- Podświadomie na pewno inspiruję się filmem. Studiuję filmoznawstwo i trochę filmów już się naoglądałam, zwłaszcza tych klasycznych, bo za współczesnymi nie przepadam - mówi Kamila, przyłapana na Kazimierzu.
Taaaaaaaaaa, no comment chciałoby się powiedzieć.
Albo rzucić czymś ciężkim, ale nie wiadomo w kogo.
Równie dobrze Kamila mogłaby powtórzyć za wieszczem:
"Nazywam się Milijon - bo za milijony
Kocham i cierpię katusze."
Ale nie może; te "milijony" chodzą codziennie ulicami Krakowa, Zabierzowa czy
innej Warszawy i też cierpią.
Wszystkie, z drobnymi różnicami identycznie przebrane, wg. tego samego schematu.
Ta elastyczność czasami graniczy z zupełnym bezsensem; mieszane są elementy
niepasujące do siebie, do pory roku, do sylwetki itd.
Ale strój jest eklektyczny (pomieszane style), co wszystko wyjaśnia.
Nie mam pojęcia, które stylistki mają na sumieniu te wszystkie dziewczyny, ale
to w nie chciałbym czymś skutecznie rzucić.
Niekoniecznie kamieniem, wystarczy jakieś dobrze dobrane, mocne słowo.
Może na chwilę zapomną o kasie i powiedzą tym dziewczynom kilka sensownych
słów, na czym w ogóle polega rozsądne ubieranie się. Również w stylu Dandy.
Oczywiście, jeśli i dla tych stylistek nie jest to zbyt trudne zadanie.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.