Dodaj do ulubionych

Dlaczego ludzie wierzą w życie po życiu?

26.04.07, 19:32
Dlaczego ludzie wierzą w życie po życiu?
Ja uważam że TAM nic nie ma. Rodzimy się po to aby umrzeć. Czy to ma sens?
Ponad 2 miesiące temu zmarła moja mama.
Wiedziała ze mam wątpliwości dotyczące"tamtej strony" bo miałam.
Do dzisiejszego dnia mama mi się nie przyśniła.
Gdyby coś tam rzeczywiście było napewno by przyszła do mnie i mi powiedziała.
Wiedziała co o Tym myślę.
Po smierci nic n nas nie czeka....przykre

Bacha
Edytor zaawansowany
  • aniawx 26.04.07, 20:15
    No widzisz a ja wierzę, ze tam coś jest, ba nawet wiem, ze ta jest pieknie i
    spokojnie... Mi sie przyśnił mój Patryk po śmierci i pokazał mi gdzie żyje i
    jak tam jest i powiedział, ze On jest tam szczęśliwy i żebym sie o Niego nie
    martwiła. To był sen w noc po pogrzebie - piękny sen... i taki rzeczywisty...
  • zeng 26.04.07, 21:12
    W Mikołaja też nie wierzysz. W Boga też nie. Piękny umysł dziecka kończy się
    wraz z filtrem dorosłości. Ja też w to życie po życiu nie wierzę. Moja
    chorobliwie skrupulatna i dogłębna logika mi na to nie pozwala. Za to wiarę w
    tamto życie zaszczepiłem w dziecku, które każdego wieczora mogę spytać która
    gwiazdka na niebie to jego mama, i zawsze mi pokaże bez zastanowienia. Bo on wie
    (rzy). I ja mu tego zazdroszczę, tak samo jak miło wspominam czasy kiedy
    wierzyłem w Mikołaja i zazdroszczę tym, którzy mogą powiedzieć, że wierzą w
    Boga a nie tylko kontynuują polski rutuał chodzenia do kościoła.
  • zeng 26.04.07, 21:20
    A w kwestii formalnej po przestudiowaniu wielu tekstów filozoficznych,
    psychologicznych, spirytystycznych itp, mam swoją własną teorię łączącą
    logiczne podstawy z duchowymi pragnieniami. Uważam, że jest życie po śmierci.
    Umysł człowieka jako niematerialny ma swój dom w fizycznym ciele. Odpowiednio
    dobrze poznając człowieka (nieraz po całym życiu wspólnym się kogoś nie zna)
    można dać dom jego umysłowi w swoim ciele (mózgu). Oczywiście jakieś części.
    Można symulować w ograniczonym stopniu w swoim umyśle tok myślenia znanej na
    wskroś osoby. Oczywiście tylko i wyłącznie w podświadomości, świadomość zawsze
    należy tylko do nas. Dostęp do podświadomości jest np we śnie. I w ptosty i
    logiczny sposób tłumaczy się rozmowy w snach... To rozmawia świadomość z
    podświadomością. Nasz umysł z poznaną częścią umysłu zmarłej kochanej osoby. My
    z nimi. I nie ma w tym obłudy, na prawdę poznajemy ich zdanie na niektóre
    tematy, uzyskujemy od nich odpowiedzi, które naprawdę byśmy uzyskali. To jest
    to co pozostaje po miłości. Oni w nas. To jest moja teoria na którą nie
    znalazłem jeszcze podstaw teoretycznych.
  • vesper.lynd 05.05.07, 21:33
    Piękna teoria. Chciałabym w nią wierzyć, ale póki co nie wierze raczej w nic i
    niczego nie jestem pewna.
    życzę siły do zmagania się z rzeczywistością!!!!!!!!!!
  • jestsuper2 26.04.07, 21:25
    Ja wierzę w anioły . Wiem że wszyscy moi bliscy , kochani (za , którymi BARDZO
    TĘSKNIĘ i nie mogę żyć tak jak kiedyś bo nie potrafię się już cieszyć życiem)
    są tam wysoko jako anioły i mają pieczę nad tymi , których zostawili na
    ziemskim padole.
    Wiem to bo mam tego przykłady.Ale wolałabym w 100% być z NIMI niż trwać w
    zawieszeniu w niezgodzie ze sobą.
  • zeng 27.04.07, 08:13
    To by musiały być dobre, lepsze, gorsze i złe anioły. Bo ciężko pochwalić
    Anioła opiekującego się dzieckiem wyrzucanym przez kogoś z okna, bitym na
    smierc przez rodziców, chorym na białaczkę... Jeżeli Anioły by były to niewinne
    jeszcze istoty jakimi sa dzieci powinny być pod ich szczególną ochroną. Coś za
    często by miały wpadki te Anioły...
  • kacha214 27.04.07, 10:39
    Niewiem czy w to wierzyć...Czasem są dni kiedy wierzę, ale czasem naprawdę w to
    wątpie...Po wypadku mojego chłopaka długo mi się nie śnił a modliłam się o to
    codziennie, aż wkońcu to się stało i to nie był sen ze wspomnieniami, śniło mi
    się, że spytałam się go czy wtedy jak miał wypadek, czy bolało, odpowiedział,że
    nie czuł bólu,ale teraz strasznie boli go serce z tęsknoty za mną, za rodziną,
    przyjaciólmi i powiedział mi jeszcze, że wiedział,że go kocham, ale nie
    wiedział,że aż tak mocno...Może nie ma życia po życiu,ale jeśli nie ma,to skąd
    takie sny??...Czyżby to była nasza wyobraźnia?...Sama niewiem...
  • sonja12 27.04.07, 22:13
    No wlaśnie ,skąd takie sny????
    Mnie wyśniła sie choroba mamy 8 miesięcy przed jej śmiercią,dokładnie tak było.
    Tez bym nie uwierzyła jakby mi ktoś opowiedział, ale sama to przeżyłam. I
    jeszcze ten głos na korytarzu,ale nie bedę o tym pisać ,bo niewiem czy ktoś
    uwierzy.Potem snił mi sie kolejny sen , biopsja i zły wynik i tak było, skąd
    takie sny. Zadaje sobie takie pytanie setki razy i nie potrafie odpowiedziec.
    Jak mama zyła ,ale juz była chora, to mówiła mi ,iż miała sen, że snilo jej
    sie ,że przeprowadza się do nowego domu i trzy miesiące póżniej przeprowadziła
    sie ,zmarła. Cos w tych snach musi być.Tylko zadaje sobie teraz pytanie , czy
    oni nas widzą , tak bardzo bym chciała, zeby mama mi się przyśniła.Minęło juz
    trzy miesiące , a mama nigdy mi się nie śniła.
  • kacha214 27.04.07, 22:20
    przyśni ci się...Mi chłopak przyśnił się najpóźniej chyba 3miesiące po
    śmierci...To wszystko dziwne, mi wydaje się,że oni nas tam widzą bo często jak
    jest miźle to czuję obecność Piotrka, czuje jak on mi pomaga..Jak człowiek
    umiera to on chyba to przeczuwa, Piotrek zawsze mi mówił,że on ma takie
    przeczucie,że jemu albo jego dzieciom coś sie stanie,że on się tego boi...I nie
    mylił sie...Przed śmiercią też bardzo dużo czasu spędzał ze mną, mówił,że jakoś
    czuje,że musi się mną cieszyć,że ma potrzebę widywania mnie jak
    najczęściej...On chyba czuł w środku,że coś się zbliża...Człowiek chyba
    naprawde to czuje...
  • mka16 30.04.07, 05:41
    ja tez odkad odeszla moja mama mam powazne watpliwosci co do tego zycia po
    zyciu. Bo choc tak mi jej brak to w ogole nie czuje jej obecnosci, gdyby gdzies
    byla, nie pozwolilaby mi tego nie odczuc. Mysle, ze ludziom potrzebna jest
    wiara w to , ze cos jest, bo przez to smierc wydaje sie choc troche miej
    okrutna, ale ja juz praktycznie w to nie wierze
    --
    src="<a
    href="b1.lilypie.com/WMPjm4.png""
    target="_blank">b1.lilypie.com/WMPjm4.png"</a> alt="Lilypie 1st Birthday
    Ticker" border="0" width="400" height="80" /></a>
  • kacha214 30.04.07, 19:18
    mka16 mylisz się...To nie jest tak że ludzie wierzą w to że cos tam jest, to
    nie jest ludzka wyobraźnia...Ja na początku też nie odczuwałam obecności mojego
    chłopaka, nie wierzyłam w to że on gdzieś tam jest,że cały czas jest ze
    mną..Ale teraz już to wiem i po pewnym czasie ty też odczujesz przy sobie
    obecność mamy, niewiem jak ci to wytłumaczyć ale zobaczysz, przyjdzie ten czas
    i to zrozumiesz i będziesz pewna na 100% że mama jest codziennie przy tobie,że
    czuwa aby nic złego ci się nie stało.Wiem,że może niektórym wydaje się to
    głupie i dziwne,ale nasi bliscy naprawde z nami są, codziennie,w każdej
    chwili...Jak kłade się spać to zawsze patrze na zdjęcie Piotrka i po prostu
    wiem że w tym momencie on jest ze mną i choć płacze to za chwile robi mi się
    ciepło na serduchu, bo on ciągle w nim jest....
  • mka16 03.05.07, 06:20
    ale od smierci mamy minely juz ponad dwa lata... to chyba juz nie poczaek
    --
    src="<a
    href="b1.lilypie.com/WMPjm4.png""
    target="_blank">b1.lilypie.com/WMPjm4.png"</a> alt="Lilypie 1st Birthday
    Ticker" border="0" width="400" height="80" /></a>
  • kacha214 03.05.07, 13:48
    Widocznie tak musi być,że ona ci się nie śni..Niewiem jak to wytłumaczyć ale
    naprawdę wiem jedno,musisz wierzyć w to że twoja mama jest w innym,
    szczęśliwszym świecie i że cały czas nad tobą czuwa mimo iż ty tego nie
    widzisz.Dopuki nosisz ją w swoim sercu ona zawsze będzie przy tobie, a napewno
    zawsze będzie w twoim sercu:-) jednym śni się ukochana osoba po paru dniach
    innym po roku a jeszcze innym po paru latach na to nie ma reguły, takie jest
    już życie, nigdy nie wiadomo co i kiedy się zdarzy.
  • dana7675 05.05.07, 23:21
    "wierzę.... w świetych obcowanie..." tak mówi katolickie wyznanie wiary!!!
    Wierzę w życie po po życiu, w inny lepszy świat, gdzie nie nie ma juz łez i
    bólu, gdzie nie ma tęsknoty i żalu, gdzie czaka na mnie mój UKOCHANY. W to
    wierze i mam nadzieje ze tak tam jest. Wiem, że niektórzy myśla inaczej ale jak
    wytłumaczyc sny, które zdają sie wyrażnie przepowiadać nasze nieszczęśćia.
    Doświadczyłam tego(snu) więc wiem. Czy to, że mój Grzęś kilka dni po pogrzebie
    przyśnił mi się i powiedział że: "jest na miejscu", a ja wiedziałam że jest w
    niebie. Jak to wytłumaczyć ??? Nawet jeśli nie ma tamtej strony a nam jest lżej
    życ tutaj z przeświadczeniem, że Oni - nasi kochani bliscy - tam są i na nas
    czekają to wierzmy w to i miejmy taką nadzieje, bo wtedy owo oczekiwanie
    na "lepszy świat" pozwoli przeżyć to życie, które już dało nam w kość.
    A może prosty test. Zależy Ci żeby wstac jutro rano o konkretnej godzinie.
    Poproś szczerze o pomoc kogoś bliskiego będącego po tamtej stronie, ale
    wypowiedz te słowa w miare głośno tzn. nie w myślach. I nie nastawiaj budziaka.
    Przekonaj się jaki bedzie efekt....
    Pozdrawiam serdecznie Dana
  • edyta.g.25 09.05.07, 22:09
    Zaspalam ostatnio w ten sposob...na szczescie byla to niedziela-:) Na wszystko
    sklada sie to- co siedzi w naszej glowie. To o czym sie mysli. Pamietam ze
    niedlugo przed smiercia mojego meza owszem mialam koszmarny sen, obudzilam sie
    spocona i tak strasznie do niego mocno sie przytulilam i odetchnelam z ulga ze
    to byl tylko zly sen....
    Po Jego smierci pamietam jak snilo mi sie to ,ze ten koszmar to mi sie tylko
    sni- snilam we snie. Wstawalam i poprostu wierzylam w moje sny tylko ze obok-
    nie bylo Jego i to byl poprostu koszmar... placz,pustka...zlosc,
    rozgoryczenie...zal cala MASA ZLYCH EMOCJI.
    Nigdy w snie mi nie powiedzil ze jest w niebie i ze jest mu tam dobrze, ze jest
    szczesliwy. Bo ja nie wierze. Dla niego najwiekszym szczesciem byloby- moc byc
    z nami i z osobami Jemu bliskimi. Moja tesciowa- wierzy i to bardzo mocno.
    Obie kochamy i kochac bedziemy MAcieja bardzo bardzo mocno i to na zawsze. on
    jej daje przeslania, wskazowki itp...itd. dlatego ze ma taka wiare a ja jej nie
    mam. Wszystko rozgrywa sie poprostu w naszych umyslach. Wolalabym wierzyc ze
    cos tam jest, ze kiedys Go zobacze...bylo by mi prosciej tylko ze ja jestem az
    do przesady straszna realistka i mi trudno z tym. --
    Nadia Oliwia
    "Kochać Cię było łatwo, zapomnieć niemożliwe"
    "Jeśli miłość do Ciebie umrze we mnie, to jakbym sama umarła..."
  • zeng 09.05.07, 22:44
    Ja też zazdroszczę wiary... Takiej prawdziwej, nie chodzenia do kościoła i
    rzucania na tacę tylko oparcia w Bogu, odpowiedzi których my szukamy w realnym
    świecie a tu ich nie ma itp
  • oliwka09 13.05.07, 00:15
    Ja wierzę w reinkarnację,to jest właściwie jedyna rzecz ,której jestem pewna na
    100%, we wszystko inne jestem w stanie zwątpić; jestem tego pewna od czasu
    kiedy moje własne przemyślenia, refleksje, teorie, znalazły potwierdzenie
    w "Tybetańskiej księdze umarłych",ale mimo tej wiedzy nie jest mi łatwiej żyć,
    a może nawet wolałabym nie wiedzieć, samej trudno mi to określiś, bo długo
    szukałam jakiejś prawdy i sensu życia.
  • bernadka.1 16.05.07, 00:24
    Wierzę w Boga. Jestem katoliczką. I nie tylko taką, która idzie w niedzielę
    odbębnić. Moja wiara, moje poszukiwanie, moje pytanie jak żyć pogłębiły sie po
    śmierci mego ukochanego synka. Po jego śmierci nie mogłam zrozumieć dlaczego Bóg
    jemu i mnie "to zrobił". Teraz wiem,że Bóg nie zabrał mi synka. A raczej przyjął
    Go do siebie. (Choć nadal nie wiem dlaczego nie wysłuchał mych modlitw i próśb)A
    co za tym wszystkim idzie wierzę ,że mój synek nadal jest. Już nie ze mną ale
    czeka na mnie.
    Zbyt wiele znaków aby w to nie wierzyć.

    --
    Bartosz
    Kamilek
  • ania131313 29.06.07, 15:32
    ludzie muszą w coś wierzyć.Przeraża ich to,że pewnego dnia porostu przestaną
    istnieć....Czasami myśle,że czyjaś wyobrażnia podsunęła wizję tamtego
    świata...tak jak autorzy książek pisząc podsuwają swoje teorie.....nie wiem jak
    to wyrazic...to jest tak jak wiara w kosmitów,rownoległe światy...to jest
    prawdopodobne...
    i na tym opiera się wiara- na prawdopodobieństwie
  • annas1961 13.07.07, 12:16
    jeszcze myślę że nasze umysły są za ciasne żeby to wszystko pojąć,czy 200lat
    temu ktos by uwierzył ze będzie trzymał kawałek plastiku i do niego gadał a na
    drugim końcu świata ktoś go usłyszy? fal radiowych nie widzimy a wierzymy ze
    są,pozostaje nam wierzyć,bo czym barzdziej roztrząsamy tym większe
    wątpliwości,nadal polecam książkę< Umarli Mówią>, przeczytajcie ,potem pogadamy
  • dida 15.08.07, 12:02
    wracając do snow - mysle ze zdarzaja sie dziac na roznym poziomie.
    jest poziom odreagowywania na to co sie zdarzylo, jest i poziom
    poznania. wiele kultur na tym bazuje. odpowiednio czwiczac mozesz
    poszukac we snie rozwiazania, mozesz spotkac kogo sobie zyczysz.
    nawet w naszej zachodniej cywilizacji docenia sie moc snow. pare
    panow doszlo do swoich odkryc matematycznych czy z zakresu fizyki
    dzieki zapadaniu w sen i odkryciu wlasnie w tym momencie rozwiazania.

    Od mojej smierci minelo juz cos kolo 2 lat. jest tu i teraz co
    niejako mnie meczy ze nadal jest, jest tam kore nadejdzie. sny mam
    rozne - wlasnie takie odreagowujace, na zycie z moja osoba. sa
    takie "przetrwale" gdzie spotykam sie z nim znow i opowiadam co tez
    zadzwiajacego sie mu przydarzylo - szpital, albo czekam na to az
    zadzwoni i opowiem mu... opowiem o calej milosci, tesknocie ktora
    byla ale juz jest niepotrzebna bo on wrocil. i sa takie sny gdzie
    rzeczywiscie mowimy sobie to co nie zostalo wypowiedziane,
    dopowiadamy. to czuje sie inaczej niz sny "z czasow" zycia tej
    osoby. ja nie jestem katoliczka, blisko mi bardzo do buddyzmu i
    nigdy nie mialam snu aby opowiadal mi o tym ze mu dobrze, ze jest w
    domu, niebie itp. zreszta nie wiem skad poczucie ze tamten swiat
    mialby byc idealny, piekny itd. jest taki sam jak ten - ma swoje
    regoly i zasady. jest taki jak stan twojego umyslu. doswiadczasz
    pieknych stanow jesli twoj umysl jest piekny, jesli nie, mozesz
    cierpiec i ciagle szukac zaspokojenia. tak jak w zyciu tutaj.

    sa sny w momentach specjalnych dla nas, gdy przez trudy codziennosci
    zapominam czasem o dacie. budze sie i w ciagu dnia kojarze - toz to
    ten dzien... to moja wyobraznia czy to on?

    a najsilniejsza obecnosc jakiej doswiadczam to sam moj los. od
    smierci moje zycie niesamowicie dobrze sie poukladalo. mam to o czym
    kiedys moglam tylko pomarzyc. nieustannie odczuwam pomoc. nie
    oczekuje wyniku, wiem ze bedzie dobrze i to przychodzi.

    pozdrawiam Cie i zycze snow o Twojej zmarlej osobie.
  • annas1961 13.07.07, 12:03
    Witam wszystkich,polecam ksiązkę napisana przez księdza ,wykładowcę,teologa
    Francois Brune pt <<Umarli Mówią>> wydaje ją chyba wydawnictwo <<Adam>> ul
    rolna w-a tak pisze na książce,dodam ze wpadła mi w ręce przypadkiem, bardzo
    mnie zafascynowała,jezeli możecie przeczytajcie a potem opiszcie wrazenia , a
    moze ktos już czytał? Poruszany jest temat życia po zyciu,udokumentowane
    kontakty ze zmarłymi itd bardzo mnie podniosła na duchu,moja wiara się
    wzmocniła.Myślę że jak ma się 100% wiary w boga to śmierć nie przeraża i życie
    ma sens, nie zrazajcie się tytułem naprawde warto przeczytać
  • sonja12 13.07.07, 14:58
    A mogłabys napisać ,jak zamówić te książkę???
  • annas1961 13.07.07, 20:36
    cześć,spisałam z okładki ksiażki ,, oficyna wydawniczo-poligraficzna ,,Adam" ul
    Rolna 191/19 302-721 w-wa tel.43-08-79 zobacz w internecie moze jest w
    wysyłkowej sprzedaży bo ta którą czytałam była kolezanki, jej przysłali do
    domu .ale niemam z nia kontaktu bo jest we Włoszech ,pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka