Na pytanie "czym się rózni" odpowiedź jest zupełnie oczywista - nie potrzeba
do tego znajomości prawa, wystarczy elementarne poczucie przyzwoitosci -
wspomniany plażowicz działa w stanie wyższej koniecznosci. To, że mógł i
powinien był użyć tej łódki nie budzi jakiejkolwiek watpliwosci. Żadną miarą
nie grozi mu nazwanie złodziejem. W wypadku tej złodziejki nie było niczego,
co nawet przypominałoby stan wyższej konieczności. Po prostu przywłaszczała
sobie cudze pieniądze, żeby nimi obdzielac swoich "podopiecznych" i
udawac "filantropkę", która oczywiście nie była.
Sąd uznał, że można przyjąć znikomośc społecznej szkodliwości czynu - z racji
motywacji, jaka złodziejce przyświecała (a motywacja niewątpliwie jest jednym
z wyznacznikow stopnia społecznej szkodliwości - zob. art. 115 k.k.).
Zakładam, że sąd postąpił słusznie, choc bardzo mi się to rozstrzygnięcie nie
podoba. Jeszcze bardziej mi się jednak nie podoba wymyślanie tak idiotycznych
i tak rażaco nieadekwatnych bajek.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.