Dodaj do ulubionych

Ludzka slabosc???

12.07.06, 00:41
Otaczam sie wianuszkiem bliskich mi osob. Wiele z tych relacji jakie mnie z
nimi lacza moglabym nazwac przyjaznia. Pomagamy sobie nawzajem, spotykamy
sie i powiedzmy ze zawsze mozemy na siebie liczyc, ale jest jedna rzecz i
chyba wlasciwie nierozerwalna w kontaktach miedzyludzkich- to gadanie za
plecami. Kiedy ide do jednych znajomych to oni obgaduja tych drugich i
staraja sie nas w to wciagnac. I tak w kolko. Powody blahe typu: tamta
przegrzewa dziecko, tamci maja stare meble mogliby kupic nowe, po co tamtym
drugie dziecko skoro ich nie stac, ile oni robia juz ten remont, jak mozna
pomalowac sciany na taki kolor, ale ta ich corka rozpieszczona, po co on
zmienil prace, ona ma straszne humory, tamta chodzi w tlustych wlosach itd,
itp. I tak sie zastanawiam czy te znajomosci sa szczere i jakby to wygladalo
gdyby oni mowili sobie to wszystko w twarz a nie za plecami. Czy takie
drobiazgi nie zepsulyby dobrych stosunkow? Przeciez znamy sie kupe lat,
zawsze mozemy na siebie liczyc, spedzamy razem wakacje, urodziny, rocznice,
jestesmy czescia swoich swiatow i tesknimy za soba jesli dlugo sie nie
widzimy. Co wiec u diabla jest w ludziach ze do konca nie potrafia byc
szczerzy? A moze po prostu nie warto bo taka jest slabosc natury ludzkiej?
--
Kosmate myśli też z wiekiem łysieją.
Edytor zaawansowany
  • a_pola 12.07.06, 09:12
    Znam to z autopsji, to dosc czesto spotykana ludzka słabosc, ale postanowilam
    ,ze ja tak nie bedę... nie bede piać z zachwytu nad fryzurą kolezanki, gdy
    wyglada niekorzystnie , tylko delikantnie mowie,ze w poprzedniej wygladala
    lepiej, ze te plytki , ktore wybrala nie pasują do gresu i widzialam duzo lepsze
    - bylo to przed zakupem, wiec chcialam jej doradzic, a ze pracowalam jako
    dekorator wnetrz i stylista , to czesto sami mnie pytają , bo uchodzę za osobę
    co to niby sie zna i ma dobry gust...
    ale , ale okazalo sie,ze owszem znam sie i moge im powiedziec szczerze ,ze to co
    wybrali, zrobili, wymyslili jest najpiekniejsze, cudowne i oryginalne , bo w
    porzeciwnym razie .... no wlasnie , gro znajomych sie obrazilo,ze poprosiwszy o
    rade ni uslyszeli tego co by chcieli uslyszec,.... ,ze jestem wredna i zazdrosna
    ,a przeciez nie chcialam uczestniczyc w obgadywaniu za plecami, ze sciany,zle
    pomalowane, ze wlosy nie takie....
    Trudno , zostala garstka, ktora ceni moją szczerosc,a nie dotyczy to tylko spraw
    dekoratorskich,ale i ludzkich... reszta obrazona i tyle, wniosek: szczerosc ,
    ktorej tak niektorym brak nie poplaca.

    Z drugiej strony odnoszac sie bezposrednio do Twojego postu ,nie rozumiem skąd
    wsrod bliskich sobie ludzi syndrom "jeździmy po nieobecnych", dlaczego? z Braku
    tematow??
    pozdr
  • mysia-mysia 12.07.06, 09:55
    Hm, a ja się zastanawiam, czy taka szczerość ma sens. Bo przecież jeśli ktoś
    chce sobie w swoim mieszkaniu pomalować ściany na pomarańczowo a sufit na
    zielono to jednak jest to jego sprawa. Przecież to on dobrze ma się w tym czuć a
    nie ja. A jak komuś powiem, że tamten tak sobie oryginalnie urządził i że ja bym
    tak nie mogła to według mnie nie jest to obgadywanie.
  • a_pola 12.07.06, 10:20
    Wiesz Mysia, jasne ,ze nie o to chodzi,zeby czlowiekowi wpadac do domu i
    mowic,ze ma brzydkie meble i koszmarna fryzure,ale jesli sie sz kims przyjaznisz
    od lat , ktos Cie pyta o opinie to chyba nie dalabym rady powiedziec ,ze cos
    jest super...
    a co do reszty Twojej wypowiedzi,ze nie wypada mowic o sukcesach ,a o problemach
    to jak najbardziej to masz stuprocentową rację... ostatnio moj mąż tego
    doswiadczyl, odniosl pewnien sukces i byl bardzo zadowolony,a gdy spotkalismy z
    jego jedynym przyjacielem , to ten kumple na codzien rozgadany i wesoly , mial
    zaciety wyraz twarzy i nie odzywal sie pol wieczorusad
  • mysia-mysia 12.07.06, 10:34
    no cóż, może te osoby oczekiwały od Ciebie jako specjalistki zachwycania się ich
    pomysłami? A jak tego zachwytu nie było to poczuły się odtrącone? wink
    A kumpla nie rozumiem zupełnie. Po pierwsze to kumpel więc powinien być bardziej
    zainteresowany niż przypadkowy sąsiad, a poza tym wnioskuję że mąż i kumpel nie
    pracują razem, bo kumpel wiedział by wcześniej o sukcesie, no to już zupełnie
    nie wiem, po co brać to do siebie...
    Niektórzy niestety tacy już są sad
  • a_pola 12.07.06, 10:52
    Tyle,ze to niebyl sukces w pracy ,a na polu naukowym , moj mąż bardzo dlugo na
    to pracowal, a jego przyjaciel mial podobne aspiracje ,ale niestety nic nie
    zrobila w tym kierunku , bo chyba myslal,ze samo sie to zrobi... Widzialam jak
    mojemu męzowi jest glupio ,ze wogole powiedzial na ten temat,a myslal,ze razem
    uczcimy jego powodzeniesad
  • mysia-mysia 12.07.06, 11:04
    Miejmy nadzieję że przyjaciel przemyśli sobie wszystko i jakoś się to ułoży. A
    mąż niech się nie czuje głupio bo i o co?
    Mój facet też "pracuje na polu naukowym" a jego koleżanka z pokoju udaje, że
    pracuje. I jak jego zaproszą na jakąś konferencję czy coś to ona się strasznie
    wścieka. Naprawdę nie rozumiem takich ludzi, bo jak się komuś nie chce robić to
    niech się cieszy, że nikt go nie rozlicza a nie ma pretensje do tych co coś
    własną pracą osiągnęli.
    Trzymaj się i pozdrów męża ode mnie smile
  • cyborgus 13.07.06, 19:06
    wiesz, mowia ze prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie. Ale duzo wiekszy
    odsiew jest gdy odnosimy sukcesy. Nie kazdy jest w stanie to przelknac.
    Natomiast to przynosi kolejne pytanie: czy to w takim razie byla prawdziwa
    przyjazn??

    --
    "Life is not fair. Get used to it" - Bill Gates
  • mysia-mysia 12.07.06, 10:12
    Ludzie w ogóle lubią rozmawiać o innych i jeśli nie ma w tym złośliwości to moim
    zdaniem jest ok. Można rozmawiać jeszcze o polityce i religii ale to właściwie
    drażliwe tematy. Można opowiadać o własnych niepowodzeniach -wszyscy będą
    słuchać bardzo chętnie. Można jednak przełamać te utarte schematy i opowiadać o
    własnych sukcesach i dalekosiężnych planach, tylko większość osób niestety uzna
    kogoś takiego za zarozumiałęgo dupka. Ciekawe dlaczego...
    W dobrym tonie jest powiedzieć "muszę tą lodówkę wymienić bo już się zaczyna
    psuć ale nie mam pieniędzy narazie, wiesz jak to jest" ale jak się powie "remont
    już właściwie skończony, jestem zadowolona że tak to wszystko sprawnie poszło a
    jak mąż dostanie awans to jeszcze wymienimy lodówkę na lepszą" to będzie to źle
    widziane. Znam osobę, która tak mówi i niestety jest źle odbierana.
  • 76kitka 12.07.06, 10:24
    Oj tez tego strasznie nie lubię, nie lubię u ludzi jeszcze dwóch rzeczy, a mianowicie tego, że widzą tylko swoje racje i przyjmują, że ich widzenie świata jest jedynie słuszne oraz obrażalskości. Takiego przewrażliwienia na swoim punkcie chorobliwie nie znoszę.

    --
    Mikołaj ma dziś
  • a_pola 12.07.06, 10:31
    Coz, przewrazliwienie odbieram jako dowod na niską samoocenę , do ktorej
    niewiele osob sie przyznaje. ja otwarcie zawsze mowię o swoich kompleksach, i
    staram sie nie byc obrazalska. Obrazalkosc rozumiem jako strojenie fochow z byle
    powodu, a nie bycie urazonym kiedy ktos mnie obraza. A co do tego co napisala
    Kitka , to osob , ktore wiedzą wszystko najlepiej i zawsze mają rację znam
    kilka/nascie i mam na nich alergie...
  • mysia-mysia 12.07.06, 10:50
    Nie lubisz, gdy ktoś przedstawia własne życie w pozytywnym świetle? Ja wolę ten
    sposób, jeśli nie jest wypowaidane to jakimś tonem wyższości i mieści się góra w
    trzech zdaniach. Nie lubię gdy ktoś mówi "ojejuś ale ja jestem biedna, wydałam
    wszystkie pieniądzę na ten remont i już mi nic nie zostało" (zwłaszcza jeśli pod
    pojęciem remontu mieści się zrobienie oszklonego tarasu). Mam wtedy odczucie, że
    powinnam powiedzieć "co ty się martwisz, ja mam gorzej bo..." Nie lubię takich
    rozmów.
    Poza tym od upadku komuny mamy już możliwość urządzenia się tak jakby się
    chciało i większość ludzi z tej możliwości korzysta. Nie widzę powodów, żeby się
    z tego przed innymi tłumaczyć wmawiając im że tak naprawdę to nas na to nie stać.
  • ludzikowa1 13.07.06, 13:47
    76kitka napisała:

    > Oj tez tego strasznie nie lubię, nie lubię u ludzi jeszcze dwóch rzeczy, a
    mian
    > owicie tego, że widzą tylko swoje racje i przyjmują, że ich widzenie świata
    jes
    > t jedynie słuszne

    Mam takiego szwagra i mam na niego alergie. Nie znosze z nim dyskutowac bo mnie
    to wyprowadza z rownowagi. Nawet kiedy wie ze nie ma racji, szuka smiesznych
    argumentow zeby mu ja przyznac.
    --
    Kosmate myśli też z wiekiem łysieją.
  • nerri 24.07.06, 11:04
    A moim zdaniem...tak apropo pytania w pierwszym poście.Dla niektórych ludzi to
    jest slabość...może pewnego rodzaju dowartościowanie się.Temat
    rozmowy,udowodnienie sobie i innym,że ma się lepszy gust lub rację.Czasem brak
    odwagi,aby powiedzieć osobie zainteresowanej co się myśli.Tylko,że ze
    szczerością jest różnie.Można kogoś zranić.I tak naprawdę trzeba uważać również
    na szczerość...w nadmiarze nic nie jest dobrewink
  • kabaste 24.07.06, 11:32
    No właśnie, siostra mojego męża i jej mąż są własnie dokładnie tacy...A
    najgorzej złości mnie to, że dopóki zarabialiśmy sporo mniej od nich to
    wszystko było ok - lubili przyjeżdzać do nas i chwalić się jak to właśnie
    kupili sobie kurtę za 400zł czy spodnie za 200zł a teraz jak nam się polepszyło
    a szwagier stracił pracę (przez głupotę po prostu - chciał prezesowi warunki
    dyktować - zupełnie absurdalne) i znalazł gorzej płatną to się od nas odcieli -
    na kawę przyjechać nie chcą, na zjazdach rodzinnych siadają z dala, na próby
    rozmów odpowiadają półbębkiem.....Zupełnie tego nie rozumiem...Może
    rzeczywiście prawdziwych przyjaciół nie poznaje się w biedzie ale właśnie wtedy
    kiedy odnosimy "sukcesy"....Taka narodowa cecha Polaków - zawiść sad
  • koniczynka777 24.07.06, 13:41
    Wobec przyjaciol jestem lojalna.Nie obgaduje,nie plotkuje.Ciesze sie ich
    sukcesami,martwie niepowodzeniami,smutkami,bo tak rozumiem przyjazn.
    Jest pewna grupa ludzi ,ktora uwielbia obgadywac innych.ba nawet tym
    zyje.Własnie to spowodowaloze zakonczylam znajomosc z kolezanka ,ktora
    mianowala sie sama moja przyjaciolka.I ciesze sie ze swojej decyzji.


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka