Dodaj do ulubionych

smierc dziecka

02.08.06, 11:54

-- watek jest pardzo sluszny trzy miesiace temu zmarl moj synek po porodzie
wszystko sie zaczelo od mojej temperatury nik nie wiedzial co mi jest
mialam isc do domu jak podskoczyla mi temperatura do 40 st zrobiono mi ogolne
usg i slysze no ma pani zapalenie woreczka po chwili przychodzi kolejnych 2
lekarzy w tym moj kolega i slysze>pani dziecko nie zyje jak nie zyje sie
pytam przeciez widze ze sie rusza no tak ale nie ma nerek a wody plodowe sa?
lekarz odpowiada sa wiec nerki sila zeczy tez poczym mowi ze jest torbiel na
nerce dziecka i jest mniej wod plodowych musza przewiesc mnie do kliniki i
dolac wody
skonsultowalam to z ojcem dziecka podjelismy decyzje ze dolewamy te wody zeby
ratowac synka.Po dolaniu wod ktore odbylo sie w warunkach niehigienicznych
doszlo do zakarzenia pecheza plodowego 3 dni pozniej w 7 miesiacu urodzilam
synka jak zaczol sie porud lekarz pyta sie czy jestem swiadoma ze moj syn
umiera i nie ma rzadnych szans na co mowi ze jest to taki miesiac ze dzieci
sie ratuje sama jestem 7 miesiecznym wczesniakiem mowi ze nie warto
Krzys urodzil sie zywy mialam go na rekach zaczol sie dusic wiadomo ze takie
male dzieci nie maja wyksztaconych dobrze pluc wolam lekarza on mowi ze za
pozno dziecko jeszcze 10 min sie duslo zmarlo mi na rekach
do czego zmierzam dla rodzica nie ma nic gorszego przez pierwsze 2 ms
plakalam rozpamietywalam ale teraz wiem ze karzde takie zdarzenie ma nas
czegos nauczyc , natora wie co robi, moze tak lepiej dla dziecka w koncu mial
wade nerki,ale smierc jest czescia zycia
takie motto ZYJ TAK JAK BYS MIAL ZARAZ UMRZEC I WSZYSCY LUDZIE MIELI ZGINAC
BY KARZDA CHWILA MOGLA BYC DOBRA NA ODEJSCIE ZEBYS NIGDY NICZEGO NIE ZALOWAL
vergilka1<<>>
Edytor zaawansowany
  • anula36 02.08.06, 13:06
    jest takie bardzo dobre i zyczliwe forum- "chore dziecko- strata dziecka"
    poswiecone smierci noworodkow.

    p.s. wiem ze jest ci trudno ale staraj sie zwracac baczniejsza uwage na
    ortografie.


    --
    .
  • zojkaojka 02.08.06, 22:51
    Ale trudno tam trafic na zywa dusze-ciagle sie staram i nic.A zycie takich
    dzieci to tak potworne cierpienie zwlaszcza w pierwszych latach...a czesto po
    tej gehennie umieraja.Ciagle to widze bo prawie mieszkam na nefrologii.Roczne
    dzieci z krwawieniem do ukl.pokarmowego bo maja wrzody zestresu.
  • beatagl 10.08.06, 19:44
    dziewczyno ona pisze o śmierci swojego dzieca ty sie wogóle zastanowiłaś! aż
    sie zagotowałam jak to przeczytałam, straciła dziecko a ty jej każesz uwazać na
    ortografie!!!!!!dziewczyna chce wyżucić swója zal i ma uważać jak pisze!
    jesteś beznadziejna....aż brak słów


    mam nadzieję ze nigdzie sie nie pomyliłam....
    --
    Kaja i Franuś
  • anula36 12.08.06, 00:32
    co najwyzej proponuje - byloby szkoda zeby ktos przeczytal pierwsze 2 zdania
    posta i zrezygnowal z powodu formy.
    p.s. nadzieja byla plonna.

    --
    .
  • katrin-75 28.08.06, 23:28
    nie przesadzaj z ta kontrola, nie to jest tu istota...a najlepiej spadaj z tego
    forum
  • wielorak 19.08.06, 10:28
    anula36 brawo za pierszą odpowiedz na post w której zwracasz autorce uwagę dot.
    błędów ortograficznych- 100%-owe wyczucie taktu
  • baabcia 02.08.06, 16:33
    nie należy zbliżać się do żadnego z lekarzy, którzy "opiekowali się " Tobą i
    dzieckiem. Dobrze, ze Ty żyjesz.
  • vergilka1 04.08.06, 01:55

    -- dzieki ok bede uwarzac na swoje slowa nie ma problemu ale uwarzam ze ten
    post tez tyczy sie smierci i zycia nalezy wczytac sie w tresc i w to co
    chcialam nia przekazac
    vergilka1<<>>
  • funia3 04.08.06, 11:55
    vergilko1. bardzo ci wspolczuje przezyc.
  • 22pp 07.08.06, 10:36
    Vergiko jestem z Tobą, doskonale znam Twój ból, mój synek umierał na moich
    rękach mająć 10 miesięcy. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie i nie ma nic
    gorszego niż śmierć dziecka. Śmierć nie jest mi obca, 10 lat temu chowałam
    swojego pierwszego mężą, teraz synka, byłam z nim do końca, byłam jak wyciągali
    go z lodówki, ubierałam myłam i miałam ochotę razem z nim....życie jest
    okrótne. Pozdrawiam.


    Wiktor- bo to co miało sens odeszło razem z Tobą
    www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec313.htm
  • jolecka-22 11.08.06, 12:28
    Nie ma nic gorszego od smierci maleńkiej bezbronnej istotki. Nie ma nic
    gorszego od widoku jej zamkniętych na zawsze małych oczek.
    Rodzice którzy przeżyli śmierć dziecka i sami staraja się życ normalnie, są dla
    mnie wielcy bez względu na wszystko.
    --
    "Lepiej mieć tasiemca, niż żadnego życia wewnętrznego"
  • alicjaczar 03.11.06, 10:55
    Witaj...smutne forum...nagorzej gdy rodzice chowają dzieci.
    Należę do nich-ROZUMIEM CIĘ!!!
    mój syn odszedł_Maciek,lat 26- w tym roku-W Wielką Sobotę TEGO roku-2006.
    chorował ciężko-choroba wrodzona-ale ja z ta świadomością żyłam, że Maćko za
    chwilkę odejdzie.
    Dlatego próbuję zrozumiec Twój ból, cierpienie, ale każada smierć jest inna,
    inaczej ją każdy przeżywa.Używam świadomie słowa :próbuję bo nikt do końca Cię
    nie zrozumie....
    Nikt tego nie zrozumie, aż przed NIĄ -Śmiercią stanie. Bo tu jesteśmy
    równi....U ciebie dramat pogłębia postawa i decyzje lekarzy. brutalne
    komentarze...To boli..
    Chyba jesteś młoda...może będą następne dzieciaki?....chociaż wiem: JEDNO
    DZIECKO NIE ZASTĄPI DRUGIEGO.
    trzymam łapki za Ciebie,banalne-trzymaj się???Głupie...sama wiem...
    Alicja Czarodziejka
    smokk2005.blox.pl/2005/07/Ladnie-na-swiecie-a-ja.html"
    smokk2005.blox.pl/2005/07/Ladnie-na-swiecie-a-ja.html</a>
  • edyta.g.25 03.11.06, 13:55
    ...zgadzam sie- to straszne kiedy rodzice chowaja wlasne dziecko. Widzialam i
    bylam z rodzicami mojego meza- kiedy to ostatni raz zegnali sie z nim. Mial na
    imie Maciek i mial 30 lat. JA bardzo chcialam sie pozegnac tak jak zrobila to
    mama mojego Macka- przytulic, ucalowac, dotknac...ale nie potrafilam, nie bylam
    w stanie pozegnac sie w taki sposob z mezem ktorego kochalam nad zycie i kocham
    i zawsze bede kochac. Stchorzylam, nie mialam odwagi...choc tak bardzo tego
    chcialam Powiedziala mi poziej mama Macka- ze tak potrafi tylko matka...
    --
    Nadia Oliwia

    "Kochać Cię było łatwo, zapomnieć niemożliwe"
  • klara1913 20.11.06, 11:03
    Moje dziecko też zmarło i wcale nie uważam, że tak jest lepiej i natura wie co
    robi. Wady dzieci jak i ich śmierć zawsze są czymś złym. A co do lekarzy i ich
    bezczynności, to nie wiem z czego to wynika, ale dziś w końcu mamy XXI wiek i
    dzieci z większymi wadami się ratuje. Wcale Cię nie osądzam, wiem że cierpisz
    strasznie po stracie swojego dziecka i próbujesz się z tym co stało pogodzić,
    ale jak na moje pewnych śmierci można uniknąć gdyby pomoc lekarzy była na czas i
    gdyby tego naprawdę chcieli, gdyby naprawdę się przyłożyli. Mam wrażenie, że
    wmówili Ci, ze tak miało być i koniec. Moje dziecko zmarło bo a późno robiono
    cesarkę, zdecydowano się na nią za późno. Rodziłam w 38 tyg. ciąży, wcześniej
    ciąża przebiegała bez komplikacji. Wody odeszły, były przezroczyste i zgłosiłam
    się na porodówkę. Kazali czekać na skurcze i tak dalej. Skurcze przyszły, a wraz
    z nimi kilka razy KTG pokazało spadek czynności serca dziecka i co na to
    lakarze?- kazali kłaść się na drugi bok i czekali- na co nie wiem, chyba na ten
    krwotok, który był później - i co dalej? znów stwierdzili że poczekają i jeszcze
    okłamywali mnie że wszystko jest ok. To ich ok skończyło się 3 godziny później-
    kiedy w końcu zrobili cc, a powinni od razu jak krwawiłam i jak Maluszkowi tętno
    spadało. Efekt taki, że zdrowy w brzuchu i silny Mlauszek wykrwawił się i
    urodził bez czynności serduszka. Odzyskał ją tylko na krótko po 13 min.
    reanimacji. Potem okazało się,że w łożysku było jakieś naczynie błądzące- i co
    mam z tego wnioskować że natura tak chciała. Wiem dobrze i to od innych lekarzy,
    nie tych co byli przy porodzie, że przy takim problemie w dzisiejszych czasach
    rodzą się dzieci, nie można tylko zwlekać i kazać kobiecie czekać na
    fizjologiczny poród, a jak już się zacznie i zaczyna krwawić to natychmiast cc,
    a nie czekanie.. (na łapówę chyba bo na co nie wiem). Mama straszny żal do
    lekarzy i nie dam sobie wmówić, że tak musiało być. Bardzo czekałam na mojego
    Synka, był taki śliczny, ważył 3190 i mógł żyć!!!! , a o9ni nawet Maluszka nie
    chcieli mi pokazać bo ponoić za słaba byłam-dali tylko pełno prochów na
    uspokojenie bym im tam nie wyła i by mieli spokój. Jeden tylko z lekarzy,
    anestezjolog który mnie znieczułam do cc, sam z siebi przyszedł na OJOM gdzie
    leżałam tej nocy po porodzie i zapytał czy chce zobaczyć Synka i załatwiłby mi
    go przynieśnli. Nigdy nie zapomnę twarzy mojego Aniołka, mógł żyć-nie żyje, wg
    mnie przez nich nie żyje i tyle. Nigdy się z tym nie pogodzę, ale wiem że żyć
    trzeba dalej i każdy inaczej stara się radzić sobie ze stratą,jeśli Tobie pomoga
    że tak musiało być to dobrze ale mi to nigdy nie pomoże bo wiem, że tak być nie
    musiało i dziś dzieci nawet urodzone bez komory, czy przedsionka w sercu
    żyją.Pozdrawiam
  • anna6131 23.01.07, 08:15
    Chamy i gnoje ze znieczulicą! Podasz ich do sądu? Ja bym nie podarowała!
  • klara1913 06.02.07, 14:53
    ;,( Chamy to prawda, to określenie to za mało....nie podam ich do Sądu ale tylko
    dlatego, że nie dam rady przez to jeszcze raz przejść...boję się też że jak ich
    podam to potem nikt już nie pomoże mi mieć żywego dzidziusia...Chcę żywe
    maleństwo!!!-chociaż tego Maluszka, którego już ze mną nie ma nigdy nie zapomnę
    i nigdy nie przestanę po nim płakać.......tak strasznie go kochałam i kocham....
  • dominik2523 24.02.07, 12:04
    czytam to wszystko i az łzy cisną sie do oczu.ja nie straciłam dziecka i nie
    jestem w stanie wyobrazic sobie jak straszny jest to ból.jestem chora na
    bulimie i pozbawiam sie powoli zycia sama swiadomie a waszym dzieciom w tak
    okrotny sposob je odebrano.wyobrazam sobie co musza czuc moi bliscy widzac co
    wyczyniam ze swoim zyciem .po preczytaniu tego dostrezgam jak wielkie szczescie
    mam ze zyje i jak wielka przykrosc i bol sprawiam bliskim mowiac ze najlepiej
    by było jak bym umarła.
  • marw6 08.03.07, 17:54
    Tutaj twoje dziecko wcale nie zakonczylo drogi zycia,owszem umarlo zostalo pogrzebane ale to dopiero poczatek jak mawial nazyrejczyk smierc jest poczatkiem,Pytanie brzmi czego odpowiedz innego swiata rownoleglego swiata Azazel aniol jest tworca i prekursorem smierci,dodac trzeba jeszcze boga zla demiruga,zas po przeciwnej stronie bog wszechmogacy Jahwe i inne anioly w tym zycia nigdy nie jest powiedziane ze po smierci juz nic nie ma .Dzis sie stwarza idealne warunki do smierci zas warunki do zycia sa coraz mniejsze wszystko sie konczy surowce pozywienie jedyny bog ktory mowi ze odnowi zieme to ten ktoremu zalezy jeszcze na czlowieku a takim bogiem jest jahwe ,bog zapomniany i pomijany przez chrzescijan i jedyny jaki jeszcze moze nas uratowac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka