> nie uboga gleba, nie zacofanie cywilizacyjne ani żydzi/muzułmanie są temu winni
> - ale cywilizowany świat okupujący ekonomicznie region (a także sporą część
> ameryki południowej) od lat...
Następny nawiedzony? Opowiedz tę bajkę niejakiemu Mugabe, który w ciągu swojej
antyokupacyjnej polityki doprowadzić kwitnący, silny kraj do klęski głodu i
totalnego zniszczenia ekonomicznego.
To nie obcy, okupanci i cywilizacje Zachodu są winne -- to my sami, czy się
nazywamy Mugabe, czy Kaczyński. Wszędzie tam, gdzie do władzy dochodzą fanatycy
rozliczeń, lustracji, dekomunizacji (lub jej lokalnej wersji, np. odbierania
ziemi białym farmerom) -- tam gospodarka trafia do zakurzonej szuflady. Po kilku
latach zaczyna się klęska -- klęska emigracji, głodu, braku lekarzy,
nauczycieli, naukowców, ekonomistów. Mugabemu przeszkadzało, że naukowcy i
ekonomiści byli biali. Łukaszence przeszkadza, że byli prozachodni. Kaczyńskiemu
przeszkadza, że są z układu.
A rezultat? Głodne dzieci. Oby nas to ominęło, bo jesteśmy dopiero na początku
tej paskudnej, rozliczeniowo-mściwej drogi.
Natomiast zgadzam się z tobą, że pomocy głodującym należy udzielać wyłącznie "w
naturze". Zadnych pieniędzy, za które można kupić broń albo żywność -- tę drugą
tylko wtedy, jeśli akurat JEST na rynku.
W głowie się nie mieści, że UE, z wiecznym problemem nadprodukcji żywności, nie
może utworzyć solidnej sieci skupu i dystrybucji żywności na cele pomocy
humanitarnej. Nie doraźnie, tylko stale -- jeśli wyprodukuje za dużo, przeznacza
specjalną rezerwę budżetową na wykupienie tej nadprodukcji i karmi nią
potrzebujących ludzi. Chyba niewielu ludzi miałoby coś przeciwko wykorzystaniu
ich podatków na kupowanie żywności dla głodujących.
--
ADMIN - Antypatyczny Dreczyciel Masowo Indoktrynowanych Niewiniatek (furtive_kitten)