A ja jako lekarz, cieszę się jakby mniej. Smucić się też nie smucę
(emocjonalnie mam to szczerze mówiąc gdzieś), niemniej mam pogląd,
jak poniżej:
Oczywiście, że nasza Matka Teresa w formacie livre de poche nie
powinna wylądować w anclu. Konieczność zwrócenia tych stu tysięcy,
czy ile tego tam dokładnie było, też mogłaby być uznana za
przegięcie penitencjarnej pały. Kwota była jednakowoż raczej spora -
- za te pieniądze można np wyleczyć coponiektórego chłoniaka albo
zrobić kilka dobrych protez stawu biodrowego i można się
zastanawiać, czy istotnie zostały właściwie 'wydane'.
Umorzenie z powodu znikomej szkodliwości nie było właściwym
wyjściem, bo szkodliwość była jak najbardziej wymierna i bynajmniej
nie znikoma. Stanowi też zachętę do lekceważenia prawa przez innych
w podobnych sytuacjach. Pani doktór, co to nawet nie wie ile leki
kosztują i nie odróżnia umorzenia od uniewinnienia (aby nie z tych
co to studia na trójczynach pokończyli?) powinna zostać uznana winną
i zostać starannie zakonotowana w rejsetrze skazanych, a sąd
powinien odstąpić od wymierzenia kary lub walnąć jakąś symboliczną.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.