Dodaj do ulubionych

dwoch plus jedna

13.01.03, 17:09
bawiliscie sie tak?
ja dopiero jeden raz,ale mi sie podobalo.
namowil mnie najlepszy kumpel i jestem bardzo zadowolony.
partnerka byla obeznana w takim ukladzie, a do tego obaj moglismy sobie
popatrzec z bliska na to na co kazdy facet lubi patrzec, a potem sandwich i
na trzy cztery strzal na to fajne cialko.
Edytor zaawansowany
  • olivvka 14.01.03, 09:02
    eucaliptus napisał:

    > bawiliscie sie tak?
    > ja dopiero jeden raz,ale mi sie podobalo.
    > namowil mnie najlepszy kumpel i jestem bardzo zadowolony.
    > partnerka byla obeznana w takim ukladzie, a do tego obaj moglismy sobie
    > popatrzec z bliska na to na co kazdy facet lubi patrzec, a potem sandwich i
    > na trzy cztery strzal na to fajne cialko.
  • czarna_26 14.01.03, 09:38
    .....to wszystkim, którzy jeszcze nie spróbowali:-) nie ma nic lepszego (dla
    mnie oczywiście)
    Pozdrawiam, CZARNA
  • Gość: Kobalt IP: *.acn.waw.pl 14.01.03, 11:01
    dwie plus jeden, tak jest najlepiej
  • czarna_26 14.01.03, 11:02
    Gość portalu: Kobalt napisał(a):

    > dwie plus jeden, tak jest najlepiej

    Tak też lubię:-) rzecz gustu, Panie Kobalt.......
  • Gość: Kobalt IP: *.acn.waw.pl 14.01.03, 11:05
    Ja naprawdę nie mogę dwóch plus jedna... to mnie krępuje
  • edward401 14.01.03, 11:09
    dwóch plus jedna : nie wiem, nie próbowałem, tez by mnie trochę krępowało.
    Ale dwie plus jeden : palce lizać ;-)
  • Gość: Kobalt IP: *.acn.waw.pl 14.01.03, 11:11
    edward401 napisał:

    > dwóch plus jedna : nie wiem, nie próbowałem, tez by mnie trochę krępowało.
    > Ale dwie plus jeden : palce lizać ;-)


    Tak jest. Jeden (najlepiej ja) plus dwie - to sprawiło mi wiele satysfakcji
    erotycznej. A na cholerę mi jakiś facet pałetający się w tle mojej dynamicznej
    ars amandii 22 wieku ?
  • edward401 14.01.03, 11:15
    Pałętający się zupełnie nie jest potrzebny. Ale taki, który wiedziałby po co
    tam jest.....
  • Gość: Kobalt IP: *.acn.waw.pl 14.01.03, 11:22
    edward401 napisał:

    > Pałętający się zupełnie nie jest potrzebny. Ale taki, który wiedziałby po co
    > tam jest.....

    Jak facet jest dobry, to sobie poradzi bez asystenta
  • eucaliptus 14.01.03, 15:35
    Gość portalu: Kobalt napisał(a):

    > edward401 napisał:
    >
    > > Pałętający się zupełnie nie jest potrzebny. Ale taki, który wiedziałby po
    > co
    > > tam jest.....
    >
    > Jak facet jest dobry, to sobie poradzi bez asystenta

    czy widziales mistrza bez pomocnika?
    co dwoch to nie jeden
    w ukladzie dwie i jeden to meski egoizm
    uklad dwoch plus jedna kobietka jest podwojnie usatysfakcjonowana
    taki duzy siurek i tego nie wie?
  • olivvka 14.01.03, 12:14
    Gość portalu: Kobalt napisał(a):

    > Ja naprawdę nie mogę dwóch plus jedna... to mnie krępuje

    No to pozwole sobie cos opowiedziec, co poniekąd usprawiedliwia Twoje
    skrępowanie:

    Niedalej jak 2-3 miesiące temu, wraz z mężem zaprosiliśmy do naszego łoża dwóch
    studentów w wieku 21 lat. Jeden z nich był bardzo otwarty na tego typu
    doświadczenia, i przyznawali nie spodziewali się, że w tak przedziwny sposób
    zakończy się rozpoczęty przez nich w pubie wieczór (byli zupełnie przypadkowymi
    osobami, wybraliśmy ich w przypływie namiętności). Drugi natomiast był podobny
    właśnie do Ciebie Kobalcie, choć ochotę miał, jednak miał także opory,
    ale............ wynikały one z faktu, że mógłby się niesprawdzić.
    No i....... ubaw mieliśmy naprawde fantastyczny, bo...... temu drugiemu nijak
    mimo jego mlodego wieku penis nie chciał stwardnieć gdy na niego patrzył mój
    mąż ze studentem nr 1. Dopiero gdy odwracali wzrok dostawał wzwodu, a później z
    mój mąż ze studentem nr 1 gwałtownie odwracali głowę i student nr 2 tracił
    wzwód. Śmiechu było co niemiara, a ponieważ student nr 2 potrafił się śmiać
    także z własnych słabości, to i on jak później przyznał, czuł się mocno
    rozbawiony taką sytuacją. W międzyczasie żartobliwie tylko w stronę mojego męża
    i swojego kolegi mówił, że wcale mu nawet nie chcą pomoć w osiągnięciu przez
    niego sprawności :-)))

    Moze właśnie stąd wynikałoby Twoje Kobalcie drogi skrępowanie? Ale nie przejmuj
    się, taki seks to tylko zabawa :-)))

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: Kobalt IP: *.acn.waw.pl 14.01.03, 12:35
    Nie wiem z czego wynikałoby moje skrępowanie gdyby obok mnie w alkowie uwijał
    się jakiś gość z fallusem sterczącym lub opadłym (jak kutasy studentów w Twej
    opowieści) ponieważ nigdy się z facetem pod bokiem nie oddawałem ars amandi i
    nie mam takich planów na najbliższe 40 lat. A spekulować dlaczego mi obecność
    drugiego fallusa nie w smak można by długo, ja tylko powiem że wolę dwie laski
    w mojej alkowie niż nawet dziesięciu facetów :).
  • Gość: Kobalt IP: *.acn.waw.pl 16.01.03, 11:04
    Oliwko, jedno pytanie do Ciebie: Gdy tak pięknie spółkujecie w tym powiększonym
    gronie, Twój mąż i inni faceci, otóż co Ty myślisz wtedy o nich - czy
    wyróżniasz męża spośród grupy partnerów czy Ci się on wtapia w tę masę ? Czy
    myślisz np. przy sandwichu: "o mój stary jest z tamtej strony" no i przede
    wszystkim - to główne pytanie - Czy faworyzujesz w trakcie gruppensex swego
    męża, czy mu się lepiej wtedy nadstawiasz niż szeregowym partnerom w tym
    pożyciu grupowym ?
  • olivvka 16.01.03, 11:36
    Gość portalu: Kobalt napisał(a):

    > Oliwko, jedno pytanie do Ciebie: Gdy tak pięknie spółkujecie w tym
    powiększonym
    >
    > gronie, Twój mąż i inni faceci, otóż co Ty myślisz wtedy o nich - czy
    > wyróżniasz męża spośród grupy partnerów czy Ci się on wtapia w tę masę ? Czy
    > myślisz np. przy sandwichu: "o mój stary jest z tamtej strony" no i przede
    > wszystkim - to główne pytanie - Czy faworyzujesz w trakcie gruppensex swego
    > męża, czy mu się lepiej wtedy nadstawiasz niż szeregowym partnerom w tym
    > pożyciu grupowym ?

    Kobalcie,
    Troche tak obscenisznie zapytujesz, ale odpowiem, bo myśle że warto
    odpowiedzieć. To o co zapytałeś nurtuje wiele osób, które chciałyby się oddać
    tego typu przyjemnością, ale towarzyszą im obawy choćby o wywołanie zazdrości,
    o poszucie bycia niekochanym, o niepewność rekacji partnera itd.itd.

    Decydując się z mężem na wyjawienie swych pragnień seksualnych i na ich wspólne
    realizowanie, liczyliśmy się z możliwością powstania trudności w zaakceptowaniu
    pewnych sytuacji, które nieodłącznie mogłby towarzyszyć seksowi grupowemu
    (pomimo, iż wcześniej mieliśmy obydwoje już tego typu dość bogate
    doświadczenia). Ustaliliśmy sobie pewne nienaruszalne reguły, których
    spełnienie pozwalało będzie unikać nam takich odczuć jak choćby zazdrość.
    Przede wszystkim, podczas układu grupowego, partner/partnerka jest
    najważniejsza. Dla partnera/partnerki zarezerwowane są w naszym pojęciu
    najintymniejsze szczegóły naszego pożycia, którymi dla nas są pocałunki. Inni
    partnerzy/partnerki, nie doświadczą więc z nami głębokiego miłosnego pocałunku.
    To całowania mnie w usta wyłączność ma tylko mój mąż, a do całowania jego tylko
    ja.
    Kolejna rzecz, to utrzymywanie bliskiej więzi podczas całego aktu, a więc
    utrzymywanie w miarę ciągłego kontaktu wzrokowego (o ile to możliwe), i poprzez
    wyrazy twarzy określanie swoich nastrojów. Umówiliśmy się, że podczas zbliżenia
    nigdy słownie nie wyrażamy swojej dezaprobaty dla jakichś działań, czynimy to
    bądź jakimś gestem, bądź wyjaśniamy sobie już po całym spektaklu.

    Następny nieodłączny warunek to taki, że jeśli jedno z nas, nie ma ochoty na
    zbliżenie z kimkolwiek z zaproszonych gości, to od razu komunikujemy to sobie i
    nie zmuszamy się wzajemnie do podejmowania aktywności seksualnej z daną osobą.

    Kolejna rzecz: gdy ja lub mój mąż poczujemy zmęczenie, to odpoczywamy obydwoje
    i obydwoje zaprzestajemy aktywności seksualnej na czas potrzebny do
    zregenerowania sił. Nie uprawiamy tak więc seksu z innymi
    partnerami/partnerkami gdy nie widzą tego oczy mojego męża lub moje. Nie
    wychodzimy z nikim do innego pokoju, nie spędzamy z nim/nią nocy sam na sam w
    jednym łożu.

    Zawsze się nawzajem faworyzujemy i w pierwszej kolejności dbamy o wspólną
    przyjemność wzajemnie. Oświadczamy to otwarcie naszym partnerom/partnerkom i
    wiedzą przez to, że chcąc spędzić z nami chwile na seksualnych rozkoszach,
    muszą w pewien sposób zaakceptować zasady, którym my hołdujemy. Zawsze wiem co
    robi w danej chwili mój mąż i on zawsze wie co się ze mną dzieje. Nie
    pozostawiamy siebie "bez opieki". Dbamy i troszczymy się o siebie i własną
    przyjemność, gdyż to my dla siebie jesteśmy najważniejsi.

    Pokutuje taki mit, że ludzie decydujący się na seks grupowy to znudzone sobą
    pary. Wprost przeciwnie. Wielokrotnie obserwując zachowania innych par podczas
    spotkań stwierdzam autorytatywnie, że uprawianie seksu grupowego nie ma nic
    wspólnego ani ze znudzeniem własnym partnerem/partnerką, ani z wygasaniem
    uczucia w stosunku do niego/niej. To po prostu zwykła chęć przeżycia przygody,
    podzielenia się sobą z innymi, sprawienia sobie i swojemu partnerowi/parnerce
    przyjemności, która niemożliwa jest do osiągnięcia w zwykłym układzie 1M+1K.

    Podczas pierwszych spotkań dbaliśmy jeszcze o inne szczegóły, które wydawały
    nam się pewnym zagrożeniem dla trwałości małżeństwa godzącego się na swing. Ale
    przekonaliśmy siebie nawzajem, swoim postępowaniem, sposobem zachowania podczas
    tych spotkań, że możemy z pewnych obwarowań zrezygnować (np. nigdy nie
    spotykaliśmy się z mężczyznami nieżonatymi, nie spotykaliśmy się w naszym
    mieszkaniu, nie spotykaliśmy się z singlami/singielkami z najbliższej okolicy
    geograficznej). Dzisiaj, gdy przekonaliśmy siebie nawzajem co do czystości
    własnych intencji, możemy pozwolić sobie na rozluźnienie sztywnych zasad, które
    kiedyś wydawały nam się warunkiem nieodłącznym uczestniczenia w seksie w
    większym gronie.

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: Kobalt IP: *.acn.waw.pl 16.01.03, 11:50
    Dziękuję Oliwko za tę odpowiedź. A więc pocałunek jest sferą tabu w tym całym
    swingowaniu waszym. To ciekawe że właśnie pocałunek jest tą enklawą w tak
    wielu, również innych, sytuacjach. Zatem well...autentycznie chcę całować, a
    nie whoever whenever. Goście są bardziej przedmiotem niż podmiotem zabaw które
    uprawiacie, myślę że jest bardzo podniecająca i bardzo niebezpieczna-szkodliwa
    forma zaspokajania potrzeb seksualnych i ja na pewno nigdy nie wyjdę poza jeden
    plus dwie a i to szczerze mówiąc wydaje mi się nieco nie fair wobec partnerek:)
    i powinno pozostać sporadycznym (nie częściej niż raz na parę lat:) kaprysem
  • matrek 05.02.03, 09:45
    Choć to odpowiedź dla Kobalta, jak zaznaczyłaś, jednak pozwolę sobie
    skomentować Twój tekst.

    Jest świetny, a co więcej, myślę że napisałaś w nim kilka rzeczy, które powinny
    być istotne także dla par, które z takich czy innych wzgledów nie uprawiają
    seksu grupowego.

    Pozdrawiam serdecznie.
  • Gość: Norge IP: *.ti.telenor.net 22.02.03, 00:35
    MIMO ZE TEKST NIE BYL ADRESOWANY DO MNIE DZIEKUJE OLIWKO.
    POMOGLAS MI ZROZUMIEC KILKA SPRAW.
    JA MIALEM OSTATNIO SPOSOBNOSC UCZESTNICZENIA W CZYMS TAKIM. TO BYLA REALIZACJA
    UKRYTYCH PRAGNIEN DWOJGA PARTNEROW. ONA SIE ZGODZILA NA SEX GRUPOWY AL EPOD
    WARUNKIEM, ZE TO ONA DOBIERZE PARTNERA. BYLEM B.ZASKOCZONY ALE I DUMNY ZE PADLO
    NA MNIE.
    OCZYWISCIE MIALEM OBAWY. ZE NI EWYJDZIE. NIC W TYM DZIWNEGO. WIELE RAZY NIE
    WYCHODZILO ZA PIERWSZYM RAZEM.))))))))))))) JESTEM SPOKOJNY O TO BO POZNIEJ
    ZAWSZE JEST BOSKO WIEC I POWODOW DO OBAW NIE MA.
    ONI JEDNAK SI EDO KONCA NI EUMOWILI CO DO ZASAD.
    TO O CZYM WSPOMINALAS. POCALUNKI. BLISKOSC ITP.
    ON POZNIEJ SRTAL SI EZAZDROSNY. JA SI EDOSC GLUPIO CZULEM BO BYLO FAJNIE TYLKO
    ON MIAL PROBLEMY ZE ZNALEZIENIEM SIE W TEJ SYTUACJI.
    TERAZ ROZUMIEM. GENERALNA ROZNICA POLEGALA NA TYM ZE JA JEJ NIE KOCHAM.
    POZDRAWIAM
  • Gość: JA IP: 80.252.0.* 21.01.03, 20:02
    Cześć czarna_26

    Może bążmy w kontakcie?

    jarek0605645660@gazeta.pl


    napisała:

    > Gość portalu: Kobalt napisał(a):
    >
    > > dwie plus jeden, tak jest najlepiej
    >
    > Tak też lubię:-) rzecz gustu, Panie Kobalt.......
  • czarna_26 14.01.03, 11:37
    ........nie ma się czego wstydzić:-) gwarantuję że już po pierwszym razie
    uzależnienie murowane!
  • Gość: Zenek IP: *.dial.plusgsm.pl 14.01.03, 19:06
    czarna_26 napisała:

    > ........nie ma się czego wstydzić:-) gwarantuję że już po pierwszym razie
    > uzależnienie murowane!Ciekaw jestem, który wariant ma więcej zwolenników...

    Zakładam, ze zarówno babki i faceci raczej skłanialiby się do wariantu dwie +
    jeden. Z różnych względów proszę Szanownego Grona, tak myślę. Niech się
    podzieli swymi wrażeniami może ktoś, kto jeszcze ma doświadczenia własne, a nie
    tylko pracuje u niego bujna wyobraźnia?

    Życzę wszelkich przyjemnych układów, różnych konstelacji. :-))


  • Gość: Koles IP: *.attu.pl / 192.168.2.* 14.01.03, 21:57
    No tak tylko jak na to namowic zone?
  • Gość: kapłan IP: proxy / 143.26.83.* 14.01.03, 11:38
    Młody człowieku, siejesz zgorszenie i oddajesz dusze szatanowi. Ale Bóg Cię
    kocha. Zastanów się nad tym co robisz sobie i innym. Będę się modlił za Ciebie
    abys powrócił na dobrą drogę.
  • Gość: Kardynał IP: *.tele2.pl 14.01.03, 11:46
    Gość portalu: kapłan napisał(a):

    > Młody człowieku, siejesz zgorszenie i oddajesz dusze szatanowi. Ale Bóg Cię
    > kocha. Zastanów się nad tym co robisz sobie i innym. Będę się modlił za
    Ciebie
    > abys powrócił na dobrą drogę.

    I tu sie z ojcem zgadzam, po raz pierwszy na tym forum.
    Amen
  • Gość: abp. Paetz IP: *.pp.rzeszow.pl / 192.168.1.* 14.01.03, 13:38
    Wy nie wiecie, bracia, co dobre.
  • Gość: Vadera IP: *.magnet.com.pl 14.01.03, 20:57
    A ja jak zwykle mam inne zdanie.Milosc uprawiana za kazdym razem jest
    piekna,jazeli oboje lub wiecej partnerow ma na nia ochote.To jest naturalne,ze
    kazdy szuka nowych wrazen.Innaczej zycie byloby nudne.Jedni sa po prostu
    bardziej smiali inni mniej.Tak to juz jest.Ale dlaczego by nie?Ale ja sie
    szczerze przyznam,ze jeszcze nie uprawialam seksu w liczniejszym gronie a
    chcialabym sprobowac.I co grzesznica ze mnie?Prosze ksiedza to juz sa totalne
    bzdury.A tak w ogole jak sie ksiadz bawi czytajac nasze wypociny?
  • Gość: regis IP: *.magnet.com.pl 15.01.03, 20:20
    Hmmm, taki układ to totalna bzdura. Nie wiem, co może być podniecającego dla
    faceta, gdy patrzy jak jakiś inny fagas wtyka jego dziewczynie swojego
    wacusia. Jak dla mnie to jest niedopuszczalne. Sam przyznaje, że jeszcze nigdy
    nie miałem okazji, wypróbować trójkącika, ale napewno nie poszedłbym na układ
    dwóch plus jedna, jak już to może na odwrót: dwie plus jeden. Pewnie niektórzy
    powiedzieli by w tym momencie, że jestem nietolerancyjny, ale taki już jestem.
    Uważam, że każdy jest inny, i jeśli ktoś lubi taki układ to spoko.
    Pozdrowionka.
  • Gość: Xionc IP: proxy / 213.77.7.* 16.01.03, 09:49
    Gość portalu: regis napisał(a):

    > Hmmm, taki układ to totalna bzdura. Nie wiem, co może być podniecającego dla
    > faceta, gdy patrzy jak jakiś inny fagas wtyka jego dziewczynie swojego
    > wacusia. Jak dla mnie to jest niedopuszczalne. Sam przyznaje, że jeszcze
    nigdy
    > nie miałem okazji, wypróbować trójkącika, ale napewno nie poszedłbym na układ
    > dwóch plus jedna, jak już to może na odwrót: dwie plus jeden. Pewnie
    niektórzy
    > powiedzieli by w tym momencie, że jestem nietolerancyjny, ale taki już
    jestem.
    > Uważam, że każdy jest inny, i jeśli ktoś lubi taki układ to spoko.
    > Pozdrowionka.

    Jesteś hipokrytą. Odwracając sytuację: może twoja dziewczyna nie chciałaby, że
    wpychał swojego wacka innej kobiecie?
  • Gość: regis IP: *.magnet.com.pl 16.01.03, 20:45
    Może i jestem hipokrytą. Masz racje moja dziewczyna nie chciałaby pewnie
    przyglądać się jak wtykam innej, i ja również nie chciałbym przyglądać się
    innej sytuacji. Dlatego pewnie oboje nigdy się nie dowiemy jak to jest. Ale
    spoko, jesteśmy razem już tak długo, że w zupełności wystarcza nam doznawanie
    rozkoszy we dwoje. W końcu jest tyle jeszcze nowych i rozmaitych pozycji do
    odkrycia.Tak więc uważam, że nic nie tracę. Pozdrawiam.
  • Gość: telemasca IP: *.acn.waw.pl 14.01.03, 21:07
    Pobawilabym sie pod warunkiem ze zrobilbys kumplowi laske, a potem on mocno
    moglby sie posunac w kakao.
  • dlugi_22 14.01.03, 23:44
    Fu ! - to do przedmówcy. Homoseksualizm jest dla mnie anty erotyczny. I
    dlatego drugi pałętający się facet w alkowie z jakimśtam fajfusem na wierzchu
    jest dla mnie nie do przejścia.
    Ale, ze lubię dążyć do konkretnych celów: Trzy kobiety plus jeden - to byłaby
    zabawa. Ze dwa dni w wyrze.
    Pozdrawiam wszystkie obecne panie.
  • Gość: telemasca IP: *.acn.waw.pl 15.01.03, 00:19
    A ja i tak chetnie bym popatrzyla na dwoch kopulujacych samcow :D
  • zdzichu-nr1 15.01.03, 00:47
    Powiedz mi moja Droga, co Twój mąż porabiał gdy ten student któremu udał się
    wzwód rozpoczął Cię posuwać. Czy mąż ma radochę z samego patrzenia na takie
    rzeczy, czy też onanizuje się w tym czasie, a może współuczestniczy pakując Cię
    od tyłu? Jestem bardzo ciekawy...
  • Gość: BlackDevil IP: proxy / 195.94.193.* 15.01.03, 09:50
    dla mnie i wersja 2+1 jest rewelacyjna i to bez wzgledu czy biora udzail dwie
    panie czy dwoch panow ;-)
  • olivvka 15.01.03, 09:51
    zdzichu-nr1 napisał:

    > Powiedz mi moja Droga, co Twój mąż porabiał gdy ten student któremu udał się
    > wzwód rozpoczął Cię posuwać. Czy mąż ma radochę z samego patrzenia na takie
    > rzeczy, czy też onanizuje się w tym czasie, a może współuczestniczy pakując
    Cię
    >
    > od tyłu? Jestem bardzo ciekawy...

    Witaj Zdziśku,
    Otóż, gdy ten student, któremu udał się końcu wzwód i który rozpoczął
    mnie "posuwać" (cóż za pasujące do reszy wypowiedzi słowo), mój mąż w tym
    czasie robił różne rzeczy: zaspokajał mnie oralnie, pieścił moje piersi, wsuwał
    swojego wzwiedzionego penisa do moich ust. Nie pamiętam dokładnie wszystkiego.
    Byłam czym innym zajęta :-)))
    A ponieważ lubie bardzo double penetration, dlatego często dwóch mężczyzn może
    być w moim wnętrzu jednocześnie. A pozostają przecież jeszcze usta (a więc i
    trzeci mężczyzna także odnajdzie w danej chwili zadowolenie) i dwie rączki,
    prawda? Pomysłów jest nieskończenie wiele. Wystarczy odrobinka inwencji.

    A prawdą jest, że czasami gdy mój mąż jest nieco wyczerpany, to się tylko
    przygląda onanizując się. Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy,
    a inni mężczyzni są tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu
    zapewne niektórych tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze
    mnie, czasami i przeze mnie i przez niego.

    pozdrawiam
    olivvka
  • czarna_26 15.01.03, 10:30
    Szkoda Twojego cennego czasu na odpisywanie takim palantom!
    Przemawia przez nich czysta zazdrość, bo sami by tak chcieli a nie mogą, z
    prostych często przyczyn: kompleksy, brak takiej chętnej partnerki, albo
    wyglądem przypomina kaszalota:-))))
    Twoja przygoda, uważam super, ja osobiście przepadam za takim sexem, ale meża
    nie mam (na szczęście!:-) bo takich wyrozumiałych jak Twój jest naprawdę mało:(
    Mój aktualny facet, jest pododbny do mnie, lubi sex grupowy, dlatego też
    jesteśmy razem......
    P.S.
    Mam jeszcze tylko drobne pytanko: czy kochaliście się w gumach z tmi studentami?
    Pozdrawiam, CZARNA
  • ptic_a 15.01.03, 11:35
    Faktycznie zazdroszczę. Cóż, dla partnerki jest to odrobinę zbyt odważne...
  • Gość: JA IP: 80.252.0.* 21.01.03, 20:04
    ptic_a napisał:

    > Faktycznie zazdroszczę. Cóż, dla partnerki jest to odrobinę zbyt odważne...
    Jesteś On, czy Ona?
  • olivvka 15.01.03, 12:22
    czarna_26 napisała:

    > Mam jeszcze tylko drobne pytanko: czy kochaliście się w gumach z tmi
    studentami
    > ?
    > Pozdrawiam, CZARNA

    Witaj Czarna :-))),
    Dziękuję za zrozumienie :-))) Co do postawionego przez Ciebie pytania
    dotyczącego tego, czy uprawiamy seks grupowy w prezerwatywach. Odpowiadam:
    niestety tak. Oboje z mężem bardzo nie lubimy tych lateksowych ubranek (choć
    inne lateksowe ubranka bardzo lubimy), ale niestety jest to konieczność. Seks
    oralny natomiast uprawiamy bez prezerwatyw z racji mniejszego ryzyka zarażenia
    się w ten sposób wirusem HIV.


    pozdrawiam serdecznie
    olivvka
  • klaryssa 15.01.03, 13:02
    Mnie ciekawi jeszcze kwestia zawierania takich znajomosci. Wiadomo jaki jest
    cel takiego spotkania i ze liczysz na satysfakcje plynaca z sexu. Istnieje wiec
    pewne ryzyko ze zaczepiony w barze czy innym miejscu partner, ew. partnerzy
    moga nie spelnic waszych oczekiwan. Wiem ze to tylko przygodna znajomosc ale
    czy jesli cos co nie bylo dostrzegalne na pierwszy rzut oka jest przeszkoda to
    wycofujecie sie??
  • olivvka 15.01.03, 13:27
    klaryssa napisała:

    > Mnie ciekawi jeszcze kwestia zawierania takich znajomosci. Wiadomo jaki jest
    > cel takiego spotkania i ze liczysz na satysfakcje plynaca z sexu. Istnieje
    wiec
    >
    > pewne ryzyko ze zaczepiony w barze czy innym miejscu partner, ew. partnerzy
    > moga nie spelnic waszych oczekiwan. Wiem ze to tylko przygodna znajomosc ale
    > czy jesli cos co nie bylo dostrzegalne na pierwszy rzut oka jest przeszkoda
    to
    > wycofujecie sie??

    Witaj Klarysso,
    Wprawdzie już rozpisywałam się o tym, ale odpowiem raz jeszcze:

    Rzeczywiście zdarza się czasami, że poznani przez nas ludzie nie spełniają
    naszych oczekiwań. To jest zupełnie naturalne, że nie wszyscy których wstępnie
    zaakceptowaliśmy przy bliższym poznaniu są takimi, na jakich kreowali się na
    wstępie. Zdarzyło się do tej pory raz, że wyprosiliśmy kogoś z naszego
    mieszkania, gdyż okazywał jawny brak szacunku w stosunku do naszych osób,
    pomimo że skorzystał z naszej propozycji i wcześniej z nim korespondowaliśmy
    (on akurat odpowiedział sam na nasz erotyczny anons). Jednak podczas spotkania
    w samych negatywnych słowach wypowiadał się o praktykach, którym się oddajemy i
    prezentował poglądy co poniektórych z tego forum, którzy swobodę seksualną w
    małżeństwie, za obopólną zgodą małżonków, piętnują. Ale brzydko mówiąć "został
    wystawiony za drzwi" dość szybko przez mojego męża i innego uczestnika
    spotkania.
    Nigdy nie zapraszamy naszych potencjalnych kochanków (zarówno mężczyzn jak i
    kobiet) od razu bezpośrednio do naszego mieszkania. Najpierw umawiamy sie z
    nimi na gruncie neutralnym, staramy się choć odrobinę ich poznać, spojrzeć na
    ich fizys, zajrzeć im odrobinę do duszy, poznać ich poglądy na to czemu się
    mogą oddawać w najbliższych godzinach, a poźniej dopiero udajemy się do nas,
    czasami także do hotelu (choć bardzo sporadycznie) i rozpoczynamy seksualną
    ucztę.
    Jeśli chodzi natomiast o odmawianie podczas wstępnego spotkania, to zdarza się.
    Często w rozmowie e-mailowej ludzie kreują się na zupełnie innych niż są nimi w
    rzeczywistości. Również fotki, które nadsyłają niejednokrotnie dalekie są od
    realnego wyglądu tych osób, choć tutaj akurat jesteśmy mało wybredni, gdyż
    bardziej liczy się dla nas to kim ten ktoś jest naprawdę niż to jaka jest jego
    powierzchowność. Tylko w skrajnych przypadkach, gdy nasz gust zupełnie jest
    odmienny od urody osoby która przychodzi na spotkanie, w grzeczny sposób
    odmawiamy udziały w miłosnych rozkoszach.

    pozdrawiam
    olivvka
  • _owca 15.01.03, 14:18
    Witaj Olivvko :))

    Chciałabym Cię jeszcze zapytać o jedno...
    Czy zaczynając Wasze grupowe zabawy nie baliście się, że jako małżeństwo
    możecie zakończyć swoje bycie razem? A gdyby któreś z Was spotkało kogoś w kim
    nie tylko seks byłby niebiański, ale ogólnie lepsza płaszczyzna porozumienia i
    poczucie bliskości psychicznej? Czy nie dopuszczacie takiej myśli?

    owca.
  • Gość: smyk IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 14:24
    _owca napisała:

    > Witaj Olivvko :))
    >
    > Chciałabym Cię jeszcze zapytać o jedno...
    > Czy zaczynając Wasze grupowe zabawy nie baliście się, że jako małżeństwo
    > możecie zakończyć swoje bycie razem? A gdyby któreś z Was spotkało kogoś w
    kim
    > nie tylko seks byłby niebiański, ale ogólnie lepsza płaszczyzna porozumienia
    i
    > poczucie bliskości psychicznej? Czy nie dopuszczacie takiej myśli?
    >
    > owca.



    Oliwka - miałaby zakończyć bycie razem ?

    A gdzie by znalazła takiego drugiego faceta.
  • _owca 15.01.03, 14:30

    ...więc jeśli mógłbyś nie wtrącać się do rozmowy byłabym zobowiązana.
    owca.
  • olivvka 15.01.03, 14:42
    _owca napisała:

    > Witaj Olivvko :))
    >
    > Chciałabym Cię jeszcze zapytać o jedno...
    > Czy zaczynając Wasze grupowe zabawy nie baliście się, że jako małżeństwo
    > możecie zakończyć swoje bycie razem? A gdyby któreś z Was spotkało kogoś w
    kim
    > nie tylko seks byłby niebiański, ale ogólnie lepsza płaszczyzna porozumienia
    i
    > poczucie bliskości psychicznej? Czy nie dopuszczacie takiej myśli?
    >
    > owca.

    Witaj owieczko :-)))
    Zadałaś bardzo trafne pytanie. Seks grupowy w wielu przypadkach stanowić może o
    trwałości danego związku, małżeństwa. Poprzedni, dość długo trwający związek
    mojego męża, rozpadł się właśnie z tego powodu. Jego ówczesna partnerka
    naruszyła pewne zasady, które cechować winny ludzi oddających się swingowi. Po
    prostu zakochała się w innym mężczyznie i od niego odeszła, choć poźniej
    niemalże na czworakach próbowała do niego wrócić. Ale wtedy byłam już ja :-)))

    Ja takich obaw raczej nie mam. Ze swoim mężem postawiliśmy na uczciwość i
    szczerość. On w swoim poprzednim związku myślał, że trafił na taką partnerkę
    jaka jestem dzisiaj ja, a więc w sposób wyraźny odróżniającą czysto fizyczny
    seks od seksu połączonego z uczuciem. W naszym związku ryzyko raczej nie
    istnieje. Poza tym staramy się takie ryzko minimalizować poprzez działanie wg
    pewnych sprawdzonych scenariuszy.

    Wiemy, że tak tolerancyjni partnerzy jakimi my jestesmy dla siebie, rzadko się
    trafiają. Wydaje nam się także, iż jest to tolerancja w granicach rozsądku nie
    zagrażająca trwałości naszego życia małżeńskiego. Nie daliśmy sobie dyspensy na
    erotyczne kontakty pozamałżenskie bez udziału drugiego partnera. Nie musimy się
    oszukiwać. Gdy któreś z nas ma ochotę na erotyczne szaleństwo, ustalamy zakres
    takiego spotkania, jego termin, a później przechodzimy do wyboru osób, które
    chcielibyśmy na takie spotkanie zaprosić. Oczywistym jest, że nie każde z nas
    przecież ma ochote w każdym czasie o każdej porze na tego typu zabawy. Dlatego
    do każdego spotkania (oprócz tych w pełni spontanicznych, za obopólną chęcia)
    uprzednio przygotowujemy się, nastrajamy psychicznie. A później wspólnie
    wspominamy. Żadne z nas nie chciałby utracić tego co wspólnie tak misternie
    budowaliśmy. Nie boję się o to, że mój mąż zakocha się czy też zauroczy inną
    partnerką. Do tego nie potrzeba być swingersem. To spotkać może także każdego
    innego człowieka, który przechodząc ulicą spojrzy w piękne oczy osobnika płci
    przeciwnej i poczuje nagły przypływ nieprzepartej ochoty na poznanie tego kogos
    i może także wdanie się w romans. My siebie jesteśmy pewni. A naturalne pokusy
    związane z chęcia uprawiania seksu z innymi partnerami realizujemy wspólnie.

    pozdrawiam
    olivvka
  • _owca 15.01.03, 17:07
    Dziękuję:)

    Rozmawialiśmy niedawno z barankiem o tzw. otwartym związku, czyli o kontaktach
    seksualnych z innymi partnerami każdego z nas... jednak obawiałam się właśnie,
    że erotyczne kontakty pozamałżeńskie bez udziału drugiego partnera mogą
    zachwiać naszym małżeństwem. Do seksu grupowego natomiast jeszcze się nie
    przekonałam...
    Mam zbyt wiele do stracenia, aby eksperymentować... ale może jeszcze uda mam
    się znaleźć rozwiązanie w miarę bezpieczne, do zaakceptowania przez nas oboje.
    Pozdrawiam
    owca.
  • Gość: JA IP: 80.252.0.* 21.01.03, 20:20
    Jestem poetą i heterykiem. I nie chodzi mi o przygodną znajomość, lecz coś
    trwałego. A tak!

    jarek0605645660@gazeta.pl

    klaryssa napisała:

    > Mnie ciekawi jeszcze kwestia zawierania takich znajomosci. Wiadomo jaki jest
    > cel takiego spotkania i ze liczysz na satysfakcje plynaca z sexu. Istnieje
    wiec
    >
    > pewne ryzyko ze zaczepiony w barze czy innym miejscu partner, ew. partnerzy
    > moga nie spelnic waszych oczekiwan. Wiem ze to tylko przygodna znajomosc ale
    > czy jesli cos co nie bylo dostrzegalne na pierwszy rzut oka jest przeszkoda
    to
    > wycofujecie sie??
  • arentina 16.01.03, 10:21
    Cóz za obrzydliowość z tej olivki. Wkrotce maz znudzony
    igraszkami znajdzie sobie inna mlodsza ladniejsza i co
    wazniejsze wierna i zostawi olivke sama. Za 10 lat bedzie
    musiala placic zeby ja ktos posuwal. Blee, blee.Ochyda
  • olivvka 16.01.03, 10:35
    arentina napisał:

    > Cóz za obrzydliowość z tej olivki. Wkrotce maz znudzony
    > igraszkami znajdzie sobie inna mlodsza ladniejsza i co
    > wazniejsze wierna i zostawi olivke sama. Za 10 lat bedzie
    > musiala placic zeby ja ktos posuwal. Blee, blee.Ochyda

    No w koncu Arentino, już myślałam że zaniemogłaś. Tfu, tfu, na psa urok, cóż za
    szataństwo tutaj nam prezentuje ta zgniła do szpiku kości olivvka. Przeżegnaj
    się cztery razy, poleć po wodę święconą i przestań czytać te bezeceństwa, które
    tutaj wypisuje ta rozpustnica olivvka.

    Co do mojego męża: to najwspanialszy człowiek jakiego do tej pory spotkałam. A
    najpiękniejszy widok jaki jest z nim związany i mnie cieszy to taki, gdy widzę
    rozkosz na jego twarzy, gdy ja i wespół ze mną inna kobieta pieści go intymnie.
    Rozumiesz czym jest szczęście, czy to dla Ciebie abstrakcja?

    pozdrawiam
    olivvka
  • arentina 16.01.03, 10:49

    >
    > No w koncu Arentino, już myślałam że zaniemogłaś.
    Zalewasz to forum obrzydlistwami w ogromnych ilosciach,
    ze niestety, nie jestem w stanie reagowac na wszystkie
    twoje wypowiedzi.
    Tfu, tfu, na psa urok, cóż za
    >
    > szataństwo tutaj nam prezentuje ta zgniła do szpiku
    kości olivvka.
    To fakt, zgnilizna piewrszej wody.
    Przeżegnaj
    > się cztery razy, poleć po wodę święconą,
    tego akurat nie praktykuje, ale gdyby bylo choc cien
    szansy, ze wrocisz na droge normalnosci, zrobilabym to.
    >i przestań czytać te bezeceństwa, które
    >
    > tutaj wypisuje ta rozpustnica olivvka.
    Coz, niecodzien zdarza sie tak dobry egzemplarz do
    obserwacji takich wynaturzen.
    >
    > Co do mojego męża: to najwspanialszy człowiek jakiego
    do tej pory spotkałam. A
    > najpiękniejszy widok jaki jest z nim związany i mnie
    cieszy to taki, gdy widzę
    > rozkosz na jego twarzy, gdy ja i wespół ze mną inna
    kobieta pieści go intymnie.
    Ludzie sie zmieniaja. Ale osoba, ktora ma przezarty mozg
    orgazmami, nie jest w stanie wyciagac wnioskow, z
    doswiadzcen i innych ludzi. Zazwyczaj zyczeniowo sie
    mysli u mnie bedzie inaczej.
    > Rozumiesz czym jest szczęście, czy to dla Ciebie
    abstrakcja?
    Szczescie to napewno dla ciebie rozpusta i wyuzdanie.
    Co do mnie mam inna defincje szczescia, dotyczy ona
    intymniosci dwojga ludzi, zaufania wspolnej milosci, a
    twoj zwizake jest chory.
  • olivvka 16.01.03, 10:59
    Cenię wolność słowa. Możesz na mój temat wygłaszać niepochlebne opinie. Jeśli
    ma pomóc to Twojemu sfrustrowaniu, to czyń to nie przeszkadzając sobie. Zabawna
    jestes w tej swojej zajadłości i uporze dotyczącym ciągłego piętnowania mnie za
    moje "występki".

    Wciąż Ci jednak życzę tak wspaniałego małżenstwa jak moje, tyle szczerości,
    otwartości i bezpośredniości w stosunkach ze swoim ukochanym.

    pozdrawiam
    olivvka
  • arentina 16.01.03, 11:14
    olivvka napisała:

    > Cenię wolność słowa. Możesz na mój temat wygłaszać
    niepochlebne opinie. Jeśli
    > ma pomóc to Twojemu sfrustrowaniu, to czyń to nie
    przeszkadzając sobie. Zabawna
    >
    > jestes w tej swojej zajadłości i uporze dotyczącym
    ciągłego piętnowania mnie za
    >
    > moje "występki".
    Nie dziekuje za pozwolenie, bo nie potrzebuje go,
    zwlaszcza od takiej osoby ja ty.
    Lepiej byc zabawnym niz obrzydliwym.
    >
    > Wciąż Ci jednak życzę tak wspaniałego małżenstwa jak
    moje, tyle szczerości,
    > otwartości i bezpośredniości w stosunkach ze swoim
    ukochanym.
    Takie zyczenia, oczywiscie to dla mnie najczystsza
    przekora z twojej strony. Ale niemozliwe sa one do
    spelnienienia, bo ja cenie intymnosc, wiernosc i
    zaufanie, wiec twoj model malzenstwa mi na szczescie nie
    grozi.
  • olivvka 16.01.03, 11:47
    arentina napisał:

    > olivvka napisała:
    >
    > > Cenię wolność słowa. Możesz na mój temat wygłaszać
    > niepochlebne opinie. Jeśli
    > > ma pomóc to Twojemu sfrustrowaniu, to czyń to nie
    > przeszkadzając sobie. Zabawna
    > >
    > > jestes w tej swojej zajadłości i uporze dotyczącym
    > ciągłego piętnowania mnie za
    > >
    > > moje "występki".
    > Nie dziekuje za pozwolenie, bo nie potrzebuje go,
    > zwlaszcza od takiej osoby ja ty.
    > Lepiej byc zabawnym niz obrzydliwym.
    > >
    > > Wciąż Ci jednak życzę tak wspaniałego małżenstwa jak
    > moje, tyle szczerości,
    > > otwartości i bezpośredniości w stosunkach ze swoim
    > ukochanym.
    > Takie zyczenia, oczywiscie to dla mnie najczystsza
    > przekora z twojej strony. Ale niemozliwe sa one do
    > spelnienienia, bo ja cenie intymnosc, wiernosc i
    > zaufanie, wiec twoj model malzenstwa mi na szczescie nie
    > grozi.

    Spójrz proszę na to, czym jest wg specjalistów intymnosc:

    --------------
    Waring i Chelun wyróżniają osiem elementów wpływających na intymność. Są to:
    afektywność, czyli okazywanie partnerowi uczuć; wspólnota, czyli podkreślanie
    jego ważności; ekspresyjność rozumiana jako dzielenie się swymi myślami czy
    poglądami; dopasowanie, czyli podobne zainteresowania, pasje i cele życiowe;
    rozwiązywanie konfliktów, czyli umiejętność przyjmowania różnicy poglądów i
    spokojnego jej analizowania; dostosowanie seksualne - okazywanie
    zainteresowania i potrzeb intymnych; względna autonomia rozumiana jako
    akceptacja innych przyjaźni; poczucie tożsamości, czyli przekonanie o
    wyjątkowości relacji łączącej partnerów.
    ---------------

    Mnie i mojemu mężowi, mimo prowadzenia otwartego życia seksualnego, żaden z
    tych elementów nie wydaje się obcy. Powiem więcej, każdy z nich jest nam bardzo
    bliski i jest przez nas realizowany w życiu codziennym.

    pozdrawiam
    olivvka

    PS. A niewierność tak naprawdę nie jest utrzymywaniem kontaktów seksualnych z
    innymi partnerami. To utrzymywanie kontaktów seksualnych z innymi partnerami
    wbrew woli (a także często bez wiedzy) partnera/parterki. W naszym przypadku o
    niewierności mowy być nie może. Oboje robimy to, na co wspólnie zdecydowaliśmy
    się. Nie zdradzamy się, gdyż otwarcie o wszytstkim sobie mówimy. Zdradą jest
    to, co większość ludzi uważa za normę: z żoną/mężem nie wypada mi wyczyniać
    brewerii łóżkowych. Zrobię to z kochanką/kochankiem. A żona/mąż na pewno się
    nie dowie. Do tragedii dochodzi wtedy, gdy jednak mimo wszystko mąż/żona się o
    tym dowiaduje. I stąd ta wzrastająca liczba rozwodów.
  • Gość: a IP: *.net195-132-242.noos.fr 27.05.03, 19:06
    ...ty jestes taka "oliwka" jak ja pomarancza.Przestan pieprzyc glupoty i
    zajmij sie czyms pozytecznym (onanizmem), bedziesz mial mniej czasu na
    zasmiecanie forum pseudopornografia!
  • Gość: smyk IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 13:46
    Mąż ją trzyma a studenci posuwają - przecież to nie jest normalne
    Co o tym sądzicie ?
  • _owca 15.01.03, 13:49
  • Gość: smyk IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 13:58
  • _owca 15.01.03, 14:00
  • Gość: smyk IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 14:05
    Udzielam rzeczowych porad !
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.03, 15:28
    1. Jak mam wyregulować muszkę w moim AKMS? Pociski skupiają się jakieś 20 cm w
    prawo i 15 w dół od środka tarczy.

    2. Co uczynić ze śladami herbacianego osadu na kubkach?

    3. Jak prawidłowo zasygnalizować kierunkowskazem wjazd i zjazd ze skrzyżowania
    o ruchu okrężnym z sygnalizacją świetlną bez powtórzeń?

    4. Czy lepiej mnożyć w pamięci metodą słupkową, czy wykorzystując zasadę
    rozdzielności mnożenia względem dodawania/odejmowania?

    5. Kalesony: nosić czy nie nosić podczas ostrych mrozów?

    6. Jak zmierzyć wysokość budynku w nocy mając do dyspozycji jedynie metrowy kij?

    7. Jaka jest niezawodna gadka, zwalająca każdą laskę z nóg?

    8. Jak prawidłowo podawać koniowi kostkę cukru?

    9. Czym można zastąpić szafran?

    10. Jakim dosadnym a parlamentarnym mianem określić faceta znieważającego
    słownie drogie mi osoby?



    Mam nadzieję, że zajmę czymś na chwilę twój rozgorączkowany umysł...

    Szalony Kucharz
  • olivvka 15.01.03, 14:47
    Gość portalu: smyk napisał(a):

    > Mąż ją trzyma a studenci posuwają - przecież to nie jest normalne
    > Co o tym sądzicie ?

    Smyku,
    Naturalnym jest za to 50% rozwodów z powodu zdrady fizycznej partnera, prawda?
    Normalnym jest także korzystanie z agencji towarzyskiej przez żonatych
    mężczyzn. Normalnym jest w końcu posiadanie kochanek tak by nie dowiedziała się
    o tym żona, lub kochanków tak by nie dowiedział się o tym mąż.

    Niech to będzie za komentarz.

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: smyk IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 15.01.03, 15:04
    Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałbym o tym
    nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
    A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach innego
    faceta - rozwód murowany.
    Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie mam żadnych
    zahamowań ) ale tylko z tą jedną.
  • olivvka 15.01.03, 15:10
    Gość portalu: smyk napisał(a):

    > Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałbym o tym
    > nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
    > A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach innego
    > faceta - rozwód murowany.
    > Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie mam
    żadnych
    >
    > zahamowań ) ale tylko z tą jedną.


    Smyku,
    Ty lubisz kaszankę, a ja z mężem lubimy salceson. I niech tak pozostanie.

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: rosa IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 15.01.03, 15:25
    Gość portalu: smyk napisał(a):

    > Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałbym o tym
    > nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
    > A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach innego
    > faceta - rozwód murowany.
    > Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie mam
    żadnych
    >
    > zahamowań ) ale tylko z tą jedną.

    Zgadzam się z Toba Smyku-Olivvka to główna mądralińska tego forum,ale dla
    mnie,przepraszam,jest OBRZYDLIWA!!!!!!!!I tak ujęłam to subtelnie.i
    obojętnie,jak to "mądrze"będzie ujmować i tak są to dewiacje pierwszej wody.to
    Jej wybór,co nie zmienia faktu,że obrzydliwa jest do bólu!!!!!!!
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 15.01.03, 15:32
  • olivvka 15.01.03, 15:34
    Gość portalu: rosa napisał(a):

    > Gość portalu: smyk napisał(a):
    >
    > > Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałbym o
    > tym
    > > nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
    > > A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach inneg
    > o
    > > faceta - rozwód murowany.
    > > Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie mam
    > żadnych
    > >
    > > zahamowań ) ale tylko z tą jedną.
    >
    > Zgadzam się z Toba Smyku-Olivvka to główna mądralińska tego forum,ale dla
    > mnie,przepraszam,jest OBRZYDLIWA!!!!!!!!I tak ujęłam to subtelnie.i
    > obojętnie,jak to "mądrze"będzie ujmować i tak są to dewiacje pierwszej
    wody.to
    > Jej wybór,co nie zmienia faktu,że obrzydliwa jest do bólu!!!!!!

    Witaj rosa,
    Twoje prawo myslec o mnie co chcesz. Dziekuje za szczerosc.

    To co zaprezentował Smyk, to nic innego jak obłuda. Ja moge sobie byc
    obrzydliwa w swym upodobaniu do szczerosci. Wiem jednak, ze nie stane
    prawdopodobnie oko w oko z problemem znudzenia i zdrady w swym małżeństwie.
    Każdy jest kowalem własnego losu, także wlasnego małzeństwa. Jeśli ktoś pragnie
    być okłamywanym, nieświadomym zdrad swojego partnera, niech tak pozostanie.
    Jeśli natomiast uważa, że zdrada go nie będzie dotyczyła, bo sam nie ma na nią
    ochoty, to jest w błędzie.

    pozdrawiam
    mądralińska olivvka:-)))
  • Gość: rosa IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 15.01.03, 15:44
    olivvka napisała:

    > Gość portalu: rosa napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: smyk napisał(a):
    > >
    > > > Gdyby mnie to spotkało ( zdrada ze strony mojej partnerki ) to wolałb
    > ym o
    > > tym
    > > > nie wiedzieć, również gdybym to ja zrobił też bym się nie przyznał.
    > > > A tak na marginesie to nie wyobrażam sobie mojej kobiety w objęciach
    > inneg
    > > o
    > > > faceta - rozwód murowany.
    > > > Dla mnie seks jest rzeczą bardzo intymną ( nie zrozum mnie źle, nie m
    > am
    > > żadnych
    > > >
    > > > zahamowań ) ale tylko z tą jedną.
    > >
    > > Zgadzam się z Toba Smyku-Olivvka to główna mądralińska tego forum,ale dla
    > > mnie,przepraszam,jest OBRZYDLIWA!!!!!!!!I tak ujęłam to subtelnie.i
    > > obojętnie,jak to "mądrze"będzie ujmować i tak są to dewiacje pierwszej
    > wody.to
    > > Jej wybór,co nie zmienia faktu,że obrzydliwa jest do bólu!!!!!!
    >
    > Witaj rosa,
    > Twoje prawo myslec o mnie co chcesz. Dziekuje za szczerosc.
    >
    > To co zaprezentował Smyk, to nic innego jak obłuda. Ja moge sobie byc
    > obrzydliwa w swym upodobaniu do szczerosci. Wiem jednak, ze nie stane
    > prawdopodobnie oko w oko z problemem znudzenia i zdrady w swym małżeństwie.
    > Każdy jest kowalem własnego losu, także wlasnego małzeństwa. Jeśli ktoś
    pragnie
    >
    > być okłamywanym, nieświadomym zdrad swojego partnera, niech tak pozostanie.
    > Jeśli natomiast uważa, że zdrada go nie będzie dotyczyła, bo sam nie ma na
    nią
    > ochoty, to jest w błędzie.
    >
    > pozdrawiam
    > mądralińska olivvka:-)))

    daleka jestem od tego żeby Cie obrażać,ale naprawdę opisy Twoich uniesień mnie
    mocno zniesmaczają.nie chodze zakuta w pas cnoty,ale te Twoje "przezycia" po
    prostu wywołują u mnie obrzydzenie.a ze Smykiem bardziej zgodziłam sie,jeżeli
    chodzi o układ 1+1 kontaktach intymnych,niz pochwaliłam obłudę.

    pozdrawiam!
  • zdzichu-nr1 15.01.03, 16:36
    Seks grupowy nie musi być remedium na małżeńskie pokusy, bo czym innym jest
    seks we dwoje, a zupełnie czym innym orgia, którą opisuje olivka.

    Dla mnie seks jest rzeczą intymną do robienia we dwoje, ewentualnie z dwiema
    Paniami naraz (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
    panienek z durnego faceta, co dał się namówić). Do spraw seksu należą też
    przytulanki, delikatne rozbieranki, pocałunki, nawet wspólne obejrzenie filmu w
    tv po stosunku (leżąc w łóżku) - gdzie to wszystko jest u Ciebie???? Nie ma
    nic, poza grupowym rżnięciem się nawzajem, wyzutym z jakiejkolwiek intymności
    (bajania o więzi duchowej to możesz sobie naprawdę darować, jaka więź duchowa
    po może być po godzinnej znajomości w pubie? czy paru postach w necie?).

    Lubię smakować kobietę, ale lubię to robić delikatnie, powoli i z pietyzmem.
    Bez onanizującego się męża w tle, który w każdej chwili może mnie złapać za
    jaja, bądź próbować pchnąć od tyłu. A zatem uważam podobnie jak rosa -te
    praktyki są obrzydliwe, zwłaszcza przy półgębkiem zaznaczanej wielostronności
    męża. Czego jak czego, ale pedalszczyzny nie znoszę...

    PS. A ty Czarna nie wtrącaj się nieproszona! Bo Ciebie też nazwę odpowiednio
  • lorack 15.01.03, 17:32
    odnosnie tych miazdzacych i niepozostawiajacych suchej nitki na Oliwce postow.

    jedna uwaga, nader moim zdaniem wazna- dotyczaca nie tylko sfery seksualnej,
    ale calego zycia
    to, jaka droge wybieram ja, nie ma nic wspolnego z tym, jaka droga jest
    najlepsza dla innych.

    moge nie preferowac takiego podejscia. ale to nie narusza mojej wolnosci- jesli
    mi sie nie podoba, nie czytam. nikt Wam nie kazal czytac tego posta. nie
    ulepszajcie swiata, mowiac, ze znacie jedyna sluszna droge, a reszta jest fe.
    to niebywale prymitywne podejscie...

    pozdrawiam

    Lorack
  • Gość: Alex IP: *.dialup.warszawa.pl 15.01.03, 20:02
    A Ty przestań prawić banały bo to jest forum a nie towarzystwo wzajemnej
    adoracji. A tak na marginesie to chętnie może bym spróbował ale na pewno nie z
    udziałem osoby z którą jestem w powaznym związku, z różnych przyczyn, które
    były wspominane powyzej. A przed zrealizowaniem tego pomysłu z przygodnymi
    osobami powstrzymuje mnie skutecznie obawa przed złapaniem rożnych świństw. W
    dobroczynną moc gumek to nie bardzo wierzę a zresztą co to wtedy za sex ;))
  • olivvka 16.01.03, 10:27
    Zdziśku, moja odpowiedź pomiędzy wersami Twojej wypowiedzi:



    zdzichu-nr1 napisał:

    > Seks grupowy nie musi być remedium na małżeńskie pokusy, bo czym innym jest
    > seks we dwoje, a zupełnie czym innym orgia, którą opisuje olivka.
    >

    Oczywiście, że czym innym jest seks we dwoje, a czym innym jest seks grupowy,
    czym innym jest także orgia. Bo nie każdy seks grupowy musi być orgią.

    > Dla mnie seks jest rzeczą intymną do robienia we dwoje, ewentualnie z dwiema
    > Paniami naraz

    Kolejny sprawiedliwy, który daje tylko sobie prawo do uczestniczenia w
    spotkaniu z większą ilością kobiet. A my kobiety, takich pragnień mieć nie
    powinnyśmy. Parafiańszczyzna.


    (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
    > panienek z durnego faceta, co dał się namówić).

    A skąd wiesz, czyżbyś uczestniczył? Przecież Ty jesteś taki poprawny moralnie.

    >Do spraw seksu należą też
    > przytulanki, delikatne rozbieranki, pocałunki, nawet wspólne obejrzenie filmu
    w tv po stosunku (leżąc w łóżku) - gdzie to wszystko jest u Ciebie????

    O przepraszam, oglądamy często przy tym erotyczny film, leci sobie cichutko w
    tle. Bo wiedzieć winieneś, że mężczyźni są wzrokowcami i bardzo lubią erotykę
    na ekranie i pomaga im ona choćby w szybkim dojściu do ponownej sprawności, gdy
    zerkną sobie na jakąś wyuzdaną scenkę w tv.


    Nie ma
    > nic, poza grupowym rżnięciem się nawzajem, wyzutym z jakiejkolwiek intymności
    > (bajania o więzi duchowej to możesz sobie naprawdę darować, jaka więź duchowa
    > po może być po godzinnej znajomości w pubie? czy paru postach w necie?).

    Żadna. Jak czytałbyś z uwagą moje posty, to wiedziałbyś że ani ja ani mój mąż
    nie robimy tego dla poczucia z kimś więzi duchowej, a jedynie dla zaspokojenia
    swych czysto fizjologicznych potrzeb i swoich pragnień.

    >
    > Lubię smakować kobietę, ale lubię to robić delikatnie, powoli i z pietyzmem.
    > Bez onanizującego się męża w tle, który w każdej chwili może mnie złapać za
    > jaja, bądź próbować pchnąć od tyłu.

    Tak Zdzisiu, masz rację, wszyscy mężczyzni, których zapraszamy na spotkania, to
    sodomici polujący na odbyty współuczestników zabaw.

    >A zatem uważam podobnie jak rosa -te
    > praktyki są obrzydliwe, zwłaszcza przy półgębkiem zaznaczanej wielostronności
    > męża. Czego jak czego, ale pedalszczyzny nie znoszę...

    Pedalszyczyzny powiadasz? Cóż za "pietyczne" określenie homoseksualizmu. Ty
    esteta, lubiący ów pietyzm, w tak subtelny sposób nazywasz tę odmienność
    seksualną. Wiesz o czym to świadczy? Domyśl się. W każdym razie przedstawiłeś
    się nam już. Dziękujemy.

    >
    > PS. A ty Czarna nie wtrącaj się nieproszona! Bo Ciebie też nazwę odpowiednio

    Wstrzemięźliwości odrobinkę proponuję i kultury.

    pozdrawiam serdecznie
    olivvka
  • zdzichu-nr1 16.01.03, 19:13
    olivvka napisała:

    > Oczywiście, że czym innym jest seks we dwoje, a czym innym jest seks grupowy,
    > czym innym jest także orgia. Bo nie każdy seks grupowy musi być orgią.

    To bardzo ciekawe postawienie sprawy ;)))) Myślę, że wielu uczestników forum z
    chęcią dowiedziałoby się od Ciebie co w takim razie jest orgią - może jakiś
    zwierzak w tle???

    > Kolejny sprawiedliwy, który daje tylko sobie prawo do uczestniczenia w
    > spotkaniu z większą ilością kobiet. A my kobiety, takich pragnień mieć nie
    > powinnyśmy. Parafiańszczyzna.

    Nic nie zrozumiałaś. Jeśli kobieta chce to robić np. z dwoma Panami naraz - no
    cóż, to w końcu jej sprawa (i tych Panów). Tu chodzi o udział Twojego męża w
    tym wszystkim! Przedstawiasz swoje doświadczenia jako panaceum na naturalne
    pragnienie "skoku w bok" w małżeństwie. Ja uważam, a chyba i większość Twoich
    oponentów tutaj, że podobne praktyki to wynaturzenie idei związku, które nie
    dość że są chore , to muszą doprowadzić w końcu do jego rozpadu. Ponadto
    zauważyłem, że seks grupowy zaspokaja (w moim mniemaniu) inne potrzeby niż
    klasyczna zdrada małżeńska. Więc nie można tego porównywać.


    > (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
    > > panienek z durnego faceta, co dał się namówić).
    >
    > A skąd wiesz, czyżbyś uczestniczył? Przecież Ty jesteś taki poprawny moralnie.

    Nie jestem Święty i nie mówię tego, co mówię, jako objawionych prawd moralnych.
    Przypominasz mi ludożercę, który do swojego krytyka krzyczy oburzony: "Przecież
    ty też jesz mięso!".

    > >Do spraw seksu należą też
    > > przytulanki, delikatne rozbieranki, pocałunki, nawet wspólne obejrzenie fi
    > lmu
    > w tv po stosunku (leżąc w łóżku) - gdzie to wszystko jest u Ciebie????
    >
    > O przepraszam, oglądamy często przy tym erotyczny film, leci sobie cichutko w
    > tle. Bo wiedzieć winieneś, że mężczyźni są wzrokowcami i bardzo lubią erotykę
    > na ekranie i pomaga im ona choćby w szybkim dojściu do ponownej sprawności,
    gdy zerkną sobie na jakąś wyuzdaną scenkę w tv.

    Zdaje się, że straciłaś już poczucie czegoś ulotnego, co na początku Twej
    życiowej drogi erotycznej myślę że było. Przecież nie o techniczną sprawność mi
    tutaj chodzi!

    > Nie ma
    > > nic, poza grupowym rżnięciem się nawzajem, wyzutym z jakiejkolwiek intymno
    > ści
    > > (bajania o więzi duchowej to możesz sobie naprawdę darować, jaka więź duch
    > owa
    > > po może być po godzinnej znajomości w pubie? czy paru postach w necie?).
    >
    > Żadna. Jak czytałbyś z uwagą moje posty, to wiedziałbyś że ani ja ani mój mąż
    > nie robimy tego dla poczucia z kimś więzi duchowej, a jedynie dla
    zaspokojenia
    > swych czysto fizjologicznych potrzeb i swoich pragnień.

    Jak wyżej.


    > > Lubię smakować kobietę, ale lubię to robić delikatnie, powoli i z pietyzme
    > m.
    > > Bez onanizującego się męża w tle, który w każdej chwili może mnie złapać z
    > a
    > > jaja, bądź próbować pchnąć od tyłu.
    >
    > Tak Zdzisiu, masz rację, wszyscy mężczyzni, których zapraszamy na spotkania,
    > to sodomici polujący na odbyty współuczestników zabaw.

    Z Twojej wcześniejszej odpowiedzi wynika, że nie jest to wykluczone.


    > >A zatem uważam podobnie jak rosa -te
    > > praktyki są obrzydliwe, zwłaszcza przy półgębkiem zaznaczanej wielostronno
    > ści
    > > męża. Czego jak czego, ale pedalszczyzny nie znoszę...
    >
    > Pedalszyczyzny powiadasz? Cóż za "pietyczne" określenie homoseksualizmu. Ty
    > esteta, lubiący ów pietyzm, w tak subtelny sposób nazywasz tę odmienność
    > seksualną. Wiesz o czym to świadczy? Domyśl się. W każdym razie przedstawiłeś
    > się nam już. Dziękujemy.

    Ja też dziękuję. Rozumiem, że do nowoczesnego salonu oświeconych awansuję
    wtedy, jak swój odbyt mężusiowi ochoczo nadstawię?! Toleruję homoseksualizm,
    ale tolerancja nie równa się akceptacja!


    > > PS. A ty Czarna nie wtrącaj się nieproszona! Bo Ciebie też nazwę odpowiedn
    > io
    > > Wstrzemięźliwości odrobinkę proponuję i kultury.

    Kto mnie nazwał "palantem"? Chyba Pani Czarna_26, czyż nie? Uważam, że
    zareagowałem wstrzmięźliwie i kulturalnie.


    > pozdrawiam serdecznie
    > olivvka

    Ja też pozdrawiam, choć dalsza wymiana myśli wydaje mi się jałowa.
    Zdzichu
  • Gość: Xionc IP: proxy / 213.77.7.* 16.01.03, 13:27
    zdzichu-nr1 napisał:

    > Dla mnie seks jest rzeczą intymną do robienia we dwoje, ewentualnie z dwiema
    > Paniami naraz (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
    > panienek z durnego faceta, co dał się namówić).

    A jak twoja żona (dziewczyna) nie będzie miała ochoty na patrzenie na ciebie w
    objęciach innej kobiety (kobiet)? Albo co gorsza będzie chciała w zamian seksu
    z dwoma facetami? Człowieku zmień nika na Tartuffe bo hipokryzja i obłuda walą
    od ciebie drzwiami i oknami!!!

    A co do Oliwki. Wydaje mi się że większość jej oponentów po prostu zazdrości
    jej takiego układu... Ja chętnie spotkałbym się z nią i jej mężem na jakimś sex-
    party. Szkoda, że moja żona nie akceptuje takich pomysłów....
  • Gość: rosa IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 16.01.03, 13:37
    Gość portalu: Xionc napisał(a):

    > zdzichu-nr1 napisał:
    >
    > > Dla mnie seks jest rzeczą intymną do robienia we dwoje, ewentualnie z dwie
    > ma
    > > Paniami naraz (powyżej dwóch to zaczynają się po prostu śmichy-hihy grupy
    > > panienek z durnego faceta, co dał się namówić).
    >
    > A jak twoja żona (dziewczyna) nie będzie miała ochoty na patrzenie na ciebie
    w
    > objęciach innej kobiety (kobiet)? Albo co gorsza będzie chciała w zamian
    seksu
    > z dwoma facetami? Człowieku zmień nika na Tartuffe bo hipokryzja i obłuda
    walą
    > od ciebie drzwiami i oknami!!!
    >
    > A co do Oliwki. Wydaje mi się że większość jej oponentów po prostu zazdrości
    > jej takiego układu... Ja chętnie spotkałbym się z nią i jej mężem na jakimś
    sex
    > -
    > party. Szkoda, że moja żona nie akceptuje takich pomysłów....

    Olivvka z mężem na pewno chetnie Cię zaproszą,nie martw się.potem opowiesz
    Żonie jak było super (najlepiej gdybys podparł sie materiałem dowodowym w
    postaci kasety VHS)i Żona na pewno się skusi,głow do góry.
    a jak ktos się brzydzi tego typu "zabawami",to wcale nie znaczy,że zadrości!
  • samber 16.01.03, 11:47
    A ja, choć jestem zadeklarowanym monogamistą, skorzystałem z niektórych uwag
    Olivvki i nie żałuję:)
  • Gość: rosa IP: *.iry.warszawa.supermedia.pl 16.01.03, 12:43
    samber napisał(a):

    > A ja, choć jestem zadeklarowanym monogamistą, skorzystałem z niektórych uwag
    > Olivvki i nie żałuję:)

    gartuluję!ja z "porad" Olivvki nie skorzystam i tez nie załuję:)).
  • alphina 12.02.03, 13:50
    madame oliwka nie jest absolutnie obrzydliwa osoba, ma tyle madrosci zyciowej i
    trafnych spostrzezen ze nalezy tylko chylic przed nia czola, wszak wiadomym
    jest ze kazdy z nas jest inny ale nie kazdy w sposob tak taktowny i rzeczowy
    jak Oliwka, jest w stanie opisywac swoje upodobania sexualne.
    Oliwko , pozdrawiam serdecznie, z przyjemnoscia czytam twoje wypowiedzi:)
  • Gość: smyk IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 16.01.03, 09:17
    Trafne wypowiedzi, zachowanie seksualne jakie prezentuje oliwka nie ma nic
    wspólnego z uczuciem w stosunku do męża jest to czyste fizyczne wyżycie się i
    to jeszcze przy wspomaganiu studencików.
    Nie wróże im szczęśliwego pożycia to tylko kwestia czasu.
  • Gość: BlackDevil IP: proxy / 195.94.193.* 16.01.03, 09:43
    Za przeproszeniem - kto wam daje prawo do ustanawiania co jest norma a co
    odchyleniem ? jak powiedziala oliwka - jeden woli kaszanke inny salceson.
    W kraju muzulmanskim norma jest np posiadanie kilku zon i jakos nikt nie
    krzyczy ze mieszkaja tam sami zboczency. KAzdy ma jakies swoje normy i dopoki
    nie krzywdzi innych to jest to OK.
  • czarna_26 16.01.03, 10:03
    Gość portalu: BlackDevil napisał(a):

    > Za przeproszeniem - kto wam daje prawo do ustanawiania co jest norma a co
    > odchyleniem ? jak powiedziala oliwka - jeden woli kaszanke inny salceson.
    > W kraju muzulmanskim norma jest np posiadanie kilku zon i jakos nikt nie
    > krzyczy ze mieszkaja tam sami zboczency. KAzdy ma jakies swoje normy i dopoki
    > nie krzywdzi innych to jest to OK.


    Wreszcie konkretna odpowiedź, którą popieram w 100%!
    To jest forum "Erotica", możemy pisać to na co mamy ochotę, skąd zaraz taka
    agresja w stosunku do mnie i Oliwki, co Wam to daje? uważam że jesteście
    złośliwi! to o czym tutaj mamy pisać? mamy kłamać i kadzić o czymś czego w
    rzeczywistości nie robimy? jest jak jest i skoro byłyśmy w stanie otwarcie się
    do tego przyznać (co by to nie było) uszanujcie to, albo nie odpisujcie, bo my
    i tak swoje będziemy robiły, czy się to podoba komuś czy nie!
    Pozdrawiam Oliwkę i Szalonego Kucharza! :-)
    CZARNA
  • czarna_26 16.01.03, 10:05
    "Parodia sexuologa Zdzichu_jakiś_tam"
  • olivvka 16.01.03, 10:18
    Gość portalu: smyk napisał(a):

    > Trafne wypowiedzi, zachowanie seksualne jakie prezentuje oliwka nie ma nic
    > wspólnego z uczuciem w stosunku do męża jest to czyste fizyczne wyżycie się i
    > to jeszcze przy wspomaganiu studencików.
    > Nie wróże im szczęśliwego pożycia to tylko kwestia czasu.

    Smyk,
    Jak Ty jesteś taki wróż, to kup sobie może szklaną kulę i zacznij działać
    komercyjnie. Może zamiast przesiadywać tutaj i umoralniać, będziesz mógł w ten
    sposób powiekszać materialne zasoby szczęśliwej, jak mniemam, Twojej rodziny?

    Z fusów też wróżysz? Może i z wosku?

    Powtórzę Ci raz jeszcze: świadomie wraz z moim mężem wybraliśmy taki styl
    życia. Oboje jesteśmy z niego zadowoleni. Krzywdy nikomu nie robimy, najwyżej
    sobie (w Twoim pojęciu). Więc zechciej uszanować odmienność poglądów innych,
    nie moralizuj, bo ani ja, ani nikt inny Tobie pod kołdrę nie zagląda i nie
    moralizuje, że zbyt częsty onanizm prowadzi do możliwości utrudnienia relacji
    seksualnych pomiędzy małżonkami.

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: sugar IP: *.lubin.dialog.net.pl 16.01.03, 15:46

    Co za hipokryzja i nietolerancja z Waszej strony!!!!
    Co Was to obchodzi z kim One się kochają i w ile osób?!?
    Nie robią nikomu krzywdy więc się odwalcie!!!
    Fajnie, że za szczerość można wysłuchac samych obelg i epitetów pod własnym
    adresem...
    Jesteście tak tępi, że nie możecie przyjąć do wiadomości, że ludzie mają różne
    upodobania...a to, że Wam to akurat nie odpowiada...to hmmmm....niestety...ale
    poza obrażaniem i chamstwem nic nie możecie zrobić!!!
    Ale nie ma jak szykany, prawda?!
    Jesteście żałośni...
    Co Was to obchodzi co One robią we własnej sypialni?!?
    Czy Wam się One wpieprzają do Waszej sypialni?!
    ...NIEEEE!!!
    I napewno nie komentowałyby Waszych ewentualnych technik seksualnych w sposób
    tak prostacki i chamski jak Wy to robicie!!!

    To jest forum...i ludzie tutaj powinni się wypowiadać...a jeśli nie macie nic
    do powiedzenia poza poniżaniem...to lepiej sobie darujcie!!!!!!


    Ludzie trochę tolerancji i szacunku!!!!!!!!!!


    ..Aż wstyd, że tyle nietolerancji na każdym kroku...
    Co z Was za ludzie?!?!

  • Gość: BlackDevil IP: proxy / 195.94.193.* 16.01.03, 15:57
    Proponuje zamknac temat - nie ma sensu dywagowac nad tym co dla jednych jest
    norma a dla drugich zboczeniem.
    Rzeczowe argumenty ZA przedstawily Oliwka i czarna.
    Rzeczowych argumentow przeciw - nie zauwazylem ;-)
    Kazdy chyba sam potrafi wyciagac wnioski i podejmowac decyzje.
  • samber 17.01.03, 11:40
    Gość portalu: BlackDevil napisał(a):

    > Rzeczowe argumenty ZA przedstawily Oliwka i czarna.
    > Rzeczowych argumentow przeciw - nie zauwazylem ;-)

    A toś, chłopie, zamknął dyskusję;)
  • Gość: smyk IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 17.01.03, 09:41
    Drogi chłopcze !

    Nie lubie dewiacji seksualnych jest to dla mnie wynaturzenie - ta odpowiedz
    powinna Ci wystarczyć !

    Jedno jeszcze - nie lubie jak zwraca mi się uwagę !
  • Gość: glos_rozsadku IP: *.devs.futuro.pl 17.01.03, 10:18
    > Jedno jeszcze - nie lubie jak zwraca mi się uwagę !
    bo sam poswiecam caly swoj czas na zwracanie uwagi innym.....

    Drogi Smyku!
    Nie trudno nie zauwazyc twojego zdania na temat seksu grupowego i "innych
    dewiacji" nawet pobieznie przegladajac to forum. Moze bys spisal swoje
    argumenty, ocene i inwektywy do wszystkich zwolennikow pogladow, ktore sa Ci
    obce (tak to delikatnie ujme) w jednym watku, bowiem czytanie tego samego co
    kilka wypowiedzi staje sie bardzo nuzace.
    Pozdrawiam.
    glos_rozsadku
  • Gość: smyk IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 17.01.03, 10:28
    Drogi głosie !
    Intencją moją jest to aby każdy z forumowiczów dostał rzelelną odpowiedz
    skierowaną do niego.Może się powtarzam - ale nie mam wyjścia co mam zrobić jak
    na tym forum w stosunku do mojej osoby dochodzi do rękoczynów.
  • rampampam_ 16.01.03, 10:26
    Próbowałem niedawno (w międzyświęciu) i o mało nie wpadłem w nałóg.
    Z takim czymś należy uważać. Nie ukrywam, że trochę pod wpływem postów Chatte,
    Czarnej i Olivvki.
    Partnerami było (mam nadzieję, że jeszcze nie raz będzie) bardzo dobrze mi
    znane małżeństwo. Znamy się tak dobrze, że nawet nie było potrzeby stosowania
    prezerwatywy. Mnie akurat zostawiła moja dziewczyna, a oni mieli ochotę.
    Dyskutowaliśmy z nimi, jakie to rzeczy wypisuje się na Forum (do tego czasu
    jakoś nie potrafiłem się przemóc, moja b. dziewczyna tym bardziej nie, ale
    triolizm wzbudzał zawsze moje zaintereoswanie), a oni mi zaproponowali wspólną
    zabawę "zamiast teoretyzowania".
    Było wspaniale, ale muszę wszystkich ostrzec (za Czarną, która to już napisała
    wyżej), że to wciąga tak, że można stracić kontrolę.
    Istnieje konflikt pomiędzy pragnieniem powtórzenia tego przeżycia choćby i
    następnego dnia, a planami pary, z którą uprawialiśmy sex by np. by mieć się
    następnego dnia dla siebie albo w ogóle mieć coś innego do roboty. Parę dni
    potem chodziłem napalony jak piec, a przecież nie mogę siedzieć u
    przyjaciół "na okrągło".
    Parę dni "docieraliśmy" sposób, jak się witać i żegnać publicznie z koleżanką,
    z którą się kochaliśmy (dotyczy to oczywiście mnie, nie jej męża). Zbyt
    namiętnie mogłoby być szokujące dla otoczenia, zbyt ozięble - nieszczere i
    nieprzyjemne dla nas.
    We troje bez świadków oczywiście odpuszczamy sobie konwenanse.
  • eucaliptus 18.01.03, 15:12
    milo
    mam nadzieje, ze wpadniesz w ten nalog - bo to nalog przyjemny i szkody nikomu
    nie czyni
  • seksuolog 18.01.03, 23:37
    Zakres ludzkich kontaktow seksualnych jest rozlegly i
    dzieje sie tak oraz dzialo sie tak we wszystkich kulturach i
    cywilizacjach. Zjawiska dalekie od przecietnej byly jednak
    ukrywane w glebokim podziemiu. Seks grupowy jest takim zjawiskiem,
    ogranicza sie do minimalnego marginesu. Stale jego uprawianie
    deklaruje niezywkle nieliczna grupa. Nie jest to ograniczone
    do Polski, ma rowniez miejsce w innych krajach.

    Statystyka duzych populacji ma to do siebie ze jest bardzo
    prawdopodobne znalezienie sie w niej reprezentantow tendencji
    dalekich od przecietnej. Wobec tego nie ma nic dziwnego ze na
    specjalistycznym forum ujawnia sie ich troche i budzi silne
    emocje wsrod zwyklych "szarych monogamistow". Inna sprawa
    jest ze wyglada troche smiesznie gdy wypowiedzi z drugiej strony
    maja jakby kontekst prezentacji stylu zycia klasy superextra.
    Zjawisko mozna ogolnie potraktowac jako zupelnie 'normalna ekstreme'.

    Z punktu widzenia terapeuty jedyny interesujacy problem to czy
    w motywacji do uprawiania tego typu praktyk nie sa prawdopodobne
    czynniki nie w pelni uswiadamiane lub zwiazane z profilem lub stanem
    psychicznym. Mozna je identyfikowac poprzez wywiad z dana osoba
    dotyczacy ksztaltowania sie osobowosci, historii seksualnej oraz
    konstrukcji i aktywnosci sfery psychicznej. Szczegolowe informacje
    moga stac sie zrodlem refleksji nad mozliwymi sprzezeniami powodujacymi
    takie a nie inne modele postepowania. Pewne refleksje mozna by formulowac
    juz teraz na podstawie wypowiedzi glownej animatorki, brakuje jednak
    szczegolowych informacji by mozna bylo sformulowac wnioski.
  • Gość: snoopdoggydog IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 00:19
    Nie przejmuj sie nimi oliwka.
    Też bym spróbował ale jednak pękam o mój związek.
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 09:46
    Pani Seksuolog!

    Dotychczas nie wypowiadałem się zbytnio w niniejszym wątku, jednak wypowiedzi
    Pani nie mogę pozostawić bez odzewu.

    Ma Pani najzupełniejszą rację pisząc, że przedstawione tutaj seksualne
    działania "statystycznie rzecz biorąc" stanowią ułamek zaledwie wszystkich
    płciowych aktów. Lecz czy czyni je to ekstremalnymi, albo w jakiejś mierze
    dewiacyjnymi? Albo z drugiej strony, czy czyni je to zachowaniami odświętnymi,
    zarezerwowanymi jedynie dla kręgu wtajemniczonych? Doprawdy nie wiem, na
    podstawie jakich wypowiedzi wywnioskowała Pani ową "prezentację stylu życia
    klasy superekstra". I co właściwie oznacza pojęcie "normalne ekstremum"?

    Zagadnienie normy i dewiacji jest zbyt obszerne, aby je tutaj teraz
    prezentować, napiszę jedynie tyle, że o statusie normatywnym ludzkich działań
    nie decyduje wcale częstość ich występowania.

    Najbardziej zaniepokoił mnie ostatni fragment Pani wypowiedzi, ten o
    nieuświadomionych czynnikach tkwiących w motywacji. Każde działanie ludzkie
    rozebrać możemy do ostatniej śrubki w poszukiwaniu drugiego dna. Lecz czy
    dotrzemy wtedy do i s t o t y tych działań i czy po drodze nie uśmiercimy
    czegoś bardzo ważnego, owej miary wszechrzeczy, jaką jest... człowiek.

    Już szykuje Pani wystandaryzowane narzędzia badawcze, punkcyjne igły celnie
    zadawanych pytań, wzierniki duszy, serum prawdy... I przekonana jest pewnie o
    tym, że zupełnie bezstronnie, naukowo i obiektywnie wykaże zaraz Głównej
    Animatorce p r a w d z i w e motywy jej "nie-normalnego" postępowania.
    Nieważne, że zredukuje przy tym człowieka do splotu zaledwie okoliczności
    życia, dziecięcych urazów, wrodzonych popędów, hormonalnych zaburzeń czy
    innych "obiektywnych czynników". Ważne, aby zgromadzonej publiczności
    przywrócić poczucie społecznego ładu, odegrać przed nimi po raz n-ty
    przedstawienie o tym, że trawa jest zielona, niebo błękitne i wszystko jest w
    jak najlepszym porządku w tym najlepszym z możliwych światów, a te cieniem
    padające na nieskazitelną biel lic naszych "odmieńce" to zaledwie
    nieszczęśnicy, którzy się zagubili w drodze do doskonałości. A serce bije im w
    prawej piersi...

    Nie zastanawiało nigdy Pani, skąd bierze się cały ten obiektywny aparat do
    badań ludzkiej duszy? I czy rzeczywiście jest on obiektywny? Przecież człowiek
    to nie przedmiot i zobiektywizować go nie sposób, a kto tak czyni nieludzkim
    jest! Czy jedynie statystyczne potwierdzenie czegoś daje Pani gwarancję
    prawdziwości danych hipotez i poczucie słuszności podjętych tych czy innych
    działań? Czy modelując czyjąś głowę w wymyślne konstrukcje osobowościowo-
    psychoseksualne nie odnosi Pani wrażenia, że z uśmiechu czyni potwora? I skąd
    owa pewność, że "już teraz" cokolwiek Pani wie?



    Ja bym tak nie mógł...

    Szalony Kucharz
  • seksuolog 19.01.03, 16:23
    Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

    > Dotychczas nie wypowiadałem się zbytnio w niniejszym wątku, jednak
    >wypowiedzi Pani nie mogę pozostawić bez odzewu.
    > Ma Pani najzupełniejszą rację pisząc, że przedstawione tutaj seksualne
    > działania "statystycznie rzecz biorąc" stanowią ułamek zaledwie wszystkich
    > płciowych aktów. Lecz czy czyni je to ekstremalnymi, albo w jakiejś mierze
    > dewiacyjnymi?
    >I co właściwie oznacza pojęcie "normalne ekstremum"?

    Uzyte sformulowanie 'normalna ekstrema' sluzylo wlasnie podresleniu ze mowimy
    o znacznej odchylce od sredniej statystycznej ale wyraz 'normalne' implikuje
    ze ramach statystyki nie mowimy w ogole o dewiacjach. Mozemy mowic jedynie o
    polozeniu na krzywej rozkladu statystycznego.

    > Albo z drugiej strony, czy czyni je to zachowaniami odświętnymi,
    > zarezerwowanymi jedynie dla kręgu wtajemniczonych? Doprawdy nie wiem, na
    > podstawie jakich wypowiedzi wywnioskowała Pani ową "prezentację stylu życia
    > klasy superekstra".

    Pojawiaja sie sugestie jakby byl to styl w stosunku do ktorego "zwykle" zycie
    erotyczne bylo szarowka, szeroko opisana z kpina jest ta historia studenta itd.

    > Zagadnienie normy i dewiacji jest zbyt obszerne, aby je tutaj teraz
    > prezentować, napiszę jedynie tyle, że o statusie normatywnym ludzkich
    >działań nie decyduje wcale częstość ich występowania.

    Status normatywny jest oczywiscie mierzony zupelnie czyms innym niz
    uzyta tutaj statystyka zachowan i wynikajacy termin "normalna ekstrema".
    Mozna rzecz jasna mowic o glebokosci odchylen od sredniej. Zachowania
    przecietne jak sie okazuje sa bardzo stabilne statystycznie.

    > Najbardziej zaniepokoił mnie ostatni fragment Pani wypowiedzi, ten o
    > nieuświadomionych czynnikach tkwiących w motywacji. Każde działanie ludzkie
    > rozebrać możemy do ostatniej śrubki w poszukiwaniu drugiego dna. Lecz czy
    > dotrzemy wtedy do i s t o t y tych działań i czy po drodze nie uśmiercimy
    > czegoś bardzo ważnego, owej miary wszechrzeczy, jaką jest... człowiek.
    > Już szykuje Pani wystandaryzowane narzędzia badawcze, punkcyjne igły celnie
    > zadawanych pytań, wzierniki duszy, serum prawdy... I przekonana jest pewnie
    >o tym, że zupełnie bezstronnie, naukowo i obiektywnie wykaże zaraz Głównej
    > Animatorce p r a w d z i w e motywy jej "nie-normalnego" postępowania.
    > Nieważne, że zredukuje przy tym człowieka do splotu zaledwie okoliczności
    > życia, dziecięcych urazów, wrodzonych popędów, hormonalnych zaburzeń czy
    > innych "obiektywnych czynników". Ważne, aby zgromadzonej publiczności
    > przywrócić poczucie społecznego ładu, odegrać przed nimi po raz n-ty
    > przedstawienie o tym, że trawa jest zielona, niebo błękitne i wszystko jest
    >w jak najlepszym porządku w tym najlepszym z możliwych światów, a te cieniem
    > padające na nieskazitelną biel lic naszych "odmieńce" to zaledwie
    > nieszczęśnicy, którzy się zagubili w drodze do doskonałości. A serce bije im
    >w prawej piersi...

    Jest to dosc szalona wypowiedz, jak przystalo na Szalonego Kucharza. Podobnie
    jak kucharz lubi wiedziec co jest w kociolku tak i nauka lubi wiedziec co jest
    w glowie. Metoda naukowa bada sie systematycznie wszelkie zjawiska. Zjawiska
    odbiegajace od sredniej statystycznej sa jednak szczegolnie interesujace
    wlasnie ze wzgledu na ich unikatowosc. Jezeli wezmiemy na przyklad szeroko
    badane zjawisko prostytucji gdzie stwierdza sie niezwykle silna korelacje ze
    zdarzeniami z dziecinstwa czy mlodosci majacymi charakter przestepstw to jest
    to niezwykle istotne, czy nie? Niejednokrotnie terapia pomaga wtedy poprzez
    ujawnienie rzeczywistych mechanizmow na zrewidowanie samooceny i motywacji
    danej osoby.

    > Nie zastanawiało nigdy Pani, skąd bierze się cały ten obiektywny aparat do
    > badań ludzkiej duszy? I czy rzeczywiście jest on obiektywny? Przecież
    > człowiek to nie przedmiot i zobiektywizować go nie sposób, a kto tak czyni
    > nieludzkim jest! Czy jedynie statystyczne potwierdzenie czegoś daje Pani
    > gwarancję prawdziwości danych hipotez i poczucie słuszności podjętych tych
    > czy innych działań? Czy modelując czyjąś głowę w wymyślne konstrukcje
    > osobowościowo-psychoseksualne nie odnosi Pani wrażenia, że z uśmiechu czyni
    > potwora? I skąd owa pewność, że "już teraz" cokolwiek Pani wie?
    > Ja bym tak nie mógł...
    > Szalony Kucharz

    Istotnie, Kucharz jest kucharzem wiec nie moze znac tak dobrze metodyki badan
    na czlowiekiem jak przyrzadzania trufli.

    Badania statystyczne nad populacjami dostarczaja informacji o mozliwych
    zwiazkach, poszczegolne osoby wymagaja szczegolowego indywidualnego badania.

    A propos sformulowania ze czlowiek to nie przedmiot, to istotnie jest to
    sprawa zasadnicza ktora rzeczywiscie wymagalaby wyjasnienia poniewaz
    wypowiedzi zawieraja sformulowania niepokojace z punktu widzenia najszerzej
    pojetych norm spolecznych:

    Nie mamy blizszych informacji na temat mozliwych zrodel motywacji jej stylu
    zycia, z analizy wypowiedzi olivvki wynika ze jest to osoba o wysokim poziomie
    inteligencji zdolna do budowy norm i oceny postepowania - mozna nawet pod tym
    wzgledem klasyfikowac ja jako osobe sprytna, wyrafinowana i o duzych
    zdolnosciach manipulacyjnych. Tu dochodzimy do czegos co jak mozna by sadzic
    jest wynikiem tego rodzaju konstrukcji:

    >Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy, a inni mężczyzni są
    >tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu zapewne niektórych
    >tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze mnie, czasami i
    >przeze mnie i przez niego.

    Mamy wiec tutaj glosne i bez oslonek oraz bardzo swiadome traktowanie innych
    osob jak przedmioty. Jest to oczywiscie postawa nie do przyjecia z bardzo
    szeroko pojetego humanistycznego punktu widzenia, szczegolnie dla kogos o
    rzeczywiscie wysokim poziomie inteligencji. W tym przypadku calosc jest
    usprawiedliwiana tym ze chodzi o przyjemnosc i niewinna zabawe, takie sobie
    cos porownywalne z jedzeniem lodow czekoladowych. Problem w tym ze ludzie to
    nie lody a w przypadku tej osoby mamy doslownie z utozsamianiem jednego z
    drugim.

    Postawy manipulujace i uprzedmiotawiajace inne osoby sa zwiazane z brakiem
    empatii, w bardziej nasilonej wersji mamy do czynienia z psychopatiami a te
    z kolei czesto sa skorelowane z obserwacjami zaklocen aktywnosci plata
    czolowego mozgu. Oczywiscie z tym nie musimy miec tutaj do czynienia. Byloby
    jednak interesujace sporzadzenie profilu osobowosci olivvki dla zbadania czy
    tendencja do uprzedmiotawiania ludzi dotyczy wylacznie sfery seksu grupowego
    czy tez rozciaga sie na inne obszary zycia oraz jaki model relacji spolecznych
    funkcjonuje w mozgu tej osoby. Czy mamy tutaj z hipokryzja polegajaca na
    posiadaniu jednego modelu na uzytek oficjalny i drugiego prywatnego? Czy model
    prywatny jest rzeczywiscie ograniczony wylacznie do jednej sfery czy tez jest
    stosowany w innych okolicznosciach? Na podstawie tekstow nasuwaja sie ciekawe
    spostrzezenia i hipotezy, potrzebne bylyby jednak szczegolowy wywiad dla
    wyciagniecia wnioskow.
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.01.03, 19:50
    Pani Seksuolog napisała:

    > Uzyte sformulowanie 'normalna ekstrema' sluzylo wlasnie podresleniu ze mowimy
    > o znacznej odchylce od sredniej statystycznej ale wyraz 'normalne' implikuje
    > ze ramach statystyki nie mowimy w ogole o dewiacjach. Mozemy mowic jedynie o
    > polozeniu na krzywej rozkladu statystycznego.

    A jakiej zmiennej miałby to być wykres, jeżeli mogę zapytać? Ciekawi mnie
    bardzo, w jaki sposób operacjonalizuje się pojęcie "grupowego seksu", tak aby
    można potraktować go niezawodną, najlepszą, jedyną metodą statystyczną?
    Chciałbym bardzo zobaczyć ów gaussowski "normalny dzwon"...

    > Pojawiaja sie sugestie jakby byl to styl w stosunku do ktorego "zwykle" zycie
    > erotyczne bylo szarowka, szeroko opisana z kpina jest ta historia studenta
    itd.

    Nie zauważyłem ani krzty kpiny ze studenta nr 2, ani tym bardziej wypowiedzi
    świadczących o tym, że wierni monogamiści wiodą szarą egzystencję, podczas
    gdy "elita" zabawia się "tak jak trzeba" w szerszym gronie.

    > Zachowania przecietne jak sie okazuje sa bardzo stabilne statystycznie.

    A cóż to miałoby oznaczać? Czy istnieją labilne statystycznie zachowania
    przeciętne? I czy słowo "przeciętne" użyte zostało tutaj w statystycznym
    rozumieniu?

    > Podobnie jak kucharz lubi wiedziec co jest w kociolku tak i nauka lubi
    > wiedziec co jest w glowie.

    Naprawdę? Myślałem, że nauka lubi wiedzieć, co jest p o z a g ł o w ą . Tak
    na marginesie: zabieg antropomorfizacji nauki dokonany przez Panią jest ze
    wszechmiar interesujący: czyniąc naukę żywym tworem, posiadającym wolę, odsuwa
    się nieco w cień samych naukowców i ich dążenia. Bo w gruncie rzeczy to nie
    nauka, lecz n a u k o w c y lubią to i owo. A naukowcy to przecież ludzie,
    zwykłe istoty ludzkie, niczym nie górujące i w niczym nie ustępujące innym (w
    badawczym zapędzie badanym przez siebie) istotom ludzkim. Naukowcy też mają
    swoje życiowe historie, też mają mózgi, spryt, inteligencję, interesy,
    słabostki, filie i fobie. Dlaczegóż właśnie oni mają orzekać o prawdziwości
    innych ludzkich istot?

    A jeżeli Pani Seksuolog nie dostrzega pewnej istotnej różnicy pomiędzy
    kociołkiem a głową, to jest mi niezmiernie przykro...

    > Metoda naukowa bada sie systematycznie wszelkie zjawiska. Zjawiska
    > odbiegajace od sredniej statystycznej sa jednak szczegolnie interesujace
    > wlasnie ze wzgledu na ich unikatowosc.

    Metoda naukowa to nie tylko metoda statystyczna! Nauka nie jest także tożsama z
    pomiarem!

    > Istotnie, Kucharz jest kucharzem wiec nie moze znac tak dobrze metodyki badan
    > na czlowiekiem jak przyrzadzania trufli.

    Gwoli ścisłości: Kucharz nie jest kucharzem, a na metodyce "badań nad
    człowiekiem" trochę się zna...

    > Badania statystyczne nad populacjami dostarczaja informacji o mozliwych
    > zwiazkach, poszczegolne osoby wymagaja szczegolowego indywidualnego badania.

    Czy choroba statystycznej metody jest u Pani nieuleczalna? ;-))) To tylko taki
    żart, proszę się nie obrażać.

    > A propos sformulowania ze czlowiek to nie przedmiot, to istotnie jest to
    > sprawa zasadnicza ktora rzeczywiscie wymagalaby wyjasnienia poniewaz
    > wypowiedzi zawieraja sformulowania niepokojace z punktu widzenia najszerzej
    > pojetych norm spolecznych:

    > Nie mamy blizszych informacji na temat mozliwych zrodel motywacji jej stylu
    > zycia, z analizy wypowiedzi olivvki wynika ze jest to osoba o wysokim poziomie
    > inteligencji zdolna do budowy norm i oceny postepowania - mozna nawet pod tym
    > wzgledem klasyfikowac ja jako osobe sprytna, wyrafinowana i o duzych
    > zdolnosciach manipulacyjnych. Tu dochodzimy do czegos co jak mozna by sadzic
    > jest wynikiem tego rodzaju konstrukcji:

    >>Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy, a inni mężczyzni są
    >>tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu zapewne niektórych
    >>tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze mnie, czasami i
    >>przeze mnie i przez niego.

    Nie demonizmujmy! Zagłębiała sie może Pani trochę w zagadnienia
    tzw. "lifestyle", czyli swingingu? Względny brak emocjonalnego zaangażowania
    wobec seksualnych partnerów jest tam z a s a d ą , bowiem okazywanie tylu
    kochankom czegoś więcej ponad zwykłą sympatię może skończyć się naprawdę
    poważnym uczuciowym rozechwianiem.

    I nie oszukujmy się, że seks musi zawsze łączyć się z jakimiś uczuciami
    wyższego rzędu i że kiedy tak nie jest, to już należy wzywać doktora, bo jest
    źle. A fakt, że Olivvka i jej małżonek pragną od swoich przygodnych kochanków
    tylko zmysłowych doznań nie oznacza od razu, że traktują ich przedmiotowo i nie
    dostrzegają w nich ludzi. Wręcz przeciwnie, wiele Jej wypowiedzi świadczy o
    niezwykle kulturalnym podejściu do sprawy.

    > Problem w tym ze ludzie to nie lody a w przypadku tej osoby mamy doslownie z
    > utozsamianiem jednego z drugim.

    A to już Pani nadinterpretacja! To seks był porównywany do jedzenia lodów, a
    nie ludzie!

    > Postawy manipulujace i uprzedmiotawiajace inne osoby sa zwiazane z brakiem
    > empatii, w bardziej nasilonej wersji mamy do czynienia z psychopatiami a te
    > z kolei czesto sa skorelowane z obserwacjami zaklocen aktywnosci plata
    > czolowego mozgu.

    Posunęła się chyba Pani troszeczkę za daleko... :-(((

    > Byloby jednak interesujace sporzadzenie profilu osobowosci olivvki dla
    > zbadania czy tendencja do uprzedmiotawiania ludzi dotyczy wylacznie sfery
    > seksu grupowego czy tez rozciaga sie na inne obszary zycia oraz jaki model
    > relacji spolecznych funkcjonuje w mozgu tej osoby.

    Nie wierzy chyba Pani, że w mózgu funkcjonują jakiekolwiek modele!?!

    > Czy mamy tutaj z hipokryzja polegajaca na
    > posiadaniu jednego modelu na uzytek oficjalny i drugiego prywatnego? Czy model
    > prywatny jest rzeczywiscie ograniczony wylacznie do jednej sfery czy tez jest
    > stosowany w innych okolicznosciach? Na podstawie tekstow nasuwaja sie ciekawe
    > spostrzezenia i hipotezy, potrzebne bylyby jednak szczegolowy wywiad dla
    > wyciagniecia wnioskow.

    Tak Pani strasznie przedmiotowo traktuje "tę osobę": mózg, modele, sfery,
    spostrzeżenia, hipotezy... Czy to o czymś nie świadczy???


    Na dzisiaj kończę tę dyskusję, może jutro coś dodam. Jednocześnie przepraszam
    Szanowną Olivvkę za to, że ośmieliłem się zabrać głos w Jej "sprawie". Obiecuję
    poprawę! ;-)

    Szalony Kucharz
  • seksuolog 19.01.03, 21:45
    Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

    > A jakiej zmiennej miałby to być wykres, jeżeli mogę zapytać? Ciekawi mnie
    > bardzo, w jaki sposób operacjonalizuje się pojęcie "grupowego seksu", tak
    >aby można potraktować go niezawodną, najlepszą, jedyną metodą statystyczną?
    > Chciałbym bardzo zobaczyć ów gaussowski "normalny dzwon"...

    Jest to ewidentne. Podstawowa krzywa jest liczba partnerow w ciagu zycia.
    Od razu wychodzi ze kolosalna wiekszosc ludzi miala tylko kilku. Z ogona
    krzywej wylania sie statystyczny margines innych zachowan...

    > Nie zauważyłem ani krzty kpiny ze studenta nr 2, ani tym bardziej wypowiedzi
    > świadczących o tym, że wierni monogamiści wiodą szarą egzystencję, podczas
    > gdy "elita" zabawia się "tak jak trzeba" w szerszym gronie.

    Trzeba dokladniej zpoznac sie z opisem tej 'smiesznej' sceny.

    > > Zachowania przecietne jak sie okazuje sa bardzo stabilne statystycznie.
    > A cóż to miałoby oznaczać? Czy istnieją labilne statystycznie zachowania
    > przeciętne? I czy słowo "przeciętne" użyte zostało tutaj w statystycznym
    > rozumieniu?

    Zachowania przecietne to takie ktore mieszcza sie w 3 sigma na krzywej. Nie
    obserwuje sie zjawiska wzrostu marginesu poza nia. Nie dotyczy to tylko Polski,
    rowniez krajow rozwinietych.
    > się nieco w cień samych naukowców i ich dążenia. Bo w gruncie rzeczy to nie
    > nauka, lecz n a u k o w c y lubią to i owo.

    No jezeli wdajemy sie w tak drobiazgowe dywagacje to prosze: Otoz mowiac o
    nauce mowimy o duzym zbiorze badan i naukowcow. Wtedy nie mozna mowic ze
    n a u k a lubi to czy owo, OK?

    >A naukowcy to przecież ludzie, zwykłe istoty ludzkie, niczym nie górujące i w
    >niczym nie ustępujące innym (w
    > badawczym zapędzie badanym przez siebie) istotom ludzkim. Naukowcy też mają
    > swoje życiowe historie, też mają mózgi, spryt, inteligencję, interesy,
    > słabostki, filie i fobie.

    W duzej populacji to sie nie liczy. Pozostaja wyniki.

    >Dlaczegóż właśnie oni mają orzekać o prawdziwości innych ludzkich istot?

    Prawdziwosci???

    > Metoda naukowa to nie tylko metoda statystyczna! Nauka nie jest także
    >tożsama z pomiarem!

    Oczywiscie ze nie, ale aparat naukowy rozni sie od dywagacji Szalonych
    Kucharzy. Czym?

    > > Badania statystyczne nad populacjami dostarczaja informacji o mozliwych
    > > zwiazkach, poszczegolne osoby wymagaja szczegolowego indywidualnego badani
    > a.
    > Czy choroba statystycznej metody jest u Pani nieuleczalna? ;-))) To tylko
    >taki żart, proszę się nie obrażać.

    Zart ingoranta obraca sie przeciw niemu haha.

    > A fakt, że Olivvka i jej małżonek pragną od swoich przygodnych >kochanków
    >tylko zmysłowych doznań nie oznacza od razu, że traktują ich przedmiotowo i
    >nie dostrzegają w nich ludzi.

    Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby. Sa to ludzie w sensie
    fizycznym postrzegani tylko przedmiotowo. Cytat jeszcze raz:

    >>Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy, a inni mężczyzni
    >>są tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu zapewne niek
    >> tórych tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze mnie,
    >>czasami i przeze mnie i przez niego.

    Nie ma wiec co do tego najmniejszej watpliwosci.

    >Wręcz przeciwnie, wiele Jej wypowiedzi świadczy o niezwykle kulturalnym
    >podejściu do sprawy.

    Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej klasy. W oparciu o swego
    rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i regul postepowania.

    > > Problem w tym ze ludzie to nie lody a w przypadku tej osoby mamy doslownie
    > > z utozsamianiem jednego z drugim.
    > A to już Pani nadinterpretacja! To seks był porównywany do jedzenia lodów, a
    > nie ludzie!

    To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi do robienia lodow!

    > > Postawy manipulujace i uprzedmiotawiajace inne osoby sa zwiazane z brakiem
    > empatii, w bardziej nasilonej wersji mamy do czynienia z psychopatiami a te
    > > z kolei czesto sa skorelowane z obserwacjami zaklocen aktywnosci plata
    > > czolowego mozgu.
    > Posunęła się chyba Pani troszeczkę za daleko... :-(((

    To jest wyrwane z kontekstu - gdzie stwierdzono ze nie mamy tu do czynienia z
    tego rodzaju przypadkiem wersji nasilonej.

    > Nie wierzy chyba Pani, że w mózgu funkcjonują jakiekolwiek modele!?!

    Byl to skrot. Chodzi o okreslenie wzorcow zachowan danej osoby w relacjach
    spolecznych. A gdzie sa tez wzorce?

    >> Tak Pani strasznie przedmiotowo traktuje "tę osobę": mózg, modele, sfery,
    >> spostrzeżenia, hipotezy... Czy to o czymś nie świadczy???

    Blad rozumowania. Osoba jest caloscia psychofizyczna ktorej poszczegolne
    aspekty mozna badac np. badajac mozg odpowiednimi aparatmi. Na przyklad gdyby
    olivvce wykonano badanie mozgu funkcjonalnym tomografem jadroweg reznonansu
    magnetycznego przy roznych bodzcach wzrokowych i okazaloby sie ze aktywnosc
    rejonow mozgu zwiazanych z pobudzeniem seksualnym daleko wykracza poza
    przecietna byloby to podstawa do sformulowania interesujacych wnioskow, nie?
    Olivvka moglaby rowniez wowczas, jesli wyrazilaby na to zgode, poddac sie
    kuracji zmniejszajacej ta aktywnosc.
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.03, 09:45
    ... i przerażające zarazem.

    Seksuolog napisała:

    > Jest to ewidentne. Podstawowa krzywa jest liczba partnerow w ciagu zycia.
    > Od razu wychodzi ze kolosalna wiekszosc ludzi miala tylko kilku. Z ogona
    > krzywej wylania sie statystyczny margines innych zachowan...

    Po specjalistce nie spodziewałbym się takiej wpadki. Liczba partnerów w ciągu
    życia ma się przecież nijak do grupowego seksu! Można chyba "zaliczyć" kilkuset
    partnerów, nie biorąc przy tym udziału w żadnej zabawie z udziałem więcej niż
    dwie osoby? Myślowo dopuszczalny jest chyba także przypadek regularnego
    uprawiania grupowego seksu we wciąż tym samym zamkniętym gronie uczestników?
    Proszę wymyślić coś solidniejszego...

    Radzę również dokładniej zapoznać się z zawartością semantyczną
    słowa "ewidentny".

    > Trzeba dokladniej zapoznac sie z opisem tej 'smiesznej' sceny.

    To znaczy jak? Tak, aby w końcu dojść do P a n i wniosków?

    > Zachowania przecietne to takie ktore mieszcza sie w 3 sigma na krzywej. Nie
    > obserwuje sie zjawiska wzrostu marginesu poza nia. Nie dotyczy to tylko
    Polski,
    > rowniez krajow rozwinietych.

    Nie dostrzega Pani tego, że wciąż ślizga się w sferze warstwy
    teoretycznej? "Zachowania przeciętne to te, które mieszczą się w 3 sigma na
    krzywej" - tym zdaniem nie podejmuje Pani najmniejszej nawet próby wyjścia poza
    kartkę papieru z nakreślonym nań śmiesznym kapeluszem!

    > A naukowcy to przecież ludzie, zwykłe istoty ludzkie, niczym nie górujące i w
    > niczym nie ustępujące innym (w
    > badawczym zapędzie badanym przez siebie) istotom ludzkim. Naukowcy też mają
    > swoje życiowe historie, też mają mózgi, spryt, inteligencję, interesy,
    > słabostki, filie i fobie.

    > W duzej populacji to sie nie liczy. Pozostaja wyniki.

    Cóż za sawanckie doktrynerstwo!!! Przecież każdy naukowiec wie, że w s z y s t
    k o s i e l i c z y . I każdy uczony-empirysta powinien nosić T-shirt z
    takim napisem. Podejrzewam, że żadne wątpliwości teoriopoznawczej natury nie
    targają Pani jasnym i pewnym umysłem. Dotarła bowiem do Krynicy Wszechwiedzy i
    orzekać teraz może niczym heglowski Rozum, co się nie liczy, a co pozostanie...

    > Oczywiscie ze nie, ale aparat naukowy rozni sie od dywagacji Szalonych
    > Kucharzy. Czym?

    Stawia Pani naprzeciw mnie cały naukowy aparat? Nie wiem, czy mam się czuć
    zaszczycony, czy rozbawiony. I Pani ma być owego aparatu uosobieniem? :-)

    > Zart ingoranta obraca sie przeciw niemu haha.

    Takiej pseudonaukowej pychy komentować nie zamierzam...

    Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby.

    Ale zamotała teraz Pani, nie ma co! Czy pragnąc od kasjerki w sklepie jedynie
    wydania towaru i reszty, dostrzegam w niej ludzi, ale nie osoby? W obecnym
    świecie chyba większość międzyludzkich kontaktów ma przelotny i
    uprzedmiotowiony charakter.

    Czy czysto fizyczna miłość (seks) jest aż tak odświętnym, intymnym i z natury
    swej podlegającym specjalnym "prawom" działaniem ludzkim, że nie można nawet
    będąc osobą przy zdrowych zmysłach wyobrazić sobie uprawiania jego w
    tzw. "przedmiotowy" sposób?

    > Cytat jeszcze raz:

    >>Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy, a inni mężczyzni
    >>są tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku oburzeniu zapewne niek
    >> tórych tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami tylko przeze mnie,
    >>czasami i przeze mnie i przez niego.

    > Nie ma wiec co do tego najmniejszej watpliwosci.

    Zasada życzliwej interpretacji chyba jest Pani obca. Ową "obiektywizacją"
    drugorzędnych partnerów seksualnych wyjaśnia się rozterki natury czysto-
    miłosnej. Nie sądzi chyba Pani, że osoba uprawiająca grupowy seks powinna
    zakochiwać się w każdym ze swoich kochanków? Swinging to nie jest poliamoria!

    Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej klasy. W oparciu o swego
    rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i regul postepowania.

    Tylko po co wtrąca Pani to nieprzyjemne słówko "manipulacja"? Czy ktokolwiek
    został oszukany, zrobiony na szaro, wpędzony w maliny? Nie rozumiem tego
    zatwardziałego przesądu.

    To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi do robienia lodow!

    :-)))))) Sama to Pani wymyśliła? :-))))))

    > To jest wyrwane z kontekstu - gdzie stwierdzono ze nie mamy tu do czynienia z
    > tego rodzaju przypadkiem wersji nasilonej.

    :-(((((((((((( Brak mi słów...

    >> Tak Pani strasznie przedmiotowo traktuje "tę osobę": mózg, modele, sfery,
    >> spostrzeżenia, hipotezy... Czy to o czymś nie świadczy???

    > Blad rozumowania. Osoba jest caloscia psychofizyczna ktorej poszczegolne
    > aspekty mozna badac np. badajac mozg odpowiednimi aparatmi.

    Myli Pani rozumowanie z teoretycznymi założeniami. Jeżeli osoba jest c a ł o ś
    c i ą , to na jakiej czysto-logicznej zasadzie twierdzić możemy o całości
    cokolwiek, badając zaledwie jej wycinek? To naprawdę istotne zagadnienie w
    metodologii nauk i żadne wyzywanie od ignorantów, ni sawancka pewność siebie
    problemu tego nie przysłonią...

    > Na przyklad gdyby olivvce wykonano badanie mozgu funkcjonalnym tomografem
    > jadroweg reznonansu magnetycznego przy roznych bodzcach wzrokowych
    > i okazaloby sie ze aktywnosc rejonow mozgu zwiazanych z pobudzeniem
    > seksualnym daleko wykracza poza przecietna byloby to podstawa do sformulowania
    > interesujacych wnioskow, nie?
    > Olivvka moglaby rowniez wowczas, jesli wyrazilaby na to zgode, poddac sie
    > kuracji zmniejszajacej ta aktywnosc.

    Ponosi fantazja... A prze-sądy w nauce to rzecz wysoce niepożądana, chociaż
    nieunikniona. Hipoteza jest przecież swego rodzaju prze-sądem!

    Jedynym zasadnym, choć mało interesującym poznawczo wnioskiem, byłoby w takim
    przypadku stwierdzenie, że aktywność rejonów mózgu związanych z pobudzeniem
    seksualnym daleko wykracza poza nieśmiertelną statystyczną "przeciętną".
    Reszta byłaby tylko misternie utkaną teoretyczną konstrukcją, bardziej lub
    mniej przekonującą, w zależności od erudycji badacza.

    Proszę powiedzieć mi dlaczegóż Olivvka miałaby wyrazić zgodę na jakąkolwiek
    kurację? Czy jest jej źle? Skarżyła się na coś? Ktoś się na nią skarżył?



    Szalony Kucharz
  • Gość: cherry IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.01.03, 14:46

    ..Szalony kucharzu!

    Powiem tylko jedno...
    Pierwszy raz widzę kogoś tak oczytanego i tak straszliwie, niemożliwie
    inteligentnego!!!

    ...Wiesz...aż brak mi słów... ;))

    - Pozdrawiam Cię gorąco... ;) -
  • nienawidze_facetow 20.01.03, 21:44
    cherry chcesz się załapac może na jakieś małe rżniecie u Kucharza?
  • Gość: cherry IP: *.lubin.dialog.net.pl 20.01.03, 22:32
    nienawidze_facetow napisała:

    > cherry chcesz się załapac może na jakieś małe rżniecie u Kucharza?


    ..Po pierwsze..
    Mam się z kim - jak to określiłeś 'rżnąć'...
    A po drugie...jeśli odpowiada mi zachowanie, poraża mnie inteligencja i druga
    osoba mi straszliwie imponuje - to poprostu to mówię...
    ..Widzisz w tym coś NIEWŁAŚCIWEGO?!?
  • seksuolog 20.01.03, 20:02
    Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

    > > Jest to ewidentne. Podstawowa krzywa jest liczba partnerow w ciagu zycia.
    > > Od razu wychodzi ze kolosalna wiekszosc ludzi miala tylko kilku. Z ogona
    > > krzywej wylania sie statystyczny margines innych zachowan...
    > Po specjalistce nie spodziewałbym się takiej wpadki.

    Jak widac problem przekracza mozliwosci kucharza. W badaniach populacji,
    liczba partnerow jest niezwykle silnie skorelowana z zachowaniami seksualnymi
    typu o ktorym tu mowimy. A wiec teoretycznie mozna sobie wyobrazic czworeczke,
    piateczke lub tuzinek uprawiajacy przez dlugi czas seks grupowy ale tak NIE
    jest. To tylko w kuchni przepisy sa stale.

    > > Trzeba dokladniej zapoznac sie z opisem tej 'smiesznej' sceny.
    > > To znaczy jak? Tak, aby w końcu dojść do P a n i wniosków?

    Nie, amatorzy nie widza istotnego sensu tej sceny. Mozna by to rozwinac
    ale wymagaloby osobnego podkrecenia tematu.

    > Nie dostrzega Pani tego, że wciąż ślizga się w sferze warstwy
    > teoretycznej? "Zachowania przeciętne to te, które mieszczą się w 3 sigma na
    > krzywej" - tym zdaniem nie podejmuje Pani najmniejszej nawet próby wyjścia
    > poza kartkę papieru z nakreślonym nań śmiesznym kapeluszem!

    Jesli mowimy o populacji to jest to jak najbardziej uzasadnione.


    > takim napisem. Podejrzewam, że żadne wątpliwości teoriopoznawczej natury nie
    > targają Pani jasnym i pewnym umysłem. Dotarła bowiem do Krynicy Wszechwiedzy
    >i orzekać teraz może niczym heglowski Rozum, co się nie liczy, a co
    >pozostanie...

    Nonsens. Bylo wyraznie stweirdzone ze sprawa jest interesujaca ze wzgledow
    poznawczych.

    > Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby.
    > Ale zamotała teraz Pani, nie ma co! Czy pragnąc od kasjerki w sklepie
    >jedynie wydania towaru i reszty, dostrzegam w niej ludzi, ale nie osoby? W

    Chodzilo wyraznie o sens przedmiotowy, czyli o ludzi w sensie czysto
    fizycznym - obiekty seksualne - a nie o osoby.

    >obecnym świecie chyba większość międzyludzkich kontaktów ma przelotny i
    > uprzedmiotowiony charakter.

    Tu chodzilo jednak o kontakty intymne ktore oczywiscie tez moga byc
    uprzedmiotowione. Interesujacy aspket polegal na tym ze osoba ta w ramach
    kontaktu grupowego rozdziela uczestnikow na kategorie. Jej maz jest osoba,
    reszta obiektami. Rozdzial ten ma praktycznie kuriozalne reguly: osoba ta jak
    sie wydaje jest gotowa robic klintony obiektom ale nie calowac w usta bo to
    jako wyraz uczuc jest zarezerwowane dla osoby.

    > Czy czysto fizyczna miłość (seks) jest aż tak odświętnym, intymnym i z
    natury
    > swej podlegającym specjalnym "prawom" działaniem ludzkim, że nie można nawet
    > będąc osobą przy zdrowych zmysłach wyobrazić sobie uprawiania jego w
    > tzw. "przedmiotowy" sposób?

    Nie w tym rzecz. Rzecz konstrukcji 'etycznej' jaka ta osoba sobie konstruuje
    na swoj uzytek.



    > Zasada życzliwej interpretacji chyba jest Pani obca. Ową "obiektywizacją"
    > drugorzędnych partnerów seksualnych wyjaśnia się rozterki natury czysto-
    > miłosnej. Nie sądzi chyba Pani, że osoba uprawiająca grupowy seks powinna
    > zakochiwać się w każdym ze swoich kochanków? Swinging to nie jest poliamoria!

    No wiec wlasnie chodzi o te rozterki i metode ich racjonalizacji:

    > Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej klasy. W oparciu o swego
    > rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i regul postepowania.
    > Tylko po co wtrąca Pani to nieprzyjemne słówko "manipulacja"? Czy ktokolwiek
    > został oszukany, zrobiony na szaro, wpędzony w maliny? Nie rozumiem tego
    > zatwardziałego przesądu.

    Pytanie nie jest retoryczne. Odpowiedz tez nie, ale wymagalaby podkrecenia
    tematu.
    >
    > To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi do robienia lodow!
    >
    > :-)))))) Sama to Pani wymyśliła? :-))))))
    >
    > Myli Pani rozumowanie z teoretycznymi założeniami. Jeżeli osoba jest c a ł
    >o śc i ą , to na jakiej czysto-logicznej zasadzie twierdzić możemy o
    >całości cokolwiek, badając zaledwie jej wycinek? To naprawdę istotne
    >zagadnienie w metodologii nauk i żadne wyzywanie od ignorantów, ni sawancka
    >pewność siebie problemu tego nie przysłonią...

    Okazuje sie ze mozemy bo roznego rodzaju zachowania maja proste wytlumaczenie
    i terapie.

    > Jedynym zasadnym, choć mało interesującym poznawczo wnioskiem, byłoby w
    >takim
    > przypadku stwierdzenie, że aktywność rejonów mózgu związanych z pobudzeniem
    > seksualnym daleko wykracza poza nieśmiertelną statystyczną "przeciętną".
    > Reszta byłaby tylko misternie utkaną teoretyczną konstrukcją, bardziej lub
    > mniej przekonującą, w zależności od erudycji badacza.

    Rzecz jasna pozostaloby wyjasnienie skad bierze sie ta nadmierna aktywnosc...

    > Proszę powiedzieć mi dlaczegóż Olivvka miałaby wyrazić zgodę na jakąkolwiek
    > kurację? Czy jest jej źle? Skarżyła się na coś? Ktoś się na nią skarżył?

    To byla tylko konstrukcja logiczna. Co innego byloby gdyby w mozgu Olivvki
    wykryto nowotwor uciskajacy odpowiednie rejony. I dylemat bylby: usunac
    nowotwor i wrocic do przecietnej lub zostawic go i bawic sie w grupkach. To
    jest tylko zart hehe.
  • Gość: Kobalt IP: *.acn.waw.pl 20.01.03, 20:27
    seksuolog napisała:

    > Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):
    >
    > > > Jest to ewidentne. Podstawowa krzywa jest liczba partnerow w ciagu zy
    > cia.
    > > > Od razu wychodzi ze kolosalna wiekszosc ludzi miala tylko kilku. Z og
    > ona
    > > > krzywej wylania sie statystyczny margines innych zachowan...
    > > Po specjalistce nie spodziewałbym się takiej wpadki.
    >
    > Jak widac problem przekracza mozliwosci kucharza. W badaniach populacji,
    > liczba partnerow jest niezwykle silnie skorelowana z zachowaniami seksualnymi
    > typu o ktorym tu mowimy. A wiec teoretycznie mozna sobie wyobrazic czworeczke,
    > piateczke lub tuzinek uprawiajacy przez dlugi czas seks grupowy ale tak NIE
    > jest. To tylko w kuchni przepisy sa stale.
    >
    > > > Trzeba dokladniej zapoznac sie z opisem tej 'smiesznej' sceny.
    > > > To znaczy jak? Tak, aby w końcu dojść do P a n i wniosków?
    >
    > Nie, amatorzy nie widza istotnego sensu tej sceny. Mozna by to rozwinac
    > ale wymagaloby osobnego podkrecenia tematu.
    >
    > > Nie dostrzega Pani tego, że wciąż ślizga się w sferze warstwy
    > > teoretycznej? "Zachowania przeciętne to te, które mieszczą się w 3 sigma n
    > a
    > > krzywej" - tym zdaniem nie podejmuje Pani najmniejszej nawet próby wyjścia
    >
    > > poza kartkę papieru z nakreślonym nań śmiesznym kapeluszem!
    >
    > Jesli mowimy o populacji to jest to jak najbardziej uzasadnione.
    >
    >
    > > takim napisem. Podejrzewam, że żadne wątpliwości teoriopoznawczej natury n
    > ie
    > > targają Pani jasnym i pewnym umysłem. Dotarła bowiem do Krynicy Wszechwied
    > zy
    > >i orzekać teraz może niczym heglowski Rozum, co się nie liczy, a co
    > >pozostanie...
    >
    > Nonsens. Bylo wyraznie stweirdzone ze sprawa jest interesujaca ze wzgledow
    > poznawczych.
    >
    > > Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby.
    > > Ale zamotała teraz Pani, nie ma co! Czy pragnąc od kasjerki w sklepie
    > >jedynie wydania towaru i reszty, dostrzegam w niej ludzi, ale nie osoby? W
    >
    > Chodzilo wyraznie o sens przedmiotowy, czyli o ludzi w sensie czysto
    > fizycznym - obiekty seksualne - a nie o osoby.
    >
    > >obecnym świecie chyba większość międzyludzkich kontaktów ma przelotny i
    > > uprzedmiotowiony charakter.
    >
    > Tu chodzilo jednak o kontakty intymne ktore oczywiscie tez moga byc
    > uprzedmiotowione. Interesujacy aspket polegal na tym ze osoba ta w ramach
    > kontaktu grupowego rozdziela uczestnikow na kategorie. Jej maz jest osoba,
    > reszta obiektami. Rozdzial ten ma praktycznie kuriozalne reguly: osoba ta jak
    > sie wydaje jest gotowa robic klintony obiektom ale nie calowac w usta bo to
    > jako wyraz uczuc jest zarezerwowane dla osoby.
    >
    > > Czy czysto fizyczna miłość (seks) jest aż tak odświętnym, intymnym i z
    > natury
    > > swej podlegającym specjalnym "prawom" działaniem ludzkim, że nie można naw
    > et
    > > będąc osobą przy zdrowych zmysłach wyobrazić sobie uprawiania jego w
    > > tzw. "przedmiotowy" sposób?
    >
    > Nie w tym rzecz. Rzecz konstrukcji 'etycznej' jaka ta osoba sobie konstruuje
    > na swoj uzytek.
    >
    >
    >
    > > Zasada życzliwej interpretacji chyba jest Pani obca. Ową "obiektywizacją"
    > > drugorzędnych partnerów seksualnych wyjaśnia się rozterki natury czysto-
    > > miłosnej. Nie sądzi chyba Pani, że osoba uprawiająca grupowy seks powinna
    > > zakochiwać się w każdym ze swoich kochanków? Swinging to nie jest poliamor
    > ia!
    >
    > No wiec wlasnie chodzi o te rozterki i metode ich racjonalizacji:
    >
    > > Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej klasy. W oparciu o swego
    >
    > > rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i regul postepowania.
    > > Tylko po co wtrąca Pani to nieprzyjemne słówko "manipulacja"? Czy ktokolwi
    > ek
    > > został oszukany, zrobiony na szaro, wpędzony w maliny? Nie rozumiem tego
    > > zatwardziałego przesądu.
    >
    > Pytanie nie jest retoryczne. Odpowiedz tez nie, ale wymagalaby podkrecenia
    > tematu.
    > >
    > > To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi do robienia lodow!
    > >
    > > :-)))))) Sama to Pani wymyśliła? :-))))))
    > >
    > > Myli Pani rozumowanie z teoretycznymi założeniami. Jeżeli osoba jest c a
    > ł
    > >o śc i ą , to na jakiej czysto-logicznej zasadzie twierdzić możemy o
    > >całości cokolwiek, badając zaledwie jej wycinek? To naprawdę istotne
    > >zagadnienie w metodologii nauk i żadne wyzywanie od ignorantów, ni sawancka
    >
    > >pewność siebie problemu tego nie przysłonią...
    >
    > Okazuje sie ze mozemy bo roznego rodzaju zachowania maja proste wytlumaczenie
    > i terapie.
    >
    > > Jedynym zasadnym, choć mało interesującym poznawczo wnioskiem, byłoby w
    > >takim
    > > przypadku stwierdzenie, że aktywność rejonów mózgu związanych z pobudzenie
    > m
    > > seksualnym daleko wykracza poza nieśmiertelną statystyczną "przeciętną".
    > > Reszta byłaby tylko misternie utkaną teoretyczną konstrukcją, bardziej lub
    >
    > > mniej przekonującą, w zależności od erudycji badacza.
    >
    > Rzecz jasna pozostaloby wyjasnienie skad bierze sie ta nadmierna aktywnosc...
    >
    > > Proszę powiedzieć mi dlaczegóż Olivvka miałaby wyrazić zgodę na jakąkolwie
    > k
    > > kurację? Czy jest jej źle? Skarżyła się na coś? Ktoś się na nią skarżył?
    >
    > To byla tylko konstrukcja logiczna. Co innego byloby gdyby w mozgu Olivvki
    > wykryto nowotwor uciskajacy odpowiednie rejony. I dylemat bylby: usunac
    > nowotwor i wrocic do przecietnej lub zostawic go i bawic sie w grupkach. To
    > jest tylko zart hehe.


    Tej polemiki, interesującej, między Szalonym Kucharzem i Seksuologiem (wreszcie
    specjalista:) nie da się mi czytać gdy tak rozkawałkowujecie wypowiedzi (co
    jest zresztą niestety wyrazem intencji łapania za słówka; zdaje się Kucharz
    zaczął, ale mogę się mylić bo ciężko się połapać w tej redakcji wypowiedzi,
    może Seksuolog zaczął kawałkować, nie wiem ?). Proszę Państwa, wypowiedź
    programowa w ciągłym jednolitym bloku pozwoli poznać autonomiczne spojrzenie
    autora na sprawę, a nie tylko jego r e a k c j ę na słowa oponenta. Bardzo
    proszę.
  • _owca 20.01.03, 22:44
    Śpieszę donieść, że Szalony Kucharz chwilowo nie ma dostępu do internetu...
    wszystkich zainteresowanych dalszym ciągiem dyskusji uprasza się o
    cierpliwość ;)))
    pozdrawiam :)
    owca.

    ps. Olivvko, nie zabierzesz głosu w dyskusji na swój temat?
  • olivvka 21.01.03, 10:58
    _owca napisała:

    > Śpieszę donieść, że Szalony Kucharz chwilowo nie ma dostępu do internetu...
    > wszystkich zainteresowanych dalszym ciągiem dyskusji uprasza się o
    > cierpliwość ;)))
    > pozdrawiam :)
    > owca.
    >
    > ps. Olivvko, nie zabierzesz głosu w dyskusji na swój temat?

    Witaj owieczko,
    Zabiorę głos w dyskusji z wielką przyjemnością, jednak uprzednio dokładnie
    muszę zapoznać się z treścią wszystkich wypowiedzi, tak bym mogła w sposób
    rzeczowy odnieść się i ustosunkować do nich.

    Przesyłam tymczasem pozdrowienia od A.Małysza:-))) spod Wielkiej Krokwi, bowiem
    te kilka dni mojego milczenia wypełnione było (oprócz oczywistego opętania
    seksem - zabawne wypowiedzi są Seksuologa:-))) ) oddawaniem się przyjemnościom
    związanym z podziwianiem skoków narciarskich i odpoczynkiem w pięknych polskich
    Tatrach. Myślalam, że wczoraj uda mi się zawitać już na Forum, jednak
    zdecydowałam się na nieco późniejszy powrót do Warszawy. Wyjechanie z kolebki
    polskiego góralstwa graniczyło niemalże z cudem.

    pozdrawiam
    olivvka

    PS. Jako że wątek się nieco rozbudował, moja odpowiedź prawdopodobnie znajdzie
    się na stronie następnej. Wszystkich chętnych do zapoznania się z treścią
    mojego stanowiska w tej sprawie zapraszam jeszcze dzisiaj.
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.01.03, 07:09
    Czyniąc zadość prośbie Kobalta pokrótce przedstawię moje
    autonomiczne spojrzenie nie tyle na sprawę grupowego seksu, co
    na zatrważające mnie badawcze postawy osób mieniących się
    specjalistami ds. ludzkich dusz.

    Niepokoi mnie naukowy dogmatyzm, redukcjonizm, wybiórczy
    determinizm, epistemologiczna ignorancja, empiryzm pozbawiony
    krzty empiriokrytycyzmu, matematyzm (czy ściślej
    mówiąc "statysyzm") i normatywizm Pani Seksuolog.

    Boję się po prostu ludzi, którzy przekonani o
    prawdziwości/słuszności/poznawczej doniosłości własnych ustaleń
    dotyczącej natury ludzkiej - tego co dla mnie nieodgadnione i
    najświętsze - usiłują "pomóc" tym, którzy nie mieszczą się w
    granicach określonych trzecią sigmą krzywej "normalności". Ich
    normalności...



    Na razie tyle,

    Szalony Kucharz
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 21.01.03, 07:05
    > Jak widac problem przekracza mozliwosci kucharza. W badaniach
    populacji,
    > liczba partnerow jest niezwykle silnie skorelowana z
    zachowaniami seksualnymi
    > typu o ktorym tu mowimy. A wiec teoretycznie mozna sobie
    wyobrazic czworeczke,
    > piateczke lub tuzinek uprawiajacy przez dlugi czas seks
    grupowy ale tak NIE
    > jest. To tylko w kuchni przepisy sa stale.

    Problem przekracza chyba możliwości Pani.

    1. O jaką, do diaska, "populację" chodzi? Skoro używa już Pani
    tego statystycznego terminu, to wyjaśnijmy może czytelnikom
    znaczenie terminologicznej pary populacja/próba. Dobrze Pani
    wie, że większość statystycznych opracowań dotyczących ludzkiej
    seksualności nie spełnia podstawowych warunków pozwalających na
    przenoszenie wnioskowań z próby na populację. A to dlaczego?
    Ponieważ próby do owych badań nie są dobierane losowo spośród
    populacji. Czarując owym terminem niczym arabska tancerka
    brzuchem niczego Pani nie wnosi. Cóż bowiem stanowi ową
    populację/przedmiot badań? Proszę nam tu wszystkim wyjawić...
    Sama "populacja" to jak na razie czystej wody pustosłowie.

    2. Jak już bawimy się w profesjonalistkę, to proszę przytoczyć
    literaturę i wyniki badań dotyczących zależności
    pomiędzy "liczbą partnerów w życiu" (badanie post mortem?)
    a "zachowaniami seksualnymi typu, o którym tu mówimy".

    3. "NIE jest" i zaraz potem "To tylko w kuchni przepisy są
    stałe". Właśnie! Naukowych ustaleń też w takim razie nie ma, a
    wszelkie prawa, tezy, twierdzenia, wnioski z badań mają jedynie
    historyczny, szczegółowy i ograniczony przestrzennie
    charakter. "NIE jest" jednego momentu nie wyklucza więc, że "być
    może jest" momentu innego...

    > Nie, amatorzy nie widza istotnego sensu tej sceny. Mozna by to
    rozwinac
    > ale wymagaloby osobnego podkrecenia tematu.

    Tak, prawdziwy sens owej sceny zarezerwowany jest wyłącznie dla
    wirtuozów wyposażonych w odpowiedni "naukowy aparat". Gdzie nam,
    durnym, patrzeć na ręce specjalistom. ONI WIEDZĄ LEPIEJ!

    > Jesli mowimy o populacji to jest to jak najbardziej
    uzasadnione.

    Jakiej populacji!? Niech nam Pani wreszcie zdradzi!!!

    Trochę uczonej pokory nie zaszkodziłoby Pani. Nie obiecuję, że
    przyjdzie samo z czasem...

    > Chodzilo wyraznie o sens przedmiotowy, czyli o ludzi w sensie
    czysto
    > fizycznym - obiekty seksualne - a nie o osoby.

    Przyznam się Pani do rzeczy straszliwej: w szale uniesień
    przestaję dostrzegać osoby - widzę jedynie seksualne obiekty. To
    gdzie mam się zgłosić na ten rezonans?

    > Tu chodzilo jednak o kontakty intymne ktore oczywiscie tez
    moga byc
    > uprzedmiotowione. Interesujacy aspket polegal na tym ze osoba
    ta w ramach
    > kontaktu grupowego rozdziela uczestnikow na kategorie. Jej maz
    jest osoba,
    > reszta obiektami. Rozdzial ten ma praktycznie kuriozalne
    reguly: osoba ta jak
    > sie wydaje jest gotowa robic klintony obiektom ale nie calowac
    w usta bo to
    > jako wyraz uczuc jest zarezerwowane dla osoby.

    Porządek musi być! Inaczej wszyscy pogubiliby się w tłumie.

    Skoro Olivvka wybrała sobie kogoś na mężczyznę Jej życia, to
    chyba zrozumiałym jest, że posiada on dla niej szczególne
    znaczenie i status, które pozostałym osobom nie przysługują.

    Czy dysponuje Pani jakimiś badaniami nad "populacją", z których
    wynika, że tak wypracowane reguły są "kuriozalne"?

    "Klintony" to jakieś fachowe określenie?

    > Nie w tym rzecz. Rzecz konstrukcji 'etycznej' jaka ta osoba
    sobie konstruuje
    > na swoj uzytek.

    Każdy z nas, z osobna wypracowuje sobie własny kodeks moralny,
    którym się w życiu kieruje. Na tym polega człowieczeństwo i
    odpowiedzialność za własne czyny. Czy Olivvki "etyka" jest w
    jakikolwiek sposób dysfunkcjonalna dla Jej społecznego
    otoczenia? Tego nie wie ani Pani, ani ja. Pani jest co najwyżej
    PRZEKONANA, że wie.

    > Okazuje sie ze mozemy bo roznego rodzaju zachowania maja
    proste wytlumaczenie
    > i terapie.

    A ja twierdzę, że NIC NIE JEST PROSTE. Tym bardziej różnego
    rodzaju zachowania. Ludzie nie zachowują się tak jak przedmioty.
    Model behawioralny, to jak sama nazwa wskazuje, jedynie model.
    Człowieka tam nie ma, jest jedynie jego mniej lub bardziej
    udolny wizerunek. I potrzeba Pigmaliona, aby zakochać się w
    przedstawieniu człowieka. Ludzie przede wszyskim działają. A
    działanie tym się różni od zachowania, że jest intencjonalnym
    zachowaniem posiadającego wolną wolę podmiotu skierowanym na
    innych ludzi, podmioty tak samo wolicjonalnie niezależne.
    Zaczyna się komplikować sprawa, czy mam ją jeszcze zagmatwać?

    Najpierw pisze Pani niewinnie o względach poznawczych, teraz
    napomyka jednak coś o terapii. Zechce może Pani wyjawić nam
    swoje czyste intencje?

    > To byla tylko konstrukcja logiczna.

    Konstrukcja logiczna to na przykład:

    ((A --> B) i (B --> ~C)) --> (A --> ~C)

    > Co innego byloby gdyby w mozgu Olivvki
    > wykryto nowotwor uciskajacy odpowiednie rejony. I dylemat
    bylby: usunac
    > nowotwor i wrocic do przecietnej lub zostawic go i bawic sie w
    grupkach. To
    > jest tylko zart hehe.

    Bardzo ciężki. :-(((( Proszę potrenować trochę na Forum Humorum.

    Na zakończenie pragnąłbym przeprosić Szanownych Czytelników za
    tę nieco chaotyczną wymianę kąśliwych uwag. Niestety popsuł mi
    się telefon i siedzieć muszę w zakurzonych i przepełnionych
    gwarem młodzieży zarzynającej się sieciowo na kolejnych
    klonach "Wolvensteina". Trudno więc o odpowiedni poziom
    skupienia, którego wymagałaby ta dyskusja.


    Szalony Kucharz
  • krzysiek.wa_wa 21.01.03, 23:59
    Szalony Kucharz:
    > Tylko po co wtrąca Pani to nieprzyjemne słówko
    > "manipulacja"? Czy ktokolwiek
    > został oszukany, zrobiony na szaro, wpędzony w maliny?
    > Nie rozumiem tego
    > zatwardziałego przesądu.

    Seksuolog:
    > Pytanie nie jest retoryczne. Odpowiedz tez nie, ale
    > wymagalaby podkrecenia tematu.

    Odpowiedź nie jest retoryczna, bo jej wcale NIE MA !

    Kucharzu, to co stosuje Pani Seksuolog, to jest właśnie
    MANIPULACJA. Kilkakrotnie brzydko obmawia osobę której
    nie lubi, a gdy się ją pyta o przyczynę tych pomówień,
    robi tajemniczą minę i zasłania się dziwaczną wymówką w
    postaci oporów przed zagadkowym "podkręcaniem tematu".

    W ten sposób można każdego oskarżać o cokolwiek.

  • arentina 20.01.03, 13:41



    >
    > > A fakt, że Olivvka i jej małżonek pragną od swoich
    przygodnych >kochank
    > ów
    > >tylko zmysłowych doznań nie oznacza od razu, że
    traktują ich przedmiotowo i
    >
    > >nie dostrzegają w nich ludzi.
    >
    > Niewatpliwie dostrzegaja w nich ludzi ale nie osoby. Sa
    to ludzie w sensie
    > fizycznym postrzegani tylko przedmiotowo. Cytat jeszcze
    raz:
    >
    > >>Ale i tak ma świadomość, że to on jest najważniejszy,
    a inni mężczyzni
    > >>są tylko seksualnymi obiektami, którzy niestety (ku
    oburzeniu zapewne n
    > iek
    > >> tórych tutaj) są przez nas "wykorzystywani", czasami
    tylko przeze mnie
    > ,
    > >>czasami i przeze mnie i przez niego.
    >
    > Nie ma wiec co do tego najmniejszej watpliwosci.
    >
    > >Wręcz przeciwnie, wiele Jej wypowiedzi świadczy o
    niezwykle kulturalnym
    > >podejściu do sprawy.
    >
    > Jest to rzeczywiscie kultura manipulacji wysokiej
    klasy. W oparciu o swego
    > rodzaju scisly system zasad etycznych, moralnych i
    regul postepowania.
    >
    > > > Problem w tym ze ludzie to nie lody a w przypadku
    tej osoby mamy dosl
    > ownie
    > > > z utozsamianiem jednego z drugim.
    > > A to już Pani nadinterpretacja! To seks był
    porównywany do jedzenia lodów,
    > a
    > > nie ludzie!
    >
    > To nie wszystko, ludzie sa przeciez obiektami sluzacymi
    do robienia lodow!
    >
    > > > Postawy manipulujace i uprzedmiotawiajace inne
    osoby sa zwiazane z br
    > akiem
    > > empatii, w bardziej nasilonej wersji mamy do
    czynienia z psychopatiami a t
    > e
    > > > z kolei czesto sa skorelowane z obserwacjami
    zaklocen aktywnosci plat
    > a
    > > > czolowego mozgu.
    > > Posunęła się chyba Pani troszeczkę za daleko... :-(((
    >
    > To jest wyrwane z kontekstu - gdzie stwierdzono ze nie
    mamy tu do czynienia z
    > tego rodzaju przypadkiem wersji nasilonej.
    >
    > > Nie wierzy chyba Pani, że w mózgu funkcjonują
    jakiekolwiek modele!?!
    >
    > Byl to skrot. Chodzi o okreslenie wzorcow zachowan
    danej osoby w relacjach
    > spolecznych. A gdzie sa tez wzorce?
    >
    > >> Tak Pani strasznie przedmiotowo traktuje "tę osobę":
    mózg, modele, sfe
    > ry,
    > >> spostrzeżenia, hipotezy... Czy to o czymś nie
    świadczy???
    >
    > Blad rozumowania. Osoba jest caloscia psychofizyczna
    ktorej poszczegolne
    > aspekty mozna badac np. badajac mozg odpowiednimi
    aparatmi. Na przyklad gdyby
    > olivvce wykonano badanie mozgu funkcjonalnym tomografem
    jadroweg reznonansu
    > magnetycznego przy roznych bodzcach wzrokowych i
    okazaloby sie ze aktywnosc
    > rejonow mozgu zwiazanych z pobudzeniem seksualnym
    daleko wykracza poza
    > przecietna byloby to podstawa do sformulowania
    interesujacych wnioskow, nie?
    > Olivvka moglaby rowniez wowczas, jesli wyrazilaby na to
    zgode, poddac sie
    > kuracji zmniejszajacej ta aktywnosc.

    Olivka moglaby pomoc nauce i poznawaniu ludzkiej
    seksualnosci poddajac sie tego typu badaniom. Jej
    temerament seksualny znacznie przewyzsza przecietny jej
    nimfomania to na pewno ciekawy przypadek do badan
    naukowych. A takze niezly temat na jakis artykul.
  • olivvka 21.01.03, 13:25
    Witajcie,
    Pozwole sobie w puntkach ująć treść mojej wypowiedzi, tak by pozbawić ja
    chaosu, który wytwarza się niejednokrotnie podczas polemiki "pomiędzy wersami".
    W ten sposób moja wypowiedź winna stać się czytelniejsza, aczkolwiek brakowało
    będzie w niej odnoszenia się do poszczególnych fragmentów słów osób, które w
    temacie uprzednio się wypowiadały. Mam jednak nadzieję, że to skromne
    podsumowanie wystarczy za mój komentarz do całej dyskusji:


    1. Do Seksuologa
    -----------------
    Witam Pana/Panią. Z treści Pana/Pani wypowiedzi nie wywnioskowałam nic na temat
    płci osoby kryjącej się pod nickiem "Seksuolog", jednak kontynuując
    zapoczątkowane przez Szalonego Kucharza tytułowanie Seksuloga honorami
    odnoszącymi się do płci żenskiej, pozwolę sobie tak właśnie się do Ciebie
    Seksuologu zwracać: a więc w rodzaju żeńskim.

    Próba dokonania analizy przyczyn znajdujących się u podstaw zachowania
    jednostki, na podstawie tak skromnego materiału badawczego jakim są lakoniczne
    w końcu wypowiedzi prezentowane na tutejszym Forum, trąci amatorszczyzną. O ile
    przedstawienie przez Panią prawdopodobnej diagnozy znajduje poniekąd
    usprawiedliwienie (bo w końcu całe to Forum jest niejednokrotnie miejscem li
    tylko dywagacji, spekulacji i domniemywania), o tyle próba uzasadniania,
    obrony, podpierania swych przypuszczeń wątpliwej jakości teoriami powoduje, że
    wiele osób uwikła się w mylny tok rozumowania Pani osoby i z pewnością za
    pewnik przyjmie ten tok paralogicznego rozumowania.

    Po pierwsze:
    - seks grupowy nie jest marginalnym zjawiskiem społecznym. Współczesna
    seksulogia szacuje, że kwestia seksu grupowego dotyczy ok. 10-15% populacji,
    zarówno tej odnoszącej się do kultur rozwiniętych jak i tych prymitywniejszych.
    Liczby te obrazują wielkość populacji, która zetknęła się osobiście w swoim
    życiu (a więc w nim uczestniczyła) ze zjawiskiem seksu w układzie większym niż
    1+1.

    - seks grupowy jest jedną z częstszych fantazji erotycznych towarzyszących
    seksualnym wyobrażeniom ludzi. Nie dysponuję jednak żadnymi liczbami mogącymi
    zobrazować to zjawisko z powodu rozbieżności wyników (zamykają się one w
    wartościach pomiędzy 20-80%).

    Po drugie:
    Przyjmując Pani tok rozumowania i wnioskowania dotyczący niepowszechności
    seksualnych zachowań człowieka związanych z uprawianiem seksu grupowego na
    podstawie badania populacji osób oddających się tego typu praktykom (zawiera
    błąd metodologiczny związny z doborem próby) należałoby wnioskować, że równie
    nagannym, niepowszechnym, szkodliwym społecznie zjawiskiem jest oralizm,
    analizm, homoseksualizm, gdyż nie dotyczą one wiekszości jednostek żadnego
    społeczeństwa, w którym dochodzi do powstawania i praktywania tego typu
    zachowań. Nie zawsze wszystko co mniej powszechne utożsamiane musi być z
    dewiacją, nienormalnością.

    Po trzecie:
    Przychylająć się do teorii deterministycznych muszę przyznać rację, iż każde
    występujące zjawisko znajduje swoją przyczynę, która spowodowała wystąpienie
    danego zjawiska. Tak więc i moje upodobanie do seksu grupowego znajduje
    przyczynę. Nie wydaje mi się celowym przeprowadzanie tutaj na Forum pełnego
    studium dotyczącego mojej osobowości, świadomości, pragnień, celów, przeto
    ograniczę się do stwierdzenia tylko, że świadoma jestem przyczyn takiego stanu
    rzeczy, gdyż niejednokrotnie sama próbowałam odnaleźć ową determinantę takich
    zachowań. I wydaje mi się, że odnalazłam, choć zdaję sobie sprawę ze słabości
    introspekcji. I zapewniam, że nie są to żadne traumatyczne wspomnienia z
    dzieciństwa, żadne wykorzystywanie seksualne, nieprawidłowe relacje pomiędzy
    rodzicami.
    Idąc Pani tokiem myślenia równie dobrze można zadać pytanie: dlaczego wkłada
    Pani do swych ust penisa swojego partnera? W jakim celu Pani to czyni? i
    próbować odszukać gdzieś w głębi podświadomości odpowiedzi na to pytanie,
    zupełnie mijając się z prawdą dotyczącą rzeczywistych przyczyn. Czy upodobnia
    do seksu oralnego także wypływa z nieprawidłowości działania naszych mózgów?
    Każdy przecież człowiek w ramach procesów socjalizacyjnych, wychowawczych,
    przejmuje wzory postępowań, zachowań, wartości, z którymi się w tych procesach
    styka i które wydają mu się zasadnymi. Może więc zechce Pani dopuścić do swego
    nieco zniewolonego teoriami dotyczącymi nieprawidłowości w anatomicznej budowie
    mózgu, teorie behawiorystyczne? Może to one determinują większość naszych
    zachowań? Pomija Pani całkowicie ten aspekt w swoich wypowiedziach, a
    pierwszoplanową rolę nadaje przyczynom, których poznanie wydaje się czymś
    niemożliwym do zbadania bez posiadania do tego właściwych narzędzi badawczych.
    Tomografia komputerowa naszych mozgów rzeczywiście przydatna może być w
    wyjaśnianiu zjawisk psychicznych, których efektami są zjawiska społecznie
    nieakceptowalne i szkodliwe. A pocóż czynić to względem zjawisk, które ze
    szkodliwością społeczną wspólnego wiele nie mają, gdyż nie wyrządzają nikomu
    krzywdy?

    Po czwarte:
    Zarzuciła mi Pani brak zdolności do empatii oraz uprzedmiotawianie wybranych
    obiektów seksualnych. Wiedzieć winna Pani, że obiekty naszych seksualnych
    zachowań godzą się na uczestniczenie w seksie grupowym z naszym uczestnictwem
    nie wbrew własnej woli, pod przymusem, ale godzą się z ochotą. Co więcej,
    niejednokrotnie (zwłaszcza w odniesieniu do osób będących singlami) sugerują,
    że dzięki naszej bezpośredniości i umiejętności przedstawienia własnych
    oczekiwań w sposób prosty, otwarty, oni/one sami/same mieli mniej oporów przed
    otworzeniem się na naszą propozycję i zaakceptowanie jej. To znacznie skraca wg
    nich dystans pomiędzy pragnieniami i możliwością ich realizacji u nich samych.
    Nie przykuwamy nikogo do łóżek wbrew ich woli. Nie molestujemy, nie gwałcimy,
    nie wykorzystujemy. Wszyscy partnerzy, którzy zdecydowali się na podjęcie
    aktywności seksualnej z nami uczynili to zgodnie z własną nieprzymuszoną wolą,
    zgodnie w własnymi pragnieniami i chęciami. Trudno mi więc zrozumieć co
    wspólnego z koniecznością empatii może to wszystko mieć wspólnego. Jeśli ja i
    mój mąż oddajemy się praktykom seksualnym związanymi ze swingingiem to również
    jesteśmy przez innych traktowani nieco przedmiotowo i ujmy nam to wcale nie
    przynosi. Rozumiemy bowiem (co próbował Pani przekazać Sz.Kucharz), że uczucia
    wyższe zarezerwowane są dla wybranego partnera/wybranych partnerów, a nie dla
    wszystkich. Obdarzanie miłością, nadmierne angażowanie się emocjonalne w
    przeżywany akt seksualny w grupie, prowadzić może niechybnie do zatarcia
    granicy pomiędzy zabawą a uczuciem i do wytworzenia się niepożądanych zjawisk
    takich jak zazdrość, nieufność, wrogość.

    2. Do Szalonego Kucharza
    ------------------------
    Dziękuję za zabranie głosu w dyskusji. Słowa, które wypowiedziałeś znakomicie
    oddają moje wewnętrzne odczucia, myśli, poglądy. Nie chcąc psuć porządku myśli,
    którymi się podzieliłeś pozwól, że nie powrócę do oczywistych dla mnie i Ciebie
    twierdzeń tam zawartych. One bronią się same.

    3. Do innych Forumowiczów, zainteresowanych tym tematem.
    --------------------------------------------------------
    Niejednokrotnie wskazywałam, że seks grupowy jest tym rodzajem seksualnej
    przyjemności, która nie pozostaje często obojętna na reakcje psychiczne
    partnerów uczestniczących w tego typu zabawach. Podkreślę więc raz jeszcze, że
    uczestniczenie w zabawach grupowych może spowodować konsekwencje, które zaważyć
    mogą na trwałości związku, mogą nim poważnie wstrząsnąć, zachwiać, mogą w końcu
    przyczynić się do jego rozpadu. Seks grupowy potraktowałabym tylko w
    kategoriach zabawy, rozrywki,a nie tworzenia nieodłącznego elementu
    małżeńskiego pożycia seksualnego. Sama zdecydowałam się na współuczestniczenie
    w tego typu praktykach z kilku powodów:
    - jestem osobą biseksualną,
    - odczuwam potrzebę uprawiania seksu z wieloma partnerami/partnerkami (cechy
    promiskuitywne),
    - odgraniczam w sposób wyraźny sferę uczuciową od
  • _owca 21.01.03, 15:03
    Droga Olivvko.

    Możliwości techniczne tego forum okazały się niewystarczające aby pomieścić w
    całości Twoją wypowiedź... Cóż, nikt nie przewidział, że znajda się na nim
    osoby, które będą potrafiły tak obszernie i jednocześnie konkretnie opowiadać o
    tematach związanych z ludzką seksualnością.
    Niewielu z nas jest w stanie zabrać głos w tej dyskusji zważywszy na jej poziom
    i zakres wiedzy jaką prezentujesz... jednakże w imieniu własnym (pewnie i nie
    tylko) proszę o dokończenie Twojego postu. Byłoby niezmiernie szkoda, gdybyśmy
    nie mogli poznać zakończenia Twoich rozważań z tak błahego powodu jakim jest
    ograniczenie systemowe forum erotyka...
    Pozdrawiam:))
    owca.
  • seksuolog 27.01.03, 22:06
    olivvka napisała:

    > - seks grupowy nie jest marginalnym zjawiskiem społecznym. Współczesna
    > seksulogia szacuje, że kwestia seksu grupowego dotyczy ok. 10-15% populacji,
    > zarówno tej odnoszącej się do kultur rozwiniętych jak i tych >
    >prymitywniejszych.
    > Liczby te obrazują wielkość populacji, która zetknęła się osobiście w swoim
    > życiu (a więc w nim uczestniczyła) ze zjawiskiem seksu w układzie większym
    >niż 1+1.

    Powedzmy ze te 10-15% to gorna granica, nieco naciagana. Istotniejsze jest
    ze mowilismy tutaj o ludziach ktorzy seks grupowy uprawiaja w ramach swojego
    stylu zycia. Procenty spadaja w wowczas do promili, nie?

    > - seks grupowy jest jedną z częstszych fantazji erotycznych towarzyszących
    > seksualnym wyobrażeniom ludzi. Nie dysponuję jednak żadnymi liczbami
    > mogącymi zobrazować to zjawisko z powodu rozbieżności wyników (zamykają się
    >one w wartościach pomiędzy 20-80%).

    To sugeruje ze jedynie czynniki spoleczne stanowia ze grupki nie sa bardzo
    rozpowszechnione, i ludzie mieszkajacy w Polsce mogliby w to uwierzyc. Okazuje
    sie jednak ze w krajach bardziej wyluzowanych tez jest to forma marginalna
    pomimo ze istnieja wszelkie mozliwosci do uprawiania tej formy seksu. O ile
    w tych krajach geje/lesby sa rozpowszechnione to grupki nie.

    > nagannym, niepowszechnym, szkodliwym społecznie zjawiskiem jest oralizm,
    > analizm, homoseksualizm, gdyż nie dotyczą one wiekszości jednostek żadnego
    > społeczeństwa, w którym dochodzi do powstawania i praktywania tego typu
    > zachowań. Nie zawsze wszystko co mniej powszechne utożsamiane musi być z
    > dewiacją, nienormalnością.

    OooO! Gdzie byla mowa o nienormalnosci czy dewiacji? Bylo wyrazne stwierdzenie
    o 'normalnej ekstremie'. W obecnym kontekscie spolecznym zachowania
    nienormalne to takie ktore sa sprzeczne z prawem. Mowa byla jedynie o
    zachowaniach odbiegajacyhc od przecietnej i ich mozliwych przyczynach.

    > Tak więc i moje upodobanie do seksu grupowego znajduje
    > przyczynę. Nie wydaje mi się celowym przeprowadzanie tutaj na Forum pełnego
    > studium dotyczącego mojej osobowości, świadomości, pragnień, celów, przeto
    > ograniczę się do stwierdzenia tylko, że świadoma jestem przyczyn takiego
    >stanu rzeczy, gdyż niejednokrotnie sama próbowałam odnaleźć ową determinantę
    >takich zachowań. I wydaje mi się, że odnalazłam, choć zdaję sobie sprawę ze
    >słabości introspekcji. I zapewniam, że nie są to żadne traumatyczne
    >wspomnienia z dzieciństwa, żadne wykorzystywanie seksualne, nieprawidłowe
    >relacje pomiędzy rodzicami.

    I to jest najciekawsze w calej story! Jezeli u podloza upodoban nie leza zadne
    negatywne czynniki psychiczne to jest Pani rzadkim ptakiem. Tym niemniej
    nalezaloby to potwierdzic szczegolowa analiza a z tonu wypowiedzi wynika ze
    raczej negatywny czynnik zaistnial. Sila zakodowanych wzorcow jest
    tak potezna ze nawet jednorazowe drastyczne zdarzenie z dziecinstwa czy
    wczesnej mlodosci moze rzutowac na zachowania i upodobania.

    Mozna tez zastanawiac sie caloscia wypowiedzi. Otoz jezeli opisuje sie
    publicznie i ze szczegolami bez oslonek szczegoly swoich zachowan, oraz
    ich unormowanie pomijajac jednoczesnie motywy sotjace za nimi to mamy do
    czynienia z manipulacja. Czytelnicy moga "podziwiac" pikantne szczegoly
    ktorymi sie ich obficie raczy a przeciez rownie wazne sa informacje o
    motywach za nimi stojacych. W koncu mozna wiec odniesc wrazenie ze chodzi
    o reklame swojego superstylu zycia a nie o szczera wypowiedz.


    > Zarzuciła mi Pani brak zdolności do empatii oraz uprzedmiotawianie wybranych
    > obiektów seksualnych. Wiedzieć winna Pani, że obiekty naszych seksualnych
    > zachowań godzą się na uczestniczenie w seksie grupowym z naszym
    >uczestnictwem nie wbrew własnej woli, pod przymusem, ale godzą się z ochotą.
    >Co więcej, niejednokrotnie (zwłaszcza w odniesieniu do osób będących
    >singlami) sugerują, że dzięki naszej bezpośredniości i umiejętności
    >przedstawienia własnych oczekiwań w sposób prosty, otwarty, oni/one sami/same
    >mieli mniej oporów przed otworzeniem się na naszą propozycję i zaakceptowanie
    >jej. To znacznie skraca wg nich dystans pomiędzy pragnieniami i możliwością
    >ich realizacji u nich samych. Nie przykuwamy nikogo do łóżek wbrew ich woli.
    >Nie molestujemy, nie gwałcimy, nie wykorzystujemy. Wszyscy partnerzy, którzy
    >zdecydowali się na podjęcie aktywności seksualnej z nami uczynili to zgodnie
    >z własną nieprzymuszoną wolą, zgodnie w własnymi pragnieniami i chęciami.
    >Trudno mi więc zrozumieć co wspólnego z koniecznością empatii może to
    >wszystko mieć wspólnego. Jeśli ja i mój mąż oddajemy się praktykom seksualnym
    >związanymi ze swingingiem to również jesteśmy przez innych traktowani nieco
    >przedmiotowo i ujmy nam to wcale nie przynosi. Rozumiemy bowiem (co próbował
    >Pani przekazać Sz.Kucharz), że uczucia wyższe zarezerwowane są dla wybranego
    >partnera/wybranych partnerów, a nie dla
    > wszystkich. Obdarzanie miłością, nadmierne angażowanie się emocjonalne w
    > przeżywany akt seksualny w grupie, prowadzić może niechybnie do zatarcia
    > granicy pomiędzy zabawą a uczuciem i do wytworzenia się niepożądanych
    >zjawisk
    > takich jak zazdrość, nieufność, wrogość.

    W calej sprawie jest kilka aspektow:

    Na ile stosowane sa przez was praktyki manipulacyjne a empatia dotyczy z kolei
    swiadomosci konsekwencji swoich dzialan. Wynika to z tego ze ludzie ktorym
    proponujecie grupke oczywiscie godza sie z ochota ale moga nie zdawac sobie
    sprawy z konsekwencji. Opisany przypadek 'smiesznego' studenta moze byc
    ilustracja. Ku waszej uciesze w 'superpodniecajacej' sytuacji student zaniemogl
    i na przemian cyklicznie sily mu wracaly i opadaly.

    Dlaczego tak bylo? Oczywiscie dlatego ze sytuacja na ktora sie tak ochoczo
    zgodzil byla zupelnym wywroceniem jego norm spolecznych i wzorcow moralnych.
    Te z kolei sa tak gleboko zakodowane ze w sytuacji kompletnego rozdzwieku z
    rzeczywistoscia podswiadomie wylaczaly mu meska sile. Aby mogl podlaczyc sie
    do waszej zabawy jego system norm musial zostac przestawiony i tak sie stalo.
    Pytanie teraz jest jaki wplyw moze miec to na jego dalsze zycie? Oczywiscie
    was to nie obchodzi bo on jako przedmiot zrobil swoje. Ale z punktu widzenia
    jego jako osoby nie jest to sprawa bez znaczenia a moze miec ogromna wage.

    Na zakonczenie mozna dodac ze mozna tez w zachowaniu Olivvki widziec
    zaburzenia w obszarze norm spolecznych/moralnych oraz sposobow reagowania i
    wyrazania uczuc oraz kategoryzacji zachowan intymnych. Mowiac obrazowo jesli
    pocalunek z jezyczkiem jest zachowaniem o wiele bardziej intymnym od
    obciagania z polyczkiem to jest to rzecz jasna zaburzona hierachia intymnosci.
    Zaburzona oczywiscie w punktu widzenia przecietnego postrzegania.

  • _owca 28.01.03, 07:35
    Nie bedę się wypowiadać na temat motywów stojących za zachowaniami seskualnymi
    Olivvki, bo ani ja ani Pani/Pan nie mamy prawa do ich oceniania.
    Zastanowiła mnie natomiast wypowiedź o
    "kategoryzacji zachowan intymnych" reszta to statystyczna przepychanka mająca
    na celu udowodnienie słuszności tezy, iż zachowania które reprezentuje Olivvka
    są moralnie naganne - bo niepowszechne.

    Otóż hierarchia intymności sugerowana przez Pania/Pana jako znów (!)
    odbiegająca od normy, wydaje mi się zupełnie naturalną. Zarezerwowanie sfery
    pocałunków jako emocjonalnego powiązania stałych partnerów jest szeroko
    rozpowszechnione nie tylko wkręgach bardziej wyemancypowanych seksualnie.
    A nawet jeśli się mylę, to zbiór zasad i norm jakie wypracowali sobie Olivvka i
    jej mąż dla zachowań seksualnych względem siebie i innych przygodnych
    uczestników ich pożycia jest głeboko uzasadnione zarówno potrzebą emocjonalnej
    bliskości ich dwojga i seksualną potrzebą grupowej przyjemności.

    owca.
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.visp.energis.pl 28.01.03, 11:56
    seksuolog napisała:

    > OooO! Gdzie byla mowa o nienormalnosci czy dewiacji? Bylo wyrazne
    > stwierdzenie o 'normalnej ekstremie'.

    Tak, i 'normalne ekstrema' jak najzwyczajniej w świecie traktuje się tak drogim
    sprzętem diagnostycznym, jak MRJ...



    Skąd się bierze owo przekonanie graniczące z pewnością, że "mamy tu do
    czynienia z manipulacją"? Na podstawie jakich terminologicznych założeń orzeka
    Pani, że opisywanie bez osłonek szczegółów swoich zachowań z pominięciem
    stojących za nimi motywów stanowi manipulację? Czy jeżeli powiem, że poszedłem
    do parku, milczeniem zbywając uświadomione przeze mnie czynniki popychające
    mnie do tego spaceru, to znaczyć to będzie, że jestem manipulatorem?

    Każdy z nas ma swoją niepowtarzalną historię. I każda ludzka istota ma pełne
    prawo decydowania o tym, czy chce i co chce o sobie innym opowiedzieć. To nie
    jest manipulacja! To suwerenna narracja.

    Wnioskowanie Pani z pocałunku a fellatio o zaburzeniach w obszarze norm
    społecznych/moralnych to już socjologiczna komedia! I znowu nadużywa przy tym
    Pani statystycznej terminologii. Co to jest owo "przeciętne postrzeganie"????
    Nie myli Pani czasem "przeciętnego" z "modalnym"?

    Hierarchia intymności: kto ją skonstruował? I kogóż ona dotyczy?


    (-:=3
  • kicia.kocia 28.01.03, 13:11
    drogi szalony kucharzu,
    czy moglbys moze w krotkich slowach wyrazic swa opinie nt paru wybranych
    przeze mnie cytatow z olivvki?
    bede Ci zobowiazana
    kk.



    "Wszystkim kolezankom, francuskim pieskom, ktore
    mowia bleee swoim mezom i partnerom podczas ich szczytowania i
    ktore z panicznym strachem wyjmuja ich penisy ze
    swoich ust tuz przed wytryskiem przypominam, ze sa na swiecie
    takie kobiety jak ja, Bona, Maritsa, ktore chetnie
    spelniaja oczekiwania mezczyzn w tym zakresie i co wiecej,
    lubia to, wiec owi mezczyzni ktoregos pieknego
    dnia moga zechciec uciec od tych francuskich pieskow, dla ktorych
    sperma to wydzielina na rowni traktowana z kałem.
    Oj biedne, biedne jeszcze bedziecie powiadam."


    "A wiesz, że kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane
    są w stanie pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne. To
    dziwne ale prawdziwe. Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie,
    tolerancja, a często niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność
    siebie."



    i troche nie na temat- ale taki "tolerancyjny cymesik" :)

    ja:
    >Zdradze Ci nawet ze nie wezme do ust ostrygi- odkad wiem
    > ze sa zywe.

    olivka:
    Nie potrafię tego skomentować. Uprzedzenia to relikt minionych wieków.
  • olivvka 28.01.03, 14:23
    Prośbę kierujesz do Kochanego Kucharza, więc poczekam na jego opinię, jeśli
    zechce się o nią pokusić.

    Dwa słowa tylko, jeśli pozwolisz: wyrywasz moje słowa z kontekstu całej
    wypowiedzi, dyskusji i prosisz o ustosunkowanie się do nich (zwłaszcza w
    kontekscie połykania spermy, choć nie wiem dlaczego akurat uczepiłaś się akurat
    tego). Czy rzeczowe ustosunkowanie się do takich wyrywkowych słów jest wg
    Ciebie możliwe?




    kicia.kocia napisała:

    > drogi szalony kucharzu,
    > czy moglbys moze w krotkich slowach wyrazic swa opinie nt paru wybranych
    > przeze mnie cytatow z olivvki?
    > bede Ci zobowiazana
    > kk.
    >
    >
    >
    > "Wszystkim kolezankom, francuskim pieskom, ktore
    > mowia bleee swoim mezom i partnerom podczas ich szczytowania i
    > ktore z panicznym strachem wyjmuja ich penisy ze
    > swoich ust tuz przed wytryskiem przypominam, ze sa na swiecie
    > takie kobiety jak ja, Bona, Maritsa, ktore chetnie
    > spelniaja oczekiwania mezczyzn w tym zakresie i co wiecej,
    > lubia to, wiec owi mezczyzni ktoregos pieknego
    > dnia moga zechciec uciec od tych francuskich pieskow, dla ktorych
    > sperma to wydzielina na rowni traktowana z kałem.
    > Oj biedne, biedne jeszcze bedziecie powiadam."
    >
    >
    > "A wiesz, że kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane
    > są w stanie pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne. To
    > dziwne ale prawdziwe. Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie,
    > tolerancja, a często niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność
    > siebie."
    >
    >
    >
    > i troche nie na temat- ale taki "tolerancyjny cymesik" :)
    >
    > ja:
    > >Zdradze Ci nawet ze nie wezme do ust ostrygi- odkad wiem
    > > ze sa zywe.
    >
    > olivka:
    > Nie potrafię tego skomentować. Uprzedzenia to relikt minionych wieków.


    pozdrawiam
    olivvka
  • kicia.kocia 28.01.03, 15:03
    olivvka napisała:

    > Prośbę kierujesz do Kochanego Kucharza, więc poczekam na jego opinię, jeśli
    > zechce się o nią pokusić.
    >
    > Dwa słowa tylko, jeśli pozwolisz: wyrywasz moje słowa z kontekstu całej
    > wypowiedzi, dyskusji i prosisz o ustosunkowanie się do nich (zwłaszcza w
    > kontekscie połykania spermy, choć nie wiem dlaczego akurat uczepiłaś się
    akurat
    >
    > tego).

    droga oliwko,
    alez wlasnie to ja od poczatku podkreslalam, ze "polykanie spermy" traktuje
    symbolicznie;
    ale mniejsza z tym.

    pisalam, ze nie Twoja seksualnosc zwraca moja uwage- lecz Twoj- podszyty
    agresja????? stosunek do innych kobiet- bydz moze tylko do pewnej grupy
    kobiet :))) oczywiscie, ze mezczyzni nie porzuca swych zon i kochanek by
    spuscic sie Tobie w usta, ani tez kobiety nie przestana studiowac by byc
    lepszymi, bardziej oddanymi kochankami (przerysownaie swiadome)- ale
    zastanawia- DLACZEGO- Ty to piszesz.
    no i po drugie- zastanawia dlaczego az takie znaczenie- niemal wartosciujace-
    przypisujesz seksowi. widzisz, ja tez jestem chyba raczej osoba temperamentna
    (choc wydaje-walo mi sie ze w jakiejs kobiecej normie- to to forum
    zasugerowalo mi ze byc moze laduje gdzies poza pierwsza sigma- a moze nie,
    wsio ryba ;))), niemneij jednak seksu nie uwazam za rzecz az tak istotna.

    pozdrawiam,

    kk

    ps. 1. a tak wogole- w kontekscie Twoich uwag i dyskusji z Toba przeszla mi do
    glowy taka mysl- o modelach seksualnosci-
    intensywny (chyba bardziej kobiecy, no i moj; nawet w fantazjach ereotycznych
    u mnie rzadko pojawia sie wieksza ilosc osob niz dwie:))) jesli juz- to 1-2
    dodatkowych osobnikow plci m., ale i to rzadko; przeszkadaja:)) ten moj ma byc
    absolutnie NAJ :)))) no i nigdy- osoby zenskie; na mezczyzn w mych fantazjach
    tylko ja mam wylacznosc :)))
    vs ekstensywny (chyba bardziej meski´- Twoj). no ale to-ew. temat na nowy watek

    ps.2. zacytowane przeze mnie fragmenty sa myslowymi calosciami,
    a poza tym zawsze mozna zerknac do dyskusji

    kk


  • olivvka 28.01.03, 15:09
    Skomentowania przeze mnie wymaga tylko i wyłącznie jedna rzecz:

    > ps.2. zacytowane przeze mnie fragmenty sa myslowymi calosciami,
    > a poza tym zawsze mozna zerknac do dyskusji
    >
    > kk

    Raczysz oczywiście żartować. Jeśli uważasz, że była to myślowa całość, to
    wykazałaś niestety pełnie niezrozumienie całości naszej dyskusji. Przykro mi z
    tego powodu, bo jednak odrobinę się wysiliłam i trochę "nastukałam".

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.visp.energis.pl 28.01.03, 14:49
    Droga Kiciu Kociu!

    Jesteś kolejną osobą, która każe mi tłumaczyć się ze słów napisanych przez
    Madame Olivvkę. I wciąż podsuwany jest pod mój nos ta sama Jej wypowiedź,
    niezbyt fortunna w tonie, przyznaję, dotycząca łykania nasienia.

    Po raz kolejny radzę więc przyjrzeć się całości tamtejszej dyskusji i dopiero
    na tle pełnych obrzydzenia, odruchów wymiotnych oraz niesmacznych porównań
    niektórych z dyskutantek rozpatrywać uwagi Olivvki skierowane pod
    adresem "francuskich piesków". Ja, jako osobnik posiadający zdolność do
    wytrysku, poczułem się troszeczkę nieswojo czytając o tym, jaka to moja danina
    rozkoszy jest niedobra. Twój ciąg skojarzeniowy "nasienie-->mocz" także
    sprawił, że poczułem się nieco brudny.

    Owszem, łykanie nasienia nie jest żadnym miłości dowodem - cóż zresztą jest? I
    żadnej osoby do niczego w jej imię zmuszać nie wolno.

    Tylko nie wiem czy wiesz, ale mężczyżni bywają bardzo często swej seksualności
    niepewni. Przewrażliwieni są na punkcie swojej płci, orientacji, seksualnej
    sprawności, gabarytów, umiejętności sprawienia partnerce rozkoszy, itd.
    Dochodzi jeszcze do tego problem polucji, czyli skalania: mężczyzna przeżywając
    najwyższe uniesienie "brudzi". I być może nie rozwiąże to wszystkich męskich
    rozterek, ale kobieta nie traktująca męskiego nasienia z taką lekką niechęcią,
    a wręcz przeciwnie - pełna szczerego nad nim zachwytu - z pewnością doda
    facetowi trochę otuchy, szczególnie wtedy kiedy po orgazmie z racji gwałtownego
    spadku poziomu testosteronu, nachodzi go często uczucie przygnębienia.

    W drugiej wypowiedzi Olivvki dotyczącej zależności pomiędzy poziomem
    wykształcenia a partnerstwem nie mogę doszukać się niczego szokującego, co
    wymagałoby gorączkowych wyjaśnień. Bo przecież na żadnych uniwersytetach nie
    uczą, jak ułożyć sobie życie z drugą osobą. A może się mylę...

    Łącząc kwestię emancypacji z łykaniem nasienia, napiszę o pewnym zdjęciu, na
    które natknąłem się już jakiś czas temu w pewnym brytyjskim feministycznym
    zinie. Na fotografi tej młoda naga kobieta klęcząc przed stojącym przed nią
    równie nieodzianym mężczyzną zlizuje z jego penisa ten "lepki" płyn. Podpis pod
    obrazkiem głosił coś mniej więcej takiego: "To nie jest wyraz uległości wobec
    mężczyzny. Robię to, bo mam na to ochotę!"

    Nie musisz, Kiciu Kociu, zmuszać się do robienia czegokolwiek. Nie musisz
    próbować nasienia, ani ostryg czy szpinaku. Tylko jeżeli nie skosztujesz, nie
    będziesz wiedzieć, jakie to jest naprawdę obrzydliwe! ;-)))



    Mam nadzieję, że moja wypowiedź cokolwiek dla Ciebie znaczyła,

    (-:=3
  • kicia.kocia 28.01.03, 15:41
    Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

    > Droga Kiciu Kociu!
    >
    > Po raz kolejny radzę więc przyjrzeć się całości tamtejszej dyskusji i
    dopiero
    > na tle pełnych obrzydzenia, odruchów wymiotnych oraz niesmacznych porównań
    > niektórych z dyskutantek rozpatrywać uwagi Olivvki skierowane pod
    > adresem "francuskich piesków".

    a jesli te "francuskie pieski" po prosttu tak maja?
    to gdzie tu slawetna tolerancja, h€???????

    > Ja, jako osobnik posiadający zdolność do
    > wytrysku, poczułem się troszeczkę nieswojo czytając o tym, jaka to moja
    >danina rozkoszy jest niedobra. Twój ciąg skojarzeniowy "nasienie-->mocz"
    >także sprawił, że poczułem się nieco brudny.

    ojoj, no przeceiez caly czas podkreslalam, ze traktuje problem symbolicznie
    dla mnie problem spermy, to problem ostryg :)za to uwielbiam kawior.
    gdyby tak sperma miala postac malenkich kuleczek.... :)))


    > Owszem, łykanie nasienia nie jest żadnym miłości dowodem - cóż zresztą jest?
    >I żadnej osoby do niczego w jej imię zmuszać nie wolno.

    no i slicznie, dokladnie tak uwazam :)

    > Tylko nie wiem czy wiesz, ale mężczyżni bywają bardzo często swej
    >seksualności niepewni. Przewrażliwieni są na punkcie swojej płci, orientacji,
    >seksualnej sprawności, gabarytów, umiejętności sprawienia partnerce rozkoszy,
    itd.

    nie do konca wiem.
    ale moze poprostu mam inna strategie- intuicyjna- dowartosciowania mezczyzny.
    wspominalam, ze nawet w fantazjach- istnieje ten jeden NAJ. no i oczywsicie
    ten MOJ w realu jest tym bardziej NAJ, przeciez to oczywiste, nie? :)))))
    a z "problemem spermy" spotkalam sie po raz pierwszy tutaj, czyli byc moze
    moja strategia skutkuje ??

    > W drugiej wypowiedzi Olivvki dotyczącej zależności pomiędzy poziomem
    > wykształcenia a partnerstwem nie mogę doszukać się niczego szokującego, co
    > wymagałoby gorączkowych wyjaśnień. Bo przecież na żadnych uniwersytetach nie
    > uczą, jak ułożyć sobie życie z drugą osobą. A może się mylę...

    no wlasnie. stawianie zaleznosci: wyksztalceniem a zdolnosci partnerskie
    uwazam za nietrafione, a sugerowanie negatywnej korelacji miedzy tymi
    elementami- za nietrafione do kwadratu, a w warunkach szczegolnych- za
    szkodliwe.

    > Łącząc kwestię emancypacji z łykaniem nasienia, napiszę o pewnym zdjęciu, na
    > które natknąłem się już jakiś czas temu w pewnym brytyjskim feministycznym
    > zinie. Na fotografi tej młoda naga kobieta klęcząc przed stojącym przed nią
    > równie nieodzianym mężczyzną zlizuje z jego penisa ten "lepki" płyn. Podpis
    > pod obrazkiem głosił coś mniej więcej takiego: "To nie jest wyraz uległości
    >wobec mężczyzny. Robię to, bo mam na to ochotę!"


    rozumiem ze jest to tylko uwaga luzna. nie mam absolutnie zadnych problemow na
    poziomie emencypacja- sperma, ani tez innych elementow meskiej seksulanosci
    (hihi- nie czuje sie bynajmniej zdominowana...., albo moze inaczej- czuje sie
    FANTASTYCZNIE zdominowana przez mezczyzne, gdy lezac POD NIM dre sie w
    nieboglosy:)))

    >
    > Mam nadzieję, że moja wypowiedź cokolwiek dla Ciebie znaczyła,

    ojoj, czyzby glos mezczyzny niepewnego mezczyzny ? :)))

    pozdrawiam

    kk
  • olivvka 28.01.03, 16:00
    kicia.kocia napisała:

    > > Mam nadzieję, że moja wypowiedź cokolwiek dla Ciebie znaczyła,
    >
    > ojoj, czyzby glos mezczyzny niepewnego mezczyzny ? :)))
    >
    > pozdrawiam
    >
    > kk

    Już przerabialiśmy moją niepewność siebie i kompleksy, teraz czas na Ciebie
    Kochany Kucharzu jak widać :-))))), chciałam powiedzieć...... niepewny Kochany
    Kucharzu :-))))))

    Kiciu,
    Aaaaa, szkoda pisać, każdy kto ma w sobie choć odrobinę psychologicznych
    zdolności dostrzeże co dostrzec winien i ja tego przybliżać nie muszę.

    Kończę tym samym te ponure przepychanki, bo dalsze ich kontynuowanie wydaje mi
    się pozbawione jakiegokolwiek głębszego sensu.

    pozdrawiam
    olivvka, ta zakompleksiona i niepewna :-)))))
  • kicia.kocia 28.01.03, 16:33
    olivvka napisała:

    > kicia.kocia napisała:
    >
    > > > Mam nadzieję, że moja wypowiedź cokolwiek dla Ciebie znaczyła,
    > >
    > > ojoj, czyzby glos mezczyzny niepewnego mezczyzny ? :)))
    > >

    >
    > Już przerabialiśmy moją niepewność siebie i kompleksy, teraz czas na Ciebie
    > Kochany Kucharzu jak widać :-))))), chciałam powiedzieć...... niepewny
    > Kochany Kucharzu :-))))))

    droga oliwko,
    zacytowalam li tylko S.K. z jego wlasnej wypowiedzi (o braku penowsci u
    mezczyzn). do tego z usmieszkiem:)))
    najwidoczniej w zdenerwowaniu tego nie zauwazylas. (na prawde nie warto sie
    denerwowac, to w koncu tylko forum :))))

    oczywiscie- uwaga taka- choc identycznie sformulowana- ma absolutnie inny
    charakter tresciowy niz bylo to w Twoim wypadku.


    > Kiciu,
    > Aaaaa, szkoda pisać, każdy kto ma w sobie choć odrobinę psychologicznych
    > zdolności dostrzeże co dostrzec winien i ja tego przybliżać nie muszę.

    :)))))

    > pozdrawiam
    > olivvka, ta zakompleksiona i niepewna :-)))))

    a ponadto odczuwajaca nieuswiadomiona agresje do kobiet :))))
    (niektorych at least)

    pozdrawiam Cie serdecznie
    kk
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.visp.energis.pl 28.01.03, 17:40
    Kiciu Kociu!

    Posiadasz rzadko spotykaną umiejętność przeinaczania i obracania czyichś
    wypowiedzi przeciwko nim samym. Nie wiem czemu ma to służyć, bo mimo
    potrójnych, poczwórnych i popiątnych uśmieszków Twoje besserwiserstwo zabawne
    nie jest...

    "kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane są w stanie
    pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne."

    Powiedz mi, moja droga, w którym miejscu powyższej wypowiedzi dostrzegasz
    sugestię negatywnego związku pomiędzy poziomem wykształcenia a partnerstwem.
    Wyrażenie "są w stanie" oznacza możliwość, a nie jakąś trwalszą, istotną
    zależność...

    "Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie, tolerancja, a często
    niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność siebie."

    W tym miejscu Olivvka uniknęła "statystycznej pułapki" i nie napisała wcale,
    jak "procentowo" często upór, stanowczość, nadmierna pewność siebie towarzyszą
    wykształceniu. A że mamy do czynienia ze zjawiskiem "edukacyjnego snobizmu", to
    chyba wątpliwości nie ulega.

    > a jesli te "francuskie pieski" po prostu tak maja?
    > to gdzie tu slawetna tolerancja, hę???????

    Kurcz blade, biedna Olivvka... Już do końca życia będą ją ścigać za "francuskie
    pieski"... Jakoś mało kto pamięta, jak obrzucano ją błotem i lżono, tylko
    dlatego, że ośmieliła się napisać coś pozytywnego o przeróżnych, ze
    statystycznego punktu widzenia niecodziennych, przejawach ludzkiej
    seksualności. Ja pamiętam, Szanowna Olivvko, i chylę czoła przed Pani uporem! :-
    )

    > ojoj, no przeceiez caly czas podkreslalam, ze traktuje problem
    > symbolicznie

    Jeżeli przyjmiemy, że człowiek to dziecko kultury, a nie natury, a kultura to
    przecież świat znaczeń, to wtedy wszystko, czego się nie dotkniemy posiada
    symboliczny charakter. Nie myśl, droga Kiciu, że czyni ten fakt lżejszym ów
    problem...

    > nie do konca wiem.

    To teraz już wiesz... :-)



    (-:=3
  • kicia.kocia 28.01.03, 18:35
    Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

    > Kiciu Kociu!
    >
    > Posiadasz rzadko spotykaną umiejętność przeinaczania i obracania czyichś
    > wypowiedzi przeciwko nim samym.

    drogi kucharzu.
    nie przeinaczam. raczej dostrzegam- i probuje adwersarzowi wskazac- to co mowi
    miedzy wierszami.

    > "kobiety mniej wykształcone, a przy okazji mniej wyemancypowane są w stanie
    > pełniej realizować się jako partnerki, nie tylko seksualne."
    >
    > Powiedz mi, moja droga, w którym miejscu powyższej wypowiedzi dostrzegasz
    > sugestię negatywnego związku pomiędzy poziomem wykształcenia a partnerstwem.

    kobiety MNIEJ WYKSZTALCONE (...) MNIEJ WYEMANCYPOWANE (...) -vs- PELNIEJ
    REALIZUJA SIE jako itd.

    mamy tu do czynienia z WARTOSCIOWANIEM.
    WYKSZTALCENIE (cave! KOBIET!) vs REALIZOWANIE sie (jako PARTNERKI!!).
    IMHO, bzdurne, wrecz szkodliwe uogolnienie.
    mowiace wiecej o gloszacej je osobie niz niosace jakas informacje per se.

    > "Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie, tolerancja, a często
    > niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność siebie."

    jw. bzdurne uogolnienie.

    > A że mamy do czynienia ze zjawiskiem "edukacyjnego snobizmu", to
    > chyba wątpliwości nie ulega.

    co????? a skad to niby tak "nie ulega watpliwosci"????? kolejna bzdura.

    moja opinia-
    wyksztalcenie nie ma zadnej funkcji wartosciujacej zwiazek, czlowieka itepede.
    ani in-plus, ani in-minus. jest li tylko sposobem na zarabianie pieniedzy.
    koniec. kropka.
    (stad tez moj "ex-lapsus"- napisalam "wykszatlcenie" myslac "zrodlo
    utrzymania". bo taka przypisuje mu funkcje).
    dalsze rozgryzanie "wyksztalcenia" w tym duchu zasugeruje mi kolejne obszary
    nieuswiadomionych "kompleksow"...
    :)

    > > a jesli te "francuskie pieski" po prostu tak maja?
    > > to gdzie tu slawetna tolerancja, hę???????
    >
    > Kurcz blade, biedna Olivvka... Już do końca życia będą ją ścigać
    >za "francuskie pieski"...

    no nie tylko "francuskie pieski", aktualnie wyskoczyla z "wyksztalconymi,
    wyemancypowanymi kobietami". to z tych samych obszarow.

    > Jakoś mało kto pamięta, jak obrzucano ją błotem i lżono, tylko
    > dlatego, że ośmieliła się napisać coś pozytywnego o przeróżnych, ze
    > statystycznego punktu widzenia niecodziennych, przejawach ludzkiej
    > seksualności. Ja pamiętam, Szanowna Olivvko, i chylę czoła przed Pani
    uporem! :

    bynajmniej nie obrzucalam blotem, ani tez nie mam zamiaru.
    po prostu- dostrzegam u oliwki braki tolerancji (cos jakby "przegiecie w druga
    strone") i swoista agresje.

    > > ojoj, no przeceiez caly czas podkreslalam, ze traktuje problem
    > > symbolicznie
    > Jeżeli przyjmiemy, że człowiek to dziecko kultury, a nie natury, a kultura
    >to przecież świat znaczeń, to wtedy wszystko, czego się nie dotkniemy posiada
    > symboliczny charakter. Nie myśl, droga Kiciu, że czyni ten fakt lżejszym ów
    > problem...

    czyz zestawienie spermy z takim frykasem jak ostryga, nie czyni Ci tego faktu
    lzejszym???

    kk
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.visp.energis.pl 29.01.03, 00:00
    Kociu!

    Troszkę się nieodpowiedzialnie bawisz, usiłując wykazać adwersarzowi, co między
    wierszami jego. Ani Ty, ani ja, ani ktokolwiek inny nie może uważać się za
    czytającego czyjąś wypowiedź lepiej niż ta osoba, która ją napisała. Zarzuć
    więc ten psychologizm, proszę Cię bardzo.

    I dlaczego wciąż każesz mi wałkować cudze słowa? Bardzo szanuję Senorę Olivvkę
    i wszystkich innych Forumowiczów, którzy potrafią mój wobec nich szacunek
    odwzajemnić, więc byłoby ogromnym nietaktem w stosunku do Niej z mojej strony,
    gdybym traktował Jej myśli, jak swoje własne. Ale odniosę się do wypowiedzi
    Twoich - nie po to żeby wykazać Ci coś, czego sama w sobie nie dostrzegasz, czy
    zinterpretować Ciebie wbrew woli Twojej... ;-)

    kicia.kocia napisała:

    > kobiety MNIEJ WYKSZTALCONE (...) MNIEJ WYEMANCYPOWANE (...) -vs- PELNIEJ
    > REALIZUJA SIE jako itd.

    "Są w stanie" - CIACH! To jest dostrzeżenie? Czy może zaślepienie?

    > mamy tu do czynienia z WARTOSCIOWANIEM.

    Idąc Twoim tropem: bzdura!

    > WYKSZTALCENIE (cave! KOBIET!) vs REALIZOWANIE sie (jako PARTNERKI!!).
    > IMHO, bzdurne, wrecz szkodliwe uogolnienie.

    A moim skromnym zdaniem to Ty dopisałaś to "vs", czego bzdurnym nie nazwę, ale
    szkodliwym owszem.

    > > "Za wykształceniem powinno w parze iść zrozumienie, tolerancja, a często
    > > niestety idzie upór, stanowczość, nadmierna pewność siebie."
    >
    > jw. bzdurne uogolnienie.

    Czemuż tak łatwo słowo "bzdurne" wychodzi spod palców Twoich? Kolejna ofiara
    upojenia wodą z Krynicy Wiedzy? ;-)

    Jeżeliby potraktować powyżej cytowaną wypowiedź jako zdanie o powadze naukowego
    twierdzenia o szerokim stopniu ogólności, to kwitując je "bzdurą" nie pomagasz
    sobie.

    > co????? a skad to niby tak "nie ulega watpliwosci"????? kolejna bzdura.

    Jak wdzięcznie zgubiłaś "chyba"...

    > moja opinia-
    > wyksztalcenie nie ma zadnej funkcji wartosciujacej zwiazek, czlowieka
    itepede.
    > ani in-plus, ani in-minus. jest li tylko sposobem na zarabianie pieniedzy.
    > koniec. kropka.

    Twoja opinia - zgadza się. Jestem wykształcony - pieniędzy nie zarabiam
    ŻADNYCH. Koniec. Kropka.

    > (stad tez moj "ex-lapsus"- napisalam "wykszatlcenie" myslac "zrodlo
    > utrzymania". bo taka przypisuje mu funkcje).

    A przypisuj, przypisuj sobie do woli. Tylko po cudzych zeszytach nie bazgraj.

    Ten Twój "ex-lapsus" już nie jest Twoim, czy nie jest lapsusem? Bo się trochę
    pogubiłem... ;-)

    > dalsze rozgryzanie "wyksztalcenia" w tym duchu zasugeruje mi kolejne obszary
    > nieuswiadomionych "kompleksow"...

    Moich, Olivvki czy... Twoich?

    > czyz zestawienie spermy z takim frykasem jak ostryga, nie czyni Ci tego faktu
    > lzejszym???

    Aż mi kamień z serca spadł! ;-)))


    (-:=3
  • kicia.kocia 30.01.03, 06:41
    Podsumowywujac
    1. rowniez doceniam madame olivvke za jej spokojne rady udzielane na tym forum
    2. nie mam nic przeciw seksualnym zwczajom olivvki, chociaz zgadzam sie, z
    seksuologiem, ze madame o. porusza sie po kruchym lodzie. Granica, kiedy sie
    moze komus sprawic krzywde jest bardzo cienka i moze byc niezauwazalna (bo
    przeciez wszyscy sa dorosli i dobrowolni...ale to chyba nie zawsze do konca
    tak jest... bdb przyklad ze studentem)
    3. olivvka, bedac „heroldem tolerancji” sama wpada w pulapke nietolerancji
    4. w tej „pulapce” dosc poczesne miejsce zdaja sie zajmowac kobiety. Byc moze
    wynika to stad, ze to ta czesc spoleczenstwa byla najbardziej oburzona
    zwyczajami olivvki.
    5. dziwie sie olivvce, ze wdala sie w te przepychanki slowne. Krotkie
    stwierdzenie- „byc moze, zastanowie sie nad tym” zamknelo by problem juz dawno.


    pozdrawiam

    kk
  • eucaliptus 27.01.03, 08:56
    statystyczne?
    jedyna cyfra w tym ukladzie to 696
  • Gość: weronika IP: *.kopernik.gliwice.pl 19.01.03, 10:46
    Olivvko czytam sobie dzisiaj to co napsiałaś na temat uprawiania seksus grupowego z twoim mężem i prawie mnie
    przekonałaś że to jest dla was ok. Taki macie sposób na życie jest wam z tym dobrze, rozumiecie sie i jest fajnie. Nie
    neguje takiej postawy bo to jest wasza idywidualna sprawa.
    Natomiast w jedym z postów piszesz że wolisz tak postepować niż nie przyjmować do wiadomości zdrady. I tu
    zrodziło sie u mnie pytanie, czy ty to robisz po to żeby nie stracić męża? Mówisz że on swingował juz przed
    poznaniem ciebie, a jak było z tobą?
    Kiedys na forum seksuologia pisałaś że kobieta która nie połknie spermy swojego mężczyzny musi się liczyć z tym że
    on pojdzie do takiej która to zrobi. Czy nie przeceniasz roli seksu w związku?
    A może ty zwyczajnie boisz się że mąż cię opuści jak nie będziesz demonem seksu?
    pozdrawiam i czekam na odpowiedz
  • olivvka 21.01.03, 10:12
    Witaj Weroniko,
    Moja odpowiedz na Twoje pytania pomiędzy wersami Twojej wypowiedzi:

    Gość portalu: weronika napisał(a):

    > Olivvko czytam sobie dzisiaj to co napsiałaś na temat uprawiania seksus
    grupowe
    > go z twoim mężem i prawie mnie
    > przekonałaś że to jest dla was ok. Taki macie sposób na życie jest wam z tym
    do
    > brze, rozumiecie sie i jest fajnie. Nie
    > neguje takiej postawy bo to jest wasza idywidualna sprawa.
    > Natomiast w jedym z postów piszesz że wolisz tak postepować niż nie
    przyjmować
    > do wiadomości zdrady. I tu
    > zrodziło sie u mnie pytanie, czy ty to robisz po to żeby nie stracić męża?

    No coż, myślę że gdybym obserwowała swoje wypowiedzi z boku, mogłabym wyciągnąć
    podobne wnioski do Twoich. Wyjaśnię jednak, iż obawy o utratę partnera nie są u
    mnie silniejsze niż u innych kobiet w moim wieku z moją pozycją materialną. Nie
    obawiam się samotności, gdyż jestem z nią oswojona, przez kilka lat swojego
    życia byłam zupełnie sama (z własnego świadomego wyboru), natomiast przez
    kolejne kilka byłam samotna w związku, który od samego początku skazany był na
    niepowodzenie. I tylko dziwię się sobie, że jako osoba wykształcona kierunkowo
    dostrzegła to tak późno, co spowodowało boleśniejsze rozstanie po latach. Nie
    Weroniko, absolutnie tego się nie obawiam. Zdaję sobie także sprawę z tego, że
    taka chwila może nastąpić. I nie potrzeba do tego swingowania. Miłość, a
    czasami tylko poważne zauroczenie, to takie stany, które pozwalają człowiekowi
    dokonywać czynów niejednokrotnie nierozsądnych, sprzecznych z interesami danej
    jednostki, nawet negatywnych moralnie. Ale poprzestańmy już na tym, bo nie chcę
    się uwikłać w dyskurs dotyczący miłości w małżeństwie. To raczej "śliski" temat.


    >Mówi
    > sz że on swingował juz przed
    > poznaniem ciebie, a jak było z tobą?

    Prowadziłam dość bujne życie erotyczne. Nie byłam typową swingerką, ale
    uprawiałam wielokrotnie seks grupowy i zawsze czułam podniecenie na samą myśl
    dotyczącą uprawiania seksu w więcej niż tylko dwie osoby.


    > Kiedys na forum seksuologia pisałaś że kobieta która nie połknie spermy
    swojego
    > mężczyzny musi się liczyć z tym że
    > on pojdzie do takiej która to zrobi. Czy nie przeceniasz roli seksu w
    związku?

    Tamta wypowiedź miała tylko i wyłącznie na celu uzmysłowienie kobietom, tym
    nieco konserwatywnym, że zaspokojenie tak prozaicznych potrzeb mężczyzny jest w
    stanie uchronić je przed przykrymi konsekwencjami związanymi z koniecznością
    przełykania gorzkiej pigułki zwanej zdradą. Nie dalej jak kilka dni wcześniej,
    bodajże na Onet.pl prezentowany był raport dotyczący prostytucji. Wynikało z
    tego raportu (co jest tylko potwierdzeniem moich słów), że z usług prostytutek
    w znacznej części korzystają mężczyzni, których żony posiadają opory przed
    uprawianiem nieco bardziej wyrafinowanego seksu (za główny przykład była
    podawana niechęć żon tych mężczyzn do oralizmu).
    Być może w mojej hierarchii seks odgrywa nieco większą rolę niż u większości
    ludzi. Ale o ile procent? O 10-20% większą? Dla mnie i mojego męża seks to 70-
    80% udanego związku. Niech dla innych będzie to 50%. A to i tak pozostawia
    tylko 50% na inne elementy składowe. Zapewniam Cię, że nauka już dawno
    dostrzegła dominującą rolę seksu w udanym pożyciu małżeńskim. Większość
    konfliktów partnerskich znajduje swój początek w niespełnieniu seksualnym
    jednego, lub obojga partnerów.


    > A może ty zwyczajnie boisz się że mąż cię opuści jak nie będziesz demonem
    seksu
    > ?
    > pozdrawiam i czekam na odpowiedz

    Weroniko, nie uważam się za demona seksu. Ale przyznaję, że w pierwszym rzędzie
    to co połączyło mnie z moim mężem to nasze wspólne (a nie tylko jego lub moje)
    upodobanie do erotyzmu i traktowanie go bez tabu. A gdy mąż mnie opuści, ja
    dalej będę "demonem seksu" (niech Ci już będzie) bo takie są moje potrzeby. Być
    może gdy wejdę w klimakterium (ale do tego czasu miną jeszcze długie lata) moje
    libido spadnie, być może stanie się to po porodzie, dzisiaj natomiast takie są
    moje potrzeby. I próbując odnaleźć prawdziwą treść pytania odpowiem: nie czynię
    z siebie wyzwolonej seksualnie osoby na potrzeby mojego męża, mojego
    małżenstwa, jego trwałości i stabilności. To szczęście, że ja i mój mąż, dwie
    osoby o podobnych potrzebach i oczekiwaniach, trafiły na siebie. Rzadko się to
    zdarza, nam się przytrafiło. I jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: weronika IP: *.kopernik.gliwice.pl 21.01.03, 12:27
    Hej Olivvko!
    Przekonałaś mnie że wasz styl życia pozwala wam być szcześliwym i jest to wam właściwa harmonia życiowa.
    Interesuje mnie jeszcze jedna sprawa:czy o waszym stylu życia wiedzą np. sąsiedzi, albo współpracownicy z biura
    a jeśli tak to jak do tego podchodzą?
    Wracając do temetu seksu i jego znaczeniu w życiu pary to oczywiście zgadzam się że jest ważny, choć na pewno
    udane życie seksualne nie gwarantuje udanego zycia w ogóle. Powiedziałabym że jest to fundament pod dobry
    zwiazek ale oczywiście musi byc jeszcze miłość, zaufanie, uczciwość i wierność jakokolwiek rozumiana:-)
    Wydaje mi się też że mogłabym być skołonna do zdrady gdyby mój partner nie zadowalał mnie oralnie i tu rozumiem
    poszukiwania facetów tej przyjemności u innych kobiet jeśli nie mają tego w domu. Jednak najważniejsze żeby układ
    który tworzą ludzie nawet jeśli tam nie ma seksu oralnego, analnego dawał im satysfakcję. W końcu to my ustalamy
    zasady w własnym związkach i tam okreslamy jakies granice. Jesli kocham swojego partenera to moge z czegoś
    zrezygnować albo długo i z miłościa przekonać do czegoś a nie od razu lecieć z tym do kogoś innego.U ciebie
    przeciez tez jakies zasady obowiazuja. Seks grupowy owszem, ale nie musisz wchodząc do domu słyszeć jak twoj
    mąż zabawia się z inna kobieta. Ogólnie chodzi mi o to żeby każdy był szcześliwy w takim związku jaki sobie tworzy.
    Pozdrawiam
  • olivvka 21.01.03, 13:10
    Witaj ponownie Weroniko,


    >Gość portalu: weronika napisał(a):

    > Hej Olivvko!
    > Przekonałaś mnie że wasz styl życia pozwala wam być szcześliwym i jest to wam
    w
    > łaściwa harmonia życiowa.

    > Interesuje mnie jeszcze jedna sprawa:czy o waszym stylu życia wiedzą np.
    sąsied
    > zi, albo współpracownicy z biura
    > a jeśli tak to jak do tego podchodzą?

    Kto wie: nasi rodzice, nasi znajomi (przynajmniej ta większość, z którą
    jesteśmy bliżej i na której nam zależy), część współpracowników (z tymi, z
    którymi utrzymujemy bliższe kontakty towarzyskie).

    Kto nie wie: sąsiedzi (nie utrzymujemy z nimi bliższych kontaktów towarzyskich,
    ale musieliby być ślepcami by nie zauważali, że często nasz dom jest raczej
    otwartym dla innych) i wszyscy inni, którzy się o to nie dopytywali lub którym
    nie chcielibyśmy powiedzieć.

    Generalnie nie utrzymujemy tego w żadnym sekrecie. Nie otrzymywaliśmy też nigdy
    od nikogo żadnych wyrazów potępienia, poza tymi z którymi spotkaliśmy się
    tutaj. Zdecydowanie zawsze za naszą pełną otwartość otrzymywaliśmy zapłatę w
    postaci zrozumienia, tolerancji, akceptacji, czasami nawet podziwu.


    > Wracając do temetu seksu i jego znaczeniu w życiu pary to oczywiście zgadzam
    si
    > ę że jest ważny, choć na pewno
    > udane życie seksualne nie gwarantuje udanego zycia w ogóle. Powiedziałabym że
    j
    > est to fundament pod dobry
    > zwiazek ale oczywiście musi byc jeszcze miłość, zaufanie, uczciwość i
    wierność
    > jakokolwiek rozumiana:-)
    > Wydaje mi się też że mogłabym być skołonna do zdrady gdyby mój partner nie
    zado
    > walał mnie oralnie i tu rozumiem
    > poszukiwania facetów tej przyjemności u innych kobiet jeśli nie mają tego w
    dom
    > u. Jednak najważniejsze żeby układ
    > który tworzą ludzie nawet jeśli tam nie ma seksu oralnego, analnego dawał im
    sa
    > tysfakcję. W końcu to my ustalamy
    > zasady w własnym związkach i tam okreslamy jakies granice. Jesli kocham
    swojego
    > partenera to moge z czegoś
    > zrezygnować albo długo i z miłościa przekonać do czegoś a nie od razu lecieć
    z
    > tym do kogoś innego.U ciebie
    > przeciez tez jakies zasady obowiazuja. Seks grupowy owszem, ale nie musisz
    wcho
    > dząc do domu słyszeć jak twoj
    > mąż zabawia się z inna kobieta. Ogólnie chodzi mi o to żeby każdy był
    szcześliw
    > y w takim związku jaki sobie tworzy.
    > Pozdrawiam

    W kanonie naszych zasad jest zasada dotycząca nieuprawiania seksu z innymi
    partnerami poza oczami współmałżonka. Wykluczonym jest więc raczej możliwość
    najścia przeze mnie mojego męża w trakcie uprawiania seksu pod moją nieobecność
    z inną partnerką. Oboje mamy świadomość, że własne pragnienia, nawet te które
    tutaj niektórym wydają się dziwne, realizować możemy wspólnie i nie
    chcielibyśmy takiego mozolnie budowanego układu burzyć. Naruszenie tych zasad
    jest równoznaczne ze zdradą, brakiem zaufania i podważeniem sensu dalszego
    wspólnego bycia ze sobą. Za zdradę więc uważamy podejmowanie współżycia za
    plecami współmałżonka. I trudno byłoby nam wybaczyć sobie takie postępowanie,
    zwłaszcza w obliczu układu, który między nami funkcjonuje.

    pozdrawiam
    olivvka
  • kicia.kocia 21.01.03, 16:00
    olivvko
    chcialam sie odniesc do tematu podjetego przez weronike

    musze stwierdzic, ze bardzo zaskoczylo mnie zacytowane przez weronike twoje
    stwierdzenie „że kobieta która nie połknie spermy swojego mężczyzny musi się
    liczyć z tym że on pojdzie do takiej która to zrobi.”.

    I w przeciwienstwie do weroniki, nie dostrzegam tu przeceniania roli seksu w
    zwiazku, lecz niskie poczucie wlasnej wartosci. Twoja odpowiedz na watpliwosci
    weroniki tyko wzmocnila to podejrzenie.
    Olivvko, nie wyobrazam sobie byc z kims w zwiazku, pod warunkiem spelniania
    zachcianek partnera, ktore sa dla mnie nieprzyjemne; sytuacji odwrotnej, w
    ktorej to ja stawiam warunki oczywiscie, tez nie
    Postawienie ultimatum przez partnera (jak mi tak nie zrobisz, to pojde do
    prostytutki), lub nawet bardziej nachalne namawianie mnie do zrobienia czegos,
    co jest dla mnie nie do zaakceptowania rownaloby sie z NATYCHMIASTOWYM
    zakonczenem zwiazku.
    I zal mialabym co najwyzej do siebie- o wlasna glupote, ze zwiazalam sie z
    kims tak prymitywnym.
    Zdaje sobe oczywiscie sprawe, ze czym innym jest moja sytuacja- osoby
    wyksztalconej i majacej poczucie wlasnej wartosci, a czym innym kobiety nie
    majacej srodkow do zycia- ale to zupelnie inny problem- problem definicji
    prostytucji.
    no a ty jestes przeciez osoba wyksztalcona...


    >
    > Gość portalu: weronika napisał(a):
    >

    > > Kiedys na forum seksuologia pisałaś że kobieta która nie połknie spermy
    > swojego
    > > mężczyzny musi się liczyć z tym że
    > > on pojdzie do takiej która to zrobi. Czy nie przeceniasz roli seksu w
    > związku?
    >
    > Tamta wypowiedź miała tylko i wyłącznie na celu uzmysłowienie kobietom, tym
    > nieco konserwatywnym, że zaspokojenie tak prozaicznych potrzeb mężczyzny
    jest w
    >
    > stanie uchronić je przed przykrymi konsekwencjami związanymi z koniecznością
    > przełykania gorzkiej pigułki zwanej zdradą. Nie dalej jak kilka dni
    wcześniej,
    > bodajże na Onet.pl prezentowany był raport dotyczący prostytucji. Wynikało z
    > tego raportu (co jest tylko potwierdzeniem moich słów), że z usług
    prostytutek
    > w znacznej części korzystają mężczyzni, których żony posiadają opory przed
    > uprawianiem nieco bardziej wyrafinowanego seksu (za główny przykład była
    > podawana niechęć żon tych mężczyzn do oralizmu).



    > Być może w mojej hierarchii seks odgrywa nieco większą rolę niż u większości
    > ludzi. Ale o ile procent? O 10-20% większą? Dla mnie i mojego męża seks to
    70-
    > 80% udanego związku. Niech dla innych będzie to 50%. A to i tak pozostawia
    > tylko 50% na inne elementy składowe. Zapewniam Cię, że nauka już dawno
    > dostrzegła dominującą rolę seksu w udanym pożyciu małżeńskim. Większość
    > konfliktów partnerskich znajduje swój początek w niespełnieniu seksualnym
    > jednego, lub obojga partnerów.
    >

    i tutaj tez sie z toba nie zgodze.
    Nie wiem jak to wyglada „procentowo-statystycznie”, ale zwiazek majacy silne
    podstawy intelektualne (jako jeden z elementow oczywiscie) jest rownie trwaly,
    jesli nie trwalszy, niz zwiazek oparty glownie na seksie. Nie dewauluje sie z
    czasem
    Oczywiscie – najwazniejsza jest mieszanka wszystkiego po trochu w odpowiednich
    proporcjach, ale pytanie jest, na co kladziemy punkt ciezkosci.


    pozdrawiam


    ps. spermy nie tylko nigdy nie polknelam, nigdy nie wzielam do ust, ba! nie
    lubie spermy wogole - bo...jest lepka :)
  • _owca 21.01.03, 16:12

    > Postawienie ultimatum przez partnera (jak mi tak nie zrobisz, to pojde do
    > prostytutki), lub nawet bardziej nachalne namawianie mnie do zrobienia
    czegos,
    > co jest dla mnie nie do zaakceptowania rownaloby sie z NATYCHMIASTOWYM
    > zakonczenem zwiazku.

    Wydaje mi się, że nie chodzi tu o dokładne sprecyzowanie swoich żądań i
    określeniu "sankcji" za niewykonanie polecenia. Bardziej o to, że mężczyzna
    czując się niezaspokojony i niedopieszczony przez swoją partnerkę bez słowa
    wyjaśnienia poszuka takiej, która spełni jego erotyczne pragnienia.. albo
    udając "trwałość związku małżeńskiego" w skrytości będzie oddawał się temu na
    lewo ;)))

    owca.
  • kicia.kocia 21.01.03, 16:40
    __owca napisała:

    >
    > Wydaje mi się, że nie chodzi tu o dokładne sprecyzowanie swoich żądań i
    > określeniu "sankcji" za niewykonanie polecenia.

    droga owco,
    wydaje mi sie ze troche przeinterpretowywujesz.
    sformulowanie oliwki "kobieta ktora .... " itd jest dosc jednoznaczne

    twoje sformulowania tez zreszta zastanawia

    >Bardziej o to, że m ę ż c z y z n a
    > czując się niezaspokojony i niedopieszczony przez swoją partnerkę
    b e z s ł o w a
    > wyjaśnienia poszuka takiej, która spełni jego erotyczne pragnienia.. albo
    > udając "trwałość związku małżeńskiego" w skrytości będzie oddawał się temu
    na
    > lewo ;)))

    *podkreslenie moje*

    i oliwka i ty mowicie o niezaspokojonych mezczyznach (ba, fanaberiach mezczyzn)
    - dzwonek dzwoni, oj dzwoni!

    moja odpowiedz - a niech se szuka na zdrowie!!!
    jeszcze mu pomoge, jak o to ladnie poprosi.
    tylko o mnie moze zapomniec- i tyle!


    zastanawia mnie natomiast ze zadna z was- nie tylko nie mowi o ewntualnym
    problemie niezaspokojenia, niedogadanie sie itepedep p a r t n e r o w
    tylko zakladacie ze mezczyzna ma prawo miec fanaberie a kobieta ma obowiazek
    je spelniac, bo jak nie to ON se poszuka TAKIEJ.



    oj dziewczyny, chyba mi was zal....
  • _owca 21.01.03, 16:48

    Kiciu - kociu :)

    Ani ja ani Olivvka nigdy nie mówiłyśmy o tym, że kobieta ma obowiązek spełniać
    zachcianki mężczyzny!!! Chodzi tylko o to aby wzajemnie się poznawać,
    docierać :) i próbować wspólnie zaspakajać swoje pragnienia, a nie wypinać się
    na siebie i mówić "idź precz - Twoje żądze są chore"
    owca.

  • _owca 21.01.03, 16:52
    Ilu znasz mężczyzn, którzy bez oporów, jasno potrafią sprecyzować czego pragną
    i jakie są ich oczekiwania seksualne względem swoich partnerek?
    Zazwyczaj nic nie mówią, alby mówią pokrętnie gdy odchodzą, a czasm ich
    potrzeby są tak jasne i proste do zaakceptowania...
  • kicia.kocia 21.01.03, 17:17
    _owca napisała:

    >
    > Kiciu - kociu :)
    >
    > Ani ja ani Olivvka nigdy nie mówiłyśmy o tym, że kobieta ma obowiązek
    spełniać
    > zachcianki mężczyzny!!! Chodzi tylko o to aby wzajemnie się poznawać,
    > docierać :) i próbować wspólnie zaspakajać swoje pragnienia, a nie wypinać
    się
    > na siebie i mówić "idź precz - Twoje żądze są chore"
    > owca.
    >



    bardzo ladne to co mowisz, ale za nic nie moge sie tego dopatrzec

    ani w twoim stwierdzeniu:

    >Bardziej o to, że m ę ż c z y z n a czując się niezaspokojony i
    niedopieszczony przez swoją partnerkę b e z s ł o w a
    > wyjaśnienia poszuka takiej, która spełni jego erotyczne pragnienia.. albo
    > udając "trwałość związku małżeńskiego" w skrytości będzie oddawał się temu
    >na lewo ;)))


    ani w oliwki:

    >kobieta która nie połknie spermy
    > swojego
    > > mężczyzny musi się liczyć z tym że
    > > on pojdzie do takiej która to zrobi.

    filozofie "partnerstwa" dorabiasz teraz, post factum. (ale to dobrze, ze
    zaczynasz myslec w ta strone)
    niemiej twoje (i oliwki) spontaniczne sformulowania brzmialo jak powyzej.
    chyba warto sie nad tym zastanowic.


    i jeszcze owaca napsala:

    "Ilu znasz mężczyzn, którzy bez oporów, jasno potrafią sprecyzować czego
    pragną i jakie są ich oczekiwania seksualne względem swoich partnerek?
    Zazwyczaj nic nie mówią, alby mówią pokrętnie gdy odchodzą, a czasm ich
    potrzeby są tak jasne i proste do zaakceptowania..."

    a co to ma do rzeczy? nie wiem ilu m e z c z y z n, nie wiem ile
    k o b i e t (a dzwonek znow dzwoni...) ma problemy z wyrazeniem swych uczuc i
    potrzeb.
    to dalej ma sie nijak do tego co napisalyscie obie.

    pozdr.

  • _owca 21.01.03, 17:49
    Kiciu-Kociu :)

    > filozofie "partnerstwa" dorabiasz teraz, post factum. (ale to dobrze, ze
    > zaczynasz myslec w ta strone)
    > niemiej twoje (i oliwki) spontaniczne sformulowania brzmialo jak powyzej.
    > chyba warto sie nad tym zastanowic.

    Otóż nie dorabiam filozofii...
    Wcześniejsza rozmowa była tylko o problemie zamykania się kobiet na męskie
    potrzeby trochę głębszych doznań. W większości przypadków (które znam) to
    właśnie mężczyzna dąży do zmian zwyczajów seksualnych mających na celu pełne
    zaspokojenie partnerki. Kobiety rzadko to inicjują. Poza tym niezapokojenie
    seksualnie kobiety nie przesądza o rozbiciu związku. Płeć piekna jast mniej
    łapczywa na ten kąsek niż mężczyźni.
    Nie widziałam więc potrzeby aby mówić o wzajemnych relacjach miedzy partnerami,
    jeśli omawiany jest tylko aspekt męskich potrzeb czerpania przyjemności z seksu
    troszke innego niż "na wznak" i wynikających z tego konsekwencjach.

    O co Ci chodzi z ty dzwonkiem?
    co znów Ci dzwoni?

    Moja druga wypowiedź dotyczyła Twojego podkreślenia na wyrażeniu
    " b e z s ł o w a "
    Chodziło mi o to, że mężczyźni bez zbędnych wyjaśnień odchodzą jeśli nie
    jesteśmy otwarte na ich potrzeby! I podkreślę, że nie chodzi znów o
    zaspakajanie widzimisię i fanaberii ale aby słuchać i czuć to co mówią ich usta
    i ciała...
    owca.

  • Gość: explorator IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 20.01.03, 11:29
    Witajcie,
    Zabawa jest przednia. Zdarzyło mi się owszem i mam tylko nadzieję że nie po raz
    ostatni. Wyszło to troszkę przypadkiem ale wszystkim uczestnikom zabawy
    podobało się do tego stopnia że powinniśmy to powtórzyć.
    P.S.
    Kochani to nie jest miejsce do nawracania niewiernych - czasy świętej
    inkwizycji się dawno skończyły i nie wrócą. Jesteśmy dorośli jeśli nie możecie
    czegoś pochwalić nie zabierajcie głosu - znaczy to że pomyliliście adresy w
    sieci.
    Pozdrowienia dla Czarnej26 oraz Oliwki - tak trzymajcie :-)
  • Gość: JA IP: 80.252.0.* 21.01.03, 19:58
    eucaliptus napisał:

    Bawiłem się i chciałbym się jeszcze pobawić. Zostały miłe wspomniuenia i fotki

    Pozdrawiam

    jarek0605645660@gazeta.pl

    No to masz maila i telefon




    > bawiliscie sie tak?
    > ja dopiero jeden raz,ale mi sie podobalo.
    > namowil mnie najlepszy kumpel i jestem bardzo zadowolony.
    > partnerka byla obeznana w takim ukladzie, a do tego obaj moglismy sobie
    > popatrzec z bliska na to na co kazdy facet lubi patrzec, a potem sandwich i
    > na trzy cztery strzal na to fajne cialko.
  • Gość: JA IP: 80.252.0.* 21.01.03, 20:15
    NO DOBRZE, WUYCHODZĘ ALE JAKBY KTOŚ CHCIAŁ SIĘ ZAPRZYJAŻNIĆ
    jarek0605645660@gazeta.pl

    Pozdrawiam

    ps. facetom biseksom i geyom dziękuję



    eucaliptus napisał:

    > bawiliscie sie tak?
    > ja dopiero jeden raz,ale mi sie podobalo.
    > namowil mnie najlepszy kumpel i jestem bardzo zadowolony.
    > partnerka byla obeznana w takim ukladzie, a do tego obaj moglismy sobie
    > popatrzec z bliska na to na co kazdy facet lubi patrzec, a potem sandwich i
    > na trzy cztery strzal na to fajne cialko.
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.03, 09:33
  • _owca 27.01.03, 09:47
  • seksuolog 30.01.03, 19:24
    olivvka napisala:

    >Być może w mojej hierarchii seks odgrywa nieco większą rolę niż u większości
    >ludzi. Ale o ile procent? O 10-20% większą? Dla mnie i mojego męża seks to 70-
    ᢈ% udanego związku. Niech dla innych będzie to 50%. A to i tak pozostawia
    >tylko 50% na inne elementy składowe. Zapewniam Cię, że nauka już dawno
    >dostrzegła dominującą rolę seksu w udanym pożyciu małżeńskim. Większość
    >konfliktów partnerskich znajduje swój początek w niespełnieniu seksualnym
    >jednego, lub obojga partnerów.

    Teraz Szalony Kucharz, ktory nie lubi statystycznych analiz seksuologow a
    bardzo lubi wynurzenia Olivvki, powinien zabrac glos:)

    Co do spraw merytorycznych to powyzsze jest rzecz jasna bardzo metne i pachnie
    co nieco seksoholizmem.

    Warto tu przypomniec ze pierwsze pytanie w terapii seksoholikow pozostajacych
    w stalych zwiazkach brzmi: Co zrobil(a)bys jesli charakterystyka seksualna
    twojego partnera calkowicie by sie zmienila (np. wskutek choroby, wypadku,
    starzenia)?

    Pytanie to ma na oczywiscie na celu uswiadomiena ze najwazniejszym warunkiem
    dobrego zwiazku jest pelne przywiazanie partnerow bez wzgledu na okolicznosci
    co wiaze sie z nieograniczona troska o siebie. Z tej perspektywy rola seksu
    nie jest na pewno 70-80% gwarancji dobrego zwiazku.

    W przypadku olivvki mamy wiec do czynienia z manipulacja statystyka w celu
    uwiarygodnienia jej skrajnie hedonistycznego mozelu zycia haha.

    Zarysowujacy sie na podstawie ogolu wypowiedzi profil psychiczny olivvki
    pozwala na hipoteze ze jest bazuje on wzorcach uksztaltowanych na podstawie
    na podstawie wydarzen z okresu dziecinstwa/wczesnej mlodosci daleko
    odbiegajacych od sredniej statystycznej.
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.visp.energis.pl 30.01.03, 19:46
  • seksuolog 30.01.03, 22:57
    Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

    >

    Jesli nie chcesz poszczekac tak jak na seksuologow to wylej na ekran pochwaly
    dla statystyki a la olivvvkaa...
  • olivvka 31.01.03, 09:26
    seksuolog napisała:

    >
    > Warto tu przypomniec ze pierwsze pytanie w terapii seksoholikow pozostajacych
    > w stalych zwiazkach brzmi: Co zrobil(a)bys jesli charakterystyka seksualna
    > twojego partnera calkowicie by sie zmienila (np. wskutek choroby, wypadku,
    > starzenia)?

    Gdybyś seksuologu, zamiast tworzyć paranaukowe hipotezy zechciał zapoznać się
    uprzednio z wypowiedziami tych, których kwalifikujesz jako
    potencjalnych "pacjentów", to znalazłbyś w mych poprzednio wypowiadanych słowa
    odpowiedź na to pytanie. I sądzę, że srodze byś się zdziwił.



    >
    > Pytanie to ma na oczywiscie na celu uswiadomiena ze najwazniejszym warunkiem
    > dobrego zwiazku jest pelne przywiazanie partnerow bez wzgledu na okolicznosci
    > co wiaze sie z nieograniczona troska o siebie. Z tej perspektywy rola seksu
    > nie jest na pewno 70-80% gwarancji dobrego zwiazku.
    >
    > W przypadku olivvki mamy wiec do czynienia z manipulacja statystyka w celu
    > uwiarygodnienia jej skrajnie hedonistycznego mozelu zycia haha.
    >
    > Zarysowujacy sie na podstawie ogolu wypowiedzi profil psychiczny olivvki
    > pozwala na hipoteze ze jest bazuje on wzorcach uksztaltowanych na podstawie
    > na podstawie wydarzen z okresu dziecinstwa/wczesnej mlodosci daleko
    > odbiegajacych od sredniej statystycznej.

    To ciekawe co czynisz, diagnoza przez net. Może powinieneś w ten sposób zacząć
    zarobkować, jakaś witryna w necie i "Porady Seksuologa - diagnoza od ręki".
    Naprawde zabawne to co robisz, dawno się tak nie uśmiałam :-))))


    pozdrawiam
    olivvka

  • manekin1 31.01.03, 14:41
    Droga Oliwko,

    Z zaciekawieniem czytam Twoje posty i muszę przyznać, że bardzo mi się
    podobają. Jestem zainteresowany Twoją osobą, bo stanowisz zaprzeczenie moich
    dotychczasowych wyobrażeń o osobach, które bawią się w swingowanie, tj.
    niezdolnych do głębszego zaangażowania się uczuciowego z partnerem.

    Ty jesteś zaprzeczeniem tego poglądu. Czytając Twoje posty odniosłem wrażenie,
    że jesteś osobą bardzo wykształconą i doświadczoną, jeśli chodzi o życiowe
    sprawy. Związek w którym obecnie jesteś jest dla mnie fenomenem i jako osoba
    spoglądająca na każde zagadnienie z kilku stron, staram się zrozumieć Twojego
    faceta, który pozwala innym mężczyznom bzykać się z Tobą, nawet w jego
    obecności i przy jego udziale. (rozmyślnie używam to słowa bzykać, jako że jest
    ono kwintesencją radosnego seksu, czysto dla przyjemności. Kochać się można we
    dwoje, najlepiej w łóżku oraz podczas romantycznych chwil, a bzykać zawsze
    wszędzie, kiedy najdzie fantazja, w niektórych przypadkach - nawet w kilka
    osób). Wracając do tematu - wydaje mi się, że osiągnęliście jakiś wyższy,
    niewytłumaczalny tak dla mnie i dla innych poziom obcowania ze sobą. Gratuluję
    i życzę jak najlepiej :) Z drugiej strony chciałbym na chwilę wejść w głowę
    faceta, żeby zrozumieć jak to jest. Może wtedy byłbym w stanie zaakceptować
    takie praktyki. Nie chodzi mi o kilka osób w łóżku w ogóle (bo sam lubię kiedy
    jest dużo dziewcząt wokół mnie, chciałbym kiedyś wylądowac w sypialni z dwiema
    gorącymi blondynami i na pewno kiedyś to zrobię, w przeriwe między moimi
    miłościami:)

    Dam Ci jednak radę. Widzę, że dajesz się bezsensownie prowokować różnym
    tępakom, chamom i dzieciakom, tudzież dewotom, którzy z wypiekami na twarzy
    czytają to forum, żeby zganić to, że ktoś lubi seks oralny bądź analny albo w
    ogóle inny np. z wykorzystaniem jogurtu z truskawkami :) Za
    każdym razem, kiedy stwaisz post na forum, wspominając że lubisz gdy bierze Cię
    kilku facetów na raz, odzywają się głosy, że jesteś dziwką lub mutantem. A ty
    płyniesz w polemikę z ludźmi, którym nie da się nic wytłumaczyć i zaczyna się
    jatka. Nie wdawaj się w tego rodzaju dyskusje. Whatthefuckfor?

    Pozdr.
    Manekin
  • olivvka 31.01.03, 15:06
    Witaj manekinie1,
    Dziękuję serdecznie za wypowiedź. Pozwalam sobie ustosunkować się do jednego
    poruszonego przez Ciebie problemu:

    manekin1 napisał:

    >Z drugiej strony chciałbym na chwilę wejść w głowę
    > faceta, żeby zrozumieć jak to jest. Może wtedy byłbym w stanie zaakceptować
    > takie praktyki. Nie chodzi mi o kilka osób w łóżku w ogóle (bo sam lubię
    kiedy
    > jest dużo dziewcząt wokół mnie, chciałbym kiedyś wylądowac w sypialni z
    dwiema
    > gorącymi blondynami i na pewno kiedyś to zrobię, w przeriwe między moimi
    > miłościami:)
    >

    Skoro sam lubisz, gdy wokół Ciebie jest wiele dziewcząt i masz pragnienia, by
    wylądować w łóżku z "gorącymi blondynami" to oznacza, że dopuszczasz taką
    sytuację, w której jesteś sam, a obok Ciebie jest kilka kobiet. Rozumiem w
    słowach "...w przerwie między moimi miłościami...", że oddać się
    tym "lubieżnym" :-))) praktykom chciałbyś jednak nie ze swoją miłością, tylko z
    przypadkowymi kobietami. Ja wraz ze swoim mężem ustaliliśmy, że możemy to
    realizować wspólnie bez wzajemnego oszukiwania się. Ponieważ ja jestem w stanie
    zaakceptować jego jednoczesne współżycie z moją osobą i inną kobietą/innymi
    kobietami, przeto i ja nie widzę powodu i on także, dlaczego miałoby być między
    nami niesprawiedliwie i dlaczego on nie miałby akceptować mojego współżycia z
    nim i innymi mężczyznami jednocześnie. To po prostu zwyczajna
    sprawiedliwość. "Ja się na coś godzę i Ty się na coś godzisz." On nie musi mnie
    oszukiwać "chadzając w bok" (nie twierdzę że chodziłby, ale tak już nic go
    przecież nie kusi) i ja nie muszę oszukiwać "chadzając w bok". Wszystko robimy
    razem, przy obopólnej zgodzie, pragnieniach obu stron, akceptacji. Zwyczajnie
    na siebie trafiliśmy, dwie osoby, które mają taki a nie inny stosunek do
    kwestii seksualnego pożycia w małżeństwie. On wie, że ja uprawiając seks z
    innym mężczyzną robię to tylko dla przyjemności, a nie dla potwierdzenia uczuć
    względem tego innego. I ja wiem, że on uprawiając seks z inną kobietą robi to
    po to, by osiągnąć satysfakcję seksualną, do której wcale nie potrzebna jest mu
    głęboka uczuciowa więź z daną partnerką seksualną. Często jest bowiem tak, że z
    naszymi partnerami seksualnymi widzimy się tylko jeden, jedyny raz w życiu
    zaledwie na kilka godzin.

    pozdrawiam serdecznie :-)))
    olivvka
  • seksuolog 31.01.03, 21:21
    olivvka napisała:

    > na siebie trafiliśmy, dwie osoby, które mają taki a nie inny stosunek do
    > kwestii seksualnego pożycia w małżeństwie. On wie, że ja uprawiając seks z
    > innym mężczyzną robię to tylko dla przyjemności, a nie dla potwierdzenia
    uczuć
    > względem tego innego. I ja wiem, że on uprawiając seks z inną kobietą robi
    to
    > po to, by osiągnąć satysfakcję seksualną, do której wcale nie potrzebna jest
    mu
    > głęboka uczuciowa więź z daną partnerką seksualną. Często jest bowiem tak,
    że z
    > naszymi partnerami seksualnymi widzimy się tylko jeden, jedyny raz w życiu
    > zaledwie na kilka godzin.

    Publicznosc znowu bedzie sie fascynowala tymi rewelacjami o ad hoc group sex.
    Tymczasem o wiele bardziej interesujace jest dociekanie zrodel motywacji tego
    rodzaju postaw bo one okazuja sie czesto prawdziwa rewelacja. Niestety Olivvka
    ten temat skrzetnie omija. Dlaczego? Na to mozna by zaryzykowac odpowiedz ale
    dajmy najpierw Olivvce sie posmiac.

    Dodajmy ze jezeli rozpatrujemy juz zjawiska z marginesu zachowan seksualnych
    to Olivvka plasuje sie na umiarkowanym poziomie klasy sredniej. Znacznie wyzszy
    poziom zaawansowania reprezentuja np. osoby wystepujace w filmach porno czy na
    zywo na Internecie czyli robiace swing na zadanie i publicznie.
  • olivvka 02.02.03, 14:52
    seksuolog napisała:

    >
    > Publicznosc znowu bedzie sie fascynowala tymi rewelacjami o ad hoc group sex.
    > Tymczasem o wiele bardziej interesujace jest dociekanie zrodel motywacji tego
    > rodzaju postaw bo one okazuja sie czesto prawdziwa rewelacja. Niestety
    Olivvka
    > ten temat skrzetnie omija. Dlaczego? Na to mozna by zaryzykowac odpowiedz ale
    > dajmy najpierw Olivvce sie posmiac.

    Nie wiem seksuologu, dlaczego akurat to tak bardzo Cię ciekawi. Czy powszechne
    zachowania seksualne (bo jeśli masz jakiekolwiek pojęcie o seksuologii nie
    przyznasz chyba, że robię coś co jest dewiacyjne) są zachowaniami, dla których
    docieka się o ich przyczynę tak usilnie jak czynisz to Ty? Naprawdę nie wiem
    czego spodziewasz się usłyszeć. Gwałcona w dzieciństwie nie byłam,
    wykorzystywana także, miałam wspaniałą rodzinę i rodziców, rodzice swobodnie ze
    mna rozmawiali o seksie, w domu panowała swoboda, luz, tolerancja dla pragnień
    i upodobań innych domowników, nie wstydzono się nagości, nie chowano pod szafę
    książek dotyczących życia seksualnego. Czego się spodziewasz, że co napiszę? Że
    wujek brał mnie na kolana i dotykał po kroczu, jeśli tego nie robił? Próbujesz
    znaleźć dorobić ideologię do jakiejś swojej błędnej hipotezy? Zrozum w końcu
    paraseksuologu, że promiskuityzm wcale nie musi wypływać z braku więzi
    emocjonalnej w dzieciństwie. Tak jak wspomniałam, dokonałam na własnej osobie
    introspekcji. Ale nie będę ułatwiała Ci zadania i nie podsunę na tależu
    rozwiązania tej zagadki, którą Ty usilnie starasz się rozwiązać, choć zupełnie
    nie wiem w jakim celu.


    >
    > Dodajmy ze jezeli rozpatrujemy juz zjawiska z marginesu zachowan seksualnych
    > to Olivvka plasuje sie na umiarkowanym poziomie klasy sredniej. Znacznie
    wyzszy
    > poziom zaawansowania reprezentuja np. osoby wystepujace w filmach porno czy
    na
    > zywo na Internecie czyli robiace swing na zadanie i publicznie.


    Ooooo, cieszę się, że sklasyfikowałeś mnie gdzieś po środku społecznych
    zwyrodnień. Cóż za szczęście. Poczułam się lepiej :-)))

    pozdrawiam
    olivvka
  • olivvka 02.02.03, 14:54
    Powinno być oczywiście: talerzu.

    Za błąd przepraszam. To pośpiech.


    pozdrawiam
    olivvka
  • seksuolog 02.02.03, 20:41
    olivvka napisała:

    > Powinno być oczywiście: talerzu.
    > Za błąd przepraszam. To pośpiech.
    > pozdrawiam
    > olivvka

    Przeprosiny przyjmujemy ale pozwolimy sobie nie traktowac tego
    jako zupelnie przypadkowego faktu nie zwiazanego z tematem. Moze
    Szalony Kucharz zabralby glos na temat olivvki na talezu haha:).
  • samber 05.02.03, 15:22
    olivvka napisała:

    > Powinno być oczywiście: talerzu.
    >
    > Za błąd przepraszam. To pośpiech.
    >
    >
    > pozdrawiam
    > olivvka

    Błąd Olivvki każe mi zastanowić się chwilę nad jej spaczoną osobowością;).
    Olivvko, popełniając błąd ortograficzny odsłoniłaś się! Normalne zasady
    ortografii są w Twoim umyśle łamane, co zdarza się średnio u 45-98% naszego
    społeczeństwa. U wszystkich popełniających błędy sumienni badacze odnaleźli
    zakamuflowane dewiacje seksualne tudzież czytelnicze. Strzeż się! Fakt, że
    pospiesznie swój błąd naprawiłaś dowodzi dodatkowo iż tak naprawdę wstydzisz
    się swej rozchwianej psychiki i spaczonych upodobań ortograficznych. Jeszcze
    nie jest za późno! Ratuj się!:)
    Pozdrawiam.
  • seksuolog 02.02.03, 20:35
    olivvka napisała:

    > Nie wiem seksuologu, dlaczego akurat to tak bardzo Cię ciekawi. Czy
    powszechne
    > zachowania seksualne (bo jeśli masz jakiekolwiek pojęcie o seksuologii nie
    > przyznasz chyba, że robię coś co jest dewiacyjne) są zachowaniami, dla
    >których
    > docieka się o ich przyczynę tak usilnie jak czynisz to Ty? Naprawdę nie wiem
    > czego spodziewasz się usłyszeć.

    Termin zachowanai dewiacyjne rezerwowany jest obecnie dla zachowan
    naruszajacych prawo. Natomiast w twoim przypadku mowi sie o zchowaniach
    odbiegajacych od przecietenj, i wlasnie z tego powodu sq one interesujce.
    A jeszcze bardziej interesujace jest oczywiscie dociekanie motywow tych
    zachowan.

    > Gwałcona w dzieciństwie nie byłam,
    > wykorzystywana także, miałam wspaniałą rodzinę i rodziców, rodzice swobodnie
    >ze mna rozmawiali o seksie, w domu panowała swoboda, luz, tolerancja dla
    >pragnień i upodobań innych domowników, nie wstydzono się nagości, nie chowano
    >pod szafę książek dotyczących życia seksualnego. Czego się spodziewasz, że co
    >napiszę? Że wujek brał mnie na kolana i dotykał po kroczu, jeśli tego nie
    >robił? Próbujesz znaleźć dorobić ideologię do jakiejś swojej błędnej hipotezy?
    >Zrozum w końcu paraseksuologu, że promiskuityzm wcale nie musi wypływać z
    >braku więzi emocjonalnej w dzieciństwie. Tak jak wspomniałam, dokonałam na
    >własnej osobie introspekcji. Ale nie będę ułatwiała Ci zadania i nie podsunę
    >na tależu rozwiązania tej zagadki, którą Ty usilnie starasz się rozwiązać,
    >choć zupełnie nie wiem w jakim celu.

    Jest to rzecz jasna ciekawosc czysto poznawcza ktora ma tez bardzo praktyczny i
    mozna powiedziec wzniosly aspekt bo moze przyczynic sie do ulepszenia pracy
    terapeutycznej. Sam fakt ze jak mowisz twoje wzorce nie zostaly uksztaltowane
    pod wplywem najbardziej drastycznych zdarzen ( a to jest czestym ukrytym
    powodem zachowan) jest juz wiele mowiacy. Z drugiej strony jak sama mowisz jest
    w tym zagadka czyli cos nietypowego. Innymi slowy mozna twierdzic ze za
    zachowaniami odbiegajacymi od przecietnej sa tez nieprzecietne wzorce. A wiec
    mozna sobie wyobrazic ze ktos majacy przecietne wzorce pod wplywem czysto
    swiadonej decyzji postanawia zachowywac sie nieprzecietnie. I to sie zdarza,
    np. dziewczyny postanawiaja sprobowac jak to jest byc call-girl a faceci ida do
    agencji towarzyskiej. I robia to niejako z ciekawosci. Jednal zupelnie inna
    jest sytuacja gdy dane zachowanie jest trwalym stylem zycia, a wiec ktos jest
    stalym klientem agencji czy zawodowa telefoniara. To zawsze (chyba z niezwykle
    malymi wyjatkami) wynika z nieprzecientych wzorcow i/lub psychiki.

    > Ooooo, cieszę się, że sklasyfikowałeś mnie gdzieś po środku społecznych
    > zwyrodnień. Cóż za szczęście. Poczułam się lepiej :-)))

    Alez nie bylo mowy o zadnych zwyrodnieniqch. Wszystko zalezy od polozenia
    skali na ktorej klasyfikuje sie zjawiska. Twoje zachowania sa ekstremalne z
    punktu widzenia calej populacji ale w twojej subpopulacji jestes na przecietnym
    poziomie. No chyba ze marzysz tez zeby poswingowac przed kamerami i zdobyc
    tytul czolowej aktorki polskiego swingu hehe.
  • olivvka 03.02.03, 10:23
    seksuolog napisała:


    > Termin zachowanai dewiacyjne rezerwowany jest obecnie dla zachowan
    > naruszajacych prawo. Natomiast w twoim przypadku mowi sie o zchowaniach
    > odbiegajacych od przecietenj, i wlasnie z tego powodu sq one interesujce.
    > A jeszcze bardziej interesujace jest oczywiscie dociekanie motywow tych
    > zachowan.

    Mylisz się, termin "dewiacyjny" nie jest zachowany tylko i wyłącznie dla
    zachowań społecznych naruszających prawo. Koprofagią, skatologią telefoniczną
    czy np. choćby zoofilią prawa się nia narusza. A mimo wszystko znajdują się te
    zachowania w katalogu parafilii. Zgadzasz się ze mną?

    > Jest to rzecz jasna ciekawosc czysto poznawcza ktora ma tez bardzo praktyczny
    >i mozna powiedziec wzniosly aspekt bo moze przyczynic sie do ulepszenia pracy
    > terapeutycznej. Sam fakt ze jak mowisz twoje wzorce nie zostaly uksztaltowane
    > pod wplywem najbardziej drastycznych zdarzen ( a to jest czestym ukrytym
    > powodem zachowan) jest juz wiele mowiacy. Z drugiej strony jak sama mowisz
    >jest w tym zagadka czyli cos nietypowego.

    Czy w tym jest zagadka? Dla mnie nie ma absolutnie żadnej. Podkreślam raz
    jeszcze, że nie zamierzam na podstawie własnego upodobania do seksu grupowego
    robić tutaj analizy mojej psychiki. Nie miejsce i czas na to. Mam świadomość
    tego co robię, gdyż jestem kierunkowo wykształcona, więc w jakimś obszarze
    posiadłam wiedzę, która pozwala mi w racjonalny sposób tłumaczyć przyczyny
    takich a nie innych swoich zachowań, i pozwala mi także panować nad skutkami,
    które mogą z takich zachowań wyniknąć. Ale tutaj na Forum nie zamierzam być
    poddawana psychoanalizie. I tak obnażyłam się już w dość wielu kwestiach. I
    pozwól, że ja będę decydowała na ile mam ochotę dalej przedstawiać siebie,
    swoje pragnienia, upodobania, doświadczenia i przyczyny zachowań, które mnie
    pchnęły do takiego a nie innego postępowania :-)))


    >Innymi slowy mozna twierdzic ze za
    > zachowaniami odbiegajacymi od przecietnej sa tez nieprzecietne wzorce. A wiec
    > mozna sobie wyobrazic ze ktos majacy przecietne wzorce pod wplywem czysto
    > swiadonej decyzji postanawia zachowywac sie nieprzecietnie. I to sie zdarza,
    > np. dziewczyny postanawiaja sprobowac jak to jest byc call-girl a faceci ida
    > do agencji towarzyskiej.

    A czy seks oralny, analny jest zachowaniem powszechnym czy przeciętnym? Czy
    interesuje Cie tak bardzo jak to dlaczego zdecydowałam się na uprawianie seksu
    grupowego wraz z mężem także to, dlaczego w wieku lat kilkunastu zdecydowałam
    się na analną masturbację? Zapędzasz się w kozi róg. Nie odróżniasz
    zachowań "przeciętnych" od "nieprzeciętnych". Jeśli oprzemy się na liczbach, to
    równie "nieprzeciętnym" co seks grupowy będzie ów seks analny, będzie wiązanie,
    klapsy itd., zjawiska erotyczne, które z racji tego iż nie wykraczają poza parę
    ludzi, nie bulwersują, nie wzbudzają aż takiej ciekawości (przynajmniej
    Twojej).


    >I robia to niejako z ciekawosci. Jednal zupelnie >inna jest sytuacja gdy dane
    >zachowanie jest trwalym stylem zycia, a wiec ktos >jest stalym klientem
    >agencji czy zawodowa telefoniara. To zawsze (chyba z >niezwykle malymi
    >wyjatkami) wynika z nieprzecientych wzorcow i/lub psychiki.
    >

    A nie uważasz przypadkiem, że "skosztowanie" zakazanego owocu może pchnąć daną
    jednostkę do powtarzania tego zakazanego zachowania i chęci kontynuowania
    przeżyć? Czy osoba, która sięga po papierosa, po alkohol, po narkotyk, jest
    ukierunkowana na tę używkę już w dzieciństwie (rozpatrujemy przypadki, w
    których rodzice nie byli uzależnieni i nie mieli styczności nawet z tymi
    używkami większej niż przeciętna) czy też może zakosztowanie tej "przyjemności"
    powoduje, że zachowanie się utrwala i powtarzane jest w sposób niemal
    mechaniczny? Oj Seksuologu, przyczyny mogą leżeć dużo płycej niż Tobie się
    wydaje. I powtórzę się po raz kolejny: robisz zasadniczy błąd doszukując się
    przyczyn mojego upodobania do swingu próbując sięgać gdzieś w zakamarki mojej
    psychiki, w zakamarki moich wczesnodziecięcych przeżyć. A przyczyna jest
    bardziej błaha i odpowiedź leży na wyciągnięcie ręki, a w zasadzie to nawet Ci
    ją już wskazałam.




    > > Ooooo, cieszę się, że sklasyfikowałeś mnie gdzieś po środku społecznych
    > > zwyrodnień. Cóż za szczęście. Poczułam się lepiej :-)))
    >
    > Alez nie bylo mowy o zadnych zwyrodnieniqch. Wszystko zalezy od polozenia
    > skali na ktorej klasyfikuje sie zjawiska. Twoje zachowania sa ekstremalne z
    > punktu widzenia calej populacji ale w twojej subpopulacji jestes na
    przecietnym
    >
    > poziomie. No chyba ze marzysz tez zeby poswingowac przed kamerami i zdobyc
    > tytul czolowej aktorki polskiego swingu hehe.

    Szczerze, to nie widzę różnicy pomiędzy swingowaniem przed kamerami i bez
    kamer. Może mi ją wskażesz?
    Uprawianie seksu przed kamerami nie spełniałoby moich delikatnych, niegroźnych
    pragnień ekshibicjonistycznych, przy realizowaniu których musi być ktoś, kto
    patrzy na mnie podczas intymnych zbliżeń swoimi oczami, a nie okiem kamery. A
    ubrany, czy nawet rozebrany kamerzysta i tabun osób zaangażowanych w realizację
    filmu jakoś chyba nie działałby na mnie szczególnie podniecająco. To tak dla
    zaspokojenia Twojej ciekawości w postawionym tak subtelnie i delikatnie (bym
    pewnie nie zauważyła) pytaniu.

    pozdrawiam
    olivvka


  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.03, 18:20
    olivvka napisała:

    >
    > Mylisz się, termin "dewiacyjny" nie jest zachowany tylko i wyłącznie dla
    > zachowań społecznych naruszających prawo. Koprofagią, skatologią telefoniczną
    > czy np. choćby zoofilią prawa się nia narusza. A mimo wszystko znajdują się
    te
    > zachowania w katalogu parafilii. Zgadzasz się ze mną?

    Olevvko... ekspercie samozwańczy! Zoofilia nie jest naruszeniem prawa??? Gdzieś
    ty mądralo takie rzeczy wyczytała??? Jest tylko kilka kraji na świecie gdzie
    zoofilai nie jest ścigana z mocy ustawy!!! W Europie chyba tylko jeden! W
    Polsce postępowanie prokuratury w tej sprawie rozpoczynane jest "z urzędu".
  • seksuolog 04.02.03, 23:07
    olivvka napisała:

    > Mylisz się, termin "dewiacyjny" nie jest zachowany tylko i wyłącznie dla
    > zachowań społecznych naruszających prawo. Koprofagią, skatologią
    >telefoniczną czy np. choćby zoofilią prawa się nia narusza. A mimo wszystko
    >znajdują się te zachowania w katalogu parafilii. Zgadzasz się ze mną?

    Wchodzimy tutaj w formalistyczne rozwazania. A tymczasem cos co bylo kiedys
    dewiacja dzisiaj juz nim nie jest. Ktos juz poruszyl sprawe zoofilii - jest
    ona jak najbardziej sprzeczna z prawe poniewaz zwierzeta niesa w mocy wyrazic
    dobrowolnej zgody na wspolzycie. A z kolei zabawy z ekskrementami, kakao czy
    zloty deszczyk sa uwazane za normalne zachowania odbiegajace od przecietnej,
    nie bardziej egzotyczne niz duzy swing.

    > Czy w tym jest zagadka? Dla mnie nie ma absolutnie żadnej. Podkreślam raz
    > jeszcze, że nie zamierzam na podstawie własnego upodobania do seksu
    >grupowego robić tutaj analizy mojej psychiki. Nie miejsce i czas na to. Mam
    >świadomość tego co robię, gdyż jestem kierunkowo wykształcona, więc w jakimś
    >obszarze posiadłam wiedzę, która pozwala mi w racjonalny sposób tłumaczyć
    >przyczyny takich a nie innych swoich zachowań, i pozwala mi także panować nad
    >skutkami,
    > które mogą z takich zachowań wyniknąć. Ale tutaj na Forum nie zamierzam być
    > poddawana psychoanalizie. I tak obnażyłam się już w dość wielu kwestiach. I
    > pozwól, że ja będę decydowała na ile mam ochotę dalej przedstawiać siebie,
    > swoje pragnienia, upodobania, doświadczenia i przyczyny zachowań, które mnie
    > pchnęły do takiego a nie innego postępowania :-)))

    Oczywiscie ze piszesz na forum to co uwazasz za stosowne. Jednak jako osoba
    o opisanych wyzej przymiotach byc moze potrafisz zrozumiec ze uczestnicy forum
    o poziomie intelektualnym powyzej przewazajacej tutaj gawiedzi nie sa
    usatysfakcjonowani twoimi wypowiedziami. Z punktu widzenia gawiedzi najbardziej
    ekscytujace sa pikantne szczegoly ale rzecz jasna nie przekraczaja one
    zwyklego filmu porno. Z intelektualnego punktu widzenia motywy sa
    nieskonczenie bardziej interesujace.

    > A czy seks oralny, analny jest zachowaniem powszechnym czy przeciętnym? Czy
    > interesuje Cie tak bardzo jak to dlaczego zdecydowałam się na uprawianie
    >seksu grupowego wraz z mężem także to, dlaczego w wieku lat kilkunastu
    >zdecydowałam się na analną masturbację? Zapędzasz się w kozi róg. Nie
    >odróżniasz
    > zachowań "przeciętnych" od "nieprzeciętnych". Jeśli oprzemy się na liczbach,
    >to równie "nieprzeciętnym" co seks grupowy będzie ów seks analny, będzie
    >wiązanie,
    > klapsy itd., zjawiska erotyczne, które z racji tego iż nie wykraczają poza
    >parę
    > ludzi, nie bulwersują, nie wzbudzają aż takiej ciekawości (przynajmniej
    > Twojej).

    Alez tu sa proste zalenosci. Zachowania bada sie na podstawie populacji.
    Rzecz jasna zachowania przecietne beda roznily sie np. w roznych krajach
    czy regionach lub grupach spolecznych. Zachowania odbiegajace od przecietnych
    mozna mierzyc wielkosciami populacji ktore je uprawiaja. W tym sensie seks
    grupowy jest bardziej odbiegajacy od przecietnej od zwyklego seksu oralnego.
    W USA seks oralny jest obecnie przecietnym zachowaniem, w Polsce jest jeszcze
    zachowaniem nieprzecietnym itd.

    Typ zachowan reprezentowany przez ciebie jest niewatpliwie nieprzecietny w
    przekroju kazdej populacji i w skali swiatowej. Dlatego jest bardzo
    interesujacy a szczegolnie dobudowana do niego konstrukcja etyczna i zasady.

    > A nie uważasz przypadkiem, że "skosztowanie" zakazanego owocu może pchnąć
    >daną
    > jednostkę do powtarzania tego zakazanego zachowania i chęci kontynuowania
    > przeżyć? Czy osoba, która sięga po papierosa, po alkohol, po narkotyk, jest
    > ukierunkowana na tę używkę już w dzieciństwie (rozpatrujemy przypadki, w
    > których rodzice nie byli uzależnieni i nie mieli styczności nawet z tymi
    > używkami większej niż przeciętna) czy też może zakosztowanie
    >tej "przyjemności"

    Jak najbardziej moze tak byc. Szczegolnie jezeli zdarza sie w mlodosci i
    w specyficznych okolicznosciach. Tym niemniej fakt utrwalnie sie zachowan,
    innymi slowy wpadniecia w 'nalog' jest jednak dosc specyficzny.

    > powoduje, że zachowanie się utrwala i powtarzane jest w sposób niemal
    > mechaniczny? Oj Seksuologu, przyczyny mogą leżeć dużo płycej niż Tobie się
    > wydaje. I powtórzę się po raz kolejny: robisz zasadniczy błąd doszukując się
    > przyczyn mojego upodobania do swingu próbując sięgać gdzieś w zakamarki
    >mojej
    > psychiki, w zakamarki moich wczesnodziecięcych przeżyć. A przyczyna jest
    > bardziej błaha i odpowiedź leży na wyciągnięcie ręki, a w zasadzie to nawet
    >Ci ją już wskazałam.

    No tak, mozna sie powiedzmy domyslac. Tym niemniej problem 'nalogu' pozostaje.
    Ogromna wiekszosc tych ktorzy sprobowali swingu nie przechodzi do traktowania
    go jako stylu zycia.

    > Szczerze, to nie widzę różnicy pomiędzy swingowaniem przed kamerami i bez
    > kamer. Może mi ją wskażesz?
    > Uprawianie seksu przed kamerami nie spełniałoby moich delikatnych,
    >niegroźnych
    > pragnień ekshibicjonistycznych, przy realizowaniu których musi być ktoś, kto
    > patrzy na mnie podczas intymnych zbliżeń swoimi oczami, a nie okiem kamery.
    >A
    > ubrany, czy nawet rozebrany kamerzysta i tabun osób zaangażowanych w
    realizację
    > filmu jakoś chyba nie działałby na mnie szczególnie podniecająco. To tak dla
    > zaspokojenia Twojej ciekawości w postawionym tak subtelnie i delikatnie (bym
    > pewnie nie zauważyła) pytaniu.

    Wynika z tego jednak nie mialabys nic przeciwko wystapieniu w filmiku gdyby
    byly spelnione odpowiednie warunki techniczne, np. kamery i obsluga dyskretnie
    ukryte? Pytanie wiec w istocie jest czy widzialabys sie w obiegu publicznym
    jako swingerka?
  • olivvka 05.02.03, 09:26
    Seksuologu,
    Czas już skończyć tę próżną dyskusję, bo jak widzę do niczego ona zupełnie nie
    prowadzi, a jedynie do utarczek słownych. Przeto ostatni raz ustosunkowuję się
    do tego co piszesz, później zamilknę w tym temacie, gdyż nie wydaje mi się
    koniecznym dalsze eksploatowanie tego wątku. To co piszę tutaj, pisałam już
    wielokrotnie w innych tematach tego Forum.


    seksuolog napisała:

    > olivvka napisała:
    >
    >
    > Wchodzimy tutaj w formalistyczne rozwazania. A tymczasem cos co bylo kiedys
    > dewiacja dzisiaj juz nim nie jest. Ktos juz poruszyl sprawe zoofilii - jest
    > ona jak najbardziej sprzeczna z prawe poniewaz zwierzeta niesa w mocy wyrazic
    > dobrowolnej zgody na wspolzycie. A z kolei zabawy z ekskrementami, kakao czy
    > zloty deszczyk sa uwazane za normalne zachowania odbiegajace od przecietnej,
    > nie bardziej egzotyczne niz duzy swing.

    Wybacz Seksuologu, lecz nie wiesz o czym piszesz. Radzę jednak sięgnąć po
    Kodeks Karny i sprawdzić czy czyn związany z obcowaniem płciowym ze zwierzęciem
    zagrożony jest sankcją karną. A przekonasz się, że tak nie jest. Prawnicy,
    gdyby starczyło im odwagi (i pewnie tylko i wyłącznie na wniosek obrońców
    zwierząt) mogliby złożyć doniesienie o popełnieniu czynu zabronionego tylko i
    wyłącznie opierając się na Ustawie z dnia 21 sierpnia 1997r. o Ochronie
    Zwierząt. Kodeks Karny jedynie w artykule 202 par. 3 mówi iż przestępstwem jest
    produkcja i rozpowszechnianie treści pornograficznych z użyciem zwierząt. O
    samym obcowaniu płciowym natomiast nie ma ani słowa. Nie słyszałam także o
    jakimkolwiek przypadku prowadzenia procesu sądowego związanego z seksualnym
    wykorzystywaniem zwierząt.
    Proponuję więc uzupełnić Twoją wiedzę w tej materii.
    Co do zabaw jak to określiłeś/określiłaś subtelnie w "kakao czy złoty
    deszczyk". Sięgnij więc do katalogu parafilii Starowicza i sprawdź, bo o tym
    też nie masz widzę zielonego pojęcia. Wbrew temu co by się wydwało, iż urofilia
    i urolagia i koprofilia i koprofagia są uważane za parafilię przez współczesną
    seksuologię.
    Cóż mam więcej powiedzieć? Naprawdę podszkól się w tej materii.

    > Oczywiscie ze piszesz na forum to co uwazasz za stosowne. Jednak jako osoba
    > o opisanych wyzej przymiotach byc moze potrafisz zrozumiec ze uczestnicy
    forum
    > o poziomie intelektualnym powyzej przewazajacej tutaj gawiedzi nie sa
    > usatysfakcjonowani twoimi wypowiedziami. Z punktu widzenia gawiedzi
    najbardziej
    > ekscytujace sa pikantne szczegoly ale rzecz jasna nie przekraczaja one
    > zwyklego filmu porno. Z intelektualnego punktu widzenia motywy sa
    > nieskonczenie bardziej interesujace.

    Po pierwsze: nie zauważyłam, by uczestnicy o "poziomie intelektualnym powyżej
    przeważającej tutaj gawiedzi" czuli się nieusatysfakcjonowani moimi
    wypowiedziami. Po drugie: brakuje Ci skromności, skoro uważasz się za osobę
    o "poziomie intelektualnym powyżej przeważającej tutaj gawiedzi". Być może nie
    wszyscy tak uważają jak Ty. Pamietaj: skromność jest cechą ludzi wielkich i Ci
    wielcy swojej wielkości udowadniać nie muszą.
    Nie wiem czego spodziewasz się po moich wypowiedziach, opisach? Pikanterii
    iście ze strony www.brazilscat.com? Nie doczekasz się, zapewniam. Teraz
    nauczona doświadczeniem tego Forum wiem, że wciąż jestesmy społeczeństwem
    zaściankowym, nietolerancyjnym i nie miałabym ochoty obnażać się ze
    wszystkiego, by wzbudzać wciąż sensację.

    > Alez tu sa proste zalenosci. Zachowania bada sie na podstawie populacji.
    > Rzecz jasna zachowania przecietne beda roznily sie np. w roznych krajach
    > czy regionach lub grupach spolecznych. Zachowania odbiegajace od przecietnych
    > mozna mierzyc wielkosciami populacji ktore je uprawiaja. W tym sensie seks
    > grupowy jest bardziej odbiegajacy od przecietnej od zwyklego seksu oralnego.
    > W USA seks oralny jest obecnie przecietnym zachowaniem, w Polsce jest jeszcze
    > zachowaniem nieprzecietnym itd.

    Wybacz, o badaniu zjawisk na podstawie populacji uczyć mnie nie musisz. W
    żadnym sensie seks grupowy nie jest bardziej odbiegając od np. seksu analnego.
    Jeśli chcesz oprzeć się tylko na liczbach, to sprawdź proporcje obu zachowań
    seksualnych.

    >
    > Typ zachowan reprezentowany przez ciebie jest niewatpliwie nieprzecietny w
    > przekroju kazdej populacji i w skali swiatowej. Dlatego jest bardzo
    > interesujacy a szczegolnie dobudowana do niego konstrukcja etyczna i zasady.

    Doprawdy? Bardziej np. nieprzeciętny niż sado-masochizm? niż seks analny? niż
    pissing? niż bondage? niż fisting?. Seksuologu, wolne żarty, naprawdę. Jeśli za
    punkt wyjścia bierzesz populację kościółkową to może tak, jeśli za punkt
    wyjścia weźmiesz społeczeństwo choćby europejskie, to przekonana jestem że nie
    plasuję się choćby po środku.

    > Jak najbardziej moze tak byc. Szczegolnie jezeli zdarza sie w mlodosci i
    > w specyficznych okolicznosciach. Tym niemniej fakt utrwalnie sie zachowan,
    > innymi slowy wpadniecia w 'nalog' jest jednak dosc specyficzny.

    O czym Ty w ogóle mówisz? O jakim nałogu? Podaję Ci leksykalne znaczenie
    terminu "nałóg":
    ---------
    Nałóg, mocno utrwalona skłonność do wykonywania mniej lub bardziej przyjemnych
    czynności, które są często szkodliwe dla zdrowia, a także potępiane przez
    otoczenie, np.: alkoholizm, nikotynizm, narkomania.
    ----------
    Dwa warunki jak widać muszą być spełnione: szkodliwość dla zdrowia i potępienie
    otoczenia. O ile w przypadku swingu można mówić o potępieniu ze strony części
    społeczeństwa (tak tolerancyjnej jak Ty), o tyle o szkodliwości dla zdrowia
    chyba nie? A może się mylę? Może wysuniesz zaraz teorie, że może chodzić np. o
    zdrowie psychiczne? Roześmieję się wtedy w głos.

    > No tak, mozna sie powiedzmy domyslac. Tym niemniej problem 'nalogu' pozostaje.
    > Ogromna wiekszosc tych ktorzy sprobowali swingu nie przechodzi do traktowania
    > go jako stylu zycia.

    A kto powiedział, że ja to traktuję jako styl życia. Ja w ten sposób je tylko
    urozmaicam, prowadząc w głównej mierze udane, satysfakcjonujące współżycie
    płciowe z własnym mężem. Czy w końcu zrozumiałeś/aś?

    > Wynika z tego jednak nie mialabys nic przeciwko wystapieniu w filmiku gdyby
    > byly spelnione odpowiednie warunki techniczne, np. kamery i obsluga
    dyskretnie
    > ukryte? Pytanie wiec w istocie jest czy widzialabys sie w obiegu publicznym
    > jako swingerka?

    Doprawdy zakakujący jest Twoj sposób wnioskowania. Nawet nie skomentuję
    powyższego. Odpowiedź znajdziesz w poprzednim poście. Przeczytaj go dokładniej.

    pozdrawiam i kończę i przeczytaj dokładnie co napisałam. Sprawdź i katalog
    parafilii i kodeks karny i ustawę o ochronie zwierząt. Bo polemizować z kimś
    kto autorytatywnie coś stwierdza nie podpierając się wiedzą i literaturą nie
    zamierzam niestety. Wybacz.

    olivvka
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 13:59
    Niestety prawo znasz znacznie słabiej niż kilka pseudonaukowych broszurek m.in.
    Pana Starowicza. Przestań pisać o czymś, o czym nie masz zielonego pojęcia.
    Polecam usługi psychoterapeuty. Jak komuś się wydaje, że wszystko wie, to jest
    już powód do odbycia kiku seansów terapeutycznych. Dałaś dowód kompletnej
    ignorancji z tą zoofilią, pani Olewko.
  • olivvka 05.02.03, 14:31
    Gość portalu: AdamM napisał(a):

    > Niestety prawo znasz znacznie słabiej niż kilka pseudonaukowych broszurek
    m.in.
    >
    > Pana Starowicza. Przestań pisać o czymś, o czym nie masz zielonego pojęcia.
    > Polecam usługi psychoterapeuty. Jak komuś się wydaje, że wszystko wie, to
    jest
    > już powód do odbycia kiku seansów terapeutycznych. Dałaś dowód kompletnej
    > ignorancji z tą zoofilią, pani Olewko.

    Widzisz AdamieM,
    Różnica pomiędzy Tobą a mną jest taka, że ja podpieram się dowodami, w tym
    przypadku Kodeksem Karnym i Ustawą o ochronie zwierząt.
    Jeśli twierdzisz, że jest inaczej niż ja napisałam, to proszę o wskazanie
    podstawy prawnej, która pozwala wszcząć postępowanie (w dodatku napisałeś że
    z "urzędu", hehehe, śmieszny jesteś z tą ignorancją prawa) karne o
    wykorzystywanie seksualne zwierząt (bo chyba jeszcze napisałeś, że jest to
    przestępstwo). Ja Ci wskazałam już w których aktach normatywnych masz szukać.
    Teraz okaż nam tutaj jak bardzo jesteś błyskotliwy i przejrzyj je dokładnie
    i........ zobacz, przekonaj się na własne oczy jakie luki w dziedzinie
    znajomości prawa polskiego jeszcze posiadasz. Bo zapewniam Cie, że choćbyś
    kartki brał pod światło, to nie znajdziesz żadnej podstawy prawnej do
    wszczynania jakiegokolwiek postępowania karnego o współżycie ze zwierzęciem.
    Jedyne na czym oskarżenie mogłoby się opierać to o znęcanie się nad
    zwierzętami. Ale prokurator najpierw spadłby z krzesła i raczej skierował na
    leczenie do dobrego seksuologa niż by formułował akt oskarżenia.

    Liczę na to, że okażesz się prawdziwym mężczyzną i stawisz czoła swojej
    niewiedzy.
    Kolejnego mojego posta w tym temacie nie ujrzysz, póki nie przestawisz podstawy
    prawnej, wedle której twierdzisz, iż zoofilia jest w Polsce przestępstwem.

    olivvka
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 15:57
    ... to kolejny stek niewyszukanych wyzwisk, Moja Droga. Cóż, trzeba z takimi
    ludźmi niestety żyć. Tylko dlaczego w tym samym mieście? :-)



    Pozdrawiam Szanowną Olivvkę,

    (-:=3
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 16:48
    Postu prostaka o pseudonimie "Szalony Kucharz" nie skomentuję, bo sam się
    określił nim.

    Dla twojej informacji "wszystkowiedząca" Olewko:

    To żeby wszczynać postępowanie prokuratorskie nie jest warunkowane
    umieszczeniem w KK. Chyba to rozumiesz, bo jeśli nie to dyskusja jest
    kompletnie bez sensu. To że ktoś (czemu to miałby być sędzia, tego nie
    wiem) "spadłby z krzesła" nie zmienia obowiązującego w Polsce prawa. Prawo zaś
    wyrażnie tą sprawę określa w ustawie o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia
    1997: w rozdziale 4, art. 17, ust. 4 jest określone wykroczenie, a konsekwencje
    tegoż wykroczenia są opisane są w art. 37, ust. 1 dot. osoby bezpośrednio
    zaangażowanej, a ust. 2 dot. osoby pośrednio zaangażowanej.

    Jeżeli wydaje Ci się, że w przepisach musi występować wprost
    określenie "stosunek ze zwierzęciem" to wykazujesz tym większą ignorancję i
    ośmieszasz się jeszcze bardziej. Prawodawca musiałby wtedy wymieniać w
    nieskończoność możliwe sposoby sprawiania sobie przyjemności z udziałem
    zwierzęcia, który to dla tego zwierzęcia jest zachowaniem nienaturalnym. Mógłby
    coś przeoczyć - w końcu wyobraźnia ludzka nie zna granic.

    I zastanów się czasmi nad tym co piszesz.
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 16:56
    Napisałaś, że to prokurator ma "spadać z krzesła" a nie sędzia jak sądziłem.
    Nie zmienia to faktu, że to zbyt słaby "dowód" i "fakt", co to niby miał być
    argumentem w tym twoim "słowotoku" kolejnym.

    To że jakieś prawo nie jest stosowane w praktyce, nie oznacza że go nie ma. I
    jak się powołujesz na "dane", "fakty" i treść aktów prawnych to radzę je
    najpierw czytać. Jeśli pojawiają się pewne kłopoty ze zrozumieniem języka prawa
    (co mogę zrozumieć, czytając twoje liczne wypowiedzi), wtedy proponuję
    skorzystać z pomocy prawnika z doświadczeniem w zrozumieniu "zawiłości"
    legislacyjnych.
  • olivvka 05.02.03, 17:36
    Gość portalu: AdamM napisał(a):

    > Postu prostaka o pseudonimie "Szalony Kucharz" nie skomentuję, bo sam się
    > określił nim.
    >
    > Dla twojej informacji "wszystkowiedząca" Olewko:
    >
    > To żeby wszczynać postępowanie prokuratorskie nie jest warunkowane
    > umieszczeniem w KK. Chyba to rozumiesz, bo jeśli nie to dyskusja jest
    > kompletnie bez sensu. To że ktoś (czemu to miałby być sędzia, tego nie
    > wiem) "spadłby z krzesła" nie zmienia obowiązującego w Polsce prawa. Prawo
    zaś
    > wyrażnie tą sprawę określa w ustawie o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia
    > 1997: w rozdziale 4, art. 17, ust. 4 jest określone wykroczenie, a
    konsekwencje
    >
    > tegoż wykroczenia są opisane są w art. 37, ust. 1 dot. osoby bezpośrednio
    > zaangażowanej, a ust. 2 dot. osoby pośrednio zaangażowanej.
    >
    > Jeżeli wydaje Ci się, że w przepisach musi występować wprost
    > określenie "stosunek ze zwierzęciem" to wykazujesz tym większą ignorancję i
    > ośmieszasz się jeszcze bardziej. Prawodawca musiałby wtedy wymieniać w
    > nieskończoność możliwe sposoby sprawiania sobie przyjemności z udziałem
    > zwierzęcia, który to dla tego zwierzęcia jest zachowaniem nienaturalnym.
    Mógłby
    >
    > coś przeoczyć - w końcu wyobraźnia ludzka nie zna granic.
    >
    > I zastanów się czasmi nad tym co piszesz.


    AdamieM,
    Robi się w końcu ciekawie, bo zadałeś sobie odrobinę trudu, by zerknąć do
    Ustawy o ochronie zwierząt, a także być może zerknąłeś także do Kodeksu
    Karnego, może także do Kodeksu Postępowania Karnego.

    Najpierw jeśli pozwolisz, zacytuję rewelacje, które przedstawiłeś 3 posty
    wcześniej, a które stały się przyczynkiem do tej dyskusji, do tego sporu:

    -------------
    AdamM napisał w poście datowanym: 04-02-2003 18:20

    Olevvko... ekspercie samozwańczy! Zoofilia nie jest naruszeniem prawa??? Gdzieś
    ty mądralo takie rzeczy wyczytała??? Jest tylko kilka kraji (SIC! CÓŻ ZA
    ERUDYCJA I POPRAWNA POLSZCZYZNA BIJE OD CIEBIE ADAMIE - DOP. OLIVVKA) na
    świecie gdzie zoofilai nie jest ścigana z mocy ustawy!!! W Europie chyba tylko
    jeden! W Polsce postępowanie prokuratury w tej sprawie rozpoczynane jest "z
    urzędu".
    -------------

    To teraz zacznijmy tę "jazdę", bo zrobiło się bardzo ciekawie.

    1. Po pierwsze napisałeś: "...W Polsce postępowanie prokuratury w tej sprawie
    rozpoczynane jest "z urzędu". - Wiedzieć kolego powinieneś, że jeśli powołujesz
    się na Ustawę o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997r. na par. 17 (którą
    sama Ci zresztą wskazałam:-))) - ale to szczegół) to mowa być może tylko i
    wyłącznie o wykroczeniu, a nie przestępstwie, co zresztą sam stwierdzasz
    pisząc: ...w rozdziale 4, art. 17, ust. 4 jest określone wykroczenie..."
    Zrozumiałeś już swój pierwszy błąd, czy mam kontynuować? Jednak nie wierzę, że
    zrozumiałeś więc pozwolę sobie na kontynuowanie. Wykroczenie nie podlega
    jurysdykcji prokuratury!!! Niegdyś, gdy jeszcze studiowałam i uczyłam się
    procedury karnej i wykroczeń, wykroczeniami zajmowały się kolegia ds.
    wykroczeń. Dzisiaj tę funkcję sprawują sądy grodzkie. A prokuratura zawsze
    zajmowała się tylko i wyłącznie przestępstwami. Zrozumiałeś już? Myśle, że
    nadal nie zrozumiałeś, więc dalej Ci wytłumaczę: gdybyś chciał powoływać się na
    Ustawę o ochronie zwierząt, to "spaść z krzesła" mógłby sędzia sądu grodzkiego,
    o ile........ ktoś złożyłby zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia. Tylko
    pytanie: kto miałby to zrobić? Zwierzę, które zostało wykorzystane seksualnie :-
    ))))))))). Ok, zrobić mogłoby to np. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami o
    ile........ przyłapałoby sprawcę wykroczenia na odbywaniu stosunku ze
    zwierzęciem lub byłoby w stanie w inny sposób udowodnić obcowanie płciowe z
    nim. Ale..... przejdźmy teraz do punktu drugiego, dla dalszego wskazania
    niedorzeczności, które wypisujesz:

    2. Muszę w pełni zacytować treść paragrafów ustawy, na którą się powołujesz, by
    inni czytelnicy tego co piszę, mieli pełną jasność o czym mówimy:

    --------
    Ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 roku

    par. 17 ust. 4 brzmi:
    Zabrania się zmuszania zwierząt do wykonywania czynności, które powodują ból
    lub są sprzeczne z ich naturą.

    par. 1. Kto narusza nakazy albo zakazy określone w art. 9, art. 12 ust. 1-6,
    art. 13 ust. 1, art. 14, art. 15 ust. 1-5, art. 16, art. 17 ust. 1-7, art. 18,
    art. 19, art. 22 ust. 1, art. 24 ust. 1-3, art. 25, art. 27, art. 28 ust. 1 i 7-
    9, art. 29 ust. 1-3, art. 30 i w art. 31, podlega karze aresztu albo grzywny.
    --------
    Nie widzę tutaj w żaden sposób taksatywnie wskazanych czynności, które mogą
    podpadać pod par. 17 ust.4. A jeśli nie ma wymienionych taksatywnie tych
    czynności, dowolność interpretacji danego przepisu pozostawia się organowi
    wykonawczemu, w tym przypadku sądowi grodzkiemu.
    Teraz spróbujmy ustalić, czy odbywany stosunek seksualny konia z człowiekiem
    sprawia mu ból? Jak to sprawdzić? Jak więc wypełnione są znamiona o których
    mowa w art. 17? Ale przejdźmy dalej, do drugiego warunku, a więc
    do "sprzeczności z naturą". Jak określić prawidłowo, czy obcowanie płciowe
    konia z człowiekiem jest w pełnej sprzeczności z jego naturą? Czy rozumiesz o
    co chodzi? Czy obce jest Ci pojęcie "niedookreślenia prawnego?". Z tym właśnie
    tutaj ustawodawca miał do czynienia. Interpretacja tego jest swobodna, a więc
    ex lege nie wynika, że zoofilia jest karalna, zrozumiałeś? A jeśli nie, to
    musisz wrócić do wstępu do prawoznawstwa. Bo ten obszar widać zaniedbałeś
    szczególnie, o ile w ogóle z prawem miałeś do czynienia. Tak samo jak nie jest
    określone czy uderzenia psa kijem w celu skarcenia go jest wykroczeniem (bo nie
    jest taksatywnie wyliczone w ustawie, że nie wolno bić psa kijem), tak samo
    odbycie z nim stosunku nie jest wykroczeniem. To czy nim będzie, pozostawiono
    woli organu sądowego, który rozpoznawał będzie materiał dowodowy w sprawie o
    wykroczenie. Zrozumiałeś w końcu?
    Przetłumacz sobie także rzymską sentencję, która obowiązuje do dziś w każdym
    cywilizowanym systemie prawnym: "Nullum crimen sine lege". To bardzo mądra
    zasada i doskonale nadaje się do wyjaśnienia kwestii karalności/niekaralności
    za czyn określany w nomenklaturze seksuologicznej - zoofilią.

    Co do uwagi dotyczącej Szalonego Kucharza: życzyłabym Tobie choć części wiedzy
    którą on posiada i choć części kultury osobistej, którą nas tutaj zauroczył. Ty
    pozostawiasz po sobie marne wrażenie.

    Dalsze polemizowanie z Tobą na temat prawa wydaje mi się niewskazane, gdyż
    przychodzi mi polemizować z laikiem. A tutaj pozwól, że raz pozostanę
    nieskromna: oprócz tego, że z wykształcenia jestem socjologiem, jestem także
    administratywistką (studia Prawo i Administracja), więc bardzo źle trafiłeś, bo
    akurat prawo to jeden z moich koników, a broniłam się właśnie z Prawa Karnego.
    Komentarze dotyczące poziomu naucznia i uczelni pozostaw sobie w butach, bo
    wspominając o tym tylko się ośmieszysz.

    olivvka

    PS. Koniec tej czczej polemiki. Do niezobaczenia. Na Twojej opinni zależy mi
    akurat jak najmniej, inni Forumowicze wyciągną z tego sporu należyte wnioski.
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 18:44
    olivvka napisała:


    ) AdamieM,
    ) Robi się w końcu ciekawie, bo zadałeś sobie odrobinę trudu, by zerknąć do
    ) Ustawy o ochronie zwierząt, a także być może zerknąłeś także do Kodeksu
    ) Karnego, może także do Kodeksu Postępowania Karnego.

    W tej sprawie nie ma tekiej potrzeby.

    )
    ) Najpierw jeśli pozwolisz, zacytuję rewelacje, które przedstawiłeś 3 posty
    ) wcześniej, a które stały się przyczynkiem do tej dyskusji, do tego sporu:
    )
    ) -------------
    ) AdamM napisał w poście datowanym: 04-02-2003 18:20
    )
    ) Olevvko... ekspercie samozwańczy! Zoofilia nie jest naruszeniem prawa???
    Gdzieś
    )
    ) ty mądralo takie rzeczy wyczytała??? Jest tylko kilka kraji (SIC! CÓŻ ZA
    ) ERUDYCJA I POPRAWNA POLSZCZYZNA BIJE OD CIEBIE ADAMIE - DOP. OLIVVKA) na
    ) świecie gdzie zoofilai nie jest ścigana z mocy ustawy!!! W Europie chyba
    tylko
    ) jeden! W Polsce postępowanie prokuratury w tej sprawie rozpoczynane jest "z
    ) urzędu".
    ) -------------
    )
    ) To teraz zacznijmy tę "jazdę", bo zrobiło się bardzo ciekawie.
    )
    ) 1. Po pierwsze napisałeś: "...W Polsce postępowanie prokuratury w tej sprawie
    ) rozpoczynane jest "z urzędu". - Wiedzieć kolego powinieneś, że jeśli
    powołujesz
    )
    ) się na Ustawę o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997r. na par. 17 (którą
    ) sama Ci zresztą wskazałam:-)))

    Dziękuję. Nie musiałaś. Brałem udział w jej tworzeniu.

    - ale to szczegół) to mowa być może tylko i
    ) wyłącznie o wykroczeniu, a nie przestępstwie,

    Czy gdzieś mowa była o przestępstwie? Nie zauważyłem.

    ) co zresztą sam stwierdzasz
    ) pisząc: ...w rozdziale 4, art. 17, ust. 4 jest określone wykroczenie..."
    ) Zrozumiałeś już swój pierwszy błąd, czy mam kontynuować? Jednak nie wierzę,
    że
    ) zrozumiałeś więc pozwolę sobie na kontynuowanie. Wykroczenie nie podlega
    ) jurysdykcji prokuratury!!! Niegdyś, gdy jeszcze studiowałam i uczyłam się
    ) procedury karnej i wykroczeń

    Musiało być to dawno, bo wiele już odpłynęło z niepamięć. W wielu wypadkach
    wykroczenie przeciwko ustawie podlega na wniosek urzędnika administracji
    państwowej.

    , wykroczeniami zajmowały się kolegia ds.
    ) wykroczeń. Dzisiaj tę funkcję sprawują sądy grodzkie. A prokuratura zawsze
    ) zajmowała się tylko i wyłącznie przestępstwami. Zrozumiałeś już? Myśle, że
    ) nadal nie zrozumiałeś, więc dalej Ci wytłumaczę: gdybyś chciał powoływać się
    na
    )
    ) Ustawę o ochronie zwierząt, to "spaść z krzesła" mógłby sędzia sądu
    grodzkiego,
    )
    ) o ile........ ktoś złożyłby zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia. Tylko
    ) pytanie: kto miałby to zrobić? Zwierzę, które zostało wykorzystane
    seksualnie :

    I to jest właśnie błąd który popełniasz od samego początku. Starasz się
    dowodzić braku przepisu z powodu trudności z jego egzekucja. Zgodnie z twoją
    karkołomną teorią, gwałt przy pomocy kija od szczotki na kobiecie nie jest
    PRZESTĘPSTWEM, ponieważ nie został takowy ujęty w KK.

    ) -
    ) ))))))))). Ok, zrobić mogłoby to np. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami o
    ) ile........ przyłapałoby sprawcę wykroczenia na odbywaniu stosunku ze
    ) zwierzęciem lub byłoby w stanie w inny sposób udowodnić obcowanie płciowe z
    ) nim.

    Jeszzcze raz. To nie jest istotne. Czy prawo obowiązuje czy nie, nie zależy od
    tego czy WYDAJE tobie się coś trudne do wykrycia lub nie. W kilku stanach USA
    stosunek analny jest prawnie zakazany i nie zmienia tego fakt, że wykryć tego
    się nie da. Prawo nadal obowiązuje.

    ) Ale..... przejdźmy teraz do punktu drugiego, dla dalszego wskazania
    ) niedorzeczności, które wypisujesz:
    )
    ) 2. Muszę w pełni zacytować treść paragrafów ustawy, na którą się powołujesz,
    by
    )
    ) inni czytelnicy tego co piszę, mieli pełną jasność o czym mówimy:
    )
    ) --------
    ) Ustawa o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997 roku
    )
    ) par. 17 ust. 4 brzmi:
    ) Zabrania się zmuszania zwierząt do wykonywania czynności, które powodują ból
    ) lub są sprzeczne z ich naturą.
    )
    ) par. 1. Kto narusza nakazy albo zakazy określone w art. 9, art. 12 ust. 1-6,
    ) art. 13 ust. 1, art. 14, art. 15 ust. 1-5, art. 16, art. 17 ust. 1-7, art.
    18,
    ) art. 19, art. 22 ust. 1, art. 24 ust. 1-3, art. 25, art. 27, art. 28 ust. 1 i
    7
    ) -
    ) 9, art. 29 ust. 1-3, art. 30 i w art. 31, podlega karze aresztu albo grzywny.
    ) --------
    ) Nie widzę tutaj w żaden sposób taksatywnie wskazanych czynności, które mogą
    ) podpadać pod par. 17 ust.4. A jeśli nie ma wymienionych taksatywnie tych
    ) czynności, dowolność interpretacji danego przepisu pozostawia się organowi
    ) wykonawczemu, w tym przypadku sądowi grodzkiemu.

    Znowu błąd. Na wniosek prawodawcy może zająć się wykroczeniem prokuratura.
    Czynności są wskazane.


    ) Teraz spróbujmy ustalić, czy odbywany stosunek seksualny konia z człowiekiem
    ) sprawia mu ból? Jak to sprawdzić? Jak więc wypełnione są znamiona o których
    ) mowa w art. 17?

    To śmieszne, że chciało ci się to pisać, ponieważ chyba sama sobie zdajesz
    sprawę, że ból będzie tu zawsze sprawą wtórną do czynności nienaturalnej dla
    zwierzęcia. Może być, ale nie musi aby seks ze zwierzęciem pozostał czynnością
    nienaturalną.

    ) Ale przejdźmy dalej, do drugiego warunku, a więc
    ) do "sprzeczności z naturą". Jak określić prawidłowo, czy obcowanie płciowe
    ) konia z człowiekiem jest w pełnej sprzeczności z jego naturą?

    Rozbawiłaś mnie. Bierzesz pod uwagę, że dla konia jest to czynność naturalna?
    Może dla kury też? Nie musimy określać "czy jest w pełnej sprzeczności" -
    wystarczy, że jest w jakiejkolwiek sprzeczności. Proszę nie sugeruj
    forumowiczom, że stosunek psa z kobietą, albo mężczyzny z suką nie "leży w
    sprzeczności" z ich naturą. Z psa można zrobić zwierzę uzależnione od
    narkotyków, ale nikt nie próbuje udowodnić, że jest to zgodne z jego naturą.
    Podobnie jak w przypadku seksu, CZŁOWIEK może go od tego uzależnić.

    ) Czy rozumiesz o
    ) co chodzi? Czy obce jest Ci pojęcie "niedookreślenia prawnego?". Z tym
    właśnie
    ) tutaj ustawodawca miał do czynienia. Interpretacja tego jest swobodna, a więc
    ) ex lege nie wynika, że zoofilia jest karalna, zrozumiałeś?

    Wpierw musiałoby zostać bezspornie udowodnione, że zoofilia jest
    zachowaniem "zgodnym w pełni z naturą zwierzęcia". Tak nie jest. Jeżeli
    posiadasz jakiekolwiek żródła podające inaczej, proszę o podanie.

    ) A jeśli nie, to
    ) musisz wrócić do wstępu do prawoznawstwa. Bo ten obszar widać zaniedbałeś
    ) szczególnie, o ile w ogóle z prawem miałeś do czynienia. Tak samo jak nie
    jest
    ) określone czy uderzenia psa kijem w celu skarcenia go jest wykroczeniem (bo
    nie
    )
    ) jest taksatywnie wyliczone w ustawie, że nie wolno bić psa kijem), tak samo
    ) odbycie z nim stosunku nie jest wykroczeniem. To czy nim będzie, pozostawiono
    ) woli organu sądowego, który rozpoznawał będzie materiał dowodowy w sprawie o
    ) wykroczenie. Zrozumiałeś w końcu?

    Próbujesz pseudoprawniczym żargonem, uwiarygodnić to co piszesz. Próbuj
    dalej. "Czy udeżenie dziecka kijem w celu skarcenia go jest wykroczeniem?" -
    tego typu pytania, możesz zadawać ślepo-wiernym czytelnikom swoich "ekspertyz".
    To zwykła demagogia, która nie ma związku z poruszonym tu problemem.

    ) Przetłumacz sobie także rzymską sentencję, która obowiązuje do dziś w każdym
    ) cywilizowanym systemie prawnym: "Nullum crimen sine lege". To bardzo mądra
    ) zasada i doskonale nadaje się do wyjaśnienia kwestii karalności/niekaralności
    ) za czyn określany w nomenklaturze seksuologicznej - zoofilią.

    Zoofilia, aby być karalną i nielegalną nie musi być określona w sposób
    dosłowny, czego zapewne byś oczekiwała. No ale widać nie możesz tego przyjąć do
    wiadomości.

    )
    ) Co do uwagi dotyczącej Szalonego Kucharza: życzyłabym Tobie choć części
    wiedzy
    ) którą on posiada i choć części kultury osobistej, którą nas tutaj zauroczył.

    "Nas"??? Czyli kogo? Kółko wzajemnej adoracji nie znoszące innego zdania niż
    twoje i paru innych osób? Pisz częściej w życiu z siebie i nie używaj liczby
    mnogiej
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 18:54
    >
    > Co do uwagi dotyczącej Szalonego Kucharza: życzyłabym Tobie choć części
    wiedzy

    Całe szczęście, że w tym kraju wiedzę ocenia kilka innych osób niż ty, bo byśmu
    mieli PAN z okresu Stalina.

    > którą on posiada i choć części kultury osobistej, którą nas tutaj zauroczył.

    "Nas"??? Czyli kogo? Kółko wzajemnej adoracji nie znoszące innego zdania niż
    twoje i paru innych osób? Pisz częściej w życiu z siebie i nie używaj liczby
    mnogiej w stosunku do samej siebie. Jakże to typowe... jedna prowokacja
    wywołuje, że ujawniają się w ludziach ich prawdziwe kompleksy.

    Ty
    >
    > pozostawiasz po sobie marne wrażenie.

    Na tobie na 100%. Każdy, kto bałwochwalczo nie wpatruje się w twoje posty jak
    w "biblię", zrobi na tobie złe wrażenie.

    >
    > Dalsze polemizowanie z Tobą na temat prawa wydaje mi się niewskazane, gdyż
    > przychodzi mi polemizować z laikiem.

    Jak zwykle wiesz lepiej... próba zajęcia pozycji eksperta w każdej kwestii
    wydaje ci się niezbędna dla dobrego samopoczucia.

    > A tutaj pozwól, że raz pozostanę
    > nieskromna: oprócz tego, że z wykształcenia jestem socjologiem, jestem także
    > administratywistką (studia Prawo i Administracja), więc bardzo źle trafiłeś,
    > bo akurat prawo to jeden z moich koników, a broniłam się właśnie z Prawa
    Karnego.
    > Komentarze dotyczące poziomu naucznia i uczelni pozostaw sobie w butach, bo
    > wspominając o tym tylko się ośmieszysz.

    Cóż dla Ciebie to powód do dumy, że piszesz "nieskromna" (slowa "nieskromny"
    użyłbym raczej chwaląc się nagrodą Nobla, a nie zwykłym wykształceniem na
    poziomie wyższym). Może tak, może nie. Z tego co piszesz, widać, że miałaś w
    ręku jakiś poradnik. Nawet jeśli studiowałaś "Prawo i Administrację", podstawy
    do interpretacji ustawy w porównaniu do mnie, masz zupełnie znikome. Może kogoś
    przekonasz kilkoma "żargonowymi" zwrotami, tak modnymi wśród marnych prawników
    by maskować swoją niewiedzę, ale to nie zmienia faktów.

    >
    > olivvka
    >
    > PS. Koniec tej czczej polemiki. Do niezobaczenia. Na Twojej opinni zależy mi
    > akurat jak najmniej, inni Forumowicze wyciągną z tego sporu należyte wnioski.

    Określenie "należyte" jest tu jak najbardziej idealne. "Należyte" to takie w
    których ty jesteś "mądra" a inni "be". Tą wersję "należytych" poglądów
    otrzymywaliśmy długo w tym kraju. Niektórym mocniej zapadło to w umysł.
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 01:44
    Adamie!

    Pozwól, że zabiorę głos w rozgorzałej tutaj dyskusji dotyczącej stanu prawnego
    zoofilii. Mój głos oczywiście zabrzmi w porównaniu do twojego znikomo, bowiem
    nie jestem prawnikiem, ani tym bardziej współautorem ustaw.

    Na początek uwaga odnośnie towarzystwa wzajemnej adoracji. Jeżeli uważasz, że
    odnoszenie się do innych z szacunkiem to wzajemna adoracja, to proszę bardzo,
    myśl co chcesz. Ja jednak nie przywykłem do takiego traktowania swoich
    rozmówców, jak ty to czynisz na prawie każdym swoim Forumowym kroku. A jeżeli
    uważasz, że to co robisz to zaledwie "jedna prowokacja", to proponuję naubliżać
    głośno wszystkim swoim współpracownikom i zobaczyć, jak wychodzą z
    nich "prawdziwe kompleksy". Ubaw przedni - gwarantuję!

    Nie będę tutaj wnikać w formalnoprawne spory, bo się na tym za bardzo nie znam.
    W sumie na niczym się nie znam. :-) Masz rację pisząc, że martwe prawo też jest
    prawem. Masz rację pisząc, że wykroczenie stanowi naruszenie prawa.

    Zgodzisz się chyba z tym, że w prawodawstwie wielu jurysdykcji nie ma przepisów
    odnoszących się bezpośrednio do zoofilii, sodomii czy w jakikolwiek inny sposób
    nazwanych czynności seksualnych pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. I polska
    Ustawa o Ochronie Zwierząt, przy której tworzeniu brałeś udział nie podejmuje
    tematu tak wyraziście, jak czyni to przykładowo Kodeks Stanu Alabama z 1994
    roku (@13A-6-63), gdzie zoofilia nosi miano "sodomii pierwszego stopnia" i
    uznawana jest za przestępstwo; czy brytyjska Ustawa o Przestępstwach
    Seksualnych z 1956 roku (Rozdział 12) czy jej nowelizacja z 1967 roku (Rozdział
    3), gdzie spółkowanie ze zwierzętami zagrożone jest karą dożywotniego więzienia.

    Pomijając utarczki słowne i prztyczki, jakich oboje sobie nie szczędziliście,
    uważam, iż Olivvka wykazała poważne braki we wzmiankowanej Ustawie z dnia 21
    sierpnia 1997, przynajmniej w kwestii uregulowań prawnych dotyczących zoofilii.
    Trudno byłoby posiłkując się artykułem 17 ustęp 4 tejże ustawy wykazać, że
    (każdy) akt seksualny odbyty ze zwierzęciem (a tym jest zoofilia, zgadza się?)
    jest sprzeczny z jego naturą lub powoduje ból. Ustawa regulując postępowanie ze
    zwierzętami 1) domowymi, 2) gospodarskimi, 3) wykorzystywanymi do celów
    rozrywkowych, widowiskowych, filmowych, sportowych i specjalnych, 4) używanymi
    w procedurach doświadczalnych, 5) utrzymywanymi w ogrodach zoologicznych, 6)
    wolno żyjącymi (dzikimi), 7) obcymi faunie rodzimej, obejmuje w zasadzie
    wszystkie gatunki. Jakim sposobem wypracować można przy takiej gatunkowej
    różnorodności jakiś w miarę spójny model (jednej) zwierzęcej natury? To chyba
    niemożliwe i nie o to chyba prawodawcy chodziło. Musielibyśmy więc za każdym
    razem odwoływać się do odrębnej natury każdego gatunku. Byłoby to ciekawe,
    bowiem przykładowo delfiny wykazują się niezwykle "zmysłową" naturą, która w
    połączeniu z ich ogromną wobec człowieka ufnością prowadzi nierzadko do
    niedwuznacznych sytuacji. Te świntuchy potrafią się masturbować ocierając się o
    pływających z nimi ludzi! Naprawdę!!! A co powiedzieć na wybujały temperament
    niektórych psów, skierowywany nierzadko spontanicznie na ich ludzkich
    właścicieli? Natura czy już kultura? To chyba dość istotny problem.

    Wydaje mi się, że zoofilia, czyli obcowanie płciowe pomiędzy człowiekiem a
    zwierzęciem nie stanowi naruszenia prawa w Polsce, ponieważ nie ma odpowiednich
    uregulowań prawnych dotyczących tej kwestii. Żaden obowiązujący w naszym kraju
    przepis prawny nie definiuje pojęcia zoofilii, sodomii, bestialstwa czy
    jakiegokolwiek terminu wyrażającego spółkowanie człowieka ze zwierzętami, ani
    go nie sankcjonuje. Można oczywiście ścigać zoofila, jednak nie za zoofilię,
    tylko za zmuszanie zwierzęcia do działań powodujących ból lub sprzecznych z
    jego naturą. Problemem może okazać się bezsprzeczne wykazanie, że dany akt
    seksualny z danym zwierzęciem sprawił mu ból lub był sprzeczny z jego naturą.
    Takich rozterek nie mają na przykład prawnicy brytyjscy, nowozelandzcy czy
    kanadyjscy. Nikt nie wikła się tam w zagadnienia psiej, kociej czy końskiej
    natury oraz ich odporności na ból. Za stosunek płciowy (i wymienione są po
    imieniu wszelkie odmiany miłości) odbyty ze zwierzęciem grozi tyle a tyle.
    Koniec i kropka.

    Bywa, że w jurysdykcjach, które nie mają uregulowań prawnych dotyczących
    sodomii, miłośników zwierząt ściga się z innych paragrafów: naruszenie cudzej
    własności [jeżeli obcuje się z nieswoją "owieczką" ;-)))], uprawianie seksu w
    miejscu publicznym (na pastwisku), seks z osobą nieletnią [jałówką przed
    osiemnastką ;-)], itp. Co nie oznacza wszakże, że zoofilia stanowi naruszenie
    prawa.



    (-:=3
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 02:42
    Przedstawiam poniżej fragment projektu Ustawy o Przestępstwach Seksualnych,
    przedłożonego Izbie Lordów brytyjskiego parlamentu dnia 28 stycznia br.

    Tłumaczenie własne, proszę więc o wybaczenie prawnych nieścisłości
    terminologicznych. :-)

    -------------------
    Część pierwsza

    Rozdział "Inne przestępstwa"

    Art. 72 Spółkowanie ze zwierzęciem

    (1) Osoba popełnia przestępstwo jeżeli —

    (a) świadomie dokonuje aktu penetracji penisem,

    (b) obiektem penetracji jest pochwa lub odbyt żywego zwierzęcia, a

    (c) osoba jest świadoma, bądź niebaczna tego, co stanowi obiekt penetracji.

    (2) Osoba popełnia przestępstwo jeżeli —

    (a) Świadomie doprowadza do tego, lub pozwala aby jej (osoby) pochwa lub odbyt
    zostały spenetrowane,

    (b) penetracji dokonuje penis żywego zwierzęcia, a

    (c) osoba jest świadoma, bądź niebaczna tego, co ją penetruje.

    (3) Osoba dopuszczająca się przestępstwa określonego niniejszym artykułem
    podlega —

    (a) w trybie doraźnym, karze pozbawienia wolności do 6 miesięcy włącznie, lub
    karze grzywny nieprzekraczającej ustawowej wysokości, bądź obu;

    (b) po sformułowaniu aktu oskarżenia, karze pozbawienia wolności do 2 lat
    włącznie.
    ------------------

    Teraz widać różnicę???


    (-:=3
  • seksuolog 06.02.03, 08:50

    Z przytoczonego rozwiazania prawnego wynika ze akt polegajacy np. na
    tym ze wilczurek olivvki wylizalby jej lechtaczke bylby jak najbardziej
    w porzadku.

    Jednak wspolczesnie istnieje tendencja do oparcia karalnosci zoosexu
    rowniez na pojeciu swiadomej zgody na akt o charakterze seksualnym.
    Na podstawie tego pojecia oparty jest bezwgledny zakaz pedofilii poniewaz
    przyjmuje sie ze osoby ponizej pewnego wieku nie sa w pelni zdolne do
    swiadomej zgody poniewaz nie sa w pelni rozwiniete ani przygotowane do zgody na
    takie akty. A wiec ¨np. dziewczynka moglaby z jak najwieksszym entuzjazmem ssac
    penisa ale jest to czyn zabroniony. Tak samo ze zwierzetami, wilczurek moglby
    lizac lechtaczke ale poniewaz jego zdolnosc swiadomej oceny tego czynu jest
    ograniczona to przyjmuje sie ze jest to czyn nielegalny pomimo ze wilczurek
    moglby wykazywac oznaki duzego zadowolenia.
  • olivvka 06.02.03, 09:07
    seksuolog napisała:

    >
    > Z przytoczonego rozwiazania prawnego wynika ze akt polegajacy np. na
    > tym ze wilczurek olivvki wylizalby jej lechtaczke bylby jak najbardziej
    > w porzadku.


    Nie mam wilczurka ani jakiegokolwiek innego psa, ale gdybym miała i gdybym
    pragnęła tego typu pieszczot, a ów pies potrafiłby mi ich dostarczyć, z
    prawnego punktu widzenia byłoby to jak najbardziej w porządku.


    >
    > Jednak wspolczesnie istnieje tendencja do oparcia karalnosci zoosexu
    > rowniez na pojeciu swiadomej zgody na akt o charakterze seksualnym.

    Czy znasz choć jeden przypadek w Polsce sprawy o wykroczenie z powodu
    seksualnego wykorzystywania zwierzęcia?

    > Na podstawie tego pojecia oparty jest bezwgledny zakaz pedofilii poniewaz
    > przyjmuje sie ze osoby ponizej pewnego wieku nie sa w pelni zdolne do
    > swiadomej zgody poniewaz nie sa w pelni rozwiniete ani przygotowane do zgody
    na
    >
    > takie akty. A wiec ¨np. dziewczynka moglaby z jak najwieksszym entuzjazmem
    ssac
    >
    > penisa ale jest to czyn zabroniony. Tak samo ze zwierzetami, wilczurek moglby
    > lizac lechtaczke ale poniewaz jego zdolnosc swiadomej oceny tego czynu jest
    > ograniczona to przyjmuje sie ze jest to czyn nielegalny pomimo ze wilczurek
    > moglby wykazywac oznaki duzego zadowolenia.

    Porównywanie pedofilii do zoofilii uważam za mocno nietrafione. Zwłaszcza z
    prawnego punktu widzenia. Pedofilia jest przestępstwem ściganym z art. 200 par.
    1 KK, zoofilia, co wykazałam już wyżej, nie jest w Polsce zabroniona wprost z
    ustawy (ex lege).

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 10:53
    seksuolog napisała:

    > Jednak wspolczesnie istnieje tendencja do oparcia karalnosci zoosexu
    > rowniez na pojeciu swiadomej zgody na akt o charakterze seksualnym.
    > Na podstawie tego pojecia oparty jest bezwgledny zakaz pedofilii poniewaz
    > przyjmuje sie ze osoby ponizej pewnego wieku nie sa w pelni zdolne do
    > swiadomej zgody poniewaz nie sa w pelni rozwiniete ani przygotowane do zgody
    > na takie akty.

    To bardzo ciekawa tendencja, tylko nie wiem czy ujawniona w prawodawstwie
    polskim. Art. 198 k.k. odnosi się do bezradności OSÓB oraz braku zdolności do
    rozpozania znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem wynikającym z
    upośledzenia umysłowego lub choroby psychicznej. Nie ma tu NIC o zwierzętach,
    ANI o świadomej zgodzie tychże.

    ---------
    Art. 198.
    Kto, wykorzystując bezradność innej osoby lub wynikający z upośledzenia
    umysłowego lub choroby psychicznej brak zdolności tej osoby do rozpoznania
    znaczenia czynu lub pokierowania swoim postępowaniem, doprowadza ją do
    obcowania płciowego lub do poddania się innej czynności seksualnej albo do
    wykonania takiej czynności, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do
    lat 8.
    ---------

    Jeżeli potraktować, idąc Pani tropem, zwierzę jako osobę i zastosować wobec
    zoofilów wyżej wspomniany przepis, to równie dobrze moglibyśmy pójść w drugą
    stronę i masowe mordy oraz inne akty ludobójstwa tłumaczyć w świetle przepisów
    Ustawy o Ochronie Zwierząt tyczących zasad uboju. Chybiony trochę pomysł.

    Sprawa druga: pedofilia. Przytoczony poniżej art. 198 ani żaden inny przepis
    kodeksu karnego traktujący o przestępstwach przeciwko wolności seksualnej i
    obyczajności nie posługuje się terminem świadomej zgody na akt o charakterze
    seksualnym. Jest tylko przemoc, groźba bezprawna, podstęp, bezradność, brak
    zdolności rozpoznania znaczenia czynu, nadużycie stosunku zależności,
    wykorzystanie krytycznego położenia i nakłanianie.

    Obcowanie z osobami nieletnimi podpada pod wspomniany już przez Olivvkę
    paragraf 200.

    ---------
    Art. 200.
    § 1. Kto doprowadza małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego lub do
    poddania się innej czynności seksualnej albo do wykonania takiej czynności,
    podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
    § 2. Tej samej karze podlega, kto utrwala treści pornograficzne z udziałem
    takiej osoby.
    ----------

    I znowu nie ma tu NIC o świadomej zgodzie. Wyznaczona jest tylko magiczna
    granica 15 lat. Only this and nothing more.

    O seksie z udziałem zwierząt traktuje jedynie art. 202.

    ----------
    Art. 202 § 3. Kto produkuje w celu rozpowszechniania lub sprowadza albo
    rozpowszechnia treści pornograficzne z udziałem małoletniego poniżej lat 15
    albo związane z użyciem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem, podlega
    karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
    ----------

    Dziwne, prawda?

    > A wiec np. dziewczynka moglaby z jak najwieksszym entuzjazmem ssac
    > penisa ale jest to czyn zabroniony. Tak samo ze zwierzetami, wilczurek moglby
    > lizac lechtaczke ale poniewaz jego zdolnosc swiadomej oceny tego czynu jest
    > ograniczona to przyjmuje sie ze jest to czyn nielegalny pomimo ze wilczurek
    > moglby wykazywac oznaki duzego zadowolenia.

    To jest już czysta fantazja! Nieznajomość prawa szkodzi, jak mawiali Rzymianie.
    Ograniczona poczytalność wilczurka, hehehe... :-)))


    (-:=3
  • olivvka 06.02.03, 10:14
    Gość portalu: AdamM napisał(a):


    >> Na tobie na 100%. Każdy, kto bałwochwalczo nie wpatruje się w twoje posty
    >>jak w "biblię", zrobi na tobie złe wrażenie.

    Mylisz się, na mnie złe wrażenie robią (nie pogniewaj się) takie "buce" jak Ty,
    którzy wpadają, opluwają, mieszają (bo czyż nie zacząłeś swojej aktywności
    tutaj pod nickiem AdamM od szydestw, przeinaczania mojego nicka itp.?), a
    później dopiero zaczynają nabierać odrobiny ogłady, tak jak starasz się czynić
    to teraz? Czy mamusia kultury nie nauczyła? Przestawiłeś się i mnie i innym
    współforumowiczom tutaj od razu jako pyszałek, arogant. I po co?


    >> Jak zwykle wiesz lepiej... próba zajęcia pozycji eksperta w każdej kwestii
    >> wydaje ci się niezbędna dla dobrego samopoczucia.

    Nie w każdej, ale w dotyczących seksuologi owszem. Dlatego nie udzielam się ani
    na forum fizyka, ani chemia, ani kulinaria. A tylko w tym jednym (czasami tylko
    robię wyjątki, np. forum Warszawa - komunikacja, bo tym także się intersuję).
    Moje dobre samopoczucie jest pochodną zupełnie czego innego niż wdawania się w
    takie pyskówki jak z Tobą. Zapewniam.

    >> Cóż dla Ciebie to powód do dumy, że piszesz "nieskromna" (slowa "nieskromny"
    >> użyłbym raczej chwaląc się nagrodą Nobla, a nie zwykłym wykształceniem na
    >> poziomie wyższym). Może tak, może nie. Z tego co piszesz, widać, że miałaś w
    >> ręku jakiś poradnik. Nawet jeśli studiowałaś "Prawo i Administrację",
    >>podstawy do interpretacji ustawy w porównaniu do mnie, masz zupełnie znikome.
    >>Może kogoś przekonasz kilkoma "żargonowymi" zwrotami, tak modnymi wśród
    >>marnych prawników by maskować swoją niewiedzę, ale to nie zmienia faktów.

    Adasiu, cóż Ci powiedzieć, ano powtórzę, że jeśli jesteś naprawdę prawnikiem i
    wierzysz w to co głosisz tutaj, a nie czynisz tego tylko z przekory, to
    powinieneś jednak zrezygnować z zawodu, albo poważnie uzupełnić kwalifikacje.
    Mylisz wykroczenie z przestępstwem, wykroczenia ścigasz z urzędu
    prokuratorskiego, ignorancję wykazujesz w najprostszych niepodważalnych
    zasadach każdego cywilizowanego prawodawstwa, nadinterpretowujesz prawo, i tak
    dalej i tak dalej.
    Forum nie jest miejscem do licytowania się kto i ile skończył fakultetów, więc
    ucinam ten "podwątek". Ocenę jak zawsze pozostawiam innym.

    >> Określenie "należyte" jest tu jak najbardziej idealne. "Należyte" to takie w
    >> których ty jesteś "mądra" a inni "be". Tą wersję "należytych" poglądów
    >> otrzymywaliśmy długo w tym kraju. Niektórym mocniej zapadło to w umysł.

    Ja nigdy i nigdzie nie napisałam, że mam monopol na wiedzę. I powiem Ci więcej,
    uważam że na pewno go nie mam. Ale lubię konstruktywną polemikę, a nie
    krzyczenie bez podpierania się faktami, dowodami. Ja na obronę swoich racji
    podałam Ci akty prawne, wskazałam zadady wedle których postępuje legislator.
    Więcej na Forum uczynić nie mogę.

    pozdrawiam
    olivvka
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 11:03
    Mme Olivvka napisała:

    > Nie udzielam się ani na forum fizyka, ani chemia, ani kulinaria.

    A kto doradzał biedaczce, której się dewolaj na patelni rozpada?



    (-:=3
  • olivvka 06.02.03, 13:07
    Gość portalu: Szalony Kucharz napisał(a):

    > Mme Olivvka napisała:
    >
    > > Nie udzielam się ani na forum fizyka, ani chemia, ani kulinaria.
    >
    > A kto doradzał biedaczce, której się dewolaj na patelni rozpada?
    >
    >
    >
    > (-:=3

    Kucharzu Kochany,
    Przyznaję się bez bicia. Raz się tam udzieliłam, jeden jedyny i jak widzę nie
    uszło to uwadze ani Twojej, ani AdamaM. Ci Poznaniacy wszyscy są tacy
    skrupulatni?

    pozdrawiam:-)))
    olivvka

  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 18:05
    Szanowna Olivvko!

    Na świat przyszedłem w Wolnym Mieście Gdańsku, a dorastałem w takiej
    miejscowości na północy Wielkopolski, w której drukują teraz GW. Za to mama
    była Poznaniarą i zawsze uczyła skrupulatności. Mam nadzieję, że to skutecznie
    odizoluje mnie od AdamaM, który znowu popisał się niezwykle uprzejmym
    traktowaniem swoich rozmówców.

    Proszę nie tworzyć sobie, Moja Droga, na podstawie jego pożałowania godnego
    zachowania jakiegokolwiek obrazu typowego mieszkańca Grodu Przemysława.
    Poznaniacy są grzeczni, gościnni, dowcipni i... mówią z przepięknym akcentem. :-
    )))



    Pozdrawiam mamę, gdziekolwiek jest... I Madame Olivvkę też.

    (-:=3
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 12:39
    olivvka napisała:

    "Dlatego nie udzielam się ani na forum fizyka, ani chemia, ani kulinaria."


    ...ze zwykłym kłamcą nie kontynuuję dysputy:

    www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=77&w=4269334&a=4279706
    Nie chce mi się dalej szukać, dla mnie jedno kłamstwo wystarczy.
  • _owca 06.02.03, 12:45
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 14:08
    W kategoriach "stać-nie stać" to być może parę osób tu rozumuje. Ja nie. Stać
    mnie na kupno dobrego samochodu, domu nad jeziorem, a tobie chyba coś się
    pomyliło. Przypominam sobie z wczesnych czasów przedszkolnych licznych kolegów
    mówiących "na więcej cię nie stać?"... jednego z nich spotkałem jak żebrał na
    skrzyżowaniu, drugi jest lokatorem schroniska brata Alberta (czy jakoś tak).
  • _owca 06.02.03, 16:15
    Widzisz Adamie,
    zazwyczaj ludzie, którzy nie mają już argumentów w dyskusji a za wszelka cenę
    chcą aby słuchacze (a w tym przypadku czytelnicy) byli przekonani o tym iż ich
    rozmówca nie ma racji, bądź nie zasłużył na dalszą polemikę uciekają się do
    tego typu zagrań. Równie dobrze mogłeś powiedzieć "Nie dyskutuję z Tobą dalej
    bo jesteś piegowata". Niestety trafiłeś na dosyć specyficzne grono ludzi,
    którzy i tak wyciągną z tego odpowiednie wnioski....

    owca.
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.03, 16:02
    Masz monopol na ocenianie "co sądzą inni"... ciekawe i jakże typowe. Niech
    sądzą SAMI. Nie potrzebują rzecznika w twojej osobie. Na razie argumentów to
    nie ma ktoś inny, ale to już inna sprawa. Może na szynach tramwajowych w Wawce
    zna się lepiej...)))
  • Gość: Szalony Kucharz IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.03, 18:40
    Napisz może, Adasiu, na którym skrzyżowaniu można spotkać twojego kolegę, to
    pójdę uścisnąć mu rękę i złożyć wyrazy najszczerszego współczucia z powodu
    przedszkolnej znajomości z tobą.

    Wybacz, ale z tak bezdennie głupią wypowiedzią dawno nie miałem do czynienia.



    (-:=3
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.03, 15:53
    Co za siła argumentów Kuchciku!
  • olivvka 06.02.03, 10:00
    Gość portalu: AdamM napisał(a):

    )) Dziękuję. Nie musiałaś. Brałem udział w jej tworzeniu.

    No to już wiemy kto zrobił takiego knota, hehehehe :-))))))) Ja na Twoim
    miejscu w ogóle bym się do tego nie przyznawała, tylko siedziała cichutko jak
    mysz pod miotłą. Gratuluję, jeśli mamy takich ekspertów to czemu się dziwić, że
    polskie prawo jest jednym z mniej skutecznych.


    ) - ale to szczegół) to mowa być może tylko i
    ) ) wyłącznie o wykroczeniu, a nie przestępstwie,
    )
    )) Czy gdzieś mowa była o przestępstwie? Nie zauważyłem.

    Ja natomiast zauważyłam i aby zauważyli także inni czytelnicy tego tematu
    przytoczę po raz wtóry Twoje słowa:

    -------------
    AdamM napisał w poście datowanym: 04-02-2003 18:20

    Olevvko... ekspercie samozwańczy! Zoofilia nie jest naruszeniem prawa???
    Gdzieś ty mądralo takie rzeczy wyczytała??? Jest tylko kilka kraji (SIC! CÓŻ
    ZA ERUDYCJA I POPRAWNA POLSZCZYZNA BIJE OD CIEBIE ADAMIE - DOP. OLIVVKA) na
    świecie gdzie zoofilai nie jest ścigana z mocy ustawy!!! W Europie chyba
    tylko jeden! W Polsce postępowanie prokuratury w tej sprawie rozpoczynane
    jest "z urzędu".
    -------------

    Jeśli napisałeś, że postępowanie jest wszczynane "z urzędu" przez prokuraturę,
    to wprost wynika z tych słów, że mówisz nie o wykroczeniu, tylko przestępstwie.
    Bo tylko przestępstwo jest ścigane przez prokuraturę "z urzędu".

    ) Musiało być to dawno, bo wiele już odpłynęło z niepamięć. W wielu wypadkach
    ) wykroczenie przeciwko ustawie podlega na wniosek urzędnika administracji
    ) państwowej.

    Próbujesz zamydlić nam tutaj oczy. Urzędnik administracji państwowej to nie
    tylko prokurator. Poza tym jak sam napisałeś: "...w wielu wypadkach... na
    wniosek", a nie "we wszystkich wypadkach... na wniosek". Więc sam przyznajesz
    rację iż:
    1. Potrzebny do ścigania o wykroczenie jest wniosek (a więc nie jest to "z
    urzędu" - chyba że nie rozumiesz znaczenia słów "z urzędu")
    2. Może uczynić to urzędnik administracji państwowej. Więc np. Straż Pożarna
    może wystąpić o ukaranie właściciela budynku za nieodśnieżenie dachu i za
    utworzenie się na nim nawisów śnieżnych. Tak samo jak TPZ może wystąpić do sądu
    grodzkiego z wnioskiem o ukaranie posiadacza psa za znęcanie się nad nim. Jasne
    już?

    )
    ) I to jest właśnie błąd który popełniasz od samego początku. Starasz się
    ) dowodzić braku przepisu z powodu trudności z jego egzekucja. Zgodnie z twoją
    ) karkołomną teorią, gwałt przy pomocy kija od szczotki na kobiecie nie jest
    ) PRZESTĘPSTWEM, ponieważ nie został takowy ujęty w KK.

    Nie rozumiem, współtworzysz Ustawę o ochronie zwierząt, a w dziedzinie prawa
    karnego jesteś zupełnym ignorantem. Jak to możliwe?
    Gwałt przyjacielu miły jest ścigany na podstawie art.197 kk
    By inni wiedzieli o czym mówimy cytuję cały artykuł:

    --------------
    Art. 197. § 1. Kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną
    osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat
    10.
    § 2. Jeżeli sprawca, w sposób określony w § 1, doprowadza inną osobę do
    poddania się innej czynności seksualnej albo wykonania takiej czynności,
    podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
    § 3. Jeżeli sprawca dopuszcza się zgwałcenia określonego w § 1 lub 2, działając
    ze szczególnym okrucieństwem lub wspólnie z inną osobą, podlega karze
    pozbawienia wolności od lat 2 do 12.
    -------------
    Obcowanie płciowe pod przymusem, a takim niewątpliwie byłby gwałt szczotką,
    wyczerpuje znamiona o których mowa w paragrafie 1.
    Wspomniany przez Ciebie przykład gwałtu za pomocą kija od szczotki wyczerpuje
    także prawdopodobnie znamiona o którym mowa w paragrafie 3, ale tutaj
    ustawodawca pozostawił swobodę interpretacji owego "szczególnego okrucieństwa"
    organowi wykonawczemu, a więc sądowi. Być może jednak sąd nie zakwalifikowałby
    penetracji kijem jako szczególne okrucieństwo.

    )) Jeszzcze raz. To nie jest istotne. Czy prawo obowiązuje czy nie, nie zależy
    ))od tego czy WYDAJE tobie się coś trudne do wykrycia lub nie. W kilku stanach
    ))USA stosunek analny jest prawnie zakazany i nie zmienia tego fakt, że wykryć
    ))tego się nie da. Prawo nadal obowiązuje.

    Powtórzę Ci raz jeszcze. Nigdzie ex lege nie wynika, że zoofilia jest uznawana
    za wykroczenie czy przestępstwo. Powołując się na zabronienie uprawiania seksu
    analnego w USA winieneś sprawdzić, w jaki sposób dany akt normatywny reguluje
    tę kwestię. A przekonana jestem, że jest tam napisane wprost, iż seks analny
    (doodbytniczy) jest czynem zabronionym i podlega sankcji karnej. A tego w
    przypadku zoofilii w polskim prawodawstwie nie ma. I nie ma w ogóle o czym
    dyskutować.

    )) Znowu błąd. Na wniosek prawodawcy może zająć się wykroczeniem prokuratura.
    )) Czynności są wskazane.

    Na jaki wniosek prawodawcy? Jakiego prawodawcy? Czy wiesz kto jest w Polsce
    prawo/ustawodawcą? Zastanawiam się czasami czy wiesz o czym mówisz. Wiesz co to
    jest trójpodział władzy?

    )) To śmieszne, że chciało ci się to pisać, ponieważ chyba sama sobie zdajesz
    )) sprawę, że ból będzie tu zawsze sprawą wtórną do czynności nienaturalnej dla
    )) zwierzęcia. Może być, ale nie musi aby seks ze zwierzęciem pozostał
    )) czynnością nienaturalną.

    Dotykasz delikatnej kwestii. Czy wydaje Ci się np. nienaturalnym łapanie psa za
    kolano właściciela i wykonywanie przez niego ruchów frykcyjnych? Jeśli tak
    uważasz, to oznacza że nigdy nie miałeś psa. A może to też uznamy za zoofilię,
    bo przecież tak naprawdę dochodzi to powierzchownego kontaktu seksualnego,
    powiem więcej, to jest gwałt na człowieku dokonywany przez zwierzę!!! :-)))

    )) Rozbawiłaś mnie.

    Ty mnie bawisz cały czas, naprawde.

    ))Bierzesz pod uwagę, że dla konia jest to czynność naturalna?
    )) Może dla kury też? Nie musimy określać "czy jest w pełnej sprzeczności" -
    )) wystarczy, że jest w jakiejkolwiek sprzeczności. Proszę nie sugeruj
    )) forumowiczom, że stosunek psa z kobietą, albo mężczyzny z suką nie "leży w
    )) sprzeczności" z ich naturą. Z psa można zrobić zwierzę uzależnione od
    )) narkotyków, ale nikt nie próbuje udowodnić, że jest to zgodne z jego naturą.
    )) Podobnie jak w przypadku seksu, CZŁOWIEK może go od tego uzależnić.

    Wreszcie może zaczynasz w końcu rozumieć problem. Czy dla foki noszenie piłki
    na nosie jest naturalne? Czy dla lwa skakanie przez płonącą obręcz jest
    naturalne? Czy dla słonia stawanie na jednej nodze jest naturalne? Nie da się
    jednoznacznie wskazać, co jest dla danego zwierzęcia naturalne, a co nie jest
    naturalne. Szalony Kucharz wspominiał Ci o masturbacji delfinów. Ja wspomniałam
    Ci o masturbacji psów o nogi ich właścicieli, a czasami i obcych osób (wtedy to
    jest dopiero właścicielowi wstyd :-))) ). A Ty z taką łatwością określasz co
    jest, a co nie jest dla danego zwierzęcia naturalne. Godne podziwu, doprawdy.

    )) Wpierw musiałoby zostać bezspornie udowodnione, że zoofilia jest
    )) zachowaniem "zgodnym w pełni z naturą zwierzęcia". Tak nie jest. Jeżeli
    )) posiadasz jakiekolwiek żródła podające inaczej, proszę o podanie.

    Starasz się pod terminem "zwierzę" zaklasyfikować wszystkie gatunki? Nie da się
    tego uczynić, by wskazać czy obcowanie płciowe z człowiekiem jest zgodne z jego
    naturą czy nie. Bo nie poznasz pragnień tego zwierzecia o danym gatunku. To
    wszystko jest tak kruche, że nawet nie próbuję brnąć w to dalej, bo to nie ma
    sensu.


    )) Próbujesz pseudoprawniczym żargonem, uwiarygodnić to co piszesz. Próbuj
    )) dalej. "Czy udeżenie dziecka kijem w celu skarcenia go jest wykroczeniem?" -
    )) tego typu pytania, możesz zadawać ślepo-wiernym czytelnikom
    ))swoich "ekspertyz". To zwykła demagogia, która nie ma związku z poruszonym tu
    ))problemem.

    Po pierwsze to "uderzenie", a nie "udeżenie". Po drugie nie pisałam o dziecku,
    tylko o psie. Po trzecie, mój pseudoprawniczy żargon pozostawiam bez komentarza
    i poddaje ocenie innych czytelników, po czwarte: nie demagogia, tylko fakty,
  • _jana 17.02.03, 01:43
    Dla Ciebie.Przepraszam,że tak mało i lakonicznie,ale poźno jest.


    > Jednak nie wierzę, że
    > zrozumiałeś więc pozwolę sobie na kontynuowanie. Wykroczenie nie podlega
    > jurysdykcji prokuratury!!! Niegdyś, gdy jeszcze studiowałam i uczyłam się
    > procedury karnej i wykroczeń, wykroczeniami zajmowały się kolegia ds.
    > wykroczeń. Dzisiaj tę funkcję sprawują sądy grodzkie. A prokuratura zawsze
    > zajmowała się tylko i wyłącznie przestępstwami. Zrozumiałeś już? Myśle, że
    > nadal nie zrozumiałeś, więc dalej Ci wytłumaczę: gdybyś chciał powoływać się
    na
    >
    > Ustawę o ochronie zwierząt, to "spaść z krzesła" mógłby sędzia sądu
    grodzkiego,
    >
    > o ile........ ktoś złożyłby zawiadomienie o popełnieniu wykroczenia. Tylko
    > pytanie: kto miałby to zrobić? Zwierzę, które zostało wykorzystane
    seksualnie :
    > -

    Art. 18. § 1. W każdej sprawie o wykroczenie wniosek o ukaranie może wnieść
    prokurator, stając się oskarżycielem publicznym.
    (Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia)






    > Nie widzę tutaj w żaden sposób taksatywnie wskazanych czynności, które mogą
    > podpadać pod par. 17 ust.4. A jeśli nie ma wymienionych taksatywnie tych
    > czynności, dowolność interpretacji danego przepisu pozostawia się organowi
    > wykonawczemu, w tym przypadku sądowi grodzkiemu.



    Po 1 to ,ze coś nie jest wymienione taksatywnie, nie oznacza,że nie jest
    przestępstwem czy wykroczeniem.
    Po 2 -sąd nie jest organem wykonawczym (trójpodział władzy znasz?)Chyba,że
    masz na myśli postępowanie wykonawcze (kkw) Ale to jest postępownie następne.
    Chyba,że masz na myśli organy egzekucyjne czy inne wykonujące orzeczenia.Ale na
    razie jesteśmy przy kwalifikacji prawnej czynu.:)



    > tutaj ustawodawca miał do czynienia.

    Ustawodawca nie miał do czynienia.Może miał na myśli? (jak poeta? :))))



    >Tak samo jak nie jest
    > określone czy uderzenia psa kijem w celu skarcenia go jest wykroczeniem (bo
    nie
    >
    > jest taksatywnie wyliczone w ustawie, że nie wolno bić psa kijem), tak samo
    > odbycie z nim stosunku nie jest wykroczeniem. To czy nim będzie, pozostawiono
    > woli organu sądowego, który rozpoznawał będzie materiał dowodowy w sprawie o
    > wykroczenie. Zrozumiałeś w końcu?


    >
    > Dalsze polemizowanie z Tobą na temat prawa wydaje mi się niewskazane, gdyż
    > przychodzi mi polemizować z laikiem.


    :))))))))Grunt to dobre samopoczucie.



    >A tutaj pozwól, że raz pozostanę
    > nieskromna: oprócz tego, że z wykształcenia jestem socjologiem, jestem także
    > administratywistką (studia Prawo i Administracja), więc bardzo źle trafiłeś,
    bo
    >
    > akurat prawo to jeden z moich koników, a broniłam się właśnie z Prawa
    Karnego.


    Wiemy,że tych koników jest całkiem sporo.:))))

    PS.Nie podoba mi się to,co piszesz.Jesteś niekonsekwentna.I chyba pozbawiona
    uczuć wyższych.:((((
    Ale jak Ci z tym dobrze,to na zdrowie. :)))





  • jerry_the_toothfairy 17.02.03, 11:05
    Jana!

    Czy to z powodu emocjonalnej powściągliwości, wyrażanej "smiley'ami" w tej
    akurat polemice z "arcyuprzejmym" Adamem, uważasz Olivvkę za pozbawioną uczuć
    wyższych?

    Czy może wnosisz to z nieco nadmiernej pewności siebie Olivvki?

    A może po prostu Jej seksualny styl życia przesłania Ci wszystko inne
    wartościowe, co jest w tej dziewczynie?



    Jerry the Tooth Fairy
  • _jana 17.02.03, 11:31
    Oczywiście,że moje podejrzenie nie wynika z formy listów, o których piszesz.

    Po prostu lektura jej postów daje taki obraz jej osobowości.Cudów nie ma-
    zaburzenie uczuciwości wyższej jak nic. :))))
    Tak, zaraz ktoś zacznie przekonywać,że to jest uczuciowość wyższa inaczej. (bo
    przecież wartościowoanie jest niedozwolone , a już na pewno jest oznaką
    ciemnoty)

    Choć sama olivvka ma prawo wartościować i np. prostytutki ocenia negtywnie.Z
    powodu pobudek!! Bo pobudki olivvki są niezwykle wzniosłe.:D


    PS.Chodzenie do pubów i wyciąganie stamtąd podpitych (po co się chodzi do pubu?)
    studentów,jakichkolwiek mlodych ludzi,kórzy działają pod wpływem chwili i
    alkoholu jest czymś tak obrzydliwym,że mam nadzieję,że kiedyś za to zapłacisz.
    :)))))

  • jerry_the_toothfairy 17.02.03, 13:58
    _jana napisał:

    > Oczywiście,że moje podejrzenie nie wynika z formy listów, o których piszesz.
    >
    > Po prostu lektura jej postów daje taki obraz jej osobowości.Cudów nie ma-
    > zaburzenie uczuciwości wyższej jak nic. :))))

    Oto najbłyskawiczniejsza diagnoza w historii psychologii! Proponuję postarać
    się o wpis do Księgi Rekordów Guinessa.

    I poproszę o definicję tzw. uczuciowości wyższej, najlepiej skontrastowaną z
    pojęciem uczuciowości niższej. Jak już się bawimy w uczoności, to należałoby
    przestrzegać zasad naukowego dyskursu, a te wymagają między innymi dokonania
    terminologicznych ustaleń, tak abyśmy wszyscy w miarę jasno wiedzieli, o czym
    mowa.

    Nie zaszkodziłoby także dokonać nieco obszerniejszych wyjaśnień dotyczących
    takiej a nie innej diagnozy. "Zaburzenie uczuciowości wyższej jak nic" - to
    rzeczywiście nic.

    > Tak, zaraz ktoś zacznie przekonywać, że to jest uczuciowość wyższa inaczej.
    (bo
    >
    > przecież wartościowoanie jest niedozwolone , a już na pewno jest oznaką
    > ciemnoty)

    Od wartościowania nie uciekniemy. I niech nikomu się nie wydaje, że może się od
    tego uwolnić. Gdzie się dowiedziałeś, że "wartościowanie jest niedozwolone, a
    już na pewno jest oznaką ciemnoty"? Czyżbyś był kolejną osobą, która tak jak
    Wojtuś Cejrowski nie do końca rozumie istotę zasad tolerancji i uszanowania
    odrębności innych osób? Zastanawiający jest ów wyprzedzający defensywny manewr
    z twojej strony. Nie bój się. Jesteś już dorosły i nikt cię nie ma zamiaru do
    niczego przekonywać. Na tym wątku jest już pusto...

    > Choć sama olivvka ma prawo wartościować i np. prostytutki ocenia negtywnie.Z
    > powodu pobudek!! Bo pobudki olivvki są niezwykle wzniosłe.:D

    Wiele osób oceniając zachowania seksualne frywolniejszych kobiet lekką ręką
    wytacza "kurewskie" działa i od razu rwie się do podobnych porównań. Jeżeli nie
    odróżniasz bezinteresownej, choćby nie wiem jak wyuzdanej, seksualnej przygody
    od płatnej, choćby nie wiem jak wyuzdanej, seksualnej usługi, to naprawdę nie
    mamy o czym rozmawiać.

    Olivvka nigdy nie pisała, że kierują nią niezwykle wzniosłe pobudki. Nie
    dorabiała żadnej lirycznej ideologii swoich panseksualnych skłonności. Przecież
    właśnie zarzucasz Jej kierowanie się niskimi pobudkami (tak jakby popełniła
    jakąś zbrodnię straszliwą). O co więc chodzi?


    > PS.Chodzenie do pubów i wyciąganie stamtąd podpitych (po co się chodzi do
    pubu?
    > )

    Ja nie wiem, po co. Może jedni idą się zalać piwskiem w trupa, a inni może w
    trochę innych celach? Nie pomyślałeś o tym, że "pub" oznacza miejsce
    towarzyskich spotkań, a niekoniecznie chlornię?

    > studentów,jakichkolwiek mlodych ludzi,kórzy działają pod wpływem chwili i
    > alkoholu jest czymś tak obrzydliwym,że mam nadzieję,że kiedyś za to zapłacisz.
    > :)))))

    Niby komu i niby za co?

    Skąd wziąłeś akurat taką rekonstrukcję zdarzeń? Czyżbyś uczestniczył już w
    czymś podobnym?

    "Działanie pod wpływem chwili": chyba nie zgłębiłeś się zbytnio w lekturę
    wszystkich Olivvkowych postów. Gdyby bowiem tak było to wiedziałbyś, że
    większość spotkań w szerszym gronie dama ta aranżuje wraz z mężem poprzez
    ogłoszenia w internetowych serwisach erotycznych, czy w prasie. Tutaj raczej
    trudno mówić o podstępnym wykorzystywaniu zamroczonych alkoholem żaczków,
    których chwila - przez diabelską nałożnicę podsunięta - ponosi.



    Jerry the Tooth Fairy

    PS. Panuj nad "emoticonami"...
  • _jana 17.02.03, 16:46
    Podziwiam, mi się nie chce tyle czasu pisać o takich bzdetach.:)))Jak
    widzisz,ja w przeciwieńtwie do Ciebie mam szybką reakcję w mózgu.Nie potrzebuję
    marnować tyle czasu,aby ocenić zajwisko ewidentne.Na podstawie tylu
    faktów,zdarzeń,opisów z życia olivvki nie powinno być problemu z wnioskami.
    (oczywiście przy założeniu,że to prawdziwe historie)
    Ale skoro pytasz, to:
    nie podam ci definicji uczuciowości wyższej, bo jest ona znana, a poza
    tym,gdybym ci ją tu podała, to zaraz byś się zaczął wywodzić (wydawało by ci
    się,że intelektualnie) na temat podanej definicji.
    Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie biorę na poważnie osoby olivvki.Jej
    uczuciowość wyższa, jak i niższa jest mi całkowicie obojętna.
    Ale to, co ona wypisuje daje jednoznaczną diagnozę stanu jej uczuciowości.Można
    by to załączyć jako casus do podręcznika.
    Czy to jest prawda-to już inna kwestia.Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby była
    to mistyfikacja jakiegoś napalonego gościa.:)))

    Nie szkoda Ci czasu na te wywody,jak sądzisz,naukowe.A może Cię to
    kręci....:))))
    To kręć sobie dalej-na zdrowie :))))
  • eucaliptus 17.02.03, 16:50
    filozofujesz?
  • jerry_the_toothfairy 18.02.03, 09:00
    _jana napisał:

    > Podziwiam, mi się nie chce tyle czasu pisać o takich bzdetach.:)))Jak
    > widzisz,ja w przeciwieńtwie do Ciebie mam szybką reakcję w mózgu.

    Reakcję na co? Na niedotlenienie? ;-)

    Kiedy mózg nieprzepełniony, to i o szybkie reakcje nietrudno.

    Nie potrzebuję
    >
    > marnować tyle czasu,aby ocenić zajwisko ewidentne.

    Za to warto poświęcić nieco czasu na zgłębienie zawartości semantycznej
    niektórych używanych przez Ciebie pojęć.

    Na podstawie tylu
    > faktów,zdarzeń,opisów z życia olivvki nie powinno być problemu z wnioskami.
    > (oczywiście przy założeniu,że to prawdziwe historie)

    O ja w torbę biedny problematyczny! Toż mi beczki soli wypitej z drugą o osobą
    nie starczy, aby cokolwiek sensownego o niej powiedzieć, a tu proszę: problemu
    z wnioskami nie ma!

    > Ale skoro pytasz, to:
    > nie podam ci definicji uczuciowości wyższej, bo jest ona znana, a poza
    > tym,gdybym ci ją tu podała, to zaraz byś się zaczął wywodzić (wydawało by ci
    > się,że intelektualnie) na temat podanej definicji.

    Komu znana? Mnie niebardzo jest znana, dlatego proszę o jej podanie. Poza tym
    nawet oczywistości należy sobie wyjaśniać. Często się wtedy okazuje, że to
    wcale nie jest takie łatwe i proste. Ale Ty tak lubisz łatwe i proste,
    nieprawdaż?

    Skąd wiesz, co mnie się będzie wydawało? Jak na razie to Ciebie wyobraźnia
    ponosi i wydaje Ci się...

    > Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie biorę na poważnie osoby olivvki.Jej
    > uczuciowość wyższa, jak i niższa jest mi całkowicie obojętna.

    To po co w takim razie zabrałaś/łeś głos w sprawie, jeszcze się do Niej
    zwracając?

    > Ale to, co ona wypisuje daje jednoznaczną diagnozę stanu jej uczuciowości.

    Szast-prast, wszystko jasne! Ty jesteś taki, ty owaka, ale jesteście mi
    całkowicie obojętni.

    Czy uczuciowe zobojętnienie nie jest przejawem jakiegoś braku? ;-)

    Można
    >
    > by to załączyć jako casus do podręcznika.

    Kolejny łowca motyli...

    > Czy to jest prawda-to już inna kwestia.Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby była
    > to mistyfikacja jakiegoś napalonego gościa.:)))

    Ależ oczywiście! Przecież to faceci rządzą światem!! To na pewno jakiś napalony
    gościu od prawie dwóch lat przebiera się za Olivvkę i produkuje szokujące
    wypowiedzi na Forach portalu Gazety, zbok jeden! Przecież żadna kobieta nigdy
    przenigdy taaaakich rzeczy by się nie dopuściła!

    > Nie szkoda Ci czasu na te wywody,jak sądzisz,naukowe.A może Cię to
    > kręci....:))))

    O taaaaak! Jeszcze jak! Siedzę sobie teraz półnagi przed monitorem, jedną ręką
    nieudolnie wystukuję odpowiedź, drugą gmeram w wiadomym miejscu. Gęba
    zaśliniona, ozor wywalony na wierzch, ślepia zachmurzone. O w mordę! Zaraz będę
    miał!!! OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    ;-)))



    Jerry the Tooth Fairy
  • aremo 17.02.03, 19:48
    jerry_the_toothfairy napisał:

    > Oto najbłyskawiczniejsza diagnoza w historii psychologii! Proponuję postarać
    > się o wpis do Księgi Rekordów Guinessa.

    Biorąc pod uwagę częstotliwość udzielania sie Olivvki na tym forum (i wcześniej
    na forum Seksuologia)i zakładając ,że to co(i jak) pisze jest szczere nawet
    przeciętny student psychologii może spróbować postawić diagnozę.I nie będzie
    to "najbłyskawiczniejsza" diagnoza. Ja nie mam ochoty tego robić,ale wierz mi
    można to zrobić .Można się rzecz jasna pomylić (tak jak może pomylić się
    psycholog rozmawiając twarzą w twarz).Pozdrawiam Olivvkę i wszystkich
    dyskutantów.
  • krzysiek.wa_wa 21.02.03, 23:58
    _jana napisał:

    > Chodzenie do pubów i wyciąganie stamtąd podpitych (po
    co się chodzi do pubu?)
    > studentów,jakichkolwiek mlodych ludzi,kórzy działają
    pod wpływem chwili i
    > alkoholu jest czymś tak obrzydliwym,że mam nadzieję,że
    kiedyś za to zapłacisz.

    A skąd wiesz, że pod wpływem CHWILI czy manipualcji (jak
    twierdzi Seksuolog) ?
    A może pod wpływem DŁUGOTRWAŁEJ desperacji z powodu
    braku chętnej panienki?
    A to, że koleżanki studentów nie składają im
    konkurencyjnych propozycji, to już nie jest wina
    Olivvki.

    > jest czymś tak obrzydliwym,że mam nadzieję,że kiedyś
    za to zapłacisz.

    Nie rozumiem, jeśli by za to płaciła studentom, to już
    nie byłoby obrzydliwe?
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.03, 17:05
    ...boi się, że wątek pojedzie w górę i wyjdzie jej prostactwo i zapatrzenie w
    siebie na światło dzienne.
  • krzysiek.wa_wa 04.02.03, 22:15
    seksuolog:


    > Termin zachowanai dewiacyjne rezerwowany jest obecnie
    dla zachowan
    > naruszajacych prawo. Natomiast w twoim przypadku mowi
    sie o zchowaniach
    > odbiegajacych od przecietenj, i wlasnie z tego powodu
    sq one interesujce.

    Terminy : dewiacja, zboczenie w takim rozumieniu jak ty
    podałeś/aś jest obecnie stosowany przez bardzo wąską
    grupkę ludności (prawników itp.). Przytłaczająca
    większość ludzi używa tych terminów do określenia
    zachowań seksualnych PRZEZ NICH SAMYCH NIE TOLEROWANYCH
    nawet u innych ludzi, a ty tego co robi Olivvka nie
    tolerujesz.
    Tym razem Olivvka jest statystycznie poprawna, a
    Seksuolog jest w ekstremum. :-)

    > Jest to rzecz jasna ciekawosc czysto poznawcza ktora
    ma tez bardzo praktyczny i
    > mozna powiedziec wzniosly aspekt bo moze przyczynic
    sie do ulepszenia pracy
    > terapeutycznej.

    To takie same brednie, jakbyś powiedział/a komuś:
    "kocham cię MIŁOŚCIĄ CZYSTO PLATONICZNĄ, ale też możemy
    PÓJŚĆ DO ŁÓŻKA".
  • sloggi 17.02.03, 16:32
    krzysiek.wa_wa napisał:


    > Tym razem Olivvka jest statystycznie poprawna, a
    > Seksuolog jest w ekstremum. :-)

    :)

    --
    "Kto rodzi się prostakiem, prostakiem przemija,
    choćby słoma w butach ze złota była"
  • aremo 17.02.03, 19:32
    krzysiek.wa_wa napisał:


    >
    > To takie same brednie, jakbyś powiedział/a komuś:
    > "kocham cię MIŁOŚCIĄ CZYSTO PLATONICZNĄ, ale też możemy
    > PÓJŚĆ DO ŁÓŻKA".

    Warto sięgnąć do zródeł(dzieł Platona).Pierwotnie miłość platoniczna wcale nie
    oznaczała wykluczenia fizyczności(owszem Platon jak wielu greckich filozofów
    uważał zbliżenie między mężczyzną i kobietą za zbyt trywialne i przyziemne, za
    to seks między mężczyznami był uznawany za "uduchowiony").To jak dziś rozumiemy
    wyrażenie: miłość platoniczna(wykluczenie elementów zmysłowosci) "zawdzięczamy"
    interpretatorom.
    Więc jakby sie uprzeć to nie takie znowu brednie...Warto sięgnąć do dzieł
    klasyków i podszkolić sie w sztuce erystyki przy okazji:)
  • Gość: koza IP: *.abo.wanadoo.fr 18.02.03, 15:02
    Prezentujaca sie tutaj oliwka jest interesujaca postacia. Niewatpliwie
    inteligentna, ma tez mocno rozbudowane zycie erotyczne. Ladnie o tym pisze i
    dowiedzielismy sie , ze lubi seks grupowy, oralny i sodomie.Jest wiele innych
    zabaw i mozliwosci, ale o tych oliwka nie napisala, wiec chyba nie uprawia,
    albo ogranicza swoj exhibicjonizm. Troche nudzila na temety prawne, a szkoda ,
    bo bardziej ekscytujace byly jej opisy realnych wydarzen.Co do seksu grupowego
    zapytalam eksperta czy mozliwa jest rownoczesnie wiernosc malzenska. Otoz
    ekspert powiedzial ze nie. Wczesniej czy pozniej ktorys z partnerow znajdzie
    partnera/ke bardziej atrakcyjna seksualnie niz wspolmalzonek. Chyba , ze para
    uprawia seks grupowy sporadycznie, a nie jako jeden ze sposobow na wspolzycie
    seksualne.
  • adam1962 18.02.03, 17:24
    Oliwko,

    w jednym z postow piszesz, ze: - odgraniczam w sposób wyraźny sferę uczuciową
    od (post zostal uciety, domyslam, sie, ze chodzilo o seks)
    Jezeli tak jest to jestes na swoj sposob szczesliwa, ze mozesz to robic z
    satysfakcja z wieloma partneremi.

    Moge widziec jednak inny problem:
    Skoro stawiasz granice miedzy seksem i sfera uczuc to na ile seks jest czescia
    twojego zycia uczuciowego?
    Czy nie odczuwasz wlasnie przez to zubozenia swojego zycia (tym razem je nazwe
    inaczej) uczuciowo-seksualnego jako calosci?

    A.
  • seksuolog 18.02.03, 21:37
    adam1962 napisał:

    > Moge widziec jednak inny problem:
    > Skoro stawiasz granice miedzy seksem i sfera uczuc to na ile seks jest
    >czescia twojego zycia uczuciowego?
    > Czy nie odczuwasz wlasnie przez to zubozenia swojego zycia (tym razem je
    >nazwe inaczej) uczuciowo-seksualnego jako calosci?
    > A.

    Na te pytania latwo w stylu Olivvki odpowiedziec:

    Seks jest niezwykle wazna, nieodlaczna czescia mojego zycia uczuciowego.
    Jest ono ogromnie wzbogacone przez moje zycie seksualne.
    Przede wszystkim uczucie wiaze mnie tylko z mezem. Gdy mamy seks w grupkach to
    inni osobnicy spelniaja tylko role obiektow. Pewne gesty intymne ja i moj
    maz mamy tylko dla siebie. Uwielbiam na przyklad gdy jakas osobniczka robi mu
    klintona z polykiem a ja intymnie go caluje. Albo gdy to ja robie klintona, on
    glaszcze mnie intymnie po pupie a stadko facetow oblewa mnie boska sperma
    na mnie sperma a on glaszcze mi wlosy. Czyz nie jest to o wiele bogatsze zycie
    uczuciowo-seksualne niz typowy seks we dwoje?
  • krzysiek.wa_wa 22.02.03, 00:03
    aremo napisała:

    > To jak dziś rozumiemy
    > wyrażenie: miłość platoniczna(wykluczenie elementów
    zmysłowosci)
    >"zawdzięczamy" interpretatorom.

    No dobra, niech będzie:
    "kocham cię miłością czysto platoniczną (w dzisiejszym
    rozumieniu), ale też możemy pójść do łóżka"
    albo
    "jestem całkowicie nieprzekupny/a, ale mogę wziąć
    łapówkę"
    albo
    "mówię tylko prawdę, ale mogę skłamać"

    Krzysiek

    PS.
    To co w końcu Platon uważał za "miłość platoniczną"?
  • aremo 22.02.03, 20:12
    krzysiek.wa_wa napisał:

    > aremo napisała:
    >
    > > To jak dziś rozumiemy
    > > wyrażenie: miłość platoniczna(wykluczenie elementów
    > zmysłowosci)
    > >"zawdzięczamy" interpretatorom.
    >
    > No dobra, niech będzie:
    > "kocham cię miłością czysto platoniczną (w dzisiejszym
    > rozumieniu), ale też możemy pójść do łóżka"
    > albo
    > "jestem całkowicie nieprzekupny/a, ale mogę wziąć
    > łapówkę"
    > albo
    > "mówię tylko prawdę, ale mogę skłamać"
    >
    > Krzysiek
    >
    > PS.
    > To co w końcu Platon uważał za "miłość platoniczną"?

    :)) Nie było (chyba) w historii filozofii człowieka ,który sam nazwałby od
    swojego nazwiska, imienia pojęcie.Raczej oni skromni byli.A Platon uczeń
    Sokratesa to na pewno.Wiec nie operował pojęciem miłość platoniczna(nazwa
    zaczerpnieta od Platona).Pisałam Ci już wyżej co sądził o miłości. A że sporo
    pisał o duchowości to interpretatorzy przypisali mu ową miłość platoniczną jako
    ideał polegający na wykluczeniu zmysłowości.A to nieprawda.Twoje absurdalne
    przykłady świadczą o tym ,że masz zakodowane znaczenie pojęcia "miłość
    platoniczna' narzucone Ci przez owych interpretatorów. Może siegniesz do zródła
    i wtedy zweryfikujesz to czym nas raczą w kulturze masowej. Biedny Platon gdyby
    wiedział jak płytko zinterpretowano jego słowa, a gawiedz je bezmyślnie
    przyjmuje..
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.03, 13:55
    Czytam sobie i czytam...

    Ciekawe rzeczy widzę!

    Frau (na pewno nie madame, bo subtelnością Olewka, regularnie (zadałem sobie
    trud przebrnięcia przez większość wypocin tej autorki) ucina w prostacki sposób
    wątki, które w sposób widoczny wykazują jej niewiedzę i niekoncekwencję. Jednym
    z typowych sposobów jest zwroty w rodzaju: "uśmiałam się, haha", "nie masz
    wiedzy na ten temat" (w domyśle: "ja, Olewka mam!"), "nie umiesz czytać", itp.

    Ten sposób jest niezwykle charakterystyczny dla wielu pseudokulturalnych i
    pseudonaukowych uczestników podobnych miejsc w sieci - polecam krótki przegląd
    forum "kraj" Gazety.pl. Poczucie "misji edukacyjnej", ujawniające się w sieci
    jest zupełnie niesamowite i godne głębszej analizy socjologicznej. Najciekawsze
    w tym zjawisku jest to, że osoby cechujące się bardzo powierzchowną i
    najczęściej intuicyjną wiedzą na jakiś temat, w sieci nagle przeistaczają się w
    ekspertów-erudytów o zasobach wiedzy wysokospecjalistycznej z praktycznie
    wszystkich obszarów nauki. Brylują w ten spośób wśród gawiedzi odwiedzającej
    licznie listy dyskusyjne (wszak gro osób uczestniczących w tym forum to wręcz
    dzieci). Nie przychodzi to trudno: parę pikantnych szczegulików jakieś
    pseudonaukowe "statystyki" i "analizy" pochodzące z kolorowych tygodników
    typu "Na Żywo" czy "Jestem" i wokół takiego pacjenta powstaje
    natychmiast "kółko różańcowe". O ile taka działalność na tutejszym forum jest
    umiarkowanie szkodliwa społecznie, ze względu na mikroskopijny zasięg owego
    forum, to zjawisko podobne obserwujemy od jakiegoś czasu w "nieco" większej
    skali. Niepoparte niczym populistyczne tezy przywódców ugrupowań roszczeniowych
    typu Samoobrona uciekają się do IDENTYCZNYCH, stosunkowo prostych zabiegów
    socjotechnicznych. Wychodząc z słusznego założenia, że prowokacyjna, ostro
    postawiona teza ("ubrana" - a jakże! - w jakieś niby-statystyki i niby-dowody)
    wywoła wśród co mniej refleksyjnych i wykształconych odbiorców, zamierzony
    efekt. Dyskusja z tak stawianymi tezami sens ma niewielki, bo w samej tezie
    zwykle jest już zawarta informacja o tym że będą "inni" oponować, ale "oni" są
    w "spisku".

    Reasumując: dyskusje na tym forum mają jedną wspólną cechę ze wspomnianym
    forum "kraj", a różnice pozostałe są minimalne. Otóż tutaj, kiedy ktoś próbuje
    pokazać inną stronę rzeczywistości niż "jedyniesłuszna" (choć urojona i
    wynikająca z konfabulacji "rzeczywistość" Olewki i jej podobnych), zostaje
    zbyty za pomocą: "uśmiałam się", "nie wiesz nic", itd, itp. Zawsze w pewnym
    momencie gdy w wątku pojawiają się fakty niepasujące do "olewkowego",
    infantylnego modelu świata, wątek jest "porzucany" przez te tutejsze
    autorytety. A jaka różnica z forum "kraj"??? Ano taka, że tam zamiast "uśmiałam
    się" jest coś w rodzaju: "ty, Żydzie", "ty, solidaruchu", "ty komuchu". Siła
    argumentów identyczna. Gratuluję.
  • jozef_mengele 19.02.03, 14:58
    Gość portalu: AdamM napisał(a):

    > Czytam sobie i czytam...
    >
    > Ciekawe rzeczy widzę!
    >
    > Frau (na pewno nie madame, bo subtelnością Olewka, regularnie (zadałem sobie
    > trud przebrnięcia przez większość wypocin tej autorki) ucina w prostacki
    sposób
    >
    > wątki, które w sposób widoczny wykazują jej niewiedzę i niekoncekwencję.
    Jednym
    >
    > z typowych sposobów jest zwroty w rodzaju: "uśmiałam się, haha", "nie masz
    > wiedzy na ten temat" (w domyśle: "ja, Olewka mam!"), "nie umiesz czytać", itp.
    >
    > Ten sposób jest niezwykle charakterystyczny dla wielu pseudokulturalnych i
    > pseudonaukowych uczestników podobnych miejsc w sieci - polecam krótki
    przegląd
    > forum "kraj" Gazety.pl. Poczucie "misji edukacyjnej", ujawniające się w sieci
    > jest zupełnie niesamowite i godne głębszej analizy socjologicznej.
    Najciekawsze
    >
    > w tym zjawisku jest to, że osoby cechujące się bardzo powierzchowną i
    > najczęściej intuicyjną wiedzą na jakiś temat, w sieci nagle przeistaczają się
    w
    >
    > ekspertów-erudytów o zasobach wiedzy wysokospecjalistycznej z praktycznie
    > wszystkich obszarów nauki. Brylują w ten spośób wśród gawiedzi odwiedzającej
    > licznie listy dyskusyjne (wszak gro osób uczestniczących w tym forum to wręcz
    > dzieci). Nie przychodzi to trudno: parę pikantnych szczegulików jakieś
    > pseudonaukowe "statystyki" i "analizy" pochodzące z kolorowych tygodników
    > typu "Na Żywo" czy "Jestem" i wokół takiego pacjenta powstaje
    > natychmiast "kółko różańcowe". O ile taka działalność na tutejszym forum jest
    > umiarkowanie szkodliwa społecznie, ze względu na mikroskopijny zasięg owego
    > forum, to zjawisko podobne obserwujemy od jakiegoś czasu w "nieco" większej
    > skali. Niepoparte niczym populistyczne tezy przywódców ugrupowań
    roszczeniowych
    >
    > typu Samoobrona uciekają się do IDENTYCZNYCH, stosunkowo prostych zabiegów
    > socjotechnicznych. Wychodząc z słusznego założenia, że prowokacyjna, ostro
    > postawiona teza ("ubrana" - a jakże! - w jakieś niby-statystyki i niby-
    dowody)
    > wywoła wśród co mniej refleksyjnych i wykształconych odbiorców, zamierzony
    > efekt. Dyskusja z tak stawianymi tezami sens ma niewielki, bo w samej tezie
    > zwykle jest już zawarta informacja o tym że będą "inni" oponować, ale "oni"

    > w "spisku".
    >
    > Reasumując: dyskusje na tym forum mają jedną wspólną cechę ze wspomnianym
    > forum "kraj", a różnice pozostałe są minimalne. Otóż tutaj, kiedy ktoś
    próbuje
    > pokazać inną stronę rzeczywistości niż "jedyniesłuszna" (choć urojona i
    > wynikająca z konfabulacji "rzeczywistość" Olewki i jej podobnych), zostaje
    > zbyty za pomocą: "uśmiałam się", "nie wiesz nic", itd, itp. Zawsze w pewnym
    > momencie gdy w wątku pojawiają się fakty niepasujące do "olewkowego",
    > infantylnego modelu świata, wątek jest "porzucany" przez te tutejsze
    > autorytety. A jaka różnica z forum "kraj"??? Ano taka, że tam
    zamiast "uśmiałam
    >
    > się" jest coś w rodzaju: "ty, Żydzie", "ty, solidaruchu", "ty komuchu". Siła
    > argumentów identyczna. Gratuluję.

    Chcesz sobie czy komus cos udowodnic?

    Boli Cię twoja niewiedza w zakresie zwiazanym z erotyką, czy to wlasnie sam
    czujesz się "zbawcą" i od innych zbawców chcesz nas uwalniac?

    Najpierw prezentujesz sie tutaj jako prostak pierwszej wody, a pozniej starasz
    sie ukulturalnic to forum swoja pseudoerudycyjna wypowiedzia?

    Zal mi wlasnie takich cieniasow jak ty, ktorzy miast zajac sie czyms
    pozytecznym, staraja sie wprowadzic tutaj porzadek, sami uprzednio brużdząc.

    Znikaj chłopcze z tego forum tak szybko jak na nie przyszedłeś. U mnie skazany
    jestes na ostracyzm. A z tego co widze, to u innych też.

    Abrakadabra i już cie nie ma!!!
  • Gość: Alex IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.03, 16:47
    fajny masz nick baranie, zawsze mnie zastanawiało skad wy sie bierzecie.
    Powiedz mi, jakiś uraz czaszki w dzieciństwie? Naprawdę bycie tobą musi boleć.
    Sam k... znikaj i idź sie leczyc gówniarzu. Aha nie jestem zwolennikiem Adama
    ani Oliwki, to tak gwoli ścisłości.
  • Gość: AdamM IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.02.03, 18:06
    Twój nick, wiele mówi o skomplikowanej twej osobowości. Jeśli coś Ci
    przeszkadza i bazgrzesz coś o "ostracyźmie" to mam dla Ciebie propozycję:

    NIE CZYTAJ moich postów i nie odpowiadaj na nie. Jak większość jednak nie stać
    Cię na taki wysiłek. To silniejsze, nieprawdaż? MUSISZ odpowiedzieć... hehehe.
  • krzysiek.wa_wa 22.02.03, 00:06
    Gość portalu: AdamM napisał:

    > Jeśli coś Ci
    > przeszkadza i bazgrzesz coś o "ostracyźmie" to mam
    dla Ciebie propozycję:
    > NIE CZYTAJ moich postów i nie odpowiadaj na nie.

    Mógłbyś sam skorzystać ze swojej rady, jak coś ci
    przeszkadza na tym wątku, to go NIE CZYTAJ i nie
    odpowiadaj.


    > Jak większość jednak nie stać Cię na taki wysiłek.

    6 lutego w poście
    Re: Na więcej Adamie nie było Cię już stać ?
    napisałeś:
    > W kategoriach "stać-nie stać" to być może parę osób
    tu rozumuje. Ja nie.

    I tego samego dnia w:
    Re: Do AdamaM cz. II
    > ...ze zwykłym kłamcą nie kontynuuję dysputy:
  • Gość: do_rzeczy IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 19.02.03, 19:48
    --ciekawego duzo bardziej niz przekomarzania sie paru sfrustrowanych osobnikow
    typu AdamM?
    -----------------

    Mnie na przykład bardzo pociąga w relacjach 2 na 1 to, że kobieta decydująca
    się na takie zabawy ma zwykle prawdziwie bezproblemowy stosunek do seksu.

    Ten domyślny certyfikat pozwala mi zaakceptować obecność drugiego faceta.

    Może sie mylę, ale skłonność dziewczyny do takich zachowań zawsze odbieram
    jako "znak jakości"!

    A jakie jest Wasze zdanie?

  • eucaliptus 17.04.03, 17:56
    Gość portalu: do_rzeczy napisał(a):


    > -----------------
    >
    > Mnie na przykład bardzo pociąga w relacjach 2 na 1 to, że kobieta decydująca
    > się na takie zabawy ma zwykle prawdziwie bezproblemowy stosunek do seksu.
    >
    > Ten domyślny certyfikat pozwala mi zaakceptować obecność drugiego faceta.

    100% prawdy,nie trzeba byc bisex zeby to nieprzeszadzalo
    >


    --
    Naturyzm i nagosc
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=10121

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka