zdaniem rekrutera
Autor:
Gość: Rekruter
IP: *.elartnet.pl
20.07.09, 13:42
Zasadniczo autorka tekstu ma rację - ludzie kłamią w CV, a o znajomości
języków obcych zwłaszcza. Ale dlaczego tak jest? Bo dzisiejsze rekrutacje w
Polsce to absurd i farsa a wymagania na większości stanowisk nieadekwatne do
faktycznych obowiązków. Jeżeli chodzi o znajomość języków obcych to dodawana
jest ona zwyczajowo, często bez uzasadnienia do czego ten angielski, w jakim
zakresie, ot ma być i już. Tymczasem ten warunek znacząco obniża liczbę
dobrych kandydatów, bo sporo osób o dobrych kwalifikacjach nie zna języka,
tymczasem na danym stanowisku jest on w ogóle nie potrzebny albo czasem jakiś
raport trzeba napisać albo maila przeczytać, więc podstawowy by wystarczył.
Ale nie, ma być, bo z jakichś dziwnych względów pracownik z angielskim, nawet
o niższych kompetencjach niż ten bez angielskiego, jest lepszy. A więc ludzie
wpisują sobie biegły a potem to się zobaczy ... Co do wymagań, to na większość
stanowisk są one zawyżone, teraz nawet do sprzątania trzeba mieć
doświadczenie, referencje, angielski i maturę, więc rekrutuje się długimi
tygodniami a jak już się ktoś trafi to okazuje się, że nie chce za takie
pieniądze, więc od nowa ... Standardowe ogłoszenie o pracy dla specjalisty ma
około 10 - 12 wymagań, przy czym HR - owcy z lubością wpisują np. cechy
zupełnie niesprawdzalne w trakcie rekrutacji, np. koleżeńskość, umiejętność
pracy w zespole, pogodne usposobienie - no żesz jak to sprawdzić w rozmowie
kwalifikacyjnej czy ktoś umie pracować w zespole, zatrudnić go w agencji,
wypytywać kolegów, zagrać z nim mecz koszykówki? Dużo jest takich wymagań dla
samych wymagań z którymi nie wiadomo co zrobić, ale muszą być bo panie z HR
wyobrażają sobie, że jest gdzieś supermarket z superpracownikami i kupuje się
do wyboru do koloru, wedle wytycznych. Księgowa musi być "w pełni dyspozycyjna
- sypiać z nią chcą czy jak?, inżynier serwisu elastyczny i niekonfliktowy -
czytaj można mu wejść na głowę i nasiusiać a on nic, obsługa klienta ma "lubić
ludzi" - a z reguły ludzi nienawidzi i cóż?
Zazwyczaj rzadko znajduje się pracownika spełniającego 100 % wymagań,
poprzeczka spada w miarę upływu czasu, ale wybory pracowników dokonywane przez
pracodawców są zazwyczaj przedziwne, np. decyduje data urodzin - zawsze lepiej
wziąć młodszego, który za pól roku da nogę niż pracownika po 40-stce, który
szuka stabilizacji, bo stabilizacja to beee, nie będzie się rozwijał,
stagnacja albo bierz się panienkę, która popracowała rok w znanej wielkiej
korporacji zamiast solidnego długoletniego pracownika polskiej firmy, bo tamta
jest "światowa" choć ten chce pół jej pensji przy lepszej wiedzy i
doświadczeniu, odrzuca się ludzi za wydarzenia na które nie mieli wpływu, np.
przerwa w pracy - zwolnili go, szukał pracy, nie mógł znaleźć choć ma dobre
kwalifikacje - nie bo nie jest rozrywanym specjalistą, lepiej podkupić od
konkurencji kogoś, kogo za rok podkupi inna konkurencja - i tak można by
jeszcze długo ...
Więc co się dziwić, że pracownicy też kręcą, dopasowują, podkolorowują, skoro
wiedzą że takie są realia w polskich firmach? Ja też podkolorowuję i kęcę jak
wysyłam cv do innych agencji.
Ps. sprawdzanie cv odbywa się niezwykle rzadko jeżeli chodzi o inne fakty niż
znajomość języka, to wogóle jest półlegalne zdobywanie informacji o kandydacie
z innych źródęł niż on sam, do tego prawo mają tylko sady, prokuratura,
policja, a nie agencje rekrutacyjne!