Dodaj do ulubionych

Kto pamięta Kornasa?

IP: *.siec2000.pl 10.03.05, 22:06
Chodzi o Józefa Kornasa, który uczył swego czasu w Technikum mechaniczno-
elektrycznym przy ul. Młodych Techników.
Edytor zaawansowany
  • Gość: go IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 20:08
  • Gość: Ja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 20:11
    Doskonale pamiętam i mile wspominam.
    TME
    1973-1978
    P

  • Gość: stary technik IP: *.siec2000.pl 12.03.05, 22:56
    Niesamowicie ciekawa sprawa. Rozumiem, że można mile wspominać szkolne lata,
    ale żeby takiego psychopatę wspominać mile, to trudno zrozumieć.
  • Gość: P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 12:43
    Jak byłeś cienki bolek to pewnie mile wspominasz tylko przerwy jak Cię Kornas
    nie złapał i nie ostrzygł z kudłów :-))
  • Gość: syn IP: 213.77.20.* 14.03.05, 15:42
    ja znam tego ziomka ze wspomnien taty. macie moze jakies fotki to pokazalbym mu
    bo on raczej na kompie to cienko przedzie.
  • 14.03.05, 17:16
    Znam Kornasa z opowiadań mojej cioci. Podobno była jedną z jego ulubionych
    uczennic, bo zawsze lubiła historię i była z niej dobra.
  • 22.03.05, 09:58
    Cześć Moniczko w jakich latach Twoja Ciocia chodziła do TME ?Może ją znam
  • Gość: 1964-1969 IP: *.arreks.pl 23.05.14, 06:35
    Pamiętam psychopatę.
    Bali się go uczniowie, straszył nauczycieli. Psychol.
  • Gość: Bogdan Surdyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.15, 11:52
    Kornas uczyl mnie Propedeutyki o społeczeństwie, w klasie była dyscyplina, smiertelna cisza, kto podpadł robił GAZETKĘ lub przynosił kwiaty doniczkowe. Nie stawiał dwój na semestr , ani na końcu roku. Przed klasą czekaliśmy na Kornasa, przyszedł ustawil nas w szeregu, kazał się odwrócić , powiedział ;burasy trzeba was obciąc, przynieś nożyce, mnie i innych kolegów spotkała ta chwila, gdy Kornas nas podcinał. Teraz zrozumialem ,przed szkoła na słupie przybita deska skierowana w kierunku ul. Legnickiej z napisem FRYZJER.Trzymając się za głowę szliśmy do fryzjera, który nie był zdziwiony naszym przybyciem.Rocznik 1971 Surdyk wych.Marta. Węgrzynowska j. niemiecki. . Surdyk bog-sur@wp.pl
  • Gość: leonardo1960 IP: 80.55.195.* 14.03.05, 18:57
    Chodziłem do TM w latach 75-80. Kornas uczył mnie historii w I klasie. Jak
    kogoś pytał ten zapominal języka w gębie.Później zachorował i już w następnych
    latach odszedł ze szkoły. Widzialem go często bo mieszkal niedaleko. Był to już
    wrak człowieka nenkany przez chorobę. Było tak, że jak jedną klatką schodową On
    szedł to wszyscy szli drugą. To był belfer przez duże "B". Geniealna pamięć,
    jak ktoś wyszedl za wczesnie z matury i był dobry a nie pomógł innej osobie to
    go wracał. Sam byłem świadkiem bo wówczas byłem na dyżurze. Miał i wady,
    ale "kornasówka' była znana w całym Wrocławiu. Fakt jest taki, że pamięta sie
    go do dziś. Jedno czego mnie nauczył to to, że na historię trzeba patrzeć
    szerzej, a nie tylko poprzez dany fakt. Zawsze omawiając temat wracał się kilka
    wieków wcześniej, albo do faktów pozornie nie związanych z tematem. Za to nie
    wszyscy go lubieli, bo nie łapali o co biega. Uczyła tam też
    polonistka "Babcia" też ostatni rok. To byli nauczyciele. Pozdrawiam
  • Gość: kocio IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 21:44
    najlepsza byla babcia super nauczycielka mnie uczyli w latach 63-68
  • 17.08.06, 21:47
    Babcia Wolicka uczyła do 1991 roku i dopiero wtedy odeszła na emeryturę
    To była nauczycielka ehhh.
  • 22.03.05, 09:54
    W przeciwienstwie do niektorych bardzo milo wspominam Jozefa.Bylam uczennica
    tej szkoly w latach1964-1969 a wiec wieki temu.Bylismy wtedy drugim rocznikem
    wyłącznie żeńskim -to były czasy.Józef uczył nas historii i był rzeczywiście
    ewenementem.Znał bardzo dobrze język rosyjski i uczył nas na lekcjach historii
    piosenek rosyjskich.Jako dziewczyny nie byłyśmy prześladowane za włosy jak
    chłopcy.Chodziliśmy w mundurkach z tarczami,musieliśmy nosić obuwie
    zmienne .Oczywiście ,że wówczas buntowaliśmy sie przeciwko temu,ale dzisiaj z
    perspektywy czasu mile wspominamy młode lata.Znałam Józefa kiedy nie był chory
    albo o tym nie wiedzieliśmy.Miał napewno metody wychowawcze dzisiaj nie do
    przyjecia ale ja pomimo tego wspominam Go miło.Pamięta sie tylko
    nieprzeciętnych nauczycieli.Pozdrawiam absolwentów .Może odezwie sie ktoś z 5E
    matura 69
  • Gość: RomP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.06, 23:16
    ...dzięki za temat.Byłem uczniem tylko przez rok w TM-E -1966-67 i p. Kornasa
    poznałem ale nie przypominam sobie aby zaszedł mi za skórę pewnie dlatego że go
    mijałem daleko.Moim wychowawcą był p.Falkiewicz-świetny człowiek.A rys.tech.
    uczył gość z protezą nogi.Przypomnijcie jego nazwisko. U niego przepisywałem 4
    razy w ciągu roku zeszyt.Ale pismo techniczne mam opanowane do tej pory i
    rysunki też.Potem miałem przyjemność chodzić do kilku innych szkół ALE TAKIEJ
    NIE SPOTKAŁEM.Pozdrowienia od katowiczanina...
  • Gość: Gustaw IP: *.dhcp.gwnt.ga.charter.com 31.01.07, 03:14
    Moj wychowawca byl rowniez profesor Falkiewicz....
    Czy pamietasz Gilzerata? Odpisz....
  • Gość: Gustaw IP: *.dhcp.gwnt.ga.charter.com 31.01.07, 01:02
    Nie wiem czy sie znalismy, ja chodzilem do 5B,
    moze pamietasz nasz zespol, gralismy na roznych
    imprezach. Teraz mieszkam w Stanach....
  • Gość: absolwent klasy VF IP: *.static.tvk.wroc.pl 26.09.13, 18:56
    pozdrawiam koleżankę! miło wspominam Pana Józefa, co prawda uczył nas ekonomiki
    przedsiębiorstw przemysłowych,w klasie maturalnej VF! pozdrawiam miłą koleżankę z VE!
  • Gość: Aniab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 11:51
    ja, pamietam go świetnie
  • Gość: aniab IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.04.05, 11:56
    Chodziłam do TME w latach 1971-76 klasa D, moze ktoś tu zawita z mojego rocznika?
  • Gość: Tomek IP: 83.168.104.* 13.04.05, 21:12
    Tu na tym forum już wspominałem Kornasa posty o PST na Młodych Techników i
    ZSME ja tam byłem w latach 1987-1991 Józek juz wtedy był na wylocie bodajże dod
    1990 roku , napewno go nie było jak kończyłem szkołe. Ech Józek , stary
    komunista , już nie żyje ale jak Lenin widzę wiecznie żywy. Choćby to forum go
    co rusz ożywia. W piwnicy trzymam , mam nadzieje że tam jest, cały zeszyt jego
    <złotych> ;) myśli. Tu cytat- Tomasz nażresz się dziś tych dwój jak żaba mułu.
    Lub , jesteś już trupem , tylko jeszcze nie śmierdzisz. Hahaha , mój boże toż
    to sama poezja. Zamordyzm Józka był czymś na niespotykaną skalę, kiedy Józek
    pojawiał sie na korytarzu szkoły kilkuset uczniów potrafiło błyskawicznie
    zniknąc z korytarza. Tylko straceńcy lub zamulone sztuki ładoway mu się prost w
    łapy, w których marnie kończyły. Tu cytat - czy ty bydlaku wiesz kim ja
    jestem ??? To moje pierwsze spotkanie z Józkiem , ech ten gruzin. No to tyle o
    nim , a mogę więcej jak chcecie. Ale nie zapominajmy byli tam i porządni
    nauczyciele. Dla wszystkich forumowiczów , absolwetów z ulicy Młodych
    Techników , gorace pozdrowienia z portowego miasta.
    Tomasz
  • Gość: bla IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 16.04.05, 08:26
    mój ojciec... dziś wspomina wszystko ze smiechem... ehhh opowiadał mi kiedyś bo
    też miałam przyjemonośc pare lat temu skończyć LO w tym zespole szkół... ale z
    jego opowiadań poza "rodziną" Werbików i jedną panią od matmy nie miałam
    przyjemności nikogo wiecej poznac...
  • Gość: Tomek IP: 83.168.104.* 16.04.05, 12:07
    Rodzina Werbików ?? Niestety nie znam . Ale Józek głeboko wryl mi się w pamięć.
    Wchodził czasami do klasy sztywny z bólu. Niósł w ręku swoją Bóg wie czym czym
    wypchaną teczkę i z wielkim trudem siadał za katedrą. Jego gruzińska twarz
    posępnie obrzcuiła klasę piorunującym spojrzeniem . Niejednemu pot wystapił na
    plecy. He łajdaki , Słoniu ty taki wielki a zaraz wpadniesz pod ławkę ( Józek
    miał w zwyczaju używać naszych ksywek, znał je, po pewnie miał siatkę
    donosicieli) nie mam zamiaru was dzisiaj pytać, bo bym was tu utopił w tych
    dwójach . Ale Kraska, tu zwrócił się do kolejnego kolesia , czemuś chamie
    zbuntowany nie powiesił mapy. Myślisz że jak mi teczkę nosisz do domu to juz
    ci się wolno wymigiwać ze szkolnych obowiązków. Jestescie trupami ale jeszcze
    nie śmierdzicie, a taki ród Bordziów (pisownia moja) to wszyscy byli zarażeni
    syfilisem , ropa im tryskala z kolan kiedy się modlili na klęcznikach i po
    klasie roznisł się tembr jego głosu serwującego nam po raz kolejny opowieści z
    rodu Bordziów i braku prezerwatyw lub o prezerwatywach z baranich jelit. Na
    koniec lekcji, Józek tak czasem był ożywiony tymi swoimi erotomańskimi
    historiami ,że potrafił po dzwonku, szybko podnieśc się zza katedry i szybkim
    energicznym krokiem wyjśc z klasy, bez ani jednego stęknięcia, czy śladu bólu
    na twarzy.
  • 11.05.05, 12:38
    Nigdy Jozef sie w ten sposob do nas nie odnosil ,byc moze bylo to w
    pozniejszych latach. a do ktorego roku nauczal?
  • Gość: Tomek IP: 83.168.104.* 11.05.05, 18:26
    Józek nauczał bodajże do 1989 albo 1990 roku ale skłaniam się do tej pierwszej
    daty. Nic tutaj nie fabularyzuje ani nie wymyślam historii wyssanych z palca.
    Tak było, Kornas był chamski i zamordystyczny. Nie było z nim dyskusji . A
    nazwanie kogoś "Chamie" było określeniem pieszczotliwym wręcz.

    Tomek
  • Gość: bronek IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 21.07.05, 02:04
    to było jego ulubione powiedzonko...
    Uczyłem się w latach 87-91 ale tylko rok miałem z Nim lekcje
    miał, jakby określić Jego sposób bycia, "ciężki dowcip" jednak na swój sposób
    szanował dobrych uczniów ale i "łobuzów".
    Chyba najbardziej gardził lizusami.

    Może i komuch ale potrafił bardzo pomagać uczniom, i jak człowiek się przestał
    przejmować Jego zachowaniem to nawet dawał się lubić, trzeba to było (i
    wszystkie 2) przyjmować z przymrużeniem oka!
  • Gość: leonardo 1960 IP: 80.55.195.* 21.04.05, 20:37
    Cześć. Tu rocznik 85-90.
    Moze na forum powspominamy innych nauczycieli Mlodych Technikow. Werbikowa
    znałem bo uczyla mnie elektrotechniki. Dawala wycisk. Tez była ostra. A
    historii po Kornasie uczyla mnie chyba "profesor" Chalicka. Jeśli nie
    pokręciłem. Cecha charakterystyczna to była strasznie chuda. Pozdrawiam.
  • Gość: bla IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 22.04.05, 15:03
    jak już to Halicka, mnie później uczyła w LO odeszła zaraz po tym gdy mój
    rocznik zdał maturę... Pewnie powinien ktoś pamietać jeszcze p. Piotrowską od
    matmy... a może p. Biźnie ktoś kojarzy???

    pozdrawiam:)
  • Gość: Nitka IP: *.vif.net 21.07.05, 03:28
    Przed P.Piotrowska byl P.Andrzej Bogdał.
    P.Piotrowska bardzo elegancka kobieta,
    Słowa te wyszły od samego Kordasa.(Tak sie chyba poprawnie nazywał)
    Uczyć zaczeła nas w roku 1972/73.
    Miała tendencje marszczenia noska gdy ktoś walił bzdury przy tablicy.
    Fizyka, to P.Alexandra Zboch.
    Mechanika Techniczna ,nazwiska dziadka nie pamietam,ale wiem,ze uczył jeszcze
    polskich lotnikow z Dywizjonu 303 w Deblinskiej Szkole Lotnictwa.
    Pozdrowienia.
  • Gość: Tomek IP: 83.168.106.* 23.07.05, 23:18
    Bronek to ty byłeś tam dokładnie w tym samym czasie co ja, ja byłem w PST . Z
    Józka dowicipasów smiejemy się do dziś jak się spotykamy i jest to nieodłączna
    część niemalże spotkań . Nitka ,Józek na 100% to się nazywał Kornas. Pamiętam
    kiedys wszedłem do pokoju nauczycielskiego (co w tamtych czasach było czynem
    wręcz bohaterskim , ja miałem to wątpliwe prawo bo byłem gospodarzem klasy i
    brałem z pokoju dziennik klasy , więc jestem w tym pokoju i ku swemu
    nieszcześciu zauważam swoją wychwawczynię i jeszcze inną nauczycielkę i wywalam
    uśmiech , nagle z boku z jakiegoś ciemnego kąta wyłazi Józek i oburzony mówi do
    mnie, czego się śmiejesz chamie w pokoju nauczycielskim jesteś, zapnij
    marynarkę i patrz z powagą na nauczyciela bo nauczyciel to urzędnik państwowy.
    Byłem już obyty z jego wypowiedziami , ale ta zabrzmiała groznie, całe
    szczeście Grażka (nasza wychwawczyni) powiedziała abym szedł szybko do klasy bo
    na dziennik czekają. Więc umknełem.

    Pozdrowienia z portowego miasta.
  • Gość: Nitka IP: *.vif.net 24.07.05, 06:14
    Tomek,dzieki za korekte.
    Mlodych Technikow 58, bylo czescia mojego domu.
    Mieszkalem w internacie na trzecim pietrze w glownym budynku.
    Jozef, jak tylko moge siegnac pamiecia nigdy tam nie zajzal,
    natomiast zawsze obiadowal na stolowce.Kiedy jego postac tam zawitala
    slychac bylo tylko oddzwiek sztuccow i glos kucharek z kuchni.
    Pamietam pierwsza z nim lekcje, kazdy musial powiedziec gdzie mieszka,
    oraz z jakich stron Polski pochodza rodzice i czym sie zajmuja.
    Po tej inwestygacji bylo "ha,ha,ha,przylecial balonem z Nitkowa (przerabial
    nazwisko na miejscowosc) do Wroclawia pobierac nauki".
    Osobiscie, nigdy nie mialem z nim wiekszych zadraznien,raz tylko bylem
    ostrzyzony,oczywiscie tylko polowe glowy, bo reszte musial wyrownac fryzjer.
    Bylo to zawsze jedno albo dwa ciecia nozycami do wysokasci ucha.
    My z internatu do polowy ogoleni tylko przez dziedziniec na gore i ktorys z
    chlopakow podrownal, gorzej mieli ci z miasta.
    Pozdrowienia.
  • Gość: Tomek IP: 83.168.106.* 25.07.05, 01:16
    Może miałeś na myśli polonistkę, Panią Grażynę Kordus. Ale jakie to ma teraz
    znaczenie. Ja z Józkiem nie miałem jakiś specjalnych problemów za wyjątkiem
    kilku incydentów typu , chamie jak mogłeś pojechac z ojcem do domu nie
    zwalniając się u mnie , teraz się nażresz dwój jak żaba mułu :)))) Oczywiście
    to tylko były pogróżki. Ale najbardziej mnie wkurzały prace społeczne w czasie
    wolnym ,kiedy musieliśmy sprzątać okoliczne osiedla , sadzić drzewa i krzaki a
    to był już rok 1988. Poza tym to byłoby w tej szkole nudno bez niego. Pamiętam
    jak złapał kolesia za twarz i swym ponurym głosem powiedział mu
    - jesteś trupem , ale jeszcze nie śmierdzisz.
    To nie było zabawne.
    Też mieszkałem w internacie , kierownikiem był Kałuziak .
    A co do gości z poza Wrocławia ,to kazał im siano z butów wyciągać i gnój zza
    paznokci wyskrobywać bo są we Wrocławiu. To się nazywa patriotyzm lokalny.

    Pozdrowienia.
  • Gość: Nitka IP: *.vif.net 25.07.05, 08:05
    Witam,
    Za moich czasow kierownikiem internatu byl Kołodynski, (w naszym otoczeniu
    czyli mieszkancow internatu nazywalismy go Pedal albo Fizyczny).
    Faktem jest ze, po pewnych odzywkach Jozka mozna bylo go rozpoznac kogo lubi i
    jest uprzywilejowany.
    Podejrzewam ze miales klucz do jego gabinetu.Za moich czasow klucz
    mial "Kujon",takie mial pseudo kumpel z ktorym mieszkalismy w jednej sali.
    Bylo nas tam zakwaterowanych 16 osob.Sala miala numer chyba 103,tuz przy pokoju
    wychowawcow.
    Prac spolecznych nie przypominam sobie,chyba tylko raz na zewnatrz naszego
    obiektu i to tylko tuz przy ogrodzeniu szkolnym, jeden raz tylko bylismy na
    wykopkach ziemniakow, pomijajac wiosenne sprzatanie boiska.
    Z tamtego okresu mam tylko migawki wspomnien i czasami smieje sie w duchu,
    jakie nas psotne pomysly nawiedzaly w tym internacie.:)
    Jak zaczynalem szkole w 1971roku to polonista byl nauczyciel jeszcze chyba z
    miedzywojennym doswiadczeniem. Uczyl nas tylko rok, pozniej to byla kobieta,
    ktos wczesniej wspomnial nazwisko Werbik,ale nie jestem pewien.
    Ciekawi mnie bardzo, czy w Twoim czasie Jozef robil wam podstrzyzyny pomimo ze,
    moda na dlugie wlosy dawno minela. :))
    Pozdrowienia
  • Gość: Tomek IP: 83.168.106.* 27.07.05, 21:41
    Właśnie byłem sam zdziwiony nieco tymi historiami z postrzyzynami i bardzo
    głeboko sięgnełem do wspomnień i nic takiego sobie nie przypominam. Pamiętam że
    Józek miał hopla na punkcie włosów ale nie szalał już z nożyczkami , raczej
    wymagał od delikwenta i to stanowczo strzyżenia ale sam tego już nie robił .
    Pamietam hece z żelem i takie tam podobne ale nożyczki to już była historia.
    Ale Józek to też miał bzika na punkcie koloru koszuli , bo w tamtych latach
    trzeba było nosić marynarkę granatową z niebieską koszulą i krawatem . Ale
    jeżeli jakiś synek, był na tyle niezrównowżony psychicznie i miał skłonności
    samobójcze i zakładał innego koloru koszule niż Józek wymagał, to nigdy nie
    uciekało to jego uwadze. Jeżeli była to koszula koloru czarnego to leciała
    odzywka w tym stylu;
    - a co ty jesteś synem Benito Mussoliniego żeś się synu odważył się tę czarną
    koszule założyć
    z reguły taki delikwent tracił język w gębie a łykał dwój jak żaba mułu.
    W przypadku koszuli brązowej sprawa miała się gorzej bo z bliżej niewiadomych
    przyczyn Józek nie znosił tego koloru i jego tekst był taki
    - synu czy ty jesteś członkiem brunatnej policji ???
    - no pytam się ciebie ???
    - czy ty jesteś samobójcą , żeś się odważył na moją lekcję w tej koszuli
    przyjść !!!!!

    Ale był jeden gośc w naszej klasie co miał przywilej nosić innego rodzaju
    koszulę i tu się zgadzam z wypowiedziami moich poprzedników on był dobrym
    uczniem i Józek go lubiał , choć on nie był lizusem.

    No to lecę spędzać wieczór z żoną.

    Pozdrowienia

    PS
    O kluczu innym razem
  • Gość: Tomek IP: 83.168.106.* 14.08.05, 11:03
    Wakacje, wiadomo, kto się bedzie grzebał we wspomnieniach o Józku , ale ostanio
    poleciłem ten post na tym forum znajomym żeby sobie poczytali jak to kiedyś w
    szkole bywało i czego się mogą ich pociechy spodziewać w szkolnych murach. Nikt
    mi nie wierzył iż to prawda . A w dzisiejszych czasach taki Józek to by nie
    miał szans na pracę w szkole. Ale taka była tamta rzeczywiestość i nikt jej tu
    nie ubarwia.
    Tomek
  • Gość: Tadeusz IP: *.e-wro.net.pl 12.08.06, 21:08
    Tym nauczycielem MECHANIKI był ś.p. inż. Stanisław Gac. Faktycznie uczył
    lotników. Belfer legenda jak prawie wszystcy z tamtych lat.
    Pozdrawiam serdecznie absolwentów.
    Tadeusz B. (matura 1967)
  • Gość: Marek IP: *.dsl.wlfrct.sbcglobal.net 27.01.14, 17:12
    S. Grac od mechaniki czyli--"Chlop"

    Pozdrawiiam M (67-72)
    Nozownik ze Sobotki ---Tak mnie nazywal Kornas
  • 07.11.07, 17:29
    Nauczyciel czy jak się wtedy mówiło profesor nazywał się Gac ale jak
    miał na imię nie pamiętam
  • Gość: Nitka IP: 192.197.166.* 20.07.05, 21:35
    Jestem 1971-76 klasa A.
    Niech mnie Jozek z nozycami gania,
    Niech Fizyczny za mna sie ugania.
    A ja nie nie nie, nie pojde do fryzjera.
    A ja nie nie nie,nie pojde i juz.
  • 24.06.05, 11:44
    Chodziłem do ZSME w latach 1980 do 1983.Mieliśmy w klasie dwie
    dziewczyny.Kornas czasami zwracał się donich mówiąc: córy Koryntu.
  • Gość: leonardo1960 IP: 80.55.195.* 25.07.05, 19:32
    Lekce historii wyglądały tak, że każdy siedzial cicho i bał się czy go Józek
    nie wywoła bo wtedy to się języka w gębie zapominało. Pamiętam jak na nagłe
    pytanie Józka co zrobił Kopernik jedna z dziewczyn, gdy wskazał na nią palcem
    powiedziała: wstrzymał Ziemię ruszył Słońce. Ja natomiast bawiłem się
    długopisem i tak go zaczepiłem w krajkę (wtedy się chyba w poniedzialek
    chodziło w munurku harcerskim), Józek mnie coś zapytał, ja zapomniałem o tym
    długopisie i tak z nim dyndającym poszedłem do tablicy chyba coś pokazać na
    mapie.
  • Gość: Gość IP: 217.30.159.* 24.10.05, 14:01
    Ja pisze wimieniu mamy, która kończyła technikum w roku 74 oto co ona pamięta:
    w jej czasach był kierownikiem wydziału i nauczycielem od propedeutyki oraz
    nauki o społeczeństwie. Był sztywny i groźny, farbował wąsy. Wymyslił noszenie
    bawełnianych rajstop i spódnic do kolan (w czasach największej popularności
    mini)i beretów i strasznie za to gonił. Na lekcjach kazał być tak cicho żeby
    było słychać muchę. Do dziewczyn zwracał się "dziewice orleańskie" . Generalnie
    wszystkich sie czepiał ale na maturze mojej mamie pomógł. Czy jest tu może ktoś
    z rocznika 74 (matura)?
    Ewa w imieniu mamy
  • 21.12.05, 22:10
    Ale śię obśmiałem. Jestem też absolwentem z 74. Była tylko jedna klasa damsko-
    męska, więc na 100% chodzilśmy z mamą do jednej klasy. Po inicjałach mnie
    skojarzy. Pozdrowienia!
  • Gość: Gość IP: 217.30.159.* 06.01.06, 14:36
    Poznała czy to Pan marian Czarnecki Koszykarz? Mama Aśka Kuropatwa pozdrawia
    serdecznie.

    Córka Ewa
  • Gość: mc IP: 194.146.219.* 24.01.06, 18:04
    Trafiony. Pozdrowienia dla Joanny K.
  • Gość: Gośc IP: 217.30.159.* 25.01.06, 08:49
    Pozdrowienia przekazane
    Córka
    Ewa
  • Gość: ono IP: *.e-wro.net.pl 13.06.06, 13:50
    pozdrowienia dla wszytskich z młodych techników;)
  • 17.08.06, 21:44
    Witam wszystkich ze ZSZ nr 4 rocznik 1970 . Koniec zawodówki w 88' technikum i
    matura 91' . Józek mnie nie uczył ale wszyscy dokładnie go znaja .CO SIę GAPISZ
    CHAMIE JEDEN . To moje pierwsze z Nim spotkanie .Teczkę mu nosił kolega z klasy
    "JABU" .
    POZDRAWIAM WSZYSTKICH ABSOLWENTóW
    RUMCAJS
  • Gość: kocio-wrocek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.06, 22:02
    A kto pamieta zsz-4 kierownika wudzialu Misztala razem z Kornasiem stali we
    wejsciu do szkoly i sprawdzali tarcze i ubior to sa fajne wspomnienia.Chodzilem
    do zawodowki i tecznikum wieczorowego matura 68 super byla Basia z matmy no i
    oczywiscie babcia z polskiego pozdrawiam wszystkich z Mlodych Technikow, ktorzy
    ukonczyli ta szkole.
  • Gość: szarak1 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.06, 21:57
    Kornas to na pewno barwna postać .Jednak jak sobie przeanalizuje na spokojnie
    całą syt. to był zwykły psychopata. Gdybym sie dowiedział ,że np. ktoś do
    mojego dziecka tak się odnosi ,to prawdopodobnie byłby to ostatni dzień w
    szkole tego buraka. Kiedys spotkałem go w przejściu podziemnym na pl. 1 maja .
    Z daleka zagadał " no i co chamie ?"Dzisiaj żałuję że nie "dostał w
    papę "Należało się to psycholowi. W ZSME było też wielu nauczycieli na
    poziomie : p. Kordus , p. Górajewska p. od chemii i niemieckiego ( nazwiska nie
    pamiętam)
    P.S. Pozdrawiam całą klasę A LZ ,rocznik 1981-85
  • Gość: leonardo1960 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.06, 18:47
    Moja matka mieszka na tyłach szkoły i byłem tam na boisku z psem. Wstyd
    powiedzieć co się tam wyprawia. Za Józka takiego czegoś by nie było, dlatego
    nie gańmy go tak bardzo.
  • Gość: Tomek IP: 83.168.104.* 07.11.06, 21:24
    Za Kornasa, takie historie jak sie teraz w polskich szkolach, zapomnijcie. Jak
    słuchałem programu Giertycha to mi się lata w szkole spędzone przypomniały.
    Brawo Panie ministrze , ale Pan chyba nie był na Młodych Techników.
  • Gość: red55 IP: *.magma-net.pl 21.11.06, 23:51
    pozdrowienia dla absolwentów ZSME z ul.Techników 58
    Kornas mnie nie uczył,ale jego powiedzonka i nazwisko znane było w całej
    szkole,zwłaszcza te dyżury przy wchodzeniu do szkoły i sprawdzanie tarcz i
    włosów,a chodziłem do tej szkoły(ZSZ+Technikum)w latach 1970-1976-matura
    wiele nazwisk nie pamietam ale np.rysunku uczył mnie p.Maniak,na warsztatach
    był instruktor Watras,do tej szkoły chodziła chyba ówczesna dziewczyna Sybisa
    grającego w Śląsku,gdyż czesto przyjeżdżał po nią samochodem,ale to były piękne
    lata
  • Gość: leonardo1960 IP: *.xnet.xantos.pl 29.11.16, 10:50
    Dawno tu nie byłem, ale widzę, że co jakiś czas ktoś wpada. Profesor od niemieckiego to była pani Węgrzynowska. Do mnie mówiła kto ciebie zechce Leszek. A ja jej zawsze się jakaś znajdzie. No i jeszcze wówczas był zespół folklorystyczny w szkole w którym tańczyłem na akademiach.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.