Dodaj do ulubionych

Za młoda na śmierć

21.12.06, 21:37
Jestem chora!!! Mam raka tarczycy. Wiem, że umrę i sama tego świadomość jest
gorsz od śmierci!!! Chciałabym odejść nagle. Powolne umieranie jest
straszne!!! Czy tak musi być???????????????????????????????????????
Obserwuj wątek
    • pyrteczka Re: Za młoda na śmierć 21.12.06, 21:49
      Izuniu, ja wiem, że łatwo się mówi, poucza, ale nie możesz tak podchodzić do
      swojej choroby. Trzeba walczyć, nie poddawać się, to podstawa. Rak to wcale nie
      jest wyrok. Znak kilka osób, które wyleczyły się z nowotworu. Najważniejsze
      żebyś nie dała się pokonać, MUSISZ WIERZYĆ !!! Trzymam kciuki i wierzę, że
      będzie dobrze. Trzymaj się ...
    • aniawx Re: Za młoda na śmierć 21.12.06, 22:23
      Iza rak jest do zwalczenia!! Pamiętaj o tym. Chciałam Ci jeszcze przytoczyć
      słowa mojego narzeczonego, który tez miał raka - "Bóg wystawia nas na próbę...a
      naszym obowiązkiem jest dźwigać Krzyż który kiedyś sami mu nałozyliśmy...Ale
      pamiętajmy...Rak to nie Bóg...Z Bogiem nie warto walczyć bo i tak się nie
      wygra..a z rakiem mamy szansę..."
      Bądź dzielna!! Dużo siły życze!
      Ania
      • marian3331 Re: Za młoda na śmierć 01.06.07, 14:13
        Mam Boga ale nie umiem go jeszcze używać,moje slowa może troche dodadza ci otuchy staram sie wyskrobac cos w starych ksiazkach ale wiele zostalo zniszczone i niewiele można dość zrozumienić pozatym nie chcial bym przez nieumiejetne stosowanie zniszczyc tych co żyja.Nie jest to żart ani glupi kawal,naprawde zaczol do mnie mowić wszechmogacy.Chcialbym pomóc ludziom chorym,nie wiem czy jestem w stanie ale aniol powiedzial że mam talent,miejmy nadzieje żę to jest prawda sa nie bardzo w to wierze co mi sie ostatnio przytrafia ale faktycznie bog i anioly istnieja i sa podobne do ludzi.
    • zeng Re: Za młoda na śmierć 22.12.06, 00:22
      Iza, już dziesiątki ludzi ci mówiły, że raka się leczy itp.

      Ja ci powiem coś innego.

      Odeszły w ciągu ostatnich dwóch lat dwie bardzo mi bliskie osoby, najbliższe.

      Jedna z nich na skutek raka, choć nie bezpośrednio z tej przyczyny, miała pół
      roku czasu na pożegnanie, na załatwienie wszystkich spraw, powiedzenie do było
      jeszcze do powiedzenia. I my mieliśmy ten czas dla tej osoby.

      Druga osoba odeszła nagle, bez możliwości pożegnania, powiedzenia, że się
      zobaczymy jeszcze kiedyś. Bez czasu na pogodzenie się z tym dla obu stron.

      Znam ból po odejściu osoby nagle i z przygotowaniem. Jeżeli chodzi o bliskuch
      zdecydowanie chciałbym mieć czas i dać im czas, odejście z chwili na chwilę
      jest o wiele gorsze, niedokończone sprawy są straszne.

      Oczywiście nie wiem, czy jest lżej osobie odchodzącej, ale mogę powiedzieć
      jedno. Osoba umierająca nagle ma w oczach strach i pytanie. Osoba umierająca po
      zakończeniu spraw ziemskich ma w oczach szczęście.
    • szymon236 śmierć jest piękna 22.12.06, 01:22
      Cóż można powiedzieć w takich chwilach? Że życie ludzkie marne jest ale i tak
      wielka szkoda że żyje się tylko raz. Ale z drugiej strony przed Tobą już tylko
      spokój, cisza i błogi stan niebytu.


    • bartolin1978 Re: Za młoda na śmierć 22.12.06, 10:44
      IZKA WEZ SIE W GARSC!!!!!!
      nie bede pocieszal
      CHCE ZMOBILIZOWAC DO WALKI!!!!
      Prosze nie poddawaj sie...zgadzam sie ze rak to nie wyrok!!!


      SCISKAM CALUJE JESTESMY Z TOBA...
      ...DASZ SOBIE RADE WIERZE W CIEBIE!!!

      • bartolin1978 Re: Za młoda na śmierć 22.12.06, 11:39
        mam cos dla Was do poczytania...


        Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi
        odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię.

        Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno
        przemyślałbym wszystko, co powiedziałem. Oceniałbym rzeczy nie ze względu na
        ich wartość, ale na ich znaczenie. Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w
        każdej minucie z zamkniętymi oczami tracimy 60 sekund światła. Szedłbym, kiedy
        inni się zatrzymują, budziłbym się, kiedy inni śpią. Gdyby Bóg podarował mi
        odrobinę życia, ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu, odkrywając nie
        tylko me ciało, ale moją duszę. Przekonywałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie
        myśląc, że nie warto się zakochać na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją
        się właśnie dlatego, iż unikają miłości! Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale
        zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się latać samodzielnie. Osobom w podeszłym
        wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze starością, lecz z
        zapomnieniem (opuszczeniem).

        Tylu rzeczy nauczyłem się od was, ludzi... Nauczyłem się, że wszyscy chcą żyć
        na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym
        sposobie wspinania się na górę.
        Nauczyłem się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią, po
        raz pierwszy, palec swego ojca, trzyma się go już zawsze. Nauczyłem się, że
        człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu
        pomóc, aby się podniósł. Jest tyle rzeczy, których mogłem się od was nauczyć,
        ale w rzeczywistości na niewiele się one przydadzą, gdyż, kiedy mnie włożą do
        trumny, nie będę już żył. Mów zawsze, co czujesz, i czyń, co myślisz. Gdybym
        wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącego, objąłbym cię mocno i
        modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem stróżem.

        Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę,
        powiedziałbym "kocham cię", a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz.
        Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku,
        ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałbym ci
        powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę.

        Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu. Być może, że
        dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj,
        uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował
        dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś
        zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie. Bądź zawsze blisko tych,
        których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, jak ich kochasz i
        bądź dla nich dobry, miej czas, aby im powiedzieć "jak mi
        przykro", "przepraszam", "proszę", dziękuję" i wszystkie inne słowa miłości,
        jakie tylko znasz. Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś
        więc Pana o siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i
        bliskim, jak bardzo są ci potrzebni. Prześlij te słowa komu zechcesz. Jeśli nie
        zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj. I jeśli tego nie
        zrobisz, nigdy nic się nie stanie. Teraz jest czas. Pozdrawiam i życzę
        szczęścia!
        GG.Marquez
    • alfa36 Re: Za młoda na śmierć 31.12.06, 00:46
      Iza, 15 miesiecy temu urodziłam dziecko. Wkrotce potem dowiedzialam sie, że mam nowotwór węzłów chlonnych. Dziś żyję i mam się dobrze. Potrzeba Ci dużo sily, znajdź ją w sobie. Powodzenia.
    • marw6 Re: Za młoda na śmierć 13.03.07, 20:38
      Nie tak byc nie musi rak jest choroba uleczalna ja posiadam tajna wiedze aby moc ci pomoc .Jedyną drogą do zbawienia jest zdobycie tajemnej wiedzy (gnosis); posiada ją wybraniec Boży, a więc ktoś kto pozostaje w łączności z Bezimiennym Bogiem. Wtajemniczone grono wsłuchane w głos takiego wybrańca może oczekiwać na wyrwanie się z absurdalnego świata. Tajna wiedza jest przypomnieniem prapoczątków duszy i uświadomieniem boskości własnej jaźni. Elitarność gnostycyzmu bierze się stąd, że nous (intelekt zdolny do intuicji) nie został równo między ludźmi rozdzielony, stąd nie wszyscy mogą mieć udział w boskości.

      Zgodnie z ustaleniami przyjętymi na konferencji w Messynie (1966) gnoza to wiedza o boskich tajemnicach przeznaczona dla wybranych, natomiast gnostycyzm to grupa systemów II wieku po Chrystusie, które głosiły, że w człowieku jest iskra Boża pochodząca ze świata Bożego; iskra ta spadła na świat i ma powrócić z powrotem do Boga, aby z Nim się zintegrować. W gnostyku jest jedność i tożsamość jaźni, iskry Bożej, boskiej rzeczywistości i poznania. Wobec chaosu i absurdu świata gnoza ma być jedyną drogą wyzwolenia.Drogi sa dwie i mozliwosci do walki z choroba,jesli zaczniesz dozyc do perfekcji znaczy do tego aby byc istota sprawiedliwa,dzielic sie z innymi masz szanse na wyrwanie sie z chorby ,trzeba nie byle jakich srodkow po piersze musisz wzmacniac organizm sprobowac oczyscic cialo i dusze jedna z form czystosci jest jednosc z bogiem i proba zrozumienia gnozy.Ja osobiscie uwazam ze osoba ktora bedzie na sirodkach dopingujacych i pila glukoze bedzie w stanie pokonac owa chorobe, unikanie naprominiowanie gdyz promienie rendgena za bardzo oslabiaja organizm chemia zabija dusze i cialo ,ale po owej terapi szybko choroba pokonuje cialo gdyz jest na tyle slabe ze nie daje rady.Pozatym smierc to dopiero poczatek walki duszy z owa istota,ona uwaza sie za doskonalosc i czloweika trktuje z gory jako istote intelektualnie uposledzona ,bo bez gnostyki nie ma zbawienia.
    • tango45 Re: Za młoda na śmierć 15.03.07, 06:10
      iza23w napisała:

      > Jestem chora!!! Mam raka tarczycy. Wiem, że umrę i sama tego świadomość jest
      > gorsz od śmierci!!! Chciałabym odejść nagle. Powolne umieranie jest
      > straszne!!! Czy tak musi być???????????????????????????????????????


      Kochana Izuniu, mam nadzieje, ze Cie lekarze ulecza.
      Ja opikuje sie od lat ludzmi chorymi i starymi. Mam rowniez kolezanki ktore
      maja taka sama prace. pomimo ze zawsze mam pietra ale nie raz musze asystowac
      przy umieraniu pacjenta. Mialam tez ludzi chrych na raka pluc. Nic podobnego,
      ze oni sie dusza. To sa brednie. Osoba ktora odchodzi zapada w cos w rodzaju
      spiaczki i o Bozym swiecie nie wie. Wszyscy moi pacjenci tak odeszli bez leku,
      bez cierpien. Moje kolezanki tez nigdy nie opowiadaly, ze mialy jakies problemy
      z odchodzaca osoba. Tak, ze te powiesci dziwnej tresci wloz miedzy bajki. Sa
      ludzie ktorzy lubia straszyc. Ja wiem bo mam ludzi w roznym stadium choroby i
      zdarza sie niestety, ze odchodza. Nie boj sie kochanie lecz sie ze wszystkich
      sil i badz dobrej mysli i duzo sie modl do Boga.
      • blanka110 Re: Za młoda na śmierć 02.04.07, 13:58
        Wcale nie umrzesz. kupa ludzi ma raka i zyją bardzo długo. ja mam ciotkę, która
        18 lat temu miała raka tarczycy. i do dzisiaj jest wszystko ok. jest zadowolona
        z życia i jeszcze niedawno drugi raz za mąż wyszła. Głowa do góry!!!
    • kinia10589 Re: Za młoda na śmierć 17.09.07, 19:16
      hmmm współczuje ci. tez mam problem ale troszke inny niz ty. i bym
      chciala sie z kis tym podzielic i to tez jest zwiazane ze smiercia.


      a co do twojego pytania. to chyba jest tak ze czlowiek przychodzi
      na swiat i z niego odchodzi... czasami szybciej ale to jest pojeb....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka