• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

SZKOLA PODSTAWOWA NR//7 w olsztynie Dodaj do ulubionych

  • IP: 62.67.140.* 13.08.01, 21:20
    hallo JD jak bylo w borachtucholskich ciekawe czy juz wrociles
    kto jeszcze zna te szkole niech sie odezwie!!!!
    • Gość: jd IP: *.darlowo.sdi.tpnet.pl 17.08.01, 22:35
      Udalo mi sie w Borach dorwac do internetu, wiec daje znak, ze zyje. Odezwe sie
      na dluzej po 20 sierpnia. Moze w miedzyczasie ktos rzeczywiscie dolaczy do
      fundamentalnych i metafizycznych kwestii zwiazanych ze szkola podstawowa nr 7.
      Wiec na razie...
    • Gość: LP IP: 62.67.92.* 21.08.01, 22:12
      czy naprawde wszyscy umarli?
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 22.08.01, 00:10
        Ja ciągle żyję, natomiast pozostałe milczenie jest rzeczywiście zastanawiające,
        chociaż w temacie na tym forum poswięconym najpiękniejszym miejscom w Olsztynie
        ktoś napisałem o barze Tramp przy Dworcu Zachodnim. Czy miałeś okazje poznać
        ten zachwycajacy bar? No i wynika z tego, że ktoś jeszcze z tamtych okolic
        żyje. Ja byłem właściwie świadkiem najpierw budowy, a potem rozpadu baru Tramp.
        Zanim pozwstał były tam baraki mieszkalne, skąd dzieciaki chodziły do naszej
        ukochanej siódemki, gdy podrosłem pijałem tam piwo, a potem cierpiałem, gdy
        baru i piwa zabrakło. W Borach było świetnie, tak jak w czasach świetności
        ogródka jordanowskiego u zbiegu Morskiej i Alei Róż
        • Gość: LP IP: 62.67.156.* 22.08.01, 23:44
          czesc .wracamy wiec do baru tramp czesto widzialem jak byly tam
          bonanzy.strasznie smierdzialo tam moczem.bylem tam pare razy po cukierki w
          drodze z kosciolagarnizonowego.napewno znasz.mozesz krotko opisac budowe tego
          dziela.ja tego nie pamietam.baraki znam dobrze mialem kolegow zeszkoly ktorzy
          tam mieszkali. mieszkala tam kiedys iza trojanowska.chodzila rownierz do naszej
          szkoly.O ogrodku jordanowskim lepiej nie wspominaj bo mi sie plakac chcialo jak
          to "rozpierdolili".kiedys bywolo sie tam colymi dniami nie piekne hustawki
          fontanna zabawki.lepiej skoncze na dzisiaj na razie
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 23.08.01, 10:52
            W barze TRAMP rzeczywiscie tak było, ale udawało mi sie unikac tam bonanz, wiec
            moze dlatego mam wspomnienia całkiem ciepłe. Z Izą właśnie chodziłem do szkoły,
            ale tylko 3 miesiące, choć wcześniej chyba też do przedszkola na Rybakach (może
            Iza się odezwie i to zweryfikuje). Czy ty chodziłeś również do tego równie
            wspaniałego jak szkoła 7 przedszkola? Ci, którzy spieprzyli ogródek jordanowski
            pownni rzezywiście zdychać długo w miejscu dokładnie odwrotnym do tego ogródka
            z czasów świetności, na przykład w schyłkowym barze TRAMP, ale pozbawionym piwa
            i innych wszelkich środków zapomnienia.
            • Gość: LP IP: 10.57.42.* / *.dip.t-dialin.net 23.08.01, 12:35
              oczywiscie ze chodzilem do przedszkola bylo wspaniale pamietam taki czerwony
              kisiel moze pamietasz jak nazywaly sie gorki kolo toru saneczkowego tam bylo
              kiedys zimowa pora jak w bajce . chodzilem kiedys napiwo do novotelu zawsze
              bylo zimne piwo mozetez tam chodziles . czy molenda chcial sie kiedys wybrac
              na tamten swiat cos pamietam jak przez mgle.
              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 24.08.01, 08:44
                Tor saneczkowy to była absolutna (kolejna) rewelacja, ale jak sie nazywały
                górki nie wiem, chyba nie używałem tej nazwy. Boguś rzeczywiście kiedyś tragnął
                się na swe życie. Miał jakieś kłopoty z ojcem, z planami małżeńskimi, ale nie
                chcę tu o tym dużo pisać. Wszystko się dobrze skończyło, w kazdym razie było to
                związane z jego wielkim sercem. Ja z Novotelu nie korzystałem, natomiast ważnym
                miejscem (obok Trampa) był dla mnie (bezpiwny) Coctail-bar w samym centrum przy
                ratuszu, którego byłem świadkiem narodzin. Przez parę lat wszyscy tam chodzili,
                byłe ogromne kolejki, lody serowe, coctaile mleczne i inne takie. Kiedyś
                napisałeś o Cywińskich, dlaczego zapadli ci w pamięć? Źle czy dobrze?
                • Gość: LP IP: 62.67.152.* 24.08.01, 22:33
                  oczywiscie ze chodzilem do coktajlu na lody twarogowe . Zamiast na religie
                  chodzilismy tam czesto , az kiedys przyszedl po nas ksiadz poniewaz na tej
                  religji nie bylo prawie nikogo a tam wszyscy. bylem tam ze 3 lata temu nedza i
                  rozpacz . jakos to zmniejszyli a nasze lody byly ... .ale co zrobic takie
                  czasy nastaly a moze my jestesmy juz za starzy .Cywinskich pamietam dlatego
                  zejako dziecko czesto tam bawilem sie z mirkiem chlopikiem i krzyskiem
                  rudziancem. a cywinski nas przeganial tam byla taka weranda na dole i my tam
                  wlazilismy .ale to byly lata 60-te koncowe . pozniej ten krzysiek gdzies
                  wyjechal ,nie pamietam gdzie . czy dlugo uczyles sie w szkole na przyjaciol
                  napewno znasz filuta to byl nauczyciel. jego znaja wszyscy.z mojej klasy
                  prawie wszyscy sa tutaj (gdzie ja teraz)straszne co!! ale nie mam z nikim
                  kontaktu .ja wyjechalem w 1989roku a wiec je
                  • Gość: LP IP: 62.67.152.* 24.08.01, 22:38
                    ...jeszcze nie tak dawno jak reszta .moze znales potockiego z rybakow .
                    chodzilem z nim na ryby .pamietasz taka bude kolo jeziora czarnego mieszkal
                    tam taki dyngol co pil denaturat .
                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 25.08.01, 20:29
                      Nazwiska chłopaków, z którymi bawiłeś się na werandzie gdzieś mi sią szwendają
                      po pamieci, ale niezbyt kojarzę. Podobnie z Potockim z Rybaków, którego
                      nazwisko brzmi mi bardzo znajomo włąśnie stamtąd. W którym miejscu Rybaków on
                      mieszkał? Ja, jeśli chodzi o Rybaki, zadawałem sie z klanem Jaworskich (mieli
                      dom blisko Molendy, po przeciwnej stronie, kiedyś pomalowany na zielono),
                      szczególnie z Waldkiem zwanym Polwerkiem. Także z Jurkiem Szczepańskim, który
                      mieszkał dokładnie na przeciw Molendy, zwnany był Pepą, a gdy nas wkurzył
                      Pepulcem. A teraz sprawa werandy na Alei Przyjaciół 29. Na tej werandzie ja
                      również spędzałem mnóstwo czasu, właściwie wszystkie wakacyjne wieczory (bo,
                      jak może pamiętasz, od roku 1963 bywałem w Olsztynie już tylko w wakacjach).
                      Siedzieliśmy tam z Molendą, Elą Kaszubą, Bożenką Fedorowicz, moją siostrą i
                      czasem jeszcze innymi i gaworzyliśmy do późnej nocy, narażajac sie na
                      prześladowania mieszkających za werandą Foksów. Pamiętam, że kiedyś słuchalismy
                      na małym radyjku tranzystorowym transmisji z meczu Polska-Brazylia, przegranego
                      3;6, ale w którym nawet prowadzilismy. Pamiętam też, że całe godziny grywalismy
                      tam z Molandą w karty w grę o przemiłej nazwie - Dupa Biskupa. (dalej w
                      następnym liście)
                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 25.08.01, 20:35
                    (dokończenie) Pytałem o Cywińskich, bo to właśnie oni byli moimi dziadkami i do
                    nich przyjeżdzałem całe lata na wakacje. Dziadek bywał ostry, wiec wyobrażam
                    sobie jak was ganiał, ale miał złote serce. Zmarł parę lat temu. Właściwie nie
                    był moim "pełnym" dziadkiem, bo był drugim mężem babci, ale traktował mnie jak
                    pradziwego wnuka i ja jego jak prawdziwego dziadka (tym bardziej, że prawdziwy
                    zmarł zanim ja sie urodziłem). Przez pewien czas blisko sie kolegowali moi
                    dziadkowie z Walczukami. Ta weranda kiedyś miała parkaniki niskie z drewna,
                    potem trochę kłoptliwsze wyższe i z metalu. Filuta nigdy nie poznałem, bo do
                    sióddemki chodziełm tylko trzy miesiace pierwszej klasy, a może poznałem, ale w
                    ogóel nie pamietam go. Strasznie się rozgadałem...
                    • Gość: LP IP: 62.67.136.* 27.08.01, 22:17
                      czesc wyjasniam sprawe filuta , nie mogles go znac ,poniewaz on uczyl starsze
                      klasy ale zapytaj kogos ze swoich starych kumpli gwarantuje ze pamietaja go
                      wszyscy. Byl strasznym "aparatem". Potocki mieszkal na rybakach ,blisko
                      przedszkola, teraz ma chyba lombard , kiedys naprawial TV. Jaworskich znam tez
                      ale nie tak blisko , rozmawialismy na ulicy to wszystko. Z ich ojcem lowilem
                      ryby na dlugim rowny gosc .wydaje mi sie ze umarl pare lat temu
                      • Gość: LP IP: 62.67.136.* 27.08.01, 22:30
                        ale to spotka kazdego z nas.Czy myslales kiedys spedzic wczasy w Lansku
                        chyba wiesz gdzie to jest.Obecnie kazdy moze tam zrobic sobie urlop. piekna
                        przyroda las i jezioro lanskie , pamietam ten osrodek rzadowy jeszcze z czasow
                        komuny nawet mialem to szczesciebyc tam kiedys.Jak cie to interesuje to
                        zobacz www.lansk.pl .wracajac do naszej dzielnicy napisz kogo jeszcze
                        znales , pod 30 mieszkali na gorze szmereccy ,mosiales ich znac bo oni znali
                        kaimow (czy kaimy nie wyprowadzili sie do warszawy) to na razie .
                        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 22:56
                          O Łańsku, jeszcze nie myślałem, ale myśłałem o Arłamowie i Jadwisinie. Tam też
                          są dawne ośodki rządowe. Ale ostatnio odkryłem świetne miejsce - hotel Anders w
                          Starych Jabłonkach. Jest elegancko bardzo, a jednocześnie intymnie, zielono,
                          jeziorowo i wszytsko inne co trzeba, no i właściwie niecałe 3 godziny z
                          Warszawy. Spedzam tam przemiłe chwile z żoną (2-3 dniowe wyjazdy, apropos jak
                          twoja sytuacja rodzinna?). Teraz wracam do Alei Przyjaciół. Przypomniałem
                          sobie, ze Kaimowie musieli dawno sie stamtad wyprowadzić, pewnie gdzieś w
                          latach 70-tych, na pewno najpierw do śródmnieścia, bo tam bywałem u Krzyśka, a
                          co potem - nie wiem. Tam gdzie ja bywałem u dziadków (Al. P. 29) na samej górze
                          mieszkała Jolka Wilk w moimi wieku, obok pod 27, pod Fedorowiczami mieszkali
                          Karzelowie (kolagowałem sie z Alanem), a niżej na parterze Pileccy - Rysiek i
                          chyba starszy Jurek, który miał beznadziejny wypadek na jeziorze i jeździł na
                          wózku. W strone sklepu pod 33 mieszkali Kierkiewiczowie, byli spokrewnieni z
                          Radziunami, z Ryśkiem miałem nawet bezsensowne spięcie. PO drugiej stronie pod
                          36 mieszkali Karpowiczowie - Ireczka, Mirek i Basia, wszyscy starsi ode mnie,
                          ale szaleliśmy po ogródkach bardzo. Na samej górze Markowie (takie nazwisko) -
                          Marysia i Małgosia też starsze ode mnie, ale je bardzi lubiłem, Małgosia była
                          bardzo ładna. Obok w stronę sklepu, pod 38, pod Radziunami mieszkał chłopak,
                          którego nazywalismy Angora, bo miał białe włosy, nie pamietam jego imienia ani
                          nazwiska, miał starszego brata chyba Tomka. A na parterze mieszkali
                          Mierzejewscy, afektowna dziewczyna Lala i jej brat chyba Mirek. Sensacją było
                          jego chodzenie z dziewczyną spod Al. P. 25, bo ona była niska i brzydka, a on
                          niezwykle przystojny, ale to wszystko pewnie jest ci zpełnie nieznane. Na
                          Rybakach obok Szczepańskich w suterenie mieszkali Szwejkowscy, kolegowłem się
                          dosyć z Bogdanem, a dalej tuż przy przedszkolu mieszkali Marcjankowie, byli
                          trochę grubasami - dwóch chłopaków. Na razie tyle. Mój kłopot polega na tym, że
                          pamiętam sporo twarzy z czasów gdy mieszkałem w Olsztynie , ale bez imion i
                          nazwisk. Potem, gdy przjeżdżałem tylko na wakacje miałem dość stałe i niezbyt
                          szrokie grono znajomków z Bogusiem Molendą w roli głównej.
                          • Gość: LP IP: 62.67.136.* 27.08.01, 23:18
                            Podziwiam twoja pamiec do nazwisk choc mieszkalem na przyjaciol 26lat bez
                            przerwy i znam tych wszystkich co wymieniles ,chyba bym nie potrafil po tylu
                            latach miec tyle nazwisk w glowie. Acha ten angor mieszka teraz w Karlsruhe
                            tj. tu gdzie ja teraz .Mam zone i syna ktory idzie teraz do 1.wszej
                            klasy szkoda ze nie tam gdzie ja chodzilem Tak naprawde to
                            atmosfera tamtych lat umarla bezpowrotnie. Tego hotelu w Starych jablonkach
                            nie polecam, bylem tam kiedys .Z olsztyna do lanska jedziesz autem 10minut .
                            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 27.08.01, 23:46
                              Dzięki za pochlebną ocene mej pamięci, ale już ci kiedyś mówiłem, że to stąd,
                              że kocham to miejsce do dziś. Do Łańska na pewno się wybiorę, ale chce bronic
                              hotelu Anders. Byłem tam całkiem niedawno, w skład hotelu wchodzą domki i
                              pawilon (w nim mieszkałem), było świetnie, no może trochę za drogo. Wiedziałem,
                              ze Angora mieszka w Niemczech, jeśli go spotkasz, to pozdrów i sprawdź czy mnie
                              pamięta. Powiedz mu też, że spieprzył raczej swój dawny dom na Al. Przyjaciół
                              jakąś wymyślną dobudówką (może to zrobił jego brat, wiesz o co chodzi?). Ja
                              pozą żoną mam dwóch synów, bardzo już dużych, ale ja czuję sie stale jak w
                              Olsztynie w wiadomych latach. Może kurczę ktoś wreszcie wzbogaci naszą rozmowę
                              swoimi wspominkami z tamtych miejsc? Miałem nadzieję na Izę (dziś Trojanowską),
                              ale ona nic. Teraz ide spać, bo jutro mam mnóstwo roboty
                              • Gość: LP IP: 62.67.68.* 28.08.01, 22:40
                                czesc to angora sam z ta przybudowka ,troche mu sie to nieudalo zdaje mi sie
                                on tego nawet nie skonczyl bo wyjechal .Moze pamietasz to zejscie nad
                                jezioro kolo angory , tam jezdzilismy na nartach ja, angor , szczur ten
                                ostazni to radziun jurek . teraz sa tam jakies kretynskie schody .Tam bylo
                                naprawde niebezpiecznie .Nie wiem czy bywales tam zima, jak tak to napewno
                                grales w hokeja na lodzie .grali tam wszyscy mlodsi i starsi miedzy innymi
                                kilku ktorych wczoraj wymieniles.sprawdziles ten adres o lansku , wydaje mi
                                sie ceny sa normalne ale okolica cudowna .DLa mnie to druga rzecz po
                                przyjaciol jezeli chodzi o olsztyn.
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 28.08.01, 23:28
        Narobiłeś mi smaku z tym Łańskiem, na pewno to sprawdzę. Zejście przy domu
        Radziunów oczywiście, że pamietam, rzeczywiscie zrobili tem beznadziejne
        schody. Ja zjeżdżałem tam na sankach, ale lepsze miejsce było na Bałtyckiej, za
        szkołą przy kiosku Ruchu (ta szkołą była bardzo ładna, ale spieprzyli ją, teraz
        jestem tam coś chyaba katolickiego). Zjeżdżało sie wprost na jezioro i to z
        wyskokiem, lud był tam zawsze taki, że nigdy nie było żadnego wypadku z
        załamaniem lodu (natomiast bywały latem wypadki z topieniem się dorosłych).
        Zapomniałem zapytać cię o pewną superważną rzecz. Czy zamieszkałeś na Al.
        Przyjaciół, gdy nie było jeszcze przed domami wzdłuż ulicy metalowych płotów z
        siatkami jak teraz, ale płoty drewniane, o wiele niższe, z deseczkami od góry.
        Na tych płotach mozna było siadać i chodzić po nich jak po równoważni. Było to
        rewelacyjne. I jeszcze jedna zaleta Al Przyjaciół - biblioteka w połowie ulicy.
        Ogromnie ją lubiłem, były gazety (o kolorowe było wtedy dosć trudno w
        kioskach), a ksiażki były w specjalny, świetny sposób oprawione. Dzięki temu
        przeczytałem wówczas mnóstwo świetnych rzeczy: Trzech muszkieterów,
        Niziurskiego i Ożogowską, a troche pózniej nawet Dostojewskiego. Czy masz z tej
        biblioteki podobne wrażenia? Ona chyba ciagle funkcjonuje, wiec jeśli masz
        podobne wspomnienia - pozdrawiamy ją. Może chociaż tam jest choć jeden komputer
        z interentem na Alei Przyjaciół i się odezwą. To był chyba numer 15.
        • Gość: LP IP: 62.67.84.* 29.08.01, 21:57
          czesc jasne ze pamietam drewniane ploty wydaje mi sie rozebrali je na poczatku
          lat 70-tych o cholera to juz 30 lat. (nastepna glupota).Tam gdzie jezdziles
          na sankach za kioskiem tez bywalem i to czesto ,ale tor saneczkowy byl
          najszybszy.Wiazalismy tam czasami po 10 sanek i na dol tego nie mozna
          zapomniec. Mowi ci cos KKS WARMIA OLSZTYN to byla przystan nad Krzywym
          chodzilo tam swego czasu sporo osob z osiedla byl tez angor .peczar ten
          ostatni mieszkal kolo szkoly , moze go znales
          • Gość: LP IP: 62.67.84.* 29.08.01, 22:08
            na przeciwko bylo piekna jeszcze poniemiecka plaza miejska . Prawdziwa plaza
            miejska byla przed wojna u nas na dlugim . dokladnie na przeciwko mojego
            domu.Kiedys tam nurkowalem ale tam jest duzo brudu ,nic nie bylo widac. Byla
            tylko biala butelka po piwie z napisem (po niemiecku) lesny browar
            olsztyn interesujace nie , mam ja do dzisiaj lezy w piwnicy na Przyjaciol
            dobrze zapakowana. Jak chodziles do przedszkola to musisz pamietac bunkier pod
            placem zabaw od jeziora w strone mostu. napisz cos tym
            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 23:01
              Plażę Warmii oczywiście pamiętam, bo całe lata opalałem sie na boskiej plaży
              miejkiej naprzeciwko. Pewnie pamiętasz, że były to setki metrów pomostów,
              wysoka wieża do skoków. Jak byłem mały to całymi godzinami chodziłem po tych
              pomostach (jeden wychodził daleko w jezioro i tam opalały się najpiękniejsze
              ciała żenskie Olsztyna) lub oglądałem skoki z wieży. Plaża miała przebieralnie,
              kabiny, huśtawki, wszytko byłem super, może z wyjątkiem bufetu, w którym stało
              sie godzinę, by coś kupić (nie mogłem pojąć, że ludzie stają w taką kolejkę).
              Obok Warmii była plaża tzw. Budowlanka, czasem nas tam zabierał Krzysiek Kaim,
              bo miał wymaganą karte wejsciową. Podziwiam, że wszedłęś do Jeziora Długiego i
              nurkowałeś, ja miałem mistyczny strach wobec wody w J. Długim, pewnie przez
              tych topielców, których się tam paru uzbierało. Natomiast nic kurczę nie wiem o
              bunkrze, przybliż mi coś , może mnie olśni
              • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 29.08.01, 23:26
                To miło poczytać o dawnych czasach na Rybakach, czasami tam wpadam, bo tam
                mieszka moja mama. Co do Filuta, to cały czas trzyma się nieźle.
                A na budowlanych teraz jest najbardziej szpanerska knajpa w Olsztynie.
                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 29.08.01, 23:36
                  Witamy nowego rozmówcę (nareszcie!). W którym miejscu Rybaków zamieszkuje mama.
                  I czy podzielasz nasze zachwycone wspomnienia z tamtych okolic (choć z trochę
                  dawniejszych lat, które się nie wrócą)
                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 11:34
                    Rybaki 33 (róg z Aleją Przyjaciół). Wspomnienia są fajne, ale ja cały czas
                    mieszkam w Olsztynie, tyle że w blokowisku na Jarotach. A co do górek koło toru
                    saneczkowego to są: wstążka zwana dumnie torem bobslejowym(w drugą stronę od
                    toru), nią się dojeżdża do Mewy, na górze Mewy są dwie górki: Zając (do ul.
                    Morskiej - było tam trochę wypadków, niestety raz saneczkarz zginął pod kołami)
                    i Diabeł (w kierunku Al. Róż). No i są jeszcze 3 Korony do Długiego i na końcu
                    Długiego Cztery Stopnie (słaba bo nasłoneczniona). Ale największy dreszcyk
                    emocji był na Wilczej (przy Łynie), jak ktoś był ciapa, to gubił narty w rzece.
                    Kojarzycie tamte bobsleje (3 łyżwy dokręcane do desek, z czego jedna do tak
                    zwanej kierownicy). To był super szpan mieć taki bobslej, a czasy od
                    dzisiejszych różnią się tym, że taki bobslej mieli ci, co chcieli go w piwnicy
                    sklecić, a dziś wystarczy że starzy mają szmal i już dzieciak jeździ na
                    snowboardzie
                    • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 11:37
                      Acha, teraz zimą górki są puste, może 1 -2 sanki na torze, reszta zamarła
                      • Gość: LP IP: 10.57.42.* / *.dip.t-dialin.net 30.08.01, 12:58
                        czy mieszkales kolo Jurka Karmowskiego .ile masz lat?
                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 30.08.01, 17:59
                        Te precyzyjen informacje o górkach były imponujące. Bobsleja z trzema łyżwami
                        świetnie pamiętam - szpan to był absolutny i w pełni uzasadniony. Jeśli Rybaki
                        33 było przy Alei Przyjaciół, to nam mieszakli m. in. Kruszewscy (chłopak
                        Stasiek, a dziewczyny imienia zapomniełem), czy sie zgadza?
                        • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 18:59
                          Jurka Karmowskiego dobrze znałem (teraz tez go spotykam), bo za jego domem w
                          lesie przesiadywaliśmy całe wakacje, a pozatym u nich był pierwszy telewizor i
                          całe gromady dzieciaków przychodziły do nich na TV ( u mnie telewizor pojawił
                          się w 1966). Mam 43 lata, ale na Rybakach 33 od początku mieszkaliśmy my czyli
                          Dramowiczowie, mnie możecie nie kojarzyć (Daniel), ale może moich starszych
                          braci Jurka i Radka ?
                          • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 19:02
                            Rybaki 33 to jest dom narożny (obok żółtego domu nauczycielskiego. U nas był (i
                            jest) duży sad. W zasadzie wszyscy chłopacy z dzielnicy wpadali tam na jabłka
                            (my wpadaliśmy dla sportu do kogo innego)
                            • Gość: LP IP: 62.67.156.* 30.08.01, 20:10
                              znam ten dom ,naprzeciwko mieszka dodek co naprawia telewizory .Nazywa sie
                              chyba Ostropolski .Do pelnego wykazu gorek dopisuje jeszcze Smierc byla zaraz
                              obok toru.Czy obok twojego domu nie bylo pozaru?
                              • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 21:29
                                Pożar był na Rybaki 31, teraz jest tam całkiem inaczej wyglądający budynek
                            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 30.08.01, 20:12
                              Myślałem, że chodzi o drugi róg Rybaków i Alei, przy skepie i Molendach. To
                              były moje rejony, natomiast z twoich stron właściwie nikogo nie znałem. Ale
                              jestem w podobnym wieku, więc coś wspólnego moze sie jeszcze pojawic
                              • Gość: LP IP: 62.67.156.* 30.08.01, 20:20
                                czesc nareszcie sie ktos pojawil bedzie weselej trzeba tylko znalesc
                                odpowiedni temat.
                          • Gość: LP IP: 62.67.156.* 30.08.01, 20:18
                            jeszcze jedno czy obok nie mieszkala rodzina o nazwisku Litz (nie wiem czy
                            dobrze napisalem)oni wyjechali do niemiec juz dawno.Ja mam 37lat
                            • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 21:28
                              Lietzowie mieszkali na I piętrze (Kazik - mój rówiesnik i Leszek). Oni w 70-
                              tych wyprowadzili się do centrum Olsztyna, Kazika spotkałem w połowie 80-tych
                              nad jeziorem Likuskim (wtedy mówił, że jest nauczycielem w Reszlu). Czy teraz
                              jest w Niemczech ?
                              Co do górek, to jest jeszcze Mrówcza (koło śmierci) i zakręt (też tam). Te
                              górki to śmieszna sprawa, bo moja zona jest z Beskidów i miała niezły ubaw jak
                              jej pokazywałem te nasze "górki". Co do Waszych wcześniejszych wywodów to
                              pamiętam, że Kierkiewiczowie gotowali obiady domowe. Pamiętam że były dobre.
                              • Gość: LP IP: 62.67.88.* 30.08.01, 21:39
                                To ze oni sa w niemczech slyszalem od osob trzecich . nie wiem napewno czy
                                prawda .Moze wiesz co porabia sztopa napewno wiesz o kim mowie .Ate obiady
                                byly naprawde domowe .
                                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 30.08.01, 21:57
                                  Z obiadam się zgadza. Za Kierkiewiczami w strone szkoły mieszakli Rożnowscy. On
                                  był lekarzem, byli bogaci, nawet mieli służącą. Był tam chłopak i dziewczyna
                                  (chyba Ania), na co dzień nie zadawali się z nami za bardzo, ale byli
                                  sympatyczni. Kiedyś chłopak podłaczył w garażu do wzmacniaczy dwie gitary
                                  elektryczne (tak, tak - miał wzmacniacz i gitary) i pół godziny z kolegą
                                  pobrzdąkali dla całej ulicy. Było zachwycająco jakby Beatelsi przyjechali. Anię
                                  poznałem później podczas podróży na trasie Olsztyn-Warszawa, nawet zaprosiła
                                  mnie do domu na herbatę, było bardzo elegancko i niemal arystokratycznie, ale
                                  jej bratowi (temu od gitary) przytrafiło sie straszne nieszczeście. Pojechał do
                                  Ameryki i tam się utopił.
                                  • Gość: LP IP: 62.67.168.* 30.08.01, 22:59
                                    wszystko mi sie pomieszalo ,Roznowski mieszka na dole chyba do dzisiaj ale na
                                    pietrze mieszkala kiedys taka starsza pani Smiecinska .Bardzo sympatyczna
                                    kiedys nawet z kolega pamagalismy jej robic zakupy .W pewnej chwili pojawil sie
                                    jej wnuk z Warszawy. chdzilem z nim do jednej klasy tobyl straszny palant cos
                                    w stylu dudusia ze starych filmow .wiem na pewno od jego babci ze on wyjechal
                                    do ameryki .Czy ma to jakis zwiazek z tym oczym ty piszesz .Nawiasem mowiac w
                                    tym mieszkaniu mieszka teraz mama mojego kolegi z ktorym mieszkamy prawie po
                                    sasiedzku .
                                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 30.08.01, 23:16
                                      Kurczę, teraz ja zwątpiłem w moją cenioną przez ciebie pamięć. Ale ten o którym
                                      ja mówię, że wyjechał do Ameryki, był starszy ode mnie, dziś miałby pod 50-tkę,
                                      twój jest chyba dużo młodszy, więc może to sie jakoś trzyma kupy. Choć
                                      faktycznie brzmi dziwnie, że dwaj z jednego bloku (maleńkiego ) wyjechali do
                                      Ameryki (ale twój sie chyba nie utopił). W każdym razie nie obstaję sztywno
                                      przy swojej wersji, a przynajmniej przy niektórych jej elementach, tym bardziej
                                      że moje więzi z Aleją Pzryjaciół były systematyczne, ale z przerwami. Te
                                      przerwy w znacznej mierze uzupełniali mi dziadkowie Cywińscy. Co prawdy oni
                                      dziwnie długo nie mieli żadnej sklerowy, ale...
                                • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.01, 23:20
                                  Sztopa ? Nie jestem pewien czy o tym samym myślimy. Może daj jakąś
                                  konkretniejszą informację. Mnie się to kojarzy z moim kumplem Sławkiem, pracuje
                                  teraz na stacji CPN (córa jego jest mistrzem juniorek Polski w boksie i jest w
                                  kadrze juniorek judoków)
                                  • Gość: LP IP: 10.57.42.* / *.dip.t-dialin.net 31.08.01, 07:33
                                    oczywiscie myslalem o nim .kiedys mial CPN w kortowie .Czy grales kiedys w
                                    pilke na boisku jakos ciebie nie moge sobie skojarzyc.Pamietarz moze Gerwazego ?
                                    • Gość: LP IP: 62.67.96.* 31.08.01, 19:03
                                      jd mozesz cos powiedziec o wypadku samochodowym ktory zdarzyl sie przed moim
                                      domem.jesli cos wiesz.
                                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 31.08.01, 20:46
                                        Oto co wiem: to musiało być we wczesnych latach 60-tych. Wtedy jak na Aleję
                                        Przyjaciół wjeżdzał jakiś samochód, to było to juz poważnym wydarzeniem. Na
                                        jezdni grywało sie w piłkę, maluchy jeżdziły rowerami, zabawy w chowanego,
                                        berka nie bardzo liczyły sie z ulicą. No i w tej całej sytuacji doszło do
                                        bezsensownego wypadku, że przed twoim domem samochód przejechał brata Krzyśka
                                        Kaima. Dziecko zgineło, nie wiem czy to był starszy czy młodszy brat, i nie
                                        znam innych szczegółów. Nigdy nie śmiałem o to wypytywać Krzyśka
                                        • Gość: LP IP: 62.67.72.* 31.08.01, 23:06
                                          nawet w latach 70 tych nie bylo duzo samochodow na przyjaciol . Pamietam jak
                                          raz dziennie przyjezdzala ciezarowka do sklepu zawsze o podobnej porze ,a tak
                                          rzeczywiscie nic nie jezdzilo .Ja i inni czekalismy na (konia) tzn. na woz
                                          konny powracajacy w dni targowe z rynku do Gutkowa a tam z tylu woza bylo
                                          mozna jechac to byla frajda ,od Rastanskiego az do sklepu.Moze tez jezdziles?
                                          Pamietasz (tam jest teraz warzywniak)knajpe na rogu jeziornej -baltyckiej
                                          chodzilem tam na lody i na polococte.ty pewnie na piwo,podobno byla tam
                                          wczesniej mordownia w stylu TRAMPA ale ja nie pamietam tego.Chcialem jeszcze
                                          dodac ze ze trzy lata temu bylem na boisku szkolnym i nikogo tam nie bylo ,
                                          tylko wszedzie wysoka trawa .masz jakies wspomnienia zwiazane z boiskiem?
                                          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 31.08.01, 23:40
                                            Ja pamiętam róg Bałtyckiej i Jeziornej (Jeziorna to ulica do Jeziora
                                            Krzywego?), kiedy tam jeszcze nic nie było (pamietam też, gdy nie było jeszcze
                                            willi Rastańskiego). A kiedy juz było, to nie pamiętam by to była kiedykolwiek
                                            mordownia, natomiast pamiętam te lody i polococtę i specjalny rodzaj ciepłych
                                            lodów i rurki o pewnym niezwykły nadzieniu, którego już nigdy nie spotkałem. Z
                                            boiska zapadł mi w pamieci konkurs z Krzyśkiem i Molendą na trafianie w
                                            poprzeczkę (osiagnęlismy znaczną w tym biegłość), a takze rozliczne wyrdarzenia
                                            niesportowe zwiazane z koloniami przyjeżdzajacymi na wakacje do szkoły. Poza
                                            tym ja chętnie grywałem także w tej szkole koło kiosku Ruchu i przystanku
                                            autobusu (a wcześniej tramwaju - to była pętla). Do dziś mam w głowie takie
                                            granie: ja, Molenda, Marcin Dobkowski, Andrzej Krajewski, Zdzisiek Fedorowicz i
                                            na pewno ktoś jeszcze. Oni byli troche strasi i imponowali mi niezwykle, bo
                                            byli bardzo bystrzy i łączyła ich prawdziwa przyjaźń. Andrzej Krajewski zmarł
                                            później bez sensu na raka (zaczęło sie od kolana, gdy akurat dostał sie na
                                            studia do Torunia, mieszkał najpierw pod 25, potem pobudowali sie pod lasem i
                                            miał niedorozwiniętą siostre Ewę, jego rodzice byli zrozpaczeni)
                                            • Gość: LP IP: 10.57.42.* / *.dip.t-dialin.net 01.09.01, 09:31
                                              czesc tych wszystkich co wymieniasz znam bardziej z meczow hokejowych na
                                              lodzie jeziora dlugiego ,pamietam jak oni grali . pozniej gdy bylem starszy
                                              gralem tez w hokeja bez przerwy.Zdobylismy kiedys 1-wsze miejsce w olsztynie ,
                                              pamietam ci z pekinu byli bardzo grozni ale dalismy im rade . powiedz mi
                                              dlaczego to wszystko umarlo co robi teraz mlodziez .Acha przypomnialo mi sie ze
                                              ta pani z ogrodke jordanowskiego nazywala sie Jakubiec tam byla wypozyczalnia
                                              zabawek , dobrze pamietam takie drewniane samochody, i te hustawki z ktorych
                                              sie skakalo.Czy cos ci wiadomo na temat zatopionego czolgu gdzies obok mostu
                                              podobno kiedys wystawal z wody a moze to tylko mit?
                                              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 01.09.01, 21:40
                                                O czołgu nie wiem nic, ale to jest troche możliwe, bo w lesie wokół jeziora
                                                było mnóstwo dużych okopów, o kształcie w sam raz na czołg i starsi mi mówili,
                                                że właśnie po to te okopy były. W ogródku jordanowskim ja też skakałem z
                                                huśtawek, robiliśmy zawody, kto skoczy dalej, pamietam też te drewaniane
                                                samochodziki, a moim szczególnym uznaniem cieszył sie bilard z grzybkiem. W
                                                ogóle to pomieszczenie z zabawkami i grami wydawało mi sie prawdziwą skarbnicą.
                                                Gratuluję sukcesów hokejowych, ja nigdy na to się nie załapałem. A czy bywałeś
                                                na Stadionie Leśnym, na którym Józef Schmidt ustanowił legendarny rekord świata
                                                w trójskoku 17.03 w roku 60 albo 61?
                                                • Gość: LP IP: 62.67.84.* 01.09.01, 23:22
                                                  Patrz jak ten czas leci ,zupelnie zapomnialem o tym bilardzie z grzybkiem to
                                                  byla na tamte czasy rewelacyjna gra pamietam trzeba bylo czekac w kolejce
                                                  zeby pograc .Ciekawe kto by chcial teraz w to grac , na stadionie lesnym
                                                  bywalem i owszem raz nawet nawet jeden z moich kolegow wsadzil glowe w plot
                                                  ogradzajacy stadion i nie mogl jej z tamtad wyjac ,dopiero jak przyjechala
                                                  straz pozarna i przeciela plot udalo sie , prawie jak na czeskim filmie .Ten
                                                  kolega mieszkal kiedys pod nr. 11 .Chodzilismy razem na mecze gdzie sie dalo ,
                                                  nawet do kortowa na siatkowke .On mieszka teraz w Düsseldorfie i jest
                                                  alkoholikiem.Powiedz dlaczego wyjechales do Warszawy , jezeli to nie jest
                                                  tajemnica
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 02.09.01, 16:18
                                                    Żadna tajemnica: znalazłem się w Warszawie, zahaczając jeszcze wcześniej o
                                                    Poznań, za sprawą służbowych awansów mego ojca. Nie pamiętam czy ty mówiłeś co
                                                    cie zagnało do Niemiec (jeśli to nie tajemnica). Ja w czasie wakacji bywałem
                                                    niekiedy na Stadionie Leśnym za sprawą kogoś kto tam trenował lekkoatletykę.
                                                    Chodziliśmy tam w parę osób, wpuszczano nas na murawę, pozwalano biegać i
                                                    skakać w dal, byliśmy zachwyceni. A teraz opowiem coś, w co nie uwierzysz, ale
                                                    to prawda i na pewno znalazłbym świadków. Miałem z 5 lat, babcia stała w
                                                    kolejce w sklepie mięsnym, ja miałem czekać przed sklepem (wszystko na Alei
                                                    Przyjaciół). Nudizłem sie okropnie. Na oknach sklepowcyh były podłużne kraty i
                                                    z tych nudów włożyłem oczywiscie głowę w te kraty nie mogąc potem jej wyjąć.
                                                    Zacząłem beczeć, zbiegł sie cały sklep i pół ulicy, kombinowano co robić, czy
                                                    piłować, czy wzywac kogoś. W końcu jakoś tę głowę sam wyjąłem. Była to chwila
                                                    mojej prawdziwej sławy na Alei Przyjaciół, choć babcia twierdziła, że
                                                    przynisłem jej mnóstwo wstydu
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.92.* 02.09.01, 19:27
                                                    Czesc jutro jedziemy na tygodniowy urlop w okolice koblenz ladne lasy i
                                                    okolica tylko zadnych wspomnien, jak bedzie dostep do sieci to sie
                                                    stamtd odezwe .moj wyjazd do niemiec to po prostu beznadziejna sytuacja
                                                    w tamtych latach w polsce. Tutaj da sie zyc spokojniej niz w polsce nie trzeba
                                                    o nic walczyc .poza tym jest 6 tygodni urlopu w roku. A wiec do nasteonego
                                                    poniedzialku ciekawe czy DD sie jeszcze odezwie. narazie
                                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 02.09.01, 21:21
                                                    odezwę się, wieczorami czytam co piszcie i bardzo się z tego powodu raduję. Ja
                                                    co prawda głowy w kraty nie wsadzałem, ale przykleiłem sobie język zimą do
                                                    poręczy na boisku SP 7. Świadkiem był tylko kolega, który mnie do tego namówił,
                                                    a ja głupi sobie po prostu kawałek skóry języka urwałem.
                                                    Ja też teraz się wyłaczam na kilka dni bo co prawda nie mam urlopu, ale ruszam
                                                    z robotą (możecie odwiedzić stronę o tym co robię: www.kki.net.pl/musicdra/ckm
                                                    Na razie
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 03.09.01, 08:51
                                                    Rozumiem to dobrze LP, choć ja w Polsce też mam 6 tygodniu urlopu. Do DD:
                                                    Zajrzałem na twa strone internetową. Czy jesteś muzykiem, czy robisz strony?
                                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.01, 11:18
                                                    jestem muzykiem, stronę zrobiłmi syn
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 04.09.01, 20:48
                                                    To opowiedz coś o tym muzykowaniu. Ja gdyby mógł mieć drugie życie, to
                                                    zrobiłbym wszytsko, by mieć twój zawód (choc nie skarżę sie na to, co mam) i
                                                    jak z tego wynika wiele serca poświęcam słuchaniu, bo lubię piosenki i różne
                                                    inne dźwieki
                                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 07:55
                                                    Robię trzy rzeczy: jestem muzykiem koncertującym (gram na organach). Co roku
                                                    można mnie uszłyszeć w Olsztynie w katedrze na początku lipca, oprócz tego
                                                    oczywiście również w innych miastach, a czasmi w innych krajach (głównie w
                                                    czasie wakacji). Zapraszam na mój najbliższy koncert 14 IX w kościele św.
                                                    Marcina w Bielsku-Białej 2/ uczę gry na organach w olsztyńskie szkole
                                                    muzycznej - możesz obejrzeć stronę naszej sekcji www.kki.net.pl/~psmolsztyn
                                                    3/ prowadzę z żoną prywatną szkołę na Jarotach Szkołę Muzyczną YAMAHA (w ramach
                                                    naszej firmy Centrum Kultury Muzycznej)- to jest trochę lżejsza muzyka - raczej
                                                    jako hobby. To tyle samoreklamy
                                                  • Gość: jd IP: 172.16.8.* / 62.233.138.* 06.09.01, 09:08
                                                    To bardzo interesujące, w znacznej mierze ci zazdroszczę. Trochę realizuję te
                                                    swoje pasje muzyczne (poza słuchaniem) poprzez syna, który uczył się w
                                                    Warszawie w takiej szkole jak twoja. Mamy zresztą świetną Yamahę i nawet ja na
                                                    niej pogrywam (na emeryturze zrobię duże postępy), a dziecko grywało świetne
                                                    rzeczy (od Jarre''a po Bacha). Co prawda teraz bachor się zbiesił i przestał
                                                    chodzić na lekcje, ale juz coś jest. Czy kończyłeś jakieś studia muzyczne? Daj
                                                    znak, gdybyś grał w Warszawie
                                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.01, 08:26
                                                    Kończyłem Akademię Muzyczną w Krakowie. W Warszawie akurat byłem wczoraj i nie
                                                    wygląda żebym tam w ciągu kilku miesięcy znów musiał jechać. Co do grających
                                                    chłopaków to to ,że chłopak nie chce grać to norma. Wystarczy, że instrument
                                                    będzie gotiwy do grania, to i tak po jakims czasie przyciągnie człowieka do
                                                    zagrania swoich ulubionych kawałków.
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 07.09.01, 18:07
                                                    Jak trafiłeś do tak profesjonalnego związku z muzyką. Rodzice cię ganiali, czy
                                                    inaczej? Może dodałbyś ze dwa słowa o swych gustach muzycznych. Ja jestem
                                                    zupłene samouctwo, ale uwielbiam rozmawiać o muzyce. Zresztą z moich
                                                    doświadczeń wynika, że muzycy świetnie i pasjonujacą opowiadają o swym fachu (w
                                                    przeciwieństwie na przykład do plastyków). Czy na Alei Przyjaciół znałeś kogos
                                                    z rejonu sklepu i tego przy sklepie skrzyżowania Rybaków z Aleją Przyajaciół?
                                                    Bo to było moje środowisko naturalne
                                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 00:45
                                                    Owszem, trafiłem do szkoły muzycznej podstepem: rodzice obiecali kupić do domu
                                                    telewizor jeśli pójdę uczyć się muzyki. Poszedłem, potem w 1 klasie chodziłem
                                                    miesiąc na wagary (ganiałem po budowie domków na Rybakach (tych od strony lasu,
                                                    w zasadzie dopiero po 7 latach nauki zacząłem coś ćwiczyć.
                                                    Okolice sklepu pamiętam (jako łepek zbierałem pety rzucane przez wozaków i
                                                    przypalałem z kumplami za sklepem - na szczęście po takich początkach
                                                    palenia "Płaskich" odechciało mi się palić na zawsze). Znałem trochę ludzi ze
                                                    szkoły: Radziunów, Jaworskich, Kierkiewiczów, Szatkowskiego. Molenda przez
                                                    kilka miesięcy też chodził do muzycznej. Ale moi kumple mieszkali też na Al.
                                                    Przyjaciół tyle że bliżej lasu ANdzrej Aleksandrowicz i Sławek Jelewski.
                                                    Znałem też dużo ludzi bo mój starszy brat lubił towarzystwo.Wspominaliście o
                                                    nich we wczesniejszej rozmowie.
                                                  • Gość: jd IP: 172.16.8.* / 62.233.138.* 08.09.01, 10:38
                                                    A więc nasze ścieżki jakoś się krzyżowały. Pewnie się znamy z widzenia, choć ja
                                                    od 64 roku bywałem tylko na wakacjach w Olsztynie. Oczywiście że Boguś Molenda
                                                    grał na pianinie i to pięknie, miał to pianino w domu i pamiętam jak w duecie
                                                    (ja akordy na gitarze), ku zachwytowi pewnych atrakcyjnych panienek,
                                                    wygrywaliśmy "Dom wschodzącego słońca". Mam jeszcze takie pytanie: jak z
                                                    perspektywy fachowców prezentuje się muzyka Vangelisa?
                                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 08.09.01, 16:31
                                                    No, nie jestem fachowcem od Vangelisa (mam co prawda jego jedną płytę), kiedyś
                                                    lubiłem go słuchać, ale to jest muzyka do słuchania bez zakłóceń, a ja nie mam
                                                    w domu warunków do słuchania w ciszy. W zasadzie w domu królują płyty jazzowe
                                                    (i organowe). Jutro wyjeźdźam na 10 dni, więc z mojej strony następuje przerwa.
                                                    Cześć
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.72.* 08.09.01, 22:46
                                                    Czesc i po urlopie.Widze ze rozmawiacie na tematy muzyczne , ja tez lubie
                                                    muzyke ale raczej posluchac.Lubie bardzo Boston Queen The Beatles albo z
                                                    polskich Budka Suflera Manam Perfect mieszkajac jeszcze w polsce mialem
                                                    okazje zalapac sie na tzw.bramkarza , z tego powodu przezylem mnostwo
                                                    koncertow na zywo widzialem tez duzo od zaplecza.Mialem mozliwosc rozmow z
                                                    muzykami przed koncertami.Teraz pewnie jest inaczej bo oni zarabiaja w tej
                                                    chwili ciezkie pieniadze.Wyobrazdzcie sobie 10 czy 11 koncertow Budki Suflera
                                                    w kinie Grunwald tylko dlatego ze im placili od wystepu ,a wiec po co
                                                    robic to w hali za planetarium.Jeszcze jedno w tamtych czasach zaczynala pani
                                                    Trojanowska ktora bardzo mi sie wtedy podobala .
                                                  • Gość: jd IP: 172.16.8.* / 62.233.138.* 10.09.01, 09:23
                                                    Witamy po urlopie. Jak widzisz trzymaliśmy ten wątek także bez ciebie, teraz DD
                                                    ma przerwę. Czy ty go kojarzysz, bo wynika z jego tekstów, że był w samym
                                                    centrum zycia wokół Jeziora Długiego. Ja preferuje z muzyki takie rzecz jak
                                                    Vangelis, Enya, Clannad, a z lat naszej młodości Yes, Deep Purple i Led
                                                    Zeppelin (choc dzis nie moge patrzec na podstarzałego Roberta Planta
                                                    biegajacego po scenie), także oczywiscie Beatelsów (szczególnie Help i Abbey
                                                    Road). Iza Trojanowska (wtedy o innym nazwisku) - jak już kiedyś pisałem -
                                                    chodziła ze mną do I klasy szkoły, a wczesniej chyba tez do przedszkola
                                                  • Gość: Olesław IP: *.uwm.edu.pl 10.09.01, 17:55
                                                    Hmm okolice KOblenz? Gory Eiffel? A gdzie mieszkasz dokladnie LP?
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.152.* 10.09.01, 19:07
                                                    Mieszkam w Karlsruhe a tam bylem tylko na krotkim urlopie , okolica ladna ale
                                                    pogoda byla nie zabardzo .mieszkalismy w hotelu DORINT znasz te okolice?
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.152.* 10.09.01, 19:24
                                                    Czesc tego DD napewno znam przynajmniej z widzenia on mnie pewnie tez.Ja
                                                    rownierz palilem pety za sklepem.W czasie przerw w szkole byla tam niezla
                                                    palarnia wtedy to byl szpan palic "caro" 20zl paczka
                                                    olbo "marlboro" 28zl nie wiem dlaczego pamietam te ceny . Trzeba
                                                    bylo szalenie uwazac na Filuta albo Serafina oni nas ganiali.Pisales kiedys o
                                                    bibliotece na przyjaciol bywalem tam czesto, tam byl taki dziwny zapach zapach
                                                    (przyjemny) na pietrze mieszkali Wroblewscy a na samej gorze Janek Dobrowolski
                                                    moze znasz ich.
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 10.09.01, 20:24
                                                    Oczywiście, ze znałem Wróblewskich i Dobrowolskiego, choć nia bardzo blisko.
                                                    Czy Dobrowolski nie miał motocykla w czasach gdy było to nie byle co? Z tym
                                                    pemętaniem cen to chyba typowe. Ja też parę pamietam. Chodziłem do kiosku po
                                                    papierosy dla ojca. Były to Silesia po 5,20. Gdy przyszło na mnie z paleniem,
                                                    to były to Klubowe (przez pewien czas w opakowaniu z celofanem) - 4,40, potem
                                                    Extra mocne i bardzo oryginalne 66 (mentolowe z filtrem) oraz Wrocławskie (o
                                                    dziwnie słodkim smaku). Natomiast w ogóle nie miałem zdrowia do Caro, za to
                                                    uwielbiałem bywające czasem Guluazy (nie pamiętam jak sie je pisz po
                                                    francusku), chyba po 25. Dziś nie palę od dawna i bardzo sobie to chwalę, co
                                                    wychowawczo polecam wszystkim tego czytelnikom
                                                  • Gość: Olesław IP: *.uwm.edu.pl 11.09.01, 18:19
                                                    A gdzie ten hotel? KOblenz czy gorach. PO Eiffel tez mi sie zdarzylo pokrecic.
                                                    A w Kolblenz bywalem sporo. W tym roku bylem tam na Rhein in Flamen. Zahaczylem
                                                    tez i o Twoje okolice, bylem w Karlsruhe, Mannheim, Ludwigshafen, troche
                                                    posiedzialem w Heidelbergu. Bardzo fajne miejsca.
                                                  • Gość: LP IP: *.67.159.148.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 11.09.01, 20:57
                                                    Czy ty mieszkasz nad jez.Dlugim? jak tak to od kiedy.
                                                  • Gość: LP IP: *.67.159.148.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 11.09.01, 21:03
                                                    Tak to sie zgadza Jasiu D mial kiedys motor z koszem zo byla MK produkcji
                                                    radzieckiej koloru czarnego.Kupil kiedys gdy dostal spadek z ameryki. Bede
                                                    konczyl bo w tv pokazuja na zywo ameryke po tych zamachach.
                                                  • Gość: Olesław IP: *.uwm.edu.pl 12.09.01, 14:33
                                                    NIekoniecznie. MIeszkan za to nad Kortowskim:))
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 12.09.01, 15:15
                                                    Witamy nowego rozmówcę na tym wątku (już najobszerniejszym na forum
                                                    olsztyńskim. Kortowskie to może nie do końca to samo co Długie i Krzywe, ale w
                                                    końcu też jezioro i też w Olsztynie, więc prosimy czuć sie pełnoprawnym
                                                    uczestnikiem naszych odrobinę emeryckich wspomnień. Do LP: a czy chadzałeś na
                                                    grzyby, gdy one rosły od razu po drugiej stronie mostu na naszym drogim J.
                                                    Długim i czy żołnierze popisywali sie chodzeniem po poręczy mostu, a ty czułeś
                                                    miły dreszyk emocji (dość perfidnej) na myśl, że może któryś wpadnie do wody?
                                                    Ja czułem, ale na szczęście nigdy żaden nie wpadł. To co właśnie napisałem
                                                    pozwoliło mi na chwilę zapomnieć o tym starsznym horrorze w Ameryce; moja żona
                                                    pół dnia wczoraj biadoliła, że będzie wojna (odpukuję)
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.149.* 12.09.01, 21:54
                                                    Czesc chodzac jeszcze do przedszkola pamietam ze zawsze bawilismy sie na koncu
                                                    jeziora,gdy przechodzili zolnierze probowalismy oderwac guziki od moro , nikomu
                                                    sie to nigdy nie udalo..Czasami ktorys z zolnierzy dal nam guzik (taki z
                                                    orzelkiem).Mialo to kiedys ogromne znaczenie.Widzialem kiedys tez jak zolnierze
                                                    polamali most (pijani)do tego stopnia ze pozniej musieli go odbudowac
                                                    praktycznie w calosci.Pamietam biel desek nowego mostu.Moze pamietasz cos z
                                                    tego okresu, to bylo gdzies w 70 -latach.Na grzyby chodzilem tez za most albo
                                                    jechalo sie do Plusk Gryzlin albo Lanska.
                          • Gość: Iwona IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.02, 19:35
                            ja chodziłam do jenej klasy z jackiem karmowskim i jurkiem dramowiczem mile
                            wspomonam moja klasę i nauczycieli serdecznie wszysstkich pozdrawiam mieszkam
                            na jarotach Iwona
                            • Gość: Ewa T. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.03.02, 20:43
                              Gość portalu: Iwona napisał(a):

                              > ja chodziłam do jenej klasy z jackiem karmowskim i jurkiem dramowiczem mile
                              > wspomonam moja klasę i nauczycieli serdecznie wszysstkich pozdrawiam mieszkam
                              > na jarotach Iwona

                              Serdeczne pozdrowienia Iwonko!! Do ukończenia szkoły średniej mieszkałam
                              na Al.Przyjacił 19 .Do dziś dnia mieszka tam moja Mama,ktorą odwiedzam niestety
                              ostatnio dość rzadko.Na pewno pamiętasz nasze koleżanki Grażynkę Jaskowską,
                              moje imienniczki Ewę Kusiorską i Świetlik.Pozdrawiam również moją klasę


                              • Gość: Iwona IP: *.ols.vectranet.pl 02.04.02, 22:15
                                Dziękuję. Ewuniu my to bardzo dawno nie widziałyśmy się, może będziesz mogła
                                przyjechać na obchody 50 do Olsztyna. Grażynę, Ewę oraz Dankę Pocz, Basię
                                Rzeszotarską, Wieśka Zmysłowskiego czasami spotykam.Z Urszulą Ruczyńska
                                widziałam się kilka lat temu. Z Ewą Świetlik już od dawna planowałyśmy
                                spotkanie naszej klasy może z tej okazji uda się nam spotkać. Czekam na dalszy
                                kontakt i myślę, że jeszcze ktos do nas dołaczy. Pozdrowienia.
    • Gość: LP IP: 62.67.96.* 31.08.01, 18:29
      jd czy wiesz cos o wypadku kolo mojego domu, chodzilo o jakis zaklad ? Podobno
      zginal chlopak.Jak cos wiesz to opisz.
    • Gość: kolo IP: *.uwm.edu.pl 12.09.01, 12:56
      prosze Was skonczcie juz ten egoistyczny wątek!
      • Gość: LP IP: 62.67.64.* 13.09.01, 18:21
        Olo Kolo czy Oleslaw? Janusz jak myslisz.
        • Gość: kołko IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.01, 19:10
          LP nie prowokuj mnie!!!!!!!!!!!!!!!111111
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.09.01, 19:19
            Drogi "kółko", w czym ci wadzimy? Gadamy sobie, cieszymy się mniej czy bardziej
            interesujacymi wspomnieniami, pozwalamy sobie i ewentualnie innym odkurzyć
            stare dobre dzieje. Jeśli chcesz to zrecenzować, to prosimy bardzo, ale jeśli
            przemiawia przez ciebie bezinteresowne, egoistyczne (tak, tak) czepialstwo, to
            przecież możesz ten watęk opuszczać. Pozdrawiamy
            • Gość: LP IP: *.67.147.180.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 13.09.01, 21:18
              Moze sie myle ale zobacz ze ten adres znamy juz .A tak naprawde komu to
              przeszkadza ze sobie rozmawiaja.Ten olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl napewno nie ma
              kogos z kim moglby pogadac to jest cecha ludzi chorych.Czy podzielasz moje
              zdanie.
              • Gość: Olesław IP: *.uwm.edu.pl 14.09.01, 15:06
                LP adres tu nie ma nic do rzeczy. Zanim zaczniesz wysuwac jakies oskarzenia
                dowiedz sie ze adres tepsy to adres otrzymywany prz polaczeniu dialupowym. to
                samo dotyczy domeny UWM ktora takze moga uzywac tysiace ludzi.
          • Gość: LP IP: *.67.147.180.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 13.09.01, 21:07
            Gość portalu: kołko napisał(a):

            > LP nie prowokuj mnie!!!!!!!!!!!!!!!111111

            Bo CO ?
            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.09.01, 21:15
              Leszek, nie ulegaj prowokacjom, przepytajmy na razie człowieka spokojnie i z
              godnością nam wrodzoną
          • Gość: TADEK IP: 10.57.42.* / *.dip.t-dialin.net 14.09.01, 12:19
            wez kolo i pierdolnij sie w czolo
            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 14.09.01, 16:18
              Gość portalu: TADEK napisał(a):

              > wez kolo i pierdolnij sie w czolo

              Tadek, do kogo kierujesz te pieszczotliwe i poetyckie rady?
        • Gość: Olesław IP: *.uwm.edu.pl 14.09.01, 15:01
          Ej halo? A coz to Ty chcesz ode mnie? ja sie tylko grzecznie odezwalem a juz o
          cos mnie podejrzewasz?
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 14.09.01, 16:23
            Olesław, nic od ciebie nie chcemy, tyle że ktos nas lekko zaczepia. Pozdrawiamy
            Kortowskie
            • Gość: LP IP: 62.67.76.* 15.09.01, 19:05
              Janusz zobacz ze to ta sama osoba wlazi nam w parade.Zmienia tylko nicki. Ale
              zastawmy go w spokoju a ON niech spada skad przyszedl.
              • Gość: LP IP: 62.67.76.* 15.09.01, 19:17
                Pisalem ostatnio o moscie na dlugim ale nie wiem czy czytales to ,bo
                TEN...chcial nam przeszkadzac, miejmy nadzieje ze sie juz nigdy nie odezwie bo
                nam takich tu nie potrzeba. Pozatym zapraszamy wszystkich ktorzy maja cos do
                powiedzenia na temat szkoly nr.7
                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 15.09.01, 20:33
                  O moście oczywiście że czytałem (zawsze wszystko czytam). Nie wściekaj sie za
                  bardzo na Olesława (i inne jego ksywki), w końcu jest - jak twierdzi - znad
                  Jeziora Kortowskiego, a to też nie byle co. A teraz wracam do naszych okolic.
                  Ja chodziem z przedszkolem w to samo miejsce na końcu Jeziora Długiego (tylko
                  kilka lat wcześniej), kiedyś znaleźliśmy tam żmiję, zrobiła sie straszna
                  panika, ale zjawił sie jakiś facet i wrzucił ją do jeziora. W mojej rodzinie
                  panowało zawsze duże uwielbienie dla grzybów i bardzo często chodziliśy zbierać
                  je na drugą stronę jeziora. Gdy po przejściu przez most skręcało się w lewo
                  można było w dawnych latach znaleźć całkiem sporo. Ciekawe jest to, że na
                  początku był kawałek lasu, w którym masowo rosły olszówki. Tych grzybów nie
                  zaleca się zbierać, ale w mojej rodzinie z dziada pradziada istniała tradycja
                  uznania dla olszówek, zbierania ich i zjadania. Moja babcia robiła je jako
                  duszone oraz marynowane i nigdy nikomu nie zaszkodziły (babcia Cywińska dożyła
                  prawie 90-tki i zmarła na początku tego roku, inni - odpukuję - też sie mają
                  nieźle). Próbowałem później, gdy byłem starszy, zgłębić problem olszówek.
                  Dziadkowie nie chcieli nic tłumaczyć i pogardliwie reagowali na moje
                  wątpilowści. W atlasach grzybów wyczytałem, że istnieją trzy gatunki olszówek i
                  jeden od biedy można zjadać, ale trudno go odróżnic od innych. Wychodzi stąd,
                  że w mojej rodzinie przechodziła z ojca na syna również umiejętność
                  wychwytywania właściwych olszówek. Prawdę mówiąc ja ją chyba jednak już
                  zatraciłem i nie przeniosłem na moich synów. Poza okolicami Jeziora Długiego
                  nigdy nie zbierałem już olszówek, a tam od dość dawna już ich nie ma.
                  Interesujace, że z kolei Boguś Molenda wysoko cenił surojadki zwane także
                  gołąbkami, które ja miałem za truciznę. No i dodam, że wokół Jeziora Długiego
                  bywały również - w sporych ilościach - podgrzybki, koźlaki i koźlaki czerwone,
                  do których nie sposób mieć jakichkowiek wątpliwości.
                  • Gość: LP IP: 62.67.64.* 15.09.01, 22:30
                    Ja tez jadalem kiedys olszowki z nad jeziora i nigdy mi nic nie bylo. Moi
                    dziadkowie zbierali te grzyby tez za mostem , pamietam ze olszowki rosly w
                    takich ilosciach ze mozna je bylo kosa ciac. Napewno znasz jezioro Zbik albo
                    Podkowka tam rosly lepsze grzyby ,ale bylo juz dalej od domu. Pozniej gdy
                    bylem juz troche zmotoryzowany ,jezdzilismy na grzyby do Gryzlin ,moj kolega
                    mial tam rodzine w samym srodku Lanskiego Imperium .Tam byly
                    grzyby!!! Niestety czasy byly wtedy ciezkie i ci ludzie przegrali
                    wojne z komunistami (wyobraz sobie w ciagu nocy ogrodzili ich gospodarstwo
                    plotem ok.2m wysokim bez mozliwosci wyjazdu) W koncu mieli dosyc i wyjechali do
                    niemiec paszporty byly dawno "fertig" tylko oni nigdzie nie chcieli
                    wyjezdzac .I tak z tutejszych robili niemcow ale sie rozgadalem . Czesc
                    • Gość: fff IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.01, 02:55
                      Panowie niezle nabijacie glosy tym watkiem
                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 16.09.01, 13:15
                        Do fff: Rzeczywiscie nabijamy, ale zauważ, że te nasze listy to głosy nie
                        pierwsze z brzegu, jedozdaniowe (jak większość), ale prawie jak stare dobre
                        listy w kopertach. Za to własnie cenię mego głównego rozmówce, czyli LP. Czy
                        masz do nas żal, że nabijamy te głosy, czy są to wyrazy uznania? I może masz
                        cos wspólnego z Jeziorem Długim i okolicami?
                        • Gość: fff IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.01, 20:51
                          A nabijajcie. Przynajmniej nie wygladamy jak jakas inetowa pustynia:) NIe z
                          Dlugm nic mnie nie laczy:)
                          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 16.09.01, 22:13
                            No to będziemy nabijać. Zbliżamy się do jubileuszowej 100-tki
                            • Gość: LP IP: 62.67.72.* 16.09.01, 22:29
                              co to znowu za fff? Czy to znowu kolo czy kolko . JD czy znasz parking w
                              Dorotowie na E7 tam na gorze mial byc zajazd ,ja niestety dawno tam nie
                              bylem moze ty zajrzales tam kiedys.Jestem ciekawy czy to budowa zostala
                              skonczona (znalem kiedys wlasciciela )
                  • Gość: Olesław IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 17.09.01, 01:02
                    Panowie kortowskie to sama esencja:> Aha dajcie mi spokoj z tymi ''innymi''
                    ksywami. NIe mam nic wspolnego z tymi zaczepiaczami. Po prostu dostaje domene
                    Telekomunikacji Polskiej bo lacze sie z netem przez telefon!!! kupa innych
                    ludzi moze miec taka sama. Jak dla mnie mozecie sobie pisac w nieskonczonosc,
                    przynajmniej forum sie rozruszalo
                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 17.09.01, 14:43
                      Olesław, wszystko w porządku. Raz jeszcze pozdrawiamy Kortowskie i dzięki za
                      tolerancję dla naszych wspomnień i miłe słowo o rozruszaniu forum. Zaglądaj tu
                      do nas. A teraz do Leszka: nic nie wiem o tej budowli w Dorotowie. Szczerze
                      mówiąc moja olsztyńska przestrzeń życiowa była mocno zawężona do obszaru miądzy
                      naszą Aleja i Dworcem Głównym (w mym dzieciństwi to był właściwie cały
                      Olsztyn); Dorotowo, Nagórki, Barczewo itp. to dla mnie właściwie ciemna magia
                      (ale też czuję, że by mi sie tam spodobało i może jeszcze tam zawitam)
                      • Gość: LP IP: *.67.148.91.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 17.09.01, 21:33
                        piszesz o dworcu glownym a co powiesz o kinie dworcowym .Musisz je pamietac,ja
                        chodzilem do tego kinana na rozne filmy dla troche starszych.Tam wchodzilo sie
                        bez problemow na filmy o Godzili albo King-Kong .W Poloni nie bylo to takie
                        proste bo sprawdzali legitymacje szkolne, ale czasami udawalo sie wejsc na
                        jakis dobry film.Tu gdzie teraz jestem tez chodze do kina ale to nie to
                        samo.Nie ma atmosfery poniewaz jest to kino bardzo duze ok 2 tysiace
                        miejsc. Duzo sal ktore nigdy nie sa pelne(z yjatkiem super filmow).Ale nie
                        o tym chcialem pisac . Czy cos ci jest wiadomo o kinie letnim kolo mostu nad
                        dlugim?
                        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 17.09.01, 21:38
                          Kino Dworcowe to było cos niesamowitego (jak wszytsko wtedy w Olsztynie).
                          Piersze senase leciały od 7.30 i tak do 20. Z wejściem było tak jak mówisz, no
                          i ten boski nastrój wyjazdów, przerw w podóży i zamiarów ruszenia w świat.
                          Leszek, pozwól teraz, że złożę ci gratulację, że następnym listem rozpoczniesz
                          drugą setke naszej korespondencji (choć dochodzi do tego jeszcze troche w
                          innych wątkach). W ten spoosób jedna dziesiata tego forum to my i jest u nas co
                          poczytać (choć możemy wkurzać młodzież naszym" "za naszych czasów")
    • Gość: A IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.09.01, 22:26
      Witam sympatyków Al.Przyjaciół.Trochę zajęło mi czasu aby prześledzić Wasze
      rozmowy o przeszłości, zresztą bardzo ciekawe. Wymienialiście wiele imion i
      nazwisk, chciałam sie zapytać czy pamiętacie nazwisko Sajda?
      • Gość: LP IP: 62.67.88.* 17.09.01, 22:33
        witamy cie na forum.to nazwisko mi nic nie mowi,a moze tylko wylecialo z
        pamieci .Napisz gdzie mieszkasz(les) . pozdrowienia
        • Gość: A IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 17.09.01, 22:38
          Niestety ja tam nie mieszkałam ale moja rodzina tak, właśnie nazywali sie
          Sajda. Myślę jednak że Ty nie możesz ich pamiętać ponieważ wyprowadzili się
          zanim sie urodziłeś.
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 18.09.01, 12:35
            Ja pamietam świetnie to nazwisko. Mieszkali chyba na Alei Przyjaciół 29 na
            parterze, było tam chyba troje, a może więcej dzieciaków. Nie wykluczam, że
            mieszkanie po nich przejęli moi dziadkowie około roku 1962-63. Czy może sie to
            zgadzać?
            • Gość: A IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.01, 17:34
              Czytając Wasze wcześniejsze rozmowy tutaj czułam ze może Ty jd będziesz
              pamiętał .
              Dokładnie rodzina Sajda mieszkali na Przyjaciół 29 pod numerem 1 a Twoi
              dziadkowie naprzeciwko. Nie wiem na ile ich mozesz pamiętać, mieszkali tam
              ponad 10 lat ale wyprowadzili sie w 1962. Opowiadałeś o pewnej werendzie na
              której lubiliście przesiadywać. Rodzina Foks zajmowała mieszkanie wlaśnie po
              Sajdach.
              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 18.09.01, 18:43
                Jak widzisz skleroza zupełna jeszcze mnie nie dopadła. Wiem, że bawiłem sie z
                nimi, ale przez to że w tym 62 roku sie wyprowadzili zapadli mi w dalekie
                rejony pamieci. Ja mniej wiecej w tym samym czasie wyjechałem z Olsztyna, ale
                przez następne wiele lat spedzałem w Olsztynie całe wakacje, więc pamiętam
                dobrze kontunowane znjomosci z tych wakacji. Przypomnij mi ilu było Sajdów, czy
                dziewczyna nie była w moim wieku? Czy nie mieli jakiegoś dużego psa? I wydaje
                mi sie, że byli mocno aktywni podwórkowo. Z Foksami znałem sie potem,
                pilnowałem z siostrą im dziecka, gdy wychodzili na miasto. Mieli też telewizor,
                a moi dziadkowie długo nie, więc zapraszali mnie czasem na ważne wydarzenia. Na
                przykład pamietam Mistrzostwa Swiata w piłce nożnej w Anglii i choćby mecze z
                rewelacyjnym Koreńczykami, którzy chyba wygrali z Węgrami i omal nie pognębili
                Portugalii, ale uratował ją Eusebio. Wyżej w tym budynku mieszkała Przybyszowa,
                ogromna rodzina Tarasiewiczów (jak oni sie mieścili?), a jeszczew wyżej Jolka
                Wilk i Tajanowiczowie. Co wiesz jeszcze?
                • Gość: A IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.01, 19:06
                  Ty i skleroza? to niemożliwe. Ja zawsze myślałam że mam dobrą pamięć ale z Tobą
                  raczej nikt nie wygra. Sajdów było troje jak mówiłeś. Najstarszy był chłopak,
                  dziś ma 51 lat i 2 siostry. Ta młodsza podejrzewam że jest w Twoim wieku,
                  ponieważ wspominałeś o Joli Wilk, a one obie znały sie od urodzenia i chodziły
                  razem do słynnej szkoły z tego forum, tj. nr 7, ale tylko do pierwszej klasy a
                  potem sie juz wyprowadzili stamtąd.
                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 18.09.01, 20:19
                    Dzięki za miłe słowo; powtorzę, że to wynika z mojej miłości do tego miejsca i
                    mego tam dzieciństwa. Więc chyba wszystko się nam zgadza. Ja chodziłem do
                    pierwszej klasy równolegle z Jolką, ale ja do Ia, a Jolka do Ib (tak mi sie
                    wydaje), oczywiście do naszej ukochanej 7-mki (ciekawostką 7-mki była m.in.
                    sala gimnastyczna na II pietrze, a nie jak to jest normalnie na parterze). Z
                    tym, że po 3 miesiącach szkoły wyprowadziłem sie z tego miejsca (więc coś
                    podobnego jak z Sajdówną). Jak na imie miała ta najmłodsza Sajdówna, no i co
                    robi teraz? Usytuuj nam też trochę siebie. Czy mieszkasz w Olsztynie, czy w
                    tamtych latach tam bywałeś?
                    • Gość: A IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.01, 20:28
                      Miejsce jest naprawde piekne,żałuję że tam nie mieszkałam, znam tylko z
                      opowiadań. Całkiem niedawno byłam tam na spacerze, właśnie z najmłodszą
                      Sajdówną. Ma na imię Irena i jest moją mamą. Jej brat nie mieszka w Olsztynie
                      ale kiedy tylko przyjeżdża od razu "biegnie" w tamte okolice widocznie to
                      miejsce ma swoją moc..
                      • Gość: LP IP: *.67.148.192.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 18.09.01, 22:09
                        W tej chwili moge zalowac ze urodzilem sie w 1963roku i nie moge wlaczyc sie do
                        waszych wspomnien.Poza tym sala gimnastyczna byla i jest rzeczywiscie
                        wspaniala.Jak bedziecie tam kiedys przechodzic popatrzcie w gore ,za oknami
                        sali gimnastycznej jest taki murek i my po nim chodzilismy(widac z chodnika)
                        przechodzac z okna do okna.Jak nas kiedys zlapal Filut za oknem ,to malo nie
                        dostal zawalu . To bylo naprawde bardzo wysoko.Na szczescie nigdy nikt nie spadl
                        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 18.09.01, 23:20
                          Najpierw do Leszka: Nic nie wiem o tym letnim kinie nad jeziorem, ale brzmi to
                          fantastycznie. Pomyliłem ostatnie sense w kinie Dworcowym: były o 23. Chodziłem
                          też do przytulnegogo kina Awangarda na Starówce, a jeszcze wcześniej koło
                          ratusza, tam gdzie teraz jest Empik i pawilon z kasami i biurami podrózy było
                          kino Odrodzenie. W domu za tobą w stronę przystanku mieszkała Grażyna
                          Dziankowska, czy znałeś ją?
                          Teraz do A: Zaskoczyłeś mnie odrobinę. Przypomniałem sobie od razu imię twej
                          mamy, bo naprzeciw mieszkała jeszcze jedna Irka - Karpowicz, którą nazywaliśmy
                          Ireczka. Zorientuj sie u mamy, czy mnie pamięta. Mieszkałem w domu obok
                          Karpowiczów, nr 34 na parterze, pod Trepanowskimi. Mam na imię Janusz, a mogę
                          sie kojarzyć z małym rowerkiem o grubych oponach (kiedyś napisze tu o nim
                          troche wiecej). A w ogóle w zwiazku z tą historią z tobą muszę wam obu
                          opowiedzieć coś, co mi sie przytrafiło parę lat temu. Przyjechałem do Olsztyna,
                          szedłem z dworca juz Aleją Przyjaciół i zobaczyłem znajomą z dawnych lat,
                          niezbyt bliską, ale byłem w świetnym humorze i chciałem pogadać. Zaczepiłem ją,
                          ona troche sie zdziwiła, i oto w rozmowie okazało się, że ona jest córką tej
                          osoby, którą myślałem że zaczepiam. Była ogromnie podobna do swej matki i było
                          to w ogóle przeżycie dla mnie metafizyczne.
                          • Gość: A IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 18.09.01, 23:48
                            Jd zapytam sie czy mama Cię pamięta.Nie znam tylko Twojego nazwiska.Zresztą
                            całe te forum o Al. Przyjaciół dałam jej do przeczytania.. Od razu skłoniło ją
                            do przejrzenia starych fotografii i mówi : to ja i Jola na zabawie choinkowej
                            w szkole, a tu właśnie idziemy na plażę nad jezioro Długie.. Widzicie jak to
                            działa, niedługo pewnie wszystkie te osoby o których tutaj piszecie zaczną sie
                            odzywać

                        • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 18.09.01, 23:27
                          Jestem znów w domu. Ale gadacie !!!
                          A czy wiecie, że kiedyś 7 miała najlepszą drużynę w piłkę ręczną ? Szczególnie
                          ostre były walki z SP 14 - również na pięści (zarobiłem wtedy jako kibic
                          siódemki pierwsze i na razie jedyne limo pod okiem)
                          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 19.09.01, 11:23
                            Do DD: O tej drużynie na pewno mnóstwo bedzie wiedział LP, który pewnie w niej
                            grał. Przed wyjazdem pytałem cię o Vangelisa nie jako znawcę Vangelisa (do tego
                            ja aspiruję), ale jako znawcę muzyki przez duże M. Czy z perpektywy tej muzyki
                            Vangelis (choć nie wiem jak dużo go znasz poza tą jedna płytą, o której
                            mówiłeś), to coś istotnego, czy komercyjne popłuczyny?
                            Do A: Nie wykluczone, że ja też mam to zdjecie z gwiazdki w przedszkolu;
                            zasłynąłem również w przedszkolu główną rolą w spektaklu "Na jagody", może mam
                            to pamięta. A co z tym rowerkiem?
                            Do Leszka: Widzę cię w myślach dokładnie jak chodzisz po tym gzymsie, mam ten
                            gzyms w pamięci, choc nie wiem dlaczego. Jak widzisz nasze gadki przyniosły
                            wreszcie owoce, a A zapowiada istny tu tłok. Do ciebie należy boska godnosć
                            pierwszego poruszyciela całego tego przedsięwzięcia
                            • Gość: LP IP: 62.67.92.* 21.09.01, 19:03
                              czesc
                              mialem pewne klopoty techniczne ale mam nadzieje ze wiecej sie
                              pojawia. Co do sportu to w 7-ce zawsze sport byl na wysokim poziomie
                              chociaz nie wiem dlaczego nigdy nie bylo dobrego nauczyciela WF .To
                              wychodzilo jakos samo z siebie,pamietam ze caly wolny czas spedzalismy na
                              boisku szkolnym (nawet gdy zapadal zmrok gralismy przy swiatlach) natomiast
                              cala zime narty hokej i diabli wiedza co jeszcze.Wojny z 14-tka pamietam oni
                              byli nawet dobrzy ale zawsze po nas.A mieszkali w Pekinie .Moja klasa byla
                              kilka razy mistrzem Olsztyna w pilce noznej(dzikie druzyny) Pisalem juz
                              wczesniej ze bylem kilka lat temu na boisku i niestety nie bylo nikogo , tylko
                              wysoka trawa porosla wszedzie a tam z tylu gdzie jest (bylo) boisko do kosza i
                              siatki wszystko polamane.To boisko kiedys naprawde zylo to samo spotkalo
                              ogrodek jordanowski .Dobrze ze istnieje internet ,mozna troche powspominac .W
                              tym smutnym nastroju pozegnam sie .
                              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 21.09.01, 20:26
                                Zachowało się jakoś boisko asfaltowe, grywałem na nim parę lat temu z moim
                                synem w wakcje. Boisko od koszykówki było nadzwyczaj przytulne, nie tylko tam
                                grywano, ale prowadzono życie towarzyskie. Z tego, co pieszesz Leszek o sporcie
                                w 7-ce, tym bardziej żałuję, że mogłem być tam tylko w pierwszej klasie, bo
                                uwielbiałem sport (i uwielbiam) nad wyraz. W moim warszawskim liceum każdą
                                przerwę spedzaliśmy na graniu w piłkę, nawet w zimą, a dziewczyny wiedziały, że
                                na dzień chłopaka kupują nam nowiuteńką piłkę do nogi. Otarłem się o wyczynową
                                siatkówkę i od 20 lat co niedziela grywam w stałym gronie sprawnych oldboyów (i
                                jest to gra - nie chwaląc się - całkiem, całkiem). Z dawnych lat pamiętam do
                                dziś treningi chłopaków bramkarzy z Alei Przyjaciół. Szczególnie cenili sobie
                                to miejsce gdzie Aleja jest najszersza przed samym sklepem i gdzie samochody
                                zawracały. Po udanych paradach krzyczeli: "jak Szymkowiak", "jak Kornek", "jak
                                Gomola" (to byli oówcześni bramkarscy idole). Pytałm, czy znałeś Grażynę
                                Dziankowską (al. Przyjaciół chyba 26)
                                • Gość: LP IP: 62.67.85.* 21.09.01, 22:13
                                  grazyne znalem bardziej z sasiedztwa ale ona ma brata Jacka z nim kolegowalem
                                  sie kiedys .Oni mieli psa boksera o imieniu Kama .Ty musisz znac Wojtka
                                  Chlopika spod 30-tki na dole ,dom za moim w strone sklepu on chyba kiedys
                                  krecil z Dziankowska ale jej rodzice byli na nie. Dzisiaj Wojtek jest
                                  zamoznym czlowiekiem ,mieszka w Lubawie jest weterynarzem o ona zostala
                                  chyba sama .Jak sobie ja przypominam to chyba byla kiedys ladna dziewczyna ,
                                  teraz jest bardzo chuda .Dziankowscy mieszkali pod 22 naprzeciwko biblioteki
                                  ktora kiedys czesto odwiedzales , ja zreszta tez .Tam byl taki niezapomniany
                                  zapach .
                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 21.09.01, 22:49
                                    Z Jackiem chodziłem do jednej klasy
                                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 21.09.01, 23:07
                                      Al. Przyjaciół 30 to tam, gdzie na piętrze mieszkali Węgrzynowie,a na poddaszu
                                      taka dziewczyna o bardzo chłopięcym wygladzie i zachowaniu? Wiem, że z nią sie
                                      bawiłem we wczesnym dzieciństwie, ale nie pamietam imienia. Chłopika z parteru
                                      pamietam jak przez mgłę. Pytałem o Grażynę i wyczułeś powód, bo jest on
                                      obiektywny. Ona była bardzo ładna, ciut ode mnnie starsza, ale wtedy wydawało
                                      sie to różnicą ogromną (np. ja do 3, a ona do 4 klasy), czasem spotykałem ją w
                                      czasie wakacji i byłem nią zauroczony, zupełnie bezinteresownie, nie majac
                                      żadnych widoków na sukces i nie podejmując żadnych kroków w tym kierunku. To
                                      ciekawe, co piszesz o ingerencji jej rodziców w sprawy "kręcenia". W tamtych
                                      czasach to sie często zdarzało, wspomniałem ci kiedyś o podobnej sprawie
                                      Mierzejewskiego. Do DD: co z tym Vangelisem?
                                      • Gość: LP IP: 62.67.85.* 21.09.01, 23:25
                                        ta dziewczyna to ULA Szmerecka spod 30-tki .Pamietam ich dobrze .byl jeszcze
                                        Stasiek i jeszcze ktos ale nie pamietam.Ich wyrzucil z mieszkania (kupil po
                                        prostu to mieszkanie) Malkowski ale pewnie go nie znasz ok 71-72 rok .Wszystko
                                        mu przeszkadzalo ale on by prokuratorem i nie bal sie nikogo .Za komuny bylo to
                                        narmalne.Mial tez corke Beate ktora mi sie bardzo
                                        podobala.Niestety ... On niedawno umarl a beata mieszka w Lublinie.
                                    • Gość: LP IP: 62.67.85.* 21.09.01, 23:28
                                      Gość portalu: DD napisał(a):

                                      > Z Jackiem chodziłem do jednej klasy

                                      Z kim jeszcze moze znam kogos
                                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 22.09.01, 18:30
                                        Zgadza się. To była Ulka. Jak napisałeś to imię, od razu zobaczyłem ją w
                                        wyobraźni (nosiła okulary, nieprawdaż? Przynajmniej czasami). Czy
                                        uczestniczyłeś w wyścigach rowerowych dookoła Rybaków?
                                        • Gość: LP IP: *.67.168.234.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 22.09.01, 22:22
                                          Tak ona nosila okulary.Stasiek jej rownierz.Co do wyscigow na rybakach to chyba
                                          bralem udzial we wszystkich mozliwych.Najpierw na hulajnogach pozniej na
                                          rowerach ,jeszcze pozniej na Jawkach (taki motorower 50 cmmprod czeskiej)
                                          na koncu byly prawdziwe motory.Robilo to wszystko duzo szumu i ludzie z
                                          dzielnicy probowali nam przeszkadzac nie udalo im sie to .Nasylali MO
                                          dzielnicowych i innych na prozno i tak jezdzilismy.To byla wspaniala
                                          trasa start spod 11 dalej rybakami przed CPN w lewo morska na dol w lewo
                                          na placyku i gazu , i tak ze trzy razy, uwierz to byla frajda . DD w twoj
                                          plot wolna kiedys Janek D w sam rog pamietasz to . Albo niezapomniane
                                          mecze w pilke na motorach w 7-ce ktore konczyl Filut albo Domanska.moja
                                          przygoda z motocyklem zakonczyla sie tragicznie dla majego kolegi ktory zabil
                                          sie na mojej MZ cie za Dywitami .
                                      • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.01, 22:43
                                        Andrzej Aleksandrowicz, Grzesiek Woźniak, Janusz Tabęcki, Sławek Jelewski -
                                        tylu było z ulicy Aleja Przyjaciół (dziewczynami wtedy się nie interesowałem),
                                        no i z okolic sklepu Szatkowski (imienia nie pamiętam chyba Marek)
                                        • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 22.09.01, 22:45
                                          sorry nie Woźniak tylko Woźniczko
                                          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 23.09.01, 14:54
                                            To do Leszka: teraz wiem, dlaczego z tchórzliwym niepokojem słuchałem twych
                                            opowieści o motorynkach, motorach i motocyklach. Czy po tamtym wypadku dalej
                                            jeździłeś? Twoje wyścigi wokół Rybaków to były prawdziwe wielkie rajdy. Opowiem
                                            o moich duzo skromniejszych wyścigach na Rybakach. Były tylko dwa (to znaczy
                                            dwa razy wielowyscigowe imprezy). Miałem wtedy 5-6 lat. Wyścig startował spod
                                            sklepu, potem wzdłuż szkoły, w prawo w Rybaki, dookoła Rybakami i meta na
                                            wysokosci skrzynki pocztowej wiszącej wtedy na sklepie. Te wyścigi
                                            przygotowywali dorośli, blokowali wjazdy samochodów, więc było bezpiecznie.
                                            Byłem mały, miałem beznadziejny rower (o tym rowerze napiszę następnym razem) i
                                            ciągle zajmowałem ostatnie miejsce. Ciągle mówiono mi "przegrałeś", a ja byłem
                                            pewny, że "wygrać", to znaczy nie zajać ostatniego miejsca. W końcu ktoś się
                                            chyba zlitował i w jednym z wyścigów zajałem przedostatnie miejsce, dziwiąc się
                                            następnie, ze nikt nie chce zrozumieć, że przecież "wygrałem" ten wyścig. Ale i
                                            tak byłem zachwycony swym oczywistym sukcesem.
                                            • Gość: LP IP: 62.67.93.* 23.09.01, 21:51
                                              Widze jak przez mgle wiscigi rowerowe na rybakach w ktorych bralem udzial
                                              niestety nic nie pamietam Pamietam za to takie zawody na zatorzu tam byl
                                              kiedys tor rowerowy ze znakami drogowymi jak na prawdziwej ulicy.Nie chce sie
                                              przechwalac ale kiedys na dzien dziecka zajalem tam 1.wsze miejsce. To bylo
                                              gdzies w okolicy polikliniki. Wracajac do motocykli to ja po jakims czasie
                                              naprawilem ten motor i go sprzedalem sasiadowi z dolu ,twojej starej
                                              znajomej Grazyny.D.
                                              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 23.09.01, 23:03
                                                Grażyna - przy wszystkich moich słowach podziwu wobec niej - nie była,
                                                niestety, prawie w ogóle moją znajomą.
                                                • Gość: jd IP: 172.16.8.* / 62.233.138.* 24.09.01, 08:24
                                                  No może to było zbyt skromne. Nie była moją dobrą znajomą (i podejrzewam, że
                                                  mnie w ogóle nie pamięta)
                                                  • Gość: LP IP: *.67.144.143.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 26.09.01, 20:56
                                                    Czy ktos tu jeszcze zyje?
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 26.09.01, 21:09
                                                    Ależ oczywiście. Zresztą mój głos był tu ostatni i cierpliwie czekałem, byście
                                                    nie pomyśleli, że jestem nadaktywny i narzucający się. Ogladam właśnie
                                                    nisamowite pocztówki z przedwojennego Olsztyna. Też tam zajrzyj, bo to jest w
                                                    internecie: http://detritus.hg.pl/kolekcja/collp3.htm
                                                  • Gość: LP IP: *.67.144.143.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 26.09.01, 21:20
                                                    dziekuje za adres ale chyba jest nie aktualny prosze sprawdz to ,dzieki
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 26.09.01, 22:07
                                                    Ja wszedłem przed chwilą bez problemu: detritus.hg.pl/kolekcja/collp3.htm
                                                  • Gość: LP IP: *.67.144.143.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 26.09.01, 22:47
                                                    udalo sie dzieki jeszcze raz. Ide ogladac.Wrazenia jutro
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.72.* 27.09.01, 21:54
                                                    czesc fajne zdjecia tylko wolno sie to wszystko kreci.Ja tez znalazlem
                                                    kiedys strone w intrrnecie z Olsztynem niestety juz jej nie ma . A moze masz
                                                    cos w domu z Allenstein ? Ja niestety nie mam tu nic,ale w Olsztynie w piwnicy
                                                    cos bym jeszcze znalazl.(mam jeszcze to mieszkanie na przyjaciol).
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 28.09.01, 12:41
                                                    Jesteś szcęściarzem, że ciągle masz to mieszkanie na Alei. Stoi puste, czy ktoś
                                                    tam teraz mieszka? Ja troche pokpiłem sprawę mieszkania po dziadkach, bo
                                                    właściwie też moglem je mieć. Pocztówki otwieraja sie bardzo wolno, ale to wina
                                                    tamtego serwera, jak wyjaśnił "detirius". Zauważyłeś, jest kilka z koszarów nad
                                                    Jeziorem Długim? Wiele niestety trudno jest jakoś przyporządkować do miejsc,
                                                    choc czuję, że to gdzieś blisko.
                                                  • Gość: LP IP: *.67.152.59.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 28.09.01, 20:47
                                                    czesc mialem kiedys okazje kupic to mieszkanie a teraz ma tam swoja pracownie
                                                    Palinski ,napewno go znasz.Oni mieszkaja pod 30- tym.Mialem juz kilka
                                                    propozycji kupna tego mieszkania ale odmowilem,chyba z sentymentu tam
                                                    spedzilem dziecinstwo i ......... .To tyle ,narazie odmeldowuje sie do wtorku
                                                    poniewaz wyjezdzam do Wolfsburga zwiedzac fabryke VW (pracuje w Autohausie VW)
                                                    i stad to wszystko .Wracajac do pocztowek moj kolega kupil tu kiedys na rynku
                                                    obraz ratzsza Olsztynskiego za 5 marek ,mial chlopina szczescie co.Chcialem go
                                                    odkupic ale on go nie chce sprzedac poniewaz tez jest z Olsztyna.Co ci wiadomo
                                                    na temat mauzoleum Hindenburga pod OLsztynkiem. musisz wiedziec gdzie to
                                                    bylo bo przejezdzasz tam w drodze do Warszawy.Tam jest teraz zajazd,
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 28.09.01, 21:18
                                                    Ok, zwiedzaj fabrykę. Jak wrócisz, napiszę o Mauzoleum Hindenburga (właściwie
                                                    przyznam już dziś, że nie mam nic do powiedzenia, ale to wyjaśnię) oraz o
                                                    wspominanym już rowerku z dzieciństwa na Alei Przyjaciół (był, obok włożenia
                                                    głowy w sklepowe kraty, drugim powodem mojej względnej i raczej krótkiej sławy
                                                    na Alei Przyjaciół).
                                                  • Gość: mk IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.01, 05:03
                                                    LP wiesz, że nigdy nie wciąłbym się w Wasz cudowny, prywatny wątek o jeziorze
                                                    Dł. i SP7, ale martwimy się o Ciebie. Twoja podróż służbowa zabrzmiała bardzoo
                                                    groźnie i poważnie. Mam nadzieje, że wrócisz z tej wyprawy do Opla.
                                                    Gdyby stało się coś złego, to wracaj do nas do Olsztyna. Mieszkanie w al.
                                                    Przyjaciół masz, a robotę Ci znajdziemy.
                                                    Mauzoleum marszałka H. pod Stenbarkiem zrównali z ziemią jeszcze pod koniec lat
                                                    40-tych. Kamienne płyty przywieźli do Olsztyna. Zrobili z nich m.in. placyk
                                                    przy pomniku wdzięczności Armii Czerwonej przy al. Piłsudskiego (no powiedzcie,
                                                    czy to nie palec boży).
                                                    To takie samo sukinsyństwo jak wybrukowanie macewami z cmentarza żydowskiego
                                                    alei Wojska Polskiego (P.S. szukać pod asfaltem).


                                                  • Gość: mk IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.01, 05:08
                                                    A właściwie dlaczego jeżdziłeś rowerkiem na słoninach? Miałeś ciotkę w Ameryce?
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 29.09.01, 15:34
                                                    Mk, wcinaj sie w nasz wątek bez skrupułów, tym bardziej, że sądząc z twej uwagi
                                                    o rowerze masz z nim (wątkiem) mnóstwo wspólnego. Jak rozumiem "słonina" to te
                                                    grube koła tego rowerka? Zdradź coś o sobie, bo jeśli wiesz o tym, to wiesz
                                                    jeszcze mnóstwo, co zainteresuje wszystkich bywalców tego wątku.
                                                  • Gość: LP IP: *.67.152.249.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 01.10.01, 13:24
                                                    nie bardzo rozumiem co ty chcesz a jezeli chodzi o moj powrot do Olsztyna to w
                                                    kazdej chwili jest to mozliwe podaj tylko warunki jakie proponujesz.
                                                  • Gość: LP IP: *.67.152.249.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 01.10.01, 13:43
                                                    Czesc Janusz znowu jestem . Jak widzisz znowu sie ktos przypaletal i
                                                    prowokuje ,nie wiem tylko po co .Fabryka VW robi naprawde duze wrazenie .jest
                                                    ogromna poza tym zbudowali tez cos dla ludzi ktorzy chca odebrac swoj samochod
                                                    w fabryce, a mianowicie sa to pawilony ze szkla i aluminium mozna tam zobaczyc
                                                    np.Lamborghini ,Bentley, Audi ,Skoda VW .Seat .Wszystko zrobione z
                                                    rozmachem , nie mozna bylo sie nudzic. Wracajac do tematu Hindenburga ktos
                                                    napisal ze rozwalili to w latach 40 tych ,nie jest to prawda bo bylo to
                                                    znacznie pozniej polowa 50 lat.Byl to oczywiscie rozkaz Zwiazku
                                                    Radzieckiego.Znam kogos kto walczylo to zeby to zachowac ale niestety nie udalo
                                                    mu sie to.To byly ciezkie czasy.Podobno koszty rozwalenie Mauzoleum byly
                                                    ogromne ale to juz Polska musiala finansowac , niestety v
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 01.10.01, 17:54
                                                    Przypałętał się mk, który najwyraźniej wie wiele, sądząc po uwadze o rowerku.
                                                    Na razie nie będę tego wyjaśniał, żeby mk zdradził cos więcej o sobie. A
                                                    wszysko wskazuje na jego cenne wiadomości i obracanie w okolicach Jeziora
                                                    Długiego. Gratuluję służbowego wyjazdu, ja sam bardzo sobie takie slużbowe
                                                    wyjazdy cenię, szczególnie że w pewnej perspektywie mam szanse na słuzbowy
                                                    wyjazd do Olsztyna. W sprawie mauzoleum Hindenburga jestem jak nie zapisana
                                                    tablica. Mieszkając w Olsztynie prowadziłem bardzo osiadły tryb życia, a kiedy
                                                    już nie mieszkałem i przyjeżdżałem na wakacje, to z żalem oddalałem się na
                                                    większą odległosc od Jeziora Długiego niż do kina Dworcowego. Dopiero później
                                                    troche sie rozruszałem krajoznawczo, ale wtedy wpadłem po uszy w fascynację
                                                    Krutynią (czy znasz to miejsce?).
                                                  • Gość: LP IP: *.67.161.141.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 01.10.01, 18:33

                                                    oczywiscie ze znam to jeden z lepszych szlakow kojakowych w Polsce. Z Warpun
                                                    przez Sorkwity do Rucianej Nidy .Mialem okazje zaliczyc taki splyw ,bylo
                                                    wspaniale .Pamietam tez ze szkoly (7). ze kilka razy plywalismy statkiem po
                                                    jeziorach mazurskich przez rozne tamy i kanaly.Obiecuje sobie ze kiedys pokaze
                                                    to wszystko mojemu synowi.Szkoda tylko ze Polska sie tak zmienila.Jacys
                                                    dresiarze ,zlodzieje itp.Tego kiedys nie bylo prawda byly wojny miedzy
                                                    szkolne , ale bardziej na arenie sportowej(.no z wyjatkiem slynnych bitew w
                                                    Trampie )ale to juz inna historia.
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 02.10.01, 20:18
                                                    Ja raz w roku (czasem dwa) jeżdzę do Krutyni z przyjacielem na ryby. Zazwyczaj
                                                    na początku czerwca, gdy nie ma jeszcze letników. Codziennie płyniemy w górę
                                                    rzeki do jezior krutyńskich, potem przeprawiamy sie na Jezioro Mokre. Łowimy
                                                    szczupaki, wiec cały dzień wykonujemy setki rzutów i omawiamy wszystkie
                                                    zagadnienia, które zebrały się przez miniony rok - polityczne, zawodowe,
                                                    rodzinne, kobiece itd. Na łódce najlepiej popija sie najwyższej klasy koniaki;
                                                    żadnych gorzał i winek, nawet whisky to nie to.
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.89.* 03.10.01, 18:28
                                                    Mimo ze odbieglismy od tematu szkoly zazdroszcze ci tych wyskokow na ryby,znam
                                                    rownierz ten rejon ,Mokre tez pamietam jeszcze .Ja bylem kiedys zapalonym
                                                    wedkarzem chodzilem na ryby tak czesto jak moglem.Kiedys na Dlugim dobrze braly
                                                    okonie, szczupaki,liny i duze karasie.Gdzies w latach 78-81 jakims cudem woda
                                                    oczyscila sie sama,mozna bylo wtedy z mostu dobrze widziec dno , mozesz sobie
                                                    wyobrazic co tam lezy(lezalo).Wtedy to wlasnie urzadzalismy polowy podwodne z
                                                    kusza .Pamietam tez raki ktorych troche bylo,mialy one kolor szary natomiast na
                                                    Zbiku(pewnie znasz )raki byly zawsze czerwone.
                                                  • Gość: gugu IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 03.10.01, 21:37
                                                    CZesc!przepraszam ze Wam przerywam ale poprzyjcie mnie w sprawie tego
                                                    czata!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    !!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Z góry dziekuję.
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.93.* 03.10.01, 21:41
                                                    badz na czacie za 5 min tj .21:50.
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 03.10.01, 22:32
                                                    Trochę odeszliśmy od szkoły, ale i tak wszystko się z nią wiaże. Wiecej o tym i
                                                    jeszcze o sprawie Krutyni napiszę jutro. Jak tam czatowanie?
                                                  • Gość: kolo IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.01, 02:02
                                                    Mo kumpel też kończył siódemkę (dawno temu) ale nie ma dostępu do netu.
                                                    Chciałby pogadać i nie ma jak. Rozleklamujcie się jakoś, np. w olsztyńskim
                                                    dodatku gazety
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 04.10.01, 17:24
                                                    Do "kola": nie bardzo możemy rozreklamować tak jak chcesz, bo dwaj główni
                                                    prowadzący ten wątek jesteśmy spoza Olsztyna, poza tym ja nie mam ani troche
                                                    serca do reklamy. Opowiedz coś o tym koledze, który kończył siódemkę, może go
                                                    zidentyfikujemy.
                                                    Do Leszka: Bardzo słusznie zazdrościsz mi tych wypadów do Krutyni. 3-4 dni tam
                                                    spedzone, na łodzi, z rzutami spiningowymi i paroma szczupakami ładują mi
                                                    akumulatory psychiczne na cały rok. Jestem dzięki temu cały czas łagodny,
                                                    spolegliwy, cierpliwy, nawet wobec kłopotów wychowawczych z dziećmi. Gdyby
                                                    jednak kiedyś tak sie zdarzyło, że w pierwszej połowie czerwca byłbyś w Polsce,
                                                    to nie szczyp sie ani troche i jedź z nami. Masz otwarte zaproszenie. Musisz
                                                    mieć tylko wędkę spiningową (ale masz ich pewnie z dziesięć) i wydac parę
                                                    groszy na elegncki koniak (który pijemy - w granicach absolutnie rozsadnych -
                                                    na łodzi, wieczorami na lądzie może być co innego, chocby piwo, ale woda wymaga
                                                    gestu, gustu i kultury). Ja jestem znów pod wrazeniem twego nurkowania na
                                                    Jeziorze Długim, ale opowiem o tym później
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.72.* 04.10.01, 19:12
                                                    Janusz nie daj sie nabrac ,ci co chodzili do 7 mki maja dostep do sieci w
                                                    ten czy inny sposob .Wymien marke koniakow ktore pijesz moze cos tu znajde .Za
                                                    zapraszenie dzieki , wydaje mi sie ze to colkiem realne bo ja rownierz bywam w
                                                    czerwcu w Olsztynie (znam sporo ciekawych miejsc)na ryby .Jezeli chodzi o
                                                    wedki to mam ,ale nie korzystam z nich.Szkoda by zardzewialy.
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 04.10.01, 20:48
                                                    Muszę jeszcze dodać, że moje pasje wędkarskie są w porównaniu z twoimi bardzo
                                                    amatorskie, ale pełne dobrych chęci. Poza tymi 3-4 dniami w roku w Krutyni
                                                    wędek nie używam, a kiedy mieszkałem w Olsztynie wędkowałem bardzo mało, prawie
                                                    nic. Choć do dziś zapadły mi w pamięć połowy na Jeziorze Długim ze szwagrem
                                                    Molendy, było to gdzieś na wysokości domu Jaworskich. Karasie oszalały, brały
                                                    jak głupie po paru sekundach od zarzucenia. W końcu szwagier zrobił na jednej
                                                    wędce dwie końcówki żyłki i dwa haczyki i wyobraź sobie, że dwa razy złowił po
                                                    dwa karasie jednym rzutem. Z tym dostępem do internetu ludzi z 7-mki masz
                                                    pewnie racje, ale łapię sie każdej okazji dołączenia do naszego grona kogoś
                                                    jeszcze. Czy poczatowałeś z gugu? Koniak dowolny, byle dość drogi, nie jestem
                                                    aż takim znawcą, by mieć jedyne ulubione marki. Zresztą koniak pijam oczywiście
                                                    tylko w Krutyni, poza Krutynią nie lubię go. Dodam, że w Krutyni prawie sie nie
                                                    ma kaca, a niektórzy twierdzą że nie ma sie go w ogóle.
                                                  • Gość: LP IP: *.67.164.1.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 06.10.01, 19:35
                                                    Dziwnym trafem ja tez mialem swoje miejsce obok domu Jaworskich ,rownierz tak
                                                    jak wszyscy lowilem karasie na dwa haczyki (wydaje mi sie zejak sie dwa zlapaly
                                                    to mowili na to wesele)tak przanajmniej mowil Walczuk ktory jak juz mowilismy
                                                    wczesniej byl zajadlym wedkarzem, chyba jeszcze jest.W tej chwili na Dlugim sa
                                                    wszystkie (prawie ) gatunki ryb ,ale co z tego jak nas tam nie ma.Twoj dziadek
                                                    chyba nie wedkowal bo bym cos wiedzial ,pamietam twoich dziadkow jak zawsze
                                                    szli ulica trzymajac sie" pod reke" znalem ich troche bo oni przychodzili do
                                                    Walczukow i w ogrodku grali w karty,nasz ogrod byl obok .
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 06.10.01, 22:38
                                                    To, co piszesz potwierdza absolutną nadzwyczajność Jeziora Długiego, bo gdzie
                                                    indziej chyba nie zdarzają sie wesela. Ja myślałem, że na Długim to też jest
                                                    coś wyjątkowego, a z twoich wieści wynika że to zwyczajność. Dziadek mój nie
                                                    łowił ryb ani trochę, był pasjonatem grzybów, królików i ogródka i miał w tym
                                                    spore sukcesy (na swoją miarę). Zgadza się, że przez parę lat grywali z
                                                    Walczukami w karty, ale też przez karty trochę się pokłócili i przestali sie
                                                    przyjaźnić. Wynikało to troche stąd, że mój dziadek był przekonany, że
                                                    wygrywanie w karty świadczy o wartosć człowieka i nie cierpiał przegrywać. Ja
                                                    na przykład zawsze tak z nim grałem, żeby przegrać, a babcia nie wyobrażała
                                                    sobie, że mogłaby kiedykolwiek wygrać. Do tego dziadek znał tylko jedną grę w
                                                    karty. Nie grał w żadne pokery czy oka, ale w tysiąca. I z tego co wiem, gdy
                                                    grali kiedyś w tysiąca z Walczukami doszło do scysji. Walczuk albo Walczukowa
                                                    oskarżyła dziadka o sygnalizowanie babci kopnięciami pod stołem, jakie ma
                                                    karty. Nieco sie o to pokłócili i stosunki mocno oziębiły się. Wcale nie
                                                    wykluczam, że dziadek rzeczywiście tymi kopnięciami coś babci sygnalizował
                                                    (choć nigdy nie chciał sie potem przyznać), ale sam rozumiesz, że biorę jego
                                                    stronę, tym bardziej, że grywa już w tysiąca tylko z aniołami, a to może być
                                                    bardzo monotonne.
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.77.* 08.10.01, 22:25
                                                    Czesc wczoraj mialem natchnienie i rozpisalem sie troche niestety nie poszlo
                                                    napewno zauwazyles wczoraj cos nieszlo. Janusz cos extra dla
                                                    ciebie www.google.de wpisz jez.dlugie czekam na
                                                    odpowiedz.
      • Gość: ala IP: *.man.olsztyn.pl 18.11.01, 19:34
        Sajda pamietam cie chodzilysmy do jednej klasy. Wychowawczynia byla pani
        Pawlowska.
    • Gość: T. B. IP: *.215.116.248.Dial1.Chicago1.Level3.net 09.10.01, 04:17
      Serdecznie pozdrawiam wszystkich absolwentow, zwlaszcz tych ktorzy ukonczyli
      "nasza bude " w 1972 roku. Kto pamieta Naporowa, Ziute, Filuta (jak oni sie
      naprawde nazywali ?) lub Dragan ?
      • Gość: LP IP: 10.57.42.* / *.dip.t-dialin.net 09.10.01, 12:08
        Witamy ,ziuta to CIolkowska filut to Stanislaw Brzozowski, Dragan uczyla
        ruskiego napisz cos o sobie moze sie znamy.
      • Gość: T.B. IP: *.215.118.121.Dial1.Chicago1.Level3.net 09.10.01, 18:08
        Ciolkowska uczyla nas matematyki, a Ziuta tzw. " prac recznych ". Bylam w
        klasie W. Naporowej razem z D.D. Jeleskim, Krystyniakami, Irkiem Rekiem, Magda
        Oszczakiewicz itd.
        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 09.10.01, 19:02
          Do TB: A gdzie mieszkałaś?
          Do LP: Zajrzałem natychmiast. Czy chodzi o te zdjęcia na stronie Uniwersytetu
          Toruńskiego? Piękne, szkoda że tylko dwa. Ja kiedys miałem szaleństwo robienia
          zdjeć i sporo zrobiłem naszego jeziora. Najlepiej udały się czarno białe
          robione z drugiej strony jeziora z widokiem na przedszkole. Kiedy juz wywołałem
          okazało sie, że jezioro w czasie fotografowania było absolutnie spokojne i
          zadziałało jak lustro. Nie sposób na zdjeciu rozpoznać co jest naprawdę
          drzewami, a co odbiciem drzew. Liczne przeprowadzki i bałagan w piwnicy
          sprawiły, że miałbym chyba trudności z dotarciem do tych zdjęć, ale na pewno są.
          • Gość: T. B> IP: *.90.71.111.Dial1.Chicago1.Level3.net 09.10.01, 19:39
            Mieszkalam na osiedlu " podlesie " ( sosnowa, wierzbowa itd ).
            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 09.10.01, 20:39
              Czy to jest między Bałtycką a torami, za pocztą, czy gdzieś indziej?
              • Gość: T. B. IP: *.90.64.119.Dial1.Chicago1.Level3.net 09.10.01, 21:33
                Osiedle "Podlesie " bylo nad jeziorem krzywym za Baltycka, za torami, ale przed
                Likusami. W drodze do szkoly mijalam tory kolejowe oraz liceum zenskie
                ekononicane. Czasami musialam jednak wedrowac przez przejazd kolejowy
                strzezony ponewaz scigali nas tzw. "sokisci". Tuz przed przejazdem byl slynny
                "Antalek "- pijalnia piwa. Ale bylo to chyba 20- lat temu.
        • Gość: LP IP: 62.67.65.* 09.10.01, 21:32
          Naporowa jak tez Ciolkowska byly moimi wychowawczyniami no poczatku szkoly
          pozniej byla Biala a od piatej klasy .... zapomnialem ta pani uczyla rysunkow
          i nasza klasa byla obok sali gimnastycznej.Pamietasz Dziankowska? albo
          Domanska ona byla dyrektorka szkoly.Czy Dragan byla juz wczesniej taka jedza?
          Janusz podaj mi swoj e-mail sprobuje ci cos wyslac.Jak masz cos fajnego z
          dzielnicy to slij p_leszek@hotmail.com
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 09.10.01, 22:18
            Do TB: Już wiem gdzie to Polesie. To nie były moje strony, zresztą chyba ich
            jeszcze nie było, gdy tam mieszkałem (nie było też Liceum Ekonomicznego, choć
            później, gdy juz było, zaprzyjaźniłemsię z nim i grałem tam w piłkę).
            Do Leszka: E-meil jandob@pf.pl Jeśli coś będę miał, to też będę słał. Może uda
            mi się zmobilizować i znaleźć te zdjęcia, o których pisałem, ale to nie będzie
            tak od razu
            • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 10.10.01, 00:21
              Jak mi sie przypadkiem trafi cos z interesujacego Cie tematu, to tez pozwole
              sobie wyslac na ten adres :)
      • Gość: D.D. IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 22:30
        Do T.B. Jestem strasznym sklerotykiem, ani nie pamiętałem, że szkołę ukończyłem
        w 1972, a nie kojarzę dokładnie Ciebie T.B. , chociaż wydawało mi się, że
        pamiętam wiekszość naszej klasy (no może na dziewczyny nie zwracałem wiekszej
        uwagi bo do szkoły poszedłem o rok za wczesnie i na dziewczyny byłem cała
        podstawówke "za mały"). z tamtego osiedla pamiętam Wieska, Zbyszka i Małgosię.
        Czy można prosić o więcej szczegółów ?
        • Gość: LP IP: 62.67.65.* 09.10.01, 22:37
          zobacz DD sie nie odzywal dopiero kolezanka ze zlodziejowa ruszyla go.
          • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.01, 22:40
            Nie odzywałem się, bo Wasza rozmowa jest jak najlepsza ksiazka wieczorkiem po
            kolacji, to co będę się mieszał, a kolezanka ruszyła ba "za mały " to byłem
            tylko w podstawówce,a teraz kolezanki mnie ruszają (szczególnie te które
            powinienem pamiętac a nie pamiętam)
          • Gość: T. B. IP: *.90.65.248.Dial1.Chicago1.Level3.net 09.10.01, 22:51
            Do D.D.Mam na imie Teresa. bylam zawsze najmniejsza w klasie. Przyjaznilam sie
            z Hanka Krystyniak i Irkiem Rekiem, z ktorym od 6- tej klasy za gadulstwo
            musialam siedziec w jednej lawce w srodkowym rzedzie ,z samymi chlopcam ! Ach
            jaka to byla kara ! Potem 4 lata w LO 2 tez przesiedzielismy razem. Od 20
            lat mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Serdecznie Cie pozdrawiam.
            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 09.10.01, 23:21
              Kurczę, co za międzynarodowe towarzystwo, ale czy chodzenie do 7-mki mogło
              przynieść skromniejsze owoce? A ty DD mógłyś się tak nie krygować i dawać
              częściej znak, że żyjesz
              • Gość: LP IP: 62.67.65.* 09.10.01, 23:30
                szkoda ze my nie chodzilismy do jednej klasy.
                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 10.10.01, 09:27
                  Tylko czy lepiej, żebyś ty był straszy, czy żebym ja młodszy? Ze względu na
                  wczesne lata 60-te w tamtej okolicy wolałbym pozostać przy swoim, choć z
                  wszelkich innych względów z przyjemnoscią odjąłbym sobie parę lat.
                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 10.10.01, 17:31
                    Jeszcze do "detiriusa": oczywiście, że pozwalaj sobie na te ewentualne przesyłki
                    • Gość: Oleslaw IP: *.*.*.* 10.10.01, 18:44
                      Panowie ta szkola to "watek gigant" na forum:>
                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 10.10.01, 20:36
                        Olesław, czy to wyrazy uznania, czy krytyka naszego nudziarstwa, czy zachęta do
                        jakiejś zmiany?
                        • Gość: LP IP: *.arcor-ip.net 10.10.01, 21:25
                          Janusz wyslalem zdjecie MOSTU BABCI iMOJE ok 1964rok za jakosc przepraszam ale
                          scaner musze dopiero opanowac.Ciekawe czy doszlo ,inne zdjecia sa ciekawsze ale
                          musze je znalesc.
                          • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.01, 22:13
                            Dzięki T.B. za przypomnienie. Z Irkiem też się kolegowałem (o ile pamiętam
                            siedział za mną.Czy wiesz co on teraz porabia ? Wiem że kilka lat temu był
                            szefem Urzędu Pracy (lub coś koło tego). Ja go pamiętam zupełnie z innej
                            beczki, w podstawówce byłjeden sezon całkiem poważnej wojny pomiędzy osiedlem
                            nad jeziorem długim, a tak zwanym "złodziejowem" (to domki nad ulicami o
                            kolorowych nazwach Biała, Różowa ...) Kilkudziesięciu chłopaków całkiem
                            poważnie tłukło się na wyznaczonym terenie nad jeziorem Likuskim. Irek i ja
                            bylismy we wrogich obozach. walka była z zasadami (nie wolno było mieć proc),
                            Na moje nieszczęście dostałem się do niewoli i Irek mnie pilnował, a w pewnym
                            momencie mówi: Danek, schowaj procę, bo ci z nogawki wystaje !.
                            To były duże bitwy, ale co najważniejsze nie przenosiły się na teren osiedla i
                            szkoły. To były czasy, gdy czuliśmy się na naszym osiedlu całkiem bezpiecznie i
                            swojsko (oberwać mozna było dopiero na terenie SP 14, czyli za tunelem).
                            T.B. czy wiesz. że nie ma już przejazdu między Likusami a osedlem nad jeziorem
                            Długim ? Kiedy ostatni raz byłas w Olsztynie ?
                            • Gość: T. B. IP: *.215.116.72.Dial1.Chicago1.Level3.net 10.10.01, 23:55
                              To byly naprawde wspaniale czasy! Ja tez mialam proce i nawet "kusze".Na moim
                              osiedlu mieszkali rowniez : Karczewska, Iwanowska, Bankowski("Cysterna ") i
                              slynna "Zuza " czyli Grazyna Romanowska. U niej to wlasnie odbywaly sie
                              pierwsze "prywatki " przy adapterze "Bambino".
                              Nie wiem co robi Irek. Wogole utrzymuje kontakt tylko z Marzena Mielczarska,
                              dzis solistka opery kameralnej. Nie bylam w Polsce od 20 lat, ale moze w tym
                              roku sie wybiore . Agecja artystyczna z Poznania zaprosila nasza orkiestre na
                              wystepy .Jestem bardzo ciekawa czy spotykasz sie z ludzmi z podstawowki, czy
                              przetrwaly jakies przyjaznie z tamtych lat ? Czy zyje jeszcze Kazimierz
                              Sturmowski , moj nauczyciel fortepianu ?
                        • Gość: Oleslaw IP: *.*.*.* 11.10.01, 12:12
                          Raczej zacheta do zaktywizowania was do dyskusji na inne watki:>
                          • Gość: LP IP: 62.67.92.* 11.10.01, 12:32
                            Do TB czy Grazyna miala mlodsza siostre Malgosie ,jesli tak to znam je obie
                            z Malgosia chodzilem 8 lat do naszej budy.A te prywatki juz wtedy byly slynne
                            nie tylko w obrebie Likus i jez .Dlugiego.Jak wspominasz Filuta i pania
                            od "spiewu" Romanowicz. pozdr. LP
                          • Gość: LP IP: 62.67.92.* 11.10.01, 12:34
                            Gość portalu: Oleslaw napisał(a):

                            > Raczej zacheta do zaktywizowania was do dyskusji na inne watki:>

                            o co ci chodzi czlowieku
                            • Gość: Oleslaw IP: *.*.*.* 11.10.01, 13:13
                              O to co napisalem. I to w niespecjalnie skomplikowany sposob.
                          • Gość: detritus IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 13:18
                            Gość portalu: Oleslaw napisał(a):

                            > Raczej zacheta do zaktywizowania was do dyskusji na inne watki:>

                            Heh, alez ten watek jest bardzo ciekawy - choc powinien brzmiec "Klub fanow
                            okolic jeziora Dlugiego" :)
                            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 11.10.01, 15:15
                              Do Leszka: zdjęcie jest bomba. Ja jeździłem w bardzo podobnym wózku, tylko boki
                              nie były wiklinowe (jak chyba u ciebie), tylko bardziej prostackie drewniane,
                              ale też ładne. Nie mam w pobliżu skanera i nie bardzo umiem sie nim posługiwać,
                              ale zmobilizowałeś mnie i może za jakis czas i ja coś ci przyślę. A ty i bez
                              tego przysyłaj co masz, będę złośliwie komentował.
                              Do Olesława: zauważ, że na innych wątkach też nas nie brakuje, ale sam
                              rozumiesz, że ten jest dla nas centrum świata.
                              Do Teresy i DD: Okazało sie, że obydwoje robicie w muzyce. O DD coś już
                              wiadomo, a czy Teresa może coś o tym opowiedzieć? I co sie stało z przejściem
                              przez tory w strone Likus?
                              • Gość: T. B. IP: *.215.116.72.Dial1.Chicago1.Level3.net 11.10.01, 16:22
                                Do LP . Tak Malgosia byla siostra Grazyny . Filut byl nieszkodliwy , ale
                                bardzo nerwowy. Dokuczalismy mu bardzo. Pani od spiewu zupelnie nie pamietam,
                                czy ona tez uczyla W-f dziewczat ? Balismy sie panicznie Draganowej.
                                Muzykiem nie zostalam, jestem dyrektorem administracyjnym Classical Symphony
                                Orchestra w Chicago. Pozdrowiena.
                                • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 19:27
                                  Do T.B. To może jakiś koncercik w Olsztynie ?
                                  Co to za agencja z Poznania ? i czy Wasza orkiestra ma swoją stronę www ?
                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 11.10.01, 20:25
                                    Ja na taki koncert orkiestry Teresy w Olsztynie specjalnie do Olsztyna bym
                                    przyjechał. Teresa zrób to koniecznie. Opowiedz coś jeszcze o tej orkiestrze. W
                                    czym jesteści najlepsi, czy macie jakieś płyty? Jak się plasujecie w jakichś
                                    rankigach? Ja nie jestem muzykiem, ale zostałbym nim, gdybym miał mieć drugie
                                    życie (czy ktoś w Olsztynie może to załatwia?), a na razie sporo słucham i
                                    pobrzdąkuje na keyboardzie dziecka w przekonaniu, że za parę lat zagram
                                    Wariacje Goldbergowskie
                                    • Gość: T. B. IP: *.244.66.202.Dial1.Chicago1.Level3.net 11.10.01, 21:07
                                      Zaprasza nasze orkiestry -bo mamy dwie - jedna dla zdolnych uczniow szlol
                                      srednich - The Protege Philharminic, druga The Classical Symphony Orchestra
                                      dla studentow i absolwentow wyzszych uczelni, Agencja Artystyczna Jarmolowicz z
                                      Poznania. Ta sama agencja ,ktora prowadzi konkurs skrzypcowy im. Telemmana .
                                      Bardzo chetnie przyjedziemy do Polski, chociaz w obecnej sytuacji, kiedy nasze
                                      losy sa w rekach fanatylow dla ktorych zycie nie ma zadnej wartosci trudno o
                                      pewne plany. Jesli bedzie to mozliwe a terrorysci nie zniszcza nas
                                      biologiczno- chemiczna bronia (tego sie obawiamy najbardziej ) pewnie
                                      skorzystamy z zaproszenia. Sa to solidne orkiestry mlodziezowe , pelnego
                                      skladu symfonicznego . Duzo koncertujemy, nagrywamy prawie wrzystkie koncerty
                                      ,duzo tez podrozowalismy. W tym roku bylismy w Argentynie i Brazylii .Tam
                                      wlasnie spotkalam milych architektow z Polski- jestesmy wrzedzie !
                                      • Gość: LP IP: 62.67.76.* 11.10.01, 21:23
                                        Do TB mam prosbe do Ciebie czy moglabys w jakis sposob rozreklamowac temat
                                        naszej budy za oceanem.Ja mieszkam w Niemczech i to zrobilem ale narazie
                                        pozostalo bez echa.Dodam ze z mojej klasy nieliczni pozostali w Polsce.
                                        Janusz jestem w trakcie szukania zdjec.
                                        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 11.10.01, 21:59
                                          Teresa, zrób to, co mówi Leszek i za jakiś czas powołamy Ogólnoświatowe i
                                          Kosmiczne Stowarzyszenie Tych z Siódemki. Będzie tajne i elitarne jak
                                          masoneria, obsadzimy naszymi ludźmi wszystkie ważne stanowiska, odbudujemy
                                          plażę miejską w Olsztynie, zaprowadzimy tramwaje, a kopie siódemki postawimy we
                                          wszystkich ważnych miejscach na świecie. Wszyscy będą szczęśliwi, bo Siódemki
                                          nawet z ben Ladenów zrobią baranki boże. Ameryka będzie nam dziękować,
                                          unieważni wszystkie długi, twoja orkiestra będzie miała milionowe kontrakty,
                                          ale ty i tak będzie wolała grywać za darmo na plaży, na zamku i na Stadionie
                                          Leśnym.
                                          • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 11.10.01, 22:28
                                            do J.D. Chyba sobie Twój tekst powieszę nad łóżkiem, z rana zawsze będzie mnie
                                            wprawiał w dobry humor. Dzięki
                                            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 12.10.01, 17:35
                                              Dzięki za miłe słowo. Jeśli jest tak jak mówisz, to rób z tekstem, co ci się
                                              podoba, a ja rezygnuję z wszelkich tantiem
                                              • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.01, 23:16
                                                do T.B.
                                                Jarmołowicz to też dawny Olsztynianin. Jeśli będziecie w Polsce to wpadnijcie
                                                do Olsztyna. Pomiedzy 5 a 14 VII 2002 gościć będziemy młodych muzyków
                                                Chateauroux (konserwatorium we Francji), z Offenburga i z Kaliningradu, mamy
                                                jeszcze wolne 40 miejsc w internacie szkoły muzycznej, to możecie się dzień lub
                                                dwa przespać i najeść gratis(już uzgodniłem to z dyrektorem szkoły). Co do
                                                grania to nasza szkoła (PSM) organizuje w okresie wakacji tylko koncerty
                                                bezpłatne (katedra, zamek, no i to co proponował JD plaża, ale nie miejska
                                                tylko Przystań (dawni "Budowlani" i "Gwardia" w jednym). Może zaproponuj
                                                impresario, zeby coś w Olsztynie poszukał ?. Ja w ramach SPAM pomagam corocznie
                                                organizować letnie koncerty organowe w katedrze (w tym roku były już po raz
                                                XXIII),ale to pewno za mały budżet jak na gości z USA.
                                                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.10.01, 11:14
                                                  Drogi DD, zaprezentowałeś taki profesjonalizm menedżerski, taką sprawność,
                                                  przedsiębiorczość, inicjatywność, kreatywność, że Teresa nie może teraz
                                                  odmówić. Postawiłeś ją pod ścianą i może sie ratować co najwyżej ben Ladenem
                                                  lub wąglikiem (o czym zapobiegliwie już wspomniała)
                                          • Gość: Oleslaw IP: *.*.*.* 13.10.01, 12:49
                                            Tak napiszcie jeszcze sobie (bo moze nie jestescie na biezaco) ze teraz SP7 to
                                            jedna z najwiekszych wylegarni dresow i grubych karkow w Olsztynie.
                                            • Gość: T. B. IP: *.208.68.128.Dial1.Chicago1.Level3.net 13.10.01, 16:38
                                              Do D.D
                                              To bardzo ciekawe. Czy to bedzie jakis festiwal ? Koncert w katedrze lub na
                                              zomku bylby spora atrakcja dla naszej mlodziezy. Termin nam jednak nie
                                              odpowiada . Podczas wakacji mamy tzw. program letni , ktory konczy sie pod
                                              koniec lipca. To juz tradycja. Zwykle wyjezdzamy na 2 tygodnie na przelomie
                                              lipca i sierpnia. W listopadzie bedziemy goscic przedstawiciela agencji z
                                              Polski , wtedy podejmiemy decyzje. Ciesze sie ,ze wogole istnieje taka
                                              mozliwosc. Bedziemy w kontakcie , podaj adres- wysle wiecej informacji.
                                              Dzieki.
                                              • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.01, 23:21
                                                podaję adres:
                                                musicdra@kki.net.pl
                                                W innych terminach tez możemy pomóc zorganizować koncert, mamy kilka
                                                przyjaznych niedrogich miejsc w Olsztynie, gdzie mozna się przespac i zjeść.
                                            • Gość: LP IP: *.pppool.de 13.10.01, 22:39
                                              Gość portalu: Oleslaw napisał(a):

                                              > Tak napiszcie jeszcze sobie (bo moze nie jestescie na biezaco) ze teraz SP7 to
                                              > jedna z najwiekszych wylegarni dresow i grubych karkow w Olsztynie.

                                              €€€ Sprawdze to kto jest dresem z siodemki ,znam naprawde jeszcze duzo ludzi z
                                              Olsztyna a wtedy marny twoj los kochasiu, za pisanie bzdur bedziesz surowo
                                              ukarany.A moze zacznij cwiczyc absolwent szkoly nr.7
                                              • Gość: Oleslaw IP: *.*.*.* 14.10.01, 16:49
                                                Wylacz grzalke bo sie osmieszasz takimi grozbami.
      • Gość: T. B IP: *.208.68.128.Dial1.Chicago1.Level3.net 13.10.01, 17:01
        do jd. Koncert w Olsztynie musimy zorganizowac wspolnymi silami. Jestem
        pewna , ze chetnie zajmiesz sie reklama i organizacja widowni, a nawet
        specjalnie dla nas zalatwisz "klakierow "
        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.10.01, 17:50
          Do TB: ja jestem zupełnie pozbawiony zdolności menedżerskich, reklamowych i
          organizacyjnych. Zreszta żadna organizacja widowni nie będzie potrzebna,
          widownia przyjdzie sama, zbędni będą też klakierzy, bo uzgodnimy (i tu mogę być
          pomocny) taki program, że wszyscy oszaleją z zachwytu.
          Do Olesława: jest faktem, że wiele rzeczy zmienia się na gorsze i nie można
          wykluczyć, że dotyka to także takich perfekcyjnie powyślanych zjawisk jak
          Siódemka. Czy jest aż tak źle jak sugerujesz?
        • Gość: LP IP: *.67.156.59.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 13.10.01, 17:53
          Do Oleslawa sluchaj czlowieku nie wlaz tu wiecej i nie obrzydzaj nam tego co
          dla nas jest wazne .Takich jak ty niepotrzebujemy, mysle ze zrozumiales .
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.10.01, 18:00
            Leszek, rozumiem cię dobrze, ale jeśli Olesław ma jakąś rację, to stawmy temu
            dzielnie czoła. Niech opowie coś więcej, może coś na to wymyślimy
            • Gość: Oleslaw IP: *.*.*.* 14.10.01, 16:53
              jd masz racje. po prostu stwierdzilem fakt. a do Was i do samej szkoly nic nie
              mam. Mlodziez z Likus i z SP7 jest ogolnie znana po prostu teraz z tej strony.
              jesli kogos urazilem to przepraszam
      • Gość: AK IP: 10.2.1.* 14.11.01, 16:23
        Ja chodzilem do siodemki od 1970 do 1978. Filuta (Brzozowski?) mialem przez kilka lat.
        Dragan meczyla mnie na ruskim. Naporowa tez znalem.
        Ciekaw jestem co robia byli koledzy i kolezanki z klasy.
        Anita Baukrowicz, Sikowskie , Waldek Pakmor , Leszek Plesner , Marek Szymanski...

        Slyszalem ze Darek Wasilewski zginal przed rokiem w wypadku samochodowym.
        Pozdrowienia dla wszystkich bylych Absolwentow tej wspanialej Szkoly ...
    • Gość: LP IP: *.67.156.59.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 13.10.01, 18:00
      Janusz moje gratulacje ,byles 200 -ny moze ida mi sie dorwac nr.1000.
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.10.01, 18:06
        Rezerwuję już dziś numer 1000 dla ciebie, uważaj bo to będzie już niedługo.
        • Gość: LP IP: *.67.152.76.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 13.10.01, 18:17
          Sprawdz poczte.
          • Gość: gugu IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 13.10.01, 19:02
            widzialam dzis po raz pierwszy tę Waszą szkołe numer 7. Wyglądala cudownie w
            blasku zachodzącego słońca...


            :))))
            • Gość: LP IP: *.pppool.de 13.10.01, 19:53
              Mowiac szczerze gdy do niej chodzilem ,nie kazdy dzien byl cudowny.
              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.10.01, 20:22
                Do Leszka: Serwer na którym mam pocztę ma jakąś przerwę, więc jeszcze nie wiem
                czym mnie uraczyłeś.
                Do gugu: Sama widzisz, że buda jest niezwykła, choć miewało sie w niej ciężkie
                chwile wspomniane właśnie przez Leszka. Sprawdź, że jeszcze piekniej wyglada w
                promieniach wschodzącego słońca. Czy pojechałaś obejrzeć Siódemkę zainspirowana
                naszymi emeryckimi wspominkami? Pomnóż to wszytsko, co zobaczyłaś przez jakieś
                dwa albo trzy, i wtedy to będzie tak jak było za naszych czasów
                • Gość: LP IP: *.pppool.de 14.10.01, 11:06
                  Janusz moze sprobuj zalozyc sobie poczte gdzie indziej , chyba jest to
                  technicznie mozliwe?
                  • Gość: gugu IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.01, 16:46
                    Bylam u kolegi na Alei Przyjaciół.I tak doszlo do tego historycznego wydarzenia!
                    PS. Pod jakimi numerami mieszkaliscie?
                    • Gość: LP IP: *.pppool.de 14.10.01, 16:56
                      Ja mialem najlepszy numer tj. 28 a u kogo bylas????
                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 14.10.01, 17:22
                        Ja miałem o wiele lepsze i to dwa: najpierw mieszkałem pod 34, a potem
                        spędzałem całe wakacje pod 29. A u kogo byłaś?
                        • Gość: LP IP: *.pppool.de 14.10.01, 21:04
                          A pamietasz jaki numer ma BUDA ! (bo ja wiem) he he
                          • Gość: gugu IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 14.10.01, 21:34
                            Bylam pod numerem 32. Całkiem fajnie tam mieliscie! Jeziorko nawet blizej niz
                            ja mam do swojego!!!
                            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 14.10.01, 22:09
                              Do Leszka: Pewnie, że moge założyć konto gdzie indziej, ale to, które mam jest
                              niezłe. Ta przerwa była wyjątkowa. A czy coć mi polecasz zupełnie
                              rewelacyjnego? Juz wszystko obejrzałem, zdjęcie jest super, tylko nie mogę
                              wyczuć, z którego miejsca jest robione. Nie wiem jaki numer Alei Przyjaciół ma
                              szkoła, ale zaryzykuję: 42.
                              Do gugu: No więc byłaś w samym centrum wydarzeń. Pod 32 mieszkali Lewandowscy
                              na parterze, Dobkowscy na poddaszu. Czy to z nimi masz cos wspólnego?
                              • Gość: LP IP: *.pppool.de 14.10.01, 22:19
                                hej zaraz bede zly wyprzedziles mnieo 2 minuty.Lewandowscy nie mieszkaja tam
                                juz od lat tzn.Jurek mieszka na rybakach a jego siostra nazywa sie Gwozdek.
                                (mowie o starych Lewandowskich) Zdjecie robione jest z mojego pokoju . A co
                                do twojego strzalu to trafiles 42 zgadza sie .mam tych zdjec wiecej tylko
                                musze poszukac .Masz moze kamere komputerowa. ?
                            • Gość: LP IP: *.pppool.de 14.10.01, 22:11
                              Pod 32 mieszkaja na dole Gwozdek wyzej Kicermann a na samej gorze Dobkowska
                              Pewnie bylas u Gwozdka fajny facet .Znam go juz 37 lat.Jak tam
                              bedziesz to pozdrow go ( Leszek spod 28 ) narazie .
                              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 15.10.01, 09:31
                                Mam dużą satysfakcję, że trafiłem z tym numerem szkoły, byłby tzw. obciach,
                                gdybym nie trafił. Choć to było dość logiczne, że jest 42, chyba żeby sklep był
                                numerowany paroma numerami (np. osobno apteka). Nie znam w ogóle tych nowych
                                ludzi spod 32. Mam kamerę Panasonic sprzed paru lat, ale nie wiem czy ona jest
                                komputerowa i co to znaczy. To zdjęcie ze swego pokoju musiałeś chyba robić
                                ogromnym obiektywem. W ramach rewanżu coś ci wieczorem prześlę: będzie to leśne
                                zdjęcie, które gdzieś kiedyś znalazłem w internecie, w którym jest nastrój
                                naszych miejsc, może nawet z nadwyżką (jeśli to w ogóle możliwe), choc nie
                                wiadomo skąd jest ten obrazek. I jest to zdjęcie stałą tapetą w moimi komputerze
                                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 15.10.01, 18:19
                                  Leszek, potwerdź, czy doszedł obrazek na twoją pocztę.
                                  • Gość: LP IP: 62.67.68.* 15.10.01, 18:38
                                    czesc jak narazie moja poczta jest pusta. Jezeli chodzi kamere to jest to
                                    specjalna kamera przez ktora moglibysmy sie wszyscy widziec i slyszec .Dziala
                                    to troche na zasadzie telefonu (kosztuje tylko oplata za internet).Tu nazywa
                                    sie to web-kamera. Ja i paru moich kumpli bawimy sie czasami . Uwazam ze
                                    byloby wspaniale gdyby caly nasz sklad mogl sie wzajemnie ogladac.
                                    • Gość: LP IP: 62.67.68.* 15.10.01, 19:16
                                      jest zdjecie .to wspanialy las ale nie wiem gdzie to moze byc .Na jaki adres
                                      wyslales to zdjecie.Bylo nie tam gdzie powinno byc. Sprawdz poczte.
                                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 15.10.01, 20:46
                                        Posłałem na obydwa adresy (web i hotmail, na który doszło i który jest
                                        ważniejszy?). U mnie na razie nic nie ma. Z tą kamerą to ja sie przynajmniej na
                                        razie raczej nie nadaję, zresztą podoba mi sie odrobina tajemniczości, którą
                                        pełny obraz moze zepsuć.
                                        • Gość: LP IP: *.pppool.de 15.10.01, 21:08
                                          na zaden adres nie doszlo!!! ale zdjecie mam nie wiem dlaczego .jest na
                                          jeszcze innym adresie .co z tym zdjeciem od detr. podaj adres .
                                          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 15.10.01, 21:39
                                            Nic z tego nie rozumiem. To na jaki adres doszło i skąd wiesz, że to właśnie to
                                            • Gość: LP IP: *.pppool.de 15.10.01, 22:44
                                              napewno to, nazwales to las widocznie moj komputer cos pochrzanil
                                              • Gość: jd IP: 172.16.8.* / 62.233.138.* 16.10.01, 16:38
                                                Do mnie do dziś nic nie przyszło na pocztę, co zapowiadałeś wczoraj. Wieczorem
                                                przerzuce ci pocztówki od detiriusa. Jedna jest z panoramą - powiedz czy woda
                                                którą tam widać to jest Jezioro Krzywe czy Długie?
                                                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 16.10.01, 20:54
                                                  Wysłałem ci na web.de pocztówki od detritiusa. Potwierdź czy doszło i powiedz,
                                                  co myślisz w sprawie tego jeziora
                                                  • Gość: LP IP: *.67.160.89.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 16.10.01, 21:51
                                                    czesc Janusz nie wiem dlaczego ale jak wysylam zdjecie (znowu jezioro)pod
                                                    koniec wysylania komputer mowi ze wystapil blad niewiadomego pochodzenia????
                                                    czy mozesz wyslac mi to jezioro jeszcze raz bo przypadkiem skasowalem
                                                    cala poczte. w kazdym razie doszlo to do mnie .Widziales tego palanta ,nie
                                                    wiem o co mu chodzi ale on wpiepsza sie wszedzie.Czy ktos z nas go prosil o
                                                    zabieranie glosu na naszym temacie , mnie kiedys uczono jak rozmawiaja dorosli
                                                    to nie zabieraj glosu. Co ty o tym sadzisz?
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 16.10.01, 22:33
                                                    Zaraz wyślę te pocztówki, ja też miewam kłopot czasem z wysyłaniem do ciebie. Z
                                                    Olesławem sprawa jest trochę delikatna. Wydaje mi się, że ma sporo twórczych
                                                    tekstów na tym forum, że może za bardzo upodabniasz go sobie do Adma z Nowego
                                                    Jorku i chyba niesłusznie. Proponuję abyście wypili szybkie internetowe piwo i
                                                    abyśmy dalej rozwijali to forum, nasze sprawy olsztyńskie i okołoolsztyńskie w
                                                    atmosferze wcale nie sielankowej, ale twórczych i rozwijających sporów, kłótni,
                                                    a nawet karczemnych awantur. Wasza ostatnia wymiana zdań zdawała się odrobinę
                                                    poza to twórcze nastawienie wykraczać. I jeszcz jedno: i ty, i wszyscy tutaj
                                                    lubią gugu; ona zaś najwyraźniej lubi ciebie, ale lubi także Olesława - weźcie
                                                    to pod uwagę i dojdźcie do jedynych właściwych w tej sytuacji wniosków.
                                                  • Gość: LP IP: *.67.160.89.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 16.10.01, 22:58
                                                    mam zdjecia ludzie te zdjecia musza byc bardzoooo stare jezioro jest
                                                    bardzo waskie a to drzewo na 2 gim zdjeciu jest do dzisiaj tylko 100 razy
                                                    wieksze.Jezeli sie nie myle jest to zejscie nad jez. obok Trampa ktorego juz
                                                    nie ma niestety. uwazam osobiscie ze widok z ratusza jest lekkim fotomontazem
                                                    bo jeziora tak blisko tam nie ma . Poza tym Krzywe jest duzo wieksze nawet z
                                                    wiezy Ratusza (bywalem kiedys na wiezy) Ogolnie -Bomba!!!
                                                  • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 16.10.01, 23:47
                                                    Wraz z bratem podejmuje sie szturmu na wieze ratusza z aparatem cyfrowym w celu
                                                    weryfikacji pocztowki ;)
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 17.10.01, 09:14
                                                    Detiriusie, sam widzisz, że Leszek też ma wątpliwości. Leszek, napisałeś że to
                                                    raczej fotomontaż, i to nie jest Krzywe, ale nie powiedziałeś wyraźnie, czy
                                                    wątpisz także, że to Długie. Jeśli chodzi o to zdjecie na pewno z Długim, to to
                                                    jest zejscie trochę dalej niz koło Trampa, jakieś 200 m. Bałtycką w strone Al.
                                                    Przyjaciół, tuż przed zbudowanym potem budynkiem Związku Wękarskiego.
                                                    Wchodziłem na to drzewo, a gdy byłem mały i dorośli jeszcze wiele mówili o
                                                    wojnie, to postanowiłem, że gdyby przyszli Niemcy, to schowam się właśnie na
                                                    tym drzewie na pewno mnie nie znajdą.
                                                  • Gość: TP IP: *.67.148.150.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 17.10.01, 19:52
                                                    Wracajac do drzewa to chce dodac ze sam osobicie oraz moi koledzy downo temu
                                                    wbijalismy w TO drzewo gwozdzie ,zeby mozna bylo wejsc wyzej.Zaraz obok
                                                    drzewa byla kiedys lawka mozna bylo posiedziec wypic piwo.Niestety kiedys
                                                    otworzyli kran ze sciekami ktore lecialy z barakow i fetor przepedzil
                                                    wszystkich dalej.Mam pytanie kto z was jest moze w posiadaniu zdjec z konca
                                                    jeziora , podobno tam byly juz przed wojna urzadzenia do przetlaczania wody z
                                                    jeziora do Lyny .Nawet dzialaly, niestety komunisci zbudowali cos podobnego ale
                                                    to nigdy nie funkcjonowalo(w zatoce do niedawna byly jeszcze resztki tego) .
                                                    Znalem kiedys pewnego Dyrektora ktory wzial za ten projekt kupe kasy, ale dla
                                                    jeziora na niewiele sie to zdalo . Szkoda bo tak pieknie polozonego jeziora nie
                                                    ma chyba zadne miasto w Polsce.Janusz musze jeszcze raz sprawdzic moj
                                                    PC .Detrius widze ze jestes mocno w temacie Olsztynskim Bravo!
                                                  • Gość: Oleslaw IP: *.*.*.* 18.10.01, 11:00
                                                    Czesc jd. widziales kiedys tego LP ktory tak strasznie teraz chce sie zblizyc
                                                    do Ciebie, zostac twoim kolega i domaga sie abys wykazal sie takim jak on
                                                    chamstwem i napisal na mnie cos obrazliwego?
                                                    Cieszy mnie to ze nie jestes taki podjarany jak on. Ale wytlumacz mu zeby
                                                    wiecej mnie nie obgadywal a takze to ze do pisania na moderowanym forum kazdy
                                                    ma prawo bo po to ono jest. Jesli kolesiowi to nie pasuje to niech sobie
                                                    zacznie pisac pamietnik.
                                                    Ten pamietnik mialby jeszcze jedna zalete dla niego.
                                                    NIe osmieszalbym sie chlopak bledami ortograficznymi uzywajac slow ktorych
                                                    naduzywa a znaczenia ich nie rozumie.
                                                  • Gość: LP IP: 10.57.42.* / *.dip.t-dialin.net 18.10.01, 11:26
                                                    smiechu warte
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 18.10.01, 17:01
                                                    Chłopaki, kurde, wciągacie kolejny wątek w swoje wzajemne dąsy. Leszek, miałeś
                                                    przyjrzeć się raz jeszcze pocztówce i powiedzieć czy to Długie czy nie. Olesław
                                                    może byś i ty pomógł to rozstrzygnąć? Ta pocztówka jest pod adresem, który w
                                                    tym wątku niedawno podał detirius (na pewno znajdziesz). I TO jest naprawdę
                                                    poważny problem
                                                  • Gość: LP IP: *.67.168.101.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 18.10.01, 19:22
                                                    punkt nr1 nie podoba ci sie moj dowod osobisty z wpisem Allenstein.
                                                    punkt nr.2 robie bledy ortograficzne.
                                                    punktnr.3 nie rozumiem co pisze.
                                                    czekam na punkt nr 4
                                                    ps. czy ty "Oleslaw "nie jestes przypadkiem z zza Buga ,albo twoja rodzina?
                                                    ich zawsze bylo pelno w Olsztynie i zawsze mieli cos do powiedzenia na temat
                                                    Olsztyniakow .Normalnie to goscie musza sie dopasowac do wiekszosci nie !!
                                                    pozdrawiam Cie ty "inteligetny "czlowieku. LP.
                                                  • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 18.10.01, 20:13
                                                    Ludzie, dajcie sobie na spokoj, prosze.
                                                    Obaj za bardzo sie denerwujecie i unosicie - efekt jest tego taki, ze
                                                    odechciewa sie tu zagladac.
                                                    Chcecie sie klocic - wymiencie sie w cholere adresami mailowymi... Albo umowcie
                                                    sie na spotkanie i dajcie sobie po pysku...
                                                  • Gość: Oleslaw IP: *.*.*.* 19.10.01, 12:43
                                                    Kurcze czlowieku nie obrazaj repatriantow zza Buga!
                                                    Ja do nich nie naleze ale darze sympatia tych ludzi, ktorzy zostali wypedzeni
                                                    przez Stalina i musieli gdzies sie osiedlic. To juz lekka przesada.
                                                    Sam jestes w Niemczech kolesiem zza Odry wiec dziwi mnie ze nie rozumiesz
                                                    takiej sytuacji.
                                                    Koniec tematu
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 19.10.01, 14:38
                                                    Amen. A teraz co z tym Jeziorem Długim na pocztówce detritusa?
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.92.* 19.10.01, 19:18
                                                    Czesc wracamy do jeziora , jestem ciekawy z ktorego roku jest to zdjecie ,jak
                                                    widzicie jest tam malo wody.Koszary na gorce wygladaja na nowe ,niestety za
                                                    komuny przebudowali dach na calkiem plaski nie wyglada to najlepiej.Las zdaje
                                                    sie byc tez nie za wielki .Moja Babcia pamietala topole ktore byly male.Janusz
                                                    nie wiem czy cos dostales .Z tym drugim zdjeciem , poczekamy troche jak
                                                    detrius zrobi zdjecie.Szkoda ze nie mamy wiecej zdjec , a moze ma ktos zdjecia
                                                    Mauzoleum Hindenburga?
                                                  • Gość: gugu IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 19.10.01, 21:59
                                                    Ja tez mieszkam nad jeziorem ! tyle ze nad Kortowskim.Pamietacie takie?
                                                  • Gość: LP IP: *.pppool.de 19.10.01, 22:22
                                                    Oczywiscie ze pamietamy.A jakie tam kiedys ryby braly!!!
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 20.10.01, 14:54
                                                    Do gugu: Pamietamy i wysoko cenimy Jezioro Kortowskie. Gugu, a może ty masz
                                                    zdanie o dyskutowanej tu pocztówce i czy ona przedstawia Jezioro Długie?
                                                    Do Leszka: Czy bierzesz pod uwagę, że ta panorama na pocztówce rzeczywiscie
                                                    przedstwaia Jezioro Długie? Przyjrzyj się raz jeszcze. Ja jestem prawie pewien,
                                                    że to nie może być Długie i cieżko mi życ z tą nie do końca pewnością
                                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 17:49
                                                    Też bym sobie obejrzał to zdjęcie (co to nie wiadomo czy Długie czy nie).
                                                    Adresu nie mogę namierzyć. Możecie powtórzyć adres ?
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 20.10.01, 18:19
                                                    Podaję ten adres: detritus.hg.pl/kolekcja/pa06.jpg
                                                    A gdybyś miał kłopot, to podaj e-maila, to ci przerzucę tą drogą. I spróbuj
                                                    osądzić, czy na pocztówce jest Jezioro Długie, Krzywe, czy to fotomontaż (bo
                                                    jest i taka opcja).
                                                  • Gość: LP IP: *.67.152.218.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 20.10.01, 19:23
                                                    Janusz ja juz calkiem zdurnialem czy chodzi o zdjecie z drzewem? czy z
                                                    Kosciolem .
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 20.10.01, 19:30
                                                    Oczywiście, że z kościołem, to z tą pocztówką nie ma jasności. Ta z drzewem
                                                    jest nad Długim i już to omówiliśmy (chodziliśmy po tym drzewie, była tam
                                                    ławeczka, ja też tam piłem piwo i paliłem papierosy w dzieciństwie). Natomiast
                                                    chodzi o tę panoramę, gdzie jest kościół garnizownowy, a w tle jezioro, które
                                                    mi w ogóle nie wygląda na Długie
                                                  • Gość: LP IP: 62.67.92.* 20.10.01, 19:59
                                                    Tak myslalem ze chodzi o to zdjecie zobacz ze na tym zdjeciu za Kosciolem jest
                                                    jakies rozlewisko ktore przypomina zatoke przy naszym slawnym Barze.kawalek
                                                    dalej jest znowu jakas zatoka wszystko za szerokie ! nastepna zatoka po
                                                    prawej stronie ??? to dalej na dalszym planie tez jezioro , dla mnie nic tu
                                                    nie pasuje ,ale nie zapominajmy ze te zdjecia maja ze sto lat.
    • Gość: LP IP: 62.67.80.* 20.10.01, 21:30
      Czy komus sie wydaje ze wiadukt kolejowy jest o wiele za maly! przeciesz to
      wielka budowla. Mam wrazenie ze ta pocztowka nie jest prawdziwym zdjeciem tylko
      zrobiona z jakiegos obrazu(widzialem kiedys taki obraz Ratusza ).Detritus w
      Ratuszu obok kiosku siedzial kiedys facet ktory byl w temacie Allenstein (mial
      tam jakis interes)napewno wiesz gdzie.Moze on ma cos jeszcze z tamtych lat.A ja
      sprobuje tu poszukac jakiegos archiwum moze cos maja .
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 20.10.01, 21:53
        Powtórzyłeś swoje domniemania, że to fotomontaż i to mnie jakoś zadowala, ale
        powiedz wyraźniej, czy dopuszczasz możliwość, że to Długie?
        • Gość: LP IP: 62.67.80.* 20.10.01, 22:12
          W moich oczach to nie jest Jez.Dlugie
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 20.10.01, 22:42
            Leszek, w moim oczach też nie, ale pewność detritusa, że to Długie spędzała mi
            sen z powiek. Dziś będę spał dużo lepiej. Na razie...
            • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.01, 18:19
              do J.D.
              nie mogę otworzyć strony na tym adresie (ze zdjęciem). Prześlij mi go na
              musicdra@kki.net.pl Kiedyś oglądałem naszą okolicę przez lunetę z wiezy ciśnień
              na Żołnierskiej. Wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż z bliska. Może i to
              samo jest ze zdjęciem?
            • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 01:09
              No coz... Z moich przemyslen weekendowych:

              a) Nie sadze, aby to byl fotomontaz. W tamtych czasach ta technika nie byla
              raczej zbyt rozpowszechniona, a na pewno nie na pocztowkach - raczej starali
              sie przedstawic rzeczywiste widoki miast. Ale moge sie mylic;
              b) Jesli chodzi o wielkosc wiaduktu, wydaje mi sie w porzadku - Ratusz ma spora
              wieze, w dodatku stoi na wzniesieniu, zas odleglosc jest spora - spory kosciol
              Garnizonowy tez tu wydaje sie malenki;
              c) Po wykresleniu na mapie linii prostych biegnacych od Ratusza przez kosciol
              Garnizonowy i przez wiadukty, widzimy ze Dlugie powinno zajmowac wiekszosc
              horyzontu,
              d) Zdecydowanie widac koszary nad Dlugim - zas gdyby za nimi bylo Krzywe, to
              gdzie sie schowalo Dlugie?
              e) uklad linii kolejowej - popatrzcie na przebieg linii; na zdjeciu nie jest
              objety dalszy przebieg: prawie w linii prostej w kierunku Dajtek, druga odnoga
              lekkim lukiem, pomiedzy Krzywym a Dlugim w kierunku na Likusy. Czyli,
              uzupelniajac punkt powyzej, gdyby na pocztowce bylo jezioro Krzywe, to pomiedzy
              nim a koszarami powinno sie zmiescic jezioro Dlugie i tory kolejowe...
              Pomijajac fantastyczny luk, jaki musialyby te tory zrobic ;)

              Tak wiec uwazam, ze jesli to nie fotomontaz, to jest to Dlugie. To, co mnie
              niepokoi, to troche dziwny uklad linii brzegowej (ktory zreszta do Krzywego nie
              pasuje mi absolutnie). Kluczem do rozwiazania zagadki moglyby byc budynki nad
              samym zbiornikiem, w tym jeden z charakterystycznym, wysokim kominem. Ale za
              abrdzo ich nie kojarze :(
              • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 16:34
                Chyba odszczekam co powyzsze i gleboko schyle glowe przed Toba, jd :)
                Wlasnie wrocilem z wycieczki, zrobilem pare ciekawych fotek, odpowiednia
                panorame wysylam na maila. Szkoda tylko ze dzien pochmurny i ze baterie w
                aparacie siadly przy sciaganiu fotek - jednak wieczorem powinienem podeslac
                komplet zdjec.
                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 22.10.01, 17:22
                  Detritusie, wielkie dzięki za maila. Chyba rzeczywiście miałem rację i nie
                  ukrywam, że sprawia mi to ogromną satysfakcje, choć zarazem - dobrze to
                  rozumiesz - nie jest to ani ani skierowane przeciw tobie. Wszystko stąd, że z
                  mojej odległosci od Olsztyna (nie tak wielkiej, ale zawsze) patrzy sie na takie
                  pocztówki okiem nadzwyczaj wyostrzonym, no i - jak wiesz - kocham to miejsce, a
                  u mnie miłość nie jest ślepa (dlatego jest podwójna). Od początku myślałem że
                  Długie kryje się niżej i po prawej stronie, a linia brzegowa tego widocznego
                  jest jednak taka jak Krzywego, no i jeszcze były pewne drobiazgi, ale o tym
                  przy innej ewnetualnie okazji. Raz jeszcze dzięki, pozdrawiam i czekam z innymi
                  na twoje dzieła i dalsze tu pogaduszki
                  • Gość: LP IP: *.pppool.de 22.10.01, 18:48
                    chyba o mnie nie zapomnieliscie tez bym obejrzal to zdjecie .
                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 22.10.01, 20:02
                      Już ci wysłałem na "tlen"
                  • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 22.10.01, 21:11
                    No coz, ja tez mam swoja satysfakcje - gdyby nie chec wyjasnienia sprawy, chyba
                    nigdy bym sie nie zdecydowal na probe zdobycia wiezy ratuszowej ;) Piekny widok
                    stamtad jest na miasto, jak chcesz podrzuce Ci inne fotki.
                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 22.10.01, 22:07
                      Absolutna zgoda co do twojej satysfakcji, no i zazdroszcze ci jak cholera tej
                      od ręki możliwości zrealizowania zamiaru pościa do ratusza
                      • Gość: LP IP: *.pppool.de 22.10.01, 22:33
                        Dzieki za zdjecie , powiem szczerze nigdy bym nie powiedzial ze to
                        jez,Krzywe a rozlewisko za Kosciolem to te bagna kolo plazy
                        miejskiej.powiedzcie tylko gdzie jest jez.czarne?
                        • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 23:28
                          To jest zdecydowanie jezioro Krzywe ! Wyraźnie widać przesmyk. Widać rónież
                          mały kawałek jeziora Długiego, i krzaki wokół niego (na prawo od długiego
                          budynku koszar). Nie wiem tylko co to za fabryczka - własnie w okolicach
                          jeziora Czarnego
                          • Gość: LP IP: *.67.153.132.Dial1.Frankfurt1.Level3.net 23.10.01, 19:25
                            Panowie kolejne zdjecie!! bedzie o czym pisac.
                            • Gość: gugu IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.01, 21:25
                              prosze niesmialo o te zdjęcie bebrzos@poczta.fm
                              z gory dziekuje!
                              • Gość: LP IP: *.pppool.de 24.10.01, 21:12
                                Czy macie jakies problemy ze sprzetem. Janusz co z toba .
                              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 24.10.01, 21:12
                                Czy do gugu dotarły zdjęcia?
                                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 24.10.01, 21:15
                                  Leszek nie mam problemów ze sprzętem, ale czasem spore z czasem. Oprócz tego
                                  spocząłęm trochę na laurach po przekonaniu detritusa, że to nie było Jezioro
                                  Długie. Muszę ci powiedzieć, że w poowie listopada jest szansa, ze spędzę dzień
                                  w Olsztynie. Posprawdzam jak wszystko wygląda
                                  • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 24.10.01, 21:20
                                    Oj bo wbije jakas szpile coby to siedzenie zbyt przyjemne nie bylo ;)))
                                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 24.10.01, 21:25
                                      Detritusie, daj się starszemu odrobinę nacieszyć. Los ci to wynagrodzi
                                      • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 24.10.01, 21:30
                                        Jak wyjdzie reszka, to dam... ;))))
                                        • Gość: gugu IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 08:44
                                          Dzieki za zdjecia.Dotarły oczywiscie, nawet trzy razy (to znaczy od kazdego z
                                          Was).Są calkiem calkiem. troche na prawo jest moja szkola gdzie za 6 min ide.
                                          papa
                                          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 25.10.01, 13:25
                                            Co wypadło detritusowi? Leszek, dziś wieczorem wrocę do starych wspominek, bo
                                            coś ważnego mi sie przypomniało, a chyba jeszcze o tym nie pisałem
                                            • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 25.10.01, 16:37
                                              Niestety, reszka :((((
                                              • Gość: LP IP: *.pppool.de 25.10.01, 17:41
                                                Do gugu dostalas zdjecie odemnie??? pytam bo mam problemy ze sprzetem.LP
                                                • Gość: gugu IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 25.10.01, 20:49
                                                  LP : Jesli LP to Twoje inicjaly to nie dostalam.
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 26.10.01, 19:34
                                                    Nie zdążyłem wczoraj powspominać, więc czynię to dziasiaj. Jak pamiętasz,
                                                    Leszek, nie raz wyrażałem podziw dla twych nurkowań w Jeziorze Długim. Ja przy
                                                    mej nieskończonej miłości do Jeziora Długiego odczuwałem zawsze mistyczny
                                                    starch wobec kontaktu z jego wodami. Co prawda raz próbowałem do niego wejść z
                                                    zamiarem pływania. Było to tuż za mostem po lewej stronie, gdzie byłą zawsze
                                                    przytulna polanka i płytki łagodny brzeg. Wszedłem do kolan i wtedy zobaczyłem
                                                    pijawki, które tam zawsze były, ale jakoś sądziłem, że teraz ich nie ma.
                                                    Wyskoczyłęm na brzeg w przekonaniu, że gdyby pijawka mnie dopadła, to nigdy bym
                                                    jej od siebie nie oderwał. Ale ważniejszym powodem tego strachu były liczne
                                                    utonięcia w Jeziorze Długim (choćby starego Radziuna), o których później
                                                    opowiadano legendy. Szczególnie znana była opowieść o facecie z miasta, który
                                                    gdzieś na samym początku lat 60-tych wybrał się z rodziną na spacer nad Jezioro
                                                    Długie. Szedł sobie z żona i dwójką dzieci od tego miejsca z wiadomym drzewem i
                                                    przed budynkiem Związku Wędkarskiego (którego jeszcze wtedy nie było) w stronę
                                                    mostu. I oto gdzieś na wysokości twojego domu postanowił, że teraz przepłynie
                                                    na drugi brzeg jeziora, a żona z dziećmi pójdą dalej do mostu i spotkają się
                                                    już po drugiej stronie jeziora. Nie muszę ci mówić, że facet nie dopłynął, a
                                                    rodzina przerażona stała po drugiej stronie. Szukano go całą noc, przygladała
                                                    sie temu cała Aleja Przyjaciół. Tą opowieścią babcia karmiła mnie od kołyski do
                                                    pełnoletności i dalej, i była to skuteczna nad wyraz metoda uchronienia mnie od
                                                    jakiegoś wypadku w Długim. Natomiast w Krzywym czułem się jak ryba w wodzie, w
                                                    przekonaniu, że ono jest właśnie stworzone do pływania, a nie do podziwiania
                                                    jak Długie
                                                  • Gość: LP IP: *.pppool.de 27.10.01, 13:33
                                                  • Gość: LP IP: *.pppool.de 27.10.01, 13:40

                                                    Sluchajcie mam zdjecie Olsztyna z lotu ptaka .Janusz nasza ulica jeszcze nie
                                                    istnieje!!Widac dokladnie Dlugie , nie ma nawet mostu. Postaram sie wieczorem
                                                    to wyslac.
                                                  • Gość: detritus IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.01, 14:18
                                                    Ja oboma lapkami poprosze rowniez :)
                                                    Moj mail: detritus@poczta.onet.pl
                                                  • Gość: gug IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 27.10.01, 14:30
                                                    To ja też chce...
                                                  • Gość: LP IP: 62.27.136.* 27.10.01, 19:01
                                                    Przepraszam was ale pisze od kolegi u mnie nic nie idzie jak naprawie to
                                                    pojdzie dalej
                                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 28.10.01, 08:12
                                                    ja też chcę to zdjęcie musicdra@kki.net.pl
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 29.10.01, 20:27
                                                    Leszek, czy ciągle masz chory komputer? Dostałem od detritusa dwa zdjecia, że
                                                    hoho. Czy też już je masz?
                                                  • Gość: LP IP: 10.57.42.* 30.10.01, 16:00
                                                    Pozdrawiam wszystkich u mnie narazie wirus .naprawa w toku
                                                  • Gość: LP IP: *.pppool.de 01.11.01, 19:01
                                                    Umarli czy co . Witam wszystkich ponownie ,Janusz dostales TO . LP
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 01.11.01, 20:39
                                                    Jak widzisz, bez ciebie ten wątek nie może istnieć. Zdjęcie dostałem, jakość
                                                    jest taka sobie, ale przyglądać będę mu sie dokładniej jutro. Odwiedź
                                                    koniecznie nową stronę detritusa (adres w tytułach wątków)
                                                  • 01.11.01, 20:46
                                                    Ze strona chwilowe problemy...
                                                    Chyba kogos u providera zastrzele :)
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 01.11.01, 21:21
                                                    Leszek dotrze, ma swoje sposoby
                                                  • Gość: LP IP: *.pppool.de 02.11.01, 17:05
                                                    zdjecie sa naprawde dobre.jak dlugo trzeba zbierac taka kolekcje?
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 03.11.01, 15:03
                                                    Czy Leszek przewalczyłeś już opory komputera? Bo jeśli tak, to miałbym ochotę
                                                    na parę kolejnych wspominek z dawnych lat. Jest choćby zaległa sprawa mojego
                                                    dziecięcego rowerka, której chyba nie omówiłem. Ale musisz najpierw mieć luksus
                                                    spokoju z techniką-informatyką
                                                  • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 04.11.01, 20:52
                                                    jd, jutro podrzuce Ci do ekspertyzy kolejne zdjecie - pocztowka z 53 roku,
                                                    opisana "Olsztyn - kolonia robotnicza". Moze tez byc z Twoich rejonow, bo przed
                                                    charakterystycznymi domkami jakas wieksza woda stoi. Ale po blamazu z panorama
                                                    wole nie przesadzac sprawy ;)
                                                    LP: Jakbym powiedzial, to bys nie uwierzyl :D
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 04.11.01, 22:34
                                                    Trochę jestem zaniepokojony bezmiarem twego zaufania, ale spróbuję. O żadnym
                                                    blamażu nie może być mowy, Leszek też nie miał jasnosci, a ja w znacznej mierze
                                                    ryzykowałem, niewiele w razie czego tracąc
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 04.11.01, 22:37
                                                    Detritusie, jeśli to nie tajemnica: w co Leszek by nie uwierzył?
                                                  • 04.11.01, 22:43
                                                    W informacje, jak dlugo trzeba zbierac tego typu kolekcje ;)
                                                  • Gość: detritus IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 05.11.01, 09:04
                                                    jd, podeslalem Ci skan.

                                                    Widze ze powrocily wspominki - swietnie, bedzie co czytac :)
                                                    Moze przemyslcie idee napisania opowiadania zwiazanego z tamtymi czasami i
                                                    miejscami?
    • 04.11.01, 23:02
      Kochani, jestescie wspaniali. Dostalem adres tego forum od brata Daniela. Caly
      wieczor poswiecilem czytajac po kolei wszystkie wypowiedzi n/t "7-ki".
      Miejscami myslalem ze chyba pekne ze smiechu i podziwu dla waswzej pamieci.
      Przyznam sie ze pod koniec juze mi brakowalo "ducha" i przyspieszylem tempo.
      Nigdy nie spodziewalem sie ze tyle wspolnych miejsc i wspomnien moze tak szybko
      powstac. Jest to bezcenne. Kilka tygodni temu dostalem od cioci wspomnienia z
      Lidy. Sa w podobnym nastroju. Tak dalej.
      Poszukuje kolegi z Al. Przyjaciol - Janusza Filipowicza. Spedzilem z nim
      wspaniale lata. Kilka dni temu zmarla jego mama. Jutro, t.j. 5 listopada jest
      pogrzeb w nowym kosciele na Baltyckiej, ale niestety nie bede na nim byc gdyz
      mieszkam na innym koncu Polski.

      Pozdrowienia dla wszystkich mieszkancow osiedla nad J. Dlugim i absolwentow 7-
      ki. Kiedys opowiem wam swoje wspomnienia. Do nie ktorych wstyd mi sie przyznac -
      za wszystkie juz dostalem rozgrzeszenie (na tym swiecie).
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 04.11.01, 23:39
        Witamy, witamy, zdradź coś o sobie, gdzie i kiedy mieszkałeś w okolicach 7-mki.
        Ja chyba nie znam Filipowicza. Gdzie dokładniej on mieszkał? My ci chyba z góry
        odpuszczamy wszytkie grzechy, choć w tych sprawach nie mamy monopolu
        • 05.11.01, 05:58
          Wlaczam sie bez zaproszenia, ale uwazam, ze jestem upowazniony do zabierania
          glosu, gdyz tez jestem absolwentem Siodemki, a osiedle nad Jez. Dlugim to
          obszar mojego dziecinstwa i lat mlodzienczych. Poza tym zdaje mi sie, ze jestem
          tu seniorem. Pamietam, kiedy Siodemki w ogole nie bylo w al. Przyjaciol!!!
          Zaczalem swoja edukacje w starej Siodemce na Baltyckiej w 1954. Rok potem
          przenieslismy sie do nowej szkoly na al. Przyjaciol. W starej szkole byly tylko
          trzy klasy: pierwsza zaraz na prawo od wejscia, druga, i trzecia razem z
          czwarta. Do tego w tej laczonej klasie byla kuchnia z ogromnym piecem. Czytajac
          Wasze wspomnienia, moglbym sporo dorzucic no rozne tematy. Znam ten "bunkier"
          za przedszkolem. Juz jest zamurowany od wielu lat. To nie byl bunkier ale male
          pomieszczenie przy furtce z przedszkola do jeziora. Obok byl nasz murek
          alpinistyczny. Starsze chlopaki mowili, ze z bunkra jest przejscie do koszar
          pod jeziorem. Za to prawdziwy schron jest przy Siodemce miedzy szkola a
          boiskiem, troche w strone Domu Nauczycielskiego. Bylem tam kilka razy, ciekaw
          jestem czy ktos jeszcze zwiedzal ten schron? A propos zolnierzy i mostu...
          Pamietam zolnierzy w kapciach na wyskoku z koszar przy sklepie, w lesie z
          panienkami czy na ulicy odganiajacych sie od psow zolnierskimi pasami. Sporo
          zolnierzy potopilo sie tez w Dlugim probujac przeplynac je wplaw w strone al.
          Przyjaciol. Bylo to w latach piecdziesiatych. Nie byli w stanie przeplynac tych
          kilkuset metrow. No, ale wtedy umiejetnosci plywackie byly slabe, a alkohol byl
          w powszechnym uzyciu.
          P.S. JD (poczciwy chlop, jak sie wydaje) ma niezly styl. Czyta sie lekko. Kto
          cie uczyl polaka w siodemce?

    • Gość: LP IP: *.pool.mediaWays.net 05.11.01, 12:48
      Mam w dalszym ciagu problemy ze sprzetem.
      Janusz widziales tego nowego w koncu ktos staarszy.
      ps. w tym bunkrze kolo szkoly bylem kiedys.
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 05.11.01, 16:29
        Do Leszka: Widziałem, widziałem i zaraz mu odpowiadam, no i czekamy na twe
        zwycięstwo nad komputerem.
        Do fundy'ego: Na ten wątek zaproszeni są wszyscy, więc się nie ograniczaj, tym
        bardziej, że twoje związki z 7-mką dają ci prawa nadzywczajne. Dotychczas to ja
        byłęm chyba najsatrszy, ale to co ty piszesz, to nawet dla mnie prawie bajki i
        legendy. Chyba tylko z wyjątkiem tego powszechnie znanego bunkra, w którym ja
        także przez chwilę byłem, i do którego, jak ja pamietam, były dwa wejscia obok
        dwóch wejść po schodach na boisko. Dzięki za dobre słowo o moim stylu, ale -
        jeśli to prawda - to jest to wynik płodozmianu. W 7-mce uczyłem sie tylko w
        pierwszej klasie, a potem los rzucał mnie w skali całego kraju tu i ówdzie.
        Czekamy na twoje wspominki. Poza tym skoro ostatnio odezwało sie tu parę osób,
        to przypomnę sam początek tego wątku, który zaczął sie innym wątkiem, ale też z
        7-mką w tytule - szukajcie w spisie treści
        • Gość: LP IP: *.pppool.de 05.11.01, 19:11
          pozdrawiam wszystkich ,Janusz sprawdz pozniej poczte ,znalazlem ciekawy
          widoczek jeziora.Do "nowego " gdzie mieszkales na przyjaciol ,opisz sie troche.
          (wracam dalej do walki ze sprzetem)
          • Gość: gd IP: *.honeywell.com 05.11.01, 20:52
            Janusz Filipowicz mieszkal ze starsza siostra na Al. Przyjaciol 41m16. Na dole
            mieszkaja Nowaccy. Ja mieszkalem na Rybakach 33m1. Jestem starszym bratem
            Daniela (DD). Skonczylem podstawowke w 1967. Bylem czlonkiem klubu
            zeglarskiego "Warmia" i biegalem w "Gwardii" na stadionie lesnym. Rowniez bylem
            w schronie 7-ki i w "schronie" za przedszkolem. Moim najwiekszym przezyciem
            ktore do dzis pamietam to przejscie po lodzie przez Jez. Dlugie wczesnym marcem
            kiedy lod juz byl na wierzchu miekki i troche sie zapadal w drodze powrotnej z
            kosciola garnizonowego (skrotwm do wyjscia kolo sklepu na Przyjaciol. Moi
            najblizsi przyjaciele z tych czasow to Adam Bartnikowski, Krzysztof Herdliczko,
            Janusz Filipowicz, (sp) Andrzej Krajewski, Wojtek Sliwinski (pseudo "faszysta" -
            dzis sie bardzo wstydze ze tak go nazywalismy, ale bedac mlodym nie myslalem
            kategoriami politycznymi), Heniek Cwiklinski, Jacek Karmowski, (sp) Janusz
            Roznowski, Goleniowski (imie zapomnialem) i wielu innych. Gry w ktore gralismy:
            beben, palki stukalki (moja ulubiona), pikier, dwa ognie, chowanego, chodzenie
            po plocie bez zejscia na ziemie dookola Rybakow - tzn od mojego domu do sklepu
            na Przyjaciol. Byly to naprawde super czasy, mocno zwariowane politycznie jak
            sie teraz przypatrzec z perspektywy czasu ale dla dzieci super. Moja ulubiona
            zabawka w ogrodku jordanowskim to koparka - obracalo sie korbami o nabieralo
            piach. Chyba po tych doswiadczeniach postanowilem w podswiadomosci zostac inz.
            mechanikiem. Moja dzielnicowa milosc to "Pchelka" - Ewa Swietlik z Al. Roz.
            • Gość: LP IP: *.pppool.de 05.11.01, 21:47
              nazwiska ktore wymieniasz brzmia troche znajomo ,ale nie do konca, Do Warmi
              tez chodzilem gdzies 1974-1979 .Pamietam kiedys dawali dresy za pochod 1
              Majowy,.Masz racje dla dzieci to byl wtedy raj na ziemi, co nas wtedy
              polityka obchodzila.
              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 05.11.01, 22:07
                Ja znałem Andrzeja Krajewskiego i do dziś nie mogę przeboleć jego losu, znałem
                też Siwińskiego, ale dość powierzchownie. Możemy sie znać z widzenia, choć ja
                od 63 roku bywałem tylko na wakacjach w naszych okolicach (ale na całych
                wakacjach). Czy dobrze pamiętam, że grywało się też w klipę? Koparka w ogródku
                była prawie tak samo świetna jak bilard z grzybkiem. Panowie i panie,
                kontynuujcie te wspomnienia, nawet najbardziej - jak sie może wydawać - banalne
                lub do niczego nie prowadzące; wszystko jest super i ekstra
                • Gość: gd IP: *.honeywell.com 06.11.01, 12:19
                  Do wszystkich uczestnikow forum n/t 7-ki:
                  Bardzo mi sie fajnie czyta wspomnienia wszystkich osob z forum. Bylem poza
                  krajem ok. 20 lat i bardzo gleboko poruszyl mnie ten temat wspomnieniowy. Przez
                  ostatnie dwie noce nie moglem zasnac i wiele innych wspomnien zaczyna sie
                  wynurzac na powierzchnie. Wspomnienia sa tak przyjemne jak i bolesne. Mam
                  propozycje: aby te forum zaczelo cos znaczyc dla mnie osobiscie (aby bol i
                  nieprzespane noce mialy jakis sens) i wiekszego grona sprobujmy cos po sobie
                  zostawic. Moze to byc wspolna mala publikacja n/t 7-ki i dzielnicy J. Dlugiego,
                  moglby to byc jakis zaczatek funduszu na akcje charytatywna, lub "pomnik", lub
                  akcja majaca na celu odnowienie ogrodka jordanowskiego lub koncert dla
                  mieszkancow Os. Jez. Dlugiego w Filharmonii (wszyscy sa zaproszeni, nawet ci co
                  potrzebuja pomocy aby sie tam dostac), a moze zalozenie klubu osiedlowego do
                  ktorego obecni jak i byli mieszkancy mogli by wpasc na herbate i pogawedke,
                  moze stworzenie klubu sportowego przy szkole aby "nasze" boisko nie bylo puste,
                  moze maly fundusz przy szkole na cele naszej "ukochanej" 7-ki.
                  Czekam na inne pomysly, wybor 2-3 i rozpoczecie wdrozenia jakiegos konkretnego
                  dzialania. Sugeruje rownoczesnie aby nadal kontynuowac swobodny tok mysli na
                  forum aby nic sie przedla i wiecej osob doloczylo fo tego forum. Ponad 300-ta
                  wpisow to juz cos !
                  • 06.11.01, 15:33
                    Nie zly pomysl z tym, zeby cos po sobie zostawic dla osiedla albo szkoly. Moze
                    bar piwny z tylu boiska? Albo pomnik bilarda z grzybkiem w miejscu dawnego
                    ogrodka jordanowskiego? Albo ulica Filutka? Filutek ma sie wciaz niezle po mimo
                    swojego wieku.
                    • Gość: LP IP: *.pppool.de 06.11.01, 19:17
                      Mieszkasz na Morskiej? Pozdrow Krysie oraz Kazia M. nr. 17 LP
    • Gość: LP IP: *.stg.tli.de 06.11.01, 19:31
      Janusz dostales cos wczoraj? co sadzisz o tych ostatnich postach.
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 06.11.01, 21:54
        Leszek, dostałem wszystkie zdjęcia. Skad rozbione jest jezioro, z twojego
        mieszkania? Nie do końca też czuję, który to kościół jst na drugiej pocztówce,
        a nie mam teraz czasu na spokojna analizę. Jeśli chodzi o posty, to możesz mieć
        satysfakcję, że towarzystwo sie rozruszało. Nie mam tylko jasności co do tego
        jakiegoś konkretnego przedsięwzięcia, tym bardziej z mojej odległosci. Mam
        teraz mnóstwo roboty, więc na razie przerywam, ale może jutro zdołam
        opowiedziec wreszcie o rowerku i pasjonującą sprawę dotyczącą mojej babci
        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 06.11.01, 22:35
          Do "gd": piszesz o na przykład publikacji; masz jakąś wizję takiego
          przedsiewzięcia?
          • Gość: gd IP: *.honeywell.com 07.11.01, 20:03
            Widzialem sporo roznych publikacji z "kresow". Wspomnienia mieszkancow roznych
            miast i okolic. Pisza je osoby ktore maja calkiem niezly styl i dostep do
            zrodlowych informacji. Czytajac rozne wasze wspomnienia pomyslalem ze mozna by
            z tego sklecic calkiem niezly artykul np. do jakiegos olsztynskiego dziennika.
            Na pewno w odpowiedzi znalazlo by sie kilku innych "orlow i sokolow" ktorzy to
            i owo pamietaja. Moja propozycja na goraco: 1) artykul zachecajacy do
            wspolpracy opracowania wspomnien opublikowany w gazecie olsztynskiej i list do
            dyrekcji szkoly nr. 7, 2) docelowo => publikacja 20-30 stron max. ze zdjeciami
            archiwalnymi roznych ludzi z tego srodowiska. Moglo by to byc napisane przez
            jakiegos dzisiejszego ucznia lub grupe uczniow ze szkoly nr. 7 (powiedzmy z
            ostatniej klasy). Trzeba by nad tym jeszcze pomyslec i wciagnac kogos kto
            mieszka teraz na tym osiedlu i ma chec wspolpracy. Ja moge sponsorowac lub
            wspol-sponsorowac publikacje takiej inicjatywy. Na razie.
            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 07.11.01, 20:51
              Jestem pełen podziwu dla twej aktywności, pomysłowości i prawdziwie
              amerykańskiej przedsiębiorczości, ale nie wiem - ja osobiście, bo inni mogą
              mieć inne zdanie - czy ten zamysł nie jest troche pospieszny lub zbyt daleko
              idący, czy nie wpłynie on na spontaniczność i naturalność tego co tu piszemy. W
              dodatku w moim przypadku kłopotem jest zamieszkiwanie w sporej odległości od
              Olsztyna i to, że gdybym jeszcze wiecej niz dotychczas czasu chciał poswięcać
              temu forum, to musiałbym poogłaszać bankructwa w pozostałych dziedzinach swego
              życia, a na to zupełnie nie mogę sobie pozwolić. To tyle pierwszych uwag
              • Gość: gd IP: *.honeywell.com 08.11.01, 02:23
                Poczekam az ten lub inny pomysl wejdzie w faze wiekszego zainteresowania. Bede
                sledzil jak sie to forum rozwinie. Lubie bardzo wspominac, ale jak
                kazdy "Baran" (z takiego jestem znaku) lubie tez konkrety. Wspominanie same w
                sobie mnie nie interesuje bo nie jest zbyt tworcze i sie moze ukisic same w
                sobie po jakims czasie ale jest swietnym zalazkiem do tworczosci i nowych
                przyjazni(nie myslcie ze was krytykuje - ... tylko wam zazdroszcze czasu i
                przyjazni jakie sie widze tutaj zawiazuja). Jesli cos sie rozwinie dajcie znac
                na "gdramowicz@yahoo.com". Czolem i Have Fun ! <Jerzy>.
                • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 22:54
                  Wszyscy sobie idą, to ja wracam na forum. Co do publikacji, to nie wiem czy się
                  orientujecie, ale codziennie w olsztyńskim dodatku do "Gazety Wyborczej"
                  publikowane są fragmenty z forum, w tym również z naszego tematu. Nie wiem też
                  co się tak czepiacie dzisiejszego ogródka jordanowskiego. Zostało on kilka lat
                  temu odnowiony (dzięki inicjatywie pana Gajko z Al. Przyjaciół - zresztą męża
                  mojej nauczycielki od biologii z 7). Może nie jest tak odjazdowy jak ten który
                  pamiętamy (nie ma wypożyczalni zabawek), ale jest odgrodzony od ulicy i w miarę
                  czysty jak na olsztyńskie place zabaw.A pozatym (co jest na naszym osiedlu
                  normą) nie ma tam dresiarzy, tylko babcie i dzieci.
                  A co do pozostawienia po sobie śladu, to mi po głowie chodzi jakaś rzecz
                  związana z boiskiem przy 7. To najpiękniej położone boisko w Olsztynie, i jedno
                  z bardziej dziadowskich niestety ( 30 lat temu skakałem tam 120 cm "konikiem")
                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 09.11.01, 17:55
                    Ja się oczywiście nie orientuję w sprawie druku naszych rozmówek w "Gazecie",
                    bo i skąd. Bardzo szaleją? Ogódka może rzeczywiście troche się czepiamy, ale
                    dlatego, że to był dawno temu dla dzieciaków zupełny raj, a potem z rozpaczą
                    trzeba było ogladać jak się wszystko (szczególnie ten budynek wypożyczalni
                    zabawek) rozpadało, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Będę tam niedługo,
                    więc skontoroluję z najlepszymi intencjami i powiem co myślę.
                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 10.11.01, 23:11
                      Leszek najwyraźniej ciągle naprawia komputer, ale ja zapowaidam trzy krótkie
                      opowieści: o moim rowerku, o mojej babci i o brzoskiwni. Ale dziś już
                      nie zdążę, może jutro
                      • 11.11.01, 02:28
                        Kilka slow komentarza w zwiazku z ostatnimi listami... Wiem, ze jd i lp sa
                        ojcami tego forum, ale brniemy w slepy zaulek i trzeba cos z tym zrobic. Ok.
                        70% listow to t.zw. wypelniacze, ktore nic nie wnossza nowego do naszej wiedzy
                        o szkole nr 7 i o osiedlu Jezioro Dlugie. Napiszzesz, jd, o tym rowerku i
                        babci, bo nie wytrzymam z ciekawosci. Teraz zapowiadasz nowy watek: o
                        brzoskwini (?) Nic dziwnego, ze to forum ma taki ruch, jak chodza blotki. Guzik
                        mnie obchodza przewlekle (chyba z tuzin listow) klopoty lp ze sprzetem (made in
                        Germany?) czy liczne zapowiedzi opowiesci rowerku na grubych kolach. Czy jd,
                        lp, Oleslaw i inni maja normalny e-mail? Czy tez cala prywatna korespondencje
                        laduja bezkrytycznie do tego forum? Proponuje uzywac poczty komputerowej ile
                        sie tylko da, a na tym forum skupic sie na podstawowych tematach: miejsca,
                        ludzie, i wydarzenia z osiedla Jezioro Dlugie i zwiazanymi ze szkola nr 7.
                        Piszmy na temat, kochani!!! Widzialem strone detritusa, bardzo fajna (szkoda
                        tylko, ze ostatnio nie moglem sie do niej podlaczyc). O takie rzeczy chodzi!!!
                        Przez dlugi czas bylem swiadkiem wymiany informacji pomiedzy 2-3 osobami na
                        temat jakiejs starej fotografii z tej okolicy. Dlaczego nie pokazaliscie jej
                        nam wszystkim? Nie umiecie posadzic jej na Internecie? Zapytajcie detritusa :-)
                        • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 11.11.01, 09:06
                          morska :)
                          Gdyby pisalo sie tylko na temat - Forum byloby nudne. Gdyby korespondencje
                          prowadzic za pomoca e-maili - nie mialoby sensu istnienia.
                          Ten watek ma szczegolny klimat, prawie wrecz "domowy" - i po co go ograniczac
                          do suchych "daty, miejsca, kontakty"?
                          Jesli chodzi o publikacje zdjec - moge na stronce zrobic kacik dla
                          Forumowiczow - umieszczac tam zdjecia, wycinki z dyskusji na Forum na temat
                          tych zdjec. Co Wy na to?
                          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 11.11.01, 14:41
                            Do "morskiej": sorry, że zapowiadam i nie realizuję rowerka, babci i
                            brzoskwini, ale to wymaga spokoju i klimatu, a teraz go nie mam. Mam nadzieję,
                            że wieczorem. Myśle, że detritus ma sporo racji, że tak jak jest, jest nieźle i
                            trzeba uważac, by tego nie zepsuć (lepsze wrogiem dobrego). Jest troche
                            manufakturowo, ale to jest chyba odpowiednie do tych wspominek. Podaj adres e-
                            mailowy, to przyśle ci wszystkie zdjęcia, które się zebrały (na razie nie tak
                            wiele). Mieszksz na Morskiej? W którym miejscu?
                            Dp detritusa: jeśli to możliwe, to oczywiście zrób ten kącik, prześle ci
                            wszystkie zdjecia, które sie zebrały.
                            • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 11.11.01, 20:57
                              Utworzylem tam miejsce gdzie bede zrzucac poszczegolne rzeczy.
                              Jak narazie, wrzucilem tam ta oslawiona panoramke z wyciagiem z postow.
                              • Gość: LP IP: *.pppool.de 11.11.01, 21:20
                                Jestem znowu , moje problemy sie skonczyly tak mysle,Morska mysle ze aluzje
                                typu made in germany zostaw sobie. Nie masz napewno nic lepszego , napisz
                                lepiej ile masz lat i gdzie mieszkasz.pozdr. LP
                                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 11.11.01, 23:36
                                  No to witamy z powrotem Leszka. Morska rzeczywiście dokuczała ci trochę
                                  niesprawiedliwie, ale sam rozumiesz, że dokuczyć niemieckiej technice, to
                                  zawsze spora przyjemność. A ja sprobuję - zgodnie z zapowiedzią - opowiedzieć
                                  teraz coś o mojej babci. Najpierw mieszkała na Alei Przyjaciół 34, a ja razem z
                                  nią, a potem pod 29 i wtedy przyjeżdząłem do niej na całe wakacje, a jak już
                                  byłem bardzo dorosły, to przynajmniej dwa razy w roku. Kochała mnie ogromnie.
                                  Wydaje mi się, że gdybym nawet zrobił coś takiego, że wszyscy ludzie by we mnie
                                  zwątpili, to ona ani trochę. Babcia pochodziła z zabitej dechami wioski z
                                  okolic Mławy, ale miała w sobie coś z arystokratki. Była bardzo delikatna,
                                  wrażliwa, łatwo sie wzuszała, płakała, miewała migreny. Gdy miała około 40-tki
                                  przeszła operację zwiazaną z wątrobą i od tego czasu właściwie ciągle szykowała
                                  się do pożegnania tego świata. Ta wątroba ciągle jej dokuczała, brała mnóstwo
                                  lekarstw i właściwie wszyscy w rodzinie ciągle liczyli sie z tym, że babcia już
                                  niedługo... Nie muszę chyba dodawać, że babcie dożyła prawie 90-tki i umarła
                                  dopiero na początku tego roku. Ostatnie lata spędziła w Warszawie, ciagle miała
                                  kłopoty z tą wątrobą i w końcu nie sposób było uniknąć operacji. Myśleliśmy, że
                                  to juz koniec, tymczasem okazało się, że babcia przez 50-lat cierpiała na
                                  prawdę nie na wątrobę, tylko na niezbyt groźną przepuklinę, tylko nikt tego się
                                  nie domyślił. Wreszcie jej to zlikiwidowano i ostatnie lata mogła przeżyć bez
                                  róznych kropli miętowych, żoładkowych i innych, którymi od lat leczyła wątrobę.
                                  Pod koniec zaczeła mieć kłopoty z pamięcią, ale na wspomnienie Alei Przyjaciół
                                  zawsze miał stałą i całkowice słuszną formułę: "tam było jak w raju". Teraz
                                  wracam do końca lat około 60-tych. Najbardziej eleganckim daniem w jadłospisie
                                  mojej rodziny i nie tylko mojej, była kura w rosole. Kurę kupowało sie wtedy na
                                  targu (babcia często jeździło do "hal", w pobliżu Dworca Głównego), albo
                                  kupowało sie od sąsiadów, bo sporo ludzi na Alei Przyjaciół hodowało wtedy w
                                  sporych ogródkach jakiś inwentarz: kury, lisy, nutrie, króliki. Kury najdłużej
                                  mieli chyba Fedorowicze i od nich kupowaliśmy. Oczywiście te kury na targu albo
                                  od sąsiadów kupowało się żywe i powstawał problem ich zarżnięcie. No i
                                  wyobraźcie sobie, że do mojej przewrażliwionej, znerwicowanej i z byle głupoty
                                  popłakujacej babci przychodziły kobiety, a i panowie z prawie całej Alei
                                  Przyjaciół, bo oni bali sie kurę zarżnąć, a moja babcia cieszyła się sławą
                                  osoby pod tym względem absolutnie nieustraszonej i sprawnej i profesjonalnej.
                                  Mordowała kury bez zmrużenia oka, z zaskakującą sprawnością fizyczną i
                                  psychiczną, ku uldzie i sympati bliskich i dalszych sąsiadów. Oczywiscie od
                                  pewnego momentu, gdzieś od lat 70-tych, ta sprawność okazała sie całkowicie
                                  bezużyteczna, bo w sklepach kupowało sie już odpowiednio przygotowane kurczaki.
                                  I to było to coś, co chciałem powiedzieć o mojej babci.
    • Gość: Krzysiek IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 00:04
      Witam Wszystkich z SP7, zwłaszcza tych wspominających Aleję P.
      Słowo o sobie. Do SP7 poszedłem w roku 74. Moje dzieciństwo to AP 32. Muszę
      powiedzieć, że dawno nie przeżyłem takich emocji, jak dzisiaj czytając cały
      wątek. Większość wymienianych nazwisk jest mi znajoma. Pakmorowie, Bemowie,
      Pani Dziankowska ze swoją Kamą, Grefkowiczowie, Jasiu Dobrowolski i jego syn,
      Andrzej, Palińscy, Ty Leszku P (pamiętam Twojego Dziadka), p. Malkowski z Beatą
      (też do niej wzdychałem - choć była sporo starsza ode mnie, fotograf
      Trepanowski, rodzeństwo Gruenów, Radziunowie, wcześniej Pileccy...... wymieniać
      można bez końca.
      Powiem tylko tyle, że legędą dzielnicy (w oczach małolatów z Twojego punktu
      widzenia) był Twój numer z gzymsem w SP7 Leszku. Pamiętam też dobrze grę na
      lodowisku. I nasze małolatów prośby: "...tylko bez rzucania krążkiem!"...
      Ponieważ wybiła właśnie północ, a drukarka właśnie kończy przelewanie na papier
      tego, co tu przeczytałem - muszę Was pożegnać. Wydruk dam dwóm osobom do
      przeczytania: mojej mamie i jej bratu (dziś mieszka na Rybakach). Chętnie
      otrzymałbym zdjęcia, o których piszecie. kkg@box43.gnet.pl. Gorąco pozdrawiam.
      Krzysiek.
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.11.01, 20:58
        Leszek, jesteś prawdziwą legendą wśród małolatów z Alei Przyjaciół. Możesz być
        dumny z tego gzymsu, choć należało ci się niezłe przetrzepanie skóry
        • Gość: LP® IP: *.karlsruhe.ipdial.viaginterkom.de 13.11.01, 21:48
          Czzesc, Janusz twoja opowiesc o klopotach Babci jest ciekawa i zarazem
          smieszna,ja tez mieszkalem z Dziadkami i nieraz smialem sie jak Oni spierali
          sie o
          jeden szczegol z przed 50-laty.Nikt nie chcial dac za wygrana.
          Witaj Krzysiek stary sasiedzie dobrze ze mnie jeszcze pamietasz , i
          nie tylko mnie .Napisz co porabiasz gdzie mieszkasz ,co robi twoj kolega
          Piotrek T .Wracam teraz do wspominek z AP bo przez ciebie cos mi sie
          przypomnialo .Bardzo dawno temu Jurek dostal chyba pierwszego zelazniaka albo
          resoraka (tak sie kiedys nazywaly auta metalowe)na AP .Bylo to wielkie
          wydarzenie bo ten samochodzik bardzo duzo umial.Otwieraly sie drzwi i
          klapy ,malo tego mial jakies oslony ktore wychodzily z przodu i z tylu jak gdyby
          • Gość: LP® IP: *.karlsruhe.ipdial.viaginterkom.de 13.11.01, 21:58
            kuloodporne .Pamietam zgromadzenie przed waszym domem z powodu tej zabawki.
            Nieco pozniej ja i Mirek Ch.przychodzilismy do ciebie sie pobawic (miales
            wtedy takie biale chyba krecone wlosy)to ten zelazniak byl niestety tylko
            wrakiem.Czy pamietasz to, a moze spytaj Jurka. Pozdrow Rodzicow .
            • Gość: Krzysiek IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 23:41
              muszę kilka rzeczy wyjaśnić natychmiast:
              1. Moi rodzice, razem z moim dużo młodszym bratem dalej mieszkają na AP
              2. Ja przeniosłem się na Radiową (Zatorze). Można powiedzieć, że niedaleko AP,
              bo lasem jest to 20 minut spaceru.
              3. Mojego najlepszego kolegę , Piotrka T. (jego rodzice dalej mieszkają pod
              Ewką Trepanowską) widuję często. Wybudował on dom na Redykajnach. Dzisiaj nawet
              specjalnie do niego dzwoniłem, żeby powiedzieć, co tu się wypisuje!
              4. Resorak opisywany przez Leszka należał do mnie. Miałem nieprawdopodobną
              satysfakcję, kiedy koledzy Jurka L.(brata mojej mamy, starszego ode mnie o
              ponad 10 lat) oglądali go z dużym znawstwem i niekłamanym zachwytem. Niedługo
              potem, około roku 74, narodził się sport uprawiany przez nas potem jeszcze z 10
              lat. Wyścigi resoraków. Najlepsze warunki były u Mirka Chłopika i u mnie. Domy,
              bowiem stały na sporej skarpie, a wzdłuż nich, przez całą długość ciągnęły się
              betonowe odpływy deszczówki. Takie rynny. W nich to odbywały się najprawdziwsze
              zawody. Najszybszy na dzielnicy był Matchbox Piotrka T. Jak dziś pamiętam, taki
              seledynowy. Potem znaleźliśmy paragraf w regulaminie zawodów, żeby go do
              wyścigów nie dopuścić.
              5. Wydruk dałem mamie - i jak przewidywałem - zrobiłem jej i tacie niezwykłą
              frajdę. Jutro pewnie wydruk dostanie też Jurek L. i pewnie z tej okazji zrobimy
              jakieś rodzinne spotkanie.
              6. Dokładnie przeanalizowałem zdjęcia na stronie, o której wspominacie. Jezioro
              Długie jest na panoramie niewidoczne. Pamiętajcie, że patrząc od strony Ratusza
              leży za górką. Ratusz musiałby być wyższy kilka razy, albo stać dużo bliżej,
              żeby można było oglądać je z jego wieży.
              7. Zwóćcie uwagę, jak mało było wysokich drzew na tych zdjęciach!
              8. Jedno ze zdjęc, opisane jako Olsztyn- kolonia robotnicza (datowana
              25.07.1953) wygląda mi na widok zza mostu na domy przy Rybakach. Może w
              niedzielę to sprawdzę.
              8. Możecie spodziewać się wielu nowych wiadomości od mojej mamy. Jest ona już
              emerytką, ale jeszcze pracującą. W NASZEJ OSIEDLOWEJ APTECE. Apteka należy do
              pani, która kiedyś w niej pracowała. Mama natomiast, chodzi tam do pracy ze
              sporą chęcią. Właśnie m.in. ze względu na kontakt ze wszystkimi mieszkańcami
              dzielnicy. Jest w tej chwili chyba najlepiej poinformowaną osobą odnośnie
              zagadnienia, co u kogo słychać.
              9. Padła jakiś czas temu zagadka, jaki numer budynku miała szkoła. Zadam
              następną. Gdzie rósł duży, włoski orzech i co nazywaliśmy Oświęcimiem?
              10. (ostatni na dzisiaj punkt) Mam wielką ochotę przypomnieć Wam kilka
              wybitnych postaci związanych z naszą dzielnicą.
              Pierwsza z mojego pokolenia to Darek Zawistowski (zwany Kacprem). Chłopak
              wyrwał się z alkoholickiej rodziny dzięki sportowi. Niestety życie nie
              oszczędziło mu zawodów i jeden z nich doprowadził do samobójstwa.
              Drugą osobą, wartą wspomnienia był ks. Borkowski. Proboszcz Katedry. To była
              wtedy nasza parafia. Postać absolutnie wyjątkowa. Myślę, że pamiętacie.
              Pamiętam też z lat szczenięco-młodzieńczych mroczną osobę pewnego głuchoniemego
              Cygana. Był zapalonym wędkarzem. Wyzwiska umiał czytać z ruchu warg. Jak nas
              nakrył, że go obrażamy - ganiał bez litości.
              Pani Wera, woźna z SP 7. Niezwykła ostoja spokoju i cierpliwości. Była dla nas,
              łobuzów bardzo dobra.
              Pan Brzozowski, Filut, zamęczany przez uczniów głupimi kawałami. Pamiętam, raz
              chłopak o poetyckiej ksywce Harnaś (chyba drugo, może nawet trzecioroczny,
              bardzo szczupły i wysoki) pochylił się nad nim, kiedy ten stał kilka stopni
              niżej na schodach, plecami do niego. Ponieważ Filut był (jest) mały, Harnasiowi
              udało się zajrzeć mu w oczy. Filut okropnie się wystraszył. To był tylko taki
              niewinny żarcik.
              Jędza od rosyjskiego - Dragan, dzisiaj łagodna i lubiana przez uczniów.
              Serafin, nauczyciel Wych.Techn.- kompletnie nie potrafiłem rozgryźć człowieka,
              dlatego pewnie się go bałem.
              Rysio, zwany Głupim, postać jak z bajki. Nawet nie wiem, gdzie mieszkał, mimo,
              że widywałem go niemal codziennie.

              Na zakończenie zapowiem jeszcze dwa wątki. Jeden to straszne wody jez.
              Długiego, drugi to centralnie położony na dzielnicy budynek sklepów i tzw.
              Tapicerów.
              Do usłyszenia niebawem.
              • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 00:35
                odpowiadam na zagadkę: "Oświęcim" to ogródek z potrójnej wysokości siatką za
                bramką na boisku 7. Nie pamiętam do kogo należał (czyżby do naszego pana od
                fizyki?). Mimo ogromnej wyskości siatki, piłka czasami tam wpadała, Naprawdę
                był kłopot z jej wyciągnięciem.
                Wiadomości z pierwszej ręki z apteki to rewelacja. Nie ma bardziej pewnego
                źródła.
                P.S. Czy wiecie nie mieszkający na stałe w Olsztynie, że nad sklepem dobudowuje
                się dwa piętra i wisi płachta :"Mieszkania do kupienia"?
                • Gość: LP IP: 10.57.42.* 14.11.01, 09:22
                  Oswiecim nalezal kiedys do Gerwazego meza woznej.
                  • Gość: HG IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 14.11.01, 23:15
                    Drodzy przyjaciele ! Pozdrawia Was mama Krzysia ! Dziekuje za moc wzruszen i
                    wspomnien ! Wszystko o czym mowicie to takze dla mnie :

                    " kraj lat dziecinnych, on zawsze zostanie
                    piekny i czysty jak pierwsze kochanie "

                    Drogi Panie Leszku !
                    Dziekuje wraz z mezem za pozdrowienia, bardzo serdecznie zapraszamy do nas w
                    odwiedziny przy najblizszej okazji !

                    Chcialabym dodac nieco szczegolow do Waszej dyskusji :

                    1. Budynek szkoly ma numer 42 a budynek w ktorym znajduje sie sklep i apteka ma
                    numer 40.

                    2. Kino letnie oczywiscie istnialo – na polance kolo mostu wyswietlano filmy na
                    otwartej przestrzeni. Przychodzily tam cale rodziny z kocami i poduszkami, ja
                    takze tam bardzo czesto bywalam w towarzystwie Pani Smereckiej i jej starszych
                    corek – Ani ( jest w Anglii ) i Uli.

                    3. Nie slyszalam o zatopionym czolgu w jeziorze, ale widzialam czesci jakiegos
                    pojazdu wystajace nad powierzchnie jeziora. Bylo to pare metrow od brzegu,
                    blisko mostu – tam gdzie do dzisiaj niektorzy sie kapia. Wchodzily na to
                    wszystkie dzieci by skakac do wody. W tym miejscu nauczylam sie plywac.

                    4. Woz konny jezdzacy po Al. P to przemile wspomnienie, bo moj maly braciszek –
                    Jurek L. odbywal te jazdy siedzac obok woznicy.

                    5. Wlascicielka apteki jest pani A.B. i jej corka Ela B. ktora wraz ze swoimi
                    dwoma bracmi ( obecnie mieszkaja w Niemczech ) uczyla sie w szkole nr. 7.
                    Mieszkali oni wszyscy na Al. Roz. Jej brat Rysiek to kolega Leszka B. Mysle ze
                    sie odezwie do Was.

                    Prawie wszyscy wspominacie nauczycielke matematyki pania Ciolkowska – byla ona
                    rowniez i moja nauczycielka ( w szkole przy ul. Baltyckiej ). Czy moze ktos
                    pamieta pania Pokorska ( moja nauczycielke jezyka polskiego w liceum ) ? Przez
                    jakis czas pracowala w szkole nr. 7.

                    Tymczasem to wszystko, przesylam serdeczne pozdrowienia !
                    Wiecej wiadomosci przekaze Krzysiowi ;-)

                    Halina G.
                    • 15.11.01, 05:48
                      Wreszcie cos znowu ruszylo. Witam serdecznie Krzyska i Mame (HG). Kiedy ja sie
                      wlaczylem na to forum jako senior, oczekiwalem wielu pytan od "mlodziezy",
                      ktora nie ma pojecia jak tu bylo nad Jeziorem, bo jeszcze jej nie urodzono,
                      kiedy ja plywalem juz w Dlugim i Krzywym i zjezdzalem z Diabelskiej Gory.
                      Skomentowno moje pojawienie sie: "Widziales tego nowego?".

                      Sporo ciekawych wspomnien. A wiec nie tylko ja wracam do dni dziecinstwa. Mama
                      (HG) zacytowala wiersz, ja wiec bede kontynuowal ten kacik poezji (Tetmajer):

                      Pamietam ciche jasne zlote dnie,
                      Co mi sie dzisiaj cudnym zdaja snem,
                      By byl otwarty raj takze i mnie,
                      Bo byl otwarty w dziecinstwie mem.

                      I czasem mysle, zem ja tylko spal,
                      Ze cale zycie moje bylo snem...
                      Zbudze sie, raj ten odnajde com mial,
                      Com mial w dziecinstwie mem.

                      Teraz, zeby zmienic nastroj proponuje skok do technologii XXI wieku. Co byscie
                      powiedzieli, zeby stworzyc mape wspomnien polaczona z ksiazka adresowa
                      mieszkancow Osiedla? Mozna by wlaczyc tylko cztery ulice: Przyjaciol, Morska,
                      al. Roz, Rybaki i ograniczyc sie do okresu zanim powstala ulica Bursztynowa,
                      ktora zapoczatkowala zmiany w charakterze osiedla. Potem mozna by dojsc do lat
                      wspolczesnych. Ile jest domow na tych czterech ulicach? Chyba mniej niz 200,
                      jak mi sie wydaje. Gdyby ktos zdobyl plan osiedla z rozmieszczonymi domami, ja
                      moglbym stworzyc program internetowy laczacy domy z ich fotografiami, lista
                      rodzin, ktore w nich mieszkaly w roznym okresie. Mozna by nawet zrobic liste
                      czlonkow rodzin z fotografiami, a nawet polaczenia internetowe do tych osob,
                      ktore by sie zgodzily. Ze szkoly moglyby byc polaczenia do list uczniow
                      (absolwentow) opuszczajacyh szkole w roznych latach. Moze udaloby sie zdobyc
                      fotografie klas? Ja jestem w posiadaniu fotografii (spory format, bardzo dobra
                      jakosc), chyba z 1960 roku zrobionej na boisku szkolnym. Na fotografii jest
                      trzydziesci osob: dwadziscia troje uczniow z mojej siodmej klasy, ktorych
                      imiona i nazwiska pamietam oraz z siedmioro nauczycieli: Drzazgowski
                      (kierownik), Surray (prace reczne, spiew, wf), Domanska (biologia), Naporowa
                      (geografia), Mikolajczyk (wf chlopcow), Brzozowski (fizyka) i Pawlowska (spiew,
                      wf dziewczat).

                      Co Wy na to?
                      • Gość: Krzysiek IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.01, 09:18
                        Pomysł wyśmienity, zwłaszcza, że w szkole jest coś takiego, jak Izba Pamięci.
                        Są tam zdjęcia i inne dokumenty. Jedna z osób, które wypowiadały się na tym
                        forum fotografuje aparatem cyfrowym. Pewnie zdjęcia by zrobiła. Ja chętnie też
                        bym jakoś pomógł. Mogłoby to być bardzo ciekawe.

                        Druga sprawa to włoski orzech, o który pytałem przy okazji zagadki z
                        Oświęcimiem. Stał w ogrodzie państwa Trepanowskich. Ze skruchą przyznaję, że z
                        chłopakami nie odpuszczaliśmy mu żadnej jesieni.

                        Mam jeszcze pytanie. Kto z forumowiczów był na strychu w SP 7 ?
                      • Gość: LP® IP: *.pppool.de 15.11.01, 22:46
                        chcielibysmy jednak zebys mimo wszystko cos o sobie napisal.
                        • Gość: LP® IP: *.pppool.de 15.11.01, 22:49
                          Gość portalu: LP® napisał(a):
                          <DOTYCZY" FUNDY"
                          > chcielibysmy jednak zebys mimo wszystko cos o sobie napisal.

                          • Gość: LP® IP: *.pppool.de 15.11.01, 23:00
                            A ja uwazam ze Janusz siedzi w OLsztynie i zwiedza dawne katy.Mam nadzieje ze
                            opiszesz wrazenia.
                            Na strychu w szkole bywalo sie kiedys ,tam bylo duzo kurzu i balagan .
                            Pamietam ze tam na gorze byla harcowka prowadzona przez Romanowicz ,to byly
                            wczesne lata 70-te.Dlaczego to sie rozpadlo niestety nie pamietam. Czy ktos
                            pamieta czarny ballon Filuta?
                  • Gość: Fredek IP: *.pppool.de 16.11.01, 21:42
                    Hej Plesner ... to TY.
                    Czytalem te Historyjki i wszystko na ciebie pasuje.
                    Rocznik 63, nasz kolega w Düsseldorfie (Pakmor), Kuku sie rozwalil na motocyklu , twoje inicialy, itd...

                    odezwij sie na adres: alf36@gmx.de
                    Napisze za tydzien po powrocie z Hamburga.
                    Trzymaj sie.
                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 16.11.01, 22:32
                      Kochani, jestem z powrotem, a byłem w Olsztynie. Jutro przedstwaie wrażenia.
                      Witam nowe osoby, ślicznie nam się to rozwija, a pomysł z mapą internetową
                      okolic Alei Przyjaciół - absolutna bomba. Niech fundy mówi, co robić w tym
                      kierunku
                      • Gość: LP IP: *.pppool.de 16.11.01, 23:35
                        Bede strzelal, Krenzek jak ty tu trafiles? (p_leszek@hotmail.com)
                        • Gość: fredek IP: *.pppool.de 17.11.01, 07:29
                          No jakos trafilem.
                          www.google.de i skola podstawowa nr. 7 olsztyn
                          I dostajesz ta strone.
                          Ale sie nagadaliscie.
                          W lipcu bylem tez w Olsztynie.
                          Przejezdzalem przez Aleje Przyjaciol, kolo szkoly , Rybaki , przedszkole , dom Szymanskich ...
                          Zastanawialem co Ludzie porabiaja.
                          Do Pakmora mialem kiedys Kontakt. Ale teraz juz nic.
                          Do nastepnego tygodnia.
                          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 17.11.01, 17:04
                            W ostatnią środę wsiadłem o 7 rano w pociąg do Olsztyna, no i około 10
                            postawiłem wreszcie stopę na peronie Dworca Zachodniego. Zmienił się sporo od
                            kiedy na nim byłem, ale na samych peronach jest podobnie. Jak się domyślacie
                            ruszyłem w kierunku Jeziora Długiego. Najpierw jeszcze chwile powrzeszczałem w
                            tunelu łączącym Grunwaldzką z Bałtycką, a to ze względu na świetne tam echo
                            (uwielbiałem to robić jak byłem mały). Przyjrzałem się też dokładniej miejscu
                            po barze „Tramp”, gdzie teraz nie ma w ogóle nic i jest to z pewnością miejsce,
                            gdzie w lato przyjeżdża cyrk (dawniej ustawiano cyrk w miejscu dzisiejszego
                            targowiska, po drugiej stronie torów). Właściwie przed tym wszystkim rzuciłem
                            jeszcze z Dworca okiem na Jezioro – pogoda była piękna, więc widok był
                            świetny, nawet za świetny, widać było dokładnie wszystkie domy, prawie aż po
                            przedszkole, co jest skutkiem wycięcia wspaniałych wielkich topoli. Teraz
                            wszystko wygląda zbyt łyso (czy ktoś wie, dlaczego te topole wycięto? ze
                            starości, bo takie są zalecenia biologiczne? czy z innych powodów?). Następnie
                            przed budynkiem Związku Wędkarskiego skręciłem koło wiadomego wielkiego drzewa
                            na drogę wzdłuż brzegu jeziora. Ciągle stoi w jego pobliżu ławeczka, na której
                            popalałem pierwsze papierosy (a parę lat później to samo robił Leszek), a przy
                            wejściu na tę drogę postawiono aparat telefoniczny. Nawet miałem ochotę
                            zadzwonić do Leszka, ale nie miałem jego numeru. Jezioro z bliska było jeszcze
                            piękniejsze niż z daleka, było zupełnie bezwietrznie, woda była tak spokojna,
                            że odbijał się w niej jak w lustrze przeciwległy brzeg, i to tak dokładnie, że
                            na zdjęciu miałoby się wątpliwość z której strony jest oryginał, a z której
                            odbicie. Szedłem w stronę mostu, cierpiąc z powodu topoli, choć ich wielkie
                            pnie ucięte tuż nad ziemia wyglądają imponująco. Trochę też nie podobały mi się
                            kosze na śmieci zrobione z jakichś rur betonowych i pomalowane na żółto, i
                            stojące co jakieś 50 metrów (dobrze że są te kosze, ale mogły być odrobinę
                            ładniejsze). Na razie kończę, bo obawiam się, że was nudzę. Dajcie znak, czy
                            pisać dalej o tych wrażeniach z wycieczki w stronę rodzinną (jestem aktualnie
                            na drodze nad jeziorem, na wysokości początku Alei Przyjaciół)
                            • Gość: LP® IP: *.karlsruhe.ipdial.viaginterkom.de 17.11.01, 17:21
                              Janusz pisz ile sie da ,mnie ten temat nie zanudzi napewno.
                              ostatnio zglosil sie Fredek ktorego ostatnio widzialem chyba w 1978/79
                              roku ,pomimo tego ze mieszkal na Baltyckiej chyba mozna go przyjac do naszych
                              rozmow.Chodzilem z nim do jednej klasy przez cale 8 lat a ciekawostka jest to
                              ze urodzilismy sie razem w ten sam dzien ,rok i miesiac tj.18 .10. 1963 .
                              ps.Janusz robiles moze jakies zdjecia?
                              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 17.11.01, 18:17
                                Oczywiście, że Fredka przyjmujemy, jak i każdego, kto tu się zgłasza, nawet
                                gdyby mieszkał jeszcze dalej od Jeziora Długiego niż na Bałtyckiej. Może tak
                                się zdarzyć w życiu człowieka, że nigdy nie mieszkał w Olsztynie na Alei, na
                                Rybakach, na Morskiej albo na Alei Róż, ale często to nie jest jego wina, więc
                                nie będziemy tu rygorystyczni i biurokratyczni. Wiem, że mnie zeklniesz, ale
                                nie robiłem zdjęć, bo z róznych powodów nie brałem aparatu. Miałem tylko kilka
                                godzin, więc nie chciałem rozpraszać uwagi jeszcze zdjęciami. Zrobię następnym
                                razem. Wieczorem postaram sie opowiedzieć o trasie do mostu, przedszkola i
                                szkoły. Na razie
                                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 17.11.01, 22:49
                                  W listopadzie ogródki miedzy jeziorem a domami na Alei Przyjaciół nie wyglądają
                                  tak ładnie jak wiosną i latem, ale i tak jest nieźle, choć rzucają się w oczy
                                  niektóre szpetliwe przybudówki i dobudowy, których przez długie lata narobiono.
                                  Jedną z najgorszych (obok tej, która zrobił Angor przy AP 28) jest dobudowa od
                                  tyłu, zrobiona przez Lewandowskich (AP 32). W końcu dotarłem do mostu. Po
                                  drodze we wszystkich najważniejszych miejscach spotkałem wędkarzy (na wysokości
                                  domu Leszka, domu Jaworskich i na samym moście). Przeszedłem na druga stronę
                                  jeziora, by złapać widok jednego ze zdjęć od detritusa, nad którym trochę
                                  marudziłem, bo brak mi było przedszkola, ale wszystko jest ok. Wiadome zdjęcie
                                  to kawałek Rybaków sfotografowanych z drugiej strony jeziora z polanki koło
                                  mostu. Woda w jeziorze wydała mi się czysta jak nigdy. Potem ruszyłem w stronę
                                  przedszkola, wyszedłem na Rybaki zejściem właśnie obok niego. Na placu zabaw
                                  ciągle żyje mała altanka z muchomorem. Na Rybakach trochę sztucznie wygadają
                                  domu odświeżone metodą pokrycia ścian jakąś taką chyba metalową powierzchnią
                                  udającą podłużne deseczki, świetnie za to prezentuje się dom tuż koło
                                  przedszkola, z tynkami nie zmienianymi od lat, ale w kolorze zupełnie nie
                                  brudzącym się. Wszedłem na tarasik przy przychodni i z góry powspominałem
                                  zabawy na podwórku przedszkola. Zmieniło się to, że dawniej z sal na parterze
                                  były drzwi balkonowe prosto na plac zabaw; teraz są tylko okna i to
                                  zakratowane, ale pewnie tak być musi. Za przedszkolem w stronę sklepu jest w
                                  miarę niedawno zbudowana willa, ogromna, wymyślna i w stanie permanentnej
                                  rozbudowo-dobudowy; dość okropna i w ogóle tam nie pasująca. Dom Jaworskich
                                  jest ciągle zielony, choć trochę wypłowiały, a dom po Molendach beznadziejnie
                                  nowobogacki. Tylko wysokie na 15 metrów tuje przypominają to co było dawniej
                                  (jak bywałem tam u Bogusia tuje były niższe od nas). Zapuszczenie wygląda dom
                                  naprzeciwko (Rybaki 2/4). Dalej moja trasa wiodła do sklepu, do szkoły i do
                                  ogródka jordanowskiego. Jeśli to ciągle wytrzymujecie, to o tym jutro.
                                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 16:34
                                    Z topolami nad jeziorem, to kryminał, z tym że (jak to u nas w Olsztynie) nikt
                                    za to nie siedzi. Miasto kilka lat temu poprosiło jakąs firmę o przycięcie
                                    koron. Mieszkańcy protestowali (na łamach prasy)że niszczy się drzewa, ratusz
                                    odpowiadał, że mieszkańcy się nie znają, bo to prosta przycinka. Potem okzazało
                                    się że ta wynajęta firma przesadziła z przycinką i drzewa nie odżyły. Ot,
                                    typowe urzędowanie władz Olsztyna. Ostatnia informacją jaką pamiętam to
                                    propozycja ratusza, aby ogłosić konkurs co zrobić z kikutami !!!
                                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 18.11.01, 23:11
                                      W sklepie (AP 40) panuje współczesne bogactwo towarów, a ponieważ nieco
                                      zgłodniałem kupiłem batonik prince polo i sok Tarczyn, i ruszyłem do szkoły.
                                      Szkoła wygląda korzystnie, ma nowe dachówki (to znaczy coś takiego
                                      dachówkopodobnego), są trochę ciemniejsze niż dawniej. Poprzyglądałem się
                                      gzymsowi koło sali gimnastycznej, chodzenie po którym przyniosło Leszkowi sławę
                                      u małolatów na Alei Przyjaciół. Z tyłu budynku, jeszcze przed wejściem na
                                      boisko, były chyba dawniej dwa drzewa (mam racje?), teraz ich nie ma, są za to
                                      nowe płytki chodnikowe i wygląda to dość elegancko. Boisko jest całkiem
                                      całkiem, bramki (ciągle te same) są odnowione, pomalowane na biało-niebiesko, a
                                      za dawną bieżnią postawione drugie bramki, dzieciaczki mogą więc się nagrać ile
                                      zechcą. Boisko do koszykówki też jest dość zadbane, ma się miłe wrażenie, że
                                      wszystko to żyje. Byłem wiec uspokojony i udałem się na ogląd ogródka
                                      jordanowskiego. Stoją tam ciągle mury budyneczku wypożyczalni zabawek, jest
                                      trochę sprzętu huśtawkowego, nowe chodniki (uliczka do ogródka też jest z
                                      płytek). Nie jest wiec źle i ma racje ktoś, kto tu pisał , że za bardzo
                                      marudzimy nad ogródkiem, ale z drugiej strony wyższej oceny niż „nie jest źle”
                                      bym nie wystawił. Wróciłem następnie na Aleje Przyjaciół i poszedłem w stronę
                                      przystanku autobusowego. Serce mi zadrżało ze wzruszenia przy AP 29 (tam
                                      mieszkali dziadkowie) i AP 34 (gdzie pod Trepanowskimi do roku 63 mieszkałem
                                      ja). Na domu Leszka (AP 28) jest tablica chyba „Form-bud – projektowanie” i
                                      stało tam z pięć samochodów, robiących wrażenie, że firma świetnie prosperuje.
                                      Pod koniec Alei, przy Rasteńskich rzuciłem okiem dłużej na Morską, bo bardzo
                                      lubię ten widok. Morska jest prościutka, szeroka, zaskakująco też szeroki jest
                                      chodnik po lewej stronie, rzadko tam chodzą ludzie, i wszystko to robiło zawsze
                                      na mnie wrażenie nadzwyczajnej harmonii, spokoju, bezpieczeństwa, szczególnie w
                                      leniwe dni letnie, gdy jest 35 stopni w cieniu. Potem przeszedłem na druga
                                      stronę Bałtyckiej i Jeziorną poszedłem w stronę Jeziora Krzywego.
                                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 19.11.01, 21:23
                                        Na Krzywym jest już duże molo, zjeżdżalnia – może to zaczątek pełnej uroku i
                                        uwielbianej przez całe miasto plaży miejskiej? Po drodze do Krzywego największe
                                        moje emocje towarzyszyły przejazdowi kolejowemu, jakieś 150 m przed jeziorem.
                                        Gdy byłem mały, uwielbiałem, gdy szlaban się zamykał, trzeba było czekać i
                                        przejeżdżał pociąg – osobowemu się machało, a towarowemu liczyłem wagony,
                                        kiedyś jeden miał prawie 60. Nie zaskoczę was chyba jeśli powiem, że niebiosa
                                        mi sprzyjały i dwukrotnie szlaban zamykano (za drugim razem trochę opóźniałem
                                        swój marsz, żeby tego doczekać). Wrócim potem na Bałtycką i 6-tką pojechałem,
                                        ale tylko dwa przystanki na Grunwaldzką. Po drodze przekonałem się, że ktoś,
                                        kto tu narzekał na skrzyżowanie Bałtyckiej z Artyleryjską (chyba detritus?) ma
                                        rację absolutną. Ja przejeżdżałem tamtędy w porze wyjątkowo sprzyjającej
                                        podróżowaniu, około 11.30, a pokonanie tego skrzyżowania trwało 7 minut.
                                        Musicie nieźle przeklinać o 7.30 lub o 16. Wysiadłem więc w końcu na górze
                                        ulicy Grunwaldzkiej naprzeciw AGD (dawniej ZURT) i kolektury totolotka (z nią
                                        też mam ciekawe wspomnienie, ale innym razem) i piękną ulica Kromera poszedłem
                                        w kierunku kościoła garnizonowego i parku przed zamkiem.
                                        • Gość: LP® IP: *.pppool.de 19.11.01, 22:05
                                          Prawie Cie widze jak przemierzasz te wszystkie znane mi rownierz zakamarki.
                                          ale nie bede ci wchodzil w slowo.
                      • 30.11.01, 14:46
                        Nie bylo mnie tu przez dwa tygodnie i widze sporo nowych tematow i osob.
                        Wracajac do mojego pomyslu z mapa internetowa kilku ulic, domami, nazwiskami...
                        Niestety, bywam w Olsztynie raczej rzadko z przyczyn odem mnie niezaleznych i
                        nie mam mozliwosci zalatwienia tego osobiscie. Potrzebny jest przede wszystkim
                        tak zwany podklad kartograficzny czyli po prostu plan osiedla Jezioro Dlugie.
                        Prawdopodbnie skala 1:10 000 wystarczy ale musza byc zaznaczone nie tylko ulice
                        ale i domy. Jesli chcecie widziec dzialki mieszkaniowe, to granice dzialek tez
                        by sie przydaly. Taki plan powinien byc w wydziale geodezji, planowanie
                        przestrzenego czy jak to sie tam teraz nazywa, w urzedzie miasta w ratuszu.
                        Niech ktos taki plan zdobedzie i napisze mi jak wielka jest plachta papieru
                        (czy da sie zeskanowac za jednym razem). Ja sie zajme obrobka komputerowa i
                        internetowa, tylko musze dostac ten plan w postaci zeskanowanej albo jako
                        papier. Niestety, dosc rzadko bywam w Olsztynie i sam nie moge sie tym zajac.
                        Pozna wiosna albo wczesna jesienia planuje wpasc do Olsztyna na kilka dni.
                        Wezme ze soba kamere cyfrowa (komputerowa) i ztobie zdjecia wszystkich domow na
                        jednej ulicy, zeby we wrzesniu miec prototyp na Internecie. Potem poprosze
                        wszystkich o komentarze, nazwiska osob mieszkajacych w tych domach, daty, itp.
                        Jak zrobie jedna ulice, inne pojda wedlug tego samego schematu. Ktos z Olsztyna
                        moglby zrobic zdjecia innych domow i ja podlaczylbym je do strony internetowej.
                        Wszystkie inne zdjecia osiedla, jeziora, szkoly, wiedeoklipy itd. tez sie
                        przydadza. Czekam wiec na plan osiedla, bo bez tego nie rusze.
    • Gość: dyr.sp7 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.11.01, 16:27
      Witamy uczniów i absolwentów "ukochanej " 7.
      Ucieszyliśmy się bardzo, iż istnieje Forum, na którym głos zabierają byli
      uczniowie naszej szkoły. Możemy więc ogłosić wszem i wobec, że Szkoła
      Podstawowa nr 7 w Olsztynie, tak mile przez Was wspominana, w bieżącym roku
      szkolnym obchodzi 50-lecie swego istnienia. Pragniemy, aby rocznica ta
      przebiegała w bardzo uroczystym nastroju i przez to "zapadła" w pamięć
      następnych pokoleń. W związku z tym apelujemy do Was Wszystkich o aktywne
      włączenie się w zorganizowanie i przeprowadzenie tego przedsięwzięcia. Czekamy
      na Wasze odpowiedzi i pomysły jak uczcić tę 50-tkę. Odpowiedzi przesyłajcie na
      Forum.
      KOMITET ORGANIZACYJNY
      • Gość: LP® IP: *.pppool.de 20.11.01, 19:10
        gdy 21.07 .2001 wpadl mi do glowy pomysl z ta SZKOLA ,nawet nie pomyslalem ze
        ktos sie odezwie.Pierwszy zglosil sie Janusz i tak bylo przez jakis
        czas,pozniej zaczeli dochodzic inni.Ale wreszcie mamy kogos ze
        szkoly .Pozdrowienia od wszystkich forumowiczow .Czy dyrekcja moze podac numer
        telefonu w celu ewentualnego kontaktu.
    • Gość: Krzysiek IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 20.11.01, 21:58
      Leszek! Nie wyjaśniłeś sprawy zagadkowego, czarnego balonu Filuta!
      Napisz kila słów - co to za wynalazek?
      Pozdrawiam.

      Szanowna Dyrekcjo, witamy serdecznie!
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 20.11.01, 22:35
        Witam ja także i pozdrawiam Dyrekcję. Jak moglibyśmy sie właczyć do akcji,
        szczególnie ci spoza Olsztyna?
        A teraz kontynuuje wrażenia sprzed tygodnia:
        Ulicą Kromera dotarłem w końcu do Zamkowej, przeszedłem koło przepięknego
        popiersia Kopernika, potem przez most nad Łyną i wzdłuż muru zamku. Zawsze
        lubiłem iść ten kawałek patrząc w górę, gdzie dach zamku podpierany jest przez
        drewniane belki. Wyglądają bardzo malowniczo i szlachetnie. Nie miałem czasu
        nawet wejść na podwórzec zamku, ale znam go prawie na pamięć, wiec bez wyrzutów
        sumienia go sobie darowałem. Dalej po prawej stronie jest fosa z amfiteatrem.
        Bywałem tu często w końcu lat 60-tych. Nie było wtedy jeszcze miejsca do
        tańczenia, a estrada stała wzdłuż najstarszego kawałka muru. Odbywały się tam
        wówczas imprezy o nazwie chyba „Harcerski lipiec muzyczny”. Przyjeżdżały różne
        zespoły, w większości tzw. big-beatowe, a absolutną rewelacją był koncert
        Skaldów, którzy właśnie szykowali się do kariery. Od początku byli świetni i z
        sympatia myślę o nich i ich muzyce do dziś, choć nie podoba mi się, że ciągle
        występują. Następnie znalazłem się koło kawiarni Staromiejskiej, której
        właściwie już nie ma. Trwa tam jakiś remont, ale nic nie wskazuje, by firma
        choćby wróciła do nazwy Staromiejska. To nie jest słuszne. Po drugiej stronie
        ulicy znajduje się teraz wielki sklep kosmetyczny, co przeciwne jest dawnemu
        charakterowi tego miejsca. Może ktoś pamięta, że całe lata był tam sklep rybny,
        kiedyś bardzo stylowy, przy wejściu było spore akwarium, w którym pływały ryby
        na sprzedaż i można było wskazać swego wybrańca na patelnię. Posuwając się
        dalej w stronę Bramy, uroniłem w myślach łzę nad nie istniejącym sklepem
        Składnicy Harcerskiej (ileż niezwykłych rzeczy można było tam kupić, na
        przykład NRD-owskie kolejki elektryczne PIKO), wydało mi się także, że w
        okolicach bramy zrobiło się za ciasno, za dużo chyba nabudowano stylizowanych
        kamienic. Dalej był ratusz i teatr, chciałem nawet odwiedzić to słynne miejsce,
        gdzie gugu chodzi palić papierosy, ale pomyślałem, że bym ją bardzo speszył i
        mogłaby popsuć sobie przez to oceny w szkole, wiec skierowałem się w prawo w
        stronę Placu Nowotki, który nazywa się teraz jakoś inaczej.
        • Gość: LP® IP: *.pppool.de 21.11.01, 21:51
          Janusz jakie to zdjecia ,ja dawno nic nie wysylalem.To musi byc Olsztyn ktory
          kiedys nie poszedl.
          Rybny sklep pamietam bardzo dobrze ,nigdy nie moglem zniesc tego zapachu
          ryb .Co innego harcerski tam pachnialo klejami oraz jakims specjalnym
          plastikiem .Pamietasz farbe HUMBROL byla tylko w harcerskim,do malowania
          modeli.
          Jezeli chodzi o ten czarny balon Filuta ,(myslalem ze ktos go pamieta) Filut
          jak przystalo na dobrego nauczyciela mial na zapleczu duzo pomocy naukowych ,
          miedzy innymi ten balon.Sluzyl on do przechowywania tlenu,pewnego razu na
          lekcji Filut chcial nam "zademonstrowac" spalanie jakiegos zwiazku chemicznego
          w tlenie i poprosil o 2 pomocnikow jednym z nich bylem ja.Jako ze stalem
          pierwszy od okna wyslal mnie do swojej pokamery po ten tlen ,korzystajac ze
          nikt mnie nie widzi otworzylem taki maly zaworeki wypüscilem zawartosc
          balonu.Nastepnie nadmuchalem go powietrzem tak ze nic nie bylo widac.Mozecie mi
          wierzyc ze Filut dostal bialej goraczki ,zadne doswiadczenie mu nie wyszlo
          nic sie nie chcialo palic ,probowal kilka razy i nic a my mielismy ubaw.
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 22.11.01, 14:59
            To pewnie rzeczywiście coś starego, ale przyszło niedawno - widok Olsztyna,
            średniej jakości technicznej, z lotu ptaka. Może wieczorem popisze dalej o
            spacerze po Olsztynie, ale nie na pewno, bo mam od cholery roboty. Na razie...
            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 22.11.01, 22:57
              Kontynuuję opowieść:
              Poszedłem na Plac Nowotki (jak on się teraz nazywa?), bo chciałem obejrzeć
              ulicę Warmińską, która ktoś tu zachwalał w plebiscycie na najpiękniejszą ulicę
              Olsztyna, a ja nigdy jej nie oglądałem dokładnej. Odchodzi od Placu Nowotki
              (jak on się teraz nazywa?), jest w secesyjnym stylu tamtejszej okolicy,
              rzeczywiście ładna, ma starodawne podwórka, na których możnaby jeszcze hodować
              świniaka, ale do Alei Przyjaciół czy Rybaków nie ma oczywiście startu. No i
              bardzo ją szpeci mnóstwo anten satelitarnych, odbierając cały nastrój. Po
              Warmińskiej szedłem dalej chyba Mazurską, zmierzając do Placu Bema, z którego
              planowałem marsz na cmentarz, gdzie leżą moi dziadkowie.
              • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 23.11.01, 01:01
                Plac ten dzis nosi miano Konsulatu Polskiego - w zwiazku z tym, ze takowy
                miescil sie tu w latach miedzywojennych.
                Co do porownania kolonii nad J.Dlugim i ulicy Warminskiej - ciezko porownywac,
                troche inna maja specyfike :o)
                • Gość: Oleslaw IP: *.*.*.* 23.11.01, 18:44
                  Ta ulice moze nie jest piekna bo jest bardzo zaniedbana. Domy (a przynajmniej
                  fasady ) nie widzialy chyba od wojny remontu. Ale generalnie jest tam piekny
                  zbior kamienic na oko z XIX i poczatku XX w. stojacych jak pod sznurek, o tej
                  samej liczbie kondygnacji. A z tylu faktycznie szopy w ktorych pewnie do
                  niedawna trzymano swiniaki.

                  Ale gdyby ta ulica lezala w lepszym miejscu. Gdzies bezposrednio kolo starowki
                  to nic tylko wyremontowac i zrobic deptak.

                  A co do Rybola... Chyba dobrze ze go tam juz nie ma. Reprezentacyjnie to on nie
                  wygladal. A sklep ktory tam jest teraz bardzo ozywia to miejsce i ciagle jest
                  tam pelno ludzi.
    • 23.11.01, 15:18
      czy jest tu ktoś trochę młodszy? siódemkę zaczynałam w 1979 a moją
      wychowawczynią była słynna pani Dragan.
      • Gość: gd IP: *.honeywell.com 23.11.01, 17:21
        Nie bylem na tym forum ponad kilka tygodni. O dziwo ! ... jaka zmiana, nowe
        twarze, pomysly i super historyjki i wspanialy opis spaceru. Zazdroszcze wam
        talentu w opisywaniu tego wszystkiego z tak duzym zapalem i stylem.
        Co do strony internetowej o osiedlu nad Jez. Dlugim to jest to swietny pomysl.
        Ok. rok temu znalazlem swietny serwer - chyba "...ulice.pl". Mnostwo zdjec, dom
        po domu w Krakowie na Starym Miescie.
        Serdecznie sie ucieszylem z "oficjalnej" wizyty p. dyr. szkoly nr. 7.
        Jestem pewien ze czlonkowie tego forum popra inicjatywe organizacji 50-lecia i
        wiekszosc z nich pojawi sie na miejscu. Jako pierwsza inicjatywe oddolna w tym
        kierunku prosze o przyjecie ofiary na fundusz nagrod dla wszystkich, jeszcze
        zyjacych naszych nauczycieli. Ofiaruje na ten cel pierwsza rate $100.00 i
        otwieram aukcje. Pieniadze przesle na konto szkoly kiedy zostanie ono podane
        przez dyrekcje szkoly. ... gd
        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 23.11.01, 21:01
          Najpierw do "iszy": faktycznie dominuje tu towarzystwo dorzało(Leszek i inni)-
          emeryckie (ja i trochę innych), ale jesteśmy fanami młodzieży, więc nie
          rezygnuj zbyt łatwo z bywania tutaj. Opowiedz gdzie mieszkasz, o młodszych i
          starszych znajomych, co ci się tam podoba, a co wręcz przciwnie.
          Do "gd": ja też gotów jestem wesprzeć jakis fundusz związany z budeńka 7, mam
          co prawda kopoty budżetowe, ale od dawna i już do nich przywykłem, i na razie
          zgłaszam 50 zł, gdy tylko dyrekcja poda konto.
          A teraz dalej moja wizyta w Olsztynie:
          No wiec skończyłem na Placu Bema. Przeszedłem wiaduktem na drugą stronę torów,
          na Limanowskiego i skręciłem w prawo w Waryńskiego (też nazywa się inaczej,
          chyba Hanny Malewskiej), zdążając w stronę cmentarza. Po drodze podziwiałem
          budynki stare i zupełnie nowe, nawet zaskakująco nowe (chyba rejonu
          energetycznego albo coś takiego), ale najważniejsze było odkrycie w 1/3 drogi
          do cmentarza, po prawej stronie, knajpy „Pod żaglami”. Knajpa o tej samej
          nazwie znajdowała się kiedyś na Pieniężnego i było szczytem elegancji bywanie w
          niej, później podupadła, ale z tego że istnieje ta knajpa na Waryńskiego-
          Malewskiej wynika, że dawne „Pod żaglami” po prostu już w ogóle nie istnieje
          (co tam jest teraz?). Chciałem od razu wejść do tego nowego „Pod żaglami” i
          wypytać, czy maja coś wspólnego ze starym „Pod żaglami”, ale było jeszcze
          zamknięte, więc odłożyłem to na drogę powrotną. Cmentarz na Poprzecznej jest
          bardzo ładny (jeśli tak można w ogóle powiedzieć), postawiłem dziadkom nowe
          znicze i wieniec, długa chwilę pokontemplowałem przemijanie, uroniłem łzę nad
          tym, czego nie zdążyłem z nimi obgadać i ruszyłem z powrotem. Pogoda mi ciągle
          sprzyjała, ale zrobiło się już zimno, poza tym przeszedłem już spory kawałek,
          więc z ulgą i dużymi nadziejami dotarłem do tego nowego „Pod żaglami”. No i
          niestety, nadzieje okazały się płonne. Już sam fakt, że ogromna sala była
          całkowicie pusta, powinien wzbudzić moje podejrzenia, ale brnąłem dalej.
          Zamówiłem herbatę i (młodzież niech nie czyta) kieliszek wódki Finlandia,
          postudiowałem kartę i jak to zwykle robią zapytałem o specjalności zakładu.
          Obsługa była dość niekumata, więc szybko uznałem, że nie ma mowy o rozmowie o
          starym „Pod żaglami”, reszta personelu również nie budziła nadziei na udaną
          pogawędkę, pozostało tylko zaakceptować kelnerską propozycję dania głównego.
          Dodatkowo wkurzył mnie, bo miał katar, pociągał nosem i zacząłem się obawiać,
          że mnie zarazi. W tej sytuacji postanowiłem ratować się (młodzież niech
          absolutnie nie czyta) drugim kieliszkiem wódki Finlandia. W końcu przyniósł to
          danie; było niedosmażone, frytki były mieszaniną frytek dzisiejszych i
          wczorajszych (a może nawet wczorajszych i przedwczorajszych) – było raczej
          rozpaczliwie. Nie ma rady, już tam nie wrócę, licząc zapewne absurdalnie na
          wskrzeszenie „Pod żaglami” na Pieniężnego. W tej knajpie przejrzałem też
          dokładniej Gazetę Olsztyńską, której w tej formule nie znałem, i raczej nie
          mogę wiele dobrego o niej powiedzieć. Może nie jest szmatławcem, ale widać, że
          funkcjonuje na krótka metę, bez pomysłu, zapewne maskowanego przekonaniem, że
          zajmuje się codziennymi sprawami mieszkańców Olsztyna. Opuściłem więc w
          końcu „Pod żaglami” (przyzwoita natomiast jest tam toaleta) z planem, że zjem
          coś w hotelu Kormoran koło dworca.
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 24.11.01, 17:08
            Zwracam uwagę, że od paru dni zaniknął z tych okolic pomysłodawca całego tego
            przedsiewzięcia, legenda młodzieży z 7-mki, Leszek (LP). Leszek, co sie dzieje,
            czy nowego wirusa terroryści podrzucili do twego sprzętu? Czy może nie chcesz
            zadeklarować 20 DM na naszą ukochaną budę?
            • Gość: LP® IP: *.karlsruhe.ipdial.viaginterkom.de 25.11.01, 13:07
              Komu chcesz zwrocic uwage ze nie bylo mnie 2 dni na forum.Mamy demokracje
              kazdy moze robic co chce nie.Jezeli dobrze czytales ostatnie watki zdaje sie ze
              to ja prosilem szkole o kontakt a nie ty,albo ten gd.Pisac o datkach moze
              kazdy tylko po co .Twoj post uwazam za bardzo prowokatorski
              • Gość: LP® IP: *.pool.mediaWays.net 25.11.01, 15:16
                Fredek wyslalem ci dwa zdjecia jedno przy garnizonowym a drugie nasze
                szkolne.Wydaje mi sie ze to 8 ma klasa.Jak znajde inne to wysle cie je dzisiaj
                ps.bede probowal nawiazac kontakt z Madejem on mieszka niedaleko Karlsruhe.
              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 25.11.01, 15:28
                Faktycznie, trochę poprowokatorowałem, ale z sympatii, uznania i szacunku
                (liczę, że potraktowałeś to z dystansem). Po ostatnich tu postach, wpadło mi do
                głowy, że co prawda załatwianie spraw poważnych pieniędzmi jest najłatwiesze i
                najmniej może wartościowe, ale w mojej sytuacji, a pewnie i innych (także chyba
                twojej), to najkonkretniejsze i najrealniejsze, co możnaby zrobić dla naszej 7-
                mki. Może by więc powpłacać na konto szkoły trochę groszy, a gdy sie uzbiera
                jakaś rozsądna kwota, niech dyrekcja coś nabędzie albo zrobi za to pożytecznego
                i koniecznego dla szkoły od jej absolwentów i wielbicieli (pomoc naukową, w
                rodzaju nowoczesnego czarnego balona, telewizor, imprezę dla modzieży, remont
                toalety, nagrodę dla nauczycieli itp.). Co myślisz o tym? I co myślą inni tu
                zaglądający?
                • Gość: LP® IP: *.pool.mediaWays.net 26.11.01, 21:28
                  Fredek moge sie troche spoznic ale zajrzyj o 22.
                  • Gość: LP IP: 10.57.42.* 27.11.01, 12:04
                    Przez plaskie prowokacje mamy w koncu agonie tego tematu szkoda ....
                    • Gość: jd IP: 172.16.8.* 27.11.01, 15:06
                      Leszek, nie kracz o naszym wątku, miałeś prawo się wkurzyc, ale przecież masz
                      mocne nerwy, a ja potem wyjasniłem moje intencje (nie takie złe). Wydawało mi
                      sie, ze jakoś długo cię nie było i martwiłem sie, a w sprawie pieniedzy,
                      wydawało mi sie po pierwszych zapowiedziach i oswiadzczeniach, że warto to
                      szybko poprzeć, więc to poruszyłem, spodziewajac sie, że powiesz "deklaruję
                      nawet 25 DM". Zawieś na kołku słuszne żale i powiedz, czy nawiązałeś jakiś
                      telefoniczny czy inny kontakt ze szkołą i co sadzisz o moim wstępnym pomyśle z
                      tymi pieniędzmi?
                    • 27.11.01, 17:59
                      Gość portalu: LP napisał(a):

                      > Przez plaskie prowokacje mamy w koncu agonie tego tematu szkoda ....

                      Ludzie opamietajcie sie. O co Wam chodzi? Szkoda mojego czasu na czytanie tych
                      glupot. Proponuje po raz kolejny, zebyscie uzywali po prostu e-maila do wymiany
                      takich wiadomosci, bo innych te komentarze nie interesuja. Co sie dzieje z
                      kilkoma dobrymi pomyslami? Wiecej zycia, Panowie, i wiecej pozytywnego podejscia
                      do zycia.

                      PS Bardzo dobry by reportarz w czesciach o wizycie jd w Olsztynie. Prosze o
                      wiecej takich kawalkow!
                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 27.11.01, 20:38
                        Droga "morsko", to tylko takie przekomarzanie się przyjaciół z Alei Przyjaciół.
                        Wdzięczny jestem za dobre słowo o moich wędrówkach po Olsztynie, bo myślałem,
                        że nudzę was strasznie. Zachęcony twym głosem, jutro dopiszę ciąg dalszy, bo
                        taki jeszcze był. Co myślisz o tej akcji pieniężnej dla szkoły?
                        Leszek, odezwij się
                        • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 27.11.01, 23:11
                          Też deklaruję cegiełkę na szkołę (50 zł), ale czy dyrekcja poda wreszcie konto ?
                          • Gość: LP® IP: *.pppool.de 27.11.01, 23:26
                            Jak myslicie dlaczego chcialem zeby "dyrekcja"podala nr. tel. Ludzie ktos
                            robi z was Balona .
                            Proponuje zaczekac az sie szkola odezwie. Mam pewien pomysl na co mozna by
                            wydac zgromadzone pieniadze.
                            • Gość: dyr.sp7 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 28.11.01, 10:09
                              Szkoła rzeczywiście obchodzi 50-lecie powstania i z tej to okazji 10 i 11 maja
                              2002 roku planowane są imprezy dla byłych i obecnych uczniów.
                              Nie podaliśmy numeru telefonu, po pierwsze dlatego, że nie wiedzieliśmy z jakim
                              to się spotka odzewem z Waszej strony, a po drugie mieliśmy nadzieję, że uda
                              nam się w tym czasie utworzyć konto.
                              Konto już w najbliższym czasie zostanie podane, a numer telefonu do szkoły, by
                              nie być posądzonym o robienie kogoś w "balona" to: /0 89/ 527 64 39.
                              Ponadto informacje i pytania można przesyłać na e-mail szkoły.
                              e-mail: szkola7@poczta.onet.pl
                              • Gość: jd IP: 172.16.8.* 28.11.01, 12:08
                                Leszek, to wygląda przekonująco, poza tym każdy może zadzwonić i sprawdzić.
                                Dawaj teraz twój pomysł
                                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 29.11.01, 13:41
                                  Dyrekcjo, donoś nam tu o rozwoju sytuacji jak najwięcej. Czy można czuć się
                                  zaproszonym na ten maj?
                                  Leszek, znów mam wrażenie, że cię długo tu nie było i boje się, czy nie złapie
                                  się mnie jakiś głupi pomysł, więc pisz co myślisz o całej sprawie z dyrekcją
                                  • 29.11.01, 17:37
                                    Gość portalu: jd napisał(a):

                                    > Dyrekcjo, donoś nam tu o rozwoju sytuacji jak najwięcej. Czy można czuć się
                                    > zaproszonym na ten maj?
                                    > Leszek, znów mam wrażenie, że cię długo tu nie było i boje się, czy nie złapie
                                    > się mnie jakiś głupi pomysł, więc pisz co myślisz o całej sprawie z dyrekcją

                                    "Cala sprawa z dyrekcja"? Nie ma zadnej sprawy, jest dyrekcja. Czuj sie
                                    zaproszony tak jak ja sie czuje. Leszek dopiero co tu byl (przedwczoraj). Czy
                                    naprawde nie szkoda czasu i miejsca na takie przekomarzania sie? Juz teraz
                                    ladowanie tego forum na komputer zabiera zbyt dlugo czasu. Za duzo smieci!!
                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: LP® IP: *.pppool.de 29.11.01, 18:34
                                      morska zmien komputer jak ci za wolno laduje
                                      wracam do tematu niestety moj pomysl stal sie nierealny ... Proponuje
                                      niech Dyrekcja wysunie jakies propozycje ,a my postaramy sie je zrealizowac.
                                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 29.11.01, 18:58
                                        Jednak opowiedz coś o tym pomyśle, dlaczego stał się nierealny? Chyba nie
                                        wypada tak po prostu czekać na propozycję Dyrekcji. Wracam do konkretnego
                                        pomysłu z funduszem (mogę być internetowym skarbnikiem-informatorem o stanie,
                                        oczywiście po powstaniu konta, co Dyrekcja obiecała, założę śliczy plik
                                        excelowski), wtedy i prozycje dyrekcji będą miały jakieś podstawy i już gotowe
                                        szanse realizacji.
                                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 29.11.01, 18:59
                                        Jednak opowiedz coś o tym pomyśle, dlaczego stał się nierealny? Chyba nie
                                        wypada tak po prostu czekać na propozycję Dyrekcji. Wracam do konkretnego
                                        pomysłu z funduszem (mogę być internetowym skarbnikiem-informatorem o stanie,
                                        oczywiście po powstaniu konta, co Dyrekcja obiecała, założę śliczy plik
                                        excelowski), wtedy i prozycje dyrekcji będą miały jakieś podstawy i już gotowe
                                        szanse realizacji.
                                        • Gość: LP® IP: *.pppool.de 29.11.01, 21:34
                                          Moze to nic nadzwyczajnego ale tam gdzie pracuje zmieniali komputery monitory
                                          itd.Pomyslalem ze trzeba sie zakrecic i to wszystko przejac(zanim trafi na
                                          zlom) dodam ze ten sprzet ma ok 4 lat .Niestety nie udalo mi sie .
                                          Szczegolow nie opisuje bo po co. Janusz my nie wiemy czego brakuje w szkole
                                          dlatego poczekajmy na jakies haslo.
                                          MORSKA jestes blizej niz my zorietuj sie moze w czym rzecz.
                                          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 29.11.01, 21:40
                                            Pomysł był absolutnie super, szkoda, że sie nie udało. Bądź czujny, i ja będę.
                                            Oczywiście, że niech szkoła ustali co się przyda, ale myślałem żeby jak
                                            najszybciej zacząć zbierać środki, nawet jeśli szkoła jeszcze nie postanowi na
                                            co. Tylko musi założć to konto. Czy jest szansa, że będziesz w maju na tej
                                            rocznicy?
                                          • Gość: LP® IP: *.pppool.de 29.11.01, 21:50
                                            Fredek mamy jeszcze 2 lata zeby zebrac wszystkich, w 2003 bedzie 25 lat od
                                            ukonczenia 7-ki.wymyslilem ze byloby wspaniale jeszcze raz sie zobaczyc ,jak to
                                            do cholery zrobic , w Polsce jest chyba tylko kilka osob reszta tu ,jutro
                                            dzwonie do Packmora moze on wie cos o innych. Wczoraj patrzylem w
                                            www.telefonbuch.de ale nic nie znalazlem( tylko jedno nazwisko) pamietasz
                                            moze Kaczorowskiego mieszkal w barakach?
                                            • Gość: LP® IP: *.pppool.de 29.11.01, 21:53
                                              W maju chyba mi sie nie uda ale mam zamiar byc w styczniu (kilka dni) a
                                              pozniej to nie wiem .
                                            • Gość: fredek IP: 10.2.1.* 30.11.01, 11:38
                                              Jasne ze bylo by fajne po 25 latach wsystkich spotkac. Bedzie ciezko, ale sprobujemy.
                                              Kaczorowski przeprowadzil sie na osiedle mazurskie. Czy jeszcze jest w Olsztynie ? Nie wiadomo.
                                              Nie slyszalem nic o nim. Moze Wojtek Truchan o nim wie.
                                              W Olsztynie bede dopiero na poczatku sierpnia. Niestety takie sa plany urlopowe na 2001.
                                              Pogadamy na MSN
                                              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 30.11.01, 18:56
                                                Pogadajcie tutaj. Sa tu sami swoi i pasjonaci tej samej tematyki. Podpowiemy
                                                wam to i owo
                                                • Gość: LP® IP: *.pppool.de 30.11.01, 19:41
                                                  Janusz to jest nie mozliwe ostatnio "gadalismy "z Fredkiem chyba 3 godziny ale
                                                  zapraszamy do nocnych rozmow www.hotmail.com tam dostaniesz adres (darmowy)
                                                  nastepnie wchodzisz do MSN Messenger i juz prowadzimy rozmowe we trzech.
                                                  Poza tym mozesz widziec kto jest aktualnie "online"
                                                  ps .do Krzyska mozesz wiecej opisac o Kacprze.
                                                  • Gość: LP® IP: *.pppool.de 30.11.01, 19:51
                                                    POSZUKUJEMY PILNIE LUDZI KTORZY UKONCZYLI Sz.P. nr.7 w Olsztynie w ROKU :


                                                    !!!!!!!!!!!! 1978 !!!!!!!!!!!!!!! klasa 8b
                                                    1.Leszek Plesner
                                                    2.Alfred Krenzek

                                                    za niezgloszenie sie przewidujemy kary.
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 30.11.01, 20:21
                                                    Kurczę, z bólem nie mogę się do tego zgłosić, bo w ogóle nie skończyłem szkoły
                                                    numer 7, a tylko zacząłem. Na razie też nie mogę sobie Leszek pozwolic, z
                                                    przyczyn casowych, na dłuższe bezpośrednie rozmowy, o których piszesz, ale może
                                                    za jakiś czas jak poluzują mi sie sprawy zawodowe. Mam też pare jeszcze
                                                    wspominek z lat młodzieńczych na Alei Przyjaciół, ale one wymagają
                                                    spokojniejszej chwili dłuższego czasu; może jutro. No i czekamy na konto
                                                    szkoły, czy dyrekcja już je założyła?
                                                  • Gość: gd IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 01.12.01, 00:43
                                                    Postaram sie zadzwonic do szkoly w przyszly tydzien i dowiedziec cos wiecej w
                                                    roznych sprawach organizacyjnych. Po rozmowie dam znac. Czytam co kilka dni
                                                    wymiane waszych zdan i opinii ale nie mam czasu na dialog. Nie zapominajcie o
                                                    wspomnieniach i w miare czasu cos dopiszcie. Ja skonczylem 7-ke w roku 1971 i
                                                    rowniez poszukuje kolegow i kolezanek z klasy 8a. Z kilkoma z nich widzialem
                                                    sie na 30 leciu skonczenia LO1 (latem tego roku - bylo super). Kiedys wam
                                                    opowiem o moich wagarach i jak zostalem przylapany na dachu budynku na przeciw
                                                    szkoly w czasie lekcji rosyjskiego.
                                                  • Gość: LP® IP: *.pppool.de 02.12.01, 21:28
                                                    Fredek wyslalem ci dwa zdjecia(nowe) te pierwsze byly chyba nieudane ,bo
                                                    scanner byl nastawiony na SW.
                                                  • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 03.12.01, 22:36
                                                    Czesc Andrzej w koncu tez tu trafiles.Swiat nie jest taki duzy co ?
                                                    pozdrowienia dla ciebie i calej rodziny .
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 03.12.01, 23:08
                                                    Rozpoznałeś Andrzeja po tym chodzeniu po dachu? Jak widzisz wątek nam sie
                                                    rozwija i poszerza. Kurczę, szkoda że mam tyle roboty, bo coś bym opowiedział o
                                                    totolotkowej pasji mojego dziadka; może jutro. No i czekamy na wieści od
                                                    Andrzeja i Dyrekcji o koncie i innych takich. Leszek, a jak tam ma się Małysz w
                                                    waszych stronach?
                                                  • Gość: AF IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 20:43
                                                    Witam wszystkich siódemkowiczów.Bardzo fajny temat.Jeszcze lepszy to A.P.
                                                  • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 04.12.01, 21:50
                                                    Witamy Fiedora i prosimy o opisanie czegos z historii AP, albo 7-mki.
                                                  • Gość: AF IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.01, 22:10
                                                    Witam.
                                                    Ktoś wspomniał o dyngolu z nad Czarnego. Nazywaliśmy go Elemelek.
                                                    A kto pamięta Balika czy też moze Balona i jego strasznie chudą białą chabetę?
                                                    Albo papierówki Czarnej, czy też kukurydzę na polu Jędowej.Ciekawe czy ktoś wie
                                                    gdzie rosła ta kukurydza?
                                                  • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 04.12.01, 22:25
                                                    Andrzej jakos rozmijamy sie .Przed sekunda wyslalem ci E-mail a ty znowu
                                                    tu . Dyngola oczywiscie znalem ,ale kto zna nazwisko tego DYNGOLA???
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 04.12.01, 22:26
                                                    Czy to naprawdę Andrzej Fedorowicz? Niesamowite. Czy mnie kojarzysz? A jeśli
                                                    nawet nie kojarzysz, to co porabia Zdzisiek, a co Bożenka i co u ciebie.
                                                    Leszek, rozwój tematu sprawia ci chyba wreszcie pełnię satysfakcji, przy okazji
                                                    zrobiłeś chyba posta nr 400, ale - jak pamietasz - masz zrobić nr 1000
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 04.12.01, 22:28
                                                    Z ważnych miejsc owocowych mam w pamięci śliwki u Lewandowskich i jarskie
                                                    jabłuszka u Karpowiczów.
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 04.12.01, 22:29
                                                    Oczywiście rajskie jabłuszka, choć jarskie też brzmi ciekawie
                                                  • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 04.12.01, 22:30
                                                    cos wpadlo mi do glowy czy pole Jedowej bylo za przystankiem na
                                                    Baltyckiej? A Balik to mial chyba dziure w gardle !!
                                                  • 05.12.01, 15:05
                                                    Gość portalu: AF napisał(a):

                                                    > Witam.
                                                    > Ktoś wspomniał o dyngolu z nad Czarnego. Nazywaliśmy go Elemelek.
                                                    > A kto pamięta Balika czy też moze Balona i jego strasznie chudą białą chabetę?
                                                    > Albo papierówki Czarnej, czy też kukurydzę na polu Jędowej.Ciekawe czy ktoś wie
                                                    >
                                                    > gdzie rosła ta kukurydza?

                                                    Oczywiscie pamietam ich. Balik mial uszkodzone struny glosowe i mowil przez
                                                    dziurke w krtani. Dzieci troche sie tego baly, ale gosc tez byl do tego
                                                    cholerykiem i latwwo bylo go zdenerwowac. Elemelek, to nie byl dyngol tylko
                                                    niedorozwiniety umyslowo najmlodszy z czworki braci z Morskiej (nie wymieniam ich
                                                    nazwiska, bo to nieistotne). Dzieciaki go podpuszczaly pytajac: "Pokaz, co robi
                                                    wujek", a on uderzal reka w szyje. Byl niewyrosniety, wiecznie wesoly. W koncy
                                                    utopil sie w Czarnym. Czy ktos pamieta papierowki u Stolarskiego w sadzie. Tam,
                                                    gdzie teraz jest tzw. Zlodziejowo (przepraszam czytelnikow forum, ktorzy tam
                                                    mieszkaja) niegdys bylo tylko jedno gospodarstwo Stolarskich. Pamietam mlodego
                                                    Stolarskiego, chodzil do rownoleglej klasy ze mna. Stary Stolarski wygladal
                                                    nobliwie, mial sumiaste wasy i dubeltowke. Kilka razy strzelal do nas sola (po
                                                    ostrzezeniu). Poza nim, nie bylo zadnych domow miedzy przystania OKS i czterema
                                                    lub piecioma domami nad jeziorem Likuskim (w jednym z nich mieskzl stolarz).
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 05.12.01, 17:38
                                                    Mój dziadek (Aleja Przyjaciół 29) był dość zapalonym totkolowiczem. Nigdy
                                                    jednak nie wygrał wiecej niż trójkę, i przekonany był, że inaczej być nie może.
                                                    Właściwie wydawał pieniądze na tego tootlotka z pełną świadomoscią, że nie może
                                                    wygrać, choć celebrował wypełnianie kuponu i zanoszenie go do kelektury z pełną
                                                    powagą. Nie mógł zaś wygrać, gdyż zgodnie z rodzinną legendą, którą
                                                    wielokrotnie powtarzał, zdarzyłą mu sie rzecz nastepujaca. Pod koniec lat 50-
                                                    tych pracował w Spomaszu (pracował tam zresztą do emerytury, chyba do lat 80-
                                                    tych) igrała z czterema kolegami w tego nieszczęsnego totolotak. Co tydzień
                                                    wypełniali 10 kuponów po 5 zakładów, każdy dawał 25 zł, i obstawiali stały
                                                    zestaw 10 liczba, kóre wyp[isywali w różnych ukałdach, czasem nawet
                                                    powtarzajacych się. Po roku tego grania, gdy nic wielkiego im sie nie trafiło,
                                                    jeden z kolegów zaczął namawiać pewnego ranka do zmiany dwóch liczb. Najpierw
                                                    nikt nie chciał go słuchać, ale on zarzekał się, jak opowiadał dziadek, że
                                                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 05.12.01, 17:59
                                                    cd.
                                                    daje sobie głowę uciąć, że w najbliższ niedzielę będzie 24, a nie 25 (które od
                                                    roku obstawiali) i 7, a nie 8 (które też było u nich od roku). "Będzie tak na
                                                    mur" - chodził cały dzień i sie zarzekał, no i oczywiście dla świętego spokoju
                                                    i w podejrzeniu o jego kontakty z siłami wyższymi, zgodzono się zmienić te dwie
                                                    liczby. Każdy kto to czyta (jeśli ktoś taki w ogóle istnieje), dobrze wie co
                                                    było dalej. Oczywiścćie wypadły stare liczby. Gdyby nic nie zmienili, mieliby
                                                    co najmniej jedna szóstkę, kilka piatek i kilkanaście czwórek, a tak skończyło
                                                    się na jednej czwórce, za którą nawet urżnąc sie nie byli z rozpaczy w stanie.
                                                    Tak wieć sami widzicie, ze dziadek nie miał prawa juz nic wygrać, ale w imie
                                                    ciągłosci bytu i cotygodniowego brzędu gral dalej. Wynikały z tego zresztą dla
                                                    mnie, gdy byłem w wieku szkolnym i przyjeżdzałem do nich na wakacje, pewne
                                                    obowiązki i kłopoty. Były wtedy kupony, które trzeba było wypełniać ręcznie i
                                                    to w trzech egzemplarzach (dopiero dużo później pojawiły sie kupony z kalką),
                                                    no i dziadek wypełniał jeden rządek, a ja miałem przepisać to na dwa pozostałe
                                                    i zanosić do kolektury na Grunwaldzkiej koło ZURT-u. Nie lubiłem tego robić,
                                                    ciągle nie miałem czasu (chłopaki czekali na podwórku), a czynność tego
                                                    przepisywania miałem za bezsensowną i za wyzysk ze strony dziadka. No i kiedyś,
                                                    gdy juz zaniosłem ten kupon i przyniosłem z powrotem, babacia odkryła (dziadek
                                                    był jeszcze w pracy), że przeoczyłem jedno skreślenie w tym przepisywaniu.
                                                    Oczywiście wpadła w przerażenie, zaczęła płakać, ja jej tłumaczyłęm, że dziadek
                                                    i tak nie może wygrać, ale ona byłe pewna, ze złośliwie wygra i nie wypłacą mu
                                                    wygranej z powodu błedów w skreśleniach, no i nas wtedy... No i wyobraźcie
                                                    sobie, że babcia wzięłą mnie, ten nieszczęsny kupon, i pojechaliśmy do
                                                    kolektury, urabiała kobietę, która tam pracowała, chyba z godzinę, w końcu
                                                    tamta, naruszjąc pewnie wszelkie procedury, odnalazła nam ten nasz kupon i
                                                    mogliśmy dopisać brakujace skreślenie. Oczywiście dziadek nic nie wygrał, a ja
                                                    przepisywałem dalej, sprawdzany już dodatkowo przez babcię.
    • Gość: dyr.sp7 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 05.12.01, 17:27
      KOMITET ORGANIZACYJNY obchodów 50-lecia Szkoły Podstawowej nr 7 w Olsztynie
      serdecznie wita Forumowiczów.
      zapraszamy na stronę internetową szkoły, na której umieściliśmy informacje
      związane ze szkołą i obchodami 50 rocznicy jej powstania.
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 05.12.01, 18:02
        Ale napiszcie adres tej strony
        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 05.12.01, 18:14
          Dyrekcjo, to zupełnie bez sensu napisać, że jest strona i nie napisać, gdzie
          ona jest. Wpędzisz mnie w nerwicę, depresję i chrobę wrzodową
          • Gość: LP IP: *.stg.tli.de 05.12.01, 20:21
            Janusz po co te nerwy??? to musi byc jakas mala strona,nie ma jej nawet w
            google.Tam jest normalnie prawie wszystko.
            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 05.12.01, 20:33
              No tak, ale zawsze strona. Nie lubię jak pojawiają się zupełnie zbędne
              przeszkody, nawet w drobnych sprawach, no a tu chodzi w końcu o budę, której
              poświęciliśmy już ponad 400 postów.
              • Gość: dyr.sp7 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 06.12.01, 09:00
                Nasza strona internetowa to: strony.wp.pl/wp/sp7olsztyn
                Przepraszamy!
                • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 06.12.01, 21:36
                  Szanowny Panie "Dyrektorze" moze zapomnial Pan jakiej szkoly jest Dyrektorem?
                  mi sie wydaje ze chyba nie naszej 7 -mki.Po co ta zabawa ? Co to za adres?
                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 06.12.01, 21:43
                    Leszek, wszystko się zgadza. Wszedłem na te stronę. Trzeba napisać tak:
                    strony.wp.pl/wp/sp7olsztyn
                    Jak na początek jest całkiem nieźle, tylko kiedy będzie wreszcie to konto. Boję
                    się, ze niedługo przepiję te zadeklarowne 50 zł.
                    • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 06.12.01, 22:34
                      Przepraszam troche mnie ponioslo , Panie Bajorek ja pana pamietam jeszcze z
                      Urzedu Miejskiego ,dawne dzieje.
                      ps. mam prosbe czy moglby Pan przeslac na E-mail liste mojej klasy t.j.
                      klasa 8b rok ukonczenia 1978r. adres: p_leszek@hotmail.com
                      mamy zamiar zorganizowac spotkanie po 25 latach i niestety nie wszystkie
                      nazwiska zostaly w pamieci. z gory dziekuje i pozdrawiam .

                      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 06.12.01, 22:36
                        A zdziwiłeś się, jak wczoraj mnie poniosło
                        • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 06.12.01, 22:59

                          DO FREDKA : ZYJESZ JESZCZE?
                          • Gość: Fredek IP: 10.2.1.* 07.12.01, 09:59
                            Gość portalu: LPŽ napisał(a):

                            >
                            > DO FREDKA : ZYJESZ JESZCZE?

                            Jasne ze zyje. Bylem na stronach siodemki. Nawet fajne jak na poczatek.
                            Niestety ze starych nauczycieli nikogo juz nie ma.
                            Jedyne znane nazwisko to Pani Brzozowska. (Moze nawet krewna od slynnego Pana Filuta ?)
                            No i pani Domanska , byla Dyrektorka szkoly w naszych czasach. (Historia szkoly)
                            Dzis wieczorem jestem w MSN.
                            • Gość: gd IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.01, 00:57
                              Moi drodzy. We wtorek wyslalem e-mail pod adres szkoly ale zostal zwrocony. Nie
                              mam pojecia dlaczego. Postanowilem zadzwonic pod szkolny numer podany przez p.
                              dyr. (bylo juz grubo po 10PM) aby sprawdzic czy namiary sa dobre (bo na
                              poczatku po odrzuceniu e-mejla mialem watpliwosci co do wiarygodnosci
                              informacji) z mysla ze uslysze glos "elektronicznej" sekretarki - a tu masz
                              babo placek - odezwal sie meski glos. Chyba to byl sam p. dyrektor we wlasnej
                              osobie. Tak bylem tym zaskoczony ze odlozylem sluchawke, poczulem sie jak
                              uczniak 3-ej klasu, ktory zrobil figla dyrektorowi poznym wieczorem.
                              Przepraszam pana !
                              Po kilku dniach mialem juz dzwonic w ciagu dnia aby porozmawiac n/t 50-lecia, a
                              tu podano nam web page. Tez mialem na poczatku klopoty aby znalezc te strone,
                              ale po kilku probach wszystko sie udalo. Jestem pewien podziwu ze strona 7-ki
                              istnieje. Przyznam ze jest b. prosta, ale ma podstawowe informacje ktorych
                              oczekiwalem. Z niecierpliwoscia czekam na mozliwosc wplaty na konto szkoly jak
                              rowniez na moznosc wpisania sie na impreze 50-lecia. P.S. - mape naszej
                              dzielnicy ktora byla pokazana na web page szkoly pokazywalem dumnie koledze w
                              pracy.
                              Wiadomosc dla Andrzeja Fedorowicza: podaj swoj e-mail adres. Chcialbym sie z
                              toba skontaktowac aby odswierzyc troche wspomnien. Mozesz napisac na moj adres -
                              gdramowicz@yahoo.com - Jerzy Dramowicz.
                              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 08.12.01, 19:23
                                Ja też wysłałem e-maila do szkoły i chyba dotarł, bo nie ma zwrotu, ale też nie
                                ma na razie odpowiedzi. Apeluje do nich by podali to konto, albo je powołali do
                                życia. Ciekaw byłbym też jakichś wieści o Andrzeju F.
                                • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 08.12.01, 20:47
                                  A ja mam adres e-mail do A.F .
                                  • Gość: AF IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.01, 13:42
                                    Zyję.Do Morskiej: nie chodziło mi o jednego z braci M. Byl jeszcze jeden
                                    człowiek którego tak nazywaliśmy. Był wtedy dorosłym.Do jd. To ja.Pozdrów G.
    • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 09.12.01, 18:58
      Witam!
      Starałam się przeczytać wszystkie posty, ale odpadłam przed końcem pierwszej
      setki... Bardzo sympatyczny temat. Następnym razem napiszę więcej - dziś
      chciałam się tylko przywitać :)

      Pozdrawiam - wychowanka pani Dragan.
      • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 09.12.01, 19:52
        Witamy tajemnicza Beate. Cos mi mowi ze sie znamy.


        Fiedor co z tym polem Jedowej?
        • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 09.12.01, 21:01
          Janusz czy ty masz cos wspolnego z Punkt Widzenia. ?
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 10.12.01, 14:41
            1.Tak jest, witamy Beatę i życzymy cierpliwości czytelniczej.
            2.Ściskam mocno i serdecznie dłoń Andrzejowi, pozdrowienia dla Bożeny, Zdziśka
            i rodziców i wszelkich znajomych.
            3.Leszek, dlaczego pytasz o Punkt Widzenia? Wstępnie powiem, że nie jest to
            temat mi obcy.
            4.Dyrekcjo droga, co z tym kontem. Powiedz coś na ten temat.
    • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.12.01, 20:24
      Dzięki za miłe powitanie.
      Może jako "nowa" przedstawię się w kilku zdaniach...

      Mogę podpisywać się inicjałami jeśli wolicie - będzie to B.S. Oczywiście
      uczyłam się w SP 7 od zerówki do końca jako wzorowy uczeń (nieskromnie, ale
      taka prawda) zawsze będąc w klasie A. Nie wiem, czy powinnam zdradzać swój
      rocznik, ale sądząc po waszych dialogach, jestem troooochę młodsza. Wydałam się
      już, ży moją wychowawczynią byłą p. Dragan - jednak jak pewnie wiecie (bez
      urazy dla Niej) uczyła tam dwa pokolenia. Wiem to, ponieważ Jej uczennicą była
      mama mojego kolegi z klasy. I tym sposobem możecie wydedukować orientacyjnie
      "ile ja mam wiosenek?"
      Mam nadzieję, że to nie stanowi problemu i nie wykreślicie mnie z listy
      rozmówców.

      Do JD: ciekawi mnie, czy zawsze podpisujesz się tak samo, także w innych
      wątkach? Jeśli tak - to chciałam Ci (gdzie indziej) napyskować, ale teraz może
      ugryzę się w język...
      Pozdrawiam. Pa pa.
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 10.12.01, 21:33
        Witamy Beatę raz jeszcze, ale też jeszcze powiedz gdzie mieszkałaś albo
        mieszkasz w tamtej okolicy. Zazwyczaj podpisuję się tak samo, ale inni też nie
        mają zakazu. Załóżmy jednak, że to ja, więc teraz z przyjemnościa wysłuchałbym
        napyskowania, bo może masz rację i wtedy mam szansę udoskonalenia sie, albo nie
        masz racji i wtedy z równą przyjemnoscią będę cię o tym przekonywał. Więc nie
        ociągaj się i śmiało zaczynaj
        • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.12.01, 00:48
          Mieszkam od 21 lat na ul. Bałtyckiej (Likusy) chociaż ostatnio zbyt często tam
          nie bywam, ponieważ towarzystwo moich rodziców jest na tyle męczące, że
          zwyczajnie uciekam od nich. Planuję przeprowadzkę, chociażby na stancję, już od
          ponad 4-ch lat, ale...
          Ostatnio częściej można mnie zobaczyć na Os. Mazurskim, gdyż tam mieszka Mój
          Skarb najcudowniejszy. Tu na FORUM mogę się pokazać jednak tylko będąc w pracy.

          Do JD: Bardzo prawdopodobne, że to TY, więc właśnie dlatego ugryzę się w język.
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 11.12.01, 22:00
            No to wiemy więcej. A teraz przestań sie krygować, że ja to ja i mów o co
            chodzi. Jestem bardzo tolerancyjny i samokrytyczny, więc na pewno nic ci nie
            zaszkodzi w moich oczach, żadne pretensje, żale, a nawet ciosy
            • Gość: LP® IP: *.pppool.de 11.12.01, 22:12
              Wyglada na to po burzy znowu cisza.Janusz jak tak dalej pojdzie to znowu
              bedziemy tu sami.
              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 11.12.01, 22:17
                Nie panikuj, będzie dobrze. A co z tym Punktem Widzenia?
          • 12.12.01, 14:30
            Droga Beato,

            Nie wiem, czy Twoja wychowawczyni, o ktorej pisalas kilka razy bylaby z Ciebie
            dumna wiedzac, ze
            1. meczy Cie towarzystwo Twoich rodzicow (!)
            2. pokazujesz sie na Forum bedac w pracy.

            > Mieszkam od 21 lat na ul. Bałtyckiej (Likusy) chociaż ostatnio zbyt często tam
            > nie bywam, ponieważ towarzystwo moich rodziców jest na tyle męczące, że
            > zwyczajnie uciekam od nich. Planuję przeprowadzkę, chociażby na stancję, już od
            > ponad 4-ch lat, ale...
            > Ostatnio częściej można mnie zobaczyć na Os. Mazurskim, gdyż tam mieszka Mój
            > Skarb najcudowniejszy. Tu na FORUM mogę się pokazać jednak tylko będąc w pracy.

            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 12.12.01, 17:39
              Morsko, nie dokuczaj Beacie. Z rodzicami różnie bywa, i trzeba przejść czasem
              przez różne mniej lub bardziej burzliwe wydarzenia. Natomaist w pracy bywają
              przerwy i Beata tylko w ich trakcie tu pisuje, poza tym to ją motywuje do
              lepszej i wydajniejszej pracy, i przełożeni to pochwalają. Lepiej dowiedz się o
              konto szkoły, bo oni sie uparli, żeby go nie zdradzić, a ja już nie wiem co
              robić ze zgłoszonymi tu pieniędzmi (uciekają procenty).
              • Gość: dyr.sp7 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.12.01, 18:11
                Z prawdziwą przyjemnością informujemy, iż udało nam się wreszcie utworzyć
                konto:
                MILLENIUM BIG BANK GDAŃSKI S.A. 11501303-26331487 z dopiskiem "50-lat szkoły"
                Prosimy o hojne wsparcie 50-lecia szkoły.
                • Gość: dyr.sp7 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 12.12.01, 18:20
                  Gość portalu: dyr.sp7 napisał(a):

                  > Z prawdziwą przyjemnością informujemy, iż udało nam się wreszcie utworzyć
                  > konto:
                  > MILLENNIUM BIG BANK GDAŃSKI S.A. 11501303-26331487 z dopiskiem "50-lat szkoły"
                  > Prosimy o hojne wsparcie 50-lecia szkoły.

                  Przepraszamy za drobną pomyłkę.Podajemy jeszcze raz numer konta.
                  MILLENNIUM BIG BANK GDAŃSKI S.A. 11501303-26331487 z dopiskiem "50-lat szkoły'
                  • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 12.12.01, 19:00
                    Dyrekcjo, nareszcie, gratuluję. I teraz mam do wszystkich, którzy tu bywają
                    prośbę, żeby na konto (MILLENNIUM BIG BANK GDAŃSKI S.A. 11501303-26331487 z
                    dopiskiem "50-lat szkoły") dopisywali jeszcze po tym "50 lat szkoły"
                    słowo "Forum". I gdy wpłacą, żeby dawali tu znak do mnie, że właśnie wpłacili.
                    Ja będę prowadził sprawozdawczość, i będziemy wiedzieli co mamy i co ma szkoła
                    od nas i co z tym robić. Jutro wpłacam zapowiedziane 50 zł + 10 zł za zwłokę,
                    ale to będzie dopiero wtedy ważne, gdy to jutro potwierdzę. Zachęcam wszystkich
                    do podobnych czynów, szczególnie tych co już zapowiadali (było nawet jakieś 100
                    USD). Nie muszę dodawać, że szczytem głupoty i chamstwa byłoby podawanie tu w
                    całej tej sprawie nieprawdy, więc niech nikomu nie wpadną do głowy głupie,
                    bezinteresowne kawały.
            • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 12.12.01, 19:03
              Droga morska jezeli moge cie prosic to znajdz sobie inne forum i pouczaj tam
              kogo chcesz .Jak narazie to tylko sie czepiasz zamiast opisac cokolwiek . Do
              niezabaczenia .
              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 12.12.01, 19:08
                Leszek, słusznie pilnujesz porządku, ale Morska ma szczególne prawa, więc
                proponuję darowanie grzechów i zobowiazanie jej do rozsądnej wpłaty na konto
                szkoły.
            • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 12.12.01, 19:04
              Droga morska jezeli moge cie prosic to znajdz sobie inne forum i pouczaj tam
              kogo chcesz .Jak narazie to tylko sie czepiasz zamiast opisac cokolwiek . Do
              niezabaczenia .
            • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 12.12.01, 19:05
              Droga morska jezeli moge cie prosic to znajdz sobie inne forum i pouczaj tam
              kogo chcesz .Jak narazie to tylko sie czepiasz zamiast opisac cokolwiek . Do
              niezabaczenia .
            • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 12.12.01, 19:05
              Droga morska jezeli moge cie prosic to znajdz sobie inne forum i pouczaj tam
              kogo chcesz .Jak narazie to tylko sie czepiasz zamiast opisac cokolwiek . Do
              niezabaczenia .
              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 12.12.01, 19:11
                Ja powtórzę też jeszcze raz:
                Leszek, słusznie pilnujesz porządku, ale Morska ma szczególne prawa, więc
                proponuję darowanie grzechów i zobowiazanie jej do rozsądnej wpłaty na konto
                szkoły.
                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 12.12.01, 19:17
                  Ponieważ a natłoku ostatnich postów mogło umknąć to co najważniejsz powtórzę,
                  że Dyrekcja założyła konto i teraz mam do wszystkich, którzy tu bywają
                  prośbę, żeby na konto wpłącali (MILLENNIUM BIG BANK GDAŃSKI S.A. 11501303-
                  26331487 z dopiskiem "50-lat szkoły") i dopisywali jeszcze po tym "50 lat
                  szkoły" słowo "Forum". I gdy wpłacą, żeby dawali tu znak do mnie, że właśnie
                  wpłacili. Ja będę prowadził sprawozdawczość, i będziemy wiedzieli co mamy i co
                  ma szkoła od nas i co z tym robić. Jutro wpłacam zapowiedziane 50 zł + 10 zł za
                  zwłokę, ale to będzie dopiero wtedy ważne, gdy to jutro potwierdzę. Zachęcam
                  wszystkich do podobnych czynów, szczególnie tych co już zapowiadali (było nawet
                  jakieś 100 USD). Nie muszę dodawać, że szczytem głupoty i chamstwa byłoby
                  podawanie tu w całej tej sprawie nieprawdy, więc niech nikomu nie wpadną do
                  głowy głupie, bezinteresowne kawały. Będę tego posta co jakiś czas powtarzał.
                  Czuwaj
              • 13.12.01, 02:38
                Gość portalu: LP® napisał(a):
                Wyluzuj sie, Leszek. Jak chcesz mnie pouczac, to nie musisz sie jakac z przejecia
                i wysylac cztery razy ten sam list :-) Nie mam czasu szukac innego forum, jestem
                stad i basta. Pieniadze wplace na konto szkoly.

                > Droga morska jezeli moge cie prosic to znajdz sobie inne forum i pouczaj tam
                > kogo chcesz .Jak narazie to tylko sie czepiasz zamiast opisac cokolwiek . Do
                > niezabaczenia .

                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.12.01, 09:56
                  Jak wpłacisz, Morsko, daj znak ile, bo - jak mówiłem - zaprowadzę listę wpłat.
                  Poradźcie, czy w sprawie tych wpłat zrobic nowy wątek, bo tu może sie to gubić
                  w monumentalnej ilości postów
                  • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 13.12.01, 11:37
                    Moja propozycja to nie przejmować się liością postów, jesli każdy da znać JD o
                    ilości i terminie wpłaty, to wystarczy krótki sygnał (50 zł od XX) i już. No a
                    swoją drogą od dłuższego czasu panuje tu martwota jesli chodzi o historię
                    naszej dzielnicy. Ruszcie łepetyny i coś powspominajcie. Ja zaczynam od razu:
                    na lekcji u Draganowej (czemu w pamięci człowieka pozostają najbardziej
                    wnerwiający nauczyciele ?) z nudów przypalałem zeszyt promiemiami słonecznymi
                    przez (wykręcone z domowego rzutnika do bajek) szkło powiększające (to chyba
                    świadczy, że rosyjski nie był w kręgu moich zainteresowań!).W momencie gdy
                    zabawa była najciekawsza (właśnie wypalałem jakiś cholerny akcent) dym
                    zauważyła nauczycielka. Odbyła się publiczna rewizja moich kieszeni i tornistra
                    w poszukiwaniu papierosów. Ponieważ takowych z założenia nie posiadałem,
                    atmosfera zrobiła się gęsta. Draganowa widziała dym i ślad w zeszycie, a nie
                    mogła znaleźć papierosów (zresztą byłem grzecznym chłopczykiem i nikt by nie
                    uwierzył, że przypalałem na jekcji papierochy), szkiełko leżało na ławce, ale
                    było poza zasięgiem wyobraźni mojej nauczycielki. Zrobiło mi się jej żal (w
                    oczach mojej agresorki widziałem złość i bezradność) i wytłumaczyłem czym się
                    zajmowałem na "interesującej" lekcji. Trzeba przyznać, że sprawa nie miała już
                    żadnych dalszych konsekwencji (a moja jedyna trója właśnie z rosyjskiego na
                    zakońćzenie szkoły wynikała wyłącznie z mojego braku zainteresowania tym
                    przedmiotem). Żeby było śmieszniej, to właśnie rosyjski przydał mi się na
                    początku lat 90 do prowadzenia służbowych rozmów (tylko czemu osoby ze mną
                    rozmawiające miały takie dziwnie wesołe miny ?).
    • 13.12.01, 15:16
      Wracam do mojego pomyslu z mapa internetowa kilku ulic i domow osiedla Jezioro
      Dlugie. Aby ten projekt wystartowal, potrzebny jest plan ulic z zaznaczona
      lokalizacja domow miedzy Baltycka, jeziorem i lasem. Niestety, bywam w
      Olsztynie raczej rzadko i trudno byloby mi zdobyc ten plan osobiscie. Najlepiej
      jakby to byla mapa komputerowa (format obojetny), ale moze teaz byc plan na
      papierze. Mozna takie cos dostac pewnie w ratuszu w wydziale geodezji czy
      planowania przestrzennego czy jak to sie teraz nazywa. Ja sie zajme polaczeniem
      bazy danych z mapa i zrobienia z tego dynamicznej strony internetowej. Planuje
      byc w Olsztynie pozna wiosna. Wezme ze soba cyfrowy aparat fotograficzny i
      sfotografuje wszystkie domy na jednej ulicy na probe. Potem poprosze
      forumowiczow o pomoc w identyfikowaniu nazwisk obecnych i bylych mieszkancow
      tych domow. Na jesieni strona internetowa z jedna ulica bedzie gotowa. Jesli
      ten prototyp przypadnie Wam do gustu, dalej pojdzie latwiej wedlug opracowanej
      metody. Prosze uczestnikow forum mieszkajacych w Olsztynie o pomoc w zdobyciu
      tego planu (tzw. mapy podkladowej). Skala powina byc okolo 1:5000. Czekam na
      odzew.
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.12.01, 19:33
        Kochani, zróbcie to o co prosi fundy, no i potem czekamy na tę mapę z
        niecierpliwością, udzielając fundy'emu pełnego zaufania i precyzując wtedy jego
        dane. Byłoby świetnie, gdyby się udało, więc fundy nie poddawaj się przy
        jakichś kłopotach.
        Do DD: po przemyśleniu i pewnych konsultacjach postanowiłem, że ze względów
        marketingowo-reklamowych jednak zrobię wątek "50 lecie szkoły nr 7" i proszę
        wszystkich, żeby tam informowali o wszytskich sprawach finansowych. Ja
        oświadczam, że dziś wpłaciłem zapowiadane 60 zł. Masz racje w sprawie
        wspomnień. Mam jeszcze kilka, ale nie wiem czy dziś zdążę.
        Do Beaty: co z tymi pretensjami?
        Do Lezka: co z Punktem Widzenia?
        • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 13.12.01, 19:48
          Czesc do Morska juz sie wyluzowalem
          W poniedzialek ide do Banku wyslac pieniadze (ciekawe czy to takie proste)
          Janusz razem dobrze wiemy co z tym Punktem... widzialem twoje zdjecie...
          • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 13.12.01, 19:53
            Do Fiedora proponuje pojdz do mojego domu (daleko nie masz)i poprostu wez
            taka mapke od Palinskich .pozdr. LP
          • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 13.12.01, 19:55
            Widziałeś to zdjęcie i ten Punkt w internecie? Naprawdę jestem ładniejszy, a
            mam z tym przedsięwzięciem rzeczywiście coś wspólnego, ale to moja robota
            dodatkowa, dla chleba, tym bardziej, że ci którzy trzymają tam łapę na
            pieniądzach mają bardzo źle poukładane w głowie. Jak wpłacisz, napisz, bo już
            załozyłem śliczny arkusik w Excelu i chciałbym go wypełniać coraz bardziej
            złożonymi obliczniami
            • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 13.12.01, 22:58
              Forumowicze czy pamietacie jeszcze jak 20 lat temu wyszla przed kamery ta
              komunistyczna zielona malpa i oglosila stan wojenny?
              Moze opiszcie wasze wrazenia .
              • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 13.12.01, 23:41
                Podobno siedzialem wtedy na nocniku i to bylo najlepsze wyrazenie zdania calej
                rodziny ;o)
                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 14.12.01, 19:17
                  Ja wrócę do wspomnień dużo wcześniejszych. Kiedy zaczynałem naszą drogą 7-mkę,
                  pisało sie w zesztach obsadkami z wkładaną stalówka, a w ławkach na środku, w
                  specjalnej dzurze, były wkładane kałamarze z atramenetem. Na przerwach chodził
                  woźny z wielką butlą z atramenetm, zakończoną zgrabny dziubkiem, i uzupełniał
                  zwawartość tych kałamarzy. Mnie posadzili w ostatniej ławce (byłem dość wysoki)
                  z kolegą, który mieszkał chyba w barakach koło późniejszego baru Tramp i chyba
                  nazywał się Głąb (ale głowy nie dam). Ostatnia ławka miała oparcie nie w
                  postaci następnej ławki, ale oparcie własne, no i zabawialiśmy sie na jednej
                  przerwie w ten sposób, że siadaliśmy na tym oparciu, nogami zahaczaliśmy się o
                  dół blatu ławki i odchylaliśmy się do tyłu dotykając prawie głową do podłogi.
                  Raz on, raz ja, ale gdy to się zrobiło nudne, to albo on mnie, albo ja jego
                  łąskotałem w brzuch. Mieliśmy straszne łaskotki, więc w końcu postanowiliśmy,
                  że aby sobie nie dokuczać jednocześnie zrobimy tę figurę z oparcia. No i
                  zrobiliśmy, ale tylko raz, bo ławka (gdy nie było przeciwagi tego drugiego,
                  który siedział) wyskoczyła cała w górę, ten nieszczęsny atrament z kałamarza
                  pozalewał nam Elementarze Falskiego, zeszyty, fartuszki z białymi
                  kolnierzykami, niewinne buźki, nie mówiac o podłodze, za którą zdaje sie
                  rodzice mieli jakieś drobne nieprzyjemności. Sami widzicie, jak było cudownie.
                  • Gość: LP® IP: *.karlsruhe.ipdial.viaginterkom.de 15.12.01, 18:18
                    Janusz czy to byla ta klasa na parterze od strony sklepu? Ja zaczynalem wlasnie
                    w tej klasie i tam byly tez te dziury w lawkach o ktorych opisujesz.Wydaje mi
                    sie ze w innych klasach juz tych lawek nie bylo.Moja klasa na poczatku liczyla
                    ponad 40 osob! i po jakims czasie zrobili dwie klasy bo bylo bardzo
                    ciasno.Pamietam jak kiedys przyszla do pracy nowa Pani Nauczycielka od geografii
                    niestety nazwiska nie pamietam (Fredek moze ty pamietasz) i pierwsza lekcje
                    miala wlasnie z nasza klasa .Pamietam ze ktos mial chyba srubokret i po cichu
                    rozkrecilismy krzeslo "Pani" niestety ona o niczym nie wiedziala weszla do
                    klasy ,pieknie sie przedstawila powiedziala ze wlasnie skonczyla studia i
                    rozpoczyna prace jako nauczycielka.Po tym wstepie kazala nam usiasc , my
                    usiedlismy a ona za chwile tez !!!! nastapil krach i nasza "pani wyladowala
                    na podlodze w dosc komicznej pozie .I tak zaczela sie kariera pewnej
                    nauczycielki w 7-ce.
                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 15.12.01, 18:45
                      No, no, nieźle zaszaleliście. Moja klasa była od strony sklepu i ogrodu
                      szkolnego, ale na pierwszym piętrze. Te ławki na pewno jeszcze długo były
                      używane, bo były dość wygodne i prawdziwie szkolne. Jak zacząłeś o tym pisać,
                      myślałem że może zetknąłeś się z obrosłymi legendą plamami od atramentu na
                      podłodze, kórych nie mogła zmóc żadna pasta, bo to był prawdziwy atrament z
                      ośmiorcic z południowych mórz radzieckich.
                      • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 15.12.01, 19:41
                        Tam na gorze za moich czasow w szkole odbywaly sie bardzo interesujace lekcje
                        przyrody prowadzone przez Pania Gajko(mieszka rownierz na AP ).Pamietam z tej
                        klasy wielkiego Homara ktory wisial na scianie.
                        • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 15.12.01, 22:14
                          CHyba wszystkie klasy I zaczynały od strony ogrodu i sklepu, bo moja była tam
                          również (na parterze). Oczywiście pani Gajko mnie też uczyła przyrody, choć
                          mile wspominam również zajęcia z dyr. Domańską (w VII klasie miałem w 1
                          semestrze nastepujące oceny: 2,5,5,5,5,5,5,5,2 (piątki za obecności na
                          kolejnych zbiórkach Ligi Ochrony Przyrody, jedną 2 za brak zeszytu, a drugą 2
                          za wiadomości z biologii - a właściwie za ich brak). Oczywiście ocena końcowa
                          wynikała z mojej aktywności na LOP.
                          • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 17.12.01, 23:13
                            poszliscie wszyscy na sanki?
                            • Gość: DD IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 17.12.01, 23:18
                              Po prostu przedświąteczny zapieprz w pracy i w domu. Sanki poczekają do 1 dnia
                              Świąt, a ponieważ ja się na tydzień zaszywam w robocie to już teraz
                              wszystkim "siódemkowiczom" życzę zdrowia i szczęsliwych świąt Bożego
                              Narodzenia.
                              • Gość: Krzysiek IP: 213.76.143.* 18.12.01, 15:41
                                jakiś czas mnie nie było tutaj, więc z dużą radością przeczytałem ostanie
                                posty. Wszedłem też na stronę szkoły i zobaczyłem... POPIERSIE KRUCZKOWSKIEGO!
                                Zdziwiony byłem niepomiernie, bo już po ukończeniu SP dowiedziałem się o
                                następującym zdarzeniu. Odmalowywano korytarze i robotnicy chcąc zabezpieczyć
                                plac budowy przed dziećmi zrobili prowizoryczną barierkę ze sznurka wokół tej
                                części korytarza, w której akurat stał Patron. Tak nieszczęśliwie rozwiesili
                                ten sznurek, że owineli go o kolumnę, ale też i o szyję Kruczkowskiego. Jeden z
                                moich młodszych kolegów biegł sobie korytarzem tak szybko, że nie zauważył
                                sznurka i wpadł z nim na zagrodzoną przestrzeń. Kruczkowski spadł z postumentu
                                i rozbił się w kawałki. Potem go widać posklejano. Chłopak ten nazywał się
                                Wojtek B. i do dzisiaj mieszka na Morskiej. Założę się, że starsi forumowicze
                                nie wiedzieli o tym. Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych Świąt. Krzysiek
                                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 18.12.01, 22:39
                                  Nie wiedzeli ani trochę. Czy Krzysiek to Krzysiek z Alei Przyjaciół 28?
                                  • Gość: Krzysiek IP: 213.76.143.* 19.12.01, 11:08
                                    Krzysiek, wnuk Lewandowskich, AP 32
                                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 19.12.01, 18:31
                                      Twój ojciec albo twój wujek wszedł kiedyś ze mną w poważny spór z powodu
                                      pysznych zielonych śliwek, które rosły z tyłu domu. Mimo najóżniejszych
                                      okoliczności mnie obciążających, uważam do dziś, że nie miał racji.
    • Gość: dyr.sp7 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 16:04
      Informacje dotyczące wpłat na konto 50-lecia szkoły.
      Dokonując wpłat przelewem należy podać nazwisko jednej z trzech osób (członkiń
      Komitetu Organizacyjnego)
      DRAJKOPEL IWONA ZOFIA
      BROWARSKA GABRIELA
      SZYMKIEWICZ BOŻENNA
      oraz adres:
      10-437 Olsztyn
      ul. Dworcowa 48/32
      Przepraszamy za utrudnienia.
      Pieniądze, które otrzymacie Państwo z powrotem z banku prosimy łaskawie wpłacić
      jeszcze raz.
      Tak to w naszych bankach bywa. Najprostsze sprawy okazują się najtrudniejszymi.
      Z poważaniem i słowami przeprosin Komitet Organizacyjny
      ul. Dworcowa 48/32
    • Gość: dyr.sp7 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 20.12.01, 16:15
      "W tamten dzień,
      kiedy Bóg się narodził,
      nauczył ludzkość, co znaczy
      być człowiekiemdawać, a nie brać,
      służyć, a nie panować,
      pielęgnować, a nie niszczyć.
      /Charles Kinslej/
      Zdrowych, Wesołych Świąt
      Narodzenia Pańskiego
      wszystkim Forumowiczom,uczniom i sympatykom "7-emki"
      życzy dyrekcja, grono pedagogiczne i uczniowie Szkoły Podstawowej nr7.
      • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 20.12.01, 22:49
        Dyrekcjo, ten i ów, na przykąd ja, wysłał już dla was drobne grosze. Wysłałem
        je anonimowo, czyżby przepadły? Byłbym bardzo niepocieszony, czując się zarazem
        zupełnie niewinny
        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 20.12.01, 23:13
          Leszek, czy już wyjechałeś do Olsztyna? Pisz wszystko i z najdrobniejszymi
          szczegółami
          • Gość: LP® IP: *.stg.tli.de 21.12.01, 00:07
            niestety jeszcze nie moze koniec stycznia.Co oni znowu robia tymi kontami?
            • Gość: LP IP: *.pppool.de 23.12.01, 17:44
              I znowu jestesmy na wlasciwym miejscu. Dzieki za tak liczne poparcie.
              Korzystajac z okazji zycze wszystkim WESOLYCH SWIAT ORAZ SZCZESLIWEGO NOWEGO
              ROKU LP.
              • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 23.12.01, 18:14
                Leszek, ja też życzę tobie i wszystkim, którzy aktywnie i pasywnie towarzyszą
                tym naszym opowiastkowm i gadaniom: świateczno-noworocznego sto lat. Pozwólcie,
                że dodam do tego życzenia, które właśnie dostałem od bardzo mi życzliwej osoby
                i przenoszę je na was; a więc do każdego z was i szczególnie do Leszka,
                inicjatora całego tego przedsiwzięcia: niechaj rośnie liczba osób, które mogą
                pocałować cię w dupę. (Trochę pieprzne, ale chyba ładne; ciekawe czy przeniosą
                to na oślą ławkę).
    • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.12.01, 13:44
      Witam Was serdecznie w dugi dzień Świąt - oczywiście z pracy :)

      Jestem z siebie niezmiernie zadowolona, gdyż przebrnęłam przez wszystkie posty!!
      Byłam też na "stronie" 7-ki i postaram się wesprzeć akcję z okazji 50-cio
      lecia. Do poruszanych przez Was tematów, chętnie dodałabym gdzieniegdzie swoje
      zdanie, ale nie wiem, czy nie pogniewacie się, czy nie są przedawnione...?
      • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.12.01, 14:13
        Po krótkiej chwili namysłu, stwierdziłam, że nie będę czekać na pozwolenie,
        tylko napiszę to teraz. Będę się streszczać... ;)

        1) CZOŁG - "za moich czasów", krążyła legenda, że Długie ma podwójne dno i ten
        czołg tam faktycznie jest, tylko na tym pierwszym (głębszym). A ta część
        maszyny, która wystawała z wody, to było coś, co wrzucono, żeby dzieciaki
        myślały, że to właśnie ten czołg i nie nurkowały, bo jak dostaną się pod
        pierwsze dno, to pewna śmierć - głupie, nie?

        2)Osiedle, które nazywacie "Podlesiem", teraz jest "Leśnym" ("Leśne", bo ma
        same leśne nazwy ulic, a nie dlatego, że znajduje się pod lasem :)

        3)Pani Anna Dragan była niesamowicie groźną rusycystką, ale będąc moją
        wychowawczynią uczyła (także mnie) historii. Do Krzysztofa: jak mogłeś napisać
        o Niej "łagodna i lubiana"?!!! Czyżbym ja się zestarzała i mam nieaktualne
        wiadomości? Pani Dragan zawsze siała postrach. Jako niezwykle wymagającą,
        darzono Ją szacunkiem, ale to respekt i strach, nie przyjaźń, czy "lubienie"...

        4)JD napisał coś o Liceum Ekonomicznym. Chyba 3 lata temu także obchodziło
        50-cio lecie istnienia - można ich podpytać o organizację takiej imprezy. Jako
        absolwentka tejże szkoły, postaram się coś w tym kierunku zrobić (skończyłam
        5-cio letnie Technikum Hotelarskie w Zespole Szkół Ekonomicznych, Liceum
        Ekonomiczne jest już tylko jego częścią)

        5)Do Novotelu zapraszam na kawę - tu pracuję :)))))

        6)Przejazd kolejowy na ul. Bałtyckiej przebudowano na wiadukt i otwarto na
        początku tego roku.

        7)Kilka razy napisaliście o jeziorze Likuskim - domyślam się, że była mowa o
        Jeziorze Sukiel. Jezioro Krzywe - to Ukiel.

        8)Pani Ewa Trepanowska - pomagała mi kiedyś tłumaczyć poezję francuską na
        konkurs (swoją drogą poległam :)

        9)Nic nie wiem na temat BUNKRU koło szkoły! Może jako "dziewczyna" nie zostałam
        wtajemniczona, a może go zamknięto i zabezpieczono...?

        10)STRYCH w SP 7 - ja byłam i to nie raz! Ha ha - nawet jako dziewczyna i to z
        wzorowym zachowaniem - też czasem rozrabia byłam ;)

        To na tyle... Czekam na Was do 19:00.
        • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 26.12.01, 18:01
          Cześć, bardzo słusznie, że nie czekałaś na przyzwolenie, bo byłoby ono
          pozytywne i zachęcajace. Wieści i ciekawostki były tym, o co tu chodzi. Czekamy
          na dalsze. Swoją droga po twoich ostatnio licznych postach tak czułem, że
          pracujesz w jakimś hotelu. A wieku detritusa nie odnalazłaś?
          • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.12.01, 18:04
            Niestety nie :) Mogłbyś mi go zdradzić JD?
            • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 26.12.01, 18:09
              Jestem pewien, że gdzieś to napisał, tylko nie wiem teraz gdzie. Nie mogę też
              tak wprost powiedzieć ci, co pamietam na ten temat, bo zabrałbym ci zabawę,
              poza tym nie mam pewności co do swojej pamięci w tym temacie, bo nie
              przywiązuję dużego znaczenia do wieku panów i spycham to na krańce mej pamięci.
              • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.12.01, 18:15
                Akurat! Ty słyniesz ze swojej cudownej pamięci!


                Ach ta solidarność plemników... ;)
                • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 26.12.01, 18:25
                  No dziękuje ci bardzo za miłe słowo, ale ta pamieć jest dobra tam gdzie chce
                  być dobra, a z wiekiem detritusa tak nie jest - akceptuję go w każdej wersji,
                  od przedszkolaka do emeryta. Wspomniany typ solidarności ma spore znaczenie,
                  gdyż jest to solidarność bytów w naturze niekoniecznych.
                  • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.12.01, 18:34
                    Jak nie, to nie...
                    Może Gugu wie i się tym podzieli. Niestety kubek oddałam już Kangoorowi, ale
                    chętnie dokonam innej wymiany za tę informację.
                    Wybacz JD, że na tym wątku robię targ, ale sam mnie w to wciągnąłeś. Czas na
                    mnie - jeszcze mam 25 minut i powinnam chwilkę popracować. Pa pa.
                    • Gość: jd IP: *.acn.waw.pl 26.12.01, 18:40
                      Mocno mnie zmiękczyłaś i wcale nie kubkiem, ale nie wiem gdzie ten detritus to
                      powiedział, a naprawdę myślałem, że tutaj. Jest takie coś, jak przeszukiwarka
                      forum, może to ci pomoże.
                      • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 26.12.01, 20:21
                        Zlamac sie? Nie zlamac? ;o)
                        • Gość: LP® IP: *.pppool.de 26.12.01, 22:59
                          Pozdrowienia dla wszystkich.
                          A ja wiem ile on ma lat ,powiedzmy + - 4. . zaprosisz do Novotelu na piwo
                          to ci powiem.
        • Gość: spoko IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 00:11
          Brawo Beato!
          Pokazałaś, że kobiety są zdolne do wielkich poświęceń, żeby dopiąć swego.
          I za to właśnie - jeśli się nie mylę - (oczywiście m.in.) wszyscy Je kochamy.
          Cieszę się niezmiernie, że zgadzasz się z jd - nie sztuka złapać króliczka,
          ważne by gonić go ładnie.
          Wiek detritusa to przeciez pryszcz. Napisałbym Ci, ile on ma wiosenek, bo
          rzeczywiscie wyjawił to gdzieś tutaj, ale jakoś nie mogę teraz znaleźc tego
          wątku. Zresztą detritus juz spieszy by zrobić to samemu...
          Twoje wspomnienia z sp 7 - cycuś. Jak tak dalej pójdzie napiszesz nam o sobie
          jeszcze więcej. A właściwie co Ty robiłaś na szkolnym strychu?!
          • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 00:27
            Ze kobity sa zdolne do wszsytkiego, aby osiagnac swoj cel, juz zdazylismy
            zauwazyc. Beata juz udowodnila swa kobiecosc przy okazji zdobywania kubka... To,
            ze ja rowniez przy okazji udowodnilem swa kobiecosc pominmy milczeniem ;o)
            Nie czuje coby moj wiek byl pryszczem, szczegolnie ze w niedziele przechodze
            kolejna bariere wiekowa. I nie spiesze sie, coby go odkryc, ino widze ze Beata
            bidulka na manowce za szkola numer siedem jest wyciagana i mi sie Jej troche
            szkoda robi ;o)
            A jesli zaprosi mnie na piwo do Nowotelu (co, zaznaczam wyjdzie taniej niz
            sciagniecie do Polski LP - wybacz chlopie ;) ) - zdradze od razu ;)

            • Gość: spoko IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 00:37
              A co Ty się błąkasz detritusie jeden w nocy po forum?
              W Novotelu impra będzie jak się patrzy. Jak LP nie dojedzie to niech żałuje.
              • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 00:39
                Bezsennosc ;)
                A co z ta impra w Novotelu? ;o)
                • Gość: spoko IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 27.12.01, 00:58
                  Bliżej niedzieli wolałbym. Dziś tzreba b. wcześnie wstać, pare rzeczy zrobić. A
                  wcześniej jeszcze troszeczkę muzyki posłuchać, o bliskich pomyśleć, siusiu,
                  paciorek, etc.
                  Ale w niedziele trzymam za słowo.
                  Sciska prawice
                  spoko
                  • Gość: detritus IP: *.brzeziny.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 01:14
                    Niedziela? OK, trzymam za slowo. A z okazji urodzin mam nadzieje na pelny
                    sponsoring ;o)
    • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 20:50
      Temat strychu w SP 7 uznajmy za zamknięty.
      Powiedz mi o jakiej imprezie w Novotelu ja nie wiem, a ma być? Sylwester?
      Będzie bal. Czyżbyś miał być "moim" gościem? Co powiesz na lampkę szampana...?
      Tylko proszę, jeśli już tu będziesz, ujawnij się!
    • Gość: Beata IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 27.12.01, 20:51
      Pod koniec listopada oznajmiłeś, że zamierzasz spędzić w styczniu kilka dni w
      Olsztynie, więc serdecznie zapraszam Cię na przepyszną kawę z tak gęstą i
      puszystą pianką, że jak wsypiesz cukier, to nie opada przez 4 minuty, jeśli nie
      zamieszasz :)

      P.S. Jeśli wolisz piwo, też da się zorganizować...
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.