Znam tego s....syna.Oceniał mój wniosek na zakup ciągnika.Robił
takie problemy,że już miałem zrezygnować.Dopiero ktoś życzliwy mnie
uswiadomił w czym rzecz.Zapytałem gościa, czy gdybym kupował ciągnik
zielonego koloru,a nie niebieski też by mi robił takie problemy. O
dziwo tego samego dnia umowa była podpisana. I teraz pytanie. Facet
brał 3%,możę mniej niż jakaś firma doradcza,ale jak oceniał wnioski
tych od których kasy nie brał? Jakie szanse mieli tacy rolnicy?Tak
właśnie się dzieje,gdy nie ma sprecyzowanych przepisów,urzędnik ma
za duże pole manewru i dużo zależy od jego uznania.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.