Dodaj do ulubionych

Boicie się śmierci ?

03.08.06, 11:56

Edytor zaawansowany
  • szymonstanczyk 03.08.06, 13:05

    Jak najbardziej tak. Wywołane jest to moim życiem. Wiem że będzie ono osądzone
    sprawiedliwie . Licze jednak że Bóg wybaczy mi moje słobości i będę mógł się
    radować z życia wiecznego.
  • heelpinka 03.08.06, 13:35
    swojej? nie
    dzieci? bardzo
    --
    kocham życie bez wzajemności
  • furino 03.08.06, 15:16
    Ja swojej śmierci się nie boję. Tak myślę teraz. Chyba jestem na nią w dużym
    stopniu gotowy. Ale boje się cierpienia fizycznego i przede wszystkim boję się
    śmierci innych ludzi. Oczywiście rodziny, przyjaciół ...
  • zettrzy 03.08.06, 22:07
    nie, mojej wlasnej nie
    smierc jest czescia zycia wiec czego sie bac? a przy okazji moze rozwiazac wiele
    problemow
    --
    reszty nie trzeba
  • tofik991 03.08.06, 22:53
    Czy wszyscy piszący "nie" robią to z przeświadczenia, że ich temat śmierci nie
    dotyczy w najbliższym czasie i będzie jeszcze czas na strach gdy się
    zestarzeją? Czy też uważacie, że w młodym wieku umiera się przeważnie wskutek
    nieszczęśliwego wypadku, co często przebiega tak szybko, iż strach nie zdąży
    przemknąć przez głowę?
    Swoją drogą, człowiek nieuleczalnie chory, bardzo cierpiący prosi już tylko o
    dwie rzeczy, naprzemian o cud lub śmierć.
  • anula36 04.08.06, 00:07
    boje sie ale nie pozwalam aby ten strach odebral mi radosc z zycia;)
    --
    .
  • zojkaojka 04.08.06, 00:11
    Sa tacy co prosza tylko o cud...
  • heelpinka 04.08.06, 14:21
    > Czy wszyscy piszący "nie" robią to z przeświadczenia, że ich temat śmierci
    nie
    > dotyczy w najbliższym czasie i będzie jeszcze czas na strach gdy się
    > zestarzeją?
    --

    Czy wszyscy nie mam pojęcia,mogę powiedzieć o sobie. Młoda nie jestem, moi
    rówieśnicy zaczynają umierać na zawały i nowotwory. Jeśli mnie to nie spotka,
    pożyje jeszcze może 20 może 30 lat.Mam więc blisko jak i daleko. Wierzę że
    śmierć jest wybawieniem, jest przejściem do czegoś lepszego, czymkoliwek by to
    było. Gdyby nie ta wiara oszalałbym z bólu po smierci, ojca, brata, matki... a
    tak, wierzę że teraz im lepiej. Mnie też będzie lepiej, więc czego się bać? Bóg
    jest miłosierny.
    kocham życie bez wzajemności
  • dobrotka06 07.08.06, 16:31
    Śmierci się nie boję. Ani własnej ani innych. Boję się samotności którą ta
    śmierć zostawia...
    I nie uważam, że mnie temat śmierci nie dotyczy bo mam "zaledwie" trzydzieści
    lat. Po prostu chyba nigdy się jej nie bałam. Może to kwestia wychowania...?
    Nie wiem...
  • lenkaa2 06.04.07, 12:31
    Boję się bardzo...ale jeszcze bardziej boję się samotności i starości.Teraz
    urodziłam pierwsze dziecko i zastanawiam się jak bardzo mocno rodzic cierpi po
    stracie dziecka.Nie wiem jak można to przeżyc?a przecież ludzie żyją
    dalej.Jestem świadoma śmierci jako ostatniego etapu życia,ale wiem że ciężko
    będzie się z nią pogodzic.Byc może dlatego ,że mam chorą duszę i ciągle szukam
    drogi do Boga...dlatego też się jej boję.
  • zojkaojka 04.08.06, 00:24
    Boje sie cierpienia,naglej i niespodziewanej,potepienia i jeszcze jak sobie
    poradza z tym moi bliscy,dzieci...Ale jest mi tez poprostu zal zycia- tamten
    swiat chocby najpiekniejszy bedzie juz inny...To moze glupio brzmi ale czy
    wypije tam grzanca zmarznieta po nartach,czy bede sie kochac z mezem,czy
    poplywam w jeziorze,urodze dziecko?!!!!A ta cudna ziemia, wszechswiat,cale to
    nieogarniete piekno...co z nimi bedzie?..............A na drugie kopytko to
    tesknie za tymi co odeszli i licze na to ze ich spotkam:-)
  • 80dominika 04.08.06, 08:58
    Mi kilkanaście lat temu zgniał brat w wypadku, miał 24 lata. Zdałam sobie wtedy
    sprawe jak kruche jest życie i jak mało trzeba by "przestać być". Teraz moja
    babci ma 85 lat, choruje, schudła jest słaba i tak naprawdę czeka na śmierć.
    Cigle mówi, że ona to już umrze niedługo, a z drugiej strony się modli o to by
    Bóg pozwolił jej pożyć jak najdłużej. Chyba się boi... Śmierć jest częścią
    życia, ale co się wtedy czuje? czy śmierć boli?
  • havana06 04.08.06, 19:22
    Dominiko, napisałaś bardzo mądrze.Jak sądzę, nawet bardzo starzy ludzie
    niechętnie godzą się ze śmiercią. Moja najukochańsza Babcia umierała przy
    mnie .Miała 68 lat. Mnie się wydawao , że jest b. stara.
    Teraz ja mam tyle i wcale jeszcze nie chcę od was odejść.
    Mama odeszła niedawno.
    Trudno jest mi się z tym pogodzić, ale wiem, że tak ma być.
    Może nie mam racji, ale sądzę, że powinnaś Sobie życzyć, aby ktoś najblizszy
    Ci umierał przy Tobie.
    Przy mnie umierała moja Mama.
    Najukochańsza z mam.
    Jestem b. wdzięczna opatrzności, że w tej chwili nie była sama.
    A to , jak my przeżywamy ich odejście jest sprawą każdego indywidualną.
    Życie jest kruche jek wspomniałaś.I innej prawdy nie ma.
    Jeśli Cię tylko na to stać bądź przy Swojej Babci.
    Jeśli przy Tobie umrze powinnaś być dumna.
    Może jest coś o czym my nie wiemy????
    Ja zbliżam się do starościb
  • blanka_e 11.08.06, 09:06
    Napisałaś:"Jeśli przy Tobie umrze powinnaś być dumna"
    Chcesz przez to powiedzieć, ze jest to wyróżnienie, gdy ktoś bliski przy nas
    umiera? a co ma powiedzieć ktoś taki jak ja? ani moja Mama ani Tata
    nie "poczekali" by ktoś z bliskich był przy nich...Nie chcieli wyróznić ani
    mnie ani nikogo? Wiesz, to bardzo boli, pamietam żal mojego brata po śmierci
    mamy: w kółko powtarzał "co ona czuła w tamtym momencie, co widziała? sufit
    szpitalnej sali?" a ja musiałam go pocieszać jak umiałam najlepiej, choć wcale
    nie było mi lekko. Tak samo Tata-odszedł tak cicho, spokojnie, jakby nie chciał
    nikomu przeszkadzać nikogo absorbować, a przecież tak bardzo wszyscy się
    kochalismy, tak byliśmy ze soba związani...Niestety, ja nie "mogę być dumna"
  • puola 04.08.06, 20:29

    Lek przed smiercia jest typem leku przed czyms nieznanym. Moze on byc
    niesamowicie spotegowany przez nabyte wzorce sugerujace czym jest to nieznane.
    Z drugiej strony smierc jest tak pospolitym i naturalnym zjawiskiem ze
    racjonalnie biorac nic specjalnego w tym zjawisku byc nie moze.

    I wlasnie ten aspekt naturalnosci zjawiska smierci jest podstawa do zupelnie
    innego spojrzenia. Jezli postrzega sie zycie jako naturalne ale fantastyczne
    zjawisko o skonczonym czasie trwania, to rozkoszuje sie kazda jego chwila
    w tym i kazda chwila przed jego koncem i chwila ostatnia. W tym sensie smierc
    jest postrzegana w radosnym sensie tak jak ostatni akord utworu muzycznego i
    cisza po nim.
  • natalka85 07.08.06, 15:10
    ja się nie boję.
  • havana06 07.08.06, 22:27
    Dominiko, ja się śmierci nie boję- nie mam czego tak naprawdę żałowaći- ale
    nie bardzo mi zależy na tym, aby już odejść.
    Jednoznacznie- nie boję się!
    Anna
  • abasia471 07.08.06, 22:56
    Boję się umierania. Cierpienia i tego, że zostawię moich bliskich. Dopóki
    śmierć jest daleko łatwiej o filozoficzny ton, gdy się zaczyna zbliżać
    przychodzi strach. Jestem osobą wierzącą, ale to nie załatwia wszystkich moich
    problemów związanych ze śmiercią. Bardzo chciałabym umrzeć nagle, a najlepiej
    we śnie. Modlitwa: od nagłej i niespodziewanej śmierci, zachowaj nas Panie, nie
    jest przeze mnie odmawiana. Za dużo się napatrzyłam na trudne umieranie moich
    bliskich.
  • b-beagle 09.08.06, 14:12
    Boję się cierpienia
    --
    beagle
  • kasia.kul 09.08.06, 14:39
    Ja się nie bałam, nie bałam się do chwili kiedy urodziłam dziecko. Teraz
    chociaż nie boję się to może zbyt mocne określenie, powiem tak, kiedy nie
    miałam dziecka, właściwie było mi wszystko jedno, gdybym miałam umrzeć to cóż,
    moje słowa byly takie , ze Bóg tak chciał, teraz gdybym miała odejść, to chyba
    bym się dość mocno poklóciła o to z Bogiem, bo mam jeszcze 2,5 letnie
    dzieciątko i za nic w świecie nie chciałbym jej zostawić.
  • agies2000 09.08.06, 15:20
    odkad zmarla moja mama(15 lipca 2006)nie boje soe smierci,bo wiem ze sie z nia
    tam spotkam i bede przy niej bezpieczna.Aczkolwiek chce zyc jak najdluzej bo
    mam 2 male coreczki,ktore mnie potrzebuja.Smierc chyba nie boli.Moja mama
    umierala na raka,czyli cierpiala,ale 2 dni temu snila mi sie i powiedziala ze
    wbrew wszytskiemu miala bardzo spokojna i lekka smierc,czyli pomimo tego
    cierpienia fizycznego odchodzimy moze spokojnie?
  • tofik991 09.08.06, 17:14
    Gdybym zaczął wierzyć w sny myślałbym tak jak Ty. Niestety nie potrafię w nie
    uwierzyć.
  • misio9943 16.08.06, 12:18
    Boję się śmierci bo wiem, że w swoim życiu nagrzeszyłem, boję się śmierci bo
    niewiem co dalej będzie z moją żoną i dzieckiem, mamy tyle niedokończonych spraw
    a do jakegiś czasu nimogę przestać o tym myśleć czuję jak by byłą gdzieś blisko
    obok mnie. W dodatku boloi mnie głowa i kark może to jakaś depresja. Kiedy
    umierał mój dziadek miałem 9 lat - dziś nie pamientam go niestety zbyt dobrze i
    tak sobie myślę, że gdybym ja teraz umarł to mój czteroletni syn równierz by
    mnie niepamiętał a chcę być dla niego wzorem do naśladowania, chcę go uczyć i
    się z nim bawić chcę kochać się z żoną. Mam jeszcze tyle spraw do zrobienia
    muszę coś po sobie zostawić - BARDZO BOJĘ SIĘ ŚMIERCI
  • justyna302 19.08.06, 15:30
    Ja też się śmierci nie boję. Tłumaczę sobie to tak: jeżeli nie było mnie od
    początku wszechświata do mojego urodzenia i jakoś nie martwiło mnie to, to
    dlaczego potem miałoby być inaczej?
    Albo przecież gdybysmy śmierć porównali do snu - to skoro we śnie nie mamy
    świadomości swojego istnienia, nic nie czujemy, nic nie myślimy, tak jakby nas
    nie było i wcale nie jest to straszne, wręcz przeciwnie, wszyscy lubimy ten stan
    - to może tak samo jest ze śmiercią?
    Natomiast kiedy myslę o smierci swoich bliskich to od razu chce mi sie płakać.
    Wszystkich, wszystkich bym chciała od niej uchronić. I to nie z powodów
    egoistycznych, bo mnie będzie smutno, ale dlatego że nie chcę żeby się bali,
    żeby cierpieli, żeby czuli się samotni idąc w nieznane.
    Dlatego czasem myslę, że dobrze byłoby umrzeć pierwszej. Zeby utorować im drogę,
    żeby ci, których tak kocham nie bali się tam iść, bo będą wiedzieli że ja już
    tam jestem. Zeby pierwsza zobaczyć jak to jest, a może jesli będzie to możliwe,
    dać im jakiś znak, że nie ma się czego bać.
    Ot, takie wynurzenia, może troche śmieszne, ale prawdziwe..
  • toskania8 07.09.06, 01:05
    nie wiem, tego człowiek nie wie nigdy, a w każdym razie na pewno nie wtedy,
    kiedy wydaje się to bardzo odległe i tak naprawdę nie do końca wierzymy, że nas
    to też dotyczy, choc niby jest to jedyna pewna rzecz na tym niepewnym świecie.
    Kiedy staniemy bezpośrednio przed taką ewentualnością (na przykład dopadnie nas
    cięzka choroba), wtedy będzie pora się z tą myślą zmierzyć.
    W każdym razie na pewno boję się zniedołężnienia, bezradności, całkowitego
    zdania na łaskę czy opiekę innych, samotności umierania i cierpienia.
  • kasia285 11.09.06, 17:15
    boje sie umierania-bolu i jego dlugosci- nie boje sie smierci, ale chciala bym
    aby troche poczekala mam male dziecko i bardzo chce je wychowac.
    --
    Marcowy Pawelek 6.03.2006
  • blue_ice1 14.10.06, 18:51
    kiedys,gdy bylam wolna,bez zobowiazan- nie balam sie. Teraz - jako mama corki
    ktora doswiadczyla smierci taty i - mimo,ze ma ojczyma- wciaz mowi *mamo-Ty
    jestes dla mnie wszystkim*, tak- teraz sie boje smierci. Smierci dziecka -
    nie wiem jak bym przezyla, i smierci wlasnej- bo mysle ze corka popelnilaby
    samobojstwo.........


    --
    *W ogole, Swiety Mikolaju - chcialabym wiedziec, dlaczego neurony obumieraja, a
    glupota ODRASTA i się MNOZY? *
  • kozborn 28.11.06, 23:14
    Nie boję się śmierci. Swojej oczywiście. Myślę, że samej śmierci się nie
    zauważa. Nie ma chyba momentu, w którym mówimy sobie - oho, właśnie się zaczeło,
    właśnie umieram, właśnie gaśnie we mnie życie. Odpływa z nas świadomość, a
    jeżeli ona, to i jakiekolwiek zdawanie sobie sprawy z czegoś. Tak samo
    niepodobna świadomie zasnąć. Myślę, że śmierć przypomina właśnie zapadnięcie z
    sen. Cyt, i Cię nie ma. Jak przed urodzeniem... Nie wierzę w życie po śmierci,
    jestem ateistą. Nicość doskonała.
    --
    www.zlewychowanekaczki.blox.pl

    Jakąż zagadką jest człowiek! Lepiej go j*bać niż próbować zrozumieć!
  • zeng 29.11.06, 09:41
    mylisz się kozborn, jeżeli człowiek jest przy świadomości (nie jest
    nieprzytomny) i o ile ma na to czas, to wie, kiedy umiera. Dokładnie wiedział
    to mój dziadek, żegnał się z nami, odganiał śmierć, widział ją, my
    wiedzieliśmy, że ją widział.
  • aniawx 29.11.06, 10:09
    ja też się z to Tobą kozborn nie zgodzę. Byłam przy moim narzeczonym jak
    umierał. Tracił przytomność, ale cały czas wołał "Kochanie to już koniec".:( To
    było straszne, siedziałam przy Nim i nic nie mogłam zrobić:(( Tylko czekać...
  • imagiro 29.11.06, 17:03
    poznalem przed kilkoma laty pewnego franciszkanina (W USA), wlasciciela osrodka
    duchowego, autora kilku ksiazek ... na pytanie czy boi sie smierci odpowiedzial:
    nie moge sie doczekac, zabawa tam na calego a ja tu, na tej ziemi ... hm...
    trzeba znac tego czlowieka, by wiedziec, ze nie zartowal ... moze wiec
    niektorzy z nas wiedza cos na ten temat ?
    --
    moglbym tak godzinami, ale powiem krotko ... a iii ty
  • cala_grzesiowa 03.01.07, 22:58
    już nie, odkąd mam tam syna
  • bartolin1978 04.01.07, 06:50
    Ja tez sie nie boje
    To jedne co pewne na tym swiecie jezeli czlowiek sie narodzi...
    ...kwestia czasu....
    ...kazdy dzien jest dobry na smierc...
  • zoyka6 06.01.07, 00:26
    Boję się bólu. Byłam z mamą jak umierała na raka i widziałam jej cierpienia.
    Poza tym mam dzieci i strasznie chciałabym się przy nich zestarzeć. Dużo już
    zrobiłam w życiu ale marzeń mam jeszcze na wiele lat. I daj Boże mi je
    zrealizować.
    --
    Wszystko można ale nie wszystko wypada
  • anna6131 22.01.07, 07:46
    Choć nie jestem jeszcze stara, ostatnio dość często myślę o śmierci. Nie
    uwierzycie mi, ale JESTEM CIEKAWA, jaka też ona będzie. Niespodziewana, we
    śnie? Nie daj Boże, po długiej chorobie? A może w wyniku jakiejś tragedii, np.
    żywiołu? Oczywiście nie chciałabym cierpieć, ale myślę, że nade wszystko ważne
    jest pozałatwianie wszystkich swoich spraw tu na Ziemi i pojednanie się z
    ludźmi oraz Bogiem. Gdy umieramy nagle, nie mamy takich szans... Mój syn śmieje
    się z moich obaw, mówi, że coś sobie wymyślam. Ale ja mam specjalne miejsce,
    gdzie leży testament, kontrakt z cmentarzem, polisa ubezpieczeniowa i wykaz
    długów. Te długi spłacam co miesiąc i odkreślam sobie, ile mi ubyło. Żeby mój
    syn mógł oddać wszystko, czego ja ewentualnie nie zdążę i żeby zawsze mógł
    popatrzeć ludziom w oczy. Chciałabym też przed śmiercią widzieć moje dziecko
    ustawione w życiu i samodzielne, a przede wszystkim - wierzące, tak jak matka.
    Wtedy na pewno będzie mi lżej odejść i odejdę bez strachu - do lepszego
    świata...

  • bernadka.1 12.03.07, 23:42
    zawsze bałam się panicznie śmierci. Nic niej przecież nie wiedziałam. Ale od
    momentu śmierci mego ukochanego synka już się nie boję. Wiele po śmierci synka
    czytałam, przypomniałam sobie o sednie mojej wiary czym jest zmartwychwstanie i
    życie wieczne. Teraz staram się żyć lepiej......chce sie spotkać z Kamilkiem.
    --
    Kamilek miałby już
    Bartosz
    Kamilek
  • marw6 13.03.07, 20:20
    Czlowiek sprawiedliwy i darzacy do sprawiedliwosci sie jej nie boi ale z nia walczy tutaj trzeba tajemnej wiedzy i gnostyki aby myslec chociarz o jakiejs walce ze smiercia.Jedyną drogą do zbawienia jest zdobycie tajemnej wiedzy (gnosis); posiada ją wybraniec Boży, a więc ktoś kto pozostaje w łączności z Bezimiennym Bogiem. Wtajemniczone grono wsłuchane w głos takiego wybrańca może oczekiwać na wyrwanie się z absurdalnego świata. Tajna wiedza jest przypomnieniem prapoczątków duszy i uświadomieniem boskości własnej jaźni. Elitarność gnostycyzmu bierze się stąd, że nous (intelekt zdolny do intuicji) nie został równo między ludźmi rozdzielony, stąd nie wszyscy mogą mieć udział w boskości.

    Zgodnie z ustaleniami przyjętymi na konferencji w Messynie (1966) gnoza to wiedza o boskich tajemnicach przeznaczona dla wybranych, natomiast gnostycyzm to grupa systemów II wieku po Chrystusie, które głosiły, że w człowieku jest iskra Boża pochodząca ze świata Bożego; iskra ta spadła na świat i ma powrócić z powrotem do Boga, aby z Nim się zintegrować. W gnostyku jest jedność i tożsamość jaźni, iskry Bożej, boskiej rzeczywistości i poznania. Wobec chaosu i absurdu świata gnoza ma być jedyną drogą wyzwolenia.
  • mallutka 16.03.07, 14:16
    Ja się boję, bardzo.

    Kiedyś jakiś aktor (nie pamiętam dokładnie, kto -starszy juz pan), zapytany w
    wywiadzie, czy boi się smierci, odpowiedział, że nie - bo przecież np. 70 lat,
    200, 1000 temu nie było go świecie, świat istniał, ludzie przeżywali swoje
    radości i smutki - a on tego zupełnie nie odczuwał, bo go "nie było".
    Jest więc przekonany, że tak samo będzie "po". Świat dalej będzie istniał, nowi
    ludzie będą przeżywać swój czas - ale on nie będzie tego "czuł", bo znów wróci
    do takiego stanu jak przed własnymi narodzinami.
    Przyznam, że na chwilę mi pomogła ta prosta interpretacja - rzeczywiście ma
    dużo racji.

    Ale to i tak nie zmienia faktu, że raz na jakiś czas, najczęściej przed snem,
    dopada mnie taki gwałtowny, paniczny strach (taki z somatycznymi objawami -
    oblewa mnie zimny pot, trzęsą mi się ręce, oddycham szybciej). Uświadamiam
    sobie, że kiedyś mnie NIE BĘDZIE.
    NIE BĘDZIE.
    Że czas nie jest mi dany na wieczność..

    Nie mogę sobie z tym poradzić.
  • lily26 23.03.07, 22:46
    tak to jest kiedy nie wierzy sie w istnienie duszy.ja bym oszalala majac
    swiadomosc ze jestem jedynie cialem i niczym wiecej.to znaczy ze jestem
    zaprogramowanym na pewien czas robotem ktory ma pograzyc sie w nicosci.tym
    bardziej ze zycie jest tak krotkie i smutne.naprawde przykro by bylo gdyby ten
    padol lez mial okazac sie wszystkim..wlasnie tego najbardziej sie boje ze potem
    niczego nie bedzie(chociaz wtedy nic bym nie czula ale tego wlasnie za nic w
    swiecie bym nie chciala)albo tego ze ten inny swiat okaze sie gorszy od tego lub
    bede musiala pokutowac za swoje winy.przeraza mnie tez mysl o reinkarnacji.mimo
    wszystko mam nadzieje ze smierc jest wybawieniem i przejsciem na inny etap a nie
    koncem.
  • hania_2006 24.03.07, 10:09
    Ja się nie boję odkąd jest tam mój mąż. Zawsze był parę kroków przede mną i
    torował mi drogę, teraz jest tak samo. Bardzo chciałabym go tam spotkać i liczę
    na to. Nie wiem co jest po drugiej stronie ale jeżeli to wszystko ma jakiś sens
    to coś musi być. Bardzo chciałabym przekazać to mojej córce ale ona nie jest
    gotowa na rozmowy o śmierci. Ja niestety tez nie byłam przed śmiercią męża i
    teraz żałuję, usiłował ze mną o tym rozmawiać.
  • marudka1980 08.04.07, 00:11
  • martikozi 20.04.07, 11:47
    czasami jak tak się zamyślę zastanawiając sie co będzie po śmierci? Nic? Nagle
    wszystko się skończy, nie będzie mnie, zniknę i co? Nie będe rozmawiać, nie
    będę chodzić, nie będę nic.....to mnie ogarnia jakaś trauma :-) przerażenie.
    A czasami jak się wkurzam to już sobie myślę że olewam ten głupi świat i głupie
    niesprawiedliwe życie i moge juz umrzeć bo nie chce mi się żyć....
    Dziwne to życie....
  • jestsuper2 26.04.07, 20:12
    Ja mogę umrzeć choćby tu i teraz.
    Na moim !!! życiu nie zależy mi wcale,jest tyle bardziej wartościowch osób.
  • kaczanov 12.05.07, 17:10
    każdy kto bez dystansu i świadomości istnienia poddaje się ziemskim
    'przyjemnościom' panicznie boi się śmierci. to jest coś 'normalnego' w
    dzisiejszym świecie. jest to spowodowane m.in tym, że większość ludzi usiłuje
    pojąć umysłem świat, śmierć, istnienie, przemijanie itd. proponuję spojrzeć w
    niebo, ale nie myśląc o niczym, tylko poczuć moc istnienia, poczuć oddech, śpiew
    ptaka czy wiatr. umysł wytwarza swoje schematy bazujące na doświadczeniach z
    przeszłości i uzyskuje jakiś wypaczony obraz, iluzję świata, kombinuje, chce
    wszystko wiedzieć, boi się. energia i świadomość pochodzi tylko z wewnątrz.
    polecam teksty Zen, naprawdę można po nich spojrzeć na świat nie przez pryzmat
    umysłu. polecam też książkę "Potęga teraźniejszości" - Eckhart Tolle
  • ania131313 29.06.07, 15:38
    każdego człowieka przeraża to co nie znane,a to co nie znane nie musi wcale być
    straszne
  • annas1961 13.07.07, 11:42
    Witam wszystkich,polecam ksiązkę napisana przez księdza ,wykładowcę,teologa
    Francois Brune pt <<Umarli Mówią>> wydaje ją chyba wydawnictwo <<Adam>> ul
    rolna w-a tak pisze na książce,dodam ze wpadła mi w ręce przypadkiem, bardzo
    mnie zafascynowała,jezeli możecie przeczytajcie a potem opiszcie wrazenia , a
    moze ktos już czytał? Poruszany jest temat życia po zyciu,udokumentowane
    kontakty ze zmarłymi itd bardzo mnie podniosła na duchu,moja wiara się
    wzmocniła.Myślę że jak ma się 100% wiary w boga to śmierć nie przeraża i życie
    ma sens, nie zrazajcie się tytułem naprawde warto przeczytać

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka