No cóż, nie miałeś najgorzej.
Miejsce akcji: Stare Miasto
hit numer 1 - listopad 2006: 24 zgłoszenia awarii (braku dostępu do sieci) w
przeciągu miesiąca. W innych miesiącach nie lepiej; statystycznie zgłoszenie na
tydzień.
hit numer 2 - czerwiec/lipiec 2007 awaria dnia 13 czerwca i "usuwanie" jej do 2
lipca, kiedy okazało się, że Airbites, bez powiadomienia sprzedał fragment sieci
obejmujący Sebastiana, Gertrudy i przyległe okolice firmie ClassCom. W rozmowie
z przedstawicielem nowego operatora miałem wrażenie, że pewne sprawy zostały
przemilczane:
- Infrastruktura niekonserwowana, byle jaka, wymiękająca nie tylko przy burzy i
wietrze. Szkodził jej deszcz i słońce.
- Po trzech latach od przejęcia rejonu od lokalnego providera, Airbites wszelkie
kłopoty zrzucało na ...poprzednika. Oczywiście kupujący nie wiedział o wszelkich
kłopotach.
hit numer 3 - całodobowa infolinia - cięcie w gumy. Mimo podanego numeru
klienta, sprawdzenie IP, MACów i innych cudów czyli najgłupsze co można zrobić
gdy dzwoni wściekły klient. Mniejsze i większe kłamstewka - cały zestaw rozmów z
czerwca 2007 które nagrałem służył jako materiał treningowy dla call-center na
lekcji "czego nie robić".
hit numer 4 - absolutne olewanie zapisów własnej umowy dotyczących reklamacji.
Spychologia, plus bałagan w księgowości.
Na szczęście mam to z głowy.
Póki jest dobrze, jest w miarę dobrze. Jak się zaczyna chrzanić pozostaje
zaciskać zęby.
Naprawdę odradzam.
--
Pokój przynoszę Wam...