Można jeszcze dodać, że często do wymagań nie przystaje pensja i 90 % kandydatów
spełniających warunki chce więcej, więc się obniża poprzeczkę i w końcu bierze
praktykanta albo że w odpowiedzi na ogłoszenie zgłaszają się wciąż ci sami
kandydaci, którzy już byli na rozmowach w tej firmie i zostali odrzuceni a
innych brak, bo ich nie ma na rynku i trzeba w końcu przyjąć ten bolesny fakt do
wiadomości albo w firmie jest taka rotacja, że jednocześnie rekrutuje się na 10
stanowisk a nie jest to Coca - cola czy IBM tylko biuro księgowe i zanim się
znajdzie jednego już trzeba szukać dwóch następnych ale pracodawca wniosków nie
wyciąga ... Faktycznie można by długo o tym, generalnie pracodawcy wciąż sądzą
że za małe pieniążki można dostać superfachowca, który zrobi cuda albo stosują
kryteria wyboru nie mające nic wspólnego z profesjonalizmem, przykład: dwa
miesiące szukamy asystentki dyrektora, wybieramy 6 najlepszych, dyrektor na
rozmowach ciągle niezadowolony i w końcu mówi: ja chcę długonogą blondynę, nawet
jak nie zna angielskiego! I wszystko w temacie!
Ciągle w Polsce panuje przekonanie że pracownik to ktoś gorszy, kogo można
dowolnie przestawiać, dowolnie traktować, płacić kiepsko bo to przecież tylko
głupi robol, nawet jak po studiach, powinien być młody bo stary jest za sprytny,
najlepiej ze wsi bo naiwny i tani, i wyrzucać jak tylko głowę podniesie!