Owszem sytuacja nieciekawa dla tej pani, ale trzeba też wziąć pod uwagę, że
jednak chodzi o dbanie w jakiś sposób o bezpieczeństwo klientów.
Nie wiem w jaki sposób ochrona zauważyła zbyt dużą ilość "portfeli", ale
obawy, że osoba, która może mieć ich kilka i dłuższy czas kręciła się po
sklepie (choć to jest trochę naciągane, bo wątpię, czy śledzili ją, żeby
zobaczyć jak długo robi zakupy) coś kombinuje, są uzasadnione. Co by było
gdyby ta pani była w rzeczywistości kieszonkowcem i na terenie sklepu
okradłaby kilku klientów?
A fakt, że policjanci przeprosili, a ochrona nie, jakoś dla mnie nie jest
zaskoczeniem. Żeby zostać policjantem trzeba spełniać jakieś standardy, na
ochroniarza bardzo często żadnych.
Do takiej ochrony za pensję minimalną bierze się ludzi, którzy chcą robotę w
której się nie narobią, albo takich którzy do niczego innego się nie nadają.
Ewentualnie dorabiających studentów, którzy mają 1.60 m wzrostu w kapeluszu. :P
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.