Piękna wzruszająca historia. Jaki straszny ten Nick, jaki straszny ten rechott.
Tylko, historia ta nie oddaje pełnego stanu rzeczy.
Dla opisania zaistniałej sytuacji z panią doktor, ta motorówka nie stałaby przy
brzegu a była akurat używana do ratowania jej właścicielki czyli oliwki, bo ta
topiła się nieopodal. Kolega jednak wyrzucił ratujących Oliwkę, wziął łódkę i
popłynął ratować nicka i rechotta.
Sąd uznał, że kradnąc motorówkę w zbożnym celu kolega popełnił czyn o niskiej
szkodliwości i umożył sprawę. Później w portalu gazeta.pl powstał piękny artykuł
o koledze nicka i rechotta, jako o bohaterze który uratował dwóch przyjaciół.
Znalazło by się także mnóstwo ludzi popierających kolegę, którzy uważaliby, że
postąpił szlachetnie ratując znajomych i pozwalając umrzeć właścicielce
ukradzionej łódki.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.