Bądź świadoma i bezpieczna w ciąży! Moja Ciąża z eDziecko.pl

     

Ja i mój synek... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam serdecznie! Nazywam się Ewa. Jestem mamą 6 letniego Piotrusia
    cierpiącego na niedorozwój ciała modzelowatego. organiczne uszkodzenia OUN.
    Synek ma opóźniony rozwój mowy i jest nadpobudliwy. Mam jeszcze 2 dzieci: 7
    letnią córcię Anielkę i 5 miesięcznego synka Adasia.(są zdrowi).Moja ciąża
    przebiegała bez zarzutu,przynajmniej nikt mnie nie poinformował,że może być
    inaczej.Do lekarza trafiłam w 20 tygodniu ciąży gdy poczułam ruchy
    małego-wcześniej nawet nie zorientowałam się, że znowu zostanę mamą-nie miałam
    miesiączki i ciągle karmiłam piersią.Może gdybym trafiła wcześniej coś by
    zauważono. (synka urodziłam w Hiszpanii-tam ciążę prowadzi się inaczej niż u
    nas w Polsce-mam więc porównanie ) .Wszystko zaczęło się gdy Piotruś miał 1,5
    roczku.Napady złości,bicie głową o ścianę, synek zachowywał się tak jakby
    chciał zedrzeć z siebie skórę,łapał się za uszy-zatykał je jakby słyszał
    jakieś przeraźliwe dźwięki.Najpierw tłumaczono mi że to bunt 2-latka i
    zaproponowano podawanie dziecku melisy.Kiedy z niepokojem informowałam że
    dziecko bardzo mało mówi usłyszałam że chłopcy ogólnie zaczynają mówić
    później. w wieku 3,5 lat zrobiono wreszcie badania słuchu.Potem wizyty u
    psychologa i logopedy.( badania wyszły znakomicie) w wieku 4 lat trafiliśmy do
    neurologa i po 2 miesiącach dostaliśmy skierowanie na oddział neurologii
    dziecięcej w Opolu i tam zrobiono RM głowy. Synek dostawał nootropil ale po
    jakimś czasie zaczął on go jeszcze bardziej pobudzać. Trafiliśmy do neurologa
    we Wrocławiu-zapisano nam DEPAKINE (250-dawka ranna i 500-wieczorna)EEG w
    czasie snu wykazało czynność napadową-lekarz wyjaśnił że to wskazuje na
    padaczkę-na szczęście jej bardzo łagodną odmianę( synek momentami jakby się
    "zawiesza" tzn. zapatruje w jeden punkt i nie reaguje na nic) po 6 m-ach
    stosowania zaczęło się nocne moczenie ( synek i tak do 4 lat miał na noc
    pampersa) i przestał jeść .Neurolog mówił że to dziwne bo powinno pomagać. W
    internecie przeczytaliśmy ,że mogą to być skutki uboczne przyjmowania
    leku.Odstawiliśmy go-na razie nie moczy się tak często i zaczął jeść.Badania
    moczu są w normie nie ma żadnych infekcji itp. Teraz podaję mu "eye q" . Mam
    nadzieję że kiedyś mój synek będzie mógł sam wyjść na podwórko bez obaw że
    inne dzieci będą się z niego naśmiewać,że będzie mógł wytłumaczyć w prosty
    sposób czego potrzebuje. Na razie jesteśmy na etapie indywidualnego nauczania
    bo do przedszkola nie mogli go przyjąć za względu na agresję.
    Kiedy przychodzą te gorsze dni i tracę cierpliwość do mojego dziecka myślę ,że
    lepiej byłoby gdybym usunęła tą ciążę,a później patrzę na te wielkie zielone
    oczy i wiem że nie oddałabym żadnego dnia który jest mi dane spędzić z moim
    synkiem. Mam wyrzuty że w ogóle mam takie myśli.
    Kiedy dowiedziałam się że jestem znowu w ciąży pani ginekolog zaproponowała mi
    badania genetyczne-nie zgodziłam się.Nie chciałam wiedzieć o zagrożeniach i
    tak nie usunęłabym tego dziecka a tylko martwiła się strasznie.
    Mówię mojej starszej córce ,że Piotruś jest wyjątkowy bo świat byłby nudny
    gdyby wszyscy byli piękni i zdrowi-dlatego ktoś ma długie blond włosy a ktoś
    inny krótkie i czarne.jeden chodzi na nogach a inny potrzebuje do tego
    specjalnego wózka itd.Ona to rozumie...
    A inni... Kiedyś usłyszałam czy to co "ma Piotruś" jest zaraźliwe....
    odpowiedziałam: "nie. On jest wyjątkowy:...


    Chciałabym nawiązać kontakt z rodzicami dzieci cierpiących na niedorozwój
    ciała modzelowatego, a może znajdzie się na forum ktoś dorosły kto żyje z ta
    chorobą chciałabym dowiedzieć się jak WY radzicie sobie w codziennym życiu.
    Czekam żeby Was poznać.

    Ewa- mama Piotrusia.
    • Witaj Ewa na naszym forum, witamy też zielonookiego Piotrusia smile
      Widzę, że jest w wieku mojego Maciusia. Swoją drogą jak ten czas leci...
      Trzymaj się Kochana, chwile zwątpienia mamy chyba wszyscy bo jesteśmy tylko
      ludźmi. Ja też walczę z lekooporną padaczką Maćka i jego niepełnosprawnością
      mając wciąż świadomość, że jeśli sytuacja się utrzyma (Maciek nie chodzi, nie
      mówi, nie przemieszcza się sam w żaden sposób, sam nie je, nie pije i ciągle
      jest pieluchowany), to będzie coraz trudniej sad Ale staram się o tym za dużo nie
      myśleć, bo co mi to da..
      Pisz jak tylko będziesz potrzebowała rady, wygadania się, czegokolwiek.
      Aha, mój Maciuś też tak reagował na depakinę, miał jadłowstręt, nic nie był w
      stanie przełknąć i schudł chyba z 7 kg w miesiąc sad Praktycznie cały dzień
      poświęcałam na próbę nakarmienia go czymkolwiek a jemu wszystko w gardle
      stawało. Wspominam to jako jeden z koszmarów uncertain

      Ściskam Was mocno !

      --
      strona Maciejki
      Kacperek smile
      Kacperek rośnie smile
      • Bardzo dziękuję ,że napisałaś do mnie. Masz przepiękne dzieci!!!!
        Czasem jest naprawdę ciężko, ale bardzo dużo pomaga mi moja mama. Najbardziej
        martwi się gdy próbuje wyobrazić sobie Piotrusia w dorosłym życiu,zastanawia się
        jak on sobie poradzi, czy dostanie jakąś pracę itd...Ja już się tak nie martwię
        wiem ,że póki jestem na tym świecie będzie mógł na mnie liczyć w każdej
        sytuacji. Córeczce też tłumaczę że rodzina jest najważniejsza i jeśli kiedyś
        zabraknie mamy i taty to zawsze będzie miała rodzeństwo na którym będzie mogła
        polegać i które będzie mogło polegać na niej.
        Czytam posty na tym forum i widzę jakie mam szczęście ,bo mój synek chodzi( a
        nawet więcej biega!) potrafi sam zjeść ( choć wolę go nakarmić, bo Piotruś nigdy
        na nic nie ma czasu, więc biegam za nim z talerzem po osiedlu i go karmię) i
        iść do ubikacji próbuje nawet sam ubierać buty ( na przylepce albo "wkładane"
        papcie) . Nawet spodnie na gumce czasem włoży. Jest bardzo samodzielny.
        Ludzie nie rozumieją jak to jest ,gdy dziecko jest wyjątkowe-zwłaszcza że
        nasze dzieci na pierwszy rzut oka wyglądają na całkiem zdrowe. Zdarza się że
        słyszę jak źle wychowałam dziecko ,bo nie umie zachować się w piaskownicy albo
        sklepie. Nauczyłam się to ignorować nie mam już siły tłumaczyć jak jest
        naprawdę-kiedyś próbowałam i patrzono wtedy na nas jak na dziwolągów. Na
        szczęście więcej spotykam ludzi wyrozumiałych, którzy rozumieją dlaczego nie
        biję mojego dziecka za złe zachowanie tylko tłumaczę dlaczego tak robić nie
        wolno.Szkoda że inni rodzice nie widzą jak na podwórku zachowują się ich
        "zdrowe" dzieci jakich używają słów i jak zaczepiają Piotrka albo klepiąc go po
        plecach żeby za nimi biegał i krzyczał po swojemu, albo ściągają mu
        spodnie...Wystarczy że zniknę na moment bo trzeba przebrać małego. (ale to mój
        syn jest aspołeczny)
        Kiedy spotyka nas coś "wyjątkowego" czasem szukamy przyczyny,zadajemy sobie
        pytanie "dlaczego mnie to spotkało?"-ja myślę ,że Pan Bóg daje nam tylko tyle
        ile jesteśmy w stanie znieść.
        I choćby nie wiem jak było źle to zawsze szuka się jakiegoś pocieszenia.Kiedy
        dziecko jest niegrzeczne mówimy "najważniejsze że jest zdrowe"...kiedy jest
        "wyjątkowe" pocieszamy się że nie cierpi na groźny nowotwór... kiedy cierpi na
        nowotwór myślimy -dobrze że nie jest przykute do łóżka ,że nie jest w jakiejś
        śpiączce itd.
        Kiedy nas opuszcza i zostaje tylko pustka , mamy nadzieję że tak jest lepiej
        ,bo nie ma już bólu i cierpienia tylko wszechogarniająca je miłość i wierzymy że
        kiedyś spotkamy się po tamtej stronie i już zawsze będziemy razem....
        Jeszcze raz dziękuję ci za wiadomość . Trzymajcie się cieplutko i
        do przeczytania-całusy dla Maćka!
        • Witaj!!
          Moja mała ma dopiero 11 miesięcy. Też boję się jak sobie będzie radzić w
          dorosłym życiu i jak będą ją traktować rówieśnicy. Przez długi czas nie byłam w
          stanie czytać tego forum bo, płakałam.
          Na oddziale szpitalnym poznałam dziewczynę z dzieckiem , które czeka na
          miejsce w hospicjum. Pomyślałam, że przynajmniej moje dziecko nie umiera i moje
          problemy przy niej są malutkie.
          Choroba dziecka zmieniła moje zapatrywanie na świat. Kiedy dzwoni do mnie
          przyjaciółka i martwi się tym, że jej córeczka ma zeza to chce mi się śmiać bo,
          ja chciałabym mieć tylko taki zdrowotny problem u mojej córeczki. Oczywiście
          każdy ma swoje problemy i martwi się nimi i tego nie kwestionuję.
          Bicie jest u nas niestety zakorzeniona pseudo metoda wychowawczą. Ja nie mogę
          dojść do porozumienia w tym temacie z moją teściową. Uważa ona ,że jak nie
          będzie biła kruszynki to wyrośnie na rozpuszczonego bachora. Ja nie rozumiem jak
          można dać klapsa czteromiesięcznemu dziecku bo się pręży albo 11 miesięcznemu
          bo, zrzuciło na podłogę zabawkę.
          Czytałam na tym forum o zajęciach z komunikacji pozawerbalnej. Może takie
          zajęcia pomogły by Piotrusiowi porozumiewać się z otoczeniem.



          kruszynka
          • moja córeczka też ma agenezje ciała modzelowaego.Ma 2 latka i miesiąc rozwija
            się super, nie ma żadnych nieprawidłowości.Zaczyna mówić,ładnie łączy słowa w
            zdania.Teraz zaczyna ładnie sikać. Pozdrawiam. i życzę sukcesu u waszych pociech.
          • Kruszynko o jakim ty biciu mówisz? Jak możesz w ogóle do tego dopuszczać? Niech
            teściowa znajdzie równego sobie rywala i niech wtedy z nim popróbuje,ciekawa
            jestem efektu. To podłość z jej strony i wskazuje na brak serca. Takie maleństwo
            w żadnym razie nie potrafi się bronić, więc jakie ma szanse wobec dorosłego
            człowieka? Nie pozwalaj na to! Dziecko należy tylko kochać, przytulać, wspierać
            i wskazywać mu właściwą drogę. Przeraża mnie to , co napisałaś. Może należałoby
            szukać pomocy gdzie indziej w tym temacie?
            • Zgadzam się w 100%. Uważam , że jak dzidzia bierze np. pilota od telewizora a
              babcia nie chce jej go dać to wystarczy zainteresować ją czymś innym lub kłaśc
              pilota wysoko a nie dać klapsa w rękę czy pupę. W związku z czym zrobiłam małą
              domową wojenkę , ale z tym dam sobie radę.
              --
              kruszynka
              www.dzieciom.pl/10909
              • Dziecko to największy dar i szczęście jakie można sobie wymarzyć!
                Nie pozwól na krzywdzenie kruszynki.
                • Przy mnie hamuje się bo, wie ,że będzie awantura ale całkowicie nie da się uciąć
                  kontaktu z babcią bo , mieszkamy w tym samym domu.
                  --
                  kruszynka
                  www.dzieciom.pl/10909
                  • Kochane mam pytanie czy któreś z Waszych Pociech należy do jakiejś fundacji? Ja jestem na etapie poszukiwań i jak na razie wiem ,że nic nie wiem ....

                    Może Fundacja Anny Dymnej????

                    Aha i jeszcze jedno pytanko : wprowadzamy nowy lek TEGRETOL .Brało któreś z Dzieciaczków?
                    • koto w fundacji Słoneczko, gdzie gromadzimy pieniądze na rehabilitację Leny z 1%, natomiast nie występowałam o dofinansowanie z innych fundacji, ale w pt rozmawiałam z jedną z mam na rehabilitacji i ona pisała do wielu fundacji , niektóre z nich odmawiały pomocy inne przyznawały, dotarła np.: 9tyś na wózek inwalidzki dla dziecka od fundacji Polsat, także od fundacji Anny Dymnej i od Fundacji Jolanty Kwaśniewskiej, jeśli na stronie fundacji nie ma wymaganych dokumentów, to należy zadzwonić jakie im są potrzebne.
                      --
                      Mój blog
                      • tak też podpowiadała mi Piotrusia nauczycielka - żeby napisać do kilku fundacji, chyba tak właśnie zrobię. Teraz mamy jeszcze 1 . 04. spotkanie rodziców dzieci niepełnosprawnych może tam czegoś się dowiem. Dzięki bardzo . POZDRAWIAM!
                        • My zbieramy na rehabilitację w fundacji "Zdążyć z pomocą", wiem że oni mają też swoje fundusze, o które można się ubiegać. Przysługuje też bodajże raz w roku apel o pomoc w gazecie, który finansują.
                          W innych fundacjach nie próbowałam bo słyszałam różne opinie o wyśrubowanych wymaganiach uncertain
    • Cześć Ewuś,
      Mam na imię Małgosia i jestem mamą 6-letniego Patryka z ACC. Jak przeczytałam Twojego posta to jak bym siebie słyszała. Mój syn nie jest tak samodzielny, ale jest bardzo "konsekwentny"(uparty jak osioł) i agresywny. Jak miał ok roku najpierw to były napady autoagresjii-bicie głową w podłogę itp. Teraz Patryk ma 6 lat, rok temu nauczył się chodzić, a ja chowam siniaki. Nie mogę go z nikim zostawić ani na chwilę, bo nikt by sobie z nim nie poradzi.Jest bardzo agresywny. Jestem na bieżąco w kontakcie z zespołem, który pracuje z Patrykiem. Prosiłam już wiele razy o pomoc, ale nic z tego nie wynika. jestem umówiona do jakiegoś super centrum co niby pomaga w takich zachowaniach. jestem pełna nadziei. Zobaczymy.
      Mój syn też wygląda na aniołkasmile
      www.patryczek.blogspot.com/
      nr GG: 5816846
      • Prawdopodobnie agresja Patryka jest wywołana frustracją spowodowaną trudnościami w komunikacji. Chce biedactwo coś powiedzieć a nie potrafi. Czy uczysz Patryczka mowy alternatywnej ( gestów) może to mu pomoże. Podobno bardzo korzystnie wpływa na rozwój mowy czyli lewej półkuli mózgu nauka czytania metodą Krakowską prof. Cieszyńskiej. Jest to udoskonalona, nieznacznie, trochę zmieniona (czytaj splagiatowana wink) metoda globalnego czytania Ireny Majchrzak. Rozwija lewą półkulę. Ogranicz też a dokładnie wyeliminuj telewizję, radio, grające zabawki. Ponieważ one symulują prawą półkulę mózgu i dziecko używa tej prawej półkuli a za mowę odpowiedzialna jest lewa.
        Według tej koncepcji może dziecku śpiewać tylko mama, tata,babcia... nie kaseta, płyta czy telewizja. Po prostu żywy człowiek.
        Ten zestaw nazywa się Kocham czytać. Wydawnictwo Arson.
        Jak dziecko nauczy się czytać to można uczyć je pisać i tak porozumiewać się z dzieckiem.
        --
        • Kochane napisałam mail'e do fundacji Anny Dymnej, polsatu, tvn, słoneczko, itp,itd...
          Fundacja Anny Dymnej ma chyba najmniejsze "wymagania" jeśli chodzi o dokumenty ( i najszybciej odpisali-już następnego dnia!) wystarczy ksero orzeczenia o niepełnosprawności i pisemna prośba o założenie subkonta dla dziecka TO WSZYSTKO!!!!!
          Pozostałe fundację chcą ksera wszystkich dokumentów jakie można posiadać i to z pieczątką za zgodność z oryginałem łącznie z zaświadczeniami o dochodach.
          6 kwietnia mieliśmy kolejną komisję ds. orzekania o niepełnosprawności ( swoją drogą te komisję są POżal się boże ! siedzą trzy panie.. jedna pisze na komputerze druga pyta "jak się to wszystko zaczęło?" a trzecia bada dziecko tzn. osłuchuje i zagląda do gardła...TO WSZYSTKO!!!!!!!!!!!! trwa to zaledwie 5-10min. Czy w waszych miejscowościach te komisje też tak wyglądają??
          Całatreść orzeczenia została po prostu przepisana z poprzedniego , ale napisałam odwołanie bo zależy mi aby było wskazanie do zamieszkiwania w oddzielnym pokoju i to ,że wymaga pomocy technicznych i środków ortopedycznych. Od jakiegoś czasu Piotrek zaczął jakby kuleć na jedną nogę ostatnio zauważyłam jakby ciągnął ją za sobą a dzisiaj to w ogóle miałam wrażenie że idzie jakby ta prawa była krótsza- we wtorek mamy wizytę u pani neurolog i zobaczymy co powie...
          Pozdrawiam !!
          • 6 kwietnia mieliśmy kolejną komisję ds. orzekania o niepełnosprawności ( swoją drogą te komisję są POżal się boże ! siedzą trzy panie.. jedna pisze na komputerze druga pyta "jak się to wszystko zaczęło?" a trzecia bada dziecko tzn. osłuchuje i zagląda do gardła...TO WSZYSTKO!!!!!!!!!!!! trwa to zaledwie 5-10min. Czy w waszych miejscowościach te komisje też tak wyglądają??

            U nas też to tak wygląda.
            --
            • papiery od neurologa , komisja 5minutowa. ja tam uważam, że może lepiej, że jest tak. Oni tylko papier wydają.
              --
              Mój blog
              • My już po komisji. Orzeczenie nie zostało zmienione, ale przynajmniej próbowaliśmy. Kolejna komisja za 2 lata. Wczoraj mieliśmy spotkanie z panią psycholog Piotrek będzie jeszcze odroczony ,więc szkoła dopiero za rok. Pani psycholog zaproponowała nam kształcenie specjalne .16. 05 są dni otwarte w szkole będziemy mieli okazję zobaczyć jak wyglądają tam zajęcia. Mamy jeszcze rok ale już czuję ,że to będzie trudna decyzja.
                A może któraś z was przez to przechodziła , może któreś z naszych dzieciaczków chodzi do takiej szkoły- dajcie znać.
                Ostatnie dwa dni były dla mnie bardzo ciężkie psychicznie - dopadła mnie jakaś depresja ,Piotrek przechodzi ciężki okres jest bardzo pobudzony i łatwo wpada w szał, wtedy bije na oślep ( zbiegło się to w czasie z podawaniem tegretolu) niedawno jak próbowałam go uspokoić tak mnie skopał i obłożył pięściami ,że nie wytrzymałam i wykrzyczałam mu ,że nie chcę takiego dziecka....Wiem ,że to nie jego wina ,że tak się zachowuje ,ale czasem czuję taką bezsilność, nie wiem jak mogę mu pomóc...Dowiedziałam się jak kilka dni temu Piotruś poszedł na plac zabaw a tam jakaś "mamusia" chwyciła swoje dziecko za rękę i mówi " o nie idzie ten ZWYRODNIALEC wracamy do domu"....Boże w jakim my społeczeństwie żyjemy...i wiecie co , to straszne , ale życzyłabym jej takiego dziecka ,żeby poczuła jak to jest...
                Wyć mi się chce ,że taka jestem mam wyrzuty ,że tak myślę .Próbuję zrozumieć takich ludzi ,ale serce mi pęka jak słyszę takie komentarze....
                kończę bo zaczynam się rozklejać...idę po chusteczkę...
                • Twój syn jest wyjątkowy. Taki był, jest i będzie. Ta wyjątkowość nie zawsze, a może bardzo rzadko, jest przyjemna. Ale kochasz go nadzwyczaj i jak lwica bronisz przed niebezpieczeństwami świata. A że miałaś gorszy dzień? A kto go nie ma? Ja Ciebie podziwiam i trzymam za Was kciuki!
                  Całuski!
                  ps Ponoć szkoła specjalna to wybawienie, a nie przekleństwo. Rodzice, którzy przerabiali zwykłą szkołę z klasa integracyjną i szkołę specjalną z reguły wybierają tę ostatnią. Ale na razie nic więcej nie mogę Ci napisać, bo nie znam z tematu z autopsji smile
                  • Wczoraj miałam okropny dzień...Kiedy wracam z pracy dzieciaki szaleją,Każde cieszy się na swój sposób ,że mama już jest. Chciałam ogarnąć mieszkanie a potem coś poczytać w internecie .Piotruś zaczął wskakiwać mi na plecy krzyczał ,żejestem koniem nie reagował kiedy mu mówiłam ,że to boli (w końcu ma już prawie 8 lat i swoje waży) w końcu nie wytrzymałam i zaczęłam go okładć rękami po plecach a nawet raz uderzyłam w głowę rozpłakał się i zaczął mówić ,że jest już miły, przytuliłam go ....
                    Czasem tak puszczają mi nerwy ,że już nad sobą nie panuję w ciągu roku wyrwałam drzwiczki w szafce, wyrwałam harmonijkowe drzwi, rozwaliłam kafelkę w łazience, wybiłam szybę w drzwiach, rozwaliłam taboret (tłukąc nim o podłogę) a wczoraj rzucałam sztućcami do zlewu dopóki nie stłukłam talerzy.....
                    Mam w sobie tyle frustracji ... Czasem chciałabym wyjść z domu i zostawićto wszystko..być gdzieś całkiem sama chociaż 3 dni....z dala od ludzi....
                    Każdy dzień wygląda tak samo praca, potem dom-pranie sprzątanie gotowanie, kąpanie dzieci,itd,itp. na przyjemności nie ma już czasu. Kiedy wracam do domu mąż wychodzi żeby poszperać coś przy aucie albo jedzie na ryby...(też chce jakoś odreagować po całym dniu z dzieciakami)
                    Są dni ,że jest super ,po pracy wracam i też sprzątam ale wszystko jakoś tak lekko idzie...puszczamy bańki w kąpieli ,chłopcy nurkują w wannie jest jak w jakiejś reklamie....wszyscy są uśmiechnięci i zadowoleni..potem czytanie bajek,opowiadanie niesamowitych historii i toco lubię najbardziej ..przytulanie ,całusy i ich słodkie minki kiedy już śpią....
                    Na szczęście tych gorszych dni jest mniej niż tych dobrych,tylko ja czasem jestem jak bomba ...znoszę przeróżne wariacje a wyprowadza mnie z równowagi głupia szklanka która właśnie się przewróciła bo nie stała na swoim miejscu- masakra.
                    dziś miałam już lepszy dzień ..wszystko jakoślepiej idzie .Wdomu jest też spokojniej ,bo Piotruś śpi dzisiaj u babci....
                    życzę wszystkim spokojnek nocy ,dziękuję za wysłuchanie moich bolączek, chciałam się po prostu wygadać...
                    • Kochana ale tak mają wszystkie mamy i te co mają zdrowe dzieci i te co mają chore dzieci, nasza frustracja może i większa, ale myślę, że pomoże psycholog, ja swojego czasu przeszłam superwizję i od tego czasu jest lepiej, ale są dni, gdy wysiadamsad Swoją drogą ja mam 3kę dzieci małych i czasem najnormalniej w świecie brakuje mi czasu , ale wyrobiłam sobie nawyk nie zadręczania się bałaganem tu czy tam, wolę więcej czasu poświęcać jednak dzieciom i ... czasem mam wyrzuty sumienia, ze poświęcam dużo czasu Lenie a reszta ma niedosyt.
                      --
                      Mój blog ***1% dla mojej córeczki***


                      http://lb1f.lilypie.com/tBIRp1.png
                      • Dziękuję ci bardzo za słowa otuchy..


                        Czasem jest ciężko i staram się tłumaczyć sobie ,że skoro ja tak łatwo tracę panowanie nad sobą to co ma czuć taki Piotruś który codziennie zmaga się ze swoimi słabościami..
                        Niedawno byliśmy na obiedzie u mojej mamy, Piotruś chciał jeść JOTKI (takiego urzywał słowa) nikt go nie rozumiał próbował nam tłumaczyć ,ale ciągle nie umiał się wysłowić, pokazywał że ma to kształt oka , więc zgadywałam po kolei co przyszło mi na myśl zmagał się z tym ze wszystkich sił, a my go nie rozumieliśmy... wymyślałam różne potrawy, zadawałam pytania czy gotowaliśmy to razem, czy jadł to w domu czy u babci a on z tej bezsilności zaczął płakać..potem bił się pięściami w głowę i krzyczał ,że wszystko mu się miesza, dałam mu kartkęi długopis żeby narysował to co chce jeść i próbował tak jak umie najlepiej ale dalej nie umieliśmy odgadnąć jego pragnień...
                        Wreszcie Dziadek (mój tato) domyślił się ,że chodzi o PIEROŻKI a PIOtruś odetchnął z ulgą.
                        Moja mama szybko zaczęła lepić mu upragnione pierożki i tylko cicho płakała z żalu ,że tak trudno przychodzi mu to mówienie...
                        Mój syn jest takim bohaterem , bo mimo porażki nie daje za wygraną i choćby nie wiem co nie zniechęca się nigdy i próbuje do skutku.....
                        Chciałabym tak umieć....
                        • kochana polecam ci metodę prof.Cieszyńskiej, mam nadzieję, że Piotruś też ruszy z mową
                          --
                          Mój blog ***1% dla mojej córeczki***


                          http://lb1f.lilypie.com/tBIRp1.png
                          • Chyba czeka mnie kolejna batalia z urzędnikami..
                            Chodzi o usługi specjalistyczne dla Piotrusia.
                            W głowie się nie mieści ,że dla gryzipiórków wszystko jest ważniejsze od dobra dziecka.
                            Mam już za sobą interwencję na portalu naszego miasta (w zeszłym roku-w październiku-opisałam sprawę zwlekania z wydaniem decyzji o usługach specjalistycznych dla Piotrusia.
                            Napisałam podanie o usługi ,po miesiącu czasu dostałam pismo , że z powodu braku środków i konieczności przeprowadzenia dodatkowego postępowania wyjaśniającego dostanę odpowiedź do 18.10. a 22.10. jeszcze nikt się ze mną nie skontaktował i tak mój syn przez dwa miesiące nie miał dodatkowych zajęć z logopedą.) Po rozdmuchaniu sprawy 22.10(sobota) 24.10 (poniedziałek) już była decyzja o 40 godzinach miesięcznie!!!
                            I tak zaoszczędzili na moim dziecku bo nie musieli płacić specjaliście!!!!
                            (A ile jest w gminie takich poszkodowanych..)
                            Z każdym podaniem sprawa wygląda tak samo , prosiłam o szybsze załatwianie tych spraw, bo każda taka zwłoka odbija się na Piotrusiu...pomiędzy jednym badaniem psychologiczny a drugim iloraz inteligencji spadł z 80 na 67!
                            Niema ciągłości i tu jest problem.
                            Tym razem czekam 1,5 miesiąca !
                            Czasem nie mam już siły na tą biurokratyczną batalię..
                            Przykro mi to pisać ,ale myślę ,że gdyby jakiś urzędnik miał niepełnosprawne dziecko to może szybciej dałoby coś się załatwić.
                            Boże w jakim my kraju żyjemy???
                            • Szykuję się do interwencji w u wojewody bo tak dalej być nie może ,a najsmutniejsze jest to ,że takie usługi przyznają na ( maksymalnie) pól roku i wszystko trzeba zaczynać od nowa!
                              • Za nami 7 suchych nocy!!!!! rekord!!! dziś się "zdarzyło" ale takiej długiej przerwy jeszcze nie było! Może ma to związek z odstawianiem tegretolu (szykujemy się do badanie EEG )- Piotruś skarży się ostatnio na bóle głowy ,bardzo płacze i mówi ,że wszystko mu się tam miesza.
                                Dzisiejsza noc przebiega spokojnie.
                                Jutro nowy dzień- życzę wszystkim by był ciepły i szczęśliwy.
                                • Witam...witam...witam...serdecznie!!!!!
                                  Już MAJ!!!
                                  Mnóstwo badań za nami, wizyt u specjalistów itd.
                                  Właśnie dziś Piotruś miał badanie pedagogiczne. (psychologiczne już za nami). Od września zaczynamy szkołę!!!!!! Zdecydowałam się na nauczanie indywidualne. W tym roku szkoła specjalna nie organizowała dni otwartych, więc na własną rękę, z mężem i Piotrusiem pojechaliśmy zobaczyć ten "raj" dla wyjątkowych...
                                  To co zobaczyliśmy rozwiało moje wszelkie wątpliwości....Trafiliśmy akurat jak był dzwonek na przerwę...wejście do budynku nagle zrobiło się tak nieprzystępne że miałam wrażenie jakby nasz cel (którym były drzwi) oddalał się od nas z każdym krokiem....Takie zachowanie jakie było nam dane zobaczyć widziałam do tej pory tylko na amerykańskich filmach o szkołach...to tak jakby to był jakiś SPZ a nie szkoła dla niepełnosprawnych, te dzieciaki nie przypominały tych jakie sobie wyobrażałam zobaczyłam alkoholizm,prostytucję i narkomanię....Rozmawialiśmy z panem dyrektorem i on tak dobrze mówił o tej instytucji ,że osłupiałam, a Piotruś siedział PRZERAŻONY! gryzł swoje buty, nogawki od spodni, rzucał czapką o podłogę -jeszcze go takiego nie widziałam-jakby bał się ,że tam zostanie...
                                  Wszystkim rodzicom radzę po własnym doświadczeniu-sami zbadajcie osobiście gdzie oddajecie swoje dzieci. Myślę, że intuicja rodzica jest najlepszym doradcą!
                                  • Wszyscy myślą , że nauczanie indywidualne to izolowanie dziecka od rówieśników i społeczeństwa , ale nasze dzieci nie siedzą w domu przy szybie całymi dniami i nie oglądają świata zza okna! Mają kontakt z dziećmi na podwórku , z rodzeństwem , zabieramy je na zakupy...czasem nauczanie indywidualne to najlepszy sposób aby skutecznie pracować z dzieckiem i naprawdę czegoś je nauczyć, ja spotykam nauczycieli, którzy oprócz indywidualnej pracy z dziećmi fundują im zajęcia w grupach aby mogły się integrować z innymi niekoniecznie tylko przy książkach! i to jest super ,bo każda nasza pociecha jest indywidualnością i trzeba do niej podejść z dystansem, poznać a dopiero potem wyciągnąć wnioski co jest lepsze dla rozwoju tego wyjątkowego człowieka!
                                    • Testy Piotrusia wskazują na umiarkowany stopień upośledzenia ,ale z korzyścią dla niego wydana będzie chyba opinia o lekkim. ciągle jest szansa ,że da się troszeczkę podgonić z umiejętnościami. Dziś po badaniu pedagogicznym rozmawiałam z panią logopedą i powiedziała mi ,że wszytko wskazuje na AFAZJĘ mowy. I tu znów internet był dla mnie skarbnicą wiedzy, bo trochę poczytałam i skłaniałabym się bardziej do ALALII .Na pewno stwierdzenie "opóźniony rozwój mowy " jest daleko posuniętym uogólnieniem. W opinii wszystko będzie napisane jak należy i z tym dokumentem znowu do neurologa. Pani logopeda obiecała ,że postara się z nową nauczycielką Piotrusia ze szkoły napisać specjalny program do pracy z moim synkiem.
                                      Jestem coraz lepszej myśli i coraz bardziej przekonana o tym, że indywidualne nauczanie to SŁUSZNA decyzja...
                                      • Witaj.Jestem tata 7niego Kacperka .Kacpi ma niezdiagnozowane opóźnienie mowy (parę wyrazów,nie łączy zdań ciezko mu sie wymawia wyrazy )Czy można wiedzieć jak się toczą losy twojego synka czy mowa się rusza i jaka terapia? pozdrawiam
                                        • Piotruś ma zajęcia z logopedą przyznane z opieki społecznej oprócz tego do czerwca uczęszczał na zajęcia w przedszkolu - 7 godzin z gminy-indywidualne roczne przygotowanie przedszkolne . Mowa idzie do przodu ale zbyt wolno stąd opinia o afazji mowy -mamy ten sam problem pojedyncze słowa, zdania tylko proste abstrakcją są cyfry i litery nie rozumie złożonych poleceń np. połóż lewą rękę na prawe kolano itp. u neurologa dostaliśmy skierowanie do neurologopedy -dopiero szukam namiarów na jakiegoś w pobliżu.
                                          Przede wszystkim z Kacperkiem musi pracować logopeda -wcześniej pisałam jak załlatwić takie godziny z opieki społecznej-w razie pytań pisz!!! teraz zaglądam rzadko bo nie mamy w domu internetu ale jak tylko mam dostęp to wskakuję na forum ,więc na pewno odpiszę. Pozdrawiam i uściski dla Kacpra!!!

                                          • Godziny z logopedą załatwiłam najpierw przez opiekę społeczną. W każdym oddziale są odpowiednie druki-DRUK O PRZYZNANIE SPECJALISTYCZNYCH USŁUG.
                                            Potrzebne ci jeszcze będą: ZAŚWIADZECIE OD LEKARZA PEDIATRY (ma być napisane: Dziecko ze stwierdzonym....tu wpisuje rozpoznaną chorobę...........wymaga indywidualnego nauczania w ilości 20 godz. tygodniowo)
                                            20 godz. to maksymalna ilość jaką możesz otrzymać dla małej -lepiej więc napisać 20 i dostać np. 10 niż napisać 10 i dostać 5!
                                            ZAŚWIADZENIE O ZAROBKACH-nie przejmuj się jak twoje zarobki przekraczają minimum na osobę, bo maksymalnie zapłacisz 10 zl. za godz.chociaż mało kto tyle płaci.Zaświadczenie ma być Twoje i męża.
                                            Wszelkie DECYZJE O ZASILKACH RODZINNYCH I DODATKACH DO ZASIŁKÓW
                                            Jeśli pobierasz Ty lub mąż zasiłek rodzinny na dziecko lub zasiłek pielęgnacyjny i świadczenie pielęgnacyjne zrób ksero tych decyzji i dołącz do wniosku.
                                            WYPISY ZE SZPITALI,KARTY INFORMACYJNE LECZENIA SZPITALNEGO,REZONANS MAGNETYCZNY LUB TOMOGRAFIĘ KOMPUTEROWĄ I ZAPIS EEG-to wszystko co ma związek z chorobą małej.
                                            ORZECZENIE O NIEPEŁNOSPRAWNOŚCI ( jeśli posiadasz)
                                            OPINIA PORADNI PSYCHOLOGICZNEJ
                                            lub
                                            OPINIA Z PORADNI O WCZESNYM WSPOMAGANIU ROZWOJU
                                            i wreszcie Twoje PODANIE O PRZYZNANIE SPECJALISTYCZNYCH USŁUG( napisane ręcznie lub na komputerze -jak ci wygodniej i napisz tam:
                                            Proszę o przyznanie specjalistycznych usług dla mojej córki...........imię i nazwisko dziecka.....ur. dn..............data urodzenia............w..............miejsce urodzenia............. .
                                            Córka ma stwierdzony......wpisujesz z wypisu ze szpitala lub badania rezonansem albo tomografem.............. Przejawia się to w głownej mierze nadpobudliwością psychoruchową,niską koncentracją uwagi oraz znacznymi zaburzeniami mowy-wskazana jest terapia logopedyczna, psychologiczna oraz pedagogiczna.
                                            Corka ma stwierdzoną niepełnosprawność (jeśli ma ). Orzeczenie wydał Powiatowy ( lub Wojewódzki) Zespół ds. Orzekania o Niepełnosprwaności na posiedzeniu w dn.........data z orzeczenia..... .
                                            Z uwagi na poważny stan zaburzeń proszę o przyznanie mojej córce specjalistycznych usług w ilości 20 godz. tygodniowo terapii.
                                            Dziękuję za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby.
                                            Z poważaniem
                                            ....................twój podpis.................
                                            • Witam piotrusimama jeżeli to dla Ciebie nie problem podaje ci moje gg 1594475 ponieważ z tego co widzę to pochodzimy z tych samych regionów i chcielibyśmy nawiązać bliższy kontakt.pozdrawiamy
                                            • witam, Ania Zwarycz z tej strony, chciałabym dołączyć się do rozmowy. Mój synek ma niedorozwój ciała modzelowatego, (szerzej piszę o tym w poście na wątku "agenezja ciała modzelowatego") 24 listopada skończył 2 latka. Ma obustronny niedosłuch zmysłowo-nerwowy 50 i 60 dB, który wykryto jak miał 7 miesięcy - wiem z doświadczenia że program Owsiaka nie działa tak jak powinien, ale to wiedzą chyba wszyscy rodzice niedosłyszących dzieci ...
                                              Urodził się miesiąc przed terminem - w dniu cesarki "zniknął" z KTG, okazało się, że miał wylewy dokomorowe IV stopnia, krwiaka , był niedotleniony, 7 AGPAR, ja miałam zatrucie ciążowe, straszne (200) nadciśnienie i wylądował w inkubatorze na 4 dni. Zaczął podnosić główkę z leżenia na brzuchu jak miał 9,5 miesiąca, miesiąc póżniej zaczął pełzać (pewnie dlatego że ma starszą o 2 lata siostrę- zdrową na szczęście), chodzi od ok. 4 miesięcy.
                                              Po strasznej ciąży - było zagrożenie zespołem Downa, Edwardsa i Patau (NT>4), zagrożenie chorym sercem, niedorozwojem twarzoczaszki - niewykrywalna na USG kość nosowa - urodzić się miał całkiem zdrowy. Jak miał 7 miesięcy przeszedł we Wrocławiu na Skłodowskiej operację przepukliny pachwinowej obustronnej, schodzącej do moszny - okres przed operacją też był koszmarem z powodu rozpaczliwych wielogodzinnych płaczów bólowych Krzysia. Teraz przechodzi kolejne badania genetyczne - CGH do mikromacierzy (wyniki będą za 3 miesiące) - bo jest zagrożenie karłowatością, makrocefalią (ma obwód główki 52,5 cm i rośnie), ma zespół dysmorficzny całego ciała w obserwacji, hiperteloryzm itd. Jak na razie coraz więcej nieciekawych diagnoz odchodzi w niepamięć, podobnież już mu nie grozi nagła śmierć (tak twierdzi jego świetny wrocławski genetyk - dr Robert Śmigiel) a co mu właściwie jest i co go czeka dalej mają powiedzieć te genetyczne badania. Na razie trafił na świetnych terapeutów, którzy postawili go na nogi i rehabilitowany jest od drugiego miesiąca życia 2 razy w tygodniu w Oleśnicy i codziennie przez godzinę przeze mnie w domu. Ma też świetnych logopedów, jedna pani przyjeżdża raz w tygodniu do domu z Dżwięków Marzeń Fundacji Orange (bezpłatnie) - dzięki niej nauczył się mówić dość dobrze : mama, tata, daj, tu, potrafi powiedzieć po swojemu o co chodzi, co chce dostać i robić, rozpoznaje obrazki i odgłosy, naprawdę to jest niesamowite, że z dziecka, które miało być roślinką wyrósł taki dzielny i kochany chłopak. Nie raz wcześniej chciałam się poddać i załamać ale wtedy zrobił coś niesamowitego, np. nigdy nie zapomnę jak wstał na nóżki po raz pierwszy w życiu trzymając się szczebelków łóżeczka mając 13 miesięcy. Z tym niedorozwojem ciała modzelowatego to jest chyba tak, że natura sama robi "obejście" niedziałających narządów, bo przecież nie zanosiło się na to, że Krzyś będzie aż tak samodzielny. Wierzę w to, że opóżnienie psychofizyczne nadrobi z czasem, skoro potrafił zawalczyć i chodzi - SAM! Mam jeszcze w sobie strach o co co dalej, ale po tym co już przeszliśmy jestem dobrej myśli, martwi mnie jego główka, czasami nie wiadomo dlaczego nagle płacze rozpaczliwie, główka (na czole) najczęściej z prawej strony się wybrzusza i potem nagle wygładza się a Krzyś się uspokaja. Nasz neurolog nie wie dlaczego tak jest, może coś będzie wiadomo po tych badaniach genetycznych. Ale wynik będą dopiero luty lub marzec. Może któreś Wasze dzieciątko też przeszło takie badania i może mi powiedzieć czego mogę się spodziewać. Myślę, że nawet jakieś straszne wiadomości mnie nie załamią, chociaż strasznie się boję i dr Śmigiel mówi że mam być dobrej myśli - ale drżę na samą myśl o tym co może być - z drugiej strony są dzieci bardziej poszkodowane przez los a Krzyś jak na razie chodzi, mówi, śmieje się i bawi jak inne dzieci ...
                                              Pozdrawiam Ania
                                              • Witam,
                                                widzę, że nie było odzewu na Pani posta, jeśli Pani może, proszę się do mnie odezwać na shiver75@gazeta.pl, mój synek ma również niedorozwój ciała modzelowatego, jesteśmy po badaniach genetycznych. Pozdrawiam
    • Witaj Ewo, mamo Piotrusia.
      Nadrabiam dziś zaległości na forum i stwierdzam, że są ogromne!
      Bardzo fajnie czyta się te Twoje wpisy - oj zarwe dziś noc smile
      Raz się śmieję, raz płaczę... tak jak w życiu. Fajnie, że tak sobie radzicie. Wiem, że często jest ciężko, niestety. Ja też często mam doła (choć ja to płaczę i na szczęście zdarza się to coraz rzadziej). Nauczyłam się, że jak mam "nerwa", bo wałkujemy po raz kolejny to samo, a on znów nic, albo walczy ze mną na piłce to muszę przerwać ćwiczenia. Za bardzo się złoszczę i nie wychodzi nam to na dobre. Robię przerwę, kilka razy brałam nawet nerwosol, bo ćwiczyć musimy.
      Jakiś czas temu trafiłam na genialną panią psycholog. Jesteśmy w pewnej fundacji, gdzie ćwiczymy i zaproponowano nam psychologa. Oczywiście skorzystaliśmy. Myślałam, że to będzie kolejny psycholog dla Maćka, a tu miła niespodzianka. Pani Kasia zapytała się mnie jak się czuję, jak Maćka niepełnosprawność wpływa na moje życie, przecież moje marzenia o zdrowym ślicznym dziecku się nie ziściły. Początkowo lekko ją zbywałam, co się będę babie uwywnętrzać... a ona temat drążyła i drążyła, aż pękłam... popłakałam się, zaczęłam jej wszystko opowiadać. Wracałam z zajęć cała opuchnięta i spłakana (niestety autobusem i pociągiem) ale nic, zupełnie nic mi nie przeszkadzało. Przez dobry tydzień chodziłam jak uskrzydlona. W dobrym humorze byłam chyba przez miesiąc smile niestety pani psycholog z pracy w fundacji zrezygnowała, a następna jest beznadziejna sad oczywiście głównie praca z Maćkiem, choć on się na zajęcia za bardzo nie nadaje bo nie siedzi spokojnie, nie skupia się i nie daje sobie założyć klipsów na uszy (biofeedback). I koniec mojej euforii sad ale szczerze polecam rozmowę z psychologiem, niestety duży problem jest ze znalezieniem dobrego.

      pozdrawiamy, życzymy cierpliwości i wytrwałości
      czekamy na kolejne historie smile
      Agnieszka - mama Maćka
      --
      Nasza Maciejka - maciejglodowski.tnb.pl/news.php
      • ja uparcie będę pisała o metodzie profesor Cieszyńskiej, a i jeszcze jedno, nam profesor stanowczo biofeedbec'a odradzała, bo niestety powoduje opóźnienie w rozwoju mowy.
        --
        Mój blog ***1% dla mojej córeczki***


        http://lb2f.lilypie.com/vGCRp1.png
        • Już 24 12 2012 to nie godzinki w tym roku...ale ten czas leci...
          Miło mi powitać wszystkich.
          Piotruś w szkole radzi sobie dobrze! Ma świetną panią nauczycielkę (6 godz. tyg.) Pracują na materiałach dla dzieci niesłyszących. Piotruś zaczyna pisać pojedyncze samogłoski ,czasem sylaby,zna już cyferki od 1 do 5. Stawia znaki <, > . Pisze jeszcze bardzo koślawo ale PISZE!!! w domu nie chce w ogóle pracować .Uwielbia panią z angielskiego( 1 godz. tyg.) Był na "andrzejkach" szkolnych i na spotkaniu z Mikołajem. Zauważyłam ,że bardzo spodobały mu się te "potańcówki" i nie chce tańczyć ze mną tylko z dziewczynkami z tych imprez (na Andrzejkach wyciągnął nawet ręce do jednej w geście zaproszenia do tańca ,ale dostał "kosza") nie zraził się tym jednak i bawił się świetnie dalej.
          My też pracujemy z panią psycholog i mi też zdarzają się takie "sesje" sam na sam kiedy mszę się wygadać zresztą "nasza Kasia" wyczuwa jak jest coś nie tak i sama nie raz proponuje jakiś spacer albo po prostu wpada z wizytą, nawet jak z Anielką mamy jakiś problem to też działamy w porozumieniu.
          Jeszcze jedna dobra nowina .... nasza rodzinka znowu się powiększy!!!! pierwszy dowiedział się Piotruś i bardzo się ucieszył-pobiegł do Anielki i krzyknął: " Kajo ona jodzi piątego dzidziusia!" co w tłumaczeniu brzmi: "Anielko mama urodzi czwartego dzidziusia" ( bo Piotruś jeszcze mylił kolejność liczb!)
          serdecznie pozdrawiam i życzę WSZYSTKIM S-Z-C-Z-Ę-Ś-L-I-W-E-G-O N-O-W-E-G-O R-O-K-U!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • I jeszcze coś ode mnie...... uwielbiam ten cytat:
            "Ludzie czesto prosza mnie, zebym opowiedziala, co to znaczy wychowywac dziecko specjalnej troski tak, zeby ci, ktorzy nigdy tego nie doswiadczyli mogli chociaz wyobrazic sobie, jak to jest. Dobrze, mowie wiec...
            Kiedy spodziewamy sie dziecka, przypomina to planowanie cudownej wakacyjnej podrozy - na przyklad do Wloch. Kupujemy przewodniki i snujemy wspaniale plany. Koloseum. "Dawid" Michala Aniola. Gondole w Wenecji. Jesli ktos chce, moze nauczyc sie kilku zwrotow po wlosku. Wszystko to jest bardzo ekscytujace.
            Po kilku miesiacach oczekiwania nadchodzi wreszcie ow upragniony dzien. Pakujemy walizki i ruszamy w droge. Mija kilka godzin, samolot laduje. Wchodzi stewardessa i mowi:
            "Witamy w Holandii!"
            "W Holandii??!" mowimy "Co to znaczy: w Holandii??!! Zapisalam sie na wycieczke do Wloch! Przeciez mialy byc Wlochy! Cale zycie marzylam o tym, zeby pojechac do Wloch!!"
            Ale w rozkladzie lotow nastapila zmiana. Samolot wyladowal w Holandii i tu musimy zostac.
            Najwazniejsze to zrozumiec, ze nie zabrali nas to cuchnacego, ohydnego i odrazajacego miejsca, w ktorym panuja glod, zaraza i szkodniki. Po prostu jestesmy w innym kraju. Trzeba zatem zaopatrzyc sie w nowe przewodniki. Trzeba nauczyc sie zupelnie nowego jezyka. Przy okazji spotkamy mnostwo ludzi, ktorych nigdy bysmy nie spotkali jadac do Wloch.
            Jestesmy po prostu gdzie indziej. Zycie plynie tu wolniej, mniej tu olsniewajacych rzeczy. Ale kiedy pobedziemy tu juz troche, kiedy dojdziemy do siebie i rozejrzymy sie wokolo, zobaczymy, ze Holandia ma wiatraki... i tulipany... Holandia ma nawet Rembrandty.
            Mimo to wszyscy nasi znajomi albo jada albo wlasnie wrocili z Wloch i chwala sie, jak tam jest cudownie. A my do konca zycia bedziemy powtarzac: "Tak, ja tez tam mialam jechac. Tak sobie planowalam..."
            Bol, jaki rodzi w nas ta swiadomosc, nigdy, przenigdy nie zniknie, poniewaz nic tak nie boli jak utrata marzen. Nie zapominaj jednak, ze zamartwiajac sie cale zycie tym, ze nie pojechalas do Wloch, byc moze nigdy nie bedziesz na tyle wolna aby cieszyc sie tym co cudowne i wyjatkowe... wlasnie w Holandii!
            -- "

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Oferty

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.