
    33lata,moja młodość to były lata90te i to co mi po nich zostało, to muza, której słucham, przeważnie typowo dyskotekowasmile -oprócz tandety typu disco polo
    to co graja teraz na dyskotekach i w clubach to badziewie
    --
    Mój umysł, moje ciało, MÓJ WYBÓR!!!!
  • 08.08.11, 16:23
    47 i prawdę mówiąc bardziej powspominałbym 70 i 80...
    --
    Sukces po angielsku
    Jedyne takie forum
    Na deskę!
  • 09.08.11, 18:14
    kicior99 napisał:

    > 47 i prawdę mówiąc bardziej powspominałbym 70 i 80...

    Ja mam 67.
    Chec wspominania spraw sprzed lat jest dla mnie doskonale zrozumiala.
    Z poczatkiem lat 80 tych wyjechalem ponadto na stale za granice (za ocean).
    W sumie byly wiec to lata w ktorych skumulowalo sie dla mnie mase wydarzen i obserwacji.
    Zagladanie na "polskie" forum wytlumaczyc mozna i tym,ze "polska" rzeczywistosc (tak jak ona wyglada obecnie , na dystans) staje sie coraz mniej zrozumiala. Bo to nie tylko uplywajace lata na to wplywaja, ale i "technologiczny" dystans (istniejacy od poczatku) powoduje, ze popatrzenie wstecz, na lata ktore minely, daje znakomite doswiadczenie intelektualne.

    Lata 70 i 80 te,spedzone w POlsce, wspominam jako fascynujace ...

    Pozdrawiam wszystkich

    CEO

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.