Dodaj do ulubionych

List do mamy

31.05.07, 23:06
Mamuś to juz rok od Twojej smierci. Wiesz, bardzo za Toba tesknie. Moj swiat
przez ten rok bardzo sie zmienil, bez Ciebie jzu nic nie jest takie samo :( Ja
sama bardzo sie zmienilam. Nie potrafie sie tu odnalezc bez Ciebie. Dzis bylam
u pani psycholog. Powiedziala, ze sie nad soba uzalam. A mi jest po prostu tak
strasznie, stasznie źle. Mamus tylko Tobie moglam powiedziec wszystko,
powierzyc wszystkie smutki radosci. A teraz? Czuje ogromna pustke., ze Cie
przy mnie nie ma. Mam nadzieje, ze jest Ci tam dobrze,-tam,gdzie teraz jestes,
ze juz nie cierpisz. To jest jedyne dla mnei pocieszenie. Chociaz Wiesz, ja
czasem wogole watppie, ze Ty gdziekolwiek jestes, ze Twoja dusza poszla do
nieba. Wiem, ze nei powinnam tak mowic bo jestem katoliczka. Niestety czasem
tak czuje, ze tam nie ma nic, nie ma nieba, rtlko jedna wielka pustka. nicos.
Mamus sama widzisz jaka ja jestem zagubiona, mam tysiace niepoukladancyh
mysli, zupelny metlik w glowie :(
Jesli jednak Mamusiu jest niebo i to prawda. ze jednak mnie widzisz(wielu
ludzi pocieszajac mnie mowi,: Przeciez Mamusia jest z toba, Ona na ciebie)to
chcialam Ci powiedziec, ze Cie bardzo bardzo mocn kocham i bede kochac cale
zycie bo bylas dla mnei najblizsza osoba.
Mam czasem zal do Boga, ze tak szybko mi Cie zabral. Czasem jest mi tak zle
bez Ciebie, ze mysle sobie, ze chcialabym juz umrzec i isc do Ciebie.
Powiedzialam to kiedys sasiadce. Wiesz mam z nia teraz bardzo dobry kontakt.
Ona powiedziala mi , ze Bóg Cie zabral bo Ty juz wypelnilas swoje zadanie na
swiecie, zadanie, ktore Bóg ci wyznaczyl. Teraz jzu mu bylas tam potrzeban i
dlatego Cie zabral. A ja nie moge jeszcze odejsc bo mam cos jeszcze do
zrobienia na tym swiecie, Bog dal mi zadanie, ktore musze wykonac. Tylko
wiesz amus, ja nie mam sily, nie mam sily, zeby wykonywac to zadani, sily zeby
cokolwiek robic. Nie mam sily by dalej zyc :( Wiem, wiem znow bardzo narzekam
i pewnie znow uzalam sie nad soba,(pani psycholog powiedziala, ze jestem
mistrzynia w narzekaniu). ale co ja na to poradze, ze tak czuje, ze jest mi
tak cholernie zle, zle zle. Mamus ty mnei rozumiesz prawda? Rozumiesz, ze
stracilam najwazniejsza dla mnie osobe, ukochana Mamusie. Dzis odnioslam
wrazenie, ze nawet pani psycholog mnie nie rozumie. Widzisz wiec, ze jedyna
osoba, ktora tak naprawde mnie rozumiala bylas Ty.
Wkoncu bylas moja mama, amilosc miedzy matka a corka to cospieknego,
niepowtarzalnego, jedynego. Tak i ja to wiem te 19 lat mojego zycia juz nigdy
sie nie powtorzy, juz nigdy nie bede miala tu na Ziemi mamy, tak cielesnie,
zeby sie do niej najzwyczajniwj w swiecie przytulic:( :( Tak mamus juz nigdy
sie do Cibei nie przytule, nie uściskam Cie, nie dam CI buziaka.. a swiadomosc
sloa nigdy tak bardzo mnie dobija:(

Kocham Cie :*
Edytor zaawansowany
  • hania_2006 01.06.07, 00:04
    To bardzo ładny list. A jeśli chodzi o panią psycholog to uważam, że powinnaś
    poszukać wsparcia u innego psychologa. U tej pani widać wyraźnie brak
    kompetencji. Masz prawo do tych uczuć, nie ma to nic wspólnego z użalaniem się
    nad sobą czy narzekaniem. Bardzo trudno pogodzić się ze śmiercią ukochanej
    osoby, nagle całe nasze życie legło w gruzach. Musimy je odbudować na nowo a to
    trwa. Musimy się też pozbierać sami mimo, że nie mamy już wsparcia ukochanych
    osób. To jest ciężka i długa droga, wprost przez rozpacz, ból i niewyobrażalną
    tęsknotę. Na tej drodze wciąż jesteś. Ci, co ją przeszli, mówią, że kiedyś znów
    będzie lepiej. Nie pozostaje nam nic innego jak uwierzyć im i iść dalej.
    Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę dużo siły. Hanka
  • gunia8787 11.09.07, 00:12
    Powiedzcie mi jak sobie poradzic po stracie mamy? Moja mamusia
    zmarla 29 maja 2006 roku:( Mi z kazdym dniem jest coraz gorzej,
    coraz bardziej mi jej brakuje, jednym slowem z kazdym dniem jest
    coraz gorzej:( Czy wy macie podobnie? Ja myslalam ze czas leczy
    rany... Niestety jest odwrotnie, czas w moim przypadku powoduje ze
    tesknota jest coraz wieksza i nie iwemjak sobie z tym poradzic :(
  • lalaalh 14.09.07, 21:08
    Mojej Mamy też nie ma już rok. 19 wrzesnia minie dokładnie rok.
    Niedawno dopiero sobie uswiadomiłam że to naprawde się stało. Z
    każdym dniem coraz bardziej sobie uświadamiam że już NIGDY Mama nie
    wróci. Wszystko mi się z Nią kojarzy, dosłownie wszystko. Tak bardzo
    chciałabym z nią porozmawiać. Wiem jak to jest gdy mówisz że nikt
    Cię nie rozumie bo ja czuję tak samo. czuję jakby mój żal i mój ból
    to coś niestosownego bo jak to ludzie mowią "już tyle czasu mineło
    ze zycie toczy się dalej" a dla mnie każdy dzień to DLUŻEJ BEZ MAMY
    i to boli.
    Jedyne co mogę Ci powiedziec to że są osoby które cie rozumieją bo
    ja dokładnie czuję to samo co ty. Ja zeby nie zwariować staram się
    żyć tak jakby Mama tego chciała, realizuję rzeczy o których z Nią
    rozmawiałam. Jednak tylko ja wiem jak to dużo siły kosztuje. ale
    robię to dla Niej. Trzymaj się i jak Ci źle to pisz , ja jestem.
  • guniaczek87 14.05.09, 00:16
    Wciąż nie daję sobie rady :(
  • jepetto1973 30.06.09, 23:19
    Ja z kolei nie piszę do mojej zmarłej rok temu mamy, ja stoje nad
    grobem prawie co 2-3 dzień i opowiadam jej co sie aktualnie dzieje!
    ze mną jest chyba cos nie tak ale nad jej grobem mówiąc do niej
    myślami czuje najwieksze ukojenie, jednak nie moge przeżyc reszt
    życia przebywając na cmentażu, w życiu codziennym juz coraz bardziej
    sie gubie i czekam tylko jak bede mógł pobiec na cmentarz! Odwiedzic
    mamę ;-(
  • kakakasiunia 31.07.09, 21:23
    W dużej mierze Twój list pasuje do tego co i ja czuję. Jednak w przeciwieństwie
    do Ciebie wierzę w niebo. Modlę się, żeby Mamusia już się tam znalazła. Ta wiara
    daje mi ogromną siłę. Miałam jednak załamanie, ale wiedziałam ze muszę od siebie
    odpędzić te myśli. I odpędziłam, pomogła mi spowiedź i strona www.katolik.pl.
    Wiem, że najlepsza by była dla mnie rozmowa z księdzem, jakieś rekolekcje
    najlepiej. Żeby porozmawiać z innymi ludźmi. Póki co trzeba żyć jak najlepiej,
    żeby po śmierci spotkać się jak najszybciej z bliskimi. Musimy żyć, musimy też
    pamiętać. Ale postarajmy się wspominać nasze Mamusie mile i ufać Bogu że tak
    było dla nich najlepiej. Wiesz Pan Bóg mi dał ewidentną podpowiedź, że tak jak
    piszesz Mama wypełniła swoje zadanie i odeszła. Zmarła 19 czerwca br. - dzień
    zakończenia roku szkolnego. A Mamusia była nauczycielką.
    Życzę większej wiary w życie wieczne i świętych obcowanie. Jestem z Tobą. Z Wami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka