Posłuchajcie oto bajka. Nick i Rechott poszli sobie popływać łódką.
Nagle łódka uderzyła w skałę i zaczęli tonąć. Na brzegu powinien być
ratownik, ale go nie było bo nie zapłacono mu pensji i olał pracę.
Ale stała na brzegu motorówka pozostawiona przez ratownika. Zauważył
to pewien plażowicz, kolega Nicka i Rechotta. Chciał popłynąć
tonącym na ratunek, ale przypomniał sobie, że jego koledzy uważają,
że pod żadnym pozorem nie wolno ruszać nie swoich rzeczy. Zastanowił
się chwilę i mrucząc pod nosem „uratuję ich, a potem będą mnie
wyzywać od złodziei, po co mi to”, powrócił do plażowania.
Czym różni się sprawa opisana w bajce, od sprawy Pani doktor Ilony
Rosiek-Koniecznej? Otóż w myśl sposobu rozumowania Nicka i Rechotta,
niczym, bowiem w obu przypadkach mamy do czynienia z „kradzieżą”.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.