Dodaj do ulubionych

Zmeczenie...

23.03.08, 21:09
Dzisiaj, niedziela wielkanocna, wyszlam z moim synem ze szpitala na przepustke. Moj dzieciak ma anemie hemolityczna, jego cialka czerwone nie sa okragle, przez to jego cialo rozpoznaje je jako ciala obce i morduje.

Wczoraj wieczorem dostal transfuzje i w nocy bardzo zle na nia zareagowal: goraczka, wysypka. No wiec odstawili transfuzje, a ze nic innego nie mozna dla niego zrobic, puscili nas do domu w nadziei, ze jak jutro pojdziemy do szpitala, to wyniki krwi jesli sie nie poprawia, to przynajmniej nie pogorsza. Jesli sie pogorsza - kolejna proba transfuzji.

Jestem zmeczona, zmeczona, potwornie zmeczona.....
Nie mam sily byc silna mama, ktora nie placze, pociesza, trzyma za reke patrzac jak moj dzieciak juz 9 rok sie meczy. Mam wyrzuty sumiena - w koncu to ja go urodzilam...

Mam dosc.

Tak sobie wczoraj siedzialam przy nim w nocy w szpitalu i myslalam - ze chyba w taka noc, kiedy Chrystus zmartwychwstal nic mojemu synowi nie moze sie stac, po tej cholernej nieudanej transfuzji. A potem pomyslalam, ze przeciez czepiam sie jakichs kretynskich nadziei. Dlaczego nie moze mu sie nic stac? Codziennie umiereja tysiace dzieci. Wlasciwie to mam szczescie, ze mamy szpital i mozliwosci i w ogole nie wolno mi narzekac.

Ale teraz odczuwam ogromna chec do narzekania. Chce narzekac!!!!!!

Jest mi zle, do jasnej cholery!!!!!!!!!
Edytor zaawansowany
  • niux3 24.03.08, 22:05
    Masz PRAWO być zmęczona, rozgoryczona, wyczerpana.
    Nie jesteśmy z kamienia.
    Mnie też czasami "siadają" baterie. Ale wystarczy jeden uśmiech,
    jeden całus. To jest jak akumulator.
    Trzymam kciuki za Twojego synka. Ty sobie popłacz a ja Ci mówię, że
    będzie dobrze. ;)
    Monika

    --
    Ola i Kuba mają...
  • mamaronja 25.03.08, 08:44
    Znam te momenty...
    I znam to poczucie :to moja wina, w końcu ja go urodziłam...'.
    W takich chwilach pamiętaj o Ksiedze Hioba.
    Może to smieszne, ale mi to pomaga.
  • kajka68 27.03.08, 06:43
    ja tez tak mam...wczoraj cała noc pobierali jej krew potem jeszcze rano do 5
    próbówek a ona taka biedna wtulała się i mówiła mama już starczy ,już nie chcę
    motylka,ani pszczólki zabiarz mnie do domku...wyć mi się chciało...i ciągle mnie
    dopada...potem chwila spokoju i znów jakiś szpital,znów nbadania...ech...dużo
    sił życzę ,bo chyba tego nam najbardziej potrzeba...
    --
    Aniołek Sara...06.03.90
    Kajetan...16 lat
    Kaja... 4latka
  • mamaronja 28.03.08, 08:22
    Popatrzcie też, jak silne sa nasze dzieci.
    Cud po prostu.
    Dzięki Bogu.
  • kajka68 28.03.08, 11:10
    masz rację...ja bym tam trupem padła gdyby mi tyle krwi zabrali a tusia jak
    nigdy nic...to niesamowite,ale przeciez te nasze dzieciaczki są naprawdę bardzo
    dzielne
    --
    Aniołek Sara...06.03.90
    Kajetan...16 lat
    Kaja... 4latka
  • memenka 30.03.08, 13:11
    Jak piszecie, nasze dzieci są silne i tyle muszą znieść, ale my musimy być
    dzielne dla nich, musimy być im oparciem. Zmęczenie, niechęć i momenty ,ze ma
    sie wszystkiego dość - żal i smutek - to normalne- nie jesteśmy robotami, nie
    mamy serca z kamienia, potrzebna nam jednak czasem chwila wytchnienia i
    odreagowania, po to by wspierać nasze maluszki. Dużo miłości i wytrwałości dla
    wszystkich rodziców
  • fasolka3 03.04.08, 21:52
    Dzeiki za wasze listy. Moj syn wcale nie jest taki silny. Ma 9 lat, jest na swoj
    wiek zbyt powazny i obawiam sie, ze robi sie z niego maly hipochondryk!

    Ale sytuacja sie ustybilizowala. Wprawdzie wyniki krwi sa kiepskie, ale mimo
    wszystko - stabilne.

    Dziekuje za listy!

    FFF

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka