• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

INFOdla szykujących się na operację mięśniaków Dodaj do ulubionych

  • 09.03.07, 22:10
    Dla Kobiet szykujących się na operację mięśniaków (wyłuszczenie) (także
    usunięcia macicy) przekazuję swoje rady dotyczące operacji i postępowania po
    niej:
    -przed operacją dają środki na przeczyszczenie i wypić ok. 2-3 litrów wody-
    polecam nie najadanie się przed szpitalem, bo potem gorzej i dłużej
    (przyszykujcie się na straszliwe rozwolnienie całą noc)
    -zrobią też Ci lewatywę wieczorem przed operacją -ale nie ma strachu-to nie
    takie straszne,
    -wszystko polega na oczyszczeniu jelit, żeby operacja przebiegła sprawnie,
    -weź ze sobą 2 wygodne koszule nocne bawełniane, bo po operacji spodni nie
    złożysz przez kilka następnych dni, polecam też wzięcie ze sobą: wkładek
    higienicznych, papieru toaletowego, chusteczek mokrych do hig intymnej i do
    ciała, wodę nie gazowaną (min 3 litry na pierwszy dzień a potem ba 2-gi dzień
    po operacji też), dla osóób po 40-tce oraz z jakimiś problemami krążenia- w
    szpitalu w którym byłam kobiety takie musiały zakładać specjalne pończochy
    dość drogie (ok. 60-80PLN), które można było kupić w aptece w szpitalu, ale w
    niedziele ich nie było. Są one białe, kupowane na dokładnie wymierzoną nogę,
    i ciasne. Zakłada się je rano jeszcze przed wstaniem z łóżka przed operacją
    (ale z tego co wiem, nie każdy szpital to stosuje).
    -polecam wzięcie pielęgniarki na opiekę w pierwszej nocy po operacji ( w
    niektórych szpitalach można za odpowiednią opłatą mieć taką stałą opiekę –
    POLECAM – umyją, dopilnują, ubiorą, doradzą, podadzą rzeczy z sali dziennej
    wtedy gdy jest się na sali pooperacyjnej,
    -przed operacją trzeba wygolić sobie wzgórek łonowy i brzuch (wieczorem przed
    operacją )-weź ze sobą golarkę,
    -zważ się dokładnie przed pójściem do szpitala-to istotne w przypadku narkozy
    czy znieczulenia oponowego
    -najlepiej znać ginekologa - chirurga, który będzie Cię operował. Trzeba być
    go pewnym, że w przypadku gdy mięśniaki są wewnątrz macicy- uratował Ci ją i
    zrobił jak najmniejsze blizny,
    -operacja w oponowym znieczuleniu - ja taką miałam- po operacji przez dobę
    nie wolno ruszać głową tzn. podnosić jej w przód – trzeba się tego naprawdę
    wystrzegać bo będzie Cię potem strasznie bolała głowa- ja miałam zespół
    popunkcyjny właśnie po operacji.
    -na drugi dzień boli brzuch, nawet potrafi bardzo mocno, trzeba to
    przetrzymać i prosić o przeciwbólowe, nie bać się zastrzyków. Uwaga dla osób,
    które są pod znieczuleniem pod pompą jeszcze po operacji – trzeba przetrzymać
    pierwszy ból po odstawieniu pompy (jeśli odłączą ją szybko), bo szok jest
    dość duży dla organizmu, i przeciwbólowe zastrzyki i kroplówki nie działają
    aż tak dobrze,
    -możliwie szybko po operacji próbować wstawać, jak tylko powie lekarz, że już
    nie trzeba leżeć na płasko, ale oczywiście delikatnie i z rozsądkiem -w
    trakcie i po operacji masz cewnik więc nie sikasz, nie bój się tego-to bardzo
    wygodne:)
    -po zdjęciu cewnika oddawanie moczu może trochę być trudne- polecam siku na
    stojąco pod prysznicem, lanie ciepłej wody, potem już wszystko jest
    normalnie – jeśli nie jest – trzeba informować lekarza/pielęgniarkę,
    -szwy wewnętrzne są rozpuszczalne, a wewnętrzne- zależnie od szpitala –
    rozpuszczalne lub nie,
    -jeśli boli Cię głowa po operacji na drugi dzień, kręci ci się w głowie, o
    wszystkim mów lekarzom na obchodzie- bo może to być zespół popunkcyjny
    -cięcie jest najczęściej na dole brzucha, tuż nad wzgórkiem łonowym – taki
    uśmiech, w przypadku szwów rozpuszczalnych początkowo zostawiają na końcach
    ich trochę wystające jak wąsy – żeby w razie czego podciągnąć lub poluzować i
    obcinają przed opuszczeniem szpitala. Przy usunięciu macicy, w niektórych
    przypadkach tną przez cały brzuch ale to chyba zależy od lekarza i od
    pacjentki-zawsze można się zapytać lekarza przed operacją, jak to będzie
    wyglądało,
    -po odejściu narkozy, czy oponowego-jak powiedzą, że już wolno ruszać głową-
    delikatnie wierć się w łóżku, staraj leżeć na boczku - lepiej się goi,
    układa i nie robią się potem zrosty,
    -wszelkie wstawanie pierwsze-w towarzystwie, bo można mieć omdlenia a potem
    to już od 2-3 dnia-trzeba spacerować powolutku po korytarzu i dużo, dużo pić,
    -na 2 dzień można jeść kleik i sucharki, ale powolutku i nie za dużo, i dużo
    dużo pić- to bardzo ważne, żeby wypłukać chemię po znieczuleniach i narkozie,
    -na 3 dzień dieta lekkostrawna, ale w szpitalach trzeba UWAŻĄĆ –mi podali
    jabłko, pasztet- tego nie wolno od razu jeść. Można zjeść bułeczkę z
    masełkiem, jakąś cieniutką wędlinkę- bo jelita są bardzo wymęczone i trzeba
    je delikatnie traktować.
    -potem po operacji przez 2 tygodnie trzeba obserwować siebie, jak się wydala
    i jeśli jest wszystko ok. -włączać kolejne dania, ale delikatnie. Nie wolno
    jeść przez co najmniej miesiąc cytrusów, szaleć ze słodyczami, kawą
    przyprawami ostrymi (z tym to jeszcze bym się wstrzymywała dłużej)
    -po operacji nie wolno dźwigać!!!! Chyba do 1-2kg tylko i to chyba przez
    conajmniej 2-4 miesiące, ani skakać ani biegać-oszczędnie z umiarem, spacerów
    bardzo dużo! (po powrocie do domu-spanie i spacery powoli coraz więcej i
    więcej)
    - wypisują już w 4-5-tej dobie jeśli wszystko jest ok.
    - Jeśli chodzi o ZESPÓŁ POPUNKCYJNY - to byłam przypadkiem bardzo
    ostrym i mogę udzielić trochę rad osobom, które tego się boją, lub
    doświadczają właśnie,
    - Szew po operacji- trzeba go obserwować- w środku mam pawie pogojone,
    ale po 9 dniach od operacji napuchło mi wokół szwu, zaróżowiło, okazało się
    że mam uczulenie na szwy rozpuszczalne i leci mi do dziś osocze. Dostałam
    maść, ale lekarz powiedział, że wszystko musi mi wypłynąć,
    Trzymam za Was kciuki, i jestem gotowa wesprzeć każdą osobę!
    Mnie się udało, pomogły mi inne dziewczyny, i wiem jak ważne jest wsparcie
    osób w podobnej sytuacji.
    Pozdrawiam, Mo_Mo
    Zaawansowany formularz
    • 10.03.07, 11:12
      I ja postanowilam dodac swoje uwagi, jako byla posiadaczka megamiesniaka 10 cm
      x14 cm.
      Moja operacja odbyla sie w calkowitej narkozie, przygotowania do niej jak
      pisala Mo odbywaja sie dobe wczesniej.
      1. Ok. 17 dzien wczesniej czopek na przeczyszczenie, zadnej kolacji, na obiad
      slaba zupka tylko, rano przed operacja lewatywa. Brzmi nieciakawie, ale jest do
      przezycia - to tylko sporo plynu podawanego do lelita grubego, ktory zaraz jest
      wydalany. Zalecane jest picie wody w duzej ilosci. Po lewatywie kapiel, golenie
      wzgorka - w tym czasie zmiana poscieli, koszuli.
      2. Ok. 7 rano w dniu zabiegu dostalam tabletke "glupiego Jasia" - slodko sie po
      niej plytko zasypia, delikatnie uspakaja skolatane nerwy. Na sali operacyjnej
      podlaczyli mi wenflon, maske ze srodkiem usypiajacym zdazyli mi poloyc na
      klatce piersiowej i odlecialam. W tym czasie zakladaja cewnik, rurke do
      odychania i do dziela - z tego nic nie czujesz:)
      3. Po operacji obudzilam sie na tzw. sali wybudzen z cewnikiem - bardzo
      wygodne!! i drenem - gdzie scieka plyn z rany wewnetrznej. Brzuch wypelniony
      jest sola fizjologiczna, zeby nie zrobily sie zrosty i potem otrzewna sie
      oczyszcza i wszystko laduje wlasnie w drenie. Bol po przebudzeniu przeplata sie
      z odruchem wymiotnym. Poprosilam o srodki przeciwbolowe, po ok. godzinie mija.
      Potem przewieziona zostalam na sale pooperacyjna, gdzie przebywa sie dobe od
      zabiegu. Na sali jest kameralnie, 3 osoby, pielegniarka non stop, nocuje z
      nami, podaje leki p. bolowe na zyczenie, mierzy cisnienie, zwilza usta, myje,
      pomaga sie przewrocic na boczek. Generalnie ok. 12h po zabiegu sie spi,
      glebszym/plytszym snem, ale czlowiek jest malo przytomny i odwiedziny
      zatroskanej rodziny koncza sie na tym, ze podnosisz powieki, i zaraz je
      zamykasz:)
      4. Rano, dobe po operacji trudny czas wstawania:) Nie samodzielnie, ale jednak
      trzeba sie ruszac, zeby nie robily sie zrosty. Zrobilam kilka krokow z pomoca
      pielegniarki, kreci sie w glowie, ale mozna. Zostalam doprowadzona do krzeselka
      przy umywalce, gdzie umylam zeby, buzie wode - co za ulga:)!! Inna toaleta
      poranna wykonywana jest przez pielegniarke na lezaco. Przed wstaniem,
      zapomnialabym, gimnastyka na lezaco - przychodzi fizjoterapeutka i krecimy
      stopami, ugietymi kolanami, podniesiona miednica - wzbudzamy krazenie:)
      5. Kolo poludnia opuszcza sie sale pooperacyjna. Na wlasnej sali to juz prawie
      jak w domu - jednak jak wiemy prawie robi wielka roznice:) Tam potrzebna
      bedzie woda najlepiej w butelce z dziobkiem dla sportowcow, chusteczki do
      higieny intymnej i inne - wszystko to co ulatwia zycie lezacemu. Najwazniejsza
      jest atmosfera - kobiety, dziewczyny na moim oddziale bardzo mi pomogly!!
      6. Z kazdym dniem jest lepiej, trze
    • 10.03.07, 11:12
      I ja postanowilam dodac swoje uwagi, jako byla posiadaczka megamiesniaka 10 cm
      x14 cm.
      Moja operacja odbyla sie w calkowitej narkozie, przygotowania do niej jak
      pisala Mo odbywaja sie dobe wczesniej.
      1. Ok. 17 dzien wczesniej czopek na przeczyszczenie, zadnej kolacji, na obiad
      slaba zupka tylko, rano przed operacja lewatywa. Brzmi nieciakawie, ale jest do
      przezycia - to tylko sporo plynu podawanego do lelita grubego, ktory zaraz jest
      wydalany. Zalecane jest picie wody w duzej ilosci. Po lewatywie kapiel, golenie
      wzgorka - w tym czasie zmiana poscieli, koszuli.
      2. Ok. 7 rano w dniu zabiegu dostalam tabletke "glupiego Jasia" - slodko sie po
      niej plytko zasypia, delikatnie uspakaja skolatane nerwy. Na sali operacyjnej
      podlaczyli mi wenflon, maske ze srodkiem usypiajacym zdazyli mi poloyc na
      klatce piersiowej i odlecialam. W tym czasie zakladaja cewnik, rurke do
      odychania i do dziela - z tego nic nie czujesz:)
      3. Po operacji obudzilam sie na tzw. sali wybudzen z cewnikiem - bardzo
      wygodne!! i drenem - gdzie scieka plyn z rany wewnetrznej. Brzuch wypelniony
      jest sola fizjologiczna, zeby nie zrobily sie zrosty i potem otrzewna sie
      oczyszcza i wszystko laduje wlasnie w drenie. Bol po przebudzeniu przeplata sie
      z odruchem wymiotnym. Poprosilam o srodki przeciwbolowe, po ok. godzinie mija.
      Potem przewieziona zostalam na sale pooperacyjna, gdzie przebywa sie dobe od
      zabiegu. Na sali jest kameralnie, 3 osoby, pielegniarka non stop, nocuje z
      nami, podaje leki p. bolowe na zyczenie, mierzy cisnienie, zwilza usta, myje,
      pomaga sie przewrocic na boczek. Generalnie ok. 12h po zabiegu sie spi,
      glebszym/plytszym snem, ale czlowiek jest malo przytomny i odwiedziny
      zatroskanej rodziny koncza sie na tym, ze podnosisz powieki, i zaraz je
      zamykasz:)
      4. Rano, dobe po operacji trudny czas wstawania:) Nie samodzielnie, ale jednak
      trzeba sie ruszac, zeby nie robily sie zrosty. Zrobilam kilka krokow z pomoca
      pielegniarki, kreci sie w glowie, ale mozna. Zostalam doprowadzona do krzeselka
      przy umywalce, gdzie umylam zeby, buzie wode - co za ulga:)!! Inna toaleta
      poranna wykonywana jest przez pielegniarke na lezaco. Przed wstaniem,
      zapomnialabym, gimnastyka na lezaco - przychodzi fizjoterapeutka i krecimy
      stopami, ugietymi kolanami, podniesiona miednica - wzbudzamy krazenie:)
      5. Kolo poludnia opuszcza sie sale pooperacyjna. Na wlasnej sali to juz prawie
      jak w domu - jednak jak wiemy prawie robi wielka roznice:) Tam potrzebna
      bedzie woda najlepiej w butelce z dziobkiem dla sportowcow, chusteczki do
      higieny intymnej i inne - wszystko to co ulatwia zycie lezacemu. Najwazniejsza
      jest atmosfera - kobiety, dziewczyny na moim oddziale bardzo mi pomogly!!
      6. Z kazdym dniem jest lepiej, trze
      • 10.03.07, 11:20
        no i poszlo...ech...
        cd.
        6. Z kazdym dniem jest lepiej, trzeba wstawac, ruszac sie, krok po kroczku
        wraca zdrowie i sily. W 3 dobie zciagaja dren, wczesniej cewnik, szwy w 7-10
        dobie. Wszystko jest nie bolesne moze, odczuwalne, ale przy bolach
        menstruacyjnych ktore przechodzimy to bulka z maslem. Rane trzeba myc mydlem,
        najlepiej szarym, wietrzyc ja chodzac bez opatrunku a nade wszystko byc dobrej
        mysli, przed, po i w trakcie zabiegu:)

        Wiem, wiem latwo powiedziec. Na mnie wiesc o ewentualnej utracie macicy spadla
        jak grom z jasnego nieba, wpadlam w depresje. Natychmiast poddalam sie
        operacji. Mialam cel i slepo do niego dazylam nie patrzac na bol, rane... w
        ksztalcie usmiechu, ktora juz polubilam - tlumacze sobie ze brzuch sie usmiecha
        do mnie, dziekuje mi ze nie mam juz miesniaka.
        Powodzenia:)
        • 10.03.07, 20:04
          Tak, Nadzieja dodała swoje doświadczenia z innego szpitala, wszytskie bardzo
          ważne. Chcę zwrócić uwagę na to co powiedziała Nadzieja: BUTELKA MAŁA Z
          DZIOBKIEM! To bardzo wygodne i ważne, bo pije się na leżąco i nie można
          podnosić głowy-kubek to męczarnia.
          Co do doświadczeń ze znieczuleniem oponowym- mi się podobało. Wyjątkowo nie
          dostałam głupiego jasia, bo decydowali długo czy mam iśc na pierwszy ogień tego
          dnia. Na salę doszłam w pełnej przytomności, potem podłaczją kroplówkę,
          ciśnieniomierz, zastrzyk w plecy trzeba usiąść i się trochę wypiąć)
          znieczulający a potem wlewają w dzurkę między kręgami w prawy i lewy kanał
          znieczulenie. Natychmast drętwieć zaczynają nogi, i trochę chce się spać i
          obojętność. Lekarze kładą i po całkowitym odrętwieniu od pasa w dół pojawia się
          zielona firmanka, i coś tam Ci dłubią przy brzuszku, ale to raczje przyjemne
          trącanie, wogóle nic a nic nie boli, nic się nie czuje. Ja byłam przytomna
          prawie przez całą operację,widziłam swojego cudownego lekarza, przysypiłam
          trochę i budziłam się. Pokazali mi mięśniaka na moją prośbę - był większy niż
          na usg! Miał 15*10, a na USG "tylko" 9,5*7! Jeszcze zdążyłam zażartować, że
          wygląda jak kalafior:) Drugiego malukiego wypalili. Operacja trwała ok 1,5 h.
          No a zespół popunkcyjny...to inna historia, nic przyjemnego, ale też do
          przeżycia.
          WSZYSTKO jest do przeżycia dziewczyny. Teaz mam jeszcze drobne bole w dole
          brzucha, ale związane są ze zrastaniem mięśni i tkanki podskórnej.
          Pozdrawiam!
          Mo
    • 11.03.07, 09:45
      Ja dodam od siebie, że przed operacją trzeba dbać o to, by nie złapać jakiegoś
      przeziebienia. Z przeziębieniem odroczenie terminu operacji jest niemal pewne.
      Osoby, które będą miały laparoskopowe usuniecie mięśniaka(ków) mogę liczyć na
      jednoczesne sprawdzenie drożności jajowodów. Generalnie po laparoskopii do
      zdrowia wraca się szybciej niż przy tradycyjnej operacji. Jest to jednak sprawa
      indywidualna. W moim przypadku trwało to dosyć długo i jeszcze dzisiaj mam
      dziwne bóle w okolicach najgłebszej rany. No i po operacji należy zwrócić uwagę
      na to, ile i jakie informacje na temat przebiegu operacji wpisano w wypisie ze
      szpitala. W przypadku niejasności, prosić o uzupełnienie karty.
    • 08.07.07, 12:58
      Dzieki sedeczne ze pomyslalas i napisalas jak przygotowac sie do operacji ,ja
      nie mam odwagi aby sie zdecydowac na ta operacje juz prawie dwa lata , caly czs
      szukam pretekstu aby ja przesunac ,tak strasznie sie boje.Uswadamiam sobie ze
      jest to niuchronne i pomalau sie psychiczne nastawiam ,jestem zdruzgotna, chyba
      tego nie przezyje jak pomysle co mnie czeka,
      • 09.07.07, 12:43
        Czy mieszkasz w Warszawie? Mam podobne rozterki, zostałam ze skierowanie w ręku
        beż żadnych namiarów , zupełnie nie wiem ja postąpić, gdzie (do którego
        szpitala) się udać. Pozdrawiam.
        • 07.08.07, 17:50
          W Warszawie kilka szpitali już "odwiedziłam" szykując się do
          operacji mięśniaków macicy. Inflancka, Karowa Żelazna - mogę mówić o
          nich tylko pozytywnie. Lekarze bardzo cierpliwie tłumaczą wszystko i
          odpowiadaja na wszystkie pytania. Inflancka robi operacje metodą
          tradycyjną- laparotomią. Żelazna tradycyjnie i laparoskopowo, Karowa
          tradycyjnie i "dołem", laparoskopowo chyba nie usuwaja macicy z
          mięśniakami - same mięśniaki - nie wiem.
          Bardzo pozytywne wrażenia jeżeli chodzi o personel pielęgnirski,
          naprawde oddane temu co robią osoby. Warunki pobytu luź na Żelaznej
          i Karowej , troche starszy jest szpital na Inflanckiej. Napewno
          warto odwiedzic kilku lekarzy i wybrać tego jednego do ktorego ma
          się całkowite zaufanie, na ogół w szpitalach pielęgniarki lub inny
          personel podpowie, kto z lekarzy cieszy sie opinią dobrego
          operatora. Ja już mam takiego , ale mój strach przed operacją jest
          tak wielki, że robię co mogę aby odsunąć ją w czasie. Teraz wzięłam
          zastrzyk z analoga -decapeptyl, ale niestety zaczęłam krwawić i się
          anemizuję, i nie wiem czy po powrocie z urlopu mój doktor nie
          przyspieszy terminu operacji...Pozdrawiam wszyskie spanikowane tak
          jak ja dziewczyny :)
    • 28.04.08, 13:29
      dziękuję mo_mo3 to co napisałaś bardzo mi pomogło. Jestem trzy
      tygodnie po operacji i wszystko jest OK!! dziękuję i pozdrawiam :-)
      • 20.05.08, 22:55
        Momo za wielka woda, ale ciesze sie ze pomoglysmy:) Pozdrawiam!
        • 22.07.08, 13:49
          Dzięki temu forum i Waszym, dziewczyny, doświadczeniom zdecydowałam się na
          operację najprędzej jak to było możliwe. Pierwsza wiadomość o tym, że czeka mnie
          szpital i krojenie, wywołała we mnie panikę, strach i załamanie. Za zdrowa byłam
          całe trzydziestokilkuletnie życie i już sama perspektywa przebywania w szpitalu
          jawiła mi się jako koszmar, o operacji nie wspominając. Szczęściem odnalazłam to
          forum i dziękuję bardzo mo_mo3, nadzieja74 i dziewczynom z innych wątków za
          wszystkie ważne informacje. Boimy się zawsze tego, czego nie znamy, dlatego
          opisy Waszych doświadczeń szpitalnych okazały się dla mnie bardzo pomocne. Ale
          wiadomo – co szpital, to obyczaj – wszędzie wygląda to ciut inaczej i jeżeli
          miałoby się to komuś przydać, podzielę się własnymi przeżyciami.
          Operowana byłam w Kościerzynie. Termin zabiegu przypadał w poniedziałek, więc
          przyjęcie do szpitala odbyło się w piątek – spędziłam tam raptem niecałe dwie
          godziny (wypełniono całą niezbędną papierologię, pobieranie krwi, wymaz z gardła
          i badanie ginekologiczne z wymazem, EKG mnie ominęło, bo robią je obligatoryjnie
          kobietom po czterdziestce) i wypuścili mnie na przepustkę do niedzieli bez
          specjalnych zaleceń. Miałam wrócić z własną golarką (której i tak w końcu ode
          mnie nie chcieli) i dwoma bandażami elastycznymi. W niedzielę zjadłam małe
          śniadanko, na obiad już jakoś wcale nie miałam ochoty i po 14.00 zjawiłam się na
          oddziale. Dostałam łóżko w sali dwuosobowej, na której byłam sama do rana, co mi
          akurat bardzo odpowiadało. Wieczorem krótka i miła rozmowa z panią anestezjolog
          (trochę się zdziwiłam, że mnie nawet nie osłuchała, pewnie zdrowo wyglądałam,
          hehehe), potem zaproszenie na lewatywę. Rzeczywiście nie ma się czego bać –
          trochę wody wlanej w jelita i trwa to naprawdę bardzo krótko. Oczywiście rano
          powtórka, całkiem na luzie, bo już wiemy jak to jest. Przez niedzielne
          popołudnie i wieczór przeczytałam pół książki, dziwnie wewnętrznie uspokojona.
          Noc przespana bez problemu po tabletce od anestezjolożki.
          Miałam to szczęście, że tego dnia byłam pierwsza w kolejce do operowania
          (najgorsze byłoby to czekanie). Rano ostateczne przygotowania do zabiegu – w
          pokoju badań, na fotelu ginekologicznym przemiła i najwspanialsza na świecie
          położna wygoliła krocze (przy czym zaczęłam sobie żartować i ona szybko wpadła
          też w ten ton rozładowując całkiem atmosferę), założyła cewnik (nie jest to
          bolesne) oraz coś w rodzaju tamponu (też nie boli, tylko takie nieprzyjemne
          uczucie rozpierania w trakcie zakładania). Wróciłam do łóżka i tam obandażowała
          mi nogi (takie seksi-pończoszki jako profilaktyka przeciwżylakowa), łyknęłam pół
          niebieskiej tabletki, zdjęłam koszulę i powieźli mnie na blok operacyjny. Przed
          wjazdem na salę przesiadłam się na łóżko operacyjne, przykryli mnie
          prześcieradełkiem zielonym i ze dwie osoby po kolei pytały mnie jak się nazywam
          i kiedy się urodziłam (peselu i nipu nie chcieli ;)). Jak mnie zapytał trzeci –
          anestezjolog – to dostałam napadu śmiechu. Chyba się obraził, bo szybko
          przyłożył mi maseczkę po której odleciałam od razu. Wybudzili mnie jeszcze na
          sali, ale kompletnie nic z tego nie pamiętam. Podobno żywo dyskutowałam sobie z
          doktorami, wiem to jedynie z relacji pielęgniarki, która mnie stamtąd odbierała.
          Obudziłam się ostatecznie na sali pooperacyjnej, ale cały dzień byłam w takim
          półśnie. Do bólu nie dopuszczały aplikowane na bieżąco środki. Na drugi dzień
          rano wstałam już troszeczkę, zrobiłam kilka kroków. Po bezbolesnym wyjęciu
          cewnika podreptałam zaraz pod prysznic. Każdy kolejny dzień starałam się jak
          najwięcej spacerować po korytarzu, żeby jak najszybciej dojść do siebie. Środki
          przeciwbólowe i nasenne dostaje się na życzenie, ja ich wiele nie potrzebowałam.
          Szew ściągnięto mi w sobotę, w dzień wyjścia do domu.
          Cały pobyt w szpitalu wspominam bardzo dobrze – nigdy w życiu bym nie
          przypuszczała, że może on nie być nieprzyjemny. Na pewno jest to zasługa
          personelu, przewspaniałych położnych, które podchodzą do swojej pracy z sercem i
          profesjonalizmem, po prostu kochane kobiety, najczęściej młode, koło
          trzydziestu, czterdziestu lat.
          Dziś mija tydzień i jeden dzień od operacji, od trzech dni jestem w domu.
          Wczoraj odważyłam się wsiąść do samochodu – w dalszą trasę bym się nie wybrała,
          ale po mieście spokojnie mogę prowadzić. Jeszcze trochę ciągnie przy wstawaniu,
          czy chodzeniu, ale nie jest to jakiś ból wymagający łykania tabletek. Zresztą
          wszystkie te bóle są niczym wobec dolegliwości, które sprawiał mięśniak.
          Wszystkim życzę takiego szpitala, tak sprawnego dochodzenia do siebie i nie
          bójcie się zdecydować na operację – i tak to trzeba zrobić, lepiej prędzej niż
          późno.
          Pozdrawiam
          • 01.08.09, 01:35
            dziekuje za informacje, ja wlasnie jestem na przepustce, wracam w niedziele w
            południe a w poniedziałek czeka mnie operacja, tuz po 7 rano. Czy sie boję?
            Pewnie, ze tak. Mięsniaki sa 2 - jeden uszypulowany, ok 14 cmm,a drugi 3 cm w
            ścianie macicy, do tego torbiel na jajniku i przepuklina pepkowa. Czy zostawia
            macicę? to sie okaże, ale intencja jest by ja zostawić.(mam 36 lat) Czuję
            napięcie przed całą akcją, ale dziękuje Wam dziewczyny za informacje. To dla
            mnie ważne. Szpital? Gdynia Redłowo....
    • 08.08.09, 00:03
      Dziękuję za ten wątek. W tym tygodniu wykryto u mnie 2 mięśniaki
      macicy (8,3x5,5 cm i 5,1x37 cm). Już mi chyba minęło pierwsze
      przerażenie, ale teraz bardzo potrzebuję informacji i o samej
      operacji i o tym co się dzieje po niej (np. jaką dietę należy potem
      stosować i przez ile czasu?). Czy po wyjściu ze szpitala bardzo
      potrzebuje się pomocy innych czy można poradzić sobie samej? Narazie
      nic nie powiedziałam rodzinie, bo nie chcę ich martwić. Zresztą
      zastanawiam się w jaki sposób mam to zrobić, żeby za bardzo ich nie
      zestresować. Czy operacja może być przeprowadzona dopiero po
      miesiączce czy nie ma to znaczenia? No i co z zajściem w ciążę po
      wyłuszczeniu guzów (mam 29 lat)?
      Pozdrawiam.
      • 08.08.09, 01:39
        Nie martw sie,miałam 2 duże guzy ,które usunieto w lutym.oszczędzono mi macice,a jestem starsza od Ciebie 10 lat.Przed operacją zrobiono mi biopsje wszystkie inne wyniki były w normie. Na zabieg miałam się zgłosić po miesiaczce.Po laparotomii potrzebna mi była pomoc - szczególnie w domu,kiedy opadły już emocje.Byłam dość słaba,co prawda da się wykonać podstawowe czynności samoobsługowe,ale pierwsze dwa tygodnie były kiepskie.Radzę nIe dźwigać przez pare miesięcy,do miesiąca utrzymywać lekkostrawną diete, nie leżeć i jak najszybciej wychodzić na spacery.Będzie dobrze!Na oddziale przekonasz się,że mięśniaki to"pospolita dolegliwość" -dotyka wiele kobiet.Po takich przeżyciach człowiek staje się zwykle mocniejszy.
        Zdrowia życzę.Coś wiecej ? pytaj
        • 08.08.09, 09:06
          Dzięki Grabathana za wsparcie. Mieszkam sama, dlatego to dla mnie
          istotna informacja. Może mama da radę mi pomóc. Zupełnie nie wiem
          jak mam jej o tym powiedzieć, żeby nie płakała. Jeszcze nie mam
          wyznaczonego terminu operacji, bo lekarz, którego mi polecono jest
          do 15.08 na urlopie. Mam przynajmniej trochę czasu żeby się
          przygotować, zrobić zakupy itp. No i martwię się pracą. Mam dobrego
          przełożonego, ale to jednak prawdopodobnie miesiąc nieobecności...

          Praktycznie nie miałam żadnych objawów (a przynajmniej ich nie
          zauważałam). Dopiero 2 ostatnie miesiączki mnie zaniepokoiły, więc
          postanowiłam sprawdzić co się dzieje. No i klops. Tak, zdaję sobie
          sprawę, że to dotyczy wielu kobiet. A jakie by były konsekwencje,
          gdybym tego nie usunęła? Usunę, ale tak sobie się zastanawiam.

          A jak się teraz czujesz, po kilku miesiącach od operacji?
          • 08.08.09, 17:18
            Moja Droga . To normalna reakcja u zdrowych ludzi ze jest lek i
            sklonnosc do placzu.Ale oswoisz sie z ta mysla ,mnie pomagaja
            informacje na roznych forach. Ja juz od 2 miesiecy wiem ze bede
            operowana 20.08.09. Jestem w trudnej sytuacji bo bede operowana w
            innym kraju i nie znam jezyka.Wczoraj bylam u aneztezjologa na
            spotkaniu ,towarzyszyl mi moj maz choc nie zabardzo dobrze mowi po
            polsku.Bede miala usuwane cale narzady,choc jajniki sa zdrowe jak
            wykazal RM. /pisze na klawiaturze francuzkiej z tad te bledy w
            pisowni/ ale bledy zawsze robilam-to moja uroda!!!!!!
            Pani anazte.... powiedziala ze bede miala narkoze i znieczulenie od
            pasa, pewnie ze sie boje ale czytajac rozne wypowiedzi w internecie
            przyzwyczajam sie do tej mysli. Podam Ci moj adres mejlowy/ jesli
            jestes zainteresowana?/ to po operacji lub kiedy chcesz odpowiem na
            Twoje pytania sama mam kilka watpliwosci ;wiec mysle ze tutaj
            podyskutuje z tymi co juz to za nimi.Od 10 lat mial miesniaki a
            jednoczesnie stosowalam HTZ w postaci plastrow. Moja ginekolog we
            Francji kontrolowala na kazdej wizycie usg dopochwowe.I bylo by ok
            gdybym na wlasna reke nie leczyla podwyszonego cholesterolu czarna
            soja.W lutym zaczelam lykac na surowo i sie zaczelo.krwotoki zle
            samopoczucie i zaczal mi rosnac 3 miesniak ,wiec sie zdecydowalam na
            usuniecie wszystkiego.Mam 2 doroslych synow 2 wnukow wiec dzieci
            dosc.
            A nalezy jak najmniej o tym myslec zajmowac sie czyms co pochlania
            uwage ,ja wypadam na ogrod w moje owoce i warzywa i mam 2 psy ktore
            szaleja za mna. Pozdrawiam
            • 27.10.09, 17:42
              lormanuel napisała:
              Droga Lormanuel proszę napisz mi jak się teraz czujesz?Czy wróciłaś już do zdrowia,czy bierzesz jakieś środki farmakologiczne.Ja też jestem przed operacją.Boję się bardzo,trochę zwlekałam bo miałam małe dziecko.Mam mięniaka 10 x 10 cm.Poczytałam sobie trochę co piszecie i jestem wam bardzo wdzięczna za wszelkie informacje,przynajmniej mniej więcej wiem jak to jest.Interesuje mnie co póżniej,jak długo człowiek dochodzi do siebie.I czy organizm nie "warjuje"gdy zostaną wycięte jajniki.Proszę o odpowiedż ,i gorąco pozdrawiam!
        • 08.08.09, 22:00
          a czy mogłabyś napisać , jakie miałaś znieczulenie? czy ogólne , czy
          w kręgosłup? A jak wybudzali cię z narkozy to czy ból jest duży?
          bardzo proszę o odpowiedz
          • 09.08.09, 00:34
            Znieczulenie ogólne,chyba świetnie dobrane,bo nie miałam torsji ani innych
            dolegliwości po narkozie.Wybudzono mnie jeszcze na sali operacyjnej,byłam w
            stanie porozmawiać z anestezjologiem,ale mimo środków p-bólowych,dość mocno
            cierpiałam.Pierwsza doba- koszmar!Nie mogłam się ruszyć,leżałam tylko z
            podciągniętymi kolanami!Cóż operacja rozległa,macica pokiereszowana a jeszcze
            coś na jajniku znależli.może to głupio zabrzmi,byłam wyjątkowym przypadkiem w
            tym czasie na oddziale,bo przy tak sporych mięśniakach -udało sie lekarzom
            zrobić operację oszczędzajacą i miało mnie co boleć.Po wymianie doświadczeń na
            sali pooperacyjnej,mogę stwierdzić,że inne panie zniosły dolegliwości bólowe
            lepiej i z większą godnościa niż ja ;-)).Chociaż wszystkie,regularnie prosiłyśmy
            o czopki przeciwbólowe.
            Teraz myślę,że jestem szczęściarą,wszystko mam,czuję się lepiej niż zanim się
            dowiedziałam o guzach(chyba mnie"zjadały" od środka),jestem coraz
            silniejsza,lecz są jeszcze dni ,kiedy czuje,że miałam operację

            • 09.08.09, 11:23
              dziękuję za odpowiedż. ja ma dużego mięsniaka 7*8 i drugi mniejszy i
              tak odwlekam i czekam nie wiem na co. Byłam u bioen. ale skutek
              chyba marny, we wtorek jadę na usg, ale czuję ,że on mi nie pomógł.
              tak czytam i czytam wszystkie wypowiedzi, ale cóż najbardziej boję
              się bólu. I niestety jak wszyscy pisza ból jest i to duży.Ja tego
              nie wytrzymam, najchętniej to bym umarła. już nie wiem co robić,
              prawa noga mnie boli , bo mięsniak uciska na inne narządy, nie ma
              dnia ,żebym nie odczuwała. Tak tkwie w martwym punkcie.
              • 11.08.09, 19:02
                Sonju12 idź do lekarza i na zabieg. Jakoś to zniesiemy. Razem. Ja
                też umieram ze strachu, ale tak bardzo chcę mieć w przyszłości
                córeczkę, że zrobię wszystko żeby wyzdrowieć. Będzie dobrze.
                • 11.08.09, 20:07

                  dzięki za odpowiedż , własnie wrócilam z usg, i co.....nic zupelnie
                  nic , z jednej strony się zmniejszył a z drugiej powiększył.
                  moja wizyty u bio. były próżne, boże ja nie zniosę operacji. Ja już
                  teraz cała się trzęse , a co będzie potem. juz wolałabym umrzeć.
                  czy masz może gg?
                • 12.08.09, 16:14
                  I tak,kobieto moja droga,trzymaj!!!
                  Kazda z nas przeżywa ten stan chorobowy inaczej,ale nie wolno sie poddawać!Ja
                  już szykowałam się do mysli o chemioterapii a w najlepszym wypadku o wycięciu
                  wszystkiego i proszę:niepotrzebnie!Przed operacją też się bałam,lecz bardziej
                  chciałam się pozbyć tego cholerstwa co we mnie wyrosło.Duża zasługa w tym
                  ginekologa,który mnie diagnozował i potem operował.On nie pytał czy chce do
                  szpitala,dał skierowanie,powiedział,że nie ma co guzów dalej hodować,zbadać co
                  one za jedne,gdzie umiejscowione i jaki sposób i wycinać co trzeba albo
                  wyłuszczyć.Oczywiście przedstawiał jakieś alternatywne sposoby leczenia,ale to
                  ponoć przeciągnęłoby tylko wszystko w czasie i tak skończyłoby sie na cięciu,a
                  że szybko rosły była szansa na zezłośliwienie w czasie menopauzy.Tak więc
                  lekarze podjęli za mnie decyzję i mam to z głowy.Poprosiłam jedynie -jeśli sie
                  uda to zostawcie całą macice.Nie biegałam do pięciu innych po opinię,bo nie
                  miałam na to sił i nie widziałam w tym żadnego sensu.Zresztą pokazano mi
                  mięśniaki podczas usg,to nie miałam wątpliwości ,ze je mam,choć objawy były
                  kompletnie wg mnie nieginekologiczne.Myślałam ze to od kręgosłupa mam dretwienie
                  nóg,bóle lędźwi,ogólne osłabienie i potworne migreny (miałam już skierowanie do
                  neurologa),a miesiączki książkowe!)
                  Zaufaj specjalistom,rzadko kiedy trafia się konował,który pozbawiałby kobietę
                  macicy bez potrzeby,jeszcze wiedząc,że ta chciałaby mieć kiedyś
                  dzieci.Porozmawiaj z lekarzem o swoich rozterkach,daj mu szanse aby zrobił to,co
                  będzie dla Ciebie najlepsze -to też człowiek z krwi i kości.Takie wyłuszczanie
                  mięśniaków z tzw.rekonstrukcją macicy to ponoć "koronkowa robota",ale może
                  zechce im się popracować ;-)))
                  Przytulenie,trzymam za Ciebie mocno kciuki i wierzę,że kiedyś będziesz miała
                  upragnioną córeczkę(może niejedną).A przed operacją życzę ,aby gdzieś w głębi
                  Twojego umysłu zapanował spokój i przeświadczenie,że wszystko ułoży sie dobrze.

                  Do sonja12:
                  Nie bój się takiego cierpienia,pewnie,że boli,ale jest do wytrzymania.Gdyby
                  trzeba było poszłabym jeszcze raz na taki zabieg.Naprawdę o wiele gorzej
                  zniosłabym fakt,że ktoś z moich najbliższych ma przechodzić operację.Jeśli
                  faktycznie mięśniaki tak Ci dokuczają to nie wiem na co czekasz i po co się
                  miotasz?Działaj na swoją korzyść,czeka Cię w życiu jeszcze tyle dobrego!
    • 13.08.09, 20:34
      a już jetsem po operacji,

      3 sierpnia wjechalam na salę operacyjną, dzien wczesniej leatywa i
      srodki przeczyszczajace, w dniu operacji przed 6 rano tez lewatywa,
      zamontowali mi cewnik i o 8 wjechalam na salę operacyjną. Trafiło mi
      się zneiczulenie ogolne, wiec spałam.

      Operacja trwala troche ponad 2 godziny.Macicę i jajniki udało sie
      uratować.
      Usuneli mi mięśniaki- jeden mega duzy: 15cm x8cm x9cm, drugi 2cm x 3
      cm, do tego torbiele na jajnikach- jedna 5 cm, druga 3 cm.
      i przy okazji, uprosilam lekarza, naprawili mi przepukline pepkową,
      co prawda bez siatki, bo sie nie dało, ale może będzie trzymać.
      Po operacji obudzialam sie bez sensacji. Ból doskwierał, ale cały
      dzien spałam i budzialam sie troszeczke, Tylko widzialam zmianę
      kroplówek, podawanie morfiny, i tak do nastepnego dnia.
      Nie mozna bylo nic pic, machalam stopami, zeby nie było problemów z
      krążeniem. Drugiego dnia - makabra- przjscie z sali pooperacyjnej na
      zwykła salę (wysilek graniczył z moja wytrzymałością) Wtedy
      zaczynało sie odczucie bólu- ja wolalam o przeciwbólowe, w
      zastrzykach, poprosiłam o zmiane morfiny na ketonal, bo morfina
      dzialala krótko(do 2-3 godz)i pozwalała sie wyspac, ale ketonal
      pozwala funkcjonowac - ja chcialam chodzic, zeby radzic sobie jakos
      w domu. Chodizlam przy balkoniku, bo polożne nie pomagają.
      Na 5-ta dobe puścili mnie do domu, byl to moj pierwszy dzien
      zwyklego jedzienia, i juz w miare moglam sie poruszać, i sama umyć.
      Wczesniej przychodizla kolezanka mnie umyc. Piatej doby tez wyjęto
      mi dren z brzucha, to było bolesne i nieprzyjemne, ale przeżyłam.
      Nie wspominam mile pobytu tam (oddzial ginekologii onkologicznej) ,
      siostry marudne, noce ciężkie, (odlosy cierpiącej pani za scianą, i
      krzyki rodzących z piętra niżej). Przepisano mi ketonal i zastrzyki
      przeciw zakrzepowe-20 szt. a teraz? nie mogę dzwigać, jestem
      osłabiona, co mnie deneruje, bo chciałaby od razu wrócic do dawnego
      tempa, jeszcze trochę musze poczekac.
      Dzis mówię, że drugi raz nie pójdę na taką operację, ale gdyby
      przyszła tak sytuacja...kto wie.(mam 36 lat, i 3-letnie dziecko)

      Życzę wszystkim paniom wytrwałości i odwagi.

      • 27.10.09, 21:27
        Powiedz,
        mam trzy miesniaki.Najwiekszy ma 3cm. Mam 52 lata i od pieciu
        miesiecy nie miesiaczkuje. Bylam sprawdzic u ginekologa, bo 10miecy
        temu jeszcze miesiaczkowalam i mialam 2cm miesniaka, ale mowil, ze
        nie potrzebuje operacji. Wczoraj powiedzial, ze mam "material" na
        miesiaczke, cokolwiek to oznacza, ale bal sie przepisac mi leki na
        wywolanie bym nie dostala krwotoku. Jak nie dostane miesiaczki mam
        pojsc do niego i powiedzial, ze pewnie nie obedzie sie bez zabiegu.
        Nie mam uderzen goraca. Nie mam bolu. Czy Wy tez tak mialyscie.
        Powiedzcie ile czekac, do jakich rozmiarow, by udac sie na operacje.
        • 28.10.09, 07:43
          Do bfox.Ja myślę że powuinnaś jak najwcześniej zrobić z tym porządek.Ponieważ jeśli mięśniaki są małe to wystarczy zabieg i wyłuskują mięśniaki,póżniej jak urosną to już jest poważna operacja.Ja właśnie tak czekałam,nie miałam ż a d n y c h dolegliwości.Okresy prawidłowe i w terminie.O mięśniaku dowiedziałam się 5 lat temu kiedy byłam w ciąży,oczywiście ciąża zagrożona,długo leżałam w szpitalu ale szczęśliwie urodziłam.Mięśniak przed porodem 3 cm,póżniej miałam małe dziecko więc chciałam je trochę odchować,bo w moim przypadku lekarze cały czas mówili o usunięciu całej macicy.No więc zajmowałam się dzieckiem a sama robiłam badania ,obserwowałam okresy-no i najważniejsze bałam się poddać operacji-nadal nie maiałam żadnych dolegliwości.W tej chwili mam mięśniaka 10 x 10 jak duża pomarańcza,uciska na inne narządy więc przygotowuję się do operacji.Nie wiem jak będzie,boję się,ciekawa jestem jak dziewczyny czuję się teraz jakiś czas po operacji .Pozdrawiam
          • 28.10.09, 20:37
            Do Jolanta_msz,
            dzieki za odpowiedz i podpowiedz. Troche sie boje, ale pewnie po
            Nowym Roku i wizycie u ginek. jak radzisz "zrobie z nimi porzadek",
            bo wyglada na to, ze same nie zechca zniknac. Mowili, ze w
            menopauzie sie zmniejszaja, ale pewnie jestem wyjatkiem
            potwierdzajacym regole.
            • 02.01.10, 20:42
              Ja idę już 6 stycznia,nie ukrywam boję się,czytam co tu piszą dziewczyny,jestem wdzięczna za te informacje bo przynajmniej wiem co mnie czeka,jak wrócę napsz jak u mnie było.Trzymajcie za mnie kciuki.Czuję się w jakiś sposób z Wami związana.
              • 09.01.10, 22:42
                ciekawa jestem Twoich doswiadczeń bo ja równiez jestem w szpitalu od
                6 styczia. O godz. 15 zawieziono mnie na salę operacyjną, poł godz,
                wcześniej zażyłam tabletkę, A od 17 byłam wybudzana w pokoju. Jutro
                wychodze do domu. Cieszę się ale zapewne nie bedę miała takiej
                opieki. Zabieg usuniecia macicy robiłam w prywatnym szpitalu lecz na
                fundusz. Pok. 1 os., tv, zabrałam swoego laptopa, gazety i tel. i
                czułam się jak na wczasach. czywiście pierwsze 2/3 godz. były
                kiepskie. Po zażyciu tabletek przeciwblowych zaczełam czuc sie
                normalnie. Personel pytał często czy coś potrzebuję. Do pokoju
                wchodza pukajac do drzwi. Czy wszystkie kobiety nie zasługują na
                dochodzenie do zdrowia w takich warunkach. Pozdrawiam wszystkie
                kobiety przed i po zabiegu.
                • 02.02.10, 13:35
                  a w jakim szpitalu byłaś?
                  ja właśnie poważnie rozważam szpital prywatny - muszę usunąć mięśniaki, a nie chcę usuwać macicy - boję się, że w państwowym nie będą się zbytnio przejmować moją opinią - lekarz mówił, co prawda, że w moim wypadku chodzi o wyłuszczenie, ale nie może nic gwarantować. Mam "na wszelki wypadek" podpisać zgodę na usunięcie macicy. Rozumiem, że w czasie operacji mogą się zdarzyć różne rzeczy,
                  ale nie do końca ufam, że w państwowym zrobią to tylko w ostateczności.
                  Znajome polecały Damiana, a w necie opinie bardzo różne.
                  Chciałabym też znać konkretne nazwiska - możesz kogoś polecić?
                  Pozdrawiam wszystkie współtowarzyszki ;-) w strachu. Mnie jakoś trudno sobie wyobrazić, że mam sama dobrowolnie udać się do szpitala na operacje. Mam totalną traumę szpitalną z dzieciństwa i jak tylko wchodzę do szpitala - nawet kogoś odwiedzić to zaczynam się dusić i mam mdłości :-(. Oj i życzę nam wszystkim zdrowia.
                  • 02.02.10, 22:21
                    To nie prawda,że w państwowym szpitalu usuwają macicę bez
                    potrzeby.Sama miałam w sierpniu operację w szpitalu pańśtwowym -4
                    duże mięśniaki i macica została cała.Nikt Ci nie zagwarantuje czy w
                    trakcie operacji nie dojdzie do krwotoku i dla ratowania zycia
                    trzeba będzie usunąc macicę.Ja też podpisywałam zgodę na usniecie
                    macicy-to tylko formalnośc,ale wszystko dobrze się skończyło,chociaż
                    po operacji bardzo krwawiłam i myslano nawet nad podaniem krwi bo
                    hemoglobina zaczęła bardzo szybko spadac-ale i to nie było
                    konieczne.Najważniejsze to -dobry operator i pozytywne myślenie.Ja
                    bardzo miło wspominam pobyt w szpitalu,mimo że to był mój pierwszy
                    raz i w dodatku operacja.Wszystko będzie dobrze.Jak będziesz miała
                    jakieś pytania chętnie odpowiem.
                    • 04.02.10, 11:56
                      Dzięki za pozytywną historię. Takich mi trzeba :-). A w jakim szpitalu byłaś? Pytań w ogóle mam mnóstwo - wiem, ze są rózne techniki operacji i różne typy znieczulenia i że to zależy i od decyzji lekarza i od preferencji szpitala. ciągle się też waham pomiedzy prywatnym a państwowym. Moje obawy wynikały z tekstów, które słyszałam od lekarzy w stylu: "po co Pani macica?" albo "dla operatora to wygodniejsze całą macicę od razu wyciąć zamiast się bawić". Ja mieszkam w Gdańsku, ale pochodzę z Warszawy i tu chciałabym zrobić operację - tu mam rodzinę, przyjaciół i poczucie, że nawet powietrze mi sprzyja ;-)Podobno teoretycznie można w innym województwie, ale praktycznie to zależy od szpitala. No, a poza tym strasznie się boję, jak my wszystkie tutaj zapewne :-) W szpitalu byłam dwa razy w dzieciństwie - co prawda bez operacji, ale z bolesną diagnostyką i wspominam to jako horror - strach, ból i obojętność. Teraz jak kogoś odwiedzam w szpitalu to muszę powstrzymać odruch ucieczki - dopiero po wyjściu zaczynam swobodnie oddychac. Dlatego trudno mi sobie wyobrazic siebie w szpitalu i wciąż zwlekam, a mięśniaki rosną :-(
                      • 05.02.10, 19:57
                        Operowana byłam w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie ponieważ tam
                        pracuje lekarz,który mnie operował i którego polecił mi mój
                        ginekolog.To wspaniały operator i człowiek.Dlatego do końca mu
                        zaufałam i nie zawiodłam się.Rozwazył różne techniki operacji i dla
                        mnie przy takiej wielkości mięśniaków najlepsza była
                        laparotomia.Rewelacyjne cięcie (prawie niewidoczne),a op operacji
                        jak i w następne dni zero bólu,rewelacja nic mnie nie bolało nawet
                        przez chwilę.Doktor fachowo wykonuje zabiegi.Co do znieczulenia
                        miałam narkozę z intubacją i tu też miłe zaskoczenie-żadnych
                        sensacji pooperacyjnych typu ból głowy,zawroty czy wymioty.Po 1,5
                        godzinie wybudziłam się z narkozy i do następnego dnia leżałam na
                        sali wybudzeń.Na drugi dzień zostałam uruchomiona-pierwszy spacer z
                        panią pielęgniarką a w 4 dobie wyszłam już do domu i po 12 dniach
                        zapomniałam,że miałam operację.Szwy miała rozpuszczalne.Nic mnie nie
                        ciągło,nie bolało,nie szczypało.Po prostu super i opieka w szpitalu
                        też rewelacyjna.Jednym słowem jak w prywatnej klinice a to przecież
                        był państwowy szpital.Jeżeli mogę Ci coś doradzic to zdecyduj się na
                        operację jak najszybciej.Po co masz się niepotrzebnie denerwowac i
                        życ w ciągłym stresie,to Ci nie pomoże a mięśniaki i tak musisz
                        usunąc.Zobaczysz jak będzie już po,że strach ma wielkie oczy.Zyczę
                        Ci takiego operatora i takiego przebiegu operacji jak u
                        mnie.Pozdrawiam i daj znac jak będziesz już po.Tylko nie czekaj zbyt
                        długo
                        • 06.02.10, 21:53
                          Bardzo Ci dziękuję. Zwlekałam już długo i teraz rzeczywiście czuję, że chcę to załatwić. Szukam dobrego operatora i szpitala i chyba już jestem na tropie :-) Bo do Krakowa się jednak nie wybiorę, choć szkoda :-( Trzymam się Twojej opowieści, bo bardzo jest pomocna. Pozdrawiam serdecznie!
                    • 26.09.10, 15:02
                      Witam,
                      Dowiedziałam się własnie, że moje krwotoczne miesiączkowanie, które doprowadziło do anemii, jest powodowane 5 cm mięśniakiem macicy. Ginekolog poinformował mnie, że z tym mięśniakiem nie mam szans na zajście w ciąże, a jestem przed 30-tką i chciałabym mieć dziecko. Zaproponowano mi zabieg usunięcia mięśniaka (jeśli się uda, to poprzez złuszczenie). Gdy operacja się powiedzie, szanse na ciąże wrócą:) Nie brzmiało to jednak zbyt optymistycznie, dlatego Chcę usłyszeć diagnozę innego specjalisty. Stąd moje pytanie o Kraków i Szpital Uniwersytecki. Mieszkam w sąsiednim województwie i chcę się tam wybrać, bo wnioskuję z wypowiedzi, że są tam świetni specjaliści. Proszę o radę, do kogo się wybrać? Czy od razu do szpitala (jakie są terminy?), czy prywatnie i ile taka wizyta może kosztować? Pozdrawiam
    • 09.11.09, 13:54
      Serdecznie dziekuję za te informacje, własnie przede mną taka operacja z usunieciem macicy a moze i przydatków.... Nie ukrywam, że boję się baaardzo.....
      • 27.01.10, 14:10
        Mieszkam w Warszawie. Czeka mnie operacja usunięcia macicy.
        Mięśniaki usuwałam w szpitalu na karowej kilka lat lemu. Teraz
        dorobiłam sięnowych, które urosły do rozmiarów takich jak przed
        pierwszą operacją.
        Szukam dobrego, zaufanego ginekologa, który by mnie zoperował.
        Możecie dziewczyny coś podpowiedzieć??
        • 28.01.10, 21:45
          a kiedy miałaś usuwane te mięśniaki, tzn po jakim czasie urosły po
          pierwszej operacji? ja moge ci polecic dr. Siekierskiego z
          żelaznej , mnie wyłuszczal mięsniaki dwa miesiące temu.A mie możesz
          znów wyłuszczyć, musisz usunąc macicę? czy to jest konieczne?
        • 26.02.10, 16:12
          miesniaki mialam usuwane dwukrotnie, za kazdym razem robil to prof.
          a.debski, obecnie stacjonuje na bielanach. moge o nim powiedzic
          tylko, ze to aniol w ludzkiej skorze i ABSOLUTNA majestria. Z
          inflanckiej ucieklam jak uslayszalam, ze chca mi usunac macice.
          w pierwszej operacji usunal mi ponad 10 cm "kartofla", w drugiej
          mialam mniejsze ok 5 cm ale za to dwa, ale przed wszystkim mialam
          straszne zrosty, ktore dokuczaly mi okropnie.
          dziewczyny napisaly chyba wszystko o objawach przed i po, ale kazda
          z nas to przechodzi "po swojemu"
          to jest do przezycia, nerwy sa oczywiscie zrozumiale ale ulga po
          operacji jest tego warta.
          znow mi rosna, ale poczekam do menopauzy...... i potem zobacze
    • 17.03.10, 19:31
      witam tez jestem w w-wy
      i juz mam skierowanie na operacje
      moj miesniak ma ponad 7,5 cm
      i jest na zewn macicy
      ktory szpital wybrac?
      ile sie czeka na operacje??
      jeszcze nie zrobilam szczpien na WZW
      ale lekarz mowil zebym juz zapisala sie do szpitala
      • 23.06.10, 11:12
        HEJ DZIEWCZYNY!
        MOŻE KTÓRAŚ WIE ILE SIĘ ŚREDNIO CZEKA NA ZABIEG USUNIĘCIA MIĘŚNIAKÓW?
        • 23.06.10, 19:31
          w w-wie w tym szpitalu co mialam laparotomie
          czeka sie 3-4 tygodnie
        • 23.06.10, 22:07
          Ja umawiałam sie 10 czerwca na 1 tydz. lipca własnie czekam na cd.
          Będę w szpitalu na czerniakowskiej.
    • 29.09.10, 10:01
      teraz dopiero zaczynam sie bac, chyba wolalabym byc nieswiadoma :(
      --
      justkati.blox.pl/html
      problemywmalzenstwie.blox.pl/html
      forum :problemy w małżeństwie
      • 15.10.10, 10:32
        Witam :)
        Ja na operację ide już 19.10.10, mam 38 lat, nie mam dzieci, ale za to mam 2 ogromniaste "kulfony" do usunięcia i brakuje mi tutaj informacji od kobiet, które usuwały duże mięśniaki z nadzieją na szansę na dziecko w przyszłości. Liczę na posty od kobiet (zwłaszcza tych przed 40-stką), które zachowały macicę i opisy ile czasu dochodziły do siebie i czy powiodły się plany macierzyńskie.
        Proszę też o opisy o pierwszej i drugiej dobie po operacji bo tego się chyba wszystkie najbardziej boimy. Ja o tym pewnie poczytam już po :) ale inne panie pewnie będą dzięki temu bardziej świadome co je czeka i jak sobie w tym okresie radzić.
        Trzymam kciuki za wszystkie dzielne dziewczyny!
        • 25.10.10, 20:25
          ja tez mam 38 lat ale dzieci juz mam
          mialam miesniaka ok 7,5 cm, wiec spory, macice zachowalam
          napisze o pierwszej i drugiej dobie
          operacje mialam rano ok 8-9
          na sale wrocilam ok 19
          czulam sie bardzo dobrze, nic nie bolalo, pamietam ze w nocy pytalam sie czy moge na bok sie polozyc
          mialam cewnik i dren w brzuchu
          rano pani przyszla dala mi kroplowke ze znieczuleniem i wyciagnela dren
          nie jest to mile uczucie, jakby flaki wyciagali ale trwa chwilke

          potem byl obchod i moglam juz wstawac i kazali mi pic, i zjesc juz kleik
          niestety zjadlam pare lyzek i zwymiotowalam
          wiec ponownie dostalam kroplowke
          ale juz moglam chodzic do toalety, pomalutku zgieta wpoł ale nie byl to mega bol. naprawde spoko
          wieczorem juz mnie nie mdlilo i zjadlam 4 kromki bulki z maslem :):)
          niestety zaczal meczyc mnie kaszel po rurce intubacyjnej
          i to juz bylo bardzo meczace, bo łapalo mnie niespodziewanie, zrywalam sie i siadalam i trzymalam rekami brzuch
          polecam do ssanie Isle w takich przypadkach
          na druge dobe bylo juz o wiele lepiej
          zjadlam normalne sniadanie przy stole
          juz moglam sie bardziej wyprostowac, nie chodzilam jak baba jaga :):)
          wykapalam sie, przebralam
          naprawde bardzo szybko czlowiek wraca do sil
          na 3 dobe wyszlam do domu i po powrocie poszlam na spacer po osiedlu :)

          • 05.11.10, 12:40
            Witam
            Ja już po :)
            Myślę, że w każdym szpitalu pewne procedury wyglądają inaczej.
            Ja nie dostałam środków przeczyszczających (hurra!) przed operacją. Były dwie lewatywy wieczorem przed i rano w dniu operacji. Cewnik założono mi już po narkozie, wszelkich innych atrakcji nie byłam świadoma, po wybudzeniu nic nie czułam: ani bólu ani dyskomfortu. "Odpłynęłam" w czasie przewożenia na salę dzienną, potem byłam cały czas świadoma.
            Dzień operacji to w moim wypadku zero bólu i świetne samopoczucie: pogaduszki z personelem na sali operacyjnej w czasie oczekiwania na przyjście lekarzy, szybkie wybudzenie bez jakichkolwiek sensacji i powrót na salę dzienną. Nie miałam mdłości po pełnej narkozie, nie byłam senna ani zmęczona. Do wieczora miałam gości i czułam sie świetnie.
            Pani z mojej sali miała większy zakres operacji i większe cięcie i ona miała mdłości, bardzo cierpiała w następnych dniach i później doszła do siebie.
            Jeśli ktoś jak ja ma problemy z bezsennością to musi prosić o środki nasenne w czasie obchodu lekarskiego inaczej - jak ja - nie wypocznie ani troszkę. Pierwszy dzień po operacji był trudny. Teoretycznie zlecone były środki przeciwbólowe ale nikt nie powiedział, że pacjentki mają o nie każdorazowo prosić! Zanim się zorientowałyśmy to sporo się nacierpiałyśmy. Więc, drogie Panie, ważne by mieć po obchodzie lekarskim, każdego dnia, wpisane do karty zlecone środki znieczulające i ewentualnie nasenne (lekarz przy Was potwierdza pieczątką zlecenie w karcie) i należy o nie prosić pielęgniarki według potrzeb. To ważne!: musi być wpis lekarza do karty ponieważ pielęgniarka bez powierdzenia lekarza w karcie nie może wydać samodzielnie nawet czopka glicerynowego! Przynajmniej tak było w moim szpitalu.
            Drugiego dnia usunięto cewnik i obowiązkowo trzeba było wstać (jeśli ktoś wyjatkowo źle się czuje można odwlec wstanie kilka godzin lub do następnego dnia - jeśli jest cewnik, bo jeśli nie to trzeba prosić o basen). To trudne ale do przeżycia. Od tego momentu trzeba chodzić do wc. Dobrze jeśli pierwszy raz ktoś z Wami pójdzie, bardziej dla komfortu psychicznego ale ramię, na którym można sie oprzeć też się przyda. W tym dniu ściagnięto też opatrunek - nic to nie boli, miejsca, które przyschły do ranki zostały wcześniej namoczone więc wszystko odbyło się bez sensacji. Od tego momentu musicie wietrzyć ranę i jej nie przegrzewać. Ja miałam wygodną, nieprześwitujacą koszulę długą do połowy uda, z krótkim rękawem (to ważne, przecież wciąż miałam wenflon i stale przez pierwsze dni dostawałam kroplówki) więc pierwsze dwa dni chodząc do toalety chodziłam bez szlafroka i stale, tak, tak!, bez majtek. Kiedy kobieta jest obolała i chodzenie sprawia trudność to zakładanie szlafroka czy ściąganie w toalecie majtek może sprawiać problem....
            Co do jedzenia - powolutku zaczynajcie od kleiku, kisielu (bez kawałków owoców), bułeczki. Zaczynacie od diety wątrobowej a dalej zgodnie z zaleceniami lekarza. Nic na siłę ale przez pierwsze dni zapomnijcie o ciężkostrawnym jedzeniu, przyprawach, surowych owocach czy warzywach. Lepiej chuchać na zimne :) Umiar procentuje: nie macie problemów z układem pokarmowym. Jeśli macie siły spacerujcie po oddziele, to wspomaga pracę jelit, wszystko lepiej "działa".
            Ściagnięcia szwów nie ma co opóźniać (strach ma wielkie oczy!) bo trwa moment i nic nie boli.
            Ja dwa tygodnie po operacji miałam dość dotkliwe bóle i było to niemiłym zaskoczeniem. Do tego, po cięciu na dole w uśmiech, górna część skóry jest zgrubiała, twarda, bolesna, tworzy się jakby nawis, ale obserwuję w trzecim tygodniu, że się to zgrubienie zmniejsza, ustępuje bolesność i delikatnie wraca czucie w tym miejscu. Pytałam znajomą i uspokoiła mnie, że to brzydkie zgrubienie po jakimś czasie sie wchłonie i brzuch bedzie w miarę płaski. Ale generalnie na zwolnieniu trzeba o siebie dbać i nie zmuszać sie do robienia czegokolwiek na co nie macie ochoty. Wypoczynek przede wszystkim!
            Radzę unikać spotkań z wesołymi znajomymi - ataki śmiechu nie są wskazane, brzuch jednak "trochę" boli... Kaszel to też kłopot więc raczej ograniczcie spotkania z przeziebionymi osobami.
            Dodatkowe atrakcje to łuszcząca się skóra dookoła rany - w tych miejscach gdzie skórę potraktowano środkiem odkażającym. No i odrastanie włosków wygolonych przed operacją też daje dyskomfort: kłują i swędzi skóra.
            I to tyle. Nie ma sensu się bać. To tylko kilka dni, niełatwych ale do przeżycia. Uszy do góry, strach ma wielkie oczy! Powodzenia i zdrowia życzę wszystkim Paniom :)
    • 13.12.10, 13:08
      Witam serdecznie,
      na wstępie bardzo dziękuję wszystkim za cenne rady, które pozwoliły mi przygotować się do zabiegu wyłuszczania mięśniaków. Pewnie, podobnie jak większość kobiet bałam się operacji i szukałam informacji na ten temat az trafiłam na to forum. Bardzo pomogły mi relacje kobiet, które opisały swoje doświadczenia. Dlatego i ja dzielę się swoim.
      Dziś mija 10-ta doba od mojego zabiegu i czuję się naprawdę dobrze. Byłam operowana w szpitalu w Wejherowie. Miałam 2 mięśniaki - 4x4 cm i 3x2 ,więc nie były to jakieś olbrzymy. Mój lekarz stwierdził, ze lepiej usunąć, ponieważ i tak będą rosly. Nie dawały zadnych objawów typu obfite krwawienia, czy bóle podbrzusza.
      Do szpitala zgłosiłam się dzień przed planowanym zabiegiem. W południe dostałam ostatni posiłek - lekkostrawną zupkę, potem mozna było tylko pic do godz.22. Popołudniu badnie ginekologiczne przez ordynatora, który informuje jaki zabieg zostanie wykonany. Uprzedza jeśli np. zaistnieje ryzyko usunięcia całej macicy. Wieczorem lewatywa i tzw. pędzlowanie, czyli dezynfekcja pochwy. Przed nocą relanium, zeby dobrze spać przed zabiegiem. Następnego dnia powtórka, czyli lewatywa ok. 6.00 i pędzlowanie oraz zakładanie cewnika. Samo pędzlowanie nic strasznego. Wygląda tak, jak normalne badanie ginekologiczne tylko dodatkowo pochwę spryskuje się płynem. Zakładanie cewnika nic, a nic nie boli. Ja nie miałam bandażowanych nóg, ale 2 starsze kobietki, które były operowane w tym samym dniu miały. Na godzinę przed zabiegiem 3 tabletki, załozenie welflonu oraz dożylny antybiotyk. No i tak przygotowana czekalam na swoją kolejkę. Miałam narkozę ogólną, więc jak tylko przyłożyli mi maseczkę na sali operacyjnej odrazu zasnęłam. Zabieg trwał 2 godziny. Obudziłam się juz na sali i dość szybko, ponieważ męczyły mnie wymioty. Trochę czułam, ze boli mnie brzuch ale nie był to silny ból. Byłam podłączona do pompy z morfiną. Nie chciało mi się spać, więc zadzwoniłam do rodziny i znajomych, ze juz jestem po. Na sali przez całą noc czuwała pielęgniarka i naprawdę opieka na ginekologii była świetna. Noc miałam spokojną - spałam.
      Następnego dnia rano pielęgniarka zdjęła cewnik i juz byłam uruchamiana. Pierwsze wstanie z łóżka niełatwe, bo trochę w głowie się kręci. Potem juz duzo lepiej. Około południa dostałam na obiad 3 sucharki i na kolację to samo. Oprócz tego oczywiście środki przeciwbólowe w kroplowce. Na drugą dobę było juz śniadanko i lekkostrawne jedzenie. Po zdjęciu cewnika trzeba siusiać do pojemnika, tzw. dobowa zbiórka moczu, zeby sprawdzic jak funkcjonują nerki. Ogólnie trzeba duzo chodzić.
      Samo cięcie w tradycyjny uśmieszek. Opatrunek miałam tylko dobę po operacji. Potem juz nic i zalecenie przemywania pod prysznicem wodą z mydłem. Byłam nawet zaskoczona, ze tak ładnie to wygląda, bo spodziewałam się większej rany. Nie miałam żadnego drenu. Na czwartą dobę po zabiegu zdjęto mi co drugi szew, a pozostałe 3 w ósmej dobie. Natomiast ze szpitala wypisano mnie na trzeci dzien po zabiegu. Wychodząc ze szpitala nie czułam bólu. Raczej tylko dyskomfort, jakby cos lekko uciskało brzuch. Dziś juz śmigam po mieszkaniu, chodzę na spacery. Oczywiście stosuję się do lekkostrawnej diety i nie dzwigam. Po poostu trzeba się oszczędzać, zeby wszystko w środku dobrze się zagoiło. I duzo się śmiać, bo śmiech to masaż dla macicy i nie robią się zrosty :-)))
      Takze z perspektywy własnego doświadczenia mogę powiedzieć, ze sam zabieg to naprawdę nic strasznego, a bałam się okropnie. Głowa do góry kto jeszcze przed. Nie ma czego się bać !
      Dacie radę !!! Trzymam kciuki !!!!
      Pozdrawiam, A.

      • 05.01.11, 12:20
        Dla szykujących się do operacji i tych już po operacji cenne rady i wsparcie na
        forum.gazeta.pl/forum/f,100789,Usuniecie_macicy_i_co_dalej_.html
        serdecznie zapraszamy :)
        --
        [i]:kwiat:Wiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk :kwiat:[/i]
    • 06.04.11, 22:34
      hej mo-mo

      wlasnie przeczytalam twoj artykol..dziekuje za pomoc,, ja mam operacje na nastepny tydzien po strasznych przebojach wkoncu ide pod noz,,,, nie ukrywam ze troszke sie boje,,,bo w moim przypadku moga tez mi wyciaz macice ,,ale to sie okarze jak mnie otworza,mam nadzieje jednak ze nie bo nie mam jeszcze dzicie a chcial bym miec...
      jestem optymistycznej mysli i dziekuje bardzo ze pomoc swoimi doswiadczniami,, a jak ty sie trzymasz??? kiedy wogole mialas ta operacje ??? napisz mi cos wiecej jesli masz ochote,,

      dzieki bardzo goska
      • 06.05.11, 08:35
        Gosiak123 czy już jesteś po operacji ? Czy obyło się bez usuwania macicy ?
        Pozdrawiam :) tiny.pl/hwjzb
        --
        [i]:kwiat:Wiek 51 lat, 23 luty 2010 - usunięcie macicy z przydatkami (mięśniaki macicy), poprzeczne cięcie brzucha, wyniki ok, HTZ - Systen50 , Śląsk :kwiat:[/i]
    • 09.10.11, 21:43
      Proszę nie brać pod uwagę tego, co napisała ta Pani, minęły 4 lata i juz jest inaczej. Ja przeszłam to 5 dni temu.
      1. Nie dają środków na przeczyszczenie
      2. Nie każą więcej niż zwykle pić.
      3. Przed szpitalem można jeść kolację
      4. ŻADNEGO ROZWOLNIENIA NIE MA!!!!!
      5. Nie robią lewatywy
      6. Pończochy uciskowe są za darmo
      7. Operacja w znieczuleniu całkowitym, szybko i sprawnie i już po! (na kolejny dzień trzeba chodzić)
      8. Nie boli głowa, nie boli brzuch - dają morfinę.
      9. Nie ma szwów - ranę się (klei), ja zobaczyłam ją po 4 dniach - jest właściwie niewidoczna tkz, szew plastyczny (klejony od wewnatrz)- nie zostawia właściwie śladu.NIc nie puchnie i nie wypływa!
      10. Nie ma problemów z siusianiem po zdjęciu cewnika - żadnych!
      Boże co za bzdury są tu wypisane - dobrze, ze nie przeczytałam tego przed operacją - chyba bym nie poszła!!!!!!!
      11. Nie trzeba prosić o środki przeciwbólowe - walka z bólem jest dziś oczywista i sami je dają.
      • 17.10.11, 14:09
        ja akurat pisalam wyzej o swoich przezyciach
        ale nie ma genaralizowac bo w kazdym szpitalu jest inaczej!!!!!!!!!!!!!!!!
        --
        [img]http://straznik.dieta.pl/zobacz/straznik/?pokaz=53774dd9e58235ecc.png[/img]
      • 01.11.11, 13:24
        Chyba każda uczestniczka powinna pisać, w jakim szpitalu miała robioną operację, bo co szpital, to inne procedury. Ja miałam operację 2 tygodnie temu w szpitalu powiatowym i:
        ad.5 jest lewatywa
        ad.7 znieczulenie oponowe
        ad.9 szwy były
        ad.10 problemy z siusianiem po wyjęciu cewnika też niestety były, zresztą okazało się potem, że pół oddziału podłapało jakieś zakażenia dróg moczowych, w weekend im się skończył furagin, a apteka szpitalna zamknięta, więc nie mieli jak zamówić, po prostu żal.pl
        ad.11 ja po ketonalu byłam OK, ale dwie babki, które ze mną leżały po całkowitej histeroktomii mocno się musiały upominać, zanim w końcu dostały dolargan

        --
        Nika

        "All theoreticians of eroticism know when there’s no distance, there’s no border; when there’s no border, there’s no taboo; when there’s no taboo, there’s no transgression; and when there’s no transgression, there’s no desire.”
      • 29.01.12, 00:37
        dokładnie, co szpital to obyczaj.
        Ja jestem tydzień po operacji wyłuszczenia mięśniaka, miał ok. 6,5 cm, mam 37 lat.
        1. Dostałam środki na przeczyszczenie dzień przed do południa, łagodne, żadnego rozwolnienia nie miałam
        2. Lewatywy są dwie, jedna wieczorem w przeddzien i jedna w dniu operacji rano.
        3. Nie kazali mi więcej niż zwykle pić
        4. W przeddzień zjadłam normalne śniadanie (tyle, że mało - stresik), w szpitalu dostałam na obiad tylko zupkę, kolacji juz nie wolno
        5. Pończoch nie było wcale, były za to zastrzyki z heparyny jako profilaktyka przeciwzakrzepowa
        6. operacja w znieczuleniu podpajęczynówkowym czyli w kręgosłup
        7. Głowa nie boli jeśli grzecznie wyleży się na płasko co najmniej 6, a najlepiej 12 godzin.
        8. Leki przeciwbólowe w pierwszych 2 dobach po operacji dawali bez proszenia, przychodziły pielęgniarki i pytały się czy któraś nie potrzebuje. Przychodziły średnio co 3-4 godziny. W zerowej dobie, czyli tuż po - zaglądały non stop. Z leków morfina i ketonal dożylnie na zmianę.
        9. Szwy są - 3 w środku w macicy i jeden na zewnątrz, rozpuszczalne. Nawet jeśli rana jest klejona, to z pewnością nie jest niewidoczna!
        10. I wstawanie na drugi dzień koszmarne, ale z pomocą położnej da się.
        11. Cewnik wyjęli na drugi dzien po operacji, nie miałam problemów z siusianiem, ale pamiętam, że gdy po cc wyjęli mi cewnik w 4 dobie to owszem - miałam kłopoty i to długo.
        Więc jeśli to możliwe chciejcie jak najszybciej, mimo, że wstawanie do łatwych nie należy!

        Generalnie nie taki diabeł straszny, z pomocą środków przeciwbólowych da się wytrzymać!
        Im szybciej wyłuszczy się to dziadostwo tym mniejsza rana w macicy i szybszy powrót do zdrowia!

        Swoją drogą mój lekarz operujący pokazał mi w trakcie operacji wyłuszczonego mięśniaka i ja nadal pozostaje w szoku, wyglądał jak piłeczka wielkości małej pomarańczy, biały, jak uszyty z koziej, białej skórki :D
        --
        ... po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój...

        Mateuszek - 10.09.2001
        Paulinka - 21.02.2008
    • 12.12.11, 20:10
      witam, 7 lat temu miełam usuwane mięśniaki, niestety odrosły i największy ma 5cm, mam 48 lat ,lekarz usunie mi macicę ,trochę mi szkoda, nie mam w zasadzie żadnych poważnych dolegliwości optócz jednego krwawienia międzymisiączkowego i czasem boli mnie przez dłuższy czas jajnik, ale daje z tym radę , nie bardzo chce się zgozić na operację .Mam przyjśc do ginekologa w styczniu i będzie ustalał termin, co o tym sądzisz? tzeba sie poddać ? poczekać? iść na konsultację do inego lekarza?
    • 28.04.12, 22:24
      najgorzej że z góry nie wiem co będzie
      mam skierowanie do wałbrzycha
      byłam tam 2 miesiace temu na wyłyzeczkowaniu
      a teraz na operację
      ale jak to wszystko bedzie wygladac dowiem sie w ostatnie chwili
      :(
    • 03.07.12, 12:49
      Witam wszystkie forumowiczki, dziekuje za wszystkie wskazowki, mam wrazenie, ze nawet te sprzed pieciu lat sa nadal aktualne i przydatne. przekonam sie o tym juz 11 lipca w szpitalu na Wołoskiej (Wawa). Brakuje mi jednej informacji - jak długo byłyście na zwolnieniu lekarskim po wyjściu ze szpitala? wiem, ze to pewnie zalezy od postepow i jest bardzo indywidualne, ale tak orientacyjnie chetnie uslysze Wasze doswiadczenia. Pozdrawiam wszystkie panie przed i po operacji! Gosia
      • 18.07.12, 15:49
        witam,mialam usuwane miesniaki 5 lipca poleżalam 4 doby po operacji i dostalam 30 dni wolnego:szpitalnego" ..z tego co wiem wszystkie kobitki tak dostawały, oczywiście jeśli chcą to potem ich lekarz moze im pociągnąc wolne.
        • 18.07.12, 15:53
          bardzo dziekuje za odpowiedz! jutro mam termin przyjecia na oddzial (szpital MSWiA) i mam nadzieje, jak najkrocej tam lezec :)
          pozdrawiam i udanego powrotu do zdrowia zycze! Małgosia
    • 16.08.12, 16:55
      Dziewczyny!

      My również zapewniamy Was o naszym wsparciu! Pamietajcie również, że z myślą o Was stworzony został serwis www.miesniakimacicy.pl - możecie tam zadawać pytania ekspertowi.
      Pozdrawiamy serdecznie, --
      Program edukacyjny "Między nami kobietami"
      www.miesniakimacicy.pl
    • 07.06.13, 18:57
      Dziewczyny, ponawiam pytanie innej Forumowiczki. Czy któraś z was po operacji usunięcia mięśniaków zaszła w ciążę i ile miała wtedy lat? Lekarze nie dają 100% gwarancji. Odpowiedź zawsze jest: "miejmy nadzieję" :-( Mam 30 lat i nie mam dzieci, a właśnie zaczęliśmy się starać kiedy okazało się że mam 4 mięśniaki (najmniejszy ma 7cm). Od rozpoczęcia wątku minęło 7 lat być może któraś z was już może podzielić się swoim doświadczeniem?
      Pozdrawiam Was wszystkie!
      M.
      • 24.06.13, 17:45
        Witam,
        ja długo zwlekałam z decyzją o wycięciu mięśniaka -8 cm -z obawy przed niepłodnością lub/i poronieniem. 1,5 roku temu poddałam się operacji i dziś jestem w 4 m-cu ciąży :) - mam 36 lat. Wszystko oczywiście zależy od indywidualnych predyspozycji pacjenta i nikt nie może zagwarantować, że wszystko będzie ok.
        Jeżeli mieszkasz w Warszawie polecam wizytę prywatną u prof. Baranowskiego, szybko zdiagnozuje Cię i rozwieje wszystkie Twoje wątpliwości. Jeżeli trzeba wyśle na operację do szpitala na Szaserów, gdzie jest ordynatorem.
        • 16.05.14, 16:57
          Może któraś z Pań opisać, jak należy się przygotować do operacji i jak to jest po operacji po znieczuleniu narkozą? czy coś boli od razu? czy ból narasta? strasznie się boję, ponieważ mam umówioną operację wyłuszczenia mięśniaka na wrzesień ale cały czas myślę... Mam podsurownicówkowego mięśniaka 8cmx6cm.
          • 19.05.14, 21:44
            Witam. Nie stresuj się przede wszystkim. Na forum jest mój temat. Tam wszystko bardzo szczegółowo opisałam. Wszystko co tylko pamiętałam. Oto link żebyś nie szukała forum.gazeta.pl/forum/w,39484,148006101,148006101,Miesniaki_Macicy_operacja_co_warto_wiedziec_.html Jest tam kilka moich postów bo w 1 się nie zmieściło. Na forum znajdziesz też opisany 1 tydzień po operacji, również przeze mnie.

            W skrócie to po operacji chyba trochę boli, ale jesteś na tyle niekumata, że tego tak nie odczuwasz. Oczywiście każdy może inaczej to przechodzić. Ja byłam szczęśliwa, że mi uratowano macicę więc ta radość przyćmiła też być może nieco ból. Ból będziesz mocniej odczuwać jak będą przestawały działać środki przeciwbólowe. Jednak nie jest to na pewno ból którego się nie da wytrzymać tak że spokojnie. Jak masz potrzebę proś o leki. Nie krępuj się i domagaj się ich. Jeżeli pielęgniarki będą robiły problemy pytaj lekarza. Jak ten będzie jakiś nienormalny niech ktoś bliski przyniesie Ci pyralginę. Jest ponoć najlepsza po operacji. Nie martw się, do 2 - max 3 tygodni już w ogóle nie będziesz potrzebowała leków przeciwbólowych. Ja się bardzo bałam a bóle po operacji stosunkowo szybko mi przeszły. Tam się potem i do miesiąca coś czuje ale to jest już coraz bardziej słabsze. Ja po miesiącu czasu mogłabym po laparotomii wrócić do pracy. Wróciłam po 2 ale to z innych przyczyn niż zdrowotne. Przede wszystkim się nie bój. Ja się strasznie bałam i niepotrzebnie się tylko niszczyłam psychicznie.

            Polecam Ci też przeczytanie całego tematu w którym zadałaś pytanie. To mi bardzo pomogło. Dlatego zdecydowałam się też sama napisać wszystko co pamiętałam.

            Pozdrawiam serdecznie, schnix
          • 30.05.14, 08:20
            nie taki diabeł straszny, jak go malują :) ja co prawda nie miałam narkozy, tylko znieczulenie w kręgosłup i niedowład od pasa w dół, ale sama operacja na tym samym polegała ;) tak jak napisała już wcześniej schnix, także moja radość była ogromna, bo u mnie też udało się zachować macicę i staram się nie pamietać o tym, co było gorsze :) mnie dosyć szybko po operacji zaczęło mocno boleć, bo jak tylko puszczał paraliż nóg (a puszczał bardzo szybko), to czułam ból, jednak działanie środków znieczulających bardzo pomagało; operację miałam w środę rano, a juz w piątek nie potrzebowałam nic przeciwbólowego (wiadomo, trochę bolało, ale nie aż tak, abym potrzebowała srodki); gdzieś tak właśnie od piątku, do niedzieli, kiedy wychodziłam do domu, miałam bardzo silne bóle głowy po podanym znieczuleniu, ale to minęło już w poniedziałek; z każdym dniem było coraz lepiej, po miesiącu zwolnienia jest się gotowym do pracy, ale ja dostałam jeszcze kolejny miesiąc; dziś nawet nie pamietam, że miałam operację, tylko blizna na brzuchu mi o niej przypomina; wszystko zagojone jak trzeba, nic nie boli, mogę już od tego miesiąca starać się o dziecko :) nie martw się, wszystko będzie ok :)
      • 11.12.13, 10:41
        Kochane! Obiecałam sobie że jeśli zajdę w ciążę to opiszę mój przypadek który myślę że może dodać nadziei. W 2008 roku wykryto u mnie mięśniaki - troszkę się tym przejęłam bo w czerwcu brałam ślub i z mężem marzyliśmy o dziecku. Niestety rzeczywistość była bardziej brutalna. Zrobiliśmy szereg badać co może być przyczyną niepłodności (HSG, badanie hormonów, badanie nasienia, ocena cyklu itp.). Lekarza po 1,5 roku stwierdził ze trzeba usunąć mięśniaki. No i trafiłam do szpitala. Tam zamiast laparoskopii miałam zrobioną laparotomię ponieważ się okazało że mięśniaków jest więcej i trudniej ułożone niż myślał mój lekarz. Pół roku po operacji nadal brak ciąży. Lekarz podejmuje decyzje o inseminacji jednak nie dochodzi do niej ponieważ ponoć mam polipa w macicy....i znów obserwacja i decyzja o "skrobance" po której okazało się że to nie polip a mięśniak. Znów do szpitala. Tym razem miałam mieś histeroskopię jednak okazało się że mam ogromną cystę na jajniku - aaaa masakra !! No i operacja laparoskopia i histeroskopia. Po trzech latach złego zdiagnozowania przez mojego lekarza zmieniłam lekarza na młodą Panią Doktor, która była spokojna, miała czas dla mnine i dużo zrozumienia. Po pół roku znów podejście do inseminacji a wcześniej badania. Wykonane dwie inseminacje w szpitalu w takich warunkach w jakich powinno się przeprowadzać to badanie !!!! Jednak bezskutecznie!! Mała przerwa w badaniach bo akurat jajeczkowanie się nie składało i przypadało idealnie w święta. Na majówkę razem z mężem pojechaliśmy do Karpacza i .....wróciliśmy w trójkę :D !! Nie będę już opisywać Naszej radości i niedowierzania!!!! Teraz jestem w siódmym miesiącu ciąży a Helenka moja córka ma się bardzo dobrze !!!! Dziewczyny nie poddawajcie się!!! Wykorzystujcie wszystko co daje Wam medycyna !!! Wierzcie że się uda!!! Zaciskajcie zęby i hej do przodu!!! Wiem że to nie łatwe ale dacie radę !! Kto jak nie MY!! Ściskam Was wszystkie życząc szczęśliwego zakończenia!!
    • 26.06.13, 22:05
      Mając mieśniaka 7 cm czy endometrioze 2,5 cm nakłanał ginekolog na usuwanie macicy i jajników.Miałam męża podczas całego badania i wtedy mąż powiedział czy można nie okaleczać żony.Odpowiedział że tak prywatnie można leczyć specyfikami ziołowymi lecz to nie jest standardowe leczenie.Sprubowałam i po kilku miesiącach ustaly krwawe miesiączki a po kolejnych miesiacach zmniejszał sie mięśniak i endometrium.Po dwuch latach wiem że to była trafna decyzja leczenia u O.O.Bonifratrzy dzięki mężowi bo sama będac bym nie była wstanie pytać o co kolwiek.Dlatego dobrze jak się nie wstydzimy męża i mamy go podczas badań nawet u ginekologa bo chowanie się przed mężem za parwan z ginekologiem to upokarzjące.
      • 12.12.13, 21:02
        Upokarzające to są Twoje komentarze. Na miejscu Twojego męża wstydziłabym się za taką żonę.
      • 24.11.14, 22:05
        Dla wszystkich, które odwlekają operację
        Minęły niespełna dwa tygodnie od klasycznej operacji wyłuszczenia mięśniaka giganta.Miałam mięśniaka 10 lat i nawet 5 lat temu z dość pokaźnym guziołem donosiłam ciążę i urodziłam dziecko.Dobrze,że już go nie ma .Po klasycznej operacji dochodzi się do siebie szybko, tak jak po cesarce, więc teraz już wiem, że nie należy decyzji odwlekać .Ja miałam szczęście, że trafiłam na rewelacyjnego specjalistę, któremu udało się wydobyć olbrzyma, ale za chwilę mogło być za późno.
        • 04.12.14, 20:53
          Witaj 1611wolna, czy jesteś z Warszawy i czy możesz polecić lekarza, który robił operację?
      • 20.02.15, 22:22
        Cześć. Jetem "szczęśliwą" 26-latką u której również wykryto mięśniaki macicy. Mam mieć operacje i właśnie problem polega na tym, że jeden z lekarzy jest za operacją tradycyjną i uważa, że to jest najlepsze rozwiązanie. Drugi natomiast uważa, że lepiej będzie laparoskopowo. Nie wiem co robić. Nie martwiłabym się tak tym wszystkim, jakby nie fakt, że nie mam jeszcze dzieci, a chciałabym zajść w ciąże. Dla wyjaśnienia ten pierwszy z lekarzy wysłał mnie do tego drugiego - nie to, że sama poszłam do innego.
        • 23.05.15, 13:40
          Tradycyjna operacja wcale nie wyklucza macierzyństwa. Mam 38 lat jestem waśnie tydzień po operacji wyłuskania mięśniaków i lekarz powiedział mi, że jeszcze mogę mieć dzieci :) Wszystko zależy od tego co to są za zmiany ale pewnie jak cię bedą do szpitala przyjmować, to podejmą decyzję. Zaraz jak przyszłam na oddział, byłyśmy badane: kilku lekarzy, położne podejmowało decyzję, mój lekarz tylko wypisał mi skierowanie do szpitala
    • 20.07.15, 21:54
      witam do odstąpienia tanio 3x500zl esmya 3 opak, paragon z apteki, zużyłam 8tabl. ciąża zakończyła moją terapię. to mój email:amarettou@wp.pl, tabl.są w Poznaniu, mogę wysłać.pozdrawiam
    • 20.10.15, 14:29
      Aga 1 20.10.2015
      Dzisiaj mija dokladnie 14 dni po operacji mięśniaków macicy ( usunięcie macicy z jajowodami )
      Do szpitala trafiłam w poniedziałek rano . Po wstępnych badaniach mogłam zjeść śniadanie.
      Na obiad dostałam tylko zupę i to był ostatni posiłek przed operacją
      Popołudniu wywiad z anastezjologiem , czopek na wypróżnienie i esspumisan.
      Pić można było do godziny 21
      We wtorek pobudka o godzinie 5 rano , lewatywa , kąpiel , założenie cewnika i oczekiwanie na przewiezienie na salę operacyjną. Żadna z tych czynności nie była szczególnie dokuczliwa.
      Około 9 ( druga w kolejce do operacji ) zawieziono mnie na salę operacyjną , tam przez około 30 min przygotowywano mnie do operacji ( mierzenie ciśnienia, lekkie środki uspokajające, pomiar temperatury itp)
      Na. salę wjechałam około 9 : 30 i po chwili usnęłam.
      Operacja trwała około 1,5 godziny , potem wybudzili mnie na sali pooperacyjnej i tam leżałam około 2 godziny . Dostałam środki przeciwbólowe i spałam . Rano pielęgniarki zaczęły mnie pionizować ( pomagały usiąść i wstać ) - z trudem ale się udało .Od południa mogłam już pomalutku chodzić, najpierw do umywalki a potem pod prysznic. Za każdym razem było troszkę lepiej . Do południa następnego dnia po operacji nie mogłam nic jeść ani pić ( tylko kroplówki ). Pierwszy posiłek po operacji zjadłam w południe w środę - był to sucharek i ciepła herbata i tak do czwartku. W piątek rano bardzo lekki grysik,a na obiad i kolację zmiksowana zupka jarzynowa , dopiero w sobotę na śniadanie chleb z serkiem . Brzuch bolał, ale cały czas można było prosić o środki przeciwbólowe . Lekarz zalecał aby starać się ruszać biodrami bo to pomaga w gojeniu. Dla mnie najbardziej uciążliwe były bóle brzucha ( trzecia doba ) od momentu jak zaczęły uruchamiać się jelita . Miałam takie jakby gazy błądzące po obolałym brzuchu. Trwało to całą noc , nie mogłam spać ,ale następnego dnia było już znacznie lepiej. Z każdym dnie czułam się lepiej , do domu wypisano mnie w sobotę , na ściągnięcie szwów pojechałam w ósmej dobie . Obecnie w 14 dobie po operacji czuję się już całkiem dobrze .
      Pozdrawiam
    • 29.11.15, 01:01
      Dla uniknięcia operacji :

      vitilife.com/perla-ksiezniczki-fohow-p-14.html


      Perła Księżniczki FOHOW - oryginalne tamponowane kapsułki zawierające kompleks leczniczy Tradycyjnej Medycyny Chińskiej do pielęgnacji kobiecego łona - wywodzą się z jednej z prastarych legend chińskich o najpiękniejszych kobietach Chin - legendzie o Yan Guy Fey. W 745 roku po Narodzeniu Chrystusa, trzydziestoletnia Yan Yu Huay trafiła do pałacu Tan Siuańczuna, cesarza dynastii Tan. Dzięki swej zdumiewająco delikatnej skórze i nieporównywalnie pięknej figurze, natychmiast oczarowała cesarza i została jego nałożnicą. Wkrótce jej trzy starsze siostry - równie piękne - także zostały nałożnicami cesarza. Zachowały się świadectwa historyczne, zgodnie z którymi cesarz dynastii Tan, specjalnie dla sióstr Yan, zbudował w górach Lushun lecznicze łaźnie, w których nałożnice od czasu do czasu brały kąpiele. Gdy wychodziły one z wody, jak twierdzą naoczni świadkowie, ich piękno było porównywalne z pięknem kwiatu lotosu. Poznały one oryginalną sekretną recepturę cesarza i ich skóra zawsze pozostawała piękna niczym śnieg. W burzliwych czasach nałożnica Yan zmuszona była do ucieczki, tym nie mniej ten cesarski sekret przekazywany był z pokolenia na pokolenie. Niestety z upływem czasu rozpowszechniły się nieprawdziwe informacje, i dlatego receptura pałacu cesarskiego praktycznie została utracona. Zespół specjalistów kompanii Feniks przeprowadził wszechstronne badania sekretnej receptury "pereł oczyszczających łono", wszechstronnie wykorzystując przy tym współczesne naukowe metody ekstrahowania i wysoko naukowe biotechnologie. W efekcie końcowym uczeni opracowali unikatowy najskuteczniejszy środek, zdolny do tego, aby uczynić wszystkie kobiety szczęśliwymi (jak również ich mężów!) - nowy produkt Kompanii z oczywistym mechanizmem uzdrawiającym - oryginalne tamponowane kapsułki Perła Księżniczki FOHOW. Staranny dobór składników: ekstrakt z nasion Smoczego drzewa, korzeń rabarbaru, Pseudocydonia chińska, akacja katechu, krokosz barwierski, palony ałun, sofora chińska, borneol, gircha japońska, boraks i inne rzadkie komponenty roślinne Tradycyjnej Medycyny Chińskiej. Zasada uzdrawiania: działanie tamponowanych kapsułek Perła Księżniczki FOHOW jest zgodne z podstawowymi mechanizmami środków Tradycyjnej Medycyny Chińskiej, gdzie za pośrednictwem ukierunkowanej terapii ogniska bezpośrednich stanów chorobowych pochwy otwierane są meridiany - główny regulator przedni i główny regulator tylny, normalizowana jest równowaga Yin-Yang. Perła Księżniczki Fohow oczyszcza organizm i usuwa z niego toksyny, oczyszcza krew (normalizuje funkcje śledziony), odbudowuje (regeneruje) komórki, usuwa procesy gnilne. Zastosowanie: specyficzny zapach z pochwy, upławy z krwistą wydzieliną, wzrostowe i rzęsistkowe zapalenie pochwy, grzybicze zapalenie pochwy, zapalenie jamy miednicy, zapalenie przydatków macicy, świerzbiączka sromu, nadżerka szyjki macicy, mięśniak macicy, torbiel na jajniku, polip na szyjce macicy, zaburzenia menstruacji i bolesne menstruacje, krwotok poporodowy, zatrzymanie odchodów porodowych oraz plamy pigmentowe i wągry. Tamponowane kapsułki Perła Księżniczki Fohow posiadają właściwości bakteriobójcze, przeciwzapalne i obniżające gorączkę; oczyszczają ze złogów i usuwają toksyny, zwężają pochwę i macicę, zachowują barwę, przywracają "młode lata". Pięć właściwości produktu. * Autodiagnostyka: zastosowanie 1 kapsułki produktu Perła Księżniczki Fohow pozwala stwierdzić czy występuje choroba ginekologiczna. * Samooczyszczanie: użycie 1 kapsułki produktu Perła Księżniczki Fohow przyczynia się do oczyszczenia jamy macicy z toksyn i zanieczyszczeń. * Autoterapia: działa jako terapia wspomagająca przy mięśniaku macicy, nadżerce szyjki macicy, cystach jajnika oraz różnych stanach zapalnych narządów kobiecych. * Odmładzanie: szybko wspomaga poprawę stanu zabarwienia (zażółcenia) skóry twarzy, pomaga przy pociemniałej barwie i zmatowiałym wyglądzie skóry twarzy, plamach pigmentacyjnych, suchej skórze, zmarszczkach i innych objawach. * Profilaktyka: stosować przynajmniej raz w miesiącu jako skuteczna profilaktyka chorób ginekologicznych; produkt pomaga także w zwężeniu pochwy poprawiając napięcie pochwy. Siedem leczniczych funkcji produktu. * Oczyszczanie: skuteczna profilaktyka i szybka wspomagająca terapia przy zapaleniu pochwy, nadżerce szyjki macicy, wypadaniu macicy, specyficznym zapachu przy upławach, zapaleniu jamy miednicy, zapaleniu przydatków, mięśniaku macicy oraz terapia chorób ginekologicznych wywołanych infekcjami grzybiczymi. * Oczyszczanie macicy ze złogów i toksyn: przy pomocy unikatowej adsorpcyjnej metody detoksykacji, zupełnie jak miniaturowym odkurzaczem szybko usuwane są okresowo gromadzące się w obrębie kobiecych narządów płciowych fragmenty obumarłych tkanek, resztki krwi menstruacyjnej, powstałych toksyn i innych pozostałości w łonie kobiety; usuwany jest również nieprzyjemny specyficzny zapach, usuwane jest źródło infekcji grzybiczych, stymulowana jest przemiana materii, aktywizowane wytwarzanie komórek pnia, stymulowane wydzielanie hormonów żeńskich, przywracane są normalne fizjologiczne funkcje organów reprodukcyjnych. * Regeneracja: równocześnie z wyeliminowaniem nadżerki i ropnych materii, odbudowuje również martwicze komórki, stymuluje wydzielanie gruczołów; regeneruje, reguluje, wyrównuje i nawilża nierównomierności w tkankach szyjki macicy i pochwy, przywraca sprężystość i wrażliwość pochwy, pomaga w kurczeniu się macicy po porodzie, odbudowuje uszkodzone drogi rodne oraz całkowicie odbudowuje i utrzymuje zdrową mikroflorę środowiska wewnętrznego organów. * Spowalnia starzenie: odbudowuje obumarłe komórki, stymuluje wydzielanie, regeneruje jamę macicy i pochwy, sprzyja kurczeniu się pochwy, zwiększa wrażliwość, poprawia pożądanie seksualne, jak gdyby przywraca stan dziewictwa dzięki czemu poprawia jakość życia płciowego. Pomaga odsunąć w czasie objawy klimakteryczne, usuwa suchość pochwy i brak pociągu płciowego, likwiduje drażliwość i inne symptomy. * Efekt kosmetyczny: poprawia i odbudowuje normalne fizjologiczne funkcje żeńskich organów płciowych, poprawia krwioobieg i aktywizuje komórki odpornościowe, reguluje działanie gruczołów wydzielania wewnętrznego, usuwa i odbarwia plamy pigmentowe, dokładnie wybiela skórę i czyni ją żywą i rumianą, zmniejsza zmarszczki, dlatego dodaje kobiecie nieprzemijającego czaru. * Uzdrawianie: tamponowane kapsułki Perła Księżniczki Fohow stosowane są w charakterze terapii wspomagającej w chorobach oraz w charakterze profilaktyki chorób. Użycie 1-2 kapsułek po zakończeniu menstruacji sprzyja procesowi normalizacji przemiany materii, wybawi od chorób ginekologicznych, zapewni zdrową energię życiową. * Przy bezpłodności: tamponowane kapsułki Perła Księżniczki Fohow wykazują efekt regulujący i działanie torujące przy bezpłodności spowodowanej niedrożnością jajowodów oraz utratą równowagi kwasowo-zasadowej środowiska wewnętrznego pochwy. Nowa koncepcja kosmetyczna. Zgodnie z teorią Tradycyjnej Medycyny Chińskiej: 12 głównych meridian skierowanych ku górze w kierunku twarzy, nawilżających skórę i nadających jej blask i 8 dodatkowych "cudownych" meridian oraz organy wewnętrzne, przez które przepływa krew i energia Chi, są ze sobą ściśle powiązane. Przy zaburzeniach wydzielania wewnętrznego powstaje niewydolność wątroby i nerek, rozstrój żołądka i jelit, , skóra zaczyna się szybko starzeć, pojawiają się plamy pigmentowe, pryszcze, wągry i inne zmiany patologiczne, skóra twarzy traci wilgoć i prawidłowy krwioobieg, twarz zmienia swą barwę, znika blask, szkodliwa Chi i toksyny wywołują ostudę. Kapsułki Perła Księżniczki Fohow umieszczone w łonie kobiety skutecznie udrażniają kanały meridian, regulują skład krwi, równoważą Yin-Yang w organizmie, regulują system wydzielania wewnętrznego, co łącznie daje wielki efekt kosmetyczny. Układ płciowy aktywnie uczestn
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.