Istotą sporu jest właśnie to, że część mieszkańców uważa, że (prywatny) ruch w centrum nie jest konieczny.
Nieżyciowe przepisy mają właśnie zniechęcać do jazdy samochodem, tak, jak podatki mają zniechęcać do np. do spożywania dóbr szkodliwych.
Jakie są argumenty za tym, by poświęcić wygodę pieszych i rowerzystów dla wygody prywatnych kierowców? Bo niestety, pogodzić się tego nie da, ze względu na stały przyrost liczby samochodów przy ograniczonej powierzchni.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.