Kilka dni temu wróciłam z Teneryfy. Powrót się bardzo skomplikował przez bankructwo Spanaira, ale się wydostałam w końcu z wyspy.
Organizacyjnie: na Teneryfę można dolecieć z Hiszpanii m.in. Iberią, Air Europą, Ryanairem. Głównie z Madrytu i Barcelony. Między wyspami można poruszać się liniami Binter Canarias i Islas. Można też dopłynąć do nich drogą morską, ale to już dłuższa wyprawa.
Wyspa jest nieduża, ale ma mnóstwo atrakcji na bardzo intensywny tydzień.
Zakwaterowanie: szukałam przez www.booking.com. Wybrałam apartamenty Dragos del Sur w miejscowości Puerto de Santiago. W sumie dobry wybór jeśli chodzi o miejsce, miasteczko jest nieduże, leży na południowym wybrzeżu i dzięki temu położeniu ma łagodny klimat. W dzień temperatury w cieniu oscylowały w granicach 20 - 22 stopni, nocą nie spadały poniżej 14.
Moje must be:
- miasto San Cristobal de la Laguna - bardzo ładne, klimatyczne, stare miasto
- miasto Orotava - j.w.
- wejście na szczyt Teide - pamiętajcie, że trzeba odpowiednio wcześniej (minimum tydzień przed) wystąpić o pozwolenie wejścia na szczyt:
www.reservasparque...spx?cen=2&act=1
Samo wejście jest darmowe, ale jeśli chce się skorzystać z wyciągu dostarczającego na wysokość ok. 3.500 metrów to płaci się 25 euro dla nierezydentów Wysp Kanaryjskich
- Loro Park - jeśli ktoś widział delfinaria i orkaria to pewnie może sobie odpuścić. Jeśli nie to naprawdę warto wejść - koszt 33 euro od osoby
- Masca - pięknie położona miejscowość. Najlepiej zorganizować trekking, zejść w dół na plażę i stamtąd odpłynąć wynajętą łodzią do Los Gigantes
- cały park narodowy wokół Teide - niesamowity!
- piękny łańcuch górski Anaga
Można sobie odpuścić (subiektywnie):
- Playa de las Americas i Los Cristianos oraz Adeje - kanaryjski Benidorm skrzyżowany z Torremolinos i Lloret del Mar
- Icod de los Vinos - oprócz 1000-letniej draceny, które można oglądać również w innych miejscach nic tam szczególnego nie ma
- motylarium w Icod - za wysoka cena jak na to co jest w środku
- Garachico - nic specjalnego
- stolicę wyspy Santa Cruz de Tenerife - nic specjalnego
- Puerto de la Cruz - lepiej zwiedzić pobliską Orotavę
Zabrakło nam czasu na księżycowy krajobraz koło Vilaflor. Wskazówka - za Vilaflor zjeżdża się w kamienistą dróżkę i jedzie się nią około 10 km. Potem 2 km pieszo do formacji skalnych.
Wypożyczenie samochodu: wypożyczyliśmy 7-osobowy Opel Zafira na 6 dni za 180 euro w Auto Reisen - auto dość zjechane, ale po przejechaniu wyspy nas to nie dziwi. Może być. Benzyna i olej napędowy kosztują około 1 euro za litr.
Obiady: średnio w knajpach wychodziło około 12 - 14 euro na głowę trzymając się menu dnia. Kolacje we własnym zakresie, śniadania również. Kuchnia normalna, bez rewelacji. Po trzecim dniu nie możesz patrzeć na papas arrugadas con mojo picón.
Obserwacje: mnóstwo Polaków, wszędzie słychać polski. Mnóstwo emerytów na wybrzeżu.
Budżet: spanie - 15 euro za noc za osobę. Przeloty można znaleźć za jakieś 60 - 80 euro w obie strony z Ryanairem z Madrytu lub Barcelony.
Ogólnie bardzo polecam! Pojechałam tam nieprzekonana, ale naprawdę bardzo mi się wyspa spodobała. A dodam, że jestem raczej wybredna i mało co mi się podoba :)