Dodaj do ulubionych

Co do romansów i kobiecej "przewrotności"...

10.12.06, 16:30
to jestem ogromnie zniesmaczona, a mianowicie:
spotakał dzisiaj moją koleżankę jeszcze ze szkoły podstawowej i z przerażeniem
wysłuchałam jej opowiadania. Od razu zaznaczę, że moim zdaniem jest szczęśliwą
mężatką ma dwie cudowne córeczki, pracę kasę nienajgorszą i ...
właśnie...
Od momentu jak mają internet ona szaleje na różnych czatach, forach i
komunikatorach sieciowych. Poznała gościa, kilka miesięcy temu i "tak dla
zabawy" z nim flirtowała. Nie jest brzydka ale też nie jest wysoką blondynką z
dużymi "oczami" a taki mu zdjęcie wysłała. Z treści jej opowiadania wynika, że
była to raczej "gorąca" korespondencja.
I wyobraźcie sobie on (jest gdzieś ze Stanów), postanowił zostawić tam
wszystko i ma zamiar przyjechać tu do niej do Polski...
Myślę, że nie wolno bawić się cudzymi uczuciami, a co wy na to?
Edytor zaawansowany
  • gugitsa 10.12.06, 19:33
    po cholere sie hajtac? nie rozumiem! nie toleruje zdrady w najmniejszym
    znaczeniu, a moje kryteria zdrady sa mocno rygorystyczne. nie uznaje goracych
    smsow, przsiadywan na czatach czy gadugadach. niby niewinny pocalunek jest dla
    mnie zdrada, przytulanie sie do nieswojego "chlopa" traktuje z pogarda.
    oczywiscie, nie moj cyrk, nie moje malpy, wiec co tu duzo mowic.
    --
    can hate be good? can hate be great? can hate be somethin' we don't hate?
    oscariush.bobasy.pl/
  • nikitka78 10.12.06, 20:45
    Popieram, nie toleruję zdrady (nawet smsowej, telefonicznej, internetowej itd).
    Moim zdaniem zdrada, czyli krzywdzenie kogoś bliskiego, to nie powód do dumy.
    Mogę sie domyślać, że "mężatej i dzieciatej" poderwanie faceta może podnieść
    samoocenę, ale i tak jest to wstrętne i jej nie tłumaczy.
    Na codzień widzę "zdradzacza" i mam dość, wolałabym niewiedzieć sad
  • onion11 11.12.06, 01:51
    W 100 procentach popieram wypowiedzi Poprzedniczek. Brzydze sie zdrada,
    podrywaniem, kokietowaniem zajetych juz partnerow/partnerek, nie potrafie tego
    zrozumiec i uwazam, ze jest to niskie i bardzo egoistyczne zachowanie. Dawno
    temu zostalam zdradzona przez wieloletniego partnera, zwiazek rozpadl sie,
    wiem, jak bardzo to boli i jak dlugo leczy sie takie rany. Mialam rowniez
    kiedys kolezanke, ktora uwielbiala byc w centrum zainteresowania (meskiego
    najlepiej), byla i niewatpliwie wciaz jest atrakcyjna osoba, wiec nie narzekala
    nigdy na brak mezczyzn wokol siebie. Sek w tym, ze kolezanka nie byla i nie
    jest osoba samotna. Od lat pozostawala i pewnie wciaz jest w szczesliwym(?)
    zwiazku, wiem ze jest juz mezatka i ma dziecko. Problem polagal na tym, ze
    przez caly okres studiow, szkoly ona wlasnie w taki kokieteryjny sposob
    przyciagala do siebie wielbicieli. Pozostajac w zwiazku, a pozniej w
    narzeczenstwie wciaz mila pelno adoratorow wokol siebie. Na dodatek smutnym
    faktem jest to, ze jej obecny maz, a wtenczas jeszcze chlopak czy tez
    narzeczony ma bardzo niefortunny zawod, a mianowicie jest marynarzem - a wiec
    kolezanka nieustannie za nim teskni i ta tesknote rekompensuje sobie
    nieustajacymi kontaktami z wielbicielami. I wiecie co - jest mi szkoda i
    wielbicieli (bo ich zwodzi, zabiera im czas, oszukuje i potem daje kopa) i
    szkoda mi bardzo jej meza (bo on nic pewnie o tym nie wie, a nawet wiele lat
    temu powiedzial mi - ze nawet gdyby milion osob mu powiedzialo, ze ona nie jest
    mu wierna, a ona by temu zaprzeczyla, on zawsze jej uwierzy). Obecnie, wiem ze
    wciaz sa razem, ale kontaktow nie mamy juz zadnych...
  • gugitsa 11.12.06, 10:07
    dlatego krew mnie zalewa jak czytam takie bzdury:
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=40795&w=53261963
    kolezanka nie ma pojecia co to znaczy cierpiec, za to bardzo dobrze
    wyksztalcila sobie organ egoizmu...
    na mysl przychodzi mi tylko jedna sentencja:
    "wchodzac w butach do czyjegos zycia, zastanow sie czy nie zostawisz w nim plam
    nie do usuniecia."
    --
    can hate be good? can hate be great? can hate be somethin' we don't hate?
    oscariush.bobasy.pl/
  • wiolunia79 11.12.06, 19:39
    Ja również nie toleruję zdrady w 100% ale najbardziej cieszy mnie to, że mój
    facet jest tego samego zdania.Flirtując smsami i przez internet to też zdrada i
    obydwoje tego nie popieramy
    --
    Codziennie upadam...codziennie się waham...
    codziennie podpieram...Ale dźwigam cały mój świat
    I dźwigać będę
  • 76kitka 11.12.06, 14:42
    człowiek ma trochę z osła trochę z lwasmile nawarzyła piwa musi je wypić, niech się przyzna przed facetem i ostudzi jego zapędy.
  • 5aga5 14.12.06, 00:19
    Nic innego tu nie napiszę.
    Powtórzę za Wami, to samo.
    Ale, gdzieś żyją takie kobiety prawda?
    Więc chyba tylko my, ,, głupie " nie wiemy jak korzystać z życia.
    Żartuję oczywiście!
  • lawanda 14.12.06, 14:16
    A ja włożyłabym opowieść koleżanki między bajki.
    Może w taki sposób chciała się dowartościować, zaimponować Ci, że książę z USA
    do niej jedzie.
    Bzdura totalna!
    Dla mnie to szczyt naiwności, jechać do zdjecia z internetu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka